Płeć: mężczyzna Wiek: 12 lat Rasa: Holsztyńska Właściciel: kiss my ass, Sergei Cena: £3850 Doświadczenie w skokach: 199 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 31 Doświadczenie z lonżowania: 21 Kondycja: 56 Szybkość: 49 Klasa startów: Skoki: CC
Wysłany: 2013-08-07, 20:17
Był pełen dziw, że nie musiał skoczyć. Co prawda wystraszył się lotu nad okserem, przez co nieco spalił, lecz teraz wiedział, że mógł sobie na to pozwolić. Wyczuł doskonale zawodniczkę.
Stępował luźno, puszczając szyję do przodu, uspokajając oddech. Czy nic mu nie było ? na pierwszy rzut oka nie, czas pokaże czy coś wyjdzie. Aczkolwiek nie powinno.
Wytarł łeb o kobietę, wzdychając głośno. Chyba uciekła mu forma ._.
_________________
» This moment changes everything «
Champion 2014
I miejsce w klasie L
III miejsce w klasie N
I miejsce w klasie C1 & Luke ( Szwecja )
» » The course of blood within your veins » »
Potomstwo
og. Watchman ( m. Insostenible )
og. Whatever Impossible ( m. Zarah DKG )
kl. Wild Heart ( m. Angelfire )
kl. Illusion Sontesique ( m. I So Bad )
*,*,*,* + inne zdjęcia tych koni + wizerunek konia Dominator Z
Rzeczywiście, Kate nie zauważyła, żeby koń kulał, czy coś. Na pierwszy rzut oka było ok, a jak będzie dalej zobaczymy. Miejmy nadzieję, że nic mu się nie stanie. ;>
Jako że kary postanowił użyć bluzki dziewczyny jako chusteczki, ta nie przerywając prowadzania spojrzała na nią, a potem na konia.
- Jak tam? Już czystszy pyszczek? - zaśmiała się klepiąc ośmiolatka po szyjce. Tam nie pobrudził jej strasznie, nie będzie zła. Jak już ogier trochę wysechł i uspokoił oddech, to Kate jeszcze go poklepała i wyprowadziła już do stajni, o.
zt/
_________________ Imię: Nie za długie, nie za krótkie lecz w sam raz{Kate} .....Nazwisko:Jak komuś nie pasuje imię...{Carter} Dyscyplina:Robię to, co kocham{skoki, ujeżdżenie} ...pms: nanana <3 {0}
.......Przyjaciele: Więcej niż znajomi {Judith} ..Ulubione konie:Zawsze znajdę czas, aby do was przyjść{Vivance Roscoe, Seacookie} .......Podopieczny: Razem zdobędziemy wiele{Seacookie, Somersby, Utophia}
Osiągnięcia: {III msc. w skokach kl. L z Vivance Roscoe}
{II msc. w ujeżdżeniu kl. L z Seacookie}
Płeć: mężczyzna Wiek: 12 lat Rasa: Holsztyńska Właściciel: kiss my ass, Sergei Cena: £3850 Doświadczenie w skokach: 199 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 31 Doświadczenie z lonżowania: 21 Kondycja: 56 Szybkość: 49 Klasa startów: Skoki: CC
Wysłany: 2013-08-07, 22:20
Po wyschnięciu i wyrównaniu oddechu wyszedł z nią do stajni. /zt
_________________
» This moment changes everything «
Champion 2014
I miejsce w klasie L
III miejsce w klasie N
I miejsce w klasie C1 & Luke ( Szwecja )
» » The course of blood within your veins » »
Potomstwo
og. Watchman ( m. Insostenible )
og. Whatever Impossible ( m. Zarah DKG )
kl. Wild Heart ( m. Angelfire )
kl. Illusion Sontesique ( m. I So Bad )
*,*,*,* + inne zdjęcia tych koni + wizerunek konia Dominator Z
Płeć: mężczyzna Wiek: 25 lat Pieniądze: £8048 Punkty doświadczenia: 43
Wysłany: 2013-08-11, 15:01
ROZGRZEWKA
Wjechali żwawym stępem z Orchidem na rozprężalnie, kierując się na pierwszy ślad. Rozgrzewka, jak rozgrzewka. Luźny stęp, gdzie chłopak po jakichś 10 minutach zaczął stopniowo skracać wodze, wyginając ogiera. Kreślili wolty, wężyki, półwolty ze zmianą kierunków. W każdej figurze podpierał rudego łydkami i delikatnie bawił się wędzidłem, coby zaczął schodzić potylicą w dół, opuszczając w pysku.
Kiedy mniej więcej ustawił sobie Orchida, z delikatną ręką ruszył kłusem anglezowanym. Pilnował w narożnikach, aby ten nie ścinał i wyginał się do środka, nie łamiąc w potylicy. Aktywna łydka i wypchnięcie w biodrach. Z dłuższej ściany wyjechali z E do B i zmienili kierunek. Następnie zaczęli wyjeżdżać szerokie koła, aż stopniowo je zwężali do wolt oraz wężyków, które kreślili na długich ścianach. Po tym wszystkim chwila odsapki i przejście do stępa. Kilka kroków i zakłusowanie. Wypadałoby poćwiczyć przejścia, nie? Zatem najpierw kłus-stęp, stęp-stój, stój-stęp, kłus-stój, stój-kłus. Wyciągałli wykrok i skracali na zmianę, dla uelastycznienia kontaktu ręki z pyskiem.
Kolejne ćwiczenia wykonywane były w kłusie ćwiczebnym, gdzie zrobili podobne rzeczy. Coby się nie rozwodzić, w końcu zagalopowali na prawą nogę. Robert zrobił półsiad i pozwolił ogierowi na nieco szerszą foulę, acz bez rozpędzania. Usiadł w siodło i powyginał rudego na woltach oraz poćwiczył reakcję na łydkę w kontrgalopie. Wyjechali na przekątną, zmianą pomocy i lotna zmiana nogi. Na drugą stronę zrobili to samo, aby kolejno zająć się przejściami galop-kłus-stęp-galop-stęp-stój-galop. I wtedy najechali sobie na drążki. Robert usiadł mocniej w siodło i kierował rudego tak, aby ten szedł od zadu, mocniej podstawiając zadnie nogi pod kłodę nad drągami, a nie pędził. Po kilku powtórkach skierowali się na kopertę. Równe tempo podpierane łydką, wyliczenie odległości i skok. Jeszcze dwa razy najechali na tą samą kopertę, aby w końcu pomocnik zbudował im stacjonatę o wysokości 90 cm. Prosty najazd, zamknięcie w łydkach i skok. Rob zrobił półsiad i oddał wystarczająco rękę, zachowując kontakt. Podnieśli stacjonatę już do 100, a zaraz po niej okser do 120. Obydwie przeszkody pokonali równo i płynnie. Po wszystkim Robert pochwalił konia i przeszedł do stępa, oczekując na start.
PRZEJAZD
Tuż przed wjazdem na parcur, Robert pozbierał znów Orchida i zakłusował. Podeszli do budki sędziowskiej, gdzie nastąpiło zatrzymanie i ukłon. Dopiero wtedy Robert odjechał do ów miejsca i jeszcze chwilę pochodził z młodym między najstraszniejszymi przeszkodami, aby mógł je sobie wcześniej zobaczyć.
Będąc w pełnej harmonii oraz skupieniu, wypchnął rudego do galopu na lewą nogę, wyrównując tempo, aby było dynamiczne, acz spokojne. Skręcili szeroko w lewo i wyprostowali się na ścianie, powoli galopując na przeszkodę numer jeden. Jak zwykle, chłopak niedaleko przeszkody siedział nieco odchylony, biodrami stawiając nacisk na grzbiet konia. Łydka przyłożona do boku, aby mogła w razie czego zadziałać. Ręce trzymające wodze na stałym kontakcie. Nawet nieco uniósł rączkę, spokojnie doprowadzając rudego do końca. Bacik ofc w pogotowiu, acz jak na razie go nie używał. Raz, dwa trzy i odbicie do pełnego skoku. Hartnett podążył za młodym ciałem oraz ręką, trzymając się w półsiadzie, aż do wylądowania. Wtedy od razu usiadł w siodło i delikatnymi półparadami, przywołał ogiera do porządku, aby nie pędził na kolejną przeszkodę, którą był okser. Równym, miarowym tempem dojechali do niego, gdzie Robert dał Rohanowi nieco mocniejszą łydkę jako znak, że ma się otworzyć na przeszkodzie. Tu również odskok wyszedł w prawidłowym miejscu, dlatego bez żadnego zakłócenia, Robert podążył za koniem. Tu już musieli się nieco bardziej skupić, gdyż musieli wylądować na lewą nogę. Mocniejsze oparcie na tą stronę, a w razie pomyłki konia, przytrzymanie po skoku i zmiana pomocy po łuku w lewo. I wtedy, wyrównawszy tempo, wkręcili delikatnie w lewo, galopując prosto na doublebarre. Robert znów usiadł mocniej w siodło i aktywizującą łydką, doprowadził konia równo do trójki. Nie przeszkodził Orchidowi się wyciągnąć nad przeszkodą, oddając mu tyle ręki, ile chciał w swym baskilu. Warto także dodać, że tuż w najeździe, chłopak puknął delikatnie konia prawą łydką i dał półparadę prawą wodzą, jako znak, że mają wylądować na tą stronę. Nie chcąc jednak zostawiać go dalej z tym samego, również podczas lądowania, obciążył bardziej prawą stronę. I tak właśnie po łuku odbili w prawo, szeroko jadąc na czwórkę. Najazdy były bardzo ważne, dlatego Robert przywiązywał do nich wiele uwagi. Musiały być spokojne, bez ścinania. Siedział w siodle i zepchnął w razie czego rudego prawą łydką na zewnątrz i wycofał, aby nie zapierniczał. Dopiero wyjeżdżając z łuku na prostą, wyrównał go sobie i mocniej zadziałał łydkami oraz dosiadem. Raz, dwa i trzy i skok. Równy, dobry najazd to i skok nad stacjonatą wyszedł płynny, harmonijny oraz z dużym baskilem konia. Robert oddał mu znów rękę, lecz nie za dużo, aby wodza nie zwisała i zrobił półsiad, przytulając się do grzbietu konia. Od razu po skoku lądowanie na prawą nogę i przytrzymanie, gdyż czekało ich teraz trudne zadanie.
_________________
Wytykani palcami jako ci niebezpieczni.
Potomkowie wilków karmieni mlekiem wiedźmy
imię: to ja kazałem Ewie zerwać zakazane jabłko
ma się ten urok hehehe, poszło gładko: robert
surname: potomkowie wilków hartnett.
....... ....Pan trener posiadający krajową ................************* ......licencję II stopnia.
wiek: to uczucie jakbyś nagle obudził się w trumnie » 25 «
family: jesteśmy dziećmi ognia{.rosemary.} friends: Między diabłem a Bogiem żyją ogłupieni ludzie
joseph louise riley ginger sue rose ariel
pms ~ your eyes like the mirror of the soul » 1 «
love: bitch, please... a jednak? ~ ... <3
ex: Josephine, Riley {kochankowie: Louise, Joseph} wciąż poluje na Gin.
....Między diabłem a Bogiem żyją ogłupieni ludzie
..........Strach, przemoc, kłamstwa, wojny i zepsucie
....Niektórzy chcą stąd uciec, ale nie mają dokąd
.......
the favourites horses:
desperado i so bad orchid of rohan
my own horse: we are going to destroy you
~ Orchid of Rohan & I So Bad & Little Parrish ~
trening/lonża/teren: 12/03/00 dyscyplina: well i just dance the way i feel
.........wkkw {.high.} z nastawieniem na skoki osiągnięcia: życiowy sarkazm, diabeł zna się na żartach
... IV msc. {.skoki kl. P.}desperado agromer
... VII msc. {.skoki kl. P.}i so bad agromer
... I msc. {.ujeżdżenie kl. P.}i so bad orchard
... II msc. {.MMK kl. L.}orchid of rohan orchard
... I msc. {.skoki kl. P.}orchid of rohan orchard
Płeć: ogier Wiek: 11 lat [13.01.2009] Rasa: KWPN Wzrost: 176 cm Właściciel: Christian Levrull Cena: £7500 Doświadczenie w skokach: 267 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 93 Doświadczenie z lonżowania: 48 Kondycja: 92 Szybkość: 116 Klasa startów: Skoki: CS1
Wysłany: 2013-08-11, 15:02
R O Z G R Z E W K A
Wszedł energicznym stępem na rozprężalnię nieopodal parkuru trawiastego, na którym miały się odbyć kolejne w jego życiu zawody. Do tych był przygotowany znacznie lepiej, choć był to debiut w tej klasie.
Po dziesięciu minutach stępa na długiej wodzy, rozpoczął wraz z Robertem pracę nad rozluźnieniem jak i ustawieniem. Na wszelkiego rodzaju okręgach i łukach wyginał się starannie oraz przyzwoicie, na tyle ile pozwalały mu jego możliwości, które nie do końca były jeszcze rozwinięte. Przeżuwając wędzidło coraz wyraźniej odpuszczał w potylicy i zaokrąglał szyję, delikatnie i równomiernie opierając się na obu wodzach. Także stopniowo zaczął angażować zad za pomocą działania łydek oraz dosiadu. Do kłusa przeszedł w równowadze, miękko dając się prowadzić po placu, reagując prawidłowo na sygnały wiodące do dalszych poleceń. Podczas przejść również nie wypadał z ustawienia, ponadto owe ćwiczenia pomagały mu w usprawnieniu reakcji i zaangażowaniu zadu. Po nich przeszedł do stępa i po chwili odpoczynku ponownie zakłusował. Nie powielając, w kłusie ćwiczebnym powtórzył wcześniejsze ćwiczenia, by w końcu zagalopować na prawą nogę. Wolty w galopie były trochę bardziej koślawe aniżeli w innych chodach, natomiast jeżeli chodzi o kontragalop to ogier zaczął się usztywniać, walczyć, po prostu nie miał jeszcze wyrobionej równowagi do tego typu ćwiczeń. Na drugą stronę wyglądało to identycznie, o ile nie gorzej, bo jedną miał gorszą od drugiej. Jeżeli chodzi o przejścia to wychodziły mu znacznie lepiej.
Idąc na drągi szedł już równym, dynamicznym galopem z krągłymi foule, jakoś niespecjalnie nakręcając się na nie. Pokonał je kilka razy w jednakowy sposób, aż w końcu przeszli do skoków, na których utrzymywał opanowanie. Nie rozpędzał się do przeszkód bez potrzeby, a same skoki oddawał ekonomiczne, reagując i sugerując się wskazówkami Roberta. Przy kolejnych, wyższych przeszkodach był skupiony trochę bardziej, wciąż jednak skakał ekonomicznie, choć bardziej dynamiczne, z większym ożywieniem. Po rozgrzewce przeszedł do stępa.
P R Z E J A Z D
Chwilę przed wejściem na parkur, zebrał się i przeszedł do kłusa. W owym chodzie wkroczył na plac, by zatrzymać się niedługo potem, przed budką sędziowską. Później ruszył stępem, w którym podeszli do bardziej skomplikowanych przeszkód, jakby mierząc się z nimi. Po zapoznaniu się z parkurem, przeszli w galop, od samego początku równy oraz opanowany. Wkrótce wyprostował przed pierwszą przeszkodą, stawiając na nią z zainteresowaniem uszy. Nie budziła w nim najmniejszych obaw, dlatego też do samego końca zachował spokój, odważnie idąc na stacjonatę. W wymierzonym miejscu oddał sprężysty, ekonomiczny skok, w trakcie którego wyciągnął szyję, uwypuklając nieco grzbiet. Wylądował miękko, w pełni amortyzując na stawach pęcinowych i nie wypadając z równowagi. Przytrzymywany półparadami, strzelił z ogona rozdziawiając nieco pysk, lecz pozostawał usłuchany i równie spokojnie podszedł do oksera. Ostatnią foule pojechał ciut mocniej, by we wskazanym miejscu oddać mocniejszy, silniejszy skok niż ostatnio i przefrunąć nad samymi drągami, z w miarę starannie złożonym podwoziem i mocno wyciągniętą szyją. Wylądował daleko, na lewą nogę, tak jak wskazywało obciążenie. Przytrzymany, machnął mordą, tym samym rozchlapując na boki pianę, która już wezbrała w jego pysku. Po delikatnym uspokojeniu tempa, skręcili w lewo, kierując się na trzecią przeszkodę, jaką był doublebarre. Nie naskakał się ich w życiu zbyt wiele, ale wystarczająco. W reakcji na działanie dosiadu mocniej zaangażował zad, idąc na przeszkodę dynamiczniej, i we wskazanym miejscu odbił się dość silnie, zarazem wysoko jak i daleko, rozciągając się przyjemnie dla oka nad drągami. Tym razem skoczył trochę wyżej, taka swoista awersja. Lądowanie tym razem na prawo, trochę twardsze, aż stęknął cicho, ponownie zacinając ogonem. Później pogalopował na prawo, nie rozpędzając się aż tak mocno, z tego względu iż poruszali się po dość wyrazistym ruchu. Parskając co krok, zerknął ku kolejnej przeszkodzie. Prostując na nią, postawił uszy i po paru foulach oddał następny skok, w pełni poprawny i przede wszystkim czysty. Wylądował dość miękko, zaś przytrzymanie wzmogło w nim uwagę. Widząc przed sobą rów z wodą, zadarł łeb do góry, odginając nieco grzbiet i nerwowo parskając, w miarę zbliżania się do owej przeszkody. Tego to nigdy w życiu nie skakał i był bliski do dania nogi
_________________
ORCHIDOFROHAN 11 y.o chestnut KWPN jumping stallion [o. Royal Cherry m. Impression Sontesique Baldvaro]
Płeć: mężczyzna Wiek: 25 lat Pieniądze: £8048 Punkty doświadczenia: 43
Wysłany: 2013-08-11, 16:12
Tak jak mówiłam, zaraz po czwórce, chłopak przytrzymał rudego, aby się od razu nie rozpędzał i galopował na popraną nogę, czyli teraz na prawo. Po łuku wyjechali niemalże od razu na prostą, gdzie czekał ich rów wodny. Tutaj Robert uniósł nieco wyżej ręce i wręcz kazał się rozpędził Orchidowi. Mocna, zdecydowana łydka oraz pchnięcie biodrami. Pomógł sobie nawet cmoknięciem, oraz bacikiem, gdyby ogier miał jakieś "ale" przed skokiem. Czekał na konia, aż ten się pierwszy odbije, coby nie wylądować zaraz na ziemi. Gdy ten odbił się od podłoża, Rob podążył za nim ciałem, przytulając się do grzbietu Rohana, oddając przy tym mocniej rękę do przodu. W końcu koń musiał dobrze zabaskilować oraz się wyciągnąć.
Już podczas skoku musiał myśleć o tym co będzie dalej, gdyż czekał ich trudny najazd, niemalże od razu przy lądowaniu, musiał ogiera mocno ściągnąć na siebie. Odchylił się mocno do przodu i użył silniej ręki, zamykając rudego w łydkach. Nie mogli zbytnio przegalopować odcinka do przodu, gdyż znów po łuku na prawo musieli się przygotować do oddania dwóch skoków w szeregu.
Gdy już udało im się wycofać na prostym odcinku po rowie, chłopak przesunął mocniej zewnętrzną łydkę za popręg i zamykając ogiera w pomocach, skierował go na prawo w kierunku 6a, którym był 110 centymetrowy okser. Jak zwykle starał się go prowadzić prostopadle, na sam środek przeszkody. Gdyby poczuł, że spływa, wtedy mocniejsze działanie łydki oraz zamknięcie wodzy z użyciem bacika. Mocniejszy nacisk biodrami na grzbiet i odliczenie odległości. Raz, dwa i trzy. Wyczekał momentu odskoku, po czym podążył płynnie na koniem. Ciało przytuliło się do grzbietu, tyłek poszedł w górę w półsiadzie, zaś ręka powędrowała po szyi konia do pyska, pozostając jednak na kontakcie. W fazie lądowania, kiedy zad już był na ziemi, Robert usiadł w siodło i już lecąc nad okserem, miał wzrok utkwiony w 6b, czyli w stacjonacie. Wycofał nieco Orchida, aby się nie rozpędzał i nie oddawał płaskich skoków. Dopiero przed przeszkodą użył mocniej łydeczki, wysyłając rudego do przodu i w górę. W spokoju i płynności, pokonali kolejną przeszkodę. Tutaj już mocniej obciążył lewą stronę strzemienia i dał półparadę na tą wodzę, gdyż musieli wylądować na lewo. Nie ścinali jednak od razu po skoku, a wyjechali dwie foule do przodu po szeregu, dopiero wtedy po łuku jadąc na siódemkę. Czekał ich ponownie doublebarre, gdzie ogier powinien znowu się mocniej wyciągnąć. Robert zawsze starał się mu pomóc, szczególnie, że Rohan był młodym koniem i dopiero się uczył, nabierając doświadczenia. Nie mógł mu ufać, gdyż jak wiadomo, młodziaki lubiły sobie pokombinować, a szczególnie na zawodach nie mogli sobie na to pozwolić. Wracając jednak do przejazdu, to wyjechawszy łuk w lewo, wyprostowali się i spokojnym, acz dynamicznym tempem, z siłą idącą od zadu, galopowali prosto na siódemkę. Odliczenie odległości i w ostatniej fouli mocniejsze posłanie ogiera do przodu. Ręka do przodu, po szyi oraz niski półsiad, ułatwiający koniu baskil oraz skok. Po doublebarze również musieli wylądować na lewo, toteż Robert cały czas o tym myślał nad przeszkodą, używając silniejszych pomocy na tą stronę. Pod koniec lądowania usiadł w siodło i prowadząc po skoku rudego jeszcze dwie, trzy foule do przodu, po łagodnym łuku skręcili w lewo. Czekał już ich ostatni okser o numerze osiem. Pełne skupienie i adrenalinka. Jak zwykle po wyjechanym łuku nastąpiło wyprostowanie konia, aby mógł zobaczyć czekającą ich przeszkodę. Robercik mocniej obciążył strzemionka, przyłożył łydki oraz stawiał nacisk biodrami na grzbiet Orchida, zamykając go w pomocach. Doświadczonym okiem odliczył odległość i podjechawszy w ostatnich foulach mocniej ogiera do przeszkody, wyczekał za jego ruchem, w końcu podążając. Przyłożone kolana do poduszek kolanowych wraz z obciążeniem strzemion. Ręką nisko, ku pyskowi konia, tyłek w górze w półsiadzie i pełne zgranie. Faza lądowania, wbicie się w ziemię i powrót w siodło. Po udanym przejeździe i przekroczeniu celowników, Rob poklepał ogiera i przeszedł do kłusa, wyjeżdżając z parcouru na rozprężalnie, a gdy ten już ochłonął, wrócili do domu.
zt*
_________________
_________________
Wytykani palcami jako ci niebezpieczni.
Potomkowie wilków karmieni mlekiem wiedźmy
imię: to ja kazałem Ewie zerwać zakazane jabłko
ma się ten urok hehehe, poszło gładko: robert
surname: potomkowie wilków hartnett.
....... ....Pan trener posiadający krajową ................************* ......licencję II stopnia.
wiek: to uczucie jakbyś nagle obudził się w trumnie » 25 «
family: jesteśmy dziećmi ognia{.rosemary.} friends: Między diabłem a Bogiem żyją ogłupieni ludzie
joseph louise riley ginger sue rose ariel
pms ~ your eyes like the mirror of the soul » 1 «
love: bitch, please... a jednak? ~ ... <3
ex: Josephine, Riley {kochankowie: Louise, Joseph} wciąż poluje na Gin.
....Między diabłem a Bogiem żyją ogłupieni ludzie
..........Strach, przemoc, kłamstwa, wojny i zepsucie
....Niektórzy chcą stąd uciec, ale nie mają dokąd
.......
the favourites horses:
desperado i so bad orchid of rohan
my own horse: we are going to destroy you
~ Orchid of Rohan & I So Bad & Little Parrish ~
trening/lonża/teren: 12/03/00 dyscyplina: well i just dance the way i feel
.........wkkw {.high.} z nastawieniem na skoki osiągnięcia: życiowy sarkazm, diabeł zna się na żartach
... IV msc. {.skoki kl. P.}desperado agromer
... VII msc. {.skoki kl. P.}i so bad agromer
... I msc. {.ujeżdżenie kl. P.}i so bad orchard
... II msc. {.MMK kl. L.}orchid of rohan orchard
... I msc. {.skoki kl. P.}orchid of rohan orchard
Płeć: ogier Wiek: 11 lat [13.01.2009] Rasa: KWPN Wzrost: 176 cm Właściciel: Christian Levrull Cena: £7500 Doświadczenie w skokach: 267 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 93 Doświadczenie z lonżowania: 48 Kondycja: 92 Szybkość: 116 Klasa startów: Skoki: CS1
Wysłany: 2013-08-11, 16:13
Nie opierając się przytrzymaniu, wszedł na prostą, która prowadziła go do samego rowu. Ani myślał się rozpędzać do tej przeszkody, po prostu nie budziła w nim zaufania. Jednak ponaglony przez Roberta przytulił uszy do potylicy, ruszył żywszym galopem. Choć wciąż się wahał, to nie zrobił chamskiego stopa przed samym rowem, bowiem użycie wszystkim pomocy jakie jeździec miał teraz dostępne przekonało go by nie robić takiego głupstwa. Pamiętał jeszcze jak kończyło się takie nieposłuszeństwo. Oddał skok, trochę desperacki, ale jednak jak się okazało bezpieczny, wystarczająco mocny i daleki by nie wpaść do wody i nie zarobić punktów karnych. Z pewnością kosztowało go to wielu nerwów, ale to już za nimi! Po wylądowaniu podbił lekko zadem, chyba za nic mając sobie lekcje z treningów i strzelając z ogona, znacząco skrócił galop, wchodząc w zakręt. Poruszając się po prostej do szeregu również nie przyspieszał sam z siebie, nie mając co do kolejnej przeszkody żadnych wątpliwości. Szedł równo, w prostej linii, celując w środek przeszkody. W wymierzonym miejscu odbił się energicznie od ziemi, stopniowo składając się by nad samymi drągami przyjemnie dla oka rozciągnąć się. Wyciągnął mocno szyję, składając równo nogi i podciągając mocno pod siebie. Wylądował dość daleko, ale sprawnie dał się wycofać, dzięki czemu kolejny skok oddał odpowiednio pionowy, a nie płaski jak nad okserem. Zaokrąglił w locie grzbiet, trochę mniej wyciągając szyję. Wylądował na lewej nodze tak jak mu to wskazał Robert, po dwóch foule galopu wszedł na łuk prowadzący do siódmej przeszkody. Wyprostowawszy na nią utrzymywał dynamiczne, spokojne tempo, siłę odnajdując w podstawionym pod kłodę zadzie. W ostatnim momencie wyciągnął nieco krok by następnie odbić się mocno i oddać wysoki jak i zarazem daleki skok nad doublem. Tym razem było w nim widać i czuć niejakie zacięcie, jakby odzyskał wiarę w siebie po tamtej stresowej sytuacji. Wylądował ponownie na lewo i po chwili galopu zwrócił się w tamtą stronę, na wprost ostatniej przeszkody - oksera. Przyjrzał mu się z oddali i do samego końca trzymał to samo tempo by ostatnie foule pojechać mocniej, co pomogło mu w oddaniu widowiskowego skoku. Ponownie rozciągnął się maksymalnie nad drągami, skacząc z lekkim zapasem. Wylądował daleko, dość mocno, po czym kolejne kroki galopu wykonał mocno akcentując na przodzie.
Później wjazd na rozprężalnie, stęp i do stajni.
/zt
_________________
ORCHIDOFROHAN 11 y.o chestnut KWPN jumping stallion [o. Royal Cherry m. Impression Sontesique Baldvaro]
Wszedł na parkur ze swoim wspaniałym rumakiem, od razu kierując się na rozprężalnie. Kilka koni już na niej było. Stanął gdzieś na jej obrzeżach, skontrolował popręg a następnie opuścił strzemiona i jednym szybkim ruchem wskoczył na konia, delikatnie siadając w siodło. Jeśli ten stał w miejscu czekając na sygnał jeźdźca- ten poklepał go w nagrodę. Jeśli nie- nie spinał się i po prostu usiłował utrzymać Luxa w stępie. A przynajmniej przez kilka okrążeń, aby jego mięśnie właściwie przystosowały się do ruchu. Sam Rathbone obserwował towarzystwo zgromadzone w tym miejscu. Kilka osób znał, do których zapewne kiwnął głową, czy też coś powiedział. Innych ignorował. Przejeżdżając obok płotu, dzielącego parkurową część od rozprężalni przypominał sobie sekwencję stworzoną z przeszkód.
Po kilkuminutowym stępie- bądź walce z gniadym o ten właśnie chód, zebrał delikatnie wodzę, tym samym poprawiając kontakt z koniem. Zaczął masować język i podniebienie zwierzęcia ruchami pulsacyjnymi, a do tego zaczął intensywnie działać łydkami, tak aby ten podstawił zad a także nieco obniżył łeb. Dużo nie wymagał, aczkolwiek jakąś postawę powinni już na tym poziomie zaawansowania sobą reprezentować. Kiedy Jack uzyskał to o co prosił konia, mógł swobodnie przejść do wyższego chodu, używając do tego adekwatnych pomocy ( biodra, łydki, dosiadu). Od razu wyczuł prawidłową nogę i zaczął anglezować zgrywając się doskonale z wałachem. Jeśli ten zaczynał brykać lub wyrywać do przodu, ten kontrolował go mocniejszymi ruchami wędzidła, które przypominam, że nie należało do najsłabszych. Gdy nie pomagało, wykonywał półparadę, a także hamował go dosiadem. Bryknięcia, które znając Luxa pojawiały się, wysiadywał, oddając delikatnie wodzę. Walczyć z tym przyzwyczajeniem konia, będą na treningach, a nie tutaj. Nie było na to teraz czasu. Kiedy doszli już do jako takiego porozumienia chłopak prowadził gniadego skoczka dookoła rozprężalni raz po raz zmieniając kierunek, a tym samym nogę, na którą anglezował. Co jakiś czas poklepał pana sportowca, wyłapując momenty, w których szedł jak należy- prawidłowo. Po jakimś czasie dołożył do tej całej rozgrzewki wolty w prawo i lewo. Cały czas uważał, aby nie podjeżdżać zbyt blisko do innych koni i ich właścicieli, aby jego zawody nie dobiegły końca jeszcze na rozprężalni. Nie przechodząc do stępa na jednej z wolt przysiadł w siodło i wypchał gniadego z biodra, używając także łydek, aby ten zagalopował, nadal pozostając w odpowiedniej postawie i ustawieniu. Jack wysiadywał każde bryknięcie i dziwne zagrania ze strony zwierzęcia, które mogły wystąpić. Oprócz tego trzymał się w siodle, jakby był przyklejony. Wyjechał z wolty, jadąc już po śladzie dookoła dwóch przeszkód ustawionych w ramach rozgrzewki i przygotowania do startu. Tutaj także co jakiś czas zmieniał kierunek i wykonywał wolty. Po ok. 5 min. galopu przeszedł do stępa, aby Luxio odsapnął. Po kółku, lub dwóch usłyszał z ust sędziego swoje nazwisko. Człowiek w budce sędziowskiej ogłosił, iż za dwie pary Jackson i jego miś mają wejść na parkur. Zatem trzeba było zacząć skakać. Chłopak zagalopował na pierwszym lepszym zakręcie, od razu ze stępa, wypychając gniadosza z biodra i nakłaniając od razu do mocnego tempa. Nie miało być one szybkie, jednak dynamiczne i z siłą.
Nakierował go na początku na niewielkiego krzyżaczka, którego ustawił jakiś człowiek z obsługi toru. Do samego końca wysiadywał galop, a gdy wałach rwał się i przyśpieszał, chłopak fundował mu odpowiednią półparadę, aby opamiętać konia. Przed samym skokiem dał łydkę, aby przypomnieć młodemu, że już czas wyskoku, a sam przeszedł w półsiad, oddając niewielką ilość wodzy- przeszkoda nie była wysoka, więc więcej nie trzeba było. Poklepał skoczka, gdy było dobrze i naprowadził go na niewielkiego okserka (jakieś 70 cm.) Tutaj też pilnował go do samego końca, aby wszystko pasowało. Odliczał foule do skoku a tuż przed zasygnalizował dosiadem, że już czas wzbić się. Przeszedł w półsiad oddając nieco więcej wodzy niż poprzednio. Nie przechodząc do stępa, ani nie tracąc tempa, naprowadził go jeszcze raz na przeszkodę, która jeszcze kilka chwil temu była krzyżakiem. Aktualnie była stacjonatą o wysokości 110 cm. A obok niej budował się już podobnej wielkości okser. Mężczyzna najechał na stacjonatę oddając tym razem dość mocniej wodzę a także unosząc wyżej tyłek. Dał tu pole do popisu Luxiowi, a tym samym sprawdził czy koniuch nie pogorszył się w skokach po jego przerwie- choć w to nie wątpił. Gniady miał serducho do tej konkurencji. Jeszcze tylko okser, tak samo do końca przypilnowany, aby zwierzak nie postanowił czegoś namieszać. Po tym skoku, Jack usłyszał ponownie swoje nazwisko i imię konia, ale tym razem byli proszeni już na parkur. Wykonał dosłownie kółko w stępie i właśnie w tym chodzie wjechał na plac z ustawionym już torem.
Podjechał niemalże pod budkę sędzowską, gdzie zatrzymał koniucha do stój i złapał daszek kasku, kłaniając się ludziom stanowiącym jurorów. Kiedy odkłonili się i zasygnalizowali gwizdkiem iż para może rozpocząć swój przejazd, Jackson pozbierał dokładnie wodzę, pozwalając pupilowi ruszyć stępem, a z tego chodu zagalopował na lewą nogę. Od razu wszedł w parkurowe tempo, które było dynamiczne i mocne, acz nie szybkie. Z lewej strony naprowadził Lux'a na pierwszą przeszkodę, a raczej na linię zbudowaną z dwóch przeszkód- stacjonaty i oksera. Z daleka widział już odległość. Trzeba było delikatnie skrócić, dlatego też przytrzymał sportowca, skupiając jego uwagę na sobie poprzez delikatną półparadę. Doprowadził tym samym wałacha pod samą stacjonatkę, przed nią dając łydkę, aby koń wzbił się w górę oddając dość mocno rękę i wykonując półsiad. W górze adekwatnie do punktu lotu, odchylał się do tyłu, lądując miękko po drugiej stronie. Od razu wczuł się w dalszy bieg parzystokopytnego i podparł go na nowo łydką, licząc foule, które były już z góry wyliczone. Przed doublebarrem tak samo dał łydkę i poleciał w górę wraz ze swym kompanem. Po lądowaniu kilka kroków przejechał w półsiadzie, aby nie poobijać mocno kręgosłupa zwierzęcia,a gdy już usiadł w siodło rozejrzał się szybko za następną przeszkodą, którą była pojedynczym okserem. Dojechał do niego, regulując bieg swego rumaka a w odpowiednim miejscu oddał wodzę, sterując jedynie łydkami, była to w zasadzie jedna foula, którą wzmocnił właśnie tą dolną częścią ciała i powędrował znowu w górę, oddając wodzę i unosząc dupsko w górę. W górze swój ciężar ciała przeniósł delikatnie na prawą stronę, aby właśnie na tą nogę koń wylądował, gdyż przed nimi dość ostry zakręt, w który w zasadzie weszli od razu po skoku. Wykonali niemalże całe ciasne kółko, nie odjeżdżając mocno, gdyż w tym konkursie liczył się czas, a na kim jak na kim, ale na Luxie Jack mógł się pościgać i zawalczyć o coś, dlatego też po kilku foulach po okręgu, od razu wykonali kolejny skok nad pojedynczą stacjonatą.
_________________
> 3 miejsce na koniu Lux, skoki klasa P
> 4 miejsce na koniu Desperado, cross
> 2 miejsce na koniu Sleepwalker, ujeżdżenie klasa P
> 5 miejsce na koniu Monte Casino, skoki klasa P
> 7 miejsce na koniu Monte Casino, skoki klasa L
> 2 miejsce na koniu Desperado, skoki klasa N
Płeć: wałach Wiek: 6 lat Rasa: KWPN Właściciel: Jackson ? Cena: £2000
Wysłany: 2013-08-12, 00:52
Przyszedł na rozprężalnie, gdzie wiercąc się odczekał moment wskoczenia Jacksona na siodło.
Stępował bystro mierząc ślipiami wszystko dookoła, następnie wszedł w kontakt etc.
Cóż, po kłusie, w którym było jako tako ok. poza kilkoma uderzeniami z zadu w kierunku innych koni, przeszedł do galopu. Na kilku wykonanych skokach, wyskakiwał efektownie, składając się i poprawiając zadem niczym koń, którego wizerunek dzierży.
PRZEJAZD
Były problemy z wjazdem na parkur, lecz na całe szczęście parze pomógł jeden z wolnych luzaków. Wałach niecierpliwie znalazł się pod budką sędziowską. Tuż po ukłonie ruszył stępem, następnie galopem na lewą nogę. Raz jeszcze obejrzał się po wszystkim tym, co go otaczało, naraz przy naprowadzeniu w kierunku pierwszej przeszkody skupiając się tylko na jeźdźcu.
Skrócił się wedle życzenia, po czym w optymalnym miejscu odbił się z zadnich kończyn. Wyskoczył wysoko, podciągając przody i wyciągając pysk, gdzie zabaskilował, a także zapracował elastycznie grzbietem, otwierając się zadem. Wylądował lekko, w momencie zetknięcia się kończyn z podłożem, łypiąc bystrym ślipiem na kolejną przeszkodę. Po równej jeździe do oksera, w niemalże ten sam sposób oderwał się ponad ziemię, przelatując czysto na drugą stronę.
Równym, aktywnym galopem z obszerną fulom, zadem pod sobą i wysoką akcją przednich kończyn, dogalopował do następnego zadania, tudzież 3. Wzbił się w powietrze, parabolą w górę. Technicznie a zarazem dokładnie. Czuły, podczas pierwszych ful po skoku, natychmiast zacieśnił zakręt, skracając wykrok, acz nie tracąc galopady. Z mniejszym zapasem przeleciał nad stacjonatą.
Kiedy Lux postanowił już jednak wejść na parkur, Jack poklepał go mówiąc chwalebne słowa. Raczej chciał wzmacniać pozytywne zachowania konia, niż stosować metod awersyjnych.
Teraz, będąc już przed piątą przeszkodą, która była najtrudniejsza chłopak skupił się, aby wszystko poszło po jego myśli. Wykonał delikatną półparadę, aby zwrócić na sobie swoją uwagę. Z daleka widać było że pasuje idealnie, dlatego podpierał konia łydką, brnąc do przodu. Rów to swego typu straszna przeszkoda dla koni, dlatego Jack trzymał wodzę napięte i podpierał dość intensywnie konia łydką, w związku z czym gnidy nie miał możliwości ucieczki. Dojechali pod sam rów i jeszcze jedna łydka, delikatny półsiad, gdyż skok był płaski, sporo wodzy i byli już po drugiej stronie. Mężczyzna poklepał subtelnie konia po szyi. Nad przeszkodą obciążył nieco prawą stronę, aby kontynuować jazdę po łuku. Kilka fouli i już byli przy okserze,a tym samym przy szeregu. Wjechali dość mocno w tego typu przeszkodę, gdyż było dość szeroko. Na okserze Jack dość mocno oddał dłoń i wykonał mocny półsiad. Między przeszkodami przysiadł mocno w siodło, dociskając łydki i wręcz zmuszając konia do kolejnej przeszkody, jaką była stacjonata. Ponowny półsiad, wodza i byli już po drugiej stronie. Jeśli wszystko było ok, zawodnik szepnął do Luxa "okey! Dobry koń!" i ruszyli dalej, podpierając rumaka łydką i starając się, aby tempo było dalej takie samo jak poprzednio.Przed nimi jeszcze dwa luźno stojące oksery po łuku w lewo. Rathbone podprowadził 6 latka pod samą bandę, aby prawidłowo wyjechać zakręt, tym samym jednak trzymając mocne tempo, aby nadgonić czas. Tym samym pasowało idealnie. Przed skokiem jedna porządniejsza łydka i już lecieli w górę. Półsiad nieco mniejszy niż poprzednio, dłoń oddana podobnie i obciążenie prawej strony. W czasie lądowania, z biegiem czasu odchylał się w tył. Pierwszą foule po okserze przejechał jeszcze w minimalnym półsiadzie, a następnie przysiadł w siodło, wchodząc w prawidłowy łuk. Będąc już na przeciwko ostatniej przeszkody, skupił się a tym samym odchylił w tył. Podpierał Luxa łydką i tuż przed skokiem dał łydkę i przeszedł w półsiad, oddając wodzę. Tym samym zakończył parkur, przejeżdżając jeszcze między celownikami. Przegalopował jeszcze niewielki odcinek, po czym przeszedł do kłusa, intensywnie klepiąc konia i dziękując mu za współpracę, bez względu na jej efekt. Szanował tego zwierzaka i wiedział, że dał z siebie wszystko. Przed samym wyjazdem z parkuru przeszedł do stępa dalej klepiąc konia.
Na rozprężalni rozstępował swego podopiecznego tak aż wyschnął i był gotowy do opuszczenia tego miejsca i wrócenia do stajni. Tak też się stało po kilkunastu minutach.
ZT
_________________
> 3 miejsce na koniu Lux, skoki klasa P
> 4 miejsce na koniu Desperado, cross
> 2 miejsce na koniu Sleepwalker, ujeżdżenie klasa P
> 5 miejsce na koniu Monte Casino, skoki klasa P
> 7 miejsce na koniu Monte Casino, skoki klasa L
> 2 miejsce na koniu Desperado, skoki klasa N
Płeć: wałach Wiek: 6 lat Rasa: KWPN Właściciel: Jackson ? Cena: £2000
Wysłany: 2013-08-13, 22:15
Dość ryzykownie - albowiem równo poprowadzony do rowu, niźli o wydłużonej ramie, choć całe szczęście nadal aktywnie, podpierany łydkami gniady wałach bardzo siłowo wybił się w górę. Nad nastawił obydwoje uszu, zmieniając parabolę na dal niźli wzwyż. Poskładał przednie kończyny do łba, zabaskilował, a także poprawił zadem, gdzie wylądował zaraz za rowem, nie naruszając kopytami tafli wody.
Reflektując cały trud na owej trasie parkuru, gdzie musiał skrócić się po skoku, który rozciągał konie, a do tego nie doszło, pewnie urwał fule do oksera. Tudzież zupełnie jakby barowany przez ostatnie 6 lat swego życia, nieekonomicznie przeleciał nad przeszkodą, elastycznie niczym kocur, technicznie, bardzo efektownie. Naraz samemu nie chcąc ukarać się przy następnym skoku, momentalnie skrócił się po 'dużym', przelatując stacjonatę.
Ustabilizował tempo, kwadratowo wyjeżdżając zakręt, równo, na zadzie kierując się w kierunku dublebarre. Przeleciał na czysto, kopiąc jedną z zadnich kończyn podczas lotu.
Wkrótce, po poprawnie wygalopowanym zakręcie, wejściu po łuku, pozwolił sobie na ponowny, pełny, efektowny skok. Lekko lądując, raptownie wydłużył fule do celowników, chowając uszy, które na te parę chwil położyły się wzdłuż potylicy. Zwieńczył podbiciem zadem wraz z poprawieniem z krzyża.
Pochwalony parokrotnie parsknął, natomiast występowany wybył z zawodnikiem. /zt
Płeć: kobieta Wiek: 23 Wzrost: 162 cm Partner: your face is like a melody, it won't leave my head Ostatni trening: Zawody ujeżdżeniowe z Escudero & Michelangelo [18.05.2019] Podopieczny: Echo D'Arsouilles, Escudero IV, Michelangelo, Quarantino Pieniądze: £11500 Punkty doświadczenia: 153 Skoki: 42 Ujeżdżenie: 40 Cross: 13 Wyścigi: 17 Obycie z koniem: 34
Wysłany: 2013-08-16, 20:42
Weszła na parkur prowadząc swojego konia. Dociągnęła popręg i wyregulowała strzemiona z ziemi. Dała mu kosteczkę cukru na dobry początek i odbiła się z ziemi, zwinnie wskakując w siodło. Szybko wsunęła obie nogi w strzemiona w razie, gdyby Notorious'owi zachciało się baranków i innych głupich rzeczy.
Kiedy już się uspokoił (o ile w ogóle mu odwalało) skierowała go na ślad i dała długą wodzę, pozwalając mu nieco postępować. Tymczasem rozmyślała, co będą dzisiaj robić. Po dłuższym czasie pozbierała wodze i zaczęła prowadzić Notorycznego po jakiś wężykach, serpentynach, kołach i nie kołach. W teorii próbowała troszkę każdej możliwej figury. Dużo zmian kierunku, na razie bez wplecionych zakłusowań.
Po wygibasach w stępie wprowadziła młodego na koło, gdzie siadła nieco mocniej w siodło, zamknęła go w pomocach i dała łydkę do kłusa, wysiadując jego krok cierpliwie. Zjechali z koła i Taylor skierowała konia na ślad, po którym zdołali zrobić dwa okrążenia i zmieniła kierunek. To samo w drugą. Następną czynnością było wprowadzenie go na linię środkową. Chyba już wiesz o co chodzi? :3 W iksie zatrzymała konia, jednocześnie delikatnie bawiąc się wodzą. Jedną ręką, po drugą swobodnie położyła na udzie. Wolała mieć opanowane stanie "na jednej ręce" bo różnie to bywa z tymi młodymi końmi. Nawet na skokach trzeba się ukłonić, nie? Nie pozwalała mu się ruszać, trzymając go w pozycji stój do momentu, w którym poczuła, że dość. Czyli na razie nie teraz
_________________
loteria 28.05 - czysty przejazd w zawodach skokowych/próbie skokowej
Płeć: ogier Wiek: 3 lata Rasa: KWPN Cena: £1000 Doświadczenie w skokach: 49 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 3 Doświadczenie z lonżowania: 9 Kondycja: 34 Szybkość: 6
Wysłany: 2013-08-16, 21:29
Przytasiał na parkur już porządnie rozbudzony, niczym jakiś nadpobudliwy kucyk z kreskówki. Oczywiście, nie czekając aż dziewczyna upora się z popręgiem i strzemionami, nie mówiąc już o wsiadaniu, ruszył energicznym stępem, wesoło machając łepetyną. Kiedy już Tay w magiczny sposób znalazła się w siodle, uspokoił się nieco i podążał za jej wskazówkami dotyczącymi tych różnych zakrętów i innych bzdetów. Zakłusował trochę wyżej unosząc przody niż to bło konieczne, ale potem już szedł ładnie. Wyginał się na wszystkich łukach wokół wewnętrznej łydki dziewczyny. W magicznym punkcie X stanął równo na czterech nogach żując wędzidło i odrobinę opuszczając czerep.
Płeć: kobieta Wiek: 23 Wzrost: 162 cm Partner: your face is like a melody, it won't leave my head Ostatni trening: Zawody ujeżdżeniowe z Escudero & Michelangelo [18.05.2019] Podopieczny: Echo D'Arsouilles, Escudero IV, Michelangelo, Quarantino Pieniądze: £11500 Punkty doświadczenia: 153 Skoki: 42 Ujeżdżenie: 40 Cross: 13 Wyścigi: 17 Obycie z koniem: 34
Wysłany: 2013-08-18, 18:31
- Dooooobry koń - wypaliła nieco zmęczonym, łagodnym głosem; przydałoby się jej dobre 10 godzin snu, bo ostatnio miała go nieco mniej.
Odpuściła mu minimalnie w pycholu i cofnęła łydę za popręg, drugą puknęła w bok i wypchnęła porządnie z biodra, prosząc o zagalopowanie na lewą nogę. Na lewą ze względu na to, że zaraz po tym gdy wykonał ćwiczenie skierowała go na lewo, nie czekając aż dojedzie do końca linii środkowej i wprowadzając go na koło wielkości połowy placu. Dobry moment galopu na kole, przy czym pilnowała by koń prawidłowo się wyginął, łydką korygując ewentualnie wypadanie zadem. Po jakimś czasie mocniej usiadła w siodło i zamknęła konia w pomocach, cofnęła zewnętrzną łydkę którą nacisnęła na dupsko Notorycznego żeby zszedł nim ze śladu. Żadne konkretnie ćwiczenie, ale dobry wstęp do ustępowań, nie? Po długiej ścianie jechania z odsuniętą dupą zwolniła go do kłusa a potem do stępa. Poklepała i dała długą wodzę, na razie chcąc zrobić mu krótką przerwę.
_________________
loteria 28.05 - czysty przejazd w zawodach skokowych/próbie skokowej
Płeć: ogier Wiek: 3 lata Rasa: KWPN Cena: £1000 Doświadczenie w skokach: 49 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 3 Doświadczenie z lonżowania: 9 Kondycja: 34 Szybkość: 6
Wysłany: 2013-08-18, 18:41
Ładnie wszedł w galop, najpierw na złą nogę, ale zmienił ją po korekcie Taylor. Szedł energicznie wyginając się zgodnie z oczekiwaniami dziewczyny. Trzymał równą długość kroku, nie przyśpieszał ani nie zwalniał bez sygnału. Czasem tylko wyrwało mu się jedno czy dwa bryknięcia, ale nie były groźne. Przy zmianie ułożenia łydki ciut się zmieszał, ale wiedział, że coś takiego sugeruje mu zmianę położenia zadka. Natomiast inne sygnały się nie zmieniły, więc było to coś nowego. Ogier oczywiście się pogubił, ale zaraz odnalazł. Kiedy zaczęło mu dobrze iść zwolnili do stępa. Cóż takie życie
Kiedy dostał długą wodzę opuścił nieco baniak i pomachał nim swobodnie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum