Płeć: klacz Wiek: 17 lat Rasa: Koń hanowerski Właściciel: Jessie Cena: £7700 Doświadczenie w skokach: 368 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 47 Doświadczenie z lonżowania: 32 Kondycja: 121 Szybkość: 163 Klasa startów: Skoki: CS1
Wysłany: 2013-04-07, 16:32
Cały czas szastała nerwowo ogonem na boki ,spoglądając niczym zahipnotyzowana na ów parę ,która akurat już kończyła przejazd. Ruszyła sprężystym, energicznym kłusem zniżając swój łeb uwydatniając mięśnie szyi ,napinając je i tworząc ładny łuk . Podczas gdy ten wykonywał półparady siwa ostatecznie skupiła się na nim, kierując swe uszy w jego stronę, a dokładniej do tyłu .Innych w tej oto chwili po prostu olała, już nawet nie spoglądając bezsensownie na tą parę, o. Słysząc dzwonek lekko drgnęła zatrzymując się gwałtownie ,wymachując przy tym pyskiem ,już tracąc te zainteresowanie itp. chłopakiem ,a wręcz była bardziej zestresowana i podenerwowana , co można było zobaczyć .Gdy Chris dał jej sygnał do galopu ta stanęła nisko na zadnich kończynach by w końcu wylądować na ziemi .Przeszła do gl. roboczego , co jakiś czas próbując wyszarpać wodzę z jego dłoni, czy też strzelając baranki. W końcu jakoś przyspieszyła ,już utrzymując równe i energiczne tempo,angażując przy tym mocno zad. Mordeczkę skierowała lekko ku piersi , rozszerzając mocno swe nozdrza aż do ukrwionych miejsc. Szła na lewą nogę, także chcąc poznać swą pierwszą przeszkodę, którą okazał się ciekawie ubarwiony okser. wkrótce prowadzona po szerokim łuku omijając szóstkę , a zaraz prostując i już najeżdżając po linii prostej. Nie napalała się zbytnio, utrzymując ładne idealne tempo , owszem zdarzało jej się jeszcze podrzucić przodem czy zadkiem ,jednak raczej to nic nie zmieniało. Przed trzema faulami przyspieszyła ,mocniej odbijając się od piasku by zrobić jeszcze jeden krok po impulsu łydką, odbijając się sprawnie ,jej tylne kończyny służyły jej za sprężynę , przodów używała mniej ,a zostawiała je na same lądowanie. Jednak wracając, podczas lotu widoczny był widowiskowy baskil , który podkreślał jej sylwetkę .Mimo wszystko ta mało co to by przypadkowo tknęła kopytem drąga ,tak więc po pierwszym skoku nieco się ożywiła , mózg zaczął prawidłowo działać .Nie wypadła z ustawienia, dalej będąc na prawidłowych „obrotach” , co jakiś czas parskając cicho co i tak było tłumione przez odgłos kopyt .Już prawie zapomniała ,że jest otoczona przez ludzi i inne stworzenia , w tym także konie .Idąc po delikatnym łuku, kierowała się na następną stacjonatę , oczywiście równe ,żywe tępo ,mocne odbicie i czysty lot zakończony miękkim dla chłopaka lądowaniem, pewnie za sprawą sprawnym nadgarstków ,które tak to zamortyzowały .Na pół paradę zareagowała odchyleniem uszu do tyłu i także krótkim spięciem .
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat [13.05.1990r.] Podopieczny: Ruitershoeve. ll Lockhard. ll Orchid of Rohan. ll Bremen Star. ll Momentum. ll Questionable. ll Dante Weltino. ll Imagination Sontesique. ll Broyer du Noir. ll Nymphomane. ll El Dorado. ll Pandemonium. ll Cameleon. ll Ravallo's Queen. ll Viviance Roscoe. ll Vemmekeshoeve. ll Axel du Beaumon. ll Krakatau. ll Carte Blanche. ll Corleone Olshansky. Pieniądze: £9485 Punkty doświadczenia: 463 Skoki: 237 Ujeżdżenie: 135 Cross: 65 Obycie z koniem: 26
Wysłany: 2013-04-08, 15:37
Tytuł: Hodowca
I Chris lekko rozkojarzył się słysząc szmer po pierwszym drągu, dlatego skupił się jeszcze bardziej na dwójce, którą siwa pokonała prawie perfekcyjnie, a i on starał się dopomóc jej jak najbardziej. Wracając w siodło po dwójce, od razu wzrok skierował na prawo, by Inso szła w dobrym ustawieniu do trójki. Skrócił ją lekko, gdyż dość trudny najazd tego wymagał. Nadal w łydkach pilnował by nie utraciła tempa, po czym wyprostował ją przed stacjonatą, automatycznie dając sygnał do skoku i znów starając się jak najbardziej iść jej na rękę, lekkim dosiadem i ręką. Po trójce czekał na nich okser idealnie na wprost, dlatego trochę wypuścił ją na przodzie, by wydłużyła nieznacznie krok, ale i tak brał ją na siebie, by zbyt nie wypadła z ustawienia. Sygnał do skoku tak by mocno zapracowała zadem i z chęcią poszła do oksera.
Wracając do siodła zerknął na dalszy szereg, piątkę, składającej się z stacjonaty i oksera. Najechał na niego szerszym łukiem, dając jej możliwość zobaczenia tych przeszkód. Wyprostował ją nadal utrzymując aktywne tempo i nie dając możliwości zawahania, nie teraz. W między czasie szepnął coś pokrzepiająco, czuł, że jest spięta, dlatego on sam starał się jak najbardziej rozluźnić i przekazać ową, pozytywną energię siwej. Dojechał z nią jak najbliżej pierwszego członu i od razu przygotowując ją na kolejny skok. Sygnał do przeskoczenia "a", a następnie od razu powrót w siodło i automatycznie pomoce do kolejnego skoku z mocno idącą ręką, by siwa miała tą możliwość wyciągnięcia się.
Po skoku zapracował bardziej dosiadem i dojechał ją bardziej w tempie, gdyż do szóstki był spory dystans. Kiedy byli już na wprost oksera wyprostował ją na najeździe, znów coś mówiąc krzepiąco, a następnie skupiając się na niej, przeszkodzie i sobie; nie na całej reszcie. Tak jak wcześniej dojechał na idealną odległość dając jej możliwość wybicia się jak najwygodniej, ręką mocno poszybowała w przód, a kiedy wylądowała zachwiał się nieco, by następnie wrócić pewnie w siodło, co właściwie nie przeszkodziło jej w dalszej jeździe. Teraz lekkim łukiem kierował się między szereg nr 8, by po ukosie najechać na siódemkę. Wyregulował tempo pomału kierując się w stronę owej stacjonaty.
_________________
C h r i s t i a n L e v r u l l
I just want you to make me feel how I wanna feel.
And tell me all the things that I wanna hear.
And make me lose control,
And make me go insane,
I want a girl that does cocaine.
.Best of the best.
Gniade, kare, izabele, ponoć przecież ich tak w i e l e!
[Ruitershoeve, Lockhard, R.I.P, Krugerrand, Insostenible] [I So Bad, Orchid of Rohan]
.Something e l s e.
Będę udawał lub po prostu będę [..?..],
ale czasami ktoś [z Tobą3] namąci mi w głowie.
ex. Lorien.
.Maybe a drink for you.
Usiądźmy, pogadajmy, robiąc z siebie idiotów nie udawajmy!
[Nicol, Jimmy, Lorien, William & James {bracia}]
.I'm your champion. Osiągnięcia: 36 x Im; 21 x IIm; 17 x IIIm; 11 x IVm;
4 x Vm; 5 x VIm; 1x VIIm; 1 x VIIIm.
[podgląd wszystkich]
Wygrane:
Loteria urodzinowa Jessie '18: czyste losowanie dla wybranego konia w zawodach skokowych.
Loteria urodzinowa Jessie '20: Otrzymujesz zniżkę -50% na zakup konia w cenie do £4000.
Płeć: klacz Wiek: 17 lat Rasa: Koń hanowerski Właściciel: Jessie Cena: £7700 Doświadczenie w skokach: 368 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 47 Doświadczenie z lonżowania: 32 Kondycja: 121 Szybkość: 163 Klasa startów: Skoki: CS1
Wysłany: 2013-04-08, 17:41
Gdy Chrisu wrócił w siodło po przeszkodzie numer dwa ta na chwile spojrzała na widownie ,zaraz jednak wracając wzrokiem .Odbiła na prawo, utrzymując żywe jak i nawet za szybkie tempo, mimo tego że czekał ją dość trudny najazd. Pozostawała dalej w tym samym ustawieniu ,ostatecznie weszła w zakręt przechylając się do wewnątrz , oj dało jej po nogach aż ta wydała z siebie bliżej nieokreślony dźwięk podobny do stęknięcia .W końcu wyprostowała się, szastając zamaszyście ogonem na boki , mierząc wzrokiem stacjonatę ,która zbliżała się do nich z każdym krokiem siwej,o. Po wyraźnym impulsie do skoku ta znów zrobiła jeden mały krok by dopiero mocno odbić się od piasku , wdychając podczas lotu dużo powietrza przez szeroko rozwarte chrapy. Lądowanie miękkie , zaakcentowane kilkoma strzałami z zadu , jak i podrzucaniem przodem. Wydłużyła przy okazji krok, wyciągając trochę dalej pysk i przyspieszając .Nie wypadała z ustawienia, pilnowana przez chłopaka jak i za sprawą wyuczenia .Gdy dostała już sygnał poderwała swe przednie kończyny ,zadnie zaraz do nich dołączyły , wcześniej służąc klaczy jako sprężyny .Wykonała bardzo ładny skok, widocznie ukazując się od najlepszej strony ,czyli baskil i na końcu lekkie ,zamortyzowane przez nadgarstki lądowanie , które połączone z jej lotem było wręcz miodzio <3.Tak więc kierując się po łuku w stronę szeregu zwolniła na jakiś czas by przyspieszyć i nadrobić straty , dodatkowo znajdując wzrokiem ów stacjonatę i okser .Wyprostowana skierowała jedno ucho na niego , nie wiedząc co mówi ale domyślając się że ma to za zadanie pokrzepić ją x3.Zbliżając się do członu a zaczęła mocniej uderzać w podłoże , zwalniając nieco i stękając by oddać nie za bardzo ekonomiczny skok , w obawie o schrzanienie ,nie chciała by polegli ,zawiodła by wszystkich ,o. Zaraz po lądowaniu znów odbiła się sprawnie ,już robiąc to bardziej oszczędnie by zachować energię na pozostałe przeszkody. Zwolniła idąc równym lecz nie za szybkim tempem, kierując się do oksera, co jakiś czas wyrzucając kończyny w powietrze czy też spoglądając na otoczenie, już przyzwyczaiła się i skupiła na chłopaku i jego pomocach jak i także na parkurze. Najechała na niego po linii prostej, słuchając uważnie co mówi , jednak tutaj sytuacja powtórzyła się ,nic nie zrozumiała lecz wiedziała co ten chce jej przez to powiedzieć. Tutaj odbiła się od piasku w idealnym momencie, gładko przelatując nad okserem, znów po lądowaniu strzelając jakiegoś małego ,niezbyt udanego baranka .Ponownie najazd po łuku na szereg , sama siwa zaczęła już poparskiwać a na jej szyi widoczne były kropelki potu.
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat [13.05.1990r.] Podopieczny: Ruitershoeve. ll Lockhard. ll Orchid of Rohan. ll Bremen Star. ll Momentum. ll Questionable. ll Dante Weltino. ll Imagination Sontesique. ll Broyer du Noir. ll Nymphomane. ll El Dorado. ll Pandemonium. ll Cameleon. ll Ravallo's Queen. ll Viviance Roscoe. ll Vemmekeshoeve. ll Axel du Beaumon. ll Krakatau. ll Carte Blanche. ll Corleone Olshansky. Pieniądze: £9485 Punkty doświadczenia: 463 Skoki: 237 Ujeżdżenie: 135 Cross: 65 Obycie z koniem: 26
Wysłany: 2013-04-12, 15:01
Tytuł: Hodowca
Te jej pobrykiwania jedynie go utwierdzały w przekonaniu, że siwa jest zadowolona i żadna krzywda jej się nie dzieje. W ramach niejakiej wdzięczności na każdej przeszkodzie starał się o jak największą swoją równowagę, by nie wytrącić ją ze swojej równowagi, ręka szła też jak najbardziej za jej ruchem, by w żadnym bądź razie nie nadziała się na wędzidło. Po skoku też starał się wracać w siodło jak najszybciej i jak najdelikatniej, by ta po prostu nie poleciała w przód.
Jadąc na siódemkę wyprostował siwą bardziej, wzrok mając utkwiony w stacjonacie, kiedy przejechali między czekającym ich po siódemce szeregu przypilnował tempa, by nie drobiła tych kroczków przed przeszkodą i przesadnie ich nadwyrężała, a że wcześniejszy skok był o wiele lepszy, wyliczył foule tak by miała możliwość trafienia w idealny dla niej punkt odbicia, czuł że pomału zaczął ją wyczuwać. Przed stacjonatą usiadł w siodło i znów lekką pracą dosiadu i łydką sygnał do skoku, a następnie pod odbiciu idącą sprawnie za nią ręka. Po skoku powrót w siodło i automatycznie powrót do ustawienia przed skokiem, półparada i konkretna łydka, gdyż czekał ich kolejny, wymagający zakręt.
Zrobił płynny, krótszy łuk, tak, by siwej były wygodnie, ale też tak, by czasowo trochę nadgonić, bo było to akurat idealne ku temu miejsce. Przed szeregiem, a dokładniej członem A, czyli okserem naprostował ją, ponownie pilnując tempa i zaangażowania tyłu, gdyż przód szedł jej idealnie. Nie ma co, zdolna kobyła. Pomoce do skoku z dość mocnym zaznaczeniem ich foulę przed, by klacz dała radę mocno pójść w szeregu. Nad okserem mogła poczuć jak największą swobodę ze strony chłopaka, a po skoku powrót do ustawienia i od razu po jednej fouli przygotowanie do skoku przez stacjonatę. Nie wahał się wierząc w siwą i znając jej umiejętności. Dopchnął ją łydką, dając sygnał do skoku i swobodnie pracując w półsiadzie nad przeszkodą nadal starał się owy luz przekazać klaczy.
Po pokonaniu członu B, dodanie trochę tempa, by dojechać mocniejszą foulą do oksera numer 9. 3/4 foule przed wziął ją bardziej na siebie, biorąc na pomoce i skracając krok w galopie, ale wymagając wciąż zaangażowania zadu. Siwa mogła poczuć dość dużą swobodę z jego strony, by niepotrzebnie się nie spinała, a przeszkody pokonywała chętnie. Przed dziewiątką usiadł w siodło znów celując w jak najbardziej idealne dla niej odbicie. Nad przeszkodą już wlepił spojrzenie w ostatnią przeszkodę, którym był okser. Po skoku znów wyegzekwował tempo do dziesiątki, skracając nieco owy łuk, gdyż wyliczył sobie w głosie już odbicie na ten krótszy najazd. Przed dziesiątką, skrócił ją, naprostował i w tempie doprowadził do stacjonaty. Skupił się na tym skoku, gdyż ostatni jest zwykle najtrudniejszy pod względem psychicznym, dlatego w myślał ustalił sobie, że ma jeszcze coś do skoczenia, by nie czuł się zbyt pewnie lub zbyt luźno. Sygnał do skoku, swobodny dosiad i znów pracująca na Inso ręka. Następnie powrót w siodło i przejazd przez metę, by potem wypuścić wodze na luz i zwolnić ją do kłusa, obficie klepiąc jej szyję z bananem na ryju. Nie ma co, siwa spisała się idealnie i był z niej mega dumny i zadowolony. <3
Wyjechał kłusem z Parkuru, kierując się na już prawie pustą rozprężalnie, tam rozkłusował ją, następnie przeszedł do stępa. Na chwilę zatrzymał ją zsiadając i dając znajomemu luzakowi siodło, wszystkie ochraniacze etc. Zostawiając ją tylko w ogłowiu, zarzucił na nią cieńszą derkę, by ją tu nie przewiało. Ruszył z nią na spacer gdzieś w kierunku jakiś ścieżek, w międzyczasie obdarowując ją soczystymi, pokrojonymi owocami. Z ekscytacją do niej gadał , czując już luz i spokój, a przede wszystkim dumę z kobyły. <3 Tak łazili przez dłuższy czas, następnie kierując się z nią w stronę stajni, gdzie postała trochę na solarium, potem otrzymała zabiegi kosmetyczne by Chris i władował ją z "milionem" nagród w boksie. <3
{zt}
_________________
C h r i s t i a n L e v r u l l
I just want you to make me feel how I wanna feel.
And tell me all the things that I wanna hear.
And make me lose control,
And make me go insane,
I want a girl that does cocaine.
.Best of the best.
Gniade, kare, izabele, ponoć przecież ich tak w i e l e!
[Ruitershoeve, Lockhard, R.I.P, Krugerrand, Insostenible] [I So Bad, Orchid of Rohan]
.Something e l s e.
Będę udawał lub po prostu będę [..?..],
ale czasami ktoś [z Tobą3] namąci mi w głowie.
ex. Lorien.
.Maybe a drink for you.
Usiądźmy, pogadajmy, robiąc z siebie idiotów nie udawajmy!
[Nicol, Jimmy, Lorien, William & James {bracia}]
.I'm your champion. Osiągnięcia: 36 x Im; 21 x IIm; 17 x IIIm; 11 x IVm;
4 x Vm; 5 x VIm; 1x VIIm; 1 x VIIIm.
[podgląd wszystkich]
Wygrane:
Loteria urodzinowa Jessie '18: czyste losowanie dla wybranego konia w zawodach skokowych.
Loteria urodzinowa Jessie '20: Otrzymujesz zniżkę -50% na zakup konia w cenie do £4000.
Płeć: klacz Wiek: 17 lat Rasa: Koń hanowerski Właściciel: Jessie Cena: £7700 Doświadczenie w skokach: 368 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 47 Doświadczenie z lonżowania: 32 Kondycja: 121 Szybkość: 163 Klasa startów: Skoki: CS1
Wysłany: 2013-04-12, 16:31
Wyprostowała się na jeżdżąc równym, energicznym tempem ,nie tracąc zapału pomimo zmęczenia, które powoli dopadało ją. Także przez jakiś czas mierzyła wzrokiem stacjonatke ,która to właśnie była oznaczona liczbą 7.Nie skracała ani wydłużała kroków , będąc przez Chrisa pilnowanym ,o. Przed samą siódemką nieco zwolniła, strzelając standardowo baranka , zaraz po tym agresywnie „atakując” przeszkodę , czyli mocno odbiła się na tyłach, mając dosyć spory zapas , nie oszczędzała się no .Wszystko to ułatwiał jej chłopak, nie zakłócając jej równowagi ,która tutaj akurat była ważna, jak i jeszcze nie dostała po zębach co znacząco zachęciło ją do pracy itp. Lądowanie niestety twarde , dość nie przyjemne dla jeźdźca ale to tam szczegół x3 .Powróciła do wcześniejszego ustawienia, zaczynając już głośniej poparskiwać .Naprowadzona na skróty czyli płynny łuk przyspieszyła, chcąc chociaż trochę poprawić im czas , chłopak dobrze myślał ,inni za pewne by szli po tym pół kole a oni sobie ułatwili . Przed okserem , wyprostowała się , i według życzenia zaangażowała bardziej w pracę zad, jednocześnie znacznie przyspieszając, oraz wydłużając swe kroki .Gdy już dostała wyraźny znak odbiła się mocno, wyrzucając podczas lotu jeszcze swe kończyny , lądując i zaraz oddając kolejny , podobny skok ,użyła tej samej techniki ,o. Będąc już na ziemi zmarszczyła chrapy i niczym sierota potknęła się , jednak chwilkę później dochodząc do pionu i zbierając się w kupę. Wydłużyła krok , przyspieszając i zadzierając łeb , szybko kierując się ku dziewiątce. Niedługo po dodaniu para znalazła się od okserem , a 3 faule przed nim zwolniła, skracając i lekko się wahając jednak na całe szczęście ta postanowiła oddać dosyć ładny skok, w końcu bez ryzyka nie ma zabawy x3 .Znów lądowanie, uregulowanie tempa jak i powrót to ustawienia .W końcu najazd na dziesiątkę, sama klacz nie wiedziała ,że jest to ostatnia przeszkoda tak więc podchodziła do niej jak do każdej innej,o. Oddała tu już ekologiczny skok , zakończony miękkim lądowaniem. Nie zauważając przed sobą żadnej stacjonaty uznała iż jest to koniec tak więc szybko prze galopując przez metę parsknęła głośno , rozszerzając nozdrza i zwolniła do kłusa. Wyjechała z Chrisem na rozprężanie ,gdzie pozwoliła sobie na przechodzenia do niższego chodu, a ostatecznie w takim została, wyciągając szyję i pozwalając później zdjąć z siebie siodło itp. I nałożyć derkę .Podczas spaceru ,jadła sobie wszystko co jej chłopak dawał ,słuchając go uważnie by nie wyjść na ignorantkę .Na sam koniec, wbili do stajni , gdzie ta wszystko przeżyła i przyjęła nagrody <3.
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat Wzrost: 168 cm Zawód: żona bogatego mężczyzny :P Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno Pieniądze: £4270 Punkty doświadczenia: 635 Skoki: 200 Ujeżdżenie: 249 Cross: 77 Wyścigi: 4 Obycie z koniem: 105
Wysłany: 2013-04-13, 13:33
Tytuł: Hodowca
Przyszła ze Sternkämpferem na parkur, niedługo była ich kolej na start, więc najwyższa pora by rozpocząć rozgrzewkę. Minimalnie martwiła się o jego zachowanie, w końcu odkąd zaczął kryć mógł się trochę rozkręcić i z potulnego miśka stać się potworkiem, ale chyba aż tak źle nie będzie? <3 Weszła z nim na rozprężalnię, dopięła popręg, opuściła strzemiona i po nałożeniu kasku sprawnie dosiadła ogiera, od razu biorąc wodze na lekki kontakt i dosiadem kierując go na ślad. Tradycyjnie zrobili po trzy okrążenia na każdą stronę, po tym czasie zaczęła aktywizująco działać łydkami na jego boki, dosiadem dojeżdżać do ręki oraz bawić się wewnętrzną wodzą, przy czym zewnętrza pozostawała stabilnie napięta. Jednocześnie zaczęła kręcić różnego rodzaju wolty by rozciągnąć hanowera, oczywiście na obie strony bo zależało jej na równomiernym rozgrzaniu. Pierw były to spore średnice, potem coraz mniejsze z mocniejszym wygięciem w krzyżu. Zginała go także w szyi i poza woltami, robiła także różne serpentynki i zmiany kierunku.
Z czasem poprosiła go o przejście do kłusa, w kłusie poza powyższymi ćwiczeniami zrobili również parę przejść, dodań i skróceń, co miało pomóc ogierowi w zaangażowaniu zadu i uczuleniu na pomoce.
Po rozgrzewce w kłusie, od razu poprosiła go o zagalopowanie. Tutaj zrobili tylko parę wolt, zmian kierunku, by skupić się na skokach na przeszkodach służących rozgrzaniu. Łącznie wykonali jakieś cztery, góra pięć skoków na metrowej, i nieco wyższej przeszkodzie. Potem przejście do stępa i chwila odpoczynku przed przejazdem.
Płeć: ogier Wiek: 16 lat Rasa: Hanowerska Właściciel: Jessica Reese Cena: £5750 Doświadczenie w skokach: 253 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 100 Doświadczenie z lonżowania: 39 Kondycja: 85 Szybkość: 87 Klasa startów: WKKW: 3*
Wysłany: 2013-04-13, 13:41
Wszedł uwaznie oglądając otoczenie w jakim się znajdował tu i teraz. Rozszerzył chrapy łapiąc wszelkie zapachy, ale oczywiście potem musiał je wyrzucić z siebie za pomocą parsknięcia. Odwrócił na chwilę łeb, gdy dziewczyna wsiadała. Potem powrócił głową do naturalnego ustawienia. Po sygnale, za pomocą jej łydki, dosiadu, jak i delikatnego sygnału wodzy ogier wszedł na ślad. Szedł wyraźnym, równym tempem, kopytami uderzając o piasek w odpowiednim rytmie. Szyję miał rozluźnioną, oraz swobodne ustawienie głowy. Oczywiście utrzymał lekki kontakt z wędzidłem. Stern uszy miał postawiony na sztorc, bacznie "PACZĄC" na otoczenie. Stopniowo czując zachętę ze strony dziewczyny. Zaczął mocniej podgryzając wędziło, po trochu bawiąc się nim. Póki można. Ogon jego bujał się swobodnie na boki, jak i jego głowa w kierunku góra i dół. Chociaż widać było różnicę w ustawieniu jego grzbietu, jak i zadu. Czując kolejny nacisk ze strony dziewczyny wyciągnął mocniej nogi do przodu, co za tym szło - aktywniejsze tempo. W tym czasie wszedł w woltę w dobrym wygięciu. Nie mógł sobie pozwolić na wypadnięcie, gdyż Jess skutecznie wiedziała, gdzie go tknąć, by ten wiedział, że tak nie wolno. Zadnie nogi miał bardziej aktywne, doprowadzając do zwiększenia ugięcia stawów skokowych. Wciąż podgryzał wędziło. Było to słychać. Wykonywał owe wolty w dwie strony i tak dalej. Między czasie wyginał także szyję, na jej polecenie. A już nie wspomnę o wykonaniu serpentynek, czy po prostu zmian kierunków. Potem przeszedł gibko do elastycznego kłusa. Jego chód był aktywny, gdzie ogier dobrze "pokrywał teren". Tylne kopyta trafiały w miejsce pozostawienia śladu przednich kopyt. Wykonał te jakże skromne ćwiczenia, które wykonywał w stępie. Machnął raz jeszcze swobodnie ogonem na boki, w rytm swoich rytmicznych kroków. Co jakiś czas było słychać parsknięcie ze strony ogiera. A już nie wspomnę o graniu jego śledziony. Czasem mu się zdarza nią grać, więc.. Nevermind. Oczywiście potem wprowadzono skrócenia, bądź wydłużenia. Różnicę pomiędzy kłusem skróconym, a wydłużonym była widoczna w sposobie poruszania się ogiera, lecz tempo było do siebie zbliżone, ale jak już wspomniałam zbliżone. Oczywiście przy wydłużeniu trochę dodał, mocniej wyciągając kończyny do przodu. Przy skróceniu, mocniej podjeżdżał pod kłodę, nadając swoim ruchom więcej ekspresji. W końcu to ogier, który z ujeżdżeniem jest za pan brat. Był przyzwyczajony do tego, że się osadza przy skróceniu mocniej za zadzie, gdzie tempo stara się być nienaruszone zbytnio. Następnie kolejne wolty, czy zmiany kierunków. A przed samym startem, jeszcze w ramach rozgrzewki skoczyli parę przeszkód o wysokości około metra. Pierwszy raz o mało nie pogubił nóg przed przeszkodą, ale już za kolejnymi razami pokonywał je bez żadnych problemów. Potem przeszedł spokojnie do stępa, i tam odpoczywał sobie przed przejazdem. W tym czasie oglądał inne pary.
_________________
I c a n ' tescape it, help butc e l e b r a t eit.
Brace before i get thes h a k e s. You're like a drug. A l lI'm thinking of is how to get another t a s t e.
S t e r n k ä m p f e r(niem. Walcząca Gwiazda) kim on jest?
Wolnym ogierem, wolnego stanu. Nie mający żadnych konkluzji. Właścicielem złotego serca jego powiadają, że J e s s i e jest <3 Jest ambitny, a przede wszystkim szczery w tym co robi. Nie boi się.
Czego? Oczywiście w y z w a ń. Zakład, że skoczy wyżej niż ty? Posiadam niezliczone pomysły w mojej chorej główce. Więc?
A p r z e d e wszystkim sprzęt ~ stajenny,skokowy, ujeżdżeniowy.
O S I Ą G N I Ę C I A, tak zacne jak on sam. Jessie zawsze wiedziała,
że wspólnie pofruną wysoko. Nie bez powodu jest championem, prawda?
6 x I miejsce & 3 x II miejsce & IV miejsce & V miejsce.Badum tssss.
Jeszcze dolicz c z e m p i o n a pokazu ogierów Agromeru 2012!
⟩⟩ wszystkie zacne osiągnięcia ogiera znajdziesz o tutaj.
⟨⟨ źrebięta made by Stern ⟩⟩
Gloria Victis º m. My Only Love º
Duran Duran º m. Terra Insostenible º
Little Parrish º m. Lady Antebellum º
Valkyria º m. Voice of Insomnia º
Tough Luck º m. (...) º
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat Wzrost: 168 cm Zawód: żona bogatego mężczyzny :P Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno Pieniądze: £4270 Punkty doświadczenia: 635 Skoki: 200 Ujeżdżenie: 249 Cross: 77 Wyścigi: 4 Obycie z koniem: 105
Wysłany: 2013-04-13, 14:29
Tytuł: Hodowca
Stępując ogiera obserwowała przejazd pary przed nimi, jednocześnie na nowo przypominała sobie układ przeszkód na parkurze. Już raz go pokonała podczas tych zawodów na swojej klaczy, więc zapewne czuła się w tym momencie pewniej niż inni, tym bardziej, że dosiadała niewątpliwie swojego najlepszego konia, jeżeli nie najlepszego w całym Orchardzie. Wyszkolenia i umiejętności wielu mogło mu pozazdrościć. Nic więc dziwnego, że siedząc na nim, puchła z dumy <3.
Widząc, że para na parkurze zbliża się do końca, zebrała ponownie ogiera i wypchnęła go biodrami do kłusa, którym wjechali na plac w odpowiednim momencie. Przed sędziami zatrzymała konia i ukłoniła się, po czym z uśmiechem po otrzymaniu pozwolenia na start, zakłusowali. Naprowadziła konia na obszerne koło dookoła przeszkody oznaczonej numerem sześć, na którym to zagalopowali. Po ustabilizowaniu tempa, wyprowadziła go z koła na wprost przeszkody rozpoczynającej parkur, czyli oksera. Po wyjściu na prostą mieli niewiele miejsca, więc od razu poprosiła go o dodanie, trzeba obszernymi foule zaatakowali okser, po czym zawodniczka wskazała ogierowi miejsce odbicia dając mu impuls łydką. Kiedy oderwał się od ziemi, podążyła za jego ruchem przechodząc do półsiadu i elastycznie oddając mu wodze bez rzucania wędzidłem po zębach. Nie zakłócała również jego równowagi. Patrzyła na wprost, co ułatwiało jej pozostanie w danej pozycji. Lądując, odchyliła się lekko do tyłu, by zaraz usiąść miękko w siodle. Kontaktu z pyskiem konia nie traciła. W drodze na drugą przeszkodę utrzymała narzucone tempo, jedynie zadziałała półparadą w pewnym momencie by skupić na zadaniu Sternkämpfera. Miał duże doświadczenie w skokach, a przy tym bardzo dobrą kondycję i prędkość, więc nie obawiała się pojechać parkuru nieco ostrzej niż poprzednio na Devilish, która stawiała pierwsze kroki w zawodach.
Podobnie jak przy okserze, doprowadziła konia do samej przeszkody, w miejscu odskoku dając impuls łydką i nie tracąc kontaktu z pyskiem konia, wyciągając nieco ręce, by przy wybijaniu się mógł płynnie podążyć szyją. Ona sama wówczas zgrała się z jego ruchem wychodząc z ciałem do przodu, zachowując przy tym równowagę, całkiem niezakłóconą. Wyjeżdżone w siodle godziny w końcu się opłaciły ! Po wylądowaniu za dwójką wprowadziła konia na koło, skróciła go nieco by stał się łatwiejszy w prowadzeniu, uspokoiła go tym samym. Przed trójką starała się go wyprostować możliwie najbardziej, podniosła go także by widział przeszkodę, półparada, ostatnie dwie foule pojechane mocniej i w rezultacie tylko jedna była całkowicie na wprost przeszkody, co jednak nie powinno być problemem. Łydka, półsiad, oddanie wodzy, lądowanie. Rzuciła mu potem cichą pochwałę głosem. Niech wie, że robi dobrze. Motywacja przede wszystkim ! Ona sama była pozytywnie nastawiona, spokojna i trzeźwo myśląca, co powinno się udzielić także gniademu.
Płeć: ogier Wiek: 16 lat Rasa: Hanowerska Właściciel: Jessica Reese Cena: £5750 Doświadczenie w skokach: 253 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 100 Doświadczenie z lonżowania: 39 Kondycja: 85 Szybkość: 87 Klasa startów: WKKW: 3*
Wysłany: 2013-04-13, 14:33
Ogier szedł spokojnym tempem bujając w rytm kroków w stępie. Kątem oka spoglądał jakby nigdy nic na inne pary poruszające się wokół niego, jak i te, które przeskakiwały parkur. Jego bystre oko tym drugim szczególnie się przyglądało. Niewątpliwe jest to, że Stern jest najbardziej wyszkolonym koniem na całym Orchardzie. Lepszego nie znajdziecie <3 Na zbiór sygnałów od Jessie, ogier momentalnie złapał kontakt z wodzą, po czym wszedł zadem pod kłodę stając się bardziej zaokrąglonym. Jego szyja była dobrze uwypuklona. Po czym przeszedł elastycznie do kłusa i wjechał, wraz z Jessie na plac. Zatrzymał się mimowolnie przed sędziówką i zastrzygł w ich stronę ciekawsko uszami. Po czym wszedł na owe obszerne koło i płynnie przeszedł do galopu. Już teraz mozna było zobaczyć regularność jego ruchu i obszerny kryty teren pod nim. Wszedł na linię naprowadzającą na pierwszą przeszkodę. Według polecenia ogier przyśpieszył, a przed samą przeszkodą poderwał lekko głowę do góry, i wraz z pomocą Jessie, jak i swojego własnego instynktu odbił się od ziemi gładko. Podciągnął kulasy pod siebie, szyję nad przeszkodą wyciągnął w przód. Właśnie prezentował piękną technikę skoku, a już za chwilę poprawne lądowanie, które dokładnie amortyzował na pęcinach. W końcu po to one są. Będąc dalej w tym samym tempie ogier już szedł dzielnie na następną przeszkodę. Wzrok już utkwił w niej i podziwiał ją w pewnym sensie. Można by rzec, że dostał "klapek" na oczy. Nic innego się nie liczyło, jak skok. W odpowiednim miejscu ogier przerzucił ciężar na zad, i z niego się odbił wprawiając swoje ciało w lot nad przeszkodą. Nad przeszkodą nogi podciągnięte pod mostek miał prosto ułożone, a zadnie również podciągnięte nienagannie. Strzelił dodatkowo ogonem w powietrzu, a potem wylądował, bo grawitacja go ściągała w dół. Lądowanie odbyło się bez utraty równowagi. Jakby stała kolejna przeszkoda przed nim, to by ją przeskoczył także bez żadnego zająknięcia. Jessie samą sobą nie przeszkadzała mu w skoku, wręcz przeciwnie pomagała. Nie dość, że mogli współpracować to i jego wykonywać coś co kochają - czyli skakać. Na kole ogier zwolnił nieco tempo, ale wciąż krył pokaźnie teren. Dlaczego? Chcąc nie chcąc jest ogromnym koniem, więc ma naturalne predyspozycje do tego. Wszedł na trasę prowadzącą na trzecią przeszkodę. Gdy ta podniosła go trochę, ogier momentalnie przyjrzał się owej przeszkodzie. Łypnął na nią rzucając jej wyzwanie. W odpowiednim miejscu odbił się z siłą idącą od podstawionego zadu, nad samą przeszkodą uwypuklił delikatnie grzbiet, oddając prawidłowy technicznie skok nad swoim wyzwaniem. Owa pochwała udzieliła mu się. Czuł się zmotywowany, ale także spokojny o swoje możliwości. Kochał skakać i to jest najważniejsze.
_________________
I c a n ' tescape it, help butc e l e b r a t eit.
Brace before i get thes h a k e s. You're like a drug. A l lI'm thinking of is how to get another t a s t e.
S t e r n k ä m p f e r(niem. Walcząca Gwiazda) kim on jest?
Wolnym ogierem, wolnego stanu. Nie mający żadnych konkluzji. Właścicielem złotego serca jego powiadają, że J e s s i e jest <3 Jest ambitny, a przede wszystkim szczery w tym co robi. Nie boi się.
Czego? Oczywiście w y z w a ń. Zakład, że skoczy wyżej niż ty? Posiadam niezliczone pomysły w mojej chorej główce. Więc?
A p r z e d e wszystkim sprzęt ~ stajenny,skokowy, ujeżdżeniowy.
O S I Ą G N I Ę C I A, tak zacne jak on sam. Jessie zawsze wiedziała,
że wspólnie pofruną wysoko. Nie bez powodu jest championem, prawda?
6 x I miejsce & 3 x II miejsce & IV miejsce & V miejsce.Badum tssss.
Jeszcze dolicz c z e m p i o n a pokazu ogierów Agromeru 2012!
⟩⟩ wszystkie zacne osiągnięcia ogiera znajdziesz o tutaj.
⟨⟨ źrebięta made by Stern ⟩⟩
Gloria Victis º m. My Only Love º
Duran Duran º m. Terra Insostenible º
Little Parrish º m. Lady Antebellum º
Valkyria º m. Voice of Insomnia º
Tough Luck º m. (...) º
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat Wzrost: 168 cm Zawód: żona bogatego mężczyzny :P Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno Pieniądze: £4270 Punkty doświadczenia: 635 Skoki: 200 Ujeżdżenie: 249 Cross: 77 Wyścigi: 4 Obycie z koniem: 105
Wysłany: 2013-04-13, 15:03
Tytuł: Hodowca
Po wylądowaniu za trzecią przeszkodą, utrzymała narzucone wcześniej równe, w miarę spokojnie, choć z odpowiednią dynamiką tempo. Nie zmieniając kursu, prowadziła go na następną przeszkodę, która stała w tej samej linii. Był to okser oznaczony numerem czwartym. Dopiero ostatnie trzy foule pojechali mocniej, o co dziewczyna poprosiła go dając pomoce do wydłużenia kroku. Nabrali w ten sposób prędkości niezbędnej do prawidłowego pokonania przeszkody tego typu. Wymagała przecież nie tyle co wysokiego, ale też dalekiego skoku, prawda? Jak zawsze, pomogła ogierowi w ocenie odbicia i w odpowiednim momencie wysłała go w górę. Oczywiście ze swojej strony zrobiła wszystko, co było niezbędne; czyli przeszła do półsiadu, oddała wodze. Za każdym razem działała wręcz automatycznie. Pełne skupienie. Równomiernie obciążała boki ogiera, wykonując jak najbardziej prawidłowy półsiad. Elastycznie oddawała, a potem ściągała wodze, unikając obijania metalem zębów konia. Patrzyła na wprost i nie chwiała się. Podobnie jak on, miała dobrze wyćwiczoną równowagę. Sportowcy ! Pomińmy fakt, że prawdziwy sportowiec nie pali fajek, ale to szczegół. Zupełnie teraz nieistotny.
Tak czy inaczej, po pokonaniu czwórki i dalekim lądowaniu, poprowadziła go na dwuczłonowy szereg, złożony ze stacjonaty i oksera. Zdecydowała się nieco ściąć prowadzący do niego łuk, pojechać go trochę bardziej "prostokątnie", co zaoszczędziło im trochę czasu. Co prawda kosztem tego mieli krótszy najazd, niemniej prosty, poza tym wymusiło to na ogierze zaangażowanie zadu, co pomoże w prężnym odbiciu. W połowie tego odcinka lotna zmiana nogi. Wprowadziła go w szereg prosto, zdecydowanie. Łydka w odpowiednim miejscu przed stacjonatą, potem podążenie za ruchem konia. Przy lądowaniu półparada i niezależnie od tego jak wypadło im lądowanie, lekkie dodanie i aktywne "zaatakowanie" oksera. Łydka, którą podparła go także przy odbiciu, ponowne podążenie za ruchem. Po dalekim lądowaniu utrzymała dane tempo, a więc długie, mocne foule. Na zakręcie który prowadził do szóstki samoistnie nieco wyhamowali, a gdy znaleźli się na linii prostopadle prowadzącej do szóstego oksera, ponownie delikatnie dodali, by w dobrym stylu pokonać przeszkodę. Każda foula ogiera była ściśle kontrolowana przez Jess. Nie pozwalała mu ani dodawać, ani skracać bez wyraźnych sygnałów. Wyłamanie czy jakiekolwiek nieposłuszeństwo również niemalże nie wchodziło w grę, był prowadzony w zamkniętych pomocach, a przy tym pewnie. Nie dawała Szternowi czasu na kombinowanie.
Tak więc przed szóstką łydka, potem jak zawsze, płynne wyjście z ciałem do przodu. Po tej przeszkodzie wróciła w siodło możliwie najszybciej, acz z wyczuciem. Z Devilish pojechała ten moment naokoło, nie chcąc ryzykować skoku po skosie i ewentualnej zrzutki. Sztern jednak miał więcej doświadczenia, lepiej się znali, mogła więc sobie pozwolić na taki manewr jak nieobjeżdżanie ósemki, a pojechanie przed nią. Tak też zrobiła.
Poprowadziła go na stacjonatę oznaczoną numerem siódmym po delikatnym skosie, niosło to ze sobą pewne ryzyko, ale nie traciła przez to pewności siebie. Podeszli do tej przeszkody ciut wyważeni, lecz okrągłymi, równymi foule. Ostatecznie i tak wyszło na to, że był to minimalny skos, a więc bez najmniejszych obaw wysłała ogiera w górę. Po drodze obciążała nieco zad ogiera, a więc powinien być teraz nieźle podstawiony, co ułatwi dobre odbicie do tego typu przeszkody. Oczywiście zgrała się z jego ruchem. Lądując, obciążyła bardziej lewe strzemię i na tę właśnie stronę go skierowała.
Płeć: ogier Wiek: 16 lat Rasa: Hanowerska Właściciel: Jessica Reese Cena: £5750 Doświadczenie w skokach: 253 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 100 Doświadczenie z lonżowania: 39 Kondycja: 85 Szybkość: 87 Klasa startów: WKKW: 3*
Wysłany: 2013-04-13, 15:13
Wylądował amortyzując pęcinami. Nie zmieniając kursu ogier już szedł na kolejny człon linii. Dojechał do przeszkody w obszernym galopie kryjącym dużo miejsca. Foule miał precyzyjne więc wyliczał sobie odbicie.W porę, wraz z łydką wzbił się w powietrze i wykonał lekki zwis. To znaczy rozciągnął ładnie sylwetkę, a przednie nogi złożyły się bardzo równiutko do skoku i podbiły okolice mostku.Przeleciał swobodnie nad drągami. W powietrzu ogier odchylił nieco uszy i czując zbliżający się punkt najwyższy jął składać się do lądowania. Miał niezwykłą technikę skoku i pokaźny baskil. Lądowanie pomimo nierówności terenu zamortyzował jak trzeba. Po co skoku zarzucił łbem i puknął się chrapami w klatę i sunął dalej niczym przecinak w swojej kategorii. Już widział szereg, więc na niego galopował swoim dobrym, wyśrubowanym tempem. Dojechał nieco ostrzej, co pomogło mu się wybić z odpowiednią siłą. Kiedy już się wybił raźno podciągnął pod siebie przednie kończyny, tylne natomiast, nie wiadomo czemu zostawił trochę z tyłu, ale w porę skorygował ich pracę tak, że i one przeleciały swobodnie nad drągami nie mając z nimi kontaktu cielesnego. Następnie wylądował, kiedy już musiał. Na jego szyi pojawiła się sieć rozbudowanych żyłek, oraz gdzieniegdzie plamy potu. Kilka foule i kolejny człon tego szeregu. Dał bezsprzeczny pokaz swoich umiejętności i zapału do skoków. Dobrze wymierzył odskok uprzednio dodając nieznacznie co było wręcz wymagane i jak mała piłeczka wyskoczył w górę ciągnąc szyją i składając się przednimi nogami na klatce piersiowej. Nie miał jak kombinować. On kochał skakać, więc dla niego karą by było, gdyby mu zakazano. A współpracując - może skakać tyle razy!! Przed przeszkodą numer sześć zadarł lekko łeb, jak i nasadę ogona. Wybił się w odpowiednim miejscu i skoczył. Technicznie skok podobny do poprzedniego - widoczny baskil i pełna faza lotu, lądowanie amortyzowane a tuż po nim obniżenie łba i przeciągłe parsknięcie w celu oczyszczenia chrap. Nie objechali ósemki, a ruszyli przed nią. W końcu doświadczenie ich pozwalało na takie manewry. Mogli trochę po szarżować. Był przygotowany w końcu na nierówności, na nierówne skoki. Już był na trasie prowadzącej na stacjonatę oznaczoną numerem siódmym po delikatnym skosie. Nie przeszkadzało mu to więc wybił się mocno wchodząc pod ciężar ciała, w dobrym miejscu i bez zmiany tempa w najeździe, lecz ciutkę po skosie. Wyskoczył w górę jak sprężynka składając się i baskilujac. Przednie nogi przycisnął do klatki piersiowej złączone razem, tylne obciągnął równo również złączone wydłużając nieco sylwetkę. Szyje wygiął w łagodny łuk ciągnąc do przodu nosem. Postawione uszy pokazywały koncentracje i zadowolenie ogiera. Jeszcze w czasie lotu poprawił zadem, umożliwiło jemu to mocne wybicie tyłami. Lądowanie zamortyzował na tylnych nogach parskając cicho. Skok był ekonomiczny, stylowo bardzo ładny. Lądowanie na odpowiednią stronę, tempo szybsze sprzed najazdu.
_________________
I c a n ' tescape it, help butc e l e b r a t eit.
Brace before i get thes h a k e s. You're like a drug. A l lI'm thinking of is how to get another t a s t e.
S t e r n k ä m p f e r(niem. Walcząca Gwiazda) kim on jest?
Wolnym ogierem, wolnego stanu. Nie mający żadnych konkluzji. Właścicielem złotego serca jego powiadają, że J e s s i e jest <3 Jest ambitny, a przede wszystkim szczery w tym co robi. Nie boi się.
Czego? Oczywiście w y z w a ń. Zakład, że skoczy wyżej niż ty? Posiadam niezliczone pomysły w mojej chorej główce. Więc?
A p r z e d e wszystkim sprzęt ~ stajenny,skokowy, ujeżdżeniowy.
O S I Ą G N I Ę C I A, tak zacne jak on sam. Jessie zawsze wiedziała,
że wspólnie pofruną wysoko. Nie bez powodu jest championem, prawda?
6 x I miejsce & 3 x II miejsce & IV miejsce & V miejsce.Badum tssss.
Jeszcze dolicz c z e m p i o n a pokazu ogierów Agromeru 2012!
⟩⟩ wszystkie zacne osiągnięcia ogiera znajdziesz o tutaj.
⟨⟨ źrebięta made by Stern ⟩⟩
Gloria Victis º m. My Only Love º
Duran Duran º m. Terra Insostenible º
Little Parrish º m. Lady Antebellum º
Valkyria º m. Voice of Insomnia º
Tough Luck º m. (...) º
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat Wzrost: 168 cm Zawód: żona bogatego mężczyzny :P Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno Pieniądze: £4270 Punkty doświadczenia: 635 Skoki: 200 Ujeżdżenie: 249 Cross: 77 Wyścigi: 4 Obycie z koniem: 105
Wysłany: 2013-04-13, 15:33
Tytuł: Hodowca
Poprowadziła go po obszernym kole, trzy czwarte spokojnym, wyważonym tempem, ostatni odcinek o wiele aktywniej, by energicznie wejść w kolejny szereg rozpoczynający się od oksera. Wyprostowała ogiera przed skokiem, doprowadziła go do samego końca i w odpowiednim momencie dała impuls łydką, po którym powinien się odbić. Wówczas podążyła za jego ruchem. Zależnie od tego, jak wypadło lądowanie, albo dodała, albo skróciła, byle tylko wpasować się w odległość między okserem a kolejną stacjonatą. Użyła też półparady, by skupić ogiera. Na tę krótką chwilę wróciła w siodło, by zaraz znowu się z niego podnieść, gdy gniadosz poderwał się do lotu po jej sygnale po raz kolejny. Po wylądowaniu, tym samym tempem naprowadziła go na przedostatnią przeszkodę, również okser. Dopiero ostatnie trzy foule przed nim wydłużyli, łapiąc energię. Liczyła bezgłośnie foule do odbicia, w którego ocenie mu pomogła, nie zapominając o pilnowaniu jego kroków i tak dalej. Wyszła z ciałem do przodu gdy skoczył, chociaż zapewne zmęczenie zaczynało im się dawać we znaki, to zawodniczka nie traciła czujności. Po wylądowaniu, zapewne dalekim i mocnym, skierowała go na już ostatnią przeszkodę - wolno stojącą stacjonatę. Uspokoiła z lekka jego galop, poprowadziła go łukiem, przed stacjonatą wyprostowała, pojechali ją wyjątkowo trochę mocniej, chcąc oszczędzić na czasie. Impuls łydką, półsiad, oddanie wodzy. Po skoku poklepała ogiera po szyi i pół okrążenia utrzymała go w galopie chwaląc niezależnie od tego jak wyszła ostatnia przeszkoda czy cały parkur, potem kłus i zejście na rozprężalnie. Tam rozkłusowała go, a potem rozstępowała dając luźne wodze i poluźniając popręg. Po dobrych 20 minutach zsiadła i wyprowadziła Szterna do stajni, jeszcze po drodze go kiziając i chwaląc <3 /zt
Płeć: ogier Wiek: 16 lat Rasa: Hanowerska Właściciel: Jessica Reese Cena: £5750 Doświadczenie w skokach: 253 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 100 Doświadczenie z lonżowania: 39 Kondycja: 85 Szybkość: 87 Klasa startów: WKKW: 3*
Wysłany: 2013-04-13, 15:35
Szedł po obszernym kole mając wyważone tempo, widząc przeszkodę już przed sobą ostatni odcinek pojechał w nieco aktywniejszym tempie. Oczywiście wybicie w optymalnym miejscu odskoku, przy czym wybicie mocne, gdzie ogier ładnie złożył się, zabaskilował i wyciągnął się na długość. Lądowanie ponownie odbyło się z amortyzacją. Długo czekać nie musiał, bo po trzech foule przy odpowiednim tempie już nacierał na następną przeszkodę. Wybił się w odpowiednim miejscu, wraz z pomocą swojej amazonki, plus mocne zaatakowanie niewidzialnej wskazówki i ekonomiczny skok nad drugim członem tej linii. Uprzednio lekko skracając się przed kolejnym wyskokiem. Wybicie było z równo złączonych tyłów, przody zostały przyciśnięte do klatki piersiowej, lądowanie zamortyzowane na tyłach, po skoku tempo sprzed pierwszej przeszkody członu. Oddech momentami stawał się jego bardziej chrapliwy. W niektórych miejscach pojawiła się konkretna plama potu. Co jakiś czas szastał ogonem, jakby nigdy nic, ale tylko czasami ;> Czując ustawienie ciała dziewczyny, i trasę, którą go prowadziła Stern już widział okser, który zbliżał się nieubłaganie. Trzy foule wydłużył, kumulując w swoim ciele energię potrzebną do wykonania tego skoku. Wraz z nią wyskoczył w powietrze, mocno wybijając się ze swojej sprężystej dupki. Złożył się odpowiednio do skoku, wyciągając się na długości. Nogi przednie ładnie przyciśnięte do mostka, a zadnie ukryte również pod sobą. Kiedy grawitacja wzywała go, to wylądował oczywiście odpowiednio amortyzując. Utracił równowagę, lecz szybko ją odzyskał po tym skoku. Nie takie rzeczy się działy, więc był przygotowany na swoją niedolę z nierównym terenem, na jakim się znajdował. Cud taki, że nad wyraz szybko odzyskał ową równowagę i mógł najechać już spokojnym, wyważonym, acz aktywnym tempem, które pozwalało mu na porządne krycie terenu, na stacjonatę. Taka przeszkoda może wydawać prosta, lecz nie jest. Dlatego Jessie tak go pilnowała. Najechał na ową stacjonatę mając proste ciało, odbił się przerzucając na chwilę ciężar ciała na zadnie nogi i z nich się odbił od ziemi. Złożył się odpowiednio do skoku, gdzie przyciskał do brzucha przody, a obciągał tyły, następnie wylądował delikatnie z amortyzacją - oczywiście! Schoen! Po ukończeniu parkuru przeszedł elastycznie do kłusa. Chętnie się wyciągnął, po żuł sobie wędzidło i rozluźnił dobrze wszystkie mięśnie. W między czasie przeszedł do stępa, a po rozstępowaniu i wyrównaniu oddechu wrócili do stajni. A po drodze słyszał takie soczyste pochwały, że obrósł w piórka.
/zt
_________________
I c a n ' tescape it, help butc e l e b r a t eit.
Brace before i get thes h a k e s. You're like a drug. A l lI'm thinking of is how to get another t a s t e.
S t e r n k ä m p f e r(niem. Walcząca Gwiazda) kim on jest?
Wolnym ogierem, wolnego stanu. Nie mający żadnych konkluzji. Właścicielem złotego serca jego powiadają, że J e s s i e jest <3 Jest ambitny, a przede wszystkim szczery w tym co robi. Nie boi się.
Czego? Oczywiście w y z w a ń. Zakład, że skoczy wyżej niż ty? Posiadam niezliczone pomysły w mojej chorej główce. Więc?
A p r z e d e wszystkim sprzęt ~ stajenny,skokowy, ujeżdżeniowy.
O S I Ą G N I Ę C I A, tak zacne jak on sam. Jessie zawsze wiedziała,
że wspólnie pofruną wysoko. Nie bez powodu jest championem, prawda?
6 x I miejsce & 3 x II miejsce & IV miejsce & V miejsce.Badum tssss.
Jeszcze dolicz c z e m p i o n a pokazu ogierów Agromeru 2012!
⟩⟩ wszystkie zacne osiągnięcia ogiera znajdziesz o tutaj.
⟨⟨ źrebięta made by Stern ⟩⟩
Gloria Victis º m. My Only Love º
Duran Duran º m. Terra Insostenible º
Little Parrish º m. Lady Antebellum º
Valkyria º m. Voice of Insomnia º
Tough Luck º m. (...) º
Płeć: mężczyzna Wiek: 49, o. Pieniądze: £2999 Punkty doświadczenia: 16
Wysłany: 2013-04-14, 11:55
Jako, że dostałam błogosławieństwo Jessie, to wbijamy na zawody.
Znalazł się w pobliżu piaszczystego parkuru razem z Fortuną. Szedł troszkę sztywno przez jakiś czas, nie mogąc przyzwyczaić się do marynarki. Ach, jak ich nie lubił! Przynajmniej pasowała do śnieżnobiałej koszuli, czarnych bryczesów i oficerek. Na dłoniach miał tak samo bialutkie jak koszula rękawiczki, na głowie toczek, bo tego wymagały przepisy. Ich też nie lubił, ale cóż począć.
Fortunę natomiast ubrał w czarne ochraniacze, wypolerowane na błysk z tejże okazji. Ładny, czarny pad pod siodło, podkładeczka. Nawet pokusił się o czarne nauszniki. Wszystko na swoim miejscu, idealnie. Konik wypucowany, lśniący, kopyta też czyściutkie z każdej strony. A grzywa jest równo i krótko podcięta, więc żadnych koreczków na niej nie majstrował. Tylko odżywił jakimś fajnym szamponem i wyczesał, coby była aksamitna i puchata. Za to na ogonie dało się zauważyć jeden, samotny warkocz.
Doszli na parkur, Hars zatrzymał klacz gdzieś z boku i sprawdził strzemiona, popręg. Wszystko dociągnięte na ostatni guzik, chyba można wskakiwać. I tak też zrobił siadając na jej grzbiet subtelnie, wskakując oczywiście ze schodków coby jej tam nie przeciążać teraz. Dał jej po chwili w której zrobił dwa głębokie wdechy łydkę do stęp i skierował na rozprężalnię. Unikał innych par, nie wiedząc co Fortuna wyczyni obok reszty koni pod siodłem. wodze miał na elastycznym, delikatnym kontakcie. Ale bardzo luźnym, coby mogła się rozluźnić jeszcze. Postępowali jakiś czas, przekłusował ją chwilę na ich ulubionych rozluźniających woltach w kłusie ćwiczebnym. Nie męczył jej jednak, miał za zadanie tylko ją rozgrzać, prawda?
Sam się troszkę porozciągał, wyluzował. Był teraz oazą spokoju, skupił się tylko na swojej współpracy z koniem.
Nagle usłyszał skądś swoje nazwisko i imię. Także imię swojej dziewuszki. Dlatego też skierował ją ja parkur w kłusie, pilnując coby nie wyrywała zanadto, ani nie wlekła tyłów. Jeśli się udało, to ja delikatnie zebrał. Nie, wcale nie po to by się chwalić!
Jechali gdzieś tam z boku, czekając na koniec przejazdu ostatniej przed nimi pary. Gdy tylko Harry zobaczył, że lądują ładnie po przejechaniu ostatniej ich przeszkody, staruszek skupił się tylko na nim i Fortunie. Dał jej półparadę, coby sie przygotowała. I kiedy tylko usłyszał dzwonek oznaczający, że mają zaczynać, podarował jej mocny sygnał do galopu. Wszystko dookoła zamilkło, słyszał tylko swój oddech i wszelkie ruchy swojej dziewczynki.
Skierował ją na pierwszą przeszkodę, pokaźnego oksera. Miał nadzieję, e jego żywe kolory nie zrażą Fortuny, ale nadzieja to za mało, nie? Dlatego tez zamknął ją w pomocach wyraźnie, uregulował tempo na żywe, ale takie, coby nie pędziła na przeszkodę. Tuż przed okserem dał jej mocna łydkę do skoku i gdy tylko oderwała swoje kopyta od podłoża, Morgan przeszedł do pięknie wyćwiczonego półsiadu i oddał jej troszkę wodzu. Przy lądowaniu nie szarpnął jej za wędzidło, pilnując tego okropnie. Nie chciał, by się w trakcie przejazdu zraziła i odmówiła współpracy.
Jeszcze gdy jej wszystkie nogi na powrót nie dotknęły ziemi, Harry znalazł wzrokiem następną przeszkodę. Trzeba było na nią najechać po minimalnym doprawdy łuku, dlatego też Hars od razu po wylądowaniu dał klaczy sygnał, oby galopowała dalej na lewą nogę. Ładnie wycofał zewnętrzną nóżkę delikatnie i skręcił trochę klacz, coby miała dobry najazd. O ile tam nie gasła, to nie dawał jej w międzyczasie łydek. Chyba że, no, gasła. To ją troszeczkę pobudzał, czasami cmoknąwszy nawet na nią.
Przed skokiem przez stacjonatę subtelna półparada, przed wybiciem łydka mocna, przejście do półsiadu wraz z ruchem konia i obniżenie troszkę rąk, coby miała pole manewru całym łbem swoim pięknym.
Po skoku już namierzył kolejną stacjonatę. Tutaj trzeba było sie ładnie wpisać w okrąg przed nią. Toteż znów zaraz po skoku wyraźny sygnał do kontynuowania ruchu na lewą stronę, pobudzenie jeśli potrzeba i wyjazd. Finalnie zaczął kręcić tą półwoltę trochę zza wcześnie i nim zauważył, trzeba było skakać. Żeby dać Fortunie troszkę więcej czasu na skumanie, to ją leciutko zwolnił, żeby łagodnie mogła podjechać pod przeszkodę. Potem jednak mocna łydka zachęcając do skoku.
Przez tą potrzebę ratowania sytuacji tym malutkim błędem, Harry wyrwał do półsiadu troszeczkę za wcześnie, ale miał nadzieję, że to nie zrazi klaczy. W locie się w myślach zganił i zrehabilitował, oddając jej ładnie wodze, znów perfekcyjnie mam nadzieję lądując. Tuż na wprost nich czekał kolejny okser.
Bardzo możliwe, że dziewczyna trochę przygasła po ostatnim skoku ze względu na miniony mankament mały, dlatego też Harry przypilnował, coby nie zgasła po skoku, dopingując ją solidnie. Co nie znaczy, że ją tam batem zlał, w żadnym wypadku! Po prostu dobra łydeczka, ciche zacmokanie.
No, dawaj kochanie, idziemy skosić następną przeszkodę!
_________________
H A R R Y-----M O R G A N-----A P P R O V E S Zwą go Harry Morgan, niedługo stuknie mu radosna połowa setki. Mimo wieku
jest w wyśmienitej kondycji i ma duże doświadczenie. Preferuje ujeżdżenie,
gdyż woli oszczędzać swoje mimo wszystko starsze kości. Jest osobą chętną
do pomocy, bardzo obowiązkową. Ostatnio nieco bardziej obudziło się w nim
pragnienie ojcostwa, toteż dla co młodszych bywalców stajni jest opiekuńczy.
Wszystko sprawdzi, podpowie, poradzi. Nazywajcie go wujkiem Harsem!
Ma kuzyna Jethro Gibbsa.
Lisa Jeździec zaawansowany Don't worry, I can be bitch enough for both of us
Płeć: kobieta Wiek: 23 lata Rasa: ufo Podopieczny: Devocatis, Petit Felicite Pieniądze: £1390 Punkty doświadczenia: 130
Wysłany: 2013-04-15, 22:34
Na parkur obrała dłuższą drogę, by mieć pewność, że zapewni Loczkowi odpowiednie rozstępowanie przed pracą i sporym wysiłkiem jaki ich czekał. Dla niej taki spacer też był przydatny, miała czas by się uspokoić i skoncentrować. Jeden koń jej wypadł z treningu, pozostał więc tylko ten jeden przejazd i chciała się zaprezentować z jak najlepszej strony. Na oględziny parkuru oddała karusa zaprzyjaźnionemu stajennemu, dbając też o to by nie został w obcych rękach. Sama zapoznała się z kolejnością przeszkód, obchodząc całą trasę, licząc metry, przeliczając w głowie na fule, obmyślając wszystkie zakręty. Miała to wszystko w głowie kiedy wsiadała z powrotem na Lockharda.
Skierowała go na rozprężalnie, jeszcze przed dociągając popręg i zdejmując z niego derkę. Starając się nie przeszkadzać innym wzięła go na kontakt, dojeżdżając łydkami i dosiadem do ręki. Ustawiając go delikatnie na zewnętrznej, prowadzącej wodzy, wewnętrzną działała od czasu do czasu półparadą, rozluźniając go w szyi, grzbiecie i potylicy. Towarzyszyła temu łydka, niepozwalająca na zaniedbanie pracy zadu. W miarę możliwości i znalezionego miejsca powyginała go w stępie na obie strony. Działająca łydka dawała cały czas precyzyjne i delikatne sygnały. Już wcześniej pracowali nad wyczuleniem na pomoce i dzisiaj miało się okazać na ile im się to udało, bo na parkurze nie będzie czasu na korygowanie błędów. Prostując Loczka na długiej ścianie łydka i wypchnięcie z krzyża do kłusa. Od razu podyktowała dość aktywne tempo, prosząc go ręką by zszedł z nosem trochę niżej, wypuszczając go do dołu dla większego rozluźnienia.
_________________
I'm never gonna let you close to me, even though you
mean the most to me. 'Cause every time I open up,
it hurts so I'm never gonna get too close to you.
Lisa Austen Nobody can be perfect, except me.
>> friends; <<
my best friend is the one who brings out
the best in me. { Luke, jest jeszcze miejsce dla Ciebie }
>> my horses; <<
I call horses 'divine mirrors' - they reflect
back the emotions you put in. { Devocatis <3, Petit Felicite <3} Even when I mean the most to youin case you go and
leave me in the dirt. I'm way too good at goodbyes.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum