Płeć: klacz Wiek: 10 lat Rasa: German Riding Pony Wzrost: 145 cm Właściciel: Jessamine Cena: £1900 Doświadczenie w skokach: 49 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 46 Doświadczenie z lonżowania: 70 Kondycja: 71 Szybkość: 72 Klasa startów: WKKW: PONY
Wysłany: 2016-09-09, 22:53
W H miały wrócić do galopu roboczego, więc wcześniej uprzedzona klacz była do tego przygotowana. No może prawie, że była gotowa. Jednak chyba nie do końca, bo poprzednie wpadki dały o sobie znać. Wrócili w odpowiednim momencie, ale samo przejście było chaotyczne i lekko zaburzone. Pojechali dalej na wprost i pilnowały się, by wypaść jak najlepiej przed jury i ludźmi. Wyjechały narożnik i pojawiły się na krótkiej ścianie, tam czekał na nich dość trudny element. W zjechały dość równo i płynnie na koło, a raczej jego pierwszą połówkę. Wyginała się od wewnętrznej łydki, nie wypadając zadem z ustawienia, podążając we właściwym kierunku i dobrze zginając się w potylicy. Do X było wszystko idealnie, a tam mieli zmienić nogę w kłusie. Prawidłowo zwolniła do kłusa i zmieniła nogę, ale straciła na moment równowagę i przejście do galopu było mało płynne. Potem ruszyli dalej na kole, tylko że na drugą stronę. Zamknęli koło w A, by zaraz zacząć kolejny element. Klacz coś zdekoncentrowało i zdenerwowało, koło więc było tragiczne. Spływała z zarysu koła, wypadając zadem i łopatką na zmianę, zaburzając zarys koła. Była jakaś poprawa po korekcie, ale bez szału. W X dostała wodzę i podążyła za wędzidłem, ale jako tako. Nadal uciekając z koła i robiąc wszystko, by jak najszybciej je skończyć. Poprawiły nieco ustawienie, ale dalej nie było idealnie i rzucało się to w oczy. Zamknęły koło w A, by wrócić na krótką ścianę. Tam miały przejść do kłusa roboczego, klacz co prawda wykonała polecenie kobiety, ale zrobiła to dość chaotycznie i zbyt mocno. Udało się jednak naprawić to co popsuły, ale dopiero na długiej ścianie. Klacz narożnik i B łuk w B też ścięła, jadąc na lewo i nie umiejąc utrzymać linii prostej aż do X. Otrzymała krótką chwilę później pomoce do zatrzymania, zrobiła to niemal natychmiast i prawie idealnie. Miała nieco krzywo ustawione nogi, ale udało się im utrzymać 5s nieruchomo. Choć chyba im się tylko tak wydawało, bo zakłusowały o sekundę za szybko. Pojechały po prostej, by w E skręcić w lewo. Udało im się utrzymać równe tempo, by wyjechać narożnik i zaraz na krotką ścianę. W A miały przejść do stępa pośredniego, przygotowały się stosownie do tego i przeszły bez większego zarzutu. Poruszały się nieco za wolny tempem i nie wyraźnie zaznaczała kasztanka swoje ślady, udało się to jednak potem skorygować. Kolejny narożnik i znalazły się na długiej ścianie, by wykonać dość trudny element - ustępowanie od łydki na obie strony. Otrzymując pomoce od dziewczyny, kasztanka od razu wygięła się od jej łydki, zachowując stosowny chód i tempo. Wygięła się wokół jej lewej łydki, lekko także w tamtym kierunku wyginając ciało. Poruszała nogami dość lekko, elastycznie i dzięki temu podążała po skosie, krzyżując nieco za słabo nogi. Miała też problem z utrzymaniem tempa. Dojeżdżając do linii ćwiartkowej, mieli zrobić dokładnie to samo, tylko na drugą stronę. Więc Rav zgodnie z poleceniem kobiety, na ułamki sekund wyprostowała się, by zaraz odgiąć się na drugą stronę i w tą tym razem, zrobić ustępowanie od łydki. Tutaj utrzymanie tempa nie było problemem, ale krzyżowanie nóg było nieco za słabe. W M wrócili na długą ścianę, by zaraz wyjechać narożnik i pojawić się na krótkiej ścianie. Tam miały przejść z powrotem do kłusa roboczego, co za pewne zaraz uczynią. Klacz się chyba nieco zagapiła na ludzi, dlatego chcąc uratować przejście do kłusa za szybko to zrobiła. Wyszło przez to chaotycznie i straciła przy tym nieco równowagę. Kolejny narożnik i pojawienie się na długiej ścianie, gdzie miały wykonać przedostatni element programu. Kasztanka ponownie odpowiednio wygięła się na kole, nie wypadając niczym z ustawienia, zachowując właściwe tempo i zaangażowanie w pracę. Tak wyglądała pierwsza część koła, bo z drugą było niego gorzej. Podczas oddawania wodzy klacz podążyła za wędzidłem, schodząc w dół i przód łbem oraz żując wędzidło. Jednak robiła to dość spóźniona, jednak w końcu właściwie się obniżyła. Niechętnie jednak żuła wędzidło, dopiero po chwili się uatkywniając. Podczas nabierania wodzy, klacz za szybko wróciła do poprzedniego ustawienia. Wrócili na ścianę i pojechali dalej naprzód. Ścieli kolejny narożnik i łuk na linię środkową w A, dojeżdżając do X mieli się zatrzymać. Po otrzymaniu pełnej parady i pomocy, klacz się zatrzymała się w wyznaczonym miejscu. Podstawiła dobrze zad, ale nogi miała rozstawione na wszystkie strony świata. Wiedząc że to koniec, klacz za wcześnie ruszyła do przodu i zjechała zaraz z kobietą z czworoboku. Potem się rozprężyły i wróciły do stajni.
z.t
_________________
She'll make you curse, but she a blessing She'll rip you shirt within a second.
imię: A little bit psycho - One in a Million właściciel: At night she screamin - Jessamine Smith.
rodzice: October Obbisisian x Shuga Babes
dokumenty: passport moje:gallery
potomstwo: No, no you'll play along - brak
osiągnięcia: You'll be coming back, back for seconds - link
Płeć: klacz Wiek: 11 lat [ur. 20.05.2007] Rasa: achał tekiński Wzrost: 160 cm Właściciel: Dechoise Houten Cena: £2100 Doświadczenie w skokach: 59 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 141 Doświadczenie z lonżowania: 69 Kondycja: 72 Szybkość: 60
Wysłany: 2016-09-09, 23:03
W połowie krótkiej ściany poprowadzona przez jeźdźca zaczęła kolejną figurę, jaką było pół koła do X. Oparła się na zewnętrznej wodzy, jednocześnie wyginając się od wewnętrznej łydki Lucasa, co zapewniło jej prawidłowe wpisanie się w łuk. Przecinając linię środkową przeszła na moment do kłusa, by następnie ponownie zagalopować i wykonać drugie pół koła, oczywiście w drugą stronę. Znalazłszy się na przeciwległej ścianie czworoboku, pozostała na kole, tym razem pełnym; tutaj także wykonanie rysunku nie stanowiło problemu ani dla jeźdźca, ani dla klaczy, która pozostała rozluźniona, prezentując się jak najlepiej była w stanie. W połowie koła ponownie podążyła pyskiem za oddającą ręką, nie gubiąc przy tym równowagi. Trwało to jednak zaledwie krótką chwilę, bowiem niedługo wróciła do poprzedniego ustawienia. Przez cały przejazd nie uległo ono nawet najdrobniejszej zmianie - wciąż wyglądała, jakby połknęła kij, chociaż jej ruch był swobodny i naturalny. Pewnych rzeczy po prostu nie można było przeskoczyć. Wraz z wejściem na ścianę przeszła do kłusa roboczego, na które zareagowała opornie, wręcz broniąc się przez moment - co było widoczne chociażby poprzez zadarcie łba w górę i stulenie uszu. Po paru metrach uspokoiła się jednak i skręciła na długiej ścianie w lewo, prawidłowo wpisując się w zakręt. W połowie czworoboku wykonała precyzyjne zatrzymanie, równo stawiają kończyny i dostatecznie głęboko wkraczając zadem pod kłodę, w czego efekcie jej sylwetka była dość zwarta. Po pięciu sekundach nieruchomości ponownie ruszyła kłusem, by na ścianie skręcić w lewo, a niedługo później rozpocząć ustępowanie od łydki do linii ćwiartkowej, w obu kierunkach. Spychające działanie łydki nie było Hell obce, toteż bardzo dobrze na nie zareagowała, wykonując ustępowanie z zachowaniem impulsu do ruchu naprzód oraz jednocześnie w bok. Na ścianie dalej kontynuowała kłus, którym rozpoczęła kolejne koło przewidziane w programie. Żucie z ręki było jednym z trudniejszych ćwiczeń, ale Hell o dziwo ładnie zareagowała na działania jeźdźca, w połowie koła (które swoją drogą było równe i rzeczywiście okrągłe) ochoczo schodząc do dołu za ręką i wydłużając górną linię. Wróciwszy do poprzedniego ustawienia i zarazem na ścianę, kontynuowała jazdę kłusem po ścianie, by w połowie krótkiej zejść na linię środkową. W jej połowie zatrzymała się precyzyjnie, odczekała chwilę, a po zwróceniu "wolności" rozluźniła szyję i opuściła stępem czworobok. /zt
_________________
~ Nazywam się Hell.
- Jak piekło?
~ Dokładnie tak.
Kasztan w odpowiednim momencie wykręcił na koło, nie tracąc przy tym równowagi ani tempa. Wyginał swoje cielsko, nakreślając figurze prawidłowy kształt oraz rozmiar. Nie znaczy to, że całkowicie zapomniał o całym bożym świecie i o publiczności, przez którą nerwy wręcz zżerały go od środka. Spocony jakby przebiegł co najmniej kilkanaście kilometrów w pełnym słońcu, powoli przeżuwał wędzidło, starając się choć trochę ogarniać to co dziewczyna próbuje przekazać mu przez pomoce. W X miał przejść na moment do kłusa, lecz kobieta tak mocno go spowolniła, ze prawie się zatrzymał. Trochę się w tym zagubił, ale posłusznie zaczął kłusować, by po chwili wznowić galop tym razem na drugą nogę. Miał małe problemy z równowagą przez co wyglądało to dość chaotycznie, ale ostatecznie wybrnęli i z drugą połową koła już poszło im gładko. Wałach zachowywał tempo, nie gubił się i szedł tak, by wszystko miało jakiś kształt. Po powrocie na ścianę miał zaraz do wyjechania kolejne koło. Ten element już dawno zdążył mu się znudzić, ale czy chciał czy nie, musiał go wykonać. Wygiął się na nim dobrze, ale kiedy poczuł jak amazonka oddaje mu wodze zszedł głową w dół, trochę za szybko, ale chwila takiej wolności sprawiła, że nie mógł się wręcz przed tym powstrzymać. Za to, gdy przyszedł moment podniesienia głowy z powrotem zrobił to za szybko, ale od razu ustawił łeb tak jak powinien. Wrócił na ścianę, następnie zwalniając do niższego chodu. Parsknął głośniej, pieniąc się niemiłosiernie. Był już zmęczony i miał nadzieje, że zaraz będzie mógł wrócić do boksu, by odpocząć fizycznie i psychicznie od tego wszystkiego. Wygiął się na narożniku, pojechał do B i skręcił do X. Tam zgodnie z planem przeszedł do stój i po odczekaniu pięciu sekund ruszył dalej. Po linii prostej pojechał do ściany, po czym na nią skręcił, by w połowie przejść do stępa pośredniego. Idąc stępem pośrednim miał do wykonania kolejny element, który z racji jego dzisiejszego samopoczucia i ogólnie złej passy nie wyszedł mu za dobrze. Ustępowanie było dla niego teraz czymś w rodzaju czarnej magii, bo nie dość, że szedł jakby chciał, a nie mógł to jeszcze nogi przestawiał tak jak nie powinien. Na drugą stronę było to samo. Dawno nie ćwiczył tego elementu i teraz wszystko się na nim odbijało. A i lata już nie te...Następne miało być przejście do kłusa. Jednak jego uwaga na trochę dłuższy czas skupiła się na publice, jakby obawiał się czegoś z jej strony i musiał za wszelką cenę mieć ich wszystkich na oku. Przez to spóźnił się nieco z zakłusowaniem, ale ostatecznie kłusem ruszył. W E kolejne koło, wyginał się, nie zwalniał i szedł jak należy. Zszedł głową w dół, a później wrócił, z większymi oporami. Wrócił na ścianę, minął narożnik i wyjechał na linię środkową. Po niej skierował się prosto do X, gdzie przeszedł do stój. Po ukłonie kobiety opuścił czworobok, wyciągając szyjsko przed siebie.
Płeć: ogier Wiek: 12 lat (05.06.2007) Rasa: koń andaluzyjski PRE Właściciel: Leon Cena: £1600 Doświadczenie w skokach: 35 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 85 Doświadczenie z lonżowania: 48 Kondycja: 48 Szybkość: 48 Klasa startów: Ujeżdżenie: P
Wysłany: 2016-09-09, 23:35
Dojechali do krótkiej ściany, gdzie wyjechali spokojnie narożnik i się pod nią znaleźli, tam przed C Leon przygotował go zapewne do nowego ćwiczenia, którym było półkole. Odbili na półwoltę w C. Chłopak sumiennie pilnował go na pierwszym kole, dzięki czemu Shadowfax wpisywał się w łuk, ładnie na nim zginając, poruszając się równym tempem. Pierwsze pół koła wyszło im bardzo dobrze, następnie mieli zmienić nogę w kłusie, by wejść na drugie półkole aż do A. Poprawnie przeszedł do kłusa, jednak niekoniecznie chciał zmienić w nim nogę, podrzucając raptownie głowę do góry, wybijając siebie i Leona z równowagi. W końcu chłopakowi udało się zmienić z nim nogę, a następnie wrócili do galopu na drugie półkole. Zamknęli je w A i zaraz czekała ich kolejna figura, do której dwudziestolatek pewnie wcześniej przygotował siwego. Znowu pierwsza połowa figury była bez zarzutu: ogier trzymał tempo, ładnie się zginał i wpisywał w kształt figury. W X Leon oddał mu wodzę, a przed zjazdem z koła miał ją z powrotem nabrać. Po oddaniu wodzy andaluz za szybo zszedł łbem na dół, ciągnąć Leona za sobą, Przed zjazdem z koła, gdy chłopak nabierał wodze z kolei za szybko wrócił łbem, nie chcąc odpowiednio się nim ustawić. Na szczęście przed zamknięciem koła dwudziestolatkowi udało się go trochę pozbierać. Jeszcze przed powrotem pod ścianę półparada a w A Leon odesłał ośmiolatka do kłusa roboczego. Udało im się płynnie przejść do kłusa roboczego. Kolejny narożnik i byli znowu pod długą ściana, gdzie w B odbili na prawo, w stronę linii środkowej i X. Minimalnie ścięli zakręt w lewo na środek, jednak poza tym ten element był udany. Dalej w X mieli się zatrzymać w nieruchomości. Znowu wcześniej przygotowanie do elementu przez półparadę, a w X dokładnie sygnały do zatrzymania. Udało im się zatrzymać dokładnie tam gdzie trzeba, jednak przez krok w stępie. Następnie Leon utrzymał go w nieruchomości, by po odliczonym czasie ruszyć do E. No właśnie ruszyli, ale musieli przejść znowu przez krok stępem, aby ruszyć kłusem roboczym. W E skręcili na lewo pod długą ścianą do narożnika. Wyjechali go i znaleźli się na krótkiej, gdzie w A mieli przejść do stępu pośredniego, co Leon poprzedził półparada, by w A dociążyć mocniej zad i ściągnąć wodze, prosząc Shadowfaxa o stęp pośredni. Przeszedł do tego chodu co prawda sprawnie i płynne, jednak dalej poruszał się powolnie, niechętnie i leniwie, jakby wróciły do niego stare nawyki, więc Leon musiał go poganiać. Udało mu się go mniej więcej ogarnąć przed F, gdzie znowu półparada przygotowująca do ustępowania od łydki od F na lewo, w stronę linii ćwiartkowej. Leon zadziałał wodzami i łydkami nadając mu ruch naprzód i w bok, a wodzą ten ruch odpowiednio blokując. Siwek szedł dobrze na przód i w bok, jednak słabo się wyginał i krzyżował nogi Dojechał do linii ćwiartkowej, tam chwilowe naprostowanie, chłopak przestawił pomoce i znowu ruszyli ustępując od łydki z podobnymi problemami co wcześniej. Ustępując od łydki wrodzili pod ścianę, gdzie Leon go naprostował. Ruszyli naprzód, kolejny prawidłowo ścięty narożnik i krótka ściana, gdzie w C czekało ich kolejne przejście. Półparada, a następnie pomoce do przejścia do kłusa, które to jednak przejście nie wyszło tak dobrze, jakby tego pewnie Leon chciał. Ogier owszem przeszedł do kłusa, ale mocno spóźniony, więc wręcz w niego wskoczył, przyśpieszając w tempie, więc Leon musiał go hamować. A wcale nie miało być lepiej. Zjechali pod długą ścianę, gdzie w E mieli odbić na koło o średnicy 20 metrów z żuciem z ręki. Leon jednak z tego wszystkiego całkiem o tym zapomniał i przejechali punkt, w którym mieli odbić na koło. Ruszyli więc dalej, gdzie ścięli narożnik na krótką ścianę, a tam w A wjechali na środek, do X. Niedopilnowany na łydkach zaczął spływać z linii prostej. Przed X półparada a w punkcie parada pełna. Misiek zatrzymał się w wyznaczonym punkcie, jednak z trochę źle ustawionymi gdzieś na boki nogami. Chłopak się ukłonił, po czym ruszyli stępem na długiej wodzy, którym zjechali z czworoboku.
zt
_________________
I don't have a price tag, because I'm priceless,
I'm not made of plush, but you can hug me,
I'm your own teddy bear, I'm even better because I'm a horse
And I can be your champion, if you want
Płeć: wałach Wiek: 10 lat Rasa: koń andaluzyjski (pre) Cena: £1700 Doświadczenie w skokach: 40 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 73 Doświadczenie z lonżowania: 37 Kondycja: 44 Szybkość: 33 Klasa startów: Ujeżdżenie: P
Wysłany: 2016-09-09, 23:50
Kopytny galopował równym tempem na wprost, aż do pewnego punktu. Wówczas został zwrócony na połowę koła, gdzie automatycznie wygiął swoje ciało, prawidłowo wpisując się w ów łuk. Wałach zwrócił swoją szyję bardziej w wewnętrzną stronę oraz owinął się zgrabnie wokół łydki zawodniczki. Przy kolejnym punkcie koń wyprostował swoje cielsko, a następnie przeszedł na parę kroków do równie aktywnego kłusa. Wtedy też nastąpiła zmiana nogi, a chwilę później ponowne rozpoczęcie połowy koła. Wałach postępował dokładnie tak samo, jak poprzednim razem, z tą różnicą, że tym razem poruszał się w przeciwnym kierunku, toteż i kierunek wygięcia był odwrotny. Devon był dość utalentowanym i ambitnym zwierzęciem, jednak brak częstych treningów poważnie tym dwóm cechom szkodził. Niemniej jednak te wyuczone i zaryte w pamięci zachowania okazywały się dobre. Dzięki nim kopytny potrafił sobie poradzić z takimi czynnościami, jak chociażby wspomniana lotna zmiana nogi...
Wałach właściwie już przygotowywał się do powrotu na ścianę, toteż zaskoczył się lekko, gdy ciemnowłosa wprowadziła go na kolejny łuk. Izabelowaty parsknął głośno, jakby w wyrazie swojej irytacji, lecz posłusznie podporządkował się działaniom brunetki. Przyjął właściwe wygięcie, lecz mimo skupienia podczas oddania wodzy faktycznie się usztywnił. Był to kolejny wynik nieregularnych treningów i pewnych braków.
Po płynnym przejściu do kłusa, wałach wrócił do swojej miękkości. W tym wypadku nie było już mowy o żadnych usztywnieniach, koń poruszał się w pełni zgrabnie i był dość elastyczny. Kroczył po prostej, dopóki nie dotarli do punktu oznaczonego literą B, przy którym profesor skierował się w lewo. Następujące po półparadzie zatrzymanie nieco otrzeźwiło wałacha, który do tej pory wykonywał zadania niczym w transie. Stanąwszy w miejscu, ustawił się prosto i czekał cierpliwie na kolejne wskazówki. Odruchowo przemielił wędzidło, w chwilę później znów ruszając. Poruszał się efektownym kłusem, jednak przy A zwolnił do stępa pośredniego. Być może faktycznie zabrakło tutaj płynności nie tylko samego przejścia, ale również kilku kolejnych kroków, lecz wałach się tym nie przejmował. Ustępowanie od łydki ćwiczyli i na treningu wychodziło im to całkiem zadowalająco. Niestety atmosfera zawodów również robiła swoje i choć element ten został wykonany poprawnie, to niezbyt oszałamiająco. Niemniej jednak kolejna próba - z uwzględnieniem zmiany kierunku - poszła znacznie lepiej. Wałach skupiał się na zadaniu i przypominając sobie trenowane elementy był w stanie bezproblemowo wykonać figurę. Po powrocie na ścianę Devon szybko wyprostował swoje ciało i obił ogonem o bok. Czekał na kolejne pomoce, lecz te nastąpiły w nieodpowiednim momencie. Spięcie Elizabeth udzieliło się również jemu, a dany wówczas impuls początkowo został zignorowany. Dopiero po dłuższej chwili wałach przyspieszył, lecz samo przejście nie było płynne i kilka kolejnych kroków również nie. To usztywnienie konia było widoczne gołym okiem. Wjechawszy na koło, Heir niemal od razu po odpowiednich sygnałach, obniżył szyję i zainteresowany wędzidłem przemielił je parokrotnie. Co jakiś czas wałach obijał jasnym ogonem o bok i kroczył aktywnie. Około punktu E kopytny podniósł swój łeb i wrócił do poprzedniego kontaktu.
Izabelowaty posłusznie skręcił przy A, jednocześnie wyjeżdżając na linię środkową. Na samym środku czworoboku zatrzymał się - oczywiście po wcześniejszym otrzymaniu polecenia. Łypnął z zainteresowaniem po bokach, ale stał prosto i nie kręcił się nazbyt. Otrzymując długą wodzę, opuścił głowę do wygodniej wysokości i wyciągnął nieco szyję, zaraz opuszczając czworobok.
[zt]
_________________
[rezerwuję wizerunek konia Bolero de Sierra Morena][paszport]
Płeć: ogier Wiek: 10 Lat Rasa: Oldenburska Wzrost: 180 cm Właściciel: Vivianne Feron Cena: £3950 Doświadczenie w skokach: 152 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 112 Doświadczenie z lonżowania: 104 Kondycja: 105 Szybkość: 107 Klasa startów: WKKW: 3*
Wysłany: 2016-09-10, 23:25
Tate napisał/a:
[...]
Po woltach nastąpiło przejście do kłusa na krótkiej ścianie i kolejna próba odejścia zadu od barierki. Było nieco trudniej niż poprzednio, bo poruszali się żwawszym kłusem zebranym. Miał się ponownie wygiąć od łydek kobiety, nie był z tego zadowolony. Był dość sporym koniem i miał drobne trudności z tym, wygiął zad i łeb do wewnątrz, tułów do zewnątrz, a nogi w tym samym ustawieniu. Udało im się to prawie dobrze wykonać, by się wyprostować i pokłusować dale roboczym. Pojechali przy narożniku, który zaraz wyjechali i zaraz zaczęli wykonywać wydłużanie kroku. Mocniej wkraczając zadem pod kłodę, wyrzucał przody mocno przed siebie. Robił to w pełnej harmonii i równowadze, a w połowie ściany wykręcili w stronę przeciwnego narożnika. Dopiero 3m przed narożnikiem, zwolnił do roboczego tempa i pojechał takim tempem na krótką ścianę i zmienili kierunek ruchu. Poruszali się tam tym samym tempem, a finalnie zwolnili do stępa i pojechali nim od narożnika do połowy ściany. Przy niej zatrzymali się na 3s i zaraz przeszli z powrotem do galopu. Wyjechali zaraz na woltę o średnicy 9m, wykręcając się właściwie od jej łydek i nie wypadał zadem z ustawienia. Prawidłowo zginał się w potylicy i poruszał się we właściwym kieruneku, by w połowie wolty zjechać na ósemkę. Tutaj również sobie poradził, starając się wykonywać wszystko należycie i dokładnie. Po wykonaniu wolty i ósemki, wyjechali jeszcze kilka mniejszych kółek i to w różnych częściach czworoboku. Po sygnale od kobiety, gniadosz zwolnił do kłusa i zrobił to dość płynnie. Wykonanie kolejnych wolt i ósemek również nie sprawiło mu problemów, ale zaczynał się nudzić. Co dało się wyczuć i zauważyć, liczył na coś kreatywniejszego.
_________________
Has anything like this ever struck you?
If ever a likeness that you're scraping for pockets of air?
[img]xxx[/img]
Whatever--you're--like--when--you--came--in Whatever you use-----Whatever you choose
Whatever your acronym >> Unexpected
sex: male || owner: Vivianne Feron || gallery & files
potomstwo:
kl.--Untouchable--(Galistic Girl)----------
kl.--Unbridled Life--(Livia Ask)-----------
og.--Unannounced Pleasure--(Follow Me II)
og.--Upleaser Van't De Vour--(Virra Mirage)
You started what would sound
like a speech on how you moved around ----You told them all so well ----You had them memorised ----You bored us all to tears But here's the ground and there's your feet
And never the two shall meet
Płeć: kobieta Wiek: 26 lata Zawód: Pracuje jako wsparcie graficzne w Riot Games UK Partner: Nikolaj Właściciel: Diabeł Podopieczny: Falling Away, Aventador Pieniądze: £85 Punkty doświadczenia: 32 Skoki: 21 Ujeżdżenie: 6 Cross: 1 Wyścigi: 3
Wysłany: 2016-09-13, 14:29
Ostatnie przejście w galop następowało na środku długiej gdzie wypchnęła go silnie z krzyża dodając łydkę i prosząc o przewodzącą lewą nogę. Pomoce zastosowała również po pierwszej zwykłej fouli by unieść maksymalnie jego przody i poprosić o mocne wyrzucenia nóg w przód. Jeśli to wykonał prowadziła go tym galopem po kolejnych woltach i ósemkach prosząc o ustępowanie i finalnie zwolniła na krótkiej ścianie z galopu do stępa. Następnie przejechanie krótkiej ściany w stępie i wypchnięcie prosto do galopu na długiej. Pół ściany w silnym galopie na prawą następnie obciążenie zadu i przytrzymanie łydek do zatrzymania i znów wypchnięcie w galop. Oddziaływała kontaktem aby ogier ciągle szedł ładnie zebrany, a jeśli jej się to nie udawało zwalniała do stępa starając się cały czas to wykonać.
Finalnie przeszła z nim do stępa i rozluźniając wodze tyle ile mogła, więc mało bo tak trochę się go cykała pokrążyła przez dobre 10 minut w stępie wokół aż finalnie wyjechali i skierowali się do stajni.
/z.t
Płeć: ogier Wiek: 10 Lat Rasa: Oldenburska Wzrost: 180 cm Właściciel: Vivianne Feron Cena: £3950 Doświadczenie w skokach: 152 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 112 Doświadczenie z lonżowania: 104 Kondycja: 105 Szybkość: 107 Klasa startów: WKKW: 3*
Wysłany: 2016-09-16, 22:03
Czekało ich ostatnie przejście w galop, które następowało na środku długiej ściany. Po otrzymaniu stosownych pomocy, przeszedł energicznie i płynnie do galopu. Pierwszy krok nieco bardziej skoczny, zaokrąglenie sylwetki i mocne pchanie się zadem pod kłodę. Potem wyjechali kolejne wolty i ósemki, gdzie ogier prawidłowo wyginał się od łydek kobiety, nie wypadał zadem z ustawienia. Dobrze również zginał się w potylicy, zachowując odpowiednie zaangażowanie i tempo w pracy. Wykonali też ustępowanie, gdzie ogier ładnie się wyginał od łydek, płynnie poruszając się w przód i bok, krzyżując dobrze nogi. Wrócili ostatecznie na ścianę, gdzie przeszli na krótkiej do stępa. Natomiast pojawiając się na długiej ścianie, przeszli z powrotem do galopu. Jechali na prawą nogę, poruszając się energicznie i w pełnym zaangażowaniu. Przejechali tak pół ściany, by się na moment zatrzymać. Zatrzymanie płynne, harmonijne i bez ruszania się w stój. Po krótkiej chwili znowu był galopem, poruszał się w zebraniu i wychodziło mu to dość dobrze. Może nie idealnie, ale na pewno nie tragicznie. Finalnie wylądowali znów w stępie, by się rozstępować na długiej wodzy. Potem zjechali z czworoboku i skierowali się do stajni.
z.t
_________________
Has anything like this ever struck you?
If ever a likeness that you're scraping for pockets of air?
[img]xxx[/img]
Whatever--you're--like--when--you--came--in Whatever you use-----Whatever you choose
Whatever your acronym >> Unexpected
sex: male || owner: Vivianne Feron || gallery & files
potomstwo:
kl.--Untouchable--(Galistic Girl)----------
kl.--Unbridled Life--(Livia Ask)-----------
og.--Unannounced Pleasure--(Follow Me II)
og.--Upleaser Van't De Vour--(Virra Mirage)
You started what would sound
like a speech on how you moved around ----You told them all so well ----You had them memorised ----You bored us all to tears But here's the ground and there's your feet
And never the two shall meet
Płeć: kobieta Wiek: 24 lata Wzrost: 175 cm Podopieczny: Loathsome Shuffler ll Lux in Tenebris Pieniądze: £3105 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 6 Ujeżdżenie: 14 Cross: 8 Wyścigi: 31 Obycie z koniem: 9
Wysłany: 2016-09-18, 14:16
Giovanni napisał/a:
[...]
Brawo dla niego, że nie myślał tylko o jednym <3 Był taki kochany, milusi i potrafił czasem pokazać rogi, ale kobieta i tak go kochała. Był dzielnym i uczynnym koniem, o doskonałym ruchu i potędze skoku. Uprzedzała go o nowych zadaniach, a elementy które wykonywali znał. W końcu to ledwie figury zaliczające się do L, więc nie powinien mieć z nimi większych problemów. Ładnie wpisywał się w łuki, choć może idealnie zajebiście nie było, to się starał i to się ceniło. Po zamknięciu koła skierowali się dalej naprzód, wyjechali dwa narożniki i znaleźli się na długiej ścianie. Jeszcze w narożniku uprzedziła go półparadą, by zacząć zaraz nowe ćwiczenie. Przycisnęła łydki do jego boków i zamknęła go w nich, minimalnie nimi stukając ogierowe boki. Nie zapomniała wysunąć wodzę lekko w przód i kierowali się z wydłużeniem kroku, aż do końca ściany. Tam półparada i wzięcie konia na siebie, by wrócić do roboczego tempa. Wyjechanie narożnika i znalezienie się na krótkiej ścianie, a tam kolejna półparada. Znajdując się na środku krótkiej ściany, mocniej (ale nie całkowicie !) przyblokowała miednicę, dociążyła zad i ściągnęła wodzę. Utrzymywała pośrednie tempo stępa, pilnując tego i utrzymując siwka we właściwych pomocach. Wyjechanie narożnika i na przekątną czworoboku, gdzie popuściła mu całkowicie wodzę i utrzymywała tylko ruch naprzód łydką.
_________________
Tanto Tiempo Caminando junto a ti Aun recuerdo el día en que te conocí.
personalia: El amor en mi nació tu sonrisa me ensenor » Eva O'cross wiek: Tras las nubes siempre va a estar el sol » 22 lata.
partner: Te confieso que sin ti no se seguir » brak.
pms: Quiero mirarte Quiero sonarte Vivir contigo cada instante » 0.
przyjaciele: En tus ojos veo el mundo de color » Adam Ouvard, Chris Moore, Jasper Nowell.
wrogowie: Quiero ltenerte junto a mi » brak.
Płeć: mężczyzna Wiek: 23 lat Podopieczny: Foxtrot Pieniądze: £2565 Punkty doświadczenia: 22 Skoki: 9 Ujeżdżenie: 9 Obycie z koniem: 6
Wysłany: 2016-09-21, 14:42
Przyszedł z Foxem na czworobok, nie pozwalając mu po drodze na żadne szaleństwa. Oprowadził go w ręku dookoła czworoboku, by postawić pod schodkami i poprawić sprzęt. W końcu go dosiadł i odesłał na ślad stępem, ale stępem nie czymś innym. W razie gdyby Fox sądził że ma iść inaczej, on reagował od razu zwalniając go do stępa. Robiąc to konsekwetnie, jasno i klarowanie. Gdyby to nadal nie pomogło, to ściągnął go na ciasne koło. Wtedy na pewno utracił szybszy chód, o ile nie chciał się zabić. W razie innych buntów, Paul ściągał go na ziemię i dostawał mu kuksańca piętą w bok dla opamiętania. Kiedy się jednak ogarnął albo szedł ogarnięty, to stępowali ok. 10 minut na długiej wodzy. Dopiero wtedy zaczął zbierać go na kontakt, prosząc też konia o zaangażowanie zadu w pracę. Wtedy poruszali się kolejne 5 minut dookoła, zmieniając też kierunek przez przekątną. Wtedy zaczął wykręcać z nim liczne figury: wężyki, serpentyny, wolty i zmieniali kierunek, by robić na obie strony. Wyginał do odpowiednio od wewnętrznej łydki, która była na popręgu. Zewnętrzna przesunięta za i pilnująca zadu, wewnętrzna wodza nadająca zgięcie i kierunek, zewnętrzna domykająca i pilnująca wszystkiego. Po odpowiednim rozgrzaniu się w stępie, wrócili na ścianę i przeszli do kłusa. Wypchnął Foxa do niego z krzyża i podparł łydką, pozwalając mu tylko i wyłącznie na kłus i to tempem pośrednim.
_________________ ..........................................p e r s o n a l i t y » His palms are sweaty, knees weak, arms are heavy.
...................................................................» Paul Shawkey ..........................................e n e m i e s » He's choking, how? Everybody's joking now
...................................................................»xxx xxx
You only get one shot, do not miss your chance to blow
This opportunity comes once in a lifetime
..........................................g i r l f r i e n d » No more games, I'ma change what you call rage.
...................................................................»xxxxxxx ..........................................p m s »Eight women, eight women are hanging around wardrobe.
...................................................................»x
So here I go, it's my shot, feet: fail me not
This may be the only opportunity that I got.
..........................................f r i e n d s » Those sad eyes are drowning in Margaret Astor.
...................................................................»xxx xxx ..........................................h o r s e s » Can you even see what you're fighting for?.
...................................................................» Foxtrot, Machiavellian Z
Płeć: ogier Wiek: 11 lat {06.10.} Rasa: duński koń gorącokrwisty Wzrost: 170 cm Właściciel: Paul Cena: £2000 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 68 Doświadczenie z lonżowania: 49 Kondycja: 48 Szybkość: 48 Klasa startów: Ujeżdżenie: P
Wysłany: 2016-09-25, 22:52
Żadnych szaleństw po drodze nie było, Foxtrot szedł za Paulem w miarę spokojnie. Także podczas oprowadzania i sprawdzania sprzętu zachowywał się bez zarzutu, zapoznając z halą. Dopiero, gdy Paul zapragnął wspiąć się na jego grzbiet, karosz poruszył się, przestępując z nogi na nogę i lekko utrudniając mu sprawę, jakby nie życzył go sobie na swoim grzbiecie, jednak Paulowi powinno się udać wsiąść na niego za pierwszym razem. Podczas pierwszego okrążenia nic się nie wydarzyło. To znaczy, że ogier szedł spokojnie ładnym stępem nie wyróżniając się niczym szczególnym i nie zmieniając tempa. Drugie okrążenie wyglądało tak samo. Przy trzecim duńczyk nagle i nieoczekiwanie się zatrzymał. Pozostał w nieruchomości tylko chwilę i zanim chłopak zdążył na dobre zareagować ruszył samoistnie. Stępem owszem, ale już nie tym samym tempem. Nagle przeszedł do bardzo energicznego i szybkiego stepa, który wykraczał poza zwykłe tempo, ale nie był jeszcze kłusem. Zignorował próby zwolnienia go, jeśli takie nastąpiły. Jeśli skierował go a ciasne koło, dziesięciolatek zwolnił na nim bardzo nieznacznie, co stworzyło groźną sytuację, bo prawie zaplątał się o własne nogi. Wtedy musiał zwolnić. Gdy wrócili pod ścianę i kontynuowali stęp oczywiście nie mogło się obyć całkiem bez dodatkowych atrakcji. Momentami Foxtrot zwalniał do ślimaczego tempa, a popędzany przyśpieszał niechętnie. Wszystkie próby korygowania go przez Paula kończyły się połowicznym sukcesem i naburmuszeniem karosza. On wie co trzeba robić, a dwudziestolatek na grzbiecie jest mu nie potrzebny. Może sobie siedzieć i nic nie robić, bo to tylko Foxtrot wie co trzeba robić. Wraz z kolejnymi okrążeniami w stępie takie sytuacje zdarzały się coraz rzadziej, jakby Foxtrot litował się nad Paulem, lub celowo stwarzał pozory, że to człowiek tu rządzi. Bądź co bądź karosz był upartą i inteligentną bestyją. Trudny na co dzień, ale przy odrobinie pracy ten trud powinien się opłacić na zawodach. Ale to wszystko jeszcze się okaże. O dziwo bez oporów angażował zad, natomiast przy zmianie kierunku celowo lekko zbaczał z linii prostej, utrzymując jednak równe tempo. Podobnie podczas wykręcania figur zawsze musiał swoje trzy grosze gdzieś wcisnąć. Z jednej strony trzymał tempo i ładnie się wpisywał w figurę, dopóki nie uznał, żeby z koła zrobić jakiś es flores i zanim Paul go skorygował figura koła była już zaburzona.
Po powrocie pod ścianę, gdy chłopak odesłał go do kłusa Foxtrot płynnie przeszedł do tego chodu, wkraczając jednak do niego zdecydowanie zbyt energicznym i szybkim tempem, co pewnie udało się po chwili skorygować Paulowi.
Płeć: mężczyzna Wiek: 23 lat Podopieczny: Foxtrot Pieniądze: £2565 Punkty doświadczenia: 22 Skoki: 9 Ujeżdżenie: 9 Obycie z koniem: 6
Wysłany: 2016-09-26, 15:02
Karosz faktycznie się chyba prosi, by co nieco mu uciąć Miał do pyska wsadzony munsztruk ujeżdżeniowy, więc zbytnie szaleństwa były mało przyjemne dla niego. Gdyby się miał przejmować humorkami czy mądrościami swoich koni, to by w ogóle na nie nie wsiadał. Kiedy karosz mu się poruszył, przytrzymał go delikatnie i wtedy sprawnie dosiadł. Kiedy koń mu się nagle zatrzymał i ruszył, Paul skrócił wodzę, kładąc nacisk na kiełzno. Był on dość mocny, więc i jasny dla konia. Powinien samoistnie walnąć się w łeb, że to nie jest dobre dla niego i mało przyjemne. Ostatecznie wspomógł się kołem, które było dość ciasne i wykonalne dla konia, ale nie w tym tempie. Paul korygował jego zachowanie głównie łydką w ostateczności ostrogą, dosiadem i kontaktem. Znał nie wymyślony jeszcze przez Paula układ na pamięć? To ciekawe. Nie przejmował się humorkami i naburmuszeniem konia, znał go już co nieco i on jego, więc wiedział na co go stać. Kiedy ogier odwalał maniane w jego mniemaniu, powtarzali dany element, ćwiczenie. Oczywiście do momentu, kiedy wyglądało tak jak powinno. Więc czy koń chciał czy nie chciał, robił je tak długo aż wyglądało idealnie. Opłacało mu się to? Nie sądzę. Tylko przedłużało i tak nieuniknione. Dopiero kiedy wykonali wszystko idealnie, przeszli do wcześniej wspomnianego kłusa. Wpierw parę minut w rozluźnieniu, ale jednak kłusie. Zmienili raz czy dwa kierunek, krążąc po czworoboku. Dopiero wtedy znów pozbierał go na wyraźniejszy kontakt i zaangażowanie zadu, robiąc po jedno koło na każdą stronę. Dopiero potem od ścian zaczęli wykręcać liczne figury: wolty, węże, serpentyny. Gdzie ponownie wyginał go do wewnętrznej łydki, zewnętrzną pilnując zadu, wewnętrzną wodzą nadając zgięcie i kierunek, zewnętrzną pilnując i domykając wszystko. Jeśli karosz znów coś odpierdalał, to korygował jasno, klarowanie i jeśli trzeba było - to nieco z użyciem siły. Nie żeby go pobić od razu, ale też nie cackać się z nim. Nie był jajkiem, więc sory memory ale nie zasługiwał na takie traktowanie. W sensie jak w tym przysłowiu "cackasz się, jak z jajkiem". Wykonywali to na obie strony i tak długo, aż można było powiedzieć że jest idealnie. Kiedy mieli opanowane figury, to jeszcze przejścia ich czekały. W końcu kto im zabroni? Najpierw zwolnił karosza do stępa, dając mu chwilę oddechu przed następnymi ćwiczeniami.
_________________ ..........................................p e r s o n a l i t y » His palms are sweaty, knees weak, arms are heavy.
...................................................................» Paul Shawkey ..........................................e n e m i e s » He's choking, how? Everybody's joking now
...................................................................»xxx xxx
You only get one shot, do not miss your chance to blow
This opportunity comes once in a lifetime
..........................................g i r l f r i e n d » No more games, I'ma change what you call rage.
...................................................................»xxxxxxx ..........................................p m s »Eight women, eight women are hanging around wardrobe.
...................................................................»x
So here I go, it's my shot, feet: fail me not
This may be the only opportunity that I got.
..........................................f r i e n d s » Those sad eyes are drowning in Margaret Astor.
...................................................................»xxx xxx ..........................................h o r s e s » Can you even see what you're fighting for?.
...................................................................» Foxtrot, Machiavellian Z
Płeć: ogier Wiek: 11 lat {06.10.} Rasa: duński koń gorącokrwisty Wzrost: 170 cm Właściciel: Paul Cena: £2000 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 68 Doświadczenie z lonżowania: 49 Kondycja: 48 Szybkość: 48 Klasa startów: Ujeżdżenie: P
Wysłany: 2016-10-01, 17:11
Nikt nie powiedział, że próba dominacji wyjdzie mu na dobre. Kiedy Paul próbując go korygować kładł większy nacisk na kiełzno Foxtrot naburmuszał się, ale trochę uspokajał, co skutkowało niewielkim poprawieniem jego pracy i zachowania, nigdy na długo. Powtarzali średnio co drugi element, czym karosz był w końcu tak znudzony, że trochę odpuszczał. Oczywiście, że nie znał układu, ale i tak próbował dominować wedle zasady, że on wie lepiej. Nie miał humorków, bo nie był babą - miał do czynienia z ignorantami i teraz każdego człowieka za takiego miał. A naburmuszony był tylko gdy Paul usilnie go korygował, co przynosiło niejakie skutki, chociaż trudno tu mówić o pełnym sukcesie i porozumieniu. Pewnie mu się to nie opłacało, ale ogier był zbyt uparty by tak po prostu chodzić jak w zegarku. Paulowi też chyba nie bardzo się opłacało w nieskończoność ćwiczyć z nim te same ćwiczenia, byleby wykonał je idealnie. Oczywiście nie można było mu odpuszczać, ale pewnie się wynudził. W ostateczności zaczął wykonywać elementy poprawnie, ale nie idealnie - na odpieprz się. Po przemęczeniu ćwiczeń dopóki nie wyglądały poprawnie, przeszli do kłusa. O dziwo przejście było płynne, co było przykładem tego, że Foxtrot nie jest kompletnym beztalenciem, wręcz przeciwnie. Jest utalentowany, ale niestety lubi dominować i robić wszystko po swojemu. Duńczyk przeszedł poprawnie w kłus, dalej poruszając się nim spokojnie, bez potrzeby korygowania czegokolwiek, co mogło być zaskoczeniem dla chłopaka. Dopiero podczas pierwszej zmiany kierunku przez przekątną, dziesięciolatek postanowił zrobić z przekątnej swego rodzaju wężyk i chociaż dwudziestolatek pewnie pilnował go łydkami spływał z linii prostej to na jedną, to na drugą stronę. Na drugiej przekątnej znowu szedł po linii bez najmniejszych oznak oporu, nie spływając z linii. Zaangażował zad na kołach wyginając się wokół jego łydek, wpisując w figurę i poruszając równym tempem. Przy kolejnych figurach na obie strony wszystko wyglądało podobnie. Płynnie przeszedł do stępa, tutaj jednak już nic nie miało wyglądać tak spokojnie. Samo przejście było dobre, ale poruszając się przez chwilę stępem, Foxtrot nagle zaczął iść energicznym krokiem i przyśpieszać, przechodząc prawie do galopu. Przez pół okrążenia po czworoboku poruszał się prawie galopem, znowu spływając z linii, by później dać się Paulowi skorygować. Niech mu się teraz wydaje, że tu rządzi, ale to nie potrwa długo.
Płeć: mężczyzna Wiek: 23 lat Podopieczny: Foxtrot Pieniądze: £2565 Punkty doświadczenia: 22 Skoki: 9 Ujeżdżenie: 9 Obycie z koniem: 6
Wysłany: 2016-10-03, 14:11
Tyle się już znali, a ogier dalej nie zauważył że to co robił, to nie miało większego sensu i celu? Bo facet i tak sprowadzał go dość raptownie na ziemię i to bez większego trudu. Paul już co nieco znał konia i wiedział, że to tylko jego durne zagrywki. Kiełzno było idealne dla koni tego typu, bo szybko gasiło ich zapał do wybryków. Serio sądził, że jemu się znudzi powtarzanie? To w pewnym sensie było pokazanie ogierowi tego, że im więcej będzie się opierdalał to będzie więcej powtarzał te ćwiczenia. On naprawdę to gówno wie, a nie wszystko. Wedle zasady wie wszystko i nic. Te wybryki można było podciągnąć właśnie pod humorki, a nie nic innego. Nie uznawał humorków ani widzi mi się koni, niestety ale to nie z nim ta bajka. Jego upór sam go wykończy i pewnie bardzo szybko sam do tego dojdzie, bo Paul nie był byle kim i karosz szybko się o tym przekona. Nawet jeśli nieco brutalnie nawet, to tym lepiej. Raz sprowadzony na ziemię, będzie wiedział co, jak i gdzie. Trenowanie do perfekcji miało swoje zalety, bo prezentowali się znacznie lepiej na konkursowych czworobokach. Gdyby mu odpuścił, to równało się z tym że się poddał. To nie wchodziło w rachubę - nigdy. Nawet jakby miał tu umrzeć z nudy. Nie zapominał o chwaleniu konia, ale tylko kiedy elementy były idealne i nawet jeśli robili je po raz setny. Tylko nasilały się pomoce chłopaka, które raczej nie były przyjemne w odczuciu dla ogiera. To również powinno ruszyć jego korę mózgową, że zwyczajnie mu się to nie opłaca. W odpowiedzi na głuche sygnały, karosz dostał piętą w bok dla oprzytomnienia mózgu. Sądził, że facet mu na to pozwoli? Jakież musiało być jego rozczarowanie, kiedy stało się inaczej. Od razu ściągnął go z przekątnej, nawet jeśli mało delikatne to miało być i wrócił na nią zaraz z ściany i jazda. W ramach kary wyjechali koło 6 przekątnych na cały czworobok pod rząd, nie wspominając że oczywiście musiały być idealne. Oczywiście kiedy było inaczej, to robili i robili i robili, a Paul nie wyglądał na w ogóle znudzonego. Potem wykonanie figur o dziwo było lepsze, ale kiedy zwolnili do stępa i karosz postanowił przyspieszyć to było to samo. Pięta w bok, ściągnięcie mocniej wodzy i napór na kiełzno, dociążenie zadu. Jeśli nie pomogło to ostre ściągnięcie na woltę, gdzie musiał wytracić tempo, o ile nie chciał się na niej zabić. Naprawdę sądził, że te sztuczki robią na nim wrażenie i że w ogóle mu na nie pozwoli? Nadzieja matką głupich. Kiedy przeszli do stępa, stępowali długo i Paul pilnował wyjeżdżania narożników i łuków. Kiedy karosz sądził, że pozjadał wszystkie rozumy i robił co mu się widziało, to ściągnięcie na ziemię wyglądało jak wcześniej i wykonywali to tak długo, aż uznał że mu starczy. Kiedy tak się stało, mieli w końcu zacząć przejścia o których była mowa. Na długiej ścianie wypychał do kłusa, pilnował tu idealnego poruszania się po ścianie i wyjechania zaraz narożnika na krótką. Tu zaś zwalniał go do stępa i ta sama śpiewka. Do przyspieszenie używał głównie dosiadu, łydek i krzyża. Zaś do hamowania dosiadu i ściągania wodzy. W zależności od zachowania ogiera, robili to tak długo aż było idealnie: przejścia, trzymanie tempa, zaangażowania, wyjeżdżania narożników. Oczywiście wszędzie chłopak podpierał go właściwymi pomocami, nie szczędził mu ich. Pamiętał też o pochwałach, o ile ogier wykonywał dobrze zadanie i zachowywał się jak należy. Kiedy wszystko mieli przećwiczone w stępie i kłusie, to wyjechali na długą ścianę. Uprzedził go półparadą o nadchodzącym zadaniu, dociążył prawą stronę siodła i wypchnął go z krzyża do galopu. Przypilnował prawidłowego przejścia w wyższy chód, odpowiedniej nogi prowadzącej i potem już tylko zaangażowania, tempa. Pozwalając mu na razie na swobodniejszy galop, by nieco się rozchodził w tym tempie. Po wykonaniu sporej ilości ćwiczeń i powtórek w poprzednich chodach, był pewnie nieco zmachany teraz i może mózg dzięki temu miał tam gdzie powinien.
_________________ ..........................................p e r s o n a l i t y » His palms are sweaty, knees weak, arms are heavy.
...................................................................» Paul Shawkey ..........................................e n e m i e s » He's choking, how? Everybody's joking now
...................................................................»xxx xxx
You only get one shot, do not miss your chance to blow
This opportunity comes once in a lifetime
..........................................g i r l f r i e n d » No more games, I'ma change what you call rage.
...................................................................»xxxxxxx ..........................................p m s »Eight women, eight women are hanging around wardrobe.
...................................................................»x
So here I go, it's my shot, feet: fail me not
This may be the only opportunity that I got.
..........................................f r i e n d s » Those sad eyes are drowning in Margaret Astor.
...................................................................»xxx xxx ..........................................h o r s e s » Can you even see what you're fighting for?.
...................................................................» Foxtrot, Machiavellian Z
Brawo dla niego, że nie myślał tylko o jednym <3 Był taki kochany, milusi i potrafił czasem pokazać rogi, ale kobieta i tak go kochała. Był dzielnym i uczynnym koniem, o doskonałym ruchu i potędze skoku. Uprzedzała go o nowych zadaniach, a elementy które wykonywali znał. W końcu to ledwie figury zaliczające się do L, więc nie powinien mieć z nimi większych problemów. Ładnie wpisywał się w łuki, choć może idealnie zajebiście nie było, to się starał i to się ceniło. Po zamknięciu koła skierowali się dalej naprzód, wyjechali dwa narożniki i znaleźli się na długiej ścianie. Jeszcze w narożniku uprzedziła go półparadą, by zacząć zaraz nowe ćwiczenie. Przycisnęła łydki do jego boków i zamknęła go w nich, minimalnie nimi stukając ogierowe boki. Nie zapomniała wysunąć wodzę lekko w przód i kierowali się z wydłużeniem kroku, aż do końca ściany. Tam półparada i wzięcie konia na siebie, by wrócić do roboczego tempa. Wyjechanie narożnika i znalezienie się na krótkiej ścianie, a tam kolejna półparada. Znajdując się na środku krótkiej ściany, mocniej (ale nie całkowicie !) przyblokowała miednicę, dociążyła zad i ściągnęła wodzę. Utrzymywała pośrednie tempo stępa, pilnując tego i utrzymując siwka we właściwych pomocach. Wyjechanie narożnika i na przekątną czworoboku, gdzie popuściła mu całkowicie wodzę i utrzymywała tylko ruch naprzód łydką.
Skierował się dalej naprzód, wyjeżdżając po drodze narożniki i znalazł się na długiej ścianie. Tam dostał sygnał do wydłużania kroku, więc bez zmieniania swojego chodu zaczął bardziej wyrzucać nogi naprzód, wydając przy tym z siebie ciche, pojedyncze parsknięcia. Nie zmieniał tempa, ani wykroku aż do końca długiej ściany. Na krótkiej ścianie przeszedł do pośredniego stępa. Przemielając wędzidło w pysku maszerował naprzód, co chwilę strzygąc uszami na boki. Wyjechał tak na przekątną, gdzie całkowicie rozluźnił mięśnie i wyciągnął przed siebie pysk. Nie zwalniał jednak całkowicie do żółwiego tempa, tylko dalej aktywnie kroczył przed siebie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum