Płeć: ogier Wiek: 11 lat (rocznik '07) Rasa: DRP - gr.D (145cm) Właściciel: Vivianne Feron. Cena: £2850 Doświadczenie w skokach: 83 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 83 Doświadczenie z lonżowania: 56 Kondycja: 62 Szybkość: 71 Klasa startów: WKKW: PONY
Wysłany: 2017-04-17, 22:42
Zasygnalizowane przez dziewczynę półparady faktycznie zwróciły jego uwagę, stąd skrócenie do roboczego galopu odbyło się bez szarpaniny czy ewentualnego spięcia ogiera. Mieląc wędzidło skrócił sylwetkę nieznacznie, a przede wszystkim skrócił jego efektowną foulę, nadal jednak robiąc wrażenie poprawnością galopu. Nadal prawidłowo pracując zadem wszedł na woltę wpisując się całym ciałem w łuk okręgu z niebywałą lekkością. Nadal rozluźniony wrócił na ścianę czekając na kolejne pomoce amazonki. Faktycznie kiedy prowadziła go po łuku do kontrgalopu jakby szykował się na lotną w momencie odesłania go z powrotem do ściany, jednak odpowiednie ustawienie, które wymagała dziewczyna i czytelne sygnały prowadzące do pozostania w wewnętrznym ustawieniu i ściągania go na ścianę doprowadziły do tego, że lotnej nie zrobił, poprawnie wykonując kontrgalop bez utraty jakości chodu.
Tym razem w najeździe na przekątną dziewczyna już wymagała zmiany nogi, zmów chciał nieco ją "wyprzedzić" z chęcią zrobienia lotnej, ale nie uzyskawszy takiego sygnału wyczekał do przejścia w X do kłusa, by pozostając w aktywności zagalopować na drugą nogę. Tu również chętnie znów zaprezentował się z jak najlepszej strony w galopie prezentując naprawdę min. ósemkowy galop, a dodanie w galopie, które wymagała od niego dziewczyna na długiej ścianie jedynie to potwierdziło, gdyż bez zmiany ustawienia bezproblemowo poszerzył foulę prezentując bardzo dobrze wykonany element. Po skróceniu nie miał również problemów w wpisaniu się w woltę w galopie, nadal mocno angażując zarówno zad jak i plecy. Po powrocie na ścianę znów kontrgalop, który teraz wyszedł płynnie i poprawnie, gdyż ogier już wiedział czego się spodziewać, mimo, że na rozgrzewce ćwiczyli to samo jak i na wcześniejszych treningach. Wprowadzony na przekątną przeszedł do kłusa, bez wychodzenia z ustawienia, poprawnie wpisując się w zakręty nie sprawiał problemów, a następnie na przekątnej odczytując jej pomoce dodał w kłusie, efektownie otwierając łopatki i wyrzucając z lekkością giry przed siebie. Po skróceniu nadal pozostał w aktywności, a wprowadzony na koło do żucia bez problemu zrozumiał o co chodzi i zaczął szukać kontaktu ręki w dole, przeżuwając wędzidło w rozluźnieniu. Tym razem powrót do ustawienia nieco go usztywnił, ale wystarczyło parę półparad, by to poprawić. Po wjeździe na linię środkową, po której w żadnym bądź razie nie pływał przygotowany do zatrzymania półparadami poprawnie stanął na czterech nogach mieląc wędzidło, by na luźne wodze wyciągnąć szyję i opuścić tak czworobok.
Chętnie przyjął pochwałę, a kiedy zeszła również i pieszczoty ze smaczkami, oddalił się wraz ze stajennym.
Osiągnięcia:
- I miejsce w zawodach WKKW PONY z Vivianne Feron.
- II miejsce w zawodach skokowych kl.LL z Adele Solve.
- II miejsce w zawodach crossowych kl. Pony z Vivianne Feron.
- II miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl.L (pony) z Vivianne Feron.
- III miejsce w zawodach skokowych kl.LL z Adele Solve.
- VII miejsce w zawodach WKKW kl. PONY z Caroline Hathaway.
Płeć: ogier Wiek: 9 lat [09.12.2010r.] Rasa: Hanowerska. Właściciel: Jessie Reese. Cena: £3037 Doświadczenie w skokach: 101 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 115 Doświadczenie z lonżowania: 65 Kondycja: 63 Szybkość: 69 Klasa startów: WKKW: 3*
Wysłany: 2017-04-17, 23:25
Bystrym spojrzeniem ciemnych ślepi obserwował z uwagą inne konie, ale nie ekscytował się nadmiernie wręcz przeciwnie zachowując spokój i zdrowy rozsądek, Harley miał szczęście, dziś był jego dobry dzień. W trakcie rozgrzewki skorzystał z luźnej wodzy w ramach rozstępowania. Wejście na kontakt odbyło się bez większej walki, elementy typu odpowiednie tempo czy prawidłowe zangażowanie zadu były dla niego na tyle naturalne, że nie musiał on zbyt długo poświęcać temu czas. Wszystkie figury na początku wykonywał nieco nerwowo nie rzadko nie poprawnie wpisując się w zakręty, wystarczyła jednak lekka korekcja jeźdźca, by po jakimś czasie poprawił się na tyle, że zrobił się naprawdę przyjemny i subtelny w pomocach. Przejścia w dół i w górę jedynie zwiększyły poprawność "działanie" ogiera uaktywniając resztę jego ciała mi.in. plecy, co znacznie ułatwiło ogierowi rozluźnienie się. Resztę elementów również wykonywał poprawnie, a każdy z nich tylko polepszał jego reakcję na pomoce, rozluźnienie i pracę ciała.
Rozluźniony ruszył chętnie kłusem, lekko i sprężyście stawiając na podłożu długie kończyny. Poruszając się z gracją i ogromną swobodą razem z jeźdźcem wkroczył na teren czworoboku, niosąc spokojnie głowę i lekko zapieniony na pysku ochoczo przyjmując miękki kontakt, jaki proponował mu jeździec. Uprzedzony półparadą zastrzygł uchem do tyłu zatrzymując się poprawnie w literze X, gdzie równo stawiając wszystkie cztery kończyny obciążał w takim samym stopniu każdą z nich. Po otrzymaniu aktywizujących do ruchu pomocy ze stój ruszył do przodu. Swoboda i spokój pozwalały na uzyskanie optymalnego rozluźnienia u ogiera, który w pełni skupiony na jeźdźcu doskonale reagował na wszelkie pomoce.
Gnąc się od poprawnie użytych łydek sprawnie wyjechał narożnik utrzymując przy tym doskonałą równowagę. Krótko parskając tuż po wyjechaniu na przekątną zareagował błyskawicznie na nieco mocniejsze działanie łydek, wysuwając czubek nosa do przodu i wyraźnie poszerzając swój wykrok, wyraźnie mocniej angażował zad podczas tego elementu przejazdu.
Po powrocie na ścianę i zmianie kierunku jazdy, wprowadzony na woltę poprawnie wygiął sylwetkę na kole, gnąc się od wewnętrznej lewej łydki, a pozostając podparty poprzez tą zewnętrzną. Dobra równowaga i rozluźnienie pozwoliły parze na nakreślenie odpowiedniego rysunku koła, po którego wykonaniu oboje wrócili na krótką prostą. Ponowny zakręt w lewo i przestawienie pomocy jeździeckich, które wpłynęły na zmianę ustawienia ogiera bez utraty ustawienia.
Tuż po zmianie kierunku i wykonaniu kolejnej wolty, tym razem w drugą stronę cały czas skupiony na jeźdźcu wyłapał dobrze półparadę, a następnie pełną paradę służącą zatrzymaniu. Stojąc grzecznie i spokojnie czekając na kolejny sygnał ruszył spokojnie stępem, wyraźnie poszerzając wykrok i wysuwając nos naprzód podczas swobodnego stępa. Prezentując ogromną swobodę łopatek, ale przy tym nie tracąc dobrego tempa. Po odpowiednim skróceniu i powrocie do stępa pośredniego, poproszony o kłus ruszył harmonijnie i w punkcie litery A, ruszając obszernym krokiem galopu. Lekko niosąc jeźdźca na grzbiecie, wciąż był przyjemny w pysku i galopował spokojnie, w momencie poszerzenia kroku w galopie lekko wyszedł nosem do przodu, obszerniej zagarniając kończynami podłoże galopował energicznie, ale nie tracąc przy tym okrągłej fouli galopu.
Uprzedzony półparadą zaczął delikatnie zwalniać, skrócony w odpowiedni sposób, mógł bez komplikacji wykonać woltę, podczas giął się z ogromną swobodą od wewnętrznej łydki podtrzymującej nie tylko zgięcie, ale i równowagę. Po ukończeniu koła w galopie przyszła pora na najtrudniejszy element przejazdu, który na szczęście w wykonaniu tej pary wypadł bardzo dobrze. Po zmianie kierunku, z przejściem do kłusa na środku prostej i ponownym zagalopowaniu, nadal był spokojny głową i skupiony, pozostawał wciąż zamknięty w pomocach i czujny na każdą najmniejszą zmianę. Wydłużenie kroku jak i wolta wypadły znów bardzo dobrze. W kontrgalopie podczas wykonywania wężyka ogier nie próbował zmieniać nogi poprzez lotną, tym samym pokazując pełne respektowanie pomocy jeźdźca i posłuszeństwo. Po wyjechaniu przekątnej i przejściu do kłusa na samym jej końcu, pojawiła się zaraz druga przekątna wymagająca ponownego poszerzenia ram i kroku, gdzie wyraźnie ambitniej pokonywał kolejne metry na czworoboku.
Skrócony przed wykonaniem kolejnej wolty poczuł różnicę w dosiadzie, chętnie nurkując nosem w dół co proponował Harłak, wyraźnie oddał rękę i prosił o wyjście w dół. Żując wędzidło ochoczo zszedł pyskiem ku ziemi prezentując rozluźnienie i swobodę ruchu.
Pozbierany z powrotem poruszając się kłusem ćwiczebnym, nie tracił aktywnego tempa nadal ochoczo krocząc sprężystym kłusem. Wjeżdżając na linę środkową nie pływał na boki ani nie próbował uciekać, ze spokojem zatrzymał się w X, gdzie prawidłowo zatrzymując się od dosiadu, ogier stanął równo na czterech kończynach i tuż po ukłonie nagrodzie w postaci klepania mogli wspólnie z jeźdźcem opuścić czworobok.
{zt}
_________________
Sweet Child OMine! <3
Wygrana kalendarz adwentowy: anulowanie jednej zrzutki podczas zawodów skokowych/WKKW.
Wygrania loteria urodzinowa Jessie '20: Za kolejny trening otrzymujesz 2xpunktów doświadczenia
Płeć: kobieta Wiek: 21 lat Wzrost: 156 cm Pieniądze: £1465 Punkty doświadczenia: 12
Wysłany: 2017-08-09, 21:11
BRĄZ
Pojawiła się w stajni z samego rana, ubrana w czarne bryczesy, białą bluzkę z kołnierzykiem oraz frak (jak już mają deptać kapustę, to elegancko!). Dokładnie wyczyściła Devocatis, zaplotła jej grzywę w koreczki, a następnie osiodłała. Tak wyszykowane udały się na rozprężalnię, by we wszystkich trzech chodach przećwiczyć podstawowe figury oraz przejścia.
PRZEJAZD
Gdy nadeszła ich kolej, wjechały na linię środkową spokojnym, aczkolwiek energicznym stępem. W literce X dociążyła grzbiet klaczy, ściągnęła łopatki oraz zamknęła łydki, by dopchnąć zadnie nogi Devocatis pod kłodę. Ukłoniła się komisji, w myślach odtwarzając kolejne podpunkty przejazdu. Program brązowej odznaki nie należał do trudnych, ba, był banalny, ale obawiała się, że może zapomnieć jednego z elementów. Po odczekaniu kilku sekund wypchnęła gniadą z krzyża do stępa, utrzymując takie samo tempo, jakim poruszały się wkraczając na czworobok. Zbaczanie z wyznaczonej linii uniemożliwiała jej poprzez zamknięcie w korytarzu z pomocy. Znajdując się na wysokości punktu C, docisnęła wewnętrzną łydkę za popręgiem, zewnętrzną nieco cofnęła. Wewnętrzną wodzą wskazywała kierunek. Po dokładnym wyjechaniu narożnika, w M napięła mięśnie krzyża, obustronnie naciskając boki konia łydkami. Anglezowała w rytm kroków konia, w razie potrzeby wysiadując jeden takt w siodle. Na wysokości B, poprzez odpowiednie umiejscowienie łydek oraz skręt bioder w prawo, wprowadziła klacz na koło o średnicy dwudziestu metrów. Dbała o równomierne, lekkie zgięcie od szyi do samego ogona, tak by ciało klaczy przypominało rogalik. Ramiona ułożyła równolegle do łopatek konia, trochę mocniej obciążyła wewnętrzną kość kulszową. Zewnętrzną łydką ograniczała wypadanie zadu, wodzą - łopatki. W połowie figury wróciła do pełnego siadu, starając się zachować równowagę. Tuż przed B docisnęła zewnętrzną łydkę za popręgiem, wypchnęła Devo z bioder do galopu. By ułatwić jej wskoczenie w pierwszy takt, oddała lekko wodze. Poruszały się wzdłuż ściany przez kolejne kilkadziesiąt metrów, aż do punktu H. Za narożnikiem obciążyła grzbiet gniadej, równocześnie zamykając dłonie. Anglezowanym kłusem poruszały się ku M, gdzie odbiły na prawo, by po przekątnej zmienić kierunek jazdy. Zbliżając się do K, przesunęła lewą rękę do wewnątrz, zachęcając Dev do podążenia za swoim nosem. Lewa wodza działała popędzająco oraz zapobiegała ruchowi w przeciwną stronę. Wracając do punktu wyjścia, lekko uniosła się w strzemionach, przenosząc swój środek ciężkości do przodu i góry. Wyjeżdżając koło, wewnętrzną łydką łaskotała Devocatis po boku, zachęcając do ładnego wpisania ciała w kształt. W punkcie A powróciła do pełnego, ćwiczebnego siadu.
W B rozpoczęły wyjeżdżanie połowy koła - wewnętrznymi pomocami nadawała klaczy wygięcie, zaś zewnętrznymi ograniczała wpadanie do środka. Około dwóch metrów przed zamknięciem figury docisnęła łydkę za popręgiem klaczy, biodrami wypychając ją do galopu na lewą nogę. Równym, rytmicznym tempem zmierzały ku punktowi M, po drodze dokładnie wyjeżdżając narożniki. Wyminąwszy go, Sam docisnęła łydki do boków pięciolatki, napięła krzyż, zaprzestając podążania za ruchem konia. Do punktu C anglezowała, by na jego wysokości usiąść w siodle. Aktywnie pracowała dosiadem, pilnując by klacz przypadkiem nie "zgasła". Przed E posłała jej półparadę, chcąc skupić uwagę wierzchowca na nadchodzącym zadaniu. Wstrzymała popędzające pomoce, obciążyła mocniej zad, łydki docisnęła do boków, by dopchać zadnie nogi pod kłodę. W myślach odliczała pięć sekund, by po ich upływie poprosić Dev o ruszenie stępem pośrednim. Znowu, znajdując się przy K, docisnęła łydki, biodrami wypychając klacz do przodu. Wysiedziała zaledwie dwa kroki, by po nich zacząć anglezować. W A odbiły na linię środkową, dwa metry przed X powoli szykując się do zatrzymania. Gdy to nastąpiło, Sam ukłoniła się komisji sędziowskiej.
Kierując się ku wyjściu z czworoboku, oddała klaczy wodzę, pozwalając na wyciągnięcie szyi, po której zaraz ją poklepała.
Powoli szykowały się do kolejnej próby, tym razem skokowej.
Płeć: klacz Wiek: 8 lat Rasa: KWPN (Vancouver x Devilish) Wzrost: 174 cm Partner: Jesteś tak samo pojebany jak ja - Lavard <3 Właściciel: Lisa Austen Cena: £3550 Doświadczenie w skokach: 204 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 31 Doświadczenie z lonżowania: 34 Kondycja: 63 Szybkość: 80 Klasa startów: Skoki: CC
Wysłany: 2017-08-09, 21:28
Zdawanie egzaminu na Devocatis było oryginalnym pomysłem, jako że nie sposób było przewidzieć zachowanie gniadej. Była nieobliczalna, często sprawiała problemy, kiedy było to najmniej potrzebne, ale mimo to wciąż była wartościowym koniem, z którym można było wysoko zajść pod warunkiem przemyślanej i mądrej pracy. Wymagania postawione na brązowej odznace nie były zresztą wysokie, więc nie było co się martwić na zaś - pokonanie czworoboku i parkuru nawet na takim diable powinno być wykonalne, tym bardziej, że Devo nie zmagała się dziś z szalejącymi hormonami, a ostatnio nawet trochę popracowała.
Po rozprężeniu gniada została skierowana na czworobok egzaminacyjny, na który weszła stępem pośrednim w literze A, nie bojąc się szranek czy innych elementów otoczenia. Zatrzymała się we wskazanym przez Samanthę miejscu, nawet równo ustawiając obie pary kończyn. Po ukłonie ze strony dziewczyny, ponownie ruszyła przed siebie stępem, krocząc równie energicznie i obszernie co z początku. U końca linii środkowej weszła w zakręt, dzięki właściwemu dopilnowaniu nie wypadając ciałem z łuku. Podobnie zachowała się w narożniku, by po wyjściu z niego ruszyć kłusem w odpowiedzi na otrzymaną łydkę. Poszła nieco nazbyt energicznie, lecz po szybkiej korekcie dopasowała się tempem do Samanthy, ułatwiając jej anglezowanie w rytmie. Kolejno rozpoczęła w połowie długiej ściany koło o średnicy dwudziestu metrów, prowadzona w ten sposób przez Kanadyjkę; ciało Devocatis rzeczywiście wygięło się wokół wewnętrznej łydki dziewczyny, ale nie bardziej niż było to konieczne, dzięki pomocom ograniczającym ją z zewnątrz i jednocześnie stanowiącym oparcie. Do niewielkiego błędu doszło dopiero z chwilą, w której Samantha usiadła w siodle - Devo automatycznie zwolniła, prawie przechodząc do stępa, jako że była jeszcze słabo rozjeżdżona. Wystarczyło jednak mocniej podeprzeć ją łydką, by zrozumiała, że to jednak nie o to chodzi i wbiła się w poprzedni rytm kłusa, czemu towarzyszyło nerwowe szastnięcie ogona. Tuż przed zamknięciem koła, odpowiedziała na łydkę do galopu, płynnie przechodząc do wyższego chodu z prawej nogi. Galopowała energicznie, bez potrzeby ciągłego pchania, utrzymując przy tym stały rytm. Do kłusa przeszła dopiero za literą H, by z kolejnego narożnika wejść na przekątną, przez którą zmieniła kierunek. Pod warunkiem pilnowania w łydkach i równomiernego rozłożenia pomocy, nie zboczyła z wyznaczonej trasy, do samego końca poruszając się po określonej linii. Następnie z powrotem wróciła na ścianę czworoboku, by w połowie tej krótkiej zgodnie z sugestią Samanthy rozpocząć kolejne koło o średnicy dwudziestu metrów, na którym miękko wygięła się w kłodzie, nie kładąc się na łydce blondynki, a zachowując przyzwoitą równowagę. Tym razem nie zareagowała na zmianę w dosiadzie, dzięki czemu po zamknięciu koła w dalszym ciągu poruszała się w stałym rytmie. Kolejno rozpoczęła pół koła w literze B, tutaj także poprawnie wyginając się podczas jazdy na łuku, co było przede wszystkim zasługą jeźdźca. Tuż przed powrotem na ścianę ponownie ruszyła galopem, tym razem z lewej nogi, bezbłędnie wykonując owe przejście. Analogicznie do tego, jak szła na prawo, galop utrzymała aż do końca ściany w literze M - kawałek za nią, czyli w narożniku, z powrotem przeszła do kłusa. Przejście ponownie było udane, ale niestety nie można było powiedzieć tego samego o kolejnym, w literze E, gdzie gniada miała się zatrzymać. Istotnie, wykonała ten ruch, ale krzywo postawiła zadnie nogi, równo je dostawiając dopiero po korekcie. Poza tym zatrzymanie było poprawne, podobnie jak przejście do stępa, z którego ruszyła kłusem dopiero w literze K. Wówczas weszła niezbyt głęboko w narożnik, a następnie ponownie zakręciła, tym razem na linię środkową, w której nastąpiło - dla odmiany - udane zatrzymanie. Wytrzymawszy w stój przez parę sekund, ruszyła stępem dopiero po sygnale, opuszczając szyję. Zeszła z czworoboku. /zt
Płeć: mężczyzna Wiek: 25 lat Zawód: Poza wciąż pogłębiającym się alkoholizmem wszystko w porządku Partner: Słaba kondycja i siła, ale poza tym jest zdrów Punkty doświadczenia: 8
Wysłany: 2017-08-10, 10:33
BRĄZOWA ODZNAKA
Mężczyzna postarał się o odpowiednią, ale niezbyt męczącą rozgrzewkę, żeby na starcie niepotrzebnie nie przemęczyć wierzchowca. W końcu rozgrzewka nie miała służyć wyciśnięciu ze zwierzęcia siódmych potów, a przygotowaniu go do właściwej pracy, do której właśnie zostali wywołani.
Na czworoboku pojawili się od strony A. Shawn pilnował ustawienia ogiera oraz tego, by tempo pośredniego stępa było aktywne, ale nie nader aktywne. Jego nadgarstki było otwarte, łopatki nieco ściągnięte, a plecy proste, jednak nie siedział na końskim grzbiecie zbyt sztywno, zwyczajnie utrzymując jak najbardziej odpowiednią pozycję. Dojechawszy do linii środkowej, która znajdowała się przy literze X, blondyn zatrzymał Krakatau, stosując odpowiednie pomoce wstrzymujące. Aby dokonać prawidłowego zatrzymania mężczyzna tuż przed tym wykonał kilka półparad przygotowawczych, a w centralnym punkcie czworoboku wykonał pełna paradę. Ową paradę wykonał poprzez napięcie krzyża, które doprowadziło do większego obciążenia końskiego grzbietu, odpowiednio zaktywizował go łydkami, aby najechać kopytnego na wodze i podstawić jego zad, by przy zatrzymaniu ustawił się równo, znowu wodzami zadziałał delikatnie pulsacyjnie, wstrzymując kopytnego stopniowo. Kiedy już stali, blondyn nabrał do płuc powietrza i ukłonił się sędziom. Następnie przy pomocy dość wyraźnej łydki poprosił ogiera o ponowne ruszenie aktywnym i energicznym stępem. Wciąż pilnując ustawienia i odpowiedniego tempa prowadził konia prosto przed siebie, zwracając uwagę również na to, by szedł po idealnie prostej linii i nie wypadał z niej zadem, ani łopatką, czy żeby nie wybijał się w jakikolwiek inny sposób. Ogółem mówiąc zamknął go w równomiernie rozłożonych pomocach. Dojeżdżając do ściany, przypilnował Krakatau stosownymi pomocami, ażeby nie wykonał przedwczesnego zakrętu, ale aby zrobił to, kiedy dostanie wyraźny sygnał. Takowy nastąpił już po chwili. Mężczyzna działał na wierzchowca głównie dosiadem, sygnalizując mu łydkami i nieznacznym przekrzywieniem ciała prawidłową stronę zakrętu. Dopilnował, żeby także narożnik został wyjechany do końca i aby wygięcie ogiera było w tym momencie jak najbardziej poprawne. W wyznaczonym punkcie - w tym przypadku przy M - posłał mu wyraźny impuls do przejścia w kłus, który poprzedzony został półparadą. Nie znał Krakatau i nie wiedział jak reaguje na pomoce, dlatego dla pewności każdą zmienianą czynność poprzedzał przygotowawczą półparadą, a jego pomoce były dawane dość silnie, ale nie na tyle silnie, aby wzbudzić w koniu dyskomfort czy jakiekolwiek inne, negatywne odczucie. Podczas przejścia do wyższego chodu, mężczyzna powstrzymał achała od zbyt szybkiego wyrwania się do przodu, ale dzięki lekkiemu przytrzymaniu tuż przed, ogier mógł wejść w kłus z podstawionego zadu. Od razu narzucił mu swoje tempo, wymagając od niego, by szedł aktywnie i z wyczuciem. Sam zaś przyczynił się do odciążenia grzbietu konia podczas anglezowania, którym jednocześnie wskazywał odpowiedni rytm kroku. Przy B nakierował wierzchowca na woltę, oczywiście w tym czasie wciąż anglezując. Rozpoczynając drugą połowę koła, zaczynającą się przy punkcie E, blondyn zasiadł w siodło, jadąc tym razem kłusem ćwiczebnym. Wcześniej musiał poradzić sobie z przypilnowaniem prawidłowego wygięcia głównie łydkami i wodzami, teraz jednak mógł przypilnować go bardziej i prowadzić również przy pomocy odpowiedniego dosiadu. Tak czy inaczej koło wykonał poprzez zaoferowanie koniowi podstawowych pomocy, tzn. wewnętrzną łydkę pozostawił w swojej pierwotnej pozycji, aczkolwiek mocniej docisnął ją do boku konia, zewnętrzną cofnął o około szerokość dłoni za popręg i to nią pilnował zadu konia, żeby nie wypadł z łuku. Obiema łydkami działał natomiast delikatnie aktywizująco, by Krakatau przypadkiem nie zwalniał. Znowu sytuacja z wodzami wyglądała tak, że wewnętrzną przesunął odrobinę w bok, natomiast zewnętrzną stale pilnował kontaktu z pyskiem achała. Ponownie zbliżając się do B, Shawn przygotowała ogiera do zagalopowania poprzez półparadę, a będąc tuż przed wskazanym punktem posłał mu czytelną pomoc, wypychając go do galopu oraz zasugerował chód prawą nogę. Skierował kopytnego na dłuższą ścianę. Zgrał się z ruchem Krakatau, podążając za nim biodrami, ale jednocześnie nie pozwalając mu na zbyt dużą swobodę. Odpowiednio działał na niego dosiadem oraz łydkami, aktywizując jeżeli zachodziła taka potrzeba. Mężczyzna siedział w siodle pewnie, nie odklejając się od niego ani na moment. Starał się o to, by tempo konia było cały czas równe oraz o to, by wierzchowiec prawidłowo wyjeżdżał każdy narożnik. Ominąwszy H, mniej więcej w połowie drogi do C, dociążył nieco zad konia oraz zamykając łydki zwolnił go ponownie do kłusa. Równym, anglezowanym tempem dojechali do M, a z tego punktu odbili na przekątną. Blondyn przykuł dużą uwagę do chodu ogiera, nie pozwalając mu na żadne odchylenia od prawidłowości. Przy X zmienił przewodnią nogę z prawej na lewą, dalej kłusując w stronę K. Następnie dotarli do litery A, gdzie mężczyzna ponownie rozpoczął łuk na lewo, stanowiący połowę koła. Wykonał delikatny półsiad, pochylając się nieznacznie do przodu i starając się nie tracić kontaktu z koniem, pracował pobudzającą do działania i kontrolującą wygięcie łydką. Wciąż utrzymywał proste plecy, a wzrok utkwiony miał wprost przed siebie, żeby nieprawidłowym ułożeniem własnego ciała nie zachwiać równowagi konia. Wróciwszy do punktu wyjściowego, przysiadł wygodnie w siodło i pokierował kopytnego do F. Utrzymywał równy chód ogiera i pilnował, by nie wybijał się ze śladu, aż do B. Od wspomnianego punktu nadal prowadził go tym samym tempem, jednak przy owej literze odbił od ściany, prowadząc ogiera na dość wymagający łuk, stanowiący połowę koła. Skrupulatnie posyłał mu pomoce do prawidłowego wygięcia, czyli tak jak poprzednio - mocno przyklejona do popręgu wewnętrzna łydka, zewnętrzna cofnięta nieco za popręg i aktywne działanie wodzy, by wygięcie wierzchowca było prawidłowe i został zachowany rytm. Dojeżdżając do przeciwległego E, znów wypchnął Krakatau do galopu na lewą kończynę i przypilnował go nieco, by nie uciekł zbyt szybko spod ściany, do której się zbliżali. Po raz kolejny idealnie wpasował się w swobodny ruch ogiera, którego rytmu nie narzucała, a jedynie przypilnowała tempa i rozluźnienia w chodzie wierzchowca. Rytm kroku korygował tylko, jeżeli nastawała taka konieczność. Powoli zbliżali się do końca przejazdu, co mężczyzna zarejestrował dopiero teraz. Praca z tym koniem była dla niego tak komfortowa, że nawet nie przez cały czas zachowywał swój wewnętrzny spokój i pełne rozluźnienie. Galopowali niemal całe okrążenie. Blondyn dopiero przy M przygotował Krakatau do zmian poprzez zastosowanie wymownej półparady. Nim dotarli do punktu C, zad kopytnego został dociążony, a łydki oraz nadgarstki Shawna zamknięte, co jednoznacznie wskazywało mu na zwolnienie. Anglezował rytmicznie do wymienionego już C, a od tego punktu zasiadł w siodło, sprawnie przechodząc w swobodny kłus ćwiczebny. Dojechawszy do E, ponownie wykonała pełną paradę, pilnując tego, by nogi konia ułożone zostały równo oraz aby wierzchowiec nie tracił równowagi. Przytrzymywał ogiera w nieruchomości przez wskazane 5 sekund, samemu w tym czasie łapiąc trochę oddechu. Następnie dał mu subtelną łydkę, zachęcając do stępu. Oczywiście chód miał być aktywny i energiczny, co Anglik jasno dała do zrozumienia już na samym wstępie. Przypilnował również ustawienia, z którego nie dał kopytnemu wypaść. Takim tempem przejechali do K, gdzie Krakatau dostał kolejną przyśpieszającą łydkę. Wraz z zakłusowaniem, blondyn rozpoczął pracę odciążającą grzbiet konia, czyli nic innego, jak anglezowanie. Przypilnowawszy dokładnego dojechania narożnika, poprowadził kopytnego do A. Nie zmieniając tempa, a nawet pilnując go uważnie i utrzymując, skręcili do wyjściowego X. Tuż przed nim mężczyzna posłał ogierowi wyraźną półparadę przygotowującą i pomagającą bardziej się skupić, a w punkcie zatrzymał go, stosując się dokładnie do tych samych zasad, co na początku przejazdu. Ukłonił się w kierunku sędziów, po czym stopniowo oddał koniowi wodze. Następnie samym dosiadem poprowadził wierzchowca do wyjścia, usytuowanego obok litery A. Później skierowali się na rozprężalnię, gdzie dał Krakatau trochę luzu i odpoczynku przed drugą częścią.
Płeć: ogier Wiek: 12lat Rasa: Achał-tekiński Właściciel: Christian Levrull Cena: £3250 Doświadczenie w skokach: 75 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 128 Doświadczenie z lonżowania: 52 Kondycja: 49 Szybkość: 41 Klasa startów: Ujeżdżenie: N
Wysłany: 2017-08-10, 16:17
Odznaki dla Kraka były już chlebem powszednim. Wyjeździł ich w swoim życiu tyle, że był obeznany z programami jak mało kto, co stanowiło dużą podporę dla zdającego jeźdźca. Po za tym duże znaczenie miało łagodne usposobienie ogiera, które sprawiało, że ten nadawał się nawet dla największej ciapy.
W dniu egzaminu był kompletnie wyciszony i zrelaksowany, nie przejmując się poruszeniem, jakie pojawiło się w stajni. Dał się wyczyścić i ubrać nie robiąc z tego powodu żadnych problemów, by następnie u boku nowo poznanego Shawna udać się na rozprężalnie. Nastawienie cremello nie zmieniło się również podczas rozgrzewki, na której zachowywał się wręcz wzorowo, ignorując pozostałe pary i przyjemnie się rozluźniając. Gdy zostali wywołani na czworobok, Krak aktywnym stępem pośrednim wszedł przez rozsunięte szranki na linię środkową. Nie próbował z niej zbaczać, będąc zamkniętym w korytarzu z łydek, z którego nie mógł i na dobrą sprawę wcale nie chciał uciec. W tej sposób dojechał aż do X, gdzie wykonał bardzo precyzyjne zatrzymanie, nie krzywiąc się przy tym ani nie odstawiając żadnej z nóżki. Wypadło to tak dobrze tylko dzięki temu, że Shawn na bieżąco dbał o to, by achał nie łapał zawiechy i pozostawał skupiony tylko na nim.
W kompletnej nieruchomości poczekał, aż mężczyzna złoży ukłon przed zasiadającym w budce sędziowskiej jury wiedząc, że zaraz na nowo będzie musiał wznowić marsz. Gdy odczuł długo wyczekiwaną łydkę, w pierwszym momencie drgnął niespokojnie, aczkolwiek bez żadnych obiekcji wykonał polecenie blondyna, wracając do stępa pośredniego.
Po tym jak dotarli do końca linii, skręcił w prawo, poddając się pomocom jeźdźca. Po paru krokach uczynionych w nowym kierunku, sprawnie odpowiedział na łydkę poprzez płynne przejście do kłusa. Nie miał problemu z ustaleniem energicznego tempa, poruszając się lekko i rytmicznie. W połowie długiej ściany czworoboku odbił na koło o średnicy dwudziestu metrów. Jego rozmiar był o tyle przyjemny, że ogier nie miał problemu z zachowaniem równowagi i ustawienia. Wychodząc na prostą, płynnie odpowiedział na pomoce do zagalopowania, przechodząc do pożądanego chodu. Szedł chętnie, a jego foula była przyjemnie zaokrąglona. Opornie reagował na próby wypracowania ustawienia, ale za to na przejście do kłusa zareagował szybko, wykonując je dość harmonijnie. Szybko ustaliwszy prawidłowe, pożądane tempo, odbił na przekątną. Trzymał się wyznaczonej linii, zresztą mężczyzna nie dawał mu innego wyboru. Kolejno skręcił w lewo, by analogicznie do prawej strony, w połowie długiej ściany ponownie zejść na obszerne koło. Tuż po nim nastąpiło ponowne przejście do galopu, którego jakość była wysoce porównywalna.
Poruszał się wzdłuż ścian równomiernym, dość energicznym tempem, by w końcu przy wyznaczonym punkcie - M - zwolnić do kłusa, do czego wcześniej został przygotowany. Kiedy jego grzbiet ponownie został dociążony, znów zmienił nieco swój wykrok, nadal pilnując się jeźdźca.
Pełną paradę wykonał od pierwszego sygnały, zatrzymując się dość płynnie. Odczekał tak tyle czasu, ile od niego wymagano, po czym ponownie ruszył, tym razem stępem.
Po wykonaniu zakrętu ponownie zjawił się na linii środkowej. Przyswajając wszelkie pomoce, przygotował się do zatrzymania, które ponownie nastąpiło przy X. Jednocześnie odznaczało ono koniec próby, a Krak na luźnej wodzy opuścił czworobok.
Płeć: mężczyzna Wiek: 35 lata (5.05.1984r) Podopieczny: Avallonn Z. Pieniądze: £3708 Punkty doświadczenia: 54 Skoki: 2 Cross: 6
Wysłany: 2017-08-14, 11:48
ODZNAKA ZŁOTA
James raczej nie skłaniał się ku rywalizacji sportowej, dobrze odnajdując się w robocie objeżdżania koni oraz ewentualnego pokazania młodziaków na zawody. Złoto zamierzał robić bardziej dla siebie niżeli dla startów, choć kto wie, może dostanie kopa motywacyjnego od brata i w końcu z paniką w oczach wystartuje w czymś wyższym? W każdym bądź razie na tą próbę postanowił wybrać jednego z koni Christiana, mianowicie jeszcze nie do końca wypróbowanego Broyera.
W dzień odznaki przed próba ujeżdżeniową odpowiednio przygotował siebie i konia. Zadbał o to, by we dwójkę prezentowali się odpowiednio przed pokazaniem się komisji, nawet postarał się o znienawidzone koreczki. Następnie udali się we dwójkę na rozprężalnie, gdzie rozgrzał ogiera w trzech chodach, wplatając w to przejścia, zmiany tempa, wolty oraz takie elementy jak kontrgalop czy ustępowanie w kłusie i stępie. Będąc już gotowym chwilę stępował z nim na ścianie, by następnie skierować się w stronę czworoboku, gdzie został przed chwilą wywołany.
Jako, że przejazd miał być zaprezentowany w formie niejakiej rozgrzewki starał się już wcześniej zaplanować jak ma zamiar to pokazać. Wjechał kłusem roboczym, który wpierw przepracował objeżdżając czworobok, starał się mieć konia luźnego na ręce co chciał uzyskać półparadami odważnie dojeżdżając go do ręki. W trakcie rozgrzewki zdążył nieco poznać ogiera, wiedząc na ile może sobie pozwolić z siłą i intensywnością pomocy. Na czworobok na linię środkową wjechał energicznym, aktywnym kłusem skupiając się na tym, by w trakcie jazda na wprost ogier szedł prosty, czyli sam skorygował się, by pomoce po obu stronach były równomierne, a gdyby Czarny zaczął wpadać/wypadać zadem/łopatką w trakcie jazdy do oraz po X to korygował to odpowiednim przesunięciem łydki i zepchnięciem go nią w razie czego korygując przód na wodzach. Przed zatrzymaniem posłał mu czytelną półparadę, która następnie zamieniła się w pełną paradę przez co uzyskali całkiem równe i poprawne zatrzymanie. Ukłonił się przed komisją, by następnie zakłusować i kłusem roboczym skierować się na ścianę po której poruszał się na prawo.
Na początku wykonał duże koło w B pilnując odpowiedniego rysunku i zgięcia ogiera, skupił się na tym, by nie stracił dążności do ruchu naprzód. Na kole prowadził go na zewnętrznej wodzy, wewnętrzna łydką spychając go na nią, tym samym prosząc o poprawne zgięcie do wewnątrz, szlifował je działaniem wewnętrznej wodzy coby dopełnić ustawienie i wpisanie się w koło. Ponadto zewnętrzna łydka kontrolowała zad, tak by nie wypadł i tym samym cała kłoda wygięła się w "banana". Po wyjeździe z wolty wjazd od razu z B do X na pół koła w prawo i od razu w X na pół koła w lewo, tym samym zmieniając kierunek jazdy przez takiego S, który miał na celu również pracę nad zgięciem.
Po dojeździe do A przejście do stępa, które poprzedził półparadą i chwila jazdy po ścianie stępem pośrednim. Następnie wjazd na przekątną, na której rozpoczął z ogierem stęp swobodny. Prowadząc go na pomocach zaczął wypuszczać go do dołu, pracując przy tym swobodnie biodrami i zachęcając lekkimi impulsami na wodzy do pozostania na ręce prowadził go w obu łydkach pilnując poszerzenie wykroku i ram, tak, by znacznie zaczął przekraczać w stępie, angażując przy tym przede wszystkim plecy i zad. Szli tak do końca przekątnej, gdzie przed narożnikiem James zaczął go podnosić wracając do ustawienia i tym samym do stępa roboczego. W C wjechali na linię środkową gdzie zrobił z ogierem parę kroków na wprost, by następnie trzymając prawą wodzę, a lewą pilnując zgięcia w lewo zaczął spychać go na prawo na ścianę lewą łydką przy jednoczesnym trzymaniu tempa obiema. Starał się by jego ciało było proste w kłodzie, a szyje lekko zgięła się w przeciwną stronę niż szli. Do tego w razie, gdy przesadnie uciekał od łydki lub wyginał się w jedną i drugą stronę - korygował wszystko na wodzy podpierając to zachowanie w łydce, a jeśli trzeba było opanować zad to działał przede wszystkim łydką. Ustępowanie prawie do samego narożnika, gdzie wrócili na ścianę i w A skierowali się znów na linię środkową wykonując ustępowanie w drugą stronę z taką samą pracą na pomocach.
Kiedy dojechali ponownie do przekątnej James usiadł w siodło cofając zewnętrzną łydkę i zagalopował z ogierem na prawo od razu wchodząc w galop roboczy. Podpierając go dołem rozluźniał go na pysku dodatkowo pracując biodrem w ramach utrzymania szerokiej fouli. To wszystko miało na celu wykrzesać od ogiera okrągły galop pod górkę na ścianie. W C wykonali koło 20 m, gdzie jeździec skupił się na poprawnym zgięciu ogiera powrót na ścianę i dodanie w galopie na długiej ścianie, przed krótką skrócenie, ale cały czas praca nad pozostaniem w aktywnym galopie. Wprowadził go z narożnika na półwolty w prawo, utrzymując przez cały czas zgięcie na prawo wrócił na ścianę jadąc w lewo i tym samym prezentując w tym momencie kontrgalop, w trakcie którego mocno skupił się na odpowiednim siedzeniu na ogierze i trzymaniu ustawienia, a pomoce miały być na tyle czytelne, by nie zasugerować mu lotnej, którą potrafił. Na szczęście wykonali ten element bez problemu, w narożniku przejście do kłusa na 2/3 kroki przy zmianie ustawienia na lewo i zagalopowanie na lewo, ponownie wprowadzenie ogiera na koło 20, gdzie nie dość, że skupił się na poprawnym zgięciu to jeszcze tego, by galop pozostał dalej pod górkę. Tym razem po wyjeździe w C z wolty po wyjechaniu narożnika skierował ogiera na krótką przekątną do B, by pozostając z ogierem w ustawieniu na lewo galopować na ścianie w prawo i tym samym wykonać kontrgalop w drugą stronę. Po dojechaniu do narożnika przejście do stępa poprzedzone półparadą, a w A zakłusowanie. Od razu wjazd na przekątną, gdzie zaprezentowali kłus pośredni w trakcie którego James głęboko siedząc w siodle posłał łydkami i dosiadem ogiera naprzód, by na ręce rozluźnić go uniemożliwiając przesadne rozciągnięcie się. Przed narożnikiem powrót do roboczego i w C wjazd na linię środkową i ustępowanie w kłusie w prawo w przy użyciu pomocy jak w stępie, może z nieco aktywniejszą łydką. Powrót na ścianę wyjechanie narożnika, przejazd przez A, drugiego narożnika i znów przekątną na której zaprezentowali dodanie do pośredniego. Powrót na ścianę i znów w C wjazd na środkową i ustępowanie tym razem w lewo. Po powrocie na ścianę skorygowanie kłusa do roboczego i wjazd w A na koło 20m, na którym wykonali żucie z ręki w trakcie którego starał się zachęcić ogiera pulsacją na wodzy do zejścia do ręki w dół podpierając wszystko na łydce i pilnując dodatkowo odpowiedniego zgięcia.
Powrót na ścianę w roboczy wjazd w E na B, gdzie w X wykonane było zatrzymanie, po 5s ruszyli kłusem i w B zakręcili w prawo, by w A wjechać na linię środkową z zatrzymaniem w X i ukłonem w stronę komisji.
Następnie podjechał stępem do G, gdzie zsiadł przytrzymując ogiera w trakcie ześlizgiwania się lewą ręką za wodze, coby się nie ruszył, następnie ściągnął z szyi wodze i prowadząc go po swojej prawej stronie opuścił czworobok kierując się do komisji. Tam zarzucił wodze na szyję i prosząc osobę z boku o przytrzymanie strzemienia z prawej strony sam stojąc po lewej załapał wodze w lewą rękę wkładając lewą nogę w strzemię i obracając stopę tak, by palce skierować w stronę głowy konia. Odepchnął się prawą nogą nadal trzymając lewą rękę na szyi z wodzami, by koń nie ruszył wspiął się na lewej nodze przerzucając prawą na prawą stronę i delikatnie usiadł w siodło wkładając nogę w strzemię złapał wodze w dwie dłonie ostatecznie się usadawiając w siodle. Kiedy komisja kazała mu odejść na luźnej wodzy opuścili to miejsce, bardzo zadowolony, tym bardziej, ze nie uważał się za pingwina, a Bro sprawdził się przy tym świetnie, po pochwale i smaczku porządnie go rozstępował opuszczając teren tej próby i skupiając się na skokach, które miał mieć na Orchidzie.
[zt]
_________________
Osiągnięcia:
- I miejsce - zawody skokowe kl. P - Bremen Star.
- I miejsce - zawody wkkw 1* - Broyer du Noir.
- II miejsce - zawody skokowe #1 - Cautious Vemmekeshoeove.
- II miejsce - zawody WKKW #2 - Imagination Sontesique.
- II miejsce - zawody skokowe kl. P1 - Bremen Star.
- III miejsce - zawody skokowe kl. P - Kaept'n Nemo.
- IV miejsce - zawody ujeżdżeniowe kl. L - Dageraad.
- VII miejsce - zawody skokowe kl. L1 - Cameleon.
- VIII miejsce - zawody WKKW kl. 1* - Imagination Sontesique.
Rezerwuję wizerunek Sean O'pry.
Loteria urodzinowa Jessie '20: Otrzymujesz darmową zajazdkę dla 1 konia
Płeć: ogier Wiek: 8 lat Rasa: koń holsztyński Właściciel: Christian Levrull Cena: £3000 Doświadczenie w skokach: 75 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 83 Doświadczenie z lonżowania: 45 Kondycja: 41 Szybkość: 45 Klasa startów: WKKW: 2*
Wysłany: 2017-08-14, 12:40
ZŁOTA ODZNAKA
Holsztyn na dzień dzisiejszy nie był z nikim w żaden sposób emocjonalnie związany, wobec czego generalnie nie robiło mu różnicy, kto siedzi na jego grzbiecie, tak długo, jak ten ktoś wiedział, co robi. Na początku przy licznych okazjach sprawdzał Jamesa, głównie leniąc się przy tym, jednakże jeźdźcowi udało się wyegzekwować od karego jako takie posłuszeństwo by być w stanie zaprezentować się w jego towarzystwie na "złotym czworoboku". Broyer miał niezłe chody i w kłusie był miękki do wysiedzenia, nawet jeśli jego ruch prezentował się jako pełen szwungu, także w tym najzwyklejszym roboczym tempie. Objeżdżając czworobok dogadali się jeszcze z jeźdźcem w kwestii ostatecznej formy tego chodu a kary skorzystał z możliwości obejrzenia sobie białych płotków z bliska. Niósł głowę w nieco niższym ustawieniu niż to najbardziej pożądane na przykład na zawodach ujeżdżeniowych, ale przynajmniej dzięki temu szedł bez spięcia pewnie przed siebie, nie spływając od łydek Jamesa na linii środkowej. Bez zawahania zatrzymał się na pełną paradę poprzedzoną półparadami i wykazał się cierpliwością odczekując swoje w stój, podczas gdy mężczyzna wykonywał ukłon a on sam w tym czasie zajął się bardziej zaangażowanym przeżuwaniem wędzidła. Na sygnał ruszył żywo naprzód i miękko się wyginając skręcił w prawo by dalej poruszać się w wyprostowaniu po ścianie. W literze B odbił na koło w pierwszych jego chwilach wyginając się nieco za bardzo, jednakże szybko dał się skorygować i doszedł do zewnętrznej wodzy, dzięki czemu resztę koła wyjechał w poprawnym ułożeniu sylwetki. Zaraz jednak przyszło mu się mocniej zgiąć bowiem jeździec zabrał go na połowę wolty z B do X i z tego miejsca od razu odbili w drugą stronę na połówkę drugiej wolty. Bardziej postawiony przez te figury na pomoce spokojnie acz dalej w dość ekspresywnym chodzie doszedł do A w którym uprzedzony niestety tylko półparadą z lekkim szarpnięciem przeszedł do stępa. Po tym zachwianiu jakoś dał się namówić na całkiem fajny stęp pośredni natomiast idąc na przekątnej o swobodnym nie było mowy, jako że mężczyzna nie zostawił mu luźnej wodzy. Karosz co prawda trochę wyraźniej przekraczał tylnymi nogami ślady przednich idąc już w stronę wyciągnięcia, niemniej nie to powinni byli pokazać podczas tego przejazdu. Przed końcem przekątnej dał się jeźdźcowi pozbierać i poukładać bez utraty jakości stępa pośredniego, na który wrócił w wyższym niż przed chwilą ustawieniu. Zaraz też wpisał się gładko w zakręt na linię środkową, na której przez kilka kroków szedł równo przed siebie i dopiero po chwili rozpoczął poruszanie się w ustępowaniu w stronę ściany, z początku trochę spóźniał się zadem jednakże w dużym stopniu zostało to skorygowane przez jeźdźca i kary, nawet jeśli minimalnie zwolnił w stosunku do tempa, jakim poruszał się przed chwilą, to wykonał ćwiczenie z grubsza poprawnie. Sytuacja wyglądała podobnie w drugą stronę, z tym, że tutaj Broyer nie był tak skłonny do poprawienia się, dlatego ustępowanie wyszło nieco nierówno, raz za słabo zadem, raz łopatką. Po zakończeniu tego podejścia zrobił się trochę spięty i z tego powodu pierwsze foule galopu wymagały od jeźdźca altywnego posłania do przodu, coby uruchomić zad, przy jednoczesnym zaokrągleniu sylwetki, czemu na szczęście umiejętności Jamesa sprostały i dzięki temu mężczyzna już na kole miał pod sobą niemalże zupełnie innego w sensie jakościowym konia. Holsztyn wyraźnie wkraczał zadem pod kłodę nie przeginając się niepotrzebnie na łuku koła. Po wyjechaniu figury i dodaniu nie tylko chętnie poszerzył swoje ramy w galopie, ale i pozostał przy jeźdźcu, co prawda nie natychmiastowo ale na spokojnie dając się skrócić jeszcze przed końcem długiej ściany. Pólwoltę przeszedł bez zachwiania, chociaż jakby trochę się napuszył już później w kontrgalopie, zupełnie, jakby był zirytowany, że jeździec nie posyła mu żadnego innego sygnały jak tylko ten do podtrzymania chodu. Zachwiał się dopiero przy przejściu do kłusa, jednakże nowe zagalopowanie wypadło bez problemu i kary płynnie skierował się na koło, po którym wrócił na ścianę by wyjechać narożnik i z niego udać się na przekątną w stronę B, także wyraźnie demonstrując, że pozostanie w galopie na lewo średnio mu pasuje. Przed narożnikiem co prawda przeszedł do stępa, jednakże nieco za bardzo na wodzy i to przez kłus, jako że nie dogadał się w pełni z jeźdźcem w tej kwestii. Niewiele jednak było czasu na poprawę samego stępa ponieważ w A został ponownie posłany do kłusa na co odpowiedział zbyt pospiesznie aczkolwiek jeszcze w narożniku Jamesowi udało się go "okiełznać" na tyle, że nadchodzące dodanie na przekątnej, chociaż może nie rewelacyjnie, to koniec końców wyszło, chociaż pod sam koniec, na kilka kroków przed powrotem na ślad, Holsztyn zaczął jakby gasnąć. W nieco bardziej płaskim niż wcześniej kłusie powrócił do roboczego tempa i w nim pokierowany został na przekątną, już chwilę po wyjściu na nią ustępując od nacisku łydki w stronę ściany, mając wygiętą jedynie lekko szyję natomiast w kłodzie będąc prostym, nie krzyżował może przesadnie nóg ale bez wątpienia w tym chodzie ćwiczenie to wychodziło mu bardziej płynnie. Kolejna przekątna z dodaniem wypadła minimalnie lepiej, Broyer dotrwał do końca linii prezentując niezły kłus pośredni by wraz z powrotem na ścianę "zejść" znów do roboczego tempa. Jeśli chodzi o ustępowanie ze środkowej linii w drugą stronę, ani się nie pogorszył, ani też nie poprawił, po prostu na tyle, na ile jeźdźcowi udało się do niego dograć, na tyle był w stanie odpowiadać na sygnały, także ponownie nie przesadzając w żadną stronę, zwyczajnie poprawnie poszedł w ustępowaniu w lewo wracając tym samym na ścianę. Niebawem, dogadując się z mężczyzną nieco bardziej w kwestii aktywnego roboczego kłusa, wyjechał ponownie na koło i w odpowiedzi na przesunięcie ręki do przodu oraz dojechanie do niej łydką zszedł w przód-dół do wędzidła, rozciągając przy tym nie tylko szyję, ale i całe plecy, dzięki czemu kończąc ćwiczenie zrobił się na nowo jakiś taki bardziej świeży i chętny do bardziej zaangażowanego ale przy tym lekkiego ruchu. Dał radę zgiąć się dość mocno podczas zakrętu ze ściany na linię łączącą literki E i B i bez zgrzytów zatrzymał się w X , odczekał swoje mieląc wędzidło i zaraz ruszył ponownie aktywnym kłusem by w B zjechać w prawo na ścianę skąd już prawie prosta droga do linii środkowej. Wyjechawszy na nią szedł wyprostowany, kroczył pewnie aż do chwili, w której został zatrzymany w literze X. Stamtąd ruszył zaraz stępem do G, raz jeszcze się zatrzymał a następnie wymaszerował za albo raczej z jeźdźcem z czworoboku. Przy kolejnym wsiadaniu w obecności drugiej osoby nie robił cyrków i kiedy przyszedł na to czas występował na rozprężalnię czy coś.
zt
_________________
ΔΔΔ
my name is
BROYER. .DU. .NOIR
koń demolka & pan podgryzacz
mr. kombinator i psuja strzeż się
1st place ~ dressage L with Christian Levrull 1st place ~ eventing 1* with James Levrull
Δ gallery & passport Δ
czarny jak smołałasuch na smakołyki
mimo łapania w zęby wszystkiego niejest agresorem
ale nie licz na jego zaufanie i oddanie dopóki nie oddasz mu swojego
voices in my head
TELL ME THEY KNOW BEST
got me on the edge they pushin'
Δ
kalendarz adwentowy - anulowanie zrzutki na najbliższych zawodach skokowych/WKKW (próba skokowa)
Δ loteria walentynkowa - podwojone punkty za kolejny trening
Płeć: mężczyzna Wiek: 33 Lat Wzrost: 185 cm Podopieczny: G-Dragon ll Little Parrish ll Machiavellian Z ll Take It Now Pieniądze: £1905 Punkty doświadczenia: 155 Skoki: 79 Ujeżdżenie: 31 Cross: 23 Wyścigi: 3 Obycie z koniem: 18
Wysłany: 2017-08-14, 13:41
Tytuł: Hodowca
ZŁOTO
Diego fantazja poniosła i to mocno, bo połasił się na zdawanie złotej odznaki. Na szczęście zabrał swojego stawkowego ujeżdżeniowca, bo znał się z klaczą na tyle dobrze że wiedział że sobie z tym poradzą. Po pojawieniu się w stajni dużo czasu tam jej poświęcił, głównie na poznanie, czyszczenie, ogarnianie jej sierści, włosia oraz kopyt. Mówiąc kolokwialnie doprowadzenie jej do ładu i składu, by ubrać ją w wymagany sprzęt i uda się na rozprężalnie. Tam długo znów nad nią pracował głównie w stępie i kłusie, starając się ją wyczuć i dopasować. Przepracował z nią elementy które powinny się pojawić w przejeździe, a dopiero później przechodząc do galopu i powtarzając to samo również w nim. Kiedy się odpowiednio rozgrzali, zwolnił ją do stępa i dając jej chwilę odsapnięcia przez przejazdem.
PRZEJAZD
Diego po wywołaniu ich na czworobok pozbierał rudą klacz i skierował w tamtą stronę. Po wjechaniu na teren wokół czworoboku, poprowadził klacz kłusem roboczym dookoła. Przygotowując ostatecznie do wjechania na czworobok i wypracowania odznaki. W końcu kiedy uznał że są gotowi, poprowadził klacz w A na linię środkową. Zamknął ją w łydkach i korytarzu z pomocy, by poprowadzić ją w kierunku X. Uprzedził ją półparadami o nadchodzącym zadaniu, by idealnie w punkt wysłać jej pełną paradę. Zablokował ruch miednicą, odchylił się w siodle i ściągnął wodzę. Skontrolował jej zatrzymanie, by ukłonić się w kierunku sędziów i zaraz poprosić klacz o powrót do kłusa. Poruszali się roboczym w kierunku krótkiej ściany, by zaraz ją odpowiednio wygiąć w kierunku lewym i wyjechać zakręt przy C we wcześniej wspomnianym kierunku. Wyjechali narożnik i skierowali się do E, tam przygotował ją do kolejnego zadania. Zostawiając wewnętrzną łydkę na popręgu, odgiął klacz od niej i jednocześnie przesunął zewnętrzną za niego w geście pilnowania jej zadu na łuku. Wewnętrzną wodzą nadawał jej kierunek zgięcia i kierunek ruchu, a zewnętrzną ją ograniczał i domykał. Dojeżdżając do X półparada i naprostowanie, by wygiąć ją na drugie półkole w drugą stronę. Zakończyli to w B i pojechali kłusem do V, okrążając czworobok i wyjeżdżając kolejne narożniki. Przed wspomnianą literką przygotował ją do ustępowania po półparadzie, które wykonali na lewo do I. Wewnętrzną wodzą nadał kierunek zgięcia, a wewnętrzną łydkę cofnął o szerokość dłoni, nakłaniając klacz do ruchu naprzód i w bok. Zewnętrzną wodzą pilnował zgięcia i utrzymywał ją na pomocach, a zewnętrzna łydka pilnowała aktywnego tempa i zapobiegała nadmiernemu ruchowi w bok. Dojeżdżając do I wyprostował ją i pojechali na wprost, by w C znów skręcić w lewo. Wyjechali narożnik i łuk w H na przekątną, gdzie w odpowiednim miejscu mocniej dołożył łydki do jej boków, jednocześnie zamykając ją w nich, wysunął też ręce lekko w przód. Przed F półparada i skrócenie jej do roboczego tempa. Pojechali kolejno do A, gdzie kilka półparad i jedna pełna w punkt. Zablokował ruch miednicą, odchylił się w siodle i ściągnął wodze. Po zatrzymaniu się klaczy, Diego odliczył w myślach 5s. Po minięciu owych 5s, dociskając łydki do jej boków i lekko wypychając ją z krzyża, poprosił o przejście do stępa. Kasztanka miała się poruszać energicznie, ale spokojnie i bez szaleństw. Miała wyraźnie zaznaczać kroki, a ślady tylnych kopyt nieco przekreślają ślady przednich. Pojechali do K, gdzie wykręcił ją na przekątną w kierunku R. Tam popuścił klaczy całkowicie wodzę i przypominał jej tylko o ruchu naprzód. W R po półpardzie zebrał ją jednak do pośredniego i pojechali w kierunku M. Tam ponownie uprzedził ją półparadą i przygotował do przejścia do kłusa. Docisnął łydki do jej boków i wypchnął go z krzyża do wyższego chodu. Kolejno pojechali do C, a tam podobne przygotowanie do przejścia jeszcze w wyższy chód. Odbyło się podobnie z zaznaczeniem nogi prowadzącej - lewej, poprzez dociążenie we właściwym momencie odpowiedniej strony siodła. Wyjechali narożnik na przekątną, gdzie wydłużyli galop podobnie jak wcześniej. Na jej końcu skrócił klacz do roboczego i pojechali dalej galopem roboczym. Wyjechali narożnik i kolejne zadanie, gdzie od H do K zaczęli kontrgalop. Pilnował cały czas jej ustawienia, a w szczególności by nie zmieniła nogi. Dojeżdżając do środka zaczął ją spychać łydkami i wodzą do środka. Natomiast dojeżdżając do końca ściany wyprostowali się. Pojechali galopem roboczym do F, gdzie zjechali na przekątną czworoboku do H. Przed połową czyli X uprzedził ją o zadaniu, by zwolnić ją do kłusa. Natomiast dojeżdżając do H, przygotował ją ponownie do powrotu do galopu. Jednak tym razem na prawą nogę. Powtórzyli tutaj zaraz koło w drugą stronę, gdzie podobnie jak wcześniej odgiął klacz od pomocy i prowadził po figurze. Potem czekał ich kontrgalop na długiej ścianie, a potem przekątna z wydłużeniem kroku. Skrócenie do roboczego na jego końcu i wrócenie na ścianę, by tam na krótkiej ścianie przejść do kłusa. Tutaj również zaprezentowali jeszcze koło, ustępowanie od łydki w drugą stronę niż poprzednio oraz wydłużenie kroku na długiej ścianie. Trzymał ją w tych samych pomocach co poprzednio, jednak oczywiście odpowiednio dostosowanych do ćwiczeń i kierunku. Ostatecznie pokierował ją do E, by tam odbić na ostatnie koło w ich przejeździe. Ponownie trzymanie jej w pomocach oraz równe tempo. Jednak nie wysiadywał tego kłusa, a anglezował w siodle. Pomału wraz z wejściem na koło zaczął popuszczać wodzę, prosząc konia o żucie z ręki. Dojeżdżając do zamknięcia koła ponownie pozbierał wodzę, wracając jednocześnie do poprzedniego ustawienia. Po zamknięciu koła pojechali do G. Tam ją zatrzymał i przygotował się do ostatniej prezentacji, wsiadania i z siadania z konia. Stanął plecami do głowy konia, lewą ręką zebrał wodze, lewą nogę umieścił w strzemieniu i odbił się od podłoża. Zaraz przełożył prawą nogę nad siodłem i znalazł się na klaczy grzbiecie. Zsiadając natomiast pochylił się w siodle, złapał się łęku i wyjął nogi z strzemion. Przerzucił prawą nogę nad zadem klaczy, by stanąć gładko na ziemi obok Parrish. Potem już skierowali do stajni, gdzie zajął się nią stajenny.
z.t
_________________
Debo confesarque Solo pienso en ti.
personalia: Tu mirar tu caminar » Diego Montana wiek: Eres muy timida lo se » 33 lata.
partnerka: Dime lo que so » xxx.
pms: Ver tu voz de terciopelo » 0.
ex: Cuando me hablas ya yo toco el cielo » Lara.
przyjaciele: Pienso en ti por darte un beso » Brian.
wrogowie: Dime si tu te sientes asi » brak.
Płeć: klacz Wiek: 8 lat Rasa: koń hanowerski Właściciel: Diego Montana. Cena: £2788 Doświadczenie w skokach: 45 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 151 Doświadczenie z lonżowania: 59 Kondycja: 59 Szybkość: 32 Klasa startów: Ujeżdżenie: C
Wysłany: 2017-08-14, 13:43
Klacz w momencie pojawienia się właściciela przerwała spożywanie siana i oddała się w jego ręce w trakcie wszelakich czynności związanych z ogarnięciem jej stanu zewnętrznego. Nie przeżywała odznaki nawet wtedy kiedy pojawili się na rozprężalni wśród innych koni i hałasów - klacz coraz pewniej czuła się w tego typu sytuacjach, o dziwo coraz mniej przejmując emocje jeźdźca, a samej czując się coraz odważniej. W trakcie rozgrzewki od razu chętnie weszła na kontakt rozluźniając się od razu i chętnie mieląc wędzidło. Większość elementów od początku wykonywała poprawnie prezentując coraz lepszą świadomość swojego ciała. Chętnie skorzystała z chwili odpoczynku wyciągając nos przed siebie.
Kiedy Diego zaczął ponownie ją zbierać nastawiła uszy na niego chętnie przeżuwając wędzidło spychana przez łydki na nie. Chwilę zerkała w stronę dziwnych rzeczy znajdujących się blisko czworoboku, jednak kiedy zakłusowali skupiła się ponownie na swoim jeźdźcy przyjemnie dla oka zaokrąglając szyję i podnosząc plecy, nie tracąc przy tym dążności do ruchu naprzód. Na linii środkowej nie pływała stając się z treningu na trening coraz lepsza na obie strony, co wiązało się z tym, że jazda na wprost teraz jest dla niej o wiele łatwiejsza. Nadstawiła ucho w tył czując półparadę, na której skupiła się, by z łatwością wyłapać pomoce do zatrzymania i równo zatrzymać się przy towarzystwie odpowiednich pomocy. Następnie ruszyła kłusem dobrym jakościowo z odpowiednią pracą zadu, kadencją przy jednoczesnym poprawnym, niewymuszonym ustawieniu. Przed C zakręciła lekko wyginając się od łydek i wspomagających ich wodzy. Przygotowana w E do wjazdu na półkoła mieląc wędzidło i kołysząc swobodnie ogonem wyjechała na wskazany ślad nie spływając czy wpadając żadną częścią ciała. Będąc lekką na pomocach po zmianie jej ustawienia w drugą stronę szybko ponownie wpisała się w półkoła nie tracąc przy tym aktywności kłusa i równowagi w nim.
Przygotowana do ustępowania poprawnie wygięła się w przeciwną stroną do kierunku w którym mieli dążyć lekko zginając się również w kłodzie, zepchnięta łydkami rozpoczęła swobodne krzyżowanie kończyn bez zawahań czy fizycznych ograniczeń. Również szybkie wyprostowanie na linii środkowej nie sprawiło jej problemów i znów zamknięta w korytarzu z wodzy jechała na wprost. Po zakręcie w lewo skierowana na przekątną nadstawiła uszy lekko spinając się, ale wystarczyła lekka półparada, by klacz odpuściła i rozluźniła się. Czując pomoce dodania weszła w pośredni chętnie poszerzając wykrok, a przypilnowana nie przesadzając z rozciągnięciem się. Odpowiednio poszerzyła ramy pozostając w równowadze i nerwowo mieląc wędzidło zaczynając nieznacznie przejmować się przejazdem z powodu stresu jeźdźca. Płynnie skróciła się do roboczego, po chwili już miała okazję poczuć kolejne półparady, które przygotowały ją do zatrzymania. Znów równo stawiając wszystkie cztery kończyny stała nieruchomo czekając na kolejne pomoce. Posłana naprzód ruszyła stępem utrzymując aktywne tempo przed siebie. Nawet teraz naturalnie przekraczała ślad o 2 kopyta. Skierowana na przekątną chętnie podążyła za kontaktem szukając go mimo luźniejszej wodzy. Tym samym rozluźniła szyję schodząc w dół i mieląc wędzidło ładnie zaokrągliła się na długiej szyi, głęboko wkraczała zadem pod kłodę odpuszczając plecy i teraz przekraczając nawet o 3/4 kopyta ślad przodów.
Przy skróceniu wróciła na kontakt i do lekkiego zebrania bez buntu, by następnie zakłusować w reakcji na jego pomoce, czując jednak kolejne sygnały przed C, by w literze zagalopować. Klacz od razu weszła w okrągły i lekki galop, ciesząc oczy swobodą ruchu. Skierowana na przekątną po pomocach Diego poszerzyła foulę bardziej otwierając się i znacznie wydłużając krok bez zbędnej zmiany sylwetki, skrócona w narożniku z lekkim opóźnieniem odpowiedziała na to nieco rozhulana, ale nie zmieniając ustawienia pozostała w kontrgalopie też poruszając się w nim w miarę swobodnie, choć z większym spięciem niż wcześniej
Skierowana na przekątną pozostała w kontrgalopie, by odpowiednio poinformowana przejść do kłusa i po zmianie zgięcia zagalopowała od razu na dobrą nogę w drugą stronę, tym razem nie opóźniając się w reakcji na jego pomoce. Wjechała na koło, by następnie skierowana w kontrgalopie pozostać w odwrotnym ustawieniu, dopiero skierowana na przekątną, gdzie poszerzyła wykrok znów swobodnie otwierając się i znacząco poszerzając ramy. Skrócona przed narożnikiem tym razem nie stawiała oporu, by na krótkiej ścianie lekko przygryzając wędzidło przeszła do kłusa, skierowana na koło wjechała na nie poprawnie wpisując się w łuk całym ciałem, przy odpowiednio aktywnym kłusie, dobrym zadzie i swobodnym przodzie. Czując pomoce do ustępowania tak jak nakazał Diego lekko gnąc się w przeciwną stronę zostając aktywna rozpoczęła krzyżowanie nóg do momentu kiedy ten zaprzestał spychając ją łydką. W trakcie dodania również nie sprawiła problemów chętnie poszerzając wykrok.
Skierowana na koło do żucia od razu zaczaiła o co chodzi i luźną szyją zaczęła mielić wędzidło obniżając ją i szukając kontaktu, ręki jeźdźca. Pchana łydkami pozostawała w równowadze i odpowiednim tempie, co znacznie ułatwiło jej powrót do roboczego, gdzie za prośbą jeźdźca podążyła obraną przez niego trasą. Skierowana do G i przygotowana do zatrzymania zatrzymała się równo mieląc wędzidło. Obserwowała poczynania Diega stojąc grzecznie, jedynie czasami parsknęła obśliniając kogoś kto był najbliżej. Następnie opuściła za jeźdźcem teren hali.
[zt]
_________________
dyscyplina: ujeżdżenie, taki psikus!
właściciel: Diego Montana. (ex. Robert)
ulubieni ludzie:
+ Svea + Robert +
rasa: koń hanowerski
wiek: 8 lat (rocznik '10)
wzrost: 175 cm
> PASZPORT <
Osiągnięcia:
+ I miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P {Diego Montana}
+ 2 miejsce w Czempionacie Źrebiąt + {Robert Hartnett}
+ 2 miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P + {Vivianne Feron}
+ 3 miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P + {Diego Montana}
+ 4 miejsce w zawodach skokowych kl. LL + {Diego Montana}
+ 4 miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P + {Diego Montana}
+ 4 miejsce w zawodach skokowych kl. L + {Diego Montana}
Płeć: kobieta Wiek: 27 Lat Wzrost: 175 cm Partner: Love is growing around us! On a calm, bright night, finally the world begins to live in harmony, magic feeling power - Drew Podopieczny: Nearly Perfect ll Ricochet Fire Pieniądze: £2595 Punkty doświadczenia: 106 Skoki: 44 Ujeżdżenie: 14 Cross: 22 Obycie z koniem: 26
Wysłany: 2017-08-14, 13:45
ZŁOTO
Caroline zdecydowała się na zdawanie złota. Zdecydowała się pójść na żywioł do kwadratu, bo postanowiła wziąć na nią Champagne. Krążyły o klaczy różne legendy, podobnie jak o kilku innych koniach. Nie mniej nie zrażała się tym wcale, a wcale. Przyszła do stajni dość wcześnie, by ogarnąć klacz i zachować przy tym życie. Po ogarnięciu w stajni udały się na rozprężalnie, gdzie kobieta odpowiednio na spokojnie acz konsekwetnie działała, by ogarnąć ja we trzech chodach. W końcu miejmy nadzieje że wciąż przy życiu, stępowały na długiej wodzy czekając na wezwanie.
PRZEJAZD
W końcu zostały wywołane na czworobok do zdawania odznaki. Pozbierała klacz do poprzedniego ustawienia, by poprosić ją o przejście do kłusa i skierowała je w jego okolice. Poprowadziła klacz raz dookoła, zapoznając ją z czworobokiem i atmosferą zawodów. W końcu kiedy uznała że są gotowe, skierowała ją na linię środkową przez A na czworobok. Zamknęła ją w łydkach i poprowadziła ją w korytarzu z pomocy do X. Wysłała jej kilka półparad i jedną pełną w punkt, zablokowała ruch miednicą, odchyliła się w siodle i ściągnęła wodzę. Po chwili ukłoniła się w kierunku sędziów, by ponownie zaraz ją wypchnąć do kłusa. Skierowała ją po prostej do C, gdzie odgięła ją od pomocy w kierunku w którym mieli skręcić. Skręcili w prawo i pojechali do B, tam ponownie w prawo. Poprowadziła ją po prostej do E, gdzie skręcili w lewo. Pojechały kolejno do A, by wyjechać na linię środkową. Dojechały do D i zaczęły ustępowanie od łydki w prawo do R. Wewnętrzną wodzą nadała kierunek zgięcia, a wewnętrzną łydkę cofnęła o szerokość dłoni, nakłaniając klacz do ruchu naprzód i w bok. Zewnętrzną wodzą pilnowała zgięcia i utrzymywała ją na pomocach, a zewnętrzna łydka pilnowała aktywnego tempa i zapobiegała nadmiernemu ruchowi gniadej w bok. Naprostowała ją w punkcie i pojechały dalej naprzód do C, gdzie półparadami przygotowała ją do przejścia do galopu. Docisnęła łydki do jej boków, dociążyła lewą stronę siodła, wysunęła ręce w przód i wypchnęła z krzyża do galopu. Pogalopowały spokojnie do H, gdzie przygotowała ją do wydłużenia kroku w galopie. W odpowiednim miejscu mocniej dołożyła łydki do jej boków, jednocześnie zamykając ją w nich oraz wysunęła też ręce lekko w przód. Dojeżdżając do V utrzymała wyciągnięty krok i zjechała z klaczą na woltę w lewo, o średnicy 15m. W połowie koła wzięła ją na siebie, by wrócić do roboczego tempa. Po powrocie na ścianę pojechały dalej do F, gdzie przygotowały się do kontrgalopu. Pilnowała cały czas jej ustawienia, a w szczególności by nie zmieniła nogi. Dojeżdżając do środka zaczął go spychać łydkami i wodzą do środka. Dojeżdżając do końca ściany naprostowała ją na niej i okrążyły cały czworobok w galopie roboczym, by w F ponownie odbić na przekątną. Utrzymywała ją w łydkach, by dojechać do X i tam po półparadzie zwolnić ją do kłusa. Zjechali z przekątnej na ścianę, by pojechać do M i odbić na kolejną przekątną. Tam ponownie poprosił ją o wydłużenie kroku, by w raz z końcem przekątnej wziąć ją na siebie i wrócić do roboczego. Pojechali tak do A, gdzie wysłała jej kilka półparad i jedną pełną w punkt. Zablokowała ponownie ruch miednicą, odchyliła się w siodle i ściągnęła wodze. Po zatrzymaniu się klaczy, Caroline odliczyła w myślach 5s. Po minięciu owych 5s, docisnęła łydki do jej boków i lekko wypychając ją z krzyża, poprosiła o przejście do stępa. Gniada miała się poruszać energicznie. Miała wyraźnie zaznaczać kroki i poszerzać swoje ramy, a ślady tylnych kopyt nieco przekreślają ślady przednich. Wyjechali zaraz w F na przekątną, gdzie oddała jej wodzę prosząc o stęp swobodny. Utrzymywała jednak jej ruch naprzód, by w H zebrać ją do poprzedniego ustawienia. Dojechali kolejno do C, gdzie poprosiła ją o przejście do kłusa. Następnie w B odbiły na kolejne koło, wysłała jej podobne pomoce jak wcześniej i trzymała ją w nich. Pomału wraz z wejściem na koło zaczęła popuszczać jej wodzę, prosząc klacz o żucie z ręki. Dojeżdżając do zamknięcia koła ponownie pozbierała wodzę, wracając jednocześnie do poprzedniego ustawienia. Po zamknięciu koła pojechały dalej kłusem do A, gdzie wykonały ustępowanie od łydki w drugą stronę. Po powrocie na ścianę i pojechali do krótkiej, by tam ponownie przejść do galopu na prawą nogę. Dojechały kolejno do M, gdzie znów wydłużyły krok i pojechali dalej do P. Tam w wyciągniętym galopie zjechały na koło, gdzie w jego połowie skróciły się do roboczego. Po zamknięciu koła dojechały do K, gdzie kontrgalop na drugą nogę - stronę i dojechanie do końca ściany w nim. Potem znowu przegalopowały do K w galopie roboczym, gdzie znów zjechały na przekątną. Zmieniły przez nią kierunek i w X czyli jej połowie ponownie przeszły do kłusa. Na koniec ostatnie wydłużenie kroku na przekątnej i skierowanie się do ostatniego punktu w programie. Było to G. Tam ją zatrzymała i przygotowała się do ostatniej prezentacji, wsiadania i z siadania z konia. Licząc że klacz to też cierpliwie zniesie, przytrzymała ją delikatnie i po prostu to zrobiła. Stanęła plecami do głowy klaczy, lewą nogę umieściła w strzemieniu i odbiła się od podłoża. Zaraz przełożyła prawą nogę nad siodłem i znalazła się na klaczy grzbiecie. Zsiadając natomiast pochyliła się w siodle, złapała się łęku i wyjęła nogi z strzemion. Przerzuciła prawą nogę nad zadem klaczy, by stanąć gładko na ziemi obok Champ. Potem już skierowali na drugą część odznaki.
z.t
_________________
Friends till the end Never break never bend.
personalia: Now we're standing together » Caroline Hathaway wiek: we're never alone Our dreams are alive, wherever we may go » 27 lat.
partner: Finding my feet the right melodies to key » Drew ♥
pms: Now we're standing together, we're never alone » 1.
przyjaciele: Friends understand make your smile, hold your hand » brak
wrogowie: The friendship like the like the music we love » brak.
moje:Mazda RX, Kia Ceed, fone, house, gallery osiągnięcia: The first friend that I l' d go to
When I reached out you'd always be there for me » link
Płeć: klacz Wiek: 9 lat [13.02.2009] Rasa: KWPN. Właściciel: Noa Revenesky. Cena: £3050 Doświadczenie w skokach: 111 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 137 Doświadczenie z lonżowania: 63 Kondycja: 63 Szybkość: 64 Klasa startów: WKKW: 3*
Wysłany: 2017-08-14, 13:45
Tytuł: Postrach stajni
Edit
_________________
Kucie:
Do końca 2020 klacz ma aktualne kucie na 4 (wygrana w loterii urodzinowej Jessie).
Potomstwo:
- og. Cameleon l KWPN l o. Desperado.
- og. Cautious Vemmekeshoeve l KWPN l o. Ruitershoeve van de Versace .
Osiągnięcia:
- I miejsce w ujeżdżeniu kl.L z Sergei Chernienko.
- II miejsce w ujeżdżeniu kl. P z Luke Sugarman - 56,027 %.
- II miejsce w ujeżdżeniu kl.P z Noa Revenesky.
- II miejsce w skokach kl. N z Noa Revenesky.
- III miejsce w skokach kl.P z Jessica Resse.
- IX miejsce w skokach kl.P z Noa Revenesky.
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat Wzrost: 186 cm Partner: I thought I'm healing but the truth is, I just stopped feeling. Ostatni trening: kondycyjny - 09.03.20 - Shockwave Podopieczny: Cruzeiro, Shockwave, Soldat, Ophelia, Fleau de Baian, Odalco, Gloria Victis || Niespodzianka Pieniądze: £4670 Punkty doświadczenia: 292 Skoki: 186 Ujeżdżenie: 22 Cross: 42 Wyścigi: 3 Obycie z koniem: 37
Wysłany: 2017-08-17, 13:05
ZŁOTA ODZNAKA JEŹDZIECKA
Nie bez powodu wybrałem Charmeur jako konia, na którym miałem zdać złotą odznakę jeździecką. Była to rzecz, której absolutnie potrzebowałem do dalszego rozwoju i musiałem dołożyć wszelkich starań by zrealizować swój cel już dziś. Z tego względu potrzebowałem sprawdzonego wierzchowca, bo jak wiadomo umiejętności jeźdźca i konia osobno niewiele znaczyły. Najważniejsze było stworzenie zgranego teamu, a ja z pełnym przekonaniem mogłem tak nas o nas powiedzieć, chociaż Charmeur nie była moja i nic nie wskazywało na to, by kiedykolwiek miało się to zmienić.
Ujeżdżenie nie było moją ulubioną dyscypliną, ale mimo to postarałem się o dobre przygotowanie nie tylko od strony wizerunku. Na rozprężalni zadbałem o właściwe rozgrzanie klaczy, zaczynając od aktywnego marszu z częstymi zmianami kierunku, woltami i wężykami. Kolejno nadeszła pora na kłus anglezowany, w którym robiłem dokładnie to samo, nakłaniając Charmeur do niskiego ustawienia (aczkolwiek przy zachowaniu lekkiego przodu i dobrej pracy zadu, toteż nie kazałem jej wychodzić poza strefę komfortu). Dodałem do tego przejścia, każde jedno poprzedzając półparadą mającą na celu skupienie klaczy na postawionym przed nią zadaniu. Kolejno nadeszła pora na galop, w którym dążyłem do uzyskania rozluźnionego, zaangażowanego w pracę konia poprzez liczne urozmaicenia mające na celu poprawienie ukształtowania sylwetki. Od tego momentu zacząłem także ćwiczyć zmiany w obrębie jednego chodu, co oznacza mniej więcej tyle, że próbowałem dodań zarówno w galopie, jak i w kłusie, na sam koniec zostawiając sobie przejścia ze stępa pośredniego do swobodnego i z powrotem. Zacząłem też w międzyczasie powoli podnosić klacz, uważając na to, by nie wywołać przypadkiem niepotrzebnych napięć. Wprowadziłem także ustępowania w stępie i kłusie, a także kontrgalop i parę bardziej zaawansowanych przejść (na przykład z kłusa do stój i z powrotem do kłusa). Po takiej rozgrzewce miałem pewność, że oboje jesteśmy gotowi do pokazania tego samego komisji, lecz w skondensowanej formie. Zapewniłem Charmeur krótką przerwę, jedną z paru, które zrobiłem podczas rozgrzewki i oczekiwałem na swoją kolej.
przejazd
Swój przejazd egzaminacyjny rozpocząłem klasycznie. Tuż po tym, jak dwukrotnie objechałem czworobok dookoła, jadąc w pełnym siadzie i poprawiając przepuszczalność klaczy paroma subtelnymi półparadami, wjechałem roboczym kłusem przez rozsunięte szranki w literze A. W zakręcie podparłem klacz łydką, pomagając jej w zachowaniu wypracowanej sylwetki oraz tempa. Poruszając się po linii prostej, pilnowałem klaczy w równomiernie rozłożonych pomocach. To powinno zapobiec niechcianemu spływaniu czy krzywieniu się na boki, któremu dodatkowo zapobiegałem swoim dosiadem. Nigdy nie zaniedbywałem pracy ujeżdżeniowej pomimo innych preferencji, dlatego przejechanie czworoboku w pełnym siadzie nie było dla mnie problematyczne - miękko wysiadywałem kłus Charmeur, nie usztywniając się ani nie przekrzywiając na żadną ze stron, dzięki czemu kasztanka także miała szansę iść o wyprostowanej sylwetce.
Zwyczajowo zatrzymałem Charmeur w połowie linii środkowej, owe zatrzymanie poprzedzając dwoma półparadami. W literze X zatrzymałem ruch poprzez napięcie krzyża, domknięcie kolan i ręki z jednoczesnym zamknięciem klaczy w łydkach, by mogła zatrzymać się płynnie i równo. Ukłoniłem się komisji, po czym ponownie złapałem wodze oburącz i po półparadzie ponowie ruszyłem kłusem na wprost, by przed literą C ustawić klacz na lewo. Kolejno skręciłem w tym kierunku, zaokrąglając klacz poprzez łagodne pulsowanie wewnętrzną wodzą i dociśnięcie wewnętrznej łydki do boku kasztanki. Jednocześnie ograniczyłem ją zewnętrznymi pomocami, chroniąc przed ewentualnym wypadnięciem i ułatwiając wpisanie się w zakręt. Podobnie zachowałem się w narożniku, z którego wyszedłem na długą ścianę. W jej połowie wykonałem koło o średnicy piętnastu metrów, przykładając się do wykonania prawidłowego rysunku. Zewnętrzna wodza pozostała tą prowadzącą, zewnętrzna łydka odpowiadała za kontrolowanie zadu, zaś wewnętrzna wraz z wewnętrzną wodzą odpowiadały za zgięcie. Ramiona ustawiłem równolegle do łopatek klaczy, tym samym rotując cały kręgosłup i ułatwiając kasztance wygięcie się, jako że nie wysyłałem jej sprzecznych sygnałów. Zarazem nie kładłem się w zakręcie do środka, tylko wciąż siedziałem prosto, co też nie było bez znaczenia. Zamknąłem koło i w literze A ponownie skręciłem na linię środkową czworoboku, by w literze X wykonać woltę w lewo, a następnie z tego samego miejsca woltę w prawo, uwzględniając oczywiście moment wyprostowania (w przecięciu tej niejakiej ósemki) i "przestawienie" pomocy. Zamykając drugą z wolt, pojechałem dalej na wprost (po linii środkowej), by tym razem przed literą C ustawić klacz do zakrętu w prawo, w którym przypilnowałem jej pomocami tak, jak ostatnim razem. Analogicznie do tego, co robiłem jadąc na lewo, w połowie długiej ściany - czyli literze B - zapoczątkowałem koło o średnicy piętnastu metrów, po którym kontynuowałem kłus roboczy wzdłuż białych szranek czworoboku. Poruszałem się nim aż do litery K, skąd pojechałem kłusem pośrednim przez długą przekątną czworoboku do litery M. Aby uzyskać taką zmianę w sposobie poruszania się Charmeur, domknąłem ją dołem i otworzyłem się bardziej dosiadem, jednocześnie lekko przesuwając rękę do przodu celem zrobienia klaczy miejsca, by rzeczywiście miała szansę prawidłowo rozwinąć impuls i poszerzyć ramy. Powrót na ścianę poprzedziłem paroma półparadami, by ograniczenie narzucone na Charm przez przejście do kłusa roboczego nie wywołało u niej niepotrzebnego spięcia. Nie pozostałem jednak w kłusie na długo, bowiem już za narożnikiem przeszedłem do stępa w literze C, uprzedzając to przejście półparadą. Z kolejnego narożnika ponownie wyszedłem na przekątną (HF), na której aktywizując chód Charmeur łydkami, zacząłem stopniowo wypuszczać wodze do stępa swobodnego. Dosiadem miękko podążałem za ruchem klaczy, kontrolując by szła na wprost; niejako prowadziłem ją wzrokiem, co też determinowało całe moje usadzenie w siodle.
Tuż "za rogiem" zaplanowałem sobie zagalopowanie, które wykonałem konkretnie w literze A. Pierw oczywiście nabrałem z powrotem wodze wraz z powrotem na ścianę, postawiłem klacz na pomocach i półparadą przygotowałem ją do ruszenia galopem. Przesunąłem zewnętrzną łydkę za popręg, po czym wypchnąłem Charmeur biodrami do galopu z prawej nogi. Z tego samego miejsca zapoczątkowałem koło o średnicy dwudziestu metrów, wykorzystując je do poprawienia jakości galopu klaczy - dosiadem mogłem na nią wpłynąć poprzez "zabieranie" jej zadu, co powinno zachęcić westfalkę do mocniejszego pchania się zadem. Jednocześnie rozluźniałem ją na wewnętrznej wodzy, dążąc do uzyskania aktywnego galopu pod górkę. Podtrzymywałem go wewnętrzną łydką opartą na popręgu, zaś zewnętrzną, wciąż lekko przesuniętą za popręg, kontrolowałem zad rudej i pomagałem jej we właściwym wpisaniu się w okrąg. Zamknąwszy koło kontynuowałem galop wzdłuż szranek aż do litery K, skąd pojechałem przez krótką przekątną do B, po drodze nie zmieniając nogi. Oznaczało to dla nas poruszanie się kontrgalopem podczas ruchu po długiej ścianie. Prowadząc klacz na wprost, uważałem by nie sprowokować jej do samodzielnej zmiany nogi; wciąż obciążałem tę samą kość kulszową i podtrzymywałem adekwatne ustawienie. W literze M zwolniłem do kłusa, a potem ponownie przeszedłem do stępa w połowie krótkiej ściany i na długiej zaprezentowałem stęp swobodny, z którego wróciłem do pośredniego u końca ściany i w lustrzanym odbiciu zagalopowałem w literze A, by wykonać tam koło o średnicy dwudziestu metrów. Po jego wykonaniu z litery F pojechałem do E bez zmiany nogi, co oznacza, że po ścianie kontynuowałem kontrgalop aż do jej końca, przed narożnikiem znowu schodząc do kłusa. W literze C zaplanowałem zatrzymanie, do którego przygotowałem Charmeur podobnie jak w przypadku początkowego zatrzymania; po zatrzymaniu ruchu odczekałem pięć sekund, po których ruszyłem kłusem na wprost. Zmieniłem kierunek przez przekątną, na której zachęciłem klacz do poszerzenia ram do kłusa pośredniego, ponownie otwierając się bardziej dosiadem i aktywizując klacz łydkami. Wraz z końcem przekątnej powróciłem do kłusa roboczego, którym skręciłem w literze A do środka czworoboku, czyli na linię środkową. Stamtąd po wykonaniu paru kroków na wprost (od litery D), zacząłem wykonywać ustępowanie od łydki w kierunku ściany, dociskając tę po wewnętrznej stronie do boku westfalki, przy czym obiema kontrolowałem tempo ustępowania. Prowadziłem ją na prawej wodzy, lewą lekko ustawiając do wewnątrz, przy czym nie pozwalałem na zgięcie w kłodzie. Gdy wróciłem na ścianę w literze R, kontynuowałem kłus wzdłuż ścian czworoboku, by w połowie przeciwległej długiej ściany wykonać pół koła do X w lewo, a potem drugie pół koła do B w prawo, tym samym zmieniając kierunek. Dzięki temu mogłem ponownie wjechać na linię środkową czworoboku, z której wykonałem ustępowanie w drugim kierunku na odcinku DS. W literze C zabrałem Charmeur na ostatnie już koło o średnicy dwudziestu metrów, jakie przewidziałem w swoim układzie. Tym razem zachęciłem klacz do wykonania żucia z ręki, w którym stopniowo wypuściłem ją w dół, łydkami podtrzymując tempo kłusa i swoją równowagą pomagając kasztance w zachowaniu własnej. Zamykając koło zwolniłem do stępa pośredniego, którym zapoczątkowałem ustępowanie od łydki w literze M do linii ćwiartkowej, z której bezpośrednio - również w ustępowaniu - udałem się z powrotem na ścianę w literze F. Był to już końcowy element mojego egzaminu, toteż skręciłem w literze A do środka czworoboku i zgodnie z planem, zatrzymanie wykonałem w literze X. Ukłoniwszy się sędziom, ruszyłem stępem na wprost do litery G, gdzie powtórzyłem zatrzymanie i zsiadłem z Charmeur. Wyprowadziłem ją w ręku z czworoboku i zaprowadziłem do komisji sędziowskiej, na której oczach zaprezentowałem wsiadanie z ziemi; ponownie położyłem wodze na szyi, chwyciłem je w lewą rękę. Lewą stopę włożyłem w strzemię, podczas gdy prawe było trzymane przez pomocnika. Odepchnąłem się prawą nogą od ziemi i tym samym wspiąłem się po lewym strzemieniu w górę, przekładając prawą nogę nad zadem Charmeur. Miękko usiadłem w siodle i "złapałem" drugie strzemię. Po skończonym egzaminie zjechałem stępem na rozprężalnię.
_________________
Oliver Pelerieux
» about me «
find threehobbiesyou love:
one to make you money - horse riding,
one to keep you in shape - rock climbing
and one to be creative – travelling.
maybe I'm too busy being yours
to fall for somebody new » «
your soul is haunting me and telling me
that everything is fine, but no one compares to you, Noémi
I find I'm hoping that
you're more than a friend [1]
keep making me laugh, let’s get high
the road is long we carry on
try to have fun in the meantime
» AileenElizabethJillian «
my horses give me the wingsI lack
» CruzeiroSoldatShockwaveOphelia «
I never dreamed of success, I worked for it
bereiter » showjumping rider
results
Płeć: klacz Wiek: 9 lat [22.05.2010] Rasa: Koń Westfalski Wzrost: 175 cm Właściciel: Naomi Cena: £1650 Doświadczenie w skokach: 69 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 68 Doświadczenie z lonżowania: 69 Kondycja: 68 Szybkość: 69 Klasa startów: WKKW: 1*
Wysłany: 2017-08-17, 13:22
ZŁOTA ODZNAKA JEŹDZIECKA
Współpraca z Oliverem niemal od początku doskonale się układała, świeży umysł klaczy i umiejętności jeźdźca sprawiały, że oboje nie tylko uczyli się od siebie, ale również razem zdobywali niezbędne doświadczenie. Jako młody koń Charmeur chętnie podejmowała współpracę z jeźdźcem, nie mając oporów przed pracą i z radością uczyła się nowych, często trudnych rzeczy. Pierwsze efekty wspólnych treningów zaczynały być widoczne na zawodach, gdzie klacz niemal bezwarunkowo ufała brunetowi dzielnie pokonując nie łatwy cross czy parkur.
Znacznie lepiej czuła się w trakcie skoków niż podczas jazdy po płaskim, chociaż ruchu i gracji nie można było jej odmówić. Poruszała się z lekkością już na rozprężalni prezentując ogromną swobodę i elastyczność zarówno w stępie jak i w kłusie. Niskie ustawienie zaoferowane przez Olivera bardzo jej odpowiadała, dzięki temu mogła cały czas rozciągać górną linię grzbietu i unosić plecy z jednoczesnym podstawieniem zadu i wydłużaniem szyi. Na każdą z półparad reagowała skupieniem, cały czas pozostając na kontakcie, dzięki czemu zarówno przejścia jak i sam galop pozostały w równowadze. Niosąc miękko jeźdźca na swoim grzbiecie zaokrągliła się w galopie, poruszając się równym i spokojnym tempem. Nie pozostawała głucha na stosowane pomoce, reagując nawet na najmniejszą próbę dodania, które pozwalały zwiększyć obszerność wybranych chodów.
Wyższe ustawienie przyjęła dobrze nie mając problemu z utrzymaniem równowagi, którą teraz mocniej opierała na silnym zadzie. Cały czas pozostawała skupiona na jeźdźcu, co pozwalało na błyskawiczną reakcję podczas przejść i zmian tempa. Miękko i bez oporu ustępowała od łydki, pozostając w równowadze i zachowując dążność naprzód. Podczas przerwy stępowała spokojnie, nie rozpraszając się obecnością innych koni i korzystając w pełni z chwili odpoczynku.
PRZEJAZD
Zaproszona do kłusa ruszyła nim lekko i sprawnie, niosąc jeźdźca miękko na swoim grzbiecie, poruszała się z gracją i swobodą prezentując nie tylko rozluźnienie, ale również zebranie i spokój. Postawione z zaciekawieniem do przodu uszy oraz spokojnie wiszący z tyłu ogon świadczyły o zrelaksowaniu klaczy, którą Oliver poprowadził wokół czworoboku robiąc dwa okrążenia. Wjeżdżając pomiędzy szranki na sam środek czworoboku szła równo w linii prostej nie pływając na boki ani nie kombinując niepotrzebnie, prowadzona dosiadem i zamknięta w łydkach szła swobodnym kłusem aż do linii środkowej, gdzie nastąpiło zatrzymanie, do którego odpowiednio wcześniej Charmeur została przygotowana. Domknięcie dosiadem i łydkami, z jednoczesnym zamknięciem ręki i dociążeniem poprzez napięcie krzyża pozwoliło klaczy precyzyjnie stanąć obciążając równomiernie wszystkie cztery nogi.
Po ukłonie, który nastąpił chwilę później ruda ruszyła kłusem w literze C odbijając w lewo, podczas wyjeżdżania narożnika utrzymała odpowiednio równowagę, dzięki pomocom jeźdźca, który zadbał nie tylko o rozluźnienie i zaokrąglenie się będące wynikiem zapraszającej do żucia ręki, ale również pracy dosiadu, odpowiedniego dociążania wewnętrznej kości kulszowej oraz ograniczania łydkami, które nie pozwalały na wpadanie do środka, ani wypadanie na zewnątrz. Po dokładnym wyjechaniu narożnika poruszali się wzdłuż długiej ściany, gdzie Oliver odbił na koło o 15 metrowej średnicy zaznaczając jednocześnie jego prawidłowy rysunek. Zgięta poprzez wewnętrzną łydkę pozostała oparta na tej zewnętrznej, ciałem wpisywała się elastycznie w łuk koła, w rozluźnieniu prezentując rozluźnienie i równowagę. Po prawidłowym wykonaniu elementu i powrocie na długą ścianę dotarli do literki A, gdzie znów odbijając na linię środkową najpierw w X'ie wykonali niewielką woltę z lewo, a następnie drugą taką samą w prawą stronę po zmianie kierunku poprzez linię środkową. Po tak wykonanej ósemce po raz kolejny dotarli do litery C, gdzie tym razem wyjeżdżając zakręt w prawo, ponownie znaleźli się na długiej ścianie, gdzie brunet analogicznie jak na samym początku rozpoczął rysunek koła o średnicy piętnastu metrów w literze B.
Wyjeżdżając z koła poruszali się dalej kłusem wzdłuż białych szranek docierając do litery K w miejscu, które odbili na przekątną prezentując poszerzenie ram i wykroku, a także mocniej angażując zad i nieznacznie wysuwając nos przed pion. Przejście z kłusa pośredniego do roboczego zostało wykonane w równowadze bez niepotrzebnych spięć. Kłusując od M do litery C zachowywała równe i aktywne tempo, w przejściu do stępa nie próbując jednak przyśpieszać celem łapania równowagi. Spokojnie poruszając się stępem od C, szła energicznym krokiem, co pozwoliło na uzyskanie bardzo dobrego jakościowo i efektownego stępa już na długiej przekątnej, podczas którego kasztanka niosła luźno szyję w dole na długiej wodzy nie tracąc kontaktu z ręką jeźdźca, mocno wkraczając zadem i luźno pracując grzbietem przy zachowanej otwartej łopatce.
Po powrocie na ścianę mieli chwilę na pozbieranie się przed wykonaniem zagalopowania w literze A, gdzie zmotywowana dosiadem i uprzedzona półparadą ruszyła od zadu galopem. Galopując miękko i swobodnie nie spieszyła do przodu, równo i spokojnie stawiając każdą kolejną foule. Tym razem z krótkiej ściany nie skierowali się na tą długą, wykonując około o średnicy dwudziestu metrów w prawo. Motywowana dosiadem i działaniem łydek podniosła się przodem w galopie, dając pożądane rozluźnienie i uczucie galopowanie pod górkę, dzięki czemu sam zad pracował o wiele wydajniej niż po samym zagalopowaniu. Ładnie owijając się wokół wewnętrznej łydki i nie tracąc równowagi wpisała się ciałem w rysunek koła. Po skończeniu tego elementu poruszając się dalej galopem w prawą stronę odbili na przekątną od K, ale tą krótszą gdzie po dotarciu do litery B rozpoczęli poruszanie się kontrgalopem. Ten element był jak dotąd najtrudniejszy i wymagał ogromu skupienia zarówno ze strony jeźdźca, którego zadaniem było utrzymanie galopu na tą "przeciwną" nogę, jak i konia zmuszonego do utrzymywania równowagi i elastyczności w kłodzie, dzięki czemu sam galop był równy i prosty bez zbędnego krzywienia się.
Przejście do kłusa w M jak i to do stępa wykonane w połowie krótkiej ściany w literze C zostały prawidłowo i z zachowaniem swobody bez nadmiernego działania ręką i tylko od dosiadu, który w głównej mierze determinował zmianę tempa. Poruszając sie stępem swobodnym wzdłuż długiej ściany, szła równym obszernym krokiem z zachowaniem pełnej swobody łopatek, aktywnego zadu i zrelaksowania, o czym świadczyły luźno zwieszone na boki uszy oraz delikatnie kołyszący się ogon.
Docierając do litery A poproszona o galop w lewą stronę chętnie zagalopowała od razu miękko niosąc, spokojnie poruszając się wymaganym tempem i efektownie przodami zagarniając pod siebie podłoże. Im bardziej galop stawał się okrąglejszy tym chętniej Charmeur podnosiła się przodem.
I znów adekwatnie jak poprzednio po zamknięciu koła czekała na nich krótsza przekątna (FE) ponownie prezentując kontrgalop, ale tym razem w lustrzanym odbiciu. Narożnik został już wyjechany ładnie w kłusie, z którego w literze C nastąpiło zatrzymanie. Stając równo na czterech kończynach obciążała każdą z nich w takim samym stopniu i czekała cierpliwie na moment, w którym miała ruszyć przed siebie. Bez zawahania ruszyła kłusem na przekątnej wyraźnie poszerzając ramy w kłusie pośrednim, otwierając się nie tylko przodem, ale również mocniej idąc od zadu.
Po pokonaniu przekątnej kierując dalej wzdłuż ścian, odbili na linię środkową gdzie od litery D zaczęli wykonywać pierwsze z ustępowań aż do R, kierując się w lewo kasztanka wyraźnie krzyżowała nogi, cały czas aktywnie poruszając się również naprzód. Po zmianie kierunku poprzez wyjechanie połowy koła od E do X w lewo, a następnie od X do B w prawo, znów skierowali się na linię środkową analogicznie jak poprzednio wykonując ustępowanie od łydki w prawo na odcinku DS.
Wracając ponownie na ścianę kontynuowała kłus, w literze C rozpoczynając koło o dwudziestometrowej średnicy. Rozpoczynając żucie z ręki wyszła nosem w dół podążając nim za wędzidłem, jednocześnie rozciągnęła górną linię nie tracąc przy tym równowagi ani tempa. Po zamknięciu koła i przejściu do stępa poruszali się nim po ścianie, aby w literze M rozpocząć ustępowanie od łydki najpierw w jedną stronę, a następnie od linii ćwiartkowej do ściany w drugą stronę. Po skończeniu tego elementu poruszając się dalej stępem wyjechali na linię środkową wykonując zatrzymanie i ukłon w X'ie a następnie dojeżdżając do litery G stanęli nieruchomo przed komisją, gdzie Olivier zsiadł z grzbietu klaczy i prowadząc ją w ręku zatrzymał się przed komisją sędziowską prezentując wsiadanie z ziemi. Charmeur cały czas stała spokojnie czekając na koniec działam jeźdźca, który po skończonym egzaminie razem z nią udał się za roprężalnię.
/zt
_________________
Harley Davidson Jeździec zaawansowany let's get party started!
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Podopieczny: Joy & Stradivarius & Valkyria Pieniądze: £12788 Punkty doświadczenia: 144
Wysłany: 2017-08-18, 13:31
Tytuł: Hodowca
ZŁOTO
Przejazdy ujeżdżeniowe dla Harleya zawsze wiązały się z jakimś rodzajem lęku, a to, że sobie nie poradzi, a że pomyli przejazd... Fakt, że tym razem sam musiał zadbać o odpowiedni plan i pokazanie konkretnych elementów przed komisją, wprawiał go tylko w większy stres. Dlatego w niejakim rozgardiaszu wziął się za czyszczenie wykąpanego dzień wcześniej Stradivariusa i siodłanie go. Hanower miał chyba największe ujeżdżeniowe doświadczenie z całej jego drużyny a do tego był bardzo stabilnym i chętnym do współpracy koniem, to bardzo bezpieczny i dobry wybór... Biorąc kilka głębokich wdechów, wprowadził karusa na rozprężalnię, gdzie wskoczył na jego grzbiet ze schodków, od razu biorąc się za dopasowanie strzemion i dopięcie popręgu. Myśl, że mimo wszystko trenował do tej odznaki pod doświadczonym okiem jakoś go uspokajała, ale chyba niedostatecznie, bo nie mógł pozbyć się guli w gardle.
Przed faktycznym przejazdem zdecydował się rozgrzać wierzchowca we wszystkich trzech chodach, poczynając od niskiego ustawienia, stopniowo przechodząc w coraz wyższe. Chciał osiągnąć rozluźnienie, uwypuklony i "otwarty" grzbiet oraz oczywiście zaangażowanie zadu i załapanie kontaktu. Nie chcąc rzucać konia na głęboką wodę bardzo się przyłożył do samej rozgrzewki, serwując dużo łuków, trochę żuć z ręki i pod koniec nawet ustępowań - w końcu był to ważny element dzisiejszego przejazdu i warto było go przećwiczyć przed docelowym startem.
Gdy nadeszła jego kolej, objechał czworobok, dając sobie chwilę na oczyszczenie myśli i zebranie wierzchowca w kłusie roboczym, dopiero po chwili poprowadził karego hanowera na "piach". Podczas kroczenia po linii środkowej pilnował przede wszystkim, by ogier nie spływał na boki - pracowały na to oczywiście oplatające jego kłodę łydki i stabilny, symetryczny dosiad. Łokcie luźno przylegały do jego boków, nadgarstki pracowały nad elastycznym kontaktem z końskim pyskiem a same uda i kolana gładko przylegały do siodła, nieprzesadnie spięte. Wieloletnie doświadczenie i porządna rozgrzewka pomogły oczywiście Harleyowi wyczuć wierzchowca na tyle dobrze, że teraz nie było mowy o żadnym wybijaniu czy niewygodzie. By przygotować konia do zatrzymania, posłał mu kilka półparad, by ostatecznie na samym środku ujeżdżalni całkowicie domknąć go w pomocach i przy ściągnięciu ręki dojechać do wędzidła. Zadbał o to, by pomoce po obu stronach miały podobne natężenie - nie chcieli w końcu żadnych nierówności, prawda? :)
Po ukłonie w stronę sędziów, ponownie podjął wodze w obie dłonie i momentalnie wypchnął karosza do kłusa roboczego. Utrzymując aktywne tempo poprowadził ogiera prosto na krótką ścianę, gdzie na skręt w prawo zapracował całym dosiadem i wodzami. Zewnętrzna wodza i łydka stały się swego rodzaju oparciem i ogranicznikami wygięcia dla karosza, wewnętrzna wodza balansowała rozluźnienie a wewnętrzna łydka pchała na stabilną zewnętrzną wodzę na kontakt. Zadbał o to, by głęboko wyjechali narożnik i poprowadził wierzchowca do B, gdzie odbili na 10 metrową woltę. W końcu przejazd miał mieć nieco rozgrzewkową formę i prezentować przede wszystkim umiejętności jeźdźca, więc Harley dla dodatkowego rozluźnienia i przygotowania nieco ogiera do wykonania trudniejszych elementów zdecydował się właśnie na takie "powyginanie go" po drodze. Przy powrocie na ścianę, zaktywizował lekko konia, mając na uwadze, że niektóre kopytne mają tendencje do zwalniania czy zdychania za figurą. Zachowując równowagę i płynnie podążając za ruchem konia, jechał po śladzie aż do literki K. Przed samym wyjazdem w narożnik i już po wyjechaniu z niego, posłał Stradivariusowi kilka półparad, przygotowując go do zjazdu na przekątną i... Zmiany ram! Harley lekko wysunął dłonie do przodu, zapewniając ogierowi przestrzeń do lekkiego wyciągnięcia się i wspomógł się sygnałem łydki oraz impulsem z bioder. Powtarzali ten element i na rozgrzewce, i na poprzedzających odznakę treningach, więc ogier bez problemu powinien załapać, że chodzi o kłus pośredni. Gdy zaczęli dojeżdżać do końca przekątnej, Harley ostrzegł swojego rumaka półparadą o nadchodzących zmianach i stopniowo zaczął go przymykać z przodu, wycofując mocniejszy, aktywizujący impuls. Ot, po prostu wracali do kłusa roboczego, w którym mężczyzna dojechał aż do E, gdzie zadbał o symetryczne wyrysowanie 10 metrowej wolty, tym razem na drugą stronę. Po powrocie na ścianę przez krótką chwilę Stradivarius musiał dbać jedynie o utrzymanie energicznego tempa i stosownego ustawienia, bowiem dopiero w A ogier mógł wyczuć, że szatyn siada głębiej w siodło i pulsacyjnie ściąga wodze, prosząc o stęp pośredni. Oczywiście zaraz po wyjściu z narożnika posłał karoszowi półparadę, co by sygnały te nie okazały się zbyt nagłe i by przejście odbyło się akurat na środku krótkiej ściany. Już przy F Harley wprowadził swojego podopiecznego na kolejną przekątną, nie pozostawiając wątpliwości, że to jego ulubiona zmiana kierunku... Mając karusa opartego solidnie na kontakcie, zaczął powoli wydłużać wodze, zachęcając go do pozostania na wędzidle poprzez lekki, pulsacyjny ruch wewnętrznej wodzy. Nie zapomniał o wydłużeniu ram, poszerzył więc lekko dłonie, dodając przy tym aktywizujące działanie dosiadu. Standard, bo Harłak zaczął "windować" konia z powrotem do wyższego ustawienia i stępa pośredniego na chwilę przed zjechaniem w narożnik, nie robiąc tego bynajmniej na siłę, ale starając się nie tracić elastycznego kontaktu i nie usztywniać ogiera.
W energicznym, rytmicznym stępie pośrednim ruszyli po śladzie aż do C i w końcu na linię środkową. Dojeżdżając do litery G, ustawił Stradivariusa na lewo, wewnętrzną łydką posłał go do ruchu na bok, zewnętrzną zadbał o aktywną dążność także do przodu. Przypominając sobie błędy popełniane podczas treningów przygotowawczych tym razem zadbał o lepsze domknięcie go zewnętrzną wodzą i zachowanie stabilnego kontaktu. Po dojechaniu ustępowaniem aż do V, naprostował sobie ogiera i wprowadził go w narożnik, by zaserwować mu powtórkę tego ćwiczenia na drugą stronę. Po zjeździe na linię środkową ponowił analogiczne pomoce w D, by ustępować tym razem na lewo, aż do S. Nadal w stępie... Chwilą rozluźnienia dla obu panów miał być galop - do H dojechali po śladzie w stępie pośrednim, a już w narożniku między H a C pojawiły się stanowcze pomoce do zagalopowania na prawą nogę. W B wykonali 20 metrowe koło w prawo a już w kolejnym narożniku, za F, Harley wprowadził hanowera na 10-metrową półwoltę. W ten oto magiczny sposób zamienili galop na kontrgalop, ta dam! By zaprezentować zrównoważenie i odpowiednie wytrenowanie ogiera w tym chodzie, mężczyzna wprowadził go na 20 metrowe koło na środku krótkiej ściany. Już przy kończeniu figury ostrzegł ogiera półparadą o nadchodzącej zmianie pomocy. Przy zjeździe z powrotem na ścianę przyhamował go bowiem w kłus roboczy.
I to nie powinno okazać się dla Stradivariusa żadną niespodzianką, bo takie przewrotne zmiany tempa często pojawiały się na harłaczkowych treningach i rozgrzewkach. Energicznie podpierając ogiera, prezentując tym razem kłus anglezowany, doprowadził karosza do środka kolejnej krótkiej ściany, gdzie sprowadził go na linię środkową, usiadł w siodło i poprosił wierzchowca o ustępowanie w kłusie z D do R. Pomoce właściwie nie różniły się znacząco od tych zaserwowanych ogierowi w stępie, z tymże rozpoczęli ćwiczenie w innym tempie i aktywizacja była nieco większa. Przed wjazdem w narożnik zdążył zaktywizować karosza i już w narożniku prosił go o galop na lewą stronę. Nie stawiał dziś przed nim łatwych zadań, ale miał świadomość, że nie są to też zadania ponad możliwości Stradivariusa. Rozluźnił go nieco na 20 metrowym kole w E. Analogicznie do swoich poprzednich poczynań zmienił kierunek w kolejnym narożniku dużą półwoltą, wprowadzając konia ponownie w kontrgalop. Podążając właściwie swoimi własnymi śladami, wyrysowali ponownie koło w kontrgalopie w C. Harley zgiął się w łuku wraz z ogierem, nie zaburzając jego równowagi i dosiadem, a przede wszystkim łydkami kontrolując wygięcie jego kłody. Dłonie dbały oczywiście o domknięcie go w szyi i rozluźnienie na wewnętrznej. I tu przy zjeździe z koła pojawiła się półparada, a tuż przed literką C Harley usiadł głębiej w siodło, ściągając wodze i sprowadzając hanowera z powrotem w kłus roboczy. Niewiele im zostało do końca przejazdu... Tak jak i chwilę temu, wszedł w kłus anglezowany, zwiększając "moc" kłusa roboczego. Do kolejnego ustępowania będzie im potrzebne solidne tempo!
W literce A jeździec usiadł w siodło, przechodząc w pełen dosiad i owinął sobie wierzchowca wokół łydki, kierując go ze śladu na linię środkową. Odpowiednio go ostrzegł, że oto nadchodzi ustępowanie z kłusa - tym razem na drugą stronę; od D do S. Łydkami przypilnował zachowania odpowiedniej "stromizny" ustępowania i już po chwili byli właściwie na śladzie, mając za sobą wszystkie wymagane elementy. Harłak odetchnął z ulgą, nie czując jednak jeszcze, by presja i spięcie zeszły z niego całkowicie. Energicznym kłusem roboczym doprowadził wierzchowca do A, gdzie zjechali na linię środkową i po kilku półparadach zatrzymali się równo, by zakończyć przejazd i ukłonić się komisji. Po uchwyceniu obu wodzy, mężczyzna delikatnie wysłał konia w stęp i doprowadził go do literki G, gdzie czekało ich ponowne zatrzymanie. Szatyn wypuścił nogi ze strzemion i gładko zeskoczył z karosza na ziemię. Chwycił wodze tuż pod jego pyskiem i wyprowadził go z czworoboku, zmierzając przed oblicze sędziów.
Tutaj zaprezentował prawidłowe wsiadanie z ziemi - stanął przy lewym boku wierzchowca, prosząc asystenta o przytrzymanie drugiego strzemienia. Lewą dłoń, zaciśniętą na wodzach, położył na szyi Stradiego, wtedy też wsadził lewą stopę w lewe strzemię i odbił się mocno od ziemi, przesadzając prawą nogę nad grzbietem ogiera i wkładając stopę w strzemię. Podziękował pięknie asystentowi i po chwili ruszył na rozprężalnię.
Harley dopiero tutaj odetchnął, zdziwiony, że jakoś im się udało, że zrobił wszystko, co powinien. Dopiero teraz tak naprawdę mógł wziąć głębszy oddech i to samo miał zamiar zaproponować Stradivariusowi w przerwie między przejazdami - wyluzowanie i nabranie oddechu właśnie.
[z/t]
_________________
I never knew perfection 'till
I heard you speak, and now it kills me Just to hear you say the simple things
Now waking up is hard to do
And sleeping is impossible too
Everything is reminding me of you
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum