NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Parkur trawiasty
Autor Wiadomość
Raynard
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 42 lata
Podopieczny: Lopin to the party
Pieniądze: £2785

Punkty doświadczenia: 39
Wysłany: 2016-01-09, 23:05   

Uspokojony reakcją karusa (chyba jedyny pozytyw dzisiaj) - nie będzie awantur. Przynajmniej z ich strony... Stanowczym sygnałem łydki i wypchnięciem z krzyża poprosił karusa o zagalopowanie i skierował się go po zaokrąglonym łuku na pierwszą z niższych przeszkód, na parkurze znajdywały się same LLki drugiej pary i kilka wyższych przeszkód - jedna czy dwie, pozostawione zapewne przez poprzednich trenujących. Na pierwszy skok wybrał kopertówkę LL - prawda była taka, że ogier musiał przyzwyczaić się do niepoprawnego jeźdźca (jego technika pozostawiała wiele do życzenia) i jeździec musiał sobie przypomnieć co tu się robi w ogóle. Nie przytrzymał ogiera w mocniejszych pomocach, przyzwyczajony był do przestrzeni do wolnego wyboru i przyjaznej współpracy, takiego rodzaju przymus przy pracy był mu obcy, więc Saver mógł zwyczajnie uciec albo odmówić skoku. Załóżmy jednak, że kary był łaskawy i skoczył - mężczyzna spróbował nieco niezgrabnie podążyć za jego ruchem prawie w ostatniej chwili przechodząc w półsiad. Temat treningu na dziś? Jak odratować beznadziejne skoki i samemu wybrać miejsce do wybicia! Chwała Bogu, następna przeszkoda była tuż przed nimi, więc szarpania się ze zmianami nóg nie musieli doświadczać - kolejny skok bez wskazanego punktu wybicia, acz z delikatnie poprawioną techniką jeźdźca. Tę stacjonatę łatwiej było przeskoczyć przez nieco elastyczniejszą dłoń i refleks. W ramach jakiegoś przebłysku wiedzy nawet poprosił o lądowanie na lewą nogę. Zacisnął zęby, klnąc pod nosem prawie bez przerwy. Na siebie, na życie, na Bogu ducha winnego konia, i wszystkie inne skaczące konie, na wszystko w skrócie. I na swoje wspomnienia też. Cholera by wzięła to wszystko! Po zaokrąglonym łuku wzięli okser, LL jak na razie... Zobaczymy czy Saverowi uda się jakoś wyratować te skoki, coś z nich jeszcze zrobić wartego zobaczenia?
W sumie Raya to nie obchodziło, jego myśli były skupione raczej na chu*owości danego dnia niż na treningu. No, może na zmianę. I oczywiście do tego dochodziły wyrwane z kontekstu wspominki... Taki brak skupienia to w jego głowie nic nowego. Oczywiście, "staruch" zmobilizowałby się bardziej do poświęcenia się chwili teraźniejszej, gdyby wiedział, że inaczej łatwo może zaliczyć spotkanie z ziemią.
_________________
The devil was once an angel, darling
 
     
Saver
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 12 lat (ur. 15.09.2007)
Rasa: Hanowerska
Wzrost: 185 cm
Właściciel: Luke Sugarman.
Cena: £4850

Doświadczenie w skokach: 162
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 147
Doświadczenie z lonżowania: 110
Kondycja: 115
Szybkość: 115
Klasa startów: WKKW: 4*

Wysłany: 2016-01-09, 23:17   

Ogier był raczej ugodowym typem, nie wojownikiem, poza tym skoro ktoś go chciał ruszyć to należało to wykorzystać, a nie marudzić jeszcze. My wcale nie trenujemy tak nisko :lol2: Kiedy został poproszony o galop płynnie zagalopował z tej nogi o którą go poproszoną, albo na którą było mu wygodnie, on skakał różne wysokości i nic nie było mu raczej straszne ale trzeba uważać, ostrożności nigdy za wiele. Ogier chyba wyczuwał nie pewność faceta, na szczęście tamtego nie poniósł go, albo nie kazał mu całować śniegu który leżał na ziemi, nieco rozmokły, bo chyba możliwość ruchu na niego dobrze wpływała. Podjeżdżając do koperty po prostu wysłał ich oboje w fazę lotu, gdyby facet nawet nie dokładnie zgrał się z nim to przeszkoda nie była na tyle wymagająca co by ogier bez tego nie dał rady skoczyć. Karosz za to nieco musiał myśleć za dwóch w kwestii miejsca do wybicia, o ile koperta nie była takim problemem ze względu na swoją wysokość, przy dwójce musiał pogłówkować przy dojeździe do niej, na szczęście odbił się w dobrym miejscu, podciągając nogi pod siebie i miękko lądując zaraz po drugiej stronie. Podczas lądowanie zamienił jeszcze nogi lądując na lewą, skoro tak facet właśnie chciał, starał się by wszystko szło dobrze i chyba nie było aż tak źle nie? Przynajmniej według karosza, wykręcili ładny łuk który prowadził do oksera. No tu były już w ogóle schody, gdzieś tym razem on w przebłysku nieco się skrócił zbierając moc w zadzie i odpowiednio w końcu się wybijając do przeszkody, byłoby prawie idealnie gdyby chyba nieco zbyt płaski skok i koń lekko puknął w wyższy drąg, który nie spadł na szczęście. Matko jaka maruda z niego :lol2: Parsknął cicho nie zadowolony z puknięcia, ale nie z rzutki.
_________________
I'm not afraid
To take a stand.

imię: I ain't playing around - Saver
właściciel: we walk this road together, through the storm - Luke Sugarman.

rodzice: Aspan x Elandra
dokumenty: passport
moje: gallery


[img]xxx[/img]

potomstwo: I feel I got a tear in my eye - brak
osiągnięcia: Ain't no way I'mma let you stop me from causing mayhem - link
 
     
Raynard
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 42 lata
Podopieczny: Lopin to the party
Pieniądze: £2785

Punkty doświadczenia: 39
Wysłany: 2016-01-09, 23:40   

//spojrzałem na poziom Nearly w skokach, dlatego LL x:

Wdzięczność była uczuciem, które w niespodziewanym przebłysku pojawiło się w jego sercu. To była wdzięczność za uratowanie jego opinii przed drugą trenującą - w końcu kary zadbał zarówno o miejsce wybicia, wybranie techniki skoku (ekonomiczny, wysoki? powiązane z miejscem wybicia w sumie) oraz jakoś go podratował. Po drugim skoku poklepał jego szyję, co u niego było... Rzadkością! Tak, nadal był raczej budującym dystans gburem, bez śladu ciepłych emocji. Może na kolejnych zawodach ogierowi przyda się jednak ta umiejętność walki z przeciwnościami i indywidualnego decydowania.
Ponownie nagrodził ogiera, tym razem głosem za oksera. Żeby wynagrodzić mu gorzkawi smak niepełnego zwycięstwa... W rzeczywistości, gdzieś w głębi siebie czuł żal, że nie może mu pomóc - ale tak bywa. Poprowadził go między przeszkodami, wymijając drugą parę i tym razem pojechali pierwszą linię przeszkód z drugiej strony, więc najpierw stacjonata, potem kopertówka. Jeszcze musiał poświęcić chwilę na zgranie się z ogierem. Na tych skokach obudziło się w nim jednak długo wypracowywane wyczucie równowagi i nie był dla ogiera już takim balastem. Jedyną przeszkodą pozostała nie do końca elastyczna ręka, blokująca nieco wygięcie. Cała reszta okej - najazd po prostej bez problemu, z płynnym przejściem w półsiad, z rytmicznym wspieraniem ruchu ogiera łydką. Nadal jednak Saver nie dostawał miejsc wybicia na talerzu - musiał wybrać je sam. Dopiero po tym szeregu, dość prostym dla tak doświadczonego skoczka, poprowadził go w końcu na wyższą przeszkodę - coś z zakresu P. Wyjątkowo skupił na niej całą swoją uwagę i bez problemu wyprowadził ogiera na najazd na sam środek drąga i podążył za jego ruchem, lekki i wyjątkowo stabilny. Na szczęście to nadal tylko stacjonata, więc jakieś szczególne wyciągnięcie nie było potrzebne... Może ta ręka aż tak nie będzie przeszkadzać?
_________________
The devil was once an angel, darling
 
     
Saver
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 12 lat (ur. 15.09.2007)
Rasa: Hanowerska
Wzrost: 185 cm
Właściciel: Luke Sugarman.
Cena: £4850

Doświadczenie w skokach: 162
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 147
Doświadczenie z lonżowania: 110
Kondycja: 115
Szybkość: 115
Klasa startów: WKKW: 4*

Wysłany: 2016-01-09, 23:51   

no wiem wiem, do jutra

Konie podobno nie mają uczuć, jak inne zwierzęta choć za pewne nie do końca jest to prawdą. Ale słowa wdzięczność na pewno by nie rozumiał, po prostu robił to czego uczono go przez wiele lat i co robił przez następne kilka, starał się jak mógł by wypaść dobrze za każdym razem. Czyli karosz chyba powinien się czuć wyróżniony skoro został poklepany, parsknął na to tylko w odpowiedzi, bo cóż mógł innego zrobić? Na razie o dziwo dosiadali go raczej doświadczeni jeźdźcy i udało im się coś nawet wygrać, więc tragedii do końca nie było, zawsze idzie jakoś wybrnąć z sytuacji - podobno. Skierował się na linię tych samych przeszkód przejeżdżając między nimi tak by wyjechać od drugiej strony wprost na stacjonatę. Bez błędnie podjechał do każdej z nich, na swój sposób oceniając miejsce wybicia, oddając mocny skok z zadu, ładne złożenie w locie oraz wyciągnięcie na tyle ile pozwalała nieco blokująca go ręka, ale jakoś dawał radę. Zauważywszy wyższą przeszkodę przed sobą postawił uszy na sztorc do przodu, machnął ogonem na boki i równym nieco mocnym krokiem dojechał do odpowiedniego miejsca, po środku przeszkody, gdzie ponownie mocno wybił się z zadu, złożył w locie i wyciągnął na tyle ile potrzeba było i udawało się, by zaraz za pewne wylądować po drugiej stronie stacjonaty.
_________________
I'm not afraid
To take a stand.

imię: I ain't playing around - Saver
właściciel: we walk this road together, through the storm - Luke Sugarman.

rodzice: Aspan x Elandra
dokumenty: passport
moje: gallery


[img]xxx[/img]

potomstwo: I feel I got a tear in my eye - brak
osiągnięcia: Ain't no way I'mma let you stop me from causing mayhem - link
 
     
Raynard
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 42 lata
Podopieczny: Lopin to the party
Pieniądze: £2785

Punkty doświadczenia: 39
Wysłany: 2016-01-10, 17:15   

Po tym skoku pozwolił sobie na chwilę przerwy... Usiadł głębiej w siodło, ściągając wodze. Zwolnił ogiera aż do stępa i wyginał go, rozciągał. I oczywiście dawał chwilę na odpoczynek. Potem to samo w kłusie i galopie. Ot, tylko wolty, koła i jakieś prostsze zmiany tempa. Po tej krótkiej przerwie znów poprosił o zagalopowanie i po przejściu w półsiad doprowadził ogiera do koperty P1. Z racji własnej niewiedzy pozwolił mu wybrać wykrok, moment wybicia - wskazywał mu jedynie regularną pracą dosiadu i łydki rytm. Podczas skoku zaznaczył prawą nogę, by zaraz po nieco ciężkim dla niego lądowaniu ("cholera by to wzięła!"). Po bardziej ciasnym łuku poprowadził go na ostatnią już przeszkodę P - okser. Przygryzł spierzchniętą wargę, przechodząc w półsiad i zaraz w fazę lotu... Nieudolnie podążył za ogierem, trochę mocniej niż zazwyczaj uleastyczniając rękę i pozwalając karusowi na wyciągnięcie się nad szeroką przeszkodą. Na sam koniec poprowadził go na tę samą stacjonatę P, którą startowali wyższe przeszkody. Najechał ją jednak z lekkiego ukosa, w locie stracił nieco równowagę, przechylając się na prawo. Dłonią pochwycił siodło by nie spaść. Spotkanie z ziemią... Ze śniegiem wydawało mu się wysoce nieprzyjemne. Wylądowali ciężko, jeździec ledwo się utrzymał. Koniec. Osiągnął swój cel - rozgrzał się, uspokoił. Zwolnił Savera aż do stępa i poluzował wodze, sprowadzając ogiera łydką na rozprężalnię. Te 10 minut poświęcił na uspokojenie bicia serca, oddechu ogiera i rozstępowanie.
Zeskoczył na ziemię, poluzował popręg i poprowadził ogiera do stajni.

[z/t]
_________________
The devil was once an angel, darling
 
     
Mia
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii
Partner: i fall in love too easily

Ostatni trening: teren z Sheridanem
Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan
Pieniądze: £910

Punkty doświadczenia: 194
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 80
Cross: 17
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2016-01-31, 15:09   
   Tytuł: Hodowca


....Jej wędrówka nie trwała długo, bez problemu odnalazła pusty parkur, gdzie też skierowała swoje kroki. Zatrzymawszy wałacha na boku, zdjęła z niego derkę, którą odwiesiła na ogrodzenie, po czym odpowiednio dopasowała sobie strzemiona i dopięła mocniej popręg. Ostatni raz poklepała siwka po łopatce, kiedy z pomocą schodków zwinnie weszła na jego grzbiet. Ufała mu na tyle, by dać całkowicie luźną wodzę, a ścisnąwszy lekko boki łydkami poprosiła o ruszenie stępem na pierwszym śladzie. Oprócz aktywnego, równego tempa nie wymagała niczego więcej, jedynie pilnując, aby koń nie schodził do środka.
....Po upływie kilku minut, kiedy sama rozgrzała się lekko w siodle poprzez proste ćwiczenia, zebrała wodze i zmieniła kierunek jazdy przez przekątną, z czasem zaczynając zajmować siwego ćwiczeniami wymagającymi minimum skupienia. W narożnikach dodała średnią woltę, zawracając mu też głowę parokrotnymi przejściami.
....Wkrótce jednak poprosiła piętnastolatka o kłus, początkowo też dając mu nieco więcej wodzy. Sama zaczęła rytmicznie anglezować, dążąc do prawidłowego rozluźnienia i rozgrzania podopiecznego. Stopniowo zaczęła wprowadzać go na parę najprostszych figur, uważnie dbając o adekwatne wyjeżdżanie wszystkich łuków.
_________________




loteria Jess '20: darmowa stanówka wybranym koniem
 
 
     
Windsor
Emeryt


Płeć: wałach
Wiek: 20 lat [01.06.2000]
Rasa: belgijski koń gorącokrwisty
Wzrost: 167 cm
Właściciel: Lorien
Cena: £2650

Doświadczenie w skokach: 152
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 145
Doświadczenie z lonżowania: 71
Kondycja: 68
Szybkość: 66
Klasa startów: Niestartujący

Wysłany: 2016-02-03, 18:05   

Towarzyszył Mii idąc obok niej równym, spokojnym krokiem. Nie wykazał większego zainteresowania otoczeniem, które znał już na pamięć. Nawet wietrzna pogoda i towarzyszące jej "atrakcje" nie robiły na nim większego wrażenia. Na miejscu stanął spokojnie, pozwalając Mii dopiąć wszystko na ostatni guzik oraz dosiąść się. Otrzymawszy stosowną komendę, ruszył przed siebie energicznym stępem, od razu rozciągając nieco szyję i krótko przy tym parskając. W reakcji na mocniejsze podmuchy wiatru strzygł od niechcenia uszami lub spoglądał w stronę hałasujących przedmiotów, ale ani razu nie napiął mięśni. Chyba meteor musiałby spaść obok, aby go ruszyć... Ale to dobrze, bo w takich warunkach bomboodporny koń jest na wagę złota.
Jak się okazało był dość elastyczny i dlatego odpowiadał na łydkę Mii, gnąc się w kłodzie podczas wykonywania wolt. Ze zgięciem w szyi także nie miał problemu. Jeżeli chodzi o przejścia, reagował dość szybko, coraz lepiej w miarę rozgrzewania się - nie tylko mięśni, ale także umysłu. Zaczął myśleć nad tym, czego właściwie od niego chciano i wówczas sporo zyskał na płynności wykonywanych poleceń. Później przeszedł do kłusa, pierw podobnie jak w stępie rozciągając sylwetkę do dołu. Tutaj także wykonywanie ćwiczeń nie sprawiło mu kłopotu, bo przede wszystkim słuchał jeźdźca i nie ignorował pomocy Mii, dzięki czemu bezbłędnie wpisywał się w łuki.
_________________

imię: prawdziwie królewskie - Windsor
płeć: nie potrzebuję nabiału żeby być męskim ~ wałach
właściciel: rozumiemy się bez słów ~ Lorien
moje: paszport, sprzęt skokowy, ujeżdżeniowy, stajenny, galeria
uwagi: zaleca się dużo stępa na długiej wodzy
zarówno na początku jak i na końcu pracy
osiągnięcia: kręta droga prowadzi do zwycięstwa ~ kliknij

klacz: moje oczko w głowie <3
lubię: poważni będziemy po śmierci ~ Mia, Lorka
nie lubię: wierz mi, że nie chcesz mi zajść za skórę
źrebaki: niestety... jestem jedyny w swoim rodzaju x3

…………………………………………………………………………….. wścieklik ©
 
     
Mercedes
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 170 cm
Podopieczny: La Isla Bonita
Pieniądze: £2525

Punkty doświadczenia: 35
Skoki: 12
Ujeżdżenie: 7
Cross: 4
Obycie z koniem: 12


Wysłany: 2016-02-05, 22:22   

Przyszła z karym ogierem na parkur, załóżmy, że gdy tu dotarli ćwiczyła może z jedna para. Po ostrożnym wejściu na halę, oprowadziła karosza w okół tego miejsca, nie przeszkadzając jednocześnie drugiemu zespołowi. W końcu doprowadziła go do schodków, tam poprawiła cały osprzęt i dosiadła go, w razie dzikich pomysłów najpierw zablokowała go co by nie wyparzył niczym z katapulty :lol2: Każde jego wyrwanie, stawanie dęba czy inne tym podobne korygowała od razu dosiadem, wodzą, nieustępliwością godną nie jednego osła. Zakładając, że spieszy nam się nieco to może stał grzecznie, w końcu puściła do na ślad stępem - aktywnym co korygowała łydką jeśli się zbyt ociągał lub hamowała jeśli zbyt szybko. O ile szedł grzecznie to lazł na długiej wodzy, dopiero po krótkim czasie kilku dosłownie minutach weszła z ogierem na kontakt, skracając wodze. Na rozgrzewkę zasadziła mu kilka wolt, przejść, wężyków czy serpentyn dokładając wszelkich starań by ogier dobrze wyginał się na zakrętach, łukach, by wolty miały dobry kształt średnice, zatrzymania były równe czy przejścia miarowe, samego tempa co wspominałam korygowała ewentualnie łydką, dosiadem. Sama pozostawała w odpowiedniej pozycją w siodle, pracując aktywnie nadgarstkami, łydkami oraz dosiadem.
 
     
Stradivarius
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 8 lat
Rasa: Koń hanowerski
Właściciel: Harley Davidson
Cena: £4375

Doświadczenie w skokach: 125
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 94
Doświadczenie z lonżowania: 36
Kondycja: 80
Szybkość: 71
Klasa startów: WKKW: 3*

Wysłany: 2016-02-05, 22:56   

Wkłusował na parkur, wysoko unosząc nogi. Musi się zaprezentować. Niestety przeszkadzało to ludziowi, więc w końcu przeszedł do stępa. Obeszli halę dookoła. Na widok innego konia zarżał, ale na tym poprzestał, bo nie chciał przeszkadzać. Dziewczyna sobie tam poprawiała osprzęt, a on obmyślał szatańskie plany. Skoro już go tu wyciągnęła, to nie musi być miły. Może zaszaleć! Jednak nie od razu, na wszystko przyjdzie czas. Cofnął uszy do tyłku, gdy go dosiadła. Ruszył aktywnym stępem, wywijając ogonem na boki. Kiedy weszła na kontakt, postanowił się zabawić. Wystrzelił z zadu, a potm niczym aniołek wykonał ćwiczenie, o które wcześniej go poprosiła. Na woltach mniej więcej wpisywał się w ten okrąg, choć jej zamysł pewnie był mnie trójkątny niż jego. Co brak ćwiczeń robi z koniem. Cały czas utrzymywał tempo, z tym nie było problemu. Miał w sobie nadmiar energii do wykorzystania.
_________________

    osiągnięcia: ▴ I miejsce MMK kl. L pod Jessie
    osiągnięcia: ▴ I miejsce zawody crossowe kl. advanced pod Christianem
    osiągnięcia: ▴ II miejsce zawody crossowe kl. P pod Christianem
    osiągnięcia: ▴ II miejsce zawody skokowe speed & fun pod Harleyem
    + nagroda za najciekawsze przebranie
    osiągnięcia: ▴ IV miejsce zawody skokowe kl. P pod Jessie
    osiągnięcia: ▴ IV miejsce zawody ujeżdżeniowe kl. P pod Vivianne
    osiągnięcia: ▴ X miejsce zawody skokowe kl. N pod Diego
    osiągnięcia: ▴ postać miesiąca maj '13

    treningi: 2 zwykłe, 3 skokowe, 4 ujeżdżeniowe, 0 crossowych,
    treningi: 2 tereny, 5 lonży, 1 karuzela, 2 korytarze

    dokumenty: paszport

    potomstwo: She's Marvelous « m. Deadia vel Duma »
 
     
Mercedes
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 170 cm
Podopieczny: La Isla Bonita
Pieniądze: £2525

Punkty doświadczenia: 35
Skoki: 12
Ujeżdżenie: 7
Cross: 4
Obycie z koniem: 12


Wysłany: 2016-02-05, 23:31   

Była raczej zbudowana, ale nieco siły miała, choć półtonowego zwierzęcia raczej nie utrzyma długo w ryzach gdy będzie szalał :lol2: Bo przerobię go na kabanosy, kotlety i co tam tylko userzy do tego czasu nie wymyślili :D Zły koń - zły trening lub jego brak, nie no aż tak źle chyba nie będzie.
-Kara mendo zostaw energię na potem. - szepnęła mu prawie wprost do ucha między jednym, a drugim ćwiczeniem. Energia mu się przyda na skoki, bo go wykończy, albo on ją :lol2: Nie mieli trenować ujeżdżenia tylko skoki, ważne, że w miarę prawie idealnie się im udawało, starała się go wyginać za wodzą na łydce Po stosownej rozgrzewce w stępie, w najbliższym narożniku który dokładnie wyjechali kobieta aktywną łydką i wypchnięciem z krzyża posłała go do kłusa, w razie co przyhamowała go jeśli doszło do galopu, aż do skutku nie zamierzała pobłażać w żadnej kwestii. Znowu przejechali dobrych kilka minut w kłusie, nim kobieta zaczęła wykręcać znowu z nim kolejne zadania, typowe co poprzednio wężyk, wolty, serpentyny. Jednak przejścia były nieco bardziej złożone w końcu kłus-stęp-kłus-stój-kłus i tak sobie poprzechodzili trochę, nie co krok ale jednak kilka dobrych zrobili. Cały czas pilnowała jego wygięcia, tempa, zaangażowania oraz by nie robił żadnych głupstw :lol2: Na ich drodze miało zaraz się pojawić coś nowego, innego, wzmocniła półparady wysyłane do pyska ogiera, by skupić go maksymalnie na sobie i pomocach mu wysyłanych. By kilka metrów przed nim w końcu dostrzec drągi leżące na ziemi, zamknęła go w pomocach, by jechał równym kłusem na sam ich środek. W przypadku innego chodu odstąpiła od pierwszego najazdu szykując go w mocniejszych pomocach do drugiego, w dobrym miejscu dała mu sygnał łydką do unoszenia nóg nad drągami. Przejechali je na obie nogi, kolejno pokierowała go po łagodnym łuku na niskie cavaletti, wymagające tego samego co poprzednio tylko nieco budową się różniło. Wysyłała dokładnie te same pomoce co wcześniej i o ile przejechali dobrze, to powtórzyli na drugą nogę i chwila przerwy nim stajenni ustawili nowe przeszkody.
_________________
I'm cocky, beat that pussy up like Rocky
I fly to Amsterdam for the right fee.



personalia: We survived the thunder » Mercedes Smith
wiek: And escaped the hunger » 23 lata.

partner: Who knows what they'll ask us » xxx.
pms: We don't need no answers » 0.

przyjaciele: Once a millionaire can't get off me » xxx.
wrogowie: Shark blue cool with a shark fee » xxx.

moje: Porsche Cayenne, Mercedes Reveals, phone, house, gallery
osiągnięcia: And sometimes I wonder how we got through » link
 
     
Mia
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii
Partner: i fall in love too easily

Ostatni trening: teren z Sheridanem
Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan
Pieniądze: £910

Punkty doświadczenia: 194
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 80
Cross: 17
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2016-02-05, 23:55   
   Tytuł: Hodowca


....Była zadowolona z pracy wałacha i przynajmniej nie wahała się okazywać mu to. Nieustannie go chwaliła i mówiła, jaki to wspaniały jest - bo w końcu był, nie? <3 Była w niego zapatrzona jak matka w dziecko, choć na ten moment to ona była tym dzieckiem. Ale wracając, po przeprowadzeniu odpowiedniego rozprężenia w kłusie, pozwoliła siwemu zagalopować, na narożniku odpowiednio ustawiając łydki i wysyłając go w tenże chód. Pierwsze okrążenie przeprowadziła w tradycyjny sposób, dając mu stosowną ilość luzu, po czym ponownie wykręciła kilka figur. Parokrotnie zmieniła kierunek przez przekątną, ćwicząc przy tym lotną, z którą Windsor powinien poradzić sobie bez problemu.
....Zmarszczyła czoło, gdy Mercedes wjechał na parkur. Nie lubiła jeździć w czyjejś obecności, więc postawiła na to, aby całkowicie je zignorować. Uprzejmym tonem poprosiła stajennego o ułożenie drągów kilku drągów na prostej linii. Podczas, gdy mężczyzna wykonywał jej polecenie, ona zwolniła ich do kłusa, kątem oka pilnując jego roboty. Kiedy wszystko było gotowe, naprowadziła belgijczyka do pierwszych drągów ułożonych według jego naturalnego kroku. Poklepała go po łopatce w geście pochwały, a zmieniwszy kierunek przez półwoltę powtórzyła to ćwiczenie z drugiej strony. Po minięciu ostatniego z drągów poprosiła stajennego o rozsunięcie wszystkich, co miało skłonić konia do rozszerzenia kroku. Pilnując idealnie prostopadłego najazdu na sam środek naprowadziła Winda najpierw z jednej strony, potem z drugiej nie zapominając o pochwale.
_________________




loteria Jess '20: darmowa stanówka wybranym koniem
 
 
     
Stradivarius
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 8 lat
Rasa: Koń hanowerski
Właściciel: Harley Davidson
Cena: £4375

Doświadczenie w skokach: 125
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 94
Doświadczenie z lonżowania: 36
Kondycja: 80
Szybkość: 71
Klasa startów: WKKW: 3*

Wysłany: 2016-02-06, 09:57   

Karamenda to go jeszcze nikt nie nazwał. Zastrzygł uszami, zatrzymał się i odwrócił głowę, żeby na nią spojrzeć. Co to karamenda? Chyba nie zrozumiała pytania, więc ruszył przed siebie stępem. Nie było większego problemu z ćwiczeniami, póki co wykonywał je grzecznie i dokładnie. W narożniku ludź wypchnął go do kłusa, co przyjął z zadowoleniem. A ponieważ na hali trenowała jeszcze inna para, to przyjął swoją dumną pozę, coby się popisać. Wysoko unosił nogi, poruszał się w równym tempie. Na woltach szło mu coraz lepiej i okręg zaczynał być okręgiem. Pierwsze przejście do stępa zrobił z opóźnieniem, niezadowolony z sytuacji. Ale kiedy odkrył, że znowu pozwoli mu kłusować, z następnymi nie robił problemu. A co do głupstw i diabelskich planów, to porozmawiamy potem :lol2: Na jego drodze pojawiły się drągi. Mercedes wysłała go na sam środek i takim też torem ruszył mężnie w ich stronę. Pokonał te przeszkody bez żadnej... no, przeszkody. W końcu taki dzielny z niego koń! Do tego unosił nóżki nad drążkami z gracją baletnicy. Pokonali je na dwie nogi, potem przyszedł czas na cavaletti. I tu poszło bezproblemowo, słuchał się nowej koleżanki. Po tym zrobili chwilę przerwy, więc zaczął skubać jej spodnie.
_________________

    osiągnięcia: ▴ I miejsce MMK kl. L pod Jessie
    osiągnięcia: ▴ I miejsce zawody crossowe kl. advanced pod Christianem
    osiągnięcia: ▴ II miejsce zawody crossowe kl. P pod Christianem
    osiągnięcia: ▴ II miejsce zawody skokowe speed & fun pod Harleyem
    + nagroda za najciekawsze przebranie
    osiągnięcia: ▴ IV miejsce zawody skokowe kl. P pod Jessie
    osiągnięcia: ▴ IV miejsce zawody ujeżdżeniowe kl. P pod Vivianne
    osiągnięcia: ▴ X miejsce zawody skokowe kl. N pod Diego
    osiągnięcia: ▴ postać miesiąca maj '13

    treningi: 2 zwykłe, 3 skokowe, 4 ujeżdżeniowe, 0 crossowych,
    treningi: 2 tereny, 5 lonży, 1 karuzela, 2 korytarze

    dokumenty: paszport

    potomstwo: She's Marvelous « m. Deadia vel Duma »
 
     
Mercedes
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 170 cm
Podopieczny: La Isla Bonita
Pieniądze: £2525

Punkty doświadczenia: 35
Skoki: 12
Ujeżdżenie: 7
Cross: 4
Obycie z koniem: 12


Wysłany: 2016-02-07, 00:16   

Miałam problem z przeczytaniem słowa "karamenda", nie skumałam najpierw co to za słowo dopóki nie rozdzieliłam go :lol2: Większość ludzi tak mówi ostatnio, kara/siwa/ruda menda, to prawie to samo co diabeł. Kobieta sama się dokładnie przykładała do wykonywanych ćwiczeń, co by ogier nie miał wątpliwości co ma robić. Nie omieszkała się go chwalić za każde dobrze wykonane ćwiczenie, co by wiedział, że nie tylko praca się liczy oraz wymagania. Z każdym kolejnym ćwiczeniem szło im znacznie lepiej, co ją cieszyło niezmiernie. Chyba nie sądził, że trening skończy się po dwóch ćwiczeniach? Tak łatwo to nie ma, o tam szatańskich. Jak dawał radę iść i skubać? Nie patrzył przed siebie? Hardo :D Tak czy siak postępowali sobie wokół hali by w końcu ponownie zakłusować, kobieta nadal nie pozwalała na samowolkę ze strony ogiera stosownie go sprowadzając na ziemię. Pokierowała go na coś nowego, kopertę niską nie wymagającą zbyt wiele, ponownie w zamkniętych pomocach, stosownym tempem na sam środek przeszkody. W razie innych odpałów po prostu nie dojechali do niej, zakładając, że jednak dojechali w odpowiednim miejscu łydka do wybicia się, półsiad, oddanie wodzy i podążenie za ogierem.
 
     
Stradivarius
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 8 lat
Rasa: Koń hanowerski
Właściciel: Harley Davidson
Cena: £4375

Doświadczenie w skokach: 125
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 94
Doświadczenie z lonżowania: 36
Kondycja: 80
Szybkość: 71
Klasa startów: WKKW: 3*

Wysłany: 2016-02-07, 10:28   

A dawał radę, bo on ma wrodzony talent do skubania! :lol: Stępował wokół hali rozglądając się na boki, strzelając ogonem o swój zadek i strzygąc uszami co kilkanaście kroków. Stajenni ustawili niską kopertą, która przykuła jego uwagę. Wprawdzie niska i się nie wykaże, ale lepszy rydz niż nic. Ruszył kłusem wprost na nią. Chciał zagalopować, ale mu nie pozwalała. Cóż za dziwne ten ludź ma przyzwyczajenia! Prychnął z niezadowoleniem. Nadeszła chwila wybicia, to i się wybił. Po wylądowaniu płynnie przeszedł do galopu, schował głowę między nogami i wystrzelił z zadka. Mógłby jej urządzić jakieś rodeo. To by była zabawa!
_________________

    osiągnięcia: ▴ I miejsce MMK kl. L pod Jessie
    osiągnięcia: ▴ I miejsce zawody crossowe kl. advanced pod Christianem
    osiągnięcia: ▴ II miejsce zawody crossowe kl. P pod Christianem
    osiągnięcia: ▴ II miejsce zawody skokowe speed & fun pod Harleyem
    + nagroda za najciekawsze przebranie
    osiągnięcia: ▴ IV miejsce zawody skokowe kl. P pod Jessie
    osiągnięcia: ▴ IV miejsce zawody ujeżdżeniowe kl. P pod Vivianne
    osiągnięcia: ▴ X miejsce zawody skokowe kl. N pod Diego
    osiągnięcia: ▴ postać miesiąca maj '13

    treningi: 2 zwykłe, 3 skokowe, 4 ujeżdżeniowe, 0 crossowych,
    treningi: 2 tereny, 5 lonży, 1 karuzela, 2 korytarze

    dokumenty: paszport

    potomstwo: She's Marvelous « m. Deadia vel Duma »
 
     
Windsor
Emeryt


Płeć: wałach
Wiek: 20 lat [01.06.2000]
Rasa: belgijski koń gorącokrwisty
Wzrost: 167 cm
Właściciel: Lorien
Cena: £2650

Doświadczenie w skokach: 152
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 145
Doświadczenie z lonżowania: 71
Kondycja: 68
Szybkość: 66
Klasa startów: Niestartujący

Wysłany: 2016-02-07, 14:32   

Przechodząc do galopu ożywił się, aczkolwiek oszczędził Mii spotkania z nieokiełznanym entuzjazmem. Energicznie przeszedł do wyższego chodu, parskając przy tym głośno i ochoczo pociągnął łeb do dołu na tyle, na ile umożliwiła mu to długość wodzy. Galopował w stałym, równym rytmie, nie potrzebując do tego zachęty ze strony jeźdźca. Swobodnie niósł Mię na swoim grzbiecie sprawiając, że podążanie za jego ruchem było dziecinnie proste tak długo, jak kobieta pozostała rozluźniona. Wciąż równie dobrze reagował na łydkę, przez co wolty wykonywane w galopie także zachowały swój kształt. Jeżeli natomiast chodzi o lotną, to rzeczywiście wykonanie pojedynczej zmiany nie było dla niego problemem. Była to jedna z podstaw, nawet dla konia skokowego (do którego aktualnie było mu bliżej). We wskazanym miejscu zmienił więc prowadzącą nogę.
Widząc drugiego konia, nieoczekiwanie zarzucił łbem - trudno orzec czy w przypływie entuzjazmu, czy też irytacji, bo nic więcej nie uczynił. Dopiero po chwili przeszedł do kłusa wraz z poleceniem Mii, idąc wyraźnie bardziej sprężyście niż przedtem. Ganaszując się lekko, intensywnie mielił wędzidło w pysku, dość dynamicznie krążąc wokół placu aż skierowali się w stronę drągów. Te przeszedł bez problemu, wpasowując się w wyznaczone odległości między poszczególnymi drągami. Ćwiczenie wzmogło zainteresowanie wałacha, toteż stan podekscytowania utrzymywał się na w miarę równym poziomie. Nie próbował spływać na boki ani w trakcie najazdu, ani podczas pokonywania drągów - 'przecinał' je na wprost, uważnie podnosząc nogi. Podobnie przy większym rozstawie drągów - to tylko sprowokowało go do mocniejszego pchania się tyłem i wydłużenia sylwetki.
_________________

imię: prawdziwie królewskie - Windsor
płeć: nie potrzebuję nabiału żeby być męskim ~ wałach
właściciel: rozumiemy się bez słów ~ Lorien
moje: paszport, sprzęt skokowy, ujeżdżeniowy, stajenny, galeria
uwagi: zaleca się dużo stępa na długiej wodzy
zarówno na początku jak i na końcu pracy
osiągnięcia: kręta droga prowadzi do zwycięstwa ~ kliknij

klacz: moje oczko w głowie <3
lubię: poważni będziemy po śmierci ~ Mia, Lorka
nie lubię: wierz mi, że nie chcesz mi zajść za skórę
źrebaki: niestety... jestem jedyny w swoim rodzaju x3

…………………………………………………………………………….. wścieklik ©
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 7