NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Parkur piaszczysty
Autor Wiadomość
Whatever Impossible
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 7 lat
Rasa: Holsztyńska
Wzrost: 175 cm

Ostatni trening: 07.02.2020 - skokowy - Lucas
Właściciel: Lucas Vaugier
Cena: £2675

Doświadczenie w skokach: 49
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 31
Doświadczenie z lonżowania: 54
Kondycja: 65
Szybkość: 67
Klasa startów: Skoki: P

Wysłany: 2018-05-13, 23:38   

Udało im się gładko przeskoczyć szóstką przeszkodę i zyskać promocję do drugiej fazy, dlatego też od razu skierowali się na kolejną przeszkodę. Może ogier nie był wybitnie doświadczony, ale jednak coś tam na swoim koncie już miał. Pojechał nieco ostrzej do tej przeszkody, wspierając się na pomocach oferowanych przez kobietą. Udało im się poprawnie wyjechać zakręt do przeszkody, by do niej samej nieco dodać w tempie i mieć siłę do skoku. Dojechał do miejsca wybicia pod przeszkodę, gdzie mocno odepchnął się od podłoża i wyszedł do skoku. Wykonał kolejny baskil w locie nad przeszkodą, by wylądować tuż za nią na prawą nogę. Została im końcówka do pokonania i finisz, miejmy nadzieje że pójdzie im gładko - oby. Po lądowaniu kontynuował galop na prawo w kierunku oksera z numerem osiem. Wcześniej padało tu i grunt nie był taki fajny już, co spowodowało kilka jego potknięć. Na szczęście udało im się wyjść do skoku nad przeszkodę, ale był on dość nie harmonijny i mało "ładny" dla widzów. Wyszedł też dość płaski, ale na szczęście obyło się bez zrzutki. Lądowanie na lewo i galop też właśnie na tą nogę, by pokierować się do dziewiątki. Tate na szczęście przez potknięcia zdecydowała się pojechać nieco obszerniej do tej stacjonaty i może to lepiej. Teoretycznie najechał jak zwykle na przeszkodę, ale potknął się dosłownie przed samym wybiciem. Wybił siebie z rytmu i skoczył dość chaotycznie, co spowodowało że strącił górny drąg i spadł na ziemię. Oni natomiast przez to dostali punkty karne. Whaczek podrzucił w niezadowoleniu zadem, ale skupił się na pokonaniu dwóch ostatnich przeszkód. Zmienił jeszcze nogę w locie na prawą, by po lądowaniu dość obszernie pojechać w kierunku oksera który był przedostatni na ich drodze. Udało im się na szczęście bezpiecznie dojechać i pokonać bo już bez problemów, a po lądowaniu na prawo pojechali za nie używaną przeszkodą na ostatnią stacjonatę z numerem jedenaście. Pojechał aktywnie do przeszkody, zbierając ostatnie siły w zadzie na którym nieco bardziej osiadł. Naprostował się do ostatniej przeszkody i dojechał z mocą do miejsca wybicia. Tam po sygnale od kobiety wyszedł do skoku, składając nogi pod siebie w locie i pracując cielskiem by przefrunąć na czysto nad stacjonatą. To też mu się udało, a po lądowaniu przyspieszył do linii mety. Tam po chwili zwolnił do kłusa, kręcąc się jeszcze chwilę po parkurze i później ostatecznie z niego zjeżdżając. Po rozstępowaniu na rozprężalni wrócił do stajni.

z.t
_________________
rodzice: Weltstar x Zarah DKG
dokumenty: passport
moje: gallery

[img]xxx[/img]

Podkuty na przody, ostatnie przekucie - 12.02.2020
 
     
Harley Davidson
Jeździec zaawansowany
let's get party started!


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Podopieczny: Joy & Stradivarius & Valkyria
Pieniądze: £12788

Punkty doświadczenia: 144

Wysłany: 2018-05-18, 10:16   
   Tytuł: Hodowca


Harley rozglądał się głównie za pustymi obiektami - długo w siodle nie siedział, Valkyria długo go nie widziała... Więc jak będzie leciał z siodła to przynajmniej bez widowni i nie tuż pod drugiego ćwiczącego konia. Po drodze złapał tylko jakiegoś stajennego i ładnie poprosił o rozłożenie jakiegoś parkuru - podał minimalne ilości foulee między przeszkodami, coś tam doradził a propos ustawienia przeszkód i udał się na rozprężalnię. Zanim w ogóle wpakował się w siodło podciągnął popręg i opuścił sobie strzemiona, co by się nie wieszać na jednym boku klaczy wsiadł ze schodków.
Od razu posłał jej lekki impuls z łydek i krzyża. Jeśli ruszyła do przodu to na spokojnie zajął się dopasowywaniem sobie strzemion, bo ewidentnie nie był ostatnim użytkownikiem tego siodła i długość puślisk po prostu mu nie pasowała. Wodze miał przewieszone przez przedramię i co jakiś czas czujnie obserwował rudą, co by się przygotować na jakieś ewentualne odpały albo żeby po prostu skontrolować tempo. Na początek po prostu pilnował, by kroczyła przed siebie aktywnym stępem i pozwolił jej przyglądać się pracy stajennego, obserwując reakcje na obcego człowieka, otoczenie, na jeźdźca... Taka mała obserwacja przed rozgrzewką.
_________________


    I never knew perfection 'till
    I heard you speak, and now it kills me
    Just to hear you say the simple things
    Now waking up is hard to do
    And sleeping is impossible too
    Everything is reminding me of you
 
     
Valkyria
Ujeżdżony
Matka: Voice of Insomnia, Ojciec: Sternkämpfer.


Płeć: klacz
Wiek: 7 lat ('13)
Rasa: Hanowerska.
Właściciel: Harley Davidson.
Cena: £2800

Doświadczenie w skokach: 82
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 49
Doświadczenie z lonżowania: 36
Kondycja: 38
Szybkość: 45
Wysłany: 2018-05-18, 12:08   

Atrakcje na pewno na niego czekają! W końcu ostatnio trochę więcej miała roboty z ziemi niżeli z siodła, gdyż coraz mniej osób miało chęci, by wsiąść na Rudą. Podprowadzona pod schodki zastrzygła uszami dokładnie wiedząc do czego one są. Stanie przy nich jednak ktoś wpoił jej na tyle, że praktycznie nie drgnęła, kiedy mężczyzna usadowił się w siodle.
Na pomoce do ruszenia nerwowo poszło w przód, a gdy tylko Harley zaczął się kokosić w siodle rozpoczęła próby podkłusowania, które były na tyle upierdliwe, że ten był raczej zmuszony zrobić to w stój, gdzie Ruda również albo zaczęła grzebać przodami podrzucając łbem albo dreptała w miejscu, chcąc już iść do przodu. Nie była koniem cierpliwym, niestety, co objawiało się właśnie takimi tikami. Kiedy po poprawieniu strzemion ruszyli stępem na początku Valky stępowała bardzo aktywnie do przodu, by po chwili spokojnego stępa, gdzie nieco wyciszyła czujność zaczęła „płoszyć się” z byle pretekstu. To coś zaszumiało, to mężczyzna na ziemi się ruszył. Jednak jej spłoszenia na razie wyglądały tak, że odskakiwała w bok, dopiero wtedy próbując zagalopować, ale czasu było na tyle dużo, że Harley mógł zapobiec jej ucieczce. Na razie nie biegła przed siebie na oślep, ewidentnie próbując Jeźdźca, właśnie takimi „spłoszeniami”.
_________________




Wygrana kalendarz adwentowy: podwójna ilość punktów za kolejny trening.


> dokumenty <
x x x x

 
     
Harley Davidson
Jeździec zaawansowany
let's get party started!


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Podopieczny: Joy & Stradivarius & Valkyria
Pieniądze: £12788

Punkty doświadczenia: 144

Wysłany: 2018-05-18, 20:38   
   Tytuł: Hodowca


No cóż, po młodym koniu z takim ognistym temperamentem mógł spodziewać się takiego rwania do przodu... Początkowo próbował raczej te podkłusowywania ukrócić stanowczym ściągnięciem wodzy wycofaniem się głębiej w siodło, ale był to środek doraźny i krótkotrwały, bo Valky nie ustępowała. Podejrzewał, że w miejscu też nie ustoi specjalnie długo, więc dojechał ją wręcz do samego narożnika, właściwie ograniczając jej pole do ruchu naprzód. Wtedy w miarę sprawnie i szybko wziął się za puśliska, ceniąc każdą sekundę bezruchu kasztanki. Wsunął stopy w dopasowane już strzemiona, wycofał łydki ustawiając je w jednej linii z miednicą i kołysał się miarowo w siodle wraz z ruchem Valkyrii. Szybko zorientował się, że bardzo dobrze, że wziął ze sobą kask - jeśli na takim etapie tak świetnie się bawią, to impreza najpewniej rozkręci się także później.
Harley początkowo myślał, że może ona tak serio... Wrażliwa, ale po tak odważnych rodzicach? W duchu wzruszył tylko ramionami i skupił się na bieżącym reagowaniu na sytuację. Stabilniej usiadł w siodle i bez problemu, acz z lekkim dyskomfortem (w końcu forma nie ta sama co po miesiącach ciągłych treningów w siodle) wysiadywał te jej susy na bok, wyczekując aż wyląduje na ziemi. Wtedy też od razu przyhamowywał jej wyrywanie do galopu pulsacyjnym sygnałami z wodzy i odchylaniem się do tyłu, co by ją przyhamować i nieco ciężarem. Jeśli klacz te sygnały ignorowała to uderzył w inną strategię - w zależności od tego, jakim refleksem się wykazał, albo wprowadzał klacz na łuk jeszcze nim zdążyła wystrzelić do przodu, albo zjeżdżał z nią na ciaśniejsze wężyki i wolty już, gdy zaczęła nabierać tempa. Podejrzewał, że takie ciaśniejsze zakręty nie ułatwią jej utrzymania się w szarży a i może nie mieć jeszcze równowagi zbudowanej na tyle, by móc je wyrobić bez zwolnienia. Starał się przy tym być dość ostrożny w doborze średnicy tych zakrętów, bo już raz skończył z nogą pod wywalającym się koniem i nie wspomina gipsu szczególnie dobrze. :lol: W każdym razie podczas takich wygibasów wspomagał ją, dociskając wewnętrzną łydkę. Zewnętrzną cofał, co by sprawowała kontrolę nad zadem rudej i korygowała jego ewentualne odchylenia na zewnątrz. Na tym etapie miał ją właściwie jeszcze na luźnej wodzy, co nie pozostawiało mu dużo pola do manewru w ręce. Właściwie to przez cały ten czas zachowywał spokój i nagradzał klacz za pozostanie w stępie po takim "spłoszeniu", szybko zaczął podejrzewać, że to nie tyle emocje, co podpuszczanie jeźdźca - w końcu klacz działała nieco zbyt powtarzalnie i płoszyla się także na rzeczy, z którymi musiała mieć styczność dość często na terenie kompleksu. Czyżby rude nie tylko wredne i kłamliwe? :lol:
Po wstępnej walce albo raczej przepychance, postanowił wejść na stabilniejszy nieco kontakt, który pozwoli mu precyzyjniej i być może bardziej dosadnie komunikować się z klaczą. Starał się utrzymać ją na śladzie, wzdłuż band parkuru - zaczął stopniowo skracać wodze, dojeżdżając klacz łydką. Jego celem był na razie kontakt na dłuższej, aż już nie takiej luźnej wodzy. Nie był zadowolony z takiego obrotu spraw, bo planował raczej spokojnie zapracować nad rozluźnieniem rudej... Ale po takiej przerwie nie czuł się dostatecznie pewnie, sprawując kontrolę nad klaczą tylko dosiadem - najpierw musiał więc ustalić z nią pewne zasady współpracy, później zapracować nad emocjami, rozluźnieniem i detalami. Co by trochę ukrócić jeszcze pomysły kasztanowatej, zdecydował się na wprowadzanie jej w aktywnym stępie na wszelakie łuki i zmiany kierunku, starając się zapewnić jej nieco rozrywki i nie dać czasu na wymyślenie kolejnych zaczepek. Wymagał oczywiście wchodzenia w zakręty całą sylwetką. W końcu trzeba trzymać kryteria, prawda?
_________________


    I never knew perfection 'till
    I heard you speak, and now it kills me
    Just to hear you say the simple things
    Now waking up is hard to do
    And sleeping is impossible too
    Everything is reminding me of you
 
     
Valkyria
Ujeżdżony
Matka: Voice of Insomnia, Ojciec: Sternkämpfer.


Płeć: klacz
Wiek: 7 lat ('13)
Rasa: Hanowerska.
Właściciel: Harley Davidson.
Cena: £2800

Doświadczenie w skokach: 82
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 49
Doświadczenie z lonżowania: 36
Kondycja: 38
Szybkość: 45
Wysłany: 2018-05-29, 23:23   

Faktycznie, zajęcie jej właśnie takimi ćwiczeniami jak zakręty, łuki czy inne zawijasy pomogło znacznie lepiej niż np. ściągnięcie wodzy, gdzie wtedy po prostu zagryzała wędzidło kompletnie ignorując jeźdźca. Jednak to, że w trakcie zakrętów musiała nieco popracować nad swoją równowagą i skupić się gdzie stawia nogi uniemożliwiało jej taki wygłupy jak płoszenie się.
Jeżeli chodzi o jej zachowanie w samych łukach na początku pływała, standardowo spływając zadem, ale praca zewnętrznych pomocy Harleya doprowadziła do tego, że zaczęła angażować się całą sylwetką wkraczając po śladzie. Luźna wodza, a pewnie chodzi o długi kontakt, była na tyle dobrym rozwiązaniem, że mimo długości wodzy, Jeździec sprawował nad nią kontrolę. Co jakiś czas oczywiście próbowała napierać na rękę Właściciela, ale kiedy jej usilne próby wyciągnięcia go z siodła nie zadziałały, odpuściła, niechętnie przyjmując kary typu dostania po zębach metalowym ustrojstwem.
Rude zawsze wredne! :lol2: Pisze to lekko ruda userka. :lol2:
Mocniejszy kontakt był wskazany w jej przypadku, o tyle, że klacz teraz przestała "płoszyć się", a czasami próbowała uciec spod dupska jeźdźca w reakcji na łydkę, nie udawało się jej to, zatrzymując się na jego ręce, przez co kładła tylko uszy po sobie w tym momencie lekko pływając między jego pomocami. Kiedy znów pojawiły się zakręty klacz nieco odpuściła kolejne próby zaangażowana dość mocno w to co od niej oczekiwał, a jak widać z tą kwestią raczej nie miała problemów, będąc gotową fizycznie na takie ćwiczenia.
_________________




Wygrana kalendarz adwentowy: podwójna ilość punktów za kolejny trening.


> dokumenty <
x x x x

 
     
Mercedes
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 170 cm
Podopieczny: La Isla Bonita
Pieniądze: £2525

Punkty doświadczenia: 35
Skoki: 12
Ujeżdżenie: 7
Cross: 4
Obycie z koniem: 12


Wysłany: 2018-06-05, 20:09   

Przyszła z ogierem na obiekt treningowy, którym był parkur piaszczysty. Mniej więcej pozwalała mu po drodze na to samo co w stajni, o ile nie zmienił zdania i nie postanowił jej zabić czy coś. Po dotarciu na obiekt najpierw oprowadziła go w ręku dookoła, by się oswoił z miejscem. Pogoda był sprzyjająca, dlatego zdecydowała się na trening na zewnątrz. Jako że byli tu sami (tak zakładam), to stanęła tam gdzie mieli najwięcej miejsca i rozwinęła lonżę. Zachęciła go do zejścia na koło jak na razie w stępie, krótka rozgrzewka na lonży i potem już na poważniej z siodła - taki miała plan.
_________________
I'm cocky, beat that pussy up like Rocky
I fly to Amsterdam for the right fee.



personalia: We survived the thunder » Mercedes Smith
wiek: And escaped the hunger » 23 lata.

partner: Who knows what they'll ask us » xxx.
pms: We don't need no answers » 0.

przyjaciele: Once a millionaire can't get off me » xxx.
wrogowie: Shark blue cool with a shark fee » xxx.

moje: Porsche Cayenne, Mercedes Reveals, phone, house, gallery
osiągnięcia: And sometimes I wonder how we got through » link
 
     
Dragon Age
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 8
Właściciel: Leon Vardas
Cena: £2300

Doświadczenie w skokach: 45
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 23
Doświadczenie z lonżowania: 16
Kondycja: 35
Szybkość: 40
Klasa startów: Skoki: L1

Wysłany: 2018-06-06, 08:14   

Trening na dworze był miłą odmianą od zamkniętych czterech ścian hali, na których ogier musiał się tłamsić podczas sezonu krytego. Było to jednak jego pierwsze wyjście na dwór pod siodło, więc nie można było mu się dziwić, że trochę przesadzał i niemal kłusował w ręku dziewczyny, rozglądając się przy tym, bardzo żywo, na boki. Jeśli rzeczywiście byli tu sami, to Mercedes się zwyczajnie poszczęściło, gdyż ogiera nie będzie rozpraszało nic prócz świeżego powietrza, wiatru i wszelkich darów natury. A to już i tak dużo.
Na koło wszedł chętnie, ale ani mu się widziało grzecznie stępować. Niemal od razu przeszedł do kłusa, ale tylko na kilka taktów, po których zaczął wesoło galopować, kilkukrotnie wyrzucając przy tym z zadu.
_________________
 
     
Mercedes
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 170 cm
Podopieczny: La Isla Bonita
Pieniądze: £2525

Punkty doświadczenia: 35
Skoki: 12
Ujeżdżenie: 7
Cross: 4
Obycie z koniem: 12


Wysłany: 2018-06-10, 23:04   

No miała nadzieję że trening na dworze jednak bardziej przypadnie mu do gustu. Przez sezon letni mógł sobie na to więcej razy pozwolić, niż przez zimę. Ona się wcale nie dziwiła, a nawet go rozumiała. Pozwalała mu drobne szaleństwa, o ile nie zagrażało to życiu lub zdrowiu któremuś z nich. Tak też się cieszyła z faktu że byli tutaj sami. Zanim ogarnęła siebie względem tego co robi ogier, to chwilkę zeszło mu na szaleństwie. Nie miała nawet co próbować uspokajać go głosem, bo na nic by się to zdało. Zaczęła zwyczajnie skracać lonżę, wierząc że mniejsza średnica koła skłoni ogiera do zwolnienia. Pędząc po mniejszej mógł zwyczajnie zrobić sobie krzywdę.
-Spokojnie Dragon na wszystko przyjdzie czas. - mając względnie nadzieję że się jej to udało, trzymała jakiś czas stęp ale też nie kazała mu w nim wiekować. Po kilka minut na obie strony z przepięciem lonży, a także urozmaiceniami w postacie zmniejszania lub zwiększania średnicy koła. Pilnowała go, a przynajmniej starała się. Nie chciała aby zrobił sobie krzywdę, nie stać jej na kosztowne leczenie sportowego konia i to nie swojego. Po tym czasie zachęciła go do kłusa, który pewnie przypadł mu znacznie bardziej do gustu.
_________________
I'm cocky, beat that pussy up like Rocky
I fly to Amsterdam for the right fee.



personalia: We survived the thunder » Mercedes Smith
wiek: And escaped the hunger » 23 lata.

partner: Who knows what they'll ask us » xxx.
pms: We don't need no answers » 0.

przyjaciele: Once a millionaire can't get off me » xxx.
wrogowie: Shark blue cool with a shark fee » xxx.

moje: Porsche Cayenne, Mercedes Reveals, phone, house, gallery
osiągnięcia: And sometimes I wonder how we got through » link
 
     
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2018-06-18, 16:44   
   Tytuł: Hodowca


W drodze na parkur pilnowała w łydkach aktywnego stępa, nie pozwalając Bloo obijać się, chociaż to nigdy nie należało do jego problemów. Niemniej miała również na celu zaktywizowanie jego zadu; podążając biodrami za jego ruchem, zapraszała go do ręki, która oferowała przyjemny, elastyczny kontakt. Wodze póki co były długie, ale na kontakcie, wobec czego Bloo mógł się oprzeć i jednocześnie nieść szyję w wygodnej pozycji, niemal wyprostowaną. Pojedynczymi półparadami starała się go rozluźnić i zachęcić do wejścia na kontakt, jednocześnie obserwując z siodła otoczenie. Trochę dziwnie się czuła po tak długiej przerwie od jazdy, ale jednocześnie rozpierała ją radość, bo naprawdę tęskniła za tym uczuciem.
Wreszcie dotarła na parkur i wjechała na niego, od razu kierując się na drugi ślad, po którym jadąc od czasu do czasu zabierała srokatego na koło lub woltę, często też zmieniając kierunek. Zależało jej na porządnym rozstępowaniu konia, toteż oczekując od niego aktywnego marszu, przykładała dużą wagę do prawidłowych wygięć od łydki i poprawności wykonywanych ćwiczeń.
_________________




 
 
     
Harley Davidson
Jeździec zaawansowany
let's get party started!


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Podopieczny: Joy & Stradivarius & Valkyria
Pieniądze: £12788

Punkty doświadczenia: 144

Wysłany: 2018-06-20, 12:57   
   Tytuł: Hodowca


No to mamy pierwszy sposób na rudą - znalezienie jej ciekawszego zajęcia niż dreptanie po prostej do przodu. No, i przynosi to efekty znacznie lepsze niż siłowe wykłócanie się o tempo czy precyzję. Co jakiśczas, gdy pozwalała sobie na za dużo sygnalizował jej najpierw głośnym "ej", że przekracza właśnie granice a później serwował jej już bardziej stanowcze poprawki, np. gdy sygnalizował jej swoje niezadowolenie wędzidłem, gdy próbowała ciągać go po ręce i wywalać z siodła przodem. Starał się nie uciekać do tak dramatycznych rozwiązań, bo wolał załatwiać sprawy polubownie i raczej preferował chwalenie niż karanie. Zerknął subtelnie na zegarek, jako, że wstępnie już rudą rozruszał to mogli przejść do kolejnych części rozgrzewki. Przez jedno okrążenie poprowadził klacz wzdłuż band parkuru w aktywnym stępie, dążąc do osiągnięcia równego tempa, możliwie największego zaangażowania zadu i elastycznego kontaktu z pyskiem klaczy. Jeśli w miarę się dogadali to dojeżdżając do narożnika posłał jej delikatną łydkę, wypychając ją lekko z krzyża do wyższego chodu. Podejrzewał, że ruszy przed siebie aktywniej niż by chciał, więc zapobiegawczo zasygnalizował jej to przejście tuż przed ścianą. Potem standard - kilka łuków o różnym poziomie trudności, podczas których Harłak dbał o to, by Valky się nie leniła i angażowała całe ciało w wyginanie się. Póki obok kręcił się jeszcze stajenny, poprosił go o ustawienie linii drągów i najechał na sam środek ich linii, aktywizując klacz sygnałem łydki przy przekraczaniu pojedynczych cavalettek i balansował na jej grzbiecie w zrównoważonym półsiadzie. Jeśli nie odwalała żadnych manian to najechał jeszcze na drągi kilkukrotnie z obu stron, zmienił kierunek i dokończył rozciąganie i na tę stronę serwując Valkyrii początkowo koła, później wolty i wężyki.
_________________


    I never knew perfection 'till
    I heard you speak, and now it kills me
    Just to hear you say the simple things
    Now waking up is hard to do
    And sleeping is impossible too
    Everything is reminding me of you
 
     
Bloo
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 6 lat
Rasa: KWPN

Ostatni trening: 12.04.2020 - ujeżdżeniowy - Jess
Właściciel: Jessie
Cena: £4150

Doświadczenie w skokach: 100
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 105
Doświadczenie z lonżowania: 32
Kondycja: 67
Szybkość: 68
Klasa startów: WKKW: 3*

Wysłany: 2018-06-21, 01:46   

Podczas przechadzki na parkur, niestety poświęcał Jessie jedynie niewielką cząstkę swojej uwagi. Co prawda nie był roztrenowany, bo podczas nieobecności jego właścicielki ciągle ktoś na niego wsiadał, ale i tak ekscytował się za każdym razem, gdy zbliżał się czas treningu. Z tego powodu maszerował co prawda aktywnie, ale również z niekrytą uwagą rozglądał się na boki i bacznym okiem pilnował wszelakich dziwnych i potencjalnie niebezpiecznych obiektów. Na szczęście nic nie wydało mu się na tyle podejrzane, by zareagować, więc Jess nie zaliczyła żadnej nieprzyjemnej sytuacji już na samym wstępie ich spotkania. Głowę niósł raczej swobodnie, choć rozciągnął się jak pociąg towarowy i tak jak już wspominałam - średnio angażował się we współpracę.
Zawitawszy na parkurze, powitał inne konie donośnym rżeniem, w dalszym ciągu dziarsko krocząc przed siebie. Cóż, roznosiła go energia więc nie zamierzał się lenić. A najchętniej ominąłby ten nudny stęp i zaczął robić coś ciekawszego, choćby w kłusie. Nie testował jednakże cierpliwości Pani Wrens, nie przyśpieszając z własnego widzimisię i ogólnie dając jej poczucie jako-takiego bezpieczeństwa. Co prawda nie jestem pewna, czy Bloo był najlepszym koniem do pierwszej jazdy po tak długiej przerwie, bo był jaki był i wszyscy dobrze o tym wiedzieli. No ale cóż - kto bogatemu zabroni!
Będąc już na parkurze, zaczął nieco bardziej angażować się w narzuconą mu rozgrzewkę. Chętnie wchodził na wszelakie łuki, stosunkowo łatwo gnąc łaciate cielsko pod wpływem łydek. Na tym etapie wyszkolenia był już dosyć giętki i wygimnastykowany, więc nie odnajdywał problemów w zachowywaniu równowagi nawet na tych ciaśniejszych woltach.
_________________
❋❋❋
 
     
Valkyria
Ujeżdżony
Matka: Voice of Insomnia, Ojciec: Sternkämpfer.


Płeć: klacz
Wiek: 7 lat ('13)
Rasa: Hanowerska.
Właściciel: Harley Davidson.
Cena: £2800

Doświadczenie w skokach: 82
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 49
Doświadczenie z lonżowania: 36
Kondycja: 38
Szybkość: 45
Wysłany: 2018-06-22, 12:30   

Na każde „ej” reagowała położeniem uszu, wiedząc, że dwunogi często tak poprzedzają ukaranie jej. Działało to na nią na tyle dobrze, że na chwilę reflektowała się, zastanawiając się co w danym momencie robi, że temu znowu nie pasuje; niekoniecznie jednak poprawiała się, ale stawała uważniejsza. Poprowadzona po ścianie szła dalej aktywnie czasami nieco krzywo, ale wystarczyło ją przesunąć czy skorygować, by wróciła do prostej sylwetki. Pokazywała swoje niezadowolenie lekkim spięciem sylwetki, gdzie ciężko w danym momencie było ją rozluźnić. Co jakiś czas zagryzała wędzidło przeżuwając je dopiero przy mocniejszym działaniu na wodzy.
Na pomoce do zakłusowania faktycznie spróbowała wypruć w przód, ale stanowczo przytrzymana jedynie położyła uszy po sobie obijając nerwowo ogonem na boki. Na początku szła aktywnie, ale drobiąc, nie wyciągając kroku. Dopiero po jakimś czasie zaczęła odpuszczać spięcia sama wyciągając ramy i poprawnie angażując sylwetkę w trakcie jazdy, pomogły w tym też w dużym stopniu zaserwowane przez Harleya łuki, w które nie miała problemu wpisać się odpowiadając od pomoce do zgięcia ze strony jeźdźca.
Kiedy po jakimś czasie nakierował klacz na drążki postawiła na nie uszy, standardowo próbując nieco spłynąć z linii najazdu przed robotą. Mocny korytarz z wodzy jednak uniemożliwił jej to i już chwilę później wjechała w drążki za pierwszym razem pukając wszystkie – nad nimi odgięła się w plecach wychodząc z ustawienia i przyśpieszając, przez co nie było szans na dobrą jej pracę nad drągami. Przy drugim najeździe zapewne została skrócona i bardziej precyzyjnie rozjechana i faktycznie była lepsza, ale dalej uciekała spod Harleya czując, że ten odciąża plecy. Jak widać było jej potrzebne dociążenie ich i póki ten nad drągach jechał w półsiadzie dalej próbowała ucieczki nie angażując się za bardzo w pracę nad nimi. Na wszystkich zakrętach i kołach natomiast znacznie się poprawiła stopniowo opierając się na ręce jeźdźca.
_________________




Wygrana kalendarz adwentowy: podwójna ilość punktów za kolejny trening.


> dokumenty <
x x x x

 
     
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2018-06-22, 14:59   
   Tytuł: Hodowca


Jessie doskonale zdawała sobie sprawę z tego, jakim typem konia był Bloo, ale nie zamierzała go przez to unikać. Powiedzmy to sobie szczerze - nie była początkującym jeźdźcem żeby spadać by byle odskoku w bok, prawda? Z Bloo co prawda leciała największą ilość razy, ale wszystkie upadki były takie, że chyba nikt by się nie utrzymał na górze...
Właśnie z tego względu nie stresowała się i po prostu robiła swoje.
Gdy rozstępowała Bloo, czyli po upływie około dziesięciu, piętnastu minut, zatrzymała ogiera i sprawdziła popręg. Jeśli wymagał podciągnięcia, uczyniła to, a potem znowu ruszyła do przodu i po chwili dała srokatemu łydkę do kłusa. Zaczęła anglezować, w pierwszej chwili odnosząc wrażenie, że to cholernie męczące uczucie. Chyba dzisiaj miał być ten pierwszy raz, kiedy to jej, a nie łaciatemu zabraknie sił. :lol2: Niemniej nie dawała ani sobie, ani jemu taryfy ulgowej, cały czas mając określone wymagania. Przede wszystkim było to tempo - energiczne i stałe, nawet jeśli chwilowo ciężko było jej kondycyjnie wyrobić przy takim kłusie. Zachęcała podopiecznego do rozluźnienia się, proponując mu niższe ustawienie i pilnując pracy jego zadu. Chcąc mu ułatwić to zadanie, podobnie jak w stępie często zjeżdżała na koła lub serpentyny, pragnąc przy okazji nieco rozruszać Bloo i wdrożyć go w pracę.
_________________




 
 
     
Bloo
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 6 lat
Rasa: KWPN

Ostatni trening: 12.04.2020 - ujeżdżeniowy - Jess
Właściciel: Jessie
Cena: £4150

Doświadczenie w skokach: 100
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 105
Doświadczenie z lonżowania: 32
Kondycja: 67
Szybkość: 68
Klasa startów: WKKW: 3*

Wysłany: 2018-06-27, 00:20   

To kilkanaście minut stępa sprawiło, że Bloo ładnie się rozluźnił i uspokoił. O dziwo w tym momencie kompletnie nie interesowało go otoczenie, a lekko rozsunięte na boki uszy świadczyły o zrelaksowaniu. Nie mniej jednak - nie przestał aktywnie maszerować, bo jak już wspominałam, nosił w sobie naprawdę dużo energii.
Zatrzymany do sprawdzenia popręgu, automatycznie odkręcił głowę w stronę Jess jakby pytając - ,,Co robisz mamo?''. Nie protestował jednak, gdy amazonka stwierdziła, że trzeba go podciągnąć, a przez cały ten czas po prostu stał w miejscu i czekał, aż ta skończy. Wtedy ruszył stępem, by chwilę później otrzymać również sygnał do kłusa. O przyśpieszenie wcale nie trzeba było go dwa razy prosić, więc ''poskoczył'' do góry i od razu zaczął iść określonym chodem, początkowo nadto energicznie przebierając nogami. Było to jednak chwilowe, a srokaty bardzo łatwo dał się doprowadzić do porządku i dostosował się do rytmu narzuconego przez właścicielkę. Wznowienie pracy na łukach szybko sprawiło, że ogier zaczął się przyjemnie rozluźniać również w tym chodzie, nie zapominając do czego służy dupka. Ładnie zaczął się pchać od zadu, odważniej wchodząc tyłami pod kłodę.
_________________
❋❋❋
 
     
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2018-07-01, 15:43   
   Tytuł: Hodowca


Jess była w pełni świadoma ogromu energii, która drzemała w Bloo. Zmęczenie go nie było jednak prostą sprawą - był w końcu WKKWistą, z nie najgorszą kondycją, więc nawet parę minut galopu mogłoby nie pomóc... Z tego względu zdecydowała się postawić na bardzo wymagającą rozgrzewkę, podczas której ciągle coś się działo.
Jadąc po ścianie na lewo, rzuciła okiem na parkur, uwagę skupiając na sześciu drążkach, leżących jeden po drugim i naprzemiennie podniesionych z jednej strony. Skręciła na nie, proponując Bloo wygodny, prostopadły najazd w energicznym tempie na sam środek drążków. Prowadząc go w łydkach i na dwóch równych wodzach nie bała się, że srokaty spłynie z najazdu. Jadąc przez drążki podpierała konia łydkami, cały czas anglezując i elastycznie pracując ręką wraz z końskim pyskiem, wobec czego mógł swobodnie wyciągnąć szyję, jeżeli tylko miał na to ochotę. Po przekroczeniu ostatniego drążka i paru krokach na wprost, zmieniła kierunek i chwilę później wjechała na koło, na którym została na dłuższą chwilę, raz zmniejszając jego średnicę, a raz ponownie ją zwiększając. Wykonawszy i to zadanie, raz jeszcze najechała na drążki, zapętlając swego rodzaju schemat, do którego jednak nie pozwoliła się przyzwyczaić Bloo.
Gdy wykonała te dwa ćwiczenia w takim układzie trzy razy, wplotła do tego przejścia do stępa i pierwsze zagalopowania, co zapewne znacznie zwiększyło poziom atrakcyjności jazdy dla Bloo.
_________________




 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 8