NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Parkur piaszczysty
Autor Wiadomość
Anthony Wayford
[Usunięty]

Wysłany: 2016-07-06, 16:49   

Na twarzy bruneta ukazał się krótki uśmiech, świadczący o zadowoleniu z pokonania pierwszej fazy bezbłędnie. Jednak euforia Tonego nie potrwała długo, bowiem była to dopiero połowa sukcesu i musiał zadbać o to, by jego druga część również stała się powodem do dumy.
Dlatego też z powrotem skupił się na parkurze. Poprowadził konia w prawo, w stronę ósmej przeszkody stojącej tuż przy ogrodzeniu. Nie obawiał się o to, że publiczność mogłaby zdekoncentrować Soendergaarda - był wręcz pewien, że gniadosz skupi się przede wszystkim na okserze, a na wszystko inne przymknie oko. Niemniej nie zawahał się przed wykonaniem krótkiej półparady, gdyby w najeździe do przeszkody zauważył, że uwaga ogiera zaczęła zmierzać w innym kierunku. Na szczęście ogier był bardzo schematyczny i przewidywalny (chociaż reaktywny i szybki), co pozwoliło Wayfordowi na trzymanie się jednego schematu postępowania. Tak więc do oksera poprowadził go pod kontrolą, starając się znaleźć złoty środek - nie chciał przecież całkowicie stłumić zapału gniadego, bowiem ten musiał energiczne galopować, żeby pokonać przeszkodę bez przesadnego wysiłku i bez utraty płynności ruchu. Po dalekim lądowaniu, które ponownie wypadało na lewo, łagodnym łukiem poprowadził konia do dziewiątej przeszkody. W dystansie po raz wtóry pozwolił mu swobodnie galopować, samemu w tym czasie jadąc w odciążającym, stabilnym półsiadzie. Dopiero w pobliżu przeszkody wycofał nieco sylwetkę w celu dociążenia zadu wierzchowca oraz przytrzymania go, co miało pomóc holsztynowi w oddaniu poprawnego technicznie skoku nad stacjonatą. Tym razem w locie zmienił ustawienie łydek, zaś przy samym lądowaniu nieco bardziej obciążył prawe strzemię. Wzrokiem sięgnął właśnie we wspomnianym kierunku, w intencji mając skręcenie z koniem w tamtą stronę. W zakręcie siedział w siodle i zapewnił ogierowi oparcie w zewnętrznych pomocach, podczas gdy wewnętrzne go nakierowywały. Łuk był wyrazisty i kończył się bezpośrednim, krótkim najazdem na dziesiątkę, którą także zaliczyli bez problemu, bez choćby krztyny nieporozumienia między sobą. Fakt, Soendergaard był bardzo ekspresyjny, ale przecież nie kłóciło się to z równie porywczą naturą Wayforda. Do następnej przeszkody znowu mieli okazję solidnie pogalopować, był to prawdopodobnie jeden z najdłuższych dystansów na całym tym parkurze, ale Tony nie zamierzał dodatkowo rozochocić ogiera cmokaniem. Po prostu przestał go jakkolwiek przytrzymywać i wrócił do półsiadu, jedynie delikatnie wyznaczył kierunek ruchu i się go trzymał. Na sześć foule przed okserem półparadami zaczął zwalniać i koncentrować ogiera, na trzy foule przed usiadł w siodle i bezpiecznie doprowadził gniadego do przeszkody, spod której nastąpiło kolejne odbicie, ponownie zwieńczone sukcesem. Od razu po wylądowaniu wziął ogiera na siebie, dając sobie i jemu szansę na precyzyjne wyjechanie zakrętu do dwunastej przeszkody, który należał do ostrych i wymagających. Po wyprowadzeniu go na wprost stacjonaty skupił się już tylko na kontrolowanym najeździe, który zakończył się odbiciem we właściwym miejscu i czystym pokonaniem przeszkody. Do ostatniej przeszkody pojechał w półsiadzie, znowu pozwalając Soenowi na żywszy galop w dystansie. Dopiero na pięć foule przed okserem lekko wycofał ogiera, prowokując go do zaokrąglenia galopu. W wymierzonym miejscu dał mu łydkę, po czym wyszedł za jego ruchem, pomagając mu tym w bezproblemowym pokonaniu oksera. Później pozostało mu już tylko minąć celowniki, a po dokonaniu tego stopniowo przeszedł do kłusa i wreszcie do stępa, którym opuścił parkur. Po rozstępowaniu konia zaprowadził go do stajni, gdzie otoczył stosowną opieką i wynagrodził mu te dwa udane starty.
/zt
 
     
Diego Montana
Zawodnik
Allrounder


Płeć: mężczyzna
Wiek: 33 Lat
Wzrost: 185 cm
Podopieczny: G-Dragon ll Little Parrish ll Machiavellian Z ll Take It Now
Pieniądze: £1905

Punkty doświadczenia: 155
Skoki: 79
Ujeżdżenie: 31
Cross: 23
Wyścigi: 3
Obycie z koniem: 18


Wysłany: 2016-07-06, 19:15   
   Tytuł: Hodowca


Po pokonaniu muru, miało już być tylko lepiej. Przynajmniej z takim nastawieniem, Diego jechał dalej naprzód. Z racji nadal średniej kondycji klaczy, chciał skrócić możliwie ten przejazd, by miała siłę go w ogóle skończyć. Zostały im 4 przeszkody, ale 5 skoków, gdyż 7 miała dwa człony. Wyjeżdżając blisko ósemki na piątkę, siadł mocniej w siodło, poparł ją łydką w zakręcie. Ładnie naprostował do stacjonaty, dociążając jej zad i podnosząc przody klaczy, półparadami skupiając ja na sobie. Pchał ją mocno naprzód, by szła bez strachu i w mniejszych nerwach na niego. Chcąc szybko, ale na czysto i bezpiecznie skończyć przejazd. Doprowadził ją do oksera w zamkniętych łydkach, równo i pewnie trzymając wodze, by w odpowiednim miejscu dodać jej łydkę, odsyłająca do skoku. Kiedy tylko ta, uniosła się do skoku, on ponownie zgrał się z jej ruchem, umożliwiając prawidłowe oddanie skoku. Lądując, gładko wrócił w siodło, prowadząc ją na prost. Jechali dość równym, energicznym tempem, dostosowanym do jej możliwości. Mimo tego, że klacz nie była skoczkiem, to jej geny mówiły same za siebie. Doskonale skakała, może nie perfekcyjnie, ale naprawdę dobrze <3 Taka jego, mała ruda menda. Dojeżdżając do szóstki, ponownie zamknął ją w pomocach, by równym tempem, dojechać do przeszkody. W idealnym miejscu do skoku, dodał łydkę, by zaraz się zgrać z jej ruchem podczas skoku. Pamiętając o słabej kondycji, poprowadził ją zaraz na prawo, przejeżdżając między stacjonatą, a stacjonatą z wodą. Tym samy, znaleźli się na krótkiej ścianie i pogalopowali kawałek na wprost. Zdecydował się na normalny łuk do szeregu, bez skracania dystansu, odpowiednio podpierając klacz w zakręcie. Zbierając jej siły w zadzie, precyzyjnie prowadził ją do oksera. W idealnym do tego miejscu, ponownie dołożył łydkę do boku klaczy, wchodząc zaraz w półsiad i oddając jej wodzę. Do stacjonaty, która była drugim członem przeszkody, była jedna foula. Dlatego podczas lądowania, przytrzymał ją, by wyegzekwować tą foule, a nie zrobić na skok-wyskok. Dlatego zaraz ponownie, łydka do jej boku i zgranie się z nią podczas skoku, poprzez półsiad i oddanie wodzy. Ostatnią przeszkodą na ich drodze, była stacjonata numer 8. O ile mu się udało, nieco pogonił klacz na ostatniej prostej. Na końcu, lekko skręcając w prawo i dojeżdżając do tej ostatniej przeszkody. Ostatnia półparada, ostatnie zamknięcie w pomocach i pełne skupienie na przeszkodzie. Znów łydką odesłanie do skoku, półsiad i oddanie jej wodzy, a kiedy wylądowała, to jeszcze galopem minęli metę, a potem zwolnił ją do kłusa i stępa, dziękując zjechał z parkuru.

z.t
_________________
Debo confesar que
Solo pienso en ti.

personalia: Tu mirar tu caminar » Diego Montana
wiek: Eres muy timida lo se » 33 lata.

partnerka: Dime lo que so » xxx.
pms: Ver tu voz de terciopelo » 0.
ex: Cuando me hablas ya yo toco el cielo » Lara.

przyjaciele: Pienso en ti por darte un beso » Brian.
wrogowie: Dime si tu te sientes asi » brak.

moje: Renault Koleos, fone, house, gallery
osiągnięcia: Dime que al verme tu tambien tiemblas » link
 
     
Nicole
Zawodnik
Skoki


Płeć: kobieta
Wiek: 21 lat
Wzrost: 170 cm

Ostatni trening: 25.06 - skokowy z Boldem
Podopieczny: Bold Venture
Pieniądze: £3425

Punkty doświadczenia: 56
Skoki: 35
Ujeżdżenie: 11
Cross: 1
Obycie z koniem: 11


Wysłany: 2016-07-07, 15:08   

Tego dnia przybyła do stajni pełna obaw. Zupełnie, ale to naprawdę zupełnie nie znała konia na, którym to miała pojechać w tych zawodach skokowych. Jedyne co o owej klaczy słyszała to to, że nie jest przyjaźnie nastawiona do ludzi, i trudna do opanowania.
Wybranie Elusive na wyjazd mogło wydawać się głupie, głupie dla kogoś kto nie znał Nicole. Po dokładnym oporządzeniu klaczy, próbach przekonania ją do siebie smakołykami oraz dość długą gadaniną przed jej boksem postarała się przygotować ją jak najlepiej do drogi.

Rozgrzewka
Rozprężalnia naprawdę dobrym wynalazkiem jest! Z racji tego, że na miejsce przybyli jeszcze przed czasem dziewczyna miała sporo czasu na porządną rozgrzewkę z " tymczasową podopieczną. " Po zdjęciu wszystkiego co Oldenburka miała na sobie podczas transportu nastolatka postanowiła doprowadzić do choćby chwilowego odprężenia gniadej. A czy coś może lepiej do tego doprowadzić niż technika T-touch? Ile przekonywać ją musiała, tyle musiała. Ale w końcu musiało udać się dziewczynie ją dotknąć! Kiedy już to zrobiła, zaczęła kręcić palcami małe kółka na jej skórze grzbietowej, miejsce w miejsce. Potem przechodząc na szyję, i powiększając okręgi. Ostatecznie skończyła na jej pysku. Klacz po tym czasie powinna się rozluźnić, ale czy rzeczywiście tak było? Osiodłaną kopytną dosiadła, i dając pewny, wyrazisty sygnał do ruszenia pokierowała po okręgu. Najpierw stępem, po kilku okrążeniach nakazała jej przejść w kłus, a dopiero na samiutkim końcu w galop. Już od początku ukracała jej szaleństwa trzymała dość krótko, nie powalała zwalniać, czy zbyt szybko przechodzić do wyższego chodu, nagradzała głosem za każdy dobrze wykonany okręg. Nie miała zamiaru pozwolić na jakieś występy oporu na parkurze, ale nie miała także zamiaru być zbyt ostrą. Przecież nie może dać jej powodów do obaw. Za wszelką cenę starała się ją dobrze rozruszać, odwrócić jej uwagę od bodźców dźwiękowych dochodzących z sali, kolorowych banerów i flag. Jeśli była taka możliwość przećwiczyła z gniadoszką także skoki przez niziutkie przeszkody, nagradzając za każdy dobrze wykonany skok. To smakołyk, to głos, to poklepanie po szyi.

Przejazd.
Kiedy przez głośniki usłyszeli swoje dane, nastolatka poprowadziła Elusive na parkur dodając otuchy w każdym zdenerwowaniu, spięciu, czy w jakiejkolwiek bojaźni. Szybko przemierzyła wzrokiem halę pozwalając na to samo klaczy.
Wiedząc, że posiadają jeszcze trochę czasu skierowała gniadą do najabrdziej wydziwionych, czy też kolorowych przeszkód. Przy każdej zatrzymała się na chwilę, tak aby kopytna mogła ją dobrze oglądnąć i ogarnąć, że wcale nie jest taka zła. Zwykła nieruszająca się przeszkoda.
Pod koniec już czasu ustawiły się na linii startowej, i kiedy dziewczyna ukłoniła się sędziemu... Ruszyły. Najpierw stosując pełny siad, trzymając dość krótko wodze nakierowała wkk'istkę na pierwszą jakże ważną przeszkodę. Dobrze pilnowała tempa, nie pozwalała klaczy ani zwalniać, ani przyśpieszać. Po pół paradzie, tuż przed przeszkodą zluzowała wodzę, w chwili wybicia przeszła do półsiadu i podążając nadgarstkami za łbem onderburki pozwoliła jej na chwilę zawładnąć. ( Czynności te, powtarzać się będą przy każdej przeszkodzie ) Wylądowała w siodło miękko, szybko łapiąc równowagę. Z zadowoleniem poklepała Elkę, niemal od razu kierując ją po sporym łuku. Niestety, czasem musiała ją poganiać. Nie miała zamiaru skakać na skos, choć mogłyby zyskać w ten sposób trochę czasu. Nie miała jednak pojęcia czy 5 - latka sobie poradzi, czy odpowiednio wcześnie się wybije, czy nie wyłamie. Zbyt ryzykowne. W razie potrzeby starała się pogonić jak najbardziej Elusive. Dawała jej jasne i wyraziste sygnały łydkami, czasem wodzami i dosiadem. Ważne były teraz dwie rzeczy - przejechać dobrze parkur, utrzymać się w siodle. No, chyba nie muszę mówić o tym, że Hiszpanka starała się aby gniada miło zapamiętała zawody! Dojeżdżając do dwójki skupiła się wymierzając odległość, w pewnym momencie zareagowała łydką dając sygnał do skoku, powinno pójść całkiem nieźle.
Później łydeczki i szybki zakręt na kolejną stacjonatę ( najprawdopodobniej.) Tym razem łuk był jednak większy, tak aby para mogła najechać dokładnie na środek przeszkody. Nad trójką kolejna łydka i łatwy najazd na czwórkę.
 
     
Jessamine
Junior


Płeć: kobieta
Wiek: słodka szesnastka {26.06}
Rasa: Człowiek
Wzrost: 158 cm
Zawód: juniorka, uczennica

Ostatni trening: zawody z Gamebreakerem
Podopieczny: One Million
Pieniądze: £1785

Punkty doświadczenia: 13
Skoki: 4
Ujeżdżenie: 3
Obycie z koniem: 6

Wysłany: 2016-07-07, 16:56   

Mimo wątpliwości zgłosiła się na nadchodzące zawody skokowe w klasie LL, w której brązowa odznaka nie była wymagana. Nie obiecywała sobie wiele po tych zawodach, byłą o raczej okazja zdobyć nowe doświadczenia, niż chęć zwycięstwa, bo Jessamine doskonale zdawała sobie sprawę ze swoich braków. W dniu zawodów wyskoczyła z łózka niewyspana i wcześnie pojawiła się w stajni. Zdecydowała się pojechać na One in a Million, z tego prostego względu, że już trochę się znały. Zostawiła rzeczy w socjalnym i ruszyła pod boks kucynki. Przywitała się z nią, poczęstowała smakołykiem, po czym wdziała jej kantar i zaprowadziła na myjkę, gdzie ją wyczyściła i osiodłała. No może nie tak całkiem samodzielnie - stajenny nad nią czuwał, bo głupio byłoby ponieść porażkę na zawodach z powodu małego niedopatrzenia, które pomagającemu jej luzakowi na pewno się umknie. Gdy One była czysta, lśniąca i osiodłana zaprowadziła ją na rozprężalnię nadal w towarzystwie stajennego. Tam Jessamine poprowadziła prostą rozgrzewkę na podstawie swojej dotychczasowej wiedzy. Okrążyły rozpreżalnię w każdym chodzie z nieskomplikowanymi figurami, aż wreszcie przyszedł czas na przeszkody, które ustawił jej stajenny które w pewnym stopniu odwzorowywały ustawienie parkuru.Do tej pory stępowała z One. Gdy stajenny ustawił przeszkody stopniowo przeszła z nią do galopu, jak zwykle polegają na kucynce, że pojmie o co czternastolatce chodzi. Następnie nakierowała ją na nieskomplikowany mini-parkur - była to ostatnia okazja by poćwiczyć przed zawodami, a zarazem jedna z nielicznych jakie rudowłosa miała kiedykolwiek. Po pokonaniu przeszkód dała niemce luźną wodzę.

PRZEJAZD
Gdy w koncu przyszła ich pora Jessamine wzięła głęboki oddech, żeby nabrać odwagi i pozbyć się stresu, po czym nabrała wodze na kontakt jak umiała najlepiej i nakierowała One na parkur. Od razu skupiła się na przeszkodach Poprowadziła kucynkę po obiekcie, by zapoznała się z labiryntem przeszkód, po czym zatrzymała się przed startem. Ukłoniła się sędziom i poprosiła One o zagalopowanie przez działanie łydek i wypchnięcie z bioder, które poprzedziła półparadą, jak zwykle polegając na niemce, że zrozumie jej sygnały. Prowadziła Million po prostej do najbliższej przeszkody, którą był okser. Mając nadzieje, że obrała dobre tempo i odpowiednią odległość przed okserem dodała łydkę, która miała sygnalizować wybicie, oddała wodze przy szyi siedmiolatki, a gdy ta się wybiła przeszła w połsiad, co było chyba jedyną czynnością, która przyszła jej bez trudu, podążenie za ruchem kucynki było dla niej już o wiele bardziej skomplikowane, bo jest różnica między wiedzą jak coś zrobić a praktycznym zrobieniem tego. Następnie pokierowała klacz na dwójkę z pomocą wodzy, łydek, kierując ją także swoim wzrokiem. O wiele trudniejsze było utrzymanie kontaktu, który momentami traciła. Przez to One potykała się i obie się dekoncentrowały. Jessamine starała się temu jak najlepiej zaradzić, skupiając się bezowocnie na utrzymaniu się na kontakcie z pyskiem kucynki. Pomimo kilku potknięć po drodze i dekoncentracji dotarły do dwójki, gdzie dziewczynka skupiła się na tym, by wspólnie pokonały przeszkodę. Utrzymywała klacz w optymalnym tempie, a przynajmniej tak jej się wydawało. Ze względu na potknięcie nie było sensu rozwijać za dużego tempa, jednak było ono (chyba) wystarczające, by spokojnie pokonały przeszkodę. miejmy nadzieję. Jessamine nakierowała kucynkę mniej więcej na środek stacjonaty, stosując podobne pomoce jak wcześniej, a przynajmniej o to się starała - przy pierwszej przeszkodzie odniosły skutek, więc i tym razem powinny zadziałać. Tak się stało i czternastolatka znalazła się bezpiecznie po drugiej stronie dwójki. Poklepała krótko niemkę i pokierowała ją dalej. Chociaż oczywiście jej dotychczasowy przejazd dzieliły lata świetlne od tego jak bezbłędne pokonanie parkuru powinno wyglądać , nabrała trochę pewności siebie.
Na trójkę obrała obszerny zakręt, co w jej wypadku było bezpieczniejsze. Znowu napotkała ten sam problem: nie mogła utrzymać kontaktu, One Million się potykała i obie się dekoncentrowały, po czym dziewczynka próbowała się skupić na skutecznym utrzymaniu kontaktu, póki co bez większych rezultatów. Znalazły się przy trójce, gdzie znów Jessamine skoncentrowała się na wysłaniu siedmiolatce jak najbardziej zrozumiałych pomocy. łydka, która miała zaznaczyć wybicie, oddanie wodzy i wejście w półsiad, gdy One się wybiła i próba podążenia za jej ruchem i delikatne obciążenie lewego strzemienia.
Następnie skierowały się na czwórkę kawałek po prostej, po czym Jessamine próbowała naprostować One in a Million na przeszkodę. . Mimo starań podczas najazdu nie była w stanie utrzymać kontaktu z pyskiem kucynki, czego efektem były prześladujące je potknięcia. Mimo to udało im się dotrzeć do czwórki, gdzie rudowłosa zastosowała wykorzystane już wcześniej pomoce, jak zwykle polegając na klaczy, że je zrozumie. Chyba jej się to udało, skoro niemka pokonała i tę przeszkodę.
 
     
Eva
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 24 lata
Wzrost: 175 cm
Podopieczny: Loathsome Shuffler ll Lux in Tenebris
Pieniądze: £3105

Punkty doświadczenia: 68
Skoki: 6
Ujeżdżenie: 14
Cross: 8
Wyścigi: 31
Obycie z koniem: 9


Wysłany: 2016-07-07, 17:30   

Kobieta dziś po raz kolejny, stawała do konkurencji w zawodach. Drugi raz, miała startować na swoim wierzchowcu i nie zmienię, ją to cieszyło <3 Przy okazji dowie się, czy ogier lepiej czuje się w skokach czy ujeżdżeniu. Tego konkretnego dnia, pojawiła się dość wcześnie w stajni, gdzie panował już ogromnych ruch i hałas. Pewnie siwek wiedział, albo się domyślał, że coś się święci. Był jej jedynym wierzchowcem w stawce i na dziś, więc mogła mu poświecić cały swój czas. Po krótkim przywitaniu się, zabrała siwka na myjkę, gdzie dokładnie go wyczyściła i ubrała w świeżo wypucowany sprzęt. Trzeba było mu przyznać, obłędnie prezentował się w pomarańczu <3 Potem wylądowali na rozprężalni, gdzie porządnie go rozgrzała do zawodów.

Wjeżdżając na parkur zawodów, anglezowała w siodle, by skierować konia do najważniejszej i najtrudniejszej z przeszkód jednocześnie - muru. Tutaj zwolniła go do stępa, uważnie pokazując mu, tą właśnie przeszkodę. Chwilę potem, zatrzymała go i ukłoniła się sędziom. Łapiąc obie wodzę w ręce, wypchnęła ogiera do galopu. Poprowadziła go między przeszkodami 3, 2 i 6, by przejechać przez środek szeregu i dość ciasno, zmieścić się przy chorągiewkach i skierować na 1 przeszkodę - okser. Tutaj jeszcze nic, nie zapowiadało dalszych problemów, ale do tego wrócimy za moment. Zamknęła go w łydkach, prowadząc odważnie i mocno do przeszkody. Nie chciała go spowalniać, wiedząc że da, sobie świetnie radę. Stawiała głównie na elastyczność i szybkość ogiera, bo dawał sobie świetnie radę w trudnych sytuacjach. W stosownym do tego miejscu, posłała mu łydkę, zaraz unosząc się lekko w strzemionach i podążając rękami, za jego pyskiem. Lądując tuż za okserem, okazało się, że podłoże miało dziś im nie sprzyjać. Koń niestety, potykał się o nie równości na ziemi, co nie wróżyło szybkim przejazdem. Dla pewności, kobieta zdecydowała się siąść w siodło, by mieć lepszą kontrolę nad jazdą i samym koniem. Z racji tego, że nie chciała wyryć pyskiem o ziemię, zdecydowała się na niego spokojniejsze tempo i wyrównaną jazdę. Dlatego do dwójki, skierowała się jadąc blisko krótkiej ściany, dopiero w okolicach czwórki, skręcając na prawo. Potykanie się o bruzdy na ziemi, powodowało, że musiała szybko zbierać siwka i na nowo go skupiać. Co nawet się jej udawało, tym sposobem szybko znaleźli się na wprost drugiej przeszkody, gdzie zamknęła znów go w łydkach, wysyłając subtelne półparady. Starała się dopchać go nieco do przeszkody, ale obawiała się o podłoże, więc ani w 5 ani w 10. Na szczęście do momentu wybicia, nie potknęli się ponownie. Kobieta w odpowiednim miejscu, poprosiła siwka o skok, zgrywając się zaraz z nim w locie. Na szczęście, udało się im bezpiecznie wylądować na prawo, by pomału szykować się do drugiego na trasie oksera. Wykręcili tuż za 6, gdzie kobieta w między czasie, mocniej dociążyła jego zad i uniosła przody ku górze. Wykręcili do oksera, po drodze nie zapominając się potknąć. Przez co mimo prawidłowego najazdu, odbicie im wyszło nieco za wcześnie, skok płaski, ale bez wpadki. Na szczęście ! Kobiecie udało się odpowiednio wejść w półsiad i oddać wodzę, mimo słabego lotu, skok im się udało na czysto. Za co krótko, słownie pochwaliła ogiera. Podczas lądowania, lekko go przytrzymała na pysku, nie dając mu się zbytnio rozpędzać do muru. Lekko skręciła go w lewo, uważając by się o nic nie potknął. Udało im się na czysto i bezpiecznie dojechać, siła skumulowana w zadku i w odpowiednim momencie, poprzez łydkę została wypuszczona do skoku. W idealnym momencie, po prostu zgrała się wraz z ruchem konia, dając mu pole do popisu vel oddania czystego, poprawnego skoku.
_________________
Tanto Tiempo Caminando junto a ti
Aun recuerdo el día en que te conocí.

personalia: El amor en mi nació tu sonrisa me ensenor » Eva O'cross
wiek: Tras las nubes siempre va a estar el sol » 22 lata.

partner: Te confieso que sin ti no se seguir » brak.
pms: Quiero mirarte Quiero sonarte Vivir contigo cada instante » 0.

przyjaciele: En tus ojos veo el mundo de color » Adam Ouvard, Chris Moore, Jasper Nowell.
wrogowie: Quiero ltenerte junto a mi » brak.

moje: Opel Mokka, fone, house, gallery
osiągnięcia: En tus brazos descubrí yo
el amor el amor » link
 
     
Elusive
WKKW'ista


Płeć: klacz
Wiek: 8 lat
Rasa: Oldenburska
Wzrost: 170 cm

Ostatni trening: 21.02.2020 - join up z Sethem
Właściciel: Seth
Cena: £2000

Doświadczenie w skokach: 46
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 41
Doświadczenie z lonżowania: 64
Kondycja: 65
Szybkość: 64
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2016-07-07, 18:42   

Branie gniadej na zawody, to spore ryzyko, które może się opłacić, albo nie koniecznie. Elka do nikogo nie była, pozytywnie nastawiona. Ani do ludzi, ani do koni, co z pewnością utrudniało życie z nią. Courtney też kiedyś na nią postawiła, a przecież jechały wtedy cross, to też było trudne, ale jakoś dały radę. Mimo usilnych prób kobiety, klacz nadal była nie dostępna, kłapała nawet na nią zębami, straszyła kopniakami, a że Nicole była nieugięta, to na niej nie robiło większego wrażenia.

Rozgrzewka
Na klaczy rozprężalnia, nie zrobiła żadnego wrażenia. Dotykanie jej, nie było zbyt rozsądne, jeśli nie było konieczne. Więc zakładając, że kobieta wolała zachować swoje ręce, to szybko sobie odpuściła. Nawet kiełzno, które klacz miała w pysku, nie powstrzymywało jej od tego, żeby pokazać kobiecie, co o niej myśli. Co do jazdy, no cóż początek zdecydowanie należał do mocnych, klacz przewiozła ją jak chciała i gdzie chciała, nie patrząc na jej próby walki. Z pewnością kręgosłup kobiety, przeżył mocne wrażenia, podczas wysiadywania baranków czy dębowania. Równie zachwycona była tym, że inne konie tu były, którym nie omieszkała się pokazać, gdzie ich miejsce. Ważyła ponad półtony, więc czym była jej siła, w porównaniu do mizernej kobietki? Z pewnością na parkurze, również da jej czadu, ale tam przynajmniej, Nicole mogła być pewna, że dojedzie do mety, mimo wszystko. Dopiero po chwili, udało jej się na tyle zapanować na gniadą, by móc spokojnie się rozgrzać. O dziwo w skokach, klacz nawet się uspokoiła, ogarnęła, a geny robiły swoje. W końcu trudno nosić miano, córki jednego z lepszych ogierów i skoczków, ostatnich czasów. Na klepanie reagowała nerwowo, a ze smakołykami bywało różnie.

Przejazd
Chyba sobie powinna dodać otuchy, albo się przeżegnać, byłoby bardziej stosowne. Ludzie nie robili na niej większego wrażenia, natomiast widok przeszkód, wpłynął na nią nieco łagodniej. Najwięcej problemów kobiecie, może przysporzyć szereg i utrzymanie klaczy w nim. Nie potrzebowała poznawania przeszkód, było to jej zbędne, poradzi sobie bez tego też. Obstawiam fakt, że zatrzymały się nieco dalej niż na linii startu, bo musiałaby ten okser skakać z miejsca. Mimo krótkich wodzy, klacz mocno szła do przodu, jednak przytrzymywana przez kobietę, prawie galopowała w miejscu, bo nie mogła wyrwać w przód. To było nieco niebezpieczne, przynajmniej na tą chwilę, bo mogła wyrzucić ją w kosmos za utrudnianie pracy. Po dojeździe do oksera, klacz mocno wybiła się z ziemi, ładnie baskilując ciałem nad przeszkodą. Kobieta niewiele się nauczyła podczas rozgrzewki, bo klepanie jej, nie było zbyt rozsądne, bo klacz się spinała wtedy i mniej chętnie w przód, prawie blokując ten ruch. Wcale ruchy kobiety, nie ponaglały jej, bo i tak robiła co chciała. Dopiero będąc dostatecznie blisko, atakowała pełną parą przeszkodę, którą miała w tej chwili skakać. Co było ryzykowne i lekko myślne, jednak kobieta nie była wstanie na nią wpłynąć. Po dojechaniu do przeszkody, klacz płynnie odbiła się od ziemi, składając i wyciągając w locie nad przeszkodą. Gdyby by nie to, że musiała ją prowadzić, pewnie dawno by się jej pozbyła. Niestety pech chciał, że ludzie byli im potrzebni. Dobry pomysł Nicole, że zdecydowała się na obszerniejszy najazd do trójki, udało im się naprostować do przeszkody, wystarczająco szybko przed oddaniem skoku. Po dojechaniu do stacjonaty, odbiła się o dziwo w miejscu, zasugerowanym przez kobietę, dobrze baskilując nad przeszkoda. Jeśli chciała skoczyć czwórkę, to proponowałabym naprowadzić ją na nią i dopilnować, bo kobieta mogłaby zaraz sama przeskoczyć tą przeszkodę.
_________________
Cause it's ya ya ya ya
Blah Blah Blah Blah.

imię: State of trance, how you feelin? - Elusive
właściciel: If you're ready for this let mee see those hands and - Seth Allen.

rodzice: Hickstead x Oktave
dokumenty: passport
moje: gallery



potomstwo: All we ever do is go ya ya ya - brak
osiągnięcia: And we don't even care about what they say - link
 
     
Diego Montana
Zawodnik
Allrounder


Płeć: mężczyzna
Wiek: 33 Lat
Wzrost: 185 cm
Podopieczny: G-Dragon ll Little Parrish ll Machiavellian Z ll Take It Now
Pieniądze: £1905

Punkty doświadczenia: 155
Skoki: 79
Ujeżdżenie: 31
Cross: 23
Wyścigi: 3
Obycie z koniem: 18


Wysłany: 2016-07-07, 19:01   
   Tytuł: Hodowca


To powinien chyba, czuć się wyróżniony? :lol2: Powstał jeszcze jeden, ostatni parkur, przygotowany specjalnie dla nich. Składał się z podwójnego szeregu: 60cm stacjonaty i oksera 70x80cm, po jednej foule od siebie. Odpuścił sobie drugi szereg - potrójny, czując, że ogier opadł już z sił, po prostu innym razem. Po krótkiej chwili przerwy, pozbierał konia ostatni raz na kontakt i zaangażowanie zadu. Będąc jeszcze na ścianie, wypchnął gniadosza do galopu, kierując na szereg. Dociążając zad, to właśnie w nim, skumulował ostatki energii do ostatnich skoków, unosząc przody i lekko skracając go. Dojeżdżając do stacjonaty, dodał łydkę do boku, zaraz zgrywając się z jego ruchem podczas skoku. Przytrzymał go podczas lądowania, by po zrobieniu jednej foule, odbić się do oksera i znów się z nim zgrać. Po lądowaniu, sowicie pochwalił ogiera, przechodząc ostatni raz do kłusa i stępa, gdzie go porządnie rozstępował i wyszli do stajni.

z.t
_________________
Debo confesar que
Solo pienso en ti.

personalia: Tu mirar tu caminar » Diego Montana
wiek: Eres muy timida lo se » 33 lata.

partnerka: Dime lo que so » xxx.
pms: Ver tu voz de terciopelo » 0.
ex: Cuando me hablas ya yo toco el cielo » Lara.

przyjaciele: Pienso en ti por darte un beso » Brian.
wrogowie: Dime si tu te sientes asi » brak.

moje: Renault Koleos, fone, house, gallery
osiągnięcia: Dime que al verme tu tambien tiemblas » link
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2016-07-07, 21:50   Nicol Ilias & Moorlands Guinevere

NICOL ILIAS & MOORLANDS GUINEVERE - klasa LL



105;
Czysty przejazd; Niczym nie zakłócona pierwsza połowa przejazdu, zero błędów, zero komplikacji.


Opis
Parkur pokonany na czysto, w normie czasu.

 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2016-07-07, 22:21   Leon Vardas & El Dorado

LEON VARDAS & EL DORADO - klasa C



65; Trącenie przeszkody podczas skoku;
a) bez naruszenia przeszkody



120; Zgubienie podkowy; Koń gubi jedną ze swoich podków; wiąże się to z rezygnacją lub rozpoczęciem przejazdu na nowo, po „zreperowaniu usterki”


Opis
Koń zgubił podkowę przy skoku nad czwartą przeszkodą, co zmusiło zawodnika do przerwania przejazdu, jeżeli nie chciał okulawić konia. Miał jednak szansę na szybko podkuć konia na nowo i wystartować ponownie na samym końcu listy startowej, ale czy się na to zdecyduje, to już zależy od niego.
 
     
Francesca


Płeć: kobieta
Wiek: 18
Zawód: Doskonały
Partner: Wygląda na znacznie więcej niż ma.
Pieniądze: £4185

Punkty doświadczenia: 15

Wysłany: 2016-07-07, 23:44   

To drugie zawody Fran w tym kompleksie i drugie, tej konkretnej pary. Pierwsze, nie poszły im najgorzej, czwarte miejsce ostatecznie wtedy zajęły. Więc można mówić, o jakimś sukcesie. Teraz też Fran liczyła, że im się powiedzie. Przyszła pod boks klaczy wcześniej, gdyż ogólnie jechała dziś na dwóch koniach. Szybko ogarnęła gniadą na myjce, po czym rozgrzała odpowiednio na rozprężalni, przygotowując ją do skakania konkursowych przeszkód. Fran mimo, że to jej drugie zawody, stresowała się, a to chyba wpływało również na klacz - nie dobrze.

Chwilę później, pojawiła się wraz z klaczą na parkurze. Poruszały się kłusem w wyższym ustawieniu, okrążając parkur dookoła. Co pokazała klaczy? Tylko szereg, który mógł sprawić im problemy, reszta wydawała się normalna. Gdy się z nim zapoznały, zatrzymała klacz, by się ukłonić sędziom. Łapiąc z powrotem obie wodzę w dłonie, wypchnęła gniadą do galopu. Stres się nadal ich trzymał, ale kobieta starała się panować na sobą i gniadą. Wyjeżdżając na prostą do oksera, siadła mocniej nieco w siodło, dociążając jej zad i unosząc lekko przody. Kilka półparad skupiających, zamknięcie jej w łydkach i lekkie pchanie na przeszkodę. Dojeżdżając do idealnie wyliczonego miejsca, dołożyła łydki do boków klaczy, a gdy ta się uniosła do skoku, Fran podążyła ciałem za jej ruchem. Wykonała tym samym, lekki półsiad i wysunęła ręce w przód, podążając za pyskiem gniadej. Lądując za okserem, lekko ją przytrzymała, nie pozwalając jej na zbytnie rozpędzanie się do przeszkody numer 2. Wyjeżdżając lekki łuk, nakręciła ją na prostą do stacjonaty. Pracowała łydkami, motywując ją do szybkiego, ale nie morderczego tempa, sama pozostawała w półsiadzie. Wysyłała co 2-3 foule półparady, przypominające o skupieniu. Dojeżdżając do przeszkody na 3 foule przed, siadła w siodło, zamykając gniadą w łydkach i doprowadzając ją, prawie idealny krokiem do przeszkody. W optymalnym do tego miejscu, docisnęła ponownie łydki do jej boków. Zaraz znów, unosząc się w siodle i oddając jej wodzę. Starała się dokładnie i precyzyjnie, prowadzić klacz, ale różnie z tym bywało z powodu stresu. Po lądowaniu, poprowadziła klacz do krótkiej ściany, gdzie zakręciły na prawo, wyjeżdżając na długą. No może nie tak do końca, bo nieco się od niej trzymały, ale generalnie równolegle do niej, galopowały naprzód. Kolejna przeszkoda, również była stacjonatą. Była bliźniaczo podobna do tej, którą właśnie skoczyły. Była pewna, że z tą również sobie poradzą, bez większych problemów. Dlatego utrzymując dobre tempo, a klacz zamkniętą w łydkach, doprowadziła pod tą konkretną przeszkodę, znów sugerując jej miejsce wybicia łydką. Zaraz potem, zgrała się z jej ruchem podczas skoku. Lądując mentalnie, szykowała się na kolejny okser, oznaczony numerem 4. Znowu dociążyła jej zad, unosząc przody i skupiając, poprzez półparady. Lekko skręciły w lewo, by wyjechać na prostą do oksera i szybko, się odbić do niego w odpowiednim miejscu. Kiedy Szwaczka tylko uniosła się do skoku, ta podniosła się w strzemionach i wysunęła ręce w przód, oddając jej wodzę.
_________________
    ►Miano: Francesca O'ralley
    ►Podopieczni: Loathsome Shuffler <3

    ....►Przyjaciele: (-)
    ....►Chłopak (-)
    ....►Wrogowie: (-)

    ►Kariera: junior -> ...
    ►Osiągnięcia: It used to be I will celebrate:

    III miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. pony na Schneewittchen.
    IV miejsce zawody ujeżdżeniowe kl. L (pony) na Schneewittchen.
    IV miejsce w zawodach skokowych kl. L na Loathsome Shuffler.
    IV miejsce w zawodach skokowych kl. LL na Schneewittchen.
    IV miejsce w zawodach skokowych kl. LL na Second Chance.

 
     
Giovanni
[Usunięty]

Wysłany: 2016-07-08, 13:13   

Ogier od rana doskonale zdawał sobie sprawę, że coś się dzieje. Wzmożony ruch na korytarzu w stajni, nieco nerwowa przy tym atmosfera udzielała się również mu. Sześciolatek od dobrych kilku minut maltretował drzwiczki boksu tylko po to, żeby ktoś zwrócił na niego swoją uwagę. Nie wiedział kto tym razem do niego przyjdzie, bo dosiadali go naprawdę różni jeźdźcy, mimo, że miał swoją właścicielkę to startował pod nią raz. Podczas ujeżdżenia. Zadarł wysoko łeb do góry, wydając z siebie głośne, zniecierpliwione rżenie. Wszyscy na korytarzu oprócz niego, tak przecież nie może być! Z upartością dzieciaka próbował zaczepiać dosłownie każdego, z mniejszym lub większym skutkiem bo większość zwyczajnie nie zwracała na niego swojej uwagi. Położył uszy po sobie, cofając się w głąb boksu i by dać wyraz swojemu niezadowoleniu wytarzał się w trocinach. Taki złośliwy postanowił być. W końcu jednak się doczekał, kiedy pod jego boks zawitała znajoma mu dziewczyna. Wyszedł razem z nią na myjkę, zachowując się już znacznie spokojniej niż w boksie. Tam stanął i dał się porządnie wyczyścić, a było co. Siwa sierść była bardzo upierdliwa jeśli chodziło o czyszczenie, a on jeszcze dodatkowo ją doprawił swoim tarzaniem się w boksie. Minęło więc trochę czasu zanim był całkiem czysty. Na jego grzbiecie wylądował czaprak razem z podkładką i siodłem. Na głowie nauszniki, ogłowie, a na nogach owijki. Tak prezentujący się ogier z wysoko uniesionym łbem opuścił stajnię, by po chwili znaleźć się na rozprężalni. Obecność innych koni, wszechobecne nerwy dawały mu się we znaki, ale starał się to ignorować. Sumiennie rozgrzał się przed wjazdem na parkur, by uniknąć kontuzji i móc z siebie wszystko podczas przejazdu.
Nadeszła ich kolej, więc ustawił się bardziej na kontakcie i kłusem wjechał na teren parkuru. Na początek krótkie zapoznanie z przeszkodami, podczas gdy inna para kończyła przejazd on nie przeszkadzając krążył między przeszkodami, dokładnie je sobie oglądając. Najwięcej uwagi poświęcił murowi, by podczas przejazdu nie mieć z nim żadnych niespodzianek. Na koniec zatrzymał się przed budką sędziowską, gdzie po otrzymaniu sygnału zaczął swój przejazd. Ruszył galopem z prawidłowej nogi przejeżdżając między innymi przeszkodami, które go w tej chwili nie interesowały został pokierowany do pierwszej przeszkody - oksera. Z nim nie powinien mieć żadnych problemów, więc przyspieszając nieco tempo swojego galopu odbił się w odpowiednim do tego miejscu i po krótkiej fazie lotu wylądował po drugiej stronie. Po wylądowaniu zaczął potykać się o nierówności, przez co miał problem z odzyskaniem równowagi. Dekoncentrowało go to okropnie i pewnie nie tylko jego. Musiał jednocześnie skupiać się na skakaniu i na tym, by nie zabić się o nierówności. Nie galopował na łeb na szyję, ale jego tempo też nie pozostawało przesadnie wolne. Chciał w końcu ukończyć ten przejazd jak najlepiej, ale też zdawał sobie sprawę, że na tym podłożu może przy szybszym biegu sobie coś zrobić. Dlatego też do drugiej przeszkody podjechał już spokojniejszym tempem. Chwilę kierował się przy ścianie, by w okolicach czwórki skręcić w prawo i pokierować się wprost do dwójki. Jego galop nadal pozostawał dość nierówny, a ogier nie mogąc skoncentrować się na jednej rzeczy zaczął się trochę denerwować. Zbieranie go przez dziewczynę pomagało w oddaniu czystego skoku, więc mimo utrudnień można powiedzieć, że nadal było dobrze. Przed przeszkodą odbił się od ziemi, wszedł w krótką fazę lotu i wylądował, potykając się na nowo. Wylądował na prawo, więc skręcił w tym kierunku kierując się do trójki. Wykręcił tuż za szóstką, w międzyczasie zaczynając bardziej unosić do góry przody, ale przed samym dojechaniem do przeszkody potknął się i całe jego ustawienie poszło w zapomnienie. Odbił się za wcześnie, skok wyszedł dość płaski, ale mimo to ogier niczego nie zrzucił. Podczas lądowania został mocniej złapany za pysk, więc uniósł wyżej łeb, nie rozpędzając się przy tym. Kolejna przeszkoda na ich trasie i ponownie maksimum skupienia, by się na niej nie zabić. Siwek podjechał do niej i w odpowiednim miejscu wybił się do skoku. Przody podciągnął pod siebie, ładując całą siłę do skoku z zadu. Wyskoczył mocno w górę, więc przeszkoda nawet nie została muśnięta. Bezpiecznie wylądował i już zaczął szukać wzrokiem kolejnej.
 
     
Schneewittchen
[Usunięty]

Wysłany: 2016-07-08, 13:14   

Dla klaczy dzień rozpoczął się tak samo, bez większych rewelacji zjadła w spokoju śniadanie, a po tym po prostu stała w miejscu, nie za bardzo wiedząc co ze sobą zrobić. W stajni panował spory ruch, ale pod jej boksem kręciło się tak mało osób, że miała spokój. Ziewnęła, mlaskając przy tym. Najchętniej znowu położyłaby się spać, ale chyba nie wypadało. Chociaż...Znowu legła na ściółce, bez większego namysłu skubiąc resztki siana. Miała wolne od dłuższego czasu, więc dlaczego miałaby z niego teraz nie korzystać? Jej sielanka trwała do czasu, aż pod jej boks nie przyszła juniorka. Miały już ze sobą do czynienia, więc to, że dziewczyna tak po prostu wyciągnęła klacz z boksu nie zrobiło na niej większego wrażenia. Dała się wyczyścić i osiodłać na myjce, by zaraz wyjść na rozprężalnię. Swoją drogą panował na niej lekki ścisk, co dawało się gniadej we znaki, a stres szesnastolatki wcale jej nie pomagał. Wręcz przeciwnie bo klacz sama zaczynała się stresować i niepotrzebnie spinać. W miarę możliwości rozgrzały się i czekały teraz na swoją kolej.
Nie musiała jakoś specjalnie długo czekać na swoją kolej. Bo nie minęła dłuższa chwila, a już w kłusie pojawiły się na parkurze. Ośmiolatka dalej pozostawała spięta przez stres. Tyle koni i hałas dodatkowo źle na nią wpływał. Choć była profesorem to i ona miewała gorsze dni. Inna para kończyła przejazd, a ona w tym czasie miała czas, żeby się z tym wszystkim zapoznać. Sam parkur nie wydawał się jej trudny, mógł za to sprawić więcej problemów juniorce niż jej. Omiotła wzrokiem wskazany szereg, zapoznając się z nim dokładnie, po czym podkłusowała pod budkę sędziowską, gdzie dziewczyna wykonała ukłon. Później wszystko poszło zgodnie ze schematem. Ruszyła od razu żywym galopem, zaczynając od prawidłowej nogi. Z wysoko uniesionym łbem kierowała się wprost na pierwszą przeszkodę. Wyjechała na prostą i czując dociśnięte do swoich boków łydki oraz korzystając z własnego doświadczenia wybiła się do skoku. Mimo stresu, który z dziewczyny przechodził na nią klacz starała się zachować zimną krew i dobry styl. Wylądowała miękko po drugiej stronie, a przytrzymanie jej na pysku poskutkowało zwolnieniem tempa. Nie ślimaczyła się, ale galopowała tak jak chciała tego Fran. Wyjechała lekki łuk i naprostowała się na przeszkodę numer dwa. Przyspieszyła przed nią, zapewniając sobie energię do skoku i wybiła się w górę. Wyciągnęła swoje ciało nad przeszkodą i sprawnie wylądowała, głośno przy tym parskając. Prowadzona przez dziewczynę skierowała się do krótkiej ściany, przy której galopowała przez chwilę, by zaraz odbić na prawo na długą ścianę. Galopowała wprost na kolejną przeszkodę, do której również przyspieszyła. Przeszkoda była taka sama jak tamta, więc klacz nie miała jakiś niepewności do tego czy uda im się ją przeskoczyć. Po prostu w odpowiednim miejscu wybiła się, unosząc wysoko nogi i po chwili z powrotem była na ziemi. Dalej cicho furkocząc lekko skręciła w lewo, szykując się do oksera o numerze cztery. Unosiła wyżej przody, mocniej dociążając tyły i utrzymując równe tempo podjechała pod samą przeszkodę. Wybiła się i po strachu, bo już miały ją za sobą. Szlo im dobrze, mimo stresu mogły być na razie z siebie dumne bo nic nie zrzuciły. Teraz czekała ich druga połowa.
 
     
Siviento
Ujeżdżony


Płeć: ogier
Wiek: 5 lat
Rasa: Pełna krew angielska
Cena: £2437

Doświadczenie w skokach: 80
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 51
Doświadczenie z lonżowania: 20
Kondycja: 45
Szybkość: 40
Wysłany: 2016-07-08, 15:03   

Ogier od samego początku zapowiadał się na dobrego, posłusznego konia. Był młody i miał dobrze poukładane w głowie, więc nie było powodów do tego, by mu teraz zaczęło coś odbijać. Mimo, że sam fakt tego, że pierwszy raz startował powinien źle na niego wpływać on zachowywał się całkiem normalnie. Jakby poza nim i Naomi nikogo tutaj nie było. Ot koń o stalowych nerwach, który za samo zachowanie powinien dostać medal. Po dwóch pierwszych przeszkodach przyszedł czas na trzecią, do której pokierowany został po lekkim zakręcie. Pozwolił sobie na minimalne zwolnienie, żeby się nie przewrócić, ale jego tempo nadal było żywe i energiczne. Dodatkowa pomoc ze strony dziewczyny sprawiła, że bez żadnych kłopotów obydwoje pokonali zakręt i naprostowali się przed przeszkodą. Zwykła stacjonata, bez żadnych udziwnień nie była czymś co mogłoby go teraz zdekoncentrować. Choć to, że była kolorowa powinien zrobić na nim jakieś wrażenie on zachowywał się jakby skakał je od urodzenia. Jak widać wydanie tych kilku funtów na zajeżdżenie się opłaciło, bo teraz koń chodził jak marzenie, co było w głównej mierze zasługą pracujących tam trenerów, którzy nad nim pracowali przez te kilka miesięcy. Z właścicielką jego współpraca też zmierzała w dobrym kierunku. Nie był szarpany za pysk ani tłuczony palcatem, wszystko zmierzało to dobrego partnerstwa, a nie tyranii. Dlaczego więc nie miałby się starać? Po tym jak Naomi docisnęła łydki do jego boków odbił się od podłoża, przechodząc w krótką fazę lotu. Wylądował po drugiej stronie, stykając się z podłożem pierw jednym, a później drugim przodem. Czwarta przeszkoda która również stała po lekkim łuku zmusiła go do wykonania ponownego lekkiego skrętu na tą stronę. Wyprostował się przed okserem, gdzie jak za poprzednimi razami czekał na sygnał od dwudziestotrzylatki. Kiedy go dostał odbił się od ziemi, podciągając przody pod siebie i wyciągając pysk do przodu. Po lądowaniu szastnął energicznie ogonem, podrywając łeb do góry i podkręcił tempo swojego galopu, bardziej wyciągając przed siebie nogi. Poruszał się tam aż do przeszkody numer pięć, wyjeżdżając uprzednio zakręt za jedynką. Znalazł się przy ogrodzeniu, a tym samym przy trybunach gdzie siedzieli ludzie. Cofnął uszy do tyłu, skupiając się na wysyłanych przez dziewczynę półparadach. Zaczął żuć wędzidło, całkowicie odwracając od nich swoją uwagę. Dzięki temu nie odskoczył od ogrodzenia i nie wpadł w żadną panikę odmawiając współpracy. Na wysokości piątki odbił na lewo, prostując się przed wspomnianą przeszkodą. Nadal utrzymując równe tempo zbliżył się do niej i po otrzymaniu sygnału do skoku odbił się od ziemi. Tak samo jak za poprzednimi razami, skok, faza lotu i lądowanie. Wrócił szybko na kontakt i dalej galopując skierował się za ósemkę, by najechać na szereg. Ogier miał prawo w tym momencie czuć lekkie obawy, ale mimo tego nie wyłamał. Przyspieszył trochę, by zaraz przeskoczyć pierwszy człon. Po nim krótka chwila na ogarnięcie się i kolejny skok. Poszło mu bez żadnych problemów. Dalej na lewo, dojechanie niemal do samej ściany i prosty najazd na siódemkę. Wybicie, lot i lądowanie. Bez trącenia przeszkody i zrzutek. Teraz miał tylko do pokonania ostatnią przeszkodę i koniec. Po lądowaniu na lewo skierował się na przeszkodę kończącą cały parkur. Nie rozpędzał się i nie gonił na łeb na szyję, więc najazd był podobny jak do poprzednich przeszkód. W odpowiednim miejscu odbił się od podłoża i po krótkiej fazie lotu wylądował. Poklepany po szyi postawił uszy na sztorc, dobrze się spisał i był tego w pełni świadomy. Powoli zwolnił do kłusa i stępa, po czym zszedł z parkuru robiąc miejsce kolejnej parze.

zt
_________________
 
     
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2016-07-08, 17:19   
   Tytuł: Hodowca


Wjechała kłusem na parkur, od początku dyktując gniadej swoje tempo poprzez wyraźne, rytmicznie anglezowanie. Jedyną przeszkodę jaką uznała za godną pokazania Dark przed rozpoczęciem przejazdu, był oczywiście z mur, z którym gniada nigdy przedtem nie miała do czynienia. Znała podmurówki, nawet te wymyślne, ale muru nigdy nie miały okazji razem skakać. Zobaczymy jaki będzie tego efekt.
Ukłoniła się krótko, po czym zagalopowała w okolicy drugiej przeszkody. Zdecydowała się poprowadzić Princess między członami szeregu 7ab, by po wyjściu na wprost oksera rozpoczynającego parkur mieć jeszcze wystarczająco dużo przestrzeni na reakcję. Klacz była jednym z najbardziej obytych młodych koni w stawce Jess, ale to wciąż było za mało, aby szaleć na parkurze. Dlatego Jess od początku jechała równo, nie szybciej niż musiała. Na prostej prowadzącej bezpośrednio do oksera usiadła w siodle, zyskując większą kontrolę nad koniem. Zamknęła Dark w łydkach, na wodzach trzymała równy, stabilny kontakt, co umożliwiło jej bezpieczne i kontrolowane doprowadzenie folblutki do przeszkody. Dała jej wyraźną łydkę w miejscu odbicia, pomagając jeszcze w ocenianiu takich "szczegółów". Zabrała się razem z jej ruchem, przechodząc do niskiego, stabilnego półsiadu i elastycznie oddając rękę, bez utraty kontaktu. Lądując odchyliła się do tyłu, co pozwoliło jej miękko wrócić w siodło. Po przeszkodzie kontynuowała galop na prawą nogę, decydując się nie jechać na skróty. Przeszła do półsiadu, pozwalając gniadej na swobodny galop w dystansie. Poprowadziła ją przy ścianie i na dwójkę zakręciła dopiero za murem, w samym zakręcie siadając już w siodle aby unormować tempo w najeździe do stacjonaty. Nie pozwalała klaczy na samodzielne narzucenie tempa i pilnowała każdego jej kroku, śmiało prowadząc ją w łydkach, ze spokojną ręką. Ponownie wskazała jej miejsce odbicia i bez problemu zgrała się z jej ruchem, co umożliwiło folblutce pokonanie przeszkody bez zakłócenia równowagi. W locie przestawiła ustawienie łydek i nieco bardziej obciążyła lewe strzemię, sugerując Dark lądowanie na tę właśnie nogę. Do trzeciej przeszkody zakręciła wyraźny łuk w pełnym siadzie, możliwie najbardziej "przytulając" się do nieoznakowanych przeszkód, aby zapewnić klaczy łatwy najazd na okser. Po wyprostowaniu gniadej na wprost trójki, nieco ścisnęła jej boki łydkami, prosząc o nieco aktywniejsze tempo do oksera, którego pokonanie nie sprawiło im żadnych problemów. Były ze sobą dobrze zgrane, mimo iż klacz miała krótki staż w chodzeniu pod siodłem. Doświadczenie Jess było po prostu wystarczające do poprowadzenia młodzika po parkurze. Lądowanie ponownie wypadało na lewo, a przed nimi powstał obraz kolejnej przeszkody, muru. Poprowadziła do niego Dark bez zmiany tempa, nie dając jej odczuć, że jest się czego obawiać. Cały czas jechała równo, prowadząc gniadą zamkniętą w pomocach. W razie gdyby wyczuła z jej strony zawahanie, była gotowa mocniej zadziałać dosiadem czy łydką. Przy samym odskoku pomogła sobie ostrogą, motywując klacz do oddania skoku, nawet jeżeli się obawiała. Nie spodziewała się jednak, że Dark skoczy mur aż z takim impetem - to nieco wybiło zawodniczkę z równowagi i poskutkowało zgubieniem strzemion. Na szczęście nie panikowała w takich sytuacjach i zdołała wrócić w siodło, tylko nieznacznie lecąc na.przód klaczy. Szybko jednak zapanowała nad sytuacją i jadąc do piątki, odzyskała oba strzemiona bez żadnego problemu.
_________________




 
 
     
Alexander
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28 lat
Wzrost: 180 cm
Podopieczny: Countess ll Unbridled Life
Pieniądze: £1445

Punkty doświadczenia: 56
Skoki: 25
Ujeżdżenie: 13
Cross: 7
Obycie z koniem: 13


Wysłany: 2016-07-08, 17:21   

Drugim koniem na zawody i zarazem w jego stawce, był Carcassone z którym już, dobrze sobie poradził na ostatnich zawodach ujeżdżeniowych. Tym razem również pełen optymizmu, zamierzał z nim wystartować, ale dla odmiany w skokach. Kończąc przejazd z Countess, przyszedł do stajni, by odebrać już gotowego Cracka od stajennego. Był ubrany na czarno z lekkimi, srebnymi znaczeniami tu i ówdzie. Podążył z nim na rozprężalnie, tam dokładnie go rozgrzał przed zawodami, oczekując na wezwanie na parkur.

W końcu nadszedł ten czas, cicho wzdychając, skierował siwka na parkur konkursowy, anglezując w siodle. Skupił się głównie na pokazaniu mu szeregu, był to trudniejszy element na parkurze, szczególnie dla średnio zaawansowanego ogiera. Wierzył jednak w niego, bo już raz pokazał na co go stać, miał nadzieje, że i teraz tak będzie. Zatrzymał go na moment, dociążając zad i ściągając wodzę, by się ukłonić sędziom. Łapiąc ponownie obie wodzę w dłonie, wypchnął siwka z krzyża do galopu. Musiał się mocno skupić i jego, dlatego wysyłał mu subtelne półparady do pyska. Wykręcił za szeregiem na prostą do oksera, który był pierwszą z przeszkód na ich parkurze. Dojeżdżając do przeszkody, wziął ogiera nieco bardziej na siebie, dociążając jego zad i unosząc przody. Trzymając go w energicznym tempie, dojechał wraz z nim do przeszkody, by w odpowiednim miejscu dołożyć łydki do jego boków, wejść w półsiad i oddać mu wodzę. Lekko odchylił się w siodle, podczas lądowania, by nie oberwać mocno po krzyżu. Poluzował mu nieco wodzę, pozwalając na swobodniejszy i przede wszystkim, szybszy galop do dwójki. Po kilku krokach, podparł ogier w łydkach, wykręcając na prawo do stacjonaty. Wyprostował go do przeszkody, szykując pomału do oddania kolejnego skoku. Jednostajnym tempem, kierowali się na wprost przeszkody numer 2. Precyzyjnie obliczył miejsce wybicia, by w tym momencie ponownie łydką, odesłać konia do skoku i zgrać się z nim podczas lotu. Lądując dociążył lewe strzemię, chcąc by koń, wylądował właśnie na tą nogę. Pojechał dalej na wprost, aż do krótkiej ściany, gdzie dopiero zakręcił na lewo, wyjeżdżając na prostą do trójki. Ponownie mocnym, ale równym tempem, doprowadził siwka do przeszkody, wymierzając odpowiednią odległość, łydkami odesłał go do skoku. Kiedy ten uniósł się w powietrze, ten uniósł zadek w siodle i wysunął ręce w przód, oddając mu wodzę. Lądując tym razem też na lewo, wziął ogiera na siebie, ponownie dociążając zad i unosząc przody. Trzymając go krótko i pewnie, dojechał tym razem do oksera, ponownie odsyłając go łydką do skoku i zgrywając się z nim, w czasie lotu. I tym razem, dociążył lewe strzemię, by pogalopować na krótką ścianę. Mimo małego doświadczenia konia, ich pierwsze starty na razie, były całkiem udane. Cholernie się cieszył, że trafił właśnie na niego, a nie na innego konia. Dopiero się poznawali, ale zawsze mogło być gorzej nie?
_________________
Me miras, me sonries
Luego ni hola dices.

[img]xxx[/img]

personalia: No entiendo si es un juego » Alexander Wine
wiek: Ahora si voy tras de ti » 28 lat.

partnerka: Que tu seas Mi princesa » xxx.
pms: Yo se que en verdad Te gusto yo » 0.

przyjaciele: Rompamos el hielo Yo solo quiero, esta a tu lado » Delphine.
wrogowie: Esta a tu lado Darte un beso » brak.

moje: Volvo XC60, fone, house, gallery
osiągnięcia: Yo se que I en verdad Te
gusto yo Por que no aceptar » link
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 7