NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Parkur piaszczysty
Autor Wiadomość
Russian Roulette


Płeć: klacz
Wiek: 4 lata
Rasa: Angloarabska
Wzrost: 169 cm
Właściciel: Orchard Stable
Cena: £1200

Doświadczenie w skokach: 27
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 27
Doświadczenie z lonżowania: 34
Kondycja: 42
Szybkość: 42
Wysłany: 2016-07-04, 21:02   

Ruth napisał/a:
[...]


Słowa uznania? Chyba powinna się czuć wyjątkowa, nie ma co. Klacz nie była zła, po prostu nie wprawiona w boju :lol2: Utrzymywała galop, choć średnio jej wychodziło z racji, braku dobrej kondycji. Skierowały się na pojedyncze cavaletti, klacz zastrzygła siwymi uszami z wyraźnym zainteresowaniem, skupiając się na tym, co za chwilę będzie robić. Klaczy tym razem, udało się unieść drągi i nic nie trącić przy okazji. Chętnie przeszła do stępa, po pokonaniu aż jednego cavaletti. Jechały dość sporą serpentynę, między kolejnymi przeszkodami. Nie zwracała zbytniej uwagi na ludzi, którzy nie byli dla niej ważni. Znowu lonża, o nie ! Tamta wcale nie miała ochoty, znów na trening z linki, więc ani drgnęła w tamtym kierunku :lol2:
_________________
RUSSIAN ROULETTE
Gazal Al Shaqab x Russian Gold

Klacz | 169cm | Angloarabska
I'm twisted like a roulette

Ujeżdżony | wł. Orchard Stable | Dokumenty
That's why the strange play is my style

[img][/img]

.................► Osiągnięcia:
    • IV miejsce zawody skokowe kl. L pod Ruth Kravchenko.
    • VI miejsce w zawodach WKKW Entry pod Vivianne Feron.
................ ► Potomstwo: (-)
.................► Wizerunki: Adar & Rashuan.

 
     
Diego Montana
Zawodnik
Allrounder


Płeć: mężczyzna
Wiek: 33 Lat
Wzrost: 185 cm
Podopieczny: G-Dragon ll Little Parrish ll Machiavellian Z ll Take It Now
Pieniądze: £1905

Punkty doświadczenia: 155
Skoki: 79
Ujeżdżenie: 31
Cross: 23
Wyścigi: 3
Obycie z koniem: 18


Wysłany: 2016-07-04, 21:32   
   Tytuł: Hodowca


G-Dragon napisał/a:
[...]


Chyba nie trzeba mówić, że dopóki nie ogarnął się gniadosz, nie podeszli do skoków nad stacjonatami. Wykonując inne dziwne i nie potrzebne nikomu ćwiczenia, ale no cóż, sam tego chciał :lol2: Dopiero z większym ogarnięciem się, wrócili do skakania tych stacjonat, no chyba, że tego, to znów ćwiczenia i znów podejście. No patrz, jeszcze narzekał na brak masażysty? Co z niego za koń :lol2: On ma, ludzi od masowania 8-) Dziwne było to, że wszystkie (prawie) konie w stawce, to jakieś narwańce albo humorzaści - porażka. Jak zbyt mocno szedł, to Diego włączał blokowanie go, im bardziej się szarpał, tym bardziej go blokował. Albo figury, co wolał. Skakanie szeregów, to właśnie cierpliwość i precyzja, dlatego musiał się ogarnąć, bo się pozabija za moment. W drugim nawrocie, o ile tak można to nazwać, mieli do pokonania 70cm stacjonatę i okser 70x80. Równe, energiczne tempo, zamknięte łydki po bokach i równo trzymane wodzę. Bez pozwalania na szaleństwo, skierował go na stacjonatę, którą zresztą chwilę temu skakali. Dojechanie pod przeszkodę, łydka i zgranie się z nim podczas skoku. Lekkie skrócenie, dociążenie zadka i uniesienie przodów w dojeździe do oksera. Wybranie dalszego miejsca i odesłanie do skoku, potem zgranie z koniem w locie i stęp dla odetchnięcia.
_________________
Debo confesar que
Solo pienso en ti.

personalia: Tu mirar tu caminar » Diego Montana
wiek: Eres muy timida lo se » 33 lata.

partnerka: Dime lo que so » xxx.
pms: Ver tu voz de terciopelo » 0.
ex: Cuando me hablas ya yo toco el cielo » Lara.

przyjaciele: Pienso en ti por darte un beso » Brian.
wrogowie: Dime si tu te sientes asi » brak.

moje: Renault Koleos, fone, house, gallery
osiągnięcia: Dime que al verme tu tambien tiemblas » link
 
     
Ruth
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Wzrost: 162 cm
Zawód: Właścicielka biura projektowego oraz zawodnik w Orchardzie
Partner: Now darkness has come to the roses. The fire is reaching the end. I really feel that I'm losing my best friend...

Ostatni trening: kwiecień '20 - ujeżdżenie [Hollywood Hell'o]
Podopieczny: Femme Fatale & Sensual Seductress & Hollywood Hell'o & Belvedere & Chilli Child & His Highness & Atterupsgaards Armani
Pieniądze: £1970

Punkty doświadczenia: 139
Skoki: 38
Ujeżdżenie: 79
Cross: 8
Obycie z koniem: 14


Wysłany: 2016-07-04, 23:45   

O nie nie! Jakimiś sposobami klacz pobiegła i koniec kropka! Prowadząc ją w ręku poprosiła o kłus, który jeśli nie łagodnie, to surowo wymusiła. Dobiegły zapewne do drągów, których 5 sztuk jeden po drugim pokonały aby następnie pokonać drąg i skierować się do płotu. Tam stał stajenny, a Ru rozsiodłała klacz zostawiając jej jedynie uzdę i z pomocą obsługi wskoczyła na obnażony grzbiet klaczy aby łapiąc się kolanami powoli skierować ją wodzami i dosiadem w stronę parkuru. Początkowo oczywiście stęp, w końcu klacz jest młodziutka i nieprzyzwyczajona. Jeśli próbowała ją zrzucić, to myślę, że Ruth jakoś sobie poradziła.., ale to się okaże w kolejnym poście :p
_________________
    ..........................................
    ....................................BUT THE STORY IS THIS
    .............................She’ll destroy with her sweet kiss.

    I kiss your eyes and thank God we're together
    And I just wanna stay with you forever, forever and ever, xxx
    h e a v e n...g o n n a...h a t e...m e

    .......I'll seek you out, flay you alive. One more word and you won't survive
    .............Ruth Oksana Allen × Architect and interior designer × 02.01.1994

    Sweet talk with a hint of sin begging you to take me
    Devil underneath your grin, sweet thing, bet you play to win.
    .............× maybe no one, maybe two ×

    .............TO LOVE AND TO FUCK
    ...........................a n d t o o n l y s e e o u r s e l v e s

    Dear Dália, Richi and April, never lose yourself, hold your head up high
    Remember that you're like nobody else.
    Wasted times I spent with someone else. She wasn't even half of you.
    ................. × Aurelie × Alexis × Mary Anna × Friedrich ×

    Now there's no p o i n t in placing the blame and you should know I suffer the same.
    You only see what your eyes want to see, ex. Seth Allen
    .......How can life be what you want it to be?

    ................. ....... •••

 
     
Anthony Wayford
[Usunięty]

Wysłany: 2016-07-05, 12:30   

Były to pierwsze wspólne zawody Tonego i Soendergaarda, ale brunet nie wyglądał na szczególnie poruszonego tym faktem. Pozostało mu tylko mieć nadzieję, że ogier nie wymknie mu się spod kontroli w trakcie pokonywania parkuru, chociaż była to obawa bardziej związana z wynikiem, niż samym faktem braku kontroli nad tym, bądź co bądź, półtonowym zwierzęciem.
Po konkretnej, niezbyt wyczerpującej, ale wystarczającej rozgrzewce (wszakże Tony miał w planach aż dwa starty na tym koniu) brunet skierował konia kłusem na parkur, stosując się do kolejności wyznaczonej przez linię startową. Kolejno przeszedł do stępa i w oczekiwaniu na zakończenie przejazdu przez poprzedzającą ich parę, podprowadził holsztyna pod wybrane przeszkody, już teraz dając mu szansę na oswojenie się z ich widokiem. Następnie ukłonił się krótko sędziom, wyrażając gotowość do startu, po czym zagalopował w okolicy dziesiątej przeszkody, decydując się na dość długi najazd do pierwszej przeszkody. W przypadku nakręcającego się na przeszkody Soendergaarda być może nie był to najszczęśliwszy pomysł, ale Tony wolał zyskać trochę czasu na ustalenie oczekiwanego tempa, niż przed samą przeszkodą podejmować o to walkę. Tak więc wyprowadził gniadego z zakrętu na wprost stacjonaty rozpoczynającej parkur. Od początku jechał w pełnym siadzie, dzięki temu mając większą kontrolę nad tempem - w razie gdyby Soendergaard próbował go wyciągnąć, konsekwentnie przytrzymywał go napinając uda i chwytając mocniej kolanami. Starał się nie łapać go za ryj, co mogło mieć efekt odwrotny do zamierzonego. Trzymał ręce dość wysoko, pewnie trzymając wodze na stałej wysokości oraz na elastycznym kontakcie. Półparadami upominał i zabiegał o uwagę holsztyna, gdy tylko zaszła taka potrzeba. Mając wzrok utkwiony za przeszkodą, doprowadził do niej Soendergaarda dość blisko, by w wymierzonym miejscu dać mu łydkę i zachęcić do skoku. Największym problemem Tonego zawsze było zgranie się z ruchem konia i utrzymanie niezachwianej równowagi, ale starał się - udało mu się nie spóźnić (bo raczej nie miał problemu z wyprzedzaniem i tzw. skakaniem za konia) i wyjść do skoku razem z koniem, dzięki czemu skok miał szansę wypaść bardzo dobrze. Przeszedł do półsiadu, odnajdując stabilne oparcie w strzemionach i poduszkach kolanowych, a także przesunął ręce do przodu, umożliwiając gniademu wyciągnięcie szyi. W siodło wrócił na chwilę wraz z lądowaniem, po czym lekko stanął w strzemionach, dosłownie na dwie foule. Soendergaard pewnie rozochocił się pierwszym skokiem i widokiem drugiego w kolejności oksera, dlatego też Tony postanowił usiąść w siodle do końca linii, nie chcąc pozwolić ogierowi na jeszcze mocniejsze wyciągnięcie galopu, co mogłoby doprowadzić do zrzutki. Nie blokował go jednak przesadnie, bo musiał przecież mieć z czego się odbić. Tutaj także podpowiedział mu miejsce odbicia, a to jak sprawy potoczyły się dalej, zależało w głównej mierze od tego, z jaką zamaszystością ogier wybił się do przeszkody. Niemniej nawet jeżeli Wayford został lekko w tyle, nie powinno to mieć szczególnego wpływu na jakość skoku i jak się okazało, nie miało, bo nie usłyszał choćby puknięcia w drąg. Do następnej przeszkody pozwolił ogierowi dodać, w dystansie do trójki przyjął półsiad, dając Soenowi szansę na wydłużenie kroku i zrzucenie pary, przynajmniej do pewnego stopnia. Pozwolił sobie ściąć zakręt, co miało poskutkować skróconym, ale wciąż bezpiecznym dojazdem do trójki. Już przed zakrętem usiadł w siodle, pomagając ogierowi wpisać się w łuk i wyprowadził go na wprost trójki, dalej postępując jednakowo jak przy pierwszej przeszkodzie i otrzymując taki sam efekt.
 
     
G-Dragon
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 12 lat
Rasa: Koń hanowerski
Właściciel: Diego Montana
Cena: £2800

Doświadczenie w skokach: 132
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 73
Doświadczenie z lonżowania: 20
Kondycja: 70
Szybkość: 66
Klasa startów: Skoki: N1

Wysłany: 2016-07-05, 13:21   

Ogier po szarpaninach i pokazywaniu swoich humorków w końcu musiał się ogarnąć, chociażby dlatego, że pysk zaczynał go boleć. Diego miał krzepę w łapach, a dla wrażliwego końskiego pyska to nic przyjemnego jak go się tak obtłukuje metalem. Dlatego też ostatecznie całkiem się ogarnął i nie gonił na wariata.
Wykręcił na drugi nawrot na stacjonatę i okser. Nie wysokie, więc problemów z nimi nie powinien mieć. Gniady równym galopem zbliżył się do pierwszej przeszkody, by zaraz odbić się od ziemi i przeskoczyć na drugą stronę. Za stacjonatą stał okser, więc po chwili znowu musiał się wybić. Wylądował miękko po drugiej stronie i przeszedł kolejno do kłusa i stępa. Odetchnął głośno, stępując powoli dookoła parkuru, wyciągnął łeb przed siebie regenerując swoje siły.
_________________
We are one of a kind irreplaceable
How did I get so blind and so cynical
If there's love in this life we're unstoppable
No we can't be defeated.


Trening|| Stajnia i padok||Paszport

Rezerwuję wizerunek konia Antello Z + Galeria
 
 
     
Soendergaard
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 9 lat [20.05.2009]
Rasa: Koń holsztyński
Wzrost: 172 cm
Właściciel: Anthony Wayford
Cena: £2800

Doświadczenie w skokach: 124
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 12
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 92
Szybkość: 116
Klasa startów: Skoki: N1

Wysłany: 2016-07-05, 14:20   

Pobudzony atmosferą zawodów i obecnością innych koni strzygł bacznie dwoma brązowymi radarami na boki. Rozdęte nozdrza wyłapywały mnogość zapachów koni, psów, jeźdźców, a także wszystkiego wokół. Pomimo tego, że wykazywał wyraźne zainteresowanie otoczeniem to nie wykazywał oznak płochliwości czy nadmiernej ekscytacji tym co działo się wokół. Zachowywał spokój, choć był znacznie bardziej elektryczny niż zazwyczaj.
Podczas rozgrzewki całkowicie skupił się na jeźdźcu, od czasu do czasu strzygąc jednak uchem w inną stronę. Pozwalał się lekko i bezproblemowo prowadzić, uważnie pokonując przeszkody na rozprężalni. Wkraczając na parkur zarżał donośnie spacerując jednocześnie pomiędzy przeszkodami, oglądając je uważnie ale nie uciekając od nich. Raczej nie robiły na holsztynie większego wrażenia, nawet jeśli były niemożliwie kolorowe i miały dziwaczne kształty.
Słysząc dzwonek zezwalający na start zastrzygł uszyskami już po chwili ruszając obszernym galopem przed siebie. Długi dystans jaki mieli do pierwszej przeszkody pozwolił gniademu ustalić tempo i dostosować się w nim do jeźdźca. Nie ciągnął do jedyny wbrew przypuszczeniom bruneta, dając się doprowadzić naprawdę spokojnie do stacjonaty i bez zbędnego szarpania się. Mocniej obciążony zad sprawił, że gniadosz miał możliwość zmagazynowania w sobie energii potrzebnej do skoku, przytrzymany odpowiednio, choć może ciut za mocno przez co odskok wypadł za blisko. Wyszedł do góry w ostatniej chwili, pierwszą przeszkodę pokonując z ogromnym zapasem, pracując mocno szyskiem, a także grzbietem elastycznie rozciągnął się nad przeszkodą, lądując miękko tuż za nią. Jako silny koń był w stanie pokonać metrową przeszkodę dosłownie z miejsca, dlatego też swoją siłą i techniką rekompensował wszelkie niedociągnięcia jeźdźca, których przecież wcale nie było tak dużo.
Widząc przed sobą okser, postawił uszy na sztorc próbując tym razem sam narzucić tempo, wyraźnie zaczynając się napalać na drugą przeszkodę, zaczął walczyć w ręką i pędzić do przodu, co jednak zostało mu uniemożliwione. Doprowadzony pewnie lecz skrupulatnie do przeszkody nie urwał foule i odbił się poprawnie w tym miejscu, które wskazał mu Tony. Skok został oddany poprawnie, z lekkim zapasem ale bez przesadnego szybowania w górę, dokładnie składając nóżki, gniady miał jeszcze sporo miejsca do tego żeby musnąć drągi, co oczywiście nie nastąpiło. Lądując swobodnie zamortyzował ciężar jeźdźca dzięki czemu, Wayford nie musiał tracić równowagi.
Po pokonanym okserze, galopując w dystansie parsknął kilkakrotnie wyraźnie poszerzając swój wykrok, energicznie galopując przed siebie z mocno pchającym się do przodu zadem. Ścięty zakręt poskutkował zamierzonym utraceniem naprawdę dynamicznego tempa i spokojnym podejściem do kolejnej stacjonaty. O ile jednoczłonowe przeszkody nie robiły na nim żadnego wrażenia i skakał je jak po sznurku, to przy okserach budziła się w nim ambicja i próbował od czasu do czasu sam narzucać własne tempo, podobnie przy pokonywaniu wszelkiego rodzaju linii przeszkód, tam nakręcał się najbardziej.
Mimo to Tony nie powinien mieć problemów z przytrzymaniem go, w końcu taki z niego mięśniak :lol2: <3.
_________________
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2016-07-05, 14:32   Sergei Chernienko & Desperado

SERGEI CHERNIENKO & DESPERADO - klasa CC



91; Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.


40;Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; urwania chmury


78; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.



69;
Trącenie przeszkody podczas skoku;
a) bez naruszenia przeszkody;

Opis
Bezbłędny przejazd w normie czasu.
 
     
Diego Montana
Zawodnik
Allrounder


Płeć: mężczyzna
Wiek: 33 Lat
Wzrost: 185 cm
Podopieczny: G-Dragon ll Little Parrish ll Machiavellian Z ll Take It Now
Pieniądze: £1905

Punkty doświadczenia: 155
Skoki: 79
Ujeżdżenie: 31
Cross: 23
Wyścigi: 3
Obycie z koniem: 18


Wysłany: 2016-07-05, 15:43   
   Tytuł: Hodowca


I podoba mi się jego myślenie, brawo on ! Lubił go między innymi za to, że bardzo łatwo i szybko łapał, że pewne rzeczy dla niego, są nie opłacalne. Dziś nie mieli skakać wysoko, ale efektownie i dokładnie. Taki właśnie, był dziś cel Diego. Przeszli na moment do luźnego stępa, bo czekali aż parkur, przejdzie drobne modyfikację. Stajenni jednak szybko, się uporali z tym i po chwili, stał już nowy mały parkur specjalnie dla nich. Pokręcił się z ogierem, między przeszkodami, pokazując mu głównie ciaśniejszy najazd między dwoma stacjonatami oraz dwa oksery. Po powrocie na ścianę, stopniowo nabrał wodzy, pracując na nowo dosiadem. W narożniku, wypchnął ogiera do kłusa, a w połowie krótkiej ściany do galopu. Zaraz zjechali z tej ściany, kierując się na pierwszą przeszkodę - stacjonatę 70. Prowadził go krótko, nie chcąc by się zbyt rozpędzał, pewnie trzymając go dosiadem i łydkami. Dojechanie pod nią, łydka i zgranie się z nim w czasie lotu, lądowanie na lewo, co mu zakomunikował dociążając lewe strzemię. Wykonali dość ciasny skręt na tamtą stron, gdzie chłopak podparł go łydką na nim. Mieli bardzo krótki najazd, bo raptem na dwie foule po prostej. Dlatego tak ważna, była precyzja i skupienie. Bez szaleństw na krótkich i jasnych pomocach, podprowadził gniadosza pewnie do drugiej przeszkody. W razie zawahania konia, podczas łydki, dopomógł sobie batem, by wejść w półsiad i oddać mu wodzę, kiedy ten znajdował się nad przeszkodą. Lądowanie na którą mu wygodniej, bo po prostej skierowali się do oksera. Już podczas lądowania, wziął go bardziej na siebie, dociążając zad i unosząc przody. Wybierając dalsze miejsce do odbicia, znów łydką odesłał go do skoku, zgrywając się z jego ruchem potem. Zostały im do pokonania, ostatnie przeszkody, ale to o tym zaraz, najpierw chwila oddechu znów w stępie.
_________________
Debo confesar que
Solo pienso en ti.

personalia: Tu mirar tu caminar » Diego Montana
wiek: Eres muy timida lo se » 33 lata.

partnerka: Dime lo que so » xxx.
pms: Ver tu voz de terciopelo » 0.
ex: Cuando me hablas ya yo toco el cielo » Lara.

przyjaciele: Pienso en ti por darte un beso » Brian.
wrogowie: Dime si tu te sientes asi » brak.

moje: Renault Koleos, fone, house, gallery
osiągnięcia: Dime que al verme tu tambien tiemblas » link
 
     
Anthony Wayford
[Usunięty]

Wysłany: 2016-07-05, 16:28   

Dla Tonego najważniejsze było pokonanie pierwszej fazy bezbłędnie, bo tylko to dawało im jakiekolwiek miejsce w klasyfikacji. Całość chciał pokonać na czysto tylko ze względu na drugi start w wyższej klasie - gdyby ogierowi miało się nie powieść w P, zrezygnowałby ze startu w N.
Lądując po trójce nie zmienił ustawienia łydek, wciąż prosząc konia o galop na lewą nogę. Lekkim łukiem w tę właśnie stronę naprowadził Soendergaarda na następną przeszkodę, która również była stacjonatą. Zauważył, że do tych zwykle prowadziło mu się ogiera łatwiej, bez potrzeby podejmowania walki. Może stąd wykazał się nieco większym zaufaniem do gniadego, wciąż jednak pozostając czujnym. Dzięki temu z powodzeniem udało mu się podprowadzić konia do przeszkody, niezbyt blisko; starał się nie popełnić błędu z jedynki, chociaż przypłacił to tylko mało wygodnym lotem. Tym razem zaproponował holsztynowi lądowanie na prawo, z myślą nie tylko o piątce, ale także następnych przeszkodach. Ponownie skorzystał z możliwości wykonania stosunkowo krótkiego najazdu, którego jednak nie należy mylić z małą, niewystarczającą ilością miejsca. Spokojnie zdążył wyprostować konia na okser, do którego pozwolił mu iść swoim mocnym tempem, zakładając iż wciąż nie było ono szaleńcze. Teraz czekało ich prawdopodobnie najgorsze - szereg. Do niego pojechał obszernym łukiem, w dystansie pozwalając sobie na swobodny galop, który chyba dobrze robił Soenowi na głowę - w końcu nie był przytrzymywany, przez co przynajmniej w tych krótkich momentach się nie gotował. W każdym razie, do szeregu 6ab nie ściął zakrętu - starannie go wyjechał, siadając w nim siodle by od razu po wyjściu na prostą mieć pełną kontrolę nad koniem. Poczuł jednak, że ten mimo to bardzo napiera na wędzidło i wyciąga do przeszkody; Tony na parkurze nie mógł sobie pozwolić na zrobienie wolty lub zatrzymanie konia, dlatego pozostało mu mieć nadzieję, że jego próby okażą się wystarczające. Jakby nie było, konsekwentnie dążył do swojego - mocniej przytrzymał konia udami, a także mocniej dociążył jego zad, nie pozwalając mu wpaść w szereg ze zbyt mocnego galopu. Oczywiście gdyby jego próby spełzły na niczym, nie zawahał się inaczej ratować sytuacji - w tym przypadku nieco szybszym odbiciem niż zwykle. Gdyby jednak nie okazało się to konieczne, to podprowadził Soena wystarczająco blisko do stacjonaty. Po jej pokonaniu od razu przytrzymał ogiera, nie pozwalając mu się wyciągnąć do oksera. Miał pojechać ten szereg na dwie foule (inna opcja w jego przypadku raczej by się nie sprawdziła), ale miały być równe, nie urwane. Ostatecznie wysłał go do skoku i spodziewając się dość wysokiego, silnego lotu, zdołał wyjść do przodu razem z ogierem, elastycznie oddając mu wodze wzdłuż grzebienia szyi, na której uniknął położenia się, z czym generalnie nie miał problemu. Po ciężkim, ale udanym szeregu, w półsiadzie poprowadził konia do ostatniej przeszkody pierwszej fazy. Mniej więcej w połowie dystansu zaczął go nieco wyciszać, bo okser z wodą był dość wymagający i spłaszczony galop zdecydowanie nie służył pokonaniu go. Przysiadł więc Soendergaarda, zachęcił do podniesienia się, ale nie zniechęcał do żwawego galopowania. Przed okserem dał mu łydkę, dosyć mocną - tak na wszelki wypadek, aby się nie zawahał przed tą wymagającą przeszkodą, i wyszedł za jego ruchem wchodząc w półsiad i elastycznie oddając wodze.
 
     
Delfinek
Masztalerz
Metr pięćdziesiąt w kapeluszu


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Wzrost: 154 cm
Zawód: Masztalerz i dżokej w Orchardzie
Partner: Just when you think you've got me figured out... the season is already changing.
Podopieczny: Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul, Noblesse
Pieniądze: £330

Punkty doświadczenia: 96
Skoki: 13
Ujeżdżenie: 7
Cross: 1
Wyścigi: 56
Obycie z koniem: 19


Wysłany: 2016-07-05, 17:32   
   Tytuł: Hodowca


W bardzo bliskiej odległości od stacjonaty był okser, do tego ustawiony pod kątem. W tym momencie dziewczyna dodała solidną łydkę oraz wykonała pomoce na zmianę nogi o ile było to konieczne, a tuż przed czwórką przycisnęła łydki za popręgiem, oddała wodze i przyjęła niższy półsiad pozwalając siwkowi na jak najlepsze odbicie i lot. Po skoku wróciła rękoma do kontaktu i poprosiła ogiera o ładny łuk na zakręcie w stronę piątki. Był tam całkiem ostry zakręt, stąd Delfin nakierowała siwusa jak najbliżej jedynki oraz zajeżdżając wręcz za by ładnie zakręcić i dodać łydkę i poprosić o przyśpieszenie, gdyż większy zakręt zabiera im czas. Przed piątką oczywiście dodała solidną łydkę oraz rozluźniła kontakt z pyskiem wyciągając ręce wzdłuż szyi. Po drugiej stronie przejechała jeszcze kawałek po prostej linii prosząc o skręcenie dość ostro na szóstki oraz prosząc o zmianę nogi. Zajechała na kolejny w okser na dość ostrym zakręcie, na prostej prosząc o dodanie szybkości, by tuż przed przeszkodą ściągnąć wodze i przytrzymać łydkę, a w fazie wybicia wyciągnąć ręce i przychylić się do przodu. Tuż po okserze następowała kolejna przeszkoda, więc po pokonaniu ściągnęła znów wodze, aby w odpowiednim czasie dodać łydkę i wyciągnąć znów ręce w przód. W fazie lotu spojrzała szybko na kolejną przeszkodę, a po wylądowaniu skręciła odpowiednio przyciskając łydki za i przed popręgiem, a przed zakrętem prosząc o zmianę nogi, by na prostej przyśpieszyć siadając w siodło i wypychając je oraz dodając łydkę. Przed ostatnia przeszkoda pokonana została dzięki pomocom, a na parę czekała ostatnia przeszkoda - okser. Kobieta poprosiła o przejechanie jeszcze kawałek linii w galopie, aby wyjechać na prostą deczko przed przeszkodą oraz nakazując zmianę nogi o ile to konieczne, aby na przeszkodę najechać z rozmachem dodając łydkę i pozwalając przyśpieszyć. Przed nią samą ściągnęła wodze oraz przycisnęła łydki oddając nadgarstki, a po fazie lądowania przejechała jeszcze kawałek galopem aż do linii finiszu, gdzie wykonała pomoce parady sprowadzając konia do stępa by pogłaskaniem mu podziękować oraz po wszelkich ceregielach jak ukłon i wyjechanie z parkuru w odpowiednim miejscu rozstępować konia. Czekał go jeszcze jeden start, stąd nie wykonywała wszystkich czynności - oczywiście rozsiodłała go, przeczyściła i zaprowadziła do boksu dając smakołyki i wodę, lecz dalsze zajęcie się nim leżało po stronie kogoś innego. Ona miała jeszcze jeden start, a nie chciała by skończyło się jak u wielu innych startujących zdaje się w takim banalnym konkursie - eliminacją.
/z.t
_________________
M o n e y ... i s ...t h e... a n t h e m... o f... s u c c e s s
So put on mascara and your party dress
[Delphine Loevitone • Frenchwoman]

    We are heavy metal lions. They will never understand.
    The kind of people you or I am bow your heads and take your hands
    .........[Drew Jasper Eviline]

    You can be the boss, daddy, you can be the boss
    Taste like a keg party, back on the sauce.
    .........[I'll never love again]

Light wanders through endless shadows
AWAKE INSIDE A DREAM WILL I FOLLOW
[graduated from veterinary and computer science studies]

    Leave me wonderin' why the hell I ever let you in
    Won't you tell me if you found that deeper meaning
    So go ahead and break my heart again. [1]

    If there’s blood on my hands, you should let me know
    If you’re done with the dance, you should let me go
    .........[Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul]

    ♣ ♣ ♣

 
 
     
Naomi Eaton
Instruktor
★


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat (07.07.1993)
Wzrost: 174 cm

Ostatni trening: 05.2020 - skokowy - Angel's Wings
Podopieczny: Friskey Whiskey, Angel's Wings, Dark Princess Intentians, Maebashi, Charmeur - konie; Flava, Java - kotki.
Pieniądze: £3514

Punkty doświadczenia: 264
Skoki: 94
Ujeżdżenie: 50
Cross: 84
Obycie z koniem: 36


Wysłany: 2016-07-05, 20:55   

Szczerze odetchnęła po pierwszych dwóch skokach. Ogiera prowadziło się wyjątkowo przyjemnie, co było prawdziwym powodem dla radości. Swobodnie zakręciła na trzecią przeszkodę, w zakręcie pomagając Siviento w zachowaniu równowagi poprzez ograniczenie go pomocami z zewnątrz i podparciu wewnętrznymi. Trójka była najzwyczajniejszą w świecie stacjonatą, do której Naomi podprowadziła gniadego spokojnie, bez szaleństw. Oczywiście był to energiczny galop, który był podstawą sukcesu. Nie pozwalała młodemu ani na skracanie się, ani na wyciąganie - cały czas miał galopować równo, żywo. Jadąc na wprost stacjonaty siedziała w siodle, elastycznie podążając biodrami za ruchem folbluta i w razie potrzeby przytrzymując go przy tym udami. Ręka była spokojna, cały czas trzymała elastyczny, równy kontakt z pyskiem ogiera. Naomi postępując w ten sposób starała się stworzyć mu jak najprzyjemniejsze warunki do współpracy. Przed przeszkodą dała gniademu łydkę i poczekała, aż ten się odbije, aby wówczas wyjść za nim do skoku, przejść w półsiad i oddać rękę. Kolejna przeszkoda stała po lekkim łuku, również na lewo, toteż przy lądowaniu Naomi nie zmieniła ustawiania łydek. Wyprostowała konia przed nadchodzącym okserem, siadając jednocześnie w siodle, by pod kontrolą doprowadzić wierzchowca do przeszkody. Również pomogła mu w wybraniu miejsca odskoku wiedząc, że nie miał w tym prawie żadnego doświadczenia. Po wylądowaniu wróciła miękko w siodło i pozostała w półsiadzie, pozwalając Siviento mocniej pogalopować do piątej przeszkody. Zdecydowała się na długi najazd za jedynką wiedząc, że na młodym i niedoświadczonym koniu nie powinna ryzykować ścinania zakrętów i krótkich najazdów. Na naukę tego przyjdzie jeszcze czas. W każdym razie, jadąc przy ogrodzeniu zachowywała spokój, co jakiś czas robiąc króciutkie, subtelne półparady, mające na celu odwrócenie uwagi folbluta od trybun. Na wysokości piątki skręciła w lewo, kierując gniadego na kolejny okser. W najeździe do niego postępowała tak samo, jak przedtem - cały czas pilnowała przede wszystkim równego galopu, nie dając młodemu szans na zmianę długości kroku. Przed okserem dała mu łydkę, po czym z momentem wybicia wstała do półsiadu i oddała folblutowi rękę, nie tracąc kontaktu z pyskiem, aby ogier miał do czego "wrócić" po wylądowaniu. Dalej pogalopowała na wprost, pozostając w półsiadzie i poprowadziła Siviento za ósemką, ponownie stawiając na swobodny, prosty najazd na pierwszy na tym parkurze szereg. Spokojnie, bez paniki wyprowadziła ogiera na wprost dwuczłonowego szeregu, prawdopodobnie ustawionego na dwie foule. Zadbała o odpowiednie mocne tempo do oksera, po którego pokonaniu szybko wróciła w siodło w celu przytrzymania, czy może raczej skrócenia Siviento przed stacjonatą. Pomogła mu się podnieść, dzięki czemu także do stacjonaty podeszli bezproblemowo, pokonując ją prawidłowo. Dalej poprowadziła gniadego na lewo, pozwalając sobie na to, aby niemalże dobić do ściany, w celu uzyskania wygodnego najazdu na siódemkę. Tutaj schemat działania był jednakowy, oczywiście jeżeli Siviento był równie bezproblemowy w prowadzeniu co przedtem. Po pokonaniu przedostatniej przeszkody, w trakcie której pokonywania przestawiła ułożenie łydek sugerując lądowanie na lewo, skierowała gniadego na okser kończący parkur. Znowu powstrzymała się przed tym, aby bezsensownie nie szarżować na przeszkodę - podeszła do niej racjonalnie i schematycznie, tym samym stwarzając ogierowi optymalne warunki do czystego pokonania przeszkody. Kończąc lot na tej przeszkodzie, poklepała go w galopie po szyi, po czym stopniowo przeszła do kłusa i stępa. Zjechała na rozprężalnię, gdzie samodzielnie rozstępowała konia i otoczyła dalszą opieką, czekając na ewentualną dekorację. /zt
 
     
Soendergaard
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 9 lat [20.05.2009]
Rasa: Koń holsztyński
Wzrost: 172 cm
Właściciel: Anthony Wayford
Cena: £2800

Doświadczenie w skokach: 124
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 12
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 92
Szybkość: 116
Klasa startów: Skoki: N1

Wysłany: 2016-07-05, 22:28   

Wyższe wysokości nie stanowiły dla gniadosza problemy, był obskakany na wielu parkurach i na różnych wysokościach dlatego też nigdy nie miał oporów przed skakaniem tego co przed nim stało. Doskonale przygotowany już jako młodzik, wykazywał ogromny potencjał. Po udanym sezonie skokowym trafił do Orchardu, a później do Tonego, który jak na razie dogadywał się z holsztynem całkiem nieźle, nawet jeśli były to ich pierwsze wspólne zawody.
Żwawo galopując do czwórki podniósł łeb mierząc stacjonatę wzrokiem, mając nieco większą swobodę w galopie do przeszkody, sam wybrał sobie odskok, który pokrył się z tym narzuconym przez Tonego i wyszedł miękko ku górze, pokonując przeszkodę numer cztery bez większych problemów.
Lądując na prawą nogę, galopował dalej i wciąż dynamicznie naprzód, zmierzając powoli do kolejnego oksera na trasie. Krótki najazd ograniczył dzikie zapędy gniadego do tego stopnia, że tempa nabrał dopiero kilka foule przed przeszkodą i pokonał ją oczywiście z zapasem ale też i spokojnie, nie walcząc z jeźdźcem ani nie próbując wyrywać do przodu, co dość często mu się zdarzało.
Wykręcając na prawo na szereg roziskrzonym spojrzeniem namierzył linię dwóch przeszkód, galopował obszernie lecz spokojnie do przeszkód. Dopiero, gdy Wayford wyprostował jego sylwetkę pokazując mu przeszkody, ruszył odważniej próbując wywieźć Tonego do przodu, co zostało udaremnione w pewnym stopniu przez silny dosiad i przytrzymujące pomoce. Parsknął głośno podchodząc spokojnie do stacjonaty i tuż po niej lądując i próbując ponownie zerwać się w pełny galop. Skrupulatnie prowadzony przez bruneta nie miał ku temu okazji, silnie przytrzymany zmagazynował się podczas tych dwóch kroków galopu i wykonał skok nad okserem.
Odpowiednio skumulowana energia znalazła ujście podczas skoku, poszybował do góry z niemałym zapasem, mocno pracując szyją jak i grzbietem, a całość skoku wykańczając zadem i zarzuconym do góry ogonem. Wylądował miękko, choć z takiej wysokości mogło być to mało wygodne. Ambitnie skakał jak na klasę w której startował, jednocześnie pokazując, że drzemie w nim ogromny potencjał.
Galopując spokojnie i w skupieniu, dawał się prowadzić Tonemu w rozluźnieniu i na kontakcie. Dopiero, gdy mężczyzna podniósł go do góry, zastrzygł uszami ruszając pewnie na okser z wodą, która nie wywołała na nim większego wrażenia. Owszem popatrzył się na wodę jednak nie zraziło go to w żaden sposób do skoku. Odważnie i chętnie zaatakował przeszkodę, wybijając się miękko i wychodząc do góry. Nosem nurkując za pojedynczym wiszącym drągiem i już po chwili lekko opadając na ziemię podkutymi kopytami, które zagłębiły się w kwarcowym podłożu. Tuż zaraz po nich dołączyły dwie kolejne nogi, odjeżdżając od pokonanego na czysto oksera, parsknął głośno stawiając uszy na sztorc i zaokrąglając szyjsko w pokaźny rogal.
_________________
 
     
Mia
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii
Partner: i fall in love too easily

Ostatni trening: teren z Sheridanem
Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan
Pieniądze: £910

Punkty doświadczenia: 194
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 80
Cross: 17
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2016-07-06, 01:05   
   Tytuł: Hodowca


Start na całkowicie nowym, nieznanym koniu nie był zbyt przemyślany, ale czy nie to właśnie charakteryzowało Mię? Przede wszystkim jego imię zawładnęło jej sercem, nie mówiąc już o maści. Poza tym był nowy w Orchardzie, co sprawiło, że na drugi dzień wraz z nim zapisała się na zawody skokowe, wyjątkowo nie obawiając się tego startu. To właśnie na jego rozgrzewkę poświęciła najwięcej czasu, chcąc zapoznać się z jego charakterem i usposobieniem, bo nie ukrywajmy, ale wybierała się z motyką na słońce. Jednak w czasie rozprężenia zauważyła, że jest naprawdę posłusznym i ułożonym koniem, co wzbudziło w niej pozytywne wizje na sam przejazd.

Niestety, nie zawsze wszystko musiało iść po jej myśli i chwilę po wezwaniu na parkur, na którym Piotruś uległ całkowitej zmianie. Już od początku Mia wyczuła zmianę w jego zachowaniu, ale liczyła na to, że nie wpłynie to na jakość ich przejazdów i cóż, najwyraźniej przeliczyła się, bo na chwilę przed startem ten zamiast zagalopować, nieoczekiwanie zaczął się cofać. To też na moment zbiło dwudziestolatkę z tropu, która początkowo nie wiedziała, jak zareagować. Szybko zdążyła się pozbierać i ogarnąć, by następnie najpierw go zatrzymać, a potem zagalopować. Jego reakcja była odwrotna do tej wymarzonej przez nią, bo ten zaczął się lekko wspinać. Nim zdążyła zareagować, Peter wielkim niefartem władował się w jedną z przeszkód, przez co z ust kobiety mimowolnie padło krótkie, ciche przekleństwo. Na całe jej cholerne szczęście to zdarzenie nieco poprawiło ich sytuacji, bo ogier wręcz od razu ruszył bez większej interwencji amazonki, która grzecznie poczekała na ułożenie rozwalonej przeszkody. W tym czasie pokrążyła nieco po parkurze, by uspokoić tę dwójkę i nadać zwierzęciu odpowiedniego tempa, ale kiedy tylko naprawiono przeszkodę skierowała się w stronę startu i oksera stanowiącego jedynkę. Z ulgą odebrała fakt, że cremello nieco uspokoił się i tym samym umożliwił dalszą jazdę, na której teraz się skupiła. Przed samym okserem usiadła głębiej w siodło i wycofała ramiona, po czym samodzielnie wybrała dogodne miejsce do odbicia się, które zasygnalizowała dociśnięciem łydek do boków holendra. Sama w czasie skoku wstała w strzemionach, wycofując biodra i przesuwając nadgarstki nieznacznie do przodu. Przeszkody nie były na tyle wysokie, by wymagać od pary nie wiadomo jak mocnych skoków, chociaż miała na uwadze, że dosiadała młodego i niedoświadczonego konia. Dlatego też oferowała mu całą swoją pomoc, traktując te zawody bardziej jako możliwość sprawdzenia tego, jak będą pracować wspólnie, bo nie liczyła na wygraną, która nigdy specjalnie dla niej się nie liczyła. Stąd też jej zdystansowane podejście do przejazdu i brak jakiegokolwiek stresu.
Po udanym pokonaniu pierwszej przeszkody nie omieszkała nagrodzić czterolatka, swój wzrok jednak kierując na dwójkę, tak jak samego konia. Nie pozwalała mu zanadto pędzić, chcąc oszczędzić jego siły na resztę przejazdu. Najzwyczajniej w świecie nie znała jego kondycji i wolała dojechać na metę z gorszym czasem niż nie ukończyć tego parkuru wcale, nawet jeśli był stosunkowo prosty. W odpowiedniej odległości od przeszkody wyprostowała go, biorąc na siebie i obciążając zad, po czym ponownie pomogła mu w ocenie miejsca do wybicia, samej bezzwłocznie składając się z nim w skoku, w czasie którego zasugerowała lądowanie na lewo. Zdecydowała się na łatwiejszy najazd, chcąc uniknąć skoków na ukos i ewentualnych nieporozumień z Pete. Paroma subtelnymi i delikatnymi półparadami zaczęła ubiegać się o jego uwagę i skupić na sobie, a także samym skoku. Zapewne był to jego pierwszy start i mógł być rozkojarzony, a tego właśnie usilnie starała się uniknąć. W porę go wyprostowała, by tuż po odbiciu wejść w półsiad z pewnym oparciem w obu strzemionach, ręką podążając za jego pyskiem, jednocześnie nie tracąc z nim kontaktu. Miękko wróciła w siodło po udanym skoku, za które znowu słownie go pochwaliła, swe kroki kierując na czwórkę, która leżała dość blisko poprzedniej i tym samym wymagała szybkich, zdecydowanych decyzji. Mia przesunęła nieco nadgarstki do przodu, zachęcając go do poszerzenia galopu, co miało mu ułatwić kolejny skok przez okser. I tym razem nie zostawiła go samego w tej sytuacji, zamykając w klarownym korytarzu z pomocy i samej wybierając miejsce do wybicia. W momencie odbicia przesunęła dłonie do przodu wzdłuż kremowej grzywy, podnosząc tyłek i podążając za ruchem ogiera, który tym razem miał znowu wylądować na lewo. Wzrokiem odnalazła piątą przeszkodę, tym samym podsuwając mu wskazówkę, gdzie skierują się po powrocie na ziemi.
_________________




loteria Jess '20: darmowa stanówka wybranym koniem
 
 
     
G-Dragon
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 12 lat
Rasa: Koń hanowerski
Właściciel: Diego Montana
Cena: £2800

Doświadczenie w skokach: 132
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 73
Doświadczenie z lonżowania: 20
Kondycja: 70
Szybkość: 66
Klasa startów: Skoki: N1

Wysłany: 2016-07-06, 12:15   

Po kilku minutach specjalnie dla niego na parkurze zostały poustawiane kolejne przeszkody. Ogier mimo swojego zmęczenia spojrzał na nie z wyraźnym zainteresowaniem i zaczął między nimi krążyć. Po wstępnym zapoznaniu się z nimi wrócił na ścianę, gdzie stopniowo uniósł swój łeb do góry i zaczął bardziej angażować się w stęp. Po tym kłus, aż wreszcie galop. Zaraz zjechał ze ściany kierując się na pierwszą z ustawionych przeszkód - stacjonatę. Trzymany krótko na pysku nie wyrywał do przodu, ani nie próbował się buntować. Zmęczenie zaczynało robić swoje i nawet mu odechciewało się w końcu walczyć. Podjechał do przeszkody i po wybiciu się wylądował po drugiej stronie. Na lewą nogę. Ciasny zakręt, w którym ogier uważał żeby się nie pogubić i nie wywrócić co na szczęście mu się udało. Dość szybko znalazł się pod kolejną przeszkodą, więc po dwóch fulach ponownie musiał wybić się do skoku. Był skupiony na mężczyźnie oraz pomocach, więc obyło się bez staranowania przeszkody czy wyłamania. Lądowanie i pokierowanie się do oksera. Kiedy znalazł się w odpowiednim miejscu wybił się, ładując więcej siły z zadu i przeleciał na drugą stronę. Po tym chwila stępu, by trochę odpocząć.
_________________
We are one of a kind irreplaceable
How did I get so blind and so cynical
If there's love in this life we're unstoppable
No we can't be defeated.


Trening|| Stajnia i padok||Paszport

Rezerwuję wizerunek konia Antello Z + Galeria
 
 
     
Elizabeth White
Zawodnik
Allrounder


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat (18.04.1993)
Wzrost: 175 cm

Ostatni trening: 26.02.2020 - skokowy - Petit Coeur
Podopieczny: Volstrup'gaards Comet, Fabiola, Petit Coeur, Shamrock, Panta Rhei, Carisma, Despacito, Florencio II, Latte Macchiato
Pieniądze: £4638

Punkty doświadczenia: 314
Skoki: 161
Ujeżdżenie: 72
Cross: 53
Wyścigi: 2
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2016-07-06, 14:22   

Przejazdem ze swoją nową klaczą denerwowała się najbardziej. Miał to być w końcu ich debiut, pierwszy krok w stronę wspólnej sportowej kariery. Nie zdążyła poznać siwej na tyle, by przewidzieć jak się zachowa na parkurze. Fakt, że miały jechać na otwartej przestrzeni jeszcze bardziej niepokoił El. Postanowiła jednakże pozostać dobrej myśli, dbając o to, by zminimalizować bodźce mogące dokuczać Fabioli na zewnątrz. Standardowo ubrała ją w nauszniki i maskę, dbając by obie prezentowały się nienagannie. Gotową klacz zabrała na rozprężalnie, gdzie zamierzała ją odpowiednio rozgrzać i przygotować do skoków. Przerobiła z nią stęp, kłus i galop, wplatając jazdę po łukach oraz przejścia. Już wtedy zauważyła, że Fabiola wykazuje zdenerwowanie spowodowane dużą ilością koni, hałaśliwą publicznością i całą otoczką zawodów. Wiedziała, że nie będzie to gładki przejazd, podczas którego po prostu będą fruwać od przeszkody do przeszkody. Liczyła się z tym, że Fabiola może próbować wyłamywać i się dekoncentrować, do czego oczywiście nie zamierzała dopuścić.
Gdy nieznajoma para przed nimi zakończyła swój przejazd, El kłusem prowadziła siwą na plac, mocnym anglezowaniem nadając jej rytm i nie pozwalając tym samym na zbytnie pędzenie. Postanowiła pozwolić kobyle na zapoznanie się z przeszkodami już teraz, co by później nie zrobiła jej przykrej niespodzianki. W owym celu okrążyła cały parkur, zatrzymując ją przy co ciekawszych konstrukcjach i dając chwilę na rozeznanie w sytuacji.
Wraz z nadejściem ich kolei, amazonka zatrzymała czterolatkę naprzeciwko budki sędziowskiej i krótko ukłoniła się zasiadającym tam jury. Nie zwlekając ani chwili dłużej, ponownie wypchnęła ją do kłusa, by na obszernej wolcie zainicjować galop. Od razu uniosła się półsiad, stawiając na długi najazd za siódemką, podczas którego dokonała ostatnich poprawek w jej ustawieniu i zachęciła do obrania energicznego, aczkolwiek nie szaleńczego tempa. I wtedy wyprostowała kobyłę przed pierwszym okserem, już z daleka dając jej możliwość przyjrzenia się przeszkodzie. Kilka Fouli przed usiadła w siodło, chcąc lepiej dojechać ją do owego elementu. Początkowo uprzedziła ją kilkoma krótkimi półparadami w celu pozbierania jej rozpierzchłych myśli do kupy i wtem zamknęła ją w pomocach, uniemożliwiając ewentualne spłynięcie na bok. Wybierając najbardziej optymalne do tego miejsce, dołożyła do boków klaczy łydki, wraz z momentem wybicia bezzwłocznie podążając za jej ruchem. Mocno oparła stopy w strzemionach, wycofała biodra i ściągnęła łopatki. Nie zapomniała oczywiście o oddaniu wodzy, umożliwiając tym samym swobodne wyciągnięcie szyi. Wysokość przeszkód nie była zabójcza, toteż Kanadyjka nie sądziła, żeby Fabiola miała z nimi jakąkolwiek trudność. Największym problemem miał być syndrom headshaking, o czym miała się wkrótce przekonać.
Po lądowaniu pozbierała ją nieco, nie pozwalając tym samym na zbytnie rozpędzanie się. Chcąc pojechać parkur na czysto i z możliwie największym bezpieczeństwem, nie zamierzała ryzykować krótkich najazdów. Poprowadziła oldenburkę parę fouli na wprost, po łagodnym łuku nakierowując ją na stancjonatę z numerem dwa. Nieustannie mobilizowała ją łydkami w celu utrzymania wesołego, parkurowego tempa, co jakiś czas stosując półparady by osiągnąć chociaż minimalne skupienie na zadaniu. Tak jak się spodziewała, poziom trudności wzrósł, gdy siwej zaczęły dokuczać promienie słońca i inne bodźce z zewnątrz. Osoba, która nie wiedziała o jej schorzeniu mogłaby pomyśleć, że klacz próbuje się zbuntować przeciwko ręce swojej właścicielki, chociaż Elizabeth wiedziała, że to nie była prawda. Mocno zacisnęła palce na skórzanych paskach wodzy, nie pozwalając na ich wyszarpnięcie. Starała się również nie pochylać zbytnio do przodu, w ten sposób starając się uniknąć przypadkowego oberwania z główki. Zdecydowanie wolała nie wrócić do domu ze złamanym nosem…
W odpowiedniej odległości od przeszkody wzięła czterolatkę bardziej na siebie, mocniej dociążając jej zad i zaczęła wyczekiwać odpowiedniego miejsca do wybicia. Łydką zachęciła ją do podniesienia nóg nad przeszkodę, od razu podążając na jej pyskiem, nie tracąc podczas tej czynności kontaktu, który przez cały czas pozostawał elastyczny i stabilny. Zaamortyzowała miękko moment lądowania, pozostając w lekkim półsiadzie. Doprowadziła klacz niemalże do ściany naprzeciwko, gdzie skrupulatnie podpierając ją łydkami weszła w zakręt na trójkę. Wiedząc, że Fabiola mogła nieco wytracić prędkość na łuku, zachęciła ją do dalszego galopu, przygotowując się na dwie przeszkody ułożone stosunkowo blisko siebie. Przed stacjonatą standardowo zamknęła ją w pomocach, z wodzy i łydek tworząc tunel ograniczający możliwość ruchu w bok. Tym razem zainicjowała wyższe niżeli szersze wybicie, nie czując potrzeby rozciągania się nad tak niewielką przeszkódką. W fazie lotu dociążyła mocniej lewe strzemię, wzrokiem odszukując majaczącą przed nimi czwórkę. Delikatnie nakierowała siwą na oksera, siadając w siodło w celu dokładniejszego jej pojechania. Postanowiła zachęcić ją także do minimalnego poszerzenia swoich ram, co miało ułatwić WKKW’istce oddanie skoku. W międzyczasie upomniała ją jeszcze kilkoma półparadami, szczelnie zamykając w pomocach i wtem zasugerowała miejsce wybicia. Jednocześnie wysunęła do przodu nadgarstki i zaczęła stabilnie balansować w strzemionach, kolana przyciskając do poduszek w celu uzyskania harmonijnego, nie zaburzonego niczym skoku.
_________________

    ...............Breakfast at Tiffany's and bottles of bubbles
    ...............G i r l s..w i t h..t a t t o o s..w h o..l i k e..g e t t i n g..i n..t r o u b l e
    ..............................» E L I Z A B E T H..W H I T E «


    T H E Y..C A N..S A Y..W H A T ..T H E Y ..L I K E
    I just want you close where you can stay forever
    You can be sure that it will only get better. it's complicated » Bastian
    So I love when you call unexpected, cause I hate when the moment's expected.
    ..............................pms » 1

    ...............L a s h e s..a n d..d i a m o n d s,..A T M..m a c h i n e s
    ...............BUY MYSELF ALL OF MY FAVORITE THINGS


    Real protective with my soul, where you been?
    
Is your GPS even on, where you been?

    f r i e n d s » OLIVER, AILEEN, ANNE HOWARD



    @edit by Delfinek


30% zniżki na zakup konia
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,27 sekundy. Zapytań do SQL: 8