NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Duża hala
Autor Wiadomość
Sensationet
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 8 Lat
Rasa: Zangersheide
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Brian
Cena: £3150

Doświadczenie w skokach: 114
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 71
Doświadczenie z lonżowania: 61
Kondycja: 101
Szybkość: 103
Klasa startów: Skoki: N

Wysłany: 2016-12-21, 19:42   

Klacz nie dałaby sobie rady w eliminacjach? To byłoby skandaliczne stwierdzenie. Gniada znała swoje możliwości i skrzętnie je wykorzystywała, nie zawsze jednak na korzyść właściciela. Krążyła nieco znudzona na rozprężalni, próbując sobie w końcu znaleźć jakieś zajęcie. W końcu jednak udali sie na parkur konkursowy, który zasadniczo niewiele się zmienił. Okrążyli go raz dookoła w celu poznania się z przeszkodami, a potem ustawili się na linii startu. Słysząc znajomy dzwonek i czując pomoce od chłopaka, klacz błyskawicznie przeszła do mocnego galopu. Skierowali się od razu na pierwszą przeszkodę z wodą, którą już skakali i klacz nie miała większych obiekcji. Jednak nie do końca poszło po ich myśli, bo klacz wyhamowała przed przeszkodą i uniosła się na przodach. Klacz po sygnale od chłopaka uniosła się do skoku, ale jakoś za późno podciągnęła nogi. Zahaczyła przodami o drąg, który tylko cudem nie spadł. Klacz jednak przez to nie doleciała do końca, więc wpadła zadnimi nogami w lustro wody. Skuliła uszy i podrzuciła lekko zadem, nie będąc z tego do końca zadowolona. Jednak nie czas był na rozmyślanie nad tym, bo czekała ich reszta przeszkód. Po pokonaniu owej przeszkody pojechali kawałek po prostej i wykręcili zaraz po łuku na osker, zaczynał on jeden z dwóch szeregów które mieli pokonać. Nieco nabrali wpierw tempa, ale potem stopniowo wyhamowali i unieśli się na przodach. Klacz mocno pracowała zadem i pchała się z niego naprzód, a w odpowiednim miejscu wyszła do skoku. Klacz dla odmiany idealnie w czasie złożyła się do skoku, by zaraz również zanurkować w dół i przód nosem. W lekkim skróceniu dojechali do drugiego członu - stacjonaty, który pokonali w podobnym stylu co poprzednią przeszkodę. Nie miała teraz już z tym większych problemów, co na pewno ich oboje cieszyło. Wylądowało na prawą nogę, by ponownie pojechać po prostej i potem wykręcić po łuku na prawo do drugiego szeregu. Dwie stacjonaty nie powinny wywrzeć na niej większego wrażenia, co rzeczywiście było prawdą. Klacz pewnie i zgrabnie dojechała do pierwszego członu, by wybić się idealnie do przeszkody. Następnie kolejno złożyła i wyciągnęła się w locie, by na czysto wylądować po drugiej stronie. Spokojnie dojechali do drugiego członu, którego pokonali w dobrym stylu. Została już im ostatnia przeszkoda, więc trzeba było się jeszcze zmotywować. Wylądowała na lewą nogę, by pojechać kawałek po prostej i po łuku zaraz wykręcić na triplebarre. Klacz nabrała nieco tempa do przeszkody, a przed nią samo nieco wyhamowała i uniosła się na przodach dociążając jednocześnie zad. Płynnie dojechała do miejsca wybicia, a po sygnale od chłopaka wyszła zaraz do skoku. Idealnie w czasie złożyła kończyny pod siebie, nurkując zaraz nosem. Przeskoczenie owej przeszkody okazało się formalnością, a oni zaraz przejechali przez celowniki i skończyli swój drugi przejazd. W końcu zwolniła do stępa i zjechała z parkuru, a rozprężeniu wróciła do stajni.

z.t
_________________


I will fight, I will love
...........I will fight for you


S E N S A T I O N E T • L O V E • M E
Zangersheide « Lover Boy x Sevaritza » 170cm

I still have a little space, for explosions, words of contrition
For this anxiety state »
Brian Donney

Despite the cuts despite the wounds
Somehow I'm pushing everything forward

»results » documents » gallery »

Somewhere, there is a formula for everything
Nothing is going to surprise me
best
» xxx » xxxx

Despite the reefs despite the rocks
Despite the hundred-meter waves

» ludź » koń




@edit by Delfin ♥ only for Sensationet
 
     
Saver
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 12 lat (ur. 15.09.2007)
Rasa: Hanowerska
Wzrost: 185 cm
Właściciel: Luke Sugarman.
Cena: £4850

Doświadczenie w skokach: 162
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 147
Doświadczenie z lonżowania: 110
Kondycja: 115
Szybkość: 115
Klasa startów: WKKW: 4*

Wysłany: 2016-12-21, 21:42   

Zaliczyli się bez większego trudu do drugiego nawrotu, choć z punktami karnymi. Znajdowali się praktycznie na końcu listy, więc mieli sporo czasu na poznanie się z nowymi przeszkodami. W końcu wjechali na parkur konkursowy, by zaraz rozpocząć swój przejazd. Po wykonaniu okrążenia wokół parkuru ustawili się na linii mety, gotując się do drugiego startu. Po otrzymaniu sygnałów od chłopaka od razu ruszył galopem przed siebie w stronę jedynki, utrzymując dość aktywne tempo. W dojeździe do przeszkody nieco przysiadł na zadzie i uniósł przody, by wybić się do skoku w odpowiednim miejscu. Karosz miał już doświadczenie w konkursach, dlatego sprawnie złożył się i wyciągnął nad przeszkodą. Wylądował na lewą nogę, by pojechać po większym łuku na lewo do szeregu. Wyprostował się do oksera 2a, by zachować się podobnie jak wcześniej. Czyli w lekkim skróceniu i w wyważonym tempie dojechał do przeszkody, by pokonać ją na czysto i w dobrym stylu. Po lekkim skosie kierowali się do przeszkody 2b, gdzie ładna praca ciała i ogólnie chłopaka z ogierem zaowocowała kolejnym czystym skokiem. Nie spodziewali się żadnych raczej problemów, ale miały one niespodziewanie zaraz się wydarzyć. Wyjechali do wcale nie trudnej stacjonaty, ale karosz w odpowiedzi na łydkę do skoku - raptownie się zatrzymał przed przeszkodą i zrobił dwa kroki w tył. Publiczność nagle mocniej go rozkojarzyła i nastąpiło bym jak to mówią, ale jeszcze mogą to w końcu poprawić. Dlatego po raz drugi zaraz skierowali się na ową stacjonatę, by spróbować ją pokonać raz jeszcze. Tym razem ogier wyszedł do skoku, ale jego technika pozostawiła wiele do rzeczenia. Po lądowaniu skierowali się na 3b, gdzie był jakby ciąg dalszy ich problemów. Ogier źle wymierzył odległość do skoku, albo nie prawidłowo się do niego złożył. Po wzniesieniu się do skoku przez karosza, okazało się że wyszedł on za płaski. Ogier dosłownie ściął górny drąg, parskając przy tym z niezadowoleniem. Mieli jednak do pokonania ostatnią przeszkodę i to na niej się musieli teraz skupić, więc pokierowali się dalej do przeszkody numer 4. Saver dał z siebie wszystko co mógł w najeździe na triplebarre, by po wyjściu do skoku prawidłowo złożyć kończyny w locie i zanurkować nosem. Mocnym tempem dojechali i przejechali metę, by zaraz zwolnić stopniowo do stępa. Po rozprężeniu się wrócił do stajni na odpoczynek.

z.t
_________________
I'm not afraid
To take a stand.

imię: I ain't playing around - Saver
właściciel: we walk this road together, through the storm - Luke Sugarman.

rodzice: Aspan x Elandra
dokumenty: passport
moje: gallery


[img]xxx[/img]

potomstwo: I feel I got a tear in my eye - brak
osiągnięcia: Ain't no way I'mma let you stop me from causing mayhem - link
 
     
Jim Beam Rye
WKKW'ista


Płeć: ogier
Wiek: 15 lat [18.07.2003]
Rasa: oldenburg
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Nadya Bravo
Cena: £3300

Doświadczenie w skokach: 92
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 107
Doświadczenie z lonżowania: 64
Kondycja: 65
Szybkość: 71
Klasa startów: WKKW: 2*

Wysłany: 2016-12-21, 22:17   

Podczas drugiego nawrotu byłem o niebo spokojniejszy, choć moje zachowanie wciąż pozostawiało wiele do życzenia. Niemniej posłusznie wszedłem na parkur i omiotłem go wzrokiem, dyskretnie przeżuwając przy tym wędzidło. Uważnie wsłuchiwałem się w Nadyę, dzięki czemu na pomoce do zagalopowania odpowiedziałem niemalże od razu, ze stój przechodząc do pożądanego chodu. Problem z jedynką był taki, że mieliśmy do niej zdecydowanie za spokojne tempo. Potrzebowałem mieć się z czego wybić, a tutaj tego zabrakło, także mimo tego, że wszedłem prawidłowo w odskok, zabrakło mi paru centymetrów aby całkiem dokryć przeszkodę. Drągi co prawda pozostawiłem nienaruszone, ale lądując naruszyłem lustro wody, co zresztą stwierdzono dopiero po paru sekundach, jako że był to jeden z najtrudniejszych do wychwycenia błędów. Niemniej, dalej pogalopowałem na lewo, w stronę najtrudniejszej kombinacji - nie tylko tego parkuru, ale wszystkich parkurów jakie dotychczas pokonałem. Podszedłem jednak do sprawy odważnie, nie mając najmniejszych wątpliwości wobec tego, co muszę zrobić. Tym razem nie zabrakło nam dynamiki, którą rozwinąłem dostatecznie w dystansie, toteż dzięki temu, że do końca utrzymałem równe tempo, nie miałem problemu z prawidłowym wejściem w szereg i pokonaniem pierwszego członu. Efektownie rozciągnąłem się nad okserem, w locie prezentując nienaganny baskil, po czym wylądowałem na prawo. Szybko podniosłem się po skoku by chwilę później dorwać drugi człon szeregu, spod którego wybiłem się nieco mocniej, co w pewnym sensie uratowało sytuację. Było mi trochę ciasno w szeregu, toteż wybrałem nie do końca prawidłowy odskok na drugim członie, ale mimo to poradziłem sobie z tym zadaniem i z powodzeniem wydostałem się z zamkniętej kombinacji. Po chwili jednak do niej wróciłem, co tym razem było prostsze. Szereg rozpoczynał się stacjonatą, toteż miałem większą szansę na dostosowanie się do wyznaczonej odległości. Równo, uważnie dogalopowałem do pierwszej przeszkody i oddałem skok we wskazanego miejsca, w skoku mocno ciągnąc szyją i starannie oraz wysoko podnosząc kończyny. Po wylądowaniu od razu przeniosłem ciężar ciała na zad, zapewne z nieocenioną pomocą Nadyi, po czym oddałem kolejny skok, nad drugim członem. Uporawszy się z zamkniętą kombinacją do końca, zatoczyłem obszerny łuk do ostatniej przeszkody. W dystansie nieco poszerzyłem foule, co zagwarantowało mi oddanie ostatniego skoku z nieco większego tempa niż dotychczas. Nie przeszkodziło mi to jednak w przeniesieniu ciężaru ciała na zad i oswobodzenia przodu, dzięki czemu skok nie wypadł płaski, a odpowiednio okrągły i daleki. Lądując cicho parsknąłem, po czym w równie energicznym galopie minąłem celowniki. Dopiero wtedy poczułem schodzącą ze mnie presję i zwolniłem do wolnego galopu, a następnie kłusa i stępa, którym opuściłem parkur już całkiem rozluźniony. /zt
_________________

If you give me your eyes,
I will be your wings...

paszport | galeria
 
 
     
Krakatau
Ujeżdżeniowiec


Płeć: ogier
Wiek: 12lat
Rasa: Achał-tekiński
Właściciel: Christian Levrull
Cena: £3250

Doświadczenie w skokach: 75
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 128
Doświadczenie z lonżowania: 52
Kondycja: 49
Szybkość: 41
Klasa startów: Ujeżdżenie: N

Wysłany: 2016-12-21, 22:57   

Ogier chyba za bardzo wkręcił się w skoki, bo nagle wstąpiła w niego jakaś kosmiczna siła, a on zaczął się nieco buntować (co było u niego totalną rzadkością). Już na rozprężalni zaczął dokazywać, caplując i starając się nawiać spod prowadzenia Amazonki.
Na parkur wbiegł sprężystym kłusem, nerwowo rozglądając się dookoła. Zatrzymał się na linii startu, niecierpliwie wyczekując upragnionego sygnału do ruszenia. Gdy ten nastąpił, nie do końca zrozumiał się z Mercedes, nie ruszając od razu. Wykonał dwa kroki szybkiego kłusa, by dopiero wtedy ruszyć galopem. Mogłoby się wydawać, że tempo było trochę za mało dynamiczne, ale Krak wbrew pozorom był już podmęczony pierwszą rundą i najzwyczajniej mu się nie chciało.
Pierwsza przeszkoda nie sprawiła im najmniejszych problemów, chociaż Cremello kompletnie zignorował siedzącą na jego grzbiecie brunetkę. Po swojemu doszedł do oksera, oddając dosyć mocny i daleki skok. Wylądował na lewą nogę i skierował się obszernym najazdem na szereg. To z kolei dało mu więcej czas na kombinowanie, przez co Achał usiłował nawiać dziewczynie w bok. Ostatecznie udało im się pokonać zarówno pierwszy jak i drugi człon, chociaż nie bez burzliwej wymiany zdań.
Niestety Mercedes zamiast zaskoczyć kopytnego, podobnie dała mu czas na wybryki obszernym najazdem. W tym przypadku Krakatau również okazywał swoją niechęć do szeregu, próbując wyłapać słabe strony w prowadzeniu Zawodniczki. Dopchnięty siłą do przeszkody oddał dość marny skok, na szczęśnie nie strącając przy tym żadnego drąga. I chociaż tuż po lądowaniu został wzięty ‘’na siebie’’, zadarł do góry łeb i po swojemu rozciągnął się do przeszkody, ostatecznie oddając dłuższy skok niżeli było to konieczne. Parsknął z niezadowoleniem i gwałtownie zarzucił łbem, okazując swoje podirytowanie. Nie ma co się dziwić – cholernie nie lubił być trzymanym na pysku, o czym kobieta na dobrą sprawę nie mogła wiedzieć.
Tripplebarre wzbudził w nim mieszane uczucia, ale jednocześnie zmusił do większego skupienia. Krak nabrał większej prędkości, zaokrąglił się nieco i z uwagą zaczął wpatrywać się w konstrukcję. O dziwo w tym przypadku nie dokazywał, idąc pewnie przed siebie. Efektownie wybił się z zadu, mocno podkurczając przody do klatki piersiowej. Wyciągnął swobodnie szyję, frunąc nad ów elementem parkuru jak szybowiec. Wylądował z cichym stęknięciem i po przekroczeniu celowników zaczął zwalniać, by ostatecznie udać się do stajni na odpoczynek.

z/t
_________________


Rezerwuję wizerunek konia Kambarbay


♡♡♡♡♡♡♡

28.01.2020 - przekucie na 2
 
     
Corleone Olshansky
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 7 lat
Rasa: selle français
Wzrost: 162 cm

Ostatni trening: 20.08 - skoki - Luke Sugarman
Właściciel: Christian Levrull
Cena: £3050

Doświadczenie w skokach: 185
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 21
Doświadczenie z lonżowania: 30
Kondycja: 44
Szybkość: 75
Klasa startów: Skoki: C1

Wysłany: 2016-12-23, 10:48   

Ukryj: 
Luke napisał/a:
Corleone Olshansky napisał/a:
...


Siłą rzeczy jeździec poleciał trochę do przodu przy zatrzymaniu, całe szczęście tylko tułowiem bo i samo wyhamowanie nie było tak całkiem gwałtownie. Westchnął ciężko trochę zły na siebie, że nie zmienił ćwiczenia na prostsze kiedy zauważył stopniowo rosnące trudności, niemniej jednak mądry był dopiero po szkodzie, chociaż i to jakiś tam nikły plus. Sam bardzo lubił skoki z kłusa bo idący z nimi większy wysiłek przekładał się na wzmacnianie mocy wybicia, a zatem zadu. Postanowił jednak tym razem już nie denerwować tym ogiera a skupić się już na jednym elemencie, konkretnie skakanie cavaletti. Rozumiał, że dla zapalonego sportowca takie małe gówienka nie były prawdziwymi przeszkodami, ale nie zmieniało to faktu, że powinien przez nie zarówno swobodnie przechodzić, jak i skakać, w zależności od sygnałów siedzącego na górze.
Wykręcił go do boku i wypchnął do stępa, w którym zostali przez krótką chwilę podczas gdy brunet wyjaśniał nowe ustawienie przeszkód. Skończywszy mały wykład doprowadził wodze do porządku i wysłał Korka do kłusa, chcąc go przez moment zająć wygięciami w swobodnym roboczym tempie. W tym czasie ustawiono im na tej samej linii co wcześniej dwa koziołki, jednakże z odstępem na dwie foule a za nimi śmieszny twór powstały z postawienia cavaletti na cavaletti - dzięki czemu powstała stacjonata o wysokości około 60 centymetrów, również oddalona o dwie foule od poprzedzających ją, zdaniem Sugarmana, jak najbardziej przeszkód. Mając już gotowy szereg przygotował Olshanskyego na przejście do galopu serią półparad by następnie po ustabilizowaniu tempa nakierować go na wspomnianą kombinację. Tym razem byli w galopie, Luke chciał przede wszystkim uniknąć starć i spięć na koniec treningu, co nie zmienia faktu, że nie miał zamiaru globalnie rezygnować ze skoków z kłusa. Tak czy siak ustąpił, domyślając się że ten chód będzie wystarczającą sugestią dla gniadosza, że oto sygnały do skoku faktycznie powinny skutkować oddaniem skoku, nawet przez taki biały wypierdek :lol: Oczywiście przy tak niskich lotach jego półsiad był tylko nieznaczny aby móc szybko wracać do siodła i dosiadem napędzać (chociaż bez nakazywania zwiększenia prędkości, a to jeździecki paradoks) do oddania kolejnego skoku. Przed ustawionymi na sobie koziołkami szczególnie uważał i wyraźniej go wysyłał na przeszkodę, domyślał się bowiem, że ogier mógł mieć jakieś obiekcje co do powstałej konstrukcji. Jeżeli wszystko było w miarę okej i nie dało się poznać po gniadym, że szereg jest ponad jego siły, skoczyli go z drugiej nogi, natomiast jeśli dalej się opierał cavaletkom, wówczas poprosił o zwiększenie odległości do trzech fouli dla raczej sporego konia i trochę bardziej go przycisnął, w razie potrzeby ratując się głosem. O ile ogier miał jeszcze siłę, co jeździec ocenił po drugim bądź trzecim/czwartym poprawkowym podejściu, polecił zostawienie pierwszego kozła, na drugi w odległości dwóch fouli postawienie jednego, natomiast zamiast trzeciego, który wcześniej był podwójny, zbudowanie normalnego oksera 80 z przodu, 90 z tyłu i 50 rozpiętości, jeśli chodzi o odległość to dzieliły go 3 foule od podwójnego kozła. Taki twór również po jednym razie na każdą nogę z galopu, a zakładając, że tym razem obyło się bez nieprzyjemnych zawahań, chętnie nagrodził ogiera stopniowym oddaniem wodzy w galopie i poklepaniem po szyi. Kolejno przeszli do kłusa, w którym Luke postarał się go jeszcze ładnie powyciągać w dół, następnie do swobodnego stępa. Oczywiście to optymistyczny scenariusz, bo w razie sprzeciwów podczas dwóch ostatnich ćwiczeń musiał ustawić szereg posłuszeństwa - składający się z oksera 50-60-40 i stacjonaty 60 centymetrów, coby tylko oddać jakieś dobre skoki i móc takim w miarę dobrym akcentem zakończyć trening. Niby dzisiaj nie galopowali dużo, aczkolwiek zdaniem bruneta naskakali się mimo wszystko sporo i już tyle im starczyło.
Poluźnił mu popręg i po solidnym rozstępowaniu zabrał do stajni.

/zt


Odszedł spod przeszkody stępem, w trakcie którego cały czas szastał nerwowo ogonem i kulił uszy, swoją frustrację wylewając na wędzidło, które bez litości zagryzał i na zmianę mielił w pysku. Wysłany do kłusa pierwszy krok zrobił mocno pod górę, jakby chciał zagalopować, by ostatecznie pozostać w oczekiwanym chodzie. Przez chwilę krążył po hali, stopniowo spuszczając z tonu, aż został poproszony o zagalopowanie, co uczynił bezzwłocznie. Nie rozpędzając się, ruszył na linię ustawianych przeszkód. Rzeczywiście galop okazał się wystarczającą sugestią dla konia, chociaż sposób w jaki pokonał cavaletkę, zarówno pierwszą jak i drugą, ciężko było nazwać skokiem samym w sobie. Po prostu przegalopował przez oba drągi, nad każdym robiąc jedną obszerniejszą foule galopu, co zresztą było wystarczające do pokonania tego rodzaju "przeszkód". Kolejno stanął przed zadaniem pokonania ustawionych na sobie cavaletti, co w pierwszej sekundzie nieco go zdziwiło, jednak nie na tyle by miał ponownie odmówić skoku. Tym razem włożył trochę siły w odbicie, ale wciąż nie poczuwał się do tego, by zacząć się starać, toteż ledwie podniósł nogi, znajdując wystarczająco dużo siły by pokonać przeszkodę bez tego. Po oddanym skoku parsknął głośno i pociągnął łeb do dołu, szybko jednak wracając do poprzedniego ustawienia. Zatoczywszy porządny łuk, ponownie zmierzył się z tym samym szeregiem przeszkód, tym razem z drugiej nogi, co także nie sprawiło mu większego kłopotu.
Po krótkiej chwili przerwy na techniczne poprawki, przed Olshanskim stanęło jeszcze inne zadanie, nieco bardziej wymagające niż poprzednie. Chociaż był już mokry, choć wciąż chyba bardziej z nerwów niż wysiłku, miał jeszcze siłę do pokonania kolejnego szeregu. Po ponownym zagalopowaniu został skierowany na linię przeszkód i równo dogalopował do cavaletti, przez którą "przeskoczył" robiąc większy "skok" galopu, po czym równie niedbale co ostatnio zmierzył się z podwójnym kozłem, by na końcu zostać zaskoczonym nieco bardziej wymagającą przeszkodą, której już tak nie zlekceważył. Naturalnie poskutkowało to lepszą postawą w samym skoku, bowiem nie tylko wyżej podniósł nogi, ale również lekko zapracował szyją w celu zachowania lepszej równowagi w locie. Przy drugim podejściu, tym z drugiej nogi, Olshansky już na drugim członie zaczął się mocniej starać, dzięki czemu całość wypadła stosunkowo płynnie w porównaniu do pierwszego razu. Kolejno zaczął opuszczać łeb w galopie w miarę wydłużających się wodzy, aż wreszcie przeszedł do kłusa, w którym szedł wyjątkowo luźno jak na siebie. Na sam koniec treningu przeszedł do stępa, w którym spędził kolejne dziesięć do piętnastu minut i opuścił halę wraz z Lukiem. /zt
_________________
‘ just because it HURTS
doesn't m e a n you're gonna die '



+ darmowe wpisowe na 1 zawody
 
     
Marshmallow
Ujeżdżony


Płeć: ogier
Wiek: 5 lat
Rasa: koń trakeński
Właściciel: Jonah Wrens
Cena: £1150

Doświadczenie w skokach: 76
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 20
Doświadczenie z lonżowania: 26
Kondycja: 32
Szybkość: 70
Wysłany: 2016-12-23, 11:54   

Młodzież przemieliła parokrotnie wędzidło w pysku w odpowiedzi na jego dziwne ruchy w paszczy. Dla Marsha wszystko zdawało się być interesujące i warte uwagi, dzięki czemu nie przegapiał żadnego sygnału, a wręcz zastanawiał się, czemu on służy. Na pewno można go było nazwać dobrym i grzecznym dzieckiem, do tego pojętnym i oczywiście śliczniutkim. :lol:
Odstawienie wewnętrznej wodzy do boku rzeczywiście lepiej skutkowało u młodych koni, u tego panicza nie było inaczej. Czując jak od wewnątrz "otwiera mu się przestrzeń" a do tego zauważając, jak Jonah swoim ciałem starał się go uformować po krzywiźnie ruchu, załapał o co chodzi i mimo, że łuk wyszedł nierównomierny jak to często bywa przy początkach, dało się wyczuć dobrą wolę trakena i jego chęć podołania zadawanym ćwiczeniom, co skutkowało na pewno nie idealnym wykonaniem, ale widoczną próbą odnalezienia właściwej drogi do zrealizowania celu. Na drugą stronę poszło już lepiej, Mallow co prawda nie wyginał się jak rasowy plastuś ale szedł już w dobryn kierunku.
_________________

•
cześć! nazywam się
» M A R S H M A L L O W «
•

jestem jeszcze młody i rozbrykany
trochę ze mnie psotnik a trochę przytulas
lubię wiele rzeczy, między innymi smakołyki
inne też mogą być, na przykład » Jonah «

• zapis • paszport • galeria •



mogę Ci się wydać trochę powściągliwy
ale gdy tylko mnie do siebie przekonasz
zobaczysz we mnie coś ekstra!

póki co dopiero rozwijam swoją jezdność
byś za jakiś czas mógł śmiało zbierać
szczenę z podłogi na mój widok!

» osiągnięcia «
na razie loading

•

anulowanie zrzutki w kolejnych zawodach skokowych
 
     
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2016-12-23, 14:33   
   Tytuł: Hodowca


Do samego dnia zawodów Jessie towarzyszyło wrażenie, że wzięła na siebie trochę za dużo, ale gdy przyszło co do czego, zapomniała o swoich obaw. W tym konkursie startowała tylko na jednym koniu, ale to nie zwolniło jej z rzetelnego przygotowania się do programu oraz do samego występu. Konkurs klasy L rozgrywał się w porannych godzinach, był też dość mocno obsadzony, toteż znajdując się gdzieś na początku listy startowej, miała czas na samodzielne przygotowanie konia, a także czas na zajęcie się resztą - tuż po ukończonym przejeździe. Niemniej, po treściwej, aczkolwiek solidnej rozgrzewce była gotowa - czy może raczej oboje, razem z Bloo, byli gotowi - do zaprezentowania programu pod okiem komisji.
Ruszyła kłusem roboczym wokół czworoboku, od początku jadąc w pełnym siadzie, który w jej przypadku zawsze prezentował się elegancko. Miała świetną równowagę, która w połączeniu z wyczuciem oraz doświadczeniem pozwalały Jessie na taką prezentację, której chyba nikt by się nie powstydził. Prowadziła Bloo na zewnętrznej wodzy, wewnętrzną delikatnie pulsując i zachęcając konia do odpuszczenia w potylicy, przy jednoczesnej pracy dosiadu i łydek, którymi aktywizowała zad konia i pilnowała go w kłodzie by nie krzywił sylwetki. W dniu dzisiejszym nie miała srokatemu nic do zarzucenia - nie tylko zachowywał się z zawodów na zawody coraz lepiej, to jeszcze był rozluźniony i skoncentrowany na swoim zadaniu, co procentowało w ocenach.

Przy wjeździe na czworobok Jessie podparła konia wewnętrzną łydką, pomagając mu wejść w zakręt, po czym wyprostowała go i prowadząc go w łydkach i na równej długości wodzach, wjechała przez rozsunięte szranki czworoboku. Mając utkwiony wzrok w budce sędziowskiej z naprzeciwka, poprowadziła Bloo po linii prostej i zwyczajowo zatrzymała go w połowie, poprzedzając wspomniany manewr paroma półparadami. Przy zatrzymaniu nie zapomniała też o zamknięciu konia w łydkach, dzięki czemu udało jej się utrzymać go w ustawieniu, którego główną rolę odgrywał podstawiony zad. Z uśmiechem ukłoniła się sędziom i ponownie ruszyła kłusem, idealnie wpasowując się we wcześniejsze tempo. Na linii środkowej wszystkie błędy były widoczne z daleka, ale zawodniczce udało się ich uniknąć, nie licząc drobnego usztywnienia przy zakręcie prawo. W końcu budka sędziowska jest taka straszna, prawda? Natychmiast wykonała krótką półparadę, mającą na celu odwrócenie uwagi Bloo i jakby nigdy nic pojechała dalej, im dalej będąc od budki, tym wyraźniej czując że srokatemu wraca wewnętrzny luz. Kolejno poprowadziła konia po serpentynie o jednym łuku i ukończywszy ją, w narożniku przesunęła zewnętrzną łydkę za popręg, wewnętrzną pozostawiła na popręgu i trzymając kontakt na wodzy, wypchnęła Bloo biodrami do galopu na prawą nogę. Przejście było płynne i zrównoważone, co pozwoliło Jessie na szybkie zgranie się z koniem, którego dalej poprowadziła wzdłuż szranek, każdą foule nienachalnie dyktując mu dosiadem i pilnując go w łydkach by trzymał jednakowe tempo. W połowie długiej ściany rozpoczęła koło o średnicy dwudziestu metrów, której dochowała podczas całego rysunku, nie mając najmniejszych wątpliwości co do tego, że zrobiła to dobrze. Mimo tego, że cofnęła nieco wewnętrzne ramię, tym samym lekko rotując kręgosłup i przekazując Bloo sygnał do tego samego, nie była przechylona na żadną stronę. Cały czas siedziała prosto, w równowadze, miękko podążając biodrami za ruchem konia, dzięki czemu srokacz nie miał problemu z utrzymaniem galopu, a nawet ze spróbowaniem samoniesienia, którego na pewno by nie osiągnął gdyby Jess wytrącała go z rytmu bądź pochylała się do przodu. Zamykając koło wykonała półparadę i przytrzymała konia udami oraz krótkim spięciem krzyża, uzyskując w ten sposób przejście do kłusa, który w dalszym ciągu wysiadywała. Pierwsze kroki były nieco zbyt pośpieszne, co skorygowała kolejną półparadą, pomagając zrównoważyć się koniowi po galopie. Był w końcu jeszcze całkiem młody, dopiero wdrażał się w czworoboki, toteż drobne błędy były nieuniknione. Na przeciwległej ścianie rozpoczęła kolejne koło o tej samej średnicy, zgodnie z programem zaczynając anglezować na dobrą nogę. Podpierając konia łydkami, pulsacyjnym działaniem wodzy zachęciła go do przeżuwania kiełzna i jednocześnie poluźniła nieco palce, pozwalając Bloo na wyżucie wodzy. Była zadowolona ze stopnia, w którym to zrobił, jednocześnie zachowując przy tym nienaganną równowagę - z lekkim przodem i podstawionym zadem. Zamykając koło ponownie nabrała wodze i dalej kontynuowała jazdę na wprost, by w połowie krótkiej ściany wykonać przejście do stępa. Był to jeden z lepszych chodów srokatego, wypracowany głównie poprzez trening, toteż Jess nie bała się o noty ani za stęp pośredni, ani za swobodny, który nastąpił po chwili, podczas zmiany kierunku przez przekątną. Oddała koniowi wodze, umożliwiając swobodne rozprostowanie szyi i samymi łydkami pilnowała by raźno kroczył przed siebie, wyraźnie przekraczając ślady przednich kopyt tylnymi.

/1-8
_________________




 
 
     
Naomi Eaton
Instruktor
★


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat (07.07.1993)
Wzrost: 174 cm

Ostatni trening: 05.2020 - skokowy - Angel's Wings
Podopieczny: Friskey Whiskey, Angel's Wings, Dark Princess Intentians, Maebashi, Charmeur - konie; Flava, Java - kotki.
Pieniądze: £3514

Punkty doświadczenia: 264
Skoki: 94
Ujeżdżenie: 50
Cross: 84
Obycie z koniem: 36


Wysłany: 2016-12-23, 15:15   

Z dwóch koni na których miała dzisiaj startować, Siviento znała dłużej, co jednak nie oznacza, że była go bardziej pewna. Wciąż był młodym koniem, który nie dość, że miewał czasami swoje własne pomysły na życie, to jeszcze nie miał do końca rozwiniętej równowagi i przede wszystkim był dopiero na początku swojej treningowej kariery. Nie można było więc wymagać od niego cudów, czego Naomi była jak najbardziej świadoma.
Pomyślnie ukończywszy rozgrzewkę, po wyczytaniu swojego nazwiska przez spikera, ruszyła roboczym kłusem wokół czworoboku, poddając gniadego ostatnim przygotowaniom przed startem. Czuła, że robił wielkie oczy przejeżdżając w pobliżu budek sędziowskich czy kwiatów, ale były to elementy, z którymi chcąc nie chcąc musiał się oswoić, w czym Naomi wspierała go na miarę swoich możliwości. Przez całe jedno okrążenie anglezowała, wyznaczając Siviento rytm kłusa, i dopiero przy drugim okrążeniu usiadła w siodle, kontynuując kłus w dosiadzie ćwiczebnym. Po rozsunięciu szranek skierowała wierzchowca do wjazdu i w zakręcie pomogła mu w zachowaniu równowagi i w zabraniu za sobą zadu. Kolejno kontynuowała kłus na wprost, by w literze X wykonać pełną paradę poprzedzoną paroma półparadami. Najwyraźniej jednak zbyt delikatnie domknęła konia w łydkach, bo ten odstawił lewy tył przy zatrzymaniu, co Naomi skorygowała poprzez lekkie cofnięcie i dociśnięcie lewej łydki. Kolejno ukłoniła się sędziom i po chwili ponownie ruszyła kłusem, by u końca środkowej linii skręcić w prawo. Sam zakręt wyszedł dość ścięty zważywszy na niechęć Siviento do zbliżenia się do budki sędziowskiej, ale Naomi nie przywiązała ku temu większej wagi i w zamian starannie wyjechała narożnik, z którego rozpoczęła serpentynę o jednym łuku biegnącą przez X. Podczas wykonywania figury zadbała o prawidłowe ustawienie, dokładnie takie jak przy jeździe po półkolu, bo serpentyna nie była niczym innym. Kończąc ją w literze F, uprzedziła młodzika półparadą o kolejnym przejściu, tym razem do galopu. Między wspomnianą literą, a literą A, Naomi przesunęła zewnętrzną łydkę za popręg i docisnąwszy obie do boków gniadego, wypchnęła go z bioder do galopu, na wodzy utrzymując stały, ale i elastyczny kontakt z pyskiem. Chociaż samo przejście było zadowalające, to jednak sama jakość galopu pozostawiała nieco do życzenia - był on przede wszystkim zbyt płaski, zważywszy na rasowe predyspozycje konia, ale dało się to jeszcze wyciągnąć w dalszym treningu. Niemniej, kolejnym elementem było koło o średnicy dwudziestu metrów, które blondynka rozpoczęła w literze E. Udało jej się zachować odpowiednią średnicę oraz prawidłowy rysunek koła, ale ponownie - galop gniadego wymagał dopracowania, brakowało mu jeszcze siły by dojść do tak cenionego samoniesienia. Wracając na ścianę przytrzymała konia udami i krótko spięła krzyż, uzyskując przejście do kłusa roboczego, którym kontynuowała jazdę wzdłuż płotków aż do połowy przeciwległej długiej ściany, na której zaczęła takie samo koło jak przed chwilą, ale w kłusie. Ponadto zaczęła anglezować, jednocześnie prosząc Siviento o żucie z ręki, które było sprawdzającym umiejętności konia ćwiczeniem w tym programie; nie można powiedzieć, by gniady zawiódł, ale sędziowie oczekiwali jednak głębszego zejścia w dół i nieco lepszej równowagi, chociaż i tak mieli łagodne spojrzenie na folbluta, który nawet wyglądał jeszcze na dzieciaka, mimo przepisowych czterech lat. Kończąc koło w literze B, ponownie nabrała wodze i usiadła z powrotem w siodle by kontynuować jazdę na wprost. W połowie krótkiej ściany przeszła do stępa pośredniego, a następnie weszła na przekątną, po uprzednim głębokim wyjechaniu narożnika. Jadąc po przekątnej oddała koniowi wodze, pozwalając na swobodne rozprostowanie szyi i pilnowała go w samych łydkach, by nie dryfował po linii ani nie przysypiał, co w jego przypadku raczej było mało prawdopodobne.

/1-8
 
     
Charleston
Ujeżdżeniowiec
dressage savage


Płeć: ogier
Wiek: 8 lat
Rasa: koń hanowerski
Właściciel: Jessica Wrens
Cena: £3150

Doświadczenie w skokach: 11
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 133
Doświadczenie z lonżowania: 83
Kondycja: 64
Szybkość: 21
Klasa startów: Ujeżdżenie: N

Wysłany: 2016-12-23, 23:26   

Ukryj: 
Oliver Pelerieux napisał/a:
W pewnym momencie zaprzestałem wykonywania ćwiczeń w kłusie i jadąc kłusem po ścianie, na koniu o wyprostowanej sylwetce, przygotowałem go do zagalopowania. Chciałem sprawdzić jak ruszał się w każdym z chodów, a poza tym swobodny galop także dobrze służył osiągnięciu rozluźnienia. W każdym razie usiadłem w kłus ćwiczebny, robiąc to miękko, bez usztywniania się, dzięki czemu Charleston miał szansę pozostać rozluźnionym w stopniu, który udało mi się dotąd wypracować. O samym zagalopowaniu uprzedziłem kasztana półparadą, po czym przesunąłem zewnętrzną łydkę za popręg, wewnętrzną zostawiając na popręgu i nie tracąc kontaktu z pyskiem, biodrami wypchnąłem konia do galopu. Dzięki miękkiej ręce bez trudu nadążyłem za ruchem pyska konia przy pierwszej foule galopu, o ile była ona mocniejsza, co niekiedy miało miejsce w przypadku niektórych koni. W każdym razie, uzyskawszy przejście do wspomnianego chodu, przeszedłem do półsiadu, pozwalając ogierowi na swobodny galop. Pilnowałem aktywnego, równego tempa w łydkach, a nawet użyłem bata, jeżeli zaistniała taka potrzeba. Zależało mi na tym by Charleston się odblokował, rozbujał, odnajdując przyjemność w ruchu naprzód. Galop wokół hali jak najbardziej temu sprzyjał, pod warunkiem, że nie było to spacerowe tempo przez nóżkę. Jeżeli czułem, że ogier chce zejść głową do dołu, umożliwiłem mu to stopniowym wypuszczaniem wodzy. Ideałem byłoby trzymanie wodzy za sprzączkę i aktywny galop wzdłuż ścian, ale na hali działo się trochę za dużo, a ja też nie do końca wiedziałem, czego mogę oczekiwać po koniu, toteż cały czas sprawowałem nad nim kontrolę, mimo iż pozornie dostał sporo swobody. Liczyłem się z prawdopodobnie niezbyt dobrą kondycją konia, toteż po dwóch okrążeniach hali w galopie na lewo, przeszedłem do kłusa i przez środek hali zmieniłem kierunek, by na prawo wykonać dokładnie to samo. Chyba, że po drodze doszło do jakiegoś nieoczekiwanego zwrotu akcji.



Co prawda zdarzało mu się widywać duchy w różnych dziwnych miejscach, jednakże do tej pory udało się nie napotkać na drodze nic podobnego, stąd nie doszło do żadnych zakłóceń w ruchu w postaci spłoszenia się. Na szczęście dla ich obu Oliver nie był laikiem w jeździectwie i miał naprawdę dobre podejście idące w parze z nienagannym dosiadem, na który kasztan był bardzo wyczulony. Oprócz kiedyś fenomenalnego, dziś niestety przygaszonego ruchu, cechował się właśnie bardzo dużą wrażliwością na wszystkie pomoce związane z ciężarem ciała, a zatem z ogromną łatwością wyłapywał wszelkie zachwiania w równowadze dosiadu jak i każde usztywnienie jeźdźca, na które zwyczajowo odpowiadał pogłębionym własnym usztywnieniem. Jako, że nie musiał się spinać gdy bereiter wszedł w kłus ćwiczebny, bez zakłóceń rozpoznał pomoce do zagalopowania, ale w chód ten wszedł z małym opóźnieniem. Szedł płasko i w slow motion, jednakże zaktywizowany przez mężczyznę zwiększył nie tylko szybkość, ale i zaangażowanie, dodatkowo czując odciążenie grzbietu niemalże od razu rozpoczął proces stopniowego rozluźniania, zaokrąglania sylwetki, po połowie okrążenia nawet zaczął nieść nisko głowę. Taka swoboda w połączeniu z wymogiem aktywnego poruszania się działała nań leczniczo, i chociaż przeszedł do niższego chodu w dosyć młodzikowym stylu, to niedługo po tym szedł chętniejszym kłusem by drugie zagalopowanie wykonać niemalże bezzwłocznie. Tym razem szybciej poszedł w dół, nawet zaczynając sobie parskać. Nawet zapaliła się jakaś mała dioda w jego móżdżku, że w sumie to ruch do przodu przecież jest taki fajny i tak go kiedyś lubił.
_________________

C H A R L E S T O N
××× D I S A S T E R P I E C E ×××

doskonałe predyspozycje do ujeżdżenia wynikające z budowy
wizerunek koni Duvalier & Charmeur



××× paszport ×××

jego elektryczność na pomoce i dynamika ruchu
dzięki odpowiednio prowadzonemu treningowi znów imponują
zaczął szanować łydkę i chętniej dochodzi do ręki
chłodne piękno w nowoczesnym sportowym typie
delikatna mimoza z dystansem do ludzi
just deal with it

××× osiągnięcia ×××

I msc dressage N pod Jessie
I msc dressage P pod Jessie
II msc dressage P pod Oliverem
in progress
...

×

 
     
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2016-12-24, 13:01   
   Tytuł: Hodowca


Po ostatnich zawodach jasnym się stało, że Lumiere trafi w ręce Jess na stałe. Kobyłka spodobała się brunetce mimo swoich humorów, które zresztą można było jej wybaczyć ze względu na niewątpliwy talent.
Oczywiście Jessie postanowiła zaprezentować hanowerkę także na tych zawodach, bardziej jednak kierując się chęcią rozsławienia klaczy i doświadczenia jej w różnych zawodach niż chęcią wygranej. Stąd też podeszła do rozgrzewki jak i samego przejazdu na luzie, nie zapominając jednak o rzetelnym nauczeniu się programu oraz o przygotowaniu do przejazdu - wszystko musiało się rewelacyjnie prezentować. Po przebytej rozgrzewce i wyczytaniu swojego nazwiska, zawodniczka ruszyła w stronę czworoboku, wokół którego zakłusowała, od początku jadąc w pełnym siadzie. Czekając na rozsunięcie szranek podjęła ostatnie działania służące zrelaksowaniu i skupieniu Lumiere, z czym jak się okazało, nie było większego problemu. Klacz najwyraźniej była wystarczająco obyta z zawodami i mimo swojej reaktywności typowej dla ujeżdżeniowca, nie zwracała większej uwagi na otoczenie.

Wjechała kłusem roboczym przez rozsunięte szranki na linię środkową czworoboku, podczas czego siedziała w nienagannej równowadze, idealnie prosto, tego samego wymagając od Lumiere; prowadząc ją w łydkach i na wodzach o równej długości uniemożliwiła klaczy ewentualne dryfowanie zadem po linii środkowej bądź krzywienie się w szyi, w czego rezultacie zaliczyły ten element wzorowo. Zatrzymanie do ukłonu w literze X uprzedziła półparadą, w oczekiwanym punkcie wykonując pełną paradę; przytrzymała siwkę udami, jednocześnie zamykając ją w łydkach w celu utrzymania skróconej sylwetki i na samym końcu domknęła rękę. Kolejno ukłoniła się sędziom i po chwili ponownie ruszyła kłusem na wprost, tak jak przed chwilą pilnując wyprostowania. Skręcając w C w prawo, półparadą skupiła na sobie uwagę Lumiere, odwracając ją od komisji sędziowskiej, która mogła, lecz nie musiała zaintrygować bądź zaniepokoić klaczy. Następnie starannie, głęboko wyjechała narożnik łączący krótką ścianę z długą i dalej kontynuowała jazdę na wprost aż do połowy długiej ściany, gdzie skręciła w prawo, nie zapominając o podparciu konia łydką w celu zabrania zadu za sobą. Przecinając linię środkową zmieniła ustawienie, w którym dotąd prowadziła Lumiere (teraz prawa, a nie lewa wodza stała się tą zewnętrzną) i skręciła w lewo, zmieniając dotychczasowy kierunek ruchu. W literze A Jessie skręciła na linię środkową, by zaraz po wyprostowaniu rozpocząć ustępowanie od łydki w prawo aż do litery R. Prawa łydka aktywizowała, chcąc zachować dążność ruchu do przodu, lewa łydka natomiast miała działanie przesuwające (położona o szerokość dłoni od popręgu), proszące o ruch w bok. Lewą wodzą działała pulsująco, natomiast prawą podtrzymującą, ostatecznie otrzymując delikatnie zaokrąglenie szyi i oparcie na zewnętrznej wodzy. Po powrocie na ścianę wykonała półparadę, wyprostowała siwkę i dalej pojechała do C, w którym wykonała zagalopowanie. Uprzedziwszy o nim Lumiere, przesunęła zewnętrzną łydkę za popręg, wewnętrzną pozostawiła na nim i utrzymując elastyczny kontakt z pyskiem, biodrami wypchnęła klacz do galopu. Po udanym przejściu na długiej ścianie poprosiła Lumiere o wydłużenie galopu, które było jednak dość skromne i co z pewnością wymagała dopracowania. Klacz rzeczywiście poszerzyła ramy, ale straciła nieco na tendencji do galopu pod górkę. Przed literą V Jessie wykonała półparadę, po czym skierowała klacz na koło o średnicy 15 metrów we wspomnianej literze, w jego połowie biorąc ją mocniej na siebie w celu powrotu do galopu roboczego. Nie wyszło jej to tak, jakby tego chciała, zważywszy na samą jakość przejścia, ale nie zamierzała też tego rozpamiętywać. Wróciła na ścianę, by z następnego narożnika (F) wejść na przekątną. W jej połowie przytrzymała klacz dosiadem i półparadą, przechodząc tym samym do kłusa, w którym dojechała do końca przekątnej. Starannie wyjechała narożnik, by z kolejnego ponownie wejść na przekątną (MXK), na której zamknęła klacz w łydkach i lekko przesunęła dłonie do przodu, prosząc o wydłużenie wykroku, podczas gdy sama zaczęła anglezować, nie zapominając o zmianie nogi w X. Kończąc przekątną z powrotem wróciła do tempa roboczego.

/1-8
_________________




 
 
     
Elizabeth White
Zawodnik
Allrounder


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat (18.04.1993)
Wzrost: 175 cm

Ostatni trening: 26.02.2020 - skokowy - Petit Coeur
Podopieczny: Volstrup'gaards Comet, Fabiola, Petit Coeur, Shamrock, Panta Rhei, Carisma, Despacito, Florencio II, Latte Macchiato
Pieniądze: £4638

Punkty doświadczenia: 314
Skoki: 161
Ujeżdżenie: 72
Cross: 53
Wyścigi: 2
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2016-12-24, 16:17   

Gdy na jaw wyszła chęć do pędzenia, Elizabeth jeszcze mocniej zaangażowała się w pracę z kopytną, nie pozwalając jej na samowolkę. Przytrzymywała ją za każdym razem, gdy ta próbowała wyrwać na przeszkodę. Co prawda klacz z dużym poszanowaniem pokonała wszystkie człony, ale Brunetka po raz kolejny postanowiła wykonać identyczny najazd. Unormowała tempo i rytm galopu, by po chwili najechać prostopadle do pierwszego elementu. Upominała swoją kompankę licznymi półparadami, skrupulatnie przytrzymując ją w razie potrzeby. Jednocześnie starała się zgrać z ruchem gniadej, zapewniając jej swobodę ruchów podczas skoku. O ile wyszło im przyzwoicie, El pochwaliła Petit poklepaniem po szyi i pozwoliła jej zwolnić do kłusa, a chwilę później do stępa.
Tym akcentem postanowiła zakończyć trening. Wpierw jednak poluzowała popręg i porządnie występowała WKKW'istkę na długiej wodzy.

z/t
_________________

    ...............Breakfast at Tiffany's and bottles of bubbles
    ...............G i r l s..w i t h..t a t t o o s..w h o..l i k e..g e t t i n g..i n..t r o u b l e
    ..............................» E L I Z A B E T H..W H I T E «


    T H E Y..C A N..S A Y..W H A T ..T H E Y ..L I K E
    I just want you close where you can stay forever
    You can be sure that it will only get better. it's complicated » Bastian
    So I love when you call unexpected, cause I hate when the moment's expected.
    ..............................pms » 1

    ...............L a s h e s..a n d..d i a m o n d s,..A T M..m a c h i n e s
    ...............BUY MYSELF ALL OF MY FAVORITE THINGS


    Real protective with my soul, where you been?
    
Is your GPS even on, where you been?

    f r i e n d s » OLIVER, AILEEN, ANNE HOWARD



    @edit by Delfinek


30% zniżki na zakup konia
 
     
Francesca


Płeć: kobieta
Wiek: 18
Zawód: Doskonały
Partner: Wygląda na znacznie więcej niż ma.
Pieniądze: £4185

Punkty doświadczenia: 15

Wysłany: 2016-12-24, 21:42   

To nie były ich pierwsze zawody wspólne, a każde kolejne przybliżą ich do lepszego zgrania i w końcu sukcesów. Dlaczego zawsze tylko na poważnie trzeba traktować zawody? To wspaniała przygoda i zabawa, a Fran nie zamierzała po prostu sobie tego odpuścić. To był jej jedyny przejazd tego dnia, więc mogła spokojnie siebie i klacz ogarnąć do zawodów. Miały się okazje już poznać i sprawnie im przebiegła praca w stajni, jak i na rozprężalni. Drobny stresik udzielał się jednak dziewczynie, której to były aż drugie zawody. Jednak kiedy miała zdobywać obycie z nimi i doświadczenie jak nie teraz? Jak będzie miała 40 na karku? Nie. W końcu skierowała klacz kłusem w kierunku czworoboku konkursowego, by dać sobie i jej czas na oswojenie się z miejscem.

Otworzono im w końcu szranki, a dziewczyna odetchnęła pełną piersią i skierowała klacz w tamtym kierunku. Starała się wyregulować tempo klaczy do roboczego, wyprostowała klacz i wjechała z nią na linię środkową. Skupiona była na przejeździe i starała się zniwelować swój stres, co niestety nie koniecznie jej wychodziło. Mimo że przymknęła klacz w łydkach, to minimalnie spływały z linii prostej. Fran nie mogła domknąć klaczy jakoś dosiadem, co źle przenosiło się na ustawienie prawidłowe klaczy. Dojeżdżając do X wysłała jej półparady, a w X pełną paradę. Zamknęła ją w łydkach, zblokowała krzyż i ściągnęła wodzę. Udało jej się uzyskać zatrzymanie bez kroków w stępie, usztywniona była i nie stała do końca idealnie prosto. Trzeba było przeżyć i skupić się na ciągu dalszym przejazdu, ukłoniła się w kierunku sędziów i zaraz ponownie wypchnęła ją z krzyża do kłusa. Jej pomoce idealne nie były, ale przynajmniej klacz na nie reagowała i rozumiała. Zaraz wykręciła ją na prawo w kierunku B, kładąc głównie nacisk na słanie pomocy z łydek i wodzy. Dojeżdżając do B wysłała jej kolejną półparadę, by ściągnąć ją zaraz na 15m koło w prawo. Wygięła ją od wewnętrznej łydki, zewnętrzną pilnując jej zadu. Wewnętrzną wodzą nadała kierunek jej ruchowi, zewnętrzną domykając i pilnując zgięcia. Udało im się zachować prawidłowy kształt koła, ale do idealnej harmonii im sporo brakowało. Po wyprostowaniu jej na ścianie, pojechały dalej na wprost przez BFAK. Udało im się nawet dość poprawnie wyjechać narożniki, ale z racji że Fran nie mogła utrzymać stabilnego dosiadu - to się telepała w siodle. Nie trzeba chyba mówić że klaczy się to nie podobało, miała momenty że pod wpływem ów chwiejnych ruchów po prostu zwalniała. Dojeżdżając do K wysłała jej półparadę i wygięła w prawo, by zejść na przekątną czworoboku. Starała się nieco pospieszyć klacz, zmotywować ją do szybszego i efektowniejszego chodu. Udało jej się nawet co nieco polepszyć jakoś chodu, a raczej uzyskać w miarę pośrednie tempo. Niestety przez brak odpowiedniego dosiadu oraz rozłożenia odpowiednich pomocy, nieco im się spłynęło z linii przekątnej. Tempo też idealnie dobre nie było, ale nie było najtragiczniej na świecie. Dojeżdżając do M zwolniła ją nieco do roboczego ponownie tempa, samo przejście było całkiem dobre. Fran nieco spóźniła się z pomocami, a klacz się nieco usztywniła i prawie że ścięły zakręt. Na szczęście udało im się utrzymać prawidłowe tempo na ścianach czworoboku oraz wyjechać narożniki, by zaraz znaleźć się w połowie długiej ściany. Tam ponownie ściągnęła ją na koło tym razem na lewo, robiąc je identycznie jak te na prawo. Po zamknięciu koła pojechały dalej na wprost, ponownie z braku odpowiedniego (chwiejnego) dosiadu - klacz nieco zwalniała jej w dystansie. Francesca starała się to naprawić, ale raczej z miernym skutkiem. Tyczyło się to zarówno dosiadu jak i tempa, ale małe doświadczenie tutaj wychodziło na światło dzienne. Znajdując się na krótkiej ścianie przed A, wysłała jej ponownie półparadę. Idealnie w odpowiednim miejscu wysłała jej pełną paradę, zamknęła łydki na jej bokach, zablokowała krzyż i ściągnęła wodzę. Zatrzymanie było nieco zachwiane, ale przynajmniej ponownie bez kroków w stępie. Odliczyła w myślach owe 5s, by poprosić klacz o przejście do stępa pośredniego. Przejście na szczęście było w miarę udane, a samemu stępowi niewiele można było zarzucić. Jeden w sumie z lepiej wykonanych obecnie elementów, co cieszyło z pewnością Francesce. Wyjechanie narożnika nie sprawiło im większego problemu, tak samo zakręt na przekątną czworoboku. Niestety gorzej było z utrzymaniem tempa na ów przekątnej. Dziewczyna się chwiała nieco w siodle przez co klacz raz że spływała z linii nieco, a dwa ponownie jej gasła. Dopiero przy końcu udało im się dojść jako tako do porozumienia w tej kwestii, dojeżdżając do C ponownie półparada. Kobieta zaraz w literce wypchnęła klacz z krzyża do kłusa, co wyszło nieco mało harmonijnie - ale jednak. Potem kierunek M, gdzie znów półparada i przygotowanie do najwyższego z chodów. Dociążyła mocniej prawą stronę siodła, docisnęła łydki do jej boków i wypchnęła ponownie z krzyża. Przejście ponownie pozostawało wiele do rzeczenia, ale ostatecznie udało im się jakoś je potem wyrównać - w miarę. Dojeżdżając do połowy długiej ściany ponownie przygotowała je na wejście na koło, ściągając klacz w odpowiedniej literce na nie. Owijała ją wokół wewnętrznej łydki, zewnętrzną pilnując zadu. Wewnętrzną wodzą nadawała kierunek i zgięcie, a zewnętrzną domykała i pilnowała wygięcia. Mimo starania się w wysyłaniu odpowiednich pomocy, kobiecie gdzieś umknął fakt że nieco zwolniły na ów kole. Tutaj dużą rolę odgrywało brak zgrania dosiadu z wysyłanymi pomocami, bo były one wtedy niedokładne. Było już za późno jak zauważyła ten fakt, dlatego domknęła koło i pojechały dalej na wprost. Starała się oczywiście poprawić jakoś chodu i tempo, ale raz było lepiej a raz gorzej.

1-8
_________________
    ►Miano: Francesca O'ralley
    ►Podopieczni: Loathsome Shuffler <3

    ....►Przyjaciele: (-)
    ....►Chłopak (-)
    ....►Wrogowie: (-)

    ►Kariera: junior -> ...
    ►Osiągnięcia: It used to be I will celebrate:

    III miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. pony na Schneewittchen.
    IV miejsce zawody ujeżdżeniowe kl. L (pony) na Schneewittchen.
    IV miejsce w zawodach skokowych kl. L na Loathsome Shuffler.
    IV miejsce w zawodach skokowych kl. LL na Schneewittchen.
    IV miejsce w zawodach skokowych kl. LL na Second Chance.

 
     
Petit Coeur
World's Champion
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 11 lat [15.08.2008]
Rasa: Selle français
Wzrost: 159 cm

Ostatni trening: 27.02.2020 - skokowy - Elizabeth
Właściciel: Elizabeth White
Cena: £7500

Doświadczenie w skokach: 271
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 90
Doświadczenie z lonżowania: 58
Kondycja: 125
Szybkość: 142
Klasa startów: Skoki: CS1

Wysłany: 2016-12-25, 12:30   

Przy ostatnim podejściu do szeregu, Petit wciąż mocno szła w ręce, aczkolwiek można to uznać za pozytywny objaw. Nie wkładała w to na tyle siły, by rzeczywiście wyciągnąć jeźdźca; po prostu odważnie szła do przodu, płynnie oddając skok za skokiem i dając amazonce niejaką gwarancję, że do końca linii wszystko przebiegnie zgodnie z planem. Było to o tyle dobre, że można było zaufać klaczy i częściowo skupić się także na sobie.
Rozliczywszy się z ostatnią przeszkodą, przeszła do kłusa w którym wyciągnęła łeb do dołu, podnosząc przy tym plecy jeszcze wyżej. Kolejno przeszła do stępa i po porządnym rozstępowaniu, została wyprowadzona do stajni. /zt
_________________
PETIT COEUR
this little heart of mine
I'm gonna let it shine

selle français / France / 11 y.o
fast and fearless while jumping
charming and cute in everyday life
only 160cm... with the shoes!
[ but small is beautiful, isn't it? ]

WHEN THEY SAY JUMP
I SAY: HOW HIGH? THERE IS NO LIMIT


would you dare to jump higher?
[ puissance record: ? cm
showjumping world's champion
other achievements ]

Elizabeth White - this woman is the best human
being on the world, my one and only owner
I'd literally do anything for you!

ohh boy... I love being yours
> Shockwave = best stallion ever (and he's mine!) <
I have a crush on 1

meet my foals!
▴ Petit Felicite og. Krugerrand
▴ Licorne og. Lockhard
▴ Despacito og. Desperado
▴ Soldat og. Shockwave
 
     
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2016-12-25, 13:56   
   Tytuł: Hodowca


Kolejnym i zarazem ostatnim występem w tym konkursie był przejazd z Princess, na co Jess zdecydowała się przede wszystkim dzięki chęci wszechstronnego ukierunkowania klaczy. Gniada miała zdecydowanie większe predyspozycje do skoków, ale brunetka mimo to ciągała ją po czworobokach, nie chcąc dać za wygraną. Była świadoma tego, że prawdopodobnie nigdy nie wypracuje takiego poziomu jak z koniem o predyspozycjach do ujeżdżenia, ale nie zrażała się przez to.
Poproszona o przygotowanie skierowała się stępem w pobliże czworoboku, wokół którego zakłusowała, pierwsze okrążenie robiąc w kłusie anglezowanym, natomiast kolejne dwa - po jednym w obu kierunkach - w kłusie ćwiczebnym. Przy pierwszym okrążeniu pomogła klaczy się zrównoważyć i odnaleźć właściwy rytm, natomiast podczas kolejnych dwóch popracowała jeszcze nad jej rozluźnieniem i skupieniem, chcąc jak najlepiej zacząć przejazd.
Kolejno wjechała przez rozsunięte szranki na linię środkową czworoboku, starannie wyjeżdżając poprzedzający zakręt tak, by jadąc na wprost mieć konia o wyprostowanej sylwetce, której dodatkowo przypilnowała prowadzeniem w łydkach i na wodzach o równej długości, trzymanych stosunkowo krótko przez przyjazną, elastycznie podążającą za ruchem ręką. Zatrzymanie w literze X Jessie poprzedziła półparadą, by w docelowym miejscu wykonać pełną paradę; usztywniając krzyż, domknęła Dark z przodu ręką i jednocześnie zamknęła ją w łydkach, by sylwetka klaczy pozostała skrócona. Następnie zawodniczka ukłoniła się sędziom i po chwili ponownie ruszyła kłusem, uzyskując harmonijne przejście bez kroków stępa. U końca linii skręciła w prawo, wyjątkowo nie spotykając się z usztywnieniem w pobliżu komisji sędziowskiej. Kolejny narożnik wyjechała równie starannie, cały czas prowadząc Dark na zewnętrznej wodzy, na którą naprowadzała ją wewnętrzną łydką, w rezultacie otrzymując konia postawionego na pomocach. W literze B skręciła w prawo by na przeciwległej ścianie zmienić kierunek poprzez zakręt w lewo. W międzyczasie - przecinając linię środkową - nie zapomniała o przestawieniu pomocy, tak by teraz prawa wodza stała się tą zewnętrzną, na której klacz mogła się oprzeć. Dalej kontynuowała jazdę wzdłuż płotków, by w połowie krótkiej ściany, to jest w literze A, skręcić na linię środkową i po wyprostowaniu gniadej rozpocząć ustępowanie od łydki w prawo. Przesunęła lekko lewą łydkę za popręg i wywierając nią nacisk na koński bok, poprosiła o ustąpienie w bok, jednocześnie prawą łydką pilnując zachowania ruchu naprzód, jak i jednakowego impulsu. Zachowała oparcie na zewnętrznej wodzy, natomiast wewnętrzną delikatnie pulsowała, zachęcając do zaokrąglenia szyi. Wypadało ono nie najgorzej, chociaż mogło być lepsze, bardziej dynamiczne. Wracając na ścianę wykonała półparadę i posłała konia do przodu, ponownie go prostując, by w literze C przesunąć zewnętrzną łydkę za popręg i wypchnąć Princess biodrami do galopu przy jednoczesnym muśnięciu jej boków łydkami. Dzięki stałemu kontaktowi z pyskiem klacz w równowadze wykonała przejście, nie rozpadając się, ale jej galop sam w sobie nie porwał sędziów - był nieco za płaski, może trochę spieszący, co Jess próbowała skorygować przytrzymaniem klaczy z przodu i mocniejszym działaniem dosiadu, nakazującym zabieranie zadu ze sobą. Wydłużenie galopu na długiej ścianie było o tyle dobre, że Princess wyraźnie poszerzyła swoje ramy w galopie w odpowiedzi na zamknięcie w łydkach i lekkie przesunięcie ręki do przodu. Zabrakło jednak tendencji do galopu pod górkę, co było jeszcze do wypracowania, chociaż z małymi szansami na dorównanie koniom, które z natury zakładały sobie nogi za uszy w każdym z chodów. W literze V Jessie zabrała Dark na koło o średnicy 15 metrów, w którego połowie poskracała ją do galopu roboczego, w którym dalej kontynuowała jazdę wzdłuż płotków. W literze F skierowała folblutkę na przekątną, w której połowie przeszła do kłusa, napinając krzyż i wykonując półparadę. Od razu podtrzymała aktywny krok w kłusie, może nieco zbyt rozbujały jak na oczekiwaną normę, co brunetka szybko uregulowała paroma półparadami, studzącymi zapał Dark po galopie. Wróciła na ścianę by po chwili ponownie wejść na przekątną, na której poprosiła czterolatkę o wydłużenie kroku w kłusie, w tym celu ponownie zamykając ją w łydkach i lekko przesuwając rękę do przodu. Jednocześnie zaczęła anglezować, powalając jej iść swobodnie do przodu, co również wyszło im nie najgorzej.

/1-8
_________________




 
 
     
Dark Princess
WKKW'ista


Płeć: klacz
Wiek: 8 lata (01.05.2011)
Rasa: Pełna Krew Angielska
Wzrost: 173 cm
Właściciel: Naomi Eaton
Cena: £3635

Doświadczenie w skokach: 66
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 65
Doświadczenie z lonżowania: 86
Kondycja: 86
Szybkość: 87
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2016-12-25, 17:17   

Występ w kolejnych zawodach dla klaczy nie był niczym obcym. Chętnie występowała w konkursach ze swoją właścicielką, a jeszcze chętniej nabywała nowego doświadczenia. Lubiła się odbijać od ziemi i latać w powietrzu, ale zawody ujeżdżeniowe to jakieś inne-nowe wyzwanie. Podobnie jak ojciec posiadała ogólne predyspozycję, aż żal by ich było nie wypróbować właśnie tutaj. Dlaczego od razu skreślać takie konie jak Princess? To że była raczej skoczkiem nie skreślało jej z próbowania sił na czworobokach, a przecież to mogła być świetna zabawa.
W końcu nadszedł ich czas, a można nawet powiedzieć że w tej chwili tylko ich i nikogo więcej. Klacz lawirowała uszami i niosła dość luźno ogon, nie wykazując przesadnego stresu. Oczywiście atmosfera zawodów wywierała na niej jakąś presję, ale nie dawała się ponieść emocją. Przejście do kłusa było płynne i bez zaburzeń, a klacz chętnie się poruszała naprzód. Luźne kółka wokół czworoboku pozwoliły się jej lepiej przygotować do przejazdu, zebrać myśli i skupić na kobiecie. Kolejno skierowały się na linię środkową czworoboku, przejeżdżając przez szranki. Dark poruszała się energicznie, nie spływając z linii środkowej na boki i kierując się wprost do X. Uprzedzona o nadchodzącym zadaniu klacz, skupiła się na kobiecie i bezbłędnie wykonała zadanie które jej powierzyła. Zatrzymała się w wyznaczonym do tego miejscu i po otrzymaniu stosownych pomocy, przechodząc do tego płynnie i bez kroków w stępie. Podstawiony zad, równo ustawione wszystkie nogi i widoczny kontakt z ręką dziewczyny. Po paru sekundach ponownie ruszyła kłusem przed siebie, robiąc to naprawdę dobrze. Na końcu linii skręciła w prawo, gdzie prawidłowo wygięła się w zakręcie. Kolejny narożnik wyjechały w podobnym stylu, utrzymując poprawne ustawienie i zachowanie właściwego tempa. Mimo że to jej pierwsze zawody ujeżdżeniowe, to klacz radziła sobie na razie całkiem znośnie. W B skręciły w prawo, by na przeciwległej ścianie zmienić kierunek przez zakręt w lewo. Klacz stosunkowo gładko przestawiała się z pomocy, ale doświadczenie amazonki nie było tu bez znaczenia. Dalej kontynuowały jazdę wzdłuż płotków, by w połowie krótkiej ściany (literze A), skręcić na linię środkową. Tam po naprostowaniu się, zaczęły wykonywać ustępowanie od łydki w prawo. Zgodnie z pomocami od kobiety, wewnętrzna przednia noga klaczy oraz wewnętrzna zadnia przekraczały się i krzyżowały zewnętrznymi nogami. Jednocześnie krzyż klaczy pozostał prosty, natomiast wygięła się w potylicy w przeciwną stronę do kierunku w jakim się poruszali. Choć samo ćwiczenie nie wyszło im najgorzej, mogło by być nieco energiczniejsze. Dojeżdżając do C przygotowała się do zagalopowania wraz z właścicielką, wysunęła znacząco lewą nogę przed siebie i dość płynnie przeszła do wyższego chodu. Jednak jakoś ów chodu pozostawała nieco do rzeczenia, bo klacz miała w sobie namiar energii i został on uwidoczniony właśnie tutaj. Klacz szła nieco za mocno do przodu, dopiero po skorygowaniu przez Jess poruszała się właściwym tempem. Praktycznie w doskonałym momencie, bo pojawiły się na długiej ścianie gdzie miały zacząć wydłużanie kroku. Klacz pozostając w wyznaczonym rytmie, zaczęła wydłużać krok i poszerzać swoje ramy. Brakowało jej jednak odpowiedniej pracy zadu, ale przecież nie od razu Rzym zbudowali nie? Do wszystkie dochodzi się z czasem, podobno praktyka czyni mistrza. W literze V zjechały na koło o średnicy 15m, gdzie klacz poprawnie się na nim wyginała i nie wypadała niczym z ustawienia. W połowie koła przeszły do roboczego galopu, by zaraz zakończyć koło i pojechać dalej wzdłuż płotków. W F skierowały się ponownie na przekątną czworoboku, by w jej połowie zwolnić do kłusa. Klacz ponownie jak w galopie nieco za mocno weszła w tempo owego kłusa, które wymagało korekty ze strony Jess. Wróciły zaraz na ścianę, by po chwili ponownie wejść na przekątną. Tam znów miały wydłuż krok w kłusie, który im wyszedł podobnie jak ten wcześniej. Nie wyglądał najgorzej, ale do ideału było jeszcze trochę.
_________________
Descubrí que el sentimiento
Es uno luz Y el amor.

imię: Siempre gana sobre el mal » Dark Princess Intentians
właściciel: Que no puedes apagar » Naomi Eaton.

rodzice: Desperado x Princess Ida
dokumenty: passport
moje: gallery

potomstwo: Decreto el sueño real » xxx
osiągnięcia: Sé que podemos confiar y nada nos detendrá » link
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,3 sekundy. Zapytań do SQL: 8