NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Czworobok duży piaszczysty
Autor Wiadomość
Sheridan
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 10 lat [23.08.2009]
Rasa: Koń andaluzyjski - PRE.
Wzrost: 165 cm

Ostatni trening: teren - Mia - 24.04.2020
Właściciel: Mia Alight
Cena: £5700

Doświadczenie w skokach: 19
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 325
Doświadczenie z lonżowania: 102
Kondycja: 85
Szybkość: 48
Klasa startów: Ujeżdżenie: CS

Wysłany: 2017-02-12, 19:57   

Kończąc ćwiczenie przeszedł do stępa, w którym rozprostował szyję i mógł chwilę odetchnąć. Po przerwie stosunkowo chętnie wrócił do pracy, nie opierając się wzięciu wodzy na kontakt. Kolejno ruszył zebranym kłusem, co wyraźnie podkreślało się w sposobie, w którym się poruszał - stawiał krótsze kroki dzięki zaangażowanym i elastycznym stawom skokowym, przez co samoniesienie pozostawało widoczne, a impuls obecny, także przy zachowaniu dążności do ruchu naprzód. Dzięki wcześniejszym podejściom do dodań, zdołał teraz zaprezentować na przekątnej poprawne wyciągnięcie kroku w kłusie - kierowany impulsem od podstawionego zadu, maksymalnie poszerzył wykrok, co umożliwiło mu na znaczące krycie przestrzeni, która się przed nim otwierała. Nieskrępowany i zrównoważony dosiad pozwoliły Sheridanowi na poprawne zaprezentowanie się w kłusie, z aktywnie pracującym zadem i widowiskową pracą kończyn, przy której jednak unikał sztucznego wymachiwania przodami czy zapadania się grzbietem. Na to wygląda, że przejście zostało wykonane jak najbardziej poprawnie. Nie można też było zarzucić niczego powrotowi do klusa zebranego, w którym ogier wyraźnie przeniósł ciężar ciała na zad, skracając dotychczas rozwinięte ramy. Podobnie zachował się w galopie, w którym za wydłużenie może nie dostałby jeszcze ósemki w arkuszu, ale na szóstkę czy siódemkę można było już mieć nadzieję. Póki co sprawdzali się zresztą na krótkich odcinkach, ćwicząc samą chęć wyjścia do przodu i rozwinięcia skrzydeł w galopie.
Przerwa okazała się konieczna, Sheridan potrzebował ich w sporym natężeniu, chociaż trudno było się dopatrzeć po nim oznak prawdziwego zmęczenia. Może nie oczyszczał się podczas swobodnego stępa tak, jak Sleepwalker, ale zdecydowanie mu służyły. Nawet nie tyle co jemu, co jeźdźcowi, który w ten sposób chronił się przed fochami siwka.
Ponownie zagalopował w zebraniu, będąc teraz o krok od najtrudniejszych elementów podczas tego treningu. Poruszając się po 'kole', za sugestią jeźdźca 'liznął' ciągów, jednorazowo robiąc zaledwie parę kroków w bok. Taki rodzaj przerywnika rzeczywiście pomógł mu się odprężyć, co było dobrą podstawą do piruetów, z którymi Sheridan... lubił dyskutować. Czując jak jeździec prosi go o mocniejsze zaangażowanie zadu już wiedział, czego się spodziewać. Co prawda spełnił prośbę Sugarmana, ale jego cierpliwość była w tym momencie mocno narażona na wykończenie się. Niemniej wykonał pierwszy półpiruet w miarę prawidłowo, wykonując około trzech-czterech kroków galopu. Z początku jego równowaga była niezachwiana, mocno posadził się na zadzie, ale z każdym kolejnym krokiem podczas obrotu tracił dynamikę. Może nie drastycznie, ale jednak było to odczuwalne, co należało poprawić. Ukończywszy półpiruet od razu wyszedł do przodu, na nowo poprawnie się równoważąc. Wykonał lotną zmianę nogi w galopie i po niej półpiruet w drugą stronę, który zapewne wypadł lepiej, też ze względu na wzmożoną czujność jeźdźca i zabieganie o zachowanie impulsu. Kolejno znowu poszedł na wprost, by powtórnie wykonać lotną zmianę nogi w galopie i chwilę później rozpocząć pełen piruet. A za nim jeszcze jeden, w drugą stronę, naturalnie po zmianie nogi i chwili galopu na wprost, co by się nie zakręcić w tym wszystkim. Było ciężko, po ogierze było czuć rosnące napięcie, ale nie był to czas i miejsce na dyskusje. Za to obiecuję, że jeżeli przyjdzie nam jeszcze kiedyś pójść na wspólny trening bez presji czasu, to porozmawiamy inaczej :*.
Kończąc zabawę z ciągami, przeszedł do ostatniego punktu treningu, który pozostał im do "odhaczenia" w ramach przygotowania do zawodów. Był to zdecydowanie bardziej przyjazny element dla ogiera, stąd też pewnie mile zaskoczył Sugarmana na sam koniec treningu. Po wejściu na przekątną zaczął płynnie wykonywać lotne co trzy tempa, nie mając problemu z zachowaniem właściwego rytmu oraz równowagi podczas zmian. Powtórka w drugą stronę wypadła równie dobrze, nieco goręcej zrobiło się jedynie podczas próby wykonywania lotnych co dwie foule, gdzie ogier zaczął się gotować i próbować nieco zbyt śmiało wychodzić po zmianie do przodu, co skutkowało lekkim zaburzeniem rytmu. Dopiero po wzmocnieniu kontroli, czyli prawdopodobnie za drugim podejściem, wyglądało to nieco lepiej. Na sam koniec również popiszę się zjawiskowymi opisami, bo tylko wspomnę, że rozgalopował się porządnie w swobodnym galopie, następnie przeszedł do kłusa i powyciągał się do dołu, a jeszcze później przeszedł do stępa i w nim pozostał na kolejne kilkanaście minut, po których wrócił do stajni. /zt
_________________

VALENCIANO V
SOY UN MALDITO, PERDÓNAME MI NENA



[ królewski ogier ze słonecznej Hiszpanii
w starym, barokowym typie i o ognistym temperamencie ]



Moja Pani mnie głodzi.

zestaw treningowy | paszport | galeria
 
 
     
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2017-02-12, 21:39   
   Tytuł: Hodowca


Mając w myślach zbliżające się zawody, musiała wreszcie zabrać się za treningi, które pozwoliłyby wrócić Warowi do szczytowej formy. Szczególnie, że tym razem celowali dość wysoko - w ich pierwsze wspólne Grand Prix w ujeżdżeniu, w dodatku do muzyki, co w pewnym sensie podnosiło poprzeczkę. Na szczęście nic im już nie stało na przeszkodzie - Admiral wrócił do zdrowia po ich ostatniej "przygodzie", a Jess nabrała nieco dystansu.
Przyprowadziła konia na zewnętrzny czworobok i po podciągnięciu popręgu dosiadła go ze schodków, po czym stępem wjechała przez rozsunięte szranki. Co by się nie rozpisywać, bo chyba obie padniemy na pysk po kolejnych tasiemcach - na początek 15 minut (trochę więcej niż zwykle, ze względu na konieczność rozruszania się po przerwie) stępa na długiej wodzy w obu kierunkach, bez głębokiego wyjeżdżenia narożników, aktywnym krokiem. W ich trakcie zajęła się rozgrzewaniem samej siebie, poprzez podstawowe ćwiczenia, które mogła wykonać z siodła i które pozwoliły jej już na wstępie na głębsze usadzenie w siodle i rozluźnienie się.
Po upływie tego czasu zdjęła z konia derkę i odwiesiła ją na jednej z literek. Sprawdziła także popręg i wznowiła jazdę, powoli nabierając wodze na kontakt, ale wciąż motywując konia do niesienia szyi nisko, w niedużym zaokrągleniu, choć i tak największą wagę przywiązywała do właściwej pracy zadu. Wciąż jeździła po owalu, ale dodatkowo zaczęła zabierać konia na wolty, ósemki i wężyki, zaczynając go w ten sposób rozciągać i wyginać w obu kierunkach, nierzadko też sprawdzając odwrotne ustawienie.
Ponownie poświęciła sporo czasu na stęp, by po nim bezpośrednio przejść do galopu, co było zamierzonym działaniem. Ze względu na temperament Admirala, wolała go pierw rozgalopować w obu kierunkach, zadając przy tym najprostsze z możliwych ćwiczeń - dodania i powroty do wyjściowego, roboczego tempa (póki co bez zbierania i wyciągania), pojedyncze lotne zmiany nogi i koła w galopie, podczas których albo robiła przejścia z galopu roboczego do pośredniego i z powrotem, albo oddawała koniowi wewnętrzną wodzę.
Pracę w galopie zakończyła przejściem do kłusa, w którym zrobiła pierw koło w żuciu z ręki, a później przeszła na chwilę do stępa. Po złapaniu oddechu ponownie zakłusowała, póki co pracując w kłusie anglezowanym i tutaj jak w poprzednich chodach, zrobiła ten sam zestaw ćwiczeń, włączając także przejścia kłus-stęp-kłus, kłus-galop-kłus, a w późniejszym etapie dodała ustępowania czy łopatki (to już w pełnym siadzie) i przejścia wliczające stój oraz cofanie.
Kończąc tę bardzo skompresowaną rozgrzewkę, znowu zrobiła koło w żuciu z ręki i przeszła do stępa, dając Warowi kolejną chwilę przerwy przed szlifowaniem poszczególnych elementów.
_________________




 
 
     
War Admiral
Multichampion
Ujeżdżeniowiec
you better kill me.


Płeć: ogier
Wiek: 10 lat
Rasa: Hanower
Wzrost: 185 cm
Właściciel: Jessica Reese
Cena: £5450

Doświadczenie w skokach: 10
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 234
Doświadczenie z lonżowania: 61
Kondycja: 73
Szybkość: 43
Klasa startów: Ujeżdżenie: CS

Wysłany: 2017-02-12, 23:54   

Czyli już go tak bardzo nie kochała?:c
Przychodząc na czworobok, rozejrzał się żywo po obiekcie i chcąc, nie chcąc głośno zarżał. Czasami był dziwny, odzywając się do koni i wchodząc w rolę ogiera, a z drugiej strony milczał. Nie ekscytował się niczyim widokiem, jakby cała radość uszła z wierzchowca. Tracił swoją zabawę i radość, więc stawał się nieco nieznośny.
Ruszając już razem z jeźdźcem stępem, szedł z nisko opuszczonym łbem, stawiając uszy i podnosząc co chwila głowę. Dopatrywał się czegoś, jednocześnie żwawo krocząc przed siebie. Będąc już na tym etapie, był praktycznie sterowany na guziki, gdzie z łatwością przychodziło mu podstawienie zadu, co też robił wręcz samoistnie z racji budowy. Nie miał wysokiego zadu, co utrudniałoby mu zadanie i przede wszystkim wymagałoby więcej pracy. Minusem były gabaryty ogiera, bądź jego jeźdźca, chociaż Jess potrafiła się z nim dogadać jak nikt inny. Tak czy inaczej już potrzebował zdecydowanie mniej wkładu niż na samym początku, chociaż dalej wymagał precyzji by być precyzyjnym.
Wijąc się od łydek, prześlizgiwał się między jedną, a drugą odnajdując się w zakręcie, chociaż te nie były piękne i idealne. Tyle, że nie wychodził zadem, czy łopatką poza korytarz pomocy. Jednak teraz nikt z boku nie powiedziałby, że te zakręty są na miarę klasy GP.
Opuszczając i zaokrąglając szyję, ulokował się w niskim ustawieniu, już intuicyjnie podążając ręką, która od niego tego wymagała. Rozumiał zbyt dobrze ten sygnał, żeby go ignorować.
Będąc już gotowym fizycznie, czekał na zakłusowanie, które wyszłoby ze schematu ich jazd, których już dawno się nauczył stąd, gotowy dał się zaskoczyć. Czując łydkę do zagalopowania, ruszył ale nie tą charakterystyczną dla siebie foulą. Zrobił to łagodnie i delikatnie, jakby nie był pewny odpowiedzi na sygnał zawodniczki. Przez to galopował wolno, typowo roboczo, kierując uszy w stronę dziewczyny. Chciała go zaskoczyć i zmienić styl pracy - udało się jej. Poparskując co krok, bujał luźno głową w rytm kroków i miło dla oka pracując nogami, pokonywał metry czworoboku. O dziwo opanowany i spokojny, bo był bardziej zaskoczony niż mogłaby to Jess przypuszczać. Dopiero w dodaniach się ożywił, wymachując w pewnym momencie głową i unosząc wyżej ogon. Miał ochotę brykać, co też z wyczuciem robił w momencie zwalniania. Wtedy też się bardziej zaokrąglał i wyżej unosił przody, a następnie zad, który już wyrzucał typowo charakterystycznie dla bryknięcia. Na szczęście jednak wracał do tego miłego ,,pata taj, pata taj", którym mogłoby się jeździć całe życie. Aż dziw, że siwy tak potrafił chodzić i się nie złościć!
Wchodząc w niższy chód, nie zawahał się użyć zadu jako podparcia, dzięki czemu uniknął wyciągania przodów i łapania równowagi. Jakby nigdy nic kłusował sobie, rozluźniony i spokojny. Ewidentnie pokazał brunetce, że mu się to spodobało i czuł się lepiej, niż przy standardowej rozgrzewce. Wychodząc pyskiem w stronę kwarcu, parsknął głośno. Na szczęście wcześniej był ruszany na innym podłożu, przez co kopyta mu się tak mocno nie ścierały tak jak tutaj, więc miały szansę na odrośnięcie i tworzyły podstawy do rzeźbienia i podbicia podków.
Wchodząc w stęp, zostawił łeb przy ziemi, stępując luźno i wyraźnie krocząc bardziej otwarcie łopatkami, które miały szansę na solidną rozgrzewkę i rozluźnienie. Zresztą cały siwek był miły i przyjemnie niósł.
Podczas przejść został czujny, uważnie czekając na sygnały, gdyż nie trudno było mu odgadnąć, że będzie się ciągle coś zmieniało. Stąd czasami próbował zgadnąć i sam robił przejście. Po korekcie się pilnując i jednak czekając na zawodniczkę. W tym korzystał w pełni z zadu, który był motorem jak i głównym hamulcem, z racji, że głowa nie miała tu zbyt wiele do powiedzenia. Chyba, że w kwestii buntu. Jednak jeśli chodzi o problemy, to miał minimalny z cofaniem, nieco się przed tym opierając, bądź lekko schodząc do środka, co jednak było jeszcze do ogarnięcia podczas tego treningu. Natomiast łopatki i ustępowania wyjątkowo przypadły mu do gustu, do czego podchodził ożywiony i chętnie wykonywał te elementy, prezentując nienaganne rozluźnienie w łopatkach, które śmiało się otwierały wraz z zadem i poszerzały wykrok konia, narzucany od tyłu Admirala.
Ponownie schodząc za ręką do podłoża, przeszedł do stępa i odpoczywał.
_________________

Paszport
Rezerwuję wizerunek konia Erlando Koningshoeve
 
     
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2017-02-15, 12:10   
   Tytuł: Hodowca


Kochała, przez nabranie dystansu mam bardziej na myśli to, że przestała rozpamiętywać tamtą sytuację!
Pochwaliła go głosem i poklepała po szyi za te przejście do galopu. Spodziewała się jego charakterystycznej fouli, a spotkało ją miłe zaskoczenie. Chętnie kontynuując galop, mogła się cieszyć z takiego obrotu sytuacji. W sumie mogła to podciągnąć pod pobyt Wara w treningu, gdy sama zawodniczka nie mogła się nim zajmować, a koń nie mógł tyle stać. Dzięki temu Jess mogła być spokojna, a War został trochę podszkolony. Więc na dzisiejszym treningu brunetka miała okazję powtórzyć wszystkie wymagane elementy do ich zawodów i przy okazji zobaczyć, jak wykonuje je siwek. Było to jeszcze szansą na przypomnienie lub doszlifowanie ich za sprawą zawodniczki. Wracając jednak do sedna treningu; Na nowo pozbierała ogiera tym razem do wysokiego ustawienia, następnie najpierw dla wdrożenia zabrała go do kłusa zebranego w A i wyjeżdżając na przekątną, od razu poprosiła go o wydłużenie kroku. Wycofując nieco łydki, wymuszała nimi odpowiedź zadu, który miał aktywniej wkraczać pod kłodę konia, a tym samym prowokować go do wydłużenia, a nie przyśpieszenia kroku. Chcąc trochę obudzić wierzchowca i sprawdzić jego reakcje na pomoce, dzięki temu chodu trochę go uczuliła, by przy zjeździe z przekątnej wyjechać na środkową linię i zacząć ciąg w prawo do ściany. Ustawiając ogiera w kierunku ruchu, pilnowała łydkami jego ustawienia ciała, ręką spokojnie utrzymując jego ustawienie do prawej stony. Po dojeździe do pierwszego śladu. Ustawiając go lekko zgiętego w potylicy na prawo, zewnętrzną łydką spychając w kierunku ruchu, natomiast wewnętrzną opierając całe jego ciało. Pilnowała, aby koń za bardzo nie wpadł do boku i oprócz faktycznego poruszania się w bok, jeszcze zachował ten ruch do przodu. Chciała, aby angażował jak najbardziej w to zad, bez którego element byłby zwykłym poruszaniem się po przekątnej. Stąd stawiała nacisk na ustępowanie zadu. Po wykonanym dobrze elemencie pochwaliła go głosem i wyprostowała, by w K zrobić zatrzymanie. Miała teraz kilka sekund na przeanalizowanie elementu, który mimo opóźnienia był dobrze wykonany. Jednak szybko domyśliła się, że to sygnały były lekkim problemem. Znowu na tapecie pojawiły się gabaryty konia i trudności zawodniczki z dociągnięciem sygnałów, aby go szczelnie zamknąć w pomocach. Wracając do pracy, półparadą uprzedziła konia o swoich zamiarach i zaprosiła go do galopu zebranego na lewą nogę. Do tego wycofała tradycyjnie nogę zewnętrzną za popręg, tyle, że dosiadem od razu kontrolowała jego wykrok. Stąd ogier nie miał szans na rozpędzenie się, a dojechanie do ręki już podczas pierwszej fouli, gdzie nie miał szans na rozciągnięciesię. Po uzyskaniu dobrego przejścia, prowadziła siwego precyzyjnie po zakręcie, wyjeżdżając ponownie na linię środkową, gdzie w L wycofała się bardziej i rozciągnęła całą sylwetkę. Łydkę mocniej cofnęła za popręg, a lewą rękę odciągnęła lekko do boku.Zewnętrzna wodza nie odstawała, prowokując ogiera do ustąpienia łopatkami i przeskakiwania, do boku. Wykonując piruet, pilnowała, aby ogier nie robił fouli galopu, a oparł cały element na lewej tylnej nodze. Przeskakując wokół niej i poruszając się po jak najmniejszym obwodzie. Po zakończonym elemencie, wróciła ręką do podstawowego ustawienia i łydką, zasugerowała dalej galop w zebranym tempie. Jak się okazało, ogier troche wystrzelił do przodu, co zaskoczyło zawodniczkę, gdyż przez chwilę nie wiedziała dlaczego się tak stało. Nie miała jednak teraz czasu na roztrząsanie tego, gdyż w X zmieniając pomoce zewnętrzne na wewnętrzne, zrobiła lotną zmianę nogi. Utrzymując prostego ogiera, trzymała go równo w pomocach. Między CM zrobiła przejście do kłusa zebranego, mocniej go przysiadając i domykając rękę. Zostawiając podparcie na wewnętrzenej łydce, aby nie zgasł, uzyskała płynne przejście w dół. Jadąc prosto do M od razu zaczęła ciąg na prawo, ustawiając ogiera w kierunku ruchu, ponownie zewnętrzna łydka odgrywała ważną rolę, spychając zad ogiera. Dojeżdżając do I, sprawnie przygotowała się do zmiany, wykonując jeden krok do przodu, przy którym wyprostowała hanowera. Wtedy od razu przestawiła pomoce, czyli prawa noga stała się zewnętrzną i tą spychającą zad, zaś lewa podtrzymywała sylwetkę Wara. Ręce spokojnie podtrzymywały go w ustawieniu i wraz z dosiadem kontrolowały tempo ciągu. Praktycznie dojeżdżając w takim stylu do F, szybko go musiała wyprostować i ponownie zmienić pomoce. Gdyż od razu posłała go na przekątną, używając wyraźniej łydek i dosiadu. Patrząc tam gdzie jechała, była w stanie poprowadzić Admirala po tak ciasnym zakręcie jak na niego. Ten zakręt wymagał od ogiera elastyczności, którą się wykazał co było kolejnym miłym zaskoczeniem. Najwyraźniej ten wyjazd dobrze zrobił hanowerowi. Bo chociaż psychicznie wyraźnie go coś trapiło, to pod siodłem znacznie się zmienił. Stał się bardziej uważny i mniej kłótliwy, a przy tym zaczął wyjeżdżać dokładniej zakręty i galopował spokojniej, nie tracąc na jakości tego chodu.
 
 
     
War Admiral
Multichampion
Ujeżdżeniowiec
you better kill me.


Płeć: ogier
Wiek: 10 lat
Rasa: Hanower
Wzrost: 185 cm
Właściciel: Jessica Reese
Cena: £5450

Doświadczenie w skokach: 10
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 234
Doświadczenie z lonżowania: 61
Kondycja: 73
Szybkość: 43
Klasa startów: Ujeżdżenie: CS

Wysłany: 2017-02-15, 14:17   

Siwek podczas wyjazdu na treningi w innej stajni na początku był wściekły na wszystko, nie chcąc z nikim współpracować, o czym jego właścicielka wiedziała będąc informowaną na bieżąco. W końcu jednak po przełamaniu się, zaczął naukę. Później bawił się nowymi elementami, nie zapominając o tym, że został wywieziony - stąd jego humory. Chociaż do tego również przyczynił się ten gwóźdź w kopycie. A wisienką na torcie były podupadłe morale hanowera, który jakoś miał gorszy okres w swoim życiu. Wszystko skumulowane sprowokowały go do tej agresji, która pomału zaczęła przechodzić, a przynajmniej zniknęła w stosunku do swojej właścicielki. Swoją drogą, jeśli chodzi o galop, który zaprezentował dzisiaj War to wiele tłumaczyło jaki jeździec go dosiadał. Gdyż był to mężczyzna, znacznie wyższy i cięższy od brunetki, który po prostu nie podchodził do Anglika tak delikatnie jakby mógł tego oczekiwać po Jess. Stąd po siłowaniu się z jeźdźcem, w końcu spokorniał i teraz nawet nie próbował podskakiwać pod siodłem, na chwilę też tracąc swój charakter. Na dziś dzień był potulnym barankiem pod siodłem, odbijając to trochę w boksie.
Wracając do pracy, wszedł w wyższe ustawienie, a dojechany do zewnętrznej wodzy, podstawił zad, całą energię i siłę wykroku uzyskując właśnie z tego ,,napędu". Już teraz był bardziej przygotowany do cięższych ćwiczeń, mając dobrze rozgrzane i rozciągnięte mięśnie. Wyjeżdżając z zakrętu na prostą, odepchnął się mocniej od zadu, który wkraczając bardziej pod kłodę, wymuszał na przodzie taką samą odpowiedź w postaci wyciągania się do przodu. Dzięki temu chód nie był spłaszczony i przyśpieszony, a oparty na zadzie. Z lekkością pokonywał metry, zawzięcie śliniąc się przy tym i przeżuwając wędzidło. Stawiając uszy do przodu, wkrótce wycofał jedno z nich w stronę zawodniczki i zaczął zadem hamować, by wejść ponownie w zebrany kłus. Przy swoich gabarytach potrzebował odpowiednich sygnałów od strony amazonki, w dodatku musiała mu przypomnieć o swoich sygnałach. Gdyż będąc na wyjeździe dostawał nieco inne z racji rozmiarów jeźdźća. To była aktualnie jedyna trudność brunetki, jednak ta wyposażona w ostrogi, nadrabiała wyrazistością dawanej łydki, której siwy nie mógł ignorować. Wyjeżdżając kolejne zakręty, owijał się wokół wewnętrznej łydki, prowadząc tak całe ciało. Zginając szyję w potylicy, pokazywał tym, że jest rozluźniony i przepuszczalny, gdyż na żadnym etapie dotąd nie pokazywał spięć i buntów ze swojej strony. Zaspał jednak z ciągiem, gdyż przez jeden krok, gdy wymagała tego Jessie, dalej szedł prosto - z jasnych przyczyn; łydka Jess. Jak już wcześniej było wspomniane, ktoś inny na nim jeździł i stąd, sygnał brunetki musiał dotrzeć do Wara, i zostać przeanalizowany. Dlatego z opóźnieniem jednego kroku, ruszył owinięty wokół wewnętrznej łydki z ustawioną głową również w prawo, zaczął kroczyć po skosie w kierunku ściany. Lekko uniesiony ogon, luźno kołysał się w rytm kroku, przy akompaniamencie poparskiwań hanowera. Pochwalony, skierował uszy w jej stronę i parsknął luźno, zatrzymując się od zadu w K. Równe zatrzymanie skomentował kolejnym parsknięciem, nie próbując nawet ruszyć. Stał niczym posąg, jedynie poruszając uszami, które wyłapywały ciekawsze dźwięki z otoczenia. Po półparadzie skupił się na zawodniczce, by w odpowiedzi na jej sygnały zagalopować na lewą nogę. Tym razem z góry miał narzucone tempo, więc myśląc nad tym siwek wkraczał zadem pod kłodę, mając krótki wykrok, ale za to sprężysty. Poparskując co foule, na moment się skulił, by zaraz odpuścić. Zamknięty w pomocach, wyginał się poprawnie na zakręcie i wykazując się poprawioną techniką, zaczął być mocniej elastyczny. Gdyż zwyczajnie tam nie odpuszczano mu zakrętów i powtarzał je jak mantrę. Wracając; skierowany na linię środkową, zbystrzał gdy kolejna półparada pojawiła się na planie, uprzedzając kolejny element. Samo ustawienie sugerowało mu dalszy galop, jednak zmiana w dosiadzie i odciągnięta ręka kazała iść do boku, więc nie miał innego wyjścia, jak mocno osiąść na zadzie i wysoko unosząc przody, obracać się dookoła wewnętrznej tylnej kończyny. Przy minimalnym przemieszczaniu się zadu. Dość efektownie wykończony element, popsuł mniej elegancki ruch do przodu, gdzie War użył zbyt dużo siły do wypchnięcia się do przodu. Co prawda nie zostawił kończyn za sobą, ale wystrzelił bardziej do przodu, niż łagodnie ruszył. Stąd widać było, że jeszcze trochę sprawiają mu trud piruety. Chociaż była to tyko kwestia przećwiczenia. Dzięki temu, że zawodniczka szybko odnalazła właściwy rytm pracy, ogier przygotowany do zmiany, sprawnie przeskoczył z lewej nogi, na prawą jako prowadzącą. Pozostając wyprostowanym podczas samej zmiany. Nie miał tendencji do rzucania zadem na bok, więc to był jego plus. Galopując dalej przed siebie, po zakręcie wycofał się i przeszedł płynnie do kłusa, bez zachwianej równowagi. Tym razem się nie spóźnił i od razu zaczął ciąg na prawo sprawnie odchodząc od zewnętrznej łydki, która spychała go do środka. Dzięki sprawnej i logicznej zmianie pomocy przez Jess, szybko był gotowy do odbicia od środkowej linii z powrotem do pierwszego śladu. Stąd ciąg również w lewo przebiegł znacznie lepiej, niż ten ich pierwszy podczas tego treningu. Mocny i ciasny zakręt w jego wykonaniu o dziwo poszedł dobrze, ale to dzięki przyłożeniu się do tego zawodniczki. Prawidłowo podparty, wykorzystał zewnętrzną wodzę, o którą oparł szyję, zaś ograniczony łydkami, nie miał wyjścia jak przejść między nimi.
_________________

Paszport
Rezerwuję wizerunek konia Erlando Koningshoeve
 
     
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2017-02-15, 14:19   
   Tytuł: Hodowca


Po wyprostowaniu go, przed X półparadą zwróciła na siebie uwagę konia. Wzmacniając napięcie krzyża, które rozluźniło się podczas wykonywania elementu i pozwoliło na pogłębienie dosiadu. Jednocześnie aktywizując łydkami ogiera, prowokując go do ruchu, trzymała go na kontakcie. Co umożliwiło równomierne oddziałowywanie. Wodze miały rolę wstrzymująco-odposzczająco. Czyli pozwalały na impuls, który miał pchać Anglika do przodu, wymuszając na nim dalsze kroczenie. Jednocześnie nie umożliwiając mu zbyt mocnego wykroku, gdyż pasaż miał mieć efektowny wykrok, a nie szeroki. Podsumowująć półparadami zwracała jego uwagę, by ukierunkować ją właściwie. Tym samym mocniej zamykając wierzchowca we wszystkich pomocach. Przejechała tak, aż do zjazdu z przekątnej. Wracając ponownie do zebranego kłusa, wyjechała jeszcze raz na prawo, tym samym nie zmieniając kierunku, gdyż zakręt w lewo byłby zdecydowanie za trudny i uniemożliwiłby tak długie wykonywanie poprzedniego elementu. Za to w M ponownie zjechała na przekątną i jeszcze raz poprosiła ogiera o wykonanie pasażu. Korzystając z tego, że koń chętnie podchodził do tego ćwiczenia, Jess tak naprawdę zostało przypilnowanie go, aby nie przyśpieszał i nie próbował poszerzać ram. Stąd wyraźne pomoce, uzupełniały się. Po przytrzymaniu, które sugerowały zwolnienie, wchodziła od razu łydka, nadająca wyniosłość chodu. Dzięki temu mogła uzyskać pożądaną fazę zawieszenia w powietrzu. Zjeżdżając z przekątnej, ponownie przeszła do zebranego kłusa i półparadą uprzedziła go o kolejnych zamiarach. Wzmocniła napięcie krzyża, nie przysiadając jednak Admirala tak mocno, by go nie zatrzymać, a uzyskać maksymalne zwolnienie ogiera. Łydki działały aktywizująco na takiej zasadzie, że War w rytmie piaffu sam opierał się o nie i uzyskiwał tym samym impuls. Nie mniej jednak w razie potrzeby zawodniczka działała sama łydkami, pobudzając go i zachęcając do wykonywania piaffu. Chciała uniknąć ospałego unoszenia kończyn, lub wykonywania tego elementu od niechcenia. Stąd próbowała go zarazić swoją pozytywną energią. Cały czas przy tym towarzyszyła mu półparadami, ukierowując właściwie jego uwagę. Nie chciała, aby rozkojarzył się czymś z otoczenia, co na zawodach było zaledwie ułamkiem sekundy. Stąd już dzisiaj sprawdzała jak dużo Admiral potrzebuje, żeby całkowicie się skupić na swojej pracy. Po chwili wykonywania piaffu, rozjechała go do roboczego tempa kłusa poprzez odpuszczenie działania tak intensywnie wodzą i dosiadem. Zrobiła mu trochę miejsca z przodu, jednocześnie pilnując żeby nie zrobić powtórki z wyjścia, z piruetu. Uzyskując dobre przejście do kłusa, a przed B zrobiła półparadę. W samym B, zablokowała dosiad, jednocześnie podpierając konia łydką, aby miał oparcie. Lekkie domknięcie wodzy i uzyskała płynne, harmonijne przejście do stępa. Z żucia oddała mu rękę, aby trochę odpoczął i miał czas na przemyślenie. Dała mu, aż połowę całego czworoboku na odpoczynek, wykorzystując ten czas do powrotu myślami, do treningu. Dopiero teraz znalazła czas na odpowiedź dlaczego War ruszył po piruecie tak żwawo. Stąd wyciągając wnioski, postanowiła jeszcze raz ugryźć sprawę, aby z czystym sumieniem zejść z czworoboku. Ponownie go zbierając, zamierzała jeszcze chwilę z nim popracować. Zresztą widząc jego stan, śmiało mogła pokusić się o kontynuowanie treningu, gdyż siwek najwyraźniej był w formie. W głowie odhaczyła poprzednie elementy z listy, by w K ograniczając go w stępie do zebranego chodu dopiero przed A poprosić o zebrany galop na lewą nogę. W A zjeżdżając do środka do D, ponownie poprosiła o piruet w galopie, pilnując ustawienia ogiera, ale skupiając uwagę głównie na wyjeździe z elementu. Tym razem dając spokojniejszą łydkę, a dosiadem kontrolując go, jak i pilnując swoich, wyprostowanych pleców. Galopując tak, aż do L, odbiła na lewo, by ponownie wrócić do ściany w A. Jadąc prosto do do F, przesunęła pomoce i ustawiając go do wewnątrz zaczęła ciąg w lewo. Pilnując ustawienie ciała siwka, prowadziła go nie tylko dosiadem i łydkami, ale również prowadziła go wzrokiem. Przed S zmienili tylko nogę, by galopować na prawo i ponownie w M zacząć ciąg, tym razem na prawo. Dojeżdżając do ściany w V po zmianie nogi na lewą, rozjechała go do roboczego tempa galopu, a w F zrobiła przejście do kłusa. W P zaczęła łopatkę do wewnątrz, prowadząc tak ogiera, aż do M. Następnie przekątna HXF i na długiej ścianie łopatka na drugą stronę. Po wykonaniu tego elementu, zaczęła anglezować i wypuściła w żuciu Wara do dołu, by rozciągnął plecy i się rozluźnił. Po połowie koła na jedną i drugą stronę przeszli do stępa. Rozstępowała hanowera i wyprowadziła do stajni.
/zt
 
 
     
War Admiral
Multichampion
Ujeżdżeniowiec
you better kill me.


Płeć: ogier
Wiek: 10 lat
Rasa: Hanower
Wzrost: 185 cm
Właściciel: Jessica Reese
Cena: £5450

Doświadczenie w skokach: 10
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 234
Doświadczenie z lonżowania: 61
Kondycja: 73
Szybkość: 43
Klasa startów: Ujeżdżenie: CS

Wysłany: 2017-02-15, 14:19   

Nowe zastosowanie pomocy, które już siwek zdążył poznać, szybko napotkały się z odpowiedzią z jego strony. Ogier skracając wykrok, zaczął bardziej opierać się o zad, który elastycznie wynosił go do góry, stąd uzyskał ładną fazę zawieszenia. Już tutaj jego uszy powędrowały do przodu, a wierzchowiec wydawał się być bardziej ożywiony. Takie elementy ewidentnie mu się podobały i z lekkością je robił. Przykładał się do tego, więc pasaż mógł być śmiało odhaczony jako zaliczony element. Łatwo przechodząc do zebranego kłusa, nieco się skulił jawnie pokazując swoje niezadowolenie. Mimo to dawał się prowadzić, a ponownie wyjeżdżając na przekątną, zapomniał o swojej złości. Znowu wszedł w pasaż, bawiąc się tym wyraźnie. Momentami potrzebował jednak mocniejszej wstrzymującej pomocy, gdyż za bardzo rozkręcał się z tym odpychaniem zadem i wyrzucaniem nóg do przodu i górę, zamiast tylko w górę. Przechodząc ponownie do zebranego kłusa, mając od razu skierowaną uwagę na jeźdźca, skupił się na właścicielce. Kolejny element, również wymagał bardzo dużej uwagi ogiera, więc ciągłe półparady były idealnym rozwiązaniem. Dzięki temu wpierw War przesunął się o jeden pewny krok, by zaraz już minimalnie przesuwać się w przód. Wraz z łydkami, które sam właściwie sobie dawał, co brzmi dość zabawnie unosił sprawnie kończyny, zawieszając je na moment w powietrzu. Po właściwej i wyraźniejszej łydce ze strony brunetki, plus odpuszczeniu z wodzą ruszył do przodu. Rozjechany do kłusa roboczego parsknął luźno. Przechodząc w B do stępa, wyciągnął śmiało nos przed siebie - odpoczywając. Wyraźnie potrzebował psychicznego luzu, gdyż mimo zabawy dalej elementy były ciężkie i wymagały przemyśleń. Nie tylko wierzchowca, ale też zawodniczki. Wracając do ustawienia po dłuższej przerwie, którą wykorzystał całkiem na odzyskanie oddechu i myśli - ruszył galopem na lewo. Utrzymany w zebranym tempie, odchylił uszy do tyłu, ponownie odbijając z pierwszego śladu. Wepchnięty w piruet, ponownie obracał się wokół wewnętrznej tylnej nogi, wysoko pracując przodami. Tym razem dobrze przypilnowany przez zawodniczkę, już spokojniej wyszedł z piruetu, nie odpychając się, aż tak mocno zadem. Wracając po kwadracie ponownie do A, na długiej ścianie będąc spychanym przez zewnętrzną łydkę, śmiało zaczął galopować po skosie. Oczywiście jego ruch był bardziej do boku niż do przodu.Stawiając uszy, poparskiwał sobie luźno, wyraźnie krzyżując nogi. W S przeskoczył sprawnie zadem, by zmienić nogę i galopował dalej na lewo, by za chwilę zacząć ciąg na drugą stronę. Tutaj tak samo śmiało kroczył do boku, mocno angażując w to zad, który określał jakość całego chodu. Na ścianie wracając do galopu na wprost, zmienił nogę i rozjechany znowu miał powód do odprężenia się i odpoczęcia psychicznie. Przechodząc do kłusa, po kilku przejechanych metrach, wszedł przodem na dwa ślady, a na trzecim zostawił zad. Tak się rozciągając, kroczył w bok, zadem znowu zaczynając cały element. Po wyprostowaniu chwilę przejechał i znowu wracając na przekątną, po powrocie był gotowy na łopatkę na drugą stronę. Tutaj też śmiało wszedł w te ćwiczenie, odnajdując w nim doskonały pretekst do rozciągnięcia mięśni pleców i odpoczęcia. Po końcowym rozkłusowaniu, przeszedł do stępa i wyciągnął nos w dół, głośno parskając. Spisał się, więc chętnie słuchał pochwał, by na końcu udać się razem z Jessie do stajni.
/zt
_________________

Paszport
Rezerwuję wizerunek konia Erlando Koningshoeve
 
     
Sagitta
Ujeżdżeniowiec


Płeć: klacz
Wiek: 10 lat
Rasa: PRE
Właściciel: Caroline Hathaway
Cena: £2200

Doświadczenie w skokach: 10
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 101
Doświadczenie z lonżowania: 32
Kondycja: 32
Szybkość: 25
Klasa startów: Ujeżdżenie: N

Wysłany: 2017-02-19, 14:17   

Klacz wraz z końcową fazą treningu była coraz mniej problematyczna, w końcu nie mogła się wiecznie na wszystko denerwować. Przynajmniej na razie, bo brakowało jej już sił na dalsze fochy. Wróciły na ścianę, gdzie w kłusie klacz zaczęła poszerzać swoje ramy, co nie wyglądało idealnie bo wcale się do tego nie przykładała tak bardzo, jakby chciała tego kobieta. Nie mogła jednak wymagać cudów, tym bardziej, że miała ona pewną przerwę w poważniejszych treningach i miała wszystko w nosie. Wróciła do roboczego tempa, by na krótkiej ścianie przejść do galopu na lewą nogę. Tutaj było zaskoczenie, bo zamiast zaspanego tempa, dziewczyna mogła doświadczyć niemal wyścigu, ale tylko na krótką chwilę. Takie dreptanie w stępie i kłusie narobiły swojego, bo siwa stwierdziła, że jest niewybiegana. Później zmiana nogi na przekątnej i to samo. Po przegalopowaniu pełnego koła zwolniła stopniowo do kłusa i stępa, by po rozstępowaniu wrócić do stajni.

zt
_________________
 
     
Sensationet
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 8 Lat
Rasa: Zangersheide
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Brian
Cena: £3150

Doświadczenie w skokach: 114
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 71
Doświadczenie z lonżowania: 61
Kondycja: 101
Szybkość: 103
Klasa startów: Skoki: N

Wysłany: 2017-02-20, 19:14   

Brian napisał/a:
[...]


Pewnie wpierdoliłaby i tak wszystkim potencjalnym kandydatom. Jednak jeśli przyjdzie co do czego, ogier na pewno nie mógł być wypierdkiem mamuta ani brzydalem. Nie mogła mieć przecież brzydkich dzieci :lol2: Brian znał ją prawie od samego początku jak tu trafiła, więc klacz szanowała go jako tako po tym całym czasie i na swój sposób respektowała. Starała się wykonywać wszystko dobrze, ale całkowicie cudów się spodziewać na zwykłym treningu nie mógł. Jednak zdecydowanie bardziej wolała skoki i to w nich czuła się jak ta ryba w wodzie. Oszczędna pochwała, oj właściciel właściciel. Parsknęła krótko w odpowiedzi na pochwałę, co jednak wcale nie nadęło jej ego wbrew obawom właściciela. Klacz nie wiedziała co właściciel szykował na dalszą część treningu, bo była niemalże całkowicie na niego zdana. Przejechali krótką ścianę w kłusie, by w jej połowie skupić się wraz z właścicielem na nowym zadaniu. Wyjechali zaraz kolejny narożnik i zaczęli wykonywać nowe zadanie, które może z początku było nieco dzikie. Klacz prawidłowo wygięła się od prawej łydki, przesunęła przód bardziej do wewnątrz pod kątem mniej więcej 30 stopni. Natomiast jej zadnie nogi poruszały się nadal po wcześniejszej ścieżce i gniada obecnie szła po trzech śladach. Może nie było idealnie idealnie, ale nie było też wcale najgorzej jak mogłoby się wydawać. Teraz czekały na nich nieco inne zadania, a klacz liczyła na jakieś nowości mówiąc całkiem poważnie. Kolejno przeszła do stępa rozluźniając się przy okazji, niosła się dość swobodnie do przodu. Klacz była tam całkiem zadowolona z możliwości rozluźnienia się, bo chyba tego na moment potrzebowała. Po krótkim stępie swobodnym przeszli do stępa zebranego, gdzie klacz z samym przejściem i utrzymaniem właściwego tempa nie miała większego problemu. Mocniej wchodziła zadnimi kończynami pod kłodę, angażując również mocniej zad w pracę i skracając się wyraźnie. Potem przejście do pośredniego, który był znacznie bardziej energiczny i gniada wyraźnie zaznaczała swoje ślady, poszerzając jednocześnie swoje ramy. Potem na zmianę wyciągała i skracała krok na około dwóch okrążeniach w stępie.
_________________


I will fight, I will love
...........I will fight for you


S E N S A T I O N E T • L O V E • M E
Zangersheide « Lover Boy x Sevaritza » 170cm

I still have a little space, for explosions, words of contrition
For this anxiety state »
Brian Donney

Despite the cuts despite the wounds
Somehow I'm pushing everything forward

»results » documents » gallery »

Somewhere, there is a formula for everything
Nothing is going to surprise me
best
» xxx » xxxx

Despite the reefs despite the rocks
Despite the hundred-meter waves

» ludź » koń




@edit by Delfin ♥ only for Sensationet
 
     
Brian
Zawodnik
Allrounder
randomly awesome


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat (30.01)
Wzrost: 178 cm
Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno
Partner: the pain and the pleasure all come together

Ostatni trening: skokowy z Bolero
Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson
Pieniądze: £2384

Punkty doświadczenia: 187
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 25
Cross: 18
Wyścigi: 62
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2017-02-21, 19:47   
   Tytuł: Hodowca


Na zmianę prosząc Sensationet o wyciąganie i skracanie kroku w stępie, Brian skierował ją w końcu na krótką ścianę, uprzednio pokonując narożnik. Na środku krótkiej ściany, poprosił ją o kłus, następnie skręcili na linię środową. Brian zamknął gniadą w łydkach i posłał jej pólparadę, przygotowując do kolejnego elementu. Następnie poprosił klacz o ustępowanie od łydki w prawo, na ścianę. Brunet starał się, aby ustawienie potylicy, było poprawne, ale nieznaczne, a także, aby zangersheide odpowiednio krzyżowała nogi podczas wykonywania ćwiczenia. Jednocześnie dbał o równe, aktywne tempo. Mniej więcej w połowie drogi zdał sobie sprawę, że Sensationet słabiej krzyżuje tylne kończyny, starał się więc przekonać ją do równomiernego krzyżowania nóg.
Zeszli pod ścianę, gdzie krótko pochwalił sześciolatkę, kolejny narożnik i krótka ściana. Znowu skorzystał z półparad, by w C poprosić Sensationet o kłus pośredni. Starał się o nieznaczne wydłużenie kroku przez gniadoszkę i nieco szybsze tempo, chociaż bez przesady - za szybkie tempo zaburzyłoby wykonanie ćwiczenia. W połowie długiej ściany tak jak poprzednio w kłusie, poprosił klacz o na zmianę wyciąganie i skracanie kroku w kłusie, od czasu do czasu kierując ją na przekątną, dla odmiany. a przekątnej pilnował ją łydkami, starając się o zachowanie ustawienia, tempa i linii prostej. Tak jak w stępie ćwiczenie nie trwało długo, żeby nie znudzić i nie zmęczyć za bardzo klaczy - czekało ich jeszcze kilka atrakcji.
Znów na krótkiej ścianie, po uprzednim posłaniu jej przygotowawczych pólparad, posłał jej pomoce do zagalopowania na prawa nogę: cofnął jedną łydkę za popręg, dodał obie i lekkie wypchnięcie z bioder, oraz obciążył prawą stronę. Z początku dał jej nieco więcej luzu na wodzy w galopie roboczym, nadal jednak prosząc o aktywne, rozsądne tempo. Zbliżając się do krótkiej ściany nabrał znowu wodze bardziej na kontakt i zabrał Sensationet na serpentynę o jednym łuku w kontrgalopie. Na łukach starał się ją wyginać od łydki, pilnując jednocześnie zadu zewnętrzną łydką, cofniętą za popręg. Na jednym z łuków serpentyny posłał jej pólparadę i poprosił o zagalopowanie na niewłaściwą nogę. Wracając pod ścianę posłał jej kolejne półparady i poprosił o galop , zachęcając zangersheide do wzmożonej pracy grzbietu. Po okrążeniu galopem pośrednim, analogicznie do poprzednich chodów, posłał Sensationet odpowiednie pomoce do naprzemiennego wyciągania i skracania kroku w galopie, starając się o odpowiednie foule i krycie terenu w zależności od tego, czy akurat wyciągali, czy skracali wykrok. Na koniec ścięli narożnik. Na krótkiej ścianie posłał jej przygotowujące półparady, następnie na środku krótkiej ściany Donney posłał Sensationet pomoce do przejścia do kłusa ćwiczebnego i zabrał ją na koło o średnicy 20 metrów. Tradycyjnie pilnował aktywnego, równego tempa. Cofnął zewnętrzną łydkę za popręg, wewnętrzną zostawiając na popręgu, w ten sposób wyginając gniadą i pilnując jej zadu, wodzami nadając jej kierunek, oparcie i zgięcie w potylicy. Następnie zaczął stopniowo odpuszczać jej wodze, co powinno zachęcić ją do wyciągnięcia naprzód i w dół łba, starał się też zachęcić ją do żucia wędzidła, pulsując wodzą, klacz chyba jednak nie miała na to większej ochoty. Przed zamknięciem koła znowu stopniowo nabrał wodze na kontakt i wrócił pod ścianę. Pochwalił sześciolatkę, tym razem bez oszczędności i rozstępował ją w każdym chodzie, pozwalając jej na odrobinę luzu, ale bez większych szaleństw w postaci próby wysadzenia go z siodła.
W końcu zatrzymał ją w narożniku i wrócił na ziemię. Poklepał klacz po łopatce, podrapał ją za uchem i poczęstował ją talarkiem marchwi. Następnie przeciągnął wodze, tak aby mógł prowadzić ją w ręku i skierowali się w stronę stajni.

zt
 
 
     
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2017-03-13, 14:34   
   Tytuł: Hodowca


Na miejsce treningu wybrała zewnętrzny czworobok, korzystając z ładnej pogody i przede wszystkim spokoju. Co prawda była świadoma tego, że praca na świeżym powietrzu może dodać Duranowi skrzydeł dosłownie i w przenośni, ale nie zrażała się tym, ani nawet nie nastawiała szczególnie na takie zachowanie. Po dopięciu popręgu i założeniu kasku dosiadła sprawnie Durana, jeszcze nie zdejmując mu derki i skierowała go stępem na czworobok, wchodząc na niego przez rozsunięte płotki. Na początku nie wymagała od niego wiele, choć nawet przy tych minimalnych wymaganiach oczekiwała dokładności. Zadaniem ogiera był żywy stęp po pierwszym śladzie, w którym Jess pilnowała rytmu i tempa, nie pozwalając karemu na zwalnianie, zatrzymywanie się czy wręcz przeciwnie - na spieszenie się. Wodze póki co pozostawiła mu dość długie, umożliwiając wyprostowanie szyi, choć jednocześnie trzymała je na kontakcie by w razie potrzeby móc zareagować. Jeżeli tylko czuła, że uwaga ogiera zmierza w innym kierunku niż trzeba, przypominała mu o sobie półparadą lub zatrzymaniem. Nie siedziała też biernie, bo dosiadem zachęcała konia do zabierania zadu w kierunku oczekującej ręki. By nie zanudzić konia chodzeniem w kółko, niewiele później zaczęła go zabierać na koła czy zmieniać kierunki.
_________________




 
 
     
Duran Duran
WKKW'ista
czyt. "Djuran" :>


Płeć: ogier
Wiek: 9 lat [09.12.2010r.]
Rasa: Hanowerska.
Właściciel: Jessie Reese.
Cena: £3037

Doświadczenie w skokach: 101
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 115
Doświadczenie z lonżowania: 65
Kondycja: 63
Szybkość: 69
Klasa startów: WKKW: 3*

Wysłany: 2017-03-13, 14:47   

Po drodze na czworobok jego ekscytacja rosła, w końcu tak dawno nie był na zewnętrznych placach treningowych, a tu się tyle dzieje! Mogła zauważyć jak czujnie obserwuje każde poruszenie gałęzi i dziwny szelest liści leżących jeszcze z zimy. Jednak jego strach objawiał się na dwa sposoby: pierwszy to po prostu tzw. wrycie w ziemię na chwilę, a drugi to porażenie prądem, czyli po prostu wzdrygnięcie się, na szczęście nie miał nawyku zwiewania, tym bardziej, że Jess już trochę ufał.
W trakcie wsiadania nieznacznie się kręcił, gdyż derka go łaskotała, ale kiedy dziewczyna wsiadła nieznacznie uspokoił się praktycznie cały czas z wielkimi oczami idąc przed siebie, stawiając uważnie uszy. Z aktywnością nie miał problemu, chętnie idąc do przodu, ale nie wyrywając się. Przez wzgląd na tyle ciekawych rzeczy dziejących się wokół niespecjalnie skorzystał z jej długich wodzy idąc „na żyrafę” półparada na chwilę pomagała, ale po chwili wychodził z ustawienia; to samo było w przypadku zatrzymania. Przy którymś zatrzymaniu zawiał silniejszy wiatr przez co derka podniosła się nagle, co przerosło karego który furcząc chrapami rozkraczył nogi nie wiedząc czy ma uciekać czy stać w miejscu. Kontakt z ręką Jess uniemożliwił ucieczkę co nie zmienia faktu, że fruwająca derka cały czas była przylepiona do jego zadu, którym prawie usiadł na ziemi dalej rozkraczony. :lol2:
_________________





Sweet Child O Mine! <3



Wygrana kalendarz adwentowy: anulowanie jednej zrzutki podczas zawodów skokowych/WKKW.
Wygrania loteria urodzinowa Jessie '20: Za kolejny trening otrzymujesz 2xpunktów doświadczenia

.Paszport.
 
     
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2017-03-13, 16:43   
   Tytuł: Hodowca


Odruchowo wstrzymała konia, odbierając mu możliwość ruszenia do przodu. Krótkim spojrzeniem przez ramię oceniła, co było przyczyną jego nerwowego zachowania i niemal jednocześnie poprosiła go o ustąpienie zadem od łydki tak, by stanął bokiem do wiatru, który od czasu do czasu przypominał o sobie silniejszym podmuchem. To powinno usunąć problem podwiewania derki, przynajmniej na tę krótką chwilę, w której Duran powinien się uspokoić. Nawet jeżeli odszedł od łydki niedokładnie/nerwowo to nie zwróciła na to uwagi, chcąc mu jedynie pokazać, że nic złego się nie dzieje. Mówiąc do niego spokojnie, lekko poluzowała wodze i pogłaskała go po szyi czekając, aż przeanalizuje tę sytuację i będzie gotów kontynuować jazdę. Gdy się tak stało, ruszyła na wprost, czyli wciąż prostopadle do wiejącego wiatru, a później skręciła w lewo (czyli załóżmy, że pod wiatr). Zanim z powrotem wkroczyła na ścianę, zatrzymała konia przy jednej z literek, by ściągnąć z niego derkę. Biorąc pod uwagę możliwość, że Duran znowu może się zlęknąć, postarała się to zrobić sprawnie i zarazem z wyczuciem, siedząc też na tyle stabilnie, by nie rozstać się z siodłem w przypadku uskoku w bok. Zakładając, że misja-zdejmowanie derki zakończyła się powodzeniem, teraz derka mogła go straszyć jedynie podczas przejeżdżania obok xD. Zanim ponownie ruszyła stępem, nieco skróciła wodze i po półparadzie poprosiła Durana o ruszenie do przodu, tym razem oczekując większej uwagi. Miał już czas, by wszystko obejrzeć, więc najwyższa pora zmienić obiekt zainteresowań. Niedługo później poprosiła go o ruszenie kłusem, w którym zaczęła anglezować, swoim anglezowaniem wyznaczając ogierowi tempo. Miało być spokojne, co jednak nie wykluczało użytkowania zadu, do czego zachęcała go łydkami i ewentualnie dotknięciem końcówki bata, gdyby się zapominał. W kłusie także często zabierała go na koła, na których pilnowała prawidłowego wpisywania się w łuk, a także w dalszym ciągu pracowała nad ustawieniem konia na zewnętrznej wodzy, poprzez działanie wewnętrznej łydki i delikatną 'zabawę' wewnętrzną wodzą, co też miało sprowokować młodego do zainteresowania się wędzidłem.
_________________




 
 
     
Duran Duran
WKKW'ista
czyt. "Djuran" :>


Płeć: ogier
Wiek: 9 lat [09.12.2010r.]
Rasa: Hanowerska.
Właściciel: Jessie Reese.
Cena: £3037

Doświadczenie w skokach: 101
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 115
Doświadczenie z lonżowania: 65
Kondycja: 63
Szybkość: 69
Klasa startów: WKKW: 3*

Wysłany: 2017-03-14, 13:40   

Chwilę zajęło mu przyjęcie łydki Jess, na którą nerwowo odpowiedział odsunięciem się od niej, co nie zmienia faktu, że w tym danym momencie nie chciał ruszyć do przodu. Dopiero kiedy Jess zaczęła go uświadamiać, że nic się nie dzieje nieznacznie rozluźnił się zwracając łeb na swój zad i obserwując derkę. Na hali tak nie podskakiwała! Parsknął wreszcie oswajając się z ruszającym się materiałem i nieznacznie spięty ruszył tak jak chciała właścicielka. Zatrzymał się przy literce bacznie obserwując przemieszczający się materiał, na który tym razem nie zareagował tak nerwowo jak wcześniej, robiąc jedynie wielkie oczy na nią.
Na skrócenie wodzy zareagował lekki zaokrągleniem się, czasami próbując schować się za wędzidło, jeśli jednak Jess skorygowała go łydką wypuszczał nosa w przód wchodząc już na poprawne ustawienie, zaokrąglając również naturalnie plecy i nieco obniżając zad. Przy zakłusowaniu zagryzł mimowolnie wędzidło, do czego jeszcze miał tendencję przy przejściach w górę/dół, choć wystarczyło parę kroków z półparadą, by przemielił wędzidło i znów zrobił się delikatny w pysku. W kłusie miękko i wygodnie nosił, czasami jednak jedynie odbijając od półparady lekkim zadarciem pyska, gdyż stabilność na kontakcie nie była jeszcze jego mocną stroną i czasami od niego uciekał. Dość szybko jednak zaokrąglił się z powrotem naturalnie dobrze pracując zadem. Na woltach było nieco gorzej, gdyż jeszcze nadal czasami „odbijał się” od pomocy pływając zadem/łopatką, ale czytając sygnały Jess w miarę korygował się niechętnie jednak odpowiadając na zewnętrzną łydkę – stąd na kołach często wypadał zadem na zewnątrz robiąc przesadne zgięcie szyją. Wpychanie go na zewnętrzną wodzę wewnętrzną łydką nieco poprawiło to, ale nadal nie było idealnie. Nie miał problemu natomiast z równowagą i tendencją ruchu do przodu.
_________________





Sweet Child O Mine! <3



Wygrana kalendarz adwentowy: anulowanie jednej zrzutki podczas zawodów skokowych/WKKW.
Wygrania loteria urodzinowa Jessie '20: Za kolejny trening otrzymujesz 2xpunktów doświadczenia

.Paszport.
 
     
Sensationet
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 8 Lat
Rasa: Zangersheide
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Brian
Cena: £3150

Doświadczenie w skokach: 114
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 71
Doświadczenie z lonżowania: 61
Kondycja: 101
Szybkość: 103
Klasa startów: Skoki: N

Wysłany: 2017-03-20, 22:02   

Brian napisał/a:
[...]


Takie ciągłe zmiany były dość męczące, ale przecież kto by nie ogarnął jak nie ona? Klacz mimo zmęczenia stosunkowo nadal dawała sobie radę ze wszystkim, by zaraz wyjechać na krótką ścianę pokonując wcześniej narożnik. Na środku krótkiej ściany przeszli do kłusa, by zaraz skręcić na linię środkową. Od razu przygotowali się do ustępowania od łydki w prawo, gdzie klacz ponownie się dobrze wygięła jednak zabrakło jej odpowiedniego impulsu. Co za tym szło? Jednak stanowczo za słabo krzyżowała nogi podczas tego ustępowania, gdzie postarali się to jeszcze szybko naprawić. Po powrocie na ścianę parsknęła w odpowiedzi na pochwałę, by wyjechać narożnik i znowu krótka ściana. Dojeżdżając do C mieli wykonać kłus pośredni, klacz poszerzyła nieco swoje ramy i otworzyła się. Znacznie ożywiając swój kłus, starała się zachować pełną równowagę i harmonię w ćwiczeniach co jej się nawet udawało. Nieco nudziło już ją wykonywanie tych ćwiczeń, ale co mogła poradzić? Znowu wyciągała i skracała krok w kłusie, kierując się czasem na przekątna i tam też to robiąc. Klacz faktycznie zaczynała się już nudzić i robić markotna, a to nie wróżyło zbyt dobrze. W końcu coś jeszcze żywszego, bo galop to jednak było zdecydowanie to co ona lubiła. Sens zagalopowała zgodnie z jego pomocami na prawą nogę, robiąc to całkiem poprawnie i nie szalejąc jednocześnie pod nim. Klacz bez problemu ustawiła się ponownie na pomoce od chłopaka, choć na dobrą sprawę z nich wcale nie zeszła. Zaraz ponownie zeszli na serpentynę o jednym łuku w kontrgalopie, gdzie klacz starała się jak najpoprawniej wyginać od łydek chłopaka na łukach. W dalszej części serpetyny klacz zmieniła lotnie nogę na niewłaściwą. Po powrocie na ścianę wrócili do właściwego galopu, by wykonać okrążenie i znowu do znudzenia wykonać wyciągnięcie i skrócenie wykroku. Klacz się starała zadowolić właściciela, co wcale nie było takie proste. Musiała zadowolić też samą siebie, co już w ogóle graniczyło niemalże z cudem. Potem wyjechali kolejny narożnik i przygotowanie się do kolejnej zmiany, by na środku krótkiej ściany przejść do kłusa. Niemalże od razu odbili na 20m koło, klacz ponownie całkiem nieźle wygięła się od pomocy chłopaka i poprawnie zarysować kształt koła. Jeszcze na tym kole klacz wraz z oddaniem wodzy powinna zejść łbem w dół i przód przy jednoczesnym żuciu z ręki. Jednak była dość zmęczona i nie miała już na to ochoty, bo się spięła i ani rusz. Powrócili zaraz pod ścianę, by się porządnie rozstępować na totalnym luzie. Klacz była zbyt zmęczona na jakieś szaleństwa, by się w końcu zatrzymać i zaraz wyjść za chłopakiem do stajni.

z.t
_________________


I will fight, I will love
...........I will fight for you


S E N S A T I O N E T • L O V E • M E
Zangersheide « Lover Boy x Sevaritza » 170cm

I still have a little space, for explosions, words of contrition
For this anxiety state »
Brian Donney

Despite the cuts despite the wounds
Somehow I'm pushing everything forward

»results » documents » gallery »

Somewhere, there is a formula for everything
Nothing is going to surprise me
best
» xxx » xxxx

Despite the reefs despite the rocks
Despite the hundred-meter waves

» ludź » koń




@edit by Delfin ♥ only for Sensationet
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 8