NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Czworobok duży piaszczysty
Autor Wiadomość
Taylor
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 23
Wzrost: 162 cm
Partner: your face is like a melody, it won't leave my head

Ostatni trening: Zawody ujeżdżeniowe z Escudero & Michelangelo [18.05.2019]
Podopieczny: Echo D'Arsouilles, Escudero IV, Michelangelo, Quarantino
Pieniądze: £11500

Punkty doświadczenia: 153
Skoki: 42
Ujeżdżenie: 40
Cross: 13
Wyścigi: 17
Obycie z koniem: 34


Wysłany: 2015-02-17, 22:16   

// bez sensu, ładu i składu, ale jest; wybacz, że już teraz kończę, ale wena ze mnie ucieka a nie chciałabym blokować.

Tak jak poprzednio, rzuciła tylko krótkie 'dobry' w momencie, w którym szedł dokładnie tak, jak chciała. Po około dwóch około dwudziestometrowych kołach zwolniła do kłusa, zapraszając gniadego z powrotem na niskie ustawienie i oddając rękę, wykonując niedawno uznany element niższych klas programów ujeżdżeniowych - samoniesienie. Oczywiście jeśli od samego początku ogier nie wykazywał chęci do wykonania owego ruchu, darowała sobie, wiedząc, że nie każdy koń rozumie polecenie. Właściwie nie było w tym nic skomplikowanego, ale... no nie każdy rozumie :lol2:
Przeszła do stępa i 'rzuciła' gniademu prawie całą długość wodzy, dając mu chwilę na odpoczynek. Zrobili całkiem sporo jak na jeden dzień, a zważywszy na jego umiejętności - z resztą całkiem wysokie - będą mogli pozwolić sobie na jeszcze więcej. Kątem oka zerknęła na drugą parę, która (załóżmy :lol: ) aktualnie stępowała. Postanowiła wykorzystać ten moment i sprawdzić, czy Unexpected pamięta nieco trudniejsze rzeczy.
Pozbierała wodze, ponownie przypominając ogierowi o zadzie i nie pozwalając na chowanie się i wysłała do jego pyska jedną tudzież dwie półparady, uprzedzające go o nowym zadaniu. Nie pozwalając mu jak na razie przyspieszać nieco mocniej dociążyła łęk. Następnym ruchem było cofnięcie zewnętrznej łydki i działanie nią, połączone z lekkim, falistym ruchem bioder i wypchnięciem z krzyża - wszystkie te czynniki składały się na prośbę jaką było zagalopowanie ze stępa. Po przegalopowaniu jednej długiej ściany poprosiła konia o zwolnienie, mocniejsze podstawienie zadu i nieco lżejszy, wolny galop. O ile to skrócenie wypadło im dobrze, na kolejnej długiej ścianie czworoboku wykonała dodanie - wypchnęła konia do dużo szybszego tempa, oddała wodze i weszła w lekki siad, pozwalając mu na chwilowy pęd. Przed naróżnikiem znów dociążyła siodło i zwolniła konia, prosząc o ten sam galop, co przed dodaniem. Na tym polegała cała zabawa. Wykonała w ten sposób około 3 dodania i skrócenia a następnie pozwoliła gniademu na powrót do regularnego tempa. Po krótkiej chwili takowego galopu w połowie długości czworoboku, w tym wypadku 30 m zakręciła, wprowadzając gniadego na serpentynę. Na niej zmieniła ustawienie, głowę konia 'zapraszając' półparadami na właściwą stronę i zamieniając łydki ograniczające, czyli innymi słowy - poprosiła o lotną zmianę nogi. Jeśli ta była udany gniady został obficie wyklepany.
Kolejnym krokiem było przejście do kłusa, gdzie Taylor przestała pracować górą ciała. Tym razem po wjechaniu na długą ścianę zewnętrzną łydkę cofając lekko za popręg zepchnęła Un'a na ciąg aż do linii środkowej. Gdy tylko znalazła się właśnie na owej linii, zatrzymała konia, odczekała 5 sekund a następnie oddała całą długość wodzy i poklepała. Tyle wystarczy jak na pierwszy trening.
Zarzuciła mu na zad derkę i rozstępowała. Po około dwudziestu minutach udali się do stajni.

/zt
_________________

loteria 28.05 - czysty przejazd w zawodach skokowych/próbie skokowej
 
     
Windsor
Emeryt


Płeć: wałach
Wiek: 20 lat [01.06.2000]
Rasa: belgijski koń gorącokrwisty
Wzrost: 167 cm
Właściciel: Lorien
Cena: £2650

Doświadczenie w skokach: 152
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 145
Doświadczenie z lonżowania: 71
Kondycja: 68
Szybkość: 66
Klasa startów: Niestartujący

Wysłany: 2015-02-17, 22:38   

Prosto ze stajni udał się w towarzystwie Mii na czworobok przeznaczony pod zawody. Wyczyszczony na błysk wręcz lśnił w ciepłych, wiosennych promieniach, prezentując się całkiem nienagannie. Nie ekscytował się wiosną, którą dało się wyczuć w powietrzu, ani nawet dość hałaśliwą atmosferą zawodów - miał z tym do czynienia nie po raz pierwszy i nie ostatni.
Wszedł na rozprężalnię, obchodząc ją dookoła strzygł naprzemiennie uszami, głównie jednak koncentrując się na amazonce. Zatrzymał się we wskazanym miejscu, gdzie dał Mii czas na dopięcie wszystkiego na ostatni guzik, po czym gdy już siedziała na jego grzbiecie, ruszył po otrzymanej łydce stępem. Donikąd się nie spieszył, ale jego krok naturalnie był w miarę obszerny i energiczny, nawet na początku treningu. Idąc z nisko opuszczoną głową i wyprostowaną szyją wyglądał na wielce zrelaksowanego, zupełnie nie przejmując się niezbyt pozytywnym nastawieniem Mii. Czuł, że była spięta, co jednak nie udzielało mu się w żadnym stopniu. Po zebraniu wodzy podniósł się lekko, zaraz wchodząc na koło, na którym się wygiął wspomożony pomocami brunetki. Zachęcony pulsowaniem wewnętrznej wodzy zaokrąglił się, uwypuklając lekko plecy, co przy jednoczesnym zaangażowaniu zadu gwarantowało swobodny przepływ energii przez ciało konia, skutkujący rytmicznym, regularnym chodem. Dalsze figury wykonywał jednakowo starannie.
Przejścia wykonywał bez zawahania, prawie każdorazowo prosto ustawiając kończyny. Później przeszedł do kłusa, nie rozpędzając się w nim, ani też nie wlekąc się niemiłosiernie. Jego chód wciąż był płynny, całkiem swobodny, pozbawiony nieregularności. Wchodząc na woltę momentalnie zatrzymał się gdy został o to poproszony. Kierując jedno ucho na Mię, przeżuł wędzidło i zaraz znowu ruszył kłusem. Tym razem dziewczynie udało się przejście zarówno do kłusa zebranego i wyciągniętego, co już wymagało od siwka nieco większego zaangażowania niż dotychczasowa jazda. Po kłusie przeszedł do galopu, szastając ogonem podczas pierwszych paru foule. Na ósemkach i przy zmianach kierunku sam z siebie zmieniał nogę, na którą powinni galopować. Każdej lotnej towarzyszył lekki "podskok" zgrany z machnięciem ogona. Także przejścia z galopu nie wychodziły źle, zagalopowania ze stępa były natomiast nad wyraz energiczne i dynamiczne.
Kończąc rozgrzewkę przeszedł stopniowo do stępa poprzez krótką chwilę kłusa i mogąc już stępować, wyciągnął szyję głośno parskając.
_________________

imię: prawdziwie królewskie - Windsor
płeć: nie potrzebuję nabiału żeby być męskim ~ wałach
właściciel: rozumiemy się bez słów ~ Lorien
moje: paszport, sprzęt skokowy, ujeżdżeniowy, stajenny, galeria
uwagi: zaleca się dużo stępa na długiej wodzy
zarówno na początku jak i na końcu pracy
osiągnięcia: kręta droga prowadzi do zwycięstwa ~ kliknij

klacz: moje oczko w głowie <3
lubię: poważni będziemy po śmierci ~ Mia, Lorka
nie lubię: wierz mi, że nie chcesz mi zajść za skórę
źrebaki: niestety... jestem jedyny w swoim rodzaju x3

…………………………………………………………………………….. wścieklik ©
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2015-02-17, 23:07   




1. 6 + 0,134 = 6,134 Zadowalająco.

Opis
Podczas poruszania się po linii prostej jeździec niedostatecznie prosto pokierował koniem, przez co ten momentami nieznacznie schodził z linii środkowej. Zatrzymanie poprawne.


2. 3 + 0,067 = 3,067 Prawie źle.

Opis
Na zakrętach zabrakło wygięcia, koń nadmiernie zginał się w szyi. Kształt koła nie został zachowany, a zwierzę nie wygięło się prawidłowo.


3. 5 + 0,112 = 5,112 Dostatecznie.

Opis
Tutaj jakość koła znacznie się poprawiła, zachowało swój kształt, aczkolwiek doszło do nieporozumienia między koniem i jeźdźcem, przez co Windsor usztywnił się i element stracił znacząco na harmonii.


4. 8 + 0,179 = 8,179 Dobrze.

Opis
Dobre, poprawnie wykonane zagalopowanie na właściwą nogę. Chód rytmiczny, swobodny.


5. 7 + 0,157 = 7,157 Dość dobrze.

Opis
Koło zostało wykonane poprawnie, o odpowiedniej średnicy i kształcie, aczkolwiek jeździec zastosował nie do końca poprawne pomoce, z czego jednak udało się wybrnąć doświadczonemu wierzchowcowi.

UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
 
     
Unexpected
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 10 Lat
Rasa: Oldenburska
Wzrost: 180 cm
Właściciel: Vivianne Feron
Cena: £3950

Doświadczenie w skokach: 152
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 112
Doświadczenie z lonżowania: 104
Kondycja: 105
Szybkość: 107
Klasa startów: WKKW: 3*

Wysłany: 2015-02-18, 16:44   

Ogier co chwila nie musiał być chwalony bo jeszcze ego mu skoczy :lol2: Po zrobieniu dwóch kół zwolnili do kłusa i przeszli do niższego ustawienia ot co. Koń może by zrozumiał gorzej z userką Oo potem przeszli do najniższego stępa i po oddaniu wodzy ogier nieco rozluźnił swoją szyję. W chwili kiedy odpoczywali ogier rozejrzał się po czworoboku, nadal była tu ta para ale zachowywał pewien luz. Ponownie kazała mu się zebrać z robił to z wyraźną nutą nie chęci ale co poradzić? Szybko się nudził to też miał nadzieje na coś ciekawszego, był zwarty i gotowy wykonali dwie półparady poprzedzające nowe ćwiczenie. Poczuł wyraźne sygnały do przejścia ze stępa do galopu co uczynił nawet dość lekkim i płynny przejściem, przegalopowali jedną ścianę przeszli do nieco wolniejszego galopu i wyższego ustawienia zadu. Po chwili na dłuższej ścianie znowu przyspieszył wyglądałby jak wyścigowiec jakby nie ta atletyczna sylwetka. Gdy dojechali do narożnika znowu zwolnili w poprzedni galop i tak trzy razy podobało mu się to bo zarzucił lekko łbem ale nie odbiło się to na ich jeździe. Pogalopowali znowu w spokoju, w połowie czworoboku zakręcili na serpentynę. Na niej zmienili ustawienie, półparadami na właściwą stronę przechodzili i zmieniali lotnie nogę. Potem przejście do kłusa, zjechaniu na długą ścianę został zepchnięty na ciąg do środka gdzie się zatrzymali. Po odczekaniu chwili roztsepowali się i udali do stajni.

wyszedł za nią z.t
_________________
    Has anything like this ever struck you?
    If ever a likeness that you're scraping for pockets of air?
[img]xxx[/img]
Whatever--you're--like--when--you--came--in
Whatever you use-----Whatever you choose
Whatever your acronym >> Unexpected

sex: male || owner: Vivianne Feron || gallery & files

osiągnięcia:
6 x---I msc
2 x--II msc
[...]
>> spis <<

potomstwo:
kl.--Untouchable--(Galistic Girl)----------
kl.--Unbridled Life--(Livia Ask)-----------
og.--Unannounced Pleasure--(Follow Me II)
og.--Upleaser Van't De Vour--(Virra Mirage)
    You started what would sound
    like a speech on how you moved around
    ----You told them all so well
    ----You had them memorised
    ----You bored us all to tears
    But here's the ground and there's your feet
    And never the two shall meet


Kuty jest na cztery.
 
     
Saver
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 12 lat (ur. 15.09.2007)
Rasa: Hanowerska
Wzrost: 185 cm
Właściciel: Luke Sugarman.
Cena: £4850

Doświadczenie w skokach: 162
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 147
Doświadczenie z lonżowania: 110
Kondycja: 115
Szybkość: 115
Klasa startów: WKKW: 4*

Wysłany: 2015-02-18, 21:23   

>>>PRZYGOTOWANIE<<<

.....Ogier znowu wyczuwał jakieś napięcie w stajni, ludzi się krzątali jak nawiedzeni po korytarzu stajni w te i we wte. Czyżby znowu jakieś zawody? Najwidoczniej, ogierowi ponownie atmosfera zaczęła się nie chybnie udzielać co zrobić? Stał w boksie odwrócony zadkiem do jego drzwiczek, na ich szczęście para się już znała i dogadywała także nie powinno być jakiś udziwnień podczas jazdy. Usłyszał przelotem kroki pod swoim boksem ale nim się obrócił tego kogoś już nie było, więc furknął tylko nie pocieszony z owego faktu i nadal czekał. Co by nie uciekł? Ogier z reguły bez zachęty nie zwracał na ludzi uwagi, dopiero słysząc cmokanie obrócił swój kary łeb w jej kierunku. Znał ją więc parsknął na powitanie by podejść sprawnie do drzwiczek, wciągnął do nozdrzy już znany mu zapach i szturchnął jej dłoń chrapami. Coś tam podziubał ale nie lubił jeść kiedy za dużo dzieje się dookoła i jeszcze jego nie jako się to tyczy bez pośrednio. Jemu nie przeszkadzało które zajęli miejsce na podium ważne że w ogóle się coś działo w jego życiu, że ktoś się za niego zabrał. Lubił pieszczoty więc czemu miał się nie dać pogłaskać? Widząc co kobieta zamierza cofnął się w głąb boksu oczekując na nią w środku. Kiedy była już w środku wcisnął pysk w jej bok, kantar dość szybko wylądował na jego łbie, podpięła uwiąz a na jej słowa ogier parsknął potwierdzająco jeszcze tupnął zadnią nogą. Wyprowadzony z boksu ruszył na myjkę, obijając od czasu do czasu ciemnym ogonem o swoje boki. W końcu zatrzymał się w upragnionym miejscu rozglądając się dookoła, lepiej dla niej by w razie co umiała go zahamować bo może zobaczyć jak to jest uczyć się latać za koniem. Stanął na myjce rozluźniony, oczekiwał aż skończy wszelakie pielęgnacje bez większego ale. Nogi dość nie chętnie ale jednak podał, choć musiała lekko się dziś natrudzić by utrzymać daną nogę w idealnej pozycji ale poszło im to nawet dość sprawnie co tu dużo mówić. Przy plataniu koralików na grzywie i ogonie nieco się niecierpliwił, ogier i tak prezentował się nie naganie nawet bez trząsania się nad nim. Widać było że ktoś zadbał o jego sprzęt gdyż błyszczał na metry praktycznie, cały osprzęt ostatecznie na nim wylądował po czym zjadł dwa talarki marchewki kiedy ona poszła się przygotować. Cierpliwie czekał na jej powrót, kiedy wróciła wyszli na rozprężalnie.

>>>ROZGRZEWKA<<<

Szedł dość spokojnie za kobietą, ładnie się prezentował wypielęgnowany i ubrany w kolorystyczny strój. Pracowali już wcześniej także co nieco się już poznali, teraz mieli się doszkolić jedynie w tej dyscyplinie ale nie przewidywał karosz trudności. Na start było zapoznania się z obiektem więc na spokojnie dał się oprowadzić w ręce dookoła. Potem zatrzymali się gdzieś w rogu gdzie poprawiła wszystko dokładnie i dosiadła karosza, po otrzymaniu wyraźnego sygnału ruszył stępem przed siebie po śladzie. Pierwsze okrążenia robili swobodne wokół rozprężalni uważając na inne pary przy tym. Chyba miał dziś dobry dzień albo zawody tak na niego wpływały? Kiedy kobieta wjechała z nim na wężyka i podebrała wodzę od razu przeszedł do nieco wyższego ustawienia i bardziej począł pracować zadem. Podczas łuków czy zakrętów ogier sam się pilnował, jedynie owijał się idealnie wokół łydek dziewczyny by prezentować się już jak najlepiej przed startem. Potem wrócili na ścianę i zaczęli wykonywać przeróżne wolty, koła i ósemki zaczynając od większych kończąc na mniejszych średnicach. Rzeczywiście urozmaicała mu życie a raczej przejazd co było na pewno plusem tej sytuacji co można więcej dodać? Kilka razy przy tym jeszcze się zatrzymali czy nawet cofali, koń musiał se przypomnieć chyba jak się to robi bo dawno nie wykonywał nie których ćwiczeń co było dobre na rozprężalni by sobie akurat wspomnieć to i owo. Tempo czy zaangażowanie konia były raczej bez zarzutu, po kilku minutach stępu i wykonywania różnych figur zakłusował z dziewczyną na odpowiednią nogę. Znowu przejechali dwa koła luźniejszym kłusem co nie znaczy że się obijali bo tego zarzucić im nie można było. Potem znowu zjechali do środka i zrobili wężyka, koła, wolty i ósemki. Zmieniali kierunku co by nie było wszystko na jedną stronę, lub przeplatali innymi ćwiczeniami. W tym też znalazły się przejścia do niższych chodów czy nawet zatrzymania lub nawet cofania. Czasem z stójki ruszali od razu płynnym kłusem, lub wpierw stęp potem kłus kto co woli. Potem w ramach odpoczynku zrobili dwa koła luźnym stępem, potem znowu kłusik. Po jednym kole w kłusie przeszli do najszybszego chodu czyli galopu, lekkie przejście na odpowiednią nogę. Znowu trzy koła swobodnego galopu, na obie nogi a co sobie będą żałować. Potem znowu zaczęli kręcić różne figury zaczęli od wężyka, a później od dużych średnic na kołach, ósemkach i woltach, stopniowo je zmniejszając. Jak trzeba było to zmieniał nogę, ogier cały czas pracował aktywnie zadem wijąc się wokół łydek oraz innych pomocy dziewczyny. Potem zjechali na ślad by zwolnić do stępa i koła na luźnej wodzy, po chwilowym rozluźnieniu i otrzymaniu pomocy ogier przeszedł do stępa wyciągniętego ładnie wyciągając przody przed siebie. Przejechali dwa koła z wyciąganiem lub skracaniem wykroku zależy na której ścianie. Znowu zaczęli kręcić różne łuki, koła, wężyki, serpentyny było także kilka zatrzymań. Potem znowu przejście do kłusa, pierwsze koło było swobodne. Podobnie jak w stępie w zależności od ściany wykonywali kłus zebrany lub wyciągnięty i znowu wykręcili kilka łuków, kół, wężyków, serpentyn. Pochwały przyjmował dość obojętnie tak go nauczono, przeszli do stępa ponownie i od razu do pośredniego. Nadal spokojnie kręcili się po rozprężalni, amazonka co jakiś czas urozmaicała mu kroki jakimiś łukami czy tym podobnymi ćwiczeniami. Ze stępu pośredniego przeszli do stępu zebranego na dwa koła, potem do wyciągniętego i swobodnego i powtórzyli wszystko od pośredniego. Urozmaicali sobie łukami czy zatrzymaniami od czasu do czasu, wszystko udawało im się chyba perfekt można rzec potem przeszli do kłusa. Wpierw kłus pośredni, potem zebrany, wyciągnięty, swobodny, zebrany, pośredni czyli podobnie jak w stępie. Plus do tego oczywiście kilka zatrzymań czy przejść do niższego chodu. Potem przejście do galopu, wszystkie te same ćwiczenia co w niższych chodach przeplatane innymi dla odmiany by nie popaść w rutynę. Ćwiczyli ćwiczyli i jeszcze raz ćwiczyli co by jak najlepiej wypaść na czworoboku, na koniec zostawiła sobie ustępowanie od łydki z czym karosz nie miał problemów. Przeszli do kłusa i wykonali jedno koło swobodnym kłusem, potem otrzymał odpowiednie pomoce do wygięcia szyji i brnięcia w przód oraz bok. Porobili te ćwiczenie na obie strony, potem przejście do swobodnego stępa i oczekiwanie na wywołanie przez głośniki.
_________________
I'm not afraid
To take a stand.

imię: I ain't playing around - Saver
właściciel: we walk this road together, through the storm - Luke Sugarman.

rodzice: Aspan x Elandra
dokumenty: passport
moje: gallery


[img]xxx[/img]

potomstwo: I feel I got a tear in my eye - brak
osiągnięcia: Ain't no way I'mma let you stop me from causing mayhem - link
 
     
Noa
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat
Rasa: Człowiek
Podopieczny: Champagne
Pieniądze: £14350

Punkty doświadczenia: 129

Wysłany: 2015-02-18, 21:37   
   Tytuł: Hodowca


Pokręciła głową, wyczuwając kombinacje swojego podopiecznego.
- Leń. Nie kłam, że nie potrafisz, Sheridan - mruknęła, przerywając pomoce do ustępowania.
Krótka półparada, chwila, by ponownie wzmocnić zaangażowanie zadu siwego w pracę i ponowne wjechanie na przekątną. Kolejna półparada, niemalże równoczesna z następnym daniem pomocy do ustępowania od łydki. Tym razem mocniej podpierała go konkretną łydką, odpuszczając dopiero wtedy, gdy polecenie zostało wykonane. Trochę takie masło maślane i dziwnie to brzmi, ale dorwało mnie choróbsko i oba płuca wypluwam. Nice. Aczkolwiek wracając do meritum; jeśli tym razem ogier ponownie zaczął pracować zadem wprowadziła go na pierwszy ślad i dała łydkę do kłusa. Standardowo wpierw na nieco luźniejszym kontakcie prowadziła go po prostu wzdłuż czworoboku, dopiero z czasem wchodząc z nim najpierw na obszerniejsze koła, bardzo stopniowo zwężając ich średnicę. Po dłuższej chwili wprowadziła też przejścia, z kłusa do stępa, ze stępa do kłusa, do stój, do kłusa i tak dalej. Gdy chciała uzyskać zatrzymanie zamykała bardzo subtelnie łydki, blokowała miednicę, zaprzestając poruszania się wraz z ruchem konia oraz delikatnie odchylała się do tyłu, co sprawiało również, że działała wodzą wstrzymującą. Jak w wyższy chód; lekkie, niewidoczne z boku odpuszczenie wodzy, mocniejsza łydka i wypchnięcie z bioder.
_________________

Noa Revenesky

PODOPIECZNI





SHERIDAN

Zakupiony przez Revenesky jako sześciolatek, Sheridan okazał się koniem o ponadprzeciętnym talencie do ujeżdżenia, inteligentnym, jednak dość oschłym w relacjach z ludźmi. Leniwy, jego największą miłością jest jedzenie i spanie, co znacznie zaokrągliło jego kształty, dlatego przez swą właścicielkę nazywany jest Pączkiem. Oaza spokoju, chociaż niesprzyjające warunki zewnętrzne potrafi wykorzystać jako argument do niesubordynacji. Koń na klasę GP, jednak ostatnio coraz częściej pojawiają się plany, by iść z nim nieco w wyższą hiszpańską szkołę jazdy. Obecnie ma starannie dobraną rozpiskę żywieniową. (c)





CHAMPAGNE

Pięknie ruszająca się i ze świetnym baskilem klacz rasy KWPN. Na tym jej zalety się kończą. Pomimo talentu do WKKW oraz bardzo dobrej wydolności Champ jest jednocześnie koniem z piekła rodem, który najchętniej rozniósłby każdy napotkany parkur w drzazgi. Trudna w prowadzeniu, a także trudna podczas oporządzania, jest koszmarem dla jeźdźców, a własną zawodniczkę najchętniej wdeptałaby w ziemię. Ich współpraca bardzo opornie idzie do przodu, niemniej pomimo nerwowego charakteru nie można odmówić tej klaczy osiągnięć. Jeszcze nie wysłała swojej właścicielki do szpitala, co niewątpliwie również jest plusem. (c)
 
 
     
Mia
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii
Partner: i fall in love too easily

Ostatni trening: teren z Sheridanem
Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan
Pieniądze: £910

Punkty doświadczenia: 194
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 80
Cross: 17
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2015-02-18, 21:46   
   Tytuł: Hodowca


>>> PRZEJAZD<<<

....Cała zestresowana czekała, aż w końcu ją wyczytają. Nie bez powodu była tak spięta, to nie tylko jej pierwsze zawody po długim czasie - to ogólnie były jej pierwsze zawody. Dlatego też na dźwięk "Mia Alight na Windsorze" najpierw nie do końca doszło do niej, że to jej pora. Po dwóch sekundach zlał ją zimny pot, ale to była jedyna już oznaka stresu. Zebrała wałacha i weszła z nim w kontakt. Półparadą zasygnalizowała, że zaraz chce przejść do wyższego chodu. I tak też zrobiła - energicznym kłusem roboczym wjechała na czworobok, po prostej linii kierując się na X. No, może ta prosta linia nie była taka prosta, gdyż dziewczynie lekko trzęsły się ręce, przez co Windsor momentami schodził z linii. Ładnie pracowała biodrami, jednak widząc coraz bliższe miejsce ukłonu ogarnęła się i zablokowała je z rozluźnionymi udami, z nie trzymającymi się kolanami, lecz łydkami przyłożonymi. Zamknęła wewnętrzną wodzę, zatrzymując konia. Trzymając wodze w lewej dłoni, wolną rękę opuściła na wysokość uda i schyliła głowę, robiąc ukłon (oczywiście z promiennym, lekko sztucznym uśmiechem!) przed jury. Po około trzech sekundach znowu ruszyła kłusem, wcześniej zasygnalizowany półparadą, czyli robiąc właściwie to samo co w rozprężalni. Już w połowie I a G zaczęła go przygotowywać do zakrętu w lewo, a gdy byli już właśnie na końcu tej prostej rzeczywiście tam skręcić. Na długiej ścianie pilnowała się już, aby jechać prosto. Będąc w E ponownie skręciła w lewo. Ta część przejazdu jej pasowała, ot, niby zwykłe skręcanie, które i tak miało wyjść idealnie, przynajmniej, żeby tak wydawało się publiczności.
....Kiedy znowu znalazła się na środku, naprowadziła wałacha na koło, początkowo w lewą stronę. Wyprostowana, cofnęła lekko wewnętrzne ramię, chcąc "powiedzieć", żeby zrobił podobnie i także się podobnie wygiął. Lecz pomimo, że dawała siwkowi wszelakie pomoce, był to bardziej wielokąt niż idealny okrąg. Nie okazywała tego po twarzy, miała tzw. Poker Face'a, choć w środku zaklinała się, że źle to zrobiła. Ale to było dla niej dobra - postanowiła sobie, że już więcej to się nie powtórzy. I ta "motywacja" była prawidłowa, gdyż przy drugim kole, w prawo tym razem, wyszło już zdecydowanie lepiej, tym razem bardziej pieczołowicie pilnowała wygięcia, zewnętrzną łydką uważając, żeby nie wypadł z okręgu oraz odpowiedniego tępa. Wewnętrzną w ewentualnym przypadku podparła konia, jeżeli za mocno położył się do środka. Wodze również nie były obojętne - zewnętrzna ograniczała zgięcie w szyi, wewnętrzna zachęcała do zaokrąglenia się. Niby samo koło wyszło idealnie, lecz Mia dała łydkę pobudzającą zbyt mocno co mogło spowodować nagłą reakcję wierzechowca. Jeżeli takowa zaistniała postarała się ją jak najszybciej zwalczyć.
....Po zakończonym kole skręciła tym razem w prawo, w A zasygnalizowała półparadę, aby chwilę potem jej zewnętrzna łydka "przypadkowo" wyszła za popręg, a wałach mógł zagalopować. W tym przypadku wyszło jej to na jej rozum dobrze, wręcz bardzo. Chciała pochwalić za to swojego białego rumaka, lecz powstrzymała się i zachowała powagę sprawy. Przejechała ponownie przez E, w którym ponownie zasygnalizowała koło o tej samej średnicy co dwa poprzednie. Tutaj też dała odpowiednie pomoce do wygięcia. Aczykolwiek popełniła małą gafę, bo zamiast zgiąć sam wewnętrzny nadgarstek, pociągnęła wodzę do tyłu. Niby nie był to jakiś okropny błąd, gdyż cofnięcie wodzy używało się raczej przy koniach ze znieczulonym pyskiem, a Windsor raczej takiego nie miał, jednak trochę ją to zakłopotało.
_________________




loteria Jess '20: darmowa stanówka wybranym koniem
 
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2015-02-18, 21:50   




1. 6 + 0,181= 6,181 Zadowalająco.

Opis
Element został wykonany poprawnie, ale przy zatrzymaniu Saver krzywo ustawił przody, aczkolwiek nieznacznie, co jednak wpłynęło na wysokość oceny.

2. 7 + 0,212 = 7,212 Dość dobrze.

Opis
Para nie ścięła żadnego z zakrętów ani narożników, aczkolwiek koń nie do końca był dobrze ustawiony na stronę, na którą powinien.


3. 7 + 0,212 = 7,212 Dość dobrze.

Opis
Ustępowanie zostało wykonane w dużej mierze poprawnie, powstały jednak drobne niedociągnięcia ze strony jeźdźca, który nie upilnował ustawienia szyi, przez co koń był nieco za bardzo zgięty.

4. 7 + 0,212 = 7,212 Dość dobrze.

Opis
Jeździec użył poprawnych pomocy i koń zagalopował na właściwą nogę, aczkolwiek przejście nie było do końca harmonijne.

5. 7 + 0,212 = 7,212 Dość dobrze.

Opis
Element został wykonany, ale doszło do lekkiego zaburzenia rytmu podczas wydłużenia kroku.

UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
 
     
Windsor
Emeryt


Płeć: wałach
Wiek: 20 lat [01.06.2000]
Rasa: belgijski koń gorącokrwisty
Wzrost: 167 cm
Właściciel: Lorien
Cena: £2650

Doświadczenie w skokach: 152
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 145
Doświadczenie z lonżowania: 71
Kondycja: 68
Szybkość: 66
Klasa startów: Niestartujący

Wysłany: 2015-02-19, 17:09   

Automatycznie się podniósł, czując, że brunetka nabiera wodze na kontakt. Szastnąwszy ogonem, skierował na nią jedno ucho, czując zdenerwowanie amazonki. W reakcji na otrzymaną łydkę przeszedł do kłusa, do tempa które było dlań naturalne - energiczne, ale równe i rytmiczne. Wszedł kłusem na linię środkową pewnym krokiem, aczkolwiek po chwili się zachwiał, nie wiedząc z czego wynikał brak równowagi Mii. Poskutkowało to tym, że zamiast pójść po linii prostej, chcąc nie chcąc spływał nieco na boki – co absolutnie nie było jego winą, bo tak go pokierowano. Zatrzymał na środku czworoboku, równo stawiając wszystkie kończyny w jednej linii. Przeżuł wędzidło, stawiając uszy na sztorc, po czym znowu ruszył przed siebie kłusem po otrzymaniu łydki. Wchodząc w zakręty niestety nadmiernie zgiął się w szyi, podczas gdy reszta ciała niekoniecznie podążyła w tym samym kierunku – czyli została zbyt słabo zaangażowana. Zapewne za sprawą półparad, których w rzeczywistości nie potrzebował na każdym kroku, a które jednak za każdym razem prowokowały go do rolowania szyi. Na długiej ścianie zszedł w pewnym momencie na środek, by tam wykonać koło na lewą stronę; owszem, jego jeździec pamiętał o ułożeniu ramion i dłoni, aczkolwiek zapomniał o łydce, co poskutkowało zaburzeniem kształtu okręgu i niedostatecznym wygięciem ze strony siwka. Nie umiał czytać w myślach, robił to, o co go proszono – nie był złośliwym zwierzęciem, toteż błędy nie wynikały z jego strony. Po kole wyprostował się na chwilę, by zaraz rozpocząć kolejny okrąg, tym razem na prawo. Tym razem praca łydek była wyraźna, więc przy zachowaniu pozostałych pomocy koń rzeczywiście rozpoczął koło poprawnie, aczkolwiek otrzymał ciut za mocny sygnał przez co kuląc uszy zaburzył swój rytm kłusa, przyspieszając i usztywniając się, lekko odbijając od wędzidła. Wrócił na ścianę, by na krótkiej ścianie między A i K zagalopować na prawą nogę. Płynnie, bez zawahania przeszedł do wyższego chodu, zachowując w nim rytm oraz impuls. Wciąż poprawnie ustawiony, galopował przed siebie swobodnie, parskając co krok. W E zszedł na koło, na którym niespodziewanie poczuł szarpnięcie za pysk, na które zareagował skuleniem uszu. Niemniej nie przeszkodziło mu to w stosunkowo poprawnym wykonaniu elementu, bez zakłócenia rytmu i wyjścia z ustawienia. Jedynie lekko otworzył pysk w wyrazie sprzeciwu, lecz poza tym wykonał swoją robotę, kreśląc równe koło o zachowanym kształcie.
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2015-02-19, 20:58   




6. 5 + 0,112 = 5,112 Dostatecznie.

Opis
Koń przeszedł do kłusa, ale poprzez usztywnienie jeźdźca "rozsypał" się podczas przejścia (wypadł z ustawienia), przez co przejście nie było harmonijne, chwiejne.



7. 5 + 0,112 = 5,112 Dostatecznie.

Opis
Podczas zmiany kierunku amazonka za późno wyprostowała konia na przekątnej, robiąc to dopiero pod jej koniec.


8. 10 Doskonale.

Opis
Przejście do stępa wzorcowe, wykonane bez najmniejszego błędu, w równowadze i harmonii.


9. 6 + 0,134 = 6,134 Zadowalająco.

Opis
Podczas stępa swobodnego niedopilnowany koń nieco się rozpadł, zabrakło łydki aktywizującej.


10. 6 + 0,134 = 6,134 Zadowalająco.

Opis
Przejście stosunkowo poprawne, aczkolwiek mało harmonijne.

11. 8 + 0,180 = 8,180 Dobrze.

Opis
Element został wykonany poprawnie, jeździec poprawnie anglezował zachowując nienaganną postawę, koń ładnie zszedł do dołu podczas żucia; koło zachowało swoją średnicę i kształt.

UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
 
     
Nadya
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat {18.01}
Wzrost: 171 cm
Zawód: architekt (nie pracuje), jeżdziec
Partner: bottle of whisky will do the trick

Ostatni trening: 04.2019 - skokowy - Jim Beam Rye
Podopieczny: Jim Beam Rye, Prescription Boy
Pieniądze: £2495

Punkty doświadczenia: 68
Skoki: 22
Ujeżdżenie: 29
Cross: 8
Obycie z koniem: 9


Wysłany: 2015-02-19, 22:09   

PRZYGOTOWANIE


Nie było jeszcze dziewiątej, gdy Nadya Bravo pojawiła się u wrót stajni z mocno rozczochranym włosem, jak to zwykle z rana. Lepiej nie pytajcie, o której wstała. Nadya z natury była śpiochem, ale dzbanek mocnej, czarnej kawy wskrzesił ją z "martwych". Nie miała zamiaru tracić czasu. Udała się do socjala i poprosiła stajennych o przygotowanie jej kilku rzeczy, po czym ruszyła wzdłuż korytarza, w poszukiwaniu tego konia, na którym miała startować.
W stajni panowała atmosfera podekscytowania, zwykle panował tu ruch, ale dziś był on zwielokrotniony. Atmosfera oczekiwania zdawała się udzielać nawet koniom, więc nic dziwnego, że udzieliła się również Nadyi. Bez problemu odnalazła boks ośmioletniego oldenburga. Jak zwykle z początku zachowała dystans i obserwowała konia w boksie. Jeśli Unexpected jeszcze drzemał pozwoliła mu na drzemkę i wróciła przygotować niezbędny sprzęt, mieli jeszcze mnóstwo czasu. Ostatecznie pojawiła się przed boksem konia, gdy już się wyspał. Obserwowała go przez chwilę z uwagą, z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Dzień dobry, Unexpected. Jak się spało? - odezwała się. Nie spieszyła się w nawiązaniu kontaktu z koniem, wolała, żeby między nimi nie było później nieporozumień, gdy przyjdzie czas na rozgrzewkę, a później na start. Po kilku minutach konsekwentnie zmniejszyła dystans między sobą, a drzwiczkami do boksu, wysunęła w stronę oldenburga otwartą dłoń, by ogier mógł się zapoznać z jej zapachem, cały czas go też obserwowała.
Jeżeli koń nie wykazywał wiekszej nieufności, nie był też szczególnie humorzasty, Nadya ponownie wyciągnęła do niego dłoń, tym razem z pełnym witamin smakołykiem. Drugą dłonią pogładziła konia po kości nosowej, jednak jeśli okazał dezaprobatę, nie kontynuowała pieszczoty. W końcu położyła dłoń na zasuwie od boksu i poprosiła konia o cofnięcie się, ewentualnie lekko napierając dłonią na jego klatkę piersiową. Gdy się cofnął, wślizgnęła się do boksu, przy okazji zgarniając z haka kantar i uwiąz Unexpected, których na razie mu nie pokazywała. Poświęciła kilka minut na zapoznanie się z koniem i na to, żeby on zapoznał się z nią. Dopiero gdy uznała, że koń oswoił się z jej obecnością pokazała mu kantar i założyła mu go, rozkładając to na kilka prób, jeśli przy pierwszej ośmiolatek "uciekł" przed kantarem. Gdy kantar znalazł się na przystojnym łbie oldenburga, kobieta poklepała go po łopatce, dopięła uwiąz i wyprowadziła na myjkę, gdzie wszystko było przygotowane.
Czekały na nich rozłożone przyrządy do czyszczenia, oraz lśniący czystością sprzęt Unex'a. Kobieta zabrała się nieśpiesznie za czyszczenie konia. Ogier musiał się prezentować znakomicie, czyszczenie więc było dokładne, tak by na sierści ogiera nie uchował się pyłek brudu, czy sklejka. Następnie rozczesała porządnie grzywę i ogon. Całe szczęście były równo przycięte, więc przynajmniej to miała z głowy. Kolejne kilka dobrych minut spędziła na zaplataniu grzywy w koreczki, które miały uwydatnić łuk łabędziej szyi oldenburga. Zostały jej kopyta, które również wyczyściła pieczołowicie.
Pochwaliła Unexpected za cierpliwość i zajęła się siodłaniem. Nie omieszkała złajać stajennych jeśli na siodle, czy czapraku był choćby ślad brudu. Założyła czaprak, siodło, po czym zajęła się zakładaniem ogłowia, w razie czego pomagając ogierowi z przyjęciem wędzidła. Sprawdziła jak koń się prezentuje, poprawiając niedociągnięcia, po czym zostawiła konia pod okiem stajennych i zabrała się za swój wygląd Nie może się przecież prezentować gorzej od konia! Ujarzmiła jakoś niepokorne włosy, z ochronnego worka wyjęła odpowiedni na zawody strój. Nie przepadała za takimi oficjalnymi strojami, ale gdy każdy element garderoby znalazł się na miejscu musiała przyznać, że prezentuje się świetnie. Wróciła do konia, ponownie podziękowała mu za cierpliwość i wyprowadziła ze stajni. Musiała przyznać, że panujące w niej podekscytowanie mocno jej się udzieliło, ale pozostała spokojna. Jeżeli miała tremę nie pokazała tego po sobie. Być może Unexpeted by to wyczuł i po co go stresować?

ROZGRZEWKA


Nadya wprowadziła Unexpected na rozprężalnię, kompletnie nie zwracając uwagi na inne pary, które rozgrzewały się przed zawodami. Oprowadziła ogiera po hali, aby mógł dobrze zapoznać się z obiektem, po czym zatrzymała go w narożniku. Sprawdziła popręg i strzemiona, ewentualnie wprowadzając jakieś kosmetyczne poprawki, wszystko musiało być zapięte na ostatni guzik.
Poklepała ogiera po szyi i korzystając ze schodków znalazła się ne jego grzbiecie. Poprawiła dosiad, pozycję i stopy w strzemionach, po czym dała oldenburgowi pomoce do ruszenia stępem. Pilnowała tempa pośredniego, jednocześnie starając się by ośmiolatek wkładał chociaż trochę zaangażowania w to co robił, żeby jego krok był elegancki i lekki. Rozgrzewka nie wymagała takiego skupienia i zaangażowania, jednak była pewnego rodzaju próbą generalną przed zawodami, podczas których potrzebne było i skupienie i zaangażowanie. Pokonali dwa okrążenia luźnym stępem, kobieta zostawiła ogierowi luźne wodze, o ile chciał z nią współpracować. Po dwóch okrążeniach Nadya poprosiła Unexpected o wyjechanie na środek i zrobienie koła, a także innych figur. Pilnowała przy tym, by koń nie wypadał, nie usztywniał się. Nie wymagała jednak Bóg wie czego, chcąc póki co sprawdzić jak ogier zachowuje się pod siodłem i jak pracuje. Kolejne okrążenie stępem roboczym i pomoce do wyjechania na środek i wykręcania kół i łuków. Po powrocie na ślad dwudziestodwulatka dała Unexpected pomoce do stępu wyciągniętego, z wydłużonym wykrokiem. Cały czas też dopracowywała dosiad i pozycję w siodle. Jedno okrążenie stępem wyciągniętym i kobieta dała Unexpected pomoce do stępa zebranego, zachęcając do podstawiania zadu. Chwaliła go za udany element, była jednak skłonna powtórzyć jakieś ćwiczenie, gdy wychodziło im źle. Pilnowała jednak tego, żeby konia nie zamęczać, gdyż czekał ich jeszcze start z prawdziwego zdarzenia. Skupiona na obecnych ćwiczeniach na chwilę zapomniała o stresie.
Jeszcze jedno okrążenie w stępie, po czym Nadya dodała łydki i ewentualnie wypchnięcie do kłusa. Chciała żeby przejście było płynne. Nie zapominała o półparadach, żeby przypomnieć oldenburgowi o swojej obecności i żeby wiedział, że będą robić coś innego. Po kilku krokach w kłusie zaczęła anglezować, dostosowując się do rytmu konia, który w tym chodzie dopiero poznawała. Po dwóch okrążeniach w pośrednim tempie w kłusie wyjechali na środek hali do figur: koła, półwolty, wężyka i serpentyny, przy których Nadya ponownie starała się o dobre wygięcie i nie wypadanie zadem ani łopatką. Po zjechaniu na ślad i kolejnym okrążeniu na luźnych wodzach ponownie zastosowała pomoce do zjechania na środek i wykręcania kół i łuków, tym razem o mniejszej średnicy. Po ponownym zjechaniu pod ścianę poprosiła oldenburga o kłus wyciągnięty i wyciąganie nóg do maksimum. Przejechali okrążenie w kłusie wyciągniętym, po czym panna Bravo poprosiła ośmiolatka o kłus zebrany, ze skróconym krokiem i podstawieniem zadu. Cały czas dbała o odpowiednie wyjeżdżanie narożników, poprawiała dosiad i ułożenie ciała w siodle, nie zapomniała też o pochwale.
Po jeszcze jednym okrążeniu w kłusie Unexpected dostał pomoce do zagalopowania, z utrzymaniem tempa pośredniego, na luźnej wodzy. Po dwóch okrążeniach w galopie poprosiła ogiera o zjechanie, do zrobienia koła o dużej średnicy, zwalniając go do najwolniejszego tempa w galopie. Po zrobieniu jeszcze jednego okrążenia, ponownie powtórzyli to ćwiczenie, po czym Nadya poświęciła dwa okrążenia na przećwiczenie galopu zebranego i wyciągniętego. Cały czas pilnowała nogi, na którą galopuje Unexpected, dając mu pomoce do lotnej zmiany nogi, żeby nie musiał kontrgalopować.
Następnie postanowiła potrenować przechodzenie z jednego chodu do drugiego i zatrzymanie, a także trochę cofanie. Zaczęła od zwolnienia: galop - kłus - stęp, stęp - kłus, kłus- galop, kłus-stój, stój:-stęp-kłus-galop-stój. Zatrzymała konia dając mu trochę odpocząć i pochwaliła go za dotychczasową pracę, którą oceniała na całkiem dobrym poziomie, jak na rozprężenie. To jeszcze nie zawody, miała czas na poprawienie elementów, z którymi Unexpected miał problemy. Poczęstowała go talarkiem marchwi i po chwili znowu dała sygnały do powolnego, ale eleganckiego stępu, podczas którego wykonywali znowu figury, a nawet zrobili przejazd przez drągi, by poćwiczyć wysokie unoszenie nóg, było to też jednak bardziej urozmaicenie od "chodzenia w kółko". W końcu Nadya zeszła z grzbietu oldenburga i prowadziła go w ręku, dopóki ich nie wywołali.
 
     
Diego Montana
Zawodnik
Allrounder


Płeć: mężczyzna
Wiek: 33 Lat
Wzrost: 185 cm
Podopieczny: G-Dragon ll Little Parrish ll Machiavellian Z ll Take It Now
Pieniądze: £1905

Punkty doświadczenia: 155
Skoki: 79
Ujeżdżenie: 31
Cross: 23
Wyścigi: 3
Obycie z koniem: 18


Wysłany: 2015-02-19, 22:54   
   Tytuł: Hodowca


>>>PRZYGOTOWANIE<<<

....Diego przyjechał do stajni wczesnym rankiem, przez ramię miał przewieszoną sporą torbę. Pierwsze swoje kroki skierował pod boks swojego ulubieńca który najprawdopodobniej jeszcze smacznie spał, więc ruszył do socjalnego gdzie rzucił torbę w odpowiedni kąt i jeszcze na szybko napił się kawy. Postarał się choć wstępnie doprowadzić do ładu i składu, rano a można rzec że wręcz w nocy wykąpał się by pachnięć i lśnić na koniu. W końcu ostatecznie ruszył pod boks Valka który już pewnie nie spał, zatrzymał się pod jego drzwiczkami by cmoknąć na siwka. Ich początek był krótki gdyż dał mu do powąchania dłoń i talarek marchwi, zgarnął z haka kantar i wszedł do boksu uprzedzając go krótkim "cofaj". Po wejściu do boksu zaserwował mu kilka pieszczot po czym założył mu kantar i wyprowadził z boksu na myjkę gdzie dokładnie przywiązał. Stwierdził że siwkowi przydałaby się porządna kąpiel, więc odkręcił wodę o temperaturze pokojowej i zmoczył całe ciało ogiera. Następnie porządnie wyszorował jej sierść szamponem, którego nie żałował. Kiedy już skończył go namydlać, spłukał pianę dokładnie. Ściągnął wodę i wytarł go z grubsza, potem zaprowadził go na "solarium" gdzie miał się odprężyć i całkowicie wyschnąć. Kiedy on się suszył chłopak sprawdził sprzęt konia i przyniósł go na stanowisko, w tym czasie stajenny przyprowadził już siwka na poprzednie miejsce. Dla pewności wyczesał jeszcze ogiera, choć po kąpieli pewnie za dużo lub w ogóle brudu już nie było. Zabrał się za zaplecenie ogierowi włosia w warkocza dla odmiany na grzywie, ogon został ładnie wyczesany i układał się jak talala. Ostatecznie na koniu wylądował czaprak, siodło, ogłowie i w pysku wędzidło, zarzucił też na niego derkę po czym zostawił pod opieką stajennego. Sam w socjalnym wskoczył w odpowiedni strój, który był starannie wyprany i wyprasowany po czym odebrał konia i ruszył na rozprężalnie.

>>>ROZGRZEWKA<<<

...Wszedł z ogierem na rozprężalnie, pewnym krokiem oboje dość dobrze się prezentowali nie ma co. Wpierw oprowadził ogiera po hali co by się zapoznał z owym miejscem, było tu na razie kilka par ale nie było mowy żeby komuś przeszkadzali to też szli w miarę z boku. W końcu podszedł z nim do schodków by z nich miękko opaść na grzbiet ogiera, poprawił jeszcze cały osprzęt po czym dał mu łydkę do stępa. Jednak od samego początku dbał o odpowiednie tempo i zaangażowanie konia choć nie musiał się przesadnie o nie martwić znał siwka aż za dobrze. Zrobili jedno kółko wokół hali po czym zaczęli wykręcać wolty, wężyki, serpentyny, ósemki. Dużo zginał konia na długiej wodzy i przy prawidłowym wygięciu co by dobrze rozgrzać konia przed zawodami. Od czasu do czasu zapracował wodzą prosząc konia o żucie z ręki, zrobili też kilka przejść stęp-stój-stęp. Oczywiście przed każdym nowym ćwiczeniem wykonali półparadę co by skupić bardziej ogiera na wykonywaniu zadania. Czasem ze stania robili też kilka kroków do tyłu, kiedy uznał że dość ćwiczeń w tym chodzie na przekątnej poprosił ogiera o przejście do kłusa łydką oraz zebranie się. Kilka kroków siedział w siodle by wyczuć ruchy konia potem już normalnie anglezował w rytm kroków ogiera. Prezentował dobrą postawę w siodle czyli pleców, pięt, które były obciągnięte do granic niemożliwości, dzięki czemu łydki ładnie przylegały do końskich boków, łokci, głowa patrzała przez uszy konia prosto przed siebie. Zaliczyli sobie w kłusie również kilka przejść kłus-stęp-kłus, kłus-zatrzymanie-kłus i tak kilka razy, po zjechaniu na ścianę w dwóch kółkach zrobili na długiej ścianie kłus wyciągnięty, na krótkiej zebrany. Wszystkie ćwiczenia miały konia odpowiednio rozgrzać, rozciągnąć by na czworoboku był giętki niczym z gumy. Zrobili też kilka kół zaczynając od większych średnic kończąc na mniejszych, zrobili też kilka figur jak wolty, wężyki, serpentyny, ósemki. Potem przeszli do stępa i zrobili dwa kółka na lekkim luzie co by nie za dużo pracy no nie? Po wykonaniu tych kół przeszli najpierw do kłusa a potem galopu już na wysokim znowu ustawieniu. Znowu powtórzyli wszelkie ćwiczenia czyli koła, różne figury geometryczne, przejścia i wyciągania czy zebrania chodu. Oczywiście zrobili też robocze czy pośrednie chody kiedy czekali wezwanie na już odpowiedni czworobok. W końcu po wszystkich ćwiczeniach we wszystkich chodach, przeszli do luźnego stępa i jeździli dookoła rozprężalni.
_________________
Debo confesar que
Solo pienso en ti.

personalia: Tu mirar tu caminar » Diego Montana
wiek: Eres muy timida lo se » 33 lata.

partnerka: Dime lo que so » xxx.
pms: Ver tu voz de terciopelo » 0.
ex: Cuando me hablas ya yo toco el cielo » Lara.

przyjaciele: Pienso en ti por darte un beso » Brian.
wrogowie: Dime si tu te sientes asi » brak.

moje: Renault Koleos, fone, house, gallery
osiągnięcia: Dime que al verme tu tambien tiemblas » link
 
     
Harley Davidson
Jeździec zaawansowany
let's get party started!


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Podopieczny: Joy & Stradivarius & Valkyria
Pieniądze: £12788

Punkty doświadczenia: 144

Wysłany: 2015-02-19, 23:32   
   Tytuł: Hodowca


Po rozgrzewce Harley był dość zadowolony - uważał, że są z klaczą gotowi do wjechania na czworobok i zmierzenia się z innymi zawodnikami. Liczył na miejsce conajmniej w środku stawki, ale nadal niedaleko podium - o zwycięstwie mógł tylko śnić, bo konkurował z jeźdźcami bardzo doświadczonymi, takimi jak Sergei, Christian czy Jessie. Na świetnych, sportowych koniach, które zapewne znają - a on jechał na żywioł, na wierzchowcu, którego poznał dzień wcześniej i którego - musiał przyznać - do końca jeszcze nie wyczuł.
Sama myśl o tym stresowała go i odciągała jego uwagę w kierunku myślenia o problemach, aniżeli o chwili teraźniejszej. Rozkojarzony i jak zwykle, poddenerwowany zebrał bułankę, wypchnął ją mocniej z krzyża, dał aktywizującą łydkę, prosząc o kłus, zaraz po przejściu skracając wodze i pozostając na kontakcie z jej pyskiem. Odchylił się lekko, łapiąc równowagę i rozluźnił w miarę możliwości, wysiadując. Przy rytmicznym impulsie łydki prowadził ją do X - tu, odrobinę za późno, kolejne pomoce. Spiął krzyż i brzuch, obciążając koński kręgosłup, łydka, żeby dojechać konia do wędzidła i pulsacyjne działanie wodzy. Wstrzymanie,m odpuszczenie. Tylko trochę bardziej stanowczo, żeby z tego kłusa faktycznie wyhamować, a nie przechodzić w stęp. Znów mężczyzna odpłynął na chwilę myślami gdzieś indziej - spojrzał na eleganckich sędziów. Loża garniturowych pingwinów, eh.
Na szczęście rozkojarzenie nie tyle wpływało na jakość wydawanych przez niego sygnałów - bardziej na czas. Zestresowany Harłak, to źle pracujący Harłak - łatwo popada w dekoncentrację, niekiedy zapomina o daniu pomocy, wydaje je zbyt wcześnie, zbyt późno. Po prostu staje się chaotycznym. Jeśli chciał wiązać swoją przyszłość ze startami w zawodach, to powinien jednak nad tym popracować i doskonalić nie tylko umiejętności konia, ale także swoje... I chociaż odrobinę zmienić swój charakter.
Zauważył, że na pewno idealnie prosto nie stoją, więc wziął się za poprawki - przesunął łydkę lekko do przodu, po stronie, na którą przody Hell były przechylone, lekko skręcił miednicę i po tej samej stronie przyłożył jeszcze do jej szyi wodze. Ukłonił się, jeszcze raz poprawił ustawienie klaczy przed dalszymi punktami... I jedziemy z tym koksem! Podobnie jak poprzednio dał jej pomoce do zakłusowania, pozostał w siodle, pilnując przede wszystkim energiczności jej chodu - impulsu, zebrania. Około metr przed C dał jej wyraźne sygnały do skrętu - przeniósł ciężar ciała bardziej na prawo, wewnętrzną wodzą wskazał jej kierunek, wyprosił zgięcie w szyi, zewnętrzną ograniczał wypadanie łopatką... A łydki pilnowały zadu, żeby również wpisał się w łuk. No, i oczywiście chodu - żeby przypadkiem bułanka na zakręcie nie zmieniła biegu na niższy! Było by idealnie - gdyby nie fakt, że Harłak zadziałał niektórymi pomocami zdecydowanie zbyt subtelnie i bez wyczucia wierzchowca. Wstyd! Takie doświadczenie i tak wyjechane zakręty?! A pingwiny patrzą i drwią pewnie z niego w myślach! Odechciewa się deptać tę kapuchę. Na kolejnych łukach równie ciężko było mu złapać kontakt z ahałką i w rezultacie nie wyjechali porządnie narożnika, a zmiana kierunku przez środek ujeżdżalni wyszła linią trochę skośną - jeźdźcowi może udało się naprostować Hell już w trakcie wyjeżdżania jej i trochę się odratowali... Oczywiście przy użyciu pomocy podobnych bardzo do tych przy poprawkach w zatrzymaniu - tylko, że dopasowanych do tej konkretnie sytuacji. Mężczyzna postanowił wziąć się w garść i przynajmniej w reszcie przejazdu pokazać, że nie stać go tylko na tyle - poprawił więc zaraz swój dosiad, wczuł się bardziej w konia, zgrał się z jego ruchem... I narożnik wyjechali należycie, po eleganckim, zaokrąglonym łuku zjechali na linię środkową. I teraz trzeba pokazać klasę! Ustępowanie to w końcu nie byle co. W D ahałka dostała konkretne sygnały - najpierw półparada na skupienie, rozbudzenie. Mężczyzna jednocześnie skorzystał z trzech swoich podstawowych narzędzi do pracy z końmi - wodzy, łydek i dosiadu. Siedział w stabilnym kłusie ćwiczebnym, na środku, w punkcie równowagi. Prawą łydkę dostawił do ciepłego, złotego boku Piekielnej, lewą podobnie - tylko nieco cofniętą, ustawioną za popręgiem. Wodzami natomiast podtrzymywał wyprostowanie szyi. Przynajmniej prawą... Bo lewa lekkim pulsowaniem zachęcała do zgięcia potylicy w lewo. Utrzymywał te pomoce aż do R. W razie czego zmieniał po prostu nasilenie niektórych z nich, jeśli na przykład klacz potrzebowała przy ustępowaniu większej zachęty do ruchu naprzód - to mocniejszy sygnał prawą łydką i odpuszczenie, jeśli w płaszczyźnie bocznej - lewą. Odetchnął dopiero w R, kiedy z ulgą przyznał, że nie wyszło źle, a całkiem dobrze! Nagrodził sowicie bułankę, na tyle na ile mógł z siodła, wyrównał tempo ich kłusa, ogarnął jej ustawienie i... Z radości zapomniał o zagalopowaniu. Mogliście się tego spodziewać co? Szczególnie wy, sędziowie (pingwiny?). Szatyn ogarnął się dopiero tuż przed narożnikiem i z grymasem niezadowolenia (z siebie oczywiście) przyłożył lewą łydkę na popręgu, prawą lekko za nim i wypchnął bułankę z krzyża, przy okazji wodzami prosząc o ustawienie na lewo. Jeśli zagalopowała właściwie - nagrodził ją. W końcu nie mogła płacić za jego błąd, prawda? Jego biodra pracowały rytmicznie, łydki wraz z nimi, w równym rytmie. Potrzebował teraz skupienia Hell, żeby mocno nie wypaść z ustawienia - wydłużenie fouli może sprawić, że klacz zbyt mocno oprze się na przodach, jej zad stanie się mniej zaangażowany. Na początek, jeszcze przed H i wydłużeniem kroku napiął dolne mięśnie pleców, brzucha, znów dojechał konia aktywną łydką do wędzidła, przy tym wewnętrzną wodzą delikatnie masując język Hell. Przy utrzymaniu stabilnego kontaktu na wodzach dodał obie łydki, lekko wysunął dłonie naprzód i dosiadem zachęcił ją do wydłużenia kroku. Szybko poczuł, że coś jest nie tak - nie pierwszy raz był w sytuacji, że koń zaczyna się na galop napalać i przyspieszać.
-Spokojnie, Hell. Wolniej, wolniej... - przemawiał do niej spokojnie, jednocześnie zamykając palce na wodzach, dając pulsacyjne sygnały do zwolnienia trochę tempa.
Odchylił się trochę bardziej w siodle, zmniejszył intensywność działania łydek, że pozostały na lekkim kontakcie z jej bokami, żeby nie nakręcały jej dalej.
_________________


    I never knew perfection 'till
    I heard you speak, and now it kills me
    Just to hear you say the simple things
    Now waking up is hard to do
    And sleeping is impossible too
    Everything is reminding me of you
 
     
Mia
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii
Partner: i fall in love too easily

Ostatni trening: teren z Sheridanem
Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan
Pieniądze: £910

Punkty doświadczenia: 194
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 80
Cross: 17
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2015-02-20, 16:25   
   Tytuł: Hodowca


....Błąd dziewczyny na szczęście uratował Windsor. Chciała mu teraz podziękować, ale pozostawiła to na zakończenie przejazdu. Dlatego też po wykonaniu koła, będąc już w połowie między E a H przestała podążać biodrami za jego ruchami. Była cała spięta, aby znowu nie popełnić jakiejś gafy, jej ręce w rękawiczkach lekko się już spociły. Ale starała się tego nie okazywać, choć jej postawa w momencie przejścia była sztywna. Nie przejmując się tym zbytnio jechała nieugięcie dalej, aż do M, gdzie miała zmienić kierunek. Będąc tuż przed tym punktem zaczęła uważać na krok konia, aby będąc już idealnie na M podnieść swoje ociężałe cielsko i zacząć anglezować na dobrą nogę, idealnie zgrywając się z wierzchowcem. Nakierowała konia na przekątną, cały czas z gracją anglezując. W X usiadła na moment w siodło, aby potem znowu podnieść te nieszczęsne cztery litery. I dopiero z dwa metry za środkiem wyprostowała konia, aby przygotować go na tę zmianę kierunku. Czemu zrobiła to dopiero teraz? Sama nie umiała tego uwzględnić. Tak czy siak na koniec odpowiednio wygięła go na lewo, a po skręcie usiadła znowu w siodle, póki co kończąc anglezowanie.
....Będąc na miejscu wjazdu na czworobok, czyli A, zablokowała biodra, uda miała rozluźnione, a kolanami się nie trzymała. Wszystko to poprzedziła półparadą, aby koń mógł skupić się na niej.W taki sposób zwolniła rumaka do stępa, a przy tym nie popełniła żadnego błędu. Wręcz miała wrażenie, że to zrobili to idealnie. Prawie nie poczuła przejścia, przez co znowu miała nieodpartą chęć do poklepania konia po łopatce. Ograniczyła się do postanowienia, że po zawodach, już w jego boksie, wystarczająco długo go będzie miziać.
....Powoli kierując się do F zaczęła oddawać wałachowi wodze, aby za F już całkowicie mógł wyciągnąć szyję. Zrobili łamaną podobną do trójkąta w stępie swobodnym, najpierw kierując się na X, potem do M, w którym zebrała już wodze. Aczkolwiek zapomniała o łydce aktywizującej. Tego też nie umiała wyjaśnić, ale powiedzmy, że presja zawodów robiła swoje. Także przejście do kłusa w C nie było tak idealne, jakby zapragnęła. Lecz jechała dalej, jakby wszystko szło po jej myśli. Podjechała do E, gdzie ponownie podniosła ociężałe dupsko, aby anglezując wykonać koło w lewo, wcześniej zapowiedziane półparadą. Zewnętrzną łydką pilnowała tępa oraz aby zadem nie wypadł z linii. Wewnętrzną wodzą zachęcała go do zaokrąglenia się, a zewnętrzną ograniczała zgięcie w szyi. Jadąc na kontakcie stopniowo zaczęła wypuszczać wodze, ale nie tracąc kontaktu z pyskiem Windsora. Wewnętrzną wodzą zachęcała do żucia i podążania za ręką, łydką delikatnie prosiła o dojście do ręki. Chwilę przed powrotem na ścianę w punkcie E z wolna zaczęła skracać wodze, aby powrócić do poprzedniego ustawienia. Będąc już w E ponownie usadowiła swe cielsko ponownie siodle i przestając anglezować pojechała dalej na wprost.
_________________




loteria Jess '20: darmowa stanówka wybranym koniem
 
 
     
Hell No


Płeć: klacz
Wiek: 11 lat [ur. 20.05.2007]
Rasa: achał tekiński
Wzrost: 160 cm
Właściciel: Dechoise Houten
Cena: £2100

Doświadczenie w skokach: 59
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 141
Doświadczenie z lonżowania: 69
Kondycja: 72
Szybkość: 60
Wysłany: 2015-02-20, 19:37   

Powróciwszy do poprzedniego ustawienia, przeszła do kłusa, kierując się na linię środkową czworoboku. Lekko odchyliła uszy w stronę jeźdźca, po czym w połowie czworoboku przeszła do stój, bez zbędnych kroków stępa. Niestety przejście było dość chwiejne, przez co krzywo ustawiła przednie nogi. Początkowo z trudem przychodziło jej odczytanie intencji jeźdźca, przez co kuląc uszy i spinając się zaczęła drobić w miejscu w reakcji na ruchy łydek, aż wreszcie ustawiła wszystkie kończyny prosto. Hell zdecydowanie nie była koniem dla kogoś, kto odpływał myślami lub się denerwował; miała zbyt gorącą głowę, aby zachować spokój przy kimś takim. Niemniej, tuż po paru sekundach nieruchomości, ponownie przeszła do kłusa, nader energicznie. Mieląc wędzidło i zginając szyję w potylicy, w miarę aktywnie pracowała zadem, idąc rytmicznie po linii prostej. Klacz wyraźnie była poddenerwowana, toteż ścięła zakręt, ignorując pomoce jeźdźca, który okazały się zbyt słabe jak na zaistniałą sytuację. Niestety nie była prostym koniem i wykorzystywała każdą słabość jeźdźca. Wyraźnie "walczyła" z Harleyem, nie mając zamiaru się podporządkować. W rezultacie wszystkie narożniki zostały ścięte, a klacz pozostała prosta niemal jak dyszel. Dopiero po wejściu na długą ścianę nieco odpuściła, odrobinę wyciągając krok, czemu towarzyszyło szastnięcie ogona. Na linię środkową weszła już ładnie, dbale wyginając się na zakręcie i stawiając uszy do pionu. Czując spychające działanie łydki, zaczęła od niej odchodzić, natomiast dzięki zewnętrznej łydce zachowała dążność do przodu. Zaokrągliła nieco szyję w lewą stronę, odpuszczając w potylicy. Niestety w pewnym momencie nieco za mocno się wygięła, nie zaprzestając jednak aktywnej pracy zarówno przodu, jak i tyłu; nie 'ściemniała', wykonując element dość przyzwoicie jak na to, co pokazała przed chwilą. Wracając na ścianę, wyprostowała się i pobiegła równym kłusem po ścianie, jedno ucho mając zwrócone na jeźdźca. Zagalopowała w narożniku, prawidłowo bo z lewej nogi. Nawet nie podejrzewała, że jeździec mógł się pomylić - może dlatego nie udzieliło jej się zdegustowanie Harley'a. Galop achałki z początku był przyzwoity, okrągły i rytmiczny, co jednak zmieniło się w momencie próby wydłużenia kroku. Złota miała do siebie to, że uwielbiała prędkość - gdyby nie to, że wszyscy jej opiekunowie uparli się na zrobienie z niej zwykłego konia wierzchowego, to pewnie zostałaby niezłym wyścigowcem. Mała częstotliwość treningów sprawiała, że klacz nakręcała się w galopie i takie dodanie było dla niej zachętą do zwolnienia hamulców. W każdym razie, podczas przygotowania do dodania, ładnie skumulowała w sobie całą energię, by następnie przy subtelnym popuszczeniu wodzy i otrzymaniu łydek dość gwałtownie wydłużyła krok. Niestety całkowicie zaburzyła rytm, po prostu rozpędzała się coraz bardziej i bardziej. Czując, że Harley zamyka rękę, zagryzła kiełzno, chwilowo uniemożliwiając mu robienie półparad. Dopiero gdy zaczął do niej mówić i hamować dosiadem, puściła, by ostatecznie zwolnić galop od półparad i dosiadu, czemu po raz kolejny towarzyszyło głośne szastnięcie ogonem i lekkie podrzucenie łbem.
_________________
~ Nazywam się Hell.
- Jak piekło?
~ Dokładnie tak.


[ dokumenty ]
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 7