Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Wzrost: 189 cm Zawód: jeździec & trener Partner: Liska Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell Pieniądze: £12235 Punkty doświadczenia: 437 Skoki: 133 Ujeżdżenie: 253 Cross: 35 Obycie z koniem: 17
Wysłany: 2016-11-11, 14:18
Po jednym okrążeniu stępa znów rozpoczął proces przywracania gniadego do "stanu sprzed przerwy". Miał w tym pewien zamysł, a konkretnie częstymi zmianami przyzwyczajał ogiera do szybszego odpowiadania na sygnały, których używa się przecież na początku każdej jazdy po rozstępowaniu - wejście na lekki kontakt i tak zwane przez mężczyznę swobodne zaangażowanie stawały się przez tego typu zabiegi bardziej oczywiste dla pana z Rosji, w każdym razie taką miał nadzieję jego jeździec. To, o ile faktycznie przyniesie efekty, pozwoli na szybsze postępowanie do przodu z zaawansowaniem szkolenia.
Ponownie równym tempem kłusa nakierował go na pierwszy zestaw, zdawał sobie sprawę że musi go zapewne bardziej pilnować bo to wcale nie takie oczywiste dla wszystkich koni, że jeżeli sztangi są ustawione dosyć blisko siebie i to na jakiejś drobnej wysokości, to wcale nie trzeba próbować przez nie skakać. A zatem postarał się go zachować bardziej przy sobie, dawał co prawda nieco wyraźniejsze sygnały łydką do unoszenia wyżej nóg aczkolwiek i tak nogami blokował zbytnie wyrwanie się do przodu, ręka w razie czego była w pogotowiu ale z tym brunet był ostrożny, w końcu nie chciał się okazać nieprzyjemny dla pyska Olshanskyego. Po przejechaniu całej sekwencji tak jak poprzednim razem doszedł do wniosku, że chętnie pobawiłby się więcej na koziołkach, przy czym nie taki miał na dzisiaj plan i od niego nie miał zamiaru odchodzić. W czasie ich jazdy i ewentualnych korygujących powtórek już ustawiano im szereg składający się z czterech przeszkód w następującym układzie: okser z krzyżakiem na przodzie i wskazówką (50 i 60 cm), dwie foule i krzyżak 60 cm, jedna foula i stacjonata 60 cm, dwie foule i okser jak z przodu, tyle że bez wskazówki i obie sztangi o 10 cm wyżej. Sugarman wiedział, że takie przeszkody to pestka dla Korka, mimo to chciał poćwiczyć przede wszystkim kontrolę podczas skoków, albo przynajmniej pokazać gniademu, że nie za bardzo można pędzić na oślep, bo po jednej przeszkodzie może czaić się kilka innych i przy złym wejściu ciężko jest wejść w poprawny rytm. Dodatkowo dopiero co się rozgrzewali, a zatem niższe przeszkody były wskazane, z takiego założenia wychodził Luke. Jego zdaniem wszystko trzeba było jakoś stopniować i powoli podnosić poprzeczkę, w innym wypadku pożądane efekty mogą być tylko kwestią szczęśliwego przypadku a nie osiągnięciem.
Celowo go jeszcze nie przegalopował, nie chciał go tak całkiem rozbudzać zanim ten nie zobaczy, co się będzie działo. Z kłusa pokierował go więc na ustawiony szereg, na kilka metrów przed wskazówką usiadł w siodło aby dosiadem lepiej wskazywać mu drogę do przeszkody i móc go zmotywować do skoku nie tylko łydką, ale i wypchnięciem z bioder, które po wybiciu wraz z tułowiem poszły trochę w górę. Nie było potrzeby robić nie wiadomo jak ogromnego półsiadu, konstrukcje nie był ogromne i nie leciało się nad nimi w nieskończoność a Luke szybko musiał wracać z powrotem do siodła po każdej przeszkodzie by mieć szansę na działanie w dojeździe do każdej następnej przeszkody. Ręka spokojna i umożliwiająca spokojne wyciągnięcie szyi na skoku, jednakże przed nim samym nie pozwalała za bardzo rozglądać się na boki i do nich też się wymykać. Jeśli założymy, że szereg stał na przekątnej hali, przejechali go dwa razy z takimi wysokościami i odległościami - raz z lądowaniem w galopie na lewą, raz na prawą nogę (czyli na zasadzie ósemki, żeby też najechać od każdej strony po razie). Zależnie od sprawowania ogiera Luke będzie musiał prosić o modyfikowanie kombinacji przeszkód, nad czym właśnie myślał.
_________________
so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~
przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integritypromise, saver ~
it's my dream team
»»soi runandhideandtearmyselfup
start again with a brand new name ....................and eyes that see into
....................................i n f i n i t y
Płeć: mężczyzna Wiek: 23 lat Podopieczny: Foxtrot Pieniądze: £2565 Punkty doświadczenia: 22 Skoki: 9 Ujeżdżenie: 9 Obycie z koniem: 6
Wysłany: 2016-11-11, 17:41
To nie były jego pierwsze zawody w tym kompleksie, o nie. Jednak pierwsze skokowe na jakie się zdecydował i to jeszcze z nie znanym sobie koniem. Choć trzeba przyznać że o Chaosie wiele słyszał, to nie zamierzał osądzać go od razu po plotkach. Tego dnia dość wcześnie pojawił się w stajni, by udać się praktycznie od razu pod boks konia. Mieli dużo czasu do startu, więc dał koniowi dużo czasu na poznanie go i przyzwyczajenie się do niego. Z pozoru zdawał się neutralnie podchodzić do konia i pozwalać mu na wiele. Jeśli ogierowi się wydawało że może wszystko lub przekraczał pewne granicę, to został sprowadzony na ziemię. Nie używał przemocy uciekał się do mniej radykalnych rzeczy, ale nadal jednak jasnych i klarownych. To samo się tyczyło ogarniania na myjce i rozprężalni, kiedy musiał to robił coś pewniej, bardziej zdecydowanie. Rzekłabym że dobitniej, dopiero ewentualnie w ostateczności posyłając ogierowi kuksańce. Gniadosz powinien jednak być zadowolony, bo niewiele osób było chętnych na bliższe relacje z nim. Tak przynajmniej miał szanse na wyjście z boksu i rozruszanie się, a to zawsze coś.
W końcu pojawili się na terenie parkuru konkursowego, poruszając się stępem pokazał mu przeszkody które były tu ustawione. Ostatecznie zatrzymał go na linii startu, półparadami działając na jego zmysły i skupienie. Domyślił się już wcześniej, że ogierowi nie koniecznie się to podobało. Jednak gdyby on za każdym razem ustępował koniowi i dostawał grosz za to, że temu się coś nie podoba - to byłby bogaty. Jeśli musiał to sam mu pokazał co myśli o jego zachowaniu, a to równie nie było przyjemne co zachowanie gniadosza względem jeźdźca. Na dźwięk dzwonka mocno ścisnął boki konia i wypchnął go z krzyża. Na szczęście Chaos ogarnął co ma zrobić, przechodząc do galopu niemalże od razu. Pierwszą przeszkodą był tripplebarre'a, więc obaj zostali rzuceni od razu na głęboką wodę. Nawet jeśli musiał to nieco siłowo wziął go na siebie, robiąc lekkie przody i mocniejszy zad. W momencie odbicia dodał mu łydki do boków, by wypuścić wcześniej skumulowaną siłę w przód. Chłopak tylko w czasie się z nim zgrał, przechodząc do półsiadu i oddając mu wodzę. Wskazał mu lądowanie na prawo i pokierował go w kierunku linii prostej między przeszkodami 5 a 12. Dość mocno przykleił go do przeszkody numer 12, by wyjechać zakręt do drugiej przeszkody. Stacjonata mogła być skoczona bardziej dynamicznie, mocniej i też tak go pokierował do niej. Doprowadziwszy go do miejsca wybicia, łydką ponownie odesłał go do skoku i zgrał się z jego ruchem w locie. Lądowanie tym razem na lewo i znów trzeba było się przyszykować do trudniejszej z przeszkód. Ogier pewnie aniołkiem nie był, ale Paul nie dawał się ponieść emocją i w razie W - sprowadzał go na ziemię. Działał bardzo pewnie, zdecydowanie i jeśli trzeba było to używał w tym nieco więcej siły. Chcąc uzyskać lżejsze przody i mocniejszy zad, musiał za pewne z nim nieco powalczyć. Dlatego zabrał się do tego wcześniej, by już na prostej być gotowym do oddania skoku. Dodatkowo skupił go na sobie poprzez półparady, by doprowadzić do miejsca wybicia i na szczęście oddać czysty skok. Lądowanie nadal na lewo i dość mocne wyjechanie ciasnego zakrętu, co było dość ryzykowne. Jednakże gniadosz doskonale sobie z tym poradził, a facet podparł go wszelakimi pomocami. Przyszło im skoczyć ową przeszkodę nieco po skosie, ale nie okazało się to żadnym problemem. Sam schemat wyglądał podobnie: zamknięcie w korytarzu z pomocy, doprowadzenie do miejsca wybicia, łydka i zgranie się z jego ruchem w locie. Lądowanie dla odmiany na prawo i lekkie pogonienie go w tempie, by w miarę szybko naprostować go do kolejnej przeszkody. Okser nie powinien na nich zrobić żadnego wrażenia i też tak było, bo po lekkim wzięciu go na siebie sprawnie do niego dojechali i skoczyli. Teraz czekał ich x2 szereg w dość trudnej kombinacji, ale oni by sobie nie poradzili? Śmiechy. Po owym lądowaniu przykleił go dość ciasno do jedenastki, by za nią wyjechać łuk na prostą do pierwszego szeregu 6ab. Minimalnie go przytrzymał, by ogier nie wpadł z pełną siłą w niego. Przed obiema przeszkodami nastąpiło dodanie łydek, przejście do półsiadu i oddanie wodzy. Natomiast między pierwszym a drugim członem szeregu, facet go nieco mocniej przytrzymał by przejazd był czysty i poprawny. Lądowanie na lewo dla odmiany i szykowanie się do drugiego szeregu.
_________________ ..........................................p e r s o n a l i t y » His palms are sweaty, knees weak, arms are heavy.
...................................................................» Paul Shawkey ..........................................e n e m i e s » He's choking, how? Everybody's joking now
...................................................................»xxx xxx
You only get one shot, do not miss your chance to blow
This opportunity comes once in a lifetime
..........................................g i r l f r i e n d » No more games, I'ma change what you call rage.
...................................................................»xxxxxxx ..........................................p m s »Eight women, eight women are hanging around wardrobe.
...................................................................»x
So here I go, it's my shot, feet: fail me not
This may be the only opportunity that I got.
..........................................f r i e n d s » Those sad eyes are drowning in Margaret Astor.
...................................................................»xxx xxx ..........................................h o r s e s » Can you even see what you're fighting for?.
...................................................................» Foxtrot, Machiavellian Z
Płeć: ogier Wiek: 8 lat Rasa: koń pełnej krwi angielskiej Wzrost: 170 cm Właściciel: Christian Levrull Cena: £2250 Doświadczenie w skokach: 123 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 16 Doświadczenie z lonżowania: 47 Kondycja: 63 Szybkość: 63 Klasa startów: Skoki: N1
Wysłany: 2016-11-11, 21:43
Chociaż Pandemonium startował w zawodach dość regularnie, miał ostatnio pecha. Krótko mówiąc stać go było na więcej niż pokazywał. W dniu zawodów kręcił się znudzony po boksie, więc obecność Anny przyjął z ożywieniem, chociaż oczywiście szybko zaczął wydziwiać. W boksie jeszcze był dość spokojny, robiąc mylne wrażenie. Skąd miał chłopak wiedzieć, że to nie działa na tych ludzi, którzy zasięgną o nim informacji, lub po prostu go znają. Tak czy inaczej urozmaicając kobiecie życie swoimi wybrykami, a przynajmniej próbując je jej urozmaicić dał się oporządzić, osiodłać i rozgrzać. Póki co atmosfera zawodów nie robiła na karoszu wrażenia, chociaż była obecna nawet w boksach. Jednak im bliżej było startu, tym większy miała wpływ na ogiera. Obecność innego ogiera na parkurze mogło dołożyć swoją cegiełkę, z drugiej jednak strony powinno działać na anglika motywująco. W końcu Anna skierowała go na linię startu, gdzie przynajmniej w minimalnym stopniu udało się Pandemonium skupić, chociaż nadal był lekko nerwowy i nabuzowany, zapewne zarówno przez atmosferę jak i obecność Savera. Po sygnale do startu kobiecie udało się go wypchnąć do galopu. Otrzymując takie wyraźne pomoce od kobiety mocno przeszedł do galopu i ruszył naprzód mocnym tempem, z którego z resztą jako eks wyścigowiec był znany, chociaż nie zawsze działało ono na jego korzyść. W efekcie Anna musiała go mocniej przytrzymać, trochę się z nim szarpiąc, by tuż przed pierwszą przeszkodą zwolnili do tempa, które nie zagrażało ich życiu. Blondynka odesłała karosza do skoku. Ogier co prawda lubił odstawiać różne cyrki, ale podczas zawodów raczej współpracował, dlatego wybił się we wskazanym miejscu z siłą z zadu, ładnie ułożył w locie, nawet zgrywając się z Anną i wylądował na prawo. Przeszkoda do łatwych nie należała, a szybki najazd nie ułatwił im sprawy, mimo to anglik pokonał triplebarre bez zarzutów, dalej ruszając nadal dobrym, mocnym i aktywnym tempem na dwójkę, na którą wykręcili między piątką a dwunastką. Mocne tempo na ciasnym zakręcie i nierówności podłoża sprawiły, że się poślizgneli, ale Anna pozbierała go do wcześniejszego ustawienia, zanim dotarli pod dwójkę. Blondynka zasugerowała mu miejsce do wybicia dodając łydkę, sześciolatek wzniósł się nad przeszkodę i również ją pokonał na czysto, lądując bardziej na lewo, w tą stronę pokierowała go kobieta na trójkę - przeszkodę z wodą. Dziewiętnastolatka chciała jeszcze go pogonić, chociaż Demon już osiągnął bardzo dobre tempo, jednak podczas najazdu na trójkę zdążył się potknąć, co wiązało się z wybiciem z równowagi i skupienia Amazonka musiała go pozbierać i znowu skupić, więc na przyspieszenie nie mieli już czasu. Karosz łypnął na przeszkodę uważnie, nieco niepewnie, trwało to jednak tylko chwilę. Również dzięki pomocom Anny nie opierał się przed przeszkodą, nie czując przed nią żadnego respektu, nawet jeśli mu się nie podobała. We właściwym miejscu odesłała go do skoku łydką. Ogier wybił się we wskazanym miejscu, zabaskilowal nad przeszkodą, ponownie pokonując przeszkodę w ładnym stylu i wylądował na lewo. Anna obrała znowu ciaśniejszy najazd na przeszkodę, podczas którego anglik znowu stracił równowagę podczas poślizgu, tym razem poważnie, prawie się wywracając Już i tak spięty i rozkojarzony sześciolatek zrobił się jeszcze bardziej nerwowy. Pomimo, że wyratowali się z tego poślizgnięcia, czwórka była za blisko. Kobieta co prawda dodała mu łydkę do wybicia i Panda się wybił, ale przez poślizg było już za późno, wpadli na przeszkodę, rozbudowując ją. Utrzymał na tyle równowagi by do tego nie upaść, chociaż rozbudowanie przeszkody nie wpłynęło na niego pozytywnie. Podczas najazdu na piątkę prychał i parskał nerwowo i z niezadowoleniem, z uszami przyklejonymi bardziej do potylicy. Po lotnej zmianie nogi ruszyli na okser już spokojniejszym tempem i bez ciasnych zakrętów, co nawet odpowiadało karemu. Chociaż nadal spięty doprowadzony do przeszkody przez kobietę i odesłany do skoku wybił się z siłą z zadu, uniósł przody, potem tyły, zgrał się z kobietą w skoku i tym razem bez żadnych wypadków wylądował za piątką.
Teraz czekały ich dwa szeregi w kombinacji w okręgu Ogier nadal był trochę niezadowolony i spięty, jednak poruszał się naprzód wyznaczonym tempem. Kolejny ciasny łuk za jedenastką i potknięcie, które ogier skwitował nerwowym parsknięciem. Anna przytrzymała go podczas najazdu na pierwszy człon 6ab, co wyjątkowo odpowiadało folblutowi Chciał uniknąć kolejnej sytuacji jak przy czwórce. Doprowadzony do przeszkody w wyznaczonym miejscu wybił się do skoku nad stacjonatą, płynnie ją pokonując. Blondynka przytrzymała go z kolei do 6b, co okazało się dobrą decyzją - bez żadnych wypadków i poślizgów sześciolatek oddał podobny skok jak na pierwszym członie, pokonując na czysto pierwszy szereg.
_________________
I'm just the boy inside the man, not exactly who you think I am
trying to trace my steps back here again
SO MANY TIMES
Zarezerwowane galeria | Wizerunek konia Springvale All Black & Sula Blue | paszport
imię :: przypadkowy splot liter? :: P a n d e m o n i u m rodzice :: zawdzięczam im to, że przyszedłem na świat :: B e a u t i f u l P l e a s u re x P o i n t G i v e n wiek :: wiele już przeżyłem i nie mogę powiedzieć, że niczego nie żałuję :: 6 rasa› ta najlepsza, no wiadomo :: p e ł n a..k r e w..a n g i e l s k a dyscyplina:: nie odwieszę podków na kołek i nie powiem "koniec" :: w y ś c i g i..s k o k i właściciel :: ten jeden, jedyny, który ma mnie na własność :: C h r i s t i a n treningi :: zwykły/teren/z ziemi/zawody :: 3/0/0/3
Płeć: ogier Wiek: 14 lat [22.10.2005] Rasa: Koń Holsztyński Wzrost: 178 cm Ostatni trening: 03.20 - trening kondycyjny - Oliver Właściciel: Oliver Pelerieux Cena: £7450 Doświadczenie w skokach: 304 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 42 Doświadczenie z lonżowania: 23 Kondycja: 158 Szybkość: 159 Klasa startów: Skoki: CS1
Wysłany: 2016-11-12, 17:49
Krótko przystrzyżona śnieżnobiała sierść lśniła w sztucznym świetle halowego oświetlenia dając siwemu srebrny połysk. Ubrany w czyściutki osprzęt prezentował się lepiej niż kiedykolwiek, wielkie białe bydle w ślicznym opakowaniu wyglądało doprawdy uroczo. Już od samego początku czuł atmosferę zawodów, ale nie stresował się wręcz przeciwnie. Podobnie jak Jo nie mógł doczekać się dobrej zabawy, którą niosły ze sobą skoki. W końcu Shock uwielbiał skakać, a tym razem dodatkowo miał to robić w rytm muzyki i w naprawdę energicznym tempie.
Po rozgrzewce wcaplował na parkur, wyraźnie będąc pobudzony panującą atmosferą, obecnymi zewsząd emocjami oraz drugim koniem obecnym na hali. Wydarł się basowo i zaraz przysiadł na zadzie jak tylko Jo próbował go przytrzymywać, na samym przysiadzie się nie skończyło. Wzniósł się cały do góry ustając dęba. Tym razem uspokajanie go nie miało zupełnie sensu. Nakręcony był głuchy na wszystko, liczyło się tylko skakanie i nic więcej w tej chwili nie istniało poza tym.
Nerwowo grzebiąc kopytem w ziemi nie mógł doczekać się sygnału do ruszenia, kładł po sobie uszy i furczał wściekle nie potrafiąc ustać nieruchomo. Potrząsając masywnym szyjskiem podrzucił do góry śnieżnobiałą równiutko przyciętą grzywę łypiąc złowrogo na swojego rywala.
Spięty do galopu od razu wyszedł do góry wyskakując tak jakby pokonywał niewidzialną przeszkodę, z dęba od razu zrobił naskok w galopie i ruszył naprzód. Tuż po tym oddał z zadu przebierając tylnymi kopytami w powietrzu. Zdecydowanie przejazd siwego i Jo będzie jednym z tych bardziej widowiskowych.
Widząc przed sobą szeroką przeszkodę jaką stanowił triplebarre postawił uszy na sztorc mocniej podnosząc łeb w galopie, tempo miał zawrotne i żadne upomnienia czy prośby o zwolnienie kroku nie docierały do niego. Zwykle skok oddawany nad taką przeszkodą był płaski i długi, ale nie w wykonaniu Shocka, który dopiero przed przeszkodą zdał sobie sprawę z tego jak bardzo jest szeroka. Zabierając się z Jo na grzbiecie wysadził solidnie do góry składając się w locie, zdecydowanie odpowiadały mu takie wysokości, które były adekwatne do klasy w której obecnie startował. Możliwości miał znacznie większe co z pewnością jeszcze zaprezentuje podczas tego przejazdu, ale wszystko w swoim czasie. Mając przed oczami tylko wizję skakania zupełnie nie zwrócił uwagi na to jak druga para startująca obok zaliczyła zrzutkę. Po mocnym zakręcie w lewo, siwek miał niewiele miejsca na to aby rozpędzić się przed kolejną przeszkodą. Całe szczęście, że była to stacjonata do której niestety musiał urwać foule przez co wysadził do góry mocniej niż Jo mógł przypuszczać. Efektownie zarzucił śnieżnobiałym ogonem w powietrzu wykańczając zadem zeskok.
Do trójki galopował obszernie próbując narzucać brunetowi własne tempo, szarpał się z nim mało przyjemnie miotając przy tym łbem, okser tuż nad rowem z wodą robił wrażenie. Dlatego nie chcąc wylądować w tej kałuży pod spodem odbił się mocno od ziemi wykorzystując swój silny zad i po raz kolejny leciał równo ze stojakami. Mocno wyciągnięta do przodu szyja i nurkujący nos, grzbiet wygięty delikatnie do dołu podczas doskonałego baskilu siwego.
Lądując za przeszkodą podrzucił lekko zadem zaraz wchodząc w ostry zakręt na czwórkę, musiał wykorzystywać całą swoją siłę i elastyczność aby poruszać się w ciasnych liniach i dojazdach. Ale świetnie z tego wychodził, prezentując doskonałą gibkość i siłę swojego wybicia. Zdecydowanie ułatwiało to wydostawanie się z sytuacji podbramkowych. Pokonując stacjonatę pod skosem znów wykończył zadem tak, aby przypadkiem o nic nie zahaczyć. Szanował drągi i ledwie kiedy je trącał, prędzej był gotów rozbudować przeszkodę ze względu na szaleńcze tempo niż zrobić zrzutkę.
Okser z numerem pięć dosłownie pod nimi mignął, Shock bezproblemowo sobie z nim poradził pozostawiając przeszkodę daleko w tyle. Dopiero teraz czekała ich kombinacja wymagająca o wiele więcej skupienia, co prawda siwy nie miewał problemów ze skakaniem ich ale jego tempo mogło być dość dużym utrudnieniem w takiej chwili.
Niechętnie dał się skrócić zadzierając przy tym mocno łeb do góry, wchodząc w kombinację pokonał część a z lekkością, lądując od razu na lewą nogę i po łuku udając się do członu b nad którym ponownie wysadził do góry nie chcąc zahaczyć o drąg skakany pod lekkim ukosem. Skrócenie tak wielkiego konia nie było łatwe a manewrowanie nim w zamkniętej przez przeszkody przestrzeni stanowiło jeszcze większe wyzwanie.
Zmuszony do ciasnego zakrętu przed siódemką niemal zawrócił w miejscu i w ostatniej chwili wzniósł się do góry oddając widowiskowy skok nad członem a, musiał wyratować siebie jak i bruneta, który stawiał przed nim trudne zadanie. Do b dogalopował spokojnie wyraźnie będąc zmęczonym skakaniem tych ciężkich technicznie kombinacji, nie czuł się dobrze w tak ciasnych zakrętach ale mimo to dawał radę.
Po wyjściu z zamkniętego kręgu przeszkód w galopie do ósemki ponownie nabrał tempa po drodze zasadzając kilka baranów na odstresowanie się, choć mógł wydawać się zmęczony to nic bardziej mylnego. Siwa bestia miała jeszcze spory zapas energii.
_________________
ARE YOU, MOTHERFUCKERS, READY FOR ME?
S E X sex, sex, sex and don’t forget the violenceS T A L L I O N O W N E R and now it’s you know who O L I V E R D O C U M E N T S it’s all the sameH E R E A C H I E V E M E N T S there’s nothing left to say anymore R E A D E Q U I P M E N T the new shitS T A B L E|J U M P I N G|D R E S S A G E
Płeć: ogier Wiek: 9 lat [20.05.2009] Rasa: Koń holsztyński Wzrost: 172 cm Właściciel: Anthony Wayford Cena: £2800 Doświadczenie w skokach: 124 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 12 Doświadczenie z lonżowania: 10 Kondycja: 92 Szybkość: 116 Klasa startów: Skoki: N1
Wysłany: 2016-11-12, 17:50
W dystansie szaleńczo rwał naprzód nie ułatwiając Tonemu zadania, rozpędzał się z każdym kolejnym pokonywanym metrem do oksera. Tuż przed przeszkodą nieco mocniej osiadł na zadzie zaraz jednak wznosząc się do solidnego skoku jaki oddał nad piątką. Mocno wyciągnął szyję do przodu nosem nurkując za przeszkodę, złożył się mocno nad okserem pokonując go na czysto. Przy lądowaniu wykonał skok galopu, a następnie oddał z zadu wyładowując swoją frustrację. Nabuzowane emocjami i energią cielsko gniadosza aż całe wrzało co było doskonale widocznie po parującej i miejscami mokrej sierści. Zapieniony na pysku i spocony w paru miejscach mocno walczył z brunetem o tempo, podczas gdy Tony starał się rozsądnie go przytrzymywać, gniadosz zdawał się wcale nie przejmować wysokością przeszkód, parł na nie na oślep.
W dystansie obniżył szyjsko przeżuwając nawet wędzidło w galopie, uspokoił się ale tylko pozornie bo zaraz widząc przed sobą szereg zadarł łeb do góry. Skacząc pod ukosem pierwszą stacjonatę wysadził do góry nie chcąc przypadkiem zahaczyć o drąg, Tuż po lądowaniu mocniej zepchnięty lewą łydką i zamknięty od zewnątrz dogalopował po lekkim łuku do drugiej stacjonaty stanowiącej człon b szeregu z numerem sześć. Zgodnie z przypuszczeniami bruneta Soen skakał wszystko co tylko pokazywał mu jego jeździec, nie wahał się i śmiało parł naprzód nadrabiając siłą skoku czy też swoją elastycznością, nad którą jednak przydałoby się trochę popracować. Mimo wszystko radził sobie zarówno z wysokością jak i trudnością parkuru pokazując swoje doświadczenie w tej kwestii.
Proste wędzidło w przypadku takiego narwańca jak Soen było niemalże próbą samobójczą, ale ktoś tu w końcu lubił adrenalinę, czyż nie? <3
Wykręcając na lewo za trzynastką Soen miał chwilę na ogarnięcie się i dogalopowanie do pierwszego członu siódemki, gdzie na kilka foule przed wyrwał do przeszkody energicznie. Mocno zasadzając w górę nad okserem zdążył tylko wylądować i już miał atakować przeszkodę na wprost ale w ostatniej chwili skierowany na stacjonatę pod skosem mocno przysiadł na zadzie wysadzając potężnie w górę nad członem b. Po lądowaniu parsknął głośno galopując przy jedenastce, był już cały mokry ale nie osłabiło to jego woli walki. Prężnie i wciąż niezwykle dynamicznie poruszał się w parkurze, zastrzygł uszami widząc okser w postaci ósemki do której starał się znów wyrwać. Tym razem dał się przytrzymać dogalopowując do przeszkody w równym tempie. Sprawnie i lekko wzbijając się do góry i oddając jeden z najprzyjemniejszych do wysiedzenia jak dotąd skoków.
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 (07.02.92r.) Wzrost: 190 cm Zawód: piłkarz - napastnik Podopieczny: Marshmallow Pieniądze: £12980 Punkty doświadczenia: 240
Wysłany: 2016-11-12, 21:35
Stety lub niestety musiałem być trochę wyraźniejszy w tym całym ogarnianiu, więc używałem więcej siły, skoro Shock robił to samo. W końcu był z niego kawał konia, więc nie wstydziłem się używać siły, do małych nie należałem, więc chcąc nie chcąc siwek zadzierając ze mną, musiał się liczyć z takim rezultatem swoich poczynań. Swoją drogą radził sobie świetnie w takich zakrętach, które były bardzo ciężkie. Jednak ja tak uwielbiałem jeździć, więc siwy na pewno napotka nie lada wyzwania z mojej strony.
Po wylądowaniu za ósmą przeszkodą, zostałem w półsiadzie odciążającym, mając trochę metrów do dziewiątki. Postanowiłem przed przeszkodą wrócić do siodła, gdyż widziałem rów, który mógł nieco zaniepokoić siwego, szczególnie teraz gdy był nakręcony na przeszkody. Trzymając go równo w łydkach, korytarzu z wodzy, jechałem go do przodu, będąc rozluźnionym i podekscytowanym całym tym konkursem. To mogło jedynie dodawać otuchy Holendrowi, który i tak dzielnie radził sobie przy takich bodźcach. Tak czy inaczej dając mu sygnał do skoku, wszedłem w głębszy półsiad na dłużej oddając mu wodzę, gdyż ogier rozciągnął się nad przeszkodą, ładnie zaokrąglając grzbiet. Uwielbiałem tak dobre technicznie skoki, bo wręcz się chciało dalej lecieć i towarzyszyć koniu półsiadem, dopasowanym do jego sylwetki. Po wylądowaniu, dałem łydkę siwemu, aby go trochę rozciągnąć i przejechaliśmy przytuleni do trzynastki po jej lewej stronie. Na wysokości mijanej przeszkody, wycofałem się do siodła i dopchnąłem łydką ogiera do wędzidła, mocno wycofując prawe ramię, jednocześnie trochę się otwierając. Bardziej wyciągnąłem go klatką piersiową, co umożliwiło wykonanie może nie tak ciasnego zakrętu, ale dopadnięcia do miejsca odbicia z jednej fouli. Więc znowu postawiłem go w ciężkiej sytuacji, jednakże sprawnie wchodząc w półsiad razem z siwym, pokonaliśmy i tą przeszkodę. Od razu po okserze przeszedłem w półsiad i zacmokałem krótko, oddając mu wodzę. Wyszczerzyłem się jak dziecko, pozwalając siwemu na naprawdę mocne rozciągnięcie, gdyż jechaliśmy z jednego kąta hali do drugiego. Kilka fouli przed wycofałem ogiera, a czując jego niechęć do zwolnienia, postanowiłem wejść na niejakie ustępstwo. Jedynie cofnąłem plecy, łydkami dopchnąłem go do wędzidła, kontrolując dosiadem niejako prędkość galopu. Zostawiłem mu chętnie wyciągnięty wykrok, jednak nie pędził, aż tak jak w dystansie, nie mniej jednak nie zwolniłem go też do roboczego tempa. Dając sygnał wcześniej z racji szerokiej fouli, znowu sprowokowałem go do silnego skoku, co pewnie też zrobił. Wchodząc w półsiad, przygotowałem go do lądowania na lewo. Przejeżdżając przyklejonym do piątki z jej lewej strony tj. bliżej do zewnątrz hali, pozwoliłem mu zachować ten szerszy wykrok, z tym że asekurowałem bardziej zakręt. I tutaj kolejna prowokacja z mojej strony, gdyż ogier dostał przeszkodę pod skosem. Nie były wysokie, wiec pozwalałem sobie na takie ryzyko, co jak się okazało - wyszło na moje. Stacjonata zniknęła za nami, a ja znowu dałem łydkę i cmoknąłem, oddając rękę siwemu by mógł rozwinąć prędkość na nowo, do samej trzynastki. Cztery foule przed przeszkodą, wycofałem się, cofnąłem rękę, tym samym zwalniając siwka i z mocnego tempa, dałem mu ostatni dzisiaj sygnał do wybicia się. Wchodząc w półsiad, oddałem mu sprawnie wodze, a po wylądowaniu, wyklepałem jego szyjsko i dopiero wtedy w spokojnym już galopie zerknąłem w stronę Jessie.
Zaraz jednak wróciłem spojrzeniem do Shocka, który dzisiaj sprawował się wzorowo, pomijając te małe popisy i wybryki z jego strony. Ale przez to był dobrym koniem.
Poklepałem jeszcze raz ogiera, zwolniłem i wyjechaliśmy z hali, wygrywając gładko z moją narzeczoną.
/zt
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans pms: 3 Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą żona: Jessie Wrens Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto konie: Shockwave || Marshmallow || Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
Płeć: kobieta Wiek: 22 Lat Wzrost: 175 cm Podopieczny: Unannounced Pleasure Pieniądze: £4060 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 23 Ujeżdżenie: 16 Cross: 9 Obycie z koniem: 20
Wysłany: 2016-11-13, 15:22
Kobieta nie była typem człowieka który pozwalał sobie wejść na głowę. Panda również mógł odczuć to, co ona potrafi zdziałać jako człowiek. Obrali skok na 6b ten przed czwórką, więc kobieta zaraz praktycznie i dosłownie w miejscu skręciła karosza, by objechać kolejno 4 i 10. Podczas wyjechania tych łuków wzięła go już na siebie, skracając i jednocześnie unosząc do oksera. Wyjeżdżanie takich zakrętów było dość ryzykowne, bo ogier był poddenerwowany. Jednak mogło to też pozytywnie wpłynąć na ich przejazd, choć cudów już się nie spodziewała. Nie było szans skoczenia przeszkody na prosto, ale to było żadnym problemem. Doprowadziwszy karosza do miejsca wybicia, odesłała go łydką do skoku, przeszła zaraz w półsiad i oddała mu wodzę. Podczas samego lądowania już, wzięła go nieco na siebie i utrzymując owy delikatny skos doprowadziła do drugiego członu - stacjonaty. Panda na szczęście podołał również temu skokowi, który też wyszedł nieco pod skosem. Lądowanie na prawo i od razu ściągnięcie go na łuk w owym kierunku, by przykleić się w nieco żwawszym tempie do przeszkód 12 i 11. Ostatecznie wyjechali na kolejną prostą i ponownie do oksera. Zdarzało im się jeszcze tu i ówdzie poślizgnąć, ale jakoś szybko i sprawnie zbierali się do kupy. W dojeździe do przeszkody zamknęła go w pomocach, wzięła go ponownie na siebie i doprowadziła do miejsca wybicia. Potem już tylko przyszło się jej zgrać z ruchem konia i mentalnie przygotować na kolejną przeszkodę wodną. Wysłała mu kilka półparad, zamknęła nieco mocniej w pomocach i minimalnie wzięła go na siebie. Na nieszczęście koń potknął się jeszcze po drodze, a kobieta nie miała zbyt wiele czasu na poprawki. Coś tam się jej udało poprawić, ale skok nie był idealny pod względem technicznym. Na szczęście jednak skoczony był na czysto, a kobieta mogla nie jako odetchnąć z ulgą. Skakali cały czas na prawą, więc nie prosiła konia o zmianę nogi w locie. Zostały im cztery skoki do oddania, a połowa parkuru była za nimi. Nie wiedziała jak idzie drugiej parze, ale była prawie pewna że u niej nie było cudu. Lądowanie dalej na praw, wyjechanie dość blisko trzynastej przeszkody na prostą do oksera numer 10. Ponownie wzięła go na siebie w dojeździe do przeszkody, by w odpowiednim miejscu łydką odesłać go do skoku. Standardowo potem przeszła do półsiadu i oddała mu wodzę, by odszukać zaraz wzrokiem jedenastki i nieco pospieszyć karosza w dystansie. Kawałek po prostej przejechali, by nieco skręcić się na lewo i znowu prosta. Na jej końcu znowu lekkie skręcenie na lewo, by na prosto móc skoczyć stacjonatę numer jedenaście. Po dojechaniu do miejsca wybicia, odesłała go łydką do skoku i zgrała się z nim w locie. Lądowanie tym razem na lewo, by przykleić się do oksera numer 5 i po łuku wyjechać na przedostatnią stacjonatę. Udało im się ją skoczyć opcjonalnie na prosto, ale najważniejsze że na czysto. Został im ostatni skok i ostatni okser do pokonania, pojechali znowu nieco po prostej by lekko skręcić na końcu do oksera. Ostatni raz wzięła go bardziej na siebie, zamykając w pomocach i doprowadzając do miejsca wybicia. Po odesłaniu ogiera łydkami do skoku, przeszła do półsiadu i oddała mu wodze. Potem przejechali już tylko celowniki i zwolnili kolejno do kłusa i stępa. Nie była do końca zadowolona z przejazdu. Jedna zrzutka i przekroczenie normy czasu, dupy nie urywało jednym słowem. Nie miała siły na nic, podziękowała Drew i życzyła mu dalszych sukcesów, by zjechać z parkuru.
z.t
_________________
Podemos pintar colores al alma Podemos gritar iee eé.
personalia: No soy ave para volar » Anna Ross wiek: Y en un cuadro no sé pintar » 20 lat.
partner: No soy poeta escultor » xxx.
pms: Tan sólo soy lo que soy » 0.
ex: Las estrellas no sé leer » Brian.
przyjaciele: Podemos volar sin tener alas » Amelie.
wrogowie: Ser la letra en mi canción » brak.
Płeć: kobieta Wiek: 27 Lat Wzrost: 175 cm Partner: Love is growing around us! On a calm, bright night, finally the world begins to live in harmony, magic feeling power - Drew Podopieczny: Nearly Perfect ll Ricochet Fire Pieniądze: £2595 Punkty doświadczenia: 106 Skoki: 44 Ujeżdżenie: 14 Cross: 22 Obycie z koniem: 26
Wysłany: 2016-11-15, 14:03
Caro oczywiście nie mogła przepuścić zawodów, nie miało nawet większego znaczenia czy są normalne czy nietypowe. Kochała rywalizacje i chciała się rozwijać, więc start w tych zawodach był idealny do tego. Startowała dziś tylko na Perfect, więc mogła poświęcić jej sporo czasu przed zawodami. Pojawiła się dość wcześnie w stajni, by zaraz się zjawić pod boksem swojej podopiecznej. Krótko i rzeczowo ogarnęła ją w stajni, a potem na rozprężalni. Potem już tylko krążyli po niej w oczekiwaniu na wezwanie, a kobieta wiedziała że będzie ciężko. W końcu konkurowali z tutejszym championem, ale nie zamierzała się poddać.
W końcu pojawiły się na parkurze konkursowym. Kobieta pozwoliła klaczy na zapoznanie się z przeszkodami i atmosferą zawodów, by potem nie było problemów. Ostatecznie ustawiła klacz na linii startu, półparadami skupiając ją na siebie i motywując go grzania się - startowego. Pierwsza z przeszkód była dość trudna i nie typowa, o ile Caro pamiętała to obie dawno nie miały okazji jej skakać. Kiedy rozległ się dźwięk dzwonka, kobieta mocno ścisnęła jej boki i wypchnęła z krzyża. Kasztanka na szczęście zrozumiała jej aluzję, przechodząc od razu do galopu. Momentalnie mocniej siadła w siodło i wzięła rudą na siebie, unosząc ją i przytrzymując w dojeździe do przeszkody. W miejscu które wyliczyła do skoku odesłała ją łydką do skoku, przechodząc zaraz w półsiad i oddając jej wodzę. Dociążyła prawą stronę siodła, by klacz wylądowała na tą właśnie nogę. Z racji jakoś mało sprzyjającego podłoża, kobieta zdecydowała się na spokojne i aktywne zarazem tempo galopu. Pokierowała ją między przeszkodami 5 a 12, by przykleić ją nieco mocniej do dwunastki i wyjechać łuk na prostą do dwójki - stacjonaty. Generalnie utrzymywała dość niski półsiad, a kiedy zbliżały się pod przeszkodę - siadało w siodło i zamykała ją w korytarzu z pomocy. Doprowadziwszy ją do miejsca wybicia odesłała ją ponownie łydką do skoku i zgrała się z nią w locie. Lądowanie dla odmiany na lewo, by skierować się kawałek po prostej i skręcić na przeszkodę z imitacją wody. Minimalnie w dojeździe do przeszkody wzięła klacz na siebie, zamykając nieco mocniej w pomocach i skupiając bardziej na sobie za pomocą kilku półparad. Po dojechaniu do miejsca wybicia, powtórzyły poprzednie procedury i pokonały przeszkodę na czysto. Po lądowaniu dalej na lewo, wykręciła dość mocno klacz w wcześniej wspomnianym kierunku. Sporo zaryzykowała tym ciasnym zakrętem, ale wyszło im to na dobre - na szczęście. Tempa nie miały najlepszego, ale Caro liczyła że ciasne zakręty im pomogą. Przymknęła ją w pomocach i doprowadziła do miejsca wybicia, by łydką odesłać ją do skoku i zgrać się z nią w locie. Lądowanie tym razem na prawo i skierowanie się na przeszkodę numer 5 - okser. Wyjechawszy wpierw zakręt zaraz wyprostowała klacz do przeszkody, biorąc ją nieco na siebie i doprowadzając do miejsca wybicia. Po odesłaniu klaczy łydką do skoku weszła zaraz w półsiad i oddała jej wodzę podczas lotu. Skakanie szło im doskonale, choć czasu nie miały zbyt idealnego. Zawsze jednak to jakieś pocieszenie nie? Lądowanie na prawo i kierunek pierwszy szereg 6ab. Przykleiła je do jedenastej przeszkody, by wyjechać na prostą do szeregu. Minimalnie przytrzymała klacz, by ta nie pędziła aż za nadto do przeszkód. Kombinacja była niby prosta, bo to tylko dwie stacjonaty i zdradliwa zarazem. Była w zamkniętym okręgu, więc to test nieco psychiczny dla konia. Pierwszą z przeszkód pokonały bez trudu i w tym samym stylu co poprzednie. Kobieta podczas lądowanie nieco mocniej przytrzymała klacz do drugiego członu, ale ostatecznie i jego pokonując w doskonałym stylu.
_________________
Friends till the end Never break never bend.
personalia: Now we're standing together » Caroline Hathaway wiek: we're never alone Our dreams are alive, wherever we may go » 27 lat.
partner: Finding my feet the right melodies to key » Drew ♥
pms: Now we're standing together, we're never alone » 1.
przyjaciele: Friends understand make your smile, hold your hand » brak
wrogowie: The friendship like the like the music we love » brak.
moje:Mazda RX, Kia Ceed, fone, house, gallery osiągnięcia: The first friend that I l' d go to
When I reached out you'd always be there for me » link
Płeć: klacz Wiek: 9 lat {11.05.2009} Rasa: Selle francais Wzrost: 170 cm Właściciel: Caroline Hathaway Cena: £2600 Doświadczenie w skokach: 111 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 42 Doświadczenie z lonżowania: 55 Kondycja: 75 Szybkość: 75 Klasa startów: Skoki: N
Wysłany: 2016-11-16, 10:02
Atmosfera zawodów zdawała się tego dnia jak na razie nie mieć większego znaczenia na humorki Perfect, chociaż może na parkurze będzie inaczej. Po przebudzeniu i śniadaniu spokojnie kręciła się po boksie, z jednej strony licząc że przyjdzie po nią stajenny, lub w najbardziej optymistycznej wersji sama Caroline, ale nie robiła sobie na to wielkich nadziei. Kiedy jednak zauważyła zbliżającą się różową czuprynę ożywiła się i przywitała kobietę entuzjastycznie. Spokojnie jednak dała się zaprowadzić na myjkę, wyczyścić i osiodłać. Podejrzewała już pewnie, że Caroline przygotowuje ją do dzisiejszego startu w zawodach, w końcu miały za sobą tych zawodów już sporo. Po ogarnięciu w stajni Caroline zaprowadziła ją na rozprężalnię, gdzie odpowiednio przygotowała ją do startu, po czym krążyły po niej w oczekiwaniu na wezwanie.
W końcu kobieta skierowała ją na parkur, gdzie kasztanka miała okazję zapoznać się z ustawieniem przeszkód i przyzwyczaić do atmosfery, która na pierwszy rzut oka nie robiła na niej większego wrażenia niż wcześniej. Plusem na pewno było to, że selle nie dostawała szajby, gdy na tym samym obiekcie znajdowała się inna para. Może gorzej było, gdyby to był ogier, ale z obecnością innej klaczy nie miała problemu, nie wpływało to na nią negatywnie,a wręcz przeciwnie, była bardziej zmotywowana.
W końcu kobieta skierowała ją na linię startu, przygotowując ją do niego przed dodanie półparad, dzięki którym klacz była skupiona i nic jej nie odwalało. Po sygnale do startu wypchnęła ją do galopu, kierując ją na pierwszą, niełatwą przeszkodę, z którą Perfect dawno nie miała do czynienia. Zamknięcie w pomocach i pewne doprowadzenie pod przeszkodę sprawiły, że kasztanka nie przestraszyła się przesadnie przeszkody i nic jej po drodze nie odwaliło. W wyznaczonym miejscu, po otrzymaniu łydki klacz wybiła się z siłą z zadu, uniosła się nad przeszkodę, zgrywając z kobietą w locie i oddała na tyle długi skok, by spokojnie pokonać triplebarre. Wylądowała na prawo, po czym Caroline pokierowała ją spokojniejszym, ale cały czas aktywnym tempem w stronę drugiej przeszkody, pomiędzy dwunastką a piątką. Selle chętnie y przyspieszyła, jednak dostosowała się do tempa, wiedząc już z autopsji, że zawody to nie miejsce na wygłupy. Zapewne spokojniejsze tempo sprawiło, że w dużej mierze wystrzegały się na tej części parkuru potknięć na podłożu. Następnie po łuku na stacjonatę, Caroline zamknęła ją w pomocach i odesłała do skoku, który w ich wykonaniu ponownie zaliczał się do udanych, pokonały na czysto przeszkodę. Wylądowała bardziej na lewo, utrzymując aktywne,ale spokojne tempo kawałek po prostej, następnie kobieta poprowadziła ją na trójkę, przeszkodę z wodą. Dojeżdżając do przeszkody kolorowowłosa zamknęła ją w pomocach, minimalnie wzięła na siebie i we właściwym miejscu przed przeszkodą odesłała do skoku. Podczas najazdu kasztanka miała tylko chwile na zawahanie przed przeszkodą, która średnio jej się podobała, ale Caroline nie dała jej możliwości by coś zmajstrowała, więc po otrzymaniu łydki wybiła się z częściową siłą z zadu, zabaskilowała ładnie nad trójką i wylądowała znowu na lewo. Ruszyły następnie na czwórkę po ciasnym zakręcie, który jednak nie zagroził poprawnemu oddaniu skoku a był pomocny biorąc pod uwagę ich za spokojne tempo. Przed czwórką powtórzyły wszystko: dwudziestopięciolatka zamknęła ją w pomocach i dodała łydkę do wybicia. Skupiona mimo wszystko siedmiolatka wybiła się we wskazanym miejscu, ładnie ułożyła na stacjonatą i pokonała ją spokojnie z niewielkim zapasem. Wylądowała na prawo i w tą stronę poprowadziła ją amazonka, na okser z numerem 5. Po zakręcie naprostowała Nearly na przeszkodę. Wzięła ją na siebie, zamknęła w pomocach i odesłała do skoku, skutkiem czego klacz pokonała okser bez problemu, w ładnym stylu. Trudno byłoby się przyczepić do ich skoków, chociaż tempo niezmiennie do najlepszych nie należało, także ze względu na kilka potknięć. Znów na prawo i pozostając mimo wszystko w aktywnym tempie, ruszyły na szereg 6ab. Wykręciły zaraz za jedenastka, Caroline przytrzymała ją w tempie, co z resztą nie było aż takie potrzebne. doprowadziła ją do 6a i odesłała do kolejnego w pełni udanego skoku. Teraz po prostej udały się na 6b. Podczas tego krótkiego najazdu kasztanka zdradzała oznaki niepewności, w końcu jednak dopilnowana przez Caroline pokonała 6 w dobrym stylu.
_________________ darmowa wizyta kowala - kalendarz adwentowy
podkuta na 4
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat (30.01) Wzrost: 178 cm Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno Partner: the pain and the pleasure all come together Ostatni trening: skokowy z Bolero Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson Pieniądze: £2384 Punkty doświadczenia: 187 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 25 Cross: 18 Wyścigi: 62 Obycie z koniem: 15
Wysłany: 2016-11-16, 16:22
Tytuł: Hodowca
Brian nie miał zamiaru odpuszczać sobie tych zawodów. Miał zamiar wystartować, oczywiście na Sensationet, o czyniło rywalizację jeszcze barwniejsza, była to bowiem podwójna "walka płci": Brian rywalizował z jedną z dam z kadry Orchardu i momentami pewnie będzie rywalizował z humorkami i hormonami gniadej. W dniu zawodów najpierw zostawił rzeczy w socjalu, poprosił stajennego o przyniesienie na myjkę lśniącego czystością sprzętu klaczy i przyborów pielęgnacyjnych, po czym brunet skierował się pod boks zangersheide. Przywitał się i zgarnął ją na myjkę, pewnie trochę się z nią użerając przy czyszczeniu i siodłaniu. Gdy oboje byli gotowi zaprowadził ją na rozprężalnię, gdzie rozgrzali się w każdym chodzie i poćwiczyli na kilku przeszkodach.
W końcu wszedł stopniowo na kontakt i poprosił Sensationet o kłus, którym wjechali na czworobok. Okrążyli go, żeby gniada mogła się zapoznać z przeszkodami i ich ustawieniem. Dopiero przed startem Brian dowiedział się, że rywalizuje z Elizabeth. Po wjeździe na parkur tylko skinął jej głową i skupił się na tym, żeby klaczy nic nie odwalało. W końcu przed startem zatrzymał ją, dodał półparady, by w końcu wypchnąć ją do galopu, przekroczyć linię startu i poprowadzić ją do pierwszej przeszkody, którą był triplebarre. Brunet poprowadził zangersheide po prostej na środek przeszkody. Nie rozpędza jej zanadto, zamknął ją w pomocach, wziął bardziej na siebie, prosząc o siłę z zadu i we właściwy miejscu odesłał ją do skoku łydką. Oddal wodze na kontakcie, przeszedł w półsiad i wyszedł za jej ruchem, zgrywając się z pięciolatką w skoku. Pierwszy skok był udany i efektywny, pokonali triplebarre na czysto. Zawsze lepiej jest zacząć od pozytywnego akcentu niż od początku mieć pod górkę, chociaż wszystko jeszcze mogło się zdarzyć. Brytyjczyk pozwolił jej dodać w tempie, prowadząc ją do dwójki, wykręcił za nią na dwunastką i naprostował, po czym powtórzył podobny korytarz z pomocy, biorąc pod uwagę, że dwójka to stacjonata. Pokonali płynnie przeszkodę i ruszyli na trójkę - okser z wodą.
Donney może nieco ją przyhamował i wcześniej zamknął w pomocach,jednocześnie dodając półparady. Znowu wziął ją bardziej na siebie, dodał łydkę we właściwym miejscu, oddał wodze przy szyi klaczy, uniósł się z siodła w półsiadzie, zgrał się z nią w ruchu i wyciągnął za nią nadgarstki. Wszystkie pomoce były stanowcze, co miało być dodatkowym czynnikiem motywującym dla pięciolatki do pokonania przeszkody i udało się. Pokonali okser na czysto z małym zapasem i ruszyli dalej, miejmy nadzieję, że jak burza. Utrzymując mniej więcej to samo tempo, chcąc się jak najlepiej zgrać z muzyką dwudziestosiedmiolatek skręcił z nią po łuku na czwórkę, tez stacjonatę. tu znowu zamknięcie w pomocach, dostosowanie tempa i łydka do wybicia Rezultat był podobny co przy poprzednich przeszkodach.
Na kolejny okser Brian poprowadził Sensationet najpierw po prostej, a potem po lekkim łuku za dwójką i dwunastką. Po drodze pozwolił jej się trochę rozpędzić,teraz natomiast wysłał jej kilka półparad, zamknął w pomocach i wziął bardziej na siebie, prosząc o siłę z zadu. Zasugerował jej właściwe miejsce do wybicia, oddał wodze, przeszedł w półsiad, zgrał się z gniadą w skoku i podążył za jej ruchem. Następnie czekały ich dwa szeregi. Utrzymując dobre tempo i zgranie z muzyką, wykręcił z klaczą za jedenastką, prowadząc ją na 6a. Wcześniej trochę ją przyhamował, nakierował na środek przeszkody i odesłał do kolejnego czystego soku. Po prostej czekała ich bliźniaczą 6b, którą również pokonali bez trudu. Pojechali kawałek po prostej i wykręcili w stronę 7a.
Płeć: klacz Wiek: 8 Lat Rasa: Zangersheide Wzrost: 170 cm Właściciel: Brian Cena: £3150 Doświadczenie w skokach: 114 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 71 Doświadczenie z lonżowania: 61 Kondycja: 101 Szybkość: 103 Klasa startów: Skoki: N
Wysłany: 2016-11-17, 08:39
Jej humorki i wszechobecne ostatnio hormony miały swoje plusy. Klacz była w doskonałej formie i prezentowała swoją doskonałość w każdym calu. Wychodziło na to że im bardziej szurnięty koń, to tym lepiej. Dobrze że nie chciał odpuszczać sobie zawodów, bo ona lubiła rywalizacje i pokazywanie się publiczności. Miała rywalizować z klaczą, więc na pewno da z siebie wszystko i jednocześnie nie koniecznie będzie z tego zadowolona. W dniu zawodów wiedziała że coś się święci, ogólny rozruch i podekscytowanie dało się wyczuć w stajni. Jak zwykle przywitała się z właścicielem, nie dając mu na razie powodów do wkurwu. Na myjce nieco się wierciła i niecierpliwiła, ale było to do zniesienia. W końcu udali się na rozprężalnie, by am porządnie się rozgrzać przed zawodami.
Po pewnym czasie wrócili do poprzedniego ustawienia, by kłusem wjechać na parkur konkursowy. To że startowała przeciwko drugiej klaczy, motywowało ją dwa razy mocniej. Przeszkody nie wywarły na niej większego wrażenia, zachowywała względny spokój. Zatrzymała się na linii startu, wpatrując się w pierwszą z przeszkód i mieląc wędzidło w pysku. W końcu ruszyła energicznym i mocnym galopem, pchając się zdecydowanie naprzód z zadu. Pierwszą z przeszkód był triplebarre, który klacz dawno nie miała okazji skakać. Musiała wytracić nieco energii oraz przysiąść nieco bardziej na zadzie, unosząc jednocześnie przody. W odpowiednim do tego miejscu mocno wybiła się w górę, składając się zaraz w locie i wyciągając nad przeszkodą. Klacz skała idealnie, perfekcyjnie i efektownie bez dwóch zdań. Pokonywanie takich przeszkód w jej formie było dla niej błahostką, a klacz się dopiero rozkręcała. Klacz nieco nabrała tempa w dojeździe do dwójki, wykręciła do niej za dwunastką i naprostowała się zaraz do stacjonaty. Klacz pewnie i energicznie dojechała do przeszkody, by pokonać ją na czysto i zaraz znaleźć się na drodze do trójki. Przeszkoda powinna niby zaniepokoić klacz, ale nie wywarła na niej większego wrażenia. Klacz niechętnie dała się nieco wyhamować do przeszkody, demonstrując to niewielkim bryknięciem w dystansie. Jakoś jednak udało im się zgrać i sprawnie dojechać do przeszkody, gdzie klacz ponownie mocno wybiła w górę i zaprezentowała swój baskil nad przeszkodą. Oczywiście że jak burza ! Bo jakby inaczej, klacz chciała galopować szybciej i mocniej. Jednak właściciel jej to uniemożliwiał, więc była nie zadowolona. Wykręcili po łuku na czwórkę, która również była stacjonatą. Dojechała do niej równie pewnie i sprawnie jak do poprzednich, by wybić się i pokonać ją na czysto i z gracją. Na kolejny okser pojechali najpierw kawałek po prostej, by skręcić po lekkim łuku za dwójką i dwunastką. Nabrała po drodze nieco tempa, by przed samym okserem nieco się skrócić i osiąść nieco na zadzie. Sens jednocześnie uniosła przody i dojechała do miejsca wybicia, by po łydce unieść się do skoku. Klacz bezbłędnie się odbijała do skoków, by płynnie składać się w locie i wyciągać nad kolejnymi przeszkodami. Wykręcili kolejno ze jedenastką, by zwolnić do szeregu który ich teraz czekał. Klacz do obu członów zgrabnie odbiła się od ziemi, by złożyć kończyny pod siebie w locie i zanurkować nosem w dół. Idealna praca ciała zaowocowała kolejnymi czystymi skokami, a w efekcie najazdem na drugi szereg 7ab.
_________________
I will fight, I will love ...........I will fight for you
S E N S A T I O N E T • L O V E • M E Zangersheide « Lover Boy x Sevaritza » 170cm
I still have a little space, for explosions, words of contrition
For this anxiety state »Brian Donney
Despite the cuts despite the wounds
Somehow I'm pushing everything forward
»results » documents » gallery »
Somewhere, there is a formula for everything
Nothing is going to surprise me
best » xxx » xxxx Despite the reefs despite the rocks
Despite the hundred-meter waves » ludź » koń
Płeć: ogier Wiek: 7 lat Rasa: selle français Wzrost: 162 cm Ostatni trening: 20.08 - skoki - Luke Sugarman Właściciel: Christian Levrull Cena: £3050 Doświadczenie w skokach: 185 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 21 Doświadczenie z lonżowania: 30 Kondycja: 44 Szybkość: 75 Klasa startów: Skoki: C1
Wysłany: 2016-11-17, 12:21
Takie postępowanie rzeczywiście mogło odnieść oczekiwany przez jeźdźca skutek, ale raczej na rozległej przestrzeni czasu. Póki co ogierowi zdawało się to przeszkadzać, chociaż teoretycznie szybciej wracał do ręki niż przedtem. Mimo to rozpraszał się przy każdej przerwie, a zyskanie jego uwagi nie należało do najprostszych. Nic dziwnego, że przez pierwsze sekundy po wdrożeniu do pracy wyglądał na poirytowanego, myślami będąc zupełnie gdzie indziej. Nie znał wcześniej przerw w takiej formie i każde odpuszczenie rozumiał jako koniec pracy, więc gdy teraz musiał ponownie do niej wrócić, bynajmniej nie był zadowolony. Oczywiście nie wynikało to ze zmęczenia, raczej ze zwykłego mechanizmu skojarzeń.
Skierowany w kłusie na cavaletii wyraźnie się nimi zainteresował, od razu spostrzegając różnicę między tym, a poprzednim ćwiczeniem. Rzeczywiście można się było po nim spodziewać tego, że spróbuje je przeskoczyć, jednak do niczego takiego nie doszło - prawdopodobnie dlatego, że Luke przewidział taką ewentualność i zwyczajnie przytrzymał lekko Olshanskiego, zanim ten wpadł na ten jakże ambitny pomysł. Zamiast tego przeszedł drągi wysoko unosząc nogi, co wyraźnie przełożyło się na pracę nie tylko łopatek i zadu, ale również grzbietu, co dało się wyczuć z siodła. Przeszedł przez cavaletti jak burza, przy takiej ilości (3 jeżeli dobrze pamiętam?) nie mając z tym problemów. Dopiero przy próbie pokonania pięciu podwyższonych drągów, ogier potknął się na ostatnim, przewracając koziołki i wyraźnie się denerwując tym faktem. Jeżeli jednak doszło do powtórki, to naprawił swój błąd, podchodząc do zadania ciut rozważniej, choć wciąż z odpowiednią dynamiką. Kończąc zabawę na drągach parsknął głośno, lekko ciągnąc łeb ku dołowi, w ręce dosiadającego go mężczyzny. Takie rozluźniające ćwiczenia najwyraźniej miały na niego dobry wpływ, bo dawały niemalże taki sam efekt jak skoki, ale nie były dla Corleone stresujące. Kątem oka obserwował proces stawiania przeszkód, ale dopóki nie przyszło mu ich skakać, pozostawał obojętny. Dopiero najeżdżając na szereg zainteresował się mocniej przeszkodami, na chwilę stawiając uszy do pionu, by następnie gwałtownie wtulić je w grzywę. Mogłoby się zdawać, że ogarnęła go nagle typowa dla niego złość, zwykle zwiastująca kłopoty, ale jednak nie zmienił dotychczasowego tempa kłusa. Może właśnie to było powodem, dla którego Corleone nie nakręcił się przed wejściem w szereg; zwykle nie skakał żadnych przeszkód z kłusa, takie praktyki odbywał dawno temu, niewiele z nich wynosząc. Z lekkością wybił się przed okserem, nie wkładając w to wiele siły, dzięki czemu skok był ekonomiczny. Lądując postawił uszy na sztorc i wyraźnie spróbował wyciągnąć Luke'a do przodu, najwyraźniej niewiele sobie robiąc z tego, że przeszkody stały jedna za drugą. Był silnym i nieco szalonym koniem, który nie widział problemu w niepasujących odległościach i za mocnym tempie, choć takie krzywe akcje naturalnie nie wpływały najlepiej na jego zachowanie. Dało się jednak go utrzymać, szczególnie przy takich niedużych przeszkodach, więc jeżeli jeździec zdążył w porę odpowiednio zareagować, gniadosz nie wymknął się spod kontroli, choć wciąż zdradzał tendencję do mocnego wyjścia w przód. Na szczęście nie próbował takich sztuczek jak zagryzanie wędzidła lub chowanie się za nim, co znacznie utrudniłoby z nim komunikację. Zamiast tego zaczął oddawać nieco bardziej okrągłe skoki, co było jednak szczególnie widoczne na stacjonacie i ostatnim okserze, ze względu na ich konstrukcję i rosnącą wysokość. Po wylądowaniu za ostatnią przeszkodą, jego kroki za każdym razem były stosunkowo obszerne i szybkie, ale nie opierał się przed zwolnieniem do spokojniejszego galopu, czy wreszcie do kłusa, w którym na nowo rozpoczynał szereg, równie ambitnie, choć z każdym kolejnym powtórzeniem zaczynał rozumieć, że spieszenie się nie ma sensu, dzięki czemu całokształt nabierał płynności i harmonijności.
_________________
‘ just because it HURTS
doesn't m e a n you're gonna die '
+ darmowe wpisowe na 1 zawody
Anthony Wayford [Usunięty]
Wysłany: 2016-11-17, 12:49
Po pokonaniu ósmej przeszkody, co było dotąd najprzyjemniejszym dla obojga elementem parkuru, mężczyzna poprowadził ogiera do następnej przeszkody, stojącej w tej samej linii. Lądowanie po okserze zapewne było dalekie, a teraz skok musiał być nieco wyższy, więc Tony spróbował nieco pozbierać konia do kupy, siadając w siodle i rozpoczynając niejaki dialog z jego pyskiem poprzez półparady, starając się uniknąć ewentualnego zagryzienia wędzidła i samodzielnego ataku na przeszkodę. Dojechał go do ręki i w wymierzonym miejscu wysłał do skoku, szczęśliwie osiągając swój cel, choć skok ponownie należał do wysokich i nie najłatwiejszych do wysiedzenia. Z tego względu Tony zrobił wszystko co w jego mocy, by przy lądowaniu nie polecieć na szyję konia, co mogłoby zaburzyć jego równowagę, a już na pewno solidnie zezłościć, czego Wayford już doświadczył kilkanaście sekund wcześniej pod postacią efektownego strzału z zadu. Tak czy inaczej wrócił w siodło i poprowadził Soendergaarda do dziesiątej przeszkody, oczywiście umyślnie ścinając zakręt. Zrobił to jednak na tyle umiejętnie, by zostawić ogierowi minimum miejsca do oddania czystego skoku na okserze, w czym go dodatkowo zmobilizował, tuż po wyprostowaniu na okser dając mu mocniejszą łydkę i zamykając w korytarzu z pomocy. Po skoku pozostał w półsiadzie i porządnie rozgalopował Soendergaarda do przodu, tempo wytrącając tylko w nieznacznym stopniu przed samą stacjonatą, co zapewne sprowokowało konia do mocniejszego podstawienia zadu, co z kolei przełożyło się na wysoki i silny skok nad stacjonatą. Tuż po niej zakręcił za piątką, by stawić czoła następnej stacjonacie, tym razem zaatakowanej z nieco spokojniejszego galopu, co było tylko i wyłącznie wynikiem tego, że na zakręcie chcąc nie chcąc stracili nieco prędkości. Nie dał Soendergaardowi innego wyjścia niż oddanie skoku, ponownie doprowadzając go do samej przeszkody i mocno pilnując przede wszystkim w łydkach, których użycie ciężko byłoby zignorować, nawet jeżeli w danym momencie nie korzystał z ostróg. Lądując po drugiej stronie, szybko namierzył wzrokiem ostatnią przeszkodę i przechodząc do półsiadu, ponownie mocno rozpędził konia, dając mu szansę na wspięcie się na wyżyny swoich możliwości. Tym razem podyktował mu skok z daleka, nie patrząc na to, że wiele tym ryzykował. Soendergaard mianowicie okazał się niezawodny, dając radę skoczyć okser nie tylko z szybkiego tempa, ale również z daleka, co poskutkowało bardzo efektownym i długim lotem. Tony zadbał o to, by umożliwić ogierowi swobodne wyciągnięcie szyi oraz zachowanie równowagi, co osiągnął poprzez niespóźnione przejście w półsiad i dalekie wyciągnięcie rąk w skoku do przodu. Po wylądowaniu minął celowniki, po których przekroczeniu puścił wodze i z szerokim uśmiechem poklepał konia po szyi, samym dosiadem prowadząc go wzdłuż bandy i stopniowo zwalniając do wolnego galopu, a następnie kłusa. Wówczas raz jeszcze poklepał gniadosza i zatrzymał go do stępa, którym zjechał z parkuru na rozprężalnię, na której dał ogierowi zasłużoną chwilę odpoczynku. Musiał w końcu się trochę "odświeżyć" przed rozgrywką, bo bez wątpienia się do niej zakwalifikowali. Tam już na szczęście nie będą musieli się aż tak ścigać, więc Tony nie wątpił w to, że gniademu starczy sił...
Płeć: ogier Wiek: 6 lat Rasa: KWPN Ostatni trening: 12.04.2020 - ujeżdżeniowy - Jess Właściciel: Jessie Cena: £4150 Doświadczenie w skokach: 100 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 105 Doświadczenie z lonżowania: 32 Kondycja: 67 Szybkość: 68 Klasa startów: WKKW: 3*
Wysłany: 2016-11-17, 14:17
Po gładkim lądowaniu za piątką, Bloo na nowo zaczął nerwowo omiatać spojrzeniem parkur, wyczekując wskazówek co do dalszej trasy. Bez problemu wyjechał zakręt za jedenastką i wtem na horyzoncie pojawił się mało przyjaźnie wyglądający szereg. Zamknięta kombinacja wprowadzała moment zawahania, a Bloo zaczął wiązać obawy z oddaniem owego skoku. Samoistnie wycofał się nieco do tyłu, przez co Jessie doskonale mogła wyczuć jego narastającą niepewność. Nie mniej jednak, dzięki doskonałemu prowadzeniu ostatecznie pokonał pierwszą stacjonatę.
Będąc w środku konstrukcji, poczuł się jeszcze bardziej zdezorientowany. Amazonka musiała szybko sprowadzić go na ziemie, żeby zagubionemu Blooregardowi nie strzeliło coś głupiego do łebka. Na szczęście udało jej się przepchnąć go również przez drugi człon, a ogier na nowo się ożywił i nabrał ochoty na skakanie. Problemy z pokonaniem szeregu nie wynikały bynajmniej z jego zajęczego serca, a z dosyć małego doświadczenia w pokonywaniu tego rodzaju przeszkód. A wiadomo – do wszystkich nowych rzeczy srokacz podchodził bardzo nieufnie.
Ciasne zakręty nie należały do jego ulubionych, zważając na w dalszym ciągu nie idealną równowagę. Po za tym wymagały od niego możliwie największego skrócenia, co wyjątkowo nie przypadało kopytnemu do gustu. W ferworze walki nie miał jednakże czasu na jakiekolwiek bunty, a najmniejszy sygnał Jess odbierał błyskawicznie. Tak więc sprężył się i pięknie owinął swoje kolorowe cielsko wokół łydek brunetki, wyjeżdżając naprzeciwko kolejnego szeregu. Ów sytuacja sprawiła, że nieparzystokopytny został wzięty nieco z zaskoczenia. Nie miał w końcu gdzie odrobić utraconej prędkości, ale poradził sobie z tym utrudnieniem doskonale. Nie wyłamał, a wręcz przeciwnie - oddał dosyć mocny skok, chcąc wyratować zarówno siebie jak i jeźdźca. Drugi człon również nie sprawił im problemu, a w międzyczasie Bloo uświadomił sobie, że takie kombinacje nie chcą go pożreć i nie musi się ich jakoś szczególnie obawiać.
Taki tryb pokonywania parkuru zużywał dużo więcej energii niż normalnie. Tak więc i Bloo zaczął odczuwać tego oznaki. Zachęcony dynamiką zawodów jak i głośną muzyką, nie zwalniał jednak z tonu, aktywnie prąc do przodu. Posłusznie poszerzył swoje ramy pomiędzy jedenastką i dwunastką, by na ósemkę najść po dość dużym skosie. Wyprostował się dopiero przed samym odskokiem, przez co ponownie musiał włożyć więcej siły w samo odbicie. Podczas lotu poskładał się widowiskowo, ów okser pokonując ze sporym zapasem. Wylądował z głuchym stęknięciem i od razu odbił się mocno od podłoża, rozpędzając się na dziewiątkę. Zgodnie z pomocami swojej właścicielki, ciężar przeniósł bardziej na zad, odblokowując tym samym przody. Ślepia wlepił w zbliżającą się przeszkodę, idąc mocno i pewnie przed siebie. Nie wahał się, aczkolwiek mocniejsza łydka tylko umocniła go w przekonaniu, że musi skoczyć. I tak też zrobił – lekko i finezyjnie poszybował nad stacjonatą.
Płeć: kobieta Wiek: 27 Lat Wzrost: 175 cm Partner: Love is growing around us! On a calm, bright night, finally the world begins to live in harmony, magic feeling power - Drew Podopieczny: Nearly Perfect ll Ricochet Fire Pieniądze: £2595 Punkty doświadczenia: 106 Skoki: 44 Ujeżdżenie: 14 Cross: 22 Obycie z koniem: 26
Wysłany: 2016-11-17, 15:50
Skoczyły kombinacje na prosto, więc lądowanie tym razem na lewo. Miały obecnie nakręcić na ten sam okrąg, by przeskoczyć kolejny szereg 7ab. Pokierowała klacz nieco obszerniej po łuku i zarazem blisko przeszkód 4 i 10. Wyjeżdżając końcówkę łuku i prostując klacz do oksera który zaczynał drugi szereg, wzięła ją ponowie na siebie i doprowadziła do miejsca wybicia. Tam oczywiście posłała łydkę do skoku, przechodząc zaraz w półsiad i oddając jej wodzę. Podczas lądowania przytrzymała nadal klacz, by ta się zbytnio nie rozpędziła. Ponownie zdecydowała się na skok po prostej, nie chciała zbytnio ryzykować wtopy na parkurze. W delikatnym przytrzymaniu doprowadziła ją do drugiej przeszkody, by łydką odesłać ją do skoku i zgrać się z nią w locie. Nadążała za nią ruchami, więc skoki były płynne i czyste - jak na razie. Wylądowały na prawo tym razem, by skierować się na w sumie nową kombinację. Najpierw był okser, a potem ponownie przeszkoda z imitacją wody. Pokierowała ją blisko przeszkód 2 12 i 11, by wykręcić po łuku na przeszkodę numer 8 - okser. W dojeździe do niej wzięła klacz bardziej na siebie i zamknęła w pomocach, by doprowadzić ją do miejsca wybicia. Tam jak zwykle odesłała klacz łydką do skoku, by zaraz przejść w półsiad i oddać jej wodzę podczas skoku. Po lądowaniu za przeszkodą przytrzymała nadal klacz, by nie rozpędzała się zbyt przesadnie do przeszkody numer 9. Nieco mocniej przytrzymała klacz do tej przeszkody i skupiła ją na sobie za pomocą półparad. Doprowadziła ją ponownie do miejsca wybicia, by odesłać ją do skoku i zgrać się z nią w locie. Lądowanie na prawo i wyjechanie dość obszernego łuku do dziesiątej przeszkody, by móc ją na czysto skoczyć. Wolała pojechać bezpiecznie i na czysto, niż coś zmaścić i zrobić sobie lub klaczy krzywdę. Pokonanie dziesiątej przeszkody - oksera, okazało się dla nich być błachostką. Wylądowały na lewo dla odmiany, by pogalopować kawałek po prostej i lekko wykręcić w lewą stronę. Zamknęła ją w pomocach w dojeździe do stacjonaty, by odesłać ją w odpowiednim miejscu łydką do skoku i zgrać się z nią w locie. Lądowanie na lewo, by wyjechać dość ciasny zakręt obok piątki do dwunastki. Przeskoczenie bliźniaczej stacjonaty również nie sprawiło im większych problemów, a lądowanie było na prawo. Ponownie pojechały kawałek po prostej, by wykręcić nieco na prawo do trzynastki. Ostatni raz nieco wzięła klacz bardziej na siebie, zamykając ją w pomocach i doprowadzając do przeszkody. Ostatni raz odesłała rudą do skoku w odpowiednim miejscu, by zaraz podążyć za nią ruchem: przechodząc do półsiadu i oddając jej wodzę podczas skoku. Po lądowaniu i przejechaniu celowników zwolniła ją do kłusa, by poklepać ją po szyi i zjechać z parkuru.
z.t
_________________
Friends till the end Never break never bend.
personalia: Now we're standing together » Caroline Hathaway wiek: we're never alone Our dreams are alive, wherever we may go » 27 lat.
partner: Finding my feet the right melodies to key » Drew ♥
pms: Now we're standing together, we're never alone » 1.
przyjaciele: Friends understand make your smile, hold your hand » brak
wrogowie: The friendship like the like the music we love » brak.
moje:Mazda RX, Kia Ceed, fone, house, gallery osiągnięcia: The first friend that I l' d go to
When I reached out you'd always be there for me » link
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum