Płeć: ogier Wiek: 6 lat Rasa: KWPN Ostatni trening: 12.04.2020 - ujeżdżeniowy - Jess Właściciel: Jessie Cena: £4150 Doświadczenie w skokach: 100 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 105 Doświadczenie z lonżowania: 32 Kondycja: 67 Szybkość: 68 Klasa startów: WKKW: 3*
Wysłany: 2017-07-24, 23:07
Nie mogąc przechytrzyć Jessie, maszerował narzuconym przez nią tempem. Co prawda mógł jeszcze pokombinować, ale wolał nie wejść w konflikt z ostrogami, których po prostu nie lubił.
Jeśli chodzi o stęp, to Jessie nie musiała się za bardzo obawiać, że nagle odwali coś idiotycznego. W stępie płoszył się bardzo rzadko, a jeśli już to z konkretnych powodów. Do przodu też za bardzo nie był, bo dopóki nie poczuł zewu prędkości, to zapominał jakie bieganie jest fajne. Brunetka musiała się jednak postarać, by zapewnić mu wystarczająco dużo atrakcji. Największym problemem było bowiem znudzenie się, przez które zacząłby pewnie kombinować i jednocześnie się obijać. Na szczęście to nie miało prawa nastąpić, bo amazonka co rusz oferowała mu nowe ćwiczenie, przez co musiał pozostać skupiony na jej pomocach.
Zatrzymania wyszły im naprawdę dobrze, bo jednocześnie były najlepiej znajome srokatemu. Po pierwszym razie bezbłędnie reagował od dosiadu, ruszając również bez jakichkolwiek oporów. Zwroty na przodzie czy ustępowania od łydki sprawiły mu najwięcej kłopotów i to nad nimi Jess musiała poświęcić najwięcej czasu. Nie mniej jednak po kilku powtórkach załapał o co dziewczynie chodzi i wykonywał je z automatu. Z cofaniem zaś poszło gładko, bo na treningu ze Scarlett akurat to ćwiczyli, więc Bloo jeszcze pamiętał z czym to się je.
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat Wzrost: 168 cm Zawód: żona bogatego mężczyzny :P Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno Pieniądze: £4270 Punkty doświadczenia: 635 Skoki: 200 Ujeżdżenie: 249 Cross: 77 Wyścigi: 4 Obycie z koniem: 105
Wysłany: 2017-07-24, 23:47
Tytuł: Hodowca
Była całkiem zadowolona z wyniku powtórki, powoli też ustalając sobie w głowie dalszy przebieg treningu. Na tym etapie treningu, patrząc na ogół, a nie tylko to jedno spotkanie, nie miała potrzeby uczyć Bloo nowych rzeczy. Na pewno nie w perspektywie nadchodzących zawodów, które pod kątem ujeżdżenia miały przede wszystkim sprawdzić największe podstawy - rytm, rozluźnienie oraz akceptację pomocy. Dalej na tapecie były przejścia i ustępowania, skąd łatwo się domyśleć, że dzisiejszy trening będzie się na nich opierał.
Kątem oka rzuciła na czworobok, oceniając jak tam rozwój sytuacji, po czym zdecydowała się jeszcze trochę luźno pokłusować i pogalopować przed wznowieniem bardziej konkretnej pracy. Zatem zgodnie z planem ruszyła kłusem, podczas którego zaczęła anglezować, dając plecom srokatego czas na rozgrzanie się.
Ponownie stawiała na tempo i rytm, nie pozwalając ogierowi na samodzielne zwalnianie lub przyspieszanie, co miało się stać podstawą ich dzisiejszej pracy. Tak jak w stępie, stosunkowo często decydowała się na zmianę kierunku lub woltę, a nawet przejście, by utrzymać zainteresowanie konia pracą. Jej głównym celem było jednak rozgrzanie jego mięśni wynikające z takiego mało zobowiązującego truchtania wokół czworoboku, jako że na precyzyjne ćwiczenia miał jeszcze nadejść czas. Na razie pokusiła się tylko o parę dodań w kłusie, podczas których domykała Bloo dołem, zachęcając do energiczniejszego wykroku, z którego wracała z powrotem do zwykłego, roboczego tempa.
Podobnie miała się sprawa z galopem, do którego przeszła po tym, jak na kole w kłusie poprosiła Bloo o jedno okrążenie w żuciu z ręki. Gdy z powrotem go podniosła, na tym samym kole zagalopowała, by potem jeździć po krótkich odcinkach, po których z powrotem schodziła do kłusa by właściwie poćwiczyć samą reakcję na pomoce do zagalopowania, tak by było one płynne, a zarazem spokojne, nie tak jak kiedyś miało to miejsce na początku ich współpracy.
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 (07.02.92r.) Wzrost: 190 cm Zawód: piłkarz - napastnik Podopieczny: Marshmallow Pieniądze: £12980 Punkty doświadczenia: 240
Wysłany: 2017-07-26, 01:15
Przychodząc tutaj z Desperado, o dziwo nie pokusiłem się o wsiadanie przed stajnią, a całą drogę przeszedłem obok konia. Dopiero na miejscu skorzystałem ze schodków i wdrapałem się na grzbiet folbluta. Widząc Jess, uśmiechnąłem się łobuzersko i puściłem jej oczko. Zawsze lubiłem ją zaczepiać i zawstydzać, chociaż ostatnio się ewidentnie uodporniła i musiałem się bardziej wysilać.
-Co tam u Panienki słychać?
Odezwałem się wyraźnie rozbawiony po czym zająłem się gniadym. Poprosiłem go o ruszenie stępem na luźnej wodzy. Nic więcej nie chciałem, chociaż koń miał już za sobą jakiś kawałek stępa. Póki co starałem się często zmieniać kierunek póki co przez przekątną lub szerokość czworoboku, nie wymagając niczego bardziej skompliowanego. Dopiero po jakichś siedmiu minutach na ujeżdżalni, powoli zacząłem nabierać wodze na kontakt, chcąc podnieść nieco folbluta. Do tego doszły koła o średnicy 20m, które starannie wyjeżdżałem, chcąc już teraz działać precyzyjniej, żeby później nagle nie wymagać od konia dziwnych rzeczy. Często zmieniałem kierunek również przez półwolty, aż w końcu poprosiłem go o zakłusowanie i zamknąłem Despa na kole o średnicy 20m. Anglezując wysoko ale wolno, trzymałem równo ręce na zewnętrznej go prowadząc, a wewnętrzną wymagając zejścia nosem. Do tego łydki zaganiały go do ręki i budziły zad. Póki co przed zmianą kierunku na kole prostowałem go i dopiero wtedy wykręcałem na koło nie w tym samym miejscu. Na tym mi nie zależało, raczej chodziło o sam sens ćwiczenia i rozluźnienia wierzchowca.
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans pms: 3 Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą żona: Jessie Wrens Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto konie: Shockwave || Marshmallow || Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
Płeć: ogier Wiek: 16 lat [11.02.2004r] Rasa: pełna krew angielska Wzrost: 185 cm Właściciel: Sergei Chernienko Cena: £7650 Doświadczenie w skokach: 283 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 230 Doświadczenie z lonżowania: 103 Kondycja: 140 Szybkość: 132 Klasa startów: WKKW: 4*
Wysłany: 2017-07-26, 12:30
Całą drogę na czworobok spokojnie kroczył u boku Jonaha, obserwując przy tym otoczenie. Gdy dostrzegł inną parę, jedynie zastrzygł uszami, raczej nie mając problemu z obecnością drugiego ogiera, tym bardziej, że tamten trzymał zdrowy dystans.
Zatrzymał się przy schodkach, by pozwolić Jonahowi na usadzenie się w siodle, po czym odpowiedział na łydkę i ruszył stępem we wskazanym kierunku. Stępował na tyle aktywnie, by poganianie go nie było konieczne, a zarazem na tyle opanowanie, by nie odnieść wrażenia, że gdziekolwiek się spieszył.
Podczas próby wejścia na kontakt nie stawiał większego oporu. Nie tylko nie miał z tym żadnego problemu w ogóle, ale też na tyle poznał Jonaha, by właściwie reagować na jego działania. Stąd też niebawem oparł się na zewnętrznej wodzy, a także opuścił nieco głowę, szyję utrzymując tylko w łagodnym zaokrągleniu, adekwatnym do etapu rozgrzewki, na którym się znajdowali. Prawidłowo wyginął się wokół wewnętrznej łydki jeźdźca podczas jazdy po kołach i półwoltach, których średnica tymczasowo nie była dlań żadną przeszkodą. Jak wiadomo ciężej mu było na tych najmniejszych woltach, ale dobrze przeprowadzone rozprężenie miało szansę zatrzeć to wrażenie. Wraz z przejściem do kłusa, pozwolił Jonahowi na zawłaszczenie jego uwagi w jeszcze większym stopniu. Dostosował się do tempa, w którym anglezował mężczyzna. Miejmy nadzieję, że nie było ono jednak wolne, bo taki truchcik byłby ogierowi zdecydowanie w niesmak - zdecydowanie wolał iść trochę żywiej, dynamiczniej, nie wykraczając jednak poza ogólnie przyjęte normy kłusa roboczego. Praktycznie stracił zainteresowanie otoczeniem na rzecz aktywizujących go łydek, które szybko nakłoniły go do uruchomienia zadu, co ogólnie dobrze wpłynęło na motorykę całego ruchu. Podobnie jak w stępie, chętnie giął się na woltach, robiąc to jednak tylko w stopniu, w jakim prosił go o to jeździec.
_________________
DESPERADO 16 y.o bay thoroughbred eventing stallion [o. Sangue de Dragone m. Dazed Paranoia] owner: if you just belive in me,
___i will do anything for you, Sergei fav ppl: it's not hard to obey when
you love the one whom you obey
[Jonah, Sergei, Jackson]
show results: winners never quit
and quitters never win - x
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 (07.02.92r.) Wzrost: 190 cm Zawód: piłkarz - napastnik Podopieczny: Marshmallow Pieniądze: £12980 Punkty doświadczenia: 240
Wysłany: 2017-07-26, 13:04
Oczywiście, że nie chciałem żeby się toczył, więc jeżeli zacząłem zbyt wolno wstawać po prostu przyśpieszyłem trochę, dając jednak szczególny nacisk na wysokie wstawanie, które prowokowało konia do poszerzenia wykroku, a nie bezmyślnego przyśpieszania wraz ze skróconym wykrokiem. Tak czy inaczej gdy już się dogadaliśmy w kwestii tempa, po powrocie z koła na prawą stronę, wprowadziłem go ponownie na lewo tyle, że tym razem chciałem go wypuścić do dołu, żeby rozciągnął plecy. W tym celu, zewnętrzna ręka spełniała rolę ,,liny" na której opuszczał się pysk ogiera. Wewnętrzna kierowała, zachęcała do tego zejścia, która ciągle było objęte asekuracją zewnętrznej wodzy. Również łydki działały tyle ile wewnętrzna wodza, by uniknąć jechania ręką. Wypuszczając stopniowo wodzę, robiłem też przystanki na różnych wysokościach chcąc zapobiec rzuceniu się do przodu nosem przez folbluta, a uważnym podążaniem za moją ręką. Miał ufać dłoni, a nie być niestabilnym. W momencie gdy udało mi się sprowadzić go do dołu, tak gdzieś na wysokość nadgarstków (nie doprowadziłem do momentu, w którym trzymałbym jedynie sprzączkę), wyprostowałem go by poruszać się w miarę możliwości po pierwszym śladzie - tak, aby nie przeszkadzać Jess i jej ogierowi. Dbając o niskie ustawienie Desperado, zmieniliśmy kierunek na prawą stronę, przy czym również na środku przekątnej zmieniłem nogę, na którą anglezowałem. Ponownie pilnowałem, aby nos konia został na wysokości nadgarstków, jednocześnie będąc wysuniętym do przodu, a nie schowanym przed ręką. Temu miała służyć elastyczna, nie usztywniona ręka. Tylko palce w zewnętrznej wodzy pewnie ją trzymały, aby gniady miał oparcie, a nie leciał na pysk za każdym razem gdy mi się przesunie ręka, lub kiedy ją pociągnie. Tak czy siak, kłusowaliśmy sporo czasu, jednak w pełnym rozluźnieniu. Ciągle angażowałem zad ogiera, by nie zostawił go w stajni i zdrowo pracował plecami. Wkrótce mocniej oparłem nogi o strzemiona, podparłem go łydkami i zamknąłem lewą dłoń równocześnie zwalniając anglezowanie, by po chwili usiąść i przejść do stępa. Utrzymywałem niskie ustawienie, aż do momentu, w którym oddałem mu całą wodzę, aby odpoczął.
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans pms: 3 Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą żona: Jessie Wrens Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto konie: Shockwave || Marshmallow || Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
Płeć: ogier Wiek: 16 lat [11.02.2004r] Rasa: pełna krew angielska Wzrost: 185 cm Właściciel: Sergei Chernienko Cena: £7650 Doświadczenie w skokach: 283 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 230 Doświadczenie z lonżowania: 103 Kondycja: 140 Szybkość: 132 Klasa startów: WKKW: 4*
Wysłany: 2017-07-26, 13:47
Dzięki temu, że był w ciągłym treningu, postawione przed nim zadanie nie było dla niego niewykonalne. Stosunkowo chętnie podążył za ręką jeźdźca, co równało się wypuszczenia nosa w dół i przód. Ciągnęło to za sobą konsekwencje rozciągnięcia górnej linii, co po paru chwilach poczuł nad wyraz mocno. Mięśnie jego grzbietu uległy znacznemu rozciągnięciu, zarazem podnosząc kręgosłup ogiera tak, że jego grzbiet był zauważalnie zaokrąglony. Utrzymanie takich ram sylwetki nie było jednak dla niego takie proste; jeździec na szczęście mu tego nie utrudniał, swoją postawą raczej wspierając ogiera w tym, by przypadkiem nie przeniósł ciężaru ciała na. przód, tylko w dalszym ciągu pchał się przyzwoicie zadem. Tak czy inaczej mimo tego, że zdawał się z łatwością iść w tak niskim ustawieniu, niemal na psa tropiącego, to jednak kosztowało go to sporo wysiłku, o czym chyba najlepiej poświadczyła jego reakcja po przejściu do stępa i całkowitym oddaniu wodzy. Zanim jednak do tego doszło, Jonah poprosił go przejście do stępa, do którego płynnie zwolnił, nie próbując uciec z dotychczasowego ustawienia. Cały czas przeżuwając wędzidło i skupiając się na ćwiczeniu, pozostawał pod pełną kontrolą jeźdźca. Jedynie brak cierpliwości mógł mu stanąć na przeszkodzie, bo fizycznie był gotów na różne wyzwania. Jego temperament jednak nie zawiódł, dzięki czemu już po chwili mógł dostać odpowiednią nagrodę, w postaci całkowitego oddania wodzy i chwili swobodnego stępa. Od razu głośno i przeciągle parsknął, lekko unosząc głowę, ale w żadnym razie nie zadzierając jej wysoko. Po prostu niósł ją swobodnie na długiej, rozluźnionej szyi, łbem bujając w rytmie stawianych kroków, również całkiem elastycznych.
_________________
DESPERADO 16 y.o bay thoroughbred eventing stallion [o. Sangue de Dragone m. Dazed Paranoia] owner: if you just belive in me,
___i will do anything for you, Sergei fav ppl: it's not hard to obey when
you love the one whom you obey
[Jonah, Sergei, Jackson]
show results: winners never quit
and quitters never win - x
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 (07.02.92r.) Wzrost: 190 cm Zawód: piłkarz - napastnik Podopieczny: Marshmallow Pieniądze: £12980 Punkty doświadczenia: 240
Wysłany: 2017-07-26, 14:01
Nie chciałem go przemęczać, więc przedłużyłem czas stępa, który na początku zaplanowałem na dosłownie trochę ponad minutę. Poklepałem jego szyję i pozwoliłem mu się rozluźnić, ochłonąć. Zmieniając sobie kierunek jedynie dosiadem, poczekałem, aż gniady wyraźnie odpocznie i dopiero wtedy ponownie pomału wróciłem z nim na kontakt. Tym razem ustawienie było bardziej wygodne, niskie ale już nie tak mocno jak w kłusie. Dlatego folblut mógł czuć się swobodniej, a ja zaprosiłem go do kłusa. Na takiej zasadzie jak poprzednio, anglezując w punkt, by chód miał jakość, a nie zawrotne tempo. Budząc jego zad łydkami, ciągle go ,,goniłem", prosząc o zaangażowanie tej partii ciała. Po okrążeniu czworoboku na prawo, zmieniłem stronę na lewą i na wysokości A zaprosiłem do galopu. Siadając w siodło na dwa kroki, przesuwając prawą łydkę za popręg i podpierając go zewnętrzną wodzą, by nie poleciał na pysk. Dzięki temu zagalopowanie miało jakąś jakość i nie było zrobione na odwal. Tymczasem od razu przeszedłem w półsiad, dając mu możliwość swobodnego galopu. Póki co bez większej pracy nie licząc ustawienia i pracy zadu. Nie ingerowałem w tempo, dając mu poruszać się bardziej swobodnie niżeli miało to być na czworoboku, gdzie były konkretne ramy. Nie mniej jednak nie miało nas to dzisiaj ominąć, więc po zmianie nogi przez kłus na środku i galopie na prawo znowu zrobiłem mu przerwę na chwilę stępa. Dopiero po jakichś dwóch minutach zacząłem go zbierać do wysokiego ustawienia. Wiedziałem, że jest tak wytrenowany, że nie będzie miał z tym problemu, jednak nie chciałem go przeciążać stąd dopiero taka decyzja. Ponownie zagalopowaliśmy na lewo tyle, że na kole o średnicy 20m i w zebranym tempie. Całość wyegzekwowałem działaniem łydek - wewnętrznej, która podpiera i jednocześnie aktywuje i zewnętrznej, która jej towarzyszy wymagając kroku. Ręka wyznaczała granicę, nie pozwalając na rozciągnięcie się. W końcu w zebranym tempie wszystko musiało być w kupie, więc starałem się o takie wrażenie. Nie przesadzając jednak, gdyż miałem na uwadze jego gabaryty i ograniczenia. Jednak próbowałem minimalnie podrasować jego chody, coby trening dawał efekt, a nie powielał niedociągnięcia. Tak czy inaczej popróbowałem sobie zrobić żucie z ręki i wrócić spowrotem do ustawienia bez zmiany tempa. Jeśli udało się za pierwszym razem, zrobiliśmy przejście do stępa, co nie było trudne zważywszy na tempo zebranego galopu i po dosłownie zmianie pomocy zagalopowaliśmy na prawo. Robiąc to samo co na poprzednią stronę, również z odpoczynkiem na końcu, tyle że dłuższym i z oddaniem wodzy.
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans pms: 3 Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą żona: Jessie Wrens Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto konie: Shockwave || Marshmallow || Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
Płeć: ogier Wiek: 16 lat [11.02.2004r] Rasa: pełna krew angielska Wzrost: 185 cm Właściciel: Sergei Chernienko Cena: £7650 Doświadczenie w skokach: 283 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 230 Doświadczenie z lonżowania: 103 Kondycja: 140 Szybkość: 132 Klasa startów: WKKW: 4*
Wysłany: 2017-07-26, 15:05
Na spokojnie ochłonął, czas przeznaczony na przerwę wykorzystując niemal w stu procentach. Dzięki temu chętnie przyjął zaoferowane mu ustawienie, rzeczywiście wygodniejsze przez to, że było nieco wyższe niż przedtem, a jednak wciąż pozwalające na swobodne rozciąganie mięśni górnej linii. Dwukrotnie okrążył czworobok, po wykonaniu pierwszego okrążenia zmieniając kierunek za sugestią Jonaha. Cały ten czas kłusował żywo, ale nie pędził, respektując zdanie jeźdźca w tej kwestii. Kończąc drugie okrążenie, odpowiedział na łydkę do galopu, całkiem pozytywnie na nią reagując. Mimo tego, że Jonah zostawił mu sporo swobody, Despowi nie przyszło do głowy pędzenie na złamanie karku. Szanując granice wytyczone przez białe szranki czworoboku, galopował wokół niego w swoim naturalnym tempie, które przez rozmiar foule mogło zostać mylnie odebrane za wyższe niż w rzeczywistości. Niemniej było ono równe, wyraźnie wybijał takt kopytami, od czasu do czasu parskając i w dalszym ciągu wyraźnie chętnie rozciągając się do dołu, mimo wyraźnej zachęty ze strony jeźdźca. Taka chwila galopu znacznie poprawiła mu nastrój, po zagalopowaniu na prawo i przejściu do stępa jego nastawienie wyraźnie się zmieniło, choć przedtem także nie było złe. Był jednak wyraźnie weselszy i bardziej ekspresyjny, co swoją drogą stworzyło doskonałą podstawę do dalszej pracy. Był głęboko rozluźniony, dzięki czemu przyjęcie wysokiego ustawienia obyło się bez zgrzytów. Następnie ponownie ruszył galopem, potrzebując krótkiej chwili na zaakceptowanie postawionych ograniczeń, do których musiał - a nawet trochę chciał - się dostosować. Poruszając się w zebraniu wyraźnie mocniej wkraczał zadem pod kłodę, co determinowało cały wygląd jego sylwetki. W efekcie obniżył zad i podniósł przód, co wiązało się ze zwiększeniem swobody łopatek. Nos natomiast trzymał w pionie, na zaokrąglonej w potylicy i uniesionej szyi. Nie powiedziałabym, żeby było mu przez to szczególnie niewygodnie; w końcu nie po to spędzili tyle czasu na stopniowym rozgrzewaniu się, by teraz większe oczekiwania miały sprawiać ogierowi dyskomfort. Wiadomo, kosztowało go to więcej wysiłku i zaangażowania, ale końcowy efekt był zadowalający - jego sylwetka uległa wyraźnemu skróceniu i zaokrągleniu. Wciąż łatwiej było go wypuścić do dołu aniżeli podnieść, ale nie było to też na tyle kłopotliwe, by zacząć się tym przejmować. Jonah musiał jedynie użyć więcej "siły", oczywiście niedosłownie, bo chodziło jedynie o pogłębienie pracy dosiadu, które miało pomóc ogierowi w powrocie do wysokiego ustawienia tuż po tym, jak wykonał żucie z ręki. Na tym etapie treningu większość niedociągnięć wynikała z niedostatecznie dobrego przepływu informacji, bo przecież Desperado już umiał te wszystkie rzeczy; ale żeby wszystko zagrało jak trzeba, potrzebował konsekwencji, zdecydowania i mimo wszystko dobrej kondycji/sprawności jeźdźca, bo chociaż nie uwalał się na ręku ani w ogóle nie utrudniał jeźdźcowi życia, to jednak nie dogadałby się z kimś niskim i drobnym. Takiej osobie byłoby po prostu ciężko zrobić cokolwiek, bo wbrew pozorom trzeba było mieć trochę tej pary w nogach, biodrach i łapie by utrzymać Despa w kupie. Nawet jeżeli z boku wyglądało to tak, jakby Jonah jeździł na nim bez większego wysiłku.
Kolejno przeszedł do stępa, z którego po chwili ponownie zagalopował, lecz w drugą stronę, co by raz jeszcze zmierzyć się z tym samym ćwiczeniem. Nie było ono dla niego najłatwiejsze, niestety albo i stety pod tym względem bardzo przypominał Jonaha, bo to jednak skoki były jego najmocniejszą stroną, ale Jessie raczej nie miała powodu by z zażenowaniem odwracać od nich wzrok. Wykonawszy swoją robotę, znowu przeszedł do stępa i samodzielnie rozciągnął się do doły, po raz wtóry głośno parskając.
_________________
DESPERADO 16 y.o bay thoroughbred eventing stallion [o. Sangue de Dragone m. Dazed Paranoia] owner: if you just belive in me,
___i will do anything for you, Sergei fav ppl: it's not hard to obey when
you love the one whom you obey
[Jonah, Sergei, Jackson]
show results: winners never quit
and quitters never win - x
Płeć: ogier Wiek: 6 lat Rasa: KWPN Ostatni trening: 12.04.2020 - ujeżdżeniowy - Jess Właściciel: Jessie Cena: £4150 Doświadczenie w skokach: 100 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 105 Doświadczenie z lonżowania: 32 Kondycja: 67 Szybkość: 68 Klasa startów: WKKW: 3*
Wysłany: 2017-07-28, 00:56
Wraz z przejściem do kłusa odrobinkę się ożywił. Początkowo włączyło mu się pędzenie, aczkolwiek nie była to faza nie do ogarnięcia. Wręcz przeciwnie - wystarczyło lekko go przytrzymać i wtedy szedł już zdrowym tempem, nie napalając się niepotrzebnie. Jessie swoim anglezowaniem narzucała mu rytm, który bez większych sporów przyjął i zaczął szanować. Gorzej było, gdy amazonka zaczęła wplatać dodania, bo srokacz przy pierwszych próbach usilnie próbował zagalopować, nie widząc sensu w zbędnym wysianiu się w kłusie. Za którymś razem zrozumiał jednak o co brunetce chodzi i zaczął ładnie dodawać i wracać do roboczego tempa. Ów ćwiczenie pozytywnie wpłynęło na jego sylwetkę, bo stał się bardziej rozluźniony i lepiej reagował na oferowane mu pomoce.
Zagalopowanie na wolcie uniemożliwiło mu szaleństwa, na co ogier początkowo zareagował irytacją. Z tej okazji zaserwował dziewczynie baranka i próbował uciec na zewnątrz - oczywiście na próżno. Po tej nieudanej próbie poddał się, wyciszył i obrał odpowiednie tempo, poruszając się po prostu roboczą formą ów chodu. Każde następne zagalopowanie wypadało lepiej, bo kopytny przestawał się napalać, dzięki czemu lepiej wczytywał się w intencję amazonki i staranniej spełniał jej oczekiwania.
Gdy na czworobok przybył kolejny koń, Bloo zmierzył go jedynie spojrzeniem, aczkolwiek już po chwili wrócił myślami do Jessie i do ich treningu.
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 (07.02.92r.) Wzrost: 190 cm Zawód: piłkarz - napastnik Podopieczny: Marshmallow Pieniądze: £12980 Punkty doświadczenia: 240
Wysłany: 2017-08-02, 23:55
Jak na dwójkę typowych skoczków, chyba radziliśmy sobie całkiem dobrze. Nie wiedziałem jak wygląda to z boku, jednak z góry było nawet przyjemnie. Może niekoniecznie podchodziliśmy do wszystkiego jak typowe pingwiny i zapewne większość robiliśmy ,,po swojemu", co nie skreślało sukcesów na zawodach. Mieliśmy swój sposób na tą niewygodną sprawę i nikt nie mógł nam niczego zarzucić, ani zabrać. Wracając jednak do treningu, poczekałem, aż Desp odpocznie, zbierze myśli i będzie gotowy na kolejne zadania. Zamierzałem jeszcze porobić ciągi i dodania, co wystarczająco miało mnie zmęczyć (miałem nadzieję, że nie tylko ja odczuję zmęczenie po takich elementach).
-No chłopie, do roboty.. niestety.
Odezwałem się do folbluta, wypuszczając głośniej powietrze. Coraz ciężej przychodziło mi się na czworobok, żeby porobić coś typowo z wyższego ujeżdżenia. Ale jak się powiedziało a, to trzeba dokończyć alfabet. Zbierając ponownie ogiera, aktywnie łydką wpychałem go na wędzidło, uzyskując na nowo wysokie ustawienie. Korzystając z jego silnego zadu, który mógł śmiało udźwignąć ciężar gniadego prowadziłem go stępem, który maksymalnie skróciłem. Dosiadem kontrolując wykrok, a łydkami wciąż nadając tempa i impulsu utrzymywałem jakość elastycznego chodu. Zdecydowanie wolałem wysiadywać galop niż kłus, więc przeszedłem do najwyższego chodu na lewą stronę. Przesuwając prawą łydkę za popręg, a lewą zostawiając na miejscu ,,stuknąłem" go piętą jednocześnie wychodząc biodrem, aby narzucić ruszenie galopem. Spiąłem przy tym wszystkim brzuch, by nie był w stanie mną zarzucić co zaburzyłoby jego równowagę. Galopując po krótkiej ścianie na przekątnej zepchnąłem go zewnętrzną łydką, a wewnętrzną blokowałem jego łopatkę, by nie uległ presji i nie zaczął zwyczajnie skręcać. Ustawiając go łagodnie do wewnątrz zacząłem ciąg, pilnując trasy, po której się poruszaliśmy. Zwracałem uwagę na tempo, które miało być równe i samo ułożenie sylwetki ogiera. Doprowadzając go do 3/4 szerokości czworoboku, wyprostowałem go na foule, przy okazji zmieniając nogę poprzez lotną i od razu zepchnąłem go na ciąg w drugą stronę. Tutaj tak samo dojechaliśmy do ćwiartkowej linii i wyprostowałem go, ponownie zmieniając nogę na lewą jako prowadzącą.
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans pms: 3 Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą żona: Jessie Wrens Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto konie: Shockwave || Marshmallow || Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat Wzrost: 168 cm Zawód: żona bogatego mężczyzny :P Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno Pieniądze: £4270 Punkty doświadczenia: 635 Skoki: 200 Ujeżdżenie: 249 Cross: 77 Wyścigi: 4 Obycie z koniem: 105
Wysłany: 2017-08-04, 11:25
Tytuł: Hodowca
Jasnym było dla niej, że bryknięcie było wykonane złośliwie, ale mimo to ograniczyła się jedynie do skarcenia konia głosem, nie chcąc wychodzić z nim na wojnę. Wiedziała, że na ogół nie miał takich skłonności i takie incydenty były tylko jednorazowe. Zresztą zgodnie z jej przypuszczeniami srokaty niebawem całkowicie się podporządkował, dodatkowo zaczynając angażować w pracę.
Widząc nadchodzącego Jonaha z Desperado, powoli przeszła do stępa, wydłużając wodze na tyle, by koń mógł opuścić głowę, ale by nie stracił czujności, jako że nie miała zamiaru urządzać teraz pogaduszek.
- A tobie nie pomyliły się kierunki? - Odpowiedziała, uśmiechając się przy tym szeroko, aczkolwiek chyba z niedowierzaniem, bo chociaż nie był to pierwszy raz, kiedy widziała Jo na ujeżdżeniowym treningu, to jednak nie spodziewała się go ujrzeć na czworoboku. Z zawiniętym koniem. Wow, wow. Marry me now.
Tuż po tym ponownie skupiła się na swojej pracy, wznawiając pracę nad przejściami. Teraz już postanowiła skorzystać z czworoboku, chcąc mieć jakiekolwiek odniesienie w przestrzeni. Uważając by nie przeszkadzać sobie wzajemnie z Jonahem, stępem wjechała na czworobok i w połowie linii środkowej wykonała zatrzymanie. Odczekawszy trzy sekundy, ruszyła przed siebie kłusem, dając srokatemu na tyle wyraźny sygnał, by ruszył owym chodem bez zbędnych kroków stępa. W literze C skręciła w lewo, aczkolwiek od razu zabrała Bloo na woltę o średnicy dziesięciu metrów, na której zadbała o właściwe wygięcie, wewnętrzną łydką oraz wodzą prosząc o zaokrąglenie, natomiast zewnętrznymi pomocami ograniczając konia, czy może raczej kontrolując stopień wygięcia. Zamykając koło, przesunęła zewnętrzną łydkę za popręg i biodrami wypchnęła konia do galopu, chcąc z tego samego miejsca zapoczątkować drugie koło, tym razem o średnicy dwudziestu metrów. Zamykając je, przeszła na dwa kroki do kłusa, a po nich do stępa, którym zdecydowała się jechać wzdłuż szranek do momentu, w którym w literze S odbiła na przekątną do miejsca pomiędzy B i P. W ramach urozmaicenia zachęciła konia do wydłużenia wykroku, w tym celu otwierając się mocniej dosiadem i wysyłając srokatemu zmienny impuls łydkami, tak by rzeczywiście miał podstawę do poszerzenia ram. Wracając na ścianę z powrotem go poskracała i po półparadzie wykonała zagalopowanie ze stępa. W galopie ponownie wykonała koło o średnicy dwudziestu metrów, zaczynając w A, by analogicznie do tego, co robiła na drugiej krótkiej ścianie, po zakończeniu koła przejść do kłusa i w tym samym miejscu wykonać woltę, po której pozostała w kłusie celem zmiany kierunku przez przekątną w kłusie pośrednim.
Płeć: ogier Wiek: 6 lat Rasa: KWPN Ostatni trening: 12.04.2020 - ujeżdżeniowy - Jess Właściciel: Jessie Cena: £4150 Doświadczenie w skokach: 100 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 105 Doświadczenie z lonżowania: 32 Kondycja: 67 Szybkość: 68 Klasa startów: WKKW: 3*
Wysłany: 2017-08-04, 12:39
Skorzystał z okazji przejścia do stępa, robiąc to dość płynnie i lekko. Nie odmówił też sobie obniżenia łebka, rozciągając szyję aczkolwiek nie łapiąc zawiechy i pozostając czuły na otoczenie i bodźce płynące z góry. Słysząc głos właścicielki, zastrzygł jedynie uchem, aczkolwiek nie był zbytnio zainteresowany ani Jonahem, ani dosiadanym przez niego Desperado. Ot, zachowywał się kompletnie neutralnie i w żaden sposób nie narażał się brunetce.
Gdy wrócili do dalszej pracy, Bloo dość szybko wdrążył się w trening. Omiótł plac spojrzeniem, ale w pierwszym momencie nie zauważył nic, co mogłoby go zjeść albo przynajmniej zaatakować. Na linię środową wszedł prosto, nie uciekając na boki i nie usiłując kombinować. W X zgodnie z wolą amazonki wykonał zatrzymanie, które nie stanowiło dla niego najmniejszego problemu - w końcu był to tylko stęp. Ładnie podstawił tyły pod kłodę, nie krzywiąc się ani nie odstawiając żadnej z nóżek. W tym samym momencie cofnął do tyłu ucho, wyczekując dalszych poleceń, by po trzech sekundach zakłusować. Wyjście było dynamiczne, może nawet trochę zbyt dynamiczne, przez co brunetka musiała go przytrzymać i ostudzić zapały srokatego. Tak czy siak kroków stępa nie było, więc wszystko poszło po myśli dziewczyny, nieprawdaż?
W C skręcił w lewo, od razu pozostając na dziesięciometrowej wolcie. Z początku odrobinę wpadał łopatką do środka, aczkolwiek to uchybienie dość łatwo udało się skorygować. Po za tym nie gasł i nie uciekał spod pomocy Jessie, chwilę później zaczynając kolejną, większą figurę. Zagalopował płynnie, może trochę zbyt mocno wyrwał się do przodu, ale wygięcie uniemożliwiło mu pędzenie. Powrót do kłusa po domknięciu rysunku był gorszy, bo ogier wcale nie chciał zwalniać. Po krótkiej wymianie zdań ostatecznie zaczął stępować wzdłuż szranek, w S wchodząc na przekątną. Posłusznie wydłużył krok, aczkolwiek było czuć, że nie do końca mu to leży i wolałby przyspieszyć. Nastąpiło to jednak dopiero przy kolejnym zagalopowaniu, gdzie kopytny wypruł przed siebie już od pierwszej łydki, nieznacznie podrzucając przy tym dupką. Dalej wykonał woltę w galopie, po czym wrócił do kłusa i wykręcił jeszcze jedno kółko. I wszystko byłoby cacy, gdyby nie zobaczył po drugiej stronie szranek czerwonego pachołka. Co prawda przechodził już koło niego, ale dopiero teraz wydał mu się naprawdę straszny. Z tego powodu wykonał sporego susa w bok, kłusem od razu oddalając się z miejsca zdarzenia.
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat Wzrost: 168 cm Zawód: żona bogatego mężczyzny :P Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno Pieniądze: £4270 Punkty doświadczenia: 635 Skoki: 200 Ujeżdżenie: 249 Cross: 77 Wyścigi: 4 Obycie z koniem: 105
Wysłany: 2017-08-04, 14:21
Tytuł: Hodowca
Pracując z Bloo mogła się spodziewać takich niespodzianek. Jakby nad tym pomyśleć, srokaty najczęściej ze wszystkich koni fundował Jess różnego rodzaju atrakcje, ale nie lubiła go przez to mniej niż resztę. W pewnym sensie przywykła do tego, dlatego gdy ogier nagle uskoczył w bok, nie było to dla Jessie dużym zaskoczeniem. Oczywiście jej równowaga została lekko zachwiana, ale nie na tyle, by miała się rozstać z siodłem. Ten skok był niczym w porównaniu do tego, który ostatnio przeżyła w terenie. Easy.
Od razu zatrzymała srokatego, nie patrząc na to, że było to gwałtowne i niezapowiedziane zatrzymanie - w tym momencie liczyła się reakcja. Dała mu chwilę na przetrawienie sytuacji, po czym od razu ruszyła kłusem, dla odmiany zaczynając anglezować, bo po wcześniejszym rozluźnieniu raczej nie pozostał ślad. Z powrotem skręciła na ścianę i nie denerwując się na konia, jechała go aktywnie do przodu, poprzez tempo anglezowania nie pozwalając mu na spieszenie się. Przejeżdżając obok krótkiej ściany, na której się spłoszył, nie zmieniała swojego zachowania, nie dając ogierowi pretekstu do ponownego spłoszenia. Odwróciła jego uwagę w inny sposób, mianowicie poprzez wykonanie przejścia do stępa na dwa-trzy kroki, po których ponownie ruszyła kłusem. W połowie długiej ściany ponownie skręciła tak, by wrócić na poprzednie miejsce, z którego ponownie rozpoczęła woltę w kłusie, a po niej koło w galopie, tym razem pozostając w nim na dłużej, zapewne ku uciesze ogiera. Nie oznaczało to jednak dla niego końca pracy, bowiem tuż po zmianie kierunku przez przekątną (z lotną zmianą nogi), brunetka ponownie wyegzekwowała od niego koło w galopie i woltę w kłusie, którym znowu przecięła czworobok przez przekątną, w kłusie pośrednim, o czym nie zapomniała mimo iż Bloo ostatnio pokrzyżował jej plany.
Zakładając, że udało jej się na powrót zaskarbić uwagę konia i go rozluźnić, po powrocie do kłusa roboczego przeszła do stępa i na tym zakończyła dzisiejszą jazdę, która miała się koncentrować właśnie na ilości przejść i rytmie. Poklepała konia po szyi i zjechała z czworoboku by zostawić brunetowi miejsce na dalszą pracę, podczas gdy sama zajęła się rozstępowaniem konia, no i powrotem do stajni. /zt
Płeć: ogier Wiek: 16 lat [11.02.2004r] Rasa: pełna krew angielska Wzrost: 185 cm Właściciel: Sergei Chernienko Cena: £7650 Doświadczenie w skokach: 283 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 230 Doświadczenie z lonżowania: 103 Kondycja: 140 Szybkość: 132 Klasa startów: WKKW: 4*
Wysłany: 2017-08-04, 22:18
Reagując na głos Jonaha, zastrzygł krótko uszami, raczej nie podzielając jego znikomego entuzjazmu. Nie miał z tym takiego problemu jak brunet, właściwie całkiem mu się podobała taka robota, bo po prostu była przyjemna i oparta na uczciwych warunkach.
Powrócił do wysokiego ustawienia, nie mając potrzeby by pierw się przez nie "przegryźć", jako że akceptacja przyszła mu z łatwością. Stopniowo zaczął się skracać i zaokrąglać w odpowiedzi na działanie pomocy, które nakłaniały go do głębszego wkroczenia zadem pod kłodę i obniżenia go. Zarazem kroki ogiera stały się bardziej wyniosłe i krótsze, tak jak oczekiwał tego brunet. Chwilę później ruszył galopem na lewą nogę, z którego zapoczątkował ciąg. Ugodowy charakter konia pomagał mu w harmonijnym wykonaniu elementu, chociaż nie był to tak istotny czynnik jak równowaga czy lekkość chodu. Jonah mu jednak nie przeszkadzał, więc miał szansę pozostać w samoniesieniu i nie stracić równowagi podczas krzyżowania kończyn, których przednia para cechowała się widowiskową akcją. Kończąc ciąg, wyprostował sylwetkę i w odpowiedzi na przestawienie pomocy, zmienił nogę w galopie, by wrócić ciągiem na drugą stronę czworoboku, na której ponownie zmienił nogę, nie pozostawiając żadnych wątpliwosci Jonahowi, że ten element miał dobrze opracowany.
_________________
DESPERADO 16 y.o bay thoroughbred eventing stallion [o. Sangue de Dragone m. Dazed Paranoia] owner: if you just belive in me,
___i will do anything for you, Sergei fav ppl: it's not hard to obey when
you love the one whom you obey
[Jonah, Sergei, Jackson]
show results: winners never quit
and quitters never win - x
Płeć: ogier Wiek: 6 lat Rasa: KWPN Ostatni trening: 12.04.2020 - ujeżdżeniowy - Jess Właściciel: Jessie Cena: £4150 Doświadczenie w skokach: 100 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 105 Doświadczenie z lonżowania: 32 Kondycja: 67 Szybkość: 68 Klasa startów: WKKW: 3*
Wysłany: 2017-08-05, 13:57
Fakt, tego skoku w żaden sposób nie można było porównać do incydentu z ostatniego terenu. Dzisiejszego susa można było bez problemu wysiedzieć, a ogier nie robił dalej nic, co utrudniłoby pozostanie w siodle. Tak czy siak, zaistniała sytuacja wywołała u niego zdenerwowanie, przez co spiął się i zrobił się trochę nieswój. Co prawda zatrzymał się bez problemu, ale w dalszym ciągu podejrzliwie łypał okiem w kierunku pachołka. Nie mniej jednak nie stracił swojego zapału i zakłusował żwawo, jedynie odginając się, gdy straszak był w pobliżu. Za każdym następnym podjazdem tracił zainteresowanie przedmiotem, aż ten stał się dla niego kompletnie obojętny. Wtedy zgodnie z wolą Jessie zagalopował i wykonał przekątną wraz z lotną zmianą nogi. Następnie wszedł na koło, by dalej wykonać jeszcze woltę w kłusie. Wszystkie te elementy przebiegły w spokoju, a ogier angażował się w trening i był skupiony na swojej amazonce.
Po rozstępowaniu udał się wraz z brunetką do stajni.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum