NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Parkur trawiasty
Autor Wiadomość
Diego Montana
Zawodnik
Allrounder


Płeć: mężczyzna
Wiek: 33 Lat
Wzrost: 185 cm
Podopieczny: G-Dragon ll Little Parrish ll Machiavellian Z ll Take It Now
Pieniądze: £1905

Punkty doświadczenia: 155
Skoki: 79
Ujeżdżenie: 31
Cross: 23
Wyścigi: 3
Obycie z koniem: 18


Wysłany: 2019-06-22, 17:10   
   Tytuł: Hodowca


Na początku treningu nie wymagał od niej cudów, poza aktywnym tempem. Zmiany kierunków to przede wszystkim urozmaicenia, ale też by nie wszystko robić na jedną stronę. Rozumiał że była roztrenowana i potrzebowała chwili, ale nie był zwolennikiem wchodzenia na wyższe obroty wieki. Nie katował ją pracą przecież dzień w dzień, więc nie była przemęczona bardziej rozleniwiona. Odpuścił jej na moment, ale nie oznaczało to że odpuścił jej całkowicie i nie planował za jakiś czas ponownie bardziej ogarnąć klacz na pomoce. Nie zamierzał katować Take It na dzień dobry wymuszeniami i robić wszystko na siłę, dlatego na początku dał jej jeszcze moment na ogarnięcie się. Potem już zdecydowanie zadbał o prawowitą pracę zadu, a przynajmniej zadowalającą jak na początek i pilnował tego. To samo tyczyło się kontaktu, wolał najpierw efekt uzyskać łydkami i dosiadem. W ostateczności dopiero używając palcatu z wyżej wymienionego powodu. Diego nie zapominał o ważnych rzeczach jak pochwały, kiedy widział poprawę w wykonywanym ćwiczeniu to nie szczędził tego klaczy. W końcu musiała też wiedzieć że coś robi dobrze, nawet jak ta poprawa była niewielka to jednak była. Dekoncentracje klaczy starał się przynajmniej w jakimś stopniu zniwelować półparadami, które częściej występowały jeśli klacz widocznie gdzieś się zawiesiła po drodze. Diego był wyrozumiały i cierpliwy, ale nie oznaczało to że będzie jej odpuszczać i przymykać na wszystko oko. Wierzył natomiast że z czasem osiągną znacznie lepsze rezultaty, ponieważ klacz udowodniła już że jak się chce to się może. Na początku w kłusie postawił na sporo kłusa na większym luzie, czyli na razie krótko mówiąc nie katując klaczy żadnymi ćwiczeniami. Jedynie zmieniając kierunek od czasu do czasu, ale to aż tak super wymagające jeszcze nie było. Dopiero po dobrych kilku minutach zabrał się z klaczą na pierwsze koło, podobnie jak w stępie było ono sporych rozmiarów. Poprzedził to odpowiednio wcześnie półparadą, by wygiąć rudą podobnie jak wcześniej od wewnętrznych pomocy i ograniczając ją i prowadząc na zewnętrznych. Po zamknięciu koła jednak zmienił taktykę, bo nie wyjechali za moment kolejnego. Tym razem Diego postawił na coś innego, ale w sumie wcale nie nowego. Po kilku metrach od zamknięcia koła wysłał jej półparadę, by przytrzymać ją do stępa. Po kilku krokach i półparadzie powrót do kłusa, ostatecznie na próbę wykonali kilka powtórzeń na zasadzie sporej wielkości koło -> kilka kroków kłusa -> przejście do stępa w nim kilka kroków -> powrót do kłusa. Nie zapomnieli o zmianach kierunku, by na koniec wpleść w to kilka pełnych zatrzymań i ruszeń kłusem po krótkiej nieruchomości. Przy zatrzymaniu oczywiście wysyłał przed kilka półparad, by w jakimś punkcie jedną pełną i pomoce do wykonania tej czynności. Ostatecznie przeszli do stępa, gdzie oddał jej wodzę i dał chwilę luzu, odsapnięcia.
_________________
Debo confesar que
Solo pienso en ti.

personalia: Tu mirar tu caminar » Diego Montana
wiek: Eres muy timida lo se » 33 lata.

partnerka: Dime lo que so » xxx.
pms: Ver tu voz de terciopelo » 0.
ex: Cuando me hablas ya yo toco el cielo » Lara.

przyjaciele: Pienso en ti por darte un beso » Brian.
wrogowie: Dime si tu te sientes asi » brak.

moje: Renault Koleos, fone, house, gallery
osiągnięcia: Dime que al verme tu tambien tiemblas » link
 
     
Take It Now
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 12lat
Rasa: Zangersheide
Wzrost: 178 cm
Właściciel: Diego M.
Cena: £2700

Doświadczenie w skokach: 59
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 31
Szybkość: 35
Klasa startów: Skoki: P

Wysłany: 2019-06-22, 21:51   

W trakcie kłusowania klacz zdecydowanie bardziej odpuściła, poluźniając wcześniej spięte mięśnie pleców i szyi, co więcej zaczynając co jakiś czas przeżuwać wędzidło, akceptując wcześniej kiełzno. Była bez większych szans względem Diega, który nie pozwalał jej na niedociągnięcia z własnego widzimisię, więc w pewnym momencie przestała szukać luk w jego pomocach, po prostu wykonując ćwiczenia w miarę swoich możliwości.
Średnica koła pomagała się jej swobodniej wygiąć i chociaż nie było to idealne, to z pewnością zadowoliło mężczyznę, bo z postępem rozgrzewki jej plastyczność się poprawiła. Problem miała jednak z wyprostowaniem po zjechaniu z figury, pozostając lekko wygiętą do zewnątrz, przez chwilę zbaczając nawet ze śladu. Niemniej jednak po półparadzie przeszła do stępa bez większego opóźnienia, robiąc w nim parę kroków. Ogólnie po serii przejść stała się bardziej przepuszczalna i bardziej skoncentrowana na tym, co robiła, głównie przez wplecione w to zmiany kierunków i róże kombinacje tego ćwiczenia.
_________________
 
     
Diego Montana
Zawodnik
Allrounder


Płeć: mężczyzna
Wiek: 33 Lat
Wzrost: 185 cm
Podopieczny: G-Dragon ll Little Parrish ll Machiavellian Z ll Take It Now
Pieniądze: £1905

Punkty doświadczenia: 155
Skoki: 79
Ujeżdżenie: 31
Cross: 23
Wyścigi: 3
Obycie z koniem: 18


Wysłany: 2019-06-22, 22:26   
   Tytuł: Hodowca


Diego cieszył się z tego że Take It zaczęła odpuszczać, rozluźniać się i jednocześnie wchodząc na większe obroty i mieli otwartą furtkę przez to do poważniejszych ćwiczeń. No przepraszam że katował ją ćwiczeniami i nie dawał jej szans na obijanie się, ale wolał nie mieć na sumieniu kontuzji klaczy np. Czasem Diego też miał jakiś zawias czy rozkojarzenie, co mogła wykorzystać przeciwko niemu. Jednak starał się dać z siebie jak najwięcej, co pewnie klacz czuła i też robiła co mogła na swój sposób. Cieszył się z każdej formy poprawności w wykonywanym ćwiczeniu, a on sam robił co mógł by jej w tym pomóc. Wyczuwał że te częste zmiany i powtórzenia pomagają im osiągnąć im coraz lepsze efekty. W czasie ich stępa na luzie jeden ze stajennych poprawił im ustawione tutaj przeszkody, według szczegółowych zaleceń Diego. W końcu przeszli do kłusa z powrotem, by skierować się na pierwszą przeszkodę - drąg. No w zasadzie to dwa, ułożone jeden za drugim w odległości idealnej na kłus na środku parkuru. Po zjechaniu właśnie do środka wraz z rudą, Diego naprostował ją na linię do ów drągów. Jednocześnie wysłał jej kilka półparad, starając się w równym tempie doprowadzić ją do celu. Tuż przed podniósł się do lekkiego półsiadu, posyłając jej w odpowiednim miejscu łydkę do pokonania drągów i oddając jej lekko wodze. Po pokonaniu ich miejmy nadzieję dobrze pochwalił klacz, by wyjechać z nią taki łuk by nawrócić na te drągi od drugiej strony i pokonać je w podobnym stylu. Pokonali je kilkukrotnie na obie strony, urozmaicając sobie ich najeżdżanie przez zakreślanie przy nawrocie z jednej strony na drugą półkola. Po powtórzeniach powrócili na ścianę na moment, gdzie odczekali kilka kroków i ponownie zjechali do środka parkuru. Tym razem najechali na cztery drągi również ustawione na kłus, będące jednak ustawione po lekkim łuku. Technika ta sama była co poprzednio, jedynie Diego utrzymywał ustawienie na łuku pod kątem tak aby nie mieli problemu z pokonaniem ich. Po ich wykonaniu nakręcali po łuku z powrotem na nie, jadąc oczywiście od drugiej strony i tutaj również kilka powtórzeń. Wtedy kolejno skierował klacz na cavaletti, było ono dość nisko zawieszone i potrójne na dzień dobry. Wierzył jednakże że klacz sobie z tym poradzi, ponieważ najazd i pokonanie aż tak się nie różniło od drągów. Jedynie uważniej nogi musiała stawiać i wyżej unosić, by po kolejnych kilku powtórzeniach na obie strony tej sekwencji - powrócić na ścianę. Tam najpierw zwolnił ją do stępa i dał moment na odsapnięcie na dłuższej wodzy. Wtedy po tych kilku chwilach pozbierać ją do wcześniej wypracowanego ustawienia i odesłać ją wpierw do kłusa, a potem kolejno do galopu z prawej nogi. Odpowiednio to zainicjował dociążeniem prawej strony siodła i odesłaniem klaczy łydką oraz wypchnięciem z krzyża do najwyższego z chodu. Tam pozostali na początek w zwykłym galopie pod ścianą.
_________________
Debo confesar que
Solo pienso en ti.

personalia: Tu mirar tu caminar » Diego Montana
wiek: Eres muy timida lo se » 33 lata.

partnerka: Dime lo que so » xxx.
pms: Ver tu voz de terciopelo » 0.
ex: Cuando me hablas ya yo toco el cielo » Lara.

przyjaciele: Pienso en ti por darte un beso » Brian.
wrogowie: Dime si tu te sientes asi » brak.

moje: Renault Koleos, fone, house, gallery
osiągnięcia: Dime que al verme tu tambien tiemblas » link
 
     
Take It Now
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 12lat
Rasa: Zangersheide
Wzrost: 178 cm
Właściciel: Diego M.
Cena: £2700

Doświadczenie w skokach: 59
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 31
Szybkość: 35
Klasa startów: Skoki: P

Wysłany: 2019-06-22, 22:47   

Przechodząc do pracy na drągach, była już odpowiednia do tego przygotowana i podstawiona pod jego pomoce, więc przeszła do znowu do kłusa i pokierowała się właśnie na dwie sztuki leżące na ziemi. Najechała na nie prosto, o ile starannie zamknął w łydkach i nie siedział krzywo w siodle, bo również złe balansowanie ciała jeźdźca powodowało brak prostego wierzchowca. Nad każdym drągiem unosiła wyżej kończyny i wyciągała szyję delikatnie w przód, nie mając większych problemów z zachowaniem równowagi. Później pokonywanie ich nieco ją nużyło, mimo wplatanych w to półwolt, ale nie było to po niej aż tak widać.
Następne ustawienie drągów było bardziej dla niej wymagające, bo leżały na łuku, które były jej dzisiejszą zmorą. Przechodząc przez nie, często gasła, potrzebując aktywizującej łydki, która z pewnością pojawiała się za każdym razem. Również poradziła sobie z cavaletti, jeszcze bardziej angażując nogi, chociaż zdarzyło jej się raz omylnie strącić drąga, źle odbierając odległość.
Przerwa pozytywnie wpłynęła na organizm kasztanki, która po zebraniu wodzy była gotowa na dalsze wyzwania. Stopniowo skróciła się i uniosła do poprzedniego stanu rzeczy i przeszła do galopu przez kłus. Podekscytowała się tym i na dzień dobry wysadziła dwa radosne baranki, które w niczym raczej nie zaszkodził jeźdźcowi.
_________________
 
     
Diego Montana
Zawodnik
Allrounder


Płeć: mężczyzna
Wiek: 33 Lat
Wzrost: 185 cm
Podopieczny: G-Dragon ll Little Parrish ll Machiavellian Z ll Take It Now
Pieniądze: £1905

Punkty doświadczenia: 155
Skoki: 79
Ujeżdżenie: 31
Cross: 23
Wyścigi: 3
Obycie z koniem: 18


Wysłany: 2019-06-22, 23:17   
   Tytuł: Hodowca


Wiedział że powtórki nie są zachęcające dla konia, który wolał robić wszystko w większości na już teraz zaraz i co chwila coś nowego. Jednak lepiej czasem coś powtórzyć, niż później zepsuć. Klacz mimo znużenia radziła sobie ze wszystkim całkiem dobrze, co powodowało dumę i zadowolenie u Diego. Miał nadzieję że Take It to wie, bo chwalił ją za dobrze wykonane zadania co jakiś czas. Kiedy mu gasła to łydką lub cmoknięciem starał się utrzymać te tempo, bo było jej potrzebne do pokonywania tych przeszkód. Puknięcia nie były tragiczne w skutkach, a nawet najlepszym się zdarzały więc Diego nie popadał w histerię ani nie karcił klaczy. To również tyczyło się baranków klaczy w galopie, gdzie udało się facetowi utrzymać na klaczy. Może nie był specjalnie z nich zadowolony że wystąpiły, ale no cóż poradzić. Trzeba było się skupić przede wszystkim na dalszym treningu, bo on był najważniejszy. W pierwszej kolejności postawił na drobne rozgalopowanie właśnie klaczy bez wykonywania żadnych ćwiczeń, dopiero po tym czasie postawił na to co sprawdzone na sam początek. Kilka wolt w tym również wplótł kilka o znacznie ciaśniejszej średnicy, przejścia galop-kłus-galop-stęp-galop i w tym także zatrzymania. Potem czekały na nich drągi i cavaletti tym razem ustawione na galop. Mniej więcej kolejność podobna jak w kłusie, jednakże Diego postawił na dokładniejsze wyjeżdżanie za równo figur jak i pokonywanie przeszkód niż na ilość. Tym razem powtórzeń było znacznie mniej, ale nie po jednym razie także. W między czasie kiedy oni wykonywali wcześniej wspomniane rzeczy, to stajenny dokończył ustawianie pierwszych przeszkód. Można było zauważyć stacjonatę 60cm, okser 65x70 i podwójny szereg złożony z dwóch stacjonat 65 i 70cm. Po krótkim galopie po ścianie zjechali ponownie do środka parkuru, kierując się w pierwszej kolejności na najniższą ze stacjonat. Naprostował ją odpowiednio wcześnie mając sporo czasu na domknięcie ostatnich szczegółów, zanim dojechali do miejsca odskoku. Zamknął ją w łydkach prowadząc w równym korytarzu z wodzy i wysyłając jej kilka półparad po drodze, jednocześnie starając się zachować optymalne tempo najazdu. Wybrał bliższe miejsce do odskoku do przeszkody, gdzie zaznaczył je wyraźną łydką i wypchnięciem z bioder do skoku. Podążając za jej ruchem przeszedł od razu do półsiadu z wstaniem w strzemionach, by oddać jej stosowną ilość wodzy podczas skoku. Po lądowaniu miejmy nadzieję za przeszkodą kontynuowali galop z prawej nogi, kierując się wpierw na wprost.
_________________
Debo confesar que
Solo pienso en ti.

personalia: Tu mirar tu caminar » Diego Montana
wiek: Eres muy timida lo se » 33 lata.

partnerka: Dime lo que so » xxx.
pms: Ver tu voz de terciopelo » 0.
ex: Cuando me hablas ya yo toco el cielo » Lara.

przyjaciele: Pienso en ti por darte un beso » Brian.
wrogowie: Dime si tu te sientes asi » brak.

moje: Renault Koleos, fone, house, gallery
osiągnięcia: Dime que al verme tu tambien tiemblas » link
 
     
Brian
Zawodnik
Allrounder
randomly awesome


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat (30.01)
Wzrost: 178 cm
Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno
Partner: the pain and the pleasure all come together

Ostatni trening: skokowy z Bolero
Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson
Pieniądze: £2384

Punkty doświadczenia: 187
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 25
Cross: 18
Wyścigi: 62
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2019-06-23, 17:42   
   Tytuł: Hodowca


Bolero de Ravel napisał/a:
...


Pochwaliłem Bolero po pokonaniu ósmej przeszkody, wskazując mu lądowanie na prawo i z tej nogi zagalopowaliśmy po odejściu spod przeszkody, kierując się na ostatnią z ustawionych, dziewiątą. Znowu pozwoliłem mu nieco dodać w tempie, nie dlatego, że mieliśmy jakiś wyznaczony czas, ale po prostu sprawdzałem możliwości i kondycję Bolero, poza tym do dziewiątki mieliśmy dłuższą trasę. Najpierw sporo pogalopowaliśmy po prostej, zakręcając w prawo w pobliżu ogrodzenia. Posyłając mu półparadę ładnie wygiąłem go w zakręcie. Minęliśmy po prawej drugą przeszkodę poruszając się chwilę po prostej pod ścianą, gdzie czuwałem nad jego energicznym i aktywnym tempem, posyłając mu czasem półparady, aby w końcu znowu zakręcić na prawo. I ten zakręt udało nam się wyjechać prawidłowo. Pilnując nadal stałego tempa znowu pogalopowaliśmy na prosto, aby znowu po chwili lekko odbić na prawo, już bezpośrednio na dziewiątą przeszkodę, również stacjonatę, o wysokości 95 cm. W końcówce zakrętu podniosłem go do przeszkody, a po naprostowaniu zostało nam już wcale nie tak dużo miejsca, więc zaraz zamknąłem go w pomocach, chcąc też uzyskać z karoszem nieco bardziej optymalny galop, do przeszkody, a więc nieco go zwolnić, co udało mi się tylko połowicznie, przez lekkie niedopilnowanie i miało swoje konsekwencje. Co prawda Bolero wybił się w odpowiednim miejscu, jednak nie do spokojniejszego i bardziej ekonomicznego skoku. Nie, karosz postanowił wybić się w kosmos, w nieskończoność i jeszcze dalej (niczym Buzz Astral). Na to nie byłem całkowicie przygotowany i wymagało to ode mnie trochę trudu nadążenie za jego ruchem. Przynajmniej przyznać Ravelowi trzeba, że w swoim skoku w kosmos udało mu się jednak przelecieć (względnie przefrunąć) nad dziewiątką i pokonać ją na czysto. Tak więc w tym względzie konsekwencji żadnych nie było. Gorzej, że w tej swojej próbie podążenia za jego ruchem nabawiłem się lekkiego skurczu w plecach, ale cóż nie pierwszy raz, nie ostatni.
- No brawo, astronauta byłby z ciebie pierwsza klasa. - pochwaliłem go, pół żartem pół serio i poklepałem po szyi. Pogalopowaliśmy po prostej, aby zakręcić pod ogrodzenie, przy czym chwilowo nie ograniczałem ogiera jeśli chodzi o tempo, bo nic nie stało na naszej drodze i dopiero po pół okrążenia najpierw posłałem mu półparadę, a potem dodałem łydki i lekko ściągnąłem pięty w dół, prosząc o przejście do kłusa, zostając na razie pod ścianą. Bardzo korzystnie w tym czasie pojawił się stajenny, więc poprosiłem go o posprzątanie przeszkód, bo na dziś zakończyliśmy pracę z nimi. W kłusie już nie pozwalałem Bolero się rozpędzać Bóg wie jak, jednak oczywiście cały czas obowiązywało go aktywne tempo, posyłałem mu też od czasu do czasu półparadę, żeby sobie nie myślał, że już ma labę. Po pełnym okrążeniu w kłusie, nie przeszkadzając przy tym stajennemu, skierowaliśmy się znowu ku ustawionym wcześniej drągom, które nie były ruszane od naszej rozgrzewki na nich. Naprostowałem na nie, prowadząc oldenburga na ich środek, wbijając w nie wzrok. Najpierw dwa zwykłe, leżące prosto drągi, potem przejechaliśmy pomiędzy dwoma ustawionymi do nich prostopadle drągami, które tworzyły mały korytarzyk i znowu poziomo leżące drągi. I tym razem nie sprawiły one Bolero najmniejszych trudności, z resztą zdziwiłoby mnie, gdyby sprawiły, po wygimnastykowaniu, jakie mu zaserwowały pokonane przeszkody. Nawróciliśmy z drugiej strony, ponownie najeżdżając na tak ustawione drągi, a gdy i tym razem je pokonaliśmy, większość parkuru była już uprzątnięta, spokojnie więc mogliśmy pokręcić jakieś koła i inne figury, zmieniając oczywiście od czasu do czasu kierunek jazdy. Po ponad dziesięciu minutach takiej pracy w kłusie, posłałem mu kolejną półparadę, prosząc następnie o zwolnienie do stępa. W tym chodzie również się rozstępowaliśmy porządnie przez kilkanaście minut, najpierw po prostu okrążając obiekt, potem kręcąc figury, a na koniec dałem mu luźną wodzę, sugerując zejście łbem w przód i dół i w ten sposób pokonaliśmy trzy ostatnie okrążenia, aż w końcu uznałem, że Bolero jest wystarczająco rozstępowany po treningu. W końcu zatrzymałem go przy schodkach i gdy upewniłem się, że stoi spokojnie zeskoczyłem na ziemię. Poluzowałem mu nieco popręgu, pochwaliłem i poklepałem po szyi, bo w sumie byłem naprawdę zadowolony z naszego treningu. Następnie wyprowadziłem go w ręku, kierując się do stajni.

zt
 
 
     
Bolero de Ravel
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 5 lata
Rasa: Oldenburska
Wzrost: 180 cm
Właściciel: Brian
Cena: £2350

Doświadczenie w skokach: 37
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 21
Doświadczenie z lonżowania: 52
Kondycja: 53
Szybkość: 55
Klasa startów: Skoki: L1

Wysłany: 2019-06-23, 22:28   

Po lądowaniu za ósmą przeszkodą na prawo, kontynuował galop z tejże właśnie nogi. Wtedy wraz z Brianem skierował się na ostatnią z ustawionych tutaj przeszkód - dziewiątą. Odbili się spod tej poprzedniej wracając do aktywnego tempa, nawet nieco dodając w nim do tej ostatniej przeszkody. Był jeszcze młody i mało doświadczony, ale nawet posiadał nie najgorszą kondycję czy szybkość. Oczywiście nie mógł się mierzyć z końmi starszymi i bardziej doświadczonymi, ale mimo wszystko. Pojechali najpierw po prostej, by zakręcić w okolicy ogrodzenia na prawo. Poprawnie wpisał się w zakręt, mijając po drodze przeszkodę numer dwa jadąc pod ścianą. Po chwili galopu pod ścianą odbili na prawo, galopując aktywnie przed siebie z zadu. Pojechali kolejno po prostej i znowu za moment zakręcili na prawo, wyjeżdżając jak najlepiej raz za razem łuki. Tym samym wyjechali w końcu na ostatnią przeszkodę na ich parkurze treningowym, była to 95cm stacjonata. Bolero nie widział potrzeby podnoszenia się ani zwalniania do stacjonaty, bo to w jego mniemaniu nie pomoże im w skoku. Szarpał się tym samym z ręką Briana, ostatecznie do skoku wyszedł ale z mocnym przytupem. Poskutkowało to dość wysokim skokiem, że niemal cud że nie wysadził właściciela z siodła. Wykonał baskil w locie nad przeszkodą, przelatując nad nią ostatecznie na czysto. On astronauta? Raczej to nie jego typ pracy. Parsknął w odpowiedzi na pochwałę od właściciela, by pogalopować dalej na wprost i zakręcić przy ogrodzeniu. Po krótkim galopie pod ścianą przeszedł wraz z pomocami do kłusa, jadąc dalej w nim pod ścianą. Ogier nie rozpędzał się tylko utrzymywał stałe i równe tempo w kłusie, obserwując kątem oka stajennego sprzątającego przeszkody. On to nie Sens że trzeba mieć się ciągle na baczności :lol2: Ponownie po chwili kłusa najechali na ułożone tutaj drągi, które pokonywali już wcześniej. Ogier naprostował się na nie i zaraz w skupieniu dojechał, by w tempie podnieść wszystkie nogi nad nimi z wysunięciem nosa lekko w przód dla złapania równowagi podczas ich pokonywania. Najpierw dwa zwykłe leżące po prostej drągi, by przejechać obok dwóch kolejnych i najechać na kolejne dwa i je pokonać. Nawrócili po chwili na te drągi z drugiej strony, wyjeżdżając je raz jeszcze. Po ich pokonaniu wykręcili kilka kół i innych figur, zmieniając przy tym od czasu do czasu kierunek. Po tych kilku minutach przeszli kolejno do stępa, kręcąc w nim kilka figur i potem już rozstępując się na luzie. Mimo że miał długą wodzę aktywnie stępował dalej przed siebie, niosąc właściciela miękko i spokojnie przed siebie. W końcu się zatrzymali przy schodkach, gdzie po zejściu Briana z jego grzbietu i poluźnieniu sprzętu udali się z parkuru do stajni.

z.t
_________________
Ya no hay razas ni razones
No hay mejores ni peores.

imię: Hay mil sueños de colores » Bolero de Ravel
właściciel: Solo amor amor y mil canciones » Brian Donney.

rodzice: Bachus Z x Estrada
dokumenty: passport
moje: gallery

[img]xxx[/img]

potomstwo: Porque vamos juntos a cambiar el mundo » xxx
osiągnięcia: Y unir las voces Vamos a poder lograr » link
 
     
Naomi Eaton
Instruktor
★


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat (07.07.1993)
Wzrost: 174 cm

Ostatni trening: 05.2020 - skokowy - Angel's Wings
Podopieczny: Friskey Whiskey, Angel's Wings, Dark Princess Intentians, Maebashi, Charmeur - konie; Flava, Java - kotki.
Pieniądze: £3514

Punkty doświadczenia: 264
Skoki: 94
Ujeżdżenie: 50
Cross: 84
Obycie z koniem: 36


Wysłany: 2019-06-24, 14:17   

Ukryj: 
Ophelia napisał/a:
Od razu bez sprzeciwiania się ponownie wróciła w galop, nabierając równego tempa, tak aby móc pokonać krzyżaka po raz drugi, ale tym razem z drugiej nogi. Podczas najazdu trzymała się wyznaczonej, prostej linii prowadzącej do przeszkody, nie mając w sumie innego wyjścia, bo była stale pilnowana przez Naomi. Sam skok podobnie jak wcześniej był tylko przejechaniem ponad ustawionymi drągami, po którym klacz pozostała w galopie, oczywiście dzięki prawidłowemu użyciu łydek. Następnie zmieniła kierunek jazdy i zabrała się za kolejne powtórzenia.
Kierując się do przeszkody, za pierwszym razem wszystko szło dobrze, klacz była trzymana w ryzach i nie spływała z najazdu, z pomocą kobiety celując w środek krzyżaka. Korzystała ze wskazówek postawionych na ziemi, dodatkowo sugerując się także sygnałem w postaci łydki, podejmując podskok właśnie w tym momencie. Nawet mimo tego, że nie musiała się zbytnio nad tym wysilać, stale ładnie pracowała, wyciągając przed siebie zaokrągloną szyję.
Po lądowaniu przegalopowała kawałek i znów naprostowała się na przeszkodę, ale chociaż wszystko wyglądało równie porządnie, jak wcześniej, to niedaleko wskazówki klacz potknęła się o jakąś nierówność czy grudę w podłożu, przez co zdekoncentrowała się zupełnie na zadaniu i awaryjnie odbijając się za wcześnie, tutaj już rzeczywiście wyskakując wysoko i gwałtownie. Było to z jej strony zupełnie nieprzemyślane i wręcz głupie, bo miała szanse na normalne pokonanie tej przeszkody, ale zrobiła jak zrobiła. :lol: Lądowanie po tym też nie było przyjemne, bo Ophelia aż cicho stęknęła, zaraz odgalopowując od krzyżaka.



Naomi nie była gotowa na taki obrót wydarzeń. Nic dziwnego, że podczas niespodziewanego, wysokiego skoku straciła lekko równowagę. Krótko mówiąc, została w tyle, bo klacz nie dała jej szansy w porę przejść do półsiadu. W rezultacie pozostała w pełnym siadzie, co przypłaciła nieprzyjemnym wybiciem w górę i zgubieniem strzemienia. Z boku wyglądało to katastrofalnie, ale było raczej śmiesznie.
Daleka była od upadku, bo podczas lądowania podparła się o szyję klaczy i chwilę po zatrzymała ją do stępa, łapiąc utracone strzemię. Wiedziała, że wszystko było za sprawą potknięcia, więc nie potraktowała tego jego błąd i dała Ophelii chwilę na ochłonięcie.
Głównym celem treningu był gimnastyczny szereg zbudowany w następujący sposób: 4 drągi na kłus, krzyżak, 1 foule, doublebarre, 2 foule, okser. Wszystkie przeszkody miały poniżej metra, więc pod względem wysokości nie stanowiły dla Ophelii żadnego wyzwania, natomiast ćwiczyły sprężystość i wygimnastykowanie.
Gdy były już gotowe by wznowić trening, zakłusowała, ustawiła Ophelię na pomocach i energicznym kłusem najechała na drągi, pilnując w łydkach by klacz szła na wprost, nie zwalniając. Po ostatnim z drążków dała jej mocniejszy impuls od łydki, zachęcając do skoku, po którym klacz powinna wejść w galop. Zadbała o to podtrzymując go by uniknąć przejścia do kłusa, jak to miało miejsce przedtem. Pozwoliła klaczy lekko wydłużyć krok do doublebarre'a, po czym także dała jej łydkę i skoczyła razem z nią, starając się nie wyprzedzać, ani się nie spóźniać. Podobnie zachowała się na trzeciej przeszkodzie, jeśli dotąd wszystko szło po jej myśli.
 
     
Nicole
Zawodnik
Skoki


Płeć: kobieta
Wiek: 21 lat
Wzrost: 170 cm

Ostatni trening: 25.06 - skokowy z Boldem
Podopieczny: Bold Venture
Pieniądze: £3425

Punkty doświadczenia: 56
Skoki: 35
Ujeżdżenie: 11
Cross: 1
Obycie z koniem: 11


Wysłany: 2019-06-25, 21:34   

Przyjmując, że jest pusto.

Na parkur trawiasty przybyła prowadząc Noblesse w ręce i jak to miała w zwyczaju, coś mu opowiadając. Przed wejściem zatrzymała go i podciągnęła popręg, a następnie przerzuciła wodze przez jego głowę, bo w ten sposób łatwiej było jej otworzyć bramę. Trzymając więc wodze w jednej ręce, drugą przez chwilę szarpała się z ciężkimi "drzwiami" utrudniającymi dostęp do parkuru, a następnie wprowadziła ogiera i zamknęła dostęp. Dopiero wtedy znów przełożyła wodze przez jego szyję, do normalnej pozycji i pogłaskała go. Nie śpiesząc się przesadnie oprowadziła go w ręce przez dwa kółka, aby później podprowadzić go pod schodki i sprawnie wdrapać się na jego grzbiet. Stanowczo przytrzymała go przy wsiadaniu, po pierwsze nie chcąc wylądować na ziemi, zamiast w siodle, a po drugie już od tej chwili pokazując mu, że wymaga posłuszeństwa. Jeżeli poruszył się gdy zawisła w powietrzu ostro go upomniała, zatrzymując na kilka sekund zaraz po tym, jak odzyskała kontrolę i pozwalając mu ruszyć dopiero od łydki. W stępie na luźnej wodzy dopasowała strzemiona, przez tą chwilę chociaż częściowo pozwalając mu wybierać trasę. Pierwszy stęp był czasem w którym zachęcała konia do równego stępowania, żwawym marszem i nie inaczej było w tym przypadku. Wodze w zależności od jego zachowania, trzymała albo za sprzączkę, albo na lekkim kontakcie. W obu przypadkach pozostawały one jednak długie, w ten sposób nieco pobudzając Nobla do działania. Łydki już od samego początku trzymała równo przyłożone na jego bokach, a po wstępnym rozstępowaniu zaczęła zabijać ten czas różnymi ćwiczeniami, mającymi też za zadanie rozgrzać mocniej kuca. Kręciła obszerne wolty w każdym narożniku, w tej chwili nie wyginając go jeszcze jakoś specjalnie z uwagi na to, że to początek jazdy. Co dwa okrążenia zmieniała też kierunek jazdy, wykonując to w inny sposób za każdy razem - to przez dużą pół woltę, to wzdłuż ujeżdżalni, to w szerz.
_________________

I've got memories and travel...............
............................ like gypsies in the night

Tell me something boy, aren’t you tired tryin' to fill that void
Or do you need more? my love

It all seems like a dream, it's not. Brian
I know there's something real out there for me.

I wanna fill your empty spaces, I want to play the part to reach
your heart 0

Every little lie you tell, can't keep it hid
You're just another nail on my coffin lid enemies

@edit by Delfin
 
     
Noblesse
Skokowiec
pony power!


Płeć: ogier
Wiek: 11 lat
Rasa: Deustches Reitpony [149 cm w podkowach]
Właściciel: Delphine Loevitone
Cena: £2200

Doświadczenie w skokach: 88
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 19
Doświadczenie z lonżowania: 21
Kondycja: 59
Szybkość: 70
Klasa startów: Skoki: P1

Wysłany: 2019-06-26, 23:16   

Choć był wyraźnie ożywiony w związku z możliwością opuszczenia boksu w celu innym niż na padok, w drodze na parkur pozostawał spokojny, nieustannie "słuchając" tego, co miała mu do powiedzenia Nicole, to jest żwawo krocząc u jej boku z jednym uchem skierowanym w jej stronę. Poziom jego energii zdawał się podnieść, gdy w polu jego widzenia pojawiły się przeszkody - pomimo tego kulturalnie stąpał u boku blondynki, jedynie przy dociąganiu popręgu złoszcząc się nieznacznie, zwyczajnie bardzo tej czynności nie lubiąc. Ta złość szybko jednak mu przeszła, zwłaszcza, że pochłonęło go żywiołowe rozglądanie się po okolicy. W końcu jednak został zatrzymany przy schodkach, gdzie z początku zdawał się nieprzekonany do pomysłu stania w miejscu dłużej niż sekunda czy dwie, tym samym zapewne trochę wydłużając proces wsiadania, ale w ostateczności nie robiąc nic na tyle szkodliwego ani uporczywego na tyle, aby odebrać dwudziestoparolatce szansę na wdrapanie się na jego grzbiet. Nie trzeba było też wiele, aby przywołać go do porządku: raptem jedno upomnienie wystarczyło, aby stanął w miejscu i cierpliwie zaczekał, aż Nicole wygodnie usadowi się w siodle, aby dopiero po wyraźnym sygnale ruszyć stępem, od razu zaczynając kroczyć żywiołowo, okrągłym, obszernym stępem, kierując się w kierunku raczej dość losowym, zupełnie nie ciągnąc w stronę stajni. Mimo ożywienia pozostawał grzeczny, trzymając łeb swobodnie wyciągnięty, na wysokości własnych łopatek, z uwagą przyglądając się przeszkodom, choć cały czas pozostawając "przytomnym", gotowym na polecenia amazonki. Stopniowe nabieranie kontaktu i pierwsze łuki również nie sprawiły mu kłopotu - płynnie giął się na wszelkich figurach, na razie bardzo nieśmiało, ale obiecująco zaczynając przeżuwać kiełzno, jeszcze nie dając swojego sto procent, ale widocznie nabierając wprawy i płynności wraz z każdym kolejnym zakrętem.
_________________
eleven years old deustches reitpony
N O B L E S S EII_D U_IIS E I G N E U R
quality jumper placed in 115 cm



paszport | galeria + wizerunki koni movie star & chicky
 
     
Nicole
Zawodnik
Skoki


Płeć: kobieta
Wiek: 21 lat
Wzrost: 170 cm

Ostatni trening: 25.06 - skokowy z Boldem
Podopieczny: Bold Venture
Pieniądze: £3425

Punkty doświadczenia: 56
Skoki: 35
Ujeżdżenie: 11
Cross: 1
Obycie z koniem: 11


Wysłany: 2019-06-27, 21:49   

Każda kolejna wolta wyglądała coraz lepiej, więc Nicole coraz odważniej zaczynała wyginać Nobla, nie ograniczając się już tylko do wolt, a wprowadzając również slalomy i duże serpentyny. Wreszcie upłynęło dziesięć minut stępa, więc kobieta sprawdziła popręg i zmieniła kierunek jazdy. Nadal na długich wodzach, choć już na lekkim kontakcie z pyskiem, poprosiła o kłus wysyłając mu wyraźne impulsy z łydek. To zakłusowanie było takim trochę eksperymentalnym, bo zawodniczka nie znała jeszcze reakcji ogiera na pomoce i równie dobrze mogła uczynić to za mocno, lub za słabo ( co jest właśnie bardziej prawdopodobne przy jej ostrożności. ) Tempo kłusa starała się dopasować pod siebie, anglezując w równym rytmie i w razie potrzeby nieco mocniej siadając w siodło, chcąc w ten sposób wymusić na nim zwolnienie, lub właśnie czyniąc to szybciej i lżej zapraszając go także łydeczkami do przyśpieszenia.
Zmianę kierunku wykonała przez pół woltę w jednym z narożników. Zarówno w zakręcie, jak i po wyjściu na prostej nie pozwalała mu zmieniać rytmu. Po kółeczku znów zmieniła kierunek i dopiero teraz tak naprawdę zaczęła z nim pracować - dojeżdżając go do wędzidła, zebrała wodze na elastyczny kontakt. Od razu zaczęła się nim przyjemnie "bawić", zachęcając kuca do mocniejszego przeżuwania, a jednocześnie do wejścia głową w odpowiednie ustawienie. Chcąc go do tego namówić, musiała również uruchomić jego plecy i zad, dlatego nie zapomniała o woltach doskonale wpływających na rozluźnienie. Jeśli chodzi zaś o pracę z zadem, to Nicole postawiła na przejścia, które chyba były najlepszym sposobem na jego "naturalne" podstawienie. Na długiej ścianie poprosiła go o przejście do stępa, siadając w siodło i blokując krzyż, a oprócz tego zamykając mocniej rękę ( aczkolwiek nie cofając! ), co powinno być wystarczającym sygnałem. Po dosłownie czterech krokach, zachęciła go do przejścia do stój i podparła łydkami, chcąc uzyskać prawidłowe zatrzymanie. W nieruchomości doliczyła w myślach do dziesięciu i dopiero wtedy na powrót zakłusowała, starając się zrobić to właśnie ze stój - bez stępa, ale jednocześnie nie stracić wypracowanego ustawienia.
 
     
Noblesse
Skokowiec
pony power!


Płeć: ogier
Wiek: 11 lat
Rasa: Deustches Reitpony [149 cm w podkowach]
Właściciel: Delphine Loevitone
Cena: £2200

Doświadczenie w skokach: 88
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 19
Doświadczenie z lonżowania: 21
Kondycja: 59
Szybkość: 70
Klasa startów: Skoki: P1

Wysłany: 2019-07-01, 19:39   

Rozgrzewał się stopniowo i raczej powoli, ale z każdą chwilą zdawał się bliższy poszukiwanego przez zawodniczkę rozluźnienia, wraz z każdą kolejną chwilę istotnie poprawiając poziom swojego zaangażowania, aby już u schyłku tej treściwej rozgrzewki w stępie prezentować nienaganne łuki, wpisując się w nie z dużą płynnością, nie wypadając łopatką ani zadem i przeżuwając kiełzno. Zdecydowanie ożywił się, a więc i minimalnie wybił z rytmu wraz z zakłusowaniem: pomimo raczej subtelnego sygnału, zareagował dość szybko, z opóźnieniem raczej symbolicznym wynikającym z delikatnego zawahania. W ostateczności ruszył jednak aktywnym, sprężystym kłusem, nie nadużywając jednak uprzejmości zawodniczki, wyrażonej wydłużonymi wodzami - nie każdy jeździec dawał taki kredyt zaufania, ale Noblesse był wystarczająco inteligentny i wyszkolony aby wiedzieć doskonale, że dużo bardziej opłaca się zachować spokój i wykorzystać czas swobody, aniżeli rzucać się szaleńczym tempem przed siebie. Z tejże racji, raz ustalonego tempa miał trzymać się aż do czasu, w którym Nicole miała wskazać mu inaczej; dość płynnie wszedł w półwoltę służącej zmianie kierunku, choć przez wzgląd na wydłużone wodze i fakt, że były to dopiero pierwsze kroki wyższego chodu, zdawał się jeszcze odrobinę sztywny, pewne rzeczy pozostając nierozwiązane - na przykład na łuku zostając delikatnie zadem w tyle albo niedoginając w pełni grzbietu. To miał okazję poprawić na kole, z którym tym razem poradził sobie już raczej zadowalająco: nie giął się 'dla pozoru' samą szyją, a tułowiem, dzięki systematycznej pracy łydek pamiętając również o odpowiedniej aktywności zadu, który stał się głównym motorem jego ruchu. Naturalnie, to delikatne zaangażowanie nijak miało się do tego, co miał zaprezentować wraz z chwilą, w którą został poproszony na kontakt i intensywniej przepracowany; nie opierał się działaniu kiełzna, w reakcji na półparady żując je dość intensywnie, na woltach mając lepsze i gorsze chwile, ale w pewnym momencie nabierając wystarczająco wprawy i rozluźnienia, aby nawet te mniejsze pokonywać w równowadze i harmonii. Także nawet to pojedyncze przejście znacząco poprawiło jakość jego pracy - już wcześniej zadem pracował dość zadowalająco, ale konieczność sprawnego wyhamowania sprowokowała wyraźne jego podstawienie, a ponowne ruszenie - mocną, wyrazistą pracę, służącą sprężystemu i aktywnemu krokowi już po pierwszych sekundach od ruszenia ze stój. Przełożenie całej energii na zad w efekcie pozwoliło mu nawet delikatnie otworzyć łopatki: choć nie był to czworobok, skromnie, choć chętnie wyraźniej zaznaczał fazę lotu, krocząc nieco obszerniej i z większym rozmachem sięgając przodami przed siebie.
_________________
eleven years old deustches reitpony
N O B L E S S EII_D U_IIS E I G N E U R
quality jumper placed in 115 cm



paszport | galeria + wizerunki koni movie star & chicky
 
     
Ophelia
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 5 lat
Rasa: KWPN

Ostatni trening: Aiden korytarz skokowy
Właściciel: Oliver
Cena: £4400

Doświadczenie w skokach: 101
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 13
Doświadczenie z lonżowania: 7
Kondycja: 38
Szybkość: 60
Klasa startów: Skoki: N

Wysłany: 2019-07-08, 13:04   

Naomi Eaton napisał/a:
...


Roztargniona przeszła do stępa, od razu wypuszczając z płuc powietrze z głośnym świstem, po tym potrząsając kilkakrotnie łbem. Całą tę sytuację szybko puściła w niepamięć, podczas przerwy ponownie rozluźniając się i zaczynając chętnie i często rzuć wędziło. Nic dziwnego więc, że z powrotem do kłusa przeszła płynnie i bez zbędnej utraty równowagi, zachowując sprężystość chodu.
Najeżdżając na o wiele wcześniej przygotowany szereg, klacz pozostawała skupiona i co ważniejsze, odpowiednio przygotowana była w stanie odpowiedzieć na najlżejsze sygnały wysyłane przez Naomi. Tak więc utrzymując w miarę stałe i aktywne tempo, poruszała się wyprostowana w najeździe na drążki, uważnie się im przyglądając. Unosiła nad nimi nieprzesadnie nogi, stale pracując zadem i grzbietem, delikatnie wyciągając szyję w przód. Dopiero po ostatnim weszła w niewysoki skok ponad drągami krzyżaka, po którym bezsprzecznie przeszła do galopu, przypilnowana przez jeźdźca. Zdążyła się lekko wyciągnąć do następnej przeszkody, co pozwoliło jej swobodne przeskoczenie jej i równie sprawne lądowanie. Dwie ostatnie foule do oksera również były ciut poszerzone, co owocowało późniejszym okrągłym skokiem.
 
     
Take It Now
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 12lat
Rasa: Zangersheide
Wzrost: 178 cm
Właściciel: Diego M.
Cena: £2700

Doświadczenie w skokach: 59
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 31
Szybkość: 35
Klasa startów: Skoki: P

Wysłany: 2019-07-08, 13:45   

Diego Montana napisał/a:
...


Niebawem po przejściu do galopu, które również łączyło się z wielkim "uwolnieniem" radości, kasztanka wyrzuciła przody w górę, na moment chowając pysk pomiędzy nogi, zapewne ciągnąc Diega za ręce. W prawdzie w kłusie czy stępie mogła stwarzać pozory niezbyt do przodu, to galop uważała za idealną szansę do zabawy, więc mogła być mało uważna podczas ćwiczeń w tym chodzie. Głównie dlatego mężczyzna musiał często jej przypominać o jej obecności, bo trudno było mówić tu o jej przepuszczalności.
Sytuacja nie poprawiała się nie wcześniej jak po kilku powtórzeniach przejść, podczas których jej reakcja na pomoce stała się szybsza i również sama klacz stała się na nie bardziej wrażliwa. Równało się to z bardziej zaangażowanym w pracę ciałem, co mógł wyraźnie odczuć, bo zdecydowanie zwiększył się komfort jazdy na niej.
Po szeregu wykonanych ćwiczeń raz gorzej raz lepiej, klacz odbiła do środka placu, zaczynając parkur. Wyprostowała się niedługo po wyjściu na światło przeszkody, prowadzona w korytarzu stworzonym z pomocy jeźdźca. Musiał nieco bardziej dojechać ją łydką, by ostatecznie zachęcić ją do skoku, dzięki czemu ostatecznie klacz dojechała do miejsca odbicia i zgodnie z planem wybiła się, składając na krótki czas lotu. Lądowanie przypadło na prawo, po którym klacz jednak nie zakręcała, jadąc zgodnie z tym, jak ją prowadzi
_________________
 
     
Naomi Eaton
Instruktor
★


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat (07.07.1993)
Wzrost: 174 cm

Ostatni trening: 05.2020 - skokowy - Angel's Wings
Podopieczny: Friskey Whiskey, Angel's Wings, Dark Princess Intentians, Maebashi, Charmeur - konie; Flava, Java - kotki.
Pieniądze: £3514

Punkty doświadczenia: 264
Skoki: 94
Ujeżdżenie: 50
Cross: 84
Obycie z koniem: 36


Wysłany: 2019-07-08, 23:12   

Po ostatnim skoku przypilnowała, by klacz przegalopowała parę fouli na wprost. Skręcanie tuż po skoku było brzydkim nawykiem i dość często spotykanym, do którego Ophelia najwyraźniej nie miała skłonności, co nie oznacza, że powinno się w niej pielęgnować dobre odruchu. Naomi nie zapomniała pochwalić jej po udanym pokonaniu szeregu, po którym zakręciła łagodnym łukiem na prawo, po półparadzie wracając do anglezowanego kłusa. Zachęciła klacz do obniżenia szyi, delikatnie pulsując wewnętrzną wodzą, po czym znalazłszy równy, stały rytm, ponownie najechała na ten sam szereg, tym razem za ostatnią przeszkodą planując pojechać w lewo.
Do końca treningu zamierzała już tylko skakać z wykorzystaniem tego samego szeregu, co jednak nie zwiastowało nudy. Okazało się, że przy trzecim powtórzeniu Ophelia nabrała śmiałości, która poskutkowała lekkim spieszeniem się. W skoku nad doublebarrem Naomi usłyszała puknięcie o drąg, co było dla niej jasnym sygnałem, że Ophelia idzie trochę za mocno. Momentalnie odchyliła lekko plecy, ściągając łopatki i tym samym przytrzymała lekko siwą przed okserem, nie pozwalając spłaszczyć skoku ani przedwcześnie się odbić. Skutkiem 'ubocznym' mógł być wyższy skok, na co jednak była gotowa, tym razem nie dając się wybić z równowagi.
Po łącznie 6 powtórzeniach, po 3 na stronę [o ile w międzyczasie nie było żadnych zrzutek] uznała, że tyle wystarczy i rozkłusowała siwkę w dole, po czym przeszła do stępa i całkowicie oddała jej wodzę.
Po rozstępowaniu zsiadła, dała Ophelii cukierka i z uśmiechem posmyrała ją palcami po mordce, po czym wyprowadziła do stajni. /zt
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 7