NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Duża hala
Autor Wiadomość
Ciapa
Rekreacyjny


Płeć: klacz
Wiek: 12
Rasa: SP
Właściciel: Orchad Stable
Cena: £1350
Wysłany: 2013-02-13, 14:09   

Ciapka była dobrze, a nawet bardzo dobrze ujeżdżona, choć było to zajeżdżanie od samego początku z ukierunkowaniem pod rekreację. Nikt nigdy nie sprawdzał, czy kropkowa glizda nadałaby się na czworoboku, a może na parkurze, nikomu na myśl by to nie przyszło. Zawsze dookoła niej kleiły się dzieci, więc gdzie takiego przytulaka wysyłać na zawody i po co ? Co prawda zdarzyło jej się wystartować na jakiś regionówkach czy towarzyskich zawodach, pod juniorem, czy też początkującym zawodnikiem, ale powołaniem klaczki była rekreacja, choć kto wie jak skończy ten brązowo biały potwór.
Posłusznie ruszyła kłusem, który nie był zbyt szybki, jednak wolnym też nie można było go nazwać- był w sam raz. 12-latka nie mogła pozwalać sobie na szybkie starty, gdyż jej mali towarzysze pospadaliby z niej podczas nauki jazdy, dlatego też nie była przyzwyczajona do zrywnych zakłusowań, czy zagalopowań. Jej tempo przeważnie było żywe- jak na początkujących, aczkolwiek nie szybkie. Nie miała w zwyczaju mulić, co było jej wielkim plusem, gdyż większość rekreantów niemal, że śpi podczas pracy.
Ciapa brnęła przed siebie w kłusie, skupiając się coraz bardziej na jeźdźcu, patrząc uważnie przed siebie i starając nie rozglądać dookoła, coby nie rozproszyć się niczym. Uszy miała skierowane ku tyłowi, by móc słyszeć polecenia mężczyzny i słowa kierowane do niej. Czując pomoce do wejścia w woltę a następnie zgięcia, wkroczyła posłusznie w łuk, delikatnie owijając się wokół łydki bruneta, choć nie było to wygięcie takie jakiego można było spodziewać się po dressage;owcu. Delikatne, subtelne, co było i tak wielkim wyczynem dla klaczki, która nie często miała do czynienia z taką szkołą jazdy. Nastawiła chwilowo uszy, co sprawiło, iż wyglądała teraz jak prawdziwy sportowiec, choć pozory często potrafiły mylić.
Po dość oczywistych i czytelnych sygnałach Rileya, dalmatyńczyk podskoczyła delikatnie przechodząc płynnie w galop, przyspieszając przy tym delikatnie i przodując wewnętrzną przednią nogą. Tempo początkowo było nieco za szybkie, choć zapewne zostało po chwili skorygowane, a klacz przeszła z powrotem do jako takiego ustawienia i poprawiła swoje tempo. Prychnęła cicho a na jej szyi pojawiły się pierwsze objawy potu i przemęczenia. Jak najbardziej ta jazda była dla niej o wiele cięższa, trudniejsza i bardziej męcząca niż te pod dziećmi. Brnęła posłusznie przed siebie po kole, akcentując co chwila krok prychnięciem, co świadczyło o tym, iż oddycha, nie wstrzymując powietrza. Po przebyciu narzuconej z góry "trasy" przeszła do kłusa, wyciągając delikatnie pyszczek i stopniowo wyrównując tempo, po czym zmieniła posłusznie kierunek i kolejne zagalopowanie- tym razem w prawidłowym tempie. Dwa rytmiczne kółka, przy których towarzyszyło prychanie, a potem kłus i wyjazd na ślad, tak jak zażyczył sobie Pan Guru. Zmieniła kierunek i to samo na drugą nogę.
Słysząc głos trenera odchyliła uszy w tył, wsłuchując się w jego melodyjny ton. Coraz bardziej ufała człowiekowi siedzącemu na jej grzbiecie, co jak najbardziej poprawiało ich współpracę.
 
     
Weltstar
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-13, 14:12   

Słysząc pochwałę, skierował jedno z uszu to tyłu.
W przejściach był płynny, jako że za każdym razem był w kontroli. Stosunkowo lekko odpowiadał na sygnały, będąc bardzo wyczulonym.
Na kawaletkach wyciągał szyję nieco w dół, kierując pysk do przodów, które wraz z tyłami bardzo wysoko zadzierały się do góry. Naciągał wówczas plecy.
Po nich szedł prosto, nigdzie nie skręcając dopóki nie został skręcony. Powtórzenia wyglądały mniej więcej tak samo.
 
     
Lisa
Jeździec zaawansowany
Don't worry, I can be bitch enough for both of us


Płeć: kobieta
Wiek: 23 lata
Rasa: ufo
Podopieczny: Devocatis, Petit Felicite
Pieniądze: £1390

Punkty doświadczenia: 130

Wysłany: 2013-02-13, 14:21   

W narożniku po postu usiadła w siodło, cofając zewnętrzną łydką i delikatnie biodrami wypychając go do galopu. Została w siodle przez kilka pierwszych ful, zaraz potem odciążając jego grzbiet i przechodząc do półsiadu. Położenie jej łydki czy działanie rąk się nie zmieniło, oparta mocno na udach, z pracującym stawem skokowym i sprężynująca pięta. Aktywnym tempem przegalopowała go na obie strony, ze zmianą nogi przez kłus, robiąc kilka dość ciasnych wolt, wymagających mocniejszego wygięcia oraz kilka przejść kłus-galop i galop-kłus. Takim sposobem byli gotowi i rozgrzani.
Po przejściu do kłusa skierowała go na małą gimnastykę: 3 drągi na kłus, krzyżak - skok wyskok - krzyżak - fula - krzyżak- dwie fule - stacjonata <60 cm>. Najechała na kombinację uważnie go prostując, wjeżdżając półsiadem. Po drągach wysłała go na pierwszego krzyżaka, oddając minimalnie wodze (tak mała wysokość nie wymagała przecież więcej), zaraz potem wycofując ramiona przed kolejną przeszkodą. Należała do jeźdźców którzy bardzo pilnowali się przed wyjściem przed konia, bo to zazwyczaj skutkowało stopami czy bliższym kontaktem z ziemią. Na kolejną fule znowu się wycofała, patrząc już na kolejną stacjonatę. Wróciła w siodło, dojeżdżając spokojnie do ostatniego członu.
_________________
I'm never gonna let you close to me, even though you
mean the most to me. 'Cause every time I open up,
it hurts so I'm never gonna get too close to you.


Lisa Austen
Nobody can be perfect, except me.




 >> friends; <<
my best friend is the one who brings out
the best in me. { Luke, jest jeszcze miejsce dla Ciebie }


 >> my horses; <<
I call horses 'divine mirrors' - they reflect
back the emotions you put in. { Devocatis <3, Petit Felicite <3}


Even when I mean the most to you in case you go and
leave me in the dirt. I'm way too good at goodbyes.

* * *


 
 
     
Riley
Jeździec zaawansowany

Płeć: mężczyzna
Wiek: 30 (23 grudzień)
Rasa: ndt.
Pieniądze: £4180

Punkty doświadczenia: 62
Wysłany: 2013-02-13, 14:38   

Dobry kontakt przede wszystkim – najważniejszy element, kluczowy punkt, na którym powinno opierać się praca z koniem. Bez tego ani rusz i gdyby Ril mógł czytać w myślach Czapkowanej klaczy na pewno zarumieniłby się delikatnie. Sukcesywnie do przodu, małymi kroczkami. Nie mógł tutaj Pan Cunningham stwierdzić, że współpraca z klaczą była nieprzyjemna. Wręcz odwrotnie – z chwili na chwilę, co raz bardziej rozumiał jej ciało i poniekąd psychikę.
____Zwolnił ją delikatnie do kłusa roboczego, z każdym jej krokiem oddając Białej Nakrapianej troszkę więcej wodzy, odpuszczając jej pyskowi. Lżejszy dosiad, chcąc odciążyć jej grzbiet, anglezując na wewnętrzną. Po okrążeniu hali z prawej i lewej strony, kierując się po pierwszym śladzie, zaczął przechodzić do tak zwanego żucia z ręki, jako ćwiczenia zamykającego ich pracę na dziś dzień. Koło około 25m, bardzo duże, pilnował jednak, aby było okrągłe, w pełnym rozluźnieniu klaczy. Wsłuchiwał się bardzo wytrwale w jej oddech, poparskiwania i dychanie. Nie chcąc, aby ciągnęła za sobą zmęczonych kończyn, co chwilę pobudzał ją łydką, trzymając ją w rześkich ramach, nie bardzo by się mężczyzna ucieszył, gdyby klacz zasnęła pod nim.
____Na kole zwolnienie do żywego stępa, następnie znowu delikatne i spokojne zwolnienie do swobodnego, bujającego chodu. Rozluźnił popręg, wyciągnął nogi ze strzemion, oddał jej wodzę, chociaż nie rzucając jej na ciapkową szyję, trzymając ją na długiej wodzy. Zadowolony odezwał się do niej, chwaląc ją w niebo głosy, dłońmi przeciągając po punkcikach na białym tle jej wyciągniętej szyi. Skierował ją dosiadem pod trybunę, złapał za derkę, lekko zeskoczył z jej grzbietu, przerzucił strzemiona, a następnie derkę. Wyprowadził ją z hali, prowadząc do stajni.
_________________

    _____________ Hello. I'm hypocrite!

    ________________RELATIONSHIT

    The on I'm afraid of the most...
    _____________________Is MYSELF.
    ___________________Oh, really? empty
    Heartbreak changes people.
    __Harllow Winter & Nevan & Robert.
    Oh darling, go buy a personality! - -
    ______________People come and go...
    ________________Noa, Nesajem, Robert.
    You say you love the sun,
    but you find a shadow spot; Coleen.

    ________________DREAM ON

    ___________.__DREAMER


    My sunshine, my dear - I So Bad.
    _____The best is yet to come;
    _____________e m p t y.

    ____________________WHAT IF?

 
     
Weltstar
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-13, 20:45   

Otrzymując odpowiednie sygnały do zagalopowania, wykonał je, od zadu, jak najbardziej prawidłowo. Zdziwił się lekko, że było ono z kłusa, aczkolwiek nie miało to większego znaczenia.
Równo oparł się na dwóch wodzach, galopując wysoką akcją przodów i b. dobrą pracą stawów skokowych, mając zad pod kłodą. Cały czas plecy były ruchome, natomiast szyja wygięta w łuk, ustawiona na średnim ustawieniu falowała rozluźniona, z widocznym sporym mięśniem. Rzecz jasna zgięcie w potylicy, to jedna z podstaw. Wszystko cacy.
W woltach prawidłowo wyginał się, zaokrąglał itd. niczym nie wypadając oraz wpadając, wyjeżdżając gładko.
Przy zmianie nogi, wykonał lotną z niewiedzy i niespodziewania się, że mogłaby być inna poprzez przejście.
Wciąż poruszał się stałym, aktywnym tempem, aż przyjemnie patrzyłoby się na Karego Konia z boku.
Naprowadzony na pierwszą kombinację, wiadomo, przed nią przeszedł do kłusa i równo najeżdżając znalazł się w drągach, na których to pracował grzbietem, wysoko unosił kończyny dociągając do przednich pysk. W punkcie odbicia się zapracował bardzo plecami, podskakując, no bo co to za skok ? większa kawaletka. Oczywiście wszystko ładnie, zgrabnie i powabnie, z charakterystycznym szastnięciem ogonem.
Następnie szybkie skrócenie się, kolejny podskok ze sporym zapasem jak uprzednio, no bo jak to tak, również zapracowanie wszystkim po kolei, żywa fula, znów skoczek, a coby na koniec ze szczęścia wyrzucenie po kombinacji z krzyża.
Przed zakrętem zdążył uciec w bok i oddać z zadu, z powodu spadającego śniegu z dachu, zadzierając mordę do góry i już tu galopowanie z Lisą ! ach !
 
     
Lisa
Jeździec zaawansowany
Don't worry, I can be bitch enough for both of us


Płeć: kobieta
Wiek: 23 lata
Rasa: ufo
Podopieczny: Devocatis, Petit Felicite
Pieniądze: £1390

Punkty doświadczenia: 130

Wysłany: 2013-02-13, 20:56   

Zmianę nogi trzeba będzie powtórzyć, ale to za chwile, bo aktualnie zebrało mu się na galopowanie z mordką w chmurach. Dziewczyna wróciła w siodło, mocniej działając dosiadem, półparada, dojechanie łydką, wzięła go na woltę żeby poskładać znowu do kupy. Kiedy już wszystko było ok wjechała z nim na przekątną, mocniej akcentując przejście, dopiero po kilku krokach kłusa zagalopowanie na drugą nogę.
W międzyczasie stajenny pomógł z przestawieniem kombinacji, która teraz stała na środku hali, mogła ją więc jechać spokojnie z obu nóg. Wolnym galopem najechała na linię: 3 drągi na galop, krzyżak-fula-stacjonata 60 cm - dwie fule - stacjonata 80 cm - 4 fule do oksera 80 cm.
Wycofała ramiona, niski półsiad trochę go podniosła, żeby uniósł głowę do góry. Całość spokojnie, bez nerwów, w koncu to tylko łatwa gimnastyka ! Potem powtórka z drugiej nogi.
_________________
I'm never gonna let you close to me, even though you
mean the most to me. 'Cause every time I open up,
it hurts so I'm never gonna get too close to you.


Lisa Austen
Nobody can be perfect, except me.




 >> friends; <<
my best friend is the one who brings out
the best in me. { Luke, jest jeszcze miejsce dla Ciebie }


 >> my horses; <<
I call horses 'divine mirrors' - they reflect
back the emotions you put in. { Devocatis <3, Petit Felicite <3}


Even when I mean the most to you in case you go and
leave me in the dirt. I'm way too good at goodbyes.

* * *


 
 
     
Weltstar
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-13, 21:10   

Z trudem przyszło mu wjechanie na woltę i wejście znów w ustawienie, gdy działy się takie dziwy i śnieg spadał. Ale udało się.
Nafukany, ogarnął się, zaraz to wracając do ładu i składu.
Weltstar delikatnie podbił zadem wstęp na wjeździe do przekątnej, lecz po chwili, gdy przyszło mu przejść do kłusa, zrobił to, krnąbrnie uderzając w rękę.
Po kilku krokach zagalopował na dobrą, drugą nogę i naprowadzony na kombinację, równo dogalopował do drągów, na których to począł wykonywać bystre naskoki, aż do punktu odbicia przed kopertą.
Wzbił się mocno w górę, baskilując, ciągnąc mocno grzbietem, zaraz to i poprawiając zadem. Co to za wysokości dla Karego Konia ? trzeba je urozmaicić !
Skrócił się bardzo, przez poprzedni skok, i po fuli równie wysoko odbił się nad drągami, pracując tak samo. Lądując, wycofał się do stacjonatki, coby po dwóch fulach również sztachnąć się nad przeszkódką, także z zapasem itd.
Lądując, zwrócił swą uwagę całkowicie na oksera, do którego pogalopował w pasujące odbicie. Wzbił się nad stojaczyny, z kaprysu, mocno pracując grzbietem, świetnie baskilując, dociągając przody do pysk, acz nie składając ich, bo poco ze świadomością swojej siły, no i poprawiając karym zadem z szastnięciem równie ciemnego ogona w powietrzu.
Na ciężkim lądowaniu z cicha stękając, położył uszy wzdłuż potylicy, zmieniając zad na zły i dalej dobry.
Kolejne pokonanie w równie dobrym stylu, o.
 
     
Lisa
Jeździec zaawansowany
Don't worry, I can be bitch enough for both of us


Płeć: kobieta
Wiek: 23 lata
Rasa: ufo
Podopieczny: Devocatis, Petit Felicite
Pieniądze: £1390

Punkty doświadczenia: 130

Wysłany: 2013-02-13, 21:26   

Poklepała go jedną ręką, drugą prowadząc go po łuku. Trzeba trochę mu podwyższyć poprzeczkę. Krótka gimnastyka, a teraz się zaczną prawdziwe skoki ! Przyłożyła łydki go obu jego boków, regulując tempo na trochę bardziej aktywny galop, wycofała maksymalnie ramiona w półsiadzie, znajdując się niemalże w siodle, naprowadzając go na szereg (stacjonata 100 cm - dwie fule - okser 120 cm). Z prawej nogi doprowadziła go do pierwszej przeszkody, licząc odskok, wysyłając go w odpowiednim miejscu ale czekając na skok i jego reakcję. Po przeszkodzie wróciła w siodło, spokojnie dojeżdżając dwie fule do oksera, na którym ładnie się z nim złożyła. Zapewne skoczył z zapasem, ale ona była już na to przygotowana bo poprzednich skokach.
Zaraz po szeregu lądowanie na przeciwną nogę, nad okserem delikatnie oparła ciężar ciała na lewym strzemieniu. Skróciła go, dość ostrym zakrętem do wolno stojącej stacjonaty 130 cm, w ostatniej chwili wyprostowała, zamknęła w pomocach, licząc miejsce odskoku.
_________________
I'm never gonna let you close to me, even though you
mean the most to me. 'Cause every time I open up,
it hurts so I'm never gonna get too close to you.


Lisa Austen
Nobody can be perfect, except me.




 >> friends; <<
my best friend is the one who brings out
the best in me. { Luke, jest jeszcze miejsce dla Ciebie }


 >> my horses; <<
I call horses 'divine mirrors' - they reflect
back the emotions you put in. { Devocatis <3, Petit Felicite <3}


Even when I mean the most to you in case you go and
leave me in the dirt. I'm way too good at goodbyes.

* * *


 
 
     
Weltstar
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-13, 21:47   

Dodając rytmu, galopował jak najbardziej optymalnie do wyższych wysokości.
Naprowadzony na szereg składający się w pierwszym przypadku ze stacjonaty, równo dogalopował do końca na zadzie, coby nie spaść na łopatkę, gdyż wtedy nawet nie oderwałby się od ziemi. W najbardziej korzystnym miejscu, gdzie pasowało, odbił się z zadnich kończyn, mocno dając sobie po zaworach z wysokością, bardzo nieekonomicznie pokonując sztalkę, przez co w lądowaniu pociągnęło go po przodach. Nieco wahając się do drugiego członu, mimo wszystko wzbił się w górę, acz nie tak wysoko, choć również z zapasem. Technicznie nie zmieniając zupełnie nic, bo było idealnie, jedynie mocniej poprawił zadem, co mogła odczuć Lisa.
Wylądował na lewą nogę, od razu wskakując w ustawienie i kontrolę. Po pokonaniu ostrego zakrętu, ujrzał już większą stacjonatke, ale jeszcze nie szałowo. Tutaj urwał sobie fule przed, mając punkt odbicia półtora metra przed, przez co jak najbardziej siłowo i zarazem lekko wzbijając się w powietrze. Pani Trener będzie mogła się pochwalić, że skakała 160 <3 bo właśnie na takiej wysokości się znaleźli przez kaprys Karego Konia, który wykonywał długi lot, jeszcze mocniej to otwierając się karym dupskiem, wiadomo, kozacko baskilując, ciągnąc przody do hebanowej mordałki, nieco składając, acz nie do końca, jeszcze nie było takiej potrzeby.
I wylądował po długim locie, choć przez dłuższą chwilę mogło zdawać się jakby miał nie otworzyć podwozia i zapikować, żartowaaał.
 
     
Lisa
Jeździec zaawansowany
Don't worry, I can be bitch enough for both of us


Płeć: kobieta
Wiek: 23 lata
Rasa: ufo
Podopieczny: Devocatis, Petit Felicite
Pieniądze: £1390

Punkty doświadczenia: 130

Wysłany: 2013-02-13, 21:57   

Prawie śmierć w oczach ! :lol:
Tak czy inaczej poklepała go po lądowaniu. Chwila stępa, odpoczynek na długiej wodzy,a ona obmyślała sobie trasę krótkiego przejazdu. Ostatecznie przełożyła łydki do zagalopowania, ciasna wolta na pozbieranie i stabilizację tempa. Z lewej nogi najazd na stacjonatę 130 cm, spokojnym tempem, powoli, lądowanie na prawo, po delikatnym łuku do szeregu stacjonata- dwie fule - okser (130 i 140 cm), trochę w bardziej energicznym `parkurowym` tępie. Dalej na prawo, pojedyncza stacjonata 120 cm i linia: stacjonata 110- dwie fule - stacjonata 110 - 4 fule - okser 140. Na tej lini bardziej się przyłożyła, nie chcąc lądować gdzieś w środku.
_________________
I'm never gonna let you close to me, even though you
mean the most to me. 'Cause every time I open up,
it hurts so I'm never gonna get too close to you.


Lisa Austen
Nobody can be perfect, except me.




 >> friends; <<
my best friend is the one who brings out
the best in me. { Luke, jest jeszcze miejsce dla Ciebie }


 >> my horses; <<
I call horses 'divine mirrors' - they reflect
back the emotions you put in. { Devocatis <3, Petit Felicite <3}


Even when I mean the most to you in case you go and
leave me in the dirt. I'm way too good at goodbyes.

* * *


 
 
     
Weltstar
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-13, 22:14   

W stępie wyciągnął pysk do dołu, coby zaraz unieść go na równi z klatką i złapać oddech.
Pozbierany, zagalopował, zaraz to wchodząc we wszystko po kolei, również łapiąc odpowiedni rytm.
Widząc na swej trasie stacjonatę, skupił się bardziej, niźli przedtem, teraz dogalopując do jak najbardziej optymalnego odbicia, z którego ładnie pozbierał się, odbijając z zadnich nóg i sporo nad przelatując, jak przy poprzednim skoku. Lądując, zagarnął tylną nogą do przodu, jakby chciał zahaczyć o nogę jeźdźca, kuląc uszy.
Następnie, będąc naprowadzonym na szereg, również równo, na zadzie dogalopował do pierwszego członu, starając się niemniej niż podczas poprzedniego skoku, co rusz to doprawiając czarnym zadem w powietrzu, wyginając szyję i ciągnąc przody.
Po lądowaniu zagapił się i to nie na żarty, zupełnie dekoncentrując, przez co i w środku wykonał jedną fule. Śmierć w oczach ! ;>
Wypie.dolił nad stojaczyny w stylu Karego Konia, starając się jak rzadko kiedy. Rzecz jasna nie dotykając, bo jakby się tak stało to przestałby skakać nie na żarty, odczuł lądowanie na kończynach, po którym to zaraz uderzył z zadu, następnie z krzyża, taki zły !
Przed stacjonatą wystąpiły dwa aktywniejsze naskoki do punktu odbicia, jakby i Welt stał się nieco gorący. Wiadomo zapas, acz niższy, technicznie itd.
Ciało Karego pokryło się pajęczynami żył, a także i pot. Nic dziwnego.
W linię wszedł mocno, choć nad niższymi stacjonatami utrzymywał zaledwie 20 cm zapasu, no i składność, pracę zadu, technikę, rzecz jasna równo pokonując odległości pomiędzy nimi.
Będąc po drugiej stronie drugiego członu, po czterech równych fulach wzbił się nad okserem, nie zmieniając z poprzednich skoków odległości nad drągami, gładko lądując.
 
     
Lisa
Jeździec zaawansowany
Don't worry, I can be bitch enough for both of us


Płeć: kobieta
Wiek: 23 lata
Rasa: ufo
Podopieczny: Devocatis, Petit Felicite
Pieniądze: £1390

Punkty doświadczenia: 130

Wysłany: 2013-02-13, 22:21   

Odetchnęła z ulgą, przeżyła skoki śmierci ! *_* Poklepała go, obficie po bo stronach szyi, przechodząc do kłusa. Na luźnej wodzy rozkłusowała i stępik <3
-Bardzo dobry kary koń <3
Po kilku minutach zsiadła, poluźniając popręg, podwijając strzemiona i zakładając mu derkę. Kolejne kilka minut stępa w ręce i jeszcze spacerek do stajni, tak, że w sumie wyszło z 30 min stępa.
/zt
_________________
I'm never gonna let you close to me, even though you
mean the most to me. 'Cause every time I open up,
it hurts so I'm never gonna get too close to you.


Lisa Austen
Nobody can be perfect, except me.




 >> friends; <<
my best friend is the one who brings out
the best in me. { Luke, jest jeszcze miejsce dla Ciebie }


 >> my horses; <<
I call horses 'divine mirrors' - they reflect
back the emotions you put in. { Devocatis <3, Petit Felicite <3}


Even when I mean the most to you in case you go and
leave me in the dirt. I'm way too good at goodbyes.

* * *


 
 
     
Weltstar
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-13, 22:24   

Wyciurany Kary Koń, pochwalony, rozkłusowany a następnie i rozstępowany wybył z hali.
/zt
 
     
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2013-02-17, 21:52   
   Tytuł: Hodowca


Weszła na halę z Devilish. Zamknęła ją szczelnie za nimi, wcześniej zapalając światła i podeszła z hanowerką do stopni, przy których pierw podciągnęła popręg i opuściła strzemiona. Później wsiadła po schodkach, by nie przeciążać boku klaczy i po ujęciu wodzy w obie dłonie, dosiadem nakierowała Devi na ślad. Wodze trzymała dość luźno, na razie operowała samym dosiadem, nie wymagając niczego od klaczy poza żwawym stępowaniem. Cztery okrążenia na jedną i cztery na drugą stronę, jako, że dawno pod siodłem nie chodziła i w ogóle~
_________________




 
 
     
Devilish
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 8 lat
Rasa: Hanowerska
Cena: £2000

Doświadczenie w skokach: 76
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 65
Doświadczenie z lonżowania: 20
Kondycja: 38
Szybkość: 40
Klasa startów: Skoki: P1

Wysłany: 2013-02-17, 22:00   

Po krążeniu po ośrodku, kara wstępowała za Jess na halę. Rozgladała się wkoło, uważnie lustrując miejsce, w którym się znalazły. Posłusznie zatrzymała się przy stopniach prostując sylwetkę jak i lekko zaokrąglając szyję. Dała na siebie wsiąść bez wiekszego problemu, choćiaż trochę się przy tym pokręciła. Zaraz po sygnale ruszyła wokół hali. W żaden sposób jej kroku nie dało się nazwać żywym, a co lepsze aktywnym stępem. Rozleniwiła się trochę karuska, trzeba ją zmobilizować do pracy.
_________________

.~*~. Przeskoczę każdy mur.~* ~.

Imię: Legally Devilish – doskonalsza niż myślisz x3
Xywki: Legally, Dev itp. oO”
Płeć: ta piękna… klacz

Źrebaki: Devocatis (o. Vancouver).

.~*~. ~. *~.

Właściciel: 
Moje:
Jazdy/treningi /lonże: 0/3/1

Reserved: °°°°°

2.25
chcesz wyżej?


 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 7