NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Duża hala
Autor Wiadomość
Papillon Rouge
Ujeżdżeniowiec


Płeć: klacz
Wiek: pięć lat
Rasa: KWPN
Wzrost: 176 cm

Ostatni trening: Zawody - Mia, 05/2020
Właściciel: Mia Alight
Cena: £2600

Doświadczenie w skokach: 10
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 70
Doświadczenie z lonżowania: 44
Kondycja: 37
Szybkość: 16
Klasa startów: Ujeżdżenie: P

Wysłany: 2020-01-06, 18:37   

Pomimo rosnącego zmęczenia bardzo sprawnie i płynnie odpowiedziała na impuls do kłusa, chętnie idąc naprzód, zwłaszcza do momentu wprowadzenia kolejnego zajmującego elementu. Wraz ze zgięciem do zewnątrz jej entuzjazm nieco opadł, choć wbrew lekkiej niechęci wobec tego ćwiczenia pozostała tak samo karna jak przeważnie - w łopatkach pozostawała niezmiennie swobodna i aktywna, chętnie przeżuwając wędzidło, bez oporu dając się także "przestawić" na zewnętrzne pomoce. Wówczas, zwłaszcza z początku, widać było pewne różnice w jej zachowaniu i nastawieniu względem ćwiczenia, choć drobnych, to znaczących, jak na przykład dużo rzadsze przeżuwanie kiełzna. Szczęśliwie dyskomfort związany z pracą w takim ustawieniu został już przez Mię w większej mierze zwalczony przy poprzednich podejściach, w związku z czym tym razem Papi nie objawiała tak naprawdę żadnych oznak niechęci czy zwątpienia, zadanie traktując tak, jak każde inne, ale mimowolnie jeszcze niegotowa w pełni się w jego trakcie rozluźnić. Może była to kwestia głowy, może nie do końca wypracowanej równowagi, która chcąc nie chcąc potrzebna była jej do zachowania swobody; tak czy tak, nie był to raczej problem z natury tych, które da się rozwiązać od ręki, ale Mia mogła liczyć na to, że droga do rozluźnienia również w tym z początku problematycznym ustawieniu nie będzie długa ani trudna.
Kolejne zagalopowanie obyło się już bez żadnych zbędnych ruchów ze strony Papillon, przede wszystkim ze względu na poziom zmęczenia, który nie pozwalał już na marnowanie energii na przerysowane podskoki. Wykonanie wężyków, czy może raczej sam kontrgalop, ponownie wiązało się z minimalnym zwolnieniem, choć nie na tyle wyraźnym i drastycznym, aby uznać te elementy za wykonane błędnie. Nie tylko czuć, ale również widać było, że z każdym kolejnym podejściem Papillon zaczynała rozumieć i dopuszczać do wiadomości dużo mniej rzeczy, na bok odsuwając własne pomysły na poszczególne figury i zadania i wykazując się coraz większym zaufaniem wobec komend właścicielki. Z tego też względu bez zawahania "odbiła" od linii środkowej w należytym momencie, z racji aktywnego, bo skorygowanego w galopie na dobrą nogę tempa na początku tracąc nieco równowagę i chwiejąc się lekko na niepewnych nogach. Mimo trudności z zachowaniem balansu, nie podjęła próby zmiany nogi, nauczona już, że nie tego oczekuje jeździec; spróbowała nieco ułatwić sobie pracę przez minimalne zwolnienie, dużo mniej nachalne niż te początkowe, tak naprawdę tylko dzięki temu będąc w stanie bez przejścia do kłusa dotrzeć do narożnika. Podczas powtórzenia ćwiczenia na drugą nogę nadal była nieco mniej stabilna, niż by się tego chciało, ale zachowała w nim podstawową poprawność, tym razem nie tracąc już na równowadze.
_________________
    __
    __
    in the night you come to me 'cause I'm the one who knows who you are | ... | __ give me your confession, saying lately, life's been__t e a r i n g __y o u _apart. __ walk through the fire with you | mia alight  | _'cause i know how it can hurt being cut in two and afraid _____so__d o n 't__ b r e a k __ sanctify my body with pain. sanctify the love that you crave_| ... |__ oh, and _ii_w i l li_n o ti_ be ashamed. sanctify my sins when ii_p r a y


    i_p a p i l l o n__r o u g e
    i_______☆ contenance d x pas de deux ☆
 
     
Mia
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii
Partner: i fall in love too easily

Ostatni trening: teren z Sheridanem
Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan
Pieniądze: £910

Punkty doświadczenia: 194
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 80
Cross: 17
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2020-01-06, 19:47   
   Tytuł: Hodowca


Poświęcając całą swoją uwagę Papillon, Mia zauważyła te drobne mankamenty w jej pracy, jak choćby właśnie nieco mniej aktywne przeżuwanie wędzidła. Do tego próbowała zachęcić ją chociażby poprzez półparady i zabawę nim, nawet jeśli nie towarzyszyło temu nagłe spięcie i klacz dalej pozostawała przepuszczalna. Pojawiły się także pozytywne zmiany, tak więc za nieco większą swobodę Mia nie omieszkała ją chwalić, podobnie jak w przypadku kolejnych podejść do kontrgalopu. Tak jak wężyki wychodziły im już całkiem nieźle, jeśli pominęło się tę lekką zmianę tempa galopu, tak przy tej trudniejszej wersji tego ćwiczenia kobieta spotkała już więcej problemów. Nie wydawała się być zdziwiona, kiedy Papillon zaczynała tracić równowagę i iść niepewnie, starając się pomóc jej w miarę swoich możliwości, zamknąwszy w pomocach. Pochwaliła ją jednak za to, że tym razem nie próbowała zmienić nogi na własną rękę, bo to było dla niej kluczowe na dzisiejszym treningu - to jest oswojenie klaczy z tym, że na drugą nogę też da się galopować. Przymykała więc oko na zwolnienie, które nie było tak złym błędem, a który z czasem z pewnością dało się wypracować. Więcej problemów, o dziwo, spotkała przy kolejnym powtórzeniu tego samego, ale na drugą stronę, bo chociaż Papillon nie traciła tak równowagi, tak zaczęła pojawiać się niestałość i niestabilność, jednoznacznie sugerująca amazonce przerwę od tego.
Po minucie w stępie na luźnej wodzy zakłusowała na ścianie, celem rozluźnienia klaczy zaczęła znowu wykręcać mniejsze i większe łuki w kłusie, anglezując w większości przypadków przez wzgląd na rosnące zmęczenie wierzchowca. W połowie krótkiej ściany zjechała na obszerne, dwudziestometrowe koło, w trakcie którego dokładnie pilnowała zachowania naturalnego wygięcia - tylko po to, żeby po zakończeniu okręgu w tym samym miejscu odbić na kolejne, ale o mniejszej średnicy. Takie urozmaicenie miałoby wyzbyć się znudzenia i usztywnień ze strony izabelowatej, które mogłyby się pojawić po ciągłym maglowaniu kontrgalopu.
Zakończywszy czwarte, ostatnie koło o najmniejszej średnicy, wróciła na ścianę i kontynuowała kłus na wprost. Półparadami jednak uprzytomniała Rouge, że to jeszcze nie koniec - tym razem wzdłuż długiej ściany zachęciła ją do delikatnego wydłużenia kroku. Aktywizowała ją dosiadem i łydkami, jednocześnie oddając lekko wodze i zachęcając do przejścia do kłusa pośredniego, przy czym nie pozwalała jej na tak mocne dodanie jak poprzednio. Wraz ze zbliżaniem się do narożnika zaczęła ją stopniowo skracać, a już w kolejnym (z krótkiej na długą) zagalopowała celem powtórki kontrgalopu. Najpierw wyjechała więc wężyk o jednym brzuszku, po czym zjechała na linię środkową i po krótszej przekątnej zaczęła wracać z powrotem na ścianę, w obu przypadkach dalej oczekując pozostania w tym samym, najlepiej jednostajnym galopie.
_________________




loteria Jess '20: darmowa stanówka wybranym koniem
 
 
     
Audrey
Weterynarz


Płeć: kobieta
Wiek: 32 lata
Wzrost: 165 cm

Ostatni trening: Ujeżdżeniowy z Renaissance.
Pieniądze: £484

Punkty doświadczenia: 17
Skoki: 4
Ujeżdżenie: 9
Cross: 2
Obycie z koniem: 2

Wysłany: 2020-01-06, 22:31   

Wolna okazała się być duża hala, która mimo że pracowały już tam dwie pary, w zupełności miała pomieścić kolejną. Audrey uśmiechnęła się lekko do obecnej tu Mii, która to właśnie prosiła ją o ruszenie Renaissance. Nie przeszkadzała jej jednak w treningu i podprowadziła ogiera do schodków, mając też na uwadze jego ewentualne poruszenie na obecność Papillon - nie znała go, więc pozostała ostrożna. Sprawnie dosiadła jego grzbietu i poprawiła się w siodle, po czym dała mu sygnał do ruszenia stępem, w zależności od jego zachowania dopasowując długość wodzy. Jeżeli więc zachowywał spokój, mógł liczyć na większy luz, chociaż póki co rudowłosa i tak wymagała od niego jedynie aktywnego poruszania się po śladzie, egzekwowanego dosiadem i łydkami. Przy tym też zachowywała zdrowy dystans względem dwóch pozostałych par, więcej uwagi poświęcając jednak wczuciu się w ruch hanowera.
_________________


W sprawie szczepień proszę pisać na GG/Discord lub priv na Mię! <3

remember what the people said, when it's said and done
L E T...I T...G O



    » f r i e n d s » i don't wanna be forgotten
    even worse, i don't wanna be alone
    ...........› t a y l o r
    » f a m i l y » change can be amazing
    so i pray for the best, i pray for the best for you
    ...........› a d e l e...s o l v e - siostra

 
 
     
Renaissance
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 4 Lata
Rasa: Hanowerska
Wzrost: 175 cm
Właściciel: Mia Alight
Cena: £2300

Doświadczenie w skokach: 10
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 44
Doświadczenie z lonżowania: 24
Kondycja: 26
Szybkość: 10
Klasa startów: Ujeżdżenie: L

Wysłany: 2020-01-06, 23:00   

Kiedy weszliśmy na halę zainteresowałem się obecnymi tutaj końmi, od razu podciągając wysoko łeb i stawiając uszy. Na przywitanie zarżałem cicho, obserwując ich ruchy, dzięki czemu nieznajoma mogła bez obaw wejść na schodki i włożyć nogę w strzemię. Właściwie nie byłem przyzwyczajony do czekania aż jeździec wsiądzie dlatego od razu ruszyłem stępem, cierpliwie znosząc nieco mocniejsze klapnięcie pupą w siodło, które wynikało przede wszystkim z lekkiego zachwiania równowagi. Na szczęście nie złościło mnie ono, dzięki czemu od razu mogłem wyciągnąć głowę nisko i tak długo jak Papillon pozostawała w odległości, nie zwracałem na nią uwagi. Zamiast tego przemieliłem wędzidło w pysku aktywnie prąc do przodu i rozluźniając się wyraźnie.
_________________
 
     
Audrey
Weterynarz


Płeć: kobieta
Wiek: 32 lata
Wzrost: 165 cm

Ostatni trening: Ujeżdżeniowy z Renaissance.
Pieniądze: £484

Punkty doświadczenia: 17
Skoki: 4
Ujeżdżenie: 9
Cross: 2
Obycie z koniem: 2

Wysłany: 2020-01-07, 00:29   

Nie zdążyła zareagować na to, kiedy Renaissance nieoczekiwanie ruszył stępem jeszcze w trakcie wsiadania, opadając dość twardo tyłkiem w siodło. Pokiwała głową, niemniej nie zareagowała w żaden sposób, nie karcąc go mimo wszystko.
Po kilku minutach stępowania z regularnym zmienianiem kierunku, zebrała stopniowo wodze, na razie trzymając je jeszcze dość długie. Dosiadem jednak zaczęła sugerować ogierowi większe zaangażowanie, "zagarniając" jego zad, żeby wkrótce zacząć wyjeżdżać pierwsze, łagodne łuki. Na nich to właśnie głównie dosiadem i łydkami wypracowywała sobie odpowiednie wygięcie, pilnując przy tym jednocześnie, żeby nie przekrzywiać się w biodrach. Z czasem zaczęła wdrażać coraz ciaśniejsze okręgi, chcąc angażować więcej partii jego ciała i stopniowo rozgrzewać przy jednoczesnym równym i jednostajnym tempie stępa, czemu towarzyszyło też dalsze skracanie wodzy.
_________________


W sprawie szczepień proszę pisać na GG/Discord lub priv na Mię! <3

remember what the people said, when it's said and done
L E T...I T...G O



    » f r i e n d s » i don't wanna be forgotten
    even worse, i don't wanna be alone
    ...........› t a y l o r
    » f a m i l y » change can be amazing
    so i pray for the best, i pray for the best for you
    ...........› a d e l e...s o l v e - siostra

 
 
     
Renaissance
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 4 Lata
Rasa: Hanowerska
Wzrost: 175 cm
Właściciel: Mia Alight
Cena: £2300

Doświadczenie w skokach: 10
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 44
Doświadczenie z lonżowania: 24
Kondycja: 26
Szybkość: 10
Klasa startów: Ujeżdżenie: L

Wysłany: 2020-01-07, 08:57   

Z moją wrażliwością na pomoce bywało różnie, ale na szczęście nie ignorowałem dosiadu. Można posunąć się nawet do stwierdzenia, że jeśli na cokolwiek byłem naprawdę czuły to właśnie na ciężar jeźdźca, dlatego wraz ze zmianą w ułożeniu bioder dziewczyny lekko skierowałem uszy w jej stronę od razu schodząc do środka. Moje umiejętności były ograniczone, dlatego mimo starań Audrey nie zaangażowałem zadu i nie zacząłem dążyć do kontaktu, choć szczerze starałem się współpracować. Na dodatek nie mogłem w nieskończoność ignorować obecności klaczy, tym bardziej że różnymi ewolucjami zbliżyliśmy się do siebie, przez co podniosłem głowę na chwilę tracąc skupienie. Zarżałem cicho, zmieniając nieco sposób ruchu na bardziej ekspresyjny i zapewne pod wpływem jeźdźca znów posłusznie zszedłem z głową w dół już nieco mocniej angażując zad. Mój pysk był dziwny w kontakcie, bo o ile potrafiłem nawiązać połączenie z ręką dzięki samemu ruchowi palców, o tyle miałem tendencję do zawieszania się na wodzy i odsadzania przy zbyt mocnym, niedopracowanym ruchu ręki. Właśnie dlatego zazwyczaj najbardziej odpowiadała mi praca na dłuższej wodzy, choć jak wiadomo, z biegiem czasu musiałem zacząć skracać szyję żeby osiągnąć prawidłowe zebranie, a co za tym idzie podstawienie zadu. Póki co jazda przebiegała bez wyraźnych problemów, które kobieta na pewno wyłapała przy nieznacznym zmniejszeniu łuków. Znowu odezwały się moje ograniczenia, kiedy niemal za każdym razem zaczął uciekać mi zad, co wymagało od niej mocnego, niemal męczącego użycia zewnętrznej łydki. Na szczęście nie buntowałem się czując nieco mocniejszy docisk, a wręcz lekko naparłem na wędzidło i "schowałem" zad, tak by i on wpisywał się w łuki. Sprawiało mi to trudność, ale jak już zdążyła zauważyć, nie byłem skłonny poddawać się irytacji.
_________________
 
     
Audrey
Weterynarz


Płeć: kobieta
Wiek: 32 lata
Wzrost: 165 cm

Ostatni trening: Ujeżdżeniowy z Renaissance.
Pieniądze: £484

Punkty doświadczenia: 17
Skoki: 4
Ujeżdżenie: 9
Cross: 2
Obycie z koniem: 2

Wysłany: 2020-01-07, 10:56   

Zdawała sobie sprawę z tego, że ogier był po prostu jeszcze młody i przez to nie mogła wymagać od niego za wiele, a już na pewno nie w obecności innych koni. Pozostawała więc wyrozumiała i cierpliwa, przy czym mimo wszystko próbowała zapobiegać podobnym sytuacjom jak przy zaczepieniu mijanej klaczy czy wypadaniu zadem na mniejszych łukach, gdzie zewnętrzną, cofniętą za popręg łydką starała się przywrócić go na odpowiednie miejsce, ostatecznie pomagając sobie końcówką bata. Pamiętała także o chwaleniu konia za prawidłowo wykonywane ćwiczenia, które miały być motywacją i podstawą do dalszej pracy.
Z czasem zaczęła dokładać nieco ciekawsze figury jak chociażby dość obszerne ósemki, w których znowu najpewniej miała spotkać problem z wypadaniem zadem, któremu poświęcała teraz więcej uwagi. Dosiadem ciągle sugerowała mu aktywne kroczenie, w szczególności na woltach i kołach pilnując tego, żeby nie zwalniał czy nie przyspieszał, chcąc najpierw rozluźnić go w stępie, żeby dopiero wtedy zacząć myśleć o zakłusowaniu. Z tego powodu wkrótce dołożyła pojedyncze zatrzymania, w których wyraźnie napinała krzyż i blokowała ruch Renaissance, motywując go do zatrzymania i dopiero po chwili nieruchomości pozwalając ruszyć dalej stępem.
_________________


W sprawie szczepień proszę pisać na GG/Discord lub priv na Mię! <3

remember what the people said, when it's said and done
L E T...I T...G O



    » f r i e n d s » i don't wanna be forgotten
    even worse, i don't wanna be alone
    ...........› t a y l o r
    » f a m i l y » change can be amazing
    so i pray for the best, i pray for the best for you
    ...........› a d e l e...s o l v e - siostra

 
 
     
Renaissance
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 4 Lata
Rasa: Hanowerska
Wzrost: 175 cm
Właściciel: Mia Alight
Cena: £2300

Doświadczenie w skokach: 10
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 44
Doświadczenie z lonżowania: 24
Kondycja: 26
Szybkość: 10
Klasa startów: Ujeżdżenie: L

Wysłany: 2020-01-07, 14:07   

Taka gimnastyka była dla mnie dość trudna, bo o ile samo ćwiczenie rozumiałem, o tyle moje ciało miało opory przed mocniejszym wygięciem się i zaangażowaniem zadu. Szczególnie czuć było to w ósemkach, na których wpisanie się w koło na prawo przychodziło mi znacznie łatwiej niż na lewo. Mimo wszystko lubiłem pracę pod siodłem, nowe elementy przyjmując ze szczerym zainteresowaniem. Postawiłem uszy, na początku nie spodziewając się jeszcze zmiany kierunku, toteż kiedy wyjechaliśmy na prostą, w pierwszej chwili dziewczyna mogła poczuć lekkie zaskoczenie z mojej strony. Na szczęście wciąż pilnowała prawidłowego wygięcia w zakrętach, bacikiem przedłużając swoją łydkę co tylko wzmocniło moje skupienie. Naturalnie musiała pilnować też swoich rąk, by przypadkiem nie przeginać mi głowy za bardzo do wewnątrz, ale w takich wypadkach sygnalizowałem to odczuwalną zmianą jakości chodu. Z biegiem czasu rozgrzałem się również na tyle, żeby "uciekający" zad stanowił mniejszy problem. To nie tak, że ten całkiem zniknął, ale zrobiłem się nieznacznie przyjemniejszy w prowadzeniu, a co za tym szło łatwiej było mi się rozluźnić. Jako, że wciąż robiliśmy wszystko na względnie długiej wodzy, bez oporów zacząłem mielić wędzidło w pysku nie tylko aktywnie idąc naprzód, ale również wyraźnie się przy tym relaksować. Wiedziałem już co mam robić i na co zwracać uwagę, dlatego mimo, że wciąż zapewne czuła moje ograniczenia, mogła być ze mnie zadowolona.
_________________
 
     
Monroe
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 22 lata
Pieniądze: £2525

Punkty doświadczenia: 23
Ujeżdżenie: 16
Obycie z koniem: 10


Wysłany: 2020-01-07, 15:03   

Belvedere napisał/a:
...


Kiedy ogier zdecydował się wyczulić na Monre, postanowiła jeszcze chwilę pobawić się dosiadem przyspieszając i zwalniając co kilka roków. Uważała szczególnie na siłę sygnału, dzięki czemu (jeśli chciał współpracować), stopniowo schodzili z intensywności działania na rzecz porozumienia i współpracy. Taka próba mogła jednak skończyć się spektakularnym fiaskiem, dlatego jeśli postanowił ją ignorować, powtórzyła kilka razy tak, żeby działało. Był to zresztą moment, kiedy należało ruszyć kłusem, dlatego powoli zmniejszyła długość wodzy i dodała łydkę od razu anglezując. Pierwsze koło wykonali spokojnie, dając sobie czas na wzajemne ogarnięcie swoich oczekiwań skoro Belvedere miał zdecydowanie za dużo energii. Jeśli była taka potrzeba znowu mechanicznie sprowadziła go w dół na szerokich rękach, delikatnym przerabianiem palcami wymagając by przeżuł wędzidło. Jeśli natomiast zszedł do ręki przy pierwszej prośbie, starała się zrobić to znacznie subtelniej. Zależnie od działania wodzy, ciągle podpierała go łydką, jeszcze nie wymagając zbyt mocnego podstawienia zadu, a jedynie rozgrzewki w aktywnym, ale spokojnym kłusie. Do pierwszego ćwiczenia postanowiła wykorzystać drągi, ustawione na środku hali. Najpierw przejechali je w ten zwykły sposób, pilnując środka, zakrętów i odległości, by za chwilę wdrożyć lekkie innowacje. Tym razem kilka kroków przed drągami zdecydowała się zatrzymać konia do stój, pilnując przy tym żeby jej dosiad, łydka i ręce zadziałały równo, a potem za pomocą łydki (i jeśli sytuacja tego wymagała bacika) ruszyła od razu aktywnym kłusem, przejechała przez drągi i znów zatrzymała konia. Naturalnie przed każdym zatrzymaniem starała się kumulować energię żeby uniknąć niepotrzebnego chaosu w przejściach, a w kłusie na drągach używała zarówno łydek jak i rąk, by ograniczyć mu możliwość rozpędzania się i sprowokować do wyższego podnoszenia nóg.
_________________
oczy Monroe
 
     
Audrey
Weterynarz


Płeć: kobieta
Wiek: 32 lata
Wzrost: 165 cm

Ostatni trening: Ujeżdżeniowy z Renaissance.
Pieniądze: £484

Punkty doświadczenia: 17
Skoki: 4
Ujeżdżenie: 9
Cross: 2
Obycie z koniem: 2

Wysłany: 2020-01-07, 15:52   

Odkrywszy słabszą stronę konia, Audrey było nieco łatwiej rozpocząć z nim współpracę, bo dzięki temu wiedziała, że to właśnie lewej stronie musi poświęcać więcej uwagi. Od tego momentu Renaissance mógł liczyć na większe wsparcie przy wykonywaniu łuków na tę stronę, opierające się głównie na nieco bardziej wyrazistym użyciu pomocy. Przyłapując się na tym, że zbyt polegała na rękach, od razu starała się to poprawić, szczęśliwie mając pod sobą konia, który nie buntował się na to, bo nawet jeśli unikała tego za wszelką cenę, to nadal mogło jej się to zdarzać. Zauważyła jednak poprawę w jego chodzie, która ucieszyła ją, choć nie pozwalała sobie na przedwczesną ekscytację.
Póki co skróciła jeszcze lekko wodze przy działaniu subtelnych półparad, zachęcając karusa do wejścia w wyższe ustawienie, które miałoby zapoczątkować dalszą część treningu. Jeśli nie zareagował na to spięciem, wyjechała jeszcze kilka większych i mniejszych kół na obie strony, chcąc mieć pewność, że ogier dalej jest rozluźniony, mimo że wygodniejsza dla niego była praca na długich wodzach. Po wypracowaniu ewentualnych usztywnień dała mu w końcu zakłusować, przygotowując się na ewentualny nagły wybuch młodzieńczej energii, które dla własnego bezpieczeństwa wolała przesiedzieć w siodle i dopiero po osiągnięciu względnego spokoju rozpoczęła rytmiczne anglezowanie po upewnieniu się prawidłowej nogi, które również miało wspomóc go w załapaniu równomiernego rytmu chodu.
_________________


W sprawie szczepień proszę pisać na GG/Discord lub priv na Mię! <3

remember what the people said, when it's said and done
L E T...I T...G O



    » f r i e n d s » i don't wanna be forgotten
    even worse, i don't wanna be alone
    ...........› t a y l o r
    » f a m i l y » change can be amazing
    so i pray for the best, i pray for the best for you
    ...........› a d e l e...s o l v e - siostra

 
 
     
Belvedere
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 8 lat [28.04.2012]
Rasa: KWPN
Wzrost: 168 cm

Ostatni trening: teren - Monroe
Właściciel: Ruth Kravchenko
Cena: £2550

Doświadczenie w skokach: 10
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 137
Doświadczenie z lonżowania: 54
Kondycja: 33
Szybkość: 15
Klasa startów: Ujeżdżenie: N

Wysłany: 2020-01-07, 21:42   

Na tym etapie dzisiejszego treningu uwaga Belvedere była jeszcze ulotna, tym bardziej, że na halę napływało coraz więcej koni. Pojawienie się każdego z nich budziło w ogierze zainteresowanie - od razu otwierał szerzej ślepia, podnosił się i oglądał w stronę przybysza na tyle, na ile umożliwiała mu to siedząca na grzbiecie Monroe. Półparady najpewniej prędko sprowadzały go na ziemię, ale skoro rozproszenia pojawiały się dosłownie co chwilę, było to po prostu uciążliwe. Również z tego względu niemożliwym było, żeby skoncentrował się na naprzemiennym przyspieszaniu i zwalnianiu stępa, bowiem przez brak skupienia robił to chaotycznie, często gubiąc rytm będący przecież podstawą tego zadania.
Poproszony o kłus przeszedł do niego odrobinę nazbyt aktywnie i podczas paru pierwszych kroków zauważalnie napierał na rękę, ale przynajmniej nie zadzierał wysoko głowy. Wiązało się to jednak z dyskomfortem, który szybko zrozumiał i żeby od niego uciec, po korekcie przestał aż tak pędzić do przodu. Co prawda wciąż nie był to spokojny, wolny kłus, tylko taki na pograniczu spieszenia się, co jednak było miłą odmianą, jeśli chodzi o tego konkretnego konia. O ile nie był to chwilowy efekt spowodowany pobudzeniem... Póki co żwawo przebierał nogami, a więc chwilo trwaj, bo z takiego kłusa przynajmniej dało się coś rzeźbić, a Monroe nie musiała się martwić, że padnie prędzej, niż cokolwiek wydusi z gniadego łydkami. :lol:
Okrążywszy halę, przy kolejnym okrążeniu został naprowadzony na drążki. Już dawno nie miał z nimi styczności, więc nieco zdziwiony tym widokiem, nie tylko lekko obniżył łeb, jakby chciał z bliska się przyjrzeć drążkom, ale jeszcze minimalnie wytrącił prędkość i dopiero po podparciu łydką żwawo przeszedł przez 'przeszkodę', dość wysoko podnosząc nogi i mocno nadymając chrapy. Wyglądał na trochę niepewnego, a może nawet spiętego obecnością drążków, ale minęło to już przy drugim podejściu, jako że wiedział już, że drągi nie gryzą. Monroe zaskoczyła go za to zatrzymaniem przed nimi, na które zareagował pierw opornie, niby się zatrzymując, ale po zatrzymaniu robiąc jeszcze krok do przodu i napierając na rękę. Przez drągi natomiast przeszedł spokojnie, już nie wydziwiając, więc jego kłus nad nimi automatycznie nie prezentował się tak zjawiskowo. Ba, łajzowato potrącił jeden z drążków kopytem. :lol: W zamian przy kolejnym zatrzymaniu był bardziej wyczulony na pomoce, ale wciąż nie było to wzorowe, czworobokowe zatrzymanie, bo ten środek ciężkości wciąż jednak chylił się do przodu, a ogier krzywo ustawiał nogi, głównie zadnie. W każdej kolejnej próbie wykonania tego samego ćwiczenia było mniej chaosu i emocji, ale jego jakość nie rosła współmiernie do tego.
_________________

☆・゜・。・゜。・。・゜★
i am a rising star and i am very hot at the moment
you have to rely on the experience that you have
which is bigger than mine and don't give up

- ̗̀ ☆ I CAN AND I WILL. WATCH ME ☆ ̖́-

∞ ∞ ∞
 
     
Renaissance
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 4 Lata
Rasa: Hanowerska
Wzrost: 175 cm
Właściciel: Mia Alight
Cena: £2300

Doświadczenie w skokach: 10
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 44
Doświadczenie z lonżowania: 24
Kondycja: 26
Szybkość: 10
Klasa startów: Ujeżdżenie: L

Wysłany: 2020-01-08, 07:36   

Rzadko zdarzało mi się nosić na grzbiecie popełniającego błędy jeźdźca, ale kiedy już to się działo czułem wyraźnie jak bardzo nie potrafię poradzić sobie sam z własnym ciałem. W jakiejś cząstce przyjmowałem to pokornie, choć cierpiały na tym poszczególne elementy. Na szczęście miałem naprawdę duże zadatki na profesora, który bardzo dobitnie pokazuje błędy, ale wciąż pozostaje spokojny i cierpliwy. Ogromne predyspozycje ruchowe uchroniły mnie jednak od tego losu, wróżąc raczej karierę ujeżdżeniową. :lol2:
Lekkie półparady przyjąłem zadarciem łba do góry, choć chyba nie to miała na myśli Audrey kiedy powtarzała je kilkukrotnie. Na początku treningu ciężko było mi od razu wejść w wyższe ustawienie, dlatego uciekłem z kontaktu niezbyt chętnie angażując do współpracy zad. Tak naprawdę w obecnej sytuacji wystarczyło skrócić wodze i pozwolić mi rozgrzać się w kłusie jeszcze dość nisko, dlatego zanim ruszyliśmy spiąłem się wyraźnie, choć wszedłem na kontakt. Byłem na tyle dużym koniem żeby rozgrzewka w stępie okazała się po prostu niewystarczająca do tego typu pracy, ale mimo to ruszyłem kłusem, który znów nie był tak miękki i elastyczny jak mógłby być. Zbyt szybko skrócona szyja blokowała moje ruchy, wraz z którymi nie poszło zaangażowanie zadu. Na szczęście raczej nie zdarzało mi się brykać, dlatego nie musiała martwić się o swoje bezpieczeństwo. Nie miałem wobec niej złych intencji ;c
_________________
 
     
Monroe
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 22 lata
Pieniądze: £2525

Punkty doświadczenia: 23
Ujeżdżenie: 16
Obycie z koniem: 10


Wysłany: 2020-01-08, 08:04   

Nie jestem pewna czy w obecnej sytuacji mogła poradzić cokolwiek na zainteresowanie ogiera, dlatego ograniczyła się do skrupulatnego sprowadzania go w dół, jazdy łydką i utrzymaniu mimo wszystko aktywnego rytmu. Starała się skupić go na sobie na tyle, ile było to możliwe, choć jeśli spotykało się to z ciągłą ignorancją, w końcu zdecydowała się na użycie bacika. Szczerze powiedziawszy zwlekała z nim do samego końca w obawie, że oboje odlecą przy tych nadmiarach energii, ale czasami po prostu było trzeba. Starając się cały czas trzymać go na kontakcie dojechała łydką, wręcz wymagając skupienia i sprawdzała reakcję. Jeśli napomnienie zadziałało jak trzeba oddała mu trochę rękę, pozwalając wygodnie oprzeć się na dłuższej wodzy (tak żeby go czuła, ale nie od razu za mocno). Jeśli natomiast zaczął walczyć, powtarzała swoje działanie do jakiegoś przełomu. Najpierw oczywiście dawała mu zareagować po dobroci, a kiedy sygnał był ignorowany, powtarzała go razem z bacikiem. Naruralnie nie była go mocno. Starała się tak dobrać sygnał żeby zrozumiał co miała na myśli i przyjął, że współpraca nie jest tylko jego dobrą wolą. :lol: Kiedy skupiał się na niej, robiło mu się po prostu przyjemniej, a trening nabierał większego sensu. Na szczęście do kłusa przeszli już z większym porozumieniem, które Monroe starała się utrzymywać w ciągu całej jazdy. Dosiadem spowalniała go jeśli chciał iść za szybko, dopiero po chwili decydując się na skrócenie wodzy i nieco mocniejsze ustawienie go na pomocach. Palcami zebrała skórzane paski na tyle, na ile pozwalał jej na to etap treningu, po czym używając ograniczającego działania ręki, dodała łydkę. Dzięki temu mieli szansę nie tyle zwolnić, co osiągnąć wyższą akcję nóg tak potrzebną na drągach. Jak się okazało Belvedere miał z nimi niewiele styczności, dlatego wbrew niezbyt miłym początkom, teraz poklepała go za samo przejście i skupiła się na powtórzeniu działania. Tym razem przed samymi drągami znów przytrzymała wodzę, lekko przerabiając w palcach jeśli próbował uciec i znowu dojechała łydką. Wbrew pozorom nie spieszyła się powtarzając ćwiczenie dopóki nie zaczęło wyglądać po prostu dobrze. Dopiero wtedy wprowadziła zatrzymanie, które pierwotnie było tak kiepskie, że aż westchnęła. Znowu przejechała przez drągi, zatrzymała się i powtórzyła. Tym razem do zatrzymania przygotowała go wcześniej, siadając w siodło i z łydką ograniczając działanie ręką. Jeśli nie chciał zaangażować zadu znowu pomogła sobie bacikiem, lekko tykając go z każdym krokiem, by mimo wszelkich oporów zaczął angażować zad. Dopiero kiedy ćwiczenie wyglądało jak należy, postanowiła dać mu chwilę wytchnienia.
_________________
oczy Monroe
 
     
Audrey
Weterynarz


Płeć: kobieta
Wiek: 32 lata
Wzrost: 165 cm

Ostatni trening: Ujeżdżeniowy z Renaissance.
Pieniądze: £484

Punkty doświadczenia: 17
Skoki: 4
Ujeżdżenie: 9
Cross: 2
Obycie z koniem: 2

Wysłany: 2020-01-08, 21:29   

Raczej nie była przyzwyczajona do jeżdżenia na tak młodych i niedoświadczonych koniach, przez co "przestawienie się" na Renaissance miało być nieco bardziej wymagające dla niej samej. Uczyła się jednak szybko i na własnych błędach, tak więc kiedy tylko wraz z zakłusowaniem straciła rozluźnienie ogiera spowodowane zbyt mocnym skróceniem wodzy sugerującym wyższe ustawienie. Z tego powodu wkrótce wydłużyła je z powrotem i zaprosiła go do niższego ustawienia, jednak dalej utrzymywała napięte wodze. Dojeżdżając go ciągle dosiadem i łydką, zachęcała go do powrotu na kontakt, jego rozluźnienie starając się odbudować wraz ze stopniowo wprowadzanymi łukami, na razie znowu całkiem obszernymi, ich trudność zwiększając stopniowo. Korzystając z obszerności hali, wykręciła dwudziestometrowe koło, dajmy na to na prawo, znowu dosiadem starając się zasugerować mu zgięcie. Mocniej obciążyła wewnętrzną, prawą stronę siodła, tą samą łydką na popręgu sugerując oparcie się na zewnętrznej wodzy i lekkie wygięcie w kłodzie, dopełniane drugą wycofaną łydką. Wewnętrzną wodzą działała rozluźniająco na jego pysk, przy czym unikała zbyt mocnego skierowania głowy do środka.
Po zakończonym okręgu zjechała na krótką przekątną celem zmiany kierunku, w jej trakcie symetryzując i wyrównując działanie pomocy dla zachowania prostej linii. Przyłożone do boków konia łydki zapobiegały spływaniu na boki, jednocześnie cały czas dojeżdżając go do ręki, a dla samej wygody wierzchowca w trakcie zmiany kierunku anglezowała, pamiętając także o zmiany nogi, na którą to robiła na środku hali, przesiadując jeden takt kłusa w siodle. Po powrocie na pierwszy ślad powtórzyła kolejne koło, tym razem na lewo, tak więc znowu zwróciła szczególną uwagę na zad ogiera, kontrolując go w odbiciu w lustrze i w razie potrzeby poprawiając łydką czy batem.
_________________


W sprawie szczepień proszę pisać na GG/Discord lub priv na Mię! <3

remember what the people said, when it's said and done
L E T...I T...G O



    » f r i e n d s » i don't wanna be forgotten
    even worse, i don't wanna be alone
    ...........› t a y l o r
    » f a m i l y » change can be amazing
    so i pray for the best, i pray for the best for you
    ...........› a d e l e...s o l v e - siostra

 
 
     
Abaddon
Ujeżdżony
o.Royal Cherry m.Seacookie


Płeć: ogier
Wiek: 4 lata
Rasa: han x hol
Wzrost: 171 cm

Ostatni trening: Ujeżdżeniowy z Jessie 01.20
Właściciel: Jessie
Cena: £2938

Doświadczenie w skokach: 13
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 61
Doświadczenie z lonżowania: 25
Kondycja: 16
Szybkość: 10
Wysłany: 2020-01-09, 00:40   

Zaraz, gdy Jessie wydłużyła wodze, ogier skorzystał z tej okazji i wypuścił głośno powietrze z chrap, wydłużając szyję. Nie oznaczało to jednak, że się podczas tej przerwy rozleniwił, stępując aktywnie, a że nie robił poza tym nic innego, to łypał wzrokiem drugą trenującą parę. Na szczęście miał na tyle poukładane w głowie, by nie zwariować od obecności innego konia na hali, a w szczególności klaczy.
Kiedy kobieta ponownie nabrała wodzy, bez oporu wszedł na kontakt i przeżuł wędzidło, kierując jedno ucho w jej stronę. Następnie bez zaburzeń równowagi przeszedł do kłusa, co było efektem wcześniejszych powtórzeń przejść. Poruszając się rytmicznie i w dobrym tempie wkrótce dostał pomoce do zagalopowania, więc entuzjastycznie przeszedł w wyższy chód, przed tym rzeczywiście nieco przyspieszając, ale nie na tyle, by podczas tego obciążyć przody i ogólnie zepsuć przejście. Jazda w półsiadzie zdecydowanie ułatwiała mu swobodne poruszanie się, przez znaczące odciążenie grzbietu.
Podczas pierwszych metrów ogier bryknął raz czy dwa, nie robiąc tego złośliwie, aczkolwiek przez brak wyczucia robił to z dużą siłą, co Jessie na pewno odczuła z góry. Była to jednorazowa akcja, czterolatek szybko się uspokoił i kontynuował galop wzdłuż ściany. Niebawem wykręcił na obszerne koło, na którym wyginał się od pomocy kobiety, jednocześnie pozostając ze środkiem ciężkości bardziej na zadzie. Zakończywszy koło powrócił z powrotem do kłusa, w którym zmienił kierunek przez połowę hali. Kolejne zagalopowanie wypadło na tle wcześniejszego nawet lepiej, bo ogier zrobił przed nim mniej tych szybszych kroków kłusa.
_________________


kuty na 2 - 21.01.2020
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 8