Płeć: mężczyzna Wiek: 24 lata Rasa: Człowiek Wzrost: 195 cm Podopieczny: Bijou Caramel ll Dragon Age ll Shadowfax Pieniądze: £1045 Punkty doświadczenia: 55 Skoki: 27 Ujeżdżenie: 10 Cross: 3 Wyścigi: 3 Obycie z koniem: 12
Wysłany: 2016-09-06, 23:28
Kolejne wspólne zawody tej pary. Może tyłka nie urywały ich dotychczasowe wyniki, ale zawsze lepsze takie niż żadne. Dlatego w dniu zawodów pojawił się dość wcześnie w stajni, by przygotować siebie i konia do zawodów. Pojawił się pod boksem miśka, by się z nim przywitać i zgarnąć na myjkę zaraz. Tam go dokładnie wyczyścił, osiodłał i sam się ogarnął, by udać się w ostatecznym rozrachunku na rozprężalnie. Postawił na solidną i średnio męcząco rozgrzewkę, by odświeżyć mózg ogiera przed przejazdem.
Kiedy usłyszał że wywołują ich przez głośniki, westchnął cicho i skierował siwka w tamtą stronę. Okrążyli w stępie czworobok, przyzwyczajając się do tego miejsca, ludzi i dziwnych przedmiotów w około. W końcu wypchnął go do kłusa, ustawiając w tempie roboczym i skierował do wjazdu na czworobok. Utrzymując Shadowa na kontakcie, trzymał go w zamkniętych łydkach i pełnym dosiadzie. Chciał by ogier szedł z impulsem, po linii prostej i w pełnym zaangażowaniu w pracę. Po wjeździe na czworobok przez A, kierował go do X i przed tym punktem wysłał półparadę, a tam pełną. Dociążył zad siwka, zablokował miednicę i ściągnął wodzę, prosząc go o stój. Na szczęście zatrzymanie bez kroków w stępie, zad prawidłowo podstawiony, nogi mogłyby bardziej stać w linii prostej. Ukłon w kierunku sędziów, dwukrotne dołożenie łydek do boków i lekkie wypchnięcie z krzyża. Miał być powrót do kłusa i był, ale niestety tu już po kroku w stępie. Dojechali do skrętu w C na prawo bez zarzutu, a Leon wygiął siwka wokół swojej wewnętrznej łydki, zewnętrzną pilnując jego zadu. Jedną (wewnętrzną) wodzą nadawał zgięcie i kierunek, zewnętrzną domykał i pilnował całości. Tam samo postąpił przy wyjeździe na przekątną czworoboku, by się zaraz na niej znaleźć i prowadzić ogiera naprzód. Udało mi się utrzymać dobre tempo, jednak nieco kosztem jechania po linii prostej. Miał wrażenie, że ogier z niej spływał i wcale nie było ono błędne. Może minimalnie, ale jednak. Wszystko tu było ważne, więc musieli się postarać ze wszystkich sił. Dojechali do końca przekątnej, by zjechać na ścianę i wyjechać kolejno narożnik. Pojawili się zaraz na krótkiej ścianie, gdzie chłopak wysłał mu kolejną półparadę. Wykonywanie serpentyny niby nic trudnego, ale też nic prostego. Musieli się oboje naprawdę skupić i starać się wykonać ją, jak najlepiej. Dojeżdżając do A, zepchnął siwego na pierwszy łuk serpentyny, gdzie podobnie jak w dalszej części przejazdu, wygiął go prawidłowo, zachował stosowne tempo i zaangażowanie. Dojechali tak do połowy czworoboku, gdzie odchylił się w siodle i ściągnąć wodzę, prosząc go o stęp. Wykonali o dwa kroki za dużo stępa, bo planował tylko 4. a wyszło 6. Przez co powrót do kłusa był nieco chaotyczny, ale dokończenie ćwiczenia prawidłowe i zaraz wrócili na ścianę. Wyjechanie narożnika i wjazd zaraz na przekątną czworoboku, by zrobić ponowną zmianę kierunku z wydłużaniem kroku w kłusie. Wyprostowawszy ogiera na linii prostej, zamknął i docisnął łydki do jego boków, lekko wysunął ręce w przód, oddając mu nieco więcej wodzy. Zapomniał nieco o lekkim obijaniu boków konia, a ten jakby zapomniał jak się to robi. Fakt faktem dobrze wchodził zadem pod kłodę i nim pracował, a przody wyrzucał do przodu, ale nieco za lekko i poszerzenie ram nie było takie, jakie powinno być. Leon jeszcze starał się to poprawić, ale no wyszło jak wyszło. Dojeżdżając do końca przekątnej skrócił go do roboczego. Jednak poprzez poprzedni błąd, wyszło im to nieco mało płynnie i z lekkim, bo prawie że w narożniku. Jednak sam narożnik dobrze wyjechali i pojawili się na krótkiej ścianie, tam półparada i przygotowanie do galopu. Dociążenie prawej strony siodła, dociśnięcie raz łydek do boków i wypchnięcie w wyższy chód. Wraz z wejściem w galop, zepchnął go i wygiął na kole. Udało mu się zachować odpowiednie wygięcie konia na kole, które nadawał mu łydkami, a wodzą prowadził naprzód i pilnował całości. Idealny kształt koła aż do X, tam oddał mu zgodnie z programem wodzę, a ogier chętnie podążył za ręką w dół i przód. Kiedy natomiast kończyli koło, a Leon zaczął podbierać wodzę, Shadowfax z nieznanych przyczyn poderwał raptownie łeb ku górze, przyspieszając jednocześnie nieco na kole. Leonowi udało się skończyć koło i ogarnąć konia, by zaraz wyjechać kolejny narożnik. Pojawienie się na długiej ścianie i zrobienie wydłużania kroku w galopie, nie było tak dobre jak wcześniej. Wykonał te same pomoce co przedtem, dołożenie i zaciśnięcie łydek na bokach, wysunięcie wodzy w przód, ale coś znowu podziałało nie tak. Widownia dawała w kość, a i warunki były ciężkie + stres. Tak czy inaczej ogier zrobił wszystko naraz, spływał nieco z linii prostej i za lekko, lub prawie że wcale, nie wyrzucał przodów w przód. Dosłownie był głuchy na pomoce, bo nawet Leon próbował coś ratować i dupa. Nie zdarzało mu się to wcześniej, więc zbada się tą sprawę po zawodach ;> Przez problemy i drobną walkę z koniem, powrót do roboczego wyszedł im mało płynnie i nieco chaotycznie - szkoda, wielka szkoda.
_________________
« L e o n • V a r d a s »
.......................What the fuck is love with no pain and no suffering? « love »
.......................Silk on her body, pull it down and watch it slip off. « pms »
.......................She’s out her head, I’m out my mind. « Nadya B. »
.......................They don’t want to see us make it, they just want to divide. « Tate V. »
.......................My ’65 speeding up the PCH, a hell of a ride. « Bijou Caramel, Dragon Age, Shadowfax »
.......................Intense, this shit it gets dense. «Anna H. »
Płeć: klacz Wiek: pięć. Rasa: Koń hanowerski. Cena: £2400 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 89 Doświadczenie z lonżowania: 27 Kondycja: 34 Szybkość: 23 Klasa startów: Ujeżdżenie: P
Wysłany: 2016-09-07, 01:54
Poczuła półparadę, kiedy zbliżały się ku środkowi czworoboku, a następnie impuls do zatrzymania się w X. Poprawnie wykonała polecenie, uwieńczając to płynnym przyjściem i równym ustawieniem wszystkich czterech kończyn na linii. Prychnęła w międzyczasie, łypiąc okiem na budkę sędziowską. Po pięciu sekundach całkowitego bezruchu otrzymała sygnał do ruszenia kłusem. Zbliżając się do połowy długiej ściany, skręciły w lewo, gdzie wyjechały narożnik K, a następie skierowały się ku środku krótkiej ściany. Tam, Lumiere płynnie przeszła do stępa pośredniego, jak zażyczyła sobie Jess. Kiedy dotarły do punktu F, klacz otrzymała impuls do wykonania nowego zadania, a zarazem i kolejnego elementu przejazdu, jakim było ustępowanie od łydki. Nie miała szans na szlifowanie tej figury zbyt często, jednak postarała się, by i tę figurę wykonać poprawnie. Pod wpływem impulsu, delikatnie wygięła ciało w łuk, zaczynając poruszać się pod skosem, łeb mając delikatnie zwrócony w odwrotnym kierunku co ruch. Kiedy obie dotarły do linii ćwiartkowej, czując znak od Jess odbiła w drugą stronę, wykonując dokładnie ten sam zestaw co poprzednio, jednak w drugą stronę. Docierając do C ruszyła kłusem roboczym wzdłuż krótkiej ściany i wyjechała narożnik H, zmierzając do punktu E, który był środkiem ściany długiej. Tam rozpoczęły wykonywanie koła, znów o średnicy 20 m. Klacz pamiętała, aby i tym razem nie stracić równowagi i nie wypaść z rytmu, tak jak i poprzednim razem. Mijając B poprawnie wyonała żucie z ręki, opuszczając głowę i nos ku ziemi. Cały czas pamiętała o zachowaniu równowagi i odpowiednim tempie, które w tej figurze było łatwo stracić. W E skręciły, wyjeżdżając narożnik K, i docierając do punktu A, skąd skierowały się na linię środkową. Kiedy dotarły do X, klacz wykonała zatrzymanie, czując uprzednio odpowiedni do tego impuls. Następnie Jessie ukłoniła się sędziom, na których Lumiere również łypnęła wzrokiem. Kończąc ich występ, opuściła czworobok na długiej wodzy, co chwilę poparskując na skutek przyjemnych pieszczot, które na koniec zafundowała jej jej amazonka.
z/t
Płeć: wałach Wiek: 20 lat [01.06.2000] Rasa: belgijski koń gorącokrwisty Wzrost: 167 cm Właściciel: Lorien Cena: £2650 Doświadczenie w skokach: 152 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 145 Doświadczenie z lonżowania: 71 Kondycja: 68 Szybkość: 66 Klasa startów: Niestartujący
Wysłany: 2016-09-07, 13:24
Po przeprowadzonej rozgrzewce kłusem ruszył w stronę czworoboku, wokół którego kłusował przez najbliższe parę minut, mając podzielną uwagę między jeźdźcem, a otoczeniem. Windsor był koniem bezkonfliktowym i prostym zarówno w obsłudze, jak i jeździe. Może dlatego, że był wałachem, a nie żadnym ogierem? :P
Wreszcie ruszył na wprost linii środkowej, nie mając problemu z dotrzymaniem wyznaczonego kursu. Pilnowany w łydkach i prowadzony na równym kontakcie nie miał innej opcji niż pójść prosto. Został jednak zaskoczony zatrzymaniem, przez co było ono dość szarpane i w efekcie mało zwarte. Niemniej dosłownie wrósł w ziemię i przez chwilę ani myślał o tym, aby się samowolnie ruszyć. Uczynił to dopiero wraz z otrzymaniem stosownego sygnału, do kłusa przechodząc płynnie i od razu ustalając stały rytm. Kolejno skręcił na ścianie w prawo, już po chwili stając przed nowym zadaniem, jakim było wejście na przekątną. Największą zaletą Windsora było to, że miał chłodną, spokojną głowę, jednocześnie będąc naturalnie energicznym. To pozwalało mu w porę reagować na oczekiwania jeźdźca, dzięki czemu nie dochodziło między nimi do nieporozumień i spięć. Był też skoncentrowany na pracy, nie rozpraszała go obecność innych koni. W jego przypadku decyzja o wycięciu była jak najbardziej prawidłowa, bo bez tego pewnie byłby bardzo kiepskim koniem do sportu, a tymczasem stale się rozwijał, nikomu nie utrudniając życia i samemu także żyjąc w komforcie.
Na serpentynie poradził sobie całkiem dobrze. Umiejętnie poprowadzony przez Luke'a nie miał problemu z ustawieniem się na łukach w obu kierunkach, a także z płynnym i precyzyjnym przejściami. W obu chodach był rozluźniony i regularny, czym na pewno procentował w oczach komisji sędziowskich. Na przekątnej ochoczo wydłużył wykrok w kłusie, wyraźnie poszerzając ramy i pozostając w ustawieniu. Powrót do kłusa roboczego wykonał jednak opornie, lekko zagryzł kiełzno i szastnął z niezadowoleniem ogonem, lecz po chwili poddał się jeźdźcowi i nie pogarszając celowo ich sytuacji, zagalopował w połowie krótkiej ściany. Niemal od razu wszedł na koło o średnicy dwudziestu metrów, na którym posypał się dopiero w jego drugiej, trudniejszej połowie, gdy jeździec oddał mu wodze. Stracił wówczas równowagę, co wprowadziło w element nieco chaosu. Wszystko jednak uległo poprawie wraz z ponownym wejściem na kontakt. Ponownie ochoczo wyciągnął krok w galopie. Pod względem dodań nie można mu było niczego zarzucić, co prawda nie był tak efektowny jak nawet młodsze, ale hodowane w tym kierunku konie, ale mimo to starał się i potrafił odpowiedzieć na dane sygnały. Powrót do galopu roboczego ponownie okazał się problematyczny, ale była to tylko zapowiedź jeszcze większego potknięcia, jakim okazało się kolejne koło w galopie, z przejściem do kłusa w jego połowie i ze zmianą kierunku. Rzeczywiście do kłusa przeszedł od razu, ale sztywno, co poskutkowało równie sztywnym, szarpanym zagalopowaniem. Położył po sobie uszy, średnio reagując na pomoce Luke'a. Przez usztywnienie jego krok był krótszy i bardziej wybijający, miał też problem z wpisaniem się w okrąg, co nie uległo znacznej poprawie nawet po rozpoczęciu kolejnego koła.
_________________
imię: prawdziwie królewskie - Windsor
płeć: nie potrzebujęnabiału żeby być męskim ~ wałach
właściciel: rozumiemy się bez słów ~ Lorien
moje: paszport, sprzęt skokowy, ujeżdżeniowy, stajenny, galeria
uwagi: zaleca się dużo stępa na długiej wodzy
zarówno na początku jak i na końcu pracy
osiągnięcia: kręta droga prowadzi do zwycięstwa ~ kliknij
klacz: moje oczko w głowie <3
lubię: poważni będziemy po śmierci ~ Mia, Lorka
nie lubię: wierz mi, że nie chcesz mi zajść za skórę
źrebaki: niestety... jestem jedyny w swoim rodzaju x3
Płeć: klacz Wiek: 10 lat Rasa: PRE Właściciel: Caroline Hathaway Cena: £2200 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 101 Doświadczenie z lonżowania: 32 Kondycja: 32 Szybkość: 25 Klasa startów: Ujeżdżenie: N
Wysłany: 2016-09-07, 15:34
Można powiedzieć, że po tym jak trochę powalczyła z dziewczyną teraz była nieco bardziej ogarnięta. Dobrze wyjechała narożnik, bez pokazywania swoich babskich humorków. Galopowała równo, w taki sposób, że nawet Caroline powinno wygodnie się na niej siedzieć. Pytanie brzmi, na jak długo klacz będzie zachowywała się jak należy, a kiedy znowu postanowi pokazać to na co ją stać. Z jej wahaniami nastroju można było spodziewać się naprawdę wszystkiego, a każde zastosowanie mocniejszych pomocy mogło ją zdenerwować. Zepchnięta na łuk posłusznie zaczęła wyjeżdżać pierwszą połówkę koła, zachowując przy tym właściwe ustawienie i tempo. Z przejściem do kłusa trochę się opóźniła, ale jak już wkręciła się w galop to zwykle ciężko było ją zwolnić do niższego chodu. Wydając z siebie głośniejsze parsknięcie przeszła z powrotem do galopu, gdy tylko otrzymała do tego stosowny sygnał od właścicielki. Trochę się przy tym zachwiała, ale udawała, że nic się nie stało i po prostu wyjeżdżała drugą połowę koła na drugą stronę. Po tym niemal od razu miała do wyjechania kolejne koło, więc po wcześniejszym małym przygotowaniu psychicznym zaczęła je wykonywać. Wygięła swoje siwe cielsko, zginając się lekko w potylicy i nie tracąc przy tym tempa. Powoli zeszła pyskiem w dół i przód, nie za mocno, nie za szybko, można powiedzieć, że było idealnie. Z powrotem do wcześniejszego ustawienia było już inaczej. Kiedy tylko wyczuła ten moment po prostu zadarła łeb do góry, jakby bojąc się, że dostanie po zębach. Do prawidłowego ustawienia wróciła dopiero, gdy znalazła się z powrotem na ścianie. Tam po dłuższej chwili przeszła do kłusa, przy okazji ścinając zakręt. Trudno, nie zależało jej jakoś specjalnie na tym, żeby wyjechać go jak należy. Tracąc znowu zapał zaczęła kłusować wolniej, jakby miała na wszystko dużo czasu. Nawet Caroline nie była w stanie przekonać jej do szybszego kłusa. Kolejny zakręt również ścięła, tracąc ochotę na wyginanie się jak nie wiadomo co. Po dojechaniu do X poczuła parady w pysku, więc zwolniła i po kroku stępa stanęła w miejscu, by po pięciu sekundach znowu po kroku w stępie ruszyć kłusem. Można się pocieszyć, że przynajmniej zakrętu w B nie ścięła i wyjechała go prawidłowo. Następnie miała przejść do stępa, co bardzo jej się spodobało, więc zwolniła. Lecz sam stęp nie przypominał tego pośredniego. Kroki nie były wyraziste, a samo tempo pozostawało wiele do życzenia bo może i było spokojne, ale na pewno nie energiczne, bo siwa szła jakby chciała, a nie mogła. Wyjechała narożnik, w ogóle nie dbając w nim o swoje ustawienie i dopiero po tym zaczęła iść trochę energiczniej. Po dojechaniu do F miała do wykonania kolejny element, czyli ustępowanie od łydki. Owszem odgięła głowę w przeciwnym kierunku i zaczęła iść do przodu, oraz w bok, ale przekładała nogi ostrożnie i jakby trochę niepewnie. Nie chciała się poplątać i wywrócić. Po tym chwila na prostej i ustępowanie na drugą stronę, która wyszła jej jeszcze gorzej. Nie reagowała na pomoce kobiety, robiąc po swojemu i źle. Wyprostowała się z powrotem, wyjechała narożnik i za literką przechodząc do kłusa roboczego. Kolejny narożnik, w E wyjechanie na koło. Sama figura nie wyszła jej już źle, utrzymywała odpowiednie tempo i kształt koła, by wyglądało jak należy. Zeszła pyskiem w dół i przód, znowu do poprzedniego ustawienia wracając znacznie za szybko. Wróciła na ścianę, wyjeżdżając po drodze narożnik, skręciła na linię środkową, po której kierowała się równo do punktu X. Tam zatrzymała się, może niezbyt idealnie, ale najważniejsze, że w ogóle postanowiła to zrobić, po czym zeszła z czworoboku.
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat {18.01} Wzrost: 171 cm Zawód: architekt (nie pracuje), jeżdziec Partner: bottle of whisky will do the trick Ostatni trening: 04.2019 - skokowy - Jim Beam Rye Podopieczny: Jim Beam Rye, Prescription Boy Pieniądze: £2495 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 22 Ujeżdżenie: 29 Cross: 8 Obycie z koniem: 9
Wysłany: 2016-09-07, 16:23
Ponieważ Presc, na którym zwykle startowała chodził niższą klasę a Nadya nie miała zamiaru odpuszczać sobie tych zawodów, zdecydowała się na start na innym, nieznanym sobie koniu, co oczywiście wiązało się z pewnym ryzykiem. Wybrała One, więc przed zawodami dodatkowo nastawiała się na start na kucu. Chociaż sama była najwyżej średniego wzrostu i szczupła przeczuwała, że może dziwnie się czuć, bo ostatnio nie miała z kucami wiele do czynienia. W dzień zawodów wkroczyła do stajni najpierw zostawiając rzeczy i strój w socjalnym. Poprosiła stajennego o przyniesienie wcześniej wypucowanego sprzętu kucynki, po czym skierowała się pod jej boks, chcąc się możliwie jak najlepiej z nią zapoznać. Przywitała się z klaczą z lekkim uśmiechem na twarzy, pozwoliła jej zapoznać się ze swoim zapachem i poczęstowała talarkiem marchewki. Następnie założyła jej kantar, podpięła uwiąz i zabrała na myjkę. Tam starannie wyczyściła sierść, grzywę, ogon i kopyta niemki w szczotkowanie wplatając elementy rozluźniającego masażu. Następnie osiodłała ją i zostawiła pod okiem stajennego, a gdy się przebrała zaprowadziła One Million na rozgrzewkę. Na rozgrzewce rozgrzały się w każdym chodzie z figurami w każdym chodzie, poćwiczyły przejścia i zatrzymania. Następnie Nadya dokonała ostatniego sprawdzenia sprzętu i kierowała One po rozprężalni w stępie na luźnej wodzy, dopóki ich nie wywołano.
PRZEJAZD
Gdy to nastąpiło Bravo stopniowo nabrała wodzy na kontakt z jej pyskiem i wprowadziła kasztankę na czworobok. Zrobiły rundkę po czworoboku w stępie, po czym po półparadzie odesłała ją do kłusa roboczego przez lekkie odchylenie się do przodu, dodanie łydek i lekkie wypchnięcie z bioder. W A wjechali po prostej do X gdzie mieli się zatrzymać. Przed zatrzymaniem brunetka znowu posłała kucynce półparadę, blokując krzyż, co miało jej zasygnalizować zatrzymanie dokładnie w X. Chociaż zatrzymali się dokładnie w X z niewiadomych przyczyn zatrzymanie było nieco zachwiane, ale pilnowała, żeby niemka nie ruszyła za wcześnie. Ukłoniła się i znowu odesłała ośmiolatkę do kłusa roboczego. Poprowadziła ją po prostej do C, gdzie skręciły w prawo - Nadya pilnując ją łydkami na narożniku. Znajdując się pod długą ścianą utrzymywała profesorkę w kłusie, starając się o to by był on aktywny a tempo równe. W M mieli odbić na przekątną i zmienić kierunek, co też zrobili. Dwudziestotrzylatka najpierw znowu posłała jaj półparadę, przygotowując ją do zejścia na przekątną. Z jednej strony niby bezproblemowo ją pokonali, ale zaraz po wejściu na przekątną jakość kłusa Million pogorszyła się, kasztanka nie kroczyła tak energicznie jak wcześniej. Być może był to skutek jakiejś dezorientacji, lub niedopatrzenie ze strony kobiety. Jeszcze na przekątnej Nadya starała się poprawić jakość jej chodu.
Znowu pod długą ścianą pokierowała ją dalej. Wyjechały narożnik i znalazły się przy krótkiej, gdzie w A miały odbić na serpentynę. Znowu półparada i Nadya skierowała klacz na serpentynę. Starała się pilnować równego, aktywnego tempa, ustawienia i zgięcia. Siedziała głęboko w siodle, pilnowała ośmiolatki łydkami, wodzą i dosiadem wskazując jej drogę. Mimo jej starań niemka delikatnie spłaszczała łuki, które przez to miały nieco zaburzoną figurę. Być może było to spowodowane dekoncentracją przy przejechaniu po przekątnej. Oczywiście Rosjanka starała się skorygować One. Przed linią środkową znowu półparada, która miała przygotować chyba je obie do chwilowego przejścia do stępa pośredniego, nadal na serpentynie. Posłała jej sygnały do przejścia do stepa pośredniego. Podczas tych kilku kroków Rosjanka starała się, żeby One Million szła energicznym tempem, wyraźnie zaznaczając kroki. Po piątym kroku nastąpiło przejście do kłusa roboczego, Nadya odchyliła się nieco do tyłu, zamknęła zewnętrzną rękę, docisnęła łydki do boków kucynki, dodając lekkie wypchnięcie z bioder. W H znowu mieli zmienić kierunek jazdy po przekątnej, tym razem z wydłużeniem wykroku. Gdy znaleźli się w pobliżu H znowu półparada, następnie odbili na przekątną. amazonka zasugerowała kasztance wydłużenie wykroku z pomocą wodzy i działania łydek ichociaż one wydłużyła krok, a Nadya pilnowała jej tempa, to z początku wydłużenie wykroku było nieznaczne a krycie terenu mniejsze, więc kobieta szybko stanowczymi pomocami skorygowała klacz do wyraźniejszego wydłużenia kroku.
Po zejściu z przekątnej w F wróciły do kłusa roboczego znowu z pomocą wodzy i łydek. Poprowadziła kucynkę pod ścianą, utrzymując aktywne, równe tempo. Kolejny narożnik i krótka ściana, gdzie w A mieli zagalopować. Znowu półparada, następnie głębszy siad w siodle, oddała odrobinę wodzy, dodała łydkę i jedną cofnęła za popręg, sugerując profesorce galop z prawej nogi. Co prawda niemka zagalopowała ze wskazanej nogi, jednak przejście nie było dość płynne. Zaraz po zagalopowaniu kolejną półparada i Nadya skierowała ośmiolatkę na koło o średnicy 20 metrów. Cały czas starała się u niej o równe tempo, utrzymanie ustawienia i o toby ładnie zginała się wokół jej łydek, którymi ją pilnowała. koło wyglądało ładnie i bezproblemowo, dopóki nie przekroczyli X i Bravo zaczęła stopniowo oddawać wodzę. Chociaż starała się, żeby One Million pozostała w ustawieniu, ładnie się zginała i była rozluźniona, być może oddanie wodzy wpłynęło na nią dekoncentrująco, bo jej równowaga i jakość w galopie nieco się pogorszyły, a figura koła została nieco zaburzona, przez niedokładne zgięcie. Oczywiście kobieta starała się to skorygować, co udało jej się na dobrą sprawę dopiero po nabraniu z powrotem wodzy.
Po zamknięciu koła ruszyły pod ścianą galopem. Kolejny poprawnie pokonany narożnik i długa ściana, na której miały wydłużyć galop. Powtórzyła się sytuacja z przekątnej: kucynka poszerzyła ramy galopu jednak w sposób nieznaczny i jakość galopu pozostawiała wiele do życzenia. Próby skorygowania ośmiolatki odniosły niewielki skutek, One Million poszerzyła ramy, poprawiła się nieznacznie jakość jej galopu, ale nadal idealnie nie było.
_________________
In the mornings I'm like… Sun is up, I'm a mess, gotta get out now, gotta run from this…
There's a mean bone in my body, it's connected to the problems that I won't take for an answer, and I won't take that from you, because I would hurt a fly N a d y a B r a v o || 2 5 yrs old || Mother R u s s i a, father U S A
Płeć: kobieta Wiek: 26 lat Rasa: Człowiek Podopieczny: Champagne Pieniądze: £14350 Punkty doświadczenia: 129
Wysłany: 2016-09-07, 18:57
Tytuł: Hodowca
Noa przejechała wraz z Petit kolejny narożnik, natomiast w C odbiła na pół koła o średnicy 20 metrów w prawo. Niestety przez zbyt mocne używanie wewnętrznej łydki, a zbyt słabe zewnętrznej, Petit zaczęła wypadać zadem, co poważnie naruszyło rysunek koła. Na wskutek tego, przejście nie zostało wykonane idealnie w punkcie X i chociaż samo w sobie było poprawne, podobnie jak kolejne wejście w galop, to jednak druga połowa koła (w lewo) również traciła na "okrągłości", będąc za bardzo "wydłużoną". Po dobiciu do ściany nieco za literką A, Revenesky z lekkim opóźnieniem ruszyła na koło, co zapewne również zostało negatywnie odebrane przez sędziów. Poprzednie błędy sprawiły, że na chwilę między nią i Petit zabrakło właściwiej współpracy, co z kolei poskutkowało drobnymi spięciami przez pierwszą połowę koła. W punkcie X amazonka stopniowo zaczęła oddawać wodzę, pozwalając jej na subtelne, niespieszne wyślizgiwanie się z palców. Później zaś sukcesywnie zaczęła je nabierać i ta krótka chwila wyszła im już zdecydowanie lepiej. W A półparada i powrót do kłusa, tym razem mniej płynny, ale w miarę poprawny. Linia AB nie okazała się dla nich tak zgubna jak koła, niemniej poprzednie błędy wpłynęły w pewnym stopniu na rozluźnienie Coeur. W B odbicie na lewo i spokojne już dojechanie do punktu X. Zablokowanie ruchu bioder, by zaprzestać podążania za ruchem konia, lekkie przeniesienie ciężaru w tył oraz wstrzymująco-odpuszczająca wodza. Tym razem zatrzymanie wyszło im znacznie lepiej niż za pierwszym razem, również z nieruchomością nie miały żadnych problemów. Przejście w kłus również było płynne, Noa od razu narzuciła rytmiczne, ale spokojne tempo, cały czas będąc całkowicie skupioną na przejeździe. Nie przejmowała się pewnymi niuansami, a także drobnymi błędami, w końcu na ich analizę czas przyjdzie później. Dojechanie do E i zakręt w lewo. W literze A przejście do stępa i tutaj znowu coś zazgrzytało w ich współpracy. Konkretnego powodu tym razem Revenesky nie zdążyła zauważyć, ale być może oddała za mało wodzy, co z kolei wywołało spięcie u gniadej. Następnie od F do linii ćwiartkowej i od linii ćwiartkowej do M ustępowanie od łydki. Najpierw na lewo, potem na prawo. Odpowiednie dobranie pomocy, poprzedzone półparadą, jednak najwyraźniej Noa popełniła błąd, nie powtarzając tego elementu na czworoboku, przez co pierwsza część ustępowania wypadła im wręcz poniżej przeciętnej. Na prawo (równy dosiad, prawa łydka na popręgu, prosi o ruch naprzód; lewa łydka za popręgiem, prosi o ruch w bok. W miarę możliwości obydwie łydki są bierne, lewa wodza ma działanie pulsujące, a prawa podtrzymuje szyję) wypadło im to zdecydowanie lepiej. Dojechanie do C i tam kolejne przejście do kłusa roboczego - tym razem bezproblemowe, przyjemne dla oka. Później Revenesky poprowadziła Petit na koło o średnicy 20m EBE w lewo. W B przeszła do kłusa anglezowanego i prośba o żucie z ręki (sama utrzymywała pełną równowagę i oddawała rękę zgodnie z możliwościami klaczy, a nie poza nimi), następnie nabieranie wodzy i powrót na ścianę. Dojechanie do A, ładnie wykonany zakręt na linię środkową i tym razem w pełni perfekcyjne zatrzymanie, taka wisienka na torcie. Wodze w jedną rękę, ukłon i poklepanie gniadej oraz entuzjastyczna pochwała. Spokojnym stępem opuściły czworobok, gdzie zresztą Noa nie zapomniała o oddaniu wodzy.
zt
| 9-17. Wybacz za marną jakość.
Zakupiony przez Revenesky jako sześciolatek, Sheridan okazał się koniem o ponadprzeciętnym talencie do ujeżdżenia, inteligentnym, jednak dość oschłym w relacjach z ludźmi. Leniwy, jego największą miłością jest jedzenie i spanie, co znacznie zaokrągliło jego kształty, dlatego przez swą właścicielkę nazywany jest Pączkiem. Oaza spokoju, chociaż niesprzyjające warunki zewnętrzne potrafi wykorzystać jako argument do niesubordynacji. Koń na klasę GP, jednak ostatnio coraz częściej pojawiają się plany, by iść z nim nieco w wyższą hiszpańską szkołę jazdy. Obecnie ma starannie dobraną rozpiskę żywieniową. (c)
CHAMPAGNE
Pięknie ruszająca się i ze świetnym baskilem klacz rasy KWPN. Na tym jej zalety się kończą. Pomimo talentu do WKKW oraz bardzo dobrej wydolności Champ jest jednocześnie koniem z piekła rodem, który najchętniej rozniósłby każdy napotkany parkur w drzazgi. Trudna w prowadzeniu, a także trudna podczas oporządzania, jest koszmarem dla jeźdźców, a własną zawodniczkę najchętniej wdeptałaby w ziemię. Ich współpraca bardzo opornie idzie do przodu, niemniej pomimo nerwowego charakteru nie można odmówić tej klaczy osiągnięć. Jeszcze nie wysłała swojej właścicielki do szpitala, co niewątpliwie również jest plusem. (c)
Płeć: mężczyzna Wiek: 23 lat Podopieczny: Foxtrot Pieniądze: £2565 Punkty doświadczenia: 22 Skoki: 9 Ujeżdżenie: 9 Obycie z koniem: 6
Wysłany: 2016-09-07, 19:10
Ich drugie jak na razie wspólne zawody, mniej my nadzieje że nie ostatnie. Byli specyficzną dość parą, bo oboje twardzi i nie ugięci, co dawało wbrew pozorom doskonały efekt na czworoboku. Tego dnia dość wcześnie pojawił się w stajni, by ogarnąć konia do zawodów. Pojawił się pod jego boksem, by po krótkim przywitaniu się z nim, zabrać go na myjkę i tam wyczyścić oraz osiodłać. Po ogarnięciu się faceta, skierowali się na rozprężalnie. Tam go dokładnie rozgrzał, wybijając mu z głowy wszystkie złe pomysły, dosłownie i dobitnie. Po rozgrzaniu się w każdym chodzie, na każdą stronę i przypominając sobie figury, które się pojawiają w programie, dał mu czas na odetchnięcie przed przejazdem.
Pojawili się w końcu w okolicy czworoboku, dał im krótki czas na zapoznanie się z otoczeniem, akceptację tego miejsca i wyregulowanie wszystkich niedociągnięć przed wjazdem na czworobok konkursowy. W końcu byli do tego gotowi, ścisnął boki karosza i wypchnął go do kłusa. Zaraz przymknął go w łydkach, by wspólne z dosiadem pracować nad jego kontaktem i zaangażowaniem w pracę. Wjechali na czworobok w A, gdzie trzymał go twardo w pomocach aż do X. Tym samym zapobiegał spływaniu ogiera z linii prostej, a przed danym puntkem wysłał mu półparadę i jej pełną siostrę dokładnie w X. Zablokował zaraz miednicę, odchylił się w siodle i dociążył jego zad, lekko przy tym ściągając wodzę. Ogier zatrzymał się co prawda, ale miał rozstawione nogi, jak kobyła na kryciu Chyba po zawodach sprawdzi, czy koń to rzeczywiście ogier. Tak czy siak ukłonił się w kierunku sędziów, by zaraz ścisnąć dwukrotnie jego boki i wypchnąć z powrotem do kłusa. Karosza co nieco fantazja poniosła, bo pierwszy krok wyszedł mu bardzo energiczny, ale naprawione zostało to szybko i dalej naprzód szli roboczym tempem. Skierował go dalej na wprost aż do C, gdzie zakręcili w prawo. Wyjechanie łuku i potem narożnika z wjechaniem na przekątną, było prawidłowe. Wyprostował go na przekątnej, starając się utrzymać równe tempo i tor jazdy. Ogier jednak był strasznie niecierpliwy, próbował 2-3 razy przyspieszać w dystansie, przez co motoryka ruchu była nieco zaburzona. Chłopakowi w końcu na końcu przekątnej, udało się wypracować dobre i właściwe tempo, prawie w sam raz bo zjechali zaraz na ścianę. Kolejnie wyjechanie narożnika i wjechanie na krótką ścianę, gdzie Fox dostał półparadę i przygotowanie do najtrudniejszego w sumie w tym przejeździe zadania. Serpentyna w głównej mierze to same łuki, ale te ćwiczenie w pewnym sensie było podchwytliwe i trzeba było uważać. Wyginał ogiera od wewnętrznej łydki, zewnętrzną pilnując jego zadu, wewnętrzna wodza nawała zgięcie i kierunek ruchu, a zewnętrzna pilnowała i domykała wszystko. Do połowy czworoboku było idealnie, tam poprzedził zmianę półparadą, by dociążyć zad konia i ściągnąć wodzę, prosząc ogiera o stęp. Przejcie w niższy chód, było bez zarzutu. Natomiast po zrobieniu czterech kroków w stępie i odesłaniu ogiera do kłusa, wszedł w niego ponownie zbyt energicznie, zbyt mocno. Jednak Paulowi udało się to naprawić jeszcze podczas wykonywania ćwiczenia, by je dokończyć prawidłowo i wrócić na ścianę. Wyjechali kolejno narożnik i pojawili się na długiej ścianie, a tam półparada i nowe ćwiczenie. Docisnął łydki do jego boków i zamknął ogiera w nich, lekko obijając nimi jego boki i wysunął ręce w przód, oddając mu nieco wodzy. Na szczęście ogier bez zarzutu wyciągał swój krok, choć miał drobne problemy z utrzymaniem równowagi. Nieco zarzucało go na boki, ale tylko na początku przekątnej i potem już do końca szedł idealnie. Dojeżdżając do końca przekątnej, mieli wrócić do roboczego tempa. Powrót był dobry, więc skierowali się dalej naprzód. Wyjechanie narożnika, półparada i przygotowanie do galopu na prawą nogę. Teoretycznie miało być idealnie, ale tylko teoretycznie. No bo praktycznie było źle, dołożył wszystkie pomoce łydki do boków, dociążenie prawej strony siodła i wypchnięcie z krzyża. Ogier ponownie zdecydowanie za szybko wszedł w galop, wypruwając do przodu niczym z procy. Karosz nie zareagował na pomoce zwalniające, szarpiąc się z Paulem. Dopiero prawie że siłą, zepchnął go na 20m koło w prawo. Nadal nie potrafił go utrzymać, ogier szedł po kole jak przeciąg, żee nie zrobili sobie krzywdy to chyba cud. Dojeżdżając do połowy oddał mu wodzę, a ogier schodząc za wędzidłem szarpnął go w dół za wodzę, a wracając do góry poderwał szybko i mocno łeb. Paul i tak nie mając wiele do stracenia, mocno dźgnął ogiera w boki. Fox się mocno spiął, ale przynajmniej się uspokoił. Zamykając koło powrócili na ścianę, by ściąć właściwie narożnik i pojawić się na długiej ścianie. Ogier nadal walczył z chłopakiem, więc mimo otrzymania pomocy do wydłużania kroku, robił to na odwal się. Za słabo wkraczał zadem pod kłodę, za lekko wyrzucał przody i spłynął raz czy dwa na boki. Paul jednak zachował zimną krew i jechał twardo naprzód. Przed H półparada, by wrócić do roboczego tempa. Jednak żeby nie było, to idealnie nie było wcale, a wcale. Ogier nadal szedł za szybko, a powrót do roboczego wyszedł nieco spóźniony.
_________________ ..........................................p e r s o n a l i t y » His palms are sweaty, knees weak, arms are heavy.
...................................................................» Paul Shawkey ..........................................e n e m i e s » He's choking, how? Everybody's joking now
...................................................................»xxx xxx
You only get one shot, do not miss your chance to blow
This opportunity comes once in a lifetime
..........................................g i r l f r i e n d » No more games, I'ma change what you call rage.
...................................................................»xxxxxxx ..........................................p m s »Eight women, eight women are hanging around wardrobe.
...................................................................»x
So here I go, it's my shot, feet: fail me not
This may be the only opportunity that I got.
..........................................f r i e n d s » Those sad eyes are drowning in Margaret Astor.
...................................................................»xxx xxx ..........................................h o r s e s » Can you even see what you're fighting for?.
...................................................................» Foxtrot, Machiavellian Z
Płeć: ogier Wiek: 12 lat (05.06.2007) Rasa: koń andaluzyjski PRE Właściciel: Leon Cena: £1600 Doświadczenie w skokach: 35 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 85 Doświadczenie z lonżowania: 48 Kondycja: 48 Szybkość: 48 Klasa startów: Ujeżdżenie: P
Wysłany: 2016-09-07, 20:18
Chociaż w stajni panowała gorętsza niż zwykle atmosfera Miśkowi się ona nie udzielała. Po przebudzeniu spałaszował śniadanie i wędrował po boksie, wyczekując stajennego, który powinien zabrać go na padok. Zamiast stajennego zobaczył Leona na co zareagował entuzjastycznie. Podczas oporządzania i siodłania był grzeczny, jedynie czasem próbując zaczepiać chłopaka. Gdy był już czyściutki i osiodłany, a Leon też gotowy, zaprowadził go na rozpreżalnie, gdzie się rozgrzali i przygotowali przed zawodami. Shadowfax z początku nie mógł się skupić, ale potem się wdrożył i rozluźniony starał się sprostać oczekiwaniom Leona.
Zarżał cicho i zastrzygł uszami, gdy Leon skierował go w stronę czworoboku, posłusznie jednak skierował się w tamtą stronę. Podczas gdy okrążali czworobok siwek rozglądał się wokół uważnie. Czworobok, nawet ten konkursowy nie był dla niego nowością, jednak taka rundka zapoznawcza zawsze się przydaje. Następnie Leon posłał go do kłusa roboczego, do którego ogier bez problem przeszedł. Wjechali na czworobok kierując się po prostej do X. Andauz zgodnie z pomocami od Leona starał się jeszcze zaangażować w pracę. W X zatrzymał się prosto z kłusa, ładnie podstawiając zad, jednak nogi nie stały całkiem w linii prostej. Chłopak się ukłonił i znowu posłał ośmiolatkowi pomoce, do ruszenia kłusem, tym razem jednak mimo najszczerszych chęci Faxa nie obyło się bez kroku w stępie. Dalej ruszył jakościowo dobrym kłusem do C i zakrętu w prawo. Przypilnowany przez dwudziestolatka ładnie wyjechał narożnik, dalej poruszając się eleganckim kłusem. Następnie odbili na przekątną, by zmienić kierunek jazdy. Shadow starał się utrzymać koncentrację i dać z siebie wszystko, utrzymywał więc tempo chodu, nieco jednak tracąc na zachowaniu linii prostej, z której spływał. Parsknął cicho nieco niezadowolony tym faktem. Zjechali z przekątnej na ścianę, zmierzając ku krótkiej, po drodze znowu wyjeżdżając narożnik. Na krótkiej ścianie musieli odbić na serpentynę, siwek dodatkowo motywowany przez Leona starał się jeszcze skupić, bo jak do tej pory chociaż z jednej strony nie szło mu źle, to z drugiej wciąż popełniali drobne błędy. Na serpentynie póki co ładnie się wyginał, trzymał ustawienie i tempo. Dojechali w ten sposób do linii środkowej, gdzie dalej na serpentynie mieli wykonać kilka kroków w stepie pośrednim. Ogier owszem przeszedł do stępa i nie można było temu stępowi nic zarzucić, poza tym, że zamiast czterech, zrobił ich sześć. powrót do kłusa już nie był taki płynny ale dokończyli prawidłowo serpentynę.
Znowu ładnie wyjechany narożnik i odbicie na przekątną czworoboku, by zmienić kierunek jazdy, tym razem z wydłużeniem wykroku. ładnie szedł po linii prostej, utrzymując tempo,jednak wydawał się odrobinę zdezorientowany. Pracował zadem i podstawiał go pod kłodę, jednak jego wykroki były mniejsze, przez co wydłużenie kroku im nie wychodziło. Kiedy Leon próbował to skorygować, andaluz jeszcze się skupił, ale nie odniosło to oczekiwanych rezultatów. Dojechali znowu do ściany z przekątnej, gdzie miał wrócić w kłus roboczy, jednak chociaż Leon wszystkiego tu dopilnował speszony problemami na przekątnej Misiek nie przeszedł do roboczego tak płynnie i ładnie jak zwykle. Jednak narożnik znowu pokonali bez zarzutu - co przynajmniej póki co było stałym udanym elementem ich przejazdu. Znaleźli się pod krótką ścianą, gdzie chłopak posłał mu półparade, przygotowując do galopu roboczego, do którego ośmiolatek przeszedł bez problemu. Następnie Leon zboczył z nim na kolo, na którym póki co Shadowfax ładnie się wyginał, utrzymując tempo i ustawienie, ładnie wpisując się w koło. Kiedy dwudziestolatek zaczął popuszczać wodze, a siwy chętnie podążył za jego ręką. kiedy jednak Leon nabrał wodze z powrotem Shadow nieoczekiwanie poderwał łeb i przyśpieszył na kole, właściwie nie wiadomo dlaczego. Być może Leon za szybko nabrał wodze, być może zdekoncentrował go jakiś dźwięk z widowni, albo po prostu coś mu odbiło i chciał sobie szybciej pobiegać. Skończyli koło a chłopakowi udało się uspokoić andaluza i zwolnić do właściwego tempa, by pokonać bez zarzutu kolejny narożnik.
Pojawili się pod długą ścianą, gdzie mieli wydłużyć krok w galopie. Pomimo tego, że Leon powtórzył te same pomoce znowu coś było nie tak. Nie dość, że nie szedł prosto, spływając z linii prostej, wyrzucając przody w bardzo nieznaczny sposób, niemal ignorując pomoce od Leona. To z kolei spowodowało, że przykleił uszy do potylicy, nerwowo parskał a jego wydłużanie wykroku wcale się nie poprawiło. Trudno stwierdzić co się do tego przyczyniło, może widownia, może stres, może po prostu Miśkowi znowu odbija.
_________________
I don't have a price tag, because I'm priceless,
I'm not made of plush, but you can hug me,
I'm your own teddy bear, I'm even better because I'm a horse
And I can be your champion, if you want
możliwość na kolejne zawody, w których weźmie udział, mogą zostać zapisany za darmo - kalendarz adwentowy
Sacramento Song [Usunięty]
Wysłany: 2016-09-07, 20:54
Wałach nie spał już od wczesnej godziny, bo zwyczajnie nie mógł. Cały czas był podenerwowany, jakby wyczuwał, że coś się święci. Później w stajni panowało niemałe poruszenie spowodowane zawodami, więc denerwował się jeszcze bardziej. Kiedy do stajni przyszła jego właścicielka trochę się uspokoił, ale całe te nerwy nadal w nim siedziały. Wyszedł z nią na myjkę, gdzie został przygotowany do zawodów, po czym wyszli na rozprężalnię. Przygotowywało się tu kilka innych par, ale wałach starał się nie zwracać na to najmniejszej uwagi. Był już wystarczająco zdenerwowany, a obecność innych koni wcale mu nie pomagała. Po krótkim rozprężeniu czekał już tylko na początek swojego przejazdu.
Dopiero po wejściu na czworobok cała atmosfera udzieliła mu się jeszcze bardziej. Był zdenerwowany i trudno było mu skupić się na czymkolwiek. Mimo ustawienia na kontakcie wszystkie sygnały wysyłane przez amazonkę docierały do jego łba z opóźnieniem, jakby zamknął się w sobie i nic z zewnątrz do siebie nie dopuszczał. Przeszedł do kłusa roboczego, po linii prostej powoli zbliżając się do punktu X. Nerwowo mieląc wędzidło w pysku, cofnął uszy do tyłu, przez dłuższą chwilę wbijając wzrok w trybuny. Tak się na nich skupił, że przegapił moment zatrzymania i w efekcie zatrzymał się kilka kroków za wyznaczonym punktem. Samo jego ustawienie również nie było idealne, ale nie było co się dziwić. Nerwy wręcz go zżerały, dlatego wychodziło mu tak, a nie inaczej. Ruszył kłusem przed siebie, utrzymując dobre tempo do C, gdzie miał skręcić. To również wykonał prawidłowo wyginając się w zakręcie. Nie minęło dużo czasu, a musiał przygotować się na zjazd na przekątną. Tak też zrobił, przy okazji całkiem się na niej gubiąc. Niby nic, ale utrzymanie właściwego tempa było dla czego czymś trudnym, bo nie mógł zrozumieć poleceń amazonki. Przez nerwy zaczął się już pocić, tak, że sierść na szyi była już cała ciemna od potu. Skończyli przekątną, znajdując się z powrotem na ścianie, co wałach przyjął z wielką ulgą. Choć dalej się denerwował to teraz już trochę mniej. Kolejna miała być serpentyna. Dla konia z jego doświadczeniem niby banał, ale najwidoczniej nie do końca. O ile wyginał się tak jak powinien i utrzymywał cały czas stałe tempo, to gdy przyszło do przejść wypadał już gorzej. W stęp przeszedł bez problemu, ale wznowienie kłusa okazało się już gorsze. Początkowo się zawahał, bo nie był do końca pewny co ma ze sobą zrobić, ale po otrzymaniu mocniejszej pomocy wręcz wyrwał się kłusem do przodu. Po kilku krokach wyrównał tempo, dokańczając serpentynę i wracając z powrotem na ścianę. Wyjechał kolejny łuk i mentalnie przygotował się do wydłużania kroku. Znalazł się na prostej, gdzie powoli szykował się do nowego zadania i dopiero wyjechanie na przekątną, gdzie teoretycznie miał wydłużać krok, bo w praktyce mu to nie do końca wyszło. Myślami skupiał się bardziej na hałaśliwej publice, niż na tym co miał robić, więc nogi wyrzucał bardzo lekko, wręcz trudno było cokolwiek zauważyć w tym kłusie. Dzisiejszy dzień nie należał do najlepszych dla niego, stres źle na niego działał, o wiele bardziej lubił bieganie w kółko na lonży, ale jako profesor musiał również uczyć młodych jeźdźców na zawodach. Cóż jako nauczyciel w takich sytuacjach źle sobie radził. Ściął narożnik i zaczął szykować się na galop. Po dojechaniu do odpowiedniego punktu zaczął galopować, ale już na samym początku się potknął. Stracił przy tym rytm i równowagę, przez co dłuższą chwilę zajęło mu by się ogarnąć i galopować jak należy. Wyjechał na koło, wyginając się na nim, utrzymując przy tym właściwe tempo galopu. Zszedł głową w dół i wszystko było jak należy, dopóki amazonka nie próbowała z powrotem podnieść jego głowy. Bo zaparł się jak osioł, nie dając się z powrotem pozbierać. Kiedy w końcu odpuścił zadarł łeb za szybko i za mocno. Nerwy ponownie dawały o sobie znać i było to po nim dobrze widoczne. Szastał ogonem o swoje boki, kuląc uszy i zaciskając mocno zęby. Wrócił na ścianę, gdzie w galopie w odpowiednim momencie zaczął go wydłużać. Znowu nie wyszło mu to za wyraźnie, przez co co niektórzy pewnie nawet tego wydłużania nie widzieli. Po tym przeszedł do kłusa roboczego, niedługo po tym się skracając.
Płeć: kobieta Wiek: 26 lat (18.04.1993) Wzrost: 175 cm Ostatni trening: 26.02.2020 - skokowy - Petit Coeur Podopieczny: Volstrup'gaards Comet, Fabiola, Petit Coeur, Shamrock, Panta Rhei, Carisma, Despacito, Florencio II, Latte Macchiato Pieniądze: £4638 Punkty doświadczenia: 314 Skoki: 161 Ujeżdżenie: 72 Cross: 53 Wyścigi: 2 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2016-09-07, 21:16
Pierwsza faza stresu minęła, a El aktualnie starała się skupić jedynie na postawionym przed nimi zadaniu. Galopowali aż do środka krótkiej ściany, gdzie zaczęli kręcić kolejną figurę. Kobieta wypchnęła kopytnego na połowę koła, prowadząc go na zewnętrznej wodzy. Podpierała go łydkami na owym łuku i nie pozwoliła na wypadanie zadem czy łopatką. W X wyprostowała go, by chwilę później mocniej dociążyć jego grzbiet. Kłusa było zaledwie parę kroków, bo kobieta zadbała o odpowiednie wygięcie w lewo i wtem na nowo poprosiła o galop. Zdawała sobie sprawę, że pojedyncze lotne nie stanowiły dla Maślanego większego problemu, ale jednocześnie cieszyła się, że nie muszą ich wykonywać. Im mniej trudnych elementów, tym większa szansa na sukces. Chociaż nie zapominajmy, że głównym celem tego przejazdu była chęć sprawdzenia się i potrenowania w nerwowej atmosferze.
Wykonali drugą połówkę koła, w A stykając się ze ścianą. Nie wrócili jednak na nią, bo przedtem musieli wykonać jeszcze koło na pół czworoboku. Zawodniczka pojechała je identycznie co parę chwil wcześniej, chociaż wyczuła, że podczas oddania wodzy Heir nieco się usztywnił. Postanowiła jednakże nie zaprzątać sobie tym głowy, skupiając się na dalszej jeździe.
Przy wyjeździe Brunetka upomniała kopytnego półparadą, następnie zwalniając do kłusa roboczego. Na nowo starała wczuć się w kroki swojego towarzysza, który na szczęście poruszał się bardzo miękko i efektownie. Ów chodem dojechali aż do B, gdzie odbili w lewo. Na przed środkiem kolejna półparada i zatrzymanie w X, za pośrednictwem następujących po sobie pomocy. Pięć sekund nieruchomości, podczas której Kanadyjka poluźniła kontakt i ponowne ruszenie. W A zaś przejście do kłusa pośredniego, w którym zabrakło nieco płynności, co na pewno zostało zauważone przez sędziów. I wtem nadszedł czas na coś, czego kobieta obawiała się najbardziej – ustępowanie od łydki. W lewo wyszło im to bardzo przeciętne, ale w prawo było już nieco lepiej. El starała się poprawnie poprowadzić Izabelowatego, ale brak treningów robił swoje. W M wrócili na ścianę, a Brunetka czuła się rozgoryczona tą drobną porażką. Spięła się, przez co zakłusowanie w C wyszło im wręcz fatalnie. Przeklęła się w myślach, zacisnęła zęby i skupiła się na tym, co mieli jeszcze do zrobienia.
Na środku długiej ściany wjechali na dwudziestometrowe koło, podczas którego zachęcała kopytnego delikatną pracą ręki do obniżenia szyi i tzw. żucia z ręki. W B zgodnie z założeniem zaczęła anglezować, na bieżąco korygując kształt i rozmiar figury. Przed E zabrała wodzę na kontakt i z zadowoleniem stwierdziła, że tutaj poszło im zdecydowanie lepiej.
W A wjechali na linie środkową i po krótkim przygotowaniu zatrzymali się w X. Elizabeth ukłoniła się ponownie i na długiej wodzy pozwoliła kopytnemu na opuszczenie czworoboku.
Może i nie był to idealny przejazd, ale przynajmniej otwarcie nakreślił im, że mają jeszcze dużo pracy przed sobą.
z/t
_________________
...............Breakfast at Tiffany's and bottles of bubbles ...............G i r l s..w i t h..t a t t o o s..w h o..l i k e..g e t t i n g..i n..t r o u b l e
..............................» E L I Z A B E T H..W H I T E «
T H E Y..C A N..S A Y..W H A T ..T H E Y ..L I K E
I just want you close where you can stay forever
You can be sure that it will only get better. it's complicated » Bastian
So I love when you call unexpected, cause I hate when the moment's expected.
..............................pms » 1
Płeć: klacz Wiek: 10 lat Rasa: German Riding Pony Wzrost: 145 cm Właściciel: Jessamine Cena: £1900 Doświadczenie w skokach: 49 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 46 Doświadczenie z lonżowania: 70 Kondycja: 71 Szybkość: 72 Klasa startów: WKKW: PONY
Wysłany: 2016-09-07, 22:40
7. 4 + 0,154 = 4,154
8. 7 + 0,270 = 7,270
No to spadła jej kucynka na zawody <3 Biedny Boy, szczęśliwa literka za późno przyszła Tak czy siak kobieta miała na kim startować i no popatrz, nadal był to kasztan, a raczej kasztanka. Klacz od jakiegoś czasu dość regularnie startowała w zawodach i nie mogła narzekać, tego dnia też tak właśnie było. Klacz w dzień zawodów czuła podenerwowanie, ale sama się przesadnie nie stresowała. Widok kobiety nie zrobił na niej większego wrażenia, kulturalnie się z nią przywitała i tyle. Ze smakiem zjadła podarowaną marchew, by się dać zabrać na myjkę. Spokojnie i cierpliwie zniosła czyszczenie oraz siodłanie, by chwilę później znaleźć się na rozprężalni. Tam rozgrzały się w każdym chodzie na każdą stronę, powtarzając kilka figur, przejść i zatrzymań. Potem już tylko stęp na długiej wodzy i czekanie na wezwanie na czworobok.
PRZEJAZD
W końcu wezwano ich na czworobok, a klacz krótko przedtem wróciła do poprzedniego ustawienia. Była chyba jednym z dwóch kucyków na tych zawodach, chciała przez to zaprezentować się naprawdę dobrze. Poruszała się wpierw stępem, by krótko potem przejść do kłusa. Niosła kobietę miękko i wyraźnie pchając się z zadu naprzód. Wjechali na czworobok w A, gdzie kasztanka starała się jechać po linii prostej, aż do X. Tam uprzedzona półparadą, a następnie paradą się zatrzymała. Choć było nieco daleko do ideału, bo klacz jakoś tak dziwnie się zatrzymała, bo zarzuciło ją lekko do przodu. W ostatecznym jednak rozrachunku stanęła prosto, równo stawiając wszystkie cztery nogi i podstawiając zad. Po wyraźnym sygnale od kobiety, ruszyła dalej po linii prostej aż do C, gdzie skręciły w prawo. Klacz wygięła się prawidłowo wokół wewnętrznej łydki kobiety, zadem nie wypadając z ustawienia, dobrze zginając się też w potylicy. Zachowała odpowiednie tempo, zaangażowanie i skupienie na wykonywanym zadaniu. W M odbili na przekątną czworoboku, by zmienić kierunek na przeciwny. Wyjechawszy na prostą, klacz jakby na moment straciła zapał i wszystko inne. Klacz zwalniała i przyspieszała na przekątnej, tak jakby nie mogła się dogadać z kobietą, co do tempa. W końcu jednak zjechały z przekątnej i skierowały się dalej. Wyjechały kolejno narożnik i znalazły się na krótkiej ścianie, by od A zrobić serpentynę. Klacz mimo, że dość dobrze wyginała się na łukach, to jakby nieco za delikatnie. Spłaszczała co nieco łuki, przez co figura nie wyglądała zbyt idealnie. Starały się coś naprawić, ale średnio im to prawdę powiedziawszy wyszło. Przy linii środkowej skupienie, by wykonać przejście do stępa pośredniego. Ruch w tym chodzie miała dobry, nie można było się do niczego przyczepić. Po 5 krokach wróciły ponownie do kłusa i dokończyły serpentynę. Wracając na ścianę ponownie miały zmienić kierunek jazdy po przekątnej, tym razem z wydłużeniem kroku. Skupienie na zadaniu, by zaraz odbić na przekątną i się na niej wyprostować. Wraz z otrzymaniem pomocy od kobiety, które nie były zbyt idealne - zdecydowanie za lekkie. Klacz próbowała się do nich dostosować, mocniej wchodziła zadem pod kłodę i wyrzucała nogi w przód, poszerzyła znacząco ramy i kryła większość terenu, ale to nie było to. Próbowały jeszcze naprawić swój błąd, który jako tako ostatecznie im wyszedł. Zjeżdżając z przekątnej w F, wróciły do kłusa roboczego i skierowały się dalej pod ścianą naprzód. Wyjechanie kolejnego narożnika i krótka ściana, gdzie w A miały zagalopować. Klacz nieco się spięła przed zagalopowaniem, wynikało to z nagłego szmeru na widowni. Dlatego weszła w wyższy chód, mając ten pierwszy krok dość skoczny i na właściwą nogę, ale zaburzając sobie co nieco harmonię przejścia. Praktycznie od razu odbiły na koło, o średnicy 20m. Klacz prawidłowo się wygięła od łydki kobiety, nie wypadając zadem z ustawienia. Podążyła za wodzą w wskazanym kierunku, by dobrze się zgiąć w potylicy. Dojechały do połowy koła, gdzie klaczy zostały oddane wodze. Klacz nieco się pogubiła w tym wszystkim, zwolniła na kole podczas zejścia łbem w przód i dół. Skupiając się jednocześnie na nie wiadomo czym, zaburzyła swoje wygięcie i wypadła zadem z ustawienia. Próbowały to naprawić, ale udało im to się dopiero na końcu koła. Po zamknięciu koła ruszyły dalej galopem, by pokonać kolejny narożnik i wyjechać na ścianę, gdzie znów czekało ich wydłużanie kroku. Było ono tak złe, jak te poprzednie dosłownie. Klacz za lekko wchodziła zadem pod kłodę, zbyt lekko wyrzucała przody w przód, za mało poszerzała ramy i kryła zbyt małe odcinki terenu. Skorygowanie tego ćwiczenia, wyszło średnio i nie wiem co było gorsze już.
_________________
She'll make you curse, but she a blessing She'll rip you shirt within a second.
imię: A little bit psycho - One in a Million właściciel: At night she screamin - Jessamine Smith.
rodzice: October Obbisisian x Shuga Babes
dokumenty: passport moje:gallery
potomstwo: No, no you'll play along - brak
osiągnięcia: You'll be coming back, back for seconds - link
Płeć: mężczyzna Wiek: 24 lata Rasa: Człowiek Wzrost: 195 cm Podopieczny: Bijou Caramel ll Dragon Age ll Shadowfax Pieniądze: £1045 Punkty doświadczenia: 55 Skoki: 27 Ujeżdżenie: 10 Cross: 3 Wyścigi: 3 Obycie z koniem: 12
Wysłany: 2016-09-07, 23:08
Wjeżdżając zaraz na krótką ścianę, zrobił półparadę i przyszykował ich do nowego zadania. Skupiwszy ogiera na sobie, wygiął go na łuku stosując znane mu pomoce. Wygięcie wokół wewnętrznej łydki, która była na popręgu. Zewnętrzna łydka za popręgiem i pilnująca zadu, wewnętrzna wodza nadająca kierunek ruchu i zgięcie w potylicy, zewnętrzna domykająca i pilnująca wszystkiego. Ta połówka wyszła im dobrze, ale dojeżdżając do połowy czyli X, mieli zwolnić do kłusa i zmienić nogę. Chłopak dociążył jego zad i ściągnął wodzę, robiąc prawidłowe przejście do kłusa, ale ze zmianą nogi był problem. Ogier nie koniecznie chciał ją zmienić, podrzucając raptownie łbem ku górze i wytrącając siebie i Leona z równowagi. W końcu udało mu się zmienić z nim nogę, odesłać go z powrotem do galopu, przestawić pomoce i dokończyć koło na drugą stronę. Dokończywszy jedno koło, mieli zaraz zacząć kolejne w tym samym punkcie. Jak się okazało nie miało być wcale lepiej, niż przed momentem. Co prawda prawidłowo ponownie wygiął ogiera na kole, zachowując zaangażowanie i tempo siwka oraz prawidłowy kształt koła. To podczas dojechania do X, czyli miejsca oddania wodzy kolorowo już nie było. Chłopak oddał mu wodzę to fakt, ale ogier zszedł łbem za szybko w dół i przód, ciągnąć chłopaka za sobą. Natomiast kończąc koło i nabierając z powrotem wodzę, ogier poderwał łeb do góry, nie chcąc od razu wrócić do właściwego jego ustawienia. Przeklął w myślach Leon, ale skupił się na dokończeniu przejazdu. Pozbierał ogiera przed zjazdem na ścianę, by wykonać paradę i zwolnić ogiera w A do kłusa roboczego. Utrzymując do w pomocach, wyjechał z nim narożnik i przejechał kawałek po prostej, aż do B. Tam udało im się prawie idealnie, wyjechać łuk na lewo, minimalnie go nieco ścinając. Uprzedził X półparadą, by w tym dokładnie punkcie, wykonać jej pełną siostrę. Zaraz zablokował miednicę, dociążył zad i ściągnął wodzę, prosząc siwka o zatrzymanie. Zatrzymał się, ale po kroku w stępie. Leon odliczył w myślach 5s, by zaraz dołożyć dwukrotnie łydki do jego boków i lekko wypchnąć z krzyża. Powrót do kłusa roboczego, też niestety po kroku w stępie. Dojechali do przeciwległej ściany, gdzie pojechali na lewo, a potem już tylko dalej na wprost. Wyjechanie kolejnego narożnika i znalezienie się na krótkiej ścianie, tu poprzedził zadanie półparadą i przemodlił się w duchu. W A dociążył mocniej jego zad i ściągnął wodzę, prosząc o stęp pośredni. Niestety samo przejście było dość płynne, jednakże ogier poruszał się dość leniwie i niechętnie. Musiał go prawie, że poganiać i nie wyglądało to zbyt dobrze. Poprawiając to w ostatnim momencie, dojechali do F i tu kolejna półparada. Zaraz mieli wykonać ustępowanie od łydki w lewo. Prawa wodza nadawała mu zgięcie. lewa ograniczała zgięcie szyi. Prawa łydka nieco bardziej za popręg, lewa minimalnie za nim. Pracując nieco bardziej prawą stroną, spychał go na lewo. Może za lekko? Ogier co prawda dobrze szedł w przód i bok, ale za lekko się wyginał i krzyżował nogi - eh. Dojeżdżając do linii ćwiartkowej, wyprostował na moment ogiera i przestawił pomoce na drugą stronę, by wykonać ustępowanie od łydki na prawo. Tu mimo szczerych chęci Leona, wszystko wyglądało podobnie. Wyjeżdżając na ścianę, Leon wyprostował konia i przygotował ich do kolejnego zadania. Po wyjeździe na krótką ścianę półparada, zaraz dociśnięcie łydek do jego boków i wypchnięcie z krzyża. Zła passa jednak ich nie opuszczała, bo ogier przeszedł do kłusa, ale mocno spóźniony. Samo przejście było nieco wyskoczone w przód, że Leon musiał go wręcz zwalniać w tempie. Co za tym szło? Zaburzone przejście w wyższy chód, mało efektowne i klapa x2. Z tego wszystkiego chyba, Leon po prostu dojeżdżają do E, minął je i zapomniał o przed ostatnim elemencie przejazdu. Pojechał dalej na wprost, by ściąć narożnik i łuk który prowadził na linię środkową. Słabo dopilnował siwka w łydkach, a ten to wykorzystując nieco spłynął z linii prostej. Półparada przed X i pełna w tym punkcie, dociążanie zadka, zablokowanie miednicy i ściągnięcie wodzy. Zatrzymanie w dobrym miejscu, ale nogi rozstawione gdzieś na boki, ale chodź zad podstawiony. Ukłon pożegnalny w kierunku sędziów i zjazd na długiej wodzy z czworoboku.
z.t
_________________
« L e o n • V a r d a s »
.......................What the fuck is love with no pain and no suffering? « love »
.......................Silk on her body, pull it down and watch it slip off. « pms »
.......................She’s out her head, I’m out my mind. « Nadya B. »
.......................They don’t want to see us make it, they just want to divide. « Tate V. »
.......................My ’65 speeding up the PCH, a hell of a ride. « Bijou Caramel, Dragon Age, Shadowfax »
.......................Intense, this shit it gets dense. «Anna H. »
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Wzrost: 189 cm Zawód: jeździec & trener Partner: Liska Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell Pieniądze: £12235 Punkty doświadczenia: 437 Skoki: 133 Ujeżdżenie: 253 Cross: 35 Obycie z koniem: 17
Wysłany: 2016-09-08, 11:21
Em, hm, no tak, może dlatego...
Jakiś speszony był drobnymi niepowodzeniami, chociaż zazwyczaj łatwo mu było tego unikać. Niestety w przypadku Luka nic nie dało się zrzucić na stan napięcia przedmiesiączkowego, więc tym bardziej wkurzał się sam na siebie, jeszcze bardziej nakręcając. Nic dziwnego, że po ponownym wjechaniu na koło i oddaniu wodzy za X nie był całkiem rozluźniony i na to samo mimowolnie nie pozwolił wałachowi, którego dosiadał. Kiedy nabrał już wodze musiał wziąć się w garść, żeby koń mu się nie zblokował, szczególnie przy nadchodzącym przejściu. Możliwe, że odrobinę za późno zaczął się segregować, bo wejście w kłus roboczy w A nie wypadło zjawiskowo dobrze, aczkolwiek na pewno nie było też złe. Odetchnął cicho i poprowadził go po śladzie jak najbardziej równym tempem aż do B, przed któym po półparadzie zabrał go na ciasny łuk, aby wyjechać prosto do X. Starał się, jednakże zatrzymanie w tym punkcie nie należało do najlepszych, jakie wykonał z koniem. Do tego trochę się przeliczył i w nieruchomości wytrwali za krótko, a kiedy dał już pomoce do ponownego zakłusowania, było po prostu za późno, by to cofnąć. Zatem zabrał go po w miarę prostej do E, w któym skręcili w lewo, aby w A, nie wiedzieć czemu, niezbyt ładnie przejść do stępa pośredniego. Okej, Windsor może dostał ponownie nieco zbyt mało ręki od Lucjana. Ten na szczęście trochę się zreflektował i już na długiej ścianie jakość stępa była lepsza. Po półparadzie i dojechaniu konia na lewą wodzę, a zatem też po jego ustawieniu na prawo, dociążył prawą stronę i zerkając mniej więcej na miejsce kilka metrów przed środkiem czworoboku, kiedy już zabrał łopatkę w lewo, dołożył prawą łydkę za popręgiem, aby i zad dołączył do wykonywania ustępowania. Łopatka w pierwszej kolejności to złota zasada i dobrze o tym wiedział, możliwe, że takie rozpoczęcie i dalsze prowadzenie ćwiczenia zapunktowało w oczach sędziów. Dzięki właśnie kontroli nad łopatką mógł ustanowić miejsce, w którym skończą ćwiczenie, a zatem była to linia ćwiartkowa na krok przed przecięciem się z linią B-X-E, czyli idealnie, aby móc siwego wyprostować, następnie odwrócić pomoce w stosunku do tych początkowych z ustępowania i w takim samym układzie "zwiększyć czworobok", trafiając na ślad w planowanym miejscu, czyli literze M. Kiedy znaleźli się przed budką sędziowską, czyli w C, minimalnie się zawahał przy dawaniu pomocy do zakłusowania już po półparadzie, nie wpłynęło to jednak zbyt negatywnie na samo przejście. W E zabrał wałacha na koło środkowe, którego pierwsza część wyszła jakaś krzywa trochę... W B, zgodnie z programem, przeszedł do kłusa anglezowanego i od razu musiał zmienić nogę, no wstyd... Zaczął stopniowo wydłużać wodze i dojeżdżać do nich siwka, jednak nie chcąc dać mu się rozleźć nie dał mu się też w pełni wyciągnąć. Nabrał go na kontakt jeszcze przed E i przeszedł do wysiadywania kłusa, dzięki czemu lepiej mógł prowadzić swego wierzchowca po śladzie aż do A, przed któym wykręcili na linię środkową. Tym razem nie przespał półparad ani momentu zatrzymania, po którym ukłonił się na zakończenie i następnie poklepał tego, który nosił go na grzbiecie. Na długiej już wodzy ruszyli stępem, po wyjeździe z czworoboku Sugarman rozstępował porządnie pana profesora i zabrał do stajni, gdzie oporządził go należycie.
_________________
so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~
przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integritypromise, saver ~
it's my dream team
»»soi runandhideandtearmyselfup
start again with a brand new name ....................and eyes that see into
....................................i n f i n i t y
Płeć: ogier Wiek: 11 lat {06.10.} Rasa: duński koń gorącokrwisty Wzrost: 170 cm Właściciel: Paul Cena: £2000 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 68 Doświadczenie z lonżowania: 49 Kondycja: 48 Szybkość: 48 Klasa startów: Ujeżdżenie: P
Wysłany: 2016-09-08, 12:33
To prawda byli dość specyficzni. Tego dnia Foxtrot spokojnie krzątał się po swoich czterech ścianach i miał wygwizdane na to, co dzieje się na korytarzu, dopiero u jego drzwiczek nie pojawił się Paul. Foxtrot o prawda skupił na nim uwagę, jednak nie okazywał mu szczególnego entuzjazmu Jak zwykle w boksie i na myjce zachowywał się nienagannie. Pozwolił sobie założyć kantar, nie wydziwiał po drodze na korytarz, dał się wyczyścić i podał nogi do czyszczenia kopyt. To jednak nie miało trwać wiecznie. Gdy rozpoczęli rozgrzewkę karosz jak zwykle wykorzystał pierwszą nadarzającą się okazję by spróbować zdominować Paula i robić to co mu się podoba i chociaż ten wybił mu to z głowy ich rozgrzewka była od czasu do czasu przerywana kolejną próbą dominacji lub niesubordynacji ogiera.
W końcu rozgrzewka dobiegła końca, holender nawet spokojnie ruszył kierowany przez chłopaka w pobliże czworoboku. Tu jego nastawienie nieco się zmieniło, nie mogło mu umknąć, że ma do czynienia z zawodami, uważnie się przyjrzał trybunom i czworobokowi, tracąc zainteresowanie uprzykrzaniem życia Paula. W końcu byli gotowy do startu. Otrzymawszy sygnały od Shawkeya by zakłusować Foxtrot stłumił w sobie chęć by zrobić coś kompletnie odwrotnego i przeszedł spokojnie do kłusa roboczego. Wjechali na czworobok A, Foxtrot ładnie idąc po prostej równym tempem, angażując się w pracę. Po prostej zbliżali się do X, wcześniej otrzymał półparadę, a później pomoce do całkowitego zatrzymania w X. Zatrzymał się tam, gdzie chciał Paul, jednak z niepotrzebnie rozstawionymi nogami. Wypraszam sobie, to stuprocentowy ogier! Paul się ukłonił a następnie wypchnął go do kłusa roboczego, działając również łydkami. Foxtrot co prawda przeszedł do wspomnianego chodu z jednak bardzo energicznym pierwszym krokiem, co jednak dwudziestolatek szybko skorygował. Dalej roboczym tempem dojechali do C, gdzie skręcili wyjeżdżając bez problemu naroznik, by na długiej ścianie odbić na przekątną. Paul starał się go utrzymać na linii prostej i w rownym tempie i o ile to pierwsze mu się udawało z drugim były problemy, bo Foxtrot kilka razy próbował przyspieszyć, zaburzając przez to motorykę ruchu. Było nie wątpić w jego męskość. W końcu nim zeszli z przekątnej chłopakowi udało się go okiełznać i przywrócić do właściwego tempa. Zjechali z przekątnej na ścianę, kontynuując ruch we właściwym, dobrym tempie. Kolejny narożnik i krótka ściana. Tu czekało ich zejście na technicznie niełatwą serpentynę, przed którą dostał półparadę i pełne przygotowanie od Shawkeya. Zeszli na serpentynę, karosz póki co bez zarzutu wpisywał się w łuki, pilnowany przez Paula, utrzymywał również tempo. Kiedy na linii środkowej wciąż na serpentynie odesłał mu sygnały do przejścia do stępa pośredniego ogier bez problemów, płynnie przeszedł do tego chodu, wykonując w nim cztery energiczne, eleganckie kroki, natomiast po pomocach do powrotu w kłus, znowu przeszedł do tego chodu zbyt energicznym, mocnym tempem, co jednak udało się Francuzowi skorygować,jeszcze zanim zeszli z serpentyny.
Wrócili pod ścianę, wyjechali prawidłowo kolejny narożnik a pod długą ścianą mieli odbić na przekątną z wydłużeniem kroku. Najpierw półparada, potem weszli na przekątną. Dzięki pomocom od Paula duńczyk poprawnie wyrzucał przody, wydłużając krok i kryjąc wiekszą część terenu, niestety miał drobne problemy z zachowaniem równowagi podczas tego ćwiczenia, zarzucało go na boki, ale w dalszej części przekątnej poprawił się, utrzymując wydłużenie kroku i równowagę, idąc po prostej nie spływał na boki. Zjeżdżając z przekątnej pod ścianę wrócili do roboczego bez problemow, przejście było raczej płynne i tym razem Foxtrot nie zaszarżował z tempem. Pokonali narożnik i znaleźli się na krótkiej ścianie, gdzie mieli przejść do galopu roboczego. Najpierw półparada i przygotowanie do przejścia ze strony Paula. Zaraz też w A mieli odbić na koło, jednak nie wyszło to tak gładko jakby się można było spodziewać. Po pierwsze kary znowu za szybko, za energicznie wszedł w galop roboczy, ruszając mocno do przodu po prostej, ignorując sygnały do zwolnienia, niemal walcząc z Paulem, co nie było dla niego żadną nowością,ale na zawodach często u się nie zdarzało. Paul musiał włożyć wiele wysiłku w to, żeby skierować go na koło w prawo o średnicy 20 metrów. Foxtrot nadal jednak nie zwalniał poruszają się mocnym tempem i wpisując się w koło i wyginając wokół łydki Paula na tyle, na ile mu to tempo pozwalało. Dalej wcale nie miało być lepiej. Na drugiej połowie koła chłopak najpierw oddał mu wodze, a kary schodząc za jego ręką w dół szarpnął go za nią, a gdy przez zamknięciem koła z powrotem nabrał wodze szybko i mocno poderwał łeb. Dźgnięty w bok przez Paula parsknął niezadowolony i naburmuszony wycofał uszy spinając się, ale przynajmniej się ogarnął. Jakoś udało im się zamknąć koło i wrócić pod ścianę gdzie ładnie ścięli narożnik i znajdowali się już pod długą ścianą. Pech chyba prześladował ich nadal. Karosz dalej walczył z jeźdźcem a kolejny element - poszerzanie wykroku w galopie - też nie wyglądał tak jak powinien. Za słabo podstawiał zad pod kłodę i za słabo wykraczał, więc krył za mało terenu, a przynajmniej mniej niż powinno, zdarzyło mu się też spłynąć na boki, co więcej nadal szedł za szybkim tempem, więc w H gdzie mieli wrócić do roboczego galopu co prawda do niego przeszedł ale nadal w za szybkim tempie i nieco spóźniony.
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat {18.01} Wzrost: 171 cm Zawód: architekt (nie pracuje), jeżdziec Partner: bottle of whisky will do the trick Ostatni trening: 04.2019 - skokowy - Jim Beam Rye Podopieczny: Jim Beam Rye, Prescription Boy Pieniądze: £2495 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 22 Ujeżdżenie: 29 Cross: 8 Obycie z koniem: 9
Wysłany: 2016-09-08, 21:02
W H miały wrócić do galopu roboczego, więc wcześniej półparada i chociaż poprzedni element nie można było uznać za udany Nadya dołożyła wszelkich starań by przejście wyszło im jak najlepiej, Chyba udało jej się chociaż minimalnie ogarnął One przed przejściem, jednak poprzednie problemy wpłynęły na jakość przejścia, które nie było takie płynne a równowaga chodu podczas przejścia została lekko zaburzona. Nadyi pozostało iść dalej i skupić się na lepszym przypilnowaniu kasztanki. Następnie czekał ich kolejny dość trudny element. Wyjechały narożnik i znalazły się na krótkiej ścianie, gdzie znowu półparada i Bravo siedząc głęboko w siodle i trzymając kucynkę zamkniętą w łydkach zepchnęła ją lekko na pół koła o średnicy 20 metrów w prawo. Póki co pilnowała Niemki jedna łydką za popręgiem i drugą na nim, żeby ładnie wyginała się wokół jej łydki, trzymała się w ustawieniu i równym tempie, wodzą wskazywała jej kierunek jazdy. Do X wszystko było bez zarzutów, w X mieli zmienić nogę przez kłus, więc przygotowanie przez półparadę. Brunetka cały czas starała się ją pilnować i wysyłać jej odpowiednie, stanowcze ale subtelne sygnały. Ośmiolatka prawidłowo przeszła w kłus i zmieniła nogę, lecz to zachwiało chyba trochę jej równowagą i ustawieniem i przejście z powrotem do galopu nie było takie płynne. Przez chwilę gdy z X ruszyli na półkole do A Million zaburzała jego kształt wypadając zadem, ale Nadya błyskawicznie to skorygowała.
Ledwo zamknęły drugą półwoltę już czekała ich kolejna figura od A, koło o średnicy 20 metrów. Chociaż dwudziestotrzylatka znów posłała profesorce półparade, usiadła głęboko w siodło i starała się pilnować ją łydkami, od początku to koło szło im źle. Chociaż zastosowała podobne pomoce co wcześniej, oczywiście dostosowane do rozmiarów koła, One Million od początku jakby jej "uciekała" i spływała z wyznaczonej przez Nadyę linii, zaburzając przez to i to wyraźnie zarys koła. Oczywiście kobieta próbowała ją skorygować, jednak jeśli następowała poprawa, to bardzo nieznaczna. Od X zaczęła oddawać stopniowo wodze, jednocześnie nadal starając się poprawić ustawienie i utrzymać równe tempo. Mimo to kasztanka zamiast prawidłowo się wyginać coraz bardziej spływała a gdy przed A Rosjanka zaczęła stopniowo nabierać wodzę od razu uniosła łeb a jej figura koła poprawiła się nieznacznie. Nadya chciała już tylko zamknąć to koło, co zrobiła w A wracając pod krótką ścianę, mając nadzieję, że tym razem klacz będzie szła prosto.
Po zamknięciu koła w A miały przejść do kłusa roboczego, więc jeszcze na kole półparada, po czym już przy ścianie wyprostowała się usiadła głęboko w siodle, ściągnęła pięty, przyłożyła łydki do boków ośmiolatki i zamknęła palce na wodzach, sugerując przejście do kłusa roboczego. Prawdopodobnie jeszcze pod wpływem wydarzeń na kole Niemka przeszła w kłus chaotycznie i zbyt energicznie, co Nadya zaraz starała się skorygować. Udało jej się to dopiero na długiej ścianie Przy okazji, chociaż dotąd ie miały problemów z narożnikami, niedopilnowana przez Nadyę One niedokładnie ścięła narożnik, a jakby tego było mało na długiej ścianie, gdy w B odbiła w lewo, kasztanka znowu miała problemy z tym, by is prosto, ale tym razem Nadya skorygowała ją zanim dotarły do X. W X mieli się zatrzymać, więc najpierw półparada, by w odpowiednim momencie siedząc głęboko w siodle i pilnując kucynki łydkami zablokować krzyż. Niemka zatrzymała się we właściwym miejscu spokojnie, jedynie trochę nierówno miała ustawione nogi. Brunetka starała się utrzymać ją w nieruchomości wymagany czas, jednak trwała ona o ułamek sekundy za krótko. Jednak samo przejście do kłusa i jego jakość były bez zarzutu. Poprowadziła ją po prostej - prawdziwej prostej - do E, gdzie skręciły w lewo. Nadya pilnowała równego tempa kłusa, którym po wyjechaniu narożnika dojechały pod krótką ścianę. W A miały przejść do stępa pośredniego, więc znowu półparada i odesłanie ośmiolatki do wolniejszego chodu One przeszła do stępa bez problemów, ale chociaż Bravo starała się utrzymać ją w aktywnym, energicznym tempie, kucynka kroczył nie dość energicznie i nie tak aktywnie jak przedtem, trochę za słabo zaznaczając kroki, co w większej części Bravo udało się później skorygować. Kolejny narożnik, na którym Rosjanka pilnowała kucynki łydkami i znalazły się na długiej ścianie, gdzie czekał ich kolejny trudniejszy element programu - ustępowanie od łydki. Nadya skupiła się na przygotowaniu One do tego elementu. W F usiadła prosto i głęboko w siodło, jedną łydkę zostawiła na popręgu, sugerując ruch naprzód, drugą cofnęła za niego, sugerują ruch w bok i pilnując ustawienia, pulsowała lewą wodzą prosząc o zdjęcie potylicy i tworząc w ten sposób korytarz pomocy do ustępowania od łydki w lewo, w stronę linii ćwiartkowej. Nadya starała się cały czas pilnować One, która poprawnie ustępowała, jednak miała pewne problemy z utrzymaniem aktywnego tempa i równowagą podczas ustępowania, co kobieta starała się poprawić. Znowu półparada i posłanie podobnych pomocy gdy zaczęły ustępować od linii ćwiartkowej do M. Tym razem kasztanka kroczyła aktywnym tempem i utrzymywała równowagę, jednak miała trudności ze swobodnym krzyżowaniem nóg, co też Nadya starała się poprawić.W M wrócili pod długą ścianę. Narożnik i znowu były przy krótkiej ścianie, gdzie miały przejść do kłusa roboczego Przejście amazonka poprzedziła półparadą, następnie docisnęła łydki do boków klaczy, prosząc ją o kłus roboczy. Być może One czymś się zdekoncentrowała, lub Bravo jej nie dopilnowała, jednak przejście nie było takie płynne, a Niemka weszła w kłus trochę zbyt energicznym, mocnym tempem, które dwudziestotrzylatka starała się uspokoić. Na długiej ścianie jeszcze starała się przypilnować tempa One, później półparada i odbicie na koło o średnicy 20 metrów, podczas którego w B Nady miała zacząć anglezować i wykonać z kucynką rzucie z ręki. Pierwsza połowa koła do B była bez zarzutu, brunetka pilnowała ustawienia i wygięcia, praz równego tempa ośmiolatki. Przed B półparada, po czym Nadya delikatnie zaczęła anglezować, tak aby nie wybiło to z rytmu i ustawienia One. Jednocześnie zaczęła popuszczać wodzę, tak, że One powinna za nią podążyć, cały czas żując wędzidło. Chociaż One póki co utrzymała tempo i wygięcie na kole i obniżyła głowę, jednak była z tym spóźniona, co być może spowodowane było za małym rozluźnieniem. W końcu wystarczająco wyciągnęła i obniżyła łeb z początku jednak była niechętna dalszemu żuciu wędzidła i zaczęła je żuć dopiero po wyraźnym zawibrowaniu wodzą. Przed E jeszcze na kole zaczęła nabierać wodzy - i tym razem nie było idealnie - kucynka za szybko uniosła łeb.
Zbliżali się do końca przejazdu, ostatni starannie ścięty narożnik i wyjazd na linię środkową w A. W X mieli się zatrzymać, do czego przygotowała profesorkę półparadą a następnie w odpowiednim momencie odchyleniem się nieco do tyłu i zablokowaniem krzyża. Co prawda klacz zatrzymała się w odpowiednim miejscu, jednak kiepsko ustawiona w zatrzymaniu. Chociaż Nadya starała się ją utrzymać, zanim jeszcze zdążyła się ukłonić, kucynka samowolnie ruszyła naprzód. Bravo stłumiła przekleństwo i zakończyła ukłon w ruchu, nadając One Milion odpowiednie tempo, sprowadziła ją z czworoboku w stepie na długiej wodzy Na rozprężalni ją rozstępowała i oddała w ręce luzaka, który miał ją odstawić do stajni.
zt
_________________
In the mornings I'm like… Sun is up, I'm a mess, gotta get out now, gotta run from this…
There's a mean bone in my body, it's connected to the problems that I won't take for an answer, and I won't take that from you, because I would hurt a fly N a d y a B r a v o || 2 5 yrs old || Mother R u s s i a, father U S A
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum