NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Parkur trawiasty
Autor Wiadomość
Monte Cassino
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 7 lat
Rasa: Holsztyńska
Właściciel: Jackson
Cena: £2000

Doświadczenie w skokach: 75
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 33
Doświadczenie z lonżowania: 13
Kondycja: 35
Szybkość: 25
Klasa startów: Skoki: P1

Wysłany: 2013-08-21, 23:22   

Monciak zkłusował ochoczo, kierując się w stronę parkuru. Łeb uniósł minimalnie w górę, przyglądając się z udawanym zdziwieniem wszelkim straszakom. Zatrzymał się na pierwszy sygnał. Kiedy Jack złapał wodze w jedną rękę, podniósł głowę, gapiąc się na budkę sędziowską. Teraz wydawała się być zdecydowanie bardziej ciekawa. Długo jednak sobie łebka w górze nie potrzymał, bo po chwili Jack ponownie zajął się jego ustawieniem. Monte natychmiast odpowiedział, w miarę własnych możliwości zbierając się.
Kiedy do radarów gniadego dotarł sygnał, koń niemalże zagalopował w miejscu, doskonale ten odgłos znając. Kiedy chłopak dał mu sygnał, przeszedł natychmiast do wymaganego chodu, podstawiając zad głęboko pod kłodę. Uszy ogiera powędrowały w stronę Jack'a. W tej chwili w szczególności akceptował jego pomoce. Ładnie wyjechał pierwszy zakręt, wyginając się w należny sposób. Cały czas zostawał prosty w łopatkach. Kiedy przeszkoda zaświeciła mu przed oczami, wybałuszył na nią oczy, łeb unosząc nieco wyżej. Natychmiast zaczął galopować bardziej pod górę. Trzymany przez szatyna mocno dosiadem, doszedł do punktu wybicia, oddając byczy skok. Bał się puknąć w drąga, więc zapas był niemalże powalający. Po przeszkodzie dwukrotnie bryknął. Jego uszy powędrowały w przód, gdyż nagle wyrósł mu okser. Po raz kolejny polegał na pomocach Jacksona. Dał się do końca doprowadzić, oddając kolejny skok. Przednie nogi powędrowały "za uszy". Wszystko wsparła dobra praca szyi i "wystrzał" zadnich nóg w tył. Przecież nie zamierzał zawadzić w przeszkodę.
Gniady po przeszkodzie zaczął galopować mocniej, podrzucając przednimi szkitami w powietrzu. Na zakręcie skrócił się, oddając się pomocom szatyna. Znów galopował tak, jak powinien, wbijając się w ustalony na treningach rytm. Tym razem, kiedy Monciak ujrzał doubla, można powiedzieć że wręcz się wyłączył. Półparada nieco go rozbudziła, ale koń zareagował za późno. Nie pasowało mu. Nie potrafił skakać, kiedy było mu zbyt blisko. Skonsternowany oddał skok za wcześnie. Wyciągnął nogi maksymalnie do przodu, starając się dolecieć do przeszkody. Z racji iż skok był ponownie ponad poprzeczkę, udało mu się dotrzeć do ziemi, delikatnie podpukując drąg. Zrzutki nie było. Casino natychmiast po wylądowaniu wybił się z ziemi, wyskakując z czterech nóżek. W jego głowie znów zagrały sygnały od Jack'a. Powędrował uszami w tył, niemalże okręcając się na zadzie. Był całkowicie skupiony na chłopaku. Podstawił zad głęboko pod kłodę, niemalże galopując w miejscu. W tej chwili dawał mu się prowadzić niemalże wyśmienicie. Kopnięcie wywołało u niego natychmiastową reakcję. Monciak usłuchał, wyskakując w owym momencie w górę. Kolejny bezbłędny jak dotąd skok.
_________________

Rezerwuję imige ogiera Nekton

V miejsce z Jacksonem kl. P
VII miejsce z Jacksonem kl. L


KRÓTKI PODPIS, dla Lisiaczka
 
     
Jackson
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Rasa: ---
Podopieczny: LUXIO
Pieniądze: £3540

Punkty doświadczenia: 174
Wysłany: 2013-08-22, 12:40   

Przy dość niewymierzonym skoku na przeszkodę nr 3. udało mu się zabrać z Monte. Odetchnął z ulgą po wylądowaniu, mając jedynie nadzieję, że puknięty drąg nie spadnie.
Teraz byli już przed przeszkodą nr. 5, która była bez wątpienia najtrudniejszą przeszkodą w parkurze. Był to rów z wodą. Nie przypominał sobie, aby na treningach ćwiczyli tego typu przeszkody, ale mimo to podjął się jej. Z Luxem także nie trenowali rowów a udało się ją dzisiejszego dnia pokonać na jego poprzednim przejeździe. Zatem przycisnął dość mocno łydki, odmierzając odległość do skoku. Była idealne, byleby zachować właśnie to tempo. Wodzami i łydkami pilnował, aby ten nie uciekł przed skokiem ani w prawo ani w lewo, a także nogi działały intensywnie, by koń nie stanął przed rowem. W końcu dojechali do miejsca odskoku, gdzie Jackson zasygnalizował to prawidłowo łydką. Wzbili się w górę, a chłopak oddał dość mocno wodzę, by Monte mógł zapracować szyją i pociągnąć za nią całe ciałko. Jeżeli wylądowali, brunet poklepał konia subtelnie po łopatce, od razu zbierając się do kolejnych wyzwań.
Tym razem czekał na nich szereg, jak mniemam na jedną foule. Docisnął łydki skręcając koniem delikatnie w prawo i już byli na przeciwko do pierwszej przeszkody w szeregu, czyli oksera. Do końca dojechał ogiera i na odskoku dał mocną łydkę wzbijając się w górę razem z Casino. Zrobił półsiad i oddał wodzę. Po przeszkodzie przysiadł chwilowo w siodło i dał dość mocną łydkę, nakłaniając gniadego do kolejnego skoku nad stacjonatką. Ze strony Jacksona było podobne zachowanie. Będąc nad sztalką obciążył lewą stronę by ten wylądował właśnie na tą nogę nakierował go na kolejne przeszkody. Tutaj także mógł powalczyć z czasem, dlatego urwał kilka fouli skracając najazd na pojedynczo stojącego oksera z numerem 7. Najechał na niego delikatnie pod skosem, co było utrudnieniem, ale z drugiej strony zyskał bardzo dobry czas. Na odskoku łydeczka, wsparcie konia i skok. Półsiad, Wodza i lądowanie. Teraz została jeszcze jeden doublebarre z podobnym najazdem. Tutaj chciał już precyzyjnie wcelować w tą końcową przeszkodę by nie spaprać całego przejazdu. Wyjechał prawidłowo zakręt,a raczej łuk i będąc już na prostej podparł nieco mocniej konia łydkami i dojechał do samego końca oddając jak mniemam prawidłowy skok nad okserem. Gdy wylądowali, chłopak przejechał jeszcze przez celowniki, nadal pozostając w delikatnym półsiadzie. Zaczął klepać Monte Casino, będąc zadowolonym ze swojego nowego rumaka. Przeszli w pewnym momencie do kłusa, gdzie mężczyzna nadal chwalił zwierze. Na końcu brunet usiadł w siodło i przeszedł do stępa, opuszczając parkur.
Rozstępował gniadego i po prostu poszedł do stajni/ zt
_________________

> 3 miejsce na koniu Lux, skoki klasa P
> 4 miejsce na koniu Desperado, cross
> 2 miejsce na koniu Sleepwalker, ujeżdżenie klasa P
> 5 miejsce na koniu Monte Casino, skoki klasa P
> 7 miejsce na koniu Monte Casino, skoki klasa L
> 2 miejsce na koniu Desperado, skoki klasa N
 
     
Monte Cassino
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 7 lat
Rasa: Holsztyńska
Właściciel: Jackson
Cena: £2000

Doświadczenie w skokach: 75
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 33
Doświadczenie z lonżowania: 13
Kondycja: 35
Szybkość: 25
Klasa startów: Skoki: P1

Wysłany: 2013-08-22, 13:43   

Monciak natychmiast wlepił wzrok w rów, który znajdował się kilka fouli od niego. Tego się nie spodziewał. Kiedyś kazano mu skakać tego typu strachy, ale teraz już nie pamiętał czy go zjadły czy nie ! Skierował uszka do przodu, czujnie wsłuchując się w sygnały Jacksona. Tempo utrzymywał takie, jakie chłopak mu narzucił. Nie chciał przecież się utopić. W punkcie wybicia, wybił się bardziej na szerokość niż na wysokość. Z resztą to było teraz na rękę dla tej pary. Wylądował na lewej nodze, ale zmienił to, rzucając dla zachęty zadem. Na jego szyi zaczęły pojawiać się pierwsze oznaki zmęczenia. Obrócił się na zadzie, w ten sposób zakręcając. Skrócił się samowolnie, oddając kolejny skok, tym razem nas okserem. Jego wzrok był już utkwiony w kolejnej przeszkodzie. Przegalopował folue i wybił się kilkanaście centymetrów ponad stacjonatą, w tej chwili w szczególności bojąc się jakiegokolwiek puknięcia. Wylądował na lewo, ponownie dodając w galopie, samowolnie oczywiście. Nakierowany na przeszkodę, skrócił się z powrotem, polegając na pomocach chłopaka. Skoczył po skosie, tym razem bez jakiegokolwiek zapasu, nie miał pojęcia jak ma to potraktować, czy jak oksera, czy stacjonatę, czy może inne butelki. Do kolejnej przeszkody ponownie dał się ładnie doprowadzić. Problem był jedynie podczas łuku, ponieważ ogier nie zamierzał się wyginać. Nienawidził tego. Pokonał przeszkodę w podobnym stylu co poprzednio, a po niej wybił się kilkakrotnie z grzbietu, w tej chwili kompletnie zapocony. Nie ma się takiej dobrej kondycji. Przeszedł do kłusa, potem do stępa i go do stajni za Jackiem. /zt
_________________

Rezerwuję imige ogiera Nekton

V miejsce z Jacksonem kl. P
VII miejsce z Jacksonem kl. L


KRÓTKI PODPIS, dla Lisiaczka
 
     
Sayen
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 20
Podopieczny: Brak
Pieniądze: £2150

Punkty doświadczenia: 15
Wysłany: 2013-08-24, 18:28   

Weszła na teren rozprężalni, prowadząc u swojego boku Lockharda. Zjawili się sporo przed czasem - wiadomo, jak to jest. Oczywiście dziewczyna nienagannie przygotowana; czarna marynarka na wierzchu, biała koszula na piersi, piaskowe bryczesy z pełnym lejem oraz skórzane oficerki dopełniające ten galowy strój. Po uprzednim sprawdzeniu wszelkich prawidłowości lub ich braku, założyła śnieżnobiałe rękawiczki, podpięła kask i wsiadła. Oczywiście standardowe ćwiczenia, kilka oddanych skoków, aby się przygotować. Chyba jednak nie chodzi o to, by rozpisywać się przy rozprężeniu?

Kiedy zobaczyła, że para wpisana przed nimi ukończyła swój przejazd, zebrała wierzchowca do żwawego stępa i zmierzyli na parcour. Pozwoliła, by karus dokładnie przyjrzał się przeszkodom, oswoił, gładząc jego szyję. Nie chcieliby przecież przeżyć szoku, nieprawdaż? Po oględzinach wyraźne sygnały do zakłusowania i przed budkę sędziowską. Tam tradycyjnie: zatrzymanie, ukłon i sygnał do stępa. Od tej chwili liczyło się dla nich tylko pełne skupienie i wzajemne zrozumienie. Na obszernej wolcie ustawienie i pomoce do zagalopowania na lewą nogę. Po wyjeździe z wolty znaleźli się na wprost pierwszej przeszkody, jaką była stacjonata. Dziewczyna trzymała go w stałym kontakcie, nie wiedząc, czy mógłby coś wywinąć. Prowizorycznie łydkę nieznacznie, acz jednak, z mocniejszym naparciem usadowiła przy boku konia. Wysiadywanie taktu ogiera było czystą przyjemnością dzięki jego miękkiemu chodowi. Nie znajdowała się tam jednak dla samych rozkoszy, tak więc półparadą zwróciła jego uwagę na siebie. Tempo było energiczne, ale nie prędkie. Przed nimi znajdowała się linia dwóch przeszkód - stacjonaty oraz oksera. Znaleźli się w odpowiedniej odległości do odliczenia. Jedna, dwie, trzecia foulla i dociśnięcie łydki dla lepszego efektu. Płynnie ruszyła za ruchem ogiera w półsiadzie, oddając mu dłońmi wodze w kierunku pyska. Po skoku od razu wróciła miękko do siodła, cofając rękę elastycznie. Półparadką zwróciła uwagę ogiera na siebie, co by się nie rozpędził zbyt przed kolejnym skokiem. Nabranie odpowiedniego tempa zabrało im zaledwie sekundę. Zbliżenie do oksera, odpowiedni naskok. Sayen odciążyła jego grzbiet, znów unosząc się i tym razem dając mu wyraźne sygnały do wylądowania na lewą nogę - półparadka lewej wodzy oraz owa łydka - bo tego właśnie wymagał kolejny najazd. Naprowadziła karego na kolejną przeszkodę pod lekkim skosem wiedząc, że tak zaoszczędzą nawet i tę sekundę. Oczywiście pomogła mu przy wyskoku, jak i fazie lotu. Tym razem potrzebowali upadku na prawą nogę. Przypomniała o tym Lockhardowi obciążając odpowiednie strzemię i dociskając znacznie łydkę. Po lądowaniu utrzymała półsiad, dając mu chwilę odpoczynku od odbijającego się tyłka o jego grzbiet. Tak najechali na czwartą przeszkodę, którą pokonali prędko przy szybkiej reakcji obojga.
_________________


 
 
     
Lockhard
Multichampion
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 12 lat [13.04.2007]
Rasa: KWPN
Wzrost: 170 cm

Ostatni trening: 02.2020 - teren - Aaren
Właściciel: Christian Levrull
Cena: £7850

Doświadczenie w skokach: 212
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 221
Doświadczenie z lonżowania: 72
Kondycja: 120
Szybkość: 114
Klasa startów: WKKW: 4*

Wysłany: 2013-08-24, 18:46   
   Tytuł: Puller


Przyszedł na teren zawodów wraz z Sayen, której co prawda nie znał, lecz nie przeszkadzało mu to zanadto. Przyzwyczaił się do obcowania z wieloma obcymi ludzi ostatnimi czasy, niewielu z nich go dosiadało, co wciąż działało na korzyść ogiera. Podczas rozprężenia amazonka musiała dość długo zabiegać o jego uwagę oraz koncentrację, ale gdy już ochłonął, stał się o wiele bardziej jezdny. Koniec końców był taki, że był w pełni przygotowany do startu, a nawet mniej nakręcał się na przeszkody aniżeli z początku.

W danej chwili wszedł na parkur energicznym krokiem, cicho parskając i z zaciekawieniem strzygąc uszami. Prowadzony dookoła przeszkód, lekko kulił radary i mielił wędzidło w pysku, jednocześnie mierząc przeszkody wzrokiem. Później przeszedł do kłusa, w którym udali się pod budkę sędziowską, gdzie zatrzymał się równo obciążając każdą z kończyn i spode łba patrząc na sędziów. W reakcji na łydkę, ruszył stępem, a wchodząc na woltę, płynnie zagalopował pod górę na lewą nogę wiodącą. Strzelając z ogona, wyszedł na prostą naprzeciw pierwszej przeszkody, co automatycznie wzbudziło w nim chęć wyrwania do przodu. Jednak trzymany na solidnym kontakcie, nadał swojemu ruchowi jedynie więcej dynamiki, utrzymując jednakowe tempo. Widocznie nie wahał się ani chwili, odważnie idąc na przeszkodę. Mając doświadczenie w skokach, nie opierał się wyłącznie na sygnałach Sayen, a skorzystał z własnego widzimisię, samodzielnie wybierając miejsce odskoku. Skok oddał pionowy, z niewielkim zapasem, ładnie się w niego angażując. Po wylądowaniu, wyciągnął nieco łeb do dołu, ale zaraz się pozbierał do kupy i pogalopował na następną przeszkodę. Wciąż pilnowany przez amazonkę, nie rozpędzał się tak, jakby sobie tego życzył. W wyznaczonym miejscu oddał ekonomiczny skok, poziomy, ładnie składając się nad samymi drągami i wyciągając cielsko w trakcie lotu. Wylądował na lewej nodze, tak jak mu podpowiedziała Sayen, po czym skręcił w lewą stronę po skosie. Uspokoił się trochę po minionych skokach przez co do double'a już tak nie rwał. Oddał kolejny, zarówno pionowy jak i daleki skok, doskonale przystosowując się do budowy przeszkód. Wylądował na prawej nodze i parskając ciężko co krok, poleciał na prawo, wykręcając na stacjonatę oznaczoną numerem cztery. Oddał poprawny technicznie skok, przed odskokiem nabierając nieco prędkości, co jednak nie zakłóciło jego harmonii i równowagi, nie doprowadzał do krytycznych sytuacji.
_________________
‘ Bycie skromnym i pokornym?
Te cechy mnie nie kręcą ‘

imię: a imię jego 666 - Lockhard
pseudonimy: Lock, Loczek
właściciel: wydaje mu się, że złapał
byka za rogi… :> ~ Christian Levrull
moje: paszport, sprzęt skokowy,
ujeżdżeniowy, stajenny, galeria
uwagi: przygotuj się na krew, pot i łzy.
osiągnięcia: jestem zdeterminowany do
łamania swoich granic ~ tutaj
pms: okrutna, zła i podła :> [2]
lubię: chodź ze mną na ciemną stronę
[Liska <3, Sayen, Christian]
nie lubię: czujesz już oddech śmierci na plecach?
[Caroline H.]

I'm so excited we had a clear that I might try to kill you!

potomstwo:
▴ Notesique Nox po Not So Hell
▴ Little Bit of Spice po Spice Girl
▴ Lavard Sontesique po I So Bad
▴ Licorne po Petit Coeur

‘ Czas dorzucić do ognia…
Niech skurwysyny płoną‘

…………………………………………………………………………….. wścieklik ©


ostatnio przekuty (na 4): 20.04.2020
 
     
Sayen
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 20
Podopieczny: Brak
Pieniądze: £2150

Punkty doświadczenia: 15
Wysłany: 2013-08-24, 18:51   

Nadszedł czas na tę, której obawiała się chyba najbardziej. Po skoku nad stacjonatą zebrała go, podprowadzając maksymalnie do momentu, w którym skupiła cały jego potencjał, pozwalając, by wyrwał się do przodu na rów z wodą. Wiedziała, że tylko mocniej go nakręci tym sposobem i tak się też stało. Pozwoliła, by wyciągnął się nad przeszkodą, odpuszczając mu wodze, by nie hamować pyska. Kiedy znów znalazła się w siodle, prędko go pozbierała i nakierowała na kolejny szereg znów stanowiący okser oraz stacjonatę. Starała się wyprowadzić go idealnie na środek, co by później nie mieli problemów przed drugą przeszkodą. Zamknięcie w łydkach, skrócenie na wodzach i jazda. Dotarcie do momentu odskoku zajęło im dosłownie ułamki sekund, kiedy znów musiała pochylić się do przodu, oddając mu wodze i wykonując półsiad. Po oddanym skoku szybko go skróciła, skupiając się na przeszkodzie 6b. Przed samym odskokiem znów odpuściła, dodając łydkę i posyłając go do góry. Podczas skoku zmieniła ustawienie oraz dopasowała pomoce do wylądowania na lewo, gdyż wymagał tego kolejny najazd na doublebarre - przedostatnią przeszkodę. Najazd był krótki i prędki, jak i sam lot. Byli wycieńczeni i chcieli mieć to już za sobą. Po oddanym skoku przejechała dłonią po jego szyi. Przed nimi finish. Starała się skrócić najazd - zawsze dodatkowe ułamki sekund, a czas przecież był ważny w tamtym momencie. Po łuku dodała łydkę ponownie, zamykając go zaraz i siadając mocno w siodło. Ostatnia przeszkoda stała im na drodze do ukończenia przejazdu. Pozwoliła, by tym razem się rozpędził, biorąc okser w locie. Wystarczyło tylko, że pochyliła się, odciążając mu zad i oddała rękę, by wykonał ostatni baskill w tym przejeździe. Przy lądowaniu szybki powrót do siodła, minięcie celowników i zakończenie przejazdu. Po wszystkim wyjechała na grzbiecie Lockharda na rozprężalnie, by ten uspokoił oddech a i żeby ona ochłonęła. Oczywiście nie omieszkała od pochwał w kierunku ogiera, klepiąc go po szyi. Gdy doszli do siebie, zsiadła, wzięła wodze w dłoń i skierowali się do stajni.

/zt
_________________


 
 
     
Lockhard
Multichampion
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 12 lat [13.04.2007]
Rasa: KWPN
Wzrost: 170 cm

Ostatni trening: 02.2020 - teren - Aaren
Właściciel: Christian Levrull
Cena: £7850

Doświadczenie w skokach: 212
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 221
Doświadczenie z lonżowania: 72
Kondycja: 120
Szybkość: 114
Klasa startów: WKKW: 4*

Wysłany: 2013-08-24, 18:55   
   Tytuł: Puller


Po wylądowaniu po stacjonacie, od razu rzucił spojrzenie ku następnej przeszkodzie, bo spodziewał się ich jeszcze kilka. Dla niego zabawa dopiero się zaczęła, choć jego cielsko od emocji już było gdzieniegdzie zlane potem, a z jego pyska kapała na szyję i pierś piana. Czując, że Sayen za wszelką cenę próbuję go zebrać, machnął mordą parę razy, mocniej akcentując kolejne kroki galopu. Mogłoby się wydawać, że z tej irytacji zaraz się zatrzyma albo zasadzi całą serię baranów, ale nieoczekiwanie dostał luz, który momentalnie wykorzystał. Wręcz wyskoczył do przodu, robiąc potężną foule galopu, i utrzymując ten pęd i niezmierzoną energię, zaatakował rów odbijając się w całkiem dobrym punkcie. Może i trudno było to wysiedzieć, ale jego akurat to niespecjalnie interesowało; oddał daleki i płaski skok, bezpiecznie lądując po drugiej stronie, z dala od wody. Po tym jakże spektakularnym skoku strzelił z ogona i machnął mordą, rozchlapując pianę na boki, po czym już dość pokorniej dał się okiełznać, przechodząc w wolniejszy galop, choć równie dynamiczny. W następnej kolejności czekał go szereg, bez stresu podszedł do niego zdając się na wskazówki amazonki, tj. nie wyrywał jej wodzy z rąk i dał się prowadzić do samego końca jak i w środku szeregu. Wszedł w niego gładko, oddając ekonomiczny skok na pierwszej przeszkodzie, pozostając w kontroli po lądowaniu. Siłę i energię na każdy ze skoków odnajdował głównie w podstawionym zadzie i silnie umięśnionych kończynach, natomiast każde lądowanie wieńczył amortyzując na przystosowanych do tego stawach pęcinowych. Oszczędzał energię, dzięki czemu nie brykał podczas najazdów ani po skokach, właściwie to jego jedyną wadą było nakręcanie się na przeszkody. Tak czy inaczej po miękkim wylądowaniu, skrócił się by ostatni krok zrobić mocniejszy i dłuższy, po którym zresztą odbił się i pokonał drugi człon. Wylądował na lewej nodze i skierował się w tę stronę, zmierzając na już przedostatnią przeszkodę. Nie miał za wiele miejsca na to by się rozpędzić, pozostał więc w tym opanowanym galopie i oddał kolejny z rzędu, czysty skok, bardzo ekonomiczny, aż mogłoby się wydawać, że zaraz trąci drąga.. ale jednak nie. Ten drugi jedynie zakołysał się bardzo delikatnie, pozostając na swoim miejscu. Skracając najazd do następnej przeszkody, poruszając się trochę po łuku, sapnął ciężko, stawiając uszy na ostatni okser. Gdy go pogoniła i umożliwiła szybki galop, ignorując zmęczenie rozpędził się i jak wspomniała userka Sayen w swoim poście - pokonał okser w locie. Oddał skoki daleki i płaski, mocno dociskając złożone kończyny do mostka i daleko wyciągając szyję, nie zapominając przy tym o zadnich nogach. Wylądował daleko, mocniej niż zwykle. Po ukończeniu przejazdu w kłusie wrócił na rozprężalnie, gdzie został rozstępowany i wygłaskany ;3 Potem poszli do stajni.


/zt
_________________
‘ Bycie skromnym i pokornym?
Te cechy mnie nie kręcą ‘

imię: a imię jego 666 - Lockhard
pseudonimy: Lock, Loczek
właściciel: wydaje mu się, że złapał
byka za rogi… :> ~ Christian Levrull
moje: paszport, sprzęt skokowy,
ujeżdżeniowy, stajenny, galeria
uwagi: przygotuj się na krew, pot i łzy.
osiągnięcia: jestem zdeterminowany do
łamania swoich granic ~ tutaj
pms: okrutna, zła i podła :> [2]
lubię: chodź ze mną na ciemną stronę
[Liska <3, Sayen, Christian]
nie lubię: czujesz już oddech śmierci na plecach?
[Caroline H.]

I'm so excited we had a clear that I might try to kill you!

potomstwo:
▴ Notesique Nox po Not So Hell
▴ Little Bit of Spice po Spice Girl
▴ Lavard Sontesique po I So Bad
▴ Licorne po Petit Coeur

‘ Czas dorzucić do ognia…
Niech skurwysyny płoną‘

…………………………………………………………………………….. wścieklik ©


ostatnio przekuty (na 4): 20.04.2020
 
     
Judith
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 24 lata
Pieniądze: £3450

Punkty doświadczenia: 13
Wysłany: 2013-08-24, 22:30   

Przyjechała na teren zawodów na grzbiecie Coco, od razu kierując się w stronę rozprężalni. W zasadzie dosiadała klaczy pierwszy raz ale z tego co wiedziała to była bardzo zdolna i nie powinno być problemów z pokonaniem parkuru. Miała na sobie przepisowy strój, kasztankę też odpicowała. W rozgrzewkę bardziej się wdrażać nie będę. Rozstępowała Coco, powyginała ją należycie na woltach, wężykach i innych takich. Potem dała sygnał do kłusa. Kilka okrążeń utrzymała ją w tymże chodzie, oczywiście z tymi co i w stępie ćwiczeniami. W międzyczasie dała jej też pomoce do żucia z ręki. Następnie galop, pokonanie kilku przeszkód gimnastycznych stojących na środku i wreszcie stęp na luźnej wodzy.

Kiedy poprzedzająca je para skończyła przejazd, poklepała Coco po szyi i stępem wjechała na parkur zbierając ją. Pozwoliła klaczy zapoznać się z przeszkodami, szczególnie rowem z wodą bo był to dość wątpliwy element, na którym mogą wystąpić pewne spięcia. :lol: Po chwili upewniania się, że przeszkody żadnej z nich nie zjedzą, nie zabiją ani nie zrobią innej krzywdy, ruszyła kłusem w stronę budki sędziowskiej. Zatrzymała kasztankę, ukłoniła się.
-Let's go!
Żeby potem nie było, powiedziała to cicho i tylko do konia. Wprowadziła hanowerkę na sporych rozmiarów woltę, na której to końcu dała sygnał do galopu. W sumie nawet się zawodami nie denerwowała, wierzyła w umiejętności swoje i młodej. Po zakończeniu figury znalazły się na wprost stacjonaty rozpoczynającej parkur. Przytrzymywała ją w równym tempie do samej przeszkody. Odpowiednio wcześnie wykonała półparadę w celu skupienia pięciolatki na zadaniu jakie przed nią stało. Sygnałem od łydek poprosiła klaczkę o odbicie, zaraz podążyła za jej ruchem przechodząc w półsiad i oddając odpowiednio dużo wodzy by tamta mogła się swobodnie wyciągnąć nad stacjonatą. Po wylądowaniu płynnie wróciła w siodło i powracając do poprzedniego tempa utrzymała ją tak do oksera. Kilka kroków przed nim pozwoliła rudej na wyciągnięcie kroku. Po wybiciu ponownie przybrała odpowiednią pozycję, natomiast podczas lądowania obciążyła lewe strzemię coby ułatwić im pokonywanie reszty parkuru i nie martwić się zmianą nogi. Na zakręcie podpierała Coco łydką, potem czekała ich prosta, którą starała się pojechać aktywnie.
 
     
Coco Chanel
Skokowiec

Płeć: klacz
Wiek: 6 lat
Rasa: Hanowerska
Właściciel: Johny ?
Cena: £2000

Doświadczenie w skokach: 72
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 24
Szybkość: 29
Klasa startów: Skoki: P1

Wysłany: 2013-08-24, 22:39   

Przybyła na miejsce zawodów u boku nowo poznanej dziewczyny. Oby ich pierwsza współpraca okazała się owocna. 8-) Lukstorpeda podczas rozprężenia, cóż więcej ? Contender'ka oddawała świetne skoki, ogólnie rzecz biorąc bardzo dobrze się sprawując.

Rozgrzana wjechała na parkur, przechodząc posłusznie do kłusa i czule na sygnały zatrzymała się przed sędziami. Następnie odjechała, stopniowo ze stępa przechodząc w obszerny galop na zadzie. Wysoko pracowała przodem jak i uginała stawy skokowe.
Naprowadzona na pierwszą przeszkodę, odcięła się od świata zewnętrznego, na który łypała przedtem bystrymi ślipiami, uważnie skupiając się przed postawionym zadaniem. Równo, nie spadając na łopatkę dogalopowała do momentu odbicia, wzbijając się ekonomicznie do lotu. Poskładała się niczym scyzoryk, otwierając zadem z charakterystycznym szastnięciem ogonem. Kolejno po lekkim lądowaniu, równie przemierzyła dystans do dwójki. W optymalnym punkcie, odbiła się z zadnich kończyn, tym razem sążnie przelatując ponad poprzeczkami. Podczas poprawiania tyłkiem, kopnęła jedną z nóg w powietrzu. Tudzież następnie kontynuowała galop na pożądaną lewą, aktywnie do przodu.
 
     
Judith
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 24 lata
Pieniądze: £3450

Punkty doświadczenia: 13
Wysłany: 2013-08-24, 23:11   

W myślach liczyła foule do kolejnej przeszkody czyli oznaczonego numerem 3 doublebarre'a. Utrzymywała aktywne acz mocno kontrolowane tempo by przypadkiem nie skończyć w przeszkodzie, a nie nad nią. We wcześniej wymierzonym optymalnym punkcie odbicia posłała klacz do góry od impulsu łydką i podążając za jej ruchem przeszła w półsiad, następnie miękko wracając w siodło i przy tym obciążając bardziej prawą nogę. Przed zakrętem wysłała klaczy kilka półparad by ta uspokoiła galop. Podpierała rudą łydką obierając sobie nieco trudniejszy bo i ciaśniejszy najazd. Wychodząc na prostą posłała Coco wyraźny impuls by ta odważnie poszła na stacjonatę. Oddała jej wystarczająco dużo wodzy, sama przybrała tą pozycję co przy każdym poprzednim skoku. Po lądowaniu po łagodnym łuku poprowadziła ją na rów z wodą. Zamknęła ją w pomocach, wymagała energicznego kroku. Po wybiciu, które zasugerowała klaczy sygnałem od łydki, przeszła do półsiadu i oddała jej dużo wodzy by ta swobodnie wyciągnęła się nad przeszkodą. Spokojnie, nigdy w stresie jak to kiedyś ujął jeden facet w minibusie. :lol2: Płynnie wróciła w siodło kierując od razu kasztankę na szereg złożony z oksera i stacjonaty. Prowadził do nich subtelny łuk, a następnie prosta. Pilnowała spokojnego ale aktywnego tempa hanowerki.
 
     
Coco Chanel
Skokowiec

Płeć: klacz
Wiek: 6 lat
Rasa: Hanowerska
Właściciel: Johny ?
Cena: £2000

Doświadczenie w skokach: 72
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 24
Szybkość: 29
Klasa startów: Skoki: P1

Wysłany: 2013-08-24, 23:23   

Dogalopowała do dublebarre'a gdzie wyskoczyła siłowo w górę. Po domykała przody przy pysku, mało nie hacząc nimi o wytok, co mogłoby skończyć się groźnie. Zderzyła się kończynami z ziemią, cicho stękając. Naraz nabrała straconych ułamków sekund, dynamicznie wchodząc w ciasny zakręt, acz nie za prędko.
Pewnie odbiła się nad stacjonatę, ekonomicznie przelatując ponad poprzeczkami. Również doskładała się jak należy, zaraz lżej lądując. Na dojeździe przed rowem z wodą, poszerzyła się ramą, wydłużając krok. Niczym ze sprężyn odbiła się z zadnich kończyn, rozciągając nad taflą, pozostawiając nie ruszoną. Aktywnie skierowała się w kierunku kolejnej kombinacji.
 
     
Judith
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 24 lata
Pieniądze: £3450

Punkty doświadczenia: 13
Wysłany: 2013-08-25, 00:00   

Impulsem od łydki wysłała klacz w górę zaraz oddając jej wystarczająco dużo wodzy by mogła się wyciągnąć. Po lądowaniu przytrzymała ją lub dodała, w zależności od długości skoku i zaraz znowu nastąpiło wybicie. Podążała za ruchem rudej unikając rzucania wędzidłem po pysku. Podczas lądowania jako wiodącą nogę zasugerowała lewą. Podpierając hanowerkę łydką weszła w delikatny łuk, na prostej przed 7 przeszkodą pozwalając Coco wydłużyć nieco wykrok. Zdecydowany impuls miał ją zachęcić do oddania mocnego skoku. Bardziej obciążyła lewe strzemię gdy zbliżały się do ziemi, zresztą jak poprzednio. Przed wejściem w zakręt wykonała kilka półparad w celu uspokojenia galopu wierchowca. Wybrała nieco ciaśniejszy najazd na kończącą parkur przeszkodę, okser mianowicie. Nie skróciła jednak trasy jakoś drastycznie ale to tak btw. Sygnał od łydek, podążenie za ruchem konia, miękki powrót w siodło. Chwilę trzymała kasztankę w galopie, potem przeszła do kłusa, podziękowała sędziom i opuściła parkur. Po rozstępowaniu klaczy zaprowadziła ją do stajni chwaląc wylewnie.

/zt
 
     
Coco Chanel
Skokowiec

Płeć: klacz
Wiek: 6 lat
Rasa: Hanowerska
Właściciel: Johny ?
Cena: £2000

Doświadczenie w skokach: 72
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 24
Szybkość: 29
Klasa startów: Skoki: P1

Wysłany: 2013-08-25, 00:19   

Przeżuła wędzidło w pysku, podczas prawidłowego odbicia wznosząc obydwa ciała do góry. Przeleciała technicznie, nieekonomicznie, tym razem wyrzucając kopnięciem dwie zadnie. Skróciła się na tych kilku fulach po pełnym skoku, aby nie zrobiło się niebezpiecznie za blisko, łagodniej traktując stacjonatę.
Spięła ciało w lądowaniu, naraz podczas pierwszej fuli podbijając zadem. Poprzez lotną, zmieniła nogę na prawidłową, dołączając lekkie turbulencje poprawieniem z krzyża.
Tudzież ogarnięta po drodze, równiejszym krokiem zbliżyła się ku przeszkodzie, zaraz już przelatując z sytym zapasem, nie dając szansy 'dotknąć' drągów. Wkrótce, wyłożyła wcześniej starannie poskładane przednie kończyny do lądowania. Nie minęła chwila, a kasztanka już znajdowała się przed ostatnim wyzwaniem. Podczas najazdu, raptownie uskoczyła w bok, zmieniając przelot tuż na stojaki. Zawahała się przed odbiciem, wykonując je dalej niźli miało wyjść. Tym razem faktycznie wkładając mnóstwo siły w lot, nie zgarnęła ni poprzeczek, ni stojaków, szastając rudą kitą.
Głośniej stękając, przyśpieszyła przed siebie, po minięciu celowników parokrotnie wyrzucając zad w powietrze.
Pochwalona, występowana wyjechała z Jud. /zt
 
     
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2013-10-04, 23:31   
   Tytuł: Hodowca


Zdecydowała się przejść z Devocatis na dwór w towarzystwie niejakiego asystenta. Najbliższe zawody miały rozegrać się na dworze, wypadałoby więc w końcu spotkać się z tym "straszakiem" oko w oko. W każdym razie, zaczęła od dopięcia popręgu, założenia kasku; potem wsiadła, z grzbietu wyregulowała odpowiednio strzemiona, robiąc je trochę krótsze niż zwykle i biorąc wodze na lekki kontakt, poprosiła o ruszenie stępem wokół parkuru i przeszkód. Pomocnik w tym czasie zaczął ustawiać jakieś drągi i małe przeszkody.
_________________




 
 
     
Devocatis
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 8 lat
Rasa: KWPN (Vancouver x Devilish)
Wzrost: 174 cm
Partner: Jesteś tak samo pojebany jak ja - Lavard <3
Właściciel: Lisa Austen
Cena: £3550

Doświadczenie w skokach: 204
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 31
Doświadczenie z lonżowania: 34
Kondycja: 63
Szybkość: 80
Klasa startów: Skoki: CC

Wysłany: 2013-10-04, 23:38   

Przyszła na miejsce dzisiejszego treningu u boku swej właścicielki uważnie rozglądając się dookoła. Przegryzła mocniej wędzidełko kiedy ta podciągała popręg i zaraz po tym zawierciła się przy wsiadaniu. Następnie gwałtownie ruszyła, gdzie zarzuciła łbem. Szła obszernie, żwawo, sporo wykraczając poza ślad. Żuła metal w mordzie nieustannie mierząc bystrym okiem wszystko dookoła.
_________________



 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 8