NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Parkur piaszczysty
Autor Wiadomość
Ariana
Champion
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 8 lat
Rasa: koń hanowerski
Cena: £4700

Doświadczenie w skokach: 222
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 41
Doświadczenie z lonżowania: 23
Kondycja: 91
Szybkość: 87
Klasa startów: Skoki: CS

Wysłany: 2016-03-30, 21:21   

Przypadki chodzą po ludziach, ale chodzą również parami, więc może to nie pierwszy i ostatni raz, kiedy Voice wywija swojemu właścicielowi taki numer? Tak czy inaczej wcześniej rzeczywiście nie kusiła się na podobne zachowania, być może coś innego leżało na rzeczy, albo zwyczajnie miała zły humor. Mniejsza o to...
Kiedy już wyprostowała swoją szyję, podobnie postąpiła również z resztą ciała, zbierając sylwetkę do całkowicie naturalnej pozycji i cofając się o krok, lub dwa, by nie napierać na przeszkodę, co sprawiało jej dyskomfort. Z zainteresowaniem obserwowała, jak mężczyzna zgrabnie przelatuje nad dwoma pierwszymi drążkami i zatrzymuje się na ostatnim. Jej ślepia były wbite w jego postać, a uszami strzygła we wszystkie strony, zastanawiając się jak to możliwe, że nie poradził sobie z tym, przecież, nietrudnym skokiem. Obiła ogonem o kary bok, przemielając w pysku wędzidło, które luźne przeszkadzało jej w pysku. Jeszcze przez chwilę skupiała wzrok na poskładanym na ziemi Harleyu, ostatecznie tracąc nim zainteresowanie i wycofując się gdzieś dalej. Nie odeszła specjalnie daleko, jednak odległość się zwiększyła. Przytykając mordkę do ziemi doszukiwała się w piasku jakichś ciekawych znalezisk, od czasu do czas szastając ogonem lub strzygąc uchem. Wzrok kobyły padł na mężczyznę dopiero, kiedy ten pozbierał się z ziemi i zaczął od nowa układać przeszkodę. Jednak i wtedy nie skupiała się na nim zbyt długo, powracając do swojego zajęcia, uprzednio skubiąc się w swędzącą kończynę. Po chwili jej uwagę ponownie przykuł gwizd. Uniosła więc raptownie łebsko i spojrzała w stronę Harleya, lecz nie podeszła od razu. Przez dłuższą chwilę zwyczajnie mu się przyglądała, póki nie usłyszała jego kolejnych słów. Wraz z nimi parsknęła krótko i sprężystym krokiem podeszła bliżej, jak gdyby nigdy nic, stając przed nim i łasząc się.
_________________
A R I A N A
autumn de sprit x awalon
» 04 VII 07 «

discipline is just choosing between what
you want now and what you want most



» dokumenty «

klacz o wielkim zamiłowaniu do skoków i ogromnych
ambicjach, niebywale prezentująca się na parkurach
wysokich klas. charakteryzuje ją niebywale lekki i płynny
ruch, genialnie zaokrąglony galop i naturalnie podstawiany
zad. w stosunku do ludzi neutralna, wyrozumiała dla
początkujących jeźdźców i bardzo ufająca wcześniej poznanym
osobom. od kontaktu z innymi końmi nie lgnie, ale
nie bywa również agresywna.

7 x I msc | 1 x II msc | 3 x III msc

potomstwo: valkyria o. sternkämpfer
potomstwo: viceroy o. desperado .....


sprzęt treningowy | na zawody | sprzęt stajenny

moje
 
     
Harley Davidson
Jeździec zaawansowany
let's get party started!


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Podopieczny: Joy & Stradivarius & Valkyria
Pieniądze: £12788

Punkty doświadczenia: 144

Wysłany: 2016-03-30, 22:28   
   Tytuł: Hodowca


Nie zareagował na jej łaszenie sie. Co to ma być! Najpierw go katapultuje a potem się łasi... Jeszcze by zrozumiał, jeśli klacz byłaby wystraszona, ale ona najwyraźniej nie skoczyła, bo nie. To prawdziwie damskie humory! Naprawdę trzeba jej załatwiać tego dzieciaka już... :lol2:
Nic sobie najwyraźniej nie zrobiła, więc z lekkim zmułem wpakował się z powrotem w siodło. No, tak, tripple taki łatwy, że powinien przeskoczyć. :lol2: Trochę bał się prowadzić ją na kolejne przeszkody, bo lekko kręciło mu się w głowie, ale yolo! Nie takie rzeczy już robił. Z racji zasady poprowadził klacz jeszcze raz na 6, po tym samym torze. Tym razem ominął jednak dwójkę, odbijając od niej na lewo i zapewnił sobie przy tym prosty najazd na jedenastkę, tak znane "oczy tygrysa"! Złote ślepia drapieżnika patrzyły prosto na karą, prosto w strwożone serce Harleya, który nie wiedział, czy ten trening przeżyje, bo czuł się jak pijany... Tym razem nigdzie nie leci, więc wziął karą w mocniejsze pomoce, trzymał ją w aktywnym tempie. Łatwiej będzie jej skoczyć niż się wyłamać! Standardowo powiadomił o przeszkodzie półparadą i w momencie wybicia oddał wodze, przechodząc w stabilny półsiad. Oparł dłonie na szyi klaczy, by w razie czego wyhamować upadek i zostać na jej grzbiecie. Już w locie (jeśli w ogóle wzleciała!) poprosił o lądowanie na prawą nogę i poprowadził ją ponownie na tripple'a. Tym razem trochę szybciej ostrzeżenie/półparada i cicha groźba:
-Jak mnie zabijesz...
Zawsze był miły, więc może taki kontraścik w działaniu jakoś ją zaskoczy i zachęci do skoku? Taki ton podobny do warknięcia, wyraźne poddenerwowanie. Przeszkoda w jego oczach się trochę kołysała, więc dla pewności szybko wyrównał do ściany. Wolał nie wylądować znowu na jakimś skośnym locie! I znów - łydeczka do wybicia, elastyczna ręka i przejście w półsiad. Jeśli tylko Voice się wybiła, nagrodził ją - zarówno łagodniejszymi słowami, klepnięciem szyi. W równym, podpieranym przez biodro i łydkę galopie pokierował ją na kolejną przeszkodę. Piątkę! Teraz czekał ich rząd barwnych stacjonat, jeśli by się przyjrzeć - nic wielkiego. Jedynym utrudnieniem było to, że niektóre z nich były dopasowane kolorystycznie do tła i podłoża, więc Voice mogła ich po prostu nie zauważyć. Harley zgapił ten trick z jakiegoś Grand Prix, chyba paryskiego... W każdym razie wysłał karej dokładne pomoce, półparady, po prostu poprowadził ją do samego końca, żeby tej stacjonaty nie przegapiła... A w locie sugestia lądowania na prawą nogę i mocny zakręt na potrójny szereg. Kaboom! Tutaj prawdziwa eksplozja kolorów - przeszkody były okryte kolorowymi kocami, na ostatniej Harley zawiesił nawet rozerwane piniaty i lalki barbie. Cały dzień chodził po sklepach, szukając takich cudów! Tak jak poprzednio i tu starał się jej dopomóc na wszelkie sposoby, wyliczając i sygnalizując co się tylko dało. Działał poniekąd automatycznie - przez liczne treningi wyrobił sobie już niezłą komunikację z Voice, więc wysyłał jej odpowiednio mocne sygnały, w typowych momentach i starał się nagradzać dobre reakcje.

//Wybacz denne posty, ale nie ogarniam już :lol:
_________________


    I never knew perfection 'till
    I heard you speak, and now it kills me
    Just to hear you say the simple things
    Now waking up is hard to do
    And sleeping is impossible too
    Everything is reminding me of you
 
     
Mercedes
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 170 cm
Podopieczny: La Isla Bonita
Pieniądze: £2525

Punkty doświadczenia: 35
Skoki: 12
Ujeżdżenie: 7
Cross: 4
Obycie z koniem: 12


Wysłany: 2016-04-01, 16:12   

Przyszła z ogierem na parkur piaszczysty, możemy założyć, że nie było tu tłumów i mogli spokojnie też tu trenować. Prowadziła ogiera tym samym tempem, co stajennym korytarzem, korygując jego ewentualnie, nie właściwe zachowanie. Kiedy tutaj dotarli, weszła z nim na obiekt i oprowadziła w ręku dookoła. Miał czas by poznać teren, gdzie zaraz mu przyjdzie pracować. Kiedy uznała, że wszystko gra, a ogier zachowywał się przyzwoicie, poprawiła cały osprzęt, dokładnie go sprawdzając, przełożyła wodzę, by po kilku sekundach usiąść w siodle. Od razu w razie co zablokowała ciałem ruch gniadosza do przodu, kiedy wszystko ostatni raz sprawdziła z góry, dopiero odesłała go na ślad, stępem. Wymagając aktywnego kroku, nie przesadnego, ale też nie leniwego, o ile nie odwalał czegoś miał na razie, luźne wodzę.
_________________
I'm cocky, beat that pussy up like Rocky
I fly to Amsterdam for the right fee.



personalia: We survived the thunder » Mercedes Smith
wiek: And escaped the hunger » 23 lata.

partner: Who knows what they'll ask us » xxx.
pms: We don't need no answers » 0.

przyjaciele: Once a millionaire can't get off me » xxx.
wrogowie: Shark blue cool with a shark fee » xxx.

moje: Porsche Cayenne, Mercedes Reveals, phone, house, gallery
osiągnięcia: And sometimes I wonder how we got through » link
 
     
Naomi Eaton
Instruktor
★


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat (07.07.1993)
Wzrost: 174 cm

Ostatni trening: 05.2020 - skokowy - Angel's Wings
Podopieczny: Friskey Whiskey, Angel's Wings, Dark Princess Intentians, Maebashi, Charmeur - konie; Flava, Java - kotki.
Pieniądze: £3514

Punkty doświadczenia: 264
Skoki: 94
Ujeżdżenie: 50
Cross: 84
Obycie z koniem: 36


Wysłany: 2016-04-02, 11:16   

Na miejsce treningu wybrała parkur zewnętrzny, nie zrażając się obecnością innych par. Odkąd zaczęła pracować w Orchardzie, przywykła do trenowania w towarzystwie kilku, a nawet kilkunastu innych koni jednocześnie. Na uboczu podciągnęła popręg i dosiadła grzbietu Szerkera, uprzednio zakładając na głowę kask - co robiła bez względu na to, z jakim zwierzęciem miała do czynienia. Weszło jej to po prostu w nawyk. Z siodła skontrolowała jeszcze długość strzemion, na ten moment pozostawiając je nieco dłuższe niż na skoki. Pochwaliła gniadego za cierpliwość, głaszcząc go po szyi, po czym przyłożyła łydki do jego boków prosząc o ruszenie stępem. Wodze trzymała za sprzączkę, nie obawiając się, że koń mógłby nieoczekiwanie spróbować uciec spod niej. Wyglądał bowiem na bardzo spokojnego, a poza tym była gotowa na taką ewentualność. Póki co prowadziła go po całym parkurze tak, aby nie zajeżdżać drogi pozostałym parom, szczególnie tym, które były już w trakcie pokonywania przeszkód. Po paru minutach takiego swobodnego stępa, którego prędkość kontrolowała jedynie poprzez łydki, wzięła wodze na kontakt - pozostawiając je dość długie - i nadała ich trasie wyrazu, wplatając w jazdę rozmaite wężyki oraz koła, w obie strony. Naturalnie nie wymagała od Szerkera tego, że od początku będzie się giął jak elastyczna guma; na razie stawiała mu niskie wymagania, bardziej dążąc do rozluźnienia go aniżeli wyginania. Stąd łuki były szerokie, nie wymagające od oldenburga mocnego zgięcia w kłodzie.
 
     
Szerker
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 19 lat
Rasa: Koń oldenburski
Cena: £1650

Doświadczenie w skokach: 95
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 94
Doświadczenie z lonżowania: 33
Kondycja: 72
Szybkość: 71
Klasa startów: WKKW: 3*

Wysłany: 2016-04-02, 13:01   

Ogier szedł posłusznie za Naomi niczym pies prowadzony na smyczy. Nie obijał się, ale też nie próbował jej w żaden sposób wyprzedzać, co najwyżej zaczepnie kłapał samymi wargami obok jej ramienia, najwyraźniej zadowolony z racji poświęconej mu uwagi. Widząc inne konie podniósł uszy na sztorc, ożywiając się znacznie, gdy w oczy rzuciły mu się wielokolorowe przeszkody. Furknął cicho, wytrącony z równowagi, jednak wystarczyło zwykle klepnięcie w łopatkę, by otrząsnął się z szoku i zignorował całkowicie straszaki oraz inne pary. Stanął równie na czterech kończynach, po czym uniósł łeb do góry, obserwując starannie całe otoczenie. Jednak cały czas jedno ucho miał skierowane w stronę Naomi, by przypadkiem nie obraziła się na niego za brak uwagi. Podczas jej wsiadania w dalszym ciągu stał jak posąg, całkowicie nie reagując na dodatkowy ciężar na grzbiecie, ruszając dopiero na wyraźne polecenie amazonki. Stęp był wyraźnie czterotaktowy, aktywny, widać było, że ogier od razu przykłada się do pracy. Szyję miał wyciągniętą, mięśnie rozluźnione, w pełni korzystał ze swobodnej wodzy. Nie śpieszył do przodu, nie majtał pyskiem z boku na bok, co najwyżej od czasu do czasu łypnął w stronę jednej z przeszkód. Czując lekkie zebranie wodzy na próbę przeżuł parę razy wędzidło, jednak nie próbował jeszcze szukać kontaktu, chociaż zaokrąglił delikatnie szyję oraz zaczął angażować zad w pracę. Z racji przerwy w treningu (pod jeźdźcem, ponieważ lonżowany był regularnie) był poniekąd wdzięczny amazonce za pozwolenie stopniowego wchodzenia w pracę. Podczas łuków jego zadnie nogi poruszały się po śladach, jakie zostawił przednie, co było skutkiem odpowiedniego wygięcia (nawet jeśli było ono lekkie). Wewnętrzną zadnią nogę podstawiał głębiej, patrzył się w kierunku wygięcia, ale nie zginał się nadmiernie w szyi. Stopniowo rozluźniał i lekko rozciągał mięśnie, przez co wyraźnie czuł się lepiej. Z czasem zaczął szukać głębszego kontaktu z ręką amazonki, gotowy do stopniowego zwiększania trudności ćwiczeń.
_________________
W budowie
 
 
     
Mia
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii
Partner: i fall in love too easily

Ostatni trening: teren z Sheridanem
Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan
Pieniądze: £910

Punkty doświadczenia: 194
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 80
Cross: 17
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2016-04-19, 21:22   
   Tytuł: Hodowca


Pozwolę sobie uznać, że nie ma tu nikogo c:

....Korzystając z popołudniowego słońca, który przyjemnie grzał skórę, swoje kroki skierowała nigdzie indziej, jak w stronę parkurów. Nie znała umiejętności Capri i właśnie to chciała teraz sprawdzić. Wraz z umówionym wcześniej luzakiem stawiła się na miejscu, w ręku oprowadzając kasztankę dookoła dostępnej im przestrzeni. Chciała, aby ta pierw zapoznała się z nowym miejscem, by dopiero potem zacząć męczyć ją treningiem.
....Po jednym-dwóch okrążeniach zatrzymała ją gdzieś na boku, poprawiła popręg i przełożyła wodze, po czym zwinnie wsiadła na kobyli grzbiet. Odesłała ją na pierwszy ślad stępem, z góry narzucając swoje, aktywne, lecz spokojne tempo. Póki co dała jej dłuższą wodzę, dopiero po paru minutach stopniowo wchodząc na kontakt i zaczynając wykręcać szerokie koła, które wymagały minimum zaangażowania i dokładności.
_________________




loteria Jess '20: darmowa stanówka wybranym koniem
 
 
     
Capri
WKKW'ista


Płeć: klacz
Wiek: 12 lat
Cena: £1950

Doświadczenie w skokach: 50
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 41
Doświadczenie z lonżowania: 27
Kondycja: 101
Szybkość: 24
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2016-04-19, 21:40   

Z zainteresowaniem szła u boku Mii pozwalając sobie spacerować dookoła zupełnie nowego miejsca. Raczej nie miała tendencji do niespodziewanego płoszenia się, choć pod siodłem czasami zdarzyło jej się odmówić wykonania polecenia właśnie pod przykrywką rzekomego strachu. Niemniej jednak była na tyle odważnym koniem, by pod dobrym jeźdźcem nie pozwolić sobie na zbyt wiele.
Przez cały czas wsiadania, kobyła stała w bezruchu lawirując tylko uszami po bokach, a wraz z pierwszym sygnałem ruszyła wyciągając szyję do dołu i wzdychając ciężko. Dopóki Mia jechała na względnie luźnych wodzach nie działo się zupełnie nic, pomimo usilnych prób przyspieszenia kobyłki łydkami. Carpi zdawała się wszak kompletnie znieczulona, a kiedy już zareagowała na łydkę, musiała ona być niesamowicie, wręcz męcząco silna i przede wszystkim piłowana notorycznie. To oczywiście też nie było najlepsze wyjście gdyż po chwili kobyła miała prawo znieczulić się i na to, ale wraz z próbą wejścia na kontakt klacz zaczęła zwalniać. Prawidłowe działanie wodzy zatarło się w jej pamięci, już teraz odbierane mylnie jako sygnał do zwolnienia. Po tak wielu latach w szkółce Czekoladowa jakikolwiek nacisk na pysk traktowała jako prośbę zatrzymania się i to też zrobiłaby gdyby nie działanie łydki. Zwolniła więc wyraźnie, niechętnie podciągając czerep do góry w mizernej próbie ochrony przed nieprzyjemnymi szarpnięciami, których nauczono ją dotychczas.
 
     
Mia
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii
Partner: i fall in love too easily

Ostatni trening: teren z Sheridanem
Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan
Pieniądze: £910

Punkty doświadczenia: 194
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 80
Cross: 17
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2016-04-19, 23:28   
   Tytuł: Hodowca


....Była dobrze poinformowana i mniej więcej znała przeszłość Capri, dlatego nie zdziwiła się jej znieczuleniem na łydki. Wręcz była na to przygotowana, dlatego nie zareagowała w żaden negatywny sposób. Czemu wybrała akurat Capri na swojego podopiecznego? Była pewna, że nawet jak na konia szkółkowego ma w sobie jakiś potencjał i dzięki cierpliwej pracy uda jej się ten potencjał przeobrazić w czyny.
....Chcąc pozostać w aktywnym tempie stępa, ponagliła kobyłę lekko, by minimalnie przyspieszyła. Starała się działać ręką jak najdelikatniej, trzymając ją na luźnym kontakcie i próbując zdobyć zaufanie. Zaczęła wykręcać przeróżne figury, w tym głównie koła, których średnicę z czasem zmniejszała, tym samym wymagając większego wygięcia. Niejednokrotnie także wykorzystała przejścia do stój, starając się zainteresować klacz jazdą i samą sobą. Gdzieś w międzyczasie poprosiła luzaka o ułożenie paru drągów z odległościami oczywiście dopasowanymi na stęp. Wkrótce skierowała się w tamtą stronę odpowiednio wcześnie, by zdążyć wyprostować hanowerkę i trafić na sam środek pierwszego z drążków, w czasie których pokonywania oddała jej trochę wodzy, aby mogła swobodnie obniżyć głowę. Jeżeli była taka potrzeba, przypomniała jej o wyższym podnoszeniu nóg przez łydkę - oczywiście mocniejszą niż normalnie, choć dalej z wyczuciem. Parokrotnie powtórzyła te ćwiczenie, prosząc jeszcze luzaka o szersze i węższe rozstawienie drągów, które miało zmobilizować Capri do poszerzenia lub skrócenia wykroku.
_________________




loteria Jess '20: darmowa stanówka wybranym koniem
 
 
     
Capri
WKKW'ista


Płeć: klacz
Wiek: 12 lat
Cena: £1950

Doświadczenie w skokach: 50
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 41
Doświadczenie z lonżowania: 27
Kondycja: 101
Szybkość: 24
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2016-04-20, 00:03   

Ponaglona batem przyspieszyła na chwilę, ale jeśli nie została dopilnowana łydkami w odpowiedniej chwili, zaczęła zwalniać. Potrzebowała mocnych, wyraźnych sygnałów, toteż nawet klepnięcie bacikiem przyjmowała jako coś oczywistego, tak jak nauczyli ją jeźdźcy ze szkółki. Najpierw przyspieszyła nieco, a kiedy nie powtórzył się ten ruch wraz z łydką, straciła energię strzelając jeszcze ciemnym ogonem o stawy skokowe. Leniwie szła przed siebie nie wykazując zainteresowania zarówno podczas ewolucji, jak i pozostałych ćwiczeń. Początkowo ścinała zakręty, wypadając zadem i z wygiętym w bok łbem, ignorowała próby wygięcia. Jeśli jednak Mia nie odpuściła bezustannie działając prawidłowo łydkami, wspomaganymi bacikiem w chwilach skrajnej ignorancji, Czekolada nabrała nieco więcej pokory z trudem wyginając się na zakrętach. Proszona zatrzymywała się od niechcenia, ciągnęła łeb w dół i czekała na sygnał, a potem znów ruszała ociężale. Była wszakże odzwyczajona od wszelkiej pracy dlatego potrzebowała dużo wyrozumiałości i czasu żeby się zaangażować, choć droga którą obrała Mia zdawała się przynosić pierwsze rezultaty. Kobyła wprawdzie ciągle szła z wyciągniętą szyją i brakiem skupienia, ale nieco ożywiła stęp kierując się na drągi. Niestety i tu wyszły jej nawyki szkółkowe, toteż nie reagując na łydkę, skorzystała z możliwości wyciągnięcia głowy i omal nie zatrzymując się przed drągiem, ostatecznie przeszła przez jednego, na drugim już potykając się ze względu na ogóle rozmemłanie.
 
     
Mia
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii
Partner: i fall in love too easily

Ostatni trening: teren z Sheridanem
Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan
Pieniądze: £910

Punkty doświadczenia: 194
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 80
Cross: 17
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2016-04-20, 02:38   
   Tytuł: Hodowca


....Miała na uwadze to, że akurat Capri musiała traktować w nieco inny sposób, ale mimo to uparcie trwała przy swoim, przykładając się choćby do nadania taktu i składu jej chodowi. Walczyła o utrzymanie jej tempa, które miało być pośrednie - ani za szybkie, ani za wolne. Naturalnie nie zamierzała odpuścić jej na wyżej wymienionych figurach, które powtarzała aż do skutku, z wyczuciem wzmacniając siłę swoich pomocy. Zewnętrzną łydką aktywnie pracowała za popręgiem, starając się korygować ustawienie zadu klaczy. Cóż, dopiero uczyła się "obsługiwania" Capri i tego, jak z nią postępować, dlatego ich trening miał się opierać głównie na wzajemnym poznawaniu się. Dwudziestolatka głównie chciała wbić do Czekoladowej głowy, że jest wymagająca, ale przy tym i wyrozumiała.
....Nieudane pokonywanie drągów znowu wprowadziło amazonkę w krótki stan refleksji, ale nie trwał on dłużej niż dosłowną sekundę. Zeszła z drągów i okrążyła jeszcze raz parkur, teraz najeżdżając je z drugiej strony. Tym razem przyłożyła się do tego zadania dużo bardziej. Jeżdżąc głównie na doświadczonych, sportowych koniach, była przyzwyczajona do tego, że drążki mogły przejeżdżać samodzielnie, ale nie tym razem. Będąc już na prostej do drągów, kilkoma półparadami zaczęła ubiegać się o uwagę klaczy, dodając do tego jeszcze cmokanie, bo chociaż na to nie powinna być znieczulona :lol: . Również w czasie ich pokonywania wzmocniła siłę łydek poprzez lekkie muśnięcie bata, które miało lekko oprzytomnieć ją i przypomnieć o wyższym podnoszeniu nóg. Jeżeli udało im się nie dotknąć któregokolwiek z drągów, nie zapomniała pochwalić podopiecznej, głównie używając głosu, ale tym razem nie żałując jej także poklepania po łopatce <3
_________________




loteria Jess '20: darmowa stanówka wybranym koniem
 
 
     
Capri
WKKW'ista


Płeć: klacz
Wiek: 12 lat
Cena: £1950

Doświadczenie w skokach: 50
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 41
Doświadczenie z lonżowania: 27
Kondycja: 101
Szybkość: 24
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2016-04-20, 12:09   

Mimo ogólnego rozwleczenia, nie dało się odmówić Capri posłuszeństwa. Cierpliwie znosiła wszystkie prośby, wykonując polecenia z mniejszym lub większym skutkiem. Poproszona okrążyła parkur, idąc już nieco żywiej przez wzgląd na działania amazonki i nabrała nieco więcej elastyczności, na zakrętach względnie wpisując się w łuki. Czasami zdarzyło jej się wypaść nieco z zadem, ale ogólnie raczej nie ścinała zakrętów tak, jak robiła to na początku. Między innymi dzięki temu, najechała na drągi niemal na samym środku, choć nie obyło się przed pewnego rodzaju komplikacjami. Półparady nie zostały odebrane dobrze przed kobyłkę, bo choć były one w miarę lekkie i subtelne, Capri wyuczenie uciekała od kontaktu, szczególnie jeśli był on nieco mocniejszy niż by sobie tego życzyła. Podniosła czerep do góry, nie pozwalając Mii na takie działania. Nie chciała zaufać ręce jeźdźca, jeszcze nie gotowa na takie ryzyko, dlatego niezadowolona uciekła od nacisku. Na szczęście prócz chwilowej dekoncentracji, nie rzutowało to na jakość wykonanego ćwiczenia. Nie ukrywajmy, że to na cmokanie reagowała najlepiej, będąc już tak przyzwyczajoną i wyuczoną, dlatego ładnie podnosiła nogi, nadając sobie nieco więcej tempa i może nawet skupienia. Całkiem mimowolnie zeszła z głową, zaokrąglając szyję w zgrabny łuk i podparła się na wędzidle delikatnie. Trzeba było przyznać, że w tej chwili była bardzo delikatna w pysku, mimo tak wielu lat pracy z dziećmi. Zawsze w jakimś sensie stroniła od kontaktu, nie pozwalając się zaszarpać. Jakby nie patrzeć to dobrze, wszak raz zaszarpanego konia w zdecydowanej większości przypadków, nie dało się naprawić. Capri potrzebowała tylko wskazówek, pracy i pochwał, które nawet nie tyle budowały jej ego, co pozwalały rozgraniczyć ćwiczenia wykonane dobrze, od tych zepsutych. Bez pochwał nie widziała wszak swoich błędów, które nie wynikały z tego, że się nie starała, a z racji zapomnianych umiejętności. Musiała sobie wszystko odświeżyć, ale wciąż robiła bardzo niewielkie postępy. Tym razem schodząc z drągów, znów wyciągnęła łeb, nadal żądając delikatnego kontaktu. To, że powoli zaczynała przekonywać się do ręki musiało jeszcze chwilę potrwać, ale zdecydowanie zmierzało w dobrym kierunku.
 
     
Mia
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii
Partner: i fall in love too easily

Ostatni trening: teren z Sheridanem
Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan
Pieniądze: £910

Punkty doświadczenia: 194
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 80
Cross: 17
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2016-04-20, 15:18   
   Tytuł: Hodowca


....Wiedziała, że przed nimi jeszcze długa, długa droga do porozumienia, ale nie zniechęcało jej to, a wręcz przeciwnie - motywowało do dalszej pracy. W podobnej sytuacji była z Lumiere, choć ta całkowicie różniła się od Capri, która nie tylko wyglądem uwiodła Alight. Nie zamierzała się poddać, wiedziona pozytywną wizją na przyszłość.
....Już teraz była zadowolona z poprawy pracy klaczy, za co oczywiście nie zapomniała jej pochwalić. Nagroda czy pochwała była bardzo ważna w szczególności w pracy z takimi końmi, więc robiła to przy każdym postępie. Widząc, że ciemnokasztanowata dalej unikała kontaktu z jej ręką, zrezygnowała z tego, pozostając na luźnym kontakcie, jednak dalej napiętych wodzach. Prawidłowe pokonanie drągów jeszcze bardziej ucieszyło dziewczynę, która entuzjastycznym tonem powiedziała głośno "Doooobra", głaszcząc czekoladową łopatkę. Te małe postępy napawały jej uczuciem, że nie wszystko jeszcze stracone i może naprawdę uda im się porozumieć.
....Postanowiła jeszcze raz powtórzyć te ćwiczenie, tym razem z drugiej strony. Zawróciła przez półwoltę, gdzie również przyłożyła się do wygięcia Czekolady, odpowiednio mocno używając swoich pomocy. oczywiście z początku nie wymagała od niej perfekcji, ale po prostu nie chciała, aby hanowerka całkowicie zignorowała ją i w jakikolwiek sposób zareagowała na jej sygnały. Tak jak poprzednio, elastycznie oddała wodzę dwunastolatce, pozwalając jej na swobodne wyciągnięcie szyi przy wykonywaniu ćwiczenia. Cmoknęła, starając się pomóc jej w tym, a jeżeli tylko wszystko skończyło się pomyślnie - ponownie ją nagrodziła, dalej wracając na pierwszy ślad.
....Na jednym z narożników zaryzykowała przejściem do kłusa, dociskając mocniej łydki do jej boków. Tym razem dołożyła do tego użycie bata i cmoknięcie, bo zauważyła, że to ostatnie działa na nią najlepiej. Jeśli udało im się wykonać przejście za pierwszym razem, mruknęła ciche, ale równie dobrze dosłyszalne "Dobrze", samej próbując wyczuć jej takt i zacząć anglezować.
_________________




loteria Jess '20: darmowa stanówka wybranym koniem
 
 
     
Capri
WKKW'ista


Płeć: klacz
Wiek: 12 lat
Cena: £1950

Doświadczenie w skokach: 50
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 41
Doświadczenie z lonżowania: 27
Kondycja: 101
Szybkość: 24
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2016-04-20, 19:15   

Wbrew pozorom Capri nie była złym wyborem jeśli chodzi o kupno konia. Oczywiście w boksie była nieprzyjemna, a podczas jazdy nie dawała z siebie nawet ćwiartki z tego, co mogłaby dać, ale zdecydowanie miała swoje atuty. Jednym z nich był przede wszystkim spokój. Naprawdę rzadko zdarzyło jej się spłoszyć, nie miała tendencji do brykania czy ponoszenia i tak naprawdę była stosunkowo bezpiecznym koniem. Miała na tyle dużo wyrozumiałości, że pozwalała jeźdźcowi obijać się od własnego grzbietu, cierpliwie znosiła błędy, starając się chronić jedynie pysk. Poza tym oczywiście była dobrym koniem do hodowli. Miała piękną budowę, naprawdę dobry ruch i przede wszystkim lubiła mieć źrebięta, pomijając kwestię rzadkiej maści i odmian. Zdarzało się wszak, że piękny, czekoladowy odcień przekazywała również potomstwu, co rzutowało z kolei na zainteresowanie potencjalnych kupców.
Istotnie, Capri powoli zaczynała się starać, żywo idąc przed siebie już nawet bez szczególnego piłowania łydkami. Oczywiście od czasu do czasu potrzebowała przypomnienia, ale uczyła się na błędach. Nie lubiła kiedy ktoś bił ją batem za każdym razem kiedy używał łydki, toteż wyczuliła się na nią lekko, reagując już tylko na łydkę i ewentualnie cmoknięcie. Pochwały przynosiły też pierwsze rezultaty, gdyż klacz zaczynała chodzić po drągach coraz lepiej, później znów poniekąd wymuszając na jeźdźcu zejście na luźny kontakt. Powoli zaczynała przekonywać się do ręki, ale zwykle trwało to naprawdę krótko, by zaraz mogło posypać się do stanu pierwotnego. Następnie Mia powróciła na ścianę prosząc kobyłę o przejścia do kłusa, jednak Capri spięła się przy kolejnym użyciu bata. Oczywiście wykonała polecenie ruszając przed siebie w miarę energicznie, jednak bacik wywołał w kobyle dyskomfort psychiczny i pewnego rodzaju obawę, że przy każdej zmianie chodu jeździec nie da jej szansy na reakcję bez ów nieprzyjemnej pomocy. Niejednokrotnie miała z tym już do czynienia, stąd też w wyrazie niezadowolenia trzasnęła ogonem o stawy sokowe idąc sztywno przed siebie. Zdecydowanie Mia nie mogła poczuć się dobrze w kłusie przez wzgląd na spięcie kobyłki, ale poza tym nie robiła nic złego. Wyuczenie szła przed siebie po ścieżce, stawiając tylko na chwilę uszy podczas pochwały.
 
     
Mia
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii
Partner: i fall in love too easily

Ostatni trening: teren z Sheridanem
Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan
Pieniądze: £910

Punkty doświadczenia: 194
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 80
Cross: 17
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2016-04-22, 17:51   
   Tytuł: Hodowca


....Fakt, czy Mia zamierzała kiedyś bawić się w hodowcę, zostawię dla siebie (wcale nie dlatego, że sama nie wiem :lol: ), chociaż nie da się ukryć, że w jej podopiecznych kategorycznie przeważały klacze. I, o ironio, z żadną z nich nie dogadywała się tak dobrze jak z drugą częścią podopiecznych, ale zamierzała to zmienić. Może nie liczyła na to, że z Capri stanie się typowy koń sportowy, ale póki co chciała po prostu złapać z nią nić porozumienia.
Wbrew pozorom dwudziestolatka unikała zbyt częstego używania bata, bo sama za nim nie przepadała. Oczywiście, nie biła nim Capri czy innych koni, czy też nie kojarzyła go źle, ale po prostu wiedziała, że konie są różne, ale większość ich nie akceptuje. Widząc jej niezadowolenie na prośbę przejścia z tą pomocą, wręcz automatycznie zwolniła ją do stępa i po paru metrach ponowiła próbę zakłusowania, tym razem bez wcześniej wspomnianego użycia bata. Jeśli tym razem udało im się gładko wejść w tenże chód, poklepała ją z uczuciem. Wtedy też ponownie rozpoczęła anglezowanie, w pierwszym okrążeniu dając kobyle "wolną rękę" i nie wymagając od niej żadnych figur czy przejść.
....Dopiero po zamknięciu okrążenia wróciła w siodło, wchodząc na delikatny kontakt z pyskiem konia. W narożniku wykręciła dużą woltę, przykładała odpowiednich pomocy do właściwego wygięcia. Podobne ćwiczenie wypróbowała na pozostałych trzech narożnikach, o ile tylko nie było to zbyt wymagającym ćwiczeniem dla Capri. Jeżeli nie radziła sobie z tym pomimo starań amazonki, objęła inną taktykę, a mianowicie duże, szerokie koła na środku parkuru. Nie zapomniała także o częstych zmianach kierunku i przejściach do stępa czy nawet bezpośrednio zatrzymywać ją, co miało wzmóc skupienie i zainteresowanie kobyły wokół jeźdźca i treningu.
_________________




loteria Jess '20: darmowa stanówka wybranym koniem
 
 
     
Capri
WKKW'ista


Płeć: klacz
Wiek: 12 lat
Cena: £1950

Doświadczenie w skokach: 50
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 41
Doświadczenie z lonżowania: 27
Kondycja: 101
Szybkość: 24
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2016-04-23, 11:34   

Czując nacisk na wędzidło, automatycznie przeszła do stępa, próbując wyciągnąć łeb w dół w geście rozluźnienia, jednak przyłożenie łydek uniemożliwiło jej dekoncentrację. Natychmiast ruszyła kłusem, tym razem już znacznie spokojniej niż parę chwil temu, aczkolwiek starając się zachować równe, spokojne tempo. Nosiła bardzo miękko i wygodnie, toteż nawet kiedy przyspieszała, dla Mii nie powinno to stanowić żadnego problemu. Co więcej, nie była głupim koniem i szybko wyciągała wnioski, toteż dla poprawienia tempa dziewczyna nie musiała już używać bacika. Kobyłka od początku szła żywo, spokojnie prąc do przodu. Odpuściła również nieco z głową, przy następnych ćwiczeniach, delikatnie wchodząc na wędzidło i idąc po prostu przed siebie. Taki styl jazdy jaki właśnie zaczęła uskuteczniać Mia odpowiadał jej na tyle, że w jakimś sensie przestała zwracać uwagę na jeźdźca. Oczywiście tym razem nie w kwestii ignorancji, bowiem odpowiadała na sygnały znacznie lepiej niż na początku, ale nie myślała o amazonce podczas chodu naprzód. Rozluźniła więc grzbiet, niosąc o niebo lepiej niż wcześniej i weszła na kontakt podczas kolejnych ćwiczeń. Koła wykręcała duże i precyzyjne, walcząc ze sobą o jak najlepsze wygięcie, jednak była zastana i nierozciągnięta, toteż na tym etapie nie potrafiła wykonać żadnej mniejszej, precyzyjnej figury. Częste zmiany kierunków i chodów, również pomogły kobyle w skupieniu, która od chwili wejścia na kontakt delikatnie zaczęła napierać na wędzidło, szukając oparcia w ręce jeźdźca. Ponad to w tej chwili wystarczyły naprawdę delikatne ruchy, by klaczka niemal natychmiast wykonywała wymagane ćwiczenie. Największym problemem pozostawała jednak wciąż łydka, która dla Capri musiała być wręcz nieproporcjonalnie silna względem działania w pysku.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 7