Płeć: kobieta Wiek: 25 lat Wzrost: 164 cm Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii Partner: i fall in love too easily Ostatni trening: teren z Sheridanem Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan Pieniądze: £910 Punkty doświadczenia: 194 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 80 Cross: 17 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2020-04-27, 15:05
Tytuł: Hodowca
Ucieszyła się na widok, że czworobok stał pusty i mogła z niego skorzystać, do czego ładna pogoda sama zachęcała. Podprowadziła więc Dies pod schodki, gdzie przełożyła wodze i poprawiła popręg. Sprawnie załadowała się na jej grzbiet, trzymając za wodze, aby utrudnić jej wiercenie się przy tej czynności. Jeśli klacz nie wymyślała, poklepała ją po szyi wdzięcznie i dała łydkę do stępa, prowadząc ją po pierwszym śladzie na na razie długich wodzach, pozwalając im wzajemnie wyczuć się w swój ruch. Mia nie dosiadała Dies pierwszy raz, więc czuła się raczej pewnie, ale ciągle pozostawała uważna, gdyby klacz miała jednak inne pomysły. Dosiadem i łydkami egzekwowała od niej energiczny krok po wyznaczanej trasie, na ten moment nie wymagając niczego innego niż zachowania rytmu i impulsu. Po jednym takim okrążeniu zmieniła kierunek przez przekątną, aby równomiernie rozgrzać ją na obie strony. Dawała jej tyle czasu na to, ile potrzebowała, ale wkrótce zaczęła dodawać pierwsze łuki, na których stopniowo zbierała wodze, dojeżdżając ją dołem i z wyczuciem zapraszając na kontakt, a także do większego zaangażowania zadu.
Płeć: klacz Wiek: 6 lat Rasa: holenderski koń gorącokrwisty Wzrost: 174 cm Ostatni trening: 08.2019 - ujeżdżenie z Audrey Właściciel: Mia Alight Cena: £2150 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 112 Doświadczenie z lonżowania: 66 Kondycja: 40 Szybkość: 12 Klasa startów: Ujeżdżenie: N
Wysłany: 2020-04-27, 17:00
Po drodze na obiekt klacz robiła się coraz bardziej żywa i uważna, dobrze wiedząc, co jest celem tej małej wycieczki i już mobilizując się do rozpoczęcia pracy. Machinalnie zatrzymała się pod schodkami, do których podprowadziła ją właścicielka, po czym z wytężoną "miną" odczekała czas, jaki upłynął do momentu, kiedy poczuła na grzbiecie ciężar jeźdźca. Podczas samego przygotowania nic nie kombinowała, ale tylko mając dziewczynę w siodle automatycznie chciała ruszyć przed siebie, co uczyniła, jeśli tylko amazonka w porę nie zareagowała. Finalnie tak czy siak zaczęła maszerować stępem, nie obijając się, ale z pełnym zaangażowaniem czekając, aż praca ciała dziewczyny zacznie ją do tego mobilizować. Na długiej wodzy prowadziła się dość swobodnie, niosąc wyciągniętą w przód szyję i bujając nią w rytm kroków, nie sprawiając nawet wrażenia, że cokolwiek mogłoby ją wytrącić z równowagi czy przestraszyć. Chociaż zerkała na otoczenie, nie szukała w nim strachów, zwyczajnie nie należąc do tego typu koni. Nie miała problemu z utrzymaniem aktywnego tempa, podczas którego zaczęła stopniowo uruchamiać zad i plecy. Bez sprzeciwów podążała za wskazaniami pomocy, najpierw idąc tak wzdłuż ogrodzenia czworoboku, później zmieniając kierunek aby analogicznie pomaszerować na drugą stronę. Na pierwszych łukach była jeszcze stosunkowo sztywna, ale już kolejne powtórzenia z dojeżdżaniem na prowadzenie na dłuższym kontakcie zaowocowały początkami gimnastyki, której Dies poddawała się chętnie, opierając lekko na ręce i wyginając się za każdym razem luźniej. Początkowo zawsze potrzebowała tych kilkunastu minut aktywnego stępowania, żeby należycie rozruszać mięśnie głębokie, które na jej poziomie były już przykryte większą ilością innych mięśni, a bez rozgrzania których nie byłaby w stanie w rozluźnieniu pracować z takim zaangażowaniem, z jakim zwykle chciała to robić.
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat Wzrost: 164 cm Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii Partner: i fall in love too easily Ostatni trening: teren z Sheridanem Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan Pieniądze: £910 Punkty doświadczenia: 194 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 80 Cross: 17 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2020-04-27, 17:35
Tytuł: Hodowca
Przy wsiadaniu nie pozwoliła klaczy ruszyć z miejsca na własną rękę, dociążając ją dosiadem oraz zamykając rękę, aby uniemożliwić jej taką samowolkę. Nie widziała innych bardziej widocznych niedociągnięć w jej dalszej pracy, mając oczywiście na uwadze to, że na tym etapie treningu nie była jeszcze w stanie wpisać się w pełni w stawiane przed nią łuki, szczególnie na długich wodzach. W taki sposób jeździła ją jeszcze kilka czy kilkanaście minut, regularnie zmieniając kierunek i starając się nie zanudzać ją tymi samymi, powtarzalnymi figurami. Wdrażała do nich ósemki czy inne wężyki i slalomy, łydkami i dosiadem egzekwując delikatne wygięcie w prawidłowym kierunku. Kiedy jednak klacz wydawała jej się już wystarczająco skupiona i rozgrzana, skróciła wodze do nieco wygodniejszej dla siebie długości, dbając o to, aby Dies nie usztywniła się przy tym. Dzięki temu przy wyjeżdżanych łukach miała nieco bardziej precyzyjne pomoce, kiedy to ustawiała ją nieco do środka, utrzymując przy tym napiętą zewnętrzną wodzę, na której opierała ją wewnętrzną łydką. Zaczęła też zmniejszać średnice kół i okręgów, motywując konia do nieco mocniejszego wygięcia, a jednocześnie zachowania równego, regularnego stępa, wyznaczanego dosiadem, którym zagarniała jej zad.
Wszystko to służyło temu, żeby ostatecznie móc przejść do kłusa, kiedy już miała pewność, że tyle pracy w stępie na razie dla nich wystarczy. Wykonała półparadę, aby przygotować ją na zakłusowanie, o które po chwili poprosiła łydką, wraz z przejściem rozpoczynając rytmiczne anglezowanie na prawidłową nogę. Początkowo skupiła się na złapaniu odpowiedniego tempa w tym chodzie, odpowiednio przytrzymując kasztankę lub aktywizując dosiadem, aby dojść do porozumienia w tej kwestii. Wtedy też zaczęła bardziej uważnie przejeżdżać narożniki, wewnętrzną nogą aktywnie prosząc o zgięcie się w kłodzie, podczas gdy drugą, cofniętą za popręg łydką pilnowała tego, aby zadnie nogi podążały za resztą ciała wierzchowca.
Płeć: klacz Wiek: 6 lat Rasa: holenderski koń gorącokrwisty Wzrost: 174 cm Ostatni trening: 08.2019 - ujeżdżenie z Audrey Właściciel: Mia Alight Cena: £2150 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 112 Doświadczenie z lonżowania: 66 Kondycja: 40 Szybkość: 12 Klasa startów: Ujeżdżenie: N
Wysłany: 2020-04-28, 11:34
Rostępowanie nie było zbyt wymagającym ani zajmującym elementem jazdy, ale stanowiło nieodłączną część każdego treningu i Dies po prostu do niego przywykła. Nie traktowała tego jak pracę, dlatego brak wielu urozmaiceń szczególnie jej nie denerwował. Jak na pracowitą pszczółkę przystało, cały czas aktywnie maszerując czekała, aż wszystko się zacznie, a do tej pory po prostu poddawała się prowadzeniu na kolejnych figurach, pozwalając Mii zaobserwować i przede wszystkim odczuć stopniowo wzrastającą elastyczność swoich bocznych linii i tym samym większą miękkość w wygięciach. Nabranie wodzy wywołało u niej krótkie spięcie, ale nie wynikało ono z braku łydki, tylko z samodzielnej próby ustawienia się, bo podskórnie wyczuwała, że trening będzie się na dobre zaczynać. Dojeżdżana łydką i dosiadem zaczęła odpuszczać swoją własną pozycję szyi na bardziej swobodną w zaokrągleniu i oparciu na kontakcie, na którym sporadycznie zaczęła przeżuwać wędzidło, głównie na tych mniejszych łukach o ile dziewczyna poprawnie i konsekwentnie ją opierała, bez blokowania między swoimi pomocami. Z utrzymaniem jednostajnego tempa nie miała problemu dzięki sumiennemu wyjeżdżaniu przez amazonkę każdego kroku, choć właśnie na tych mniejszych łukach początkowo mogła potrzebować wyraźniejszej aktywizacji, a najlepiej wyważonego zadziałania bacikiem za łydką.
Otrzymawszy półparadę była przygotowana na płynne przejście do kłusa, wobec czego otrzymawszy stosowny sygnał przekuła impuls w zmianę chodu na wyższy, od razu prąc w nim z mocą lokomotywy. Dobrze było ją nie tyle może zwolnić i przytrzymać, co zacząć ją wyraźniej przenosić na tylne nogi i kazać jej szukać więcej sprężystości w ruchu, co automatycznie zaczęłoby wyciszać nieco jej tempo kosztem właśnie zwiększenia zaangażowania w technikę. W takim wypadku Dies zaczęłaby lżej się nieść, zwalniając część ciężaru z przednich nóg i dzięki temu mogąc się zaokrąglać w całej sylwetce, z uwypukleniem pleców włącznie. Bo na razie owszem, szła aktywnym kłusem i wyginała się w narożnikach, ale na jej poziomie można już było wymagać więcej od jakości ruchu, kadencji i sprężystości chodu.
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat Wzrost: 164 cm Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii Partner: i fall in love too easily Ostatni trening: teren z Sheridanem Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan Pieniądze: £910 Punkty doświadczenia: 194 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 80 Cross: 17 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2020-04-28, 14:29
Tytuł: Hodowca
Spotkawszy się z ponadprzeciętną aktywnością w kłusie, Mia doszła do wniosku, że próby zwolnienia klaczy mogą ją tylko bardziej sfrustrować, co było bardzo częste na samym początku treningu. Z tego powodu zdecydowała się wykorzystać tę energię do zaangażowania ją w sam kłus, od razu bardziej dociążając jej zad i motywując ją do mocniejszego osadzenia się na nim. Wyjeżdżając ją dosiadem do przodu, po chwili miała dostrzec efekty swojej pracy, kiedy klacz zyskała nieco na lekkości na przodach. Mia nie omieszkała ją za to krótko pochwalić głosem, nie chcąc jednak wybić się ze skupienia i rozpraszać swojej podopiecznej. Po dokładniejszym, głębokim wyjeżdżaniu narożników zaczęła dodawać szerokie koła, które dodatkowo miały nieco przyhamować konia na rzecz mocniejszej pracy zadu, o czym w miarę potrzeby przypominała jej batem ujeżdżeniowym działającym za jej nogą. Chociaż był to sam początek treningu i stawiane przed nią ćwiczenia nie były specjalnie trudne, to Mia dokładała wszelkich starań, aby zgięcie nie było specjalnie mocne, ale zapewniające płynne przejście przez łuki bez usztywnień. Jeśli jakieś się miały pojawić, przepracowała je subtelną półparadą, chwaląc krótko za odpuszczenie.
Do wszelkich łuków wkrótce miała dołączyć także pierwsze próby wyciągnięć na przekątnych, kiedy to wyraźnie aktywizowała Dies łydkami i dosiadem, otwartymi palcami pozwalając na poszerzenie ram. Dbała przy tym o to, aby koń nie próbował wyciągać za bardzo i pozostał przy pośrednim tempie, a także o to, aby częstość stawianych kroków nie zmieniała się i zachowała wcześniejszą regularność. Wraz z końcem przekątnej półparadami skracała ją z powrotem do roboczego tempa, nie szarpiąc się z nią i powodując jak najbardziej płynne przejścia w obrębie jednego chodu. Z czasem zmniejszała także średnicę wykonywanych figur, a także podeszła do pierwszych prób wykonania ustępowania, póki co na raczej krótkich odcinkach, ze ścian do linii ćwiartkowej, a wkrótce także środkowej. Poprzedzała wszystko półparadą, nie chcąc zaskoczyć konia, aby na wysokości F mocniej obciążyć lewą kość kulszową, z kolei zewnętrzną cofniętą nogą poprosiła ją o odstąpienie w bok, naturalnie początkowo od delikatnego sygnału, którego siłę zwiększała w miarę potrzeby. Wszystko to zsynchronizowała z delikatnym ustawieniem jej głowy, a mniej więcej na wysokości literki X wyprostowała ją i poprowadziła dalej na wprost.
Płeć: klacz Wiek: 6 lat Rasa: holenderski koń gorącokrwisty Wzrost: 174 cm Ostatni trening: 08.2019 - ujeżdżenie z Audrey Właściciel: Mia Alight Cena: £2150 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 112 Doświadczenie z lonżowania: 66 Kondycja: 40 Szybkość: 12 Klasa startów: Ujeżdżenie: N
Wysłany: 2020-05-03, 20:44
Prawidłowe myślenie o przekuciu buzującej w niej energii na konieczność bardziej wymagającego zaangażowania ciała w ruch bardzo szybko zaczęło przynosić pożądane efekty. Klacz szybko zareagowała na zmianę w działaniu Mii, nie potrzebując tak wiele czasu na większe zaokrąglenie się w oparciu na tylnych nogach. Jedyne, czego wymagała, to konsekwentne powracanie do tego stanu po każdym nawet drobniejszym zachwianiu, które sprawiało, że Dies bardzo prędko znajdowała lukę w pomocach, przez którą przedzierała się z powrotem do zbyt szybkiego tempa. Świadczyło to o bardzo dużej wrażliwości na działania jeźdźca, co dla laika mogło stanowić spore zniechęcenie, ale dla bardziej doświadczonej i umiejętnej osoby była to bezsprzeczna zaleta, nawet, jeśli czasem upierdliwa - przynajmniej pokazywała szczerze i od razu, że coś nie gra.
Generalnie jednak zaczęła poruszać się lżej i bardziej sprężyście, z miękkością ale i siłą odbijając się od podłoża, przy tym dając się coraz lepiej gimnastykować w ustawieniu i wygięciu, którego stopień zmieniał się w zależności od figur, po których prowadziła ją właścicielka. Kasztanka z zaangażowaniem wykonywała najprostsze nawet ćwiczenia, na razie nie zdradzając nawet śladu znudzenia rozgrzewką. Dzięki temu pozostawała skupiona i nie ignorowała żadnego impulsu pochodzącego od amazonki, choć czasem wzmocnienie działania łydki okazywało się niebezzasadne. Pierwsze razy w reakcji na nawet drobne użycie bata jakby cała się wzdrygała, na moment wyrywając do przodu, jednak z każdym kolejnym powtórzeniem (to znaczy nie bezpośrednio w następnej sekundzie, ale przy następnej potrzebie użycia tej pomocy) takiego działania reagowała coraz mniej chaotycznie, coraz więcej za to uaktywniając zad podczas jakichś ciaśniejszych zakrętów, na których problem się pojawiał.
Na razie myślenie głównie o ruchu do przodu stanowiło lepszą opcję niż próby przejść do stępa czy stój, bo Dies potrzebowała spuścić jeszcze trochę pary i przy okazji pewniej utwierdzić się na pomocach dziewczyny. Zaplanowane przez Alight dodania w wykonaniu kobyły nie od razu wypadały zadowalająco, jednakże było to uwarunkowane dopiero rozgrzewaniem się i nastawianiem na jakieś działania ze strony amazonki, stąd rozpoznać się dało tendencję do lepszego rozwijania impulsu i poszerzania ram z kolejnymi powtórzeniami, nawet, jeśli Irae nie była jeszcze w stanie w pełni dźwignąć się podczas tego na tylnych nogach i nie opadać nieco grzbietem. Podczas skracania z powrotem do roboczego tempa nie próbowała się wymigać od pomocy, poprawnie na nie reagując dzięki odpowiedniemu przygotowaniu. W kilka kroków tuż po przejściu odzyskiwała swoje na chwilę obecną pełne możliwe zaokrąglenie i luz w elastycznym ruchu. Ciaśniejsze łuki też przestały sprawiać wrażenie problemowych, a ustępowania, o ile ze strony Mii pozbawione były zachwiań w równowadze i pomocach, również od strony kobyły wyglądały jak należy. Pilnie przeżuwała wędzidło pozostając w wymaganym ustawieniu, aby z lekkością odchodzić do boku od łydki w takim stopniu, w jakim stopniu nacisk wywierała na jej bok amazonka. Stąd lżejsze impulsy wiązały się z następującym mniej wyraźnym skrzyżowaniem nóg, a zbyt mocna łydka przynosiła odpowiedź w postaci za dużej tendencji ruchu do boku. Ale to u Dies standard - po prostu każde jej zachowanie było nieprzekłamanym świadectwem o działaniu jeźdźca. Prostowała się między pomocami z łatwością i od razu, również pod warunkiem, że wyrównanie pomocy nastąpiło na czas i było wystarczająco precyzyjne.
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat Wzrost: 164 cm Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii Partner: i fall in love too easily Ostatni trening: teren z Sheridanem Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan Pieniądze: £910 Punkty doświadczenia: 194 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 80 Cross: 17 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2020-05-04, 18:39
Tytuł: Hodowca
Amazonka miała ciągle na uwadze to, że dosiadała wymagającego i utalentowanego konia, który dobitnie pokazywał jej najmniejsze błędy, co dla niej było niezaprzeczalną zaletą. Była w końcu już na tyle doświadczona i obeznana, aby wiedzieć, gdzie mogła popełniać błędy i co z jej strony wymagało poprawki, chociaż niewątpliwie pomoc trenera by była nieoceniona. Na razie jednak Mia nie zawracała sobie tym głowy i skupiała się na aktualnym treningu, bo to na ten moment było dla niej najważniejsze. Przy ustępowaniu dbała o to, aby ruch w bok był zrównoważony z tym do przodu, odpowiednio dopasowując nacisk łydki do "złotego środka", żeby poruszać się pod stałym, niezmiennym kątem i kończyć właśnie w okolicach X. Po wyprostowaniu się na linii środkowej nie omieszkała pochwalić Dies za prawidłowo wykonane ćwiczenie, ale tym razem ograniczyła się tylko do głosu, aby nie wypaść ze skupienia. W C skręciła na prawo i tym samym zmieniła kierunek celem powtórzenia ustępowania na drugą stronę, chociaż pomoce stosowała wręcz identyczne. Odchodząc od M do środka czworoboku, przypominała klaczy o konieczności krzyżowania obu par kończyn, choć akurat jej nie zarzucałaby podobnych prób oszukiwania, to wolała dmuchać na zimne. Podobne ćwiczenie ponowiła na drugiej długiej ścianie, tym razem jednak wykonując dwa ustępowania pod rząd, w dwóch kierunkach (KXH), płynnie przestawiając pomoce w przejściach między nimi. Dla wzajemnego ułatwienia sobie tego zadania między jednym ustępowaniem a drugim wdrożyła parę kroków kłusa w wyprostowaniu, żeby następnie wrócić w kierunku ściany. W międzyczasie uprzejmym tonem poprosiła stajennego o przytaszczenie tutaj kilku drągów z parkuru, na szczęście zdobywając jego sympatię pogodnym uśmiechem i odpowiednią kulturą, bo sama zwyczajnie zapomniała o zrobieniu tego. Chciała nieco urozmaicić ten trening, a drążki raczej były rzadko spotykane na czworobokach, niemniej nie zamierzała skakać z Dies. Wydała mu także wskazówki co do tego, w jaki sposób je układać, podczas tej czynności zajmując inną część placu, aby sobie wzajemnie nie przeszkadzać.
Nie tracąc czasu, zajęła się ze swoim wierzchowcem wdrażaniem trudniejszych elementów, rozpoczynając jednak od najzwyczajniejszych przejść do stępa oraz zatrzymań. Pilnowała się, aby w obu przypadkach wychodziły one przede wszystkim od działania dosiadu i łydek, a nie ręki, którą jedynie wykańczała zatrzymanie, po przejściu do stój od razu oddając rękę, żeby kasztanka nie odbiła jej się od wędzidła czy odstawiała nogi. Tymi ćwiczeniami przede wszystkim chciała sobie zaskarbić uwagę kobyły, która była jej potrzebna do dalszej części treningu. Zajęło jej to wystarczająco dużo czasu, aby pracownik stajni w tym czasie zdążył ułożyć trzy równoboczne trójkąty, za co serdecznie mu podziękowała, od razu kierując się w tamtą stronę. Nie wątpiła w to, żeby kasztanka miała już styczność z drągami i ich widok nie był dla niej nowością, dlatego od razu przystąpiła do pierwszego ćwiczenia, zaczynając od dwóch trójkątów o jednym wspólnym boku. Półparady znowu przysłużyły jej skupieniu na sobie kobyły, którą po chwili zabrała na średniej wielkości koło, które zahaczało o dwa z boków trójkąta. Pracując z koniem na okręgu, dbała o zachowanie równego wygięcia i stałego tempa, podtrzymywanego łydkami, ze swojej strony natomiast dbając o precyzyjny najazd w środek pierwszego drąga i zmieszczenie się w dystansie do drugiego. Liczyła się z tym, że pierwsze podejście nie musiało wyjść ciekawie, dlatego niezrażona ewentualnymi błędami ponowiła to samo ćwiczenie na drugą stronę.
Płeć: kobieta Wiek: 21 lat Wzrost: 169 cm Ostatni trening: 26.06.20 - ujeżdżeniowy - Donatella Podopieczny: Donatella Pieniądze: £1850 Punkty doświadczenia: 55 Skoki: 18 Ujeżdżenie: 28 Cross: 6 Obycie z koniem: 3
Wysłany: 2020-05-24, 00:20
// w założeniu, że nikogo nie ma <3
Weszła na czworobok razem ze swoją nową podopieczną. Na szczęście, nie było na nim nikogo, kto by im przeszkadzał, dlatego też zamknęła za sobą bramkę i skierowała się z klaczą w pobliże schodków. Przed wejściem na nią, wyrównała sobie strzemiona do odpowiedniej dla siebie długości i podciągnęła popręg, wcześniej sprawdzając, czy się nic nie przesunęło. Już chwilę później podeszła z nią do podestu, stawiając gniadą obok niego i lekko lądując na jej grzbiecie, trzymając wodze lekko napięte w pogotowiu, gdyby wejście na Donatellę nie było takie łatwe. Gdyby stała spokojnie do czasu, gdy łydką zaproponowała jej stęp, pochwaliłaby ją, a gdyby nie - zatrzymałaby kobyłę i dopiero po chwili nieruchomości dała łydkę w ramach delikatnej reprymendy. Skierowali się na ślad, pierwsze kółko na jedną i jedno na drugą stronę poświęcając na to, by Donia mogła się rozeznać w nowym terenie i poznać z widokami. Sherry prowadziła ją na długiej wodzy na delikatnym kontakcie, nie bardzo jej ufając. Była to ich pierwsza jazda i raczej było to zrozumiałe. Kierunek zmieniła przez przekątną, łydkami kontrolując, by wpasowywała swoje ciało w zakręty, które chciała, by były wyjeżdżane niezbyt głęboko, ale by nie były całkowicie płaskie. Prowokowała wygięcie za pomocą łydek, działając wewnętrzną na ciemny bok, zaś zewnętrzną lekko przesuwając za popręg, jednocześnie dosiadem nie przeszkadzając klaczy.
Płeć: klacz Wiek: 8 lat Rasa: KWPN Wzrost: 168 cm Ostatni trening: ujeżdżeniowy z Sherry Właściciel: Sherry Shepherd Cena: £2200 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 38 Doświadczenie z lonżowania: 18 Kondycja: 19 Szybkość: 10
Wysłany: 2020-05-24, 02:14
W drodze na czworobok Donatella wykazywała duże pobudzenie, bo pierwszy raz od przejazdu szła w kierunku innym niż pastwiska. Rozglądając się żywo dookoła siebie, ruchliwymi uszami wyłapywała dźwięki z otoczenia, dorównując jednak kroku Sherry i nie ociągając się. Ustawiona pod schodkami, nie ruszała się stamtąd do momentu wsiadania, podciąganie popręgu przyjmując ze skulonymi uszami. Po tym jak kobieta zapakowała się na jej grzbiet, ciągle stała w miejscu w oczekiwaniu na stosowny sygnał do stępa i dopiero wtedy ruszyła sprężystym, energicznym krokiem przed siebie. Poruszając się po wyznaczonym śladzie, nie próbowała go zmieniać według własnego widzimisię. Czworobok wszędzie wyglądał identycznie, więc to nie robiło specjalnego wrażenia na niej i dużo bardziej wolała się skupić na pracy.
Chociaż był to dopiero początek treningu, narzucała sobie samej aktywne tempo, zaczynając też stopniowo angażować zad, chociaż na ten moment w dość subtelny sposób. Przy tym głowę niosła na wysokości klatki piersiowej, przeżuwając spokojnie w pysku wędzidło i stopniowo opierając się na ręce kobiety. W narożnikach zginała się dość delikatnie w kłodzie i szyi, nie wypadając jednak łopatką czy zadem i pozostając ustawioną na pomocach tak, by Sherry nie miała problemu z wprowadzaniem poprawek wedle uznania.
Płeć: kobieta Wiek: 21 lat Wzrost: 169 cm Ostatni trening: 26.06.20 - ujeżdżeniowy - Donatella Podopieczny: Donatella Pieniądze: £1850 Punkty doświadczenia: 55 Skoki: 18 Ujeżdżenie: 28 Cross: 6 Obycie z koniem: 3
Wysłany: 2020-05-24, 15:19
Nie miała żadnych zarzutów co do pracy klaczy. Wcześniej pozwoliła jej się rozglądać i poznawać teren, bo w końcu, była tu pierwszy raz. Na czworoboku była jednak spokojniejsza, dlatego po jednym okrążeniu na każdą stronę, Sherry zdecydowała się zacząć wykonywać trochę więcej pracy. Czuła, jak gniada delikatnie angażuje zad, co było po prostu marzeniem, szczególnie gdy jeździła czasami na okropnych leniwcach, których trzeba było pilnować na każdym kroku. Na środku krótkiej ściany, zakręciła na linię środkową, łydkami i równomiernym, acz delikatnym naprężeniem wodzy utrzymując linię prostą, by następnie zmienić kierunek. Zakładając, że szli obecnie na lewo, dbała o stopniowe pogłębianie wyjeżdżania narożników, podobnie jak zakręt na prostą, na którą weszły w połowie długiej ściany. Szły obecnie równolegle do krótkich ścian, a dziewczyna starała się, by odległość zarówno od jednej, jak i od drugiej, była praktycznie identyczna. Po dojechaniu do ściany ponownie wróciła na ślad, ponownie zmieniając stronę, na którą się poruszały. Przy tego typu ćwiczeniach dbała o to, by gniada dobrze wpasowywała się w łuki, głównie za pomocą łydek i dosiadu, jak na razie używanie wodzy ograniczając do minimum, chcąc trochę popracować w rozluźnieniu, co nie powinno Donatelli zbytnio przeszkadzać.
Płeć: klacz Wiek: 8 lat Rasa: KWPN Wzrost: 168 cm Ostatni trening: ujeżdżeniowy z Sherry Właściciel: Sherry Shepherd Cena: £2200 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 38 Doświadczenie z lonżowania: 18 Kondycja: 19 Szybkość: 10
Wysłany: 2020-05-24, 18:16
W pracy pod siodłem Donatelli nigdy nie dało się zarzucić lenistwa, a wręcz przeciwnie - bardzo łatwo było u niej o przepalenie styków, żeby się zarajała pracą na tyle, by momentalnie zapomnieć o jeźdźcu i wychodzić z założenia, że ona wie lepiej. Nie zdarzało się to znowu tak często, niemniej było jej niezaprzeczalną wadą, o której Sherry prędzej czy później miała się przekonać czy tego chciała, czy nie. Póki co jednak nie dało się jej zarzucić większych nieprawidłowości - utrzymywała równy, aktywny krok, który nie tracił nawet w narożnikach. Nie miała także większego problemu z zachowaniem wyprostowania, w tym wieku mając już wystarczająco dobrze wyćwiczoną równowagę, by nie zaburzać jej kładzeniem się na którąkolwiek stronę. Wkrótce zeszła na linię środkową, na której zachowanie odpowiedniej linii było już nieco trudniejsze, kiedy brakowało im odniesienia w postaci szranków czworoboku. Donatella podążała dokładnie tym śladem, jaki wyznaczała jej amazonka, więc to w jej "obowiązku" leżało utrzymywanie poprawnej trasy. Zakrętów ciemnogniada nie ścinała, przy każdym z nich wyraźniej opierając się na zewnętrznej wodzy bez uwieszania na wewnętrznej, nawet jeśli ciągle pracowały na długiej wodzy, przy czym ciężko było o odpowiedni kontakt z ręką i dopracowanie tych szczególików.
Płeć: kobieta Wiek: 21 lat Wzrost: 169 cm Ostatni trening: 26.06.20 - ujeżdżeniowy - Donatella Podopieczny: Donatella Pieniądze: £1850 Punkty doświadczenia: 55 Skoki: 18 Ujeżdżenie: 28 Cross: 6 Obycie z koniem: 3
Wysłany: 2020-05-25, 13:59
Po wykonaniu paru prostych ćwiczeń, które miały na celu nieco rozciągnąć i odpowiednio rozgrzać mięśnie do następnych zadań, będąc na długiej ścianie, zaczęła stopniowo wchodzić na kontakt z pyskiem klaczy, a przesuwanie rąk po wodzach podpierała działaniem łydki oraz dosiadu, zachęcając ją do przyjęcia ręki. Starała się wykonać to tak, by nos klaczy był lekko przed pionem, nie chciała od razu ustawiać jej głowy w wysokim ustawieniu, bo nie był to jeszcze czas na taką poważniejszą pracę. Ręka kobiety elastycznie podążała za naturalnym ruchem głowy gniadej. Skoro już zaczęły trochę poważniejszą pracę w stępie, to nie mogło zabraknąć kół. Na długiej ścianie zjechała do środka przy pomocy wewnętrznej łydki, która zachęcała do zgięcia się w żebrach, a także do oparcia na zewnętrznej wodzy, dzięki której kontrolowała szyję gniadej. Zewnętrzną łydkę delikatnie przesunęła za popręg, a wewnętrzna dłoń nieco uniosła, dosiadem starając się dopełnić całość pomocy i wspomóc klacz w zachowaniu równowagi. Dbała o to, by Donatella nie wypadała poza rysunek, chociaż dopuszczała drobne błędy ze względu na to, że był to początek rozgrzewki. Koło w zamierzeniu miało być 20-metrowe, tak na dobry początek rozgrzewki. Powtórzyła to ćwiczenie ponownie na długiej ścianie, tylko leżącej naprzeciwko, po czym zmieniła kierunek przez przekątną, by zmienić stronę, na którą będą się rozciągać.
Płeć: klacz Wiek: 8 lat Rasa: KWPN Wzrost: 168 cm Ostatni trening: ujeżdżeniowy z Sherry Właściciel: Sherry Shepherd Cena: £2200 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 38 Doświadczenie z lonżowania: 18 Kondycja: 19 Szybkość: 10
Wysłany: 2020-05-25, 17:03
Donatella nie usztywniła się w reakcji na stopniowe zbieranie wodzy, zamiast tego przeżuwając w pysku wędzidło nieco intensywniej, a wraz z tym skróciła nieco swoją sylwetkę i uniosła głowę. Mimo że Sherry nie wymagała jeszcze od niego typowego, wysokiego ustawienia, klacz sama podniosła się nieco bardziej, łącząc to z ciągłym zaangażowaniem zadu. Dzięki temu nie straciła na obszernym, energicznym kroku stępa ani nie uwiesiła się na ręce, zachowując lekkość i swobodę przodów. Wiązało się to z większym pobudzeniem z jej strony, ale mimo tego nie dawała kobiecie poczucia, jakby zaraz miała ją stamtąd wynieść.
Za chwilę zeszły na obszerne, dwudziestometrowe koło, które wymagało od Donatelli trochę więcej skupienia, by zachować jego kształt. Nie było to jednak nic, co by leżało poza zasięgiem jej możliwości, dlatego zakładając, że amazonka stosowała odpowiednio delikatne pomoce, klacz płynnie na nie odpowiadała. Nadała swojej sylwetce bardziej łukowatego kształtu, dzięki czemu zachowała krągłość okręgu, na którym stopniowo rozciągała swoje mięśnie. Co prawda ciągle nie było to jeszcze bliskie ideału, bo po dłuższej przerwie od pracy wynikającej z podróży nieco się zastała, ale wraz z każdym kolejnym szło jej coraz lepiej.
Płeć: kobieta Wiek: 21 lat Wzrost: 169 cm Ostatni trening: 26.06.20 - ujeżdżeniowy - Donatella Podopieczny: Donatella Pieniądze: £1850 Punkty doświadczenia: 55 Skoki: 18 Ujeżdżenie: 28 Cross: 6 Obycie z koniem: 3
Wysłany: 2020-05-25, 17:35
Pomoce Sherry były delikatne, ze zwiększającym się naciskiem, gdyby gniada nie reagowała. Próbowała wyczuć, z jaką siłę ma używać łydek, wodzy oraz dosiadu, by osiągnąć zamierzony efekt, a próg, jaki wyczuwała Donatella i go odczytywała, był naprawdę niski. Kobieta czuła się trochę jak na doświadczonym koniu ujeżdżeniowym, chociaż ośmiolatka nie ma zbyt dużego dorobku, co ją bardzo pozytywnie zaskoczyło. Rozciągnięcie wymagało trochę czasu, dlatego też poprawiała jedynie te bardziej rażące błędy, pozwalając jeszcze na tym etapie na drobną sztywność, chociaż i tak była zadowolona. Po zmianie kierunku po przekątnej, gdzie wymagała głębokiego wyjeżdżenia narożnika oraz odpowiedniego poprowadzenia Doni po linii prostej aż do naprzeciwległej ściany. Powtórzyła dwa koła, tym razem rozpoczynając je na krótkich ścianach i przestawiając pomoce, działając z ich porównywalną delikatnością, co na drugą stronę, ewentualnie lekko je wzmacniając, gdyby klacz miała jakieś problemy z wyjeżdżaniem okręgów. Po powrocie na ślad posłała klaczy trzy półparady, które miały sygnalizować wiadome już zadanie, którym było zatrzymanie. Wybrała sobie punkt na środku długiej ściany, przed nim przygotowując gniadą do zwolnienia do zera, by w wyznaczonej literze obciążyć tylną część siodła, blokując miednicę, łydkami równomiernie przylegając do boku i zamykając dłoń. Na początku stosowała delikatne sygnały, a gdyby Donia nie reagowała odpowiednio - wzmacniała je aż do zatrzymania i nieruchomości, gdzie otworzyła rękę i odczekała parę sekund.
Płeć: klacz Wiek: 8 lat Rasa: KWPN Wzrost: 168 cm Ostatni trening: ujeżdżeniowy z Sherry Właściciel: Sherry Shepherd Cena: £2200 Doświadczenie w skokach: 10 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 38 Doświadczenie z lonżowania: 18 Kondycja: 19 Szybkość: 10
Wysłany: 2020-05-25, 20:53
Mimo dość młodego wieku, Donatella została już doprowadzona do dość wysokiego poziomu w ujeżdżeniu, głównie przez to, że była piekielnie pojętnym koniem, któremu nauka przychodziła z dziecięcą łatwością. Przez to praca z nią potrafiła być przyjemnością w najczystszej postaci, kiedy po nawiązaniu odpowiedniej relacji z człowiekiem potrafiła niemalże czytać mu w myślach i przewidywać kolejne sygnały. Oczywiście zdarzały jej się błędy, jak każdemu, nawet najbardziej doświadczonym koniom, co nie znaczyło, że nie wkładała w pracę całego swojego serca. Nawet te pozornie nudne okręgi zajmowały ją na tyle, by momentalnie zapomniała o bożym świecie i wszystkim poza tym, co działo się na czworoboku. Nie była ponadprzeciętnie wrażliwa na pomoce, ale odpowiadała na nie od razu i bez większego zawahania odczytywała je prawidłowo w większości przypadków, stopniowo nabierając coraz więcej elastyczności.
Półparady po przejechaniu koła i złapaniu linii prostej sprawiły, że skupiła się na swoim jeźdźcu jeszcze bardziej. Wystarczył delikatny sygnał z łydek i zamknięcie ręki z dociążeniem zadu, by zatrzymała się w wyznaczonym miejscu, ustawiając równo wszystkie kończyny, a na nich swój ciężar. Przy tym wszystkim ciągle pozostawała ustawiona na pomoce, gotowa do ruszenia z miejsca, chociaż nie zamierzała robić tego, dopóki Sherry by o to nie poprosiła.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum