NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Duża hala
Autor Wiadomość
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2016-11-06, 01:02   

Hala miejsce piękne i pojemne, dzisiaj o dziwo puste, do tego odgrodzone od nieprzyjemnych warunków atmosferycznych. To zdaniem Luka przemawiało całkowicie na jego korzyść, dlatego też właśnie tutaj przyprowadził Corka na jakąś fajną gimnastykę, co jeszcze musiał rozplanować w głowie podczas rozgrzewki, po ocenie dzisiejszego stanu ogiera.
Póki co odłożył na bok derkę, sprawnie podpiął popręg i po opuszczeniu strzemion wsiadł ze schodków, od razu asekuracyjnie zamykając go w pomocach, coby mógł ruszyć dopiero, gdy brunet go do tego ruszenia wyśle. Gdy już stępowali, zawodnik postawił na zrobienie kilku okrążeń na totalnym luzie od ręki, jedynie łydkami i dosiadem od samego początku zachęcał go do aktywnego kroczenia. Dopiero po paru rundach na jedną i drugą stronę zatrzymał go po uprzednim lekkim nabraniu wodzy i standardowo półparadach. Podpiął popręg i po stwierdzeniu, że wszystko gra, że nie ma za długich strzemion i takie tam, ponownie wysłał go do stępa, tym razem już od pierwszych kroków szukając lekkiego, przyjemnego i elastycznego kontaktu z pyskiem, do którego próbował go zachęcić aktywizującą pracą bioder i łydek. Także nie zabierał go na długie i proste linie, tym razem niemal cały czas wyszukiwał im łuki, na których starał się umożliwić gniademu odpowiednie wpisywanie się w krzywizny. W razie czego wolał mu bardziej odpuścić na pysku i zostawić tam więcej swobody niż gdyby miał go zaciągać i tracić szanse na rozluźnienie z jego strony. Także na krótkich odcinkach prostych pomiędzy łukami po kilku półparadach wykonywał pełną, chcąc w ten sposób powoli rozbudzać ogiera i przypomnieć mu o konieczności reagowania na pomoce wtedy, kiedy je otrzymywał.
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Corleone Olshansky
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 7 lat
Rasa: selle français
Wzrost: 162 cm

Ostatni trening: 20.08 - skoki - Luke Sugarman
Właściciel: Christian Levrull
Cena: £3050

Doświadczenie w skokach: 185
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 21
Doświadczenie z lonżowania: 30
Kondycja: 44
Szybkość: 75
Klasa startów: Skoki: C1

Wysłany: 2016-11-06, 01:34   

Samotność nawet w tak wielkim obiekcie nie robiła na ogierze wrażenia, toteż tylko omiótł krótko halę wzrokiem i od razu skoncentrował swoją uwagę na jeźdźcu. Odchylił uszy w jego stronę i cierpliwie poczekał, aż Luke znajdzie się na jego grzbiecie. Ruszył do przodu dopiero po tym, jak został o to wyraźnie poproszony i od początku szedł dość aktywnie, po wyznaczonym śladzie. W jego zachowaniu nie było niczego szczególnego, przynajmniej do czasu nabrania wodzy na kontakt, bo tu zawsze było ciekawie w jego przypadku. Do niedawna reagował na to niezbyt dobrze, ale teraz już co nieco świtało mu w główce o tym, jak powinno to wyglądać i czego oczekuje od niego jeździec. Może wciąż nie miał pewnego i stabilnego oparcia na wędzidle, ani też nie przeżuwał go od pierwszych sekund, ale za to nie odbijał się już od ręki i próbował się lekko oprzeć na zewnętrznej wodzy. Oczywiście to wszystko nie brało się samo z siebie, było tylko i aż odpowiedzią na gesty Luke'a, które wcześniej, przy okazji wcześniejszych treningów, zostały wytłumaczone Corkowi. Poruszając się po łukach stopniowo rozciągał i rozgrzewał mięśnie, co przychodziło mu całkiem naturalnie, bez większego wysiłku. Musiał się tylko niejako poddawać działaniom Luke'a i wówczas przychodziło mu naturalnie, co też miało miejsce, bo nie miał powodów do sprzeciwiania się, skoro było tak przyjaźnie i spokojnie. Pierwsze zatrzymanie być może nie było najlepsze, ale przy kolejnych gniady już się zreflektował, reagując o wiele szybciej. Jednak to nie szybkość reakcji była największym sukcesem, a to, że gniady nie zadzierał już przy tym łba, tylko trzymał go w tej samej pozycji, lekko opuszczonego na łagodnie zaokrąglonej szyi.
_________________
‘ just because it HURTS
doesn't m e a n you're gonna die '



+ darmowe wpisowe na 1 zawody
 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2016-11-06, 15:41   

Kiedy same zatrzymania wypadały lepiej, postarał się je umiejscawiać na długiej ścianie. Po kilku sekundach nieruchomości wzmacniał kontakt przy jednoczesnym przesunięciu obu łydek za popręg. Wówczas delikatnie odciążył dosiad i pulsującym sygnałem od łydek wraz z zamknięciem ręki badał, czy ogier się cofa. Oczywiście pomoce były pulsujące, a zatem przy ewentualnym kroku w tył się luzowały. Jeśli ogier w ogóle nie kumał i chciał ruszać naprzód, wówczas Luke wracał dosiadem do siodła i nim go blokował, po nielicznych próbach utwierdzających go w przekonaniu, że Corleone nie ma wpojonej tej komendy po prostu przestał go o to prosić, cofania należałoby uczyć najpierw z ziemi. Jeśli jednak zobaczył, że ten chociaż troszkę coś kuma, nagradzał każdy przejaw zmierzania w dobrym kierunku. Jednocześnie nie forsował go tymi cofaniami, chociaż w przyszłości chciałby je częściej wdrażać do treningu, bo prawidłowo wykonane cofanie było doskonałym ćwiczeniem na przepuszczalność.
Tak czy siak gdy stępa było już wystarczająco by przygotować mięśnie do pracy, na kole przygotował go półparadami do zakłusowania i do tego kłusa go wypchnął, tradycyjnie z bardzo delikatnym prowadzeniem ręki, jak u młodziutkiego konia. Corek co prawda ogólnie do młodych się zaliczał, jednakże biorąc pod uwagę fakt, że chodził już z powodzeniem konkursy skokowe powinien także nie być gorszy w podstawowych podstawach, te jednak nie z jego winy zostały zaniedbane. Luke niejednokrotnie musiał sobie wyobrazić, że siedzi na świeżaku, który dopiero uczy się kontaktu, w gruncie rzeczy w tym zakresie tak było. A zatem anglezując pilnował go głównie łydkami, ręka elastyczna i próbująca nawiązać miłą rozmowę z pyskiem gniadego. Od razu zadbał też o gimnastykę zabierając go na rozmaite koła, serpentyny i węże, pomiędzy które starał się wplatać zmiany kierunku i krótkie przejścia do stępa. Do wszelkich zmian przygotowywał go półparadami skupiającymi, w międzyczasie napatoczył się też jakiś pracownik stajni, którego Luke poprosił o ułożenie na ziemi drągów na kłus, pierwszy komplet składał się z trzech, drugi z czterech i ostatni z pięciu sztang, póki co wszystkie były ułożone na liniach prostych. Brunet jednak najpierw pobawił się w regulację tempa, chcąc Olshanskyego bardziej uczulić na zmieniające się pomoce przy zwalnianiu i zwiększaniu tempa w zakresie jednego chodu, przede wszystkim jednak nie zaskakiwał go zmianami, jak mówiłam wszystko brało się z odpowiedniego przygotowania i skupienia, docelowo to te pomoce do wykonywania ćwiczenia miały być po prostu subtelniejsze. Zanim dobrali się do drągów, zawodnik jeszcze poeksperymentował ze zmniejszaniem i zwiększaniem koła oraz zatrzymaniami z kłusa, by finalnie po takiej ruchliwej rozgrzewce dać gniademu odsapnąć przed kontynuacją treningu.
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Diego Montana
Zawodnik
Allrounder


Płeć: mężczyzna
Wiek: 33 Lat
Wzrost: 185 cm
Podopieczny: G-Dragon ll Little Parrish ll Machiavellian Z ll Take It Now
Pieniądze: £1905

Punkty doświadczenia: 155
Skoki: 79
Ujeżdżenie: 31
Cross: 23
Wyścigi: 3
Obycie z koniem: 18


Wysłany: 2016-11-06, 21:21   
   Tytuł: Hodowca


Pojawienie się tego typu zawodów i możliwości startu w nich, było zbyt kuszące dla Diego by je olać od tak. Ostatnie zawody nie skończyły się dla nich szczęśliwie, a w gruncie rzeczy dla faceta. Na szczęście udało się rozwiązać problem, a koń zachował swoje klejnoty rodzinne. Wybór był oczywisty że do zawodów stanie oczywiście z Dragonem, najbardziej doświadczony koń z jego stawki i obeznany ze światem oraz właścicielem. Ogarnął go dość sprawnie w stajni, a potem na rozprężalni. Lepiej się mu dziś z nim pracowało, a pewnie ogier i tak coś wykręcał. Diego jednak był starym wyjadaczem i znał go już trochę, więc nie pozwalał mu na żadne samowole. Po rozgrzaniu się do startu, mieli chwilę czasu dla siebie - na złapania nowej dawki sił. Kojarzył drugą parę z zawodów oraz stajni, kiwnął na przywitanie do Amelie głową i pokazał Dragonowi przeszkody. W końcu pojawili się na linii startu, gdzie czekali na sygnał do startu. Półparadami skupił gniadosza na sobie i nieco rozkręcił na przeszkody oraz to co mają zaraz zrobić. Z dwojga złego lepiej by się skupił na przeszkodach, a nie na odpierdalaniu czegoś.
Wraz z usłyszeniem sygnału do startu, przyłożył dość mocno łydki do jego boków i wypchnął z krzyża. Zamiarem był galop z miejsca, który im się na szczęście udał. Skierował go niemalże od razu na rozpoczynający parkur tripplebarre'a. Trzymał gniadosza krótko na pysku i rozmawiał z nim, by mieć pewność że prawidłowo skoczą pierwszą z przeszkód. Uniósł go na przodach, dociążył bardziej zad i uzyskał z niego potrzebną energię. Dojechawszy do miejsca wybicia łydką odesłał go do skoku, uwalniając wcześniej skumulowaną w nim siłę. Idealnie zdążył w czasie ze zgraniem się z koniem, by pierwszy raz od dłuższego czasu pokonać przeszkodę tego typu. Z każdymi zawodami wzrastał poziom ich umiejętności, więc musieli się nauczyć pokonywać trudniejsze przeszkody siłą rzeczy. Podczas lotu dociążył prawą stronę siodła, sugerując ogierowi nogę na którą powinien wylądować. Wzrokiem też odszukał już przeszkodę numer dwa. Pokierował ogiera między przeszkodami 5 a 12, wykręcając zaraz za nimi po łuku do dwójki. Podpierał go w zakrętach wszelakimi pomocami, chcąc uniknąć jakichkolwiek błędów. Wyprostował szybko ogiera i zamknął go w pomocach, by doprowadzić go dość sprawnie do miejsca wybicia. Odesławszy go łydką do skoku, przeszedł zaraz w półsiad i oddał mu wodzę. Utrzymując go w stabilnych i jasnych pomocach, wskazał mu lądowanie na lewo. Przeszkoda z imitacją wody była zdradliwa, ale skakali już nie takie i wiedział że sobie poradzą. Pojechał kawałek na wprost, utrzymując mocne i aktywne tempo jazdy. Skracając jak najbardziej ich trasy do kolejnych przeszkód, wierząc w swoje jak i konia umiejętności. Wyprostowawszy go do przeszkody zamknął go w pomocach, by nieco go unieść do przeszkody. Na szczęście taka przeszkoda nie robiła na nim wrażenia, więc spokojnie i pewnie do niej dojechali. Po odesłaniu go w miejscu odbicia do skoku, zgrał się z jego ruchem podczas lotu i zasugerował lądowanie cały czas na lewo. Do czwórki zdecydował się pojechać po ciasnym zakręcie, który na szczęście udało im się wyjechać dość gładko i bezproblemowo. Wyprostował go ponownie do przeszkody, która była stacjonatą. Chciał by ogier ją pewnie zaatakował, co wcale nie było takie trudne. Ogier mimo swojego wieku nadal był dość porywczy i w szczególności na jarany na skoki, więc nie miało być to szczególnie trudne. Odesłał go ponownie łydką do skoku, by zaraz się unieść w siodle i oddać mu wodzę. W czasie lotu dociążył prawą stronę siodła, by ogier wylądował na tą właśnie nogę. Delikatnie go popędził w dystansie do kolejnej przeszkody, by zakręcić zaraz na prawo i dojechać do prostej do piątki. Tam zamknął go ponownie w pomocach i wziął lekko na siebie, by dojechać do miejsca wybicia i oddać kolejny czysty skok. Teraz czekały ich dwa szeregi do pokonania, które wcale nie były takie proste jakby się wydawało. Zostali z nogą prowadzącą z poprzedniego skoku, by wykręcic kolejny ciasny łuk do szeregu 6ab. Pojechali za 11 i tym samym znaleźli się na prostej do dwóch stacjonat, a Diego na szybko powtórzył sobie strategię ich skoczenia. Lekko przytrzymał konia w dojeździe do pierwszej z nich, by poprawnie wejść w skok i oddać go na czysto. Podczas lądowania wziął go mocniej na siebie i przytrzymał, chcąc uniknąć wpadnięcia w drugi cżłon. Na szczęście ogier odczytał jego intencję, a po dojechaniu do miejsca odskoku unieśli się do lotu, Faza zgrania się w locie była już tylko czystą formalnością, a facet zasugerował lądowanie na lewo.
_________________
Debo confesar que
Solo pienso en ti.

personalia: Tu mirar tu caminar » Diego Montana
wiek: Eres muy timida lo se » 33 lata.

partnerka: Dime lo que so » xxx.
pms: Ver tu voz de terciopelo » 0.
ex: Cuando me hablas ya yo toco el cielo » Lara.

przyjaciele: Pienso en ti por darte un beso » Brian.
wrogowie: Dime si tu te sientes asi » brak.

moje: Renault Koleos, fone, house, gallery
osiągnięcia: Dime que al verme tu tambien tiemblas » link
 
     
ITS
Ujeżdżeniowiec


Płeć: klacz
Wiek: 7 lat
Rasa: Pełna Krew Angielska
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Sergei Chernienko
Cena: £3500

Doświadczenie w skokach: 10
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 104
Doświadczenie z lonżowania: 75
Kondycja: 73
Szybkość: 75
Klasa startów: Ujeżdżenie: N

Wysłany: 2016-11-07, 13:29   

Może i nie było, ale siwej się udało. Nie była jeszcze perfekcyjnym koniem ujeżdżeniowym, ale wszystko w swoim czasie. Klaczy i tak przynajmniej udało się ruszyć, a nie stała wiecznie tylko w boksie i nic nie robiła. Wygięcia szyi na prawo czy lewo nie stanowiły aż takiego problemu, a klacz prawidłowo to robiła. Chętnie przyjęła potem tą swobodę, szła nadal energicznie i chętnie. Była zmęczona fizycznie i psychicznie, przynajmniej starczy jej na jakiś czas.

Po rozstępowaniu wróciła z facetem do stajni z.t
_________________
It's like you still lay with me
Whisper all the things that make me go mad.

imię: Hand me a drink, I need it now - In The Spotlight
właściciel: I want a place with no time - Sergei Chernienko.

rodzice: Cristallo I x Chanel IV
dokumenty: passport
moje:
gallery



potomstwo: Don't we feel it I'm letting you in - brak
osiągnięcia: I'm in dreams the room we used to sleep - link
 
     
Mercedes
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 170 cm
Podopieczny: La Isla Bonita
Pieniądze: £2525

Punkty doświadczenia: 35
Skoki: 12
Ujeżdżenie: 7
Cross: 4
Obycie z koniem: 12


Wysłany: 2016-11-07, 14:44   

Sposobność wystartowania w takich zawodach była dla niej smacznym kąskiem, którego nie mogła sobie odpuścić. Zdecydowała się na start na zupełnie innym koniu, niż swoim podstawowych wierzchowcu. Dziś jej partnerem był ogier rasy achał-tekiński Krakatu, którego znała tylko z widzenia w stajni czy z zawodów. Lubiła wyzwania i to prezentowała odkąd się tu pojawiła, więc po zapisaniu ich na zawody pozostało czekać na dzień ich rozstrzygnięcia. To był jedyny start jej tego dnia, więc miała sporo czasu przed pojawieniem się na parkurze. Wcześnie rano pojawiła się w stajni, by po chwili stawić się pod boksem ogiera. Dała mu czas na zapoznanie się z sobą, pokazując mu jednocześnie pokojowe zamiary. Nie dawała sobie jednak wejść na głowę, a potem oczywiście nastąpiło oczywiste. Cremello został wyczyszczony i osiodłany, a potem zabrany na rozprężalnie. Kobieta przyłożyła się do porządnego rozgrzania wierzchowca, by wyeliminować możliwość kontuzji. Potem już tylko łapali oddech przed startem, co na pewno im się przydało.
W końcu pojawili się na parkurze, kobieta zapoznała ogiera z postawionymi tu przeszkodami. Przygotowując mentalnie ogiera do przejazdu, zatrzymała go na linii startu. Utrzymując kontakt z nim za pomocą półparad, czekała na sygnał do startu. W końcu rozległ się dzwonek, który informował ich o rozpoczęciu przejazdu. Mocno ścisnęła boki ogiera łydkami i wypchnęła go z krzyża, uzyskując pożądany efekt - galop z miejsca. Pierwsza z przeszkód to wymagający sporo od jeźdźca i konia tripplebarre'a. Przysiadła mocniej w siodle i się w nim odchyliła, by wziąć konia bardziej na siebie. Dopychając go pomocami uzyskała lekki przód i mocniejszy zad, by koń miał siłę skoczyć przeszkodę. Zamkniętego w pomocach ogiera doprowadziła do przeszkody, by łydką odesłać go do skoku nad jedynką. Kobieta zaraz podążyła za jego ruchem w locie, przechodząc do półsiadu i oddając mu wodzę. Wyznaczyła mu lądowanie na prawo, sugerując mu to dość wyraźnie podczas lotu. Po wylądowaniu przeszła do niskiego półsiadu, zachęcając konia do energiczniejszego galopu. Poprowadziła go między przeszkodami 5 a 12, by dość mocno wykręcić na stacjonatę. Podparła konia korytarzem z pomocy: łydka-wodza, chcąc by gładko i pewnie wyjechał ciasny zakręt. Na cztery foule przed przeszkodą, siadła w siodło i zamknęła go w pomocach. Potem już tylko sprawnie doprowadziła do miejsca odskoku, by łydką ponownie odesłać go do lotu i zgrać się z nim podczas skoku. Lądowanie tym razem na lewo, by skierować się na trójkę. Była to wodna przeszkoda więc nieco zdradliwa, ale była pewna że sobie świetnie poradzą. Po wyjechaniu na prostą do przeszkody, przymknęła go ponownie w pomocach i wzięła na siebie. Skupiła go bardziej na sobie poprzez wysłanie kilku półparad, a potem doprowadziła do miejsca wybicia. Na szczęście nie miał problemów z oddaniem skoku, a przeszkoda jak widać nie zrobiła na nim większego wrażenia. Lądowanie zostało na lewo, a teraz czekał ich dość ryzykowny manewr. Nie chciała robić tego niemalże w miejscu, więc poprosiła konia o wyjechanie ciasnego łuku na lewo. Podpierając go w pomocach i prowadząc jak najbezpieczniej do przeszkody, ale nie było to jak się okazało większym problemem. Zamkniętego w pomocach Kraka doprowadziła do przeszkody, by ponownie łydką odesłać go do skoku, przejść zaraz w półsiad i oddać mu wodzę. Lądowanie dla odmiany na prawo tym razem, a przeszkoda ich nie miała w ogóle zaskoczyć. Okser w końcu był dość znaną i popularną przeszkodą, więc problemu nie powinno w ogóle być. Sprawnie w miarę mocnym tempem poprowadziła go w kierunku przeszkody, by wraz z siadem w siodło wziąć go na siebie. Chciała nieco skumulować energię i jej nieco utracić do przeszkody, by mieć siłę ją pokonać. Doprowadziła go ponownie do miejsca wybicia, by znów odesłać go łydką do skoku i zgrać się z nim w locie. Lądowanie na lewo i wyjechanie za jedenastką na prostą do pierwszego szeregu. Wyjechawszy na prostą znów zamknęła go w pomocach i wzięła nieco na siebie, nie chciała aby się rozpędził do przeszkód. Skupiła go na sobie za pomocą półparad i utrzymywała ten stan rzeczy do końca. Pokonanie pierwszego członu było błahostką. Przytrzymała go w lądowaniu by się nie zabił do drugiego i znów oddanie czystego skoku.
_________________
I'm cocky, beat that pussy up like Rocky
I fly to Amsterdam for the right fee.



personalia: We survived the thunder » Mercedes Smith
wiek: And escaped the hunger » 23 lata.

partner: Who knows what they'll ask us » xxx.
pms: We don't need no answers » 0.

przyjaciele: Once a millionaire can't get off me » xxx.
wrogowie: Shark blue cool with a shark fee » xxx.

moje: Porsche Cayenne, Mercedes Reveals, phone, house, gallery
osiągnięcia: And sometimes I wonder how we got through » link
 
     
Corleone Olshansky
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 7 lat
Rasa: selle français
Wzrost: 162 cm

Ostatni trening: 20.08 - skoki - Luke Sugarman
Właściciel: Christian Levrull
Cena: £3050

Doświadczenie w skokach: 185
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 21
Doświadczenie z lonżowania: 30
Kondycja: 44
Szybkość: 75
Klasa startów: Skoki: C1

Wysłany: 2016-11-08, 00:17   

Cofanie było znajomym dla ogiera elementem, ale podobnie jak wiele innych rzeczy, zwyczajnie zaniedbanym. Czując wzmocniony kontakt oraz przesunięcie łydek za popręg, wiedział jaki ruch powinien wykonać, lecz miał z tym niejakie trudności. Niemal od razu cofnął się o pół kroku, lecz już tyle wystarczyło by uciekł zadem z wyznaczonego śladu i wyraźnie się usztywnił. Przejścia w dół i cofanie były rodzajem takich ćwiczeń, które niezwykle szybko go denerwowały, jako że był koniem myślącym daleko w przód, a więc o gorącej głowie i niewielkich pokładach cierpliwości. Właśnie dlatego zareagował na cofanie nagłą irytacją, objawiającą się stuleniem uszu i zagryzieniem wędzidła. Złość jednak szybko minęła, bo wraz z pochwałą - od razu rozluźnił uszy, nieśmiało stawiając je do przodu i poluźnił także szczęki, od niechcenia przeżuwając metal w pysku. Poproszony o jeszcze jeden krok do tyłu wykonał go nieco mniej chaotycznie, choć wyraźnie ciężko było mu pozostać na właściwym śladzie.
Ruszając ponownie stępem całkowicie zapomniał o tamtych zgrzytach i wkrótce przeszedł do kłusa, jak zawsze zaczynając energicznie. Nie trzeba było go dodatkowo zachęcać do ruchu, od razu szedł mocno do przodu, ale dzięki działaniom jeźdźca pozytywnie przekładało się to na całokształt ruchu. Nie wieszał się na wędzidle, właściwie to był bardzo lekki na ręce, aż za; cały czas pracował nad zaufaniem i znalezieniem oparcia, ale przynajmniej zaczął wykorzystywać wcześniejsze lekcje i korzystał z umiejętności odnajdywania właściwego środka ciężkości. Dzięki temu jego łopatki swobodnie pracowały w kłusie, dając mu większą swobodę ruchu niż zwykle. Ciągnęło to za sobą konsekwencje w postaci o wiele przyjemniejszych przejść, przyjemniejszych zarówno dla jeźdźca, jak i konia, bo przestał się usztywniać i tracić równowagę za każdym razem gdy przechodził do stępa. Czas reakcji był odpowiednio krótki, więc Luke powinien być zadowolony z tego konkretnie elementu, który przecież uległ ogromnej poprawie w stosunku do początków. Corleone szybko się uczył, niestety zarówno dobrych jak i złych rzeczy. Natomiast jeżeli chodzi o zmiany tempa w obrębie poszczególnych chodów, gniady raczej naturalnie dostosowywał się do działań jeźdźca, zwyczajnie odpowiadając na tempo anglezowania czy na działanie łydek. Kluczył po wszelkich wężykach i woltach, wciąż zdradzając tendencję tendencję do trudności z zachowaniem równowagi i prawidłowego wygięcia na bardziej wymagających łukach. Niekiedy brakowało mu równowagi, wszakże jakby uczył się jej na nowo, dlatego zdarzało mu się jeszcze czasem wypaść z okręgu.
Z tego całego arsenału ćwiczeń najgorzej miały się chyba cofania i te nieszczęsne zatrzymania z kłusa, przy których nie potrafił zachować dotychczasowej płynności i spokoju. Nieistotne jak bardzo Luke go do nich nastrajał, Corleone za każdym razem stawał jak wryty i lekko podbijał łbem. Najlżejsze działanie ręki przy zatrzymaniu raczej by tu nie pomogło, bo wtedy prawdopodobnie rozjechałaby mu się w zatrzymaniu cała sylwetka, a tak to przynajmniej wkraczał lekko zadem pod kłodę i w miarę równo stawiał kończyny.
_________________
‘ just because it HURTS
doesn't m e a n you're gonna die '



+ darmowe wpisowe na 1 zawody
 
     
Amelie
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 22 lata {28.03}
Wzrost: 164 cm
Zawód: jeżdziec, tłumaczka
Partner: tell me when you hear my heart stop, you'r the only one who knows, tell me when you'll hear my silence, there's a possibility I wouldn't know

Ostatni trening: skokowy z Fleau de Baian
Podopieczny: Carthago Z, First Night, Little Bit Of Spice, Victim of Virtue | Xavior
Pieniądze: £734

Punkty doświadczenia: 109
Skoki: 56
Ujeżdżenie: 15
Cross: 14
Wyścigi: 2
Obycie z koniem: 23


Wysłany: 2016-11-08, 12:52   
   Tytuł: Hodowca


Prosząc go o nieco spokojniejsze, ale jednocześnie równe tempo z galopu - z czym podczas najazdu mieli trochę problemów, Amelie pokierowała Carthago Z ku pierwszemu członowi. Pojechali kawałek po prostej, po lekkim łuku za jedenastką i tu białowłosa skierowała go w stronę pierwszego członu szeregu, prostując siwka precyzyjnie na środek przeszkody. Zamknęła go nieco wcześniej w pomocach, doprowadziła do przeszkody i odesłała do skoku dodając łydkę do wybicia, wodze oddając na kontakcie, przechodząc do półsiadu, zgrała się z nim w locie i wyszła za jego ruchem, co pozwoliło im na czysto pokonać 6a. Po lądowaniu została w półsiadzie prowadząc ogiera prosto na 6b, kalkulując tempo i licząc foule, chcąc znaleźć jak najlepszy moment do wybicia. Wcześniej przygotowała holendra do skoku i zasugerowała mu miejsce do wybicia. 6b również pokonali na czysto. Dziewczyna poprowadziła teraz siedmiolatka na drugi szereg, mijając po drodze czwórkę i dziesiątkę, by znów dokładnie naprostować Carta do przeszkody, dodała mu łydkę, oddała wodze, uniosła się z siodła w półsiadzie i wyciągnęła za nim nadgarstki. Do 7b sprawa wyglądała podobnie jak przy poprzednim szeregu: półsiad po lądowaniu, wcześniejsze przygotowanie, zasugerowanie wybicia we właściwym miejscu zaowocowało na czysto oddanym skokiem i w ten jak najbardziej zadowalający sposób pokonali szereg Dwudziestolatka ucieszyła się mając go za sobą.
Na ósemkę wykręciła pomiędzy dwójką i dwunastką, dodając w tempie, co wcale nie było takie proste. Siwemu umyśliło się trochę sobie pobrykać, chociaż Halley starała się go trzymać w ryzach i powstrzymać od większych szaleństw. Dodatkowo galop podczas najazdu był trochę nierówny, lecz zbliżając się do oksera jasnowłosa usadziła ogiera na miejscu - w sensie metaforycznym. Przy pokonywaniu przeszkód nie było miejsca na wybryki. "Wycelowała" ogiera w środek przeszkody, zamknęła w pomocach, wzięła bardziej na siebie, prosząc o siłę z zadu a we właściwym miejscu odesłała go do skoku. Pokonanie oksera nie sprawiło im trudności, ale teraz czekała ich stacjonata z wodą, więc Niemka skupiła się jeszcze, wysyłając również holendrowi półparady. Siedmiolatkowi chyba też przeszkoda się nie spodobała, więc zamiast brykać nie chciał iść naprzód, lub niemal się cofał, więc Mel wcześniej zamknęła go w pomocach i wypchnęła do przeszkody, próbując zachęcić go do ruchu naprzód, by w końcu dodać zdecydowaną łydkę, oddać wodze na kontakcie, zgrać się w skoku z Cartem i podążyć za jego ruchem. No i proszę, nie taki diabeł straszny - pokonali dziewiątkę. Na dziesiątkę - kolejny okser - skierowała Carthago po łuku za trzynastką, prostując go na przeszkodę, zamykając w pomocach, doprowadziła go do dziesiątki i odesłała w kolejny udany skok.
Kolejna przeszkoda - jedenastka - była z kolei stacjonatą. Amelie starała się utrzymać równe, dobre tempo galopu prowadząc siwka najpierw po prostej, a potem skręciła z nim na jedenastkę. Znowu naprowadziła go na środek przeszkody, zamknęła w pomocach, zasugerowała miejsce do wybicia dodając łydkę, oddała wodze przy szyi konia, przeszła do półsiadu, zgrała się z nim w ruchu i wyciągnęła za nim nadgarstki, pokonali ten sposób stacjonatę na czysto. Na dwunastkę zdecydowała się na bardziej ryzykowny najazd, z tego względu zwolniła trochę tempo, mimo to czasami było ono nierówne, czasami po prostu dlatego, że holender opierał się przed ruchem naprzód, lub brykał - co starała mu się wybić z głowy. Skręcili do dwunastki po łuku przed piątką, naprostowała siedmiolatka na kolejną stacjonatę i powtórzyła cały szereg pomocy - efekt był bez zmian i w sumie dobrze, bo na razie pokonywali przeszkody na czysto i w ładnym stylu. Trzynastka nie była wyjątkiem: białowłosa pozwoliła się mu nieco rozpędzić, korygując jego tempo przed przeszkodą, ukrócając próby brykania i lekko pchając go do przodu, w wypadku gdy coś mu się znowu nie spodobało w przeszkodzie. Zamknęła go w pomocach, wzięła bardziej na siebie i odesłała w odpowiednim miejscu łydką do kolejnego ostatniego skoku.
Utrzymali tempo do mety, potem pozwoliła mu zwolnić i sprowadziła z parkuru, wcześniej orientując się możliwie w tym jak poszło Diego.

zt
_________________

Walls I've built up became my home.
? ? A M E L I E H A L L E Y ? ?

I found a man I can trust, and boy I believe in us
my love » xxxx
I will scream it loud tonight
Can you hear my voice this time?

pms » 1
Starting right now I'll be strong. I'll play my fight song.
friends » Anna Friedrich
Like a small boat on the ocean. Sending big waves into motion.
horses » Carthago Z First Night Little Bit Of Spice

results gallery

@edit by Delfin only for Melka
 
 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2016-11-08, 19:30   

Sugarman zdawał sobie sprawę, że w kilka treningów nie jest w stanie nauczyć ogiera wszystkiego na nowo. Chociażby praca nad zmianą źle rozbudowanej muskulatury była bardzo żmudnym i mocno rozciągniętym w czasie procesem, a również od siły odpowiednich mięśni zależało to, czy koń jest w stanie całkowicie poprawnie wykonać ćwiczenie czy też nie. Z tego wynika, że szkolenie konia jest praktycznie nieskończone, bo zawsze można coś bardziej wzmocnić, coś poprawić. Mając na to wzgląd nie mógł przecież oczekiwać od podopiecznego, że z jazdy na jazdę stanie się nagle koniem fantastycznie reagującym na każdy rodzaj pomocy. Na drobne niepowodzenia przymykał więc oko wiedząc, że wynikają one po prostu z konieczności dalszego szkolenia nawet innych elementów, które pośrednio wpływają na jakość pozostałych. Liczył po prostu, że z biegiem czasu Corleone oswoi się lepiej z nowym sposobem noszenia się, który swoją drogą także docelowo miał jeszcze ulec zmianie, dzięki temu zyska na przepuszczalności przy odpowiednim pokierowaniu.
Po kilku okrążeniach w stępie na luźnej wodzy ponownie spróbował go zachęcić do wejścia nawet na delikatny kontakt, tak aby móc ponownie zakłusować i podjąć próbę ponownego zaokrąglenia sylwetki przy pozostaniu w równym, harmonijnym acz dynamicznym rytmie chodu. Dopiero kiedy ponownie poczuł go pod sobą w podobnym jak przed przerwą lub nawet nieco lepszym stanie, nakierował go na drągi ułożone na ziemi w ilości trzech sztuk. Nie sądził, by była to dla gniadego żadna nowość, dlatego ich ilość była w ocenie bruneta w sam raz na rozgrzewkę. Pozostał w kłusie anglezowanym a w trakcie najazdu przede wszystkim wskazywał mu kierunek, ale też półparadami przywoływał jego koncentrację, coby nie wybiegał za mocno do przodu, tylko skupił się na tym, co ledwo za chwilę. W każdym razie taka była intencja Luka i miał on nadzieję, że Olshansky z czasem połapie się w tych półparadach na tyle dobrze, że faktycznie będą go motywować do lepszego wykonywania ćwiczeń. Łydkami nakazywał mu ruch naprzód, jednakże równocześnie kolanem nie pozwalał temu ruchowi wybiegać z niepotrzebną szybkością przed postawione zadanie. Ręka przy przejściu nad sztangami szła elastycznie do przodu, nieznacznie bo nieznacznie ale ruch taki się pojawiał. Przy tym postawa jeźdźca nie ulegała pogorszeniu i pochyleniu, co z kolei koniowi ułatwiało zachowanie równowagi.
Powtórzyli przejście przez taki układ na każdą stronę po dwa razy, aby następnie odrobin podnieść poprzeczkę i skierować się na cztery drągi, podczas gdy osoba wcześniej je układająca podniosła tamtą trójkę na wysokość około 15 centymetrów nad ziemią. Gdy para przeszła także odpowiednią ilość razy ustawioną czwórkę, ta również uległa podwyższeniu kiedy oni zajmowali się piątką, która finalnie również została podniesiona do takiej wysokości. Teraz ponownie nadszedł moment na krótką przerwę, w końcu nie chodzi o to, by w pół godziny wymęczyć konia, ale żeby rozłożyć jego pracę bardziej w czasie, by mogła być efektywniejsza.
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
Nadya
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat {18.01}
Wzrost: 171 cm
Zawód: architekt (nie pracuje), jeżdziec
Partner: bottle of whisky will do the trick

Ostatni trening: 04.2019 - skokowy - Jim Beam Rye
Podopieczny: Jim Beam Rye, Prescription Boy
Pieniądze: £2495

Punkty doświadczenia: 68
Skoki: 22
Ujeżdżenie: 29
Cross: 8
Obycie z koniem: 9


Wysłany: 2016-11-09, 21:15   

Ostatni start z Jimem w crossie mogła bez dwóch zdań zaliczyć do udanych, dlatego postanowiła sprawdzić jak poradzi sobie w tych zawodach, zwłaszcza, ze formuła zawodów była dla niej ciekawa i zachęcająca. W dniu zawodów przyszła do stajni, zostawiła swoje rzeczy w socjal i poprosiła stajennego o przyniesienie sprzętu, który wyczyściła poprzedniego dnia i przyborów Jima na myjkę. Następnie skierowała się pod boks gniadosza. Przywitała się z nim na spokojnie - każdy startował tylko jeden raz więc miała na to czas. Poczęstowała go smakołykiem na zachętę, założyła kantar i zaprowadziła na myjkę. Tam starannie go wyczyściła i osiodłała zakładając mu czaprak, siodło, ochraniacze i ogłowie. Gdy i ona była gotowa zaprowadziła ogiera na rozprężalnie, żeby rozgrzać się przed właściwym startem. Rozgrzali się w każdym chodzie, pokonując kilka przeszkód podobnych do tych na parkurze konkursowym, ale mniej skomplikowanych. Jej "przeciwnikiem" był Christian, co pewnie oznaczało, że czeka ją zacięta rywalizacja, w końcu rzadko odpuszczała jakieś zawody i wiedziała jak prezentują się statystyki. Nie miała jednak zamiaru poddawać się na starcie, ponadto można powiedzieć, że po objęciu I miejsca w crossie właśnie z oldenburgiem nabrała wiatru w żagle, ale czy to przełoży się na dalsze dobre wyniki to dopiero się okaże.

Gdy już byli porządnie rozgrzani i przyszła pora na ich start, Nadya skierowała Jima na parkur. Przywitała Chrisa sinieniem głowy i okrążyła z Jimem parkur, by mógł się zapoznać z otoczeniem. Na rozpreżalni ich praca przebiegała bez zarzutu, jednak po wjeździe na parkur od razu było widać, że Jimowi nie odpowiada hałaśliwa i absorbująca atmosfera zawodów. Po okrążeniu parkuru skierowała się na start, gdzie przeszła z Jimem do galopu, kierując się na pierwszą przeszkodę. Od razu starała się o równe dobre tempo, co nie było takie proste biorąc pod uwagę negatywny wpływ atmosfery panującej na parkurze na Jima. Bravo od razu też starała się jak najlepiej zgrać się z płynącą z głośników muzyką. Pierwszą czekającą ich przeszkodą był triplebarre. Brunetka starała się dostosować tempo, zachęcając Jima do energiczniejszego tempa, zamknęła go w pomocach, wzięła bardziej na siebie prosząc o siłę z zadu i zasugerowała miejsce do wybicia, dodając łydkę, oddała wodze na kontakcie, przeszła w półsiad, zgrała się z gniadym w locie i wyszła za jego ruchem. Na czysto i z niewielkim zapasem pokonali triplebarre i mogli ruszyć dalej. Na razie ich tempo nie powalało, chociaż nie było jeszcze powodem do obaw, chociaż mimo wszystko dwudziestotrzylatka starała się poprawić tempo. Przed dwójką dodatkowo skupiła ogiera na sobie przez półparady, tak aby zwracał możliwie jak najmniej uwagi na atmosferę zawodów i hałaśliwych widzów Poprowadziła go kawałek po prostej, a potem po łuku za dwunastką i naprostowała go na stacjonatę. Znów zamknęła go w pomocach, doprowadziła na środek przeszkody i odesłała w kolejny udany skok, używając podobnego korytarza z pomocy.
Pochwaliła krótko trzynastolatka i poprowadziła go dalej na trójkę - okser z wodą. Chociaż jak dotąd pokonywali ładnie przeszkody a ich czas był jeszcze do przyjęcia, Jim Beam zaczął jej sprawiać coraz większe trudności w prowadzeniu, niechętnie galopując naprzód i zwalniając tempo Kobieta oczywiście starała się go pchać do przodu. Przeszkoda też nie była łatwa a na pewno wymagała lepszego przygotowania. Zbliżając się do trójki zamknęła ogiera w pomocach, starając się poprawić tempo i zachęcić go do poruszania się naprzód. Wzięła go bardziej na siebie, dodała łydkę we właściwym miejscu, po wybiciu oddała wodze, uniosła się z siodła do półsiadu, zgrywając się z nim i podążyła za jego ruchem. Kolejną przeszkodę pokonali bez problemów, chociaż te z prowadzeniem gniadosza po parkurze jeszcze się nie skończyły. Na stacjonatę obrała nieco ciaśniejszy zakręt, nada goniąc Jima jeśli chodzi o tempo. a przynajmniej próbowała. Starannie naprostowała go na czwórkę, zamknęła w pomocach, doprowadziła do czwórki i odesłała do kolejnego udanego skoku. Na kolejny okser ruszyła po prostej, a następnie o lekkim łuku za dwójką i dwunastką, cały czas próbując osiągnąć z Jimem lepsze tempo, nadrobić stracony czas i dogonić słowa piosenki. Jej starania nie zmieniły faktu, że gniadosz miał opory przed galopowaniem naprzód. Naprostowała gniadego na piątkę, posłała mu jedną czy dwie półparady, zamknęła go starannie w pomocach, wzięła go bardziej na siebie prosząc o silę z zadu, poprosiła o wybicie dodając łydkę i wzniosła go nad przeszkodę. Oddała wodze przy szyi konia, przeszła w półsiad i wyszła za jego ruchem. Co by nie powiedzieć o ich tempie przeszkody pokonywali na czysto i w ładnym stylu.
_________________
In the mornings I'm like…
Sun is up, I'm a mess, gotta get out now, gotta run from this…


There's a mean bone in my body,
it's connected to the problems that I won't take for an answer, and I won't take that from you,
because I would hurt a fly
N a d y a B r a v o || 2 5 yrs old || Mother R u s s i a, father U S A



 
     
Jonah Wrens
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 (07.02.92r.)
Wzrost: 190 cm
Zawód: piłkarz - napastnik
Podopieczny: Marshmallow
Pieniądze: £12980

Punkty doświadczenia: 240

Wysłany: 2016-11-10, 01:07   

Ogarniając siwka do konkursu, tym razem nawet nie pokusiłem się o robienie koreczków, czy innych bzdetów. Po prostu rozczesałem jego włosie i wyczyściłem go. Zakładając mu najpierw kalosze na przody i ochraniacze na cztery, a następnie czaprak w kolorze bordo, do którego dopasowałem sobie frak, a co. Dopiąłem do siodła napierśnik pięciopunktowy i założyłem ogłowie z pelhamem. Byłem wyjątkowo spokojny przy tych wszystkich czynnościach, wiedząc z kim przyjdzie mi się ,,zmierzyć". Ten cały konkurs traktowałem jako dobrą zabawę, więc gdy dowiedziałem się, że mam rywalizować z Jess, tym bardziej poczułem się luźno. Nie żebym ignorował własną narzeczoną, ale czułem się dobrze z tą świadomością.
Wjeżdżając na parkur, od razu namierzyłem Jessie i pomimo natychmiastowego popisu ze strony Shocka, to jest zapewne dębowania bądź kręcenia się pode mną, to zdążyłem wyłapać spojrzenie brunetki, by puścić doń oczko. Czekałem cierpliwie, w miarę ignorując tańce ze strony siwego, którego mimo wszystko podrapałem po kłębie dla uspokojenia, no chyba że kombinował naprawdę dobrze i musiałem już zacząć uważać na niego. Czekając na sygnał, zerknąłem jeszcze na mojego ,,przeciwnika" i już patrzyłem na pierwszą przeszkodę. Po otrzymaniu sygnału do startu, posłałem Shockwave do pierwszej fouli galopu, która wyszła nazbyt efektownie, bo koń stanął dęba i z takiej pozycji ruszył do przodu. Nie dał mi odpocząć już od pierwszych kroków konkursu, co na pewno skończy się dla mnie tym, że mnie poprzeciąga trochę na parkurze, ale cóż. Sam nie byłem drobny, więc nie zamierzałem jęczeć z tego powodu. Wracając jednak do sprawy, szybko dopadliśmy pierwszą przeszkodę, jaką był triplebarre. Mimo wszystko doprowadziłem ogiera do jedynki, zostawiając plecy z tyłu, jego zamykając w łydkach i delikatnie unosząc wodzę, aby mógł spokojnie spojrzeć na przeszkodę. Dając mu sygnał do wybicia się w wymierzonym przeze mnie miejscu, sprawnie przeszedłem w półsiad oddając wodze ogierowi. W całym tym ferworze, nawet nie usłyszałem jak Jess ze swoim koniem rozbudowali pierwszą przeszkodę, gdyż skupiłem się na tym, aby poprowadzić po ciężkim zakręcie siwego. Tutaj zdecydowanie Shock nie miał nawet chwili do tego, aby mnie w coś wciągnąć, gdyż mocno odchyliłem się do tyłu, by wykonać ostry zakręt, tuż przy prawej stronie krawędzi, a zatem mieliśmy dosłownie chwile na wyprostowanie się, gdzie i tak skok był pod lekkim łukiem, gdyż Holender urwał pół fouli by efektownie wysadzić sporo ponad przeszkodę. Niestety był mocno ambitny, a ja musiałem nad nim nadążać, więc mimo falstartu, poprawiłem się podczas lotu, oddając mocniej rękę, a odnajdując oparcie na strzemionach. Po wylądowaniu, lekko odciążyłem jego zad, pozwalając mu nieco poszerzyć foulę, której i tak nie miał drobnej. Wycofując plecy do tyłu, nieco go wziąłem na siebie, wycofując rękę, która do tej pory była wysunięta minimalnie do przodu. Przy tym nie gubiłem łydki, wciąż angażującej go do ruchu. Również i tutaj przygotowałem się do mocniejszego skoku, bo znając Shocka taki właśnie mi zapewni. Odnajdując miejsce do odbicia się, posłałem go do skoku, by razem z nim rozciągnąć się nad przeszkodą. Sprawnie oddając rękę, zaokrąglając lekko ramiona, by nie oberwać po plecach, oparłem się pewnie o strzemiona, by po lądowaniu wraz z ogierem się wycofać. I tutaj miał okazję do zrobienia jednej fouli do przodu, bo po chwili znowu mocniej wycofałem plecy, aby móc go wziąć na siebie i skrócić jak najbardziej najazd na czwórkę, przez kolejny ciasny zakręt. On dał mi popalić na samym wejściu, więc ja teraz wymuszałem od niego 100% uwagi i reakcji na moje sygnały, gdyż nie było łatwo, ale właśnie to była jazda, którą uwielbiałem i czułem się w niej najlepiej. Tak czy inaczej przed nami była kolejna trudna technicznie przeszkoda, gdyż i czwórkę pokonaliśmy pod skosem. Ale dzięki temu ryzykownemu posunięciu mogliśmy przejechać przy prawej stronie pierwszej przeszkody, by szybko dotrzeć do piątki. Tu już pozwoliłem sobie wyjechać go, tak aby wylądował na trzy foule przed, nosem na środku przeszkody. Wycofując plecy, a biorąc konia na siebie, zrobiłem węższy korytarz z wodzy, aby nie spłynął mi na bok i znowu podniosłem lekko dłonie, aby mógł przyjrzeć się kolejnej przeszkodzie. Kolejne pewne wybicie i piątka nienaruszona została za naszymi plecami. Nie ryzykując kontuzją, zrobiłem półsiad i rozjechałem go trochę, jadąc tuż przy 11 ale z lewej strony. Przed nami była fajna kombinacja, którą sam mogłem sobie wybrać i oczywiście wolałem tą trudniejszą, ale szybszą trasę, stąd kilka fouli przed członem a, skróciłem ogiera i wziąłem go na siebie. Przepuściłem go przez wędzidło w razie potrzeby i dojechałem go do przeszkody, dając mu sygnał do skoku i w czasie lotu, zasugerowałem lądowanie na lewą nogę. Sprawnie dostaliśmy się po łuku do członu 6b, który był bliższy naszej kolejnej przeszkodzie. Więc pokonaliśmy i tę przeszkodę, by zaraz po niej przytulić się jak najbliżej dziesiątki. Wypadliśmy foulę przed 7a, więc z racji tego, cały zakręt jechałem mocniej wycofany na plecach, by zachować go na zadzie, aby nie stracił mocy do silnego wybicia. Tutaj też się spodziewałem jego nadrobienia, więc gdy dałem mu sygnał do skoku, przygotowałem się na mocniejszy półsiad, związany z wykorzystaniem silnego zadu przez Holendra. Przez ten mocny skok mieliśmy mniej miejsca na wykręcenie na bliżej ulokowaną w stosunku do 6a przeszkodę 7b, co jednak nie było dla nas niewykonalne. Po prostu po przeszkodzie, wróciłem do siodła, wyraźniej domknąłem go w łydkach i wycofałem plecy do tyłu, aby miał we mnie oparcie. Po pokonaniu kolejnej przeszkody wylądowliśmy na prawo i już po ładnym łuku galopowaliśmy do ósemki, którą jednak postanowiłem skoczyć prosto.
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK
TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET


Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas
W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans
pms: 3
Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon
Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą
żona: Jessie Wrens
Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych
przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia
Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto
konie: Shockwave || Marshmallow ||
Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
 
     
Anna Ross
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 22 Lat
Wzrost: 175 cm
Podopieczny: Unannounced Pleasure
Pieniądze: £4060

Punkty doświadczenia: 68
Skoki: 23
Ujeżdżenie: 16
Cross: 9
Obycie z koniem: 20


Wysłany: 2016-11-10, 20:03   

Zgłosiła się na te zawody oczywiście, bo grzechem byłoby w nich nie wystartować. Jako że jej konie w ostatnim czasie były mało dyspozycyjne, zdecydowała się na zabranie innego. Słyszała o tym koniu to i owo, ale nie z takimi sobie w życiu radziła. Jako że to był jej jedyny przejazd tego dnia, pojawiła się dość wcześnie w stajni by ogarnąć konia. Mimo pewnie jego wybryków w stajni czy na rozprężalni, kobieta stanowczo i radykalnie sobie z tym radziła. Nie miała czasu ani ochoty na zabawy z nim, bo chciała się dobrze przygotować do zawodów. W końcu skierowała się wraz z koniem na parkur, ale nie sądziła że karosz będzie tak poddenerwowany i ze stresowany zawodami. W końcu nie były to jego pierwsze, a niewiele różniły się od typowych zawodów. Z początku myślała, że obecność drugiego ogiera w pobliżu tak na niego działa. Ostatecznie jednak nie była do końca tego taka pewna, skinęła głową Drew i skupiła się na ich przejeździe. Mocniejszy dosiad i działanie na pysku pomagało jej na tyle, że mogła bezpiecznie sterować ogierem. Chyba wolała zostać w siodle, a pojechać ciaśniejsze zakręty do przeszkód.
W końcu zatrzymała ogiera na linii startu, czekając na znak do jego rozpoczęcia. Wraz z usłyszeniem dzwonka do startu, ścisnęła dość mocno boki karego i wypchnęła go z krzyża. Uzyskując mocne przejście do galopu, co nie koniecznie było jej na rękę. Musiała mocniej przytrzymać go na pysku i wziąć na siebie, pewnie przy tym nieco się z nim szarpiąc. Nie chciała jednak się zabić na pierwszej przeszkodzie, która była jedną z trudniejszych tutaj. Udało jej się uzyskać pożądany efekt w ostatniej chwili, by zaraz odesłać konia do skoku. Skok był wyjątkowo trudny, ale udany. Kobieta zdążyła za ruchem konia w locie, przechodząc w odpowiednim momencie do półsiadu i oddając mu wodze. Zaznaczyła mu lądowanie na prawo, wiedząc że w tamtym kierunku będą zaraz skręcać. Pogoniła go nieco w tempie, co było nieco ryzykowne. Jednak kto nie ryzykuje ten nie zyskuje, nie? Poprowadziła go zaraz między przeszkodami 5 i 12, przyklejając go dość ciasno do 12. Przypłacili to drobnym poślizgnięciem się, ale kobiecie udało się go zaraz zebrać do kupy. Powiedziałabym że w sam raz, bo właśnie dojeżdżali do miejsca wybicia do dwójki. W wymierzonym wcześniej miejscu, docisnęła łydki do jego boków i zaraz zgrała się z jego ruchem w locie. Lądowanie tym razem na lewo, by się przygotować do kolejnego trudnego skoku. Chciała go nieco popędzić, ale ogier jak a złość się potknął. Pozbierała go w momencie wyjeżdżania zakrętu, a potem już nie było na to czasu. Wzięła go ponownie bardziej na siebie, skupiając go jednocześnie głównie na sobie. Nieco go dopchała go przeszkody, bo jakby wyczuwała w nim jakąś niepewność. W miejscu wybicia ponownie łydką odesłała go do skoku, by zaraz przejść do półsiadu i oddać mu wodze. Zostało lądowanie na lewo, a kobieta ponownie zdecydowała się na dość ciasny najazd na czwórkę. Przypłacili to dość mocnym poślizgnięciem, a prawie że wywrotką. Wyprostowała konia do przeszkody w ostatnich sekundach, ale i tak było za późno. Ogier wybił się do skoku po jej sygnale, ale wpadł w przeszkodę przodem - całkowicie ją rozbudowując. Na szczęście wyratował się i nie upadł, co pozwoliło im kontynuować przejazd. Musiała z nim zmienić lotnie nogę na prawo, co na szczęście wyszło im poprawnie. Do piątki nie szaleli już tak i udało im się do oksera dojechać bez potknięć. W ostatniej fazie dojechania do przeszkody, kobieta wzięła go ponownie na siebie i jej pokonanie okazało się błahostką. Lądowanie zostało na prawo i mentalnie musieli się przygotować do pokonania dwóch szeregów. Niby nie wyglądały na trudne, ale hugo je tam wiedział. Znowu pojechali dość ciasno przyklejając się do jedenastki i oczywiście efektownie się potykając, ale bez większych konsekwencji na szczęście. Przytrzymała go w tempie najazdu na szereg, chcąc zachować je odpowiednio nie za mocne i szybkie. W końcu dość ciasno było między członami, co przy zbyt dużej sile mogło się skończyć tragicznie. Po dojechaniu do miejsca odskoku łydką ponownie odesłała go do lotu, by się z nim zaraz zgrać. Podczas lądowania mocniej go przytrzymała, by sprawnie pokonać drugi człon szeregu.
_________________
Podemos pintar colores al alma
Podemos gritar iee eé.

personalia: No soy ave para volar » Anna Ross
wiek: Y en un cuadro no sé pintar » 20 lat.

partner: No soy poeta escultor » xxx.
pms: Tan sólo soy lo que soy » 0.
ex: Las estrellas no sé leer » Brian.

przyjaciele: Podemos volar sin tener alas » Amelie.
wrogowie: Ser la letra en mi canción » brak.

moje: Volvo XC40, fone, house, gallery
osiągnięcia: No soy el sol que se pone en el mar » link
 
     
Anthony Wayford
[Usunięty]

Wysłany: 2016-11-11, 10:42   

Dynamiczna jazda i wysokie skoki rzeczywiście podniosły Tonemu ciśnienie, ale że miał spore umiłowanie do adrenaliny, to zupełnie mu to nie przeszkadzało. Do oksera oznaczonego numerem piątym oczywiście poprowadził konia przed jedynką, nie chcąc nabijać niepotrzebnych metrów, skoro każda sekunda była na wagę złota. Ponownie przynajmniej połowę dystansu pokonał jadąc w półsiadzie i dopiero po wyprostowaniu na środek oksera, usiadł w siodle by mieć odrobinę większą kontrolę nad Soendergaardem. Czuł, że ten coraz bardziej wymyka się spod kontroli, ale dopóki nie było potrzeby by galopował wolno, nie było to aż tak uciążliwe. Zmusiło to Tonego jedynie do mocniejszego trzymania za pysk tuż przed samymi przeszkodami, czego nawet nie próbował ukrywać, bo jakiekolwiek pieszczenie się z gniadym w tym momencie mogłoby się skończyć nad wyraz źle. Dlatego najeżdżając na okser szeroko rozstawił dłonie, także je nieco unosząc, by podnieść i lekko przytrzymać ogiera, starając się też uczynić pracą dosiadu. Obrał optymalne miejsce odskoku i wraz z odbiciem zabrał się za ruchem konia, wyraźnie pracując ręką, która płynnie podążyła za ruchem pyska, dając Soenowi szansę na wyciągnięcie szyi. Po pokonaniu oksera nadeszła dłuższa chwila galopu, jako że Tony zdecydował się swobodnie objechać jedenastkę, bez ścinania zakrętu. Przejechał ten dystans w półsiadzie, nieco wyciszając w międzyczasie ogiera (pozwolił mu lekko obniżyć szyję i komunikował się z jego pyskiem półparadami). Wyprowadził go na następną przeszkodę, będącą pierwszym członem szeregu. Tym razem jednak celowo nie wykonał prostopadłego najazdu, bo w planach miał ryzykowne wybranie alternatywy dla drugiego członu, która nie stała w prostej linii od pierwszego członu. W tym celu potrzebował skoczyć lekko pod skosem, by później mieć szansę skoczyć drugą przeszkodę zgodnie ze swoimi zamiarami. Tak więc doprowadził Soendergaarda do pierwszego członu, trzymając go w zamkniętym korytarzu z pomocy, tym razem szczególnie chroniącym przed ewentualnym wyłamaniem. Lądując po pierwszym członie od razu wskazał gniademu właściwą przeszkodę i tutaj także zdecydował się na skok pod skosem, nie chcąc wytrącać konia z obecnej prędkości poprzez prostowanie, które w ich przypadku było zresztą zbędne. Wayford był pewien, że Soen skoczy przeszkodę pod każdym kątem i nie zawaha się przed niczym. Inaczej prawdopodobnie nie podejmowałby takiego ryzyka. Ogier jednak sprawdzał się doskonale, choć brunet już prawie nie czuł swoich rąk, które Seondergaard najwyraźniej chciał wyrwać. Czego jednak innego można było się spodziewać, skoro chodził na najprostszym wędzidle, bo Tony zwyczajnie nie miał rozeznania ani dobrej ręki do ostrzejszych kiełzn. Nie mówiąc już nic o sposobie jazdy, z którego wynikały właśnie takie problemy. Niemniej udało się im pokonać szereg, po którym Tony zdecydował się pojechać za trzynastką, czując, że zwyczajnie nie zdoła utrzymać konia jeżeli zmusi go do kolejnego zakrętu w miejscu. Przytulił się jednak możliwie najmocniej do trzynastki i znalazłszy się na wprost kolejnego szeregu, pozwolił Soenowi wyjść nieco w przód, by nadrobić ten stracony czas i mocno wejść w szereg. Między przeszkodami było sporo miejsca, toteż nie bał się o władowanie w drugi człon. Dlatego też pozwolił ogierowi na dość daleki skok, po którym od razu kazał mu skręcić w prawo na drugi człon szeregu, robiąc to na tyle zdecydowanie poprzez odciągnięcie wodzy i dociśnięcie łydki, by Soen nawet nie pomyślał o skoczeniu na wprost. Takie działanie zapewne znowu wymusiło na koniu oddanie siłowego skoku, ale Tonemu o dziwo udawało się je wysiadywać, bez utraty równowagi czy strzemion, co mogłoby być tragiczne w skutkach. Do kolejnych przeszkód także nieco skrócił najazd, jadąc przed jedenastką, lecz możliwie najdłuższą drogą, by zwierzę nieco ochłonęło po tej serii ryzykownych manewrów. Utrzymując długą, lecz równą foule galopu, zaczął prowadzić konia w stronę ósmej przeszkody, na którą starannie najechał na sam środek. Jakieś pięć foule przed przeszkodą usiadł w siodle i wziął konia na siebie, by precyzyjnie wejść w miejsce odskoku i wysłać konia do skoku.
 
     
Corleone Olshansky
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 7 lat
Rasa: selle français
Wzrost: 162 cm

Ostatni trening: 20.08 - skoki - Luke Sugarman
Właściciel: Christian Levrull
Cena: £3050

Doświadczenie w skokach: 185
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 21
Doświadczenie z lonżowania: 30
Kondycja: 44
Szybkość: 75
Klasa startów: Skoki: C1

Wysłany: 2016-11-11, 12:36   

Nie miał oporów przed wznowieniem pracy, więc stopniowo osiągnął stan sprzed przerwy, to jest lekkie oparcie na ręce. Zaciekawiony dzisiejszą pracą, był wyraźnie wsłuchany w Luke'a, co było sporym ułatwieniem. Nie było potrzeby by dodatkowo go zachęcać, dzięki czemu łatwiej przyswajał nowe rzeczy i podejmował próby poprawiania swoich błędów. Chętnie powrócił do kłusa, w którym zachował dotychczasową swobodę. Najwyraźniej nic mu nie dokuczało, bo chętnie szedł do przodu, nie odmawiając ruchu ani nie broniąc się przed nim ucieczką, co też przecież miało czasami miejsce. Pracując w lekkim ustawieniu, rzeczywiście nieznacznie zaokrąglił sylwetkę, na tyle na ile było to możliwe przy jego stopniu wyszkolenia. Pojęcie półparady jeszcze do niedawna było mu dość obce, teraz powoli uczył się jej prawidłowego działania; zaczynał kojarzyć, że półparada poprzedza jakieś zadanie, więc gdy pojawiły się teraz, Corkowi coś już zaświtało w głowie. Widząc na swojej drodze drągi, postawił nań uszy, ale nie nakręcił się tak, jak miał to w zwyczaju czynić z przeszkodami. W związku z tym utrzymał jednakowe tempo kłusa i ruszył na wprost drągów, nie mając też problemu z wykonaniem prostopadłego najazdu. Przechodząc przez drągi dostatecznie wysoko unosił nogi, by nie uderzyć żadnego z nich kopytem, ale był też daleki od popisywania się i efekciarskiego machania nogami. Nie było przecież takiej potrzeby. W rezultacie ćwiczenie nie za wiele zmieniło w jego życiu, bo skoro nie miał problemów z najazdem ani utrzymaniem tempa przed drągami/w trakcie ich pokonywania, to niewiele było tutaj do szlifowania. Wyglądało to tak samo niezależnie od ilości drągów, jaka leżała na ziemi, bo zakładam, że Luke nie miał problemu z takimi podstawami jak równy kontakt i prowadzenie konia w łydkach, co nawet nieco popsutemu Olshanskiemu drastycznie ograniczało możliwość popełnienia błędu. Trochę ciekawiej, aczkolwiek w pozytywnym tego słowa znaczeniu, miało się zrobić na podwyższonych drągach. Te wymagały od Corleone większego zaangażowania, ale póki co nadeszła chwilę na przerwę, choć koń nie wyglądał na jakkolwiek "nadszarpniętego" dotychczas wykonaną pracą na drągach.
_________________
‘ just because it HURTS
doesn't m e a n you're gonna die '



+ darmowe wpisowe na 1 zawody
 
     
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2016-11-11, 14:03   
   Tytuł: Hodowca


Wykonała swobodny zakręt za jedenastą przeszkodą, prowadząc tamtędy Bloo na pierwszy szereg tego parkuru. Cały ten odcinek pojechała w półsiadzie, w siodło siadając dopiero na pięć foule przed szeregiem, by mieć szansę lekko wycofać konia przed wejściem w szereg. Czego by nie powiedzieć, do tego momentu galopowali naprawdę żywo, zdecydowanie za mocno jak na to, co musieli zrobić. Najeżdżając na przeszkodę, rozstawiła szerzej ręce, a także lekko je podniosła, tworząc niejaki korytarz z wodzy i zarazem lekko podnosząc konia. Jednocześnie dopchnęła go dosiadem do ręki, tym samym uzyskując większe zaangażowanie zadu ze strony srokatego. Jadąc zdecydowanie naprzód, ograniczyła też ryzyko ewentualnego spłynięcia przeszkody, do której ostatecznie udało się jej doprowadzić konia i oddać skok z wymierzonego miejsca. Bez trudu nadążyła za ruchem swojego wierzchowca, przechodząc do półsiadu i oddając mu wodze wzdłuż grzebienia grzywy. Już po chwili przygotowała się do lądowania, zaraz po którym znowu zdecydowanie przytrzymała konia, nie chcąc by rozpędzony wpadł w drugi człon przeszkody. Wiedziała, że nie może sobie pozwolić w tym momencie na ryzykowne manewry, więc zdecydowała się pojechać na wprost - dla dobra wyniku, ale i wyszkolenia konia, który pierw powinien się nauczyć na treningach takich wartkich akcji. W każdym razie bezpiecznie doprowadziła Bloo do drugiego członu, stojącego w tej samej linii co pierwszy i pomyślnie pokonała przeszkodę. Po wylądowaniu poprosiła konia o wymagający, ciasny zakręt w lewo i rozpędziła go do siódemki, jadąc skrótem. Po wyprostowaniu przed przeszkodą zostało niewiele miejsca, co zmusiło Jess do nieco ostrzejszej reakcji, na wypadek gdyby koń postanowił odmówić skoku. Udało się im jednak wejść poprawnie w szereg i pokonać oba jego człony, także po prostej linii, bez zbędnego kombinowania. Stracili jednak na tym kilka sekund, co skłoniło zawodniczkę do dodania między jedenastą, a dwunastą przeszkodą. Decydując się na pojechanie tym skrótem ryzykowała słabym najazdem ze względu na mocne ścięcie zakrętu, ale udało jej się w porę wyprostować konia przed okserem. Pewnie gdyby był to wyższy konkurs, nie posunęłaby się do tego, ale tymczasem była pewna, że Bloo sprosta zadaniu. Po dalekim lądowaniu utrzymała konia w linii prostej, mniej więcej w połowie tego dystansu przysiadła go mocniej w siodle i lekko podniosła, by ułatwić mu pokonanie następnej przeszkody. Przed odbiciem dała mu mocniejszą łydkę, by aby na pewno skoczył stacjonatę z rowem, po czym zabrała się za jego ruchem, nie utrudniając mu pokonania przeszkody.
_________________




 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 8