Płeć: mężczyzna Wiek: 35 (12 I 1983r) Podopieczny: ... | Maveric Pieniądze: £4799 Punkty doświadczenia: 59
Wysłany: 2014-09-20, 11:28
Dlatego też - żeby zmniejszyć ten szok związany z pierwszym kontaktem - nałożył wcześniej ogierowi podkładkę żelową jak i samą derkę. Nikt nie wymagał od niego noszenia siodła na ,,gołe ciało", co byłoby ogólnym absurdem.
Aczkolwiek; fakt, mężczyzna działał z niesamowitą rozwagą. Miał czas - a warunki w jakich pracowali, nie były ani złe ani dobre. Ustawili się w puncie neutralnym. Mogli czerpać zarazem kilka korzyści z dzisiejszego spotkania - przyzwyczajanie nie tylko do osprzętu, ale również do pracujących koni, do przebywania na hali z kimś więcej. Wszystko można było robić w prze najróżniejszych warunkach - należało jedynie mieć wiedzę. Varmus ją miał. Stąd też osiągał cele, które sobie wyznaczał.
Kanadyjczyk przemawiał spokojnie do ogiera przez cały czas, biadoląc od rzeczy i do rzeczy. Łagodnie mielił każde słowo pomiędzy wargami, kojąc nieco zwierze. Nie zmuszał, a jedynie proponował, podsuwał pewną alternatywę kontaktu. Ja Tobie - ty mi.
Jeżeli Francuz uspokoił się, przyzwyczaił do nowej sytuacji, Ran, odsunął dłonie od siodła, ujmując w jedną z rąk linę, odstępując krok od korpusu oldenburga. Musiał mu uświadomić, że siodło nie jest integralną częścią człowieka i, że istnieje, czy raczej bytuje w materialny, przedmiotowy sposób, nie krzywdząc, nie mówiąc, nie wykonując żadnych akcji i nie odpowiadając kontrą na reakcje zwierzęcia.
Dopiero po upływie dobrych trzech, czterech minut, przystąpił znowu do boku karusa, jedną z dłoni układając na siodle, tak, aby kontrolować jego ruch, coby nie wykopyrtnęło z grzbietu dwulatka. Dopiero teraz, Randolph zacmokał, wysłał krótki, acz znajomy już ogierowi, impuls przez linę, ruszając do przodu, wzdłuż trybuny. Spokojny, rozluźniony stęp.
Płeć: ogier Wiek: 5 lata Rasa: Oldenburska Wzrost: 180 cm Właściciel: Brian Cena: £2350 Doświadczenie w skokach: 37 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 21 Doświadczenie z lonżowania: 52 Kondycja: 53 Szybkość: 55 Klasa startów: Skoki: L1
Wysłany: 2014-09-20, 13:25
Z pewnością wszystko co chłopak robił było spowodowane dobrem ogiera i chęcią nauczenia go czegoś pożytecznego. On sam zaś nie reagował niczym złym, pierwszy kontakt był nieco zaskakujące a do tego stresował się z początku nowym miejscem,ludźmi i całkowicie innym zachowaniem. Jak na pierwsze spotkanie z takim otoczeniem gdzie kilka ludzi i konie plus sprzęt to chyba nie zachowywał się najgorzej? Ogier miał poczucie hierarchi w grupie, traktował Ran wyżej niż siebie co nie znaczy że dałby dosłownie zrobić ze sobą wszystko znał poczucie własnej wartości. Ale przy mężczyźnie czuł się pewnie, jego spokój i opanowanie udzielało się ogierowi przez co on sam był niczym anioł. Słuchał słów wypowiedzianych przez niego, co prawda prawie żadnego nie rozumiał ale w jakimś stopniu go to uspokajało. Ogier wciąż czuł skórzany przedmiot na swoim grzbiecie, zakładając że konie które z nim tu były również to nosiły i nic im się nie działo to ogier po 3 minutach może uspokoił się na tyle że ponownie rozluźnił swoje cielsko - no w jakimś stopniu można powiedzieć że do momentu jak stali jeszcze na hali i nie próbowali z siodłem. Kiedy się od niego odsunął ogier chwilowo zwątpił rozłożył jedno ucho na bok całkowicie by nieco obrócić pysk w kierunku siodła. Kątem oka obserwował faceta ale generalnie nic się nie wydarzyło, po chwili powrócił on znowu do boku ogiera i oparł ręke na owym przedmiocie. Po usłyszeniu nawoływania i pierwszym kroki faceta ogier również zrobił nie pewnie krok.
_________________
Ya no hay razas ni razones No hay mejores ni peores.
imię: Hay mil sueños de colores » Bolero de Ravel właściciel: Solo amor amor y mil canciones » Brian Donney.
rodzice: Bachus Z x Estrada
dokumenty: passport moje:gallery
[img]xxx[/img]
potomstwo: Porque vamos juntos a cambiar el mundo » xxx
osiągnięcia: Y unir las voces Vamos a poder lograr » link
Klacz po dłuższej chwili stempa poczuła sygnał do kłusa więc automatycznie do niego przeszła, pilnowana przez dziewczynę była skupiona mocno na tym co robiła odpowiednie ustawienie, wygięcie na narożnikach oraz kołach czyli praca na pełnych obrotach. Po trzech kołach zmieniły kierunek gdzie na poszczególnych ścianach klacz wyciągała nogi odpowiednio utrzymując tempo lub skracała.
Poklepała klacz po szyi za dobrze wykonane polecenia i przeszły do stępa, gdzie dziewczyna dała jej luźniejszą wodzę, jednak nie tracąc kontaktu z pyskiem kasztanki. Skinęła głową tylko do pracującego z ogierem mężczyzny i wróciła do Ravci. Kiedy ta już odpoczęła, dała jej ponownie sygnał do kłusa, usiadła w siodle i przyłożyła zewnętrzną łydkę za popręg na zakręcie, żeby przeszła do chodu wyżej. Pilnowała jej ustawienia tego, czy galopuje na dobrą nogę i czy idzie od zadu. Co jakiś czas ją lekko głaskała przy grzywie w ramach pochwały. Przegalopowały dwa kółka na lewo, dwa kółka na prawo po czym dziewczyna zaczęła wymagać od rudej wolty w każdym narożniku, przy której spychała ją lekko na zewnątrz zewnętrzną łydką coby nie wpadała ani zadem, ani łopatką do środka.
_________________
ANTOINETTE DACK QUACK-QUACK---
PRZYJACIELE {what is the price, am I supposed to pay}
Ethan Keane
{for all the things I try to hide}RODZINA Matthew(kuzyn) LOVE-LOVE {what is my fate, am I supposed to pray}
Tu powinno być imię tego jedynego przydupasa
{that trouble's gone with the sunlight}PMS 1 PODOPIECZNY {try to forget the fireflies}
chwilowo brak
Płeć: klacz Wiek: 10 Lat Rasa: KWPN Wzrost: 165 cm Właściciel: Christian Levrull Cena: £2850 Doświadczenie w skokach: 73 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 67 Doświadczenie z lonżowania: 86 Kondycja: 89 Szybkość: 90 Klasa startów: WKKW: 2*
Wysłany: 2014-09-21, 20:52
Zwolniła na polecenie do stępa, czuła pochwałę ale uczono ją by nie reagowała na każdą zbyt przesadnie. Czując większą swobodę klacz równie żywym tepem szła do przodu, ona obecnością innych par nie przejmowała się zbytnio robiła po prostu swoje ciesząc się. Kiedy pochodziły chwilę poczuła ponownie sygnał do przejścia do kłusa więc wydłużyła i przyspieszyła kroku, długo nie pochodziła w kłusie bo zaraz przeszły do galopu. Przejechały tak po dwa kółka na każdą stronę, potem w każdym narożniku wolta gdzie klacz odpowiednio musiała się wyginać pilnując tempa. Była wkkw-istką więc nie miała z tym dużych problemów.
_________________
rodzice: Luron x Ravallo's Princess
dokumenty: passport moje:gallery
Płeć: kobieta Wiek: 27 Lat Wzrost: 175 cm Partner: Love is growing around us! On a calm, bright night, finally the world begins to live in harmony, magic feeling power - Drew Podopieczny: Nearly Perfect ll Ricochet Fire Pieniądze: £2595 Punkty doświadczenia: 106 Skoki: 44 Ujeżdżenie: 14 Cross: 22 Obycie z koniem: 26
Wysłany: 2014-10-18, 18:39
Kobieta weszła na halę prowadząc ogiera za wodzę, szła dość blisko niego. W końcu postawiła go w rogu hali i pogłaskała czule po szyji przez chwilę. Poprawiła strzemiona,popręg a na końcu miękko opadła w siodło. Poprawiła się na nim oraz wodzę, i dała mu lekką łydkę do stępa najpierw rozgrzewka w wolnym chodzie z czasem przyspieszą. Skinęła głową drugiej tutaj pracującej parze, w końcu kultura nie?
_________________
Friends till the end Never break never bend.
personalia: Now we're standing together » Caroline Hathaway wiek: we're never alone Our dreams are alive, wherever we may go » 27 lat.
partner: Finding my feet the right melodies to key » Drew ♥
pms: Now we're standing together, we're never alone » 1.
przyjaciele: Friends understand make your smile, hold your hand » brak
wrogowie: The friendship like the like the music we love » brak.
moje:Mazda RX, Kia Ceed, fone, house, gallery osiągnięcia: The first friend that I l' d go to
When I reached out you'd always be there for me » link
Płeć: mężczyzna Wiek: 35 (12 I 1983r) Podopieczny: ... | Maveric Pieniądze: £4799 Punkty doświadczenia: 59
Wysłany: 2014-10-30, 13:14
Ogier zachowywał się świetnie, Ran nie śmiał w tej kwestii kłamać. Cieszył się w duchu, że w kompleksie znajdują się jeszcze zwierzęta, które są naprawdę dobrze ułożone, a praca z nimi to czysta przyjemność.
Kiedy Bolero ruszył z miejsca, pochwalił go na głos, jedną z dłoni gładząc obszerne połacie karej szyi. Był zadowolony - cholernie zadowolony. Dawno nie pracował z młodzikami, przez co na samym początku wątpił, czy w tej materii ma jeszcze szansę zaistnieć i działać w sposób korzystny dla obu stron. Najwidoczniej, nie było się czego obawiać.
Varmus nie chciał przemęczać ogiera, serwować mu zbyt wielkiego ,,materiału" do przyswojenia. Dlatego też, wolnym krokiem spacerował z nim wzdłuż długiej ściany, dbając o to, aby nie zmieniał tempa, nie śpieszył się, nie wydziwiając przy tym. Stres w tej chwili był im najmniej potrzebny.
W narożniku, zawrócenie przez lewe ramię Kanadyjczyka, i ponownie podróż w drugą stronę. Na końcu śladu zatrzymanie; obie dłonie mężczyzny powędrowały na pysk zwierzęcia. Opuszki palców zatańczyły łagodnie na kości nosowej Francuza, rozpieszczając dwuletnią skórę.
- Dobrze, wszystko w porządku, Ravel. - mruknął barytonowym, bardzo przyjemnym dla ucha tonem, nie przerywając wysublimowanej pieszczoty.
- Na dzisiaj skończymy, musimy stopniowo to ugryźć. - dorzucił po chwili, już bardziej do siebie samego, niźli do swojego towarzystwa.
Bursztynowymi oczyma prześledził halę, przeprowadzając ogiera na drugą stronę, do punktu startowego. Pozbierał wszystkie rzeczy, które po przewieszał przez barierkę na początku ich meetingu, kolejno ściągnął z grzbietu dwulatka siodło i klepiąc go jeszcze chwilę po łopatce, gładząc po ganaszach skierował się do części stajennej.
/zt.
Płeć: ogier Wiek: 5 lata Rasa: Oldenburska Wzrost: 180 cm Właściciel: Brian Cena: £2350 Doświadczenie w skokach: 37 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 21 Doświadczenie z lonżowania: 52 Kondycja: 53 Szybkość: 55 Klasa startów: Skoki: L1
Wysłany: 2014-10-31, 15:29
Był tu od źrebaka, w poprzedniej stajni też go dobrze chowali tu także więc skąd miał wziąść złe nawyki? A płoszenie się czy cofanie, to jedynie instynkt a jak na młodzika i tak robił to z powiedzmy wyczuciem. Ogier dość swobodnie szedł wzdłuż dłuższej ściany kroczył krok za mężczyzną tak że łeb miał na wysoki jego ręki a reszta z tyłu. Wrócili po tym samym śladem w miejsce skąd zaczęli, przyjął pieszczoty z parsknięciem cichym w jego kierunku. Nie rozumiał słów Kanadyjczyka ale mówił łagodnie to też Bolero nic nie robił prócz stania i słuchania, ruszyli w kierunku ich rzeczy po czym rozebrany ruszył za nim do stajni.
z.t
_________________
Ya no hay razas ni razones No hay mejores ni peores.
imię: Hay mil sueños de colores » Bolero de Ravel właściciel: Solo amor amor y mil canciones » Brian Donney.
rodzice: Bachus Z x Estrada
dokumenty: passport moje:gallery
[img]xxx[/img]
potomstwo: Porque vamos juntos a cambiar el mundo » xxx
osiągnięcia: Y unir las voces Vamos a poder lograr » link
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 (07.02.92r.) Wzrost: 190 cm Zawód: piłkarz - napastnik Podopieczny: Marshmallow Pieniądze: £12980 Punkty doświadczenia: 240
Wysłany: 2014-12-29, 23:53
Idąc wraz z Saverem w stronę nowej hali, jedynie krzyknąłem 'uwaga', tak dla uprzedzenia, jakby ktoś się tu pałętał. Na szczęście gdy uchyliłem drzwi, nie ujrzałem nikogo, zatem swobodnie wprowadziłem konia do środka. Zamknąwszy za nim drzwi, podprowadziłem smolistego pod barierki i zająłem się tym co powinienem.
Opuszczając strzemiona, przy okazji podciągnąłem popręg. Wcisnąłem na głowę kask i chwyciłem lewą dłonią wodzę. Prawą skracając je sobie, aby Hanower przypadkiem nigdzie nie poszedł. Szybkim ruchem, miękko opadłem na siodło od razu się w nie wpasowując. Mała korekta ustawienia strzemion i oddałem luźną wodzę karoszowi, w tym samym czasie dając mu łydki. Tradycyjnie pozwalałem rozgrzewać się koniu na swobodnej wodzy, samemu przy okazji sprawdzając, jak rumak reaguje na dosiad i czy w ogóle ktoś na nim tak się bawił.
Dlatego też po jednym pełnym okrążeniu, wprowadziłem go za pomocą wewnętrznej łydki i przesunięcia bioder na środek, aby przez przekątną zmienić kierunek. I znowu to samo jedno koło i zmiana.
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans pms: 3 Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą żona: Jessie Wrens Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto konie: Shockwave || Marshmallow || Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
Płeć: ogier Wiek: 12 lat (ur. 15.09.2007) Rasa: Hanowerska Wzrost: 185 cm Właściciel: Luke Sugarman. Cena: £4850 Doświadczenie w skokach: 162 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 147 Doświadczenie z lonżowania: 110 Kondycja: 115 Szybkość: 115 Klasa startów: WKKW: 4*
Wysłany: 2014-12-30, 17:17
Karosz spokojnie szedł za chłopakiem w pewne miejsce, oczywiście znał różne hale czy tory to też nie zdziwił się na widok budynku. Wprowadzony do środka rozejrzał się po wnętrzu, hali w końcu przystanęli gdzieś w rogu. Spokojnie poczekał aż chłopak poprawił sprzęt i go dosiadł, posłał na moment na niego jedno ucho. Ogier czując sygnał do ruszenia ruszył wydeptanym śladem po hali, na razie z swobodnie wyciągniętą szyją. Z pewnością dość dobrze się na nim siedziało bo był koniem pracującym, więc dobrze umięśnionym nieco wyrobionym i przede wszystkim wysokim co dawało spore pole do popisu do obserwacji otoczenia. Po przejechaniu jednego okrążenia poczuł wyraźne sygnały do zjechania na środek hali po przekątnej i zmienili kierunek jazdy na przeciwny.
_________________
I'm not afraid To take a stand.
imię: I ain't playing around - Saver właściciel: we walk this road together, through the storm - Luke Sugarman.
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 (07.02.92r.) Wzrost: 190 cm Zawód: piłkarz - napastnik Podopieczny: Marshmallow Pieniądze: £12980 Punkty doświadczenia: 240
Wysłany: 2014-12-31, 14:32
Dobrze, że był wysoki. Bo wolałem konie od 170 wzwyż, z racji swojego wzrostu.
Gdy karus prawidłowo zareagował na dosiad, bawiłem się dalej. Siedem minut spędziliśmy na luźnym stępowaniu i kręceniu się po całej hali, a dopiero po tym czasie powoli zebrałem wodzę - póki co na kontakt, bez ustawiania.
Dobiliśmy do dziesięciu minut stępa i dopiero wtedy dodałem łydkę, jako sygnał do zakłusowania. Wpierw swobodne kroki konia, a potem pomyślę co zrobić. Zależnie od tego jakim tempem ruszył smolisty. Jeżeli pędził, dosiadem zadziałałem hamująco, by utrzymać spokojny i równy krok. No chyba, że ogier preferował ślimaczy chód, w co wątpiłem.
Nie mniej jednak prowadziłem go po całym kole póki co bez żadnego kombinowania. Łydki cały czas przyłożone, ręka luźno na kontakcie.
Często zmieniałem kierunki, praktycznie po jednym kole robiliśmy zmianę przez półwoltę, przekątną czy też środek ujeżdżalni. Cały czas pilnowałem prawidłowego wygięcia konia, odpowiednio podpierając go łydkami, zaś wodzą nadając prawidłowe wygięcie. Kiedy był wystarczająco rozgrzany, dorzuciłem obszerne wolty i ósemki.
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans pms: 3 Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą żona: Jessie Wrens Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto konie: Shockwave || Marshmallow || Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
Płeć: ogier Wiek: 12 lat (ur. 15.09.2007) Rasa: Hanowerska Wzrost: 185 cm Właściciel: Luke Sugarman. Cena: £4850 Doświadczenie w skokach: 162 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 147 Doświadczenie z lonżowania: 110 Kondycja: 115 Szybkość: 115 Klasa startów: WKKW: 4*
Wysłany: 2014-12-31, 18:13
No ogier na prawdę do malutkich nie należał, ale mimo swoje wzrostu i masy był dość przyjacielskim stworzeniem pod warunkiem że nikt się mu nie narzucał lub nie jako dostosowywał się do sygnałów wysyłanych przez konia. Ogier raz po raz przeżuwał wędzidło w pysku, musiał na nowo wpaść w rytm treningów bo dawno nie trenował i nieco się zastał. Dość długi czas poświęcał John na porządną rozgrzewkę, co na pewno było plusem w tej sytuacji bo ogier mimo wolnego tempa oczywiście nie ślimaczego przynajmniej się ruszał. Kiedy dostał znak do przejścia do żywszego tempa od razu to uczynił, wolał coś żwawszego ale nie wyrywał się do przodu ani nic po prostu spokojnie kłusował wedle życzeń jeźdźca na grzbiecie. Dobrze że nie kręcili się w kółko, ogierowi nawet przypadło go gustu częsta zmiana kierunku sam siebie też nie jako pilnował w narożnikach czy przy zjazdach do środka by przypadkiem nie wypaść czymś. Po kilku chwilach, może okrążeniach zaczęli robić bardziej wymagające zadania jak wolty i ósemki gdzie ogier skupiał się maksymalnie na wykonywaniu zadania.
_________________
I'm not afraid To take a stand.
imię: I ain't playing around - Saver właściciel: we walk this road together, through the storm - Luke Sugarman.
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 (07.02.92r.) Wzrost: 190 cm Zawód: piłkarz - napastnik Podopieczny: Marshmallow Pieniądze: £12980 Punkty doświadczenia: 240
Wysłany: 2015-01-02, 12:34
Skoro nie było problemu z jego zapasem energii i postanowił rozkładać ją z rozsądkiem. Dlatego też nie miałem większego problemu z dostosowaniem tempa, do tworzonego w głowie planu rozgrzewki smolistego. Bawiliśmy się trochę, choć już przy woltach i ósemkach, wkroczyłem śmielej ręką, by zaprosić go do ustawienia się. Chciałem żeby już zaczął się zaokrąglać i wypychać energię z tyłu, a przód stał się możliwie lekki. Mieliśmy całą ujeżdżalnię dla siebie, dlatego też korzystałem, wymyślając jakiekolwiek szlaczki, byleby za mocno nie zakręcać. Jeszcze nie ten etap.
Po dziesięciu minutach poprowadziłem karosza na pierwszy ślad i wtedy spokojnie przeszliśmy do stępa. Poklepałem jego szyję, o ile nie sprawiał problemu z zatrzymaniem. Utrzymując go w niskim ustawieniu, dałem mu jedno koło odsapki, by zaraz zacząć pracę. Postanowiłem pobawić się w wygięcia, dlatego też najpierw przyłożyłem lewą łydkę do jego boku. Również lewa ręką przybliżyła się do kłębu, zaś prawa wysunęła się do przodu. Pozostając dalej napiętą, wymagałem od konia wygięcia potylicy do wewnątrz. Tak mniej więcej na godzinę 11stą. Oczywiście od razu mogłem sprawdzić czy karus potrafi takie rzeczy, bo jeśli miał z tym duży problem, to zatrzymałem go i zacząłem bawić się w stój w wygięcia. Jednak jeśli umiał, to od razu zrobiliśmy wygięcie też na prawo, czyli na godzinę 1wszą.
Jeśli wszystko z wygięciami było w porządku i mogłem sobie pozwolić na wprowadzenie tego w wolty, to tak zrobiłem. Jednak jeżeli zobaczyłem, że hanower ma jakieś z tym problemy - odpuściłem.
Następną rzeczą jaką się zająłem były przejścia. Ze stępa do stój i ze stój do stępa. Wpierw lekkie sygnały, zależenie od reakcji konia - pozostawały lekkie, lub były bardziej wyraźne.
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans pms: 3 Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą żona: Jessie Wrens Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto konie: Shockwave || Marshmallow || Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
Płeć: ogier Wiek: 12 lat (ur. 15.09.2007) Rasa: Hanowerska Wzrost: 185 cm Właściciel: Luke Sugarman. Cena: £4850 Doświadczenie w skokach: 162 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 147 Doświadczenie z lonżowania: 110 Kondycja: 115 Szybkość: 115 Klasa startów: WKKW: 4*
Wysłany: 2015-01-03, 18:15
Nie musiał się obawiać ogier pod doświadczonym jeźdźcem nigdy nie odstawiał chocków klocków tylko ładnie reagował na pomoce oraz robił to co od niego wymagano lub proszono. Ogier sam po tylu latach przy wykonywaniu wolt,ósemek,serpentyn pilnował swojego ciała jedynie dostosowując się do dołożonych pomocy przez jeźdźca. Kiedy chłopak począł się nieco mocniej bawić wodzą, ogier wiedział że nadszedł owy czas więc ładnie podstawił się bardziej pracując teraz zadem, Szyja ogiera nieco się zaokrągliła po przysunięciu jej bliżej klatki piersiowej, ogier nadal podążał ścieżką wyznaczoną przez chłopaka. W końcu zwolnili do stempa, czując pochwałę zastrzygł uchem parskając krótko raz. Krótko trwała ta przerwa co miało swoje plusy, kiedy chłopak przeszedł do nowego ćwiczenia ogier najpierw przemielił wędzidło w pysku by dopiero ładnie zaokrąglić swoją szyję do wewnątrz wpierw na godzinę 11 nastą, potem zmiana tym razem wygiął swoją karą szyję w drugą stronę. Ogier starał się więcej ogarniać by później przejść z nim do wolt, po krótkim czasie zaczęli nowe ćwiczenie które oczywiście znał, przejścia. Bez problemu na sygnał ruszał lub się zatrzymywał, żadna praca nie hańbi a on potrzebował ruchu.
_________________
I'm not afraid To take a stand.
imię: I ain't playing around - Saver właściciel: we walk this road together, through the storm - Luke Sugarman.
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 (07.02.92r.) Wzrost: 190 cm Zawód: piłkarz - napastnik Podopieczny: Marshmallow Pieniądze: £12980 Punkty doświadczenia: 240
Wysłany: 2015-01-04, 18:28
Skoro nie było większych problemów z dotychczasowymi ćwiczeniami, poklepałem konia po szyi. Długo go nie męczyłem wygięciami, czy też zatrzymaniami bo lepiej było zrobić ich mniej, a dobrze, niżeli zanudzić nimi wierzchowca. Dlatego też ostatnim przejściem było to do stępa. Trzymając go w dość aktywnym tempie, dołożyłem łydki, aby ponownie wejść w kłus. Tym razem oczekiwałem od konia aktywnego kroku. Na dłuższych ścianach go nieco wyciągałem, zaś na krótszych skracałem. Chciałem sprawdzić jak zareaguje na takie pomoce. Rzecz jasna do całej tej zabawy niezbędny był dosiad, nacisk na strzemiona. Bo podejrzewam, że ręki nie musiałem używać - jako wskazówki, że to jednak trzeba zwolnić.
W każdym bądź razie, kłusowaliśmy raz żwawiej, raz wolniej - acz nie równało się to z krowim kłusem. Wszystko miało być zgrane, a przede wszystkim karus musiał wysilać mięśnie zadu, by wykonać owe ćwiczenia. Jeżeli ogarnął te zadanie, postawiłem przed nim kolejne. Na przekątnych hali dodawałem łydki tak, aby wyciągnąć smolistego maksymalnie. Rzecz jasna przy powrocie na ścianę zwalniałem go, do równego i spokojnego kroku, takiego jak na samym początku.
Po tej zabawie, zatrzymałem go do stój, używając trochę wyraźniej pomoc typu dosiad, ciężar na strzemionach, dodatkowo na dwie sekundy moje palce zacisnęły się na wodzy. Jeśli wykonał dobrze ćwiczenie - poklepanie i stęp na luźnej wodzy. Gdyby jednak nie wyszło - powtórka.
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans pms: 3 Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą żona: Jessie Wrens Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto konie: Shockwave || Marshmallow || Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
Płeć: ogier Wiek: 12 lat (ur. 15.09.2007) Rasa: Hanowerska Wzrost: 185 cm Właściciel: Luke Sugarman. Cena: £4850 Doświadczenie w skokach: 162 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 147 Doświadczenie z lonżowania: 110 Kondycja: 115 Szybkość: 115 Klasa startów: WKKW: 4*
Wysłany: 2015-01-04, 23:12
Ogier jakby mógł to by mu powiedział jak bardzo jest mu wdzięczny za ruch no ale jakby nie może to też na pochwałę parsknął dwu krotnie we odpowiedzi. Ogier nie był typem szybko nudzącym się ale miał ochotę na coś mocniejszego, ale energie trzymał na wodzy. Przeszli ostatni raz do stępa po czym do aktywniejszego kłusa gdzie ogier przez moment jakby przebrał nogami w miejscu po czym dopiero ruszył szybszym tempem. Ogier zawsze szedł dość aktywnie chyba że miał gorszy dzień, w końcu zaczeli a raczej on pracować w swoim rytmie. Potulnie na długich ścianach wyciągał kroki na krótszych skracał, jako wkkw-usta miał dość elastyczny krok i płynny. Ogier tylko w jednym ćwiczeniu z ujeżdżeniu potrafił biec w miejscu, ale tu solidnie pracował wedle poleceń jeźdźca. Mimo pracy jaką wykonywały tylne partie karusa nadal dość miękko się na nim jechało. Po najechaniu na przekątną i wyciągnięcie ogiera jechali praktycznie kłusem wyciągniętym. Po najehaniu na ściany nieco zwolnili do pierwszego tempa. Potem dość szybo zwolnili do stój dosłownie w jednym kroku, pochwalony znowu ruszył stępem rozprostowując na moment szyję.
_________________
I'm not afraid To take a stand.
imię: I ain't playing around - Saver właściciel: we walk this road together, through the storm - Luke Sugarman.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum