NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Czworobok duży piaszczysty
Autor Wiadomość
Elizabeth White
Zawodnik
Allrounder


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat (18.04.1993)
Wzrost: 175 cm

Ostatni trening: 26.02.2020 - skokowy - Petit Coeur
Podopieczny: Volstrup'gaards Comet, Fabiola, Petit Coeur, Shamrock, Panta Rhei, Carisma, Despacito, Florencio II, Latte Macchiato
Pieniądze: £4638

Punkty doświadczenia: 314
Skoki: 161
Ujeżdżenie: 72
Cross: 53
Wyścigi: 2
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2018-11-21, 23:41   

Wracając z przerwy do trybu pracy, postanowiła przez chwilę skupić się na przejściach, które nieustannie wymagały doszlifowania. W ów celu prowadziła ogiera po pierwszym śladzie, nabierając wodze na kontakt, co już samo w sobie powinno mu zasugerować, że coś będzie się działo. Nie chciała jednak, by z tego powodu zaczął się usztywniać i nakręcać, więc przestępowała jeszcze chwilę, nie chcąc uczyć go, że po takim zabiegu od razu trzeba szaleć. Wkrótce jednak po półparadzie poprosiła o zakłusowanie, choć tylko na kilka kroczków, jako że po przejechaniu długości literki, wypchnęła go do galopu. Starała się nie pozwolić mu się zbytnio rozbujać, bo w tym chodzie również nie zabawili długo. Tym razem włożyła naprawdę dużo wysiłku w to, by powrót do kłusa wyglądał dobrze. Odpowiednio uprzedziła gniadosza o swoich zamiarach i jednocześnie starała się zapobiec rozwalonemu kłusowi tuż po. Kolejny oczywiście był stęp i cała sekwencja od nowa. Przejechali w ten sposób dwa okrążenia - jedno na jedną stronę i drugie na drugą, poprzerywane przerywnikami pokroju wolt.
_________________

    ...............Breakfast at Tiffany's and bottles of bubbles
    ...............G i r l s..w i t h..t a t t o o s..w h o..l i k e..g e t t i n g..i n..t r o u b l e
    ..............................» E L I Z A B E T H..W H I T E «


    T H E Y..C A N..S A Y..W H A T ..T H E Y ..L I K E
    I just want you close where you can stay forever
    You can be sure that it will only get better. it's complicated » Bastian
    So I love when you call unexpected, cause I hate when the moment's expected.
    ..............................pms » 1

    ...............L a s h e s..a n d..d i a m o n d s,..A T M..m a c h i n e s
    ...............BUY MYSELF ALL OF MY FAVORITE THINGS


    Real protective with my soul, where you been?
    
Is your GPS even on, where you been?

    f r i e n d s » OLIVER, AILEEN, ANNE HOWARD



    @edit by Delfinek


30% zniżki na zakup konia
 
     
Despacito
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 7 lat (28.04)
Rasa: TBX - krzyżówka xx z SF
Wzrost: 178 cm
Właściciel: Elizabeth White
Cena: £5338

Doświadczenie w skokach: 65
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 68
Doświadczenie z lonżowania: 35
Kondycja: 50
Szybkość: 52
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2018-11-22, 17:51   

Przejścia z pewnością były czymś, czemu będą musieli poświęcić jeszcze wiele czasu w najbliższej przyszłości. Despacito był po prostu... mało staranny. Dobrze by było, gdyby imiona faktycznie miały wpływ na charakter, bo zdecydowanie przydałoby mu się zwolnić i przemyśleć pewne kwestie.
Nabranie wodzy na kontakt faktycznie wzmogło jego czujność, ale nie sprawiło, że zaczął iść szybciej. W dalszym ciągu rytmicznie stępował przed siebie, mając uszy zwrócone w stronę Elizabeth. Na łydkę do kłusa odpowiedział od razu, ale nie zdążył się w nim nawet dobrze rozbujać, gdy amazonka już poprosiła go o galop. Nie miał jeszcze imponującej siły, jeśli chodzi o umiejętność pchania się zadem, ale paradoksalnie to z takiego wolnego kłusa - niemal ze stępa - łatwiej było mu na ten moment zagalopować. Tak samo powrót do kłusa nie był aż tak toporny jak ostatnim razem, bowiem gniady nie zdążył się zafiksować na galopie. Mimo to przejście nie było najpiękniejsze, bo jego równowaga wciąż trochę kulała i bardzo potrzebował solidnego podparcia łydką w przejściach w dół, bo łatwiej było mu się uwiesić na przodzie niż pozostać w równowadze. Każde kolejne powtórzenie jednak wyraźnie przynosiło efekty, choć może nieduże, wszakże trudno by podczas jednego treningu problem zanikł. Mimo to ogier stał się czujniejszy i nieco wrażliwszy, a nawet lekko się spienił w pysku na skutek zabawy wędzidłem, które go wyraźnie zabsorbowało podczas wzmożonej pracy.
_________________
DESPACITO
[o. Desperado m. Petit Coeur]
> BY BLOOD A KING, IN HEART A CLOWN <

future eventing star - because I use showjumping to warm up


 
     
Otello
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 6 lat [03.05]
Rasa: KWPN
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Aaren Wayford
Cena: £4350

Doświadczenie w skokach: 20
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 195
Doświadczenie z lonżowania: 71
Kondycja: 61
Szybkość: 22
Klasa startów: Ujeżdżenie: CC

Wysłany: 2018-11-22, 18:48   

Otello natomiast nie miał żadnych preferencji co do miejsca treningu. Na każde z nich patrzył tak samo, na początek oceniając ilość rozpraszaczy i ich siłę. Najciężej pracowało mu się w tłumie, jeszcze gorzej podczas trwających obok treningów skokowych, co przecież miało nie raz miejsce na dużej hali. Rozprężalnie były jego swoistym koszmarem i jak stereotypowy ujeżdżeniowiec, preferował niezakłóconą ciszę i brak jakiegokolwiek życia wokół. Na zewnątrz ciężko było o takie warunki, choć byli tutaj sami. Nie było jeszcze bardzo zimno, ale podmuchy wiatru były już zdecydowanie silniejsze niż latem, a to już był wystarczający powód do niepokoju...
Dał się dosiąść i grzecznie poczekał na sygnał do ruszenia, po którym ruszył do przodu swobodnym stępem, niby dziarsko wyciągając nos do przodu. Długo jednak nie udało mu się utrzymać takiego nastawienia, bo w momencie w którym wiatr zawiał mocniej i coś głośniej zaszeleściło, może nawet gałęzie, Otello z miną zbitego psa drobnymi kroczkami zszedł do środka czworoboku, nieszczęśliwie łypiąc w stronę hałasu. Było to jednak takie chwilowe i nieznacznie odbicie od wyznaczonej trasy, ale pewnie zdarzyło się jeszcze nie raz, bo gniady ogólnie miał tendencję do takiego wypatrywania i rozkojarzenia. Stęp na długiej wodzy, bez kontaktu, zdecydowanie mu nie służył i był to jeden z najbardziej niepewnych elementów każdego ujeżdżeniowego programu w jego wykonaniu. Nikt nie jest idealny. ¯\_(ツ)_/¯
Sytuacja uległa poprawie po nabraniu wodzy na kontakt, na którym to Otello czuł się pewnie, od początku chętnie dążąc do ręki i oparcia się na wędzidle. Bardzo pomagało mu takie "otulenie" pomocami zewsząd i dodawało mu sporej pewności siebie, której nie miał pozostawiony sam sobie. Automatycznie zaczął zwracać mniejszą uwagę na otoczenie, choć mogło się to okazać zwodnicze, bo przecież był znany z tego, ze czasem ni stąd ni zowąd się wzdrygał lub nawet uskakiwał w bok. Nie miał już natomiast problemu z przyjęciem niższego ustawienia, jak wyglądało to jeszcze jakiś czas temu, gdy najwygodniej było mu właśnie w wysokim ustawieniu, wówczas zupełnie nieadekwatnym do jego poziomu i potrzeb. Teraz już doceniał niejakie korzyści i wygodę płynące z niskiego ustawienia szyi i chętnie do takiego dążył, jednocześnie nie tracąc łatwości w podnoszeniu się. Stępował obszernie i równo, miękko niosąc Luczka na lekko podniesionym, zaokrąglonym grzbiecie, którego przedłużeniem była tak samo zaokrąglona i długa szyja. Chwilowo się wyciszył, co z kolei pozwoliło mu się rozluźnić i w pełni skorzystać z możliwości, jakie dawała mu wówczas otwarta, swobodna łopatka. Poruszając się po łukach chętnie wyginał się od łydek jeźdźca, nie tracąc zapału nawet po zmniejszeniu średnicy wykonywanych kół czy wolt, bo w gruncie rzeczy nie był to dla niego problem. Poza treningami pod siodłem Aaren często zapewniała mu też masaże czy niemal codzienny stretching, a to zdecydowanie procentowało jeśli chodzi o rozwój młodego sportowca, jakim niewątpliwie był. Dodajmy do tego karny charakter i w wyniku mamy właśnie takiego Otella, który gnie się jak plastelina, pod warunkiem, że pierw nie zablokuje się psychicznie, bo stres potrafił w jego przypadku wiele zepsuć.
_________________

PERFECTION IS BORING
GETTING BETTER IS WHERE ALL THE FUN IS




∞ ∞ ∞

 
     
Elizabeth White
Zawodnik
Allrounder


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat (18.04.1993)
Wzrost: 175 cm

Ostatni trening: 26.02.2020 - skokowy - Petit Coeur
Podopieczny: Volstrup'gaards Comet, Fabiola, Petit Coeur, Shamrock, Panta Rhei, Carisma, Despacito, Florencio II, Latte Macchiato
Pieniądze: £4638

Punkty doświadczenia: 314
Skoki: 161
Ujeżdżenie: 72
Cross: 53
Wyścigi: 2
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2018-11-22, 22:22   

Gdy jakość przejść poprawiła się choć trochę, lub gdy właśnie Despacito stał się uważniejszy na pomoce - bo dobrze wiedziała, że braków w równowadze nie nadrobią sobie od tak - w ramach nagrody pozwoliła mu wrócić do stępa i poklepała go po szyi. Nie wydawało jej się, żeby ogier był zbyt przeciążony dzisiejszym treningiem, więc na koniec postanowiła skupić się na ustępowaniu od łydki, w stępie.
W tym celu, po chwili przerwy, z krótkiej ściany zjechała od razu na drugi ślad i przystąpiła do działania. Wewnętrzną łydkę cofnęła za popręg, prosząc o ruch w bok, zaś zewnętrzną pozostawiła na swoim miejscu, działając nią aktywizująco. Obie dłonie lekko przesunęła do zewnątrz, jakby ''wskazując'' gniadoszowi kierunek jazdy, jednak wewnętrzną nadawała ustawienie głowy do środka, zaś zewnętrzną pilnowała, by koń zbyt mocno nie zgiął się w szyi. W ten sposób, skrupulatnie posyłała go do boku, z gorszym lub lepszym tego efektem. Była jednocześnie bardzo wyczulona na wszelakie ''oszustwa'' jak niekrzyżowanie tyłów, czy utrata impulsu kosztem ruchu w bok.
_________________

    ...............Breakfast at Tiffany's and bottles of bubbles
    ...............G i r l s..w i t h..t a t t o o s..w h o..l i k e..g e t t i n g..i n..t r o u b l e
    ..............................» E L I Z A B E T H..W H I T E «


    T H E Y..C A N..S A Y..W H A T ..T H E Y ..L I K E
    I just want you close where you can stay forever
    You can be sure that it will only get better. it's complicated » Bastian
    So I love when you call unexpected, cause I hate when the moment's expected.
    ..............................pms » 1

    ...............L a s h e s..a n d..d i a m o n d s,..A T M..m a c h i n e s
    ...............BUY MYSELF ALL OF MY FAVORITE THINGS


    Real protective with my soul, where you been?
    
Is your GPS even on, where you been?

    f r i e n d s » OLIVER, AILEEN, ANNE HOWARD



    @edit by Delfinek


30% zniżki na zakup konia
 
     
Despacito
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 7 lat (28.04)
Rasa: TBX - krzyżówka xx z SF
Wzrost: 178 cm
Właściciel: Elizabeth White
Cena: £5338

Doświadczenie w skokach: 65
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 68
Doświadczenie z lonżowania: 35
Kondycja: 50
Szybkość: 52
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2018-11-25, 12:27   

Po krótkiej przerwie w stępie przeszedł do kolejnego zadania, które okazało się być wyjątkowo wymagające i trudne. Teoretycznie ze względu na budowę nauka chodów bocznych powinna być dla niego łatwiejsza, ale póki co musiał się pierw dobrze nauczyć spychającego działania łydki. Na razie dobrze rozumiał łydkę do ruchu naprzód, ale ta pomoc miała mnogie działanie, co dla Despacito było jeszcze zagadką. Niby zaczął zauważać, że łydka prosi czasem o co innego, ale jeszcze nie do końca potrafił na to poprawnie odpowiedzieć. Na ten moment pomoce musiały być wręcz przesadzone, bardzo wyraźne i często powtarzające się, żeby była w ogóle mowa o jakimkolwiek efekcie. Dlatego gdy zszedł ze ściany na drugi ślad, dość miernie zareagował na próbę ustąpienia od łydki, chyba, że Elizabeth faktycznie w przerysowany sposób zaczęła go nią spychać. Wtedy zrobił parę kroków w bok, w miarę utrzymując równowagę między ruchem do boku a ruchem do przodu, ale nie było go stać na pokonanie długiego odcinka w ten sposób.
_________________
DESPACITO
[o. Desperado m. Petit Coeur]
> BY BLOOD A KING, IN HEART A CLOWN <

future eventing star - because I use showjumping to warm up


 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2018-11-25, 14:18   

Cóż, miał zatem niebywałe szczęście trenować także pod kimś, kto z reguły był ostoją spokoju i nie dawał się ponosić emocjom, co więcej, świadomość, że siedzi na koniu płochliwym tylko wpływała na to, że jeszcze pilniej oplatał go pomocami, co jednak nie było równoznaczne z zaciskaniem się w siodle i dawaniem kopytnemu tym samym sygnału, że jest strasznie i rzeczywiście trzeba uciekać, co to, to nie. Właśnie stawał się jeszcze bardziej zdecydowany by w ten sposób równoważyć brak tej cechy u kopytnego, ale cały czas pracował miękko i elastycznie, nie dając się podejść pokusie siłowego "namówienia" konia do czegoś, co niejednemu człowiekowi podpowiadała podświadomość w podobnych sytuacjach - lata w siodle pozwoliły mu na takie wyrobienie nawyków, że umiał naprawdę szybko zareagować w odpowiedni sposób, nawet niewiele nad tym myśląc. Póki co na razie nic szczególnego się nie działo a Otello jedynie spływał mu do środka, wobec czego wyginał go wyraźniej do wewnątrz i przez lekko otwierającą się zewnętrzną wodzę oraz bardziej odczuwalną łydkę wypuszczał tak jakby przez łopatkę z powrotem na zewnątrz - wyglądało to prawie jak ciąg, tylko ogólna gra pomocy zamiast kierować konia w stronę wygięcia, działała w przeciwną stronę a mocne ustawienie przeciwnie do ruchu jak i ogólne wygięcie i praca nieusztywniającą się ręką w połączeniu z pozostałymi pomocami wydawały się być najlepszym lekarstwem, bo koń musiał się skupić na ułożeniu ciała i wypychającej go na zewnątrz łydce, mniej widział to co działo się na zewnątrz plus nie dostawał żadnego znaku w postaci spięcia, że coś by się działo. I taką politykę wprowadzał tu Luczek, oczywiście stosując to rozwiązanie w miejscach, które dla Otella okazywały się problematyczne, bo coś sobie w nich upatrywał. Na swoje szczęście mężczyzna już tyle razy miał do czynienia z nagłymi dziwnymi uskokami w wyniku spłoszenia po których pozostawał w siodle, że już od dawna czuł się w nim niebywale swobodnie niezależnie od konia i okoliczności, to z kolei sprawiało, że sam swoim ciałem nie podsuwał kopytnym pomysłu o ucieczce.
Trochę przeciągnął stępowanie bo wierzył, że jest to dobra praktyka wobec koni po przebytej kontuzji, a żeby nie było całkowicie nudno, idąc za sprawdzonym, dobrym zwyczajem i zawsze, idąc po jakiejś prostej linii równoległej do jednej ze ścian czworoboku, posyłał mu maksymalnie dwie półparady, subtelne i dla obserwatora niezauważalne, po których tak naprawdę wyobrażał sobie, że ktoś z jednej strony ciągnie go w górę za nitkę przytwierdzoną do środka głowy, z drugiej zaś łapie go za kostki i "rozciągając stawy" do dołu, usadza momentalnie mocniej w siodle, jednocześnie domykając jego postawę na grzbiecie ogiera. Jako wykończenie obie wodze napinał równomiernie mocniej, aczkolwiek oczywiście nie siłował się przy tym z pyskiem gniadego. Celem takiej próby wykonywania zatrzymań było wyczulenie Rohana na takie impulsy, które generowane były praktycznie w podświadomości jeźdźca przy samym pomyślunku o tym, co i jak chciał osiągnąć - w końcu myśleli o dalszym rozwoju a każdy koń mający wkroczyć w świat elementów C klasy powinien najpierw mieć taki poziom równowagi i wyczulenia na drobne zmiany, aby jeździec nie musiał go do niczego pchać pomocami. Okej, się rozgadała. :lol2:
To teraz szybciutko, po każdym zatrzymaniu albo chociażby nawet jakiejś reakcji sugerującej, że był o krok od tego, by stanąć nieruchomo, chwalił go głosem bądź klepał o szyi, bardziej entuzjastycznie oczywiście w tym pierwszym przypadku. Jeśli było trzeba, trochę bardziej "uwidocznił" swoje sygnały aby były bardziej czytelne dla konia, jeśli ten jeszcze średnio sobie radził z wyłapywaniem tych subtelniejszych. Po jakimś czasie jakby nigdy nic po jednym z zatrzymań wypchnął go znacznie wyraźniej w przód, chcąc uzyskać równe zakłusowanie. Jeśli gdzieś pojawiło się ociągnięcie - po chwili kłusa przechodził najpierw do stępa lub już bezpośrednio do stój by następne ruszenie wspomóc lekkim acz nieprzeaczalnym piknięciem ostróg. A przez następnych kilka minut zajął go standardową rozgrzewką w kłusie, żywe tempo, dążenie do tego, by zaczął się sam nieść w okrągłej sylwetce, na kontakcie ale lekki z przodu. Typowa gimnastyka na kołach, serpentynach, częste zmiany kierunku, dbałość o wygięcie i ustawienie. Do I need to say something more?
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Elizabeth White
Zawodnik
Allrounder


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat (18.04.1993)
Wzrost: 175 cm

Ostatni trening: 26.02.2020 - skokowy - Petit Coeur
Podopieczny: Volstrup'gaards Comet, Fabiola, Petit Coeur, Shamrock, Panta Rhei, Carisma, Despacito, Florencio II, Latte Macchiato
Pieniądze: £4638

Punkty doświadczenia: 314
Skoki: 161
Ujeżdżenie: 72
Cross: 53
Wyścigi: 2
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2018-11-25, 18:23   

Elizabeth bynajmniej nie chodziło o pokonanie długiego odcinka ustępowaniem, bo dobrze wiedziała, że na ten moment jest to niewykonalne. Póki co chciała sprawdzić jak Despacito zareaguje na jej pomoce i nawet jeśli musiała użyć ich w przerysowany sposób by ogier załapał o co jej chodzi, to te pojedyncze kroczki były w pełni zadowalające. Od razu gdy się ''udało'', pochwaliła go poklepaniem po szyi i pozwoliła mu stępować, postanawiając skończyć na tym drobnym, pozytywnym akcencie. Popuściła popręg i oddała gniadoszowi wodze, pozwalając mu obniżyć głowę i troszkę się porozciągać. Następnym razem popracują z ziemi, gdzie znacznie łatwiej będzie jej wytłumaczyć młodemu o co w tym wszystkim się rozchodzi i - miejmy nadzieję - że następnym razem pod siodłem uda się dostrzec różnice. Ale tak jak już wspominałam, wszystko małymi kroczkami, bo przecież nie chciała za bardzo namieszać mu w głowie.
Po chwili stępa po czworoboku, skierowała się do wyjścia, głównie ze swojego lenistwa zamierzając podjechać pod stajnie wierzchem.

z/t
_________________

    ...............Breakfast at Tiffany's and bottles of bubbles
    ...............G i r l s..w i t h..t a t t o o s..w h o..l i k e..g e t t i n g..i n..t r o u b l e
    ..............................» E L I Z A B E T H..W H I T E «


    T H E Y..C A N..S A Y..W H A T ..T H E Y ..L I K E
    I just want you close where you can stay forever
    You can be sure that it will only get better. it's complicated » Bastian
    So I love when you call unexpected, cause I hate when the moment's expected.
    ..............................pms » 1

    ...............L a s h e s..a n d..d i a m o n d s,..A T M..m a c h i n e s
    ...............BUY MYSELF ALL OF MY FAVORITE THINGS


    Real protective with my soul, where you been?
    
Is your GPS even on, where you been?

    f r i e n d s » OLIVER, AILEEN, ANNE HOWARD



    @edit by Delfinek


30% zniżki na zakup konia
 
     
Otello
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 6 lat [03.05]
Rasa: KWPN
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Aaren Wayford
Cena: £4350

Doświadczenie w skokach: 20
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 195
Doświadczenie z lonżowania: 71
Kondycja: 61
Szybkość: 22
Klasa startów: Ujeżdżenie: CC

Wysłany: 2018-11-26, 12:14   

Niezbyt chętnie poddawał się tej próbie odwrócenia uwagi, będąc rozdartym między koniecznością zareagowania na bodźce, których dostarczał mu Luke, a pamięcią o "strasznym". Zachowywał się trochę jak dziecko, które ciężko odciągnąć od ulubionej gry czy zabawy, które zapiera się, a wręcz kładzie na ziemi byle tylko postawić na swoim. Różnica polegała na tym, że ogier ciągnął nie do przyjemności, a do tego, co wzbudzało w nim niepokój, i to tylko umysłem, a nie ciałem, które pragnęło znaleźć się jak najdalej. Ale nie od dziś wiadomo, że w pewnym sensie był uzależniony od strachu, czyż nie? Lubił sobie wynajdować takie strachy, często były dla niego takim punktem zapalnym, żeby coś zrobić, choć nie było to takie typowe wynajdowanie problemów tylko po to, żeby się spłoszyć, bo czasem faktycznie się bał.
Niemniej wygiął się w oczekiwany przez Luke'a sposób, jeszcze przez dłuższą chwilę chociaż za pomocą słuchu "patrząc" co się dzieje na zewnątrz. Szastając ogonem zdradzał swoje zdenerwowanie i spięcie, nad których załagodzeniem pewnie skupili się w następnej kolejności.
Jako jeden z tych "nowoczesnych" koni miał nie tylko dużą amplitudę ruchu, ale też dużą wrażliwość, co nie czyniło go koniem łatwym do jazdy przez amatora. Z takim na szczęście obcować nie musiał, a Luke doskonale sobie z tym radził, dzięki czemu pomimo niektórych przywar Otella raczej powinien czerpać satysfakcję z wykonywanej pracy. Ogier mógł być trochę rozkojarzony czy spięty, ale gdy poczuł wstrzymujące pomoce, zatrzymał się prawie od razu. Jego uwaga momentalnie została zwrócona na Sugarmana. Widocznie sam ruch do przodu nie był dla niego wystarczająco absorbujący, musiał coś robić, choćby miało być to zatrzymywanie się co kilkanaście metrów, ale pewnie i to szybko by mu się znudziło i przestało być wystarczające. Pochwalony za zatrzymanie jakby wypuścił z siebie powietrze, niby schodząc z tonu, ale tak naprawdę wyluzował dopiero po którymś zatrzymaniu z rzędu, gdy już zapomniał o tym, że miał się bać jednego czy dwóch miejsc przy czworoboku, które wciąż i wciąż mijali. Na większość tych razy zatrzymywał się równo, nie opadając na. przód. Był już gotowy na trudniejsze rzeczy, może nie do końca emocjonalnie, ale fizycznie jak najbardziej, choć zawsze był tym bardziej "śledzikowatym" koniem na "szczudłach".
Troszkę go nosiło, więc gdy Luke poprosił go o ruszenie kłusem, płynnie przeszedł w wyższy chód, ale zaskakująco energicznie jak na siebie. Nie pędził bezmyślnie napierając na rękę, ale cały się rozbujał, czemu towarzyszył ten charakterystyczny dźwięk "grania" czy też "bulgotania" w brzuchu. Samodzielnie ciężko było mu wykorzystać ten szwung, przynajmniej teraz, gdy był trochę za bardzo pobudzony, ale jeśli tylko Luke pomógł mu się w tym podnieść, to uzyskał całkiem ładny obrazek, nie tylko wizualnie, ale również w odczuciu. Zaokrąglił się, pozostał szybki, ale jednocześnie lekki, co pozwoliło mu dosłownie płynąć wzdłuż płotków czworoboku. Nie tracił też tego podczas jazdy po łukach, najwyraźniej przeżywając teraz swój moment i pokazując, że pomimo swojego dziecięcego wyglądu miał duuużo siły i takiej wewnętrznej dzikości, jak przecież na dzikiego ogiera przystało. :lol:
_________________

PERFECTION IS BORING
GETTING BETTER IS WHERE ALL THE FUN IS




∞ ∞ ∞

 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2018-11-26, 15:23   

Oczywiście zrobił co do niego należało, aby ten ich żywy jogging na tyle rozbujać, aby mimo aktywnej pracy zadu całość wyglądała tak lekko, jakby ogier był z gumy i bez problemu odbijał się wysoko od podłoża, na krótki moment zawieszając się w powietrzu w standardowym wykroku. Otrzymując taką a nie inną odpowiedź w ruchu ogiera naturalnie musiał go pochwalić i zrobił to w cwany sposób, aktualną wewnętrzną dłoń przesuwając po krótkiej półparadzie śmiało do przodu by poklepać gniadego po szyi - w ruchu tym oddał mu także całkowicie tę wewnętrzną wodzę, co było bardzo dobrym sprawdzianem tego, czy kopytny rzeczywiście na poważnie się opiera na zewnętrznym prowadzeniu. Kiedy pracował w niemieckiej stajni i prezentował tamtejsze konie na zawodach, zapamiętał, że takie oddanie wewnętrznej wodzy jest bardzo częstym elementem programów odpowiadających tutejszej klasie P w ujeżdżeniu, co więcej, w ocenie ogólnej miało to sporą wagę bo automatycznie obnażało, czy jeździec przypadkiem nie pozwala się koniowi uwieszać na wewnętrznej wodzy, pozorując tylko prawidłowe ustawienie. Gdyby na ten ruch w Otellu pojawiła się wyraźna niepewność odbijająca się w zmianie ułożenia ciała, był to dla niego sygnał, że musi wyraźniej przejechać go wewnętrzną łydką do zewnętrznej wodzy, co następnie postarał się wprowadzić w życie i ponownie sprawdzić efekt na jakimś kole.
Mając taki kłus jak ten, można było zacząć w rozgrzewce przemycać trochę czegoś nowego, mianowicie takiego wstępu do rozwijania kadencji. Wobec tego po ugruntowaniu tego naprawdę fajnego, elastycznego kłusa roboczego, teraz miał zacząć "męczyć go" przejściami. Żeby nie ułatwiać usztywniania się, pozostali na kole na którym brunet po około połowie okrążenia posyłał gniademu półparadę-dwie po czym siadał w siodło i domykał ogiera pomocami do zejścia do stępa, największy nacisk kładąc na to, aby w żadnej chwili nie utracić jego dążności do przodu. Po pięciu lub większej ilości kroków w stępie (w zależności od tego, czy była w nim regularność i spokój czy też trzeba było najpierw do niej doprowadzić) jednoznacznie acz delikatnie posyłał mu impuls do ponownego zakłusowania. I od tego miejsca znów około połowa okrążenia, przejście do kłusa - i tak za każdym razem, tyle, że zawsze z mniejszą liczbą kroków o jeden, jeśli wszystko było w porządku a konisko mu się nie denerwowało i nie spieszyło. Zawsze starał się inicjować zakłusowanie z tendencją pod górę i kiedy doszli do tego jednego kroku stępa, coraz lepiej można było zobaczyć, o co chodziło w tym ćwiczeniu, bo jeśli wszystko poszło zgodnie z planem, Otello powinien był przy jeszcze kolejnym podejściu spodziewać się przejścia do stępa i już, już prawie w niego wejść, na moment się zawieszając będąc niemalże w niższym chodzie, jednakże właśnie w tym momencie został wysłany przez Luczka z powrotem do kłusa, choć w gruncie rzeczy z niego nie wyszli. W tym momencie "ponownego zakłusowania z gasnącego kłusa" chodziło o osadzenie go na zadzie i zwolnienie za pomocą półparady by zaraz nie dopuścić do przejścia w dół, na które niejako koń został przygotowany - i w ten sposób miało się wytworzyć to mocniejsze odbicie od ziemi już typowo pod górkę, z wyraźniejszym zapracowaniem nadgarstkami, czyli tak naprawdę było to zadanie pomagające się przyzwyczaić do fazy zawieszenia i w przyszłości dać podstawę do pasażu. Element ten postarał się powtórzyć jeszcze kilka razy, za każdym zależało mu tak naprawdę na tej pojedynczej odpowiedzi a nie_koniecznie utrzymaniu efektu, bo też dopiero się rozkręcali na tym treningu. Na ten jeden krok czy jak to nazwać siadał w siodło, jak mówiłam zupełnie tak, jakby już zaraz miało dojść do przejścia, a po wszystkim chwalił go głosem lub tak jak poprzednio, poklepaniem wewnętrznej ręki niosące za sobą krótkie oddanie wewnętrznej wodzy, co miało mu przypominać zawsze o pozostawaniu lekkim na zewnętrznej a prowadzeniu się na zewnętrznej wodzy. Po całej takiej sekwencji dał mu chwilę w stępie by w nim zmienić kierunek i na kole już w drugą stronę powtórzyć całość.
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Otello
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 6 lat [03.05]
Rasa: KWPN
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Aaren Wayford
Cena: £4350

Doświadczenie w skokach: 20
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 195
Doświadczenie z lonżowania: 71
Kondycja: 61
Szybkość: 22
Klasa startów: Ujeżdżenie: CC

Wysłany: 2018-12-01, 19:04   

Skorzystał z niejakiego wsparcia, jakie dał mu Luke i przełożył to na jeszcze lepszy kłus. Szkolenie i rozwijanie Otella nie zawsze było proste, ale to jedno można mu było śmiało przyznać - lubił bawić się swoim ruchem i robił to dobrze. Gdy tylko poznał swoje ciało i równowagę, a przyszło mu to stosunkowo szybko, bo do późna biegał ze swoimi rówieśnikami po łąkach ani nie był przesadnie wysoki, zaczął się ruszać o niebo lepiej i tak już mu zostało. Często co prawda blokował go strach albo innego rodzaju napięcia, ale nawet wtedy wyglądał całkiem elegancko.
Nie dał się zaskoczyć oddaniem wodzy podczas pochwały. Choć wewnętrzna ręka zauważalnie przesunęła się wraz z wodzą do przodu, ogier pozostał w dotychczasowym ustawieniu, będąc opartym na zewnętrznej wodzy. W pewnym momencie zostali na jednym z kół, na którym Luke poprosił Otella o pierwsze przejście. Choć ogier zwykle pewniej czuł się w ruchu, to jednak nie miał na tyle gorącej głowy, by się nakręcać podczas przejść w dół; z tego względu przejście było płynne i rytmicznie, pod warunkiem, że mężczyzna wystarczająco podparł go łydką. Na nerwy działało mu tylko długie stanie w miejscu, więc podczas przejść do stępa pozostawał spokojny, tym bardziej, że każde kolejne przejście trwało krócej, co pozwalało mu się realizować w kłusie. Niestety w momencie w którym przejście do stępa obejmowało zaledwie jeden czy dwa kroki, pojawiła się też drobna irytacja ze strony Otella. W dalszym ciągu odpowiadał na polecenia jeźdźca i wykonywał je, ale było widać w tym swego rodzaju zdenerwowanie, które póki co przejawiał niegroźnym szastaniem ogona i nieco "groźniejszą miną". W jego ciele pojawiło się też łagodne napięcie, aczkolwiek takie, które łatwo było zbagatelizować. Kwestia indywidualnej wrażliwości na takie niuanse. Jednocześnie zdawał się iść w oczekiwanym kierunku - po takim "wygaszeniu" jego pierwszy krok kłusa faktycznie był mocno sprężysty i wyniosły, ale takie "niezdecydowanie" (choć będące w pełni zamierzone) towarzyszące podtrzymywaniu kłusa w momencie, w którym był już o włos od przejścia w stęp, zwyczajnie go denerwowało. Czasami chciał wszystko szybko, natychmiast i przede wszystkim bez wysiłku, więc gdy nie do końca rozumiał, o co chodzi Luczkowi, to wywierało to spory nacisk na jego głowę. W pewnym momencie doszło nawet do tego, że zachwycająco kłusował tyłem, naprawdę mocno angażując zad i wyraźnie zginając stawy skokowe, zaś przodem szedł raczej miernie, nie będąc już takim skłonnym do otworzenia się. Pochwały niby podpowiadały mu, o co chodzi, ale i tak nie uniknął dziwnego zafiksowania się, które już tak łatwo ustąpić nie chciało, nawet po przerwie i zmianie kierunku.
_________________

PERFECTION IS BORING
GETTING BETTER IS WHERE ALL THE FUN IS




∞ ∞ ∞

 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2018-12-03, 16:39   

Starał się nie przejmować jakimś drobnym zdenerwowaniem Otella, znał go trochę i wiedział, że jest to koń lubiący dużo pracować głową, w związku z czym zdarzało mu się zblokować podczas nowych kombinacji ćwiczeń, których nie rozumiał, co powodowało u niego emocjonalne rozterki. W mniemaniu Luczka lekarstwem na to mogło być tylko zachowanie spokoju i nic innego jak właśnie stawianie ogiera co rusz wobec nowych zadań, co może nie dziś, nie jutro, ale w dłuższej perspektywie miało pomóc mu swobodniej podchodzić do czegoś, czego nie ogarniał umysłem i po prostu pozwolić sobie na zaufanie jeźdźcowi w wykonywaniu tego, co podpowiadały mu pomoce. Oczywiście nie chciał też torturować gniadego bez końca jednym elementem, które wywoływało u niego zdenerwowanie, dlatego na chwilę obecną po wyrobieniu przejść i "przejść" na drugą stronę w tej samej ilości co na pierwszą, dał mu chwilę przerwy w stępie by zaraz przejść już do czego innego, nie robiąc w tych, w oczach ogiera, dziwnych rzeczy wielkiego halo.
Po nabraniu wodzy z powrotem na kontakt skupił na sobie uwagę Rohana coby ten nie zdziwił się, otrzymując w stępie sygnał do zagalopowania. Chciał rozruszać ogiera w tym chodzie i dlatego postawił najpierw na aktywne, robocze tempo, które pomogłoby mu należycie zaangażować całe ciało na czele z zadem a także porządnie rozgrzać te mięśnie, które może do tej pory jakoś się przed tym chowały. Przy okazji miał nadzieję na kole najpierw lepiej oprzeć go na swoich pomocach by następnie popracować nad śmielszym otworzeniem się ogiera już w jeździe dookoła, gdzie na długich ścianach stanowczo posyłał go do przodu a jeśli w jego mniemaniu reakcja była zbyt mało dynamiczna, budził go stuknięciem bata w zad czy wzmocnieniem łydki ostrogą. Generalnie nie patyczkował się teraz z Otkiem :lol2: bo zależało mu na tym, aby kopytny dał z siebie w dodaniach tyle, ile miał maksymalnie do zaoferowania, co w nadziei jeźdźca wpłynęłoby na jego znacznie lepsze reakcje nawet na drobne zmiany. No ale że wyciągnięcia nie mogły trwać wiecznie - i dobrze, bo przecież teraz miały się odbywać szlify samej dobrej reakcji - dzięki podtrzymaniu swoich pomocy na straży mógł w odpowiednim momencie i bez zaskoczenia dla ogiera półparadami przygotować go na następujące zaraz po tym zwolnienie do galopu roboczego, co też w intencji bruneta miało się odbywać od razu po otrzymaniu pomocy, dlatego przy pierwszych razach zapewne musiał wzmocnić wyhamowujące działanie by stało się według jego planu.
Po kilku takich dodaniach i powrotach do roboczego tempa w narożniku wyprowadzającym ich z krótkiej na długą ścianę jeszcze bardziej go skrócił by następnie nie posłać go ponownie po prostej w długą :lol: tylko skierować go na przekątną i podtrzymując zaangażowanie przy spokojniejszym tempie i węższych ramach, poprowadzić go później jeszcze przez okrążenie w kontrgalopie, będąc dla niego co prawda podporą, ale nie galopując za niego. W końcu na środku krótkiej ściany poprosił go o przejście do stępa i po kilku krokach poświęconych na zmianę ustawienia raz jeszcze posłał go do galopu, naturalnie żeby powtórzyć wykonane tych wszystkich elementów na drugą nogę. To właściwie kończyło etap rozgrzewania się i dlatego przed prawdziwą pracą pozwolił kopytnemu na złapanie oddechu w stępie na długiej wodzy.
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Otello
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 6 lat [03.05]
Rasa: KWPN
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Aaren Wayford
Cena: £4350

Doświadczenie w skokach: 20
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 195
Doświadczenie z lonżowania: 71
Kondycja: 61
Szybkość: 22
Klasa startów: Ujeżdżenie: CC

Wysłany: 2018-12-03, 21:08   

Odrobinę wyciszył się w stępie, do którego Luke go sprowadził w ramach krótkiej przerwy po ostatnich ćwiczeniach. Dość szybko otrząsnął się z nerwów, a już na pewno wystarczająco, by do kolejnych zadań podejść z otwartą głową.
Poproszony o zagalopowanie płynnie przeszedł do galopu, w którym już po paru pierwszych foule zaczął parskać i obniżać szyję, jeśli Luke mu na to pozwolił. Aktywne tempo od początku sprzyjało ogierowi w rozluźnieniu się, które korzystnie wpłynęło na jakość jego galopu - bez specjalnej zachęty ze strony Luczka poruszał się okrągłą foule galopu, podstawiając zad i pozostając stabilnie opartym na zewnętrznej wodzy. Jednak gdy wrócił na ścianę po zamknięciu koła w galopie, spotkało go kolejne zaskoczenie tego dnia... Generalnie nie miał ogromnych trudności z otworzeniem się w galopie, to znaczy - dawniej ich nie miał, bo teraz jednak jakby coś go trzymało przed wyciągnięciem galopu. Swego czasu dużo chodził w tereny i tam miał mnóstwo okazji do takiego otwierania się, co potem pozytywnie odbijało się na jego treningach, ale ostatnio nie miał okazji do takiego solidnego galopu. Raz, że był kontuzjowany, dwa, że jego właścicielka od jakiegoś czasu nie była aż tak chętna do wycieczek poza stajnię. W każdym razie hala ani czworobok nie zachęcały go do takiego dynamicznego galopu. Stąd też dość skromnie zareagował na prośbę o dodanie, a gdy Luke upomniał się o lepszą reakcję bacikiem czy ostrogą, Otello doznał wewnętrznego szoku i aż wszystko w nim zawrzało. Odpowiedział wręcz przesadnie, pierw wydając z siebie bliżej nieokreślony, zduszony dźwięk, po którym zdecydowanie dodał w galopie, a w przypływie tej chwilowej dzikości nawet b r y k n ą ł. Zupełnie jak nie on! Co prawda było to niskie i niezagrażające równowadze Luczka bryknięcie, ale jednak. Zdarzyło się raz i już więcej nie powtórzyło. Przy kolejnych próbach wyciągnięcia galopu robił to już jak należy, nie obijając się ani nie wpadając w popłoch/dziką ekscytację. Powroty do galopu roboczego wbrew pozorom nie przychodziły mu z trudem, bo generalnie był mało wyrywny i dopóki chciał iść do przodu i niczego się nie bał, to czekał na jeźdźca, więc nie oponował przed skracaniem.
Zmieniwszy kierunek takim właśnie roboczym galopem, może nawet trochę bardziej zebranym, pozostał w galopie na tę samą nogę i okrążył czworobok w kontrgalopie, korzystając ze wsparcia udzielanego mu przez Luczka, ale też nie nadużywając go. Jeździec nie przeszkadzał mu w tym, więc aż do przejścia w stęp zdołał pozostać w kontrgalopie, nie odczuwając pokusy do samodzielnej zmiany nogi, jako że wszystko było takie zrównoważone i harmonijne w ich współpracy, przynajmniej na tamten moment. Po paru krokach stępa ponownie ruszył galopem by powtórzyć wszystkie ćwiczenia na drugą nogę, a gdy miał już to za sobą, ponownie wrócił do stępa i skorzystał z długiej wodzy, odprężając się przed częścią właściwą treningu.
_________________

PERFECTION IS BORING
GETTING BETTER IS WHERE ALL THE FUN IS




∞ ∞ ∞

 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2018-12-04, 00:59   

Jako, że bryknięcie nie wydawało się być jeźdźcowi ani trochę złośliwe, zinterpretował je jako ostateczne obudzenie się ogiera i ucieszył się, że od tego momentu nie musiał go wyraźnie namawiać do dodawania w galopie. Po wszystkim poklepał go, no bo w końcu chłopak dzielny i skupił się na pracy, zapominając chyba o jakichś tam bliżej nieokreślonych strachach. No zuszek koniuszek.
Kiedy czas na przerwę upłynął, Luke ponownie pozbierał siebie i konia do kupy i już mając go na kontakcie w roboczym tempie, jeszcze przez chwilę zajął Otella ustępowaniami, upewniając się, że prowadzenie łopatki i innych części ciała, ale łopatki w szczególności, funkcjonuje bez zarzutu. Upewniwszy się o tym zaprosił gniadosza do kłusa, by po jego krótkim uregulowaniu na tak dobrą jakość, jak poprzednio (albo i lepszą, niech się Otello nie krępuje z takimi niespodziankami), lekko anglezując zacząć znów przemycać jeszcze trochę inny ruch w kłusie, mianowicie prowadził go po wszelkiej maści szlaczkach na których wypuszczał jego łopatkę do ruchu w bok, podczas gdy zad miał swobodnie poruszać się jak po normalnym łuku. Wyglądało to z jednej strony jak nieupilnowanie przodu konia na zakręcie, z drugiej jak połowiczne ustępowanie. Głównym celem takiego zabiegu było zwiększenie ruchomości kończyn przednich w normalnym kłusie, co miało służyć rozwinięciu tak zwanego "second trot" właśnie dzięki dodanie przednim nogom większego zakresu ruchu a dalej jeszcze więcej lekkości. Zadbał o to, aby na każdą ze stron w ten właśnie sposób ogiera rozjeździć, cały czas mając na uwadze podstawiony zad umożliwiający podniesienie pleców i szyi, o której wysokie ustawienie także zaczął zabiegać tuż po rozpoczęciu kłusa. Nie kazał gniadoszowi bez przerwy w ten sposób się poruszać, rzecz jasna co jakiś czas prowadził go w wyprostowaniu po łukach a za jakiś czas przeszedł w końcu do kłusa ćwiczebnego, zyskując dzięki temu większą kontrolę nad pracą ciała kopytnego. Dopiero od tego momentu tak naprawdę zaproponował mu pracę we właściwym zebraniu, cały czas sprawdzając, na ile z przeciętnego skrócenia połączonego z aktywnym motorem da się wyciągnąć więcej sprężystości, takiego złudzenia lekkiego joggingu w kłusie mimo idącego z tym wszystkim wysiłku. Otello co prawda miał wrodzony dobry ruch, niemniej spokojnie można było go jeszcze doszlifować, co oczywiście było pracą długotrwałą i wynikającą z sumiennej pracy nad siłą i przepuszczalnością, no ale cele trzeba mieć, nie?
Niedługo dorzucił ogierowi jeszcze jeden schodek, mianowicie po takim poruszaniu się po przekątnej łopatką w ustępowaniu a zadem też lub nie, płynnie prostował go pomocami praktycznie od razu zapraszając go do wydłużenia ram i wykroku, także mając nadzieję, że poprzedzające prowadzenie zewnętrznej łopatki w bok skłoni go do wyraźnego machnięcia i wyrzucenia przed siebie przedniej kończyny podczas dodania w kłusie. Luke nie byłby sobą, gdyby na zmianę nie przygotował gniadosza kilkoma półparadami a reakcję wyegzekwował w razie czego wzmocnieniem sygnału, tak czy siak, dał Otellowi trochę szans, aby się odnaleźć w takiej a nie innej sytuacji i jak zwykle, nie wymagał cudów za pierwszym podejściem, ale wykazania chęci do działania.
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Despacito
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 7 lat (28.04)
Rasa: TBX - krzyżówka xx z SF
Wzrost: 178 cm
Właściciel: Elizabeth White
Cena: £5338

Doświadczenie w skokach: 65
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 68
Doświadczenie z lonżowania: 35
Kondycja: 50
Szybkość: 52
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2018-12-05, 22:54   

Otrzymawszy pochwałę, zrobił taką ni to zdziwioną, ni to zadowoloną z siebie minę. Przemielił powietrze w pysku i ruszył stępem naprzód, wyciągając nos w przód i obniżając szyję. Taka dawka ruchu była dla niego wystarczająca na ten moment, więc pomimo rzuconej wodzy nie robił Elizabeth psikusów i grzecznie stępował po czworoboku aż do momentu, w którym właścicielka zdecydowała się go opuścić. Wyszedł poza obszar czworoboku i nieco żywszym krokiem udał się do stajni. /zt
_________________
DESPACITO
[o. Desperado m. Petit Coeur]
> BY BLOOD A KING, IN HEART A CLOWN <

future eventing star - because I use showjumping to warm up


 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2018-12-10, 19:33   


Plany Luke'a z pewnością pokrzyżowała piękna, gniada klacz, która zrywając się z uwięzi dla niedoświadczonego jeźdźca popędziła przed siebie. Galop z niedopiętym, zsuniętym siodłem potęgował jej nerwowość, wtem! Ogier! To super okazja, bo to chyba ten czas, kiedy przydałby się źrebak! Otello spadł jej z nieba a kto wie, gdzie jeszcze spadnie. Kobyłka zatrzymała się hukiem przy ogrodzeniu czworoboku, rżąc w niebogłosy i wznosząc lekko przednie kopyta, by co jakiś czas zatoczyć mniejsze koło, unosząc przy tym lekko ogon. Zerkała na Otello z zainteresowaniem, nastawiając uszy i cicho prychając.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 7