Płeć: kobieta Wiek: osiemnaście Rasa: człowiek, podobno Wzrost: 155 cm Podopieczny: Rozgląda sie. Pieniądze: £1405 Punkty doświadczenia: 8
Wysłany: 2016-04-18, 23:33
Soendergaard napisał/a:
Dopóki nie spotkał tu żadnej klaczy nie zamierzał świecić kredką na prawo i lewo, oczywiście hormony robiły swoje, ale Soen należał do tej grupy ogierów, w których ciężko wzniecić ogień pożądania. Miękko opierając się na wędzidle ruszył chętnie i energicznie kłusem, dość wysoko wybijając lecz rekompensując to elastycznym i miękkim ruchem. Gnąc się od łydek i dosiadu, wyginał się nieco sztywno lecz starał się z całych sił, zastane mięśnie robiły jednak swoje, a lonża nie potrafiła zrekompensować braku treningów, które do tej pory zdarzały się naprawdę sporadycznie. W dodatku podłoże także zrobiło swoje, niekuty nie ślizgał się aż tak bardzo na trawie, mimo to nie było to zbyt stabilne podłoże, gdzie można sobie wesoło pląsać.
Wchodząc w galop, na początku ociężale poruszał się w tym chodzie, dopiero po pokonaniu pierwszego okrążenia nabierając odpowiedniego tempa. Przejścia pozostały nieco poza równowagą i nie były wykonane z lekkością oraz precyzją, trochę się Soen obijał próbując zrobić ale nie narobić się. W prowadzeniu był naprawdę przyjemny i bezkonfliktowy w pysku, dzięki czemu niósł nisko i luźno łeb nie wyciągając ani nie urywając rąk swojej amazonce. Lotną wykonał lekko i lecz z ogromną ekspresją co dz7iewczyna mogła odczuć po wykonaniu silnego przeskoku w wykonaniu gniadosza.
Jak na razie ogier nie sprawiał jej większych problemów, toteż nie miała oporów by nieco rozluźnić rękę. Dzięki temu mógł swobodnie opierać się na wędzidle, jednak dalej pozostawał w kontakcie z dłonią jeźdźca. Wyczuwała sztywność mięśni ogiera, dlatego też na sam początek zafundowała mu delikatne ćwiczenia. Nie chciała by zrobił sobie przez przypadek krzywdę, a do odpowiedniego rozciągnięcia jeszcze zdążą dojść.
Po przejściu do galopu, pozwoliła ogierowi wejść w odpowiednie tempo, pilnując by było w miarę aktywne. Był to ich pierwszy trening, jednak nie chciała aby gniadosz nadto się leniwił. Przed każdym nowym zadaniem posyłała mu półparadę, by skupił swoją uwagę na niej i pomocach. Po zmianie lotnej na jedną, i drugą stronę, przeszli znów do stępa, gdzie dziewczyna poprowadziła Soena po śladzie. Poklepała go po szyi, chcąc pochwalić za dobrą pracę, po czym rozejrzała się po parkurze. Po około minucie swobodnego stępa, znów dała mu łydkę, tym razem prosząc o przejście od razu do galopu. Naprowadziła ogiera na prostą stacjonatę o wysokości 80cm, trzymając go dalej zamkniętego w pomocach. W odpowiednim miejscu dała mu łydkę, chcąc uprościć gniadoszowi znalezienie miejsca do odpowiedniego wybicia się. Jeśli wszystko poszło w porządku, uniosła się w strzemionach nad szyję konia, oddając mu wodze, by mógł się swobodnie wyciągnąć podczas skoku. Chciała zobaczyć jak zachowa się podczas skakania, dlatego też była wyczulona na każdy sygnał, jaki koń może jej wysłać.
Płeć: ogier Wiek: 9 lat [20.05.2009] Rasa: Koń holsztyński Wzrost: 172 cm Właściciel: Anthony Wayford Cena: £2800 Doświadczenie w skokach: 124 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 12 Doświadczenie z lonżowania: 10 Kondycja: 92 Szybkość: 116 Klasa startów: Skoki: N1
Wysłany: 2016-04-19, 21:23
Oparty miękko na wędzidle, aktywnie pchał się z zadu ku przodowi. Elastyczna ręka nakłaniała do przeżuwania metalu w pysku i intensywnego pienienia i się, a także rozluźniania w potylicy. Poruszał się już zdecydowanie swobodniej i lżej niż na samym początku, wprawione w rozruch mięśnie, pracowały niezwykle lekko i wydajnie, dając odczucie naprawdę przyjemnego galopu. Przechodząc do stępa nie pędził ani nie wyrywał się, niezwykle delikatnie zmieniając swój krok. Chwila odpoczynku pozwoliła mu wyregulować oddech jak i zregenerować energię, którą kolejno wykorzystali ponownie na galop, tym razem w kierunku stacjonaty. Galopując obszernie i niezwykle chętnie, nieco przyśpieszył na widok przeszkody, próbując narzucić brunetce własne tempo. Skok oddał ze sporym zapasem, jednak płasko co było wywołane przez zbyt wysokie tempo jakiego samo nabrał.
Lądując miękko galopował dalej już znacznie szybciej i dynamiczniej niż na samym początku. Skakanie przynosiło znacznie więcej emocji i adrenaliny, która miała widoczny wpływ na ogiera
Płeć: klacz Wiek: 8 lata (01.05.2011) Rasa: Pełna Krew Angielska Wzrost: 173 cm Właściciel: Naomi Eaton Cena: £3635 Doświadczenie w skokach: 66 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 65 Doświadczenie z lonżowania: 86 Kondycja: 86 Szybkość: 87 Klasa startów: WKKW: 1*
Wysłany: 2016-04-20, 23:40
Wyrobi się zobaczysz, jeszcze będzie najlepsza ! Po tatusiu Czasem ktoś przygody musi jej zapewnić, choć słyszałam o połamanej ławce, to musiało być mega Jednak mniejmy nadzieje, że ona nic nie rozwali. Pewnie za drugim i trzecim powtórzeniem, klacz się wyrobi i będzie chodzić, jak marzenie. Potem zwolniły do stępa i się rozstępowały, a na koniec powrót do stajni.
z.t
_________________
Descubrí que el sentimiento Es uno luz Y el amor.
imię: Siempre gana sobre el mal » Dark Princess Intentians właściciel: Que no puedes apagar » Naomi Eaton.
rodzice: Desperado x Princess Ida
dokumenty: passport moje:gallery
potomstwo: Decreto el sueño real » xxx
osiągnięcia: Sé que podemos confiar y nada nos detendrá » link
Płeć: kobieta Wiek: 21 Pieniądze: £3890 Punkty doświadczenia: 90
Wysłany: 2016-05-03, 16:53
Weszła na parkur, u boku prowadząc klacz. Nie chcąc przeszkadzać obecnym parom dosiadła ją w miejscu, zaraz po dopasowaniu strzemion. Chwyciła obie wodze w dłonie pozwalając siwej na swobodne wyciągnięcie łba, o ile ta nie zerwała się do przodu. Po upływie chwili dała jej sygnał do ruszenia po śladzie, początkowo stawiając na kilka niewymagających pracy okrążeń w wolnym stępie. Chcąc by Its skupiła na niej całą swoją uwagę zaczęła delikatną zabawę wewnętrzną wodzą, zachęcając zwierzę do pracy na wędzidle. Siedziała głęboko w siodle zapierając się ciałem, żeby skłonić siwą do poruszania się wyznaczonym przez nią tempem. Oczekując prawidłowego odczytania dawanych sygnałów sprowadziła ją na obszerne koło, pracując przy tym jedynie łydkami i dosiadem. Jej celem było początkowe wyczulenie wierzchowca na odbierane bodźce, co miało przyczynić się do łatwiejszej pracy w pozostałych chodach.
_________________
Zawody:
~III miejsce w skokach kl.L na Insostenible
Płeć: klacz Wiek: 7 lat Rasa: Pełna Krew Angielska Wzrost: 170 cm Właściciel: Sergei Chernienko Cena: £3500 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 104 Doświadczenie z lonżowania: 75 Kondycja: 73 Szybkość: 75 Klasa startów: Ujeżdżenie: N
Wysłany: 2016-05-09, 00:01
Kathelin napisał/a:
[...]
Weszła na parkur za kobietą, ciekawsko rozejrzała się w około. Kiedy kobietą ją dosiadła, ta nawet grzecznie stała, może tylko przebrała nogami w miejscu, ale to było nie winne. Trzymała łeb na razie swobodnie, skoro miała taką możliwość. Po sygnale ruszyła energicznym stępem po śladzie, nie kombinując nic (na razie). Zrobiły kilka kółek właśnie w tym chodzie, bawiła się wędzidłem, ale nieco znudzona. Wprowadzona na koło, ładnie się wyginała wokół łydek kobiety, idąc za wodzą oraz utrzymując, równe tempo. Starała się, a to się chyba ceni, nie?
_________________
It's like you still lay with me Whisper all the things that make me go mad.
imię: Hand me a drink, I need it now - In The Spotlight właściciel: I want a place with no time - Sergei Chernienko.
rodzice: Cristallo I x Chanel IV
dokumenty: passport moje:gallery
potomstwo: Don't we feel it I'm letting you in - brak
osiągnięcia: I'm in dreams the room we used to sleep - link
Płeć: kobieta Wiek: 21 Pieniądze: £3890 Punkty doświadczenia: 90
Wysłany: 2016-05-18, 21:42
Po wykonanej figurze ponownie sprowadziła zwierzę na ślad, gdzie pracę rękoma ograniczyła do minimum, licząc na to, że siwa nie zaprzestanie mielenia wędzidła. Jeśli jednak tak by się stało naprzemiennie poruszała wciąż luźnymi wodzami. Tempo nadawane przez brunetkę było żwawe i równe, póki co nie wymagała od klaczy niczego więcej poza prawidłowym marszem w celu rozruszania mięśni. Nie chcąc znudzić wierzchowca tuż po długich prostych odcinkach bawiła się w zmiany kierunków, wolty, półwolty i koła, póki co nie zmieniając ich średnicy. Cały ten proces trwał mniej więcej 10 minut, po czym zaczęły wykonywać slalom między rozstawionymi na parkurze przeszkodami. W międzyczasie kobieta obserwowała zachowanie Its oraz jej reakcję na kujące w oczy, pstrokate drągi, nad którymi później miały zamiar pracować. Gdyby okazało się, że siwa ma pewne zastrzeżenia co do jaskrawych barw brunetka skutecznie odwracała jej uwagę poprzez działanie wodzą i łydkami, jednocześnie dosiadem blokując ją przed parciem do przodu czy zmianą chodu. Wówczas zataczały coraz ciaśniejsze koła wokół owej przeszkody i wracały na ślad. Kiedy tylko rozluźnienie czterolatki zaczęło być wyczuwalne, a ona sama wykonywała ćwiczenia chętnie i bez sprzeciwu mogły przejść do kłusa na jednej z prostych. Pracowały teraz już na lekkim kontakcie, energicznie i żywo na długich prostych odcinkach i obszernych woltach, by nieco się powyginać, zmotywować konia do włączenia motoru i podstawienia zadu.
_________________
Zawody:
~III miejsce w skokach kl.L na Insostenible
Płeć: klacz Wiek: 7 lat Rasa: Pełna Krew Angielska Wzrost: 170 cm Właściciel: Sergei Chernienko Cena: £3500 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 104 Doświadczenie z lonżowania: 75 Kondycja: 73 Szybkość: 75 Klasa startów: Ujeżdżenie: N
Wysłany: 2016-05-22, 23:01
Kathelin napisał/a:
[...]
Po wykonaniu owej figury, ponownie wróciły na ślad. Klacz raczej nie zapominała o przeżuwaniu wędzidła. Jednak może robiła to nieco rzadziej, niż na krótszych wodzach. Maszerowała ochoczo naprzód, nie potrzebując do tego większej zachęty. Wykonywały po drodze: zmiany kierunków, wolty, półwolty, koła. Kręcąc się na nich, przez około 10 minut, po tym czasie wykonały sobie slalom, wokół rozstawionych tu przeszkód. Co prawda lepiej czuła się na czworoboku, to nie znaczyło, że nie potrafiła skakać. Robiła to po prostu, znacznie rzadziej. Przeszkody, nie robiły na niej większego wrażenia, podchodziła do nich na luzie. Zakładając, że zachowanie siwej było zadowalające, poproszona przez Kath - Its, na jednej z prostych, przeszła płynnie do kłusa. Poruszając się nadal na kontakcie i zaangażowanym zadem, pracowały na długich odcinkach. Ponownie, wykręcając różne wolty w celu odpowiedniego, rozgrzania się.
_________________
It's like you still lay with me Whisper all the things that make me go mad.
imię: Hand me a drink, I need it now - In The Spotlight właściciel: I want a place with no time - Sergei Chernienko.
rodzice: Cristallo I x Chanel IV
dokumenty: passport moje:gallery
potomstwo: Don't we feel it I'm letting you in - brak
osiągnięcia: I'm in dreams the room we used to sleep - link
Harley Davidson Jeździec zaawansowany let's get party started!
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Podopieczny: Joy & Stradivarius & Valkyria Pieniądze: £12788 Punkty doświadczenia: 144
Wysłany: 2016-06-01, 18:26
Tytuł: Hodowca
Wprowadził ogiera na rozprężalnię. Już z daleka obserwował, jak srokacz reaguje na towarzystwo - o ile nie zaczął zbytnio się frustrować i szczuć, Harley postanowił, że zostaną na parkurze trawiastym.
-Witam - skinął ćwiczącej już parze, wprowadzając Dante na wolną przestrzeń przeznaczoną do rozgrzewki.
Podpiął popręg jeszcze o jedną czy dwie dziurki, sprawdził go po obu stronach i chwilę później wspiął się na grzbiet hanoburga (tak w myślach nazywał tę ciekawą mieszankę). Początek treningu był dla niego równoczesny z nadejściem dziecięcej wręcz euforii, głupiej radości z kontaktu z inną żywą istotą. Po dopasowaniu sobie strzemion opuścił luźno łydki, musnął nimi lekko jego boki, dołączając do tego sygnału bardziej stanowcze wypchnięcie ze spiętego lekko krzyża. W stępie dał ogierowi pełną decyzyjność co do pozycji swojej szyi i łba, na razie pozostawał bowiem na długiej wodzy. Kilkakrotnie przejechał obok przeszkód, dając Weltino chwilę na zapoznanie się z nimi i ogarnięcie nowej sytuacji. Jedynym czego pilnował przy tym krótkim rozstępowaniu, było tempo.
_________________
I never knew perfection 'till
I heard you speak, and now it kills me Just to hear you say the simple things
Now waking up is hard to do
And sleeping is impossible too
Everything is reminding me of you
Płeć: ogier Wiek: 9 lat Rasa: meklemburska Właściciel: Christian Levrull Cena: £2250 Doświadczenie w skokach: 59 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10 Doświadczenie z lonżowania: 10 Kondycja: 19 Szybkość: 28 Klasa startów: Skoki: P
Wysłany: 2016-06-02, 17:00
Widoki dookoła były tak rozpraszające, że ogier właściwie w ogóle nie zwracał uwagi na mężczyznę, wodząc rozbieganym wzrokiem po każdym bardziej interesującym obiekcie. Dopiero, kiedy dotarli na oddzieloną od reszty parkuru rozprężalnię wyprostował szyję i stawiając uszy na sztorc zaczął obserwować to, co działo się nieopodal. Szastnął energicznie ogonem i spinając lekko swoje mięśnie, nadął chrapy. Wydał z siebie nieco stłumione rżenie, a w chwilę potem parsknął kilkakrotnie. W tym momencie ruchy łaciatego stały się bardziej usztywnione, a on aż nadto zaczął prężyć się i popisywać przed obecnymi parami. Harley spokojnie mógł poprawić sprzęt ogiera, bowiem ten wielce zajęty był obserwacjami toteż nie utrudniał zadania. Wraz z poczuciem na swoim grzbiecie swoistego ciężaru sapnął cicho i uchylił do tyłu jedno z uszu. Zamrugał ślepiami, a w chwilę później ruszył przed siebie żwawym stępem. Ani myślał opuścić głowy i wyciągnąć szyi. Owszem, korzystał z ofiarowanej długiej wodzy, lecz nie w taki sposób, jakby byłby wskazany. Zamiast schodzić łbem do dołu, on zadzierał go jeszcze bardziej. Stąpał bardzo pewnie i aktywnie, może nawet zbyt aktywnie, bowiem chwilami ten stęp mógł przypominać nieudolne próby przejścia do kłusa. Łaciaty ignorował większość impulsów jeźdźca, właściwie ignorował wszystko, co działo się w najbliższej okolicy, będąc skupionym na ćwiczących odrobinę dalej parach.
Harley Davidson Jeździec zaawansowany let's get party started!
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Podopieczny: Joy & Stradivarius & Valkyria Pieniądze: £12788 Punkty doświadczenia: 144
Wysłany: 2016-06-03, 00:05
Tytuł: Hodowca
Uniósł brew, obserwując jawnego ignora ze strony ogiera. No nic, jakoś skupi go na sobie... Miejmy nadzieję! A potem weźmie się za rozluźnienie i porządne zebranie go. Na początek zaczął zbierać wodze, próbując złapać jakikolwiek kontakt z pyskiem kopytnego. Zapewne było to po prostu wyczucie jego pyska na końcu wodzy - o elastycznym kontakcie z ręką jak na razie nie było pewnie mowy. W takich sytuacjach działał stosunkowo intuicyjnie, klasyczna ścieżka edukacji jeździeckiej, jaką został poprowadzony w takiej sytuacji nie dawała mu nic prócz półparady... A ta z koniem na tak sztywnym, niepewnym kontakcie była bezużyteczna. Od teraz każde zwrócenie łba w stronę drugiej rozgrzewającej się pary, korygował przez przytrzymanie czy ściągnięcie łba ogiera z powrotem do odpowiedniej pozycji, to jest linii prostej. Stopniowo zaczął też posyłać ogierowi kolejne komendy, które to miały zmusić go do skupienia się na jeźdźcu. Pomoce były stanowcze, zapewne denerwujące, więc Harley upodobnił się do latającej koło ucha muchy. Prosił Dante o zatrzymanie kilka razy na długości obu ścian rozprężalni. Każde poprawne wykonanie ćwiczenia nagradzał, kusząc ogiera pieszczotami i pozytywnym wydźwiękiem pochwał. Gdzieś w tle, za tymi dwoma elementami stały oczywiście smakołyki. Jeśli Weltino na te zatrzymania nie reagował... No cóż. Harley dojeżdżał go do samej ściany, gdzie wypraszał zatrzymanie, nagradzał. Potem wprowadził go na drugi ślad i każdy brak reakcji kwitował skierowaniem ogiera prostopadle na ścianę i zatrzymaniem. Lekcja była prosta - brak współpracy oznaczał ograniczenie możliwości srokacza. Zatrzymanie w takiej pozycji utrudniało mu bowiem obserwowanie drugiej pary. Na razie Harley zagrał po prostu tym co dostał - ogierowi podobało się obserwowanie drugiej pary, więc chwilowo jeździec wykorzystywał to jako nagrodę. Stopniowo, gdy srokacz skupi się chociaż trochę na dawanych przez jeźdźca pomocach, będzie subtelnie przekierowywał jego zainteresowanie i skupienie na jeźdźca.
//nie wiem czy to nie bzdury, ale wielka improwizacja na pewno
_________________
I never knew perfection 'till
I heard you speak, and now it kills me Just to hear you say the simple things
Now waking up is hard to do
And sleeping is impossible too
Everything is reminding me of you
Płeć: ogier Wiek: 9 lat Rasa: meklemburska Właściciel: Christian Levrull Cena: £2250 Doświadczenie w skokach: 59 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10 Doświadczenie z lonżowania: 10 Kondycja: 19 Szybkość: 28 Klasa startów: Skoki: P
Wysłany: 2016-06-04, 17:35
Nie dość, że łaciaty był bardzo usztywniony to w dodatku bardzo nieczuły na pysku. To znacznie utrudniało złapanie z nim kontaktu, czego próby ogier skrupulatnie ignorował. Jeździec kompletnie nie miał do niego znaczenia, w wyobrażeniu kopytnego był jedynie ciężarem na grzbiecie, który był, albo którego nie było. Kiedy wodze były skracane łaciaty rozdziawił lekko mordę i wykręcił szyję w przeciwny, nienaturalny sposób. Jednak ostatecznie wyprostował się i mimo, że nadal ani myślał o opuszczeniu łba to jego pozycja była bardziej wskazana. Rozszerzając mocno chrapy wciąż odwracał się w kierunku trenującej pary, obserwując ją z niemałym zainteresowaniem. Niestety teraz ta czynność nie była najłatwiejsza do wykonania, bowiem mężczyzna skutecznie mu je utrudniał. Dając wyraz swojemu niezadowoleniu parsknął przeciągle i kilka kolejnych kroków postąpił w bardziej dynamiczny i niekontrolowany sposób. Znacznie mocniej uderzał kopytami o podłoże, acz to zachowanie szybko przeminęło. Niestety takie postępowanie jeźdźca nadal nie odciągało ogiera od chęci obserwacji, więc ilekroć miał ku temu okazję zerkał w kierunku pary, przebywającej na parkurze. Na pomoce do zatrzymań reagował z dużym opóźnieniem, nie było mowy o szybszych reakcjach, kiedy jego uwaga praktycznie w ogóle nie skupiała się na Harley, a na czymś zupełnie innym. Niemniej jednak zatrzymywał się i choć działanie to było bardzo gwałtowne, bowiem za każdym razem wykonywane w ostatniej chwili, to kiedy już stał opuszczał nieco łeb i nie zerkał tak natarczywie w stronę parkuru. Niemniej nie należało się z tego powodu cieszyć... Takie czynności wykonywał tylko z początku, później nawet po zatrzymaniu wykręcał łeb, tylko po to żeby spojrzeniem śledzić poczynania innej pary. Dopiero dojeżdżanie do samej ściany i zatrzymania w takich miejscach przyniosły oczekiwany rezultat, tj. częściowo. Podczas pierwszej próby dojechania do ściany łaciaty nerwowo szarpnął w bok, próbując spod niej uciec, ale każda kolejna powtórka wypadała na tle poprzedniej coraz lepiej. Dante jednak nie był zbyt zadowolony, a polepszenie jego zachowania wynikało jedynie z tego, że chciał otrzymać już wystarczającą ilość luzu - tak, liczył na to, że takowy dostanie.
Płeć: kobieta Wiek: 26 lata Zawód: Pracuje jako wsparcie graficzne w Riot Games UK Partner: Nikolaj Właściciel: Diabeł Podopieczny: Falling Away, Aventador Pieniądze: £85 Punkty doświadczenia: 32 Skoki: 21 Ujeżdżenie: 6 Cross: 1 Wyścigi: 3
Wysłany: 2016-06-08, 18:54
Wprowadziła klacz na parkour podciągając popręg i ustawiając strzemiona. Złapała wodze by chwilę później znaleźć się na grzbiecie klaczy, którą poprowadziła wzdłuż ściany. Początkowo kierowała klacz w stępie na luźniej wodzy, ingerując jedynie w momentach ewentualnego przyśpieszenia bądź zwalniania. Po pierwszych 3 kółkach dodała łydkę oddając wodze w przód i wypychając miednicę w przód nakazując tym samym kłus. Jeśli klacz grzecznie przeszła to przed długą ścianę prowadziła klacz kłusem roboczym na luźniej aż do narożnika przy krótszej. W tym momencie usiadła w siodło przenosząc ciężar na tył siodła i przykładając łydki aby ostatecznie zadziałać wodzami uspokajająco. Myślę, że klacz jest raczej grzeczna, więc kolejny okrąg pokonały w stępie.
Obecnie sporo par się tutaj kręciło, stąd momentami musiała klaczą skręcać na bok, bądź zatrzymać by nie doszło do zderzenia czołowego .
Płeć: klacz Wiek: 9 lat Rasa: Hanowerska Wzrost: 175 cm Właściciel: Drew Cena: £2200 Doświadczenie w skokach: 44 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 45 Doświadczenie z lonżowania: 65 Kondycja: 65 Szybkość: 67 Klasa startów: WKKW: 1*
Wysłany: 2016-06-09, 15:07
Ruda przyszła za kobietą na parkur, rozejrzała się po nim bacznie, czekając na trening <3 Kiedy kobieta poprawiała sprzęt, klacz czekała dość cierpliwie, nieco się ekscytując, ale nie przesadzając. Dopiero po wyraźnym sygnale, energicznie ruszyła naprzód, wzdłuż ściany. Poruszała się, po linii prostej z wyciągniętą swobodnie szyją w przód, nie szalała ani kombinowała. Nie leżało to, w jej naturze, można rzec, że była podobna do profesora w pewien sposób. Poruszały się w kłusie można rzec, że swobodnym jakieś 3 kółka. Czując pomoce, które miały zagwarantować im, płynne przejście do kłusa. Ruda po ich otrzymaniu, płynnie, harmonijnie z lekką gracją, przeszła w wyższy chód, który wymagała kobieta. Znowu przejechały długą ścianę, by klacz się odpowiednio, wyginając cielskiem w narożniku, wyjechać na krótką. Tam po otrzymaniu stosownych pomocy, klacz powróciła do stępa. Mimo, że to najniższy chód, a ona miała dużo swobody, to kroczyła bardzo aktywnie, chętnie. Klacz nie reagowała na inne pary, no chyba, że te postanowiły jej jakoś zagrozić, ale w to wątpię. Szła w pełni skupiona na kobiecie, czekając na dalsze sygnały.
_________________
In my mind in my head This is where we all came from.
imię: This is what we're waiting for - Hanky Panky właściciel: The dreams we have the love we share - Drew Pascail.
rodzice: Plot Blue x Happy Appy
dokumenty: passport moje:gallery
[img]xxx[/img]
potomstwo: That is where We all from - brak
osiągnięcia: Because dreams are to meet them - link
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat Wzrost: 168 cm Zawód: żona bogatego mężczyzny :P Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno Pieniądze: £4270 Punkty doświadczenia: 635 Skoki: 200 Ujeżdżenie: 249 Cross: 77 Wyścigi: 4 Obycie z koniem: 105
Wysłany: 2016-06-11, 14:52
Tytuł: Hodowca
Wraz ze Scottem na miejsce treningu wybrała parkur trawiasty. Obecność innych par nie była dla niej przeszkodą, nigdy nie miała problemu z jeżdżeniem pośród kilku, a nawet kilkunastu innych koni. Zatrzymała Deadię przy wejściu, opuściła strzemiona oraz podciągnęła popręg, po czym sprawnie dosiadła jej grzbietu. Jeżeli grzecznie, nieruchomo stała przez te kilka sekund, otrzymała drobną pochwałę - Jess pogładziła ją po karej szyi, podrzucając też jakieś miłe słówko. Kolejno wzięła wodze na kontakt i ruszyła stępem po drugim śladzie, ścianę zostawiając wolną dla pozostałych par. Od początku aktywnie pracowała dosiadem; aktywnie jadąc biodrami zachęcała Deadię do przyjścia do ręki, zaś łydkami kontrolowała jej tempo. Wewnętrzną łydką "spychała" ją na zewnętrzną wodzę, sugerując oparcie się na niej, podczas gdy wewnętrzna wodza pulsacyjnym działaniem zachęcała do żucia wędzidła. Starała się mieć podzielną uwagę między klaczą, a pozostałymi parami tak, aby nikomu nie kolidować. Na początek stępowała z nią aktywnie pomiędzy przeszkodami, co prowadziło do częstych zmian kierunków. Na łukach dbała o prawidłowe ustawienie, ale przede wszystkim pracowała nad przepuszczalnością oraz rozluźnieniem klaczy. Po dziesięciu minutach stępa dała jej łydkę do kłusa, od początku anglezując. Tutaj schemat działania był jednakowy - cały czas prosiła Deadię o jazdę w dość niskim ustawieniu, umożliwiającym stopniowe rozgrzanie się i rozciągnięcie mięśni. Poza jazdą dookoła przeszkód zrobiła też parę przejść do stępa, pomagając Deadii w skoncentrowaniu się oraz rozluźnieniu grzbietu w odcinku lędźwiowym. Sprawdzała też jej czułość na pomoce, w razie potrzeby nie wahała się przed wspomożeniem się ostrogą, bo w końcu po to je ubrała. Klacz miała być reaktywna i bardzo czuła, bowiem na wysokościach, do których się mierzyła, nie było miejsca na zawahanie czy błędy. Chcąc poprawić jej sprężystość oraz uwagę, w jazdę wplotła też cavaletti ustawione na kłus; chciała dobrze rozgrzać hanowerkę przed przyjściem Scotta, który miał je poprowadzić w samych skokach. Wracając do wspomnianego ćwiczenia, zanim do niego przeszła, poprosiła karą już o wyższe ustawienie. Oczywiście jeżeli napotkała problemy z przejściem do niego (usztywnienie), spokojnie i cierpliwie z powrotem rozjeżdzała Deadię do dołu, by chwili podjąć kolejną próbę. Mając już konia ustawionego na pomocach tak, jak tego chciała, aktywnym kłusem najechała na cavaletti, wykonując prostopadły najazd. Pilnowała klaczy w łydkach oraz równo trzymała wodze na kontakcie, ograniczając ryzyko spłynięcia. W trakcie pokonywania drągów podpierała Dumę łydkami, prowokując do wysokiego unoszenia nóg. Płasko leżącymi drągami nawet nie zawracała sobie, ani jej głowy - miała konkretny cel treningu. Naturalnie w trakcie rozgrzewki w kłusie parokrotnie nakierowała klacz na wspomniane cavaletti, nie zapominając o wykonaniu ćwiczenia w obie strony. Następnie przeszła do stępa, ale utrzymała Deę we wcześniejszym ustawieniu, dając jej odpocząć tylko poprzez poruszanie się w niższym chodzie. Po krótkiej chwili wznowiła rozgrzewkę, przechodząc do kłusa, a następnie do galopu. W nim także nie marnowała czasu na bezwartościowe jeżdżenie w kółko. Zrobiła zaledwie jedno okrążenie, podczas którego starała się wyczuć ruch Deadii i narzucić jej pożądane tempo. Na początku był to galop roboczy, w którym podobnie jak w stępie i kłusie jeździły nie tylko po ścianie, ale również między przeszkodami, nie omijając pojedynczych drągów, kawaletek lub nawet niewielkich przeszkód, przez które hanowerka raczej przegalopowywała niż skakała. Dopiero później Jess postanowiła trochę obudzić konia, na długich ścianach robiąc dodania w półsiadzie, zaś na krótkich wracając od niego spokojniejszego, aczkolwiek wciąż dynamicznego, niemal parkurowego tempa. Z takiego galopu też zdarzyło się jej skoczyć parę pojedynczych kopert czy malutkich stacjonat, przy czym między poszczególnymi skokami niekiedy przechodziła do kłusa, zwykle ustępując miejsca innej parze. Tym samym wstępnie przygotowała klacz do treningu i pozwoliła jej przejść do stępa, w którym na parę minut oddała jej wodze.
Płeć: kobieta Wiek: 26 lata Zawód: Pracuje jako wsparcie graficzne w Riot Games UK Partner: Nikolaj Właściciel: Diabeł Podopieczny: Falling Away, Aventador Pieniądze: £85 Punkty doświadczenia: 32 Skoki: 21 Ujeżdżenie: 6 Cross: 1 Wyścigi: 3
Wysłany: 2016-06-11, 17:13
Po pokonaniu kolejnych 4 kółek na zmianę stęp-kłus-stęp-kłus-galop biorąc klacz na łydkach i dosiadzie skierowała ją w kłusie na drągi. Pokonując je zachęcała klacz łydką oraz pracą wodzami, natomiast po pokonaniu przeszkód usiadła w siodło wypychając je i przyciskając łydki by zachęcić klacz do galopu. Zauważając, że inna para pokonuje obecnie wybraną przez nią drogę wzdłuż środka parcouru nakierowała klacz na wolną od innych ścianę, by w zebranym galopie pokonać jak najdłuższy odcinek. Wiele par kończyło swoje poranne treningi, stąd parcour stawał się coraz to luźniejszy, a pozostało na nim tylko 3 pary, w tym Tet i Hanky. Ściągnąwszy wodze zmieniła dosiad na wysiadywany i obciążający tył po czym zwolniła klacz do stępa wykonując paradę przy narożniku. Jeśli klacz grzecznie się zatrzymała dostała pochwałę w postaci pogłaskania po szyi, a następnie mocną zachętę do dalszego biegu kłusem/galopem przy pomocy dociśniętych łydek, aktywnego z ruchem klaczy dosiadu i poluźnionym nieznacznie wodzy. Jeśli klacz ruszyła kłusem została znów pogoniona do galopu, w każdym jednak razie galopem pokonały pojedynczy drąg przy ścianie, a kobieta znów zwolniła do kłusa i skierowała klacz na cavaletti gdzie rozluźniła wodze, przyłożyła łydki i wykonała półsiad.
Kolejne kółko z problemami w postaci innych, czy też bez pokonały na zmianę w kłusie-stępie by jak najlepiej rozluźnić i rozgrzać mięśnie klaczy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum