Harley Davidson Jeździec zaawansowany let's get party started!
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Podopieczny: Joy & Stradivarius & Valkyria Pieniądze: £12788 Punkty doświadczenia: 144
Wysłany: 2016-05-26, 19:04
Tytuł: Hodowca
Plany hodowlane Harłaka powoli szły do przodu... A co za tym szło - trzeba było pomyśleć nad zmianą harmonogramu pracy z Voice, stopniowym odsuwaniem jej od treningów na czas ciąży. Te zawody były jedną z ostatnich szans na wykorzystanie jej potencjału płynącego z regularnych, wspólnych treningów i starań o utrzymanie właściwej formy. Uśmiech rozświetlił jego twarz, ślepia zabłysły, gdy tylko wspomniał karą. Szczerze mówiąc - była jego numerem jeden, razem byli w stanie osiągnąć wszystko... Więc czemu by nie spróbować się w nowej dyscyplinie? Odebrał rozgrzaną już hanowerkę od swojego luzaka, wspiął się na jej grzbiet, dopasował strzemiona. Po znalezieniu stopami solidnego oparcia delikatnie wypchnął ją z krzyża, zachęcając do stępa. Ostatnie minuty przed wjazdem na maneż wykorzystał na wprowadzenie rozluźnionej klaczy na ustawienie przez najechanie jej na wędzidło i wyproszenie zaangażowania zadu przez skrócenia i półparady. Skupił się na ruchu niezastąpionej kompanki, musiał bowiem zgrać się z nią, wpasować w odpowiednie dla niej natężenie pomocy, poniekąd wyzerować po poprzednim przejeździe.
Po usłyszeniu zaproszenia na arenę, popuścił delikatnie wodze i jednocześnie poprosił o przejście w kłus roboczy przez sygnał łydki i wypchnięcie ze spiętego krzyża. Wprowadził karuskę na linię prostą, dbając o jej wyprostowanie i zachowanie odpowiedniej energii. Lekko unosił się z siodła, amortyzując wstrząsy i odciążając grzbiet Voice. Można było bez problemu ocenić, że nie jest początkującym - idealnie zgrywał się ze swoim wierzchowcem, jego dłonie nie podążały wraz z nim w górę i w dół, ale raczej pozostawały stabilne, nieruchome. Sam ruch w górę i w dół opierał się przede wszystkim na uniesieniu się i podążeniem biodrami delikatnie w przód przy rozluźnionych plecach. Chwilę przed X skupił na sobie karą przez posłanie jej półparady, a następnie na środku ujeżdżalni pełnej parady. Przy zatrzymaniu nie zapomniał o pracy łydki, która miała doprowadzić do utrzymania przez konia odpowiedniej postawy, ochronić przed wydłużeniem i rozluźnieniem się ustawienia. Po skłonieniu się sędziom, uśmiechnął się i pozwolił sobie zacząć realnie przedstawienie: ponownie poprosił Voice o wejście w kłus, w którym to poprowadził ją aż do E. Dbał o wyjeżdżanie kolejnych łuków i narożników. Starał się ułatwić hanowerce zadanie poprzez anglezowanie, w którym odciążał jej lewą, tylną nogę. W takiej sytuacji wkraczanie nią pod kłodę stawało się po prostu troszeńkę prostsze. Po półparadzie odstawił wewnętrzną dłoń, komunikując klaczy wkroczenie na łuk. Ruch dłoni był tu jednak tylko drobnym czynnikiem w ich komunikacji, która opierała się głównie na pracy łydek, bioder i rozłożeniem ciężaru. Mężczyzna dołożył wszelkich starań, by wyrysowane przez nich koło było równe i odpowiednio duże. Nie zastanawiał się nad tym jednak przesadnie długo, bo już czekały na nich kolejne zadania. Napiął krzyż, siadając głębiej w siodło i ściągając na chwilę wodze przy jednoczesnym przyłożeniu łydki mocniej do końskich boków, mniejwięcej na wysokości K, by chwilę później w momencie zgięcia w narożniku posłać rozluźnionej Insomnii pomoce do zagalopowania na lewą. Na wysokości litery A zamknął zgięcie szyi i potylicy klaczy przez pracę dłoni. Doprowadził ją do odpowiedniego zgięcia poprzez cofnięcie zewnętrznej łydki, która odtąd miała pilnować wygięcia zadu i utrzymanie wewnętrznej na popręgu, by uchronić hanowerkę również i przed wpadaniem do środka. Wzrokiem wodził po maneżu, w myślach odtwarzając kolejne kroki na ich trasie. Postarał się o utrzymanie równego tempa i skupienia Insomnii aż do B, gdzie posłał jej kolejną półparadę i prośbę o przejście w tempo niżej - kłus. Powoli zbliżali się do zmiany strony... Okręcił sobie hanowerkę wokół łydki w narożniku, w C ponownie przysiadł głębiej w siodło przy pulsacyjnym ściągnięciu wodzy, pomoce były na tyle stanowcze, że z miejsca jego wierzchowiec powinien przejść w stęp pośredni.
//1-6
_________________
I never knew perfection 'till
I heard you speak, and now it kills me Just to hear you say the simple things
Now waking up is hard to do
And sleeping is impossible too
Everything is reminding me of you
Płeć: ogier Wiek: 10 lat Rasa: Hannover Cena: £2300 Doświadczenie w skokach: 77 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 74 Doświadczenie z lonżowania: 28 Kondycja: 42 Szybkość: 40 Klasa startów: WKKW: 2*
Wysłany: 2016-05-26, 21:33
Dziś w stajni panował zwiększony niż zwykle ruch, co spowodowało, że Winning już od samego rana stał przy drzwiach boksu i wyciągniętym na korytarz łbem przyglądał się wszystkim biegającym po stajni ludziom. Raz po raz stawiał i tulił uszy na sekundę, zauważając, że nikt się nim nie interesuje, aż do momentu w którym ujrzał zbliżającego się mężczyznę, niemal od razu rozpoznając w nim Leona. Spiął się nieco, nie mając dobrych wspomnień po ostatnim treningu i rajdzie, ale że był koniem wybaczającym tego typu wybryki, zwyczajnie wpuścił go do swojego boksu, a nawet udał się za mężczyzną na myjkę kiedy ten go o to poprosił. Stojąc grzecznie przy wszystkich zabiegach pielęgnacyjnych i siodłaniu wkrótce udał się z mężczyzną na czworobok gdzie ładnie przeszedł przez rozgrzewkę, rozluźniając się maksymalnie już po kilku minutach. Chętnie giął się wokół jego łydek na woltach, wykonywał płynne przejścia między chodami i poddawał się każdemu polecanemu ćwiczeniu. Od samego początku angażował do pracy swój zad, pchając się ładnie do wędzidła i nie stracił polotu nawet kiedy stępowali przed wyczytaniem do startu.
Przejazd
Kiedy wywołano ich do przejazdu Winning chętnie ruszył w stronę areny, bez problemu odnajdując kontakt z łydką jeźdźca i wciąż chętnie angażując do pracy swój zad. To, że wolał skoki było powszechnie wiadome, co nie znaczy, że ujeżdżenie traktował mniej poważnie – ostatecznie był przecież WKKWistą, więc świetnie czuł się w każdej z tych dyscyplin i chętnie się w nich udzielał.
Pobudzany przez mężczyznę chętnie ruszył kłusem roboczym i wszedł na arenę, stawiając równe, aktywne kroki. Ograniczany przez jeźdźca w łydkach ani na sekundę nie zszedł ze ścieżki prowadzącej ku punktowi X a w nim zatrzymał się równo, korzystając z poprzedzających nowe zadanie półparad. Przednie nogi ustawił w prostej linii, zadnimi jednocześnie wkraczając pod kłodę, i zganaszował lekko głowę, prezentując przy tym nienaganną, niczym niezmąconą postawę. Przeczekawszy kilka sekund, w których mężczyzna wykonywał na nim jakieś dziwne manewry, ponownie przeszedł do kłusa roboczego, równo w momencie kiedy został o to poproszony. Parskając krótko ruszył przed siebie, podążając nadal prostym, równym szlakiem, a gdy dotarli do zakończenia linii środkowej skręcił w lewo, ładnie wpisując się w stworzony łuk i nie wypadając z ustawienia. Podobnie zachował się w narożniku, który stanął na ich drodze, i chętnie podążał ku środkowi długiej ściany, gdzie czekało na niego kolejne wyzwanie. Gładko wszedł na koło, dokładnie w miejscu, w którym poprosił go o to jeździec, i równym, aktywnym tempem nakreślił jego kształt, z łatwością owijając swe wielkie cielsko wokół wewnętrznej łydki jeźdźca. Przemielił wędziło w pysku, prostując się nieco, kiedy ponownie znaleźli się na długiej ścianie, i dokładnie w tym samym tempie co przed chwilą przeszedł do punktu K, w którym otrzymał kolejną wskazówkę o nadchodzącej zmianie ćwiczenia. Sugerując się sygnałem jeźdźca zagalopował na prawidłową nogę a już po chwili ładnie wpisał się w kolejne koło, na które został wprowadzony w literce A. Nawet w łukach tempo jego galopu było równe i aktywne, a siwek chętnie wyginał się pod wpływem wewnętrznej łydki jeźdźca, jednocześnie nie wypadając ani na moment z ustawienia. Gładko zamknęli woltę już po kilku sekundach, a ogier wyprostowawszy się nieco, kontynuował w tym samym tempie na wprost ściany i ładnie wpisał się w narożnik, sugerując przy tym pomocami ze strony jeźdźca. W literce B gładko przeszedł do kłusa, przybierając jego odpowiednie, robocze tempo, a gdy został poproszony o stęp z dużą chęcią przeszedł w niższy chód, nie tracąc ani odrobinę na aktywności zadu i wyraźnie przekraczając tylnymi nogami ślady przednich.
Płeć: ogier Wiek: 8 Właściciel: Leon Vardas Cena: £2300 Doświadczenie w skokach: 45 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 23 Doświadczenie z lonżowania: 16 Kondycja: 35 Szybkość: 40 Klasa startów: Skoki: L1
Wysłany: 2016-05-26, 22:25
Kilka dni po jego przyjeździe do Orchardu w stajni zaczęła się dziać rewolucja, która do tej pory nie miała tu miejsca. Ogier bacznie przyglądał się wszystkiemu co działo się na korytarzu, co rusz rejestrując nowe przechodzące pary, jedne już osiodłane, inne wracające z pola bitwy by spokojnie odpocząć w stajni. Nie liczył na fajerwerki – był w nowym miejscu, w którym trudno było zdobyć zainteresowanie człowieka, więc biernie przyglądał się wszystkiemu co działo się dookoła. Znudziło mu się to po około pół godzinie i kiedy postanowił wycofać się w głąb swego boksu, zarejestrował otwieranie się drzwi do jego mieszkanka i stojącego w nich mężczyznę. Zawołany przez niego, chętnie podszedł do człowieka, który dynamicznie uporał się z czyszczeniem i siodłaniem, a następnie wyprowadził konia w ręku na rozprężalnię, gdzie czekała na niego Elizabeth. Trącił dziewczynę pyskiem i pozwolił się dosiąść, nie robiąc przy tym żadnych zbędnych problemów. Również w trakcie samej jazdy był bardzo wyluzowany, ale jednocześnie skupiony na wszystkim czego wymagała od niego amazonka. Chętnie parł przed siebie wykonując wskazane przez nią ćwiczenia i gładko przechodził między chodami, nie tracąc przy tym ani odrobiny równowagi czy zaangażowania w pracę. Także podczas stępa, który dała mu na koniec rozgrzewki, chętnie szedł przed siebie zmotywowany możliwością rozruszania nóg i atmosfera zawodów.
Przejazd
Wypchnięty przez Elizabeth do kłusa roboczego gładko przeszedł w wyższy chód, szybko odnajdując przy tym kontakt z amazonką i ładnie angażując do pracy swój zad. Obniżył łeb i zaokrąglił nieco swoją sylwetkę, przez co wysiadywanie jego chodu przez dziewczynę mogło być nieco przyjemniejsze, i równo parł do przodu, mocno uderzając kopytami o podłoże. Postawił uszy, kiedy gdzieś z lewej strony rozbrzmiał dźwięk dzwoneczków, i wprowadzony przez dziewczynę na czworobok równo stawiał nogi po prostej, niczym niezakłóconej linii. Całkowicie skupiony na pracy i z ograniczonymi możliwościami spłynięcia na którąkolwiek ze stron zwyczajnie nie podjął się tego zadania, cały czas wyczekując na kolejne sygnały ze strony panny White, która wcale nie zwlekała z nimi długo. Uprzedzony półparadą ponownie wysunął w górę swoje radary i zatrzymał się dokładnie w punkcie X, już w pierwszym momencie prezentując swym srokatym cielskiem idealną postawę. Przednie nóżki ułożył w prostej linii, dokładnie tak samo postępując z tylnymi, kiedy tylko wkroczył nimi pod kłodę. Zatrzymanie było płynne i nie wystąpiły w nim żadne problemy, podobnie jak z nieruchomością, w której wytrzymał podczas ukłonu Elizabeth i ponownego zebrania przez dziewczynę wodzy. Gotowy do kolejnych zadań uważnie wyczekiwał sygnału ze strony brunetki, a kiedy tylko poczuł delikatne przytrzymanie na pysku ożywił się nieco, z łatwością od razu przechodząc do kłusa roboczego, nie stawiając przy tym ani jednego kroku stępa. Parł przed siebie, elegancko wyrzucając nogi wprzód i ponownie ani na moment nie schodząc z wytyczanej przez amazonkę linii, aby zaraz po dotarciu do jej końca łagodnie skręcić w lewo i po chwili wyjechać narożnik. W łukach chętnie poddawał się pracy łydek dziewczyny, chętnie wyginając swoje ciało podczas wpisywania go w zaokrągloną trasę. Opierając się na jej zewnętrznej łydce pilnował mocno ustawienia, w którym się znajdował, uznając ochoczo, że Elizabeth jest osobą doświadczoną i z którą bardzo dobrze mu się współpracuje. Przynajmniej na razie.
Wyprostował się nieco po wyjechaniu na długą ścianę i równym tempem dojechał do jej środka, gdzie wszedł na koło o średnicy dwudziestu metrów. Ponownie sugerując się sygnałami przesyłanymi przez kobietę giął się wokół jej wewnętrznej łydki, zachowując dokładnie tę samą prędkość co na prostej ścianie i ani na moment nie wypadając z ustawienia. Wiedziony impulsami przesyłanymi na wodzach wyginał także swój łeb lekko ku środkowi i parsknął głośno, wyrażając w ten sposób niejakie zadowolenie. Bardzo lubił konkretnych jeźdźców z delikatną ręka i mocniej działającym dosiadem toteż Elizabeth jako amazonka podobała mu się, z chwili na chwilę, jeszcze bardziej.
Nie wyrażał konieczności interweniowania w swoje zachowanie. Był grzeczny i posłuszny, bardzo chętnie współpracując przy tym z amazonką i ani przez moment nie dając jej powodów do zdenerwowania. Dopóki wysyłała mu jasne, niczym niezmącone polecenia, był w stanie gładko je wykonywać, nie stwarzając żadnych problemowych sytuacji. Ogólnie nie był koniem złym a jedynym powodem niewykonywania przez niego jakichkolwiek czynności był zły przekaz informacji, które w przypadku tego startu nie miały miejsca.
Wyprostował się nieco kiedy ponownie wjechali na ścianę i od razu postawił uszy na sztorc, odbierając sygnał zbliżającej się zmiany ćwiczenia. Skupiwszy się całkowicie na wykonywaniu polecanych przez Elizabeth elementów, już w chwilę później gładko przeszedł do wyższego chodu, z łatwością odczytując na którą nogę powinien wystartować, co sugerowało mu zarówno obciążenie odpowiedniego strzemienia jak i strona na którą poruszali się do tej pory. Zagalopowawszy poprawnie nadal szedł w ustawieniu, mocno angażując przy tym do pracy swój zad i prychając głośno utrzymywał równe i aktywne tempo chodu. Na koło wjechał równie pewnie co szedł po ścianie, z tym że w jego trakcie wyginał się mocniej w kłodzie, składał łeb nieco do środka i pilnował swego ustawienia, które było zgodne z ograniczającymi łydkami amazonki.
Po wyjechaniu wolty szedł nadal w wytyczonym przez brunetkę kierunku, ładnie wpisując się w narożnik, a w punkcie B chętnie i gładko przeszedł do niższego chodu. Poruszając się w kłusie roboczym z elegancją wyrzucał nogi do przodu, chcąc dać popis swoich najlepszych umiejętności i jednocześnie zadowolić zarówno Elizabeth jak i oceniających ich sędziów. Dokładnie w literce C przeszedł w jeszcze niższy chód, cały czas angażując się w wykonywaną pracę. Jego ramy poszerzyły się wyraźnie, kroki były długie i aktywne, a zad całkowicie zaangażowany w pracę. Na jego ciele pojawiły się pierwsze oznaki zmęczenia w postaci pojawiających się wypukłych żył, dających mu swoistą satysfakcję z wykonywanej roboty. Od przyjazdu do Orchardu jeszcze nie czuł się tak dobrze.
Płeć: kobieta Wiek: 23 lata Pieniądze: £4270 Punkty doświadczenia: 27
Wysłany: 2016-05-27, 11:48
[Piszę wszystko w jednym poście, bo troszeczkę czas mnie goni.]
Po rozgrzewce jeszcze przez jakiś czas krążyła z ogierem dookoła czworoboku, pozwalając mu na dość swobodny kłus ćwiczebny, ale pilnując jego poprawnego ustawienia oraz właściwego tempa. W tym czasie uważnie wodziła wzrokiem po placu, przygotowując się podświadomie na rozpoczęcie przejazdu. Były to pierwsze zawody brunetki nic więc dziwnego, że odrobinę się stresowała. Niemniej starała się zachować spokój, by nie sprowokować wierzchowca do niepożądanego zachowania. Usłyszawszy swoje nazwisko oraz imię konia, wzięła go bardziej na siebie. Pilnując właściwego tempa wprowadziła Krakatau na czworobok, dokładnie przy literce A, od razu zamykając go w ściśle określonych pomocach, które raźno utrzymywały go w odpowiedniej pozycji i nie pozwalały na spływanie. Prowadziła kopytnego po prostej linii, starając się o to, by nie zbaczał z trasy. Przed środkowym punktem poprosiła go o wykonanie kilku półparad, mających na celu przygotowanie konia do zatrzymania, które nastąpiło centralnie przy literce X. Dziewczyna mocniej obciążyła grzbiet konia oraz zasygnalizowała zatrzymanie na jego pysku, a żeby ogier stanął równo, brunetka wymownym impulsem łydki dopchnęła tylne kończyny cremello. Niestety nie miała możliwości upewnienia się, co do postawy kopytnego dlatego musiała być dobrej myśli i liczyć na to, że nogi Krakatau idealnie na siebie nachodziły, sprawiając wrażenie posiadanie jedynie dwóch widocznych kończyn. Odetchnąwszy w duchu, zebrała wodze do jednej ręki, zaś z pomocą drugiej ukłoniła się sędziom. Siedziała w siodle prosto i pewnie, łopatki miała delikatnie ściągnięte, a łokcie znajdowały się w prostej linii, jednak nie była spięta. Będąc gotową do dalszej jazdy, czytelnym impulsem poprosiła cremello o ruszenie kłusem roboczym. Nie ingerowała za bardzo w jego rytm, skupiając się głównie na aktywnym tempie oraz utrzymywaniu ustawienia i elastycznego kontaktu z pyskiem wierzchowca. Łydkami pilnowała także trasy, nie pozwalając na zjazd z prostej trasy. Zbliżając się do ściany bardziej przypilnowała ogiera, by za wcześnie spod niej nie uciekł. Następnie przy punkcie C kontynuowała przejazd w lewą stronę, dopilnowując dokładnego wyjechania narożnika. Zewnętrzna wodza oraz łydka ograniczały, zaś wewnętrzne pomoce nadawały kierunek i ustawienie. Po wyprostowaniu kopytnego nakazała mu wykonać dwie półparady, chcąc go odrobinę rozbudzić i skupić jego uwagę na kolejnych zadaniach. W połowie długiej ściany ciemnowłosa skierowała Krakatau na dwudziestometrowe koło. Ponownie zastosowała pomoce, mające na celu wskazać koniowi poprawne wygięcie, tj. wewnętrzna łydka pozostawiona na popręgu, lekko dociśnięta do boku konia, zewnętrzna cofnięta nieco za popręg i pilnująca zadu, wewnętrzna ręka otwarta, przesunięta lekko w bok i zgięta w nadgarstku, zaś zewnętrzna ręka pilnowała stałego kontaktu z pyskiem ogiera. Podczas wykonywania figury dziewczyna pilnowała jej poprawnego kształtu oraz wielkości, również aktywnie działając na wierzchowca, by ten nie zwalniał. Wróciwszy na ścianę pochwaliła głosowo Krakatau. Następnie mniej więcej w połowie narożnika poprosiła go o przejście do galopu, poprzedzając ową prośbę subtelną półparadą przygotowawczą. By osiągnąć zamierzony cel wzięła go bardziej na siebie, zewnętrzną łydkę cofnęła nieco za popręg i dociążyła mocniej wewnętrzne strzemię, wypychając go biodrami do szybszego chodu w tym samym czasie zwalniając większy nacisk na jego pysk. Po zaledwie kilku metrach ponownie naprowadziła kopytnego na koło o tej samej średnicy, co poprzednio. Tutaj zastosowała te same pomoce, co we wcześniejszej figurze, przykładając dużą uwagę do tego, by zadanie zostało wykonane poprawnie. Pilnowała rytmicznego i spokojnego tempa, nie pozwalając na jakiekolwiek jego zmiany. Po powrocie do punktu wyjściowego wciąż utrzymywała to samo tempo. Dopilnowała precyzyjnego wyjechania narożnika, już po chwili wjeżdżając na dłuższą ścianę. W razie potrzeby co jakiś czas posyłała ogierowi delikatne półparady pobudzające, lub ograniczające, przy okazji bardziej skupiając jego uwagę na sobie. Przy literce B już na pewno poprosiła o wykonanie półparady, a w chwilę później - po ominięciu B - zwolnić cremello do kłusa roboczego. W miarowym tempie poprowadziła go do kolejnego narożnika, a w punkcie C znów poprosiła o zwolnienie, mianowicie do stępa pośredniego. Tutaj również stale aktywizowała achała, żeby przypadkiem jeszcze nie odpuszczał. Stale utrzymywała z nim pewny, lecz elastyczny kontakt i nie pozwalała na odpuszczenie ustawienia. Po wyjechaniu narożnika, dojechali do H, gdzie dziewczyna odbiła od ściany przechodząc w stęp swobodny i poprowadziła kopytnego na przekątną (HXF). Starała się trzymać prostej linii i nie zbaczać z wyznaczonej trasy, dlatego ponownie zamknęła wierzchowca w korytarzu z czytelnych pomocy. Dojechawszy do przeciwległego narożnika, brunetka wzmocniła kontakt na wodzy i zachęciła kopytnego do bardziej energicznego kroku. Przed wjechaniem na środek krótkiej ściany poprosiła o wykonanie półparady, a następnie przy A wysłała Krakatau do kłusa. Nie ingerując za bardzo w ruchy konia, starała się jedynie o to, by tempo było stałe i aktywne oraz żeby wierzchowiec zachowywał pełną równowagę. Podczas wyjeżdżania narożnika postępowała analogicznie, a zjawiwszy się w punkcie E znów skierowała cremello na dwudziestometrowe koło z tą równicą, że w kierunku przeciwnym niż poprzednimi dwoma razami. Zaserwowała ogierowi te same pomoce, co zawsze podczas wykonywania tej figury, dbając o to, by całokształt również wyglądał identycznie. Kiedy zakończyli woltę, Anais pochwaliła wierzchowca głosem, dalej kierując się w stronę H. W samym punkcie poprosiła o półparadę, a w połowie narożnika znów dała impuls do przyspieszenia. Żeby polecenie zostało wykonane prawidłowo, znowu wzięła achała bardziej na siebie, zewnętrzną łydkę cofnęła nieco za popręg i dociążyła mocniej prawe strzemię, wypychając go biodrami do galopu w tym samym czasie zwalniając większy nacisk na jego pysk. Nie pozwoliła kopytnemu na rozpędzenie, bowiem kilka metrów dalej wprowadziła go na kolejną woltę. Postępowała dokładnie tak samo, jak za każdym razem. Oferowała czytelne pomoce, pozwalając się na nich opierać oraz dbała o właściwe tempo. Wróciwszy na ścianę odetchnęła w duchu, przypominając sobie, że już niedługo dotrą do końca. Natrętnie przypilnowała precyzyjnego pokonania narożnika, dalej prowadząc Krakatau w miarowym tempie wzdłuż długiej ściany. Pomiędzy literkami B i F ciemnowłosa zwolniła konia do kłusa roboczego, co naturalnie poprzedziła półparadą, żeby kopytny nie był niemile zaskoczony. W ostatnim narożniku zewnętrzna wodza oraz łydka ponownie ograniczały, zaś wewnętrzne pomoce nadawały właściwy kierunek i ustawienie, z którego ogier nie powinien wypaść łopatką ani zadem. W A skręcili na linię środkową. Tu Francuzka także zamknęła wierzchowca w wyraźniejszych pomocach, by nie spływał na boki. Przed punktem środkowym poprosiła go o wykonanie dwóch półparad, zaś w X o pełną paradę i zatrzymanie. W tym celu zadziałała jednocześnie mocniejszym dosiadem, aktywizującą łydką oraz pulsacyjną wodzą. Dojechała ogiera krzyżem i łydką na zamknięte wodze, zwalniając przytrzymywanie wodzami, ustąpiła mu i dała lekką rękę jeszcze zanim całkowicie się zatrzymał. Dzięki temu nie zaburzyła jego równowagi i nie nadziała na wędzidło, a zatrzymała całkiem swobodnie i równo. Ukłoniła się sędziom. Po wyrotowaniu dała ogierowi więcej swobody, oddając wodze niemal całkowicie. Dosiadem zachęciła go do ruszenia aktywnym stępem i w takim tempie opuścili czworobok dokładnie w tej literce, w której na niego weszli.
Płeć: klacz Wiek: 4 lata Rasa: KWPN Cena: £2250 Doświadczenie w skokach: 18 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 48 Doświadczenie z lonżowania: 12 Kondycja: 24 Szybkość: 27 Klasa startów: Ujeżdżenie: P
Wysłany: 2016-05-27, 13:37
Gniada od samego rana obserwowała jeźdźców krzątających się po stajni, w tłumie wypatrując Bastiana. Panująca atmosfera jednoznacznie wskazywała zawody, a Guinevere kojarzyła je właśnie ze wcześniej wspomnianym mężczyzną. Gdy w końcu zjawił się pod jej boksem, powitała go głośnym, radosnym rżeniem i czułym trąceniem chrapkami w policzek. Nie sprawiała większych problemów podczas czyszczenia, siodłania, ale co jakiś czas nerwowo przestępowała z nogi na nogę, chcąc swojego znajomego w delikatny sposób pośpieszyć. W końcu ruszyli ku rozprężalni, co na chwilkę ją uspokoiło. Rozglądała się uważnie, zawieszając wzrok na konkurencyjnych parach - niektóre eliminowała, inne klasyfikowała jako "stanowiące zagrożenie" ich zwycięstwu. Jako córka Totilasa, najsławniejszego konia ujeżdżeniowego, posiadała pewne predyspozycje, które sztab trenerów starał się wykorzystać i rozwijać, zanim jeszcze została sprzedana do angielskiej stajni. Teraz nadeszła idealna okazja, by się zaprezentować!
Otrzymawszy odpowiedni sygnał, ruszyła przed siebie aktywnym stępem. Kątem oka obserwowała jedną z par, która właśnie kończyła przejazd. Podczas wyjeżdżania wolt czy wężyków chętnie, a przede wszystkim dokładnie wyginała kłodę. Zestaw ćwiczeń powtórzyli także w kłusie i galopie, dodając do tego pracę na przejściach. Wywołano ich na chwilę po zakończeniu rozgrzewki.
P R Z E J A Z D
Kręcąc się w pobliżu czworoboku Guinevere uważnie obserwowała czekające na swoją kolej pary, siedzących przy stoliku sędziów i wszystkich zebranych widzów. Panowała względna cisza i spokój, przerywane niekiedy poszczekiwaniem psów. Kilka osób trzymało w dłoniach aparaty, jedyną rzecz, która mogłaby zdezorientować gniadą. Zaabsorbowana otoczeniem, w ostatniej chwili zwróciła uwagę na sygnały płynące od siedzącego na jej grzbiecie jeźdźca. Płynnie przeszła do energicznego kłusa roboczego, już w tym chodzie kierując się w stronę wejścia na czworobok. Wygięła szyję w ładny łuk, łopatką stawiała obszerne kroki. Zaangażowała w pracę zad oraz kłodę, unosząc nieco grzbiet. Jedno ucho skierowała w stronę zawodnika, zapewniając go o swoim zainteresowaniu. Przekroczyli literką A, zmierzając ku samemu środkowi obiektu. Na zastosowane przez zawodnika pomoce zareagowała wkroczeniem pod kłodę zadnimi kończynami, a następnie ustawieniem wszystkich czterech w równej linii, zatrzymując się. Dla stojącej z boku osoby mogła sprawiać wrażenie, jakby posiadała tylko dwie nogi.
Grzecznie czekała, aż Bast ukłoni się sędziom. Sama powitała ich cichym parsknięciem. Po upłynięciu kilku sekund ponownie ruszyła kłusem roboczym po prostej linii prowadzącej do punktu C. Skręcając w lewo dokładnie wyjechali narożnik, a już w E weszli na koło o średnicy dwudziestu metrów. Dokładnie wyginała kłodę wokół wewnętrznej, podpierającej łydki jeźdźca. Nie wpadała ani łydką, ani nie wypadała zadem, przy tym wszystkim ładnie wpisując się w okrąg. Trzymała równe, aktywne tempo, nie wymagające żadnej korekty. Na chwilkę przed powrotem na ścianę wyprostowała łeb, później dołączając całe ciało i w takim ustawieniu dotarli do K. Weszli w narożnik, gdzie poprzez półparadę uprzedzoną ją o nadchodzącym ćwiczeniu, w tym wypadku po prostu zagalopowaniu. Wyciągnęła szyję, by móc swobodnie „wskoczyć” w pierwszy krok wyższego chodu. W każdym foule zad Holenderki sprężyście odbijał się od podłoża, unosząc jej ciało w przód i w górę. Tylnymi kończynami dość głęboko wkraczała pod kłodę, stawiając kopyta pod popręgiem siodła. Prezentowała niezwykle efektowny galop, tak jak jej matka, bo w przypadku dzieci Totilasa ruch dziedziczyły właśnie po rodzicielce. Po dojechaniu do środka krótkiej ściany ponownie weszli na koło o średnicy odpowiadającej szerokości czworoboku. Chętnie wyginała kłodę wokół wewnętrznej łydki mężczyzny. Bez problemu nakreślili ślad figury, kończąc ją w tym samym punkcie. Trzymała odpowiednie, rytmiczne tempo, poruszając się w pełnej równowadze. Wyjechawszy narożnik, trochę za połową długiej ściany zwolniła do kłusa roboczego, nie wymagającego od niej większego wysiłku. Jak na razie bardzo dobrze się bawiła, co skutkowało natychmiastowym i precyzyjnym wykonywaniem poleceń jeźdźca. Ładnie wpisała się smukłym ciałem w kolejny narożnik, jaki przyszło im wyjechać, zanim przeszli do stępa pośredniego na środku krótkiej ściany. Po dotarciu do literki H skręcili na przekątną czworoboku. Korzystając z możliwości, swobodnie wyciągnęła umięśnioną szyję, chrapkami niemalże dotykając podłoża. Nie zwalniała przy tym tempa, cały czas poruszając się do przodu aktywnym krokiem. Tylnymi kończynami przekraczała ślady przednich, szła po prostej linii, nie spływając na boki. Tym sposobem zmienili kierunek, w którym się poruszali. Po dotarciu do F przeszła do stępa roboczego.
_________________
MOORLAND'S GUINEVERE
holenderski koń gorącokrwisty
4 lata | dresaż L
Płeć: klacz Wiek: 8 lat Rasa: koń hanowerski Cena: £4700 Doświadczenie w skokach: 222 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 41 Doświadczenie z lonżowania: 23 Kondycja: 91 Szybkość: 87 Klasa startów: Skoki: CS
Wysłany: 2016-05-27, 14:18
[...]
Klacz natychmiastowo zareagowała na impuls jeźdźca. Płynnie przyspieszyła do aktywnego kłusa, lecz nie dokładała do tego specjalnie dużego wysiłku. Poruszała się regularnie i rytmicznie, zupełnie naturalnie i charakterystycznie dla siebie. Po kilku krokach była już wystarczająco zaangażowana w chód. Umacniając ustawienie uwypukliła bardziej swój grzbiet oraz wysunęła nos przed pion i zaokrągliła subtelnie szyję. Zaś z racji przeniesienia ciężaru ciała jeźdźca, kara bardziej zaangażowała swój zad, w którym kumulowała się cała energia zdolna do popchnięcia Insomnii do dalszych zadań. Wszedłszy na czworobok parsknęła cicho, przekręcając nieznacznie łeb bowiem okolica dookoła nagle wydała jej się ciekawsza niż wcześniej. Było to jednak chwilowe, klacz już kilka sekund później wyprostowała szyję, wlepiając baczne spojrzenie przed siebie. Poruszała się energicznie, lecz jej tempo było stałe i nic nie wskazywało na to, że miałoby się to zmienić. Voice nie była koniem ujeżdżeniowym, jej przewodnią dyscypliną były skoki i to w nich odnajdywała się najlepiej. Niemniej dobrze radziła sobie z innymi sportami, choć wprawne oczy bez trudu mogły dostrzec te drobne różnice, które cechowały konie skokowe i ujeżdżeniowe. Klacz poruszała się bowiem w nieco odmienny sposób niż koń stworzony do dresażu, to jednak nie powinno jej w niczym przechodzić. Nie sprawiała wrażenia ociężałej i rozleniwionej, stąpała pewnie i z dużą lekkością, prezentując bardzo aktywną i dynamiczną akcję nóg. Poruszała się prosto przed siebie w pewnym momencie wykonując przygotowawczą półparadę. Uwaga klaczy znacznie się wyostrzyła, aktywniej zapracowała zadem, aż w końcu wykonała pełną paradę i zatrzymanie na środkowym punkcie. Natychmiastowa reakcja ułatwiła jej wykonanie zadania. Zachowując pełnię równowagi zatrzymała się idealnie prosto, wsuwając tylne nogi pod kłodę i sprawiając tym samym wrażenie jakoby posiadała jedynie dwie kończyny - dla patrzących nań z boku. Nie odstawiała zadu ani nie napierała przy tym na wodze, w zamian za to była gotowa do kolejnych poleceń, dlatego wraz z kolejnym impulsem ponownie mogła zareagować szybko i zdecydowanie. Strzeliwszy gwałtownie ogonem, ruszyła przed siebie zwartym i energicznym kłusem - dokładnie takim samym jak poprzednio. Nie wodziła ślepiami po bokach, skupiając się wyłącznie na trasie przed sobą i jeźdźcu, który co jakiś czas raczył ją wymownymi pomocami, rzeczywiście ułatwiającymi pracę. Po kontynuacji przejazdu w lewą stronę, wjechała w narożnik, czego z własnej woli by nie zrobiła. Była przyzwyczajona do tego, że na parkurze nie musiała się o to martwić, zaś czworobok rządził się innymi prawami, o czym właśnie się przekonała. Nieco zdegustowana ostatecznie dokładnie wyjechała narożnik, wyginając ciało w wystarczający łuk. Nie przemęczała się umyślnie, kara nauczona była, by starać się zachowywać jak najwięcej cennej energii, więc wykorzystywała tę wiedzę, a raczej kolejne przyzwyczajenie, także w tej sytuacji. W chwilę po kolejnej półparadzie hanowerka została skierowana na łuk, który był niejakim początkiem koła o dwudziestometrowej średnicy. Ufała mężczyźnie, dlatego nie obawiała się oprzeć na pomocach przez niego serwowanych. Zniżyła nieznacznie swój łeb oraz wygięła się w żebrach i szyi, nie nadwyrężając potylicy. Przez całe okrążenie nie wypadła zadem ani łopatką i zachowywała swoje nienaruszone tempo. Wróciwszy na ścianę wyprostowała swoją sylwetkę. Mocniejsze zaakcentowanie dosiadu i łydek znacznie rozbudziło Voice, ustawiło ją poprawnie i przygotowało do kolejnych lekcji. Wszedłszy w narożnik okręciła swoje ciało dookoła wewnętrznej łydki jeźdźca, w chwilę późnej płynnie zagalopowując na wskazaną - lewą - nogę. Po przejściu zaledwie kilku metrów ponownie weszła na koło. Zachowywała się identycznie, co poprzednio. Uważnie pilnowała impulsów jeźdźca, polegając na nim niemal całkowicie, chociaż była też samonośna. Po ukończeniu wolty klacz galopowała dynamicznie aż do punktu B, w którym otrzymała kolejną półparadę, a w chwilę później została poproszona o zwolnienie, co też zrobiła bez jakichkolwiek sprzeciwów. Kobyła nie gasła ani nie przyspieszała gwałtownie. Każda zmiana tempa była płynna i zadowalająca, niemal niewyczuwalna, zaś późniejszy ruch cechował się ciągłością i określonym rytmem, który nadawał jeździec, lub który kopytna sama obierała. Po wyjechaniu narożnika i dotarcia do C ponownie zwolniła, tym razem sprawnie przechodząc do stępa. Jej ruch był zupełnie naturalny i niewymuszony, zachowywała przy nim pełnię równowagi, poruszała się pewnie oraz aktywnie, choć daleko jej było od kłusa.
_________________
A R I A N A autumn de sprit x awalon
» 04 VII 07 «
discipline is just choosing between what
you want now and what you want most
klacz o wielkim zamiłowaniu do skoków i ogromnych
ambicjach, niebywale prezentująca się na parkurach
wysokich klas. charakteryzuje ją niebywale lekki i płynny
ruch, genialnie zaokrąglony galop i naturalnie podstawiany
zad. w stosunku do ludzi neutralna, wyrozumiała dla
początkujących jeźdźców i bardzo ufająca wcześniej poznanym
osobom. od kontaktu z innymi końmi nie lgnie, ale
nie bywa również agresywna.
7 x I msc | 1 x II msc | 3 x III msc
potomstwo: valkyria o. sternkämpfer potomstwo:viceroy o. desperado.....
Płeć: kobieta Wiek: 26 lat (18.04.1993) Wzrost: 175 cm Ostatni trening: 26.02.2020 - skokowy - Petit Coeur Podopieczny: Volstrup'gaards Comet, Fabiola, Petit Coeur, Shamrock, Panta Rhei, Carisma, Despacito, Florencio II, Latte Macchiato Pieniądze: £4638 Punkty doświadczenia: 314 Skoki: 161 Ujeżdżenie: 72 Cross: 53 Wyścigi: 2 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2016-05-27, 15:14
Kobieta była wręcz oczarowana srokaczem, który pomimo nowego miejsca i napiętej atmosfery zawodów zachowywał się znakomicie. Przed przejazdem nastawiła się na bunty, brak płynności czy rozluźnienia. Na szczęście nic takiego nie wystąpiło, a oni w dobrym stylu przemierzali czworobok, jadąc lekko i przyjemnie dla oka.
Na środku krótkiej ściany zadziałała mocniej dosiadem, sprowadzając ogiera z powrotem do najniższego chodu. Starała się ograniczyć pracę ręką do minimum, jednocześnie chcąc, by całość wyszła płynnie i co ważniejsze - w punkt. Od pierwszych kroków zadbała aby Smok utrzymał aktywne tempo, jego grzbiet był rozluźniony, a smukłe nogi poprawnie kryły teren. Miękko podążając ruchami bioder za bujaniem siodła, wprowadziła kopytnego na przekątną. Pilnowała przy tym, by ten nie uciekł jej z narożnika, prawidłowo wygiął się wokół jej łydek i nie zgasł schodząc ze ścieżki. Po wyprostowaniu zaczęła stopniowo oddawać mu wodze, pozwalając na obniżenie szyi i osiągnięcie swobodnego rozluźnienia. Dosiadem jednakże nie zaprzestała kontrolować jego sylwetki, ze wszystkich sił starając się, by ten szedł prosto i nie spływał jej na żadną ze stron. W F zaczęła jednak ponownie zbierać nieparzystokopytnego do kupy, delikatną pracą łydek zachęcając go do dojścia do wędzidła i mocniejszego zaangażowania nóg. Już w A mieli bowiem wtórnie zakłusować, co El postanowiła poprzedzić półparadą. W odpowiednim punkcie skumulowała w nim nieco energii i wypchnęła do przodu, automatycznie otwierając rękę i pozwalając tym samym na ruch do przodu. Od początku zadbała o odpowiednie ustawienie, jakość chodu i energię. Nie pozwalała srokaczowi spać, aczkolwiek nie chciała też by bezmyślnie leciał przez siebie. Starała się odnaleźć złoty środek, w którym zarówno koń jak i ona będą czuć się dobrze.
Na środku długiej ściany, w literce E, mieli do wykonania koło. Kobieta starała się zarówno swoim dosiadem, jak i pomocami prowadzić kopytnego po figurze. Łydkami pilnowała wygięcia, pulsacyjnymi ruchami dłoni nadawała kierunek jazdy, nieustannie pilnując kształtu i wielkości figury. Nie chciała przecież uzyskać jajka, albo innego tworu podobnego pokroju, tylko zgrabną, pękatą woltę. Po powrocie na ścianę nie mieli zbyt dużo czasu na rozmyślanie. Chęć galopu Kanadyjka poprzedziła dwoma półparadami i pilnując odpowiedniego wygięcia, wypchnęła Dragona do szybszego chodu. Sama zaś wypchnęła do przodu biodra, miękko amortyzując każdy foul. Po kilku krokach ściągnęła go na kolejną figurę, którą pokonali takim samym sposobem co pozostałe. Kobieta starannie prowadziła go po kole, nie dając zmniejszać ani zwiększać jego średnicy. Po skończeniu owego elementy wrócili na ściane i przegalopowali jeszcze kawałek. Elizabeth pilnowała by nieparzystokopytny nie spłaszczał fouli, zaokrąglił się i ładnie pracował zadem. Chciała wycisnąć z niego jak najwięcej, wiedząc, że mają ostatnią szansę na zebranie przyzwoitych not. W końcu już za chwilę mieli zjechać z czworoboku i udać się na odpoczynek, co dodawało Brunetce jeszcze więcej woli do walki. Powrót do kłusa był poprzedzony półpradą, mającą za zadanie skupić myśli ogiera na postawionym przed nimi zadaniu. W odpowiednim momencie mocniej dociążyła jego grzbiet i subtelnie zadziałała wodzą, chcąc nakłonić go do płynnej zmiany chodu. Szybko go ogarnęła, chcąc uzyskać dobrej jakości kłus i wepchnęła w narożnik, dokładnie go wyjeżdżając. Bez stresu i spiny dojechała do A, gdzie skierowała Smoka na linie środkową. Podobnie jak na początku nie dawała mu wężykować, prowadząc hardo przed siebie. W X wykonali zatrzymanie, a kobieta mimowolnie pokusiła się o lekki uśmiech. Była zadowolona i nie zamierzała tego ukrywać, chociaż na prawdziwe emocje było jeszcze za wcześnie. Krótko ukłoniła się sędziom i na długiej wodzy pozwoliła kopytnemu opuścić czworobok. Pochwaliła go poklepaniem po szyi i zabrała na chwilę stępa. Występowanego srokacza odprowadziła do stajni, gdzie osobiście rozsiodłała i nagrodziła. Nie szczędziła mu pochwał i marchewek, których akurat mała przy sobie spory zapas. Zrobili kawał dobrej roboty.
z/t
_________________
...............Breakfast at Tiffany's and bottles of bubbles ...............G i r l s..w i t h..t a t t o o s..w h o..l i k e..g e t t i n g..i n..t r o u b l e
..............................» E L I Z A B E T H..W H I T E «
T H E Y..C A N..S A Y..W H A T ..T H E Y ..L I K E
I just want you close where you can stay forever
You can be sure that it will only get better. it's complicated » Bastian
So I love when you call unexpected, cause I hate when the moment's expected.
..............................pms » 1
Płeć: kobieta Wiek: 22 Lat Wzrost: 175 cm Podopieczny: Unannounced Pleasure Pieniądze: £4060 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 23 Ujeżdżenie: 16 Cross: 9 Obycie z koniem: 20
Wysłany: 2016-05-27, 16:33
Zawody ujeżdżeniowe, były doskonałym sprawdzianem dla tej pary. Albo je to wzmocni, albo zabije. Innych opcji nie ma Anna jednak miała cichą nadzieje, że dojadą szczęśliwie do końca. Ruda na rajdzie doskonale się spisywała, a i w ostatnim crossie poszalała <3 Miała nadzieje, że i tu dadzą radę. Wcześnie rano pojawiła się w stajni, miała startować na obu swoich wierzchowcach, więc musiała to jakoś rozplanować. Po zostawieniu rzeczy w socjalu, udała się pod boks rudej.
-Ruda, idziemy. - rzekła do niej. Po krótkim przywitaniu się, zabrała ją zaraz na myjkę. Tam dokładnie wyczyściła i osiodłała, by zaraz ruszyć na rozprężalnie. W sumie to pierwszy ich poważny start, kobieta nieco się stresowała. Jednak musiała, trzymać to na wodzy dla dobra ich oboje. Trzymała z początku ją na długiej wodzy, dopiero z czasem wchodząc na mocniejszy kontakt i zaangażowanie. W każdy chodzie, wykręcili kilka kół wokół hali, wolt, serpentyn, wężyków, zmieniali kierunek, nogi, przejścia między chodami. Kiedy się dostatecznie rozgrzały, poluzowała jej wodzę, czekając na wezwanie.
PRZEJAZD
Słysząc w głośnikach swoje dane, odetchnęła pełną piersią, by pozbierać klacz z powrotem do właściwego ustawienia. Przeszły do kłusa roboczego, jeszcze nim w ogóle, wjechały w okolicę czworoboku. Regulując wcześniej odpowiednie tempo, zaangażowanie i ustawienie (które ewe poprawiła), skierowała rudą na wjazd do czworoboku. Prowadziła klacz w kierunku X w zamkniętych łydkach, co by jej nie spłynęła z linii prostej. Wysiadywała kłus rudej, dojeżdżając do owej literki, wysłała jej półparadę. Dokładnie w tej literce natomiast, wysłała jej pełną paradę, odchyliła się w siodle i ściągnęła wodzę. Zatrzymanie miało być płynne, harmonijne z podstawionymi zadnimi nogami pod kłodę. Co jej oczywiście zasugerowała łydką, kiedy upewniła się, że wszystko grało, ukłoniła się do sędziów. Kiedy ponownie, złapała wodzę w obie dłonie, dołożyła 2-krotnie, równomiernie łydki do jej boków, prosząc o powrót do kłusa. Ponownie zamkniętą rudą w łydkach, skierowała na wprost do C. Zgodnie z programem, mieli skręcić w lewo. Ładnie wprowadziła Ciastko w narożnik, popierając ją w łydkach. Utrzymywała równe tempo, zachowując odpowiedni zarys łuku. Dojeżdżając do połowy długiej ściany, posłała jej półparady, by zaraz zepchnąć na koło w lewo o średnicy 20m. Pracującym dosiadem, pilnowała zaangażowania Ciastka w pracę, wywijając sobie ją wokół wewnętrznej łydki, zewnętrzną blokując zad. Również wodze, odgrywały tutaj ważna rolę, jedna wyginął szyjsko klaczy do wewnątrz, zewnętrzną blokując przesadną ilość zgięcia. Po zamknięciu koła, wróciły na ścianę i skierowały się dalej na wprost. Dojeżdżając do K, wysłała jej kilka półparad skupiających, by wjeżdżając w narożnik, skupić się na przejściu w wyższy chód. Dołożyła łydki do jej boków tylko raz, lekko wypychając z krzyża, dociążając lewą stronę siodła. Chciała by klacz, zaczęła poruszać się równie rytmicznie co w kłusie, nie tracąc na harmonii, płynności oraz tempie. W razie zwalniania, upominała ją wyraźną łydką, a jak zbyt pędziła to lekko wstrzymywała w pomocach. Po wyjechaniu narożnika, kolejna półparada i zepchnięcie na kolejne koło. Również, zaczęły wykonywać koło w lewo o średnicy 20m. Stosunkowo bliźniaczo, je wykonywała do tego poprzedniego. Prowadziła ją w zamkniętych, jasnych pomocach, nie zapominając ją ograniczać także w nich. Kontrolując rozmiar i kształt koła, po jego zamknięciu, kolejne prawidłowe wyjechanie narożnika. Potem kierunek po prostej, aż do literki B. Tam swoje działania, ponownie poprzedziła półparadami, Mijając tą literkę, zadziałała wstrzymująco na pysk klaczy, odchylając się w siodle. Po zwolnieniu do kłusa, prawidłowo wprowadziła ją w narożnik, by w C ponownie, wysłać jej pomoce zwalniające. Tym razem, przeszły do stępa pośredniego. Utrzymywała nieco szybsze tempo od roboczego, zachowując pełną harmonię i płynność ruchu. Dojeżdżając do H, zjechali na przekątną czworoboku. Poruszając się w najniższym chodzie, pilnowała ją tylko łydką. Poluzowała wodze, by klacz swobodnie mogła opuścić i wyciągnąć łeb. Mimo trudnych początków ich znajomości, praca wychodziła im coraz lepiej. Poruszały się tym stępem pośrednim, aż do F, gdzie kobieta ponownie pozbierała ją do poprzedniego ustawienia. Wykręciły kolejno w prawo, wyjeżdżając również narożnik, który się tam znajdował. An, poprzedziła kolejną literkę półparadą, by w A ponownie, wypchnąć rudą z krzyża do kłusa. Potem skierowanie do literki E, tam miały wejść na przedostatnie w tym przejeździe kolo. Poprzedzona ruda półparadą, zaraz została na nie zepchnięta. Wewnętrzna łydka na popręgu, to wokół niej An, owijała sobie Ciastko. Zadnia za popręg, blokująca zad rudej. Wewnętrzna wodza zapraszająca do zgięcia, zewnętrzna go pilnująca. Równe, harmonijne i energiczne koło, w doskonałym stylu nie ma co ukrywać. Po zamknięciu koła, skierowali się dalej na wprost. Dojeżdżając do H, wysłała jej kolejną półparadę. Zaraz w narożniku, prócz odpowiedniego wygięcia w nim klaczy, dołożyłać łydki do jej boków i wypchnęła do galopu. Zasugerowała jej prawą nogę, poprzez dociążenie prawej strony siodła. Chciała, aby przejście było płynne, harmonijne i bez zaburzenia. Kolejna półparada, by w C zepchnąć ją na ostatnie koło. Pilnowała ją w łydkach, prowadząc w wodzy, zachowując odpowiedni rozmiar i kształt. Po jej zamknięciu, pojechały dalej. Cóż przejazd dobiegał końca, a An była ogromnie z nich zadowolona <3 Dojeżdżając do B, wysłała jej kolejną (entą) półparadę, by wysłać pomoce zwalniające do kłusa. Regulując tempo do roboczego, wyjechały kolejny (ostatni) narożnik, a potem na linię środkową. Zamknięte łydki, gwarantowały im prawidłowy ruch po linii prostej. Ostatnia półparada przed X, by pełną zrobić w owej literce, wstrzymanie na pysku, dociążenie zadu i upomnienie łydką. Kiery upewniła się, że klacz stoi prawidłowo, ukłoniła się. Potem, zrzucenie wodzy i zjazd z czworoboku z salwą pochwał, skierowanych do rudej. Na rozprężalni rozstępowanie, w stajni rozsiodłanie, wyczyszczenie i odstawienie do boksu.
z.t
_________________
Podemos pintar colores al alma Podemos gritar iee eé.
personalia: No soy ave para volar » Anna Ross wiek: Y en un cuadro no sé pintar » 20 lat.
partner: No soy poeta escultor » xxx.
pms: Tan sólo soy lo que soy » 0.
ex: Las estrellas no sé leer » Brian.
przyjaciele: Podemos volar sin tener alas » Amelie.
wrogowie: Ser la letra en mi canción » brak.
Płeć: kobieta Wiek: 26 lat Wzrost: 175 cm Podopieczny: Sempiternal Pieniądze: £4685 Punkty doświadczenia: 72
Wysłany: 2016-05-27, 16:44
//Tutaj też jeden post, bo obawiam się, że nie zdążę xD
Jasnowłosa miała sporą przerwę od zawodów, dodatkowo nie znała konia, na którym miała zrealizować pierwszy przejazd, jednak nic z tych rzeczy nie było w stanie jej zniechęcić. Od stajennych dowiedziała się jakie usposobienie ma nieznajomy ogier, więc już podczas jego przygotowań wykazywała się dużą czujnością. Podobnie było podczas rozgrzewki. Podejście dziewczyny do konia nie zmieniło się również po zakończonej rozgrzewce, kiedy stępowali luźno dookoła czworoboku. Blondynka uważnie przyglądała się terenowi, na który lada moment mieli wkroczyć, pilnując przy tym wyrobionego ustawienia konia oraz kontaktu z jego pyskiem. Usłyszawszy swoje nazwisko oraz imię konia, wzięła go bardziej na siebie i poprosiła o kłus. Pilnując właściwego tempa wprowadziła kopytnego na czworobok tuż przy literze A. Od razu zamknęła go w wyraźnych pomocach, by nie spływał na boki podczas prostego najazdu do środkowego punktu. Miała z jego pyskiem stały i pewny, ale również elastyczny kontakt, zapewniający jej możliwość szybkiej reakcji w razie nieoczekiwanej potrzeby, lecz nie tylko wtedy. Niedaleko X posłała karemu kilka półparad, by centralnie we wspomnianym punkcie poprosić go o wykonanie pełnej parady. Napinając dolne mięśnie brzucha i pleców dociążyła mocniej grzbiet konia, aktywizującą łydką naprowadziła Volano w przód, a wodzami zadziałała pulsacyjnie - na przemian impulsami wstrzymującymi i ustępującymi, by w końcu całkowicie go zatrzymać. Jednak na zamknięte wodze dojechała ogiera dosiadem oraz łydką, a kiedy tylko to osiągnęła odpuściła przytrzymywanie wodzami, dając bardziej lekką rękę jeszcze zanim nastąpiło ostateczne zatrzymanie. Ustąpienie umożliwiło swobodne oraz równe zatrzymanie, utrzymanie równowagi konia i nienajechanie na wędzidło. Dodatkowo dzięki temu koń od razu powinien być przygotowany na kolejne zadania. Wziąwszy wodze do jednej ręki, subtelnie ukłoniła się sędziom, w chwilę później ponownie łapiąc wodze w obie ręce i zbierając je stopniowo, na nowo nawiązując mocniejszy kontakt z pyskiem wierzchowca. Dała kopytnemu sygnał do kłusa poprzez mocniejsze przyłożenie łydek do jego boków i wypchnięcie z bioder. Póki co utrzymywała wierzchowca w roboczym chodzie, więc pilnowała jedynie odpowiedniego tempa oraz tego, by nie spływał na boki. Co jakiś czas posyłała mu bardzo subtelne półparady, by bezustannie skupiać na sobie jego uwagę i rozbudzać, jeżeli tylko to było potrzebne. Przy punkcie C wykonała skręt w lewo. Przypilnowała dokładnego wyjechania narożnika, oferując ogierowi czytelne pomoce, wskazujące odpowiedni kierunek oraz ustawienie. Dosiad Richardson był jak najbardziej stosowny: proste plecy, łopatki lekko ściągnięte do tyłu, acz ciało nadal rozluźnione, dłonie trzymane były na równiej wysokości, sprawnie podążające za ruchem głowy kopytnego i proste łokcie. Dodatkowo rytmiczne anglezowanie, odciążające grzbiet konia, co niewątpliwie ułatwiało mu pracę. Unosiła się w siodle z lekkością i dużą aktywnością, będąc w górze wypychając nieznacznie biodra do przodu. W połowie długiej ściany naprowadziła Volano na dwudziestometrowe koło. Wjazd na łuk zasygnalizowała mu wymownymi pomocami, działając dosiadem, łydkami oraz wodzami. Konkretniej: wewnętrzna łydka pozostawiona była na popręgu i lekko dociśnięta do boku konia, zewnętrzna cofnięta nieco za popręg bacznie pilnowała zadu, wewnętrzna ręka otwarta, przesunięta lekko w bok i zgięta w nadgarstku, zaś zewnętrzna ręka pilnowała stałego kontaktu z pyskiem ogiera. Podczas wykonywania tej figury dziewczyna zadbała również o odpowiednie przeniesienie ciężaru swojego ciała, dla zachowania pełni równowagi oraz estetyki. Wróciwszy na ścianę ogier otrzymał pierwszą głosową nagrodę, sugerującą mu dobrze wykonane zadanie. Następnie Sara poprosiła go o wykonanie półparady, a w narożniku skłoniła go do przyspieszenia. Wzięła go bardziej na siebie, zewnętrzną łydkę cofnęła za popręg i dociążyła mocniej lewe strzemię, ponownie wypychając go biodrami do szybszego chodu, w tym samym czasie zwolniła nacisk na pysk karego, by go nie hamować. Nie pozwoliła mu na rozpędzenie, od razu narzucając swoje tempo. Z resztą nawet, gdyby ogier chciał przyspieszyć nie miał takiej możliwości bowiem już po kilku metrach blondynka ponownie naprowadziła go na woltę. Odbiła od ściany przy A i stosując te same pomoce, co poprzednim razem prosiła o wykonanie koła, uważnie pilnując odpowiedniego kształtu oraz wielkości figury. Wróciwszy do punktu wyjścia przypomniała o sobie subtelną półparadą, kolejno wjeżdżając w narożnik. Dbała o to, by każdy był pokonany z chirurgiczną precyzją, ale osiągnięcie tego celu ułatwiała karemu. Nie szczędziła pomocy i dodatkowych wskazówek, na których ogier mógł polegać. Na długiej ścianie pilnowała prawidłowego tempa, w razie potrzeby pobudzając go lub ograniczając półparadami. Przy B przygotowała wierzchowca do zwolnienia, które nastąpiło kilka kroków po ominięciu wspomnianego punktu. Wyjechali narożnik na tych samych zasadach co zwykle, a następnie (w C) dziewczyna poprosiła o zwolnienie do stępa pośredniego. W tym tempie dojechali do H, gdzie jasnowłosa poprowadziła wierzchowca na przekątną, uprzednio zmieniając rodzaj stępa na swobodny. Zadbała o większe rozluźnienie grzbietu i łopatek kopytnego, jednak po dotarciu do F znów zaczęła wymagać bardziej aktywnego i zorganizowanego kroku. Poprzez tę przekątną zmienili kierunek jazdy, dlatego po wyjechaniu narożnika znaleźli się przy punkcie A. To tam Sara wypchnęła ogiera do kłusa roboczego. Zadbała o właściwe tempo oraz utrzymanie równowagi. Przy E, do którego dotarli po paru chwilach, na nowo skierowała Volano na koło. Wolta - tak jak poprzednim razem - miała przekątną mierzącą dwadzieścia metrów. Ponownie zastosowała właściwe pomoce, tj. odpowiednie ustawienie łydki, działalność wodzy oraz przeniesienie ciężaru ciała. Po powrocie na ścianę szybko zbliżyli się do H, gdzie dziewczyna posłała karemu półparadę, by w narożniku poprosić o galop. Obciążając mocniej prawe strzemię, zasugerowała ruch na tę kończynę. W punkcie C rozpoczęli najazd na kolejne koło - naturalnie te same postępowanie oraz oferowane pomoce. W tej kwestii nic się nie zmieniało, jedynie natężenie impulsów, jeżeli Francuz był dość... znieczulony. Miarowym tempem galopu doprowadziła kopytnego do B. Zadbała żeby koń nie gasł ani nie przyspieszał niekontrolowanie. Cały czas działała na niego stosownymi impulsami, a stabilny i elastyczny kontakt z jego pyskiem umożliwiał jej szybkie reakcje. W B ogier otrzymał następną półparadę, bowiem przed F dziewczyna zwolniła go do kłusa. Tutaj również utrzymywała go w stałym tempie, nie dając możliwości niekontrolowanych wybryków. Narzucała aktywne tempo, ale nie ingerowałą zbyt mocno w chód konia, chcąc by był on jak najbardziej naturalny i nieprzerysowany. Po precyzyjnym wyjechaniu narożnika i zbliżeniu się do A, jasnowłosa skierowała karego na linię środkową. Ponownie zamknęła go w korytarzu z nieco wyraźniejszych pomocy, utrudniając mu spływanie na boki i uciekanie z linii. Przed X posłała mu kilka wymownych półparad, a w centralnym punkcie wykonała pełną paradę. Postąpiła dokładnie tak jak na początku przejazdu. Ukłoniła się sędziom, a po chwili niemal całkowicie oddała wierzchowcowi wodze. Pozwoliło mu to na wyciągnięcie szyi i obniżenie łba, ale ciągłe utrzymywanie lekkiego kontaktu. Działając dosiadem wypchnęła karego do stępa, którym dotarli do miejsca wyjścia, tudzież do A. Przy tej literze tak samo jak weszli, również opuścili czworobok. Blondynka nagrodziła Volano słownie oraz klepiąc go po łopatce.
[zt]
_________________
• • • • • • •
• • • • • I'M GONNA BE AWAY FOR THE NIGHT • • • • •
YOU'RE WAKING UP SOREINSIDE OF ME
• • • I GOT TO FIND A WAY TO THE BAR • • •
TONIGHTI'M NOT THE ONEI'AM SUPPOSED TO BE
pms • I'M CHASING GODS WITHIN THE STROBE LIGHTS • 1 chłopak • YOU'RE MAKING ME CRAWL, MY ENEMY • none ex • LET'S PLAY IT HARD UNTIL IT'S SUNRISE • Harley tonight I let you take the full control of me
• wrogowie: none
• przyjaciele: Anne, Matthew, Bastian
• ulubione konie:Dark Tirith, Krakatau
• kariera:jeździec zaawansowany >>instruktor >>jeździec zaawansowany
• dyscyplina: ujeżdżenie
• osiągnięcia:----{ postać miesiąca • luty, listopad 2014 } --------III miejsce na Dark Tirith w zawodach ujeżdżeniowych klasy L
---------II miejsce na Dark Tirith w zawodach ujeżdżeniowych klasy L
Płeć: mężczyzna Wiek: 24 lata Rasa: Człowiek Wzrost: 195 cm Podopieczny: Bijou Caramel ll Dragon Age ll Shadowfax Pieniądze: £1045 Punkty doświadczenia: 55 Skoki: 27 Ujeżdżenie: 10 Cross: 3 Wyścigi: 3 Obycie z koniem: 12
Wysłany: 2016-05-27, 20:04
Mimo pewnych trudności na rajdzie i treningu, jakoś obecnie dawali radę. Mimo początkowych obaw Leona, teraz po prostu płynęli, niczym gwiazdy naprzód. Siwek i chłopak mimo wszystko, doskonale się dogadywali i idealnie współgrali - obecnie. Aktywizując dalej ogiera w łydce i dosiadzie, wyjeżdżając narożnik przy H, skręcił go na przekątną czworoboku. Stopniowo popuszczał mu wodzę, zezwalając na opuszczenie i wyciągnięcie szyi w dół. Rozluźnienie, ale nie tracenie zupełnie, impulsu do pójścia naprzód. Łydki pilnowały, poruszania się po linii prostej, dojeżdżając do F, wysłał mu półparadę skupiającą. No młody, czas wracać do pracy ! Delikatnie pozbierał siwka, skracając wodzę. Jednocześnie dosiadem i łydkami, zachęcając do pracy/dojścia do wędzidła, zaangażowanie zadu w pracę. Kierowali się spokojnym tempem do A, gdzie chłopak przygotowywał go do zakłusowania ponownego. Owe zadanie, poprzedził półparadą, zbierając moc w zadzie konia. W A, wypchnął go do przodu łydką, dopomagając sobie krzyżem. Zaraz skontrolował tempo, zaangażowanie siwka w pracę, ustawienie. Na ich szczęście, wszystko było ok. Chwilę później, już znaleźli się na długiej ścianie i kierowali do literki E. Poprzedzone zostało oczywiście półparadą, by zaraz Leon, zepchnął Winning Mood na prawo. Poprawnie wyginął go wokół wewnętrznej łydki, zewnętrzną go zamykając. Prowadził go i ograniczał również na wodzach, by konisko wykonywało wszystko idealnie. Po zamknięciu koła, praktycznie od razu, szykowali się do zagalopowania. Poprzedził znowu wszystko półparadą, by w odpowiednim momencie, dociążyć prawą stronę, dołożyć łydki i wypchnąć go z krzyża w przód. Okazało się, że wcale nie było tak źle, jak mogło się wydawać. Zawsze mogło być gorzej Prowadził go na równych wodzach, pewnym dosiadem i mocą w łydkach, nie pokazywał nie pewności, strachu czy wahania. Chwilę później, mieli wejść na ostatnie koło. Chłopak mentalnie się do tego przygotował, maksymalnie skupiając siebie w myślach, a konia poprzez półparady. W odpowiednim punkcie, odesłał siwka na koło o średnicy 20m w prawo. Sam schemat koła, wyglądał jak wszystkie poprzednie, pilnował/ograniczał, ale zarazem prowadził w pomocach. Po zamknięciu wolty, wrócili zaraz na ścianę. Galopowali jeszcze kawałek, podczas którego siwy miał ładnie pracować zadem, zaokrąglać się. Jeszcze kawałek WM i koniec ! Czekały ich ostatnie dwa polecenia, a raczej elementy. Przed B, wysłał mu ponownie półparady, by zaraz w połowie między B, a F. Wstrzymać go w psyku, odchylić się w siodle, zwolnić do kłusa. Miał chód pozostać jednak energiczny, party naprzód z zaangażowanym zadem i na kontakcie. W idealnym kłusie, wjechali wpierw narożnik, a potem na linię środkową. WM trzymany w łydkach, miał płynnie i równo, sunąć naprzód do X. Przed owym punktem ponownie półparada, by w tym punkcie wykonać pełną. Kolejno znowu ściągnięcie wodzy, odchylenie się w tył, dociążenie zadu i zatrzymanie. Ukłonił się, by zaraz zjechać stępem z czworoboku na długiej wodzy.
z.t
_________________
« L e o n • V a r d a s »
.......................What the fuck is love with no pain and no suffering? « love »
.......................Silk on her body, pull it down and watch it slip off. « pms »
.......................She’s out her head, I’m out my mind. « Nadya B. »
.......................They don’t want to see us make it, they just want to divide. « Tate V. »
.......................My ’65 speeding up the PCH, a hell of a ride. « Bijou Caramel, Dragon Age, Shadowfax »
.......................Intense, this shit it gets dense. «Anna H. »
Płeć: kobieta Wiek: 26 Podopieczny: White Chocolate, Chilli Child, Unexpected, Clair de Lune Pieniądze: £3590 Punkty doświadczenia: 163
Wysłany: 2016-05-27, 23:28
Po zakończeniu przekątnej ponownie poprosiła klacz o stęp pośredni i tymże właśnie wprowadziła ją w narożnik, skrupulatnie podpierając gniadą w łydkach i przesyłając jej półparady. Dbała, przy okazji, o jej aktywne, zaangażowane tempo, a to podkręciła już w literce A, kiedy wypchnąwszy z krzyża przesłała jej dwa mocniejsze impulsy łydką by przejść do wyższego chodu. Zadbała o płynność przejścia, nie przytrzymując zanadto klaczy na pysku i tu także wciąż aktywizowała ją uważnie by dokładnie w literce E wprowadzić Scandic na koło o średnicy dwudziestu metrów. Dokładnie owijając ją sobie wokół wewnętrznej łydki zewnętrzną pilnowała niewypadania zadu z ustawienia, jednocześnie delikatnie kierując jej łeb ku środkowi. W trakcie wolty dbała o zachowanie tempa, którym poruszały się po ścianie i nie dopuszczała możliwości zwolnienia czy zejścia z trasy, po której tak uważnie ją prowadziła. Kreśliła uważnie kształt i rozmiar koła, a już w momencie kiedy je zamykały przesłała klaczy kilka półparad, chcąc uprzedzić ją o kolejnym ćwiczeniu. Wkrótce usiadła mocniej w siodło, cofnęła zewnętrzną łydkę i wraz z lekkim przytrzymaniem jej na wodach wypchnęła ją biodrami do wyższego chodu, jednocześnie luzując ucisk na pysku. Obciążyła mocniej prawe strzemię aby Luxury nie miała wątpliwości, na którą nogę winna zagalopować i zaraz po wyjechaniu narożnika, dokładnie w literce C, wprowadziła ją na kolejne koło, dokładnie takich samych rozmiarów jej poprzednie. W tym także pilnowała by koń nie wypadł z ustawienia, ładnie giął się od przesyłanych przez nią pomocy, równocześnie obserwując dokładnie trasę, po której się poruszały. Teraz ponownie zadbała o aktywny, równy chód, nie pozwalając by zwolniła zanadto wyłącznie dlatego, że poruszały się w zgiętej pozycji.
Kiedy tylko dojechały do punktu stycznego koła z krótką ścianą amazonka wyprostowała nieco sylwetkę kopytnej, tylko przez moment pozwalając iść jej w wyprostowaniu, gdyż już po chwili na ich drodze ponownie znalazł się narożnik, w którym dokładnie podpierała ją w łydkach. Wyprowadziwszy klacz z łuku przesłała w jej stronę półparadę by zaraz za literką B przysiąść mocniej w siodło, wziąć ją na siebie i przytrzymać do kłusa roboczego. W tym momencie także zadbała by przejście wyglądało elegancko i nastąpiło w niezachwianej harmonii, a kiedy poruszały się już w niższym chodzie, wprowadziła Scandic w ostatni narożnik, by już po chwili skierować klacz na linię środkową. Ograniczając ją w łydkach i prowadząc w poprawnym wyprostowaniu przesłała jej kilka półparad, a dokładnie w samym środku konkursowego czworoboku poprosiła o zatrzymanie się w równej linii. Przytrzymała ją nieco na pysku i dociążyła grzbiet gniadej, wraz z aktywizującą łydką podsuwając jej zadnie nogi pod kłodę. Upewniwszy się, że trzynastolatka stoi w równych liniach oraz że zachowa nieruchomość podczas ukłonu, zakończyła przejazd wysuwając prawą rękę do boku. Odczekawszy kilka kolejnych sekund poklepała konia po szyi i na luźnej wodzy opuściła czworobok, dziękując oldenburskiej piękności za dokładne jego wykonanie.
Po opuszczeniu areny konkursowej poprowadziła ją na rozprężalnię, gdzie dokładnie wzięła się za rozstępowanie konia. Po kilkunastu minutach odprowadziła ją do stajni, gdzie porządnie zajęła się zarówno nią jak i jej sprzętem, a już w chwilę później zostawiła ją w boksie, w którym dorzuciła do żłobu kilka marchewek. Zdecydowanie jej się to należało.
Płeć: ogier Wiek: 14 lat [22.10.2005] Rasa: Koń Holsztyński Wzrost: 178 cm Ostatni trening: 03.20 - trening kondycyjny - Oliver Właściciel: Oliver Pelerieux Cena: £7450 Doświadczenie w skokach: 304 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 42 Doświadczenie z lonżowania: 23 Kondycja: 158 Szybkość: 159 Klasa startów: Skoki: CS1
Wysłany: 2016-05-27, 23:57
Był wrednym brudaskiem, stąd też jego sierść bardzo często z siwej zamieniała się w bułaną bądź gniadą, w zależności od tego czy tarzał się czy spał na ściółce w boksie, zostawiając tam wcześniej miny przeciwpiechotne. Przygotowany i zakoreczkowany, co przyjął niechętnie na swoim łbie, był gotów do działania.
Ruszając płynnym kłusem, aktywnie idąc od zadu poruszał się z lekkością i swobodą naprzód. Oparty lekko na wędzidle, rozluźniony i przepuszczalny w potylicy. Siwe radary rejestrowały całokształt otoczenia oraz obecne w oddali konie, do której Shock nigdy nie pałał sympatią. Jak aspołeczny typ czuł się niezwykle dobrze w osamotnieniu, a brak obecności koni nie wywierał na nim żadnego negatywnego wrażenia. Jako ogier pobudzał się i ekscytował dopiero w pobliżu płci damskiej, którą bez problemu był w stanie rozpoznać w tłumie koni. Z rozprężalni wyjechał trochę podjarany z uniesionym grzebieniem szyi.
Wyprostowany i chętny do ruchu, współpracował z jeźdźcem, słuchając go z uwagą i wyczuciem kierowanych w jego stronę pomocy. Niósł miękko i elastycznie choć nie należał do wybitnie uzdolnionych ruchowo koni. Wzrok pozostawał czujny, a siwy kroczył niezwykle ekspresyjnie przed siebie, pobudzony wcześniejszą obecnością paru klaczy, z którymi mijał się na rozprężalni.
Poruszając się w rozluźnieniu i równowadze pozwalał prowadzić się bardzo lekko, nie zapierając na wędzidle, ale przyjemnie mieląc je w pysku i pieniąc się przy tym obficie. Wkraczając na czworobok, skierowali się po linii prostej aż do punktu X, w którym to nastąpiło zatrzymanie. Shock stając równo na czterech kończynach, obciążył jednakowo każdą z nich parskając przy tym głośno. Cierpliwie poczekał na ukłon, a następnie poproszony o kłus, ruszył nim ponownie na wprost rozluźnieniu i harmonii z jeźdźcem. Nie spływając ani nie balansując na boki, zamknięty w łydkach i dosiadzie dotarł do litery C, w której to odbili w lewo płynnie i w równowadze wpisując się w zakręt. Nie wpadając ani łopatką ani zadem do środka.
Uprzedzony półparadą tuż przed E, zastrzygł wewnętrznym uchem w stronę jeźdźca siedzącego na jego grzbiecie. Powoli po łagodnym łuku wchodząc na obszerną woltę delikatnie zgiął cielsko formując je w lekki łuk po którym się poruszał. Angażując mocno zad, utrzymywał równowagę swoją jak i jeźdźca, gnąc się od wewnętrznej łydki i pozostając zamkniętym poprzez tą zewnętrzną, ograniczającą. Spokojnie niosąc łeb, nie walczył z ręką ale nieustannie z nią rozmawiał poruszając się w rozluźnieniu. Pchając się silnym zadem naprzód nie tracił równego tempa, cały czas równie energicznie kłusując po kole.
Wracając na ścianę, nie zwalniał ani nie śpieszył, krocząc równo i w rytmie jaki dyktował mu mężczyzna. Skupiony na pracy, pozostawał niezwykle czujny, dlatego też przed K zastrzygł uszami, słuchając Jonaha, by już po chwili ruszyć płynnie galopem. Okrągłym i równym, zachowanym w równowadze galopem poruszał się aktywnie po śladzie wyznaczonym poprzez bruneta, całkowicie podporządkowując mu się podczas przejazdu. Podejmował współpracę, z entuzjazmem i zadowoleniem przyjmując każde nowe wyzwanie.
Wpisując się lekko i elastycznie w zakręty, nie tracił ani na aktywności kroku, ani na równowadze, która była niezwykle ważna. Tuż przed A, delikatnie uniósł łeb respektując półparadę i słuchając uważnie. Wprowadzony na woltę bez problemu wygiął się miękko w łuk na kole, silnie pracując zadem, przodami zagarniając podłoże. Dążąc do ręki i niosąc się praktycznie sam, lekko i bez konieczności zachęcania do ruchu naprzód. Wracając na ścianę, pokonali narożnik wychodząc na prostą przy długiej ścianie. Nie śpieszył przy tym galopując równo i miarowo w tempie. Półparada, a następnie parada sprawiły, że płynnie i w równowadze przeszedł do energicznego kłusa, nie tracąc tendencji ruchu do przodu.
Parskając głośno, niósł spokojnie łeb w dole, równo i miękko oparty na obu wodzach, w kontakcie z dłońmi Jo, który kontrolował całość sytuacji. Rozluźniony wydajnie pracował zadem oraz grzbietem wpisując się bezbłędnie w łuk na lewą stronę, ograniczony łydkami i zamknięty w pomocach nie kombinował, wciąż aktywnie poruszając się kłusem.
Tuż przed środkiem krótkiej ściany został poproszony o stęp, do którego przeszedł miękko i bezproblemowo, od litery C poruszając się równym i aktywnym korkiem. Przody obszernie stawiając tuż przed przekraczającymi ich ślady, aktywnie idącymi tyłami.
_________________
ARE YOU, MOTHERFUCKERS, READY FOR ME?
S E X sex, sex, sex and don’t forget the violenceS T A L L I O N O W N E R and now it’s you know who O L I V E R D O C U M E N T S it’s all the sameH E R E A C H I E V E M E N T S there’s nothing left to say anymore R E A D E Q U I P M E N T the new shitS T A B L E|J U M P I N G|D R E S S A G E
Płeć: mężczyzna Wiek: 31 Podopieczny: Who Knows, Chaos Amir, Mr Heisenberg, Milky Way Pieniądze: £6803 Punkty doświadczenia: 113
Wysłany: 2016-05-28, 08:39
Tytuł: Hodowca
Utrzymując aktywne tempo kłusa i pilnując podstawionego zadu klaczy Bastian wprowadził ją w narożnik, dokładnie podtrzymując przy tym w łydkach by nie wypadła z ustawienia. Cały czas dbał także o delikatne wygięcie jej ciała ku środkowi czworoboku, a kiedy już wychodzili z łuku przesłał klaczy półparadę by uprzedzić ją o kolejnym ćwiczeniu, które przygotował dla nich plan programu. Przewidywał on wprowadzenie konia w kłus roboczy dokładnie w literce A, przed którą Collins przekazał klaczy dwa mocniejsze impulsy łydkami do jej boków, chcąc w ten sposób zainicjować przejście do wyższego chodu. Pozostał w dosiadzie ćwiczebnym, dokładnie tak samo jak do tej pory w kłusie, a dojechawszy do połowy długiej ściany wprowadził Moorland’s na koło o średnicy dwudziestu metrów.
W trakcie wyjeżdżania wolty dokładnie podpierał klacz w łydkach i owijał ją sobie wokół wewnętrznej z nich. Dbał o to by koń szedł równym, aktywnym tempem a także wyginał jej łeb ku środkowi. Zewnętrzną nogą pilnował zadu gniadej, aby ten przypadkiem nie zapodział się gdzieś z tyłu za nimi lub nie wypadł z ustawienia, cały czas dbając by również był zaangażowany w pracę i był głównym motorem chodu, w którym się poruszali. Wolta została pokonana w sprawny sposób a zaraz po zamknięciu jej w literce rozpoczynającej Bastian wyprostował nieco Guinevere by wnet przekazać klaczy kolejną półparadę. Do przejścia, które ich czekało cofnął lekko zewnętrzną łydkę i wraz z przytrzymaniem klaczy na pysku zadziałał wypychająco biodrami, by sprawnie wprowadzić ją w galop. Nie zapomniał także o obciążeniu prawego strzemienia, które miało sugerować klaczy poprawną nogę zagalopowania i pochwalił ją krótkim słowem kiedy wszystko zostało wykonane jak należy. Z Moorland’s współpracowało mu się nadzwyczaj dobrze i mimo, że była młodym koniem to zauważał w niej wyraźny potencjał do sportu. Miał okazję wypróbować klacz w zawodach crossowych, w trakcie których spisała się na medal, a teraz także ani na moment nie zawiodła go w przejeździe ujeżdżeniowym. Starty na takich koniach to czysta przyjemność.
Nie było im dane rozpędzić się w galopie, w którym aktualnie się poruszali, gdyż zaraz po wyjechaniu narożnika Bastian wprowadził klacz na kolejną woltę o takiej samej średnicy. Tu ponownie podparł ją dokładnie w łydkach, pilnując ustawienia gniadej a także bardzo dokładnie kreśląc kształt i wielkość wykonywanego elementu. Nie chciał by jego niedopatrzenie spowodowało jakikolwiek błąd toteż bardzo angażował się w każdą przekazywaną pomoc, wykazując w ten sposób skupienie w trakcie całego przejazdu. Zamknąwszy koło ponownie wyprostował klacz na moment, aby niedługo po wyjechaniu narożnika uprzedzić ją kolejną półparadą o nadchodzącej zmianie zadania. Przysiadł mocniej w siodło, zacisnął uda i wraz z delikatnym przytrzymaniem jej na pysku poprosił o płynne przejście do kłusa roboczego kiedy tylko znaleźli się za literką F. Wciąż wymagał od Moorland’s zaangażowania w pracę i w tym celu wciąż aktywizował jej boki i pilnował ustawienia, nie chcąc na koniec przejazdu uczynić jakiegokolwiek błędu. Wprowadziwszy ją w narożnik znów skrupulatnie podparł ją w łydkach aby w chwilę później, w literce A, skręcić na linię środkową.
W jej trakcie dokładnie ograniczał boki konia aby ten przypadkiem nie zszedł na którąkolwiek ze stron i prowadził klacz w pełnym wyprostowaniu po równej, precyzyjnej linii. Na kilka kroków przed literką X przesłał klaczy Guinevere kilka impulsów aby w chwilę później wykonać pełną paradę w samym środku areny konkursowej. Przytrzymawszy ją na pysku i dociążywszy grzbiet zadbał o zatrzymanie się w równej linii przednich kopyt a zadnie „dopchnął” aktywizującą łydką w taki sposób by znalazły się równo pod kłodą czterolatki. Upewniwszy się, że Gniada stoi w odpowiedniej pozycji i zachowa swą nieruchomość złapał wodze w jedną rękę by za pomocą drugiej ukłonić się sędziom i zaraz opuścić czworobok, pozwalając klaczy wyciągnąć przy tym szyję.
Rozstępował ją porządnie, kręcąc się wraz z klaczą po rozprężalni około piętnastu minut, a następnie wraz z nią ruszył do stajni gdzie dokładnie się nią zajął. Po wszelkich zabiegach pielęgnacyjnych odprowadził konia do boksu, gdzie pochwalił ją sowicie i obdarowawszy kilkoma smakołykami opuścił stajnię by zająć się kolejnymi startami.
Płeć: ogier Wiek: 10 lat Rasa: Hannover Cena: £2300 Doświadczenie w skokach: 77 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 74 Doświadczenie z lonżowania: 28 Kondycja: 42 Szybkość: 40 Klasa startów: WKKW: 2*
Wysłany: 2016-05-28, 13:23
Obecnie faktycznie dogadywali się bardzo dobrze, mimo że ich początki wcale nie były łatwe. Winning był jednak koniem wybaczającym nie tylko błędy jeźdźca podczas jazdy, ale także takie zachowania, jeśli te nie były bardzo nie fair wobec nieco. I choć doskonale pamiętał rzeczy, które zrobił mu Leon (mniej lub bardziej złe) to w tym momencie nie okazywał ani odrobiny spięcia czy nerwów.
Aktywizowany przez jeźdźca stale utrzymywał to samo fajne, zaangażowane tempo, w literce H posłusznie schodząc do środka czworoboku. Wyciągnął szyję, kiedy odnalazł ku temu sposobność i szedł swobodnie przed siebie, całkowicie się przy tym rozluźniając. Jego zaangażowany w pracę zad swobodnie przekraczał ślady przednich kopyt pozostawione na podłożu a siwek precyzyjnie stąpał po linii prostej, ani na moment nie próbując spłynąć na którąkolwiek ze stron. Wyczuwszy półparadę ze strony jeźdźca postawił uszy na sztorc przygotowując się do kolejnej zmiany w przejeździe. Skrócony na wodzach uniósł łeb nieco ku górze i przeszedł w stęp pośredni, wciąż angażując do pracy wszystkie części swojego ciała. Stale podstawiony zad był motorem jego ruchu, a koń chętnie przyjmował kontakt z ręką jeźdźca, raz po raz przemielając w pysku wędzidło. Kolejna półparada skupiła go do ponownego skupienia się na trasie i choć do tej pory także niczego nie olewał, to chętniej parł do przodu, wkrótce przechodząc w kłus. Ani na moment nie wypadł z ustawienia, przejście wykonując nienagannie i bardzo swobodnie. Kłusując utrzymywał dobre, aktywne tempo, którego nie zmieniał bez wyraźnego polecenia jeźdźca, nawet w momencie, w którym ponownie został wprowadzony na woltę. Chętnie giął się wokół łydki Leona, wykazując przy tym dużą precyzję wykonywanego ćwiczenia a ograniczany zewnętrznymi pomocami ładnie wpisywał się w łuki, nie tracąc tempa i zaangażowania.
Wyczuwszy kolejną zmianę przy zamykaniu koła, zagalopował dokładnie w miejscu, w którym poprosił go o to jeździec, bez problemu odczytując na którą nogę powinien zagalopować i w jakim tempie się poruszać. Nie wypadł z ustawienia ani na chwilę, stawiając równe, aktywne foulee i prowadzony na równych wodach poruszał się w dużej równowadze, jakiś czas później wjeżdżając ponownie ku środkowi czworoboku by wykonać woltę. W tym momencie ponownie chętnie giął się wokół łydek mężczyzny, swoim masywnym cielskiem z łatwością wpisując się w wyjeżdżane przez nich łuki. Po zakończeniu wolty i ponownym pojawieniu się na ścianie koń wyprostował nieco swoją sylwetkę i prychając głośno przeszedł do kłusa dokładnie w momencie, w którym poprosił o to Leon. Przed nimi stał już tylko ostatni narożnik i wjazd na linię środkową, w trakcie której ogier ponownie nie robił żadnych większych problemów swojemu jeźdźcowi. Ograniczany w łydkach żwawo stąpał do przodu, nie spływając ani na sekundę na żadną ze stron, a kiedy wyczuł półparady ponownie postawił uszy i przygotował się do zatrzymania. To wykonał dokładnie w punkcie X, w którym to stanął w prostych, równych liniach, z precyzją układając swoje nogi w odpowiednich miejscach. Zadnimi wkroczył żwawo pod kłodę i dopiero stojąc w ten sposób okazał pełne zatrzymanie, pozwalając Leonowi na ukłon i zachowując w jego trakcie nieruchomość.
Korzystając z luźnej wodzy chętnie obniżył łeb i wraz z jeźdźcem opuścił arenę konkursową.
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat {18.01} Wzrost: 171 cm Zawód: architekt (nie pracuje), jeżdziec Partner: bottle of whisky will do the trick Ostatni trening: 04.2019 - skokowy - Jim Beam Rye Podopieczny: Jim Beam Rye, Prescription Boy Pieniądze: £2495 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 22 Ujeżdżenie: 29 Cross: 8 Obycie z koniem: 9
Wysłany: 2016-05-28, 14:32
Nie mogłaby sobie odpuścić zawodów ujeżdzeniowych a wybór konia na zawody również był oczywisty. Chociaż Prescription chodził klasę L, zawsze lepiej startować na koniu, którego się zna. Wcześniej przed zawodami wyczyściła sprzęt, więc w dniu zawodów od razu ruszyła do socjalnego, by zostawić tam rzeczy, a potem na myjkę, gdzie czekał nie tylko sprzęt, ale też ogier. Przywitała się z nim i przystąpiła do pieczołowitego czyszczenia z elementami masażu. Następnie osiodłała Boy'a i zaprowadziła na rozpreżalnię. Tam Bravo poprawiła popręg i strzemiona, następnie się rozgrzali w każdym chodzie z figurami i przejściami. Na koniec stępowali w oczekiwaniu na wywołanie.
PRZEJAZD
Kiedy brunetka usłyszała wezwanie weszła stopniowo na kontakt z pyskiem zangersheide, docisnęła łydki do jego boków i wypchnęła go do kłusa roboczego z bioder, od razu ustalając spokojne, ale aktywne tempo, które od razu miało wywrzeć dobre wrażenie na sędziach i publiczności. Wjechali na czworobok w A na wprost, kierując się do X, gdzie mieli się zatrzymać. Przygotowując dziewięciolatka do zatrzymania Bravo posłała mu półparadę, zachęcając go do postawienia zadu, a w odpowiednim miejscu skróciła wodze i zablokowała krzyż, przez co Presc powinien się spokojnie zatrzymać w X. Ukłoniła się, po czym znowu docisnęła lekko łydki, napięła krzyż i wypchnęła wierzchowca z bioder, z powrotem do kłusa roboczego, którym ruszyli dalej na prosto.
Dojeżdżając do C skręcili w lewo dokładnie wyjeżdżając narożnik i utrzymując tempo. Znaleźli się przy długiej ścianie czworoboku, gdzie w E mieli odbić na koło. Figurę poprzedziła pólparadą, by następnie pokierować zangersheide na koło w lewo o średnicy 20 metrów. Po zejściu na koło usiadła głębiej w siodle, jedna łydka na popręgu, druga za nim pilnowała ustawienia. Cały czas starała się o równe tempo i ładne wygięcie wokół jej łydek. Po zamknięciu koła dwudziestotrzylatka poprowadziła kasztana dalej po prostej linii wzdłuż długiej ściany. Pomiędzy K i A mieli zagalopować, do czego przygotowała dziewięciolatka, zaraz po minięciu literki K. Jedną łydkę docisnęła do popręgu, drugą wysunęła nieco naprzód, napięła krzyż i wypchnęła Boy'a do galopu roboczego z lewej nogi. Galopując znaleźli się przy krótkim boku, gdzie w A mieli wykręcić koło w lewo. Amazonka dodatkowo starała się skoncentrować podopiecznego przez półparadę, a następnie przez te same pomoce nakierowała go na koło, pilnując na nim tempa, ustawienia i wygięcia. Zamknęli koło i ruszyli dalej, skręcili znowu na dłuższą ścianę, utrzymując się w umiarkowanym tempie galopu. Ruszyli prosto, wkrótce czekało ich kolejne przejście. po minięciu literki B Prescription dostał kolejną półparadę, następnie otrzymał pomoce sygnalizujące przejście do kłusa roboczego: usiadła głębiej w siodło, wyprostowała plecy, ściągnęła pięty w dól i lekko przyłożyła łydki, co powinno poskutkować przejściem do niższego chodu.
Kłusowali jednak dość krótko. Znowu z dokładnym wyjechaniem narożnika skręcili, by znalezć się przy krótkiej ścianie. Tam w C mieli ruszyć stepem pośrednim. Rosjanka poprosiłą o dodatkowe skupienie ze strony Prescription Boy'a przez półparadę, będąc cały czas na kontakcie z kasztankiem siedząc w siodle dodała lekko łydkę, napięła krzyż i zamknęła wodze co samo w sobie powinno poskutkować przejściem do spokojnego, ale energicznego stępa pośredniego z wyraźnym zaznaczaniem kroków przez ogiera.
_________________
In the mornings I'm like… Sun is up, I'm a mess, gotta get out now, gotta run from this…
There's a mean bone in my body, it's connected to the problems that I won't take for an answer, and I won't take that from you, because I would hurt a fly N a d y a B r a v o || 2 5 yrs old || Mother R u s s i a, father U S A
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum