Płeć: kobieta Wiek: 27 Lat Wzrost: 175 cm Partner: Love is growing around us! On a calm, bright night, finally the world begins to live in harmony, magic feeling power - Drew Podopieczny: Nearly Perfect ll Ricochet Fire Pieniądze: £2595 Punkty doświadczenia: 106 Skoki: 44 Ujeżdżenie: 14 Cross: 22 Obycie z koniem: 26
Wysłany: 2015-04-21, 16:14
PRZEJAZD
.....W końcu nastał moment gdzie mieli wjechać na parkur i przejechać go jak najlepiej potrafili, usłyszała wezwanie w głośnikach.
-Damy radę. - szepnęła do konia, weszła z ogierem na kontakt, jak na złość pogoda się popsuła przez ich przejazdem. Już wcześniej nie należała do najlepszych ale teraz to była jakaś masakra, wiało tak jakby co najmniej ktoś się powiesił albo głowy chciało im pourywać. Wjeżdżając na parkur dołożyła łydkę przechodząc z siwkiem do kłusa, wjechali na parkur gdzie wiatr szalał jak nie wiadomo co. Akurat teraz ! Głupi pech normalnie, słyszała jak wiatr powoduje szelest i inne dźwięki wydawane przez platformy kończące parkur, plandek czy innych takich dlatego poprowadziła ogiera przez pakur środkiem by zniwelować stres wywołany dźwiękami. Czuła ze ogier był spięty i zdekoncentrowany przez hałas więc poczęła pracować wodzą dając mu sygnały że tu jest, próbując go nieco uspokoić że nic się nie dzieje, nic mu nie grozi i trochę go rozluźnić lecz wiedziała że taki hałas nie będzie sprzyjał ich przejazdowi. Po zrobieniu kółka i pokazaniu przeszkód podjechała pod budkę sędziowką zatrzymując siwka, ukłoniła się im by ponownie za kłusować z nim by ostatecznie po paru krokach przejść do galopu. Musiała obrać jak najlepszy tor tak by ogier jak najmniej a raczej jak najdalej był od źródeł hałasu. Pozostawała z nim w kontakcie wysyłając mu sygnały wodzami do pyska, próbując go uspokoić i siebie zarazem. Wiatr mocno wiał w ich stronę przez co kobieta czasem miała trudność z łapaniem oddechu bo tak na nią napierał, jednak musiała się skoncentrować by prowadzić ogiera dokładnie. Pozostawała na kontakcie z jego pyskiem wysyłając mu subtelne sygnały, oby się udało ! Poprowadziła siwka po delikatnym łuku w kierunku pierwszej przeszkody, jechali nie tak bardzo przy barierkach by nie spłoszyły one konia swoim cichszym lub głośniejszym szelestem, ręka jedna pracowała posyłając mu znaki że dadzą radę, że jest tu i mu pomoże druga wraz z łydką pilnowała kierunku w którym się poruszali.
.....Starała się wysyłać mu jak najbardziej czytelne sygnały by nie miał problemu z najazdem na przeszkodę i odbiciem się. Po łagodnym łuku skręcili na pierwszą przeszkodę 100cm okser, dojeżdżając do niej obliczyła w myślach odległość by w odpowiednim miejscu dołożyć łydkę ogierowi sygnalizując mu wybicie się, weszła zaraz w pół siad, oddając mu wodzę by mógł swobodnie się wyciągnąć. Wiatr ponownie w nich dmuchnął jak tylko wylądowali na podłożu, kobieta delikatnie pracowała nadgarstkiem wciąż próbując nieco uspokoić ogiera bo wyczuwała jego spięcie i dekoncentrację to też pracując wodzami wysyłając sygnały do pyska koncentrując go na chwilę lub w ogóle na sobie i wykonywanej pracy.
..... Poprowadziła ogiera po prostej na szczęście obecnie byli z dala od barierek więc hałas powodowany wiatrem nie był taki nasilony ale sam wiatr bardzo przeszkadzał. Nie przerywając puszczania sygnałów do pyska pojechali kilka kroków po prostej następnie skręcając w lewo w kierunku dwójki, wyprostować go przed najazdem na przeszkodę tym razem stacjonatę 110. Starała się go skupić na przeszkodzie, by w odpowiednim miejscu dołożyć łydkę w miejscu wybicia, wejść w pół siad, oddać wodzę i wylądować.
..... Nie skracała drogi na skróty, pokierowała siwka w kierunku trójki odjeżdżając nieco od dwójki robiąc dość ciasny zakręt w lewo, prostując go by ponownie, w zmorzyła tu pomoce wysyłane do pyska by ogier mimo szelestów, wiatru i w ogóle dupiatych warunków dał radę wierzyła w niego ! W idealnym miejscu wysłała mu łydkę do wybicia się, weszła w pół siad, oddała wodzę, po wylądowaniu poprowadziła go po prostej.
.....Jadąc po prostej nadal pozostawała z nim na kontakcie nieco lżejszym niż przy ścianie ale jednak, wiatr mocno wiał albo na boki albo wprost na nich utrudniając skupienie się oraz dobrą spostrzegawczość by idealnie obliczyć miejsce wybicia. Jechali kilkanaście kroków równym tempem, by prawie przed ścianą odbić w prawo po ciaśniejszym nieco łuku, wyprostować się i najechać na czwórkę. Stacjonata 115 nie powinna sprawiać im większego trudu, przy najechaniu dała mu łydkę do wybicia, oddała wodzę, weszła w pół siad. By po wylądowaniu pojechać kawałek po prostej i skręcić w prawo. Jadąc te cztery przeszkody pilnowała tempa ogiera by było jednostajne, skupienia i prawidłowego lotu nad przeszkodą wysyłając mu pomoce do pyska, dopomagając łydkami tak by ogier nie patrząc na przeszkody brnął do przodu.
_________________
Friends till the end Never break never bend.
personalia: Now we're standing together » Caroline Hathaway wiek: we're never alone Our dreams are alive, wherever we may go » 27 lat.
partner: Finding my feet the right melodies to key » Drew ♥
pms: Now we're standing together, we're never alone » 1.
przyjaciele: Friends understand make your smile, hold your hand » brak
wrogowie: The friendship like the like the music we love » brak.
moje:Mazda RX, Kia Ceed, fone, house, gallery osiągnięcia: The first friend that I l' d go to
When I reached out you'd always be there for me » link
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat Wzrost: 164 cm Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii Partner: i fall in love too easily Ostatni trening: teren z Sheridanem Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan Pieniądze: £910 Punkty doświadczenia: 194 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 80 Cross: 17 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2015-04-21, 17:27
Tytuł: Hodowca
>>> PRZEJAZD<<<
....Już podczas rozgrzewki przyuważyła silny wiatr, którym się trochę zaniepokoiła. Co prawda Windsor i tak pracował wręcz idealnie, nie dało się tego nie zauważyć, lecz i tak dziewczyna obawiała się co takiego siwy zrobi na parkurze, gdy będą już pod oceną. Ale wycofać się nie mogli, nawet gdy przez mikrofon zostały wyczytane imiona pary. Mię przeszedł dreszcz, może to z powodu zimnego wiatru, a może ze spięcia. Pomimo tego zebrała ponownie konia i kłusem wjechała na parkur, pierw zatrzymując konia i kłaniając się przed sędziami. Od razu zauważyła, że wiatr, który towarzyszył i nabawił strach dziewczynie podczas rozgrzewki gdzieś zniknął, jedynie ciepłe słoneczki grzało, co bardzo się jej podobało. Zadowolona z tej nagłej zmiany pogody ruszyła kłusem i objechała parkur dookoła przyglądając się kilku przeszkodom, jej uwadze nie omknął okser z imitacją wody - ciutkę się tego obawiała, ale nie chciała straszyć konia, który chyba i tak tego by się nie przestraszył - był doświadczony, wręcz idealny dla Mii. Kto wie, może kiedyś i on stanie się jej podopiecznym? Postanowiła, że jeżeli zajmie dobre miejsce w zawodach to zepnie tyłek i zdobędzie kasę na niego.
....Po "zwiedzeniu" przeszkód wypchnęła z bioder konia, przechodząc płynnie do galopu. Minęli wspomniany okser i po naprostowaniu siwka zaatakowali pierwszy metrowy, zwykły okser. Wtedy też zamknęła konia w pomocach, żeby nie spływał na boki i nie pędził zbytnio. Dała łydkę do wybicia, przeszła w półsiad i oddała wodzę do wyciągnięcia szyi. Już pierwsza przeszkoda była wysoka, nie to co na treningu, ale parze towarzyszyło szczęście nie tylko w związku z pogodą - Windsor odbił się na tyle mocno i daleko, żeby bez strącenia pokonać okser. Podczas fazy lotu Mia obciążyła lewą stronę, żeby po wylądowaniu na tę stronę zakręcić lekkim łukiem. Znowu wyprostowała konia prostopadle do stacjonaty 110 cm, przy której wszystko wyglądało podobnie jak poprzednio, po odbiciu dziewiętnastolatka podążyła za ruchem wałacha, a po miękkim wylądowaniu spowrotem przeszła w pełny siad. Znowu nie strącili, przez co dziewczyna szeroko się do siebie uśmiechnęła. Czekał ich teraz ostry skręt, praktycznie o 180 stopni. Chciała to potraktować jako figurę, woltę, a na tym Windsor sobie radził, więc i łukiem zagalopowali naprzeciw trzeciej przeszkodzie, zaraz też wyrównując się do niej. Pokonali już podobny okser, więc ciemnowłosa nie bała się tego, chociaż był ciutkę wyższy.
....Czując na plecach ciepłe promienie słoneczne w pośrednim tempie galopu dorwali 110 cm okser, gdzie tradycyjnie dziewiętnastolatka podniosła się z siodła i pochyliła nad koniem, oddając mu przy okazji wodze. Także obciążyła lewe strzemię, bo po tej stronie czekała przeszkoda numer 4. Wszystko tak szybko trwało, Alight nie mogła uwierzyć, że są już prawie w połowie. I ku jej uciesze do tej pory nic jeszcze nie strącili, a na usta już cisnęło się jej "We are the champions!", ale miała przecież konkurencję, której mogło iść jeszcze lepiej. Podczas trasy do połowy parkuru, czwórce spośród ósemki, klasycznie nie pozwalała spływać siwemu na boki, żyła w teorii, że takie odległości trzeba pokonać po prostej linii, oczywiście nie licząc nakręcenia na ową przeszkodę, które i w tym przypadku wyszło ładnie. Najechali na najwyższą stacjonatę, tuż przed nią pozwalając belgijczykowi wyciągnąć krok. Podczas baskilu oddała mu tyle wodzy, ile chciał i potrzebował, a sama kobieta obciążyła stronę prawą, żeby łagodnie kierować się w stronę pierwszej przeszkód z szeregu.
....I tym razem ku jej uciesze w tym przypadku piętnastolatek odbił się na tyle wysoko, żeby między nim a stacjonatą pozostał zapas miejsca. Jej nieschodzący z twarzy uśmiech na pewno mógł niektórych rozśmieszać, ale dziewczę nie mogło go powstrzymać. W głowie cały czas chodziła jej ta jedna jedyna piosenka, która mogła stracić sens w ułamku sekundy.
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Pieniądze: £1940 Punkty doświadczenia: 14
Wysłany: 2015-04-21, 20:22
>>> PRZYGOTOWANIE <<<
.....Jego pierwsze zawody w Orchardzie zbliżały się nieubłaganie, a z dnia na dzień był coraz bardziej spięty. Brak optymistycznych myśli pozbawił te ostatnie dni jakichkolwiek kolorów. Nawet nie miał specjalnych chęci czyścić sprzętu, w końcu nie był jakiś nadzwyczaj brudny, koń nie miał z nim do czynienia na codzień, wszystko było schowane, więc i było jak już okurzone. Ale nie tego się obawiał. Nawet nie tego, że zajmą ostatnie miejsce, a mianowicie tego, że całkowicie nie znał swojego wierzchowca, a już pchał się z nim na zawody. Nie miał pojęcia jak ogier ma się zachowywać, wiedział o nim tyle co z tabliczki informacyjnej.
.....Ale mus to mus, zapisał się, więc w dzień zawodów zanim przyszedł do Contendro zaklepał sobie miejsce na myjce, zastawiając je skrzynką do czyszczenia oraz sprzętem. Następnie cofnął się do konia, bo trochę ciężko jechać bez niego na skoki przez przeszkody. Wyprowadził go z boksu, uwiązał na zajętym miejscu i przystąpił do czyszczenia, podczas którego trochę poznał holsztyna, chociaż to, jak zachowuje się przy podstawowych czynnościach jak czyszczenie kopyt i siodłanie. À propos siodłania to mężczyzna bez pośpiechu założył każdą część rzędu skokowego, jeżeli przykładowy czaprak był okurzony wytrzepał go kilkoma ruchami. Przyzwyczajony do wędzideł podwójnie łamanych, niechętnie założył sześciolatkowi pelhlam według wytycznych.
.....Potem też pobiegł się przebrać w nowo kupione ciuchy, a wróciwszy wyprowadził siwusa czując, że żołądek mu się skręca ze spięcia.
>>> ROZGRZEWKA <<<
.....Zanim doszli na rozprężalnię mężczyzna miał całe ręce spocone, jednak na szczęście zabrał ze sobą rękawiczki, które miały sprawić, że ten sposób okazywania stresu nie przeszkodzi im w jeździe. Poprawiwszy popręg i strzemiona wspiął się po schodkach i wsiadł w siodło. Nałożył rękawiczki, wziął do ręki wodze, którymi początkowo i tak miał raczej nie działać. Posłał łydkę do stępa wcześniej przybrawszy odpowiednią postawę. Pozwalał holsztynowi wyciągnąć szyję jak tylko chciał, ale w związku z tym, że nie znał go to też po kilku minutach zebrał wodze i wszedł na kontakt. Zaczęli wyjeżdżać koła i wolty, a mężczyzna dawał wszelkie pomoce do odpowiedniego wyginania się. Także swoją postawą to sugerował, zjeżdżając na koło cofał lekko wewnętrzne ramię. Także zaczął bawić się wodzą, doradzając wierzchowcowi żucie kiełzna.
.....Posłał kolejną łydkę aktywizującą do kłusa, a wraz z przejściem zaczął anglezować. Szło mu to całkiem dobrze, można powiedzieć, że w tej dziedzinie zawsze był asem. Zaczęli też ponownie wykręcać wolty i koła, przy których mężczyzna dodawał pomoce do odpowiedniej postawy - czyli wszystko tak jak w stępie. Jedynie teraz dodał zmianę kierunku przez przekątną, a na samym środku na chwilę usiadł w siodło. Na zakończenie dodał kłus zebrany i wyciągnięty na krótkiej i długiej ścianie, które już wysiadywał. Kilka metrów w kłusie pośrednim, a na narożniku przejście do galopu. Wtedy też już zapomniał o tym, co go czeka, a jego mózg ustawił się na opcję "trening", nie "rozgrzewka przed zawodami", przez co jego spięcie już całkowicie umknęło, a mężczyzna zaczął jeszcze lepiej zgrywać się z ruchem konia. Ich galopy jednak nie trwały specjalnie długo, kilka okrążeń z dołożonymi woltami i kołami, podczas których wydał polecenia do ułożenia toru.
.....Zawitała koperta 70 cm, stacjonata 90 cm oraz okser 80x90 cm. Dawno nie skakał, więc i niespecjalnie szalał z wysokością. Nie zawahał się przed zwróceniem konia na środek, prosto na kopertę. W ostatnim momencie wydłużając krok posłał łydkę do wybicia, zaraz też przechodząc w półsiad i oddając wodze siwemu. Poklepał go po szyi, a po paru metrach zaatakowali stacjonatę, przy której wszystko wyglądało jak poprzednio - łydka, półsiad i podążanie za ruchem konia ze strony jeźdźca. Zaledwie 2 foule dalej czekał okser, który pokonali praktycznie tak samo. Samce nie bali się niczego, nawet takiego "strasznego" oksera, chociaż na parkurze czekały ich gorsze tortury. Bez względu czy Contendro strącił gdzieś drąg czy nie otrzymał pochwałę od Theo, który w drodze na ścianę zablokował miednicę i zwolnił do kłusa. Kolejne polecenia co do układu przeszkód, a podczas oczekiwania Cournety kontynuował wywijanie wolt.
.....Gdy tamten facet się odsunął gdzieś na bok, dwudziestosiedmiolatek znowu prostopadle nakierował konia na przeszkody: szereg czterech stacjonat 70, 80, 90 i 100 cm oraz tripplebarre 60-70-80 cm. I tak jak poprzednio zamykał konia w pomocach, nie pozwalając uciekać z prostej linii prowadzącej do przeszkód. Znowu zasygnalizował holsztynowi odbicie się, pochylił się nad jego szyją oddając wodze do swobodnego baskilowania. Zaraz jedną foule dalej była druga stacjonata, potem trzecia i czwarta. Przy każdej wszystko wyglądało analogicznie do tej pierwszej, podobnie jak kilka metrów dalej stojącego tripplebarre. Pewny, że pokonają go bezbłędnie zaatakowali przeszkodę, która wymagała dość dalekiego, a zarazem wysokiego skoku.
.....Wrócili na ścianę, zwolnili do kłusa, potem stępa. Dając sześciolatkowi długą wodzę, oczekiwał na nieszczęśliwe wezwanie na parkur.
Cavaliada [Usunięty]
Wysłany: 2015-04-21, 22:07
>>>PRZYGOTOWANIE<<<
Gniada za to dwa dni przed zawodami przeleniuchowała na pastwisku, wśród innych koni. Czuła, że coś się zbliża... Ludzie byli spięci, nerwowi i już nie okazywali jej tyle zainteresowania co wcześniej. Jedynie stajenni ją wtedy odwiedzili, podając jej jedzonko i wyprowadzając na hektary przeznaczonego dla koniowatych terenu. Nie żeby jej się coś nie podobało... Po prostu dziwnie tak cały dzień nic nie robić.
Następnego dnia przyszła do niej Mia. Niby twarz znajoma, jednak nie miały okazji się jeszcze bliżej zapoznać. Jednak jako, że spędziły ze sobą cały dzień - jakaś więź pomiędzy nimi się wytworzyła. Lubiła poznawać nowych ludzi... Niektórzy są całkiem interesujący, tak jak ta osoba tutaj. Jednak najciekawsze były dzieciaki, którym z przyjemnością użyczała swojego grzbietu. Zawsze są gotowe, by ją wymiziać, wygłaskać i wyczesać, bo jednak na nic innego im rodzice nie pozwalają. A szkoda, przecież Cavaliada jest uosobieniem łagodności.
W sam dzień zawodów, na swoim umyśle zaczęła odczuwać TĘ presję. Coś się wielkiego zbliżało... A jako, że były to jej pierwsze zawody w nowej stajni zaczęła się niepokoić, nieprzyzwyczajona do takich emocji. Nieco kręciła się przy czyszczeniu, miała opóźniony zapłon w podawaniu nóg czy braniu wędzidła, a kiedy dziewczyna położyła na niej siodło - wzdrygnęła się, nie czyniąc jednak niczemu ani nikomu większej szkody. Przeżuła kawałek metalu w pysku, starając się rozluźnić. W końcu poznała już nieco swojego jeźdźca, może być dobrze... Może. Zeżarła dany jej kawałek marchewki, który pozwolił jej choć na chwilę zająć swe myśli czymś innych, a w tym czasie brązowowłosa gdzieś wybyła. Jednak chwilę potem wróciła, na całe szczęście, po czym wyszły razem ze stajni w stronę parkurów.
>>>ROZGRZEWKA<<<
Weszła posłusznie za dziewczyną, omiatając wzrokiem ćwiczące już konie. Był... Chaos. Przestrzeń wyznaczona na rozprężalnie niby była zgodna ze wszelkimi normami i była odpowiednich rozmiarów, żeby pomieścić wszystkie konie, jednak dla niektórych było to niewystarczająco. Czyż nie można żyć w pokoju, przed zawodami umówić się, kto, kiedy, co i jak, a potem dopiero wchodzić na rozprężalnie? Wtedy by nie było takiego nieładu. Udało im się znaleźć jednak dla siebie miejsce, gdzieś gdzie nie galopował właśnie koń, a sama ona się zatrzymała, będąc nieco rozkojarzona. Tyle koni... Tyle osób... Tyle dźwięków... Fascynujące... Czując jednak ciężar na grzbiecie ogarnęła się na tyle, aby być czujną na pomoce oraz wszelkie delikatne gesty wysyłane przez dziewczynę. Sama skupiła się na niej, o czym znaczyło ucho cofnięte w stronę siodła.
Ruszyła aktywnym stępem, wyciągając głowę i strzygąc uszami na wszystkie kierunki świata. Cóż, pierwszy raz jest w takim miejscu, chociaż sam parkur orchardu znała dość dobrze. Pierwszy raz tyle się dzieje... No, może nie pierwszy. Ale kto by tam to liczył? Czując, że dziewczyna stopniowo zaczyna od niej czegoś wymagać, ładnie wpisywała się w łuki, wykonując wszystko z dokładnością i uwagą. Przynajmniej na tym mogła skupić myśli, bo na terenie tak dużo się działo, że po prostu nie było na czym oka zawiesić. Na koło zakręcała łagodnie, idealnie wpisując się w rysunek i powracając na ścianę. Jako WKKW'istka była wyćwiczona oraz wygimnastykowana, więc takie figury nie sprawiały jej problemów, jednak były dobrą rozgrzewką przed czymś większym. Te ćwiczenia również sprawiły, że skupiła się na jeźdźcu, reagując maksymalnie szybko na jego pomoce.
Przeszła płynnie do wyższego chodu, podstawiając przy tym zad i zaokrąglając szyję. Skoro jeździec nie wymagał, zaczęła wymagać od siebie chociaż minimalnego zebrania. Zawsze to łatwiej jest później pokonywać przeszkody. Odciążyła przód, a jej energiczny chód miał początek w zadzie, który rozgrzewał się przy aktywnym kłusie. Koła i ósemki w tymże chodzie nie sprawiały jej problemów - jak już zostało wspomniane, jest wygimnastykowana, a gdyby dziewczyna chciała dodać chody wyciągnięte bądź zebrane (zebry )- nie stanowiłyby dla niej problemów. Mimo, że startuje w klasie L potrafiła już niektóre rzeczy "z wyższej półki" wykonać. No, może niektóre wypadałoby jeszcze poćwiczyć, ponieważ nie są idealne, jednak podstawy ma opanowane w 100%. W końcu jest koniem profesorem - nie mogła sobie pozwolić na niedoskonałości.
W narożniku przeszła płynnie do trzytaktowego galopu, a podczas fouli stukot jej kopyt dokładnie wyliczał rytm, który był aktywny, jednak nie pędziła na oślep. Pilnowała sama aktywności, chociaż mocno się zaczęła nudzić po drugim okrążeniu. No bo co to za zabawa kręcić się cały czas w kółko? Odbiła się więc mocniej, lądując zgrabnie na przodach, jednak wywalając zad w powietrze, wykonując tym samym niewielkiego barana, a przy tym skierowała uszy do potylicy. Ow gowd... Co to ma być? Z dziećmi jakoś tak ciekawiej...Ale potem coś się ruszyło, ponieważ zaczęła dostawać sygnały do wykonywania wolt i kółek, które z chęcią wykonywała. Yay, nareszcie~! Jednak galopik nie trwał długo, zaraz potem przeszli do kłusa, a sama kątem oka zaczęła śledzić stajennego, co tam on układa. Przeszkody.
Dostała sygnały do zwiększenia tempa, więc zagalopowała, kierując się na przeszkodę. Podniosła nieco głowę, kierując uszy ku kopercie, po czym odbiła się w idealnym miejscu, lot był jednak krótki i zaraz wylądowała z powrotem na ziemi, powracając do równego tempa tak, jakby nic się nie stało. No w sumie... To nic nie było. A następnie w podobnym stylu skoczyła pierwszą z szeregu stacjonat, potem wybiła się nieco mocniej przy drugiej, chcąc przelecieć nad drągami, raz, dwa i kolejne mocne wybicie, a przeszkodę pokonała prawdopodobnie bez większych problemów. Powróciła do normalnego tempa, a następnie zwolniła, przechodząc w dwutaktowy chód.
Spojrzała na tripplebarre, jednak stwierdziła, że nie sprawi jej problemów. Przyspieszyła nieco przed przeszkodami, chcąc wykorzystać również prędkość jako swojego przyjaciela, a następnie pokonała okser, rozciągając się nad nim, potem galop na lewą nogę, stacjonata pokonana bez problemu, a potem straszna dla niektórych koni przeszkoda. Jednak ona się nie bała. Podstawiła mocniej zad, przyspieszając przy tym, po czym wyleciała w powietrze, rozciągając się idealnie nad środkiem przeszkody tak, aby bezproblemowo pokonać barierę.
Następnie parka wróciła na ścianę, po czym zwolniła ona do stępa, łapiąc oddech. Nieco się zmachała przy takich przeszkodach, jednak warto było. Przynajmniej dla niej. Skoki były jej pasją, jednak lubiła też dokładność i precyzję, a pomoce dziewczyny były bez zarzutu. Nie udzielił jej się tym razem stres - była spokojna i rozluźniona, prowadziła obecnie w tym ich niewielkim stadku, jednak nie wykorzystywała swojej tymczasowej pozycji.
Płeć: mężczyzna Wiek: 19 lat Wzrost: 180 cm Zawód: florysta, student farmacji Partner: will wonders ever cease? - Adele Ostatni trening: teren z Dirty Vibe Podopieczny: Dirty Vibe Pieniądze: £1447 Punkty doświadczenia: 51 Skoki: 33 Ujeżdżenie: 4 Cross: 2 Obycie z koniem: 12
Wysłany: 2015-04-21, 22:17
O patrzeniu przed siebie wiedział, chociaż kątem oka jednak spoglądam gdzieś na środek koła czy na samego konia czy dobrze się wygina. Cóż, tego powstrzymać nie umiał, ale gdyby tylko instruktorka mu zwracała na to uwagę co chwila wyuczłby się tego zachowania. Nie miał jak zauważyć tej iskierki w oczu konia, jednak słysząc o tym od Naomi zatrzymał się według poleceń, osiągając to przez zablokowaną miednicę i zamknięte obie wodze. Zrobił to wszystko stanowczo, tak jak nakazała dwudziestotrzylatka. Po zatrzymaniu odpuścił wodzę, jednak zaraz też dał kolejną łydką aktywizującą do stępa, który miał być aktywny. Bacznie słuchając instruktorki wykręcał wolty i zatrzymywał klacz, gdy tylko otrzymał takie polecenie. Wszystko to jednak wyglądało podobnie jak poprzednio, z czasem chłopak zaczął się tym nudzić.
Więc i chętnie przeszedł do kłusa, posyłając łydkę aktywizującą. Kilka metrów w kłusie wysiadywanym, ale wiedział, że ma anglezować, więc ukradkiem spojrzał w dół, żeby wyczuć moment na podniesienie tyłka. Za pierwszym razem niestety mu się to nie udało, wstał za późno, ale przy drugiej próbie idealnie zgrał się z zewnętrzną przednią nogą. Co prawda początkowo szło mu to opornie, opierał ręce na szyi konia, ale wiedząc, że robi źle spróbował to powstrzymać.
_________________
___i_ • • • • • • • • • • • • • • • • • __
so have you got the guts? been wondering if your heart'sstillopen g if your heart's still openand if so i wanna know what time it shuts.
g if your heart's still openand if so i wan:: rozalia :: ____simmer down and pucker u p, i'm sorry to interrupt
it's just i'm constantly on the cusp of trying to kiss you:: adele ::
i don't know if you feel the same as i do but we could be together...
___________________________________ifyouwantedto
do i wanna know if thisfeeling flows bothways?____________________ sad to see you go, was sortahoping that you'd stay::karta postaci::______
22; Opór; za opór uważa się każdy przypadek w którym koń – bez względu na powód – odmawia poruszania się naprzód, zatrzymuje się, wykonuje regularne lub nieregularne półwolty, wspina się lub cofa.
Opis
Do momentu pokonania dwóch pierwszych przeszkód wszystko szło po Twojej myśli. Niestety silny wiatr, który silnie dokuczał w dniu dzisiejszym wszystkim zawodnikom, nie oszczędził także Was. W trakcie najazdy na trzecią przeszkodę, banery reklamowe hałasowały tak głośno, że koń bojąc się szelestu zupełnie uskoczył z trasy w trakcie najazdu. Próba powrotu na tor i oddania skoku skończyła się walką, koń za nic nie chciał podejść w pobliże ściany, cofał się i próbując wspiąć.
Dopiero po dłuższej chwili udało Ci się ruszyć wierzchowca do przodu i oddać skok. Przy kolejnych przeszkodach problem nie powtórzył się, aczkolwiek tamta "walka" sprawiła, że dużo straciliście na czasie.
UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
Płeć: klacz Wiek: 10 lat Rasa: Han x Hol Wzrost: 180 cm Ostatni trening: 19.03.2020 - teren z Lukiem Właściciel: Luke Sugarman Cena: £3550 Doświadczenie w skokach: 214 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10 Doświadczenie z lonżowania: 20 Kondycja: 105 Szybkość: 104 Klasa startów: Skoki: CS
Wysłany: 2015-04-22, 15:33
>>> PRZYGOTOWANIE <<<
Klacz od wczesnego ranka już nie spała, uprzykrzała życie stajennym którzy przechadzali się koło jej boksu w pośpiechu przygotowując wszystko na zawody. Kiedy przed jej boksem wyrosła Mia klacz parsknęła zacinając ogonem o boki, wyjątkowo szybko dała się wyprowadzić z boksu. Stanęła na dworze w rozluźnieniu poddając się zabiegom wykonywanym przez dziewczynę bawiąc się od czasu do czasu uwiązem. Podczas siodłania też nie było większych problemów, jedynie z wędzidłem gdzie kobieta musiała jej podać wręcz do pyska. Kiedy i kobieta była gotowa po prostu za nią wyszła na rozprężalnie.
>>> ROZGRZEWKA <<<
Kiedy dotarły na miejsce klacz zatrzymała się rozglądając dookoła z uwagą, kiedy kobieta usiadła w siodło przestąpiła z nogi na nogę się niecierpliwiąc. Po łydce klacz ruszyła nieco zbyt żwawym stępem przed siebie, ale szła ładnie tyle że dość energicznie jak na nią przystało. Klacz na razie szła potulnie może dlatego że w obecnej chwili nie miała na czym robić wybryków, chociaż jakby się uparła Po zebraniu wodzy klacz bez trudu weszła na prawidłowe ustawienie, choć nieco się spięła po krótkiej pracy ręki dziewczyny już było lepiej. Narożniki to żadny problem dla klaczy, ładnie się wpisywała w nie chociaż ujeżdżeniowcem nie była. Kiedy skończyły koło na długość hali wróciły na ścianę by w narożniku zjechać na przekątną i zmienić kierunek jazdy. Zrobiły kółko w drugą stronę by przejść po chwili do kłusa, jechały okrążenia rozciągając się by były dobrze rozgrzane na widowisko które miało niebawem nastąpić. Klacz niestety nie znała chodów ujeżdżeniowych gdyż była typowym skoczkiem, jednak starała się jak mogła by sprostać wymaganiom kobiety. Ostatnie koło w kłusie i przejście do galopu, płynne poprzedzone lekkim podbiciem zadu ale nie groźnym dla obu pań. Zaczęły po mały przechodzić w figury co robiły w poprzednich chodach, klacz jakby coś przeczuwała więc nie sprawiała większych problemów pod siodłem. Klacz nie znała galopów więc mimo usilnych prób kobiety nie była w stanie wykonać tego co chciała, im więcej próbowała tym klacz bardziej tuliła uszy szastając ogonem na boki. Krótko potem zwolnili do niższego chodu, obserwowała stajennego który się tu krzątał i układał przeszkody. Ponownie weszły w galop, pokierowana na stacjonate parsknęła stawiając uszy na sztorc. Po sygnale odbiła się od podłoża składając ładnie przody pod siebie, tyły też by zaraz przody wystawić do przodu i na nie miękko wylądować. Podobnie przeskoczyły okser, następnie najechali na doublebarre klacz skakała gorsze więc i z tą nie miała większego problemu. Po wylądowaniu wróciły na ścianę, przechodząc jednocześnie w kłus po chwili klacz dostrzegła nowy tor. Najpierw najazd na tripplebarre -> trzy stacjonaty 90 -> stacjonata 100, wszystkie jednakowym schematem wybicie, złożenie, wyciągnięcie nad przeszkodą, lądowanie, kroki do kolejnej. Na koniec koperta, wszystko przejechały czysto bez trudu klacz zadowolona z siebie podrzuciła jeszcze raz zadem lekko, zwalniając zaraz do stępa i czekając na wywołanie.
_________________
I N T E G R I T Y...P R O M I S E » Han x Hol « » 180 cm « » Cornet Obolensky x Daquiri «
I never knew you were, the someone waiting for me.
o w n e r » Luke Sugarman «
I'm kinda tired, bring your soothing arms my way
My back is achin' and my body sore l i k e » Lubiani ludzie « .......
But you knew that I would go anywhere for you
'Cause it ain't over, until she sings f r i e n d s » Lubiane konie «
I was nice to the people that I meet, but inside there was hate.
.................e n e m i e s » Nielubiane konie i ludzie «
Zastrzygła uszami w stronę jeźdźca, po czym posłusznie się zatrzymała w miejscu wyznaczonym przez Augustusa, płynnie przechodząc z najniższego chodu do stój. A zaraz po zatrzymaniu kolejne przejście, ponownie do stępa. Parsknęła znudzona, ponownie wykonując kółka i wolty, więc nie tylko chłopakowi się nudziło.
Chwilę potem jednak otrzymała sygnały do zwiększenia tempa, co wykonała z ochotą, jednak płynnie, z podstawieniem wcześniejszym zadu. Nawet jeśli tego on nie wymagał, łatwiej i wygodniej było jej poruszać się kłusem w małym zebraniu, odciążając przód i przenosząc ciężar wykonywanej roboty na zad. Chód jej był wyjątkowo wygodny dla jeźdźca, więc Gus nawet jak klapnął nie wtedy, kiedy trzeba to zbyt wysoko się nie odbił, a tym bardziej nie wypadł z siodła. Sama skupiła się bardziej na robocie i utrzymaniu tego samego rytmu i chodu w niedogodnych warunkach.
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat Wzrost: 164 cm Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii Partner: i fall in love too easily Ostatni trening: teren z Sheridanem Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan Pieniądze: £910 Punkty doświadczenia: 194 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 80 Cross: 17 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2015-04-22, 17:38
Tytuł: Hodowca
>>> PRZEJAZD<<<
....Wraz z wezwaniem wzięła głęboki wdech i zebrawszy klacz, przeszła do kłusa. Energicznym tempem wjechały na parkur, tuż przy budce jury Mia zatrzymała skarogniadą, wcześniej poprzedzając to półparadą i paradą, chociaż sytuacja niezbyt tego wymagała. Tuż po wjeździe przeszył dziewczynę zimny wiatr, na który zaklnęła się w myślach. Sztywno się ukłoniła i wróciły do kłusa, żeby obejrzeć parkur. Przy stacjonacie wisiał niezbyt kuszący banner, którego juz teraz dziewczyna się obawiała. Ale ostatecznie przeszły do galopu, w którym dojechały do pierwszej przeszkody, metrowej stacjonaty. Wyrównawszy się do niej, zamknęła hanowerkę w pomocach, żeby jechała po prostej linii, w ostatnim momencie mogąc wydłużyć krok. Dała łydkę do wybicia, po oderwaniu przodów konia przeszła w półsiad i oddała jej tak dużo wodzy, żeby mogła swobodnie wyciągnąć szyję.
....Wylądowawszy na lewą nogę stopniowo zaczęły się zbliżać do drugiej przeszkody. Ustawiła parę prostopadle do oksera, który w jej oczach wyglądał całkiem okay, powinno im się udać bez strącenia. Tradycyjnie łydka i podążanie za ruchem konia. Według marzeń dziewczyny zrzutki nie było, na co na jej twarzy pojawił się lekki półuśmiech. Przejechały między dwoma okserami, aby pod ścianą do uszów dziewczyny doszło szeleszczenie bannerów, które dziewiętnastolatka przeklinała w myślach, choć co jakiś czas mogła bezgłośnie ruszać ustami. Ale nie poddawała się i pokrywała nadzieję w nausznikach, które miały zagłuszyć chociaż część hałasu. Szczęście ich opuściło, nauszniki okazały się beznadziejne i pomimo pomocy Mii, Cavaliada zeskoczyła z trasy.
....Fuck, fuck, fuck, powtarzała w myślach Alight, starając się nawrócić klacz, lecz ta pod żadnym pozorem nie chciała zbliżyć się do reklam. Każda próba powrotu na trasę kończyło się sprzeciwem ze strony skarogniadej, a czas leciał. To jedyne słowo układało się w głowie dziewczyny w piękny łańcuch, podczas gdy ona sama starała się uspokoić klacz. Gdyby to tylko nie były zawody zsiadłaby i pokazała sześciolatce, że źródło hałasu jej nie zje, ale nie mogła sobie na to pozwolić. Bezsilnie walczyła, w głowie mówiąc, jaka to ona jest głupia, broń Boże koń, bo w głębi duszy współczuła mu.
....Jednak uznawszy, że jednak tamta zareagowała na sygnały od Mii i lekko się cofnęły, żeby wrócić na linię trasy. Biorąc wielki wdech podjęła próbę ponownego przeskoczenia cholernej stacjonaty, która była w najgorszym możliwym miejscu prawie tuż przy zasranych reklamach. Oceniła odpowiednie miejsce wybicia, tam też posyłając łydkę do wybicia. Ku jej uciesze druga próba była trafna i gdy tylko Cav się odbiła, amazonka oddała jej wodze i pochyliła nad jej szyją. Klacz nieco się już chyba uspokoiła, więc i przy tym podejściu nie strąciły drąga - chociaż dla niej bardziej się liczyło, żeby jednak pokonać tę przeszkodę, już gdzieś miała punkty karne. Czasu straciły dosyć, miejsce na podium oddaliły się w tej rozgrywce.
....Nie poddając się chciała ukończyć parkur, więc wylądowawszy na prawą nogę dojechały do jedynego tutaj szeregu składającego się z tripplebarre i pojedynczej stacjonaty. Dziękowała w głowie organizatorom, że przy ogrodzeniu była tylko jedna przeszkoda, reszta oddalona od hałasów na tyle, żeby nie przeszkadzać w dalszym przejeździe. I tak jak sądziła kobieta szereg pokonały znowu bezbłędnie, idealnie wyśrodkowanie na przeszkodę oraz wysoki i daleki skok przysłużyły się do bezproblemowego przelecenia na potrójną stacjonatą. Cień uśmiechu powrócił na jej twarz, a gdy znowu bez strącenia pokonali drugą w szeregu przeszkodę ten zarys radości przekształcił się w nieco większy uśmiech. Nie wszystko było jeszcze stracone, może nie będą ostatnie?
Płeć: ogier Wiek: 14 lat {15.05.2005} Rasa: koń oldenburski Wzrost: 173 cm Ostatni trening: 12.07. - skokowy - Naomi Właściciel: Naomi Cena: £3450 Doświadczenie w skokach: 180 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 25 Doświadczenie z lonżowania: 48 Kondycja: 101 Szybkość: 101 Klasa startów: Skoki: C1
Wysłany: 2015-04-22, 20:13
PRZEJAZD
Kiedy ich wywołano Caroline weszła z nim na kontakt i poprosiła w stronę parkuru. Parsknął cicho jakby na potwierdzenie jej słów, chociaż ich nie zrozumiał. Podejrzewał, że nie jest to sobie zwykły trening, ale pewności nie miał, dopóki nie wjechali na parkur.
Gdy na niego wjechali Angel poczuł się jak w swoim żywiole. Dla skoków istniał - można by powiedzieć. Od razu wrócił do skupienia i angażowania się. Był tylko jeden problem - pogoda, która ewidentnie im nie sprzyjała. Parsknął zaniepokojony i przytulił na moment uszy do potylicy: wiatr wiał jak szalony co jemu samemu sprawiało dyskomfort, już nie wspominając o szeleszczących banerach, plandekach i innych tajemniczych, złowieszczych obiektach. Przez chwilę wydawało się, że siwek się zatrzyma i w ogóle odmówi pokonania przeszkód. Kiedy jednak błękitnowłosa dołożyła łydkę do kłusa i poprowadziła go przez parkur środkiem oldenburg przyśpieszył i pojechał za jej wskazówkami, chociaż nadal był niespokojny i zestresowany. Wszystkie te szelesty i silny wiatr sprawiały mu duży dyskomfort, jednak kobieta robiła wszystko, by mu pomóc co skutkowało w pozytywny sposób. Zrobili koło po parkurze, Dwudziestopięciolatka pokazała skoczkowi czekające ich przeszkody. Mimo jej prób dwunastolatek był częściowo zdekoncentrowany przez te wszystkie szelesty. Zatrzymali się koło budki sędziowskiej, gdzie amazonka się ukłoniła po czym znowu ruszyła jabłkowitego do kłusa, na co ogier zareagował najlepiej jak potrafił. Po chwili przyśpieszyli do galopu, mimo przeszkód pogodowych przyśpieszyli dość płynnie, oldenburg starała się jak najbardziej skupić na wykonywanym ćwiczeniu, a jak najmniej na szeleszczących banerach.
Caroline poprowadziła oldenburga po lekkim łuku, trzymając się jak najdalej od barierek jak to było tylko możliwe,dokładając wszelkich starań, by ogier tak się nie denerwował zarówno wiatrem jak tymi wszystkimi szelestami. Wings też się starał, lecz przez głośniejszy szelest musiał zerknąć w stronę barierek. Skręcili po łagodnym łuku na okser 100 cm, kobieta dawała mu jasne sygnały i starała się by jak najmniej się denerwował i dekoncentrował przez obecną pogodę. Musi dać radę, nie ma innej opcji, w końcu nie jest nowicjuszem. Mimo pogodowych czynników działających na jego niekorzyść, Aniołek jak zawsze przed skokiem starał się skupić jak najbardziej na przeszkodzie i zaangażować. Ostatecznie odbił się od ziemi po sygnale, odrywając kończyny, w niezłym stylu pokonał stacjonatę zgrywając się w skoku z jeźdźcem, w końcu miękko wylądował.
Parsknął cicho i na moment stulił uszy, gdy wiatr dmuchnął w nich zaraz po lądowaniu, posłusznie jednak pojechał po prostej i w kierunku drugiej przeszkody stacjonaty 110, utrzymując aktywne tempo w galopie. Przed przeszkodą znowu zgodnie z jej pomocami i starał się jak najbardziej skupić na ćwiczeniu, nie mógł dać plamy. Odbił się na jej łydkę, zgrabnie oderwał przody, potem tyły, czysto pokonał przeszkodę i miękko wylądował.
Niebieskowłosa nakierowała go po łuku na następną przeszkodę, przejechali między przeszkodami 8 i 7. Ogier reagując na jej pomoce starał się być skupiony i zaangażowany w przejazd, próbował nie zwracać uwagi na mocne podmuchy wiatru i szelesty, to było jednak nieuniknione. Cudem uniknął wybicia się z rytmu, gdy jakiś szelest lub powiew wiatru go trochę zdekoncentrował. Dojeżdżając do przeszkody numer 3 - oksera 110 x 100 cm wszystko odbyło się podobnie: łydka w odpowiednim miejscu, dynamiczne odbicie, zgranie w skoku z amazonką, lądowanie z obciążeniem prawego strzemienia i skręt w prawo.
Podczas najazdu na tripplebarre siwek poparskiwał cicho i strzygł uszami na niepokojące szelesty, czasem przyklejając uszy do potylicy. Dzielnie jednak jeszcze raz przed przeszkodą starał się zapomnieć o pogodowych utrudnieniach i skupić na tym jednym, na skoku Po łydce do wybicia odbił się energicznie, w ładnym stylu, chociaż z mniejszym zapasem pokonał stacjonatę 115 cm, skok jednak był czysty, nawet jeśli lądowanie nie było za miękkie. Przed lądowaniem Caroline obciążyła lewe strzemię, więc zaraz po lądowaniu oldenburg skręcił właśnie w tą stronę.
* gdybym umiał, tak bym się podpisywał -> On the Angel's Wings
nazywają mnie różnie i jakoś zawsze reaguję -> Angel, Wings, Aniołek, siwy, Skrzydlaty...
to coś więcej niż hobby -> skoki
człowiek jedyny w swoim rodzaju -> Naomi
mogą do mnie podejść i nie ugryzę -> Naomi, Jessie, Caroline
widzimy się na pastwisku -> Wild Heart
oddam tej klaczy serce i jeszcze dopłacę -> --
płynie w nich moja krew -> --
zerwę owoce ciężkiej pracy ->
2 x I miejsce, 2 x II miejsce, 2 x III miejsce +
pozostałe osiągnięcia
* Zastrzeżony wizerunek konia Casino Berlin | galeria
Płeć: kobieta Wiek: 23 Wzrost: 162 cm Partner: your face is like a melody, it won't leave my head Ostatni trening: Zawody ujeżdżeniowe z Escudero & Michelangelo [18.05.2019] Podopieczny: Echo D'Arsouilles, Escudero IV, Michelangelo, Quarantino Pieniądze: £11500 Punkty doświadczenia: 153 Skoki: 42 Ujeżdżenie: 40 Cross: 13 Wyścigi: 17 Obycie z koniem: 34
Wysłany: 2015-04-22, 21:20
PRZYGOTOWANIE
Dnia poprzedniego od poranka wędrowała po stajni z kubkiem kawy - przygotowując swojego wierzchowca na pierwszy start. Z domu zabrała nowy, granatowy czaprak z jasnobrązową lamówką i haftem, także ogłowie i strzemiona przeznaczone wyłącznie na zawody. Sama nie wiedziała, co urokliwego było w dobieraniu pod siebie końskiego sprzętu - wyznawanie zasady co się nie dojedzie, to się dowygląda nie zawsze było widziane w dobrym świetle.
Mówi się trudno, nie? Otóż tego feralnego dnia zjawiła się w stajni z pasującymi do siebie czaprakiem, strzemionami, naczółkiem, frakiem, kaskiem i palcatem. Tak, tak, miała na tym punkcie obsesję. Po odłożeniu tych rzeczy we właściwie miejsce, gdzie nie miały szansy się pobrudzic, ruszyła do swojego ukochanego rumaka, którego zabrała na krótką lonżę, coby nazajutrz nie przychodziły mu do główki żadne głupie pomysły. Po krótkim rozruszaniu Una, odprowadziła go na myjkę gdzie dokładnie wykąpała za pomocą wszelkiej maści profesjonalnych preparatów, włączając w to białe odmiany i grzywę wraz z ogonem. Odstawiła go na chwilę na solarkę, a następnie, po osuszeniu ogiera, raz jeszcze udała się z nim na myjkę (biedny, musiał to znosci!), gdzie za sprawą odżywki do ogona rozczesała włosie i zaplotła koreczki.
- No, chłopie, teraz wyglądasz jak prawdziwy zawodnik. - skwitowała, ubrała go w derkę adekwatną do pogody i wyszła z nim na trawę, gdzie pozwoliła się chwilę popaśc. Czego się nie robi dla rumaka?
Całą resztę dnia spędziła głównie na szorowaniu swojego sprzętu, przygotowywanie go pod ich jutrzejszy debiut. Wszystko musiało byc idealnie czyste i dopasowane do siebie, włączając w to ubiór jeźdźca. Po spełnieniu wszystkich swoich stajennych obowiązków wrzuciła kucysiowi do żłobu kilka przysmaków i wczesnym wieczorem opuściła stajnię z zamiarem wyspania się.
~
Zjawiła się w stajni stosunkowo późno, bo nie miała na głowie czyszczenia konia tudzież sprzętu. Wszystko było gotowe, ot. Wyprowadziła kotlecika na korytarz, przeczyściła (tak na wszelki wypadek), a następnie osiodłała. Była wprost zachwycona efektem końcowym dobierania przez nią kompletu gniademu! Na to wszystko narzuciła pasujący, granatowy polar i zapięła go na klacie konia. Wrzuciła Una na moment do karuzeli, coby się rozstępował, a sama skoczyła przebrac się w formalne ciuchy. Po powrocie odebrała konia od stajennego, który wyprowadził jej podopiecznego z maszyny i ruszyła z koniem w stronę rozprężalni.
ROZPRĘŻENIE
Wsiadła na konia w połowie drogi na rozprężalnie, natychmiastowo dając podopiecznemu znac o swojej obecności. Nie życzyła sobie żadnych baranków, bryków czy innych komplikacji. Rozumiała ewentualną radośc, na której częściowe okazywanie zezwalała, żadne złośliwe zachowania nie były jednak zbyt mile widziane. Nieważne, jak bardzo gniady starał się ją zrzucic - prawdopodobieństwo, że znajdzie się na ziemi było naprawdę niewielkie. Wracając do właściwego rozprężenia - na razie Unowi przysługiwała długa wodza, na której stępowali poza obrębem rozprężalni. Nie chciała pakowac się wprost w tłum na ogierze, to byłoby conajmniej irracjonalne. Obserwując jazdę innych zza barierki kiwała tylko głową do tych, których znała. Na nic więcej się nie siliła. Miała dużo czasu na rozgrzewkę, toteż na samo rozstępowanie poświęciła dobre 20 minut. Nie lubiła pośpiechu przed startem, niekorzystnie wpływał na jazdę. Nie zamierzała się denerwowac, nie siedziała w końcu na koniu poraz pierwszy. Nigdy nie rozumiała paniki przed startem, której nigdy, nawet podczas swojego debiutu, nie odczuwała. Cały ten strach wydawał się taki... odległy? Stopniowo nabierała wodzy, powoli zaczynając bawic się kiełznem; traf chciał, że dziś jechali skoki, toteż w pysku gniadego znalazł się pelham - raczej nietrudno było go zachęcic do współpracy z tak ostrym kiełznem. Mimo wszystko dbała o to, by jego działanie nie było dla rumaka niekomfortowe, a jedynie wyraźnie sugerowało, co powinien robic. Mając już ustawionego i przynajmniej częściowo odpowiadającego na pomoce konia ruszyła w stronę rozprężalni, oczywiście swoje wejście na jej obręb uprzedzając krótkim, ale wyraźnym 'Uwaga!'. Nie chciałaby się teraz zderzac. Krótko po tym, jak znaleźli się na placu, a mianowicie po wykonaniu jednego okrążenia w stępie, zakłusowała. Niska głowa, ustawienie do wewnątrz i aktywna jazda do przodu. Pokazywanie ogierowi, że będzie skakał i tym samym nakręcanie go na wysokie loty byłoby po prostu głupie; wolała mimo spojrzeń pełnych dezaprobaty ze strony innych jeźdźców najpierw dobrze rozjeździc sobie konia, a potem zastanawiac się nad odbijaniem. Myślała też nad taktyką oddaniem pierwszego skoku już na parkurze, ale w to mogli by się bawic przy mini LL i żadnych wysokościach, a nie klasie L. W niższym ustawieniu, lekkim skróceniu i generalnie w absorbującej pracy pojeździła go około kolejnych dwudziestu minut bez przerwy, chyba, że zachowywał się dobrze - wtedy skróciła ten czas do piętnastu minut. Podczas kłusowania robiła bardzo dużo zakrętów, także tych ciasnych, przygotowując konia na bardziej ryzykowne najazdy na parkurze. Nie chcę sadzic tutaj esejów, więc nieco skrócę proces zagalopowania - galopowała go na tyle długo, by móc poczuc, że jest lekki na pomocach, a w głowie nie siedzi mu pozbywanie się jej ze swojego grzbietu. Czas, jaki spędzili w tym chodzie, dostosowała do indywidualnych potrzeb i zachowania konia. Ostatecznie wzięła tyłek w troki, bo na parkur wjeżdżała już pierwsza para - jako numer (załóżmy) 15 mieli jeszcze czas, ale wolała nie ryzykowac spóźnieniem. Tego sędziowie zwłaszcza nie lubili. Rozejrzała się po trzech przeszkodach znajdujących się na rozprężalni, wybierając kopertę ustawioną na wysokości około 70 centymetrów w najwyższym punkcie. Skróciła wodze, weszła w lekki siad i skierowała Una w tamtą stronę, celując w sam środek przeszkody. Tak, jak zawsze na rozgrzewkach z gniadych, na razie nie wskazała mu jasno miejsca wybicia - sam miał wyczuc właściwy moment. Nie składała się nadmiernie w skoku, wiedząc, że nie ma takiej potrzeby; ewentualnie mocniej wysunęła biodra do tyłu gdyby odległośc nie pasowała, nie chcąc obijac rumakowi pleców. Skok taki jak ten oddała łącznie 4 razy, po dwa na każdą nogę. Następnie poprosiła stajennego o zniżenie stacjonaty do wysokości 85 cm i najeżdżając na nią z lewej nogi, poinformowała o tym wszystkich krótkim 'Stacjonata!'. Takie same procedury skoku, by powtórzyc go, ale tym razem z przeszkodą podniesioną do 95 cm. Dwa razy pokonali tak ustawioną przeszkodę, a następnie poprosiła stajennego o podniesienie przeszkody do metra dziesięciu. Wołała na rozprężalni skoczyc wyżej, by na parkurze miec latwośc skakania niższych przeszkód. Trzykrotnie przeskoczyła z Unem okser 105 x 90, by następnie przejśc do kłusa, podreptac chwilę w żuciu i przejśc do stępa. Oczekując na wezwanie stępowała aktywnie, powtarzając trasę parkuru.
_________________
loteria 28.05 - czysty przejazd w zawodach skokowych/próbie skokowej
Płeć: ogier Wiek: 10 Lat Rasa: Oldenburska Wzrost: 180 cm Właściciel: Vivianne Feron Cena: £3950 Doświadczenie w skokach: 152 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 112 Doświadczenie z lonżowania: 104 Kondycja: 105 Szybkość: 107 Klasa startów: WKKW: 3*
Wysłany: 2015-04-22, 22:24
PRZYGOTOWANIE
Ogier przed dzień zawodów smacznie jeszcze spał kiedy ona pojawiła się w stajni, a może tylko udawał? Kij wie, no na ich pierwszy start na pewno bo on na Orchardzie jedne zawody już zaliczył, zajął 6 miejsce pod Nad. Ogier w końcu się obudził zabierając za śniadanie, dawali mu lepszą pasze przed zawodami ale on chyba nie większej uwagi na to. Prawie skończył jeść jedynie oblizując się obecnie kiedy Tay stanęła pod jego boksem parsknął do niej uradowany wręcz. Zabrany na lonże rzeczywiście się wyhasał, wyszalał ale też ładnie pracował z dziewczyną spalając nadmiar energii choć na zawodach ogólnie zachowuje się poważnie. Po rozruchu wrócili do stajni gdzie został dokładnie wypucowany, z namydleniem go było nieco cyrków bo i ona się nieco "wykąpała", potem solarka gdzie przyjemnie się odprężył prychając co chwila z zadowolenia by wrócić znów na myjkę gdzie nieco się niecierpliwił przy koreczkowaniu i bawił się uwiązem ale jakoś poszło. Ubrany w derkę wyszedł przed stajnie by się nieco popaść na świeżej trawce, rozluźnić oj tak cud miód <3 Na pożegnanie tego dnia obcałował Tay, która później wyszła.
~
Ogier następnego ranka wcześnie wstał czuł podekscytowanie koni oraz ludzi którzy chodzili w te i we wte, on czekał na Tay która wyjątkowo się ociągała. W końcu dostrzegł ją w drzwiach rżąc do niej na powitanie, co by o nim nie zapomniała przypadkiem. Kiedy przyszła ogier bez sprzeciwu dał sobie założyć kantar oraz wyprowadzić na korytarz, nieco się niecierpliwił ale pozostawał spokojny. Spokojnie dał się osiodłać, wszystko przyjmując w zastraszającym wręcz tempie. W polarze wyszedł na karuzele czekając na kobietę, kiedy się zjawiła w końcu wyszli.
ROZPRĘŻENIE
Poczuł jej obecność gdy na niego wsiadła, na szczęście to nie ich pierwsza jazda i już dość dobrze się znali i rozumieli powinno obejść się bez większych trudności. Po wczorajszej lonży był spokojny jak aniołek, jeszcze wyczuwał że coś się święci więc był podekscytowany ale nie żeby wyprawiać harce. On chyba jeszcze nie pokazał jej swojej gorszej natury, jak do tej pory to tylko raz zawiesił się na wędzidle i raz praktycznie ze stój przeskoczyli przeszkodę ale nigdy jej nie poniósł czy próbował zrzucić może nie taki diabeł zły jak go opisują? Widać było jego podekscytowanie po lekko bujającym się ogonie, oraz czujnych uszach niczym ważkach na razie stępowali przed rozprężalnią choć od razu ogier przykładał się do tego co robił a nie na odwal się. Mieli sporo czasu bo gdzieś w środku stawki skakali więc długo sobie stępowali, ogier jak miał okazję od czasu do czasu łypał ślepiami w kierunku innych par. Gdy stopniowo zaczęła podbierać wodzę ogier ładnie bez problemu wszedł na kontakt zaczynając używać zadu jako motorku jazdy, zaczął też przeżuwać w pysku pelham na którym często dawno jeździł bo nie można było sobie z nim poradzić. W końcu ruszyli na rozprężalnie którą obrzucił spojrzeniem jeśli mu się udało, nie przyglądał się wszystkiemu za nadto ale nieco musiał chyba jak każdy koń. Po wykonaniu jednego koła w stępie za kłusowali, płynnie oraz miękko przechodząc do wyższego chodu. Koń zdążył zauważyć że będą dziś skakać mimo to jechał spokojnie do przodu. W niższym ustawieniu, na skróceniu znowu jechali około 20minut, wolałby już się poodrywać od ziemi ale co poradzi? Zrobili też kilka zakrętów nie których nawet dość ciasnych co z pewnością się im przyda w późniejszym czasie. Później przeszli płynnie do galopu, ogier starał się sprostać jej wymaganiom czy tak było? Kto wie. Ładnie jednakże się spisywał gdyż kobieta pomału zaczęła przygotowywać go do skoków, po skróceniu wodzy i wyjechaniu na kopertę przemielił intensywniej pyskiem obijając ogonem o swoje boki. Nieco chyba zbyt mocno wjechał w nią bo lot był dość krótki ale wysoki, ładnie złożył się w locie i wyciągnął by zaraz wylądować po drugiej stronie. Przez tą kopertę już właściwie przeskoczyli jeszcze 4 razy po 2 na każdą nogę, następnie skierowali się na stacjonatę wszystko zrobili podobnie skacząc najpierw 85, potem 95. Później pokierowali się na okser, gdzie mógł pokazać swoje loty, kończąc na nim czekali na wezwanie w stepie.
_________________
Has anything like this ever struck you?
If ever a likeness that you're scraping for pockets of air?
[img]xxx[/img]
Whatever--you're--like--when--you--came--in Whatever you use-----Whatever you choose
Whatever your acronym >> Unexpected
sex: male || owner: Vivianne Feron || gallery & files
potomstwo:
kl.--Untouchable--(Galistic Girl)----------
kl.--Unbridled Life--(Livia Ask)-----------
og.--Unannounced Pleasure--(Follow Me II)
og.--Upleaser Van't De Vour--(Virra Mirage)
You started what would sound
like a speech on how you moved around ----You told them all so well ----You had them memorised ----You bored us all to tears But here's the ground and there's your feet
And never the two shall meet
79; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
Opis
W trakcie najazdu na szereg koń potknął się, co poskutkowało zaburzeniem wyliczonej odległości. Dodatkowo doszło do spięcia wywołanego ciut nerwową sytuacją; koń wypadł z ustawienia, ale wciąż szedł odważnie na przeszkodę. Pytanie czy próbując zapanować nad sytuacją przeszkodziłaś koniowi, czy też uratowałaś sytuację i wprowadziłaś Promise w szereg tak, że udawało się wam czysto pokonać obie przeszkody? Opisz swoje postępowanie.
UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
55; Trącenie przeszkody podczas skoku;
b) powodujące konieczność odbudowy przeszkody.
Opis
Wiatr nie ustawał, co wciąż niekorzystnie wpływało na jakość waszego przejazdu. Do tego momentu udawało się wam stawić czoła trudnościom, lecz po pokonaniu oksera oznaczonego cyfrą 5a zdenerwowany koń z opóźnieniem zareagował na pomoce. Pogalopował na wprost, a tobie w ostatnim momencie udało się zwrócić go na odpowiedni tor, co jednak poskutkowało bardzo krótkim, ryzykowanym najazdem po skosie na stacjonatę 5b. Publiczność w momencie odbicia wstrzymała oddech, ale niestety pomimo ich psychicznego wsparcia, koń nie wybronił się i trącił przednimi nogami drąg, zrzucając go na ziemię. Poskutkowało to otrzymaniem czterech punktów karnych.
UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
Cavaliada [Usunięty]
Wysłany: 2015-04-23, 01:06
>>>PRZEJAZD<<<
Otrzymując do tego stosowne pomoce, klacz zebrała się w sobie, zewnętrznie i wewnętrznie, po czym ruszyła pięknym, eleganckim kłusem, unosząc nieco nasadę ogona i eksponując swoje ciało z jak najlepszej strony. Wiedziała, że to działa na ludzi, niejednokrotnie się nią zachwycali. Zatrzymała się przed budką sędziowską, równomiernie dociążając każdą z nóg, a następnie ponownie zakłusowała z zadu, kątem oka oglądając parkur. Po chwili ruszyła galopem, galopując nieco szybciej niż na rozgrzewce. Dzięki zamknięciu na pomocach nie miała kłopotów z najazdem, odbiła się we wręcz idealnym miejscu i pofrunęła nad metrówką, nie strącając ani drąga. Drugą przeszkodę, czyli okser z drągami zawieszonymi na różnych wysokościach również pokonała w podobnym stylu.
Nagle do jej uszu dotarł gwałtowny hałas, towarzyszący również porywistemu wiatru. Sama zmieniła trasę najazdu, nie chcąc być blisko tych głośnych potworów. Kiedy dziewczyna chciała ją naprowadzić na przeszkodę kolo tego baneru, zatrzymywała się i machała zdenerwowana głową, łapiąc szybciej powietrze. Drżała na całym ciele przez tę dłuższą chwilę, która zapewne dla Mii stawała się wiecznością, a czas leciał. W końcu jednak odważyła się zbliżyć do reklamy, a nawet przeskoczyć nad przeszkodą, od której prędko uciekła, przyspieszając przy tym znacznie.
Udało im się, można by nawet rzec, że bezstresowo dojechać do szeregu, a galopowała oczywiście na dobrą nogę. Odbijała się, po czym zwinnie przelatywała ponad przeszkodami. Nie miała zamiaru odpuszczać. Dobrze, że już nie było przeszkód przy tej straszliwej reklamie, nie zniosłaby tego drugi raz. Chociaż... Teraz już się przyzwyczaiła do tego odgłosu, więc nawet słabe nauszniki nie mogłyby spowodować, żeby odmówiła skoku. Szybciej by wywołały u niej dyskomfort, co objawiłoby się utratą rytmu, więc jeździec by musiał bardziej jej pilnować. Cóż... Najważniejsze, że pokonała swój strach, o. Nad stacjonatą również przeskoczyła płynnie, a czując przypływ pewności u jeźdźca zaczęła jakoś pewniej galopować, może nawet i nieco szybciej. Będzie jeszcze pierwsza, wszyscy to zobaczą!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum