Płeć: ogier Wiek: 14 lat [22.10.2005] Rasa: Koń Holsztyński Wzrost: 178 cm Ostatni trening: 03.20 - trening kondycyjny - Oliver Właściciel: Oliver Pelerieux Cena: £7450 Doświadczenie w skokach: 304 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 42 Doświadczenie z lonżowania: 23 Kondycja: 158 Szybkość: 159 Klasa startów: Skoki: CS1
Wysłany: 2016-05-31, 22:02
Wkraczając na przekątną delikatnie wyciągnął łeb wraz z oddaniem wodzy, idąc aktywnie i w rozluźnieniu naprzód, wyraźnie pracując zadem oraz grzbietem, prezentując swobodę łopatek i regularność stępa, w którym wyraźnie przekraczał. Nie spływał na boki, prąc śmiało przed siebie i niosąc na swoim grzbiecie mężczyznę. Tuż przed F, zostając skrócony przeszedł do stępa pośredniego poruszając się w nim równie aktywnie i chętnie do przodu, nie tracąc przy tym impulsu naprzód. Poruszając się w zebraniu, rozluźniony słuchał uważnie bruneta, wpisując się elastycznie ciałem w zakręty. Tuż przed A zastrzygł jednym z uszu do tyłu ruszając płynnie w literze A kłusem roboczym. Energicznie krocząc przed siebie, oddychał równo i miarowo , lekko zapieniony na pysku z ładnie zarysowanym łukiem muskularnej szyi, która w zebraniu była jeszcze bardziej uwydatniona.
W literze E odbijając w prawo wpisał się w łuk swoim ciałem, aktywnie i chętnie poruszając przed siebie. Pozostając w lekkim zgięciu od wewnętrznej łydki oraz będąc zamkniętym przez tę zewnętrzną. Po poprawnym wykonaniu rysunku i koła z powrotem wrócili na długą ścianę, docierając do litery H, przez którą uprzedzony półparadą skierował jeden z siwych radarów do tyłu, ruszając po chwili płynnie galopem z prawej nogi. Zadem pchając się mocno do przodu i dawał się swobodnie prowadzić, nie usztywniając się ani nie kombinując. Niezwykle chętnie podejmował współpracę z jeźdźcem, całkowicie skupiony na stawianym przed nim zadaniem. Zdobywane skrupulatnie zaufanie siwego, teraz owocowało naprawdę dobrymi rezultatami nie tylko w skokach ale i na czworoboku.
Wkraczając na woltę o średnicy 20 m, silnie pracował zadem, samoistnie się niosąc w galopie, nie tracąc ani tempa ani równowagi, która była niezbędna do poprawnego wyjechania koła . Zgięty w lekki łuk, poruszał się chętnie naprzód, nie gubiąc przy tym rytmu.
Wyjeżdżając na długą ścianę skierował oba siwe uszyska do przodu, mimo wszystko nie próbując wyrwać do przodu. Świadom był powagi sytuacji i tego, że właśnie znajdowali się na zawodach. Nie mógł zawieść swojego właściciela, tym bardziej, że dzisiaj wyjątkowo dobrze potrafili się dogadać.
Poproszony o przejście do kłusa, wykonał je płynnie nie śpiesząc tuż po wejściu w kłus, w równowadze kontynuując przejazdu. Parskając parokrotnie, przeżuł wędzidło w pysku, rozluźniony w potylicy pozostając niezwykle lekko oparty na obu wodzach. Elastycznie i miękko wpisując się w zakręt podczas wjeżdżania na linię środkową, nie stracił energicznego tempa i równowagi, w której zachowaniu pomagała mu poprawna sylwetka Jo. Poruszając się po linii prostej dotarli do litery X, w której nastąpiło płynne zatrzymanie i nieruchomość ogiera. Który oddychając głośno, stał równo na czterech kończynach czekając na ukłon ze strony mężczyzny. Tuż po nim wyciągnął nos w dół przy oddaniu wodzy i potrząsnął łbem, solidne poklepany po szyjsku parsknął krótko schodząc razem z jeźdźcem z czworoboku.
Rozstępowany i pochwalony udał się z właścicielem do stajni, gdzie czekała na niego zasłużona nagroda.
/zt
_________________
ARE YOU, MOTHERFUCKERS, READY FOR ME?
S E X sex, sex, sex and don’t forget the violenceS T A L L I O N O W N E R and now it’s you know who O L I V E R D O C U M E N T S it’s all the sameH E R E A C H I E V E M E N T S there’s nothing left to say anymore R E A D E Q U I P M E N T the new shitS T A B L E|J U M P I N G|D R E S S A G E
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat [13.05.1990r.] Podopieczny: Ruitershoeve. ll Lockhard. ll Orchid of Rohan. ll Bremen Star. ll Momentum. ll Questionable. ll Dante Weltino. ll Imagination Sontesique. ll Broyer du Noir. ll Nymphomane. ll El Dorado. ll Pandemonium. ll Cameleon. ll Ravallo's Queen. ll Viviance Roscoe. ll Vemmekeshoeve. ll Axel du Beaumon. ll Krakatau. ll Carte Blanche. ll Corleone Olshansky. Pieniądze: £9485 Punkty doświadczenia: 463 Skoki: 237 Ujeżdżenie: 135 Cross: 65 Obycie z koniem: 26
Wysłany: 2016-05-31, 22:07
Tytuł: Hodowca
Jak na razie naprawdę dobrze siedziało mu się na klaczy, nie dość, że była wygodna, to nie była głupia (w porównaniu do jednego z jego koni na tych zawodach) szybko kojarząc fakty, a każdą reprymendę (i nagrodę!) szybko potrafiła przemyśleć i przyjąć. Lubił takie kochanie, mogły być trudne, ciężkie, ale najważniejsze by były chętna i szybko się uczące/kojarzące.
W H ponownie pomocami naprowadził ją na przekątną (w sumie nawet wcześniej by wyszedł dobry zakręt) wyprostował ją, przysiadł, wypchnął z krzyża i miednicy, przymykając łydkami i półparadami przymykając przód, wypuścił klacz nieco w dół (zostając jednak na widocznym kontakcie) i starając się dopychać jej zad w trakcie pokazywania stępa swobodnego. Przed F czekało ich przejście, stąd posłał półparady, by przygotować ją do tego. Udało im się poprawnie wejść ponownie w pośredni, w równowadze, w rytmie, z wyraźnym poszerzeniem kroku. Czuł, że klacz chętnie odpowiada na pomoce, stąd sam starał się być jak najbardziej dla niej elastyczny, mimo to i tak kontrolując ją co krok, by przypadkiem nie popełnili we dwójkę jakiegoś felernego błędu.
Przygotował półparadami klacz do przejścia w A tak, by przypadkiem nie stracili na jakości i impulsie chodu. Klacz na szczęście prawidłowo zareagowała przechodząc do rytmicznego kłusa w odpowiednim ustawieniu. W trakcie dojazdu do E przez odpowiednie półparady klacz odpuściła wyczuwalnie w ręce przed wejściem na koło, tym samym wypadło ono w rytmie, ustawieniu i odpowiednim zgięciu ciała klaczy w łuku. Przed zakończeniem wolty kontrolne półparady, przygotowujące ją do kolejnych elementów czy raczej zwracające jej uwagę na jeźdźca, by pozostała nadal czujna na pomoce.
Przed dojazdem do H wykorzystał ten odcinek do ustawienia jej na prawo, gdyż zaraz mieli zagalopować. Przy zagalopowaniu korzystał z wyczuwalnej "elektryczności" klaczy, przez co przejście do galopu było płynne i aktywne, otrzymała parę półparad czując, że odpuszcza całkiem w potylicy, prezentując nienaganny, wręcz książkowy galop. Mężczyzna starał się swoim dosiadem i pomocami nie przeszkadzać klaczy, dając jej się zaprezentować z jak najlepszej strony.
W trakcie wjazdu na koło w C dojechał ją mocniej, by przy wejściu w łuk nie stracić tempa oraz rytmu, zewnętrzną wodzę przymknął, wewnętrzną pracując pulsująco; wewnętrzna łydka dopchała ją do zewnętrznej wodzy, by odbić się również na zewnętrznej nieco cofniętej łydce, tak by zad również wpisał się w zakręt. Następnie powrót na ścianie i w miarę możliwości utrzymanie jak najlepszego galopu.
Przed dojazdem do B zamknął ją w pomocach, by następnie wysłać półparadę, która miała przygotować klacz do powrotu do kłusa roboczego. Krok przed przyblokował ją nieco dosiadem, co musiała poczuć na plecach jako sygnał do przejścia. Do tego przymknął ją ręką wraz z przepleceniem w tym pulsacji na wodzy, nie tracąc przy tym kontaktu łydkami, by przejście nie okazało się za mało płynne.
Dobrze udało im się wejść w A na linię środkową, nie tracąc ani zgięcia, ani rytmu. Następnie skontrolował pomoce po obu stronach by były równe i by przypadkiem Qu nie otrzymała przypadkowo krzywych pomocy. Półparada przez zatrzymaniem, następnie parada i prawidłowe przejście do stój - poczuł jak mocno weszła zadem pod siebie, hamując od niego, a nie uwalając się na przodzie, przez co przejście wyglądało na płynne i harmonijne.
Ukłon, długa wodza i występowanie z czworoboku. Jak na pierwsze ich spotkanie w czworoboku był mega zadowolony, co nie omieszkał jej udowodnić pochwałą i nagrodą. Nie liczył rozgrzewki, nie oceniając ją w tym wypadku po niej, w końcu w terenie mniej więcej dowiedział się z czym może się liczyć. Udali się do stajni, gdzie porządnie się nią zajął.
{zt}
_________________
C h r i s t i a n L e v r u l l
I just want you to make me feel how I wanna feel.
And tell me all the things that I wanna hear.
And make me lose control,
And make me go insane,
I want a girl that does cocaine.
.Best of the best.
Gniade, kare, izabele, ponoć przecież ich tak w i e l e!
[Ruitershoeve, Lockhard, R.I.P, Krugerrand, Insostenible] [I So Bad, Orchid of Rohan]
.Something e l s e.
Będę udawał lub po prostu będę [..?..],
ale czasami ktoś [z Tobą3] namąci mi w głowie.
ex. Lorien.
.Maybe a drink for you.
Usiądźmy, pogadajmy, robiąc z siebie idiotów nie udawajmy!
[Nicol, Jimmy, Lorien, William & James {bracia}]
.I'm your champion. Osiągnięcia: 36 x Im; 21 x IIm; 17 x IIIm; 11 x IVm;
4 x Vm; 5 x VIm; 1x VIIm; 1 x VIIIm.
[podgląd wszystkich]
Wygrane:
Loteria urodzinowa Jessie '18: czyste losowanie dla wybranego konia w zawodach skokowych.
Loteria urodzinowa Jessie '20: Otrzymujesz zniżkę -50% na zakup konia w cenie do £4000.
Płeć: ogier Wiek: 6 lat Rasa: KWPN Ostatni trening: 12.04.2020 - ujeżdżeniowy - Jess Właściciel: Jessie Cena: £4150 Doświadczenie w skokach: 100 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 105 Doświadczenie z lonżowania: 32 Kondycja: 67 Szybkość: 68 Klasa startów: WKKW: 3*
Wysłany: 2016-05-31, 22:11
Po wejściu na przekątną, Bloo początkowo nie załapał o co kobiecie chodzi. Minęło parę kroków zanim faktycznie zaczął się rozluźniać, wyciągając szyję zarówno w dół jak i przód. Taka możliwość wybitnie przypadła mu do gustu, aczkolwiek zaczął się nieco ociągać. Dlatego też Noa na bieżąco musiała pilnować jego tempa, co by ogier nie zaczął zasypiać. Obudzony przy powrocie na ścianę, nie robił problemów z obraniem nieco żwawszego tempa. Podniecony faktem, że coś się dzieje, zaczął zdrowo maszerować do przodu, nogami mocno wkraczając pod kłodę i swobodnie machając łbem. W reakcji na półparadę ponownie spiął grzbiet, cofając do tyłu ucho i niczym tykająca bomba wyczekując polecenia. Nie mniej jednak przejście w kłus wyszło całkiem przyzwoicie, pomimo tego, że Srokacz początkowo zaczął nieco spieszyć. Nie trwało to jednak długo i za sprawą ograniczających pomocy Zawodniczki wrócił do prawidłowego ustawienia. Na figurę wszedł bezproblemowo, sprawnie owijając się wokół łydek dziewczyny i tworząc tym samym zgrabnego banana. Nie wpadał ani nie wypadał niczym z łuku, podążając wytyczonym torem. Z jego chrap co jakiś czas wydostawały się ciche parsknięcia, ale kopytny w dalszym ciągu był gotów do pracy. I wtem przyszedł czas na galop, który jeszcze mocniej ożywił Blooregarda. Przejście było płynne, aczkolwiek również mocno dynamiczne. Pierwsze foule były dosyć płaskie, lecz z każdymi dalszymi zaokrąglał się coraz bardziej, mocniej osiadając na zadzie. Kolejne koło nie sprawiło mu najmniejszych problemów. Wykonał je podobnie, co pozostałe, nie dając swojej kompance powodów do złości. Do kłusa wrócił posłusznie, chociaż zabrakło mu odrobinę płynności. Nie mniej jednak jego kłus pozostawał przyjemny dla oka, a nieparzystokopytny zdrowo pracował wszystkimi kończynami. Wjechawszy na linię środkową, parsknął przeciągle, ostatecznie zatrzymując się w wytyczonym miejscu. Bez większych ceregieli zszedł z czworoboku na długiej wodzy.
Płeć: klacz Wiek: 8 lat Rasa: oldenburska Właściciel: Luke Sugarman Cena: £2850 Doświadczenie w skokach: 13 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 127 Doświadczenie z lonżowania: 60 Kondycja: 28 Szybkość: 21 Klasa startów: Ujeżdżenie: N
Wysłany: 2016-05-31, 22:16
Dotarłszy do przeciwnego narożnika, klacz uniosła nieznacznie łeb oraz bardziej zaangażowała całe swoje ciało, zaś jej krok stał się żwawszy i bardziej sprężysty. Ciemnowłosa nie musiała zamartwiać się tempem klaczy, bowiem to operowało na odpowiednio wysokich obrotach, nawet kiedy gniada nie była stale pobudzana impulsami. Skumulowana w niej energia i nuta adrenaliny, którą wywoływała atmosfera zawodów, zdawały się same nieść kobyłę, wręcz płynącą po czworoboku i prezentującą swoje największe atuty oraz ten kunszt jeździectwa jakim jest ujeżdżenie. Po dokładnym wyjechaniu narożnika, co właściwie robiła odruchowo, aktywnym stępem przeszła jeszcze kilka metrów, by następnie ochoczo przyśpieszyć do kłusa. Na polecenie zareagowała natychmiastowo, lecz nie gwałtownie - przejście w wyższy chód było płynne i całkiem przyjemne dla oka, zaś gniada od razu przyjęła charakterystyczną dla siebie postawę. Przemieliwszy w pysku wędzidło, którym z resztą stale się interesowała, zaokrągliła swoją szyję bardziej pokaźnie i mechanicznie pobudziła pracę swojego zadu. Unosiła swoje kończyny energicznie i stawiała je bardzo pewnie, pokazując jak dobrze czuje się w tym, co robi. Wjeżdżając na obszerne koło obiła ciemnym ogonem o lśniący bok, w chwilę później wchodząc we właściwe ustawienie, dyktowane doświadczeniem oraz pomocami jeźdźca, któremu raczej się nie sprzeciwiała. Jak wcześniej - nie zwalniała, ani nie przyśpieszała podczas wykonywania wolty, zachowywała swoje stałe tempo i utrzymywała energię, którą widocznie emanowała, która tryskała zeń ze wszystkich możliwych zakamarków. Pod wpływem działań wodzy wygięła swoją szyję, kierując pysk ku środkowi, jednak nie przesadzała ze zgięciem i nie nadwyrężała swojej potylicy. Była zdecydowanie zbyt doświadczonym koniem, by pozwolić sobie na podstawowe błędy. Co prawda ustawienie dyktował głównie jeździec, jednak kopytna przez te wieloletnie treningi zdążyła wyuczyć się niektórych odruchów. Po wykonanej półparadzie wszczęła jeszcze mocniejszą pracę zadem i nastawiła się na wykonanie kolejnego ćwiczenia, które nastąpiło już niebawem. Wraz z otrzymaniem konkretnych pomocy, klacz zagalopowała, wchodząc w ów chód z prawej nogi. Narożnik pomiędzy punktami F i A został wyjechany na tych samych zasadach, co wszystkie poprzednie, kobyła ani przez moment nie zawahała się nad swoim postępowaniem trzymając fason dalej kierowała się na krótką ścianę, na której ponownie wykonała koło. To samo tempo, ta sama energia i zaangażowanie oraz poprawne wygięcie, pilnowane nie tylko przez samonośną klacz, ale również przez pilnego jeźdźca. Dzięki odpowiednim wspomagaczom w postaci pomocy i innych impulsów Scandic uporała się z zadaniem wręcz śpiewająco, kończąc koło bez wypadania zadem czy łopatką.
Zakończywszy obszerną woltę, gniada szastnęła energicznie ogonem, w chwilę później prostując całkowicie swoją sylwetkę. Jednak owa prosta postawa ciała nie utrzymywała się zbyt długo, bowiem w chwilę później kopytna ponownie weszła na ciasny łuk, by poprawnie i dokładnie pokonać narożnik. Ufnie oparła się na pomocach dziewczyny, nie widząc powodów, aby tego nie robić. Owinęła swoje ciało wokół jej łydki, zaś końcówkę pyska skierowała bardziej ku środkowi, zachowując poprawnie wygięcie nawet podczas czynności, na pozór tak banalnej, jak wyjechanie narożnika. Po wykonaniu półparady zachowała się standardowo i odruchowo przyjęła myślenie, które następowało zawsze po wykonaniu tego ćwiczenia. Czując większe obciążenie kręgosłupa i mniejszą swobodę na pysku, przeszła płynnie do kłusa, którego tempo było aktywne, mimo lekkiego zmęczenia klaczy. Nie miała aż tak dobrej kondycji, jak można by się tego było po niej spodziewać. Ponownie zahaczyła językiem wędzidło, zaraz wchodząc w narożnik. Uporawszy się z tą przeszkodą, po kilku krokach, o naturalnej i charakterystycznej dla tej konkretnej kobyły szerokości, gniada wykonała ponowny skręt, tym razem kierując się na linię środkową. Jej uszy automatycznie stanęły na sztorc, zaś ślepia łypnęły ciekawsko w bok, ale nic poza tym. Poruszała się po idealnie prostej linii, nie zbaczając z kierunku ani na sekundę. Również jej tempo i energia były niezmienne. Nadęła chrapy podczas wykonywania tych kilku półparad, natomiast w punkcie środkowym głośno wypuściła powietrze, jednocześnie stając i całkowicie nieruchomiejąc, zaraz po tym jak równo się ustawiła. Tak jak na samym początku przejazdu, teraz również klacz stanęła prosto i równo, mieląc dyskretnie wędzidło. Instynktownie łypnęła kątem oka za wyciągniętą ręką, jednak nie reagowała na to w inny sposób. Kiedy została nagrodzona pieszczotą,podniosła głowę znacznie wyżej, a gdy dostała luźną wodzę opuściła łeb do wygodniej wysokości i spokojnym krokiem ruszyła do wyjścia.
Na rozprężalni zachowywała się spokojnie i nie próbowała przejmować kontroli nad ciemnowłosą. Podobnie było, kiedy dotarły już do stajni. Kobyła z ulgą pojawiła się w swoim boksie, niemal od razu sięgając po świeżą wodę. Smakołykami zostawionymi w żłobie zajęła się dopiero wtedy, kiedy Vivianne zniknęła z jej pola widzenia.
[zt]
_________________
LUXURY SCANDIC
train hard or go home
klacz | oldenburska
» dokumenty «
you haveto train to match otherssay
regardez moi x luxury rhosa
» 24 VI 04 «
dressage P | 172 cm | gniada
be proud of who you are
właściciel: luke sugarman
potomstwo: 404 not found
Płeć: klacz Wiek: 8 lat Rasa: Koń holsztyński Cena: £2150 Doświadczenie w skokach: 66 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 35 Doświadczenie z lonżowania: 12 Kondycja: 28 Szybkość: 30 Klasa startów: Skoki: P
Wysłany: 2016-05-31, 22:24
Słysząc w głośnikach swoje imię zastrzygła uszami. Anka, ktoś nas woła, it's time to go! Była bliska ruszeniu galopem ku źródle dźwięku, lecz w samą porę została przez właścicielkę nakłoniona do ruszenia kłusem w kierunku szranek. Wspólnie ustaliły odpowiednie tempo zanim ostatecznie wkroczyły na plac konkursowy. Ann zapobiegawczo zamknęła ją w korytarzu z pomocy, co poniekąd zniechęciło rudą do spływania na boki. Mniej więcejw punkcie X, reagując na ściągnięcie wodzy, zatrzymała się równo. Zadnimi kończynami wkroczyła lekko pod kłodę, szyję wygięła w łagodny łuk. Niecierpliwie (co objawiało się jedynie poprzez nerwowe parskanie) oczekiwała, aż amazonka złoży sędziom ukłon i wreszcie rozpoczną przejazd. Czując nacisk od łydek ruszyła kłusem, aczkolwiek to przejście z płynnością miało niewiele wspólnego. W pierwszym odruchu wyrwała do przodu, zaraz jednak poprawiając się. No, to ich pierwszy wspólny start! Miejmy nadzieję, że obie przeżyją.
Poruszała się ku C po idealnie prostej linii, stawiając obszerne i szybkie kroki. Nie można jej odmówić bardzo dobrych chodów. Gorzej z posłuszeństwem. Po prawdzie przygotowano ją do startów w WKKW, a w tym dresażu, ale lepiej odnajdywała się w skokach. Dlatego w pierwszym odruchu po zatrzymaniu czasami wyrywała do przodu. Na szczęście tym razem odpuściła galop!
Na końcu linii skręciła w lewo, zgodnie z oczekiwaniami blondynki. Wprowadzona w narożnik wygięła się lekko ku środkowi czworoboku. W połowie długiej ściany odbiły na woltę o średnicy dwudziestu metrów. Dzięki porządnej rozgrzewce nie miała problemów z elastycznym wygięciem kłody wokół wewnętrznej łydki kobiety. Utrzymywała ustawienie bez wspomagania ze strony jeźdźca. Nie wpadała łopatką ani nie wypadała zadem, a co najważniejsze - nie zgasła. Jeszcze przed zamknięciem figury wyprostowała łeb, za którym podążyła reszta ciała. Na koncentrację klaczy mocno oddziaływała obecność widzów, którzy akurat dzisiaj mocno ją denerwowali. Częste stosowanie przez zawodniczkę półparad to dobry wybór. Skupiały uwagę rudej przed wykonaniem ćwiczenia oraz w jego trakcie. Wyjeżdżając narożnik wykonała pierwszy skok galopu na lewą nogę. Ciężar ciała przeniosła na zad, wykazywała tendencję do ruchu "pod górkę". Zadnimi nogami wkraczała mocno pod kłodę, kopyta stawiając pod popręgiem. Tym razem jej tempo nie wymagało szczególnej korekcji, kroczyła przed siebie pewnie i w równowadze. Dokładnie wyjechały kolejny narożnik, by zaraz zejść na koło. Z pomocą Ross nakreśliła równy kształt o regulaminowej wielkości. Zamknęły figurę, pokonały narożnik, zaraz kierując się ku B. Mijając tę literkę gładko zwolniła do kłusa, choć zdecydowanie wolałaby galopować! W C ponownie zwolniły do energicznego, acz spokojnego stępa pośredniego. Ślady tylnych kopyt rudej przekraczały ślady przednich. Poruszała się nieco szybciej niż robiłaby to w stępie roboczym. Wkrótce, w H, zjechały na przekątną, by tym sposobem zmienić kierunek ruchu. Na oddanie wodzy zareagowała swobodnym wyciągnięciem szyi, co poniekąd skojarzyła z końcem pracy. Ależ się zdziwiła, kiedy kobieta w F pozbierała ją do poprzedniego ustawienia! No, hej! Skręciły w prawo, ładnie wpisując się w łuk. Na środku krótkiej ściany Sea ponownie przeszła do kłusa, choć nie uśmiechała się jej dalsza praca. Następnie w E weszły na woltę o średnicy takiej, jak poprzednich. Dobrze wpisała się w okrąg, nie wpadała/wypadała, utrzymała ustawienie, poruszając się równym tempem. W najbliższym narożniku, otrzymawszy przyzwolenie, przyspieszyła do galopu z prawą nogą prowadzącą. Poruszała się w pełnej harmonii z jeźdźcem, teraz już w pełni na nim skupiona. W C odbiły na ostatnie z programowych kół, które nakreśliły całkiem ładnie. Póki co szło im świetnie, patrząc na charakter i ostatnie zachowania rudej. Na wysokości B płynnie przeszła do kłusa roboczego. Po wyjechaniu narożnika zwróciły się ku linii środkowej. W X zatrzymała się, równo stawiając i obciążając wszystkie kończyny. Po ukłonie na długiej wodzy opuściły czworobok. Chwila stępa i powrót do stajni.
/zt
_________________
.........» pełne imię » Seacookie «
......» urodzona » Niemcy «
.........» dyscyplina » Przede wszystkim WKKW «
............» papiery » ... « » ... « » ... «
......» przyjaciele » jesteśmy drużyną, działamy razem »brak«
....» wrogowie: » jeśli wiesz, że przegrasz nie zaczynaj w ogóle. » ... «
..» akceptowani » to Tobie będę ufać i z Tobą pokonywać przeszkody.
.......»Brak«...» ... «
..» właściciel » jesteśmy jednością i nic nas nie rozdzieli » Orchard Stable «
....» osiągnięcia: » wiedziałam, że do czegoś dojdę ......» II miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. L pod Kate «
......» VII miejsce w zawodach crossowych kl. preliminary pod Diego «
......» IV miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. L pod Anną «
Płeć: ogier Wiek: 20.09.2007 Rasa: Riding pony Cena: £2450 Doświadczenie w skokach: 50 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 56 Doświadczenie z lonżowania: 27 Kondycja: 49 Szybkość: 40 Klasa startów: WKKW: PONY
Wysłany: 2016-05-31, 22:44
// Z racji ograniczonego czasu – skrócona rozgrzewka
Minęło trochę czasu, odkąd Snow Dancer pojawił się na ujeżdżeniowych zawodach, niemniej od razu można było zobaczyć w nim zapał. Regularnie ruszany na lonży, karuzeli oraz basenie (a także od czasu do czasu pod siodłem), nie posiadał w sobie chęci do nagłego ruszenia galopem przed siebie, za to aktywnie kroczył do przodu, od razu wykazując się pełnym zaangażowaniem zadu. Atmosfera zawodów sprawiała, że od czasu do czasu samoistnie „zbierał się od ręki”, prężąc szyję i uwydatniając przy tym swoją muskulaturę – wszystko w celu popisania się. Najchętniej Snow sam zrobiłby cały przejazd, niemniej z racji posiadania pewnego ciężaru na grzbiecie - wstrzymał się od kombinowania. Z reguły był neutralny w stosunku do jeźdźców, jeśli ktoś popełniał błąd, on i tak automatycznie wykonywał ćwiczenie dobrze, potrafiąc wyczuć pragnienie osoby, która zdecydowała się wsiąść na jego grzbiet. Budziło to pewne problemy, ponieważ z czasem potrafił zacząć ignorować dane sygnały, najnormalniej na świecie uznając, że osoby nieperfekcyjne nie powinny gościć na jego plecach. Na razie wydawał się chętny do współpracy, po części przez chęć dobrego zaprezentowania się innym. Lubił być idealny. Tak czy owak, nie zgłosił oporów podczas podciągania popręgu, strzygąc jedynie uszami w reakcji na słowa mężczyzny. Stępował dynamicznie, włączając w pracę zad i spokojnie przyjmując kontakt z ręką jeźdźca. Przemielił parę raz wędzidło, by zaraz po tym opuścić szacowny łeb, nie uwieszając się jednak na wodzy. Od czasu do czasu łypał na inne pary niebieskimi ślepiami, niemniej nie zgłaszał większych oporów, potrafiąc odpowiednio się zachować. Na kołach poprawnie wpisywał się w łuki, początkowo z opóźnieniem reagował na niektóre pomoce, jednak w miarę upływu czasu coraz więcej sobie przypominał. Początkowo podczas dodawania wymykał się spod kontroli z powodu podekscytowania, niemniej szybko przypomniało mu się „co i jak”. Zagalopowanie było płynne, Snow tylko raz „oddał z zadu”, chcąc sprawdzić równowagę jeźdźca. Test zdany pomyślnie, tak więc kuc pozwolił mu na dalsze siedzenie i wydawanie rozkazów. Dalsze elementy również nie sprawiały mu większych problemów, nie licząc drobnych niedociągnięć wynikających z dłuższej przerwy od pracy w siodle.
PRZEJAZD
Podczas wjeżdżania na linię środkową ogier postawił uszy na sztorc, bystro wpatrując się błękitnymi ślepiami w budkę sędziowską. Szedł do przodu płynnie, krocząc lekko i prezentując pełną swobodę łopatek. Bezproblemowo przyjmował kontakt, pozostając przepuszczalnym w potylicy, radary delikatnie skierował do tyłu, oferując tym samym uwagę swojemu jeźdźcowi. Snow na pomoce wysłane przez Sugermana zareagował od razu – płynnie przeszedł w stój, równo ustawiając każdą kończynę. Zadnie nogi były podstawione pod kłodę, nos znajdował się lekko poza pionem, a potylica była najwyższym punktem szyi. Pozostawał czujny i uważny, gotowy zareagować na najmniejszy sygnał dany od jeźdźca. Gładko przeszedł z powrotem do dynamicznego kłusa, z impulsem, od razu prezentując wyraźnie dwutaktowy chód. Nie miał problemów z poruszaniem się po linii środkowej, nie spływał na boki, ani nie kręcił ciekawsko łbem. Podczas zakrętu nie uwieszał się na wewnętrznej wodzy, zamiast tego owijał się wokół łydki i subtelnie zginał w potylicy, cały czas aktywnie angażując w pracę zad. Narożnik wyjeżdżał równie dokładnie, prezentując sędziom przyjemny dla oka widok. Na kole odruchowo mocniej angażował wewnętrzną zadnią nogę, tylne kończyny poruszały się śladami przednich, nastąpiło lekkie wygięcie w tułowiu i potylicy, jednak w żaden sposób ogier nie naruszył rysunku koła. Nie tracił tempa podczas wykonywania tej figury, nie próbował także przyśpieszać, pozostając całkowicie skupionym na sygnałach, które wysyłał jeździec. Po dojeździe na ścianę Snow zastrzygł uszami, łypiąc bystrym ślepiem w bok, jednak nie wykrzywił przy tym łba. WKKW’ista nie miał problemów podczas wjazdu na przekątną, nie zostawił za sobą zadu, jak zdarza się niektórym koniom, zamiast tego aktywnie poruszał się do przodu. Reagując na pomoce wydłużył swój krok, nie zmieniając jednak tempa, ani ustawienia. Jego równowaga przeniosła się do przodu, jednak ogier nie próbował uwieszać się na wodzy, dobrze odnajdując się w tym ćwiczeniu. Poruszał się elastycznie, mając prawidłową mechanikę stawów kończyn przednich oraz tylnych. Skrócenie nie sprawiło mu większych problemów, ogier w dalszym ciągu poruszał się z dobrą równowagą, w całkowitym rozluźnieniu, co z całkiem ładnym wyglądem sprawiało, że był „przyjemny dla oka”. Równo oparty na wodzach szedł do przodu chętnie, prawidłowo wyginając się w narożnikach. Nie zgłaszał żadnych oporów przed wejściem na koło, ponownie nie stracił nic z ustawienia, za to dokładnie owinął się wzdłuż łydki jeźdźca, prawidłowo wyginając ciało na wolcie. Powrót na pierwszy ślad, Snow był wyraźnie zadowolony z całości przejazdu, nic nie mogło go rozproszyć. W A płynnie przeszedł do stój, ponownie delikatnie zaokrąglony, czujny i gotowy do odpowiedzi na dalsze pomoce. Równe obciążenie wszystkich kończyn, brak problemów z zachowaniem nieruchomości. Poproszony o stęp chętnie ruszył do przodu, od razu lekko przekraczając tyłami ślady przednich kończyn. Miał swobodne łopatki, prawidłowo pracował zadem, był widocznie rozluźniony. Posłusznie szedł tam, gdzie wskazał jeździec, widocznie z nim współpracując. W reakcji na półparadę odchylił uszy do tyłu, unosząc przy tym lekko łeb, ale nie wymykając się z kontaktu. Zakłusowanie było płynne, ogier nie tracił ani równowagi, ani wypracowanego ustawienia.
_________________
Osiągnięcia
I miejsce w klasie L - pony (ujeżdżenie) pod Sugermanem.
Płeć: ogier Wiek: 12lat Rasa: Achał-tekiński Właściciel: Christian Levrull Cena: £3250 Doświadczenie w skokach: 75 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 128 Doświadczenie z lonżowania: 52 Kondycja: 49 Szybkość: 41 Klasa startów: Ujeżdżenie: N
Wysłany: 2016-05-31, 22:59
Krakatau w ogóle nie był poruszony atmosferą zawodów. Zachowywał się jakby była to dla niego codzienność, spokojnym spojrzeniem omiatając otoczenie. Ponadto z Anais miał już wcześniej styczność, więc nawet jej osoba nie budziła w nim większego zainteresowania.
Za sprawą działania Brunetki, miękkim, sprężystym kłusem wszedł na czworobok. W reakcji na półparadę cofnął nieznacznie do tyłu ucho, by następnie w jednej chwili stanąć niczym wryty. Poprawny dosiad Kobiety jak i stosowne pomoce zaowocowały równym zatrzymaniem, a kopytny przez cały czas pozostawał przepuszczalny w potylicy. Na wtórny sygnał do kłusa zareagował podobnie - zerwał się do wyższego chodu, nie robiąc ani jednego kroku stępa. Nie był to koń ani do przodu, ani do pchania. Potrafił chodzić idealnie, o ile dostawał czytelne sygnały od swojego jeźdźca. Tak więc dopóki Anais nie plątała mu w jego małym móżdżku, Achał szedł jak marzenie. Utrzymywał raczej miarowe tempo, aczkolwiek przyzwoicie pracował przy tym kończynami. Nie giął jednak swej szyi, bo było to sprzeczne nie tylko z jego przekonaniami, ale także budową. W C posłusznie skręcił w lewo, ładnie wpisując swoje jasne cielsko w narożnik. Z wejściem na woltę również nie robił żadnych problemów. Sprawnie owinął się wokół łydek Kobiety, tworząc przyzwoitego banana. Nie wypadał z figury ani zadem, ani łopatką, dzielnie podążając za ręką Anais. Zachowując dobrą jakość kłusa dojechał aż do narożnika, w którym za namową swojej kompanki zagalopował. Przejście było płynne, w pełnej równowadze i harmonii. Kopytny szedł ładnie zaokrąglony, przyjemnie pracując zadem. W dalszym ciągu nie wysilał się jednak z nadmierną pracą szyi. Koło w owym chodzie wykonał niemalże identycznie, co to sprzed paru chwil. Nie zrobił przy tym nic, z czego Francuska mogłaby być niezadowolona. Kolejne przejście nie różniło się od pozostałych. Krak wykonał zmianę płynnie i przyjemnie dla oka, nie wypadając ani na chwilę ze swojego ustawienia. Do stępa wrócił w punkt, zdrowo maszerując przed siebie. Dopiero ze stępem swobodnym wystąpiły komplikacje. Achałowi bowiem nie uśmiechało się obniżenie szyi, toteż zrobił to w jedynie niewielkim stopniu. Nie zbaczał jednakże z linii i chwilę po dojechaniu do końca ponownie wrócił w stęp pośredni. Zakłusowanie wyszło odrobinę gorzej, a Krak przez pierwsze kroczki szedł nieco spięty. Minęło mu to jednak i wtórnie prezentował się z tej lepszej strony. Wraz z upływającym czasem zaczynał się nieco rozleniwiać, więc na kole Zawodniczka musiała go nieco aktywizować. Nie zaburzyło to jednak kształtu i wielkości figury, która została wyrysowała dosyć precyzyjnie. Kolejne zagalopowanie i kolejne koło, które ani trochę nie zaskoczyło Cremello. Z jego chrap co jakiś czas wyrywało się ciche parsknięcie, spowodowane rosnącym zmęczeniem. Bądź co bądź, długotrwałe stanie w boksie nie wpływało najlepiej na jego kondycję. Tuż za literką B wrócił do kłusa i bez buntu wszedł na linie środkową, by następnie zatrzymać się w X. Parsknął przeciągle i na długiej wodzy zszedł z czworoboku.
Płeć: klacz Wiek: 9 lat Rasa: KWPN Właściciel: Christian Levrull Cena: £2600 Doświadczenie w skokach: 13 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 88 Doświadczenie z lonżowania: 46 Kondycja: 26 Szybkość: 22 Klasa startów: Ujeżdżenie: P
Wysłany: 2016-05-31, 23:05
Mimo, że czasami miewała swoje odpały to tak naprawdę była dobrym koniem. Chętnie współpracowała z człowiekiem jeśli już była w stanie mu zaufać i choć z Christianem jeszcze niewiele miała do czynienia to kojarzyła mężczyznę pozytywnie i swobodnie czuła się w jego obecności. Powoli odwykała od przyzwyczajenia się wyłącznie do jednej osoby – w Orchardzie miała już styczność z kilkoma, które nie zrobiły jej krzywdy i które nauczyły, że nie wolno ograniczać się do jednego osobnika. Gdyby dalej funkcjonowała w ten sposób zwyczajnie umarłaby z tęsknoty za poprzednim właścicielem i stała się zupełnie dzika.
Swobodnie nadążała za wszelkimi pomocami, których udzielał jej Christian i zeszła na przekątną dokładnie w momencie, w którym ją o to poprosił. Chętnie zaangażowała zad i opuściła łeb, wyraźnie pchając się do przodu i przekraczając zadnimi kopytami ślady przednich. Co jakiś czas przemielała także wędzidło w pysku, który zaszedł już cały pianą. Raz po raz tuliła i stawiała uszy, ale śledzenie otoczenia radarami ani na moment nie wytrąciło ją z pełni rozluźnienia, które aktualnie prezentowała jej wysportowana sylwetka. Nie spłynęła także z linii, po której prowadził ją Christian – całkowicie skupiona na pracy stawiała równe kroki, kreśląc kopytami idealną przekątną placu. W literce F przeszła w stęp roboczy i nastawiła uszy kiedy dotarła do niej przekazana przez jeźdźca półparada. Prychnęła głośno, jeszcze aktywniej prąc do przodu by w literce A gładko przejść do kłusa. Płynnie i swobodnie weszła w wyższy chód, ani na moment nie rozwalając się z ustawienia i wciąż trzymając kontakt z jeźdźcem.
Aktywnie szła przed siebie, wyraźnie i mocno wyrzucając przy tym nogi, których kroki akcentowała wyrzucaniem w przód kopyt i energicznym uderzaniem nimi o podłoże. Przed połową długiej ściany ponownie stała się czujna na kolejną z komend by gładko wejść na koło o średnicy całego placu. Ładnie wpisywała swoje (wcale nie drobne) ciało w łuki i z łatwością wyginała się wokół wewnętrznej łydki jeźdźca, ani na moment nie tracąc przy tym zapału do pracy. Tempo, które utrzymywała było aktywne i elektryczne a klacz szła w dużej równowadze, ani na moment nie wypadając z ustawienia. Wciąż mieliła w pysku wędzidło, powstałą pianę rozrzucając wokół siebie i przyozdabiając w ten sposób klatkę fikuśnymi kleksami. Zaraz po zamknięciu wolty i przejechaniu kilku taktów kłusem wyczuła zmianę ułożenia ciężaru jeźdźca, a także kolejne skupiające jej uwagę impulsy, które bardzo dobrze rozpoznawała – zdążyła więc przygotować się na nadchodzącą zmianę by dokładnie po wypuszczeniu jej do wyższego chodu gładko wejść w galop, zręcznie odgadując przy tym nogę, na którą chciał poruszać się jeździec. Nie był to jednak wyłącznie jego zamysł – już sam łuk oraz strona, na którą aktualnie się poruszali sugerował zagalopowanie na prawo, które wyszło niemal perfekcyjnie. Niemal – bo gdyby ktokolwiek był perfekcyjny, wtedy to słowo straciłoby na wartości.
Dokładnie w literce C chętnie weszła na kreślone przez Christiana koło. W jego trakcie – podobnie jak podczas poruszania się w kłusie – nie straciła aktywnego rytmu foulee, z łatwością gięła się wokół łydki jeźdźca i chętnie angażowała do pracy zad, który stał się motorem napędowym całego przedsięwzięcia. Po zamknięciu koła z łatwością wróciła na ścianę by następnie skrupulatnie wpisać się w narożnik i kontynuować chód. Stale utrzymywała wrażenie „galopu pod górkę” mocno pchając się od zadu i ładnie wyrzucając w przód przednie nogi. I kiedy już miała się rozkręcać poczuła od jeźdźca kolejne polecenie, a dociążenie jej zadu nieco zbiło z tropu zapędy Gniadej, która poczuła zew wolności i zamarzyła sobie o dzikim biegu przed siebie. Atmosfera zawodów udzieliła jej się jednak na tyle, że klacz nie była w stanie, a nawet nie chciała przeciwstawiać się jeźdźcowi, toteż kiedy ten zadziałał na nią ograniczająco, z łatwością weszła na niższy bieg, zmniejszając przy tym także obroty, a więc nieco zwolniła tempo.
Ładnie wpisała się w kolejny narożnik a następnie łuk prowadzący ku linii środkowej. Szła po równej, prostej linii, dzięki ograniczającym pomocom jeźdźca ani na moment nie wychodząc z niej żadną z nóg i ponownie postawiła wysoko uszy, czując kolejne, przekazane przez Christiana, półparady. Zatrzymała się dokładnie w środku czworoboku, ustawiając obie pary nóg w równych liniach, zaraz po tym jak tylnymi weszła głęboko pod kłodę. Przemieliła w pysku wędzidło i zachowała nieruchomość podczas gdy Levrull kłaniał się sędziom a następnie wyciągnęła łeb do dołu, korzystając z długiej wodzy, i chętnie opuściła czworobok odbierając z ulgą moment odpoczynku.
Po rozstępowaniu ruszyła z właścicielem do stajni i z powodu zmęczenia grzecznie pozwoliła mu się oporządzić i odstawić do boksu.
Płeć: ogier Wiek: 11 lat (rocznik '07) Rasa: DRP - gr.D (145cm) Właściciel: Vivianne Feron. Cena: £2850 Doświadczenie w skokach: 83 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 83 Doświadczenie z lonżowania: 56 Kondycja: 62 Szybkość: 71 Klasa startów: WKKW: PONY
Wysłany: 2016-05-31, 23:20
Dobrze się czuł pod "nadzorem" dziewczyny, gdyż dawała jasne i czytelne znaki, gdzie kompletnie nie musiał zgadywać. Stąd pozostając w reprezentacyjnym galopie bez problemu dał się wprowadzić na koło, zachowując równowagę, odpowiednie wygięcie w łuku, nie wpadał/wypadał żadną częścią ciała, pozostając w jednym, aktywnym rytmie. Tym sposobem wykonali poprawny rysunek koła po którym ogier wracając na ścianę parsknął cicho zaczynając być nieco zmęczony, ale na pewno nie tracąc przy tym na koncentracji.
Poprawnie wyjeżdżał narożniki w galopie, przez co wjazd na przekątną w K nie był większym problem dla niego. Pozostając w ustawieniu na prawo harmonijnie z amazonką kierował się do X, gdzie uprzedzony półpardą przemielił znacznie wędzidło rozluźniając się zarówno w potylicy jak i w plecach (uwypuklił je) przez co wykonał poprawne przejście do kłusa roboczego, wyczuwając, że dziewczyna ustawia go następnie na lewo odpuścił na tą stronę, lekko się wyginając i energicznie wszedł w galop nie wychodząc przy tym z ustawienia. Znów pokazywał się z jak najlepszej strony, prezentując swoją okrągłą sylwetkę, mocno pracujący i obniżony zad, którego efektem był swobodniejszy przód siwka i wręcz ósemkowy galop pod górkę.
Przez dobrą równowagę ogiera ponowny wjazd na koło w E nie sprawił mu żadnych problemów, zachowując wcześniejszą jakość galopu poprawnie wpisywał się w łuk, lekko zginając się do wewnątrz, mocno pracując zadem swobodnie zachował rysunek utrzymując prostą, nie wypadającą sylwetkę. Powrót na ścianie i praktyczni od razu powrót do prostego ciała po sugestii dziewczyny. Tak jak wcześniej wyjeżdżając dokładnie i poprawnie narożniki wjechał na przekątną w harmonii przechodząc w X do kłusa roboczego, od razu prezentując nienaganną kadencję (lekki elektryczny przód, silny, obniżony zad, luźne pracujące plecy). Swoim skocznym krokiem udał się na koniec przekątnej, dobrze wpisując się w jej wyjazd w zgięciu.
Wjazd na kolejną przekątną, gdzie bez problemu odczytując intencje dziewczyny chętnie poszerzył krok, nie tracąc na jakości kłusa, wręcz zyskując przez widoczne zawieszenie w trakcie dodania, przy zachowanej swobodzie łopatek mógł pokazać naprawdę coś, choć nie był to wyciągnięty już było widać, że mały potrafi.
Równy wjazd na linię środkową, rozluźnienie przed zatrzymaniem doprowadziło do równego i płynnego zatrzymania, w trakcie ukłonu nie wychodził z ustawienia, by następnie z chęcią skorzystać z luźniejszej wodzy i opuścić czworobok, a każdą nagrodę łakomie przyjmować!
Osiągnięcia:
- I miejsce w zawodach WKKW PONY z Vivianne Feron.
- II miejsce w zawodach skokowych kl.LL z Adele Solve.
- II miejsce w zawodach crossowych kl. Pony z Vivianne Feron.
- II miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl.L (pony) z Vivianne Feron.
- III miejsce w zawodach skokowych kl.LL z Adele Solve.
- VII miejsce w zawodach WKKW kl. PONY z Caroline Hathaway.
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Wzrost: 189 cm Zawód: jeździec & trener Partner: Liska Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell Pieniądze: £12235 Punkty doświadczenia: 437 Skoki: 133 Ujeżdżenie: 253 Cross: 35 Obycie z koniem: 17
Wysłany: 2016-05-31, 23:33
Dzięki spokojnemu, płynnemu zakłusowaniu możliwe były błyskawiczne reakcje jeźdźca i to wcale nie korygujące dobrą dynamikę chodu, tylko zwyczajnie przygotowujące na to, co miało nastąpić za parę kroków, a zatem dwie półparady i już w narożniku przesunął zewnętrzną łydkę za popręg, dając zaraz impuls do zagalopowania od łydki wewnętrznej połączony oczywiście z tak naprawdę decydującym wypchnięciem od prawego biodra, aby faktycznie był to pełen sygnał do zagalopowania na prawą nogę. Jego ręka pozostawała w równowadze niezależnie od poczynań reszty ciała i cały czas oferowała Dancerowi stabilny acz elastyczny kontakt. W galopie nie pochylał się do przodu, jak zdarzało się to robić niektórym jeźdźcom, już za długo się w to bawił, by popadać w takiego rodzaju błędy. Jego dosiad był wręcz książkowy, od ucha przez ramię i biodro aż po piętę ciągnącą w dół i jednocześnie lekko wyciągniętą na zewnątrz od konia można było poprowadzić na zdjęciu kreskę od linijki, przy czym nie pozostawał ani trochę sztywny i to jego ciało, chociaż wydawać się mogło, że niewiele robi, całe współpracowało z koniem, brutalnie trochę mówiąc, choć przecież w tym wszystkim ani trochę brutalności nie było, narzucało ciału Snowa swoją wolę, a tą wolą był galop po prostej jedynie do B, przed którym to już przygotował go do wygięcia i równo na którym zaczął wprowadzać go na koło, tym razem o średnicy 20 metrów, a zatem mające swoją połowę równo w literze E. Podobnie jak w kłusie, brunet prowadził swego wierzchowca po równomiernym łuku, także wylądowali dokładnie w miejscu, w którym koło się rozpoczęło, a zatem zamknęli je w dobrym stylu i jego pomoce kierowały kuca już po ścianie, praktycznie powtarzając układ z kłusa - przed literą K ponowne półparady i zabranie na przekątną, tym razem poprzez wyraźne podtrzymywanie pomocy takimi, jakimi były i ewentualne dociążanie dosiadu kontrolował małego WKKW'istę, by ten mu się nie próbował rozpędzać i pozostając w galopie roboczym, nie tracił czujności na jego pomoce. Nie zamykając go w ręku i tylko trzymając dobry kontakt, wyznaczał mu prostą ścieżkę w stronę M poprzez X, na którym to zaczął znowu pracować półparadami by na środku odcinka pomiędzy X a M po dociążeniu dosiadem i zaciśnięciu kolan przy lekkim przymknięciu ręki przejść do kłusa, od razu ciężarem sprowadzając go do niewyścigowego tempa, a nawet, powiedziałabym, do poprzedniego, dobrego, roboczego. Całe te szybkie reakcje i działania po to, by w kłusie znów półparadami go przygotować i przesuwając zewnętrzną łydkę za popręg, generalnie podobnie jak poprzednio tylko że odwrócone strony, zagalopować na lewą nogę, wchodząc jednocześnie z przekątnej na ścianę w M. Programy ujeżdżeniowe często były budowane w oparciu o koncepcję odbicia lustrzanego, toteż sytuacja w galopie na lewo była podobna do tej z galopu na prawo - brunet prowadził wierzchowca po pierwszym śladzie, w nie mniejszym stopniu niż wcześniej zwracając uwagę na wyprostowanie na ścianach oraz wyjeżdżanie narożników, by przed E przygotować go na koło o średnicy 20 metrów które pojechali tak, jak to poprzednie, kończąc idealnie w punkt. Dalszy galop podtrzymywany od łydki i biodra, aż do litery F po ścianie, od F w stronę H ponowne skierowanie po półparadzie na przekątną, chłopak pozostawał w dużym skupieniu, aby utrzymać tempo aż do odpowiedniego miejsca, którym to było X, za któym, po kolejnych półparadach, podobnie zwolnić konia do kłusa roboczego, nie zaburzając w tym przejściu swojej równowagi w dosiadzie, a zatem umożliwiając mu tym samym utrzymanie jego równowagi i zapewniając mu ze swojej strony idealne warunki do płynnego przejścia o chód w dół. Teraz w kłusie dokończyli przekątną i powrócili na ścianę dokładnie w literze H. Luke pilnował, by po dwóch galopach jego małe wielkie konisko nie próbowało się rozpędzać, a w pilnowaniu idealnie służył mu dobry dosiad, narzucający tempo bez konieczności ingerowania nadmiernego ręki, co w takim razie nie powodowało niepotrzebnych napięć, spięć i szczęków w ustawieniu. W takim kłusie przeprowadził go przez całą krótką ścianę i zaraz po narożniku i kilku półparadach ponownie wyprowadził go na przekątną od litery M do K, ponownie wydłużając mu ramę poprzez przesunięcie ręki oraz dodając impulsu od łydki i dosiadu. Na szczęście dobrze przećwiczyli ten element dodania na rozgrzewce i Snow zaakceptował, że nie może pędzić i wyrywać się poza to, co pokazuje mu jeździec, dlatego kłus pośredni łatwo było po kilku półparadach i dobrym oddziaływaniu dosiadu, kolana i ręki wyhamować do roboczego na końcu przekątnej, przy K, wracając tam w roboczym tempie na ślad. Teraz już tylko w dobrym i aktywnym tempie zostało im wyjechanie narożnika i ciasne skręcenie przed A, tak, żeby wjechać idealnie na linię środkową. Kierowali się zatem, bez zaburzenia tempa, bo Luke podtrzymywał je w trakcie ciasnych zakrętów wewnętrzną łydką, prosto w stronę C, a zatem na ich trasie znajdowała się litera X, która była ostatecznym celem. Chłopak wyjeżdżał wszystko do końca i nie pozwolił na zwolnienie przed X, tylko półparadami podtrzymywał aktywny krok kłusa i jednocześnie przygotowywał na pełna paradę, która nastąpiła równiusieńko w X. I tak oto, w stój przełożył wodze do lewej ręki, ukłoniłsię ponownie sędziostwu, kończąc tym samym ich przejazd, a gdy już się mu odkłoniono, ruszył ze Snowem stępem, oddając mu od razu wodzę i klepiąc go po ładnej szyi. Teraz już w pełnej swobodzie kierowali się ku wyjściu z czworoboku w A, a gdy je przekroczyli, udali się na rozprężalnię, na której kucyk został porządnie rozstępowany.
I odjechali.
_________________
so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~
przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integritypromise, saver ~
it's my dream team
»»soi runandhideandtearmyselfup
start again with a brand new name ....................and eyes that see into
....................................i n f i n i t y
Płeć: klacz Wiek: 8 lat Rasa: koń hanowerski Cena: £4700 Doświadczenie w skokach: 222 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 41 Doświadczenie z lonżowania: 23 Kondycja: 91 Szybkość: 87 Klasa startów: Skoki: CS
Wysłany: 2016-05-31, 23:41
Przy pokonywaniu kolejnych narożników klacz zachowywała się już pewniej i mężczyzna nie musiał wysilać się tak bardzo, by zadanie zostało wykonane poprawnie. Niemniej przezorny jest zawsze ubezpieczony, a znając możliwości kobyły Davidson powinien być cięgle w pogotowiu. Skierowawszy się na przekątną i otrzymawszy więcej luzu, instynktownie wyciągnęła szyję i nieco opuściła łeb. Mięśnie łopatek i grzbietu również przestały się tak mocno spinać, co owocowało spokojniejszym, acz nadal aktywnym krokiem. Jej większe rozluźnienie było widoczne gołym okiem, jednak na jego rzecz nie odpuszczała swojego ustawienia i lekkiego kontaktu na pysku. Po dotarciu do przeciwległego narożnika ponownie uniosła głowę, szybko wracając do wcześniejszej pozycji. Również krok klaczy się zmienił. Choć nadal poruszała się w sposób naturalny i przypisany wyłącznie sobie, to różnił się od tego sprzed kilku chwil. Miał w sobie zdecydowanie więcej dynamizmu i zwartej energii, mimo że wciąż poruszała się stępem. Kroczyła przed siebie aktywnie i pewnie, nie wahając się przed dalszymi ćwiczeniami. Po dokładnym wyjechaniu kolejnego narożnika i dotarciu do środka krótkiej ściany kobyła natychmiastowo zareagowała na pomoce jeźdźca, chętnie oraz płynnie przechodząc w wyższy chód. Roboczy kłus dawał jej możliwość poruszania się własnym rytmem i pozwalał na prezentowanie siebie tej lepszej strony, która choć była nastawiona raczej ku skokom, radziła sobie również z ujeżdżeniem, co właśnie udowadniała. Kara nawet nie próbowała zwalniać. O przyśpieszeniu myślała kilkakrotnie, jednakże nie mając ku temu stosownej okazji odpuściła. Zachowując ogładę poruszała się stałym tempem, które było aktywne, pełne energii i zaangażowania, jakie kobyła wkładała w to zadanie. Poprawne pokonanie czworoboku wymagało od niej większego skupienia, zaś Voice była koniem na tyle energicznym i nieokrzesanym, że ciężko było jej osiągnąć ten stan względnego skupienia. Właśnie dlatego tak istotne były te skupiające jej uwagę półparady. Wraz z ich wykonywaniem mogła się bardziej zaangażować i przenieść sporą dawkę zainteresowania na jeźdźca dyktującego kolejne polecenia. Znalazłszy się na środku długiej ściany ponownie wjechała na łuk, rozpoczynający dwudziestometrowe koło. Strzeliła gwałtownie ogonem, jednocześnie wchodząc w charakterystyczne ustawienie, dyktowane głównie poprzez działania mężczyzny. Zachowując jednostajne tempo oraz rytm, wykonała okrążenie o - prawdopodobnie - właściwym kształcie. Nie wypadła przy tym łopatką, ani zadem. Po zakończeniu figury kobyła podążyła do wyprostowania ciała, które jednak nie trwało zbyt długo, bowiem w chwilę później przyszło się jej zmierzyć z kolejnym łukiem - tym razem podczas wyjeżdżania narożnika. Choć zadanie wydawało się bardzo łatwe, to kara męczyła się podczas jego wykonywania. Nastawiona była na maksymalne skracanie swojej drogi, zaś tutaj wszystko opierało się na dokładności i choćby coś miało trwać wieczność, to koniecznie musiało być zrobione od początku do końca w największym skupieniu - tak podchodziła do tego kobyła i w niektórych kwestiach chyba się nie myliła. Nic dziwnego, że ta dyscyplina niezmiernie ją nudziła. Nie mogła jednak o sobie decydować, bowiem była jedynie zwierzęciem. Dzięki temu, że wcześniej kilkakrotnie wykonywała podobne ćwiczenie teraz nie miała z tym dużego problemu. Wjechawszy w narożnik, skręciwszy wystarczająco szyję oraz resztę ciała, po otrzymaniu impulsu przeszła do galopu. Oczywiście wystartowała na nogę, która w takiej sytuacji wydała jej się najsłuszniejsza, tj. na prawą. Nie gnała przed siebie w zawrotnym tempie, pozwalając na to, żeby jeździec zdecydował jak to ma wyglądać. Ostatecznie jej chód jak zawsze był dynamiczny i energiczny, zaś otrzymawszy możliwość wybrania własnego stylu była dla niej bardzo wygodna. Nie była kopytnym, który drobiłby swoje kroki ani takim, który przesadnie je wyciąga. W zasadzie jej wykrok był standardowy. Wyprostowała sylwetkę, a następnie płynnie weszła na koło. Skierowała swój pysk w stronę środka, zaś szyja i żebra wygięła wystarczająco - koło było dość obszerne, dlatego nie musiała się za bardzo giąć, a przy tym nadwyrężać - jednocześnie stworzyła przyjemny dla oka obrazek. Uporawszy się z przedostatnim narożnikiem galopowała energicznie dalej, dopóki nie otrzymała półparady. Wtedy jej tempo się nie zmieniło, acz klacz nieco się ocuciła i bardziej zaangażowała całe ciało, co wpłynęło na przejście do niższego chodu po ominięciu punktu B. Nie była zbyt zadowolona ze zwolnienia do kłusa, jednakże nie sprzeciwiała się. Ponownie zaokrąglając szyję w wyraźny rogal, kroczyła przed siebie pewnym krokiem. W ostatnim narożniku zachowała te samo ustawienie, co poprzednimi razami, a wkrótce skręciła na linię środkową. Tam zastrzygła uchem, jakby czując, że niechybnie zbliża się ku końcowi. Napawając się tą myślą rozejrzała się przelotnie, lecz nie poruszyła przy tym łbem i zachowała proste ułożenie ciała, co zapewniło jej dotarcie do X w idealnie prostej linii. Poprzedzony półparadą manewr zatrzymania zaowocował równym stanięciem konia centralnie w punkcie środkowym. Kobyła posłusznie wsunęła obydwie tylne kończyny pod kłodę, równając je w jednej linii z przednimi nogami. Obiła leniwie ogonem o bok, oczekując ostatecznego zakończenia akcji. Kiedy po upływie kilku sekund otrzymała więcej luzu na pysku mechanicznie opuściła łeb, uprzednio przemielając wędzidło. Z chrap karej wydobyło się głośne sapnięcie, jako manifest ulgi, którą poczuła, wychodząc z czworoboku spokojnym stępem.
Podczas okupowania rozprężalni, co rusz zaczepiała Harleya, szturchając go w ramię, lub skubiąc delikatnie jego mankiety. Najwidoczniej nie czuła się zbyt zmęczona. Po dotarciu do stajni, rozsiodłaniu i oporządzeniu chętnie przywitała się z wnętrzem swojego boksu. Pozostawiona sama sobie wraz ze smakołykami w postaci marchwi i jabłka, zabrała się za ich pałaszowanie, natomiast nim Davidson ją opuścił dała się cmoknąć w chrapy, po czym wargami zmierzwiła włosy mężczyzny.
[zt]
_________________
A R I A N A autumn de sprit x awalon
» 04 VII 07 «
discipline is just choosing between what
you want now and what you want most
klacz o wielkim zamiłowaniu do skoków i ogromnych
ambicjach, niebywale prezentująca się na parkurach
wysokich klas. charakteryzuje ją niebywale lekki i płynny
ruch, genialnie zaokrąglony galop i naturalnie podstawiany
zad. w stosunku do ludzi neutralna, wyrozumiała dla
początkujących jeźdźców i bardzo ufająca wcześniej poznanym
osobom. od kontaktu z innymi końmi nie lgnie, ale
nie bywa również agresywna.
7 x I msc | 1 x II msc | 3 x III msc
potomstwo: valkyria o. sternkämpfer potomstwo:viceroy o. desperado.....
Płeć: klacz Wiek: 13 lat Rasa: KWPN Cena: £2000 Doświadczenie w skokach: 26 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 31 Doświadczenie z lonżowania: 23 Kondycja: 34 Szybkość: 35 Klasa startów: WKKW: ENTRY
Wysłany: 2016-05-31, 23:44
Klacz po prostu lubiła mieć okazję do zaprezentowania się z jak najlepszej strony – im większa publiczność, ty lepiej. Ponownie nie miała żadnych problemów z wpisaniem się w narożnik, czy też wejściem na przekątną. Zdążyła już się uspokoić po galopie – akurat, ze względu na następną prośbę Jamesa. Klacz chędnie podążyła głową w dół, idąc teraz w całkowitym rozluźnieniu i równowadze przed siebie. Stęp był wyraźnie czterotaktowy, łopatki swobodne, zero oznak nerwowości. Nabieranie wodzy przez jeźdźca przyjęła ze spokojem, chętnie pogłębiając kontakt, równo ustawiając się na wędzidle. Przekraczała tyłami ślady przednich kończyn, idąc do przodu dynamicznie, ale wciąż znajdując się pod pełną kontrolą. W A chętnie zakłusowała, nie tracąc podczas przejścia równowagi, czy też uzyskanego ustawienia. Aktywnie wkraczała tyłami pod kłodę, wysyłając w ten sposób impuls przez całe ciało. Podczas wejścia na koło gładko owijała się wokół łydki jeźdźca, całe ciało wpisywała w wymagany ruch, jednocześnie cały czas podążając zadnimi nogami śladem przednich. Powrót na ścianę i spokojnym, roboczym kłusem do przodu. Mechanikę kończyn miała jak najbardziej prawidłową, co w połączeniu z przyjemnym dla oka wyglądem dawało jej szansę na docenienie ze strony sędziów albo chociażby własnego właściciela. Zagalopowanie tym razem bezproblemowe, płynne, bez utraty ustawienia. Na kole poruszała się w pełnej równowadze, ani razu nie zmieniając tempa. Nie napalała się już aż tak na pędzenie, dlatego przejście w niższy chód również było udane. Dynamiczny krok, wyraźnie dwutaktowy chód. Gładko wykręciła na linię środkową, zachowując odpowiednie zgięcie, z kolei potem nie miała problemów z poruszaniem się „na wprost”. Zatrymanie perfekcyjne, podstawiony zad, równo ułożone kończyny, nos lekko poza pionem i potylica w najwyższym punkcie. Z luźnej wodzy skorzystała od razu, raźnie schodząc z terenu czworoboku.
zt
Płeć: ogier Wiek: 11 lat {06.10.} Rasa: duński koń gorącokrwisty Wzrost: 170 cm Właściciel: Paul Cena: £2000 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 68 Doświadczenie z lonżowania: 49 Kondycja: 48 Szybkość: 48 Klasa startów: Ujeżdżenie: P
Wysłany: 2016-05-31, 23:49
Chociaż był w stajni od krótkiego czasu panująca tego dnia atmosfera gorączkowych przygotowań i wyczekiwania nie była mu obca, mimo to nie udzieliła mu się. Po zjedzeniu śniadania zachowywał się dość spokojnie. Póżniej pojawił się Paul. Do fototapety jeszcze nie dotarło, że to jego nowy właściciel, natomiast najwidoczniej miał zamiar zabrać go z nudnego boksu, więc karosz nie stawiał oporu, także na myjce i podczas siodłania. To na rozgrzewce zaczął się cyrk, ogier próbował jak zwykle dominować, a sprowadzony na ziemię był niezadowolony. Ostatecznie przed startem porządnie się rozgrzali.
PRZEJAZD
Zanim jeszcze wjechali na czworobok, gdy Paul wypchnął go do kłusa roboczego, wracając na kontakt, Duńczyk miał ochotę znowu przejąć inicjatywę, ale gdy znależli się na czworoboku jego nastawienie kompletnie się zmieniło: spotulniał, był gotowy współpracować z człowiekiem. Fotoradarów był ambitną bestyjką i danie plamy na zawodach przez przepychanki z jeżdżcem nie wchodziło w rachubę. Aktywny, wrażliwy na pomoce od chłopaka. Wjechali na czworobok, do X. Przed literką Paul wysyłał mu półparady, które pozytywnie na niego wpływały, by w X wysłać mu pełną, co spowodowało zamierzony skutek: dziesięciolatek zatrzymał się dokładnie w X, podstawiając zad i nogi. Wyglądał jak całkiem urodziwy posąg. Po chwili znowu wypchnął go do kłusa, Foxtrot płynnie ruszył eleganckim kłusem, sprawiającym wrażenie jak najbardziej naturalnego. Jak chciał, to potrafił. W E skierował go na koło. Kontynuując kłus w dobrym tempie nie szarpał się z jeżdżcem, tylko z nim współpracując zostając w ustawieniu i owijając się zgrabnie wokół jego łydek, wpisując w woltę. Zamknęli koło i ruszyli dalej na wprost, ogier nadal skupiony i zaangażowany, chcąc nie chcąc współpracując z człowiekiem. W ten sposób dojechali do literki K, wcześniej dokładnie i płynnie pokonując narożnik. W K dwudziestolatek przygotował karosza do zagalopowała, obciążając lewą stronę. Otrzymując pomoce duńczyk prawie wystrzelił spod Paula, jednak nie rozpędzając się zanadto, z marszu, płynnie wszedł w galop z lewej nogi. Pojechali dalej równym, eleganckim galopem. W A dostał kolejną półparadę na koło, które w jego wykonaniu wyglądało równie dobrze jak poprzednie. Nie wypadając z rytmu i ustawienia, ładnie się wyginał, wpisując w woltę o średnicy 20 metrów. Zamknęli koło i pogalopowała dalej pod ścianą, aż do B gdzie następna półparady poprzedzała pomoce do kłusa. Nadal w drodze wyjątku współpracując z jeżdżcem, wrażliwy na pomoce, płynnie przeszedł do żądanego chodu. Ruszyli dalej pod ścianą, Foxtrot nadal równym tempem. W C kolejna półparada, ściągnięcie wodzy i obciążenie zadu do stępu pośredniego. Dostosował tempo, krocząc energicznie i trzeba przyznać z wdziękiem baletnicy. Chociaż one mają tylko dwie nogi. Jechali w linii prostej, ładnie wpisując się narożniki, czego Paul pilnował. W drugim weszli na przekątną, z czym póki co ogier nie miał najmniejszych problemów. Po przekroczeniu literki H i popuszczenie wodzy, karosz utrzymując tempo i elegancki wykrok obniżył łeb, wyginając szyję w ładny luk, chociaż nie miał na to większej ochoty. Nadal był przekonany, że sam wie lepiej. W f wrócili do stępa pośredniego i energicznych, zaznaczonych kroków. Gdy znależli się w A kolejna półparada i czytelne pomoce od Paula, które sprawiły, że ponownie udało mu się płynne przejście, do kłusa roboczego. Ruszył po prostej, by na środku długiej ściany odesłany na koło przez człowieka, utrzymując tempo owijać się wokół jego łydek i przez odpowiednie eygięcie i nie wypadanie wpisać się w woltę. Ruszyli dalej. Pomiędzy H i C znowu ładnie "wskoczył" do galopu roboczego roboczego, jednocześnie precyzyjnie wyjeżdżając narożnik. Chociaż pewnie chciałby trochę poszaleć w galopie, trzymał się narzuconego tempa i skupiał na tym, by zaprezentować się jak najlepiej. Po pokonaniu narożnika skręcili na koło, gdzie dziesięciolatek zachowywał się dokładnie tak jak wcześniej,cwspółpracując z Paulem.popieprzony - to chyba komplement dla Foxtrota?
Znowu na długiej ścianie, koń spokojnie utrzymywał tempo w galopie do literki B, gdzie po półparadzie Paul ściągnął mu wodze i odchylając się w siodle zasygnalizował mu kłus, do którego ogier również bezproblemowo przeszedł. Narożnik, krótka ściana, w A na linię środkową do X, gdzie Paul go zatrzymał. Ukłonił się i wypchnął dresażowca do stępa na długiej wodzy, którym opuścili spokojnie czworobok. Za to na rozprężania zrobił Paulosi małe piekło na ziemi.
Płeć: ogier Wiek: 13 lat [23.01.2005r] Rasa: DWB Właściciel: Elizabeth White Cena: £2750 Doświadczenie w skokach: 209 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 16 Doświadczenie z lonżowania: 12 Kondycja: 25 Szybkość: 75 Klasa startów: Skoki: CC
Wysłany: 2016-05-31, 23:54
Swobodny na przekątnej może nie był szczytem marzeń, ale nie wyglądało to najgorzej, wykonanie linii było precyzyjne, gdyż ogier niechętnie sam spływał w trakcie jazdy na płaskim, przekraczał o ten jeden ślad przy dobrych wiatrach, ale na pewno szedł rozluźniony i pozostawał na jej pomocach. Niechętnie wrócił do pośredniego co pokazał spięciem się jego ciała, tracąc nieco na jakości stępa, choć o dziwo szedł żwawiej niż wcześniej w odpowiedzi na mało subtelne ostrogi dziewczyny.
W A faktycznie zakłusował poprawiając nieco impuls w tym chodzie przez co na pewno mógł dostać teraz lepsze noty za dążność do ruchu naprzód. Nie było problemu z ustawieniem, raczej miał wywalone na to, dlatego tak jak chciała dziewczyna topornie odpuścił w potylicy zaokrąglając masywną szyję.
Na kole w kłusie nie było problemu z utrzymaniem równowagi, może momentami nieznacznie wypadał zadem, ale prócz tego wygięcie było jak najbardziej poprawne, nie wychodził z ustawienia i dawał się prowadzić po idealnej linii koła.
Przed H zagalopował płynnie wchodząc w galop z o wiele lepszym, lżejszym przodem niż wcześniej - dziabanie ostrogą ze strony dziewczyny popłaciło, bo łaskawie zaczął się ruszać do przodu. Prezentował rozluźnioną sylwetkę, dobrze wkraczając zadem pod kłodę, prezentując widoczny trzytaktowy galop w lekkim zebraniu - w końcu przy roboczym na więcej nie można było sobie pozwolić.
Na kole tak jak wcześniej nie miał problemu z odnalezieniem równowagi, dobrze wpisywał się w łuki nie wypadając/wpadając łopatką/zadem do wewnątrz/zewnątrz - tym razem elastyczność jego ciała wzięła górę i bez problemu szedł w ustawieniu po kole, dodatkowo z o wiele lepszym impulsem niż dotychczas, choć samoniesieniem nie można było tego nazwać.
Płynnie przeszedł do kłusa, na początku nieco płasko idąc do przodu, ale potem odnalazł elektryczność w chodzi i tak podążał do przodu do samego końca, wszystkie przejścia wykonywał płynnie, poprawnie, może na początku ciężko, ale teraz sędziowie nie mieli się do czego doczepić. Po wjechaniu na linię środkową utrzymywał równe tempo, proste ciało i w miarę poprawny jakościowo kłus. Zatrzymanie wykonał prawie idealnie równo, robiąc je tym razem od zadu, nie uwalając się aż tak mocno na przodach jak dotychczas. W trakcie ukłonu nie wychodził z ustawienia, a przy luźniej wodzy chętnie wyciągnął nosa wolnym krokiem (denerwując przy tym pewnie Elkę ;d) opuścił czworobok.
Płeć: ogier Wiek: 20.09.2007 Rasa: Riding pony Cena: £2450 Doświadczenie w skokach: 50 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 56 Doświadczenie z lonżowania: 27 Kondycja: 49 Szybkość: 40 Klasa startów: WKKW: PONY
Wysłany: 2016-05-31, 23:59
Snow Dancer cały czas nasłuchiwał sygnałów płynących od jeźdźca, dzięki czemu pomoce do zagalopowanie ie zaskoczyły go, więc automatycznie mógł poprawnie wykonać ten element. W wyższy chód przeszedł płynnie, od razu aktywnie wkraczał tylnymi kończynami pod kłodę, pchając całe ciało do przodu z wyraźnym impulsem. Odbił na koło, od razu gładko wpisując się w wyznaczony łuk. Owijał się wokół łydki jeźdźca, poruszając się w równowadze i w rozluźnieniu – nie zmieniał również tempa swojego chodu. Po powrocie na ścianę dalej galopował wyraźnie „pod górkę”, równo opierając się na obydwu wodzach, co świadczyło o zaufaniu do ręki jeźdźca. Wjeżdżając na przekątną obił ogonem o stawy skokowe, wyraźnie stawiając uszy na sztorc, nastawiają się na jakieś wydłużenie wykroku; niemniej takie polecenie nie nadeszło, tak więc ogier powstrzymał nadmiar chęci, pozwalając mężczyźnie decydować o dalszych elementach. Poruszał się na wprost, nie przejawiając chęci do zaburzenia tejże linii przez jakieś wykrzywienie łba albo zadu. Przejście do kłusa było płynne – najwyraźniej Snow nie miał w nawyku napalania się na wyższy chód, przez co także podczas przechodzenia w niższy nie zaczynał się buntować, co z reguły negatywnie wpływało na opinię sędziów. Półparady były w tym momencie niezwykle pomoce – dzięki nim Dancer cały czas pozostawał czujny, a to sprawiało, że mógł szybko reagować na poszczególne pomoce. Zagalopowanie było prawidłowe, WKKW’ista od razu śmiało szedł do przodu, nie bojąc się mocno akcentować fouli. Dynamiczność była jego ogromną zaletą – tak samo jak dość przystępny charakter. Odbicie na koło ponownie nie sprawiło mu żadnych problemów, tak samo jak wejście na przekątną. Snow wykonywał wszelkie elementy poprawnie, na co największy wpływ miały dokładne pomoce jeźdźca. Przejście do kłusa również bezproblemowe – ogier chętnie reagował na sygnały wysyłane przez mężczyznę. Na sam koniec dokładnie wyjeżdżał narożniki, utrzymując prawidłową głębokość zgięcia. Zakręt na linię środkową również bez większych kłopotów – może spóźnił się odrobinę. Zatrzymanie eleganckie – równo ustawione cztery nogi, podstawiony zad, koń gotowy do dalszej pracy. Gdy tylko dostał luźną wodzę spokojnie ruszył do przodu.
zt
_________________
Osiągnięcia
I miejsce w klasie L - pony (ujeżdżenie) pod Sugermanem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum