Płeć: kobieta Wiek: 27 Lat Wzrost: 175 cm Partner: Love is growing around us! On a calm, bright night, finally the world begins to live in harmony, magic feeling power - Drew Podopieczny: Nearly Perfect ll Ricochet Fire Pieniądze: £2595 Punkty doświadczenia: 106 Skoki: 44 Ujeżdżenie: 14 Cross: 22 Obycie z koniem: 26
Wysłany: 2015-04-20, 14:42
PRZYGOTOWANIE
Kobieta wczesnym rankiem przyszła do stajni, przygotowała wszystko by ruszyć pod boks dzisiejszego rumaka.
-Cześć Angel's Wings. - przybliżyła się do boksu by dać mu dłoń do powąchania, następnie poczęstowała go talarkiem marchwi. Jak wszystko poszło gładko zdjęła kantar z haka gdy ogier już przywykł do jej obecności i po krótkim cofaj weszła do środka. Stanowczym ruchem założyła ogierowi kantar i podpięła uwiąż po czym ruszyła na myjkę nie pozwalając mu na wybryki. Na myjce dobrze ogiera przywiązała po czym zabrała się za pięlegnację jego sierści, dokładnie ją wyczyściła z brudu czy różnych sklejek. Potem zabrała się za grzywę oraz ogon które dokładnie wyczesała a to pierwsze zaplotła w koraliki. Ostatecznie wyczyściła jeszcze nogi konia i był picuś glancuś, na grzbiecie wylądował pasujący do koloru sierści ogiera czaprak, siodło a na głowię ogłowie z wędzidłem. Kobieta nie pozwalała mu na większe wybryki bo czas im to tylko marnowało, ostatecznie poprosiła stajennego o przypilnowanie konia w tym czasie sama się przebrała a potem ruszyli na rozprężalnie.
ROZGRZEWKA
Weszli na rozprężalnie gdzie już kilka par pracowało, kobieta jednak się tym nie zraziła. Oprowadziła ogiera w ręce dookoła co by mógł się zapoznać z miejscem po czym wsiadła miękko na jego grzbiet wchodząc od razu na delikatny kontakt i wysłała mu sygnał do stępa po śladzie. Zrobili dwa luźniejsze koła po czym zjechali do środka i wykręcili koło, wężyka, serpentynę oraz woltę po czym znowu zjechali na ścianę. Odbili w kolejnym narożniku do środka i na drugą stronę te same figury, pilnowała wycięcia ogiera pracując dosiadem, wodzą oraz łydkami przed każdym kolejnym nowym ćwiczeniem posyłała mu delikatne pół parady co by go skoncentrować na nowym zadaniu i przypomnieć o swoim istnieniu. Wykonali też na trzech okrążeniach przejścia stęp-zatrzymanie-stęp-zatrzymanie-stój-stęp i tak na zmianę, potem zrobili dwa kółka znowu luźniejszym stępem i zjechała z ogierem znowu do środka na przekątnej wysyłając mu pomoce do kłusa, kilka pierwszym taktów przesiedziała by zaraz angależować w rytm taktów konia. Ponownie zrobili dwa kółka luźniejszym kłusem zjazd do środka i wykręcili kilka figur jak w stępie dla odmiany zaczynając od wolty, potem koło, wężyk i serpentyną na obie strony. Potem przejścia kłus-stęp-kłus-zatrzymanie-kłus-zatrzymanie-stój-stęp-kłus by pokierować siwka w kierunku leżących na ziemi drągów i przejechać je. Kolejno po lekkim łuku poprowadziła go na 40cm kopertę by w odpowiednim miejscu dać sygnał do wybicia, oddać wodzę, wylądować i po kilku krokach przeszli w galop. Od razu poćwiczyli sobie przejścia czyli galop-kłus-galop-stęp-galop-zatrzymanie-galop-zatrzymanie-stój-galop, potem znowu przejechali przez drągi oraz przeskoczyli kopertę i by na koniec typowej rozgrzewki wykręcić figury czyli wszelakie wężyki, serpentyny, koła, wolty. Cały czas pilnowała aktywnego tempa konia, odpowiedniego wygięcia i zaangażowania zadu, przy okazji posyłając mu odpowiednie pomoce do wszystkich ćwiczeń oraz starając się jak najlepiej, w końcu pokierowała go na odpowiedni tor składający się z dwóch stacjonat 50 i 60, oraz okseru 70. Łagodnie prowadziła go do przodu by znowu powtórzyć schemat łydka, oddanie wodzy, podążenie za koniem w pół siadzie, lądowanie i tak przez całe trzy przeszkody. Potem rzuciła mu lużne wodzę przechodząc kolejne do kłusa i stępa ostatecznie w tym ostatnim czekając na wywołanie, oczywiście pochwaliła go za dobrze wykonane zadanie.
_________________
Friends till the end Never break never bend.
personalia: Now we're standing together » Caroline Hathaway wiek: we're never alone Our dreams are alive, wherever we may go » 27 lat.
partner: Finding my feet the right melodies to key » Drew ♥
pms: Now we're standing together, we're never alone » 1.
przyjaciele: Friends understand make your smile, hold your hand » brak
wrogowie: The friendship like the like the music we love » brak.
moje:Mazda RX, Kia Ceed, fone, house, gallery osiągnięcia: The first friend that I l' d go to
When I reached out you'd always be there for me » link
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat Wzrost: 164 cm Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii Partner: i fall in love too easily Ostatni trening: teren z Sheridanem Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan Pieniądze: £910 Punkty doświadczenia: 194 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 80 Cross: 17 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2015-04-20, 15:09
Tytuł: Hodowca
>>> PRZYGOTOWANIE <<<
....Już kilka dni przed zawodami zaczęła się przygotowywać do czekających ją zawodów. Wyprała wszystko co możliwe, resztę wypolerowała na błysk, dlatego w przeddzień praktycznie nie musiała robić nic, jedynie zajrzeć do pierwszego ze swoich podopiecznych.
....W sam dzień zawodów wstała wcześnie, aby na spokojnie przygotować siwka. Bez pośpiechu wyczyściła mu sierść, dbając aby jego białość była jak najbardziej czysta - chociaż i tak podczas rozgrzewki mieli się lekko okurzyć. Sama przy tym nieźle się spociła i namęczyła, ale pierw chciała poświęcić czas swojemu kochanemu Windsorowi - był jej drugim ulubionym koniowatym, w końcu znali się już trochę.
....Upewniwszy się, że wałach jest całkowicie czysty przystąpiła do zakładania wyglancowanego sprzętu. Po treningu z Angel's Wings nabrała pewności w skokach, więc nie bała się tych zawodów - a miała występować 3 razy! W każdym bądź razie na grzbiecie Wind pojawił się czaprak i te wszystkie inne, siodło skokowe oczywiście, pod brzuchem przełożyła popręg z fartuchem, na głowę nałożyła ogłowie z nachrapnikiem hanowerskim, wędzidło podwójnie łamane oraz nauszniki. Następnie zwinnie nałożyła ochraniacze i kaloszki. Nie zabrakło również o wytoku z napierśnikiem, ogólnie rzecz biorać "przybrała" profesorka w typowy rząd skokowy.
....Zostawiła na chwilę belgijczyka, aby samej szybko przebrać się w białe bryczesy, koszulę oraz rajtok. Na nogi założyła swoje kochane oficerki, trochę się męcząc przy tym. W końcu jednak zgarnęła kask i wróciła do siwosza, zaraz też wyprowadzając go ze stajni.
>>> ROZGRZEWKA <<<
....Będąc już na rozprężalni dopięła popręg i wyregulowała strzemiona. Następnie za pomocą schodków wsiadła na grzbiet, a po ogólnym "dopasowaniu się" do nowego dla niej siodła, posłała łydkę do stępa na długiej wodzy. Powolnym, spokojnym krokiem ruszyli pod ścianę, na razie praktycznie dbając tylko o kierunek jazdy. Dopiero po może czterech okrążeniach dziewczyna zebrała wodzę i zaczęła dokładać pomocy na wygięciach w narożnikach, do których z czasem dokładała wolty dla rozciągnięcia. Nie zabrakło oczywiście kół i ósemek, gdzie znanymi wszystkim sygnałami wpisywała parę w linię figury.
....Po kilku okrążeniach posłała kolejną łydkę aktywizującą do kłusa. Wszystko wyglądało podobnie, wolty i koła dla rozciągnięcia, dodatkowo pozwoliła sobie także dodać kłus zebrany i wyciągnięty, chociaż w planie raczej takowego nie było. Poświęciła na to może jedno okrążenie aby nie przemęczać konia. Po powrocie do kłusa pośredniego ładnie i rytmicznie anglezowanego przez dziewczynę zrobili ostatnie okrążenie rozprężalni, a na narożniku ustawiła odpowiednio nogi i przeszła do galopu. Dla rozgrzewki i pozbycia się nadmiaru energii konia zrobili trzy okrążenia tradycyjnie z woltami, jednak Mia nie pozwalała sie zbytnio siwkowi rozpędzić - nie chciała go przecież już teraz wymęczyć. Tutaj podobnie jak w przypadku Angela na chwilę zaufała Windsorowi i pozwoliła mu prowadzić, uważając tylko, żeby nie schodził na środek hali. Wiedziała, że wałach jest mądry i sobie poradzi, lecz też z czasem wykręcili ostatnią woltę w lewo, potem skręcili na przekątną, aby zmienić kierunek jazdy. Na samym środku zwolniła Windsora do kłusa, a gdy tylko wrócili na ścianę podała stajennemu wytyczne co do przeszkód.
....Na środku pojawiła się stacjonata 90 cm, koperta 70 cm oraz okser 90x90 cm. Miała stopniowo zwiększać ich wysokość, żeby w końcu dojść do przeszkód zliżonych na parkurze. Po odejściu mężczyzny płynnie przeszli do galopu, zaraz też prostopadle ustawiając się do pierwszej z przeszkód, to jest stacjonatę. Idealnie wyśrodkowała siwka, oceniła miejsce do wybicia i posłała łydkę. Podczas lotu oddała wodzę i przeszła w półsiad, zgrabnie pochylając się nad szyją konia. Wylądowawszy nie przerwała galopu, atakując kopertę, przy której wszystko wyglądało tak jak przy pierwszej przeszkodzie. Poza tym koperta była niższa, jednak była bliżej stacjonaty, bo między nimi była ledwie 1 foule. Przeskoczywszy kopertę najechali na okser, który był oddalony już dalej. Zasugerowała też wałachowi, żeby skoczył wysoko i daleko, przy odbiciu dając mocniejszą łydkę.
....Po przeskoczeniu ostatniej przeszkody poklepała siwka po szyi, przechodząc w kłus i wracając na ścianę. Podczas, gdy stajenny znowu edytował tor, oni wykręcili z jedną woltę, potem w drodze na tor przechodząc w galop. Tor składał się teraz z dwóch bliźniaczych stacjonat 90 cm oddalonych o 1 foule, dalej czyhał doublebarre 90-100 cm, potem okser 100-90 cm a parę metrów dalej taki sam okserek. Równolegle zaatakowali stacjonaty, gdzie łydka była już wyraźnie mocniejsza, żeby wałach mógł się wybić mocniej. Tak samo Mia oddawała więcej wodzy, podczas lotu niewinnie się uśmiechając. Kiedyś sądziła, że skoki to marne hopsanie przez drążki, a teraz była na takich zawodach! Ironia?
....Przy drugiej stacjonacie nieco obciążyła lewe strzemiono, żeby koń na tę nogę wylądował. Lekkim łukiem najechali na doublebarre, w ostatnim momencie pozwalajć Windsorowi wydłużyć krok. Wszystko wyglądało jak poprzednio, łydka do wybicia, oddanie wodzy i półsiad. Tak samo dorwali okser, gdzie niestety niesforny kosmyk włosów wydostał się z kitki i wpadł w oczy dziewczyny, lecz tylko po wylądowaniu odgarnęła go za ucho, zaraz też nagradzając belgijczyka za dobrze pokonany tor, nawet jeżeli w jakimś momencie strącił drąg.
....Na tym chciała skończyć tę rozgrzewkę, wiedziała, że na parkurze wałach poradzi sobie bez większych przeszkód, więc i nie chciała specjalnie go przemęczać. Stopniowo zaczęła zwalniać do stępa, wcześniej robiąc okrążenie w kłusie. Puściwszy konia na długiej wodzy poprawiła kitkę, upewniwszy, że nic się nie rozwali podczas przejazdu. Wszystko nafaszerowała wsuwkami, które zawsze nosiła przypięte do koszulki, więc i raczej lakier nie powinien już bardziej przy tym pomóc. Ponownie nałożyła toczek na głowę, a z zębów wyjęła palcat.
....- Teraz musimy dać z siebie wszystko, co? - Odkrzekła do wierzchowca w oczekiwaniu na wyczytanie z listy zawodników.
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat Wzrost: 164 cm Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii Partner: i fall in love too easily Ostatni trening: teren z Sheridanem Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan Pieniądze: £910 Punkty doświadczenia: 194 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 80 Cross: 17 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2015-04-20, 20:49
Tytuł: Hodowca
>>> PRZYGOTOWANIE <<<
....Dwa dni przed zawodami przygotowała cały sprzęt, aby ten ostatni spędzić na zapoznawaniu się z klaczą. Całe siodło i ogłowie wyszorowała na glanc, dodatkowo specjalnie dla swojej Cavaliady wybrała naczółek z diamencikami - samica zawsze musi czuć się dowartościowana, a gniadoszka na pewno na to zasługiwała. Co prawda nauszników i czapraka nie miała w kolorze różowym, a błękitnym, ale płci pięknej nie przysługiwał tylko róż!
....W przeddzień zawodów praktycznie cały dzień spędziła z hanowerką na pastwisku, gdzie z czasem zaczęła ogarniać jej zachowanie - była podobna do Windsora, jedynie może trochę bardziej energiczna, ale to na pewno źle o niej nie świadczyło. Także para powinna się do siebie przyzwyczaić, żeby nazajutrz już bez żadnych oporów wygrać zawody.
....Natomiast w sam dzień zawodów przyszła do swojej sześciolatki, aby zaraz wyprowadzić ją z boksu i wyczyścić na glanc. Podczas szczotkowania zastanawiała się co z jej Imagine. Niestety skoki nie były dla niego, poza tym brak treningów nie pomógłby im w zajęciu dobrego miejsca. Dlatego też cieszyła się, że wybrała tę WKKWistkę, która świetnie nadawałaby się na profesora.
....Po ogólnym wyczyszczeniu i zaplecieniu grzywy nałożyła na hanowerkę cały rząd jeździecki - poczynając od ogłowia z wędzidłem pojedynczo łamanym, idąc przez wytok z napierśnikiem, a kończąc na siodle skokowym. Tak przygotowaną klaczkę oczywiście nagrodziła kawałkiem marchewki, zaraz jednak potem idąc znowu samej się przebrać w typowo czarno-biały strój skokowy. Omal nie zapominając o rękawiczkach, wybiegła z szatni wracając do Cavaliady. Przełożyła wodze i wyprowadziła ją ze stajni.
>>> ROZGRZEWKA <<<
....Weszła na przeznaczoną do rozprężenia przestrzeń, w nieprzeszkadzającym innym miejscu zatrzymała gniadoszkę i dopasowała strzemiona oraz popręg. Poklepała klacz po szyi i zgrabnie wsiadła na jej grzbiet, powoli przyzwyczając się do siodła skokowego. Hmm, może nie będzie nadawać się już tylko do ujeżdżenia? Zobaczymy jak wyjdzie jej na tych zawodach. Tak czy siak te siodło nie uwierało ją tak w tyłek jak za pierwszym razem, więc i pewnie z czasem mogłaby się do niego całkowicie przyzwyczaić.
....Posłała łydkę A do stępa na długiej wodzy, w tym czasie też prawie pozwalając klaczy prowadzić. Jedynie uważała, aby nie przyspieszyła i schodziła spod ściany. Po paru okrążeniach jednak dziewczyny zaczęły wyjeżdżać narożniki, co jakiś czas także Mia nakręcała na koło czy woltę - wszystko dla tradycyjnego rozciągnięcia konia, które było obowiązkowe przed skokami. Podczas każdej figury, która wymagała wygięcia, początkowo niedużego, ale z czasem się zwiększało, wewnętrzną wodzą regulowała zgięcie w szyi, łydką w żebrach. Na tym się znała jako dressażystka, jedynie musiała dopilnować, aby wszystkie sygnały były wyraźne i jasne, ale także wymagała, by klacz reagowała na nie szybko i dobrze.
....Po ostatniej wolcie na narożniku przeszły do kłusa, w którym dziewczyna dbała o energiczne tempo, jednak nie chciała, żeby klacz pędziła czy też się włóczyła - ot, pośrednie tempo, idealnie dostosowane. Kolejne kilka okrążenie w zwykłym kłusie, z czasem jednak wolty, koła oraz ósmeki, przecież trening bez figur to nie trening! A to miał być tylko zwykły trening, na którym ciemnowłosa nie miała pretekstu do spinania się...
....Cavaliada była raczej na poziomie klasy L, nie chciała jej przeciążać i męczyć chodami wyciągniętymi i zebrami, więc bezpardonowo na narożniku ułożyła odpowiednio łydki i przeszła do galopu. Zwinnie okrążyli rozprężalnię, tak jak w kłusie Mia nie dawała się zbytnio rozpędzać klaczy, nawet jeżeli rozsadzała ją nadmierna ilość energii - czekało parę jeszcze trochę, więc głupio już teraz pozbyć się tej energii i na resztkach sił przejeżdżać parkur. Para przejechała z 4 okrążenia w galopie, nie zapominając o dużych kołach i małych woltach, jednak rozgrzewka nie mogła ciągnąć się w nieskończoność. Panna Alight wróciła do kłusa, zaraz też prosząc stajennego czy kogoś tam o ułożenie toru. Kusiło ją ułożenie toru wyższego, niż miał być na zawodach, żeby na nich gniadej przeszkody wydawały się niskie, ale też amazonka nie wiedziała na jakim dokładnie poziomie jest klacz, dlatego nie eksperymentowała. Już po chwili przywitała ich półmetrowa koperta oraz potrójne stacjonaty zwiększające się o 20 cm, zaczynające od 50 cm.
....Będąc w odpowiednim momencie przy pierwszej przeszkodzie przeszły spowrotem do galopu, lekkim łukiem najeżdżając na prostopadłą linię prowadzącą do koperty. W odpowiedniej odległości posłała łydkę do odbicia, oddała wodzę i przeszła w półsiad, czyli zachowała się jak przy każdej innej przeszkodzie. Teraz czekało ich trudniejsze, mianowicie potrójne stacjonaty oddalone od siebie o 2 foule. Pierwszą półmetrówkę zapewne pokonali bez problemów, jak też następną siedemdziesięciocentymetrówkę i dziewięćdziesięcio. Po przeskoczeniu tej ostatniej pochwaliła klacz, klepiąc ją po szyi bez względu czy w pewnym momencie strąciła drąg czy też nie.
....Para wróciła na ścianę, znowu wchodząc po drodze w kłus. Teraz stajenny uwinął się nadzwyczaj szybko, zamieniając poprzednie stacjonaty w jeden tripplebarre, przed nim ustawiając stacjonatę 100 cm, a jeszcze przed nią okser 80-90 cm. I analogicznie do poprzedniego ćwiczenia przeszły do galopu, prostopadle najeżdżając na okser, nad którym dziewczyna lekko obciążyła lewę strzemię, ponieważ stacjonata znajdowała się lekkim łukiem po tejże stronie. Na prostej linii znajdowały się ostatnie dwie przeszkody, przy których dziewczyna zachowała się tak jak poprzednio - łydka, półsiad + oddanie wodzy.
....Dalej nie chciała męczyć skarogniadej, więc wróciły na ścianę, a podczas gdy stajenny sprzątał przeszkody, one spokojnie przeszły do stępa na luźnej wodzy, a dziewiętnastolatka zrozumiała, że zaraz wyjedzie na parkur i odwrotu nie będzie.
Płeć: ogier Wiek: 14 lat {15.05.2005} Rasa: koń oldenburski Wzrost: 173 cm Ostatni trening: 12.07. - skokowy - Naomi Właściciel: Naomi Cena: £3450 Doświadczenie w skokach: 180 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 25 Doświadczenie z lonżowania: 48 Kondycja: 101 Szybkość: 101 Klasa startów: Skoki: C1
Wysłany: 2015-04-20, 21:22
PRZYGOTOWANIE
Angel wstał dość wcześnie tego ranka, jakby wyczuł,że nie jest to dzień jak każdy inny. To z resztą dało się wyczuć: ludzie krzątali się znacznie bardziej, nawet konie wydawały się być podekscytowane. Siwkowi też się to udzieliło. Zrobił kilka rundek po boksie, żeby rozprostował kończyny i ugasił pragnienie w poidle, po czym podszedł do drzwiczek boksu, przyglądając się temu co się dzieje na korytarzu.
Nawet szybko ktoś się nim zainteresował, do jego boksu podeszła kobieta o jasnoniebieskich włosach. Ogier zmierzył ją uważnym, ale przyjaznym wzrokiem. Gdy wysunęła w jego stronę dłoń zapoznał się z jej zapachem, a następnie schrupał talarek marchwi, który mu podała. Parsknął zadowolony widząc, że zdejmuje kantar z haka, a po komendzie do wycofania się, oldenburg jak zwykle wycofał się pod samą ścianę. Gdy Caroline weszła do jego boksu zniwelował odległość dopiero po chwili. Bez problemu pozwolił sobie założyć kantar, jeśli wcześniej kobieta pokazała mu go i pozwoliła obwąchać. Po drodze na myjkę nie sprawiał problemów, szedł ochoczo, ale nie za szybko. Na myjce stał spokojnie i poddawał się czyszczeniu, które go relaksowało. Podczas siodłania również zachowywał się wzorowo, tylko przy zakładaniu wędzidła były drobne problemy no i oczywiście musiał rzucić okiem na każdą rzecz, której używała od szczotki po ogłowie. Kiedy dwudziestopięciolatka na chwilę go zostawiła cierpliwie na nią czekał, rozglądając się wokół i bawiąc uwiązem. Gdy była już gotowa, ochoczo wyszedł za nią ze stajni.
ROZGRZEWKA
Spokojnie wszedł na rozprężalnię za kobietą. Rozejrzał się wokół ciekawie, zastrzygł uszami i zarżał na przywitanie do innych koni. Zaraz jednak Angel z powrotem skupił uwagę na Caroline. Po oprowadzeniu w ręku błękitnowłosa zatrzymała siwka i znalazła się na jego grzbiecie, wchodząc z nim na lekki kontakt. Po otrzymaniu sygnału do stępa, ogier ruszył ochoczo,jednak w odpowiednim tempie, nie przyśpieszał ani nie szarżował. Tak jak to miał w zwyczaju od razu skupił się i zaangażował, starając się wszystko wykonywać jak najlepiej. Zrobili dwa luźne koła w stępie, podczas których oldenburg szedł równym, aktywnym stępem z eleganckim i lekkim krokiem. Podczas wykonywania figur starał się mieć odpowiednie wygięcie i nie wypadać z ustawienia. Po wykonaniu koła, serpentyny,wężyka i wolty zjechali pod ścianę, po czym odbili w narożniku do środka i przejechali na drugą stronę, wykonując znowu te same figury. Na trzech kolejnych okrążeniach zajęli się przechodzeniem i zatrzymaniami: stęp-zatrzymanie-stęp-zatrzymanie-stój-stęp. Oldenburg starał się wykonywać ćwiczenia płynnie i szybko reagować na pomoce od kobiety. Przejechali znowu dwa luźne okrążenia, po czym przy narożniku odbili na środek i na przekątnej przeszli do kłusa.
Dwunastolatek dość płynnie przeszedł do kłusa, trzymając aktywne, pośrednie tempo. Zrobili dwa luźne okrążenia i tak jak wcześniej w stępie, dwudziestopięciolatka poprosiła go o zjechanie do figur, zaczynając od wolty. Tak jak wcześniej starał się trzymać aktywne tempo i wygięcie, korzystając z pomocy i sygnałów od Caroline. Po powrocie od ścianę znowu zrobili przejścia: kłus-stęp-kłus-zatrzymanie-kłus-zatrzymanie-stój-stęp-kłus. Dalej kobieta pokierowała skoczka ku czekającym ich drągom. Wings na widok drągów znacznie się ożywił, chociaż cały czas był raczej skupiony i zaangażowany. Caroline nakierowała go na drągi. Podczas przejazdu przez nie siwek trzymał tempo w kłusie i zgodnie z pomocami od jeźdźca wysoko podnosił nogi, unikając zetknięcia z drewnem. Caroline po lekkim łuku naprowadziła ogiera na kopertę 40 cm. po otrzymaniu łydki do wybicia, oldenburg oderwał przody, potem tyły i w ładnym stylu pokonał niewysoką (przynajmniej dla niego) przeszkodę.
Po pokonaniu koperty kobieta poprosiła go o przejście do galopu, co dwunastolatek ochoczo uczynił. Podrzucił łbem kilka razy, zadowolony,że może się wyszaleć, nie szalał jednak, przewidując, że energia będzie mu jeszcze potrzebna. Znowu poćwiczyli przejścia, po czym ku radości skoczka powtórzyli przejazd przez drągi i kopertę - z podobnym skutkiem. Kolejno zabrali się za figury, podczas których Angel utrzymywał aktywne tempo i odpowiednie wygięcie, wspomagany przez niebieskowłosą. Dalej czekał go mały tor złożony z dwóch stacjonat 50 i 60 cm, oraz oksera 70 cm. Aniołek naturalnie ucieszył się na ich widok. Został pokierowany przed dwudziestopięciolatkę na środek pierwszej stacjonaty, gdzie po wybiciu oderwał kończyny od podłoża, zgrał się w skoku z jeźdźcem i miękko wylądował. Bez większych problemów pokonał również stacjonatę i oksera.
Gdy zostawili za sobą przeszkody oldenburg dostał znowu luźną wodzę z czego skorzystał, nie kombinując jednak i stosując się do sygnałów od amazonki. Stopniowo zwolnili do kłusa i stępa, w którym poruszali się aż ich wywołano. Siwek, który cały czas był skupiony i zaangażowany pozwolił sobie na odrobinę luzu. Parsknął zadowolony z pochwały.
* gdybym umiał, tak bym się podpisywał -> On the Angel's Wings
nazywają mnie różnie i jakoś zawsze reaguję -> Angel, Wings, Aniołek, siwy, Skrzydlaty...
to coś więcej niż hobby -> skoki
człowiek jedyny w swoim rodzaju -> Naomi
mogą do mnie podejść i nie ugryzę -> Naomi, Jessie, Caroline
widzimy się na pastwisku -> Wild Heart
oddam tej klaczy serce i jeszcze dopłacę -> --
płynie w nich moja krew -> --
zerwę owoce ciężkiej pracy ->
2 x I miejsce, 2 x II miejsce, 2 x III miejsce +
pozostałe osiągnięcia
* Zastrzeżony wizerunek konia Casino Berlin | galeria
Płeć: wałach Wiek: 20 lat [01.06.2000] Rasa: belgijski koń gorącokrwisty Wzrost: 167 cm Właściciel: Lorien Cena: £2650 Doświadczenie w skokach: 152 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 145 Doświadczenie z lonżowania: 71 Kondycja: 68 Szybkość: 66 Klasa startów: Niestartujący
Wysłany: 2015-04-20, 23:43
Siwek jak zwykle niczego nie podejrzewał, chociaż zauważył parę anomalii w zachowaniu niektórych ludzi. Między innymi Mii, którą rozpoznawał spośród tłumu. Ilekroć dziewczyna pojawiała się w stajni, witał ją radosnym rżeniem, domagając się chociaż paru chwil uwagi. W dniu zawodów jak zawsze nie sprawiał Mii kłopotów, dając się swobodnie oporządzić, wyczyścić oraz osiodłać. Wyczuwał drobne napięcie w zachowaniu brunetki, ale budziło to w nim wyłącznie uprzejme zainteresowanie, żadnego stresu.
r o z g r z e w k a
Na rozprężalnię przyszedł dziarskim krokiem u boku Mii, od samego początku zdradzając drzemiące w nim pokłady energii. Niemniej zatrzymał się tam, gdzie został o to poproszony i pozwolił dziewczynie na dopięcie wszystkiego na ostatni guzik. Gdy już siedziała na jego grzbiecie, w odpowiedzi na łydkę ruszył przed siebie stępem, wcale nie tak powolnym jak mogła tego oczekiwać. Był koniem, który z natury chodził aktywnie, nie potrzebując do tego specjalnych zachęt. Póki co jednak szedł całkowicie zrelaksowany, nawet nie myśląc o pracy czy o skupieniu się; rozglądał się dookoła, pozostając jednak pod kontrolą. Dopiero po zebraniu wodzy skierował uszy w stronę Mii, przekierowując na nią swą uwagę. W odpowiedzi na pomoce zaczął angażować poszczególne partii mięśni, na koła wchodząc wygiętym, tak samo we wszelkie łuki. W tej kwestii było dobrze wyćwiczony, toteż bez problemu sprostował postawionym przed nim zadaniom. Miał zaufanie do ręki, toteż chętnie do niej przyszedł, zawzięcie mieląc wędzidło. W zasadzie jego pysk był non stop aktywny, żujący, co doskonale świadczyło o samym siwku. Przede wszystkim nie spinał się, pozostającym rozluźnionym oraz chętnym do pracy, co przecież sprzyjało podjęciu wysiłku.
Następnie przeszedł do kłusa, w którym równie chętnie szedł naprzód, nie ociągając się. Nie wypadał przy tym z ustawienia, więc wciąż pchał się zadem i pracował grzbietem, bez problemu wyginając się na łukach oraz prawidłowo się w nie wpisując. Zawsze był dobrze jeżdżony, toteż nie miał problemów z jakimi często borykały się konie i ich jeźdźcy - między innymi ze sztywnością. Podczas zbierania i wyciągania kłusa trochę irytował, wszakże wraz z rozjeżdżeniem pojawiło się u niego lenistwo, także zaczynał się stawiać jeźdźcom, chyba powoli zmęczony tym, że miał do czynienia z różnymi osobami. Kolejno przeszedł do galopu, od samego początku obierając mocne tempo, aczkolwiek pozostające pod kontrolą. Nie mając postawionych przed sobą większych niż parę wolt wymagań, galopował z postawionymi uszami, nieco podekscytowany taką możliwością. Mimo dojrzałego wieku czasami przejawiał zachowania kilkulatka. W końcu jednak przeszli do kłusa, w którym poprosił o wodze, wyciągając łeb do dołu na tyle, na ile zostało mu to umożliwione.
Parsknąwszy głośno, znowu przeszedł do galopu, już lekko spocony i mocno spieniony. Kierując ucho na pierwszą z przeszkód, skoncentrował na niej swą uwagę w zasadzie nie potrzebując wskazówek ze strony Mii. Był koniem, którego wystarczyło nakierować na przeszkodę, a całą resztę robił sam za jeźdźca. Byleby ten miał równowagę na tyle dobrą, aby nie zlecieć - taką osobę mógł nawet przewieźć przez parkur klasy N. Chociaż wiadomo, że wszystko zależy od trudności parkuru, niekoniecznie od wysokości.
Jakby nie było, pogalopował na wprost przeszkody, samemu także wymierzając miejsce odbicia, by w końcu oddać skok. Ekonomiczny, oszczędzał siły. Szczególnie, że w tej samej linii widział już kopertę, toteż pierwszy skok był pionowy, dość krótki. Tuż po nim pozwolił sobie na wyciągnięcie foule i zaraz oddał kolejny skok nad kopertą.
W odpowiedzi na wszelkie wskazówki Mii odchylał w jej stronę uszy, zdając się jednak przede wszystkim na własne doświadczenie. Dobrze widział, że okser był szerszy niż inne przeszkody, toteż odbił się odpowiednio wcześniej, oddając kolejny ekonomiczny, tym razem daleki skok nad okserem, zachowując optymalny zapas. Wylądował daleko i dość miękko, zaraz przechodząc do kłusa i znowu wyciągając nieco szyję. Minęło zaledwie parę chwil, a znowu został poproszony o galop.
Tor składał się teraz z dwóch bliźniaczych stacjonat 90 cm oddalonych o 1 foule, dalej czyhał doublebarre 90-100 cm, potem okser 100-90 cm a parę metrów dalej taki sam okserek. Równolegle zaatakowali stacjonaty, gdzie łydka była już wyraźnie mocniejsza, żeby wałach mógł się wybić mocniej. Tak samo Mia oddawała więcej wodzy, podczas lotu niewinnie się uśmiechając. Kiedyś sądziła, że skoki to marne hopsanie przez drążki, a teraz była na takich zawodach! Ironia?
....Przy drugiej stacjonacie nieco obciążyła lewe strzemiono, żeby koń na tę nogę wylądował. Lekkim łukiem najechali na doublebarre, w ostatnim momencie pozwalajć Windsorowi wydłużyć krok. Wszystko wyglądało jak poprzednio, łydka do wybicia, oddanie wodzy i półsiad. Tak samo dorwali okser, gdzie niestety niesforny kosmyk włosów wydostał się z kitki i wpadł w oczy dziewczyny, lecz tylko po wylądowaniu odgarnęła go za ucho, zaraz też nagradzając belgijczyka za dobrze pokonany tor, nawet jeżeli w jakimś momencie strącił drąg.
....Na tym chciała skończyć tę rozgrzewkę, wiedziała, że na parkurze wałach poradzi sobie bez większych przeszkód, więc i nie chciała specjalnie go przemęczać. Stopniowo zaczęła zwalniać do stępa, wcześniej robiąc okrążenie w kłusie. Puściwszy konia na długiej wodzy poprawiła kitkę, upewniwszy, że nic się nie rozwali podczas przejazdu. Wszystko nafaszerowała wsuwkami, które zawsze nosiła przypięte do koszulki, więc i raczej lakier nie powinien już bardziej przy tym pomóc. Ponownie nałożyła toczek na głowę, a z zębów wyjęła palcat.
....- Teraz musimy dać z siebie wszystko, co? - Odkrzekła do wierzchowca w oczekiwaniu na wyczytanie z listy zawodników.
_________________
imię: prawdziwie królewskie - Windsor
płeć: nie potrzebujęnabiału żeby być męskim ~ wałach
właściciel: rozumiemy się bez słów ~ Lorien
moje: paszport, sprzęt skokowy, ujeżdżeniowy, stajenny, galeria
uwagi: zaleca się dużo stępa na długiej wodzy
zarówno na początku jak i na końcu pracy
osiągnięcia: kręta droga prowadzi do zwycięstwa ~ kliknij
klacz: moje oczko w głowie <3
lubię: poważni będziemy po śmierci ~ Mia, Lorka
nie lubię: wierz mi, że nie chcesz mi zajść za skórę
źrebaki: niestety... jestem jedyny w swoim rodzaju x3
45; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; poprawa pogody (zwiększenie widoczności/komfort jazdy/wyższa, przyjemniejsza temperatura).
Opis
Pogoda w dniu zawodów od początku budziła we wszystkich wątpliwości. Pomimo stosunkowo przyjemnej temperatury i słońca, wiał silny wiatr, który sprawiał, że część wierzchowców zwyczajnie się płoszyła lub dekoncentrowała. Tobie jednak sprzyjało szczęście, bo z chwilą wjazdu na parkur wiatr ustał, przynajmniej na czas przejazdu przez pierwszą połowę parkuru.
UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
43; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; nagłe wahania pogodowe w postaci; urwania chmury/opady śniegu;
Opis
Pogoda w dniu zawodów od początku budziła we wszystkich wątpliwości. Pomimo stosunkowo przyjemnej temperatury i słońca, wiał silny wiatr, który sprawiał, że część wierzchowców zwyczajnie się płoszyła lub dekoncentrowała. Jednak w chwili gdy nadeszła wasza kolej, wiatr wzmógł się jeszcze bardziej. Gdy wiał w waszą stronę, aż trudno było o złapanie oddechu; w każdej innej sytuacji wzbudzał w wierzchowcu lęk za sprawą szeleszczących banerów reklamowych, plandek, folii. Koń był wyraźnie spięty i zdekoncentrowany, ale udało się wam na czysto pokonać pierwszą połowę.
UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat Wzrost: 164 cm Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii Partner: i fall in love too easily Ostatni trening: teren z Sheridanem Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan Pieniądze: £910 Punkty doświadczenia: 194 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 80 Cross: 17 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2015-04-21, 15:50
Tytuł: Hodowca
>>> PRZYGOTOWANIE <<<
....W dzień zawodów żwawym krokiem weszła do stajni, witając z uśmiechem Integrity. Niespiesznie wyprowadziła ją z boksu i korzystając z ładnej pogody wyczyściła na świeżym powietrzu. Powoli i starannie pozbyła się kurzu i brudu z jej sierści, nie obyło się bez smakołyków i pieszczot.
....Następnie przystąpiła do zakładania wcześniej wyczyszczonego sprzętu, który teraz wręcz lśnił jak klacz. Żel pod siodło, czaprak, siodło skokowe, ogłowie z wędzidłem, wytok z napierśnikiem, nauszniki oraz ochraniacze i kaloszki na nogi - wszystko zakładała prawie z pamięci. Poza tym jak przystało na dziewczynę wszystko musiała dobrać do siebie kolorystycznie, bo jak jeździć na pstrokato "ubranym" koniowatym?
....Szybko pobiegła się przebrać w tradycyjne czarno-białe ciuchy skokowe, a wróciwszy do Promise przełożyła wodze i zaprowadziła na rozprężalnię.
>>> ROZGRZEWKA <<<
....Będąc już na miejscu zatrzymała siwą, uregulowała popręg i strzemiona, zaraz też za pomocą schodków siadając w siodło. Prawidłowo się ustawiwszy posłała łydkę do stępa na długiej wodzy. Wiedząc jednak, że klacz może być trochę psotna, Mia nie traciła uwagi na wszelkie wybryki. Tego luzu jednak nie było aż tak dużo, bo po kilku minutach zebrała wodzę i weszła na kontakt. Para zaczęła wyjeżdżać narożniki, co dziewiętnastolatka osiągała pomocami, lecz i klacz powinna się dołożyć do tego, co nie umknęło uwadze amazonce.
....Skończywszy koło na całą szerokość hali wróciły na ścianę i w narożniku zjechały na przekątną, aby zmienić kierunek jazdy. Zrobili okrążenie w drugą stronę, czyli prawo, zaraz potem jednak Mia posłała kolejną łydkę aktywizującą, przechodząc do kłusa. Tutaj też zaczynała anglezować co drugie okrążenie, w którym nie mogło zabraknąć rozciągających wolt. Wraz z minięciem wejścia na halę zaczynała anglezować, a mijając je ponownie siadała w siodło, furtka była dla niej wyznacznikiem pełnego okrążenia. Kolejne wyjechanie przekątnej, z tymże na środku, na czworoboku byłoby to X, robili małą woltę w lewo, przecież takich figur nigdy nie zaszkodzi, a brunetka chciała całkowicie rozciągnąć i rozluźnić klacz.
....Ostatnie okrążenie w kłusie wysiadywanym, potem przejście do galopu, które dziewczyna starała się osiągnąć jak najbardziej płynnie. Wszystko wyglądało jak poprzednio, czyli wykręcanie pojedynczych wolt i ósemek, ale na koniec jeszcze zostawiła galop zebrany i wyciągnięty. Wyciągnięty na długiej ścianie, zebrany na krótkiej, według takiego schematu zrobili pół okrążenia, potem zaraz przestała podążać biodrami za jej ruchem tym samym zwalniając do niższego chodu. Kobieta natomiast wydała stajennemu polecenia w związku z ułożeniem przeszkód. Pierwsza zawitała stacjonata 70 cm, następnie okser 80x70 cm, a wszystko wieńczył doublebarre 90-100 cm. Mia nie miała pojecia jak Integrity poradzi sobie z tymi przeszkodami, ale liczyła, że dobrze, nawet jeżeli była to najniższa klasa to wysokość przeszkód była do nich dopasowana.
....Podobnie jak poprzednio przeszły do galopu, a dziewiętnastolatka od razu naśrodkowała klacz na stacjonatę, tuż przed nią dając łydkę do wybicia, oddając wodzę i przechodząc w półsiad. Trochę się przy nim zawachała, lecz szybko znalazła oparcie w strzemieniu. Przy okserze nie miała już takiego problemu, książkowo dobrze przeszła w półsiad nie opierając przy tym rąk czy też przesadnie pochylając się do przodu. Przy doublebarre przygryzła dolną wargę, lecz nie omieszkała się wesprzeć siwą i podesłać jej łydkę sugerującą wybicie. Po pokonaniu trzeciej przeszkody wróciły na ścianę, przechodząc zaraz w kłus, żeby zarazem nie przemęczać konia, ale i podszkolić jego przejścia.
....Już po chwili był gotowy nowy tor: tripplebarre 70-80-90 cm, szereg trzech stacjonat 90 cm i jednej 100 cm oraz koperta 60 cm. Zaatakowały tripplebarre w galopie, prostopadle się do niego ustawiając. Dalej czekało ich kilka metrów "czystego" galopu, potem zaraz cztery kolejne przeszkody oddalone od siebie o jedną foule. Każdą pokonali jak inną - łydka do wybicia, oddanie wodzy + półsiad. Koperta była bardzo niska, więc i dziewczyny pokonały je na spokojnym luzie, bo nie wymagała wysokiego skoku. Skończywszy ostatnią przeszkodę Mia pochyliła się i poklepała klacz po szyi, zwalniając zaraz do stępa na długiej wodzy dookoła rozprężalni.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum