NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Jessie
2017-08-29, 09:33
Parkur
Autor Wiadomość
Nearly Perfect
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 9 lat {11.05.2009}
Rasa: Selle francais
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Caroline Hathaway
Cena: £2600

Doświadczenie w skokach: 111
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 42
Doświadczenie z lonżowania: 55
Kondycja: 75
Szybkość: 75
Klasa startów: Skoki: N

Wysłany: 2018-05-17, 22:36   

ZŁOTO


Mój idylliczny, spokojny a wręcz leniwy dzień został nieoczekiwanie przerwany, gdy pod moim boksem pojawił się jeden ze stajennych. Bez oporów cofnęłam się głębiej do boksu, robiąc mu miejsce i pozwalając mu wejść, a gdy już był w środku ubrać sobie kantar i wyprowadzić z boksu. Oczekiwałam raczej, że skierujemy się na pastwiska, jednak stajenny poprowadził mnie na myjkę, gdzie zostałam przywiązana, a facet zajął się oporządzeniem mnie. Nie utrudniałam mu tego w żaden sposób, poddając się jego czynnościom. Po starannym wyczyszczeniu sierści, rozczesaniu grzywy i ogona i odpowiednim zadbaniu o kopyta zostałam przez tego samego stajennego osiodłana i tym razem nie utrudniając mu tego zadania. Wszystko stało się jasne, kiedy w zasięgu mojego wzroku pojawiły się barwne włosy, należące do mojej właścicielki. Zarżałam do niej donośnie i entuzjastycznie. Mniej się ucieszyłam widząc prowadzoną przez nią klacz, ku której parsknęłam nerwowo, a potem tak samo zachowałam się wobec Caroline. No jak możesz! Czekam tu na ciebie, odpicowana i wyglądam jak milion dolców, a ty mnie zdradzasz! Skandal. Na szczęście Caroline przekazała Parrish stajennemu i zabrała mnie ze sobą. Poszłam za nią, z początku udając wielkie obrażenie i że wcale nie mam na to ochoty. Ostatecznie jednak zawędrowałyśmy na rozprężalnię, gdzie stałam dość spokojnie, gdy kobieta poprawiła sprzęt. Jak mnie zdradza, to mogłaby chociaż zapodać jakiś smakołyk, a nie tylko mnie wykorzystuje! Jednak tak naprawdę chętnie przyjęłam ruch. Początkowo rozgrzewałam się w stępie, zapewne zmieniając kierunek jazdy i wykręcając kilka figur. Od czasu do czasu prezentowałam swoje oburzenie zdradą ze strony właścicielki, ale tak naprawdę mi przeszło. Następnym razem jednak ktoś ucierpi! Po rozciągającej i rozluźniającej pracy w stępie płynnie przeszłam do kłusa, by po wstępnej pracy z nim pokonać kilka drągów, na które zostałam skierowana. Nie było to dla mnie nic trudnego, ale pomogło mi się skupić, a to czasem było niezbędne, przez wzgląd na moją skłonność do płoszenia się. Następnie przyspieszyłam do galopu, gdzie ponownie po kilku minutach rozgrzewki skoczyłam kilka prostych przeszkód, ustawionych na rozprężalni. Ożywiłam się przy tym, ale mnie nie ponosiło. Na koniec zwolniłam stopniowo do stępa, kręcąc się po obiekcie, wyczekując godziny zero.

Strzygnęłam uszami, by w końcu postawić je na sztorc. Rozgrzewka pomogła uczulić mnie na pomoce od kobiety, więc zareagowałam na jej sygnały aktywizując zad i pozbierana w pomocach ruszyłam na parkur. Na miejscu zostałam oprowadzona po obiekcie, próbując się skupić na Caroline i prezentowanych mi przeszkodach. Atmosfera nie byłą mi całkowicie obca, a powinno być tu spokojniej niż na zawodach, co było tylko czynnikiem sprzyjającym. Po zapoznaniu się z parkurem i jego atmosferą Caroline skierowała mnie w stronę budki sędziowskiej, gdzie reagując na jej pomoce zatrzymałam się w miejscu strzygąc jedynie spokojnie uszami. Po chwili otrzymałam pomoce do zagalopowanie. Płynnie wskoczyłam do galopu, jednak zachowując aktywne, ale jednostajne tempo na przód, poruszając się zaokrąglonym galopem, o jaki prosiła ją Caroline przez pomoce. Okrążyłyśmy cały parkur poruszając się pod ścianami, na pierwszą przeszkodę, by w końcu odbić na zakręt do oksera. Jeszcze w zakręcie zostałam podniesiona do przeszkody, co pozwalało mi dodatkowo lepiej ją sobie obejrzeć, osadziłam się także bardziej na zadzie. Naprostowałyśmy do jedynki, na którą ruszyłam zachowując aktywne tempo, zamknięta w pomocach przez właścicielkę. Przeszkoda nie wzbudziła we mnie żadnych obaw, więc ruszyłam na nią bez oporów, a wręcz przeciwnie. Dojeżdzając pod okser, korzystając z własnego doświadczenia i pomocy od kobiety wybiłam się we właściwym punkcie dynamicznie, z siłą płynącą zadu, co pozwoliło mi wznieść się nad przeszkodę, gdzie wyciągnęłam siię w łuk, wpasowując się w przeszkodę. Zabaskilowałam nad nią, zgrywając się z właścicielką w ruchu. Spokojnie dokryłam okser, w locie zmieniając nogę na lewą, na którą wylądowałam i pogalopowałam na drugą przeszkodę, kierując się na krótką ścianę parkuru. Dałam się poprowadzić blisko barierek, po czym odbiłam w lewo na nieco ryzykowny zakręt do stacjonaty. Wyjechałam za szóstką, zachowując równowagę na zakręcie. Galopowałam równym, ale aktywnym tempem, uzyskując miły dla oka galop. Pomimo spłoszeń, które często mi się zdarzały, równie naturalną dla mnie sprawą było to, że starałam się zrobić jak najlepsze wrażenie. Po tym ciasnym najeździe naprostowałyśmy do stacjonaty. Zamknięta w pomocach zostałam doprowadzona bliżej do miejsca, któe Caroline oszacowała jako najlepsze do wybicia. Zastrzygłam uszami, chociaż również stacjonata nie wydawała mi się grożna, ale płynnie i energicznie wybiłam się we wskazanym miejscu, odrywając i podkurczając najpierw przody, potem odrywając i wyciągając tyły, układając się prawidłowo w skoku, co pozwoliło mi na czysto i w łądnym stylu pokonać stacjonatę, Tym razem wylądowałam na prawo i podjęłam galop na szereg 3ab, ochoczo też wyciągnęłam krok i poszerzyłam foule, przyspieszając, jednak nie przesadzałam. Pogalopowałam kawałek po prostej, po czym po lekkim zakręcie kierując się na 3ab, za szeregiem 5ab i pierwszą przeszkodą. Pomimo szybszego tempa nie miałam problemu z wpisaniem się w łuk i zachowaniem równowagi i harmonii. Na wysokości oksera, którego pokonałam na samym początku otrzymałam półparadę, po czym reagując na sygnały od Caroline przeszłam do niższego chodu, a konkretnie do kłusa. Tu również zachowała równe i aktywne tempo, dostosowane do kłusa, w którym się poruszałam. Po wykręceniu łuku w prawo naprostowałyśmy do pierwszego członu. Zaraz po naprostowaniu Caroline podniosła mnie do szeregu, w ten sposób, że mogłam zobaczyć czającą się za okserem stacjonatę. Osadziłąm się na zadzie, kłusując do 3a. Pozwoliłam sobie na napięte parsknięcie, jednak i tym razem nie miałąm oporów przy bezpośrednim najeżdzie na przeszkodę. Zamknięta w pomocach, błyskawicznie zareagowałam na pomoce od właścicielki i kierując się również własną intuicją wybiłąm się we właściwym punkcie dynamicznie i z siłą z zadu. Zabaskilowałam nad przeszkodą, odpowiednio się nad nią układając i zgrywając z kobietą w skoku, by na czysto, płynnie i w ładnym stylu pokonać człon a, tyle, że był jeszcze człon b. Wczesne lądowanie za okserem, które pozwoliło mi jednak poprawnie dokryć pierwszy człon, sprawiło, że bez problemu zmieściłąm się do stacjonaty, po czym ponownie zopstałam zachęcona do skoku przez wypchnięcie z bioder i tym razem wybijając się energicznie, we włąściwym miejscu przed przeszkodą. Ponownie wyciągnęłam się w skoku i odpowiedno wpasowałam w przeszkodę, Ponownie wylądowałam na prawo, z tej nogi ruszając na czartą przeszkodę, jednak zaraz też otrzymałąm kolejne pomoce od właścicielki i ponownie "wskoczyłam" w galop z prawej nogi, wracając do poprzedniego, może nieco aktywniejszego tempa, jednak Caroline nie musiała się martwić o to, że rozpędzę się do tego stopnia, że staranuję okser z numerem czwartym. Zamknięta w pomocach zostałąm doprowadzona pod leżący po prostej okser, by reagując na pomoce od kobiety wybić się bliżej przeszkody, ponownie energicznie. Nie oddawałam jednak przesadzonych skoków, były szyte na miarę do przeszkody. Podobnie było z tym skokiem. Wyciągnęłam się nad przeszkodą, zabaskilowałam i zgrałam z Caroline, co pozwoliło mi na czyste pokonanie oksera, dokrycie go i lądowanie ponownie na prawo, by pogalopować na drugi szereg.
Kontynuując ten aktywny galop pojechałam pod krótką ścianą, po czym ponownie mijając szóstą przeszkodę skręciłyśmy na pierwszy człon szeregu 5ab. Przy naprostowaniu Caroline ponownie podniosła mnie do przeszkody, idąc za sygnałami od niej osadziłam się na zadzie, utrzymując równe, aktywne tempo do pierwszego członu - stacjonaty. Tym razem bardziej polegałam na Caroline przy ocenie miejsca do wybicia, bo kobieta obrała dalsze miejsce do wybicia, w którym płynnie, błyskawicznie reagując na cały czas otrzymywane sygnały, wybiłam się energicznie nad przeszkodę, najpierw odrywając przody, potem tyły, ładnie ułożyłam się w skoku i zgrałam z kobietą. To pozwoliło mi na pokonanie na czysto kolejnej przeszkody. Po lądowaniu cała moja uwaga skupiła się na okserze i na pomocach od kobiety, która poprowadziła mnie pod przeszkodę 5b, podnosząc mnie do niej. Ponownie płynnie wybiłam się we właściwym miejscu, dynamicznie i z siłą płynącą z zadu. Wzniosłam się nad okser, zabaskilowałam i wyciągnęłam ciało w skoku. W ten sposób dokryłam przeszkodę i pokonałam 5b i cały szereg na czysto. Wylądowałam na lewo, po czym skręciłyśmy na łuk, kierując się do szóstej przeszkody. Ponownie ochoczo skorzystałam z okazji do dodania w tempie i wyciągnięcia kroku w galopie. Może nazbyt ochoczo, najwyraźniej wydawało mi się, że musimy nadrobić nieco więcej czasu, jednak nie szarżowałam, nie galopowałam na łeb na szyję. Pracowałam intensywnie na łuku, po którym wyjechaliśmy za jedynką, by odpowiednio się w ten zakręt wpasować, nie stracić równowagi i nie wypaść z ustawienia. Następnie naprostowałyśmy nieco do dość odległej stacjonaty. Dłuższy najazd pozwalał mi nadal na zachowanie lekkiego przyspieszenia, jednocześnie na wysokości 5a zostałam przygotowana do przeszkody. Pokierowałam się na jej środek. I tym nie pojawiły się żadne obawy, a Caroline raczej mnie motywowała, niż pozwalała na strachy. Zamknięta w pomocach i doprowadzona pod przeszkodę wybiłam się energicznie w wybranym miejscu kierując się doświadczeniem, nawet bardziej niż pomocami Caroline. Pozwoliła sobie nieco "zaszpanować". Wybiłam się nieco nazbyt energicznie, co pozwoliło mi wznieść się nad przeszkodę. Tam zabaskilowałam, wpasowałam się do przeszkody, jednak energia wybicia pozwoliła mi na pokonanie jej z większym zapasem, niż był on absolutnie potrzebny. Nie nadwerężyło to jednak moich sił, których jeszcze potrzebowałam. Tym razem lądowanie wypadło nam na lewo, a zostawiając za sobą stacjonatę, kontynuowałam galop z tej nogi. Caroline prowadziła mnie do ostatniej przeszkody - triplebarra. Kontynuowałam aktywny, równy galop po lekkim łuku, wyjeżdżając za przeszkodami 2 i 4, po czym skręciłyśmy pod barierkami. Po chwili skręciłyśmy od barierek na siódmą przeszkodę, finalnie na nią naprostowałyśmy. Zamknięta w korytarzu z pomocy ponownie chętnie dodałam w tempie, poszerzając foule. Co prawda poprzedni skok nadprogramowo zabrał mi energię, ale nie na tyle, by mi jej w tym, kluczowym momencie zabrakło. Jednocześnie jednak triplebarre był pierwszą przeszkodą, która wzbudziła mój niepokój. Na chwilę stuliłam uszy i parsknęłam nerwowo, jednak pod wpływem pomocy od właścicielki zebrałam się w sobie i wybiłam się w niemal idealnym miejscu, dogadując się wcześniej z Caroline co do tego miejsca. Ponownie wybiłam się energicznie i dynamicznie, z siłą płynącą z zadu, co pozwoliło mina kolejny efektowny i zakończony sukcesem skok. Wzniosłam się nad przeszkodę, wpasowałam w nią, ułożyłam się i wyciągnęłam w skoku, dzięki czemu dokryłam najszerszą przeszkodę, pokonując ją jednak z niewielkim, ale pewnym zapasem. Lądowanie nie było takie lekkie, ale podjęłam galop z prawej nogi, zadowolona z siebie. Caroline poprowadziła mnie pod ściany parkuru, gdzie pozostałyśmy, kobieta prowadziła mnie w zakrętach, po czym odbiłyśmy znowu w prawo, by znaleźć się w pobliżu siódmej przeszkody. Strzygnęłam uszami, skupiona dzięki półparadom, po czym na wysokości triplebarra zostałam poproszona o kłus. Nadal byłam uczulona na pomoce od właścicielki więc dość płynnie zwolniłam do kłusa, co było jednak krótkotrwałe, bo zaraz, idąc za sygnałami od Caroline wskoczyłam w galop, zachowując płynność tego przejścia. Galopowałam tym razem na lewo, jednak ze zjazdem pod krótką ścianę ponownie płynnie zwolniłam do niższego chodu, którym ponownie był kłus. Kontynuowałam kłus pod krótką ścianą, by po chwili znaleźć się na długiej. Pomimo wolniejszego chodu moje tempo pozostawało aktywne, wciąż byłam nieco nabuzowana, chociaż nie tak pełna energii jak przed rozpoczęciem próby parkurowej. W pobliżu środka długiej ściany zostałam z kolei poproszona o stęp. I tym razem płynnie przeszłam do najniższego chodu, zwalniając, ale też nie ślimaczyłam się. Dopasowałam nadal aktywne tempo do obecnego chodu. Przy oddawaniu wodzy dość chętnie poszłam za ręką kobiety, odpuszczając i opuszczając łeb, pomimo tego, że nadal byłam ciut nabuzowana. O wiele chętniej i gorliwiej wróciłam do poprzedniego ustawienia, jednak zachowując płynność całego ćwiczenia.
Następnie na luźnej wodzy opuściłam parkur, by w końcu na rozprężalni, przy rozstępowaniu całkowicie odpuścić. Moje nabuzowanie ustąpiło, a poza tym byłam z siebie całkiem zadowolona i Caroline chyba też miała ku temu powody.

zt
_________________
darmowa wizyta kowala - kalendarz adwentowy
podkuta na 4
 
     
Aurelie
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lata
Pieniądze: £3925

Punkty doświadczenia: 23
Skoki: 10
Ujeżdżenie: 6
Wyścigi: 3
Obycie z koniem: 6


Wysłany: 2019-01-11, 19:53   

BRĄZ


Po tym, jak oddech i tętno klaczy wróciły do normy, dziewczyna zdecydowała się na delikatne rozskakanie jej na niskich przeszkodach, w ramach przygotowania do drugiej próby. Nie przesadzała jednak z ilością, wplatając w to dużo przejść do stępa, w którym na końcu zostały, czekając na ich kolej.

Przejazd

Przed wjazdem zaprosiła ją na elastyczny kontakt, pilnując również zachowania ustawienia klaczy. Wolała pokazać klaczy zestaw przeszkód, z jakimi będzie musiała się zmierzyć, więc chwilę pokręciły się wokół nich, w razie potrzeby zatrzymując się, by siwa mogła lepiej się przyjrzeć. Skończywszy oglądanie, kobieta skierowała ją na linię startu, gdzie zatrzymała ją i ukłoniła się sędziom. Zebrała i wyrównała wodzę, po czym posłała jej sygnał do przejścia w kłus w postaci łydki i wypchnięcia z krzyża. Tuż po tym zaczęła anglezować, szybko upewniając się, czy robi to na dobrą nogę. Poprowadziła ją po lekkim łuku, a po wyjechaniu go naprostowała klacz tak, aby najazd był prostopadły. Cały czas pilnowała aktywnego tempa, w razie czego umiejętnie brała Maven na siebie, przytrzymując na ręce i obciążając jej zad, gdyby ta za bardzo się rozpędzała. Nie pozwalała jej na zbaczanie z wyznaczonego przez niej toru, zamykając ją w korytarzu pomocy, który teoretycznie uniemożliwiał jej spłynięcie na bok. Tuż przed drągami uniosła się w półsiad, oddając jej delikatnie wodze, żeby mogła swobodnie się nad nimi rozciągnąć, jednocześnie nie tracąc z jej pyskiem kontaktu. Każdy drąg akcentowała subtelną łydką, tym samym zachęcając ją do wyższego podnoszenia kończyn. Tuż po drągach doprowadziła ją w miejsce odbicia, które sama wyliczyła i dała jej kolejną, wyraźną łydkę, zaraz podążając za jej ruchem, wykonując nieduży półsiad, oddając jej również rękę. Chcąc wyegzekwować od niej lądowanie obciążyła prawe strzemię, wzrokiem spoglądając na drugą przeszkodę. Jeśli klacz nie utrzymała po lądowaniu galopu, to Aurelie wysłała jej półparadę, po której docisnęła wewnętrzną łydkę na popręgu, a zewnętrzną cofając za nie zapominając o wypchnięciu jej z krzyża. Od razu postarała się o uzyskanie od niej żywego tempa oraz aktywnej pracy zadu, dojeżdżając łydkami oraz miednicą do ręki. Nie oczekiwała w tej kwestii cudów, bo Maven nie miała jeszcze mocno rozbudowanych mięśni.
Do dwójki postanowiła pojechać szeroko, nie chcąc ryzykować skróconym najazdem. Na łuku podparła ją łydkami, prowadząc na zewnętrznej wodzy. Wystarczająco wcześnie wyprostowała ją przed stacjonatą, dopiero parę foule przed nią pozwalając na lekkie poszerzenie wykroku. Wysłała ją do lotu po użyciu łydek, jednocześnie harmonijnie podążając za jej ruchem, nie zakłócając jej równowagi. Wyraźnie zasugerowała jej lądowanie na lewo i o ile nie miała z tym problemu, kontynuowała galop po kolejnym obszernym łuku, prowadzącym do trzeciej stacjonaty. Dzięki łagodnemu najazdowi Aurelie nie miała problemu z wyprostowaniem młodej, którą ponownie zamknęła w korytarzu pomocy i w końcu dała jej łydkę w wyznaczonym miejscu, bez opóźnienia przechodząc w półsiad. Tuż po lądowaniu wypadającym na prawo, dziewczyna pozostała w półsiadzie, kierując klacz na łuku do ostatniej już przeszkody. Przed okserem usiadła w siodło, podpierając ją łydkami i unosząc dodatkowo na przodzie, tak aby lepiej mu się przyjrzała. Pozwoliła jej na poszerzenie ram w ostatnich dwóch foule, ostatecznie dając sygnał do wybicia w postaci mocniejszego przyłożenia łydek do jej boku. Oddała jej wystarczająco dużo wodzy, by mogła swobodnie wyciągnąć szyję i zgrała się z jej ruchem, następnie harmonijnie lądując. Stosując się do wymagań dziewczyna pozostała w półsiadzie, odciążając jej grzbiet. Okrążając parkur, dużą wagę przywiązywała do prawidłowego wyjeżdżania narożników, pilnując wygięcia klaczy.
Tuż przed strefą zatrzymania wysłała jej półparadę, następnie obciążyła jej zad, równocześnie pulsacyjne działając wodzami, sprowadzając ją do kłusa, po czym finalnie zatrzymując się w wyznaczonym miejscu po zrobieniu pełnej parady. Ukłoniła się sędziom i skierowała się na rozprężalnie, a po rozstępowaniu do stajni.
zt/
 
     
Letizia
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 23 lata
Wzrost: 162 cm
Podopieczny: Brak
Pieniądze: £2110

Punkty doświadczenia: 20

Wysłany: 2019-01-20, 21:21   

    SREBRO



Kolejnym elementem egzaminu na odznakę jeździecką było zaprezentowanie się na parkurze. Jasnowłosa zjawiła się w jego okolicach wcześniej, aby w spokoju mogła przeprowadzić rozgrzewkę ze swoją drugą partnerką - Devocatis. Nie chciała się spieszyć, bowiem wolała być pewna, że klacz jest właściwie rozgrzana oraz chciała mieć przynajmniej minimalną pewność, że w jakiś sposób się dogadają. Kiedy wszystko między amazonką a wierzchowcem było ustalone, a gniada chodziła już we właściwym ustawieniu oraz na prawidłowym kontakcie, jasnowłosa pozwalała jej na ostatnie łapanie oddechu przed przejazdem. W końcu usłyszała swoje nazwisko, toteż skierowała klacz w stronę parkuru, jednocześnie prosząc ją o przyspieszenie do kłusa. Przed linią startu wykonała delikatną półparadę, ażeby Devo nie była zaskoczona tym, że w wyznaczonym miejscu jasnowłosa prosi ją o zatrzymanie. Gdy klacz stanęła na linii, blondynka skinęła do jury, a następnie znów wysłała gniadą do aktywnego kłusa. Od razu skierowała ją na pierwszą przeszkodę - była to koperta o wysokości 60 cm, którą poprzedzały trzy drążki. Amazonka odrobinę skróciła konia, by bez problemu zmieścił się pomiędzy drążkami i jednocześnie pilnując tempa, przeszła zgrabnie do półsiadu. Natomiast przed przeszkodą dała Devo mocniejszą łydkę i oddała wodze, by nie utrudniać jej tego niewymagającego skoku. Wątpiła by owe przeszkody w jakikolwiek sposób były w stanie pokonać gniadą, w końcu nie były one specjalnie wymagające, zaś umiejętności klaczy były na wyższym poziomie. Po pokonaniu pierwszej przeszkody dziewczyna poprowadziła kopytną na prawo, teraz już miarowym tempem galopu kierując się w stronę stacjonaty o wysokości 80 cm. Najazd wykonała po lekkim łuku, nie przewidując, by klacz miała z tym jakiś problem. Letizia postarała się o to, by tuż przed przeszkodą sylwetka gniadej była jak najbardziej wyprostowana, a następnie zasygnalizowała jej skok mocniejszym dołożeniem łydki. Później już tylko przeszła do półsiadu i elastycznie oddała wodze, by nie blokować ruchów klaczy. Jednocześnie starała się zachowywać równowagę i pracować całym swoim ciałem, podążając za ruchami konia, aby nie zaburzać także jego równowagi. Kolejno Włoszka skierowała Devocatis na trójkę, obierając do niej nieco dłuższą drogę. Wolała uniknąć nieprzyjemnej sytuacji, gdyby jednak nie udało im się wyjść z ciaśniejszego zakrętu. Najechały więc na przeszkodę bardziej obszernym łukiem. Następnie dała klaczy standardowe sygnały, takie jakie powinna otrzymać przed skokiem. Po oddanym skoku, dynamicznym tempem prowadziła gniadą po łuku w stronę przeszkody o numerze cztery. Dzięki temu szerokiemu łukowi mogły osiągnąć prosty najazd i wyrobić nieco mocniejsze tempo, aby kopytna mogła pokonać przeszkodę płynnie i bezproblemowo. Oczywiście i tutaj jasnowłosa dołożyła łydkę w odpowiednim momencie i przeszła do półsiadu, oddając koniowi wodze. Później skierowała się na piątkę, do niej również obierając nieco dłuższą trasę. Amazonka nie starała się o to, by za wszelką cenę ukończyć przejazd w jak najkrótszym czasie. Wolała aby zajęło jej to troszkę więcej czasu, a zostało wykonane starannie i bezpiecznie. Przed stacjonatą dziewczyna postąpiła analogicznie. Jeszcze zanim klacz wylądowała, poprzez obciążenie lewego strzemienia zasugerowała jej dalszy galop na właśnie tę nogę i na tę stronę. Zakręciła do szeregu, który był już ostatnią przeszkodą na tym parkurze. Tutaj również odrobinę dodała przed przeszkodą, prowadząc Devo aktywnym i w pełni kontrolowanym tempem. W odpowiednim miejscu mocniejsza łydka, półsiad i oddanie wodzy, a po lądowaniu zaproponowanie wyciągnięcia fouli, by po chwili ponownie zasygnalizować skok i wykonać następujące po tym czynności. Po pokonaniu ostatniej przeszkody oznaczonej jako sześć B, Letizia pozwoliła sobie na lekkie zwiększenie tempa aż do linii mety. Dopiero po jej przekroczeniu zwolniła konia, a w końcu zatrzymała, aby ukłonić się subtelnie w stronę jury. Później opuściła parkur, gładząc sowicie szyję swojej kompanki, którą rozstępowała jeszcze, a następnie odprowadziła do stajni, aby tak nieco ją oporządzić.

[zt]
_________________

    ALL .. OF .. THOSE .. BAD .. CHOICES .. WERE
    ............. left .... turns .. on .. the way

    phone / house / KP

    So don’t say you love me, fala “amo”
    Just let .... your .... heart .... speak
    up and .. I ' L L . K N O W .. No .. amount of
    ..... words can . ever find . a way to . make
    sense ..... OF .. THIS



    So I wanna hear . YOUR . mother . TONGUE
    I ... feel ... you're ... lonely, no need ... to . e x p l a i n


 
     
Devocatis
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 8 lat
Rasa: KWPN (Vancouver x Devilish)
Wzrost: 174 cm
Partner: Jesteś tak samo pojebany jak ja - Lavard <3
Właściciel: Lisa Austen
Cena: £3550

Doświadczenie w skokach: 204
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 31
Doświadczenie z lonżowania: 34
Kondycja: 63
Szybkość: 80
Klasa startów: Skoki: CC

Wysłany: 2019-01-25, 12:51   

SREBRNA ODZNAKA JEŹDZIECKA

Zmiana jeźdźca nie zrobiła na niej najmniejszego wrażenia. Ot, stało się. Potrafiła współpracować z każdym, zwłaszcza ostatnio, gdy hormony nie robiły jej już sieki z mózgu i przestała widzieć w każdym wroga. Dzięki temu rozprężenie przebiegło w pokojowej atmosferze, a Letizia nie musiała się obawiać, że coś pójdzie nie tak podczas egzaminu na odznakę, który choć nie był ciężki, to jednak stresujący chociażby dlatego, że egzaminem jednak był.
Devo wbiegła kłusem na parkur, krótko obrzuciła wzrokiem przeszkody i zatrzymała się we wskazanym miejscu, żeby amazonka mogła się ukłonić. Potem ponownie ruszyła kłusem, poruszając się lekko i swobodnie, w ustawieniu i z lekko uniesionym, zaokrąglonym ku górze grzbietem. Nawet nie podniosła głowy, gdy ujrzała przed sobą drążki, przez których sam środek przebiegła z gracją, wystarczająco wysoko unosząc nogi i sprężyście odbijając się od podłoża. Po ostatnim drążku odbiła się do koperty, ale zważywszy na wysokość przeszkody, nie zaangażowała się specjalnie w skok. Nie chciało jej się wysoko podnosić nóg, bo i bez tego z bezpiecznym zapasem przeskoczyła nad kopertą, za którą automatycznie weszła w galop, a wtedy też zyskała więcej chęci do ruchu naprzód i dalszych skoków. Galopowała z prawej nogi, tam, dokąd prowadziła ją Letizia, nie próbując zgadywać, która przeszkoda padnie ich kolejnym celem. Z zakrętu wyszła na stacjonatę mierzącą 80 centymetrów, której widok nie wywołał w niej większych emocji. Pozostała jednak uważna, nie podchodząc lekceważąco do żadnych przeszkód i kiedy nastąpił czas na odbicie, zaangażowała się w nie, pokonując przeszkodę z takim zapasem, jakby stał tutaj przynajmniej metr. Dzięki temu skok był wyraźnie okrągły, mimo że wcale nie taki wysoki - faza lotu była bardzo krótka, wszakże nie było nad czym tu latać. Takie umiarkowanie ułatwiło też amazonce zachowanie równowagi, a tym samym podejmowanie kolejnych decyzji. Jedną z nich była zmiana nogi i obranie dłuższego najazdu na trzecią przeszkodę, którą Devocatis pokonała z równie dużą łatwością, po skoku znowu galopując z prawej nogi. Zmieniała je wręcz odruchowo, odpowiadając na najdrobniejsze sygnały, czym też znacząco ułatwiała Letizii zadanie. Wszakże egzaminatorzy patrzyli nie tylko na skuteczność, ale również na styl jeźdźca jak i pokonywania całego parkuru.
Niebawem Devocatis znalazła się naprzeciw oksera, do którego nieznacznie wyciągnęła ostatnie dwie foule galopu, ostatecznie wybijając się ze wskazanego miejsca. Lot naturalnie był odrobinę dłuższy niż nad stacjonatą, ale w gruncie rzeczy niewiele się różnił - klacz wybiła się tylko tyle, ile potrzebowała, by z niedużym zapasem pokonać przeszkodę, a więc ciężko było nazwać to skokiem z prawdziwego zdarzenia. Po wylądowaniu i odejściu spod oksera zatoczyła wreszcie ostatni łuk, który poprowadził ją na szereg zbudowany z dwóch przeszkód, oddalonych od siebie o jedną foule galopu. Bynajmniej nie była zestresowana, więc wszystko leżało w rękach Letizii, której opanowanie odpowiadało za powodzenie akcji. Pod kontrolą, równym galopem dogalopowała do pierwszego członu, weszła w prawidłowy odskok i zgrabnie pokonała przeszkodę, za którą, po jednej foule, powtórzyła wybicie, tak samo wysoko podnosząc nogi i lekko ciągnąc szyją w skoku. Za okserem kontynuowała galop z lewej nogi, po czym zaczęła stopniowo zwalniać aż do stępa, którym opuściła parkur po tym, jak kobieta ukłoniła się jeszcze komisji egzaminacyjnej.
 
     
Ruth
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Wzrost: 162 cm
Zawód: Właścicielka biura projektowego oraz zawodnik w Orchardzie
Partner: Now darkness has come to the roses. The fire is reaching the end. I really feel that I'm losing my best friend...

Ostatni trening: kwiecień '20 - ujeżdżenie [Hollywood Hell'o]
Podopieczny: Femme Fatale & Sensual Seductress & Hollywood Hell'o & Belvedere & Chilli Child & His Highness & Atterupsgaards Armani
Pieniądze: £1970

Punkty doświadczenia: 139
Skoki: 38
Ujeżdżenie: 79
Cross: 8
Obycie z koniem: 14


Wysłany: 2019-01-27, 13:52   

ZŁOTA ODZNAKA JEŹDZIECKA

Mimo błogosławionego stanu i złości męża, Ruth postanowiła nie odpuszczać egzaminu na odznakę. Przede wszystkim dlatego, że naprawdę dużo czasu poświeciła na przygotowanie się do najwyższej odznaki, aby teraz sobie odpuścić. Ciąża nie była jeszcze na tyle zaawansowana, by przybranie masy jej w tym przeszkadzało. Obawiała się głównie skoków, które nie były takimi maleństwami jak na brąz. Metr nad ziemią mimo wszystko niósł za sobą większe niebezpieczeństwo. Ale ale, jest niebezpieczeństwo, jest zabawa.
Z rana przed próbą na parkurze trafiła pod boks Angel'a, wcześniej przygotowując cały sprzęt i sobie strój na zmianę. Już będąc przy boksie podarowała ogierowi marchewkę na udobruchanie, wyprowadziła na myjkę i porządnie wyczyściła, a to było przy siwym koniu nie lada sztuką. Dzięki Bogu miał derkę, w innym przypadku byłoby bardzo ciężko. Finalnie udało się doprowadzić do lśniącej sierści, całkiem ładnych koreczków z grzywy i czyściutkich kopyt. Wtedy osiodłała go, przyozdabiając śnieżnobiałym czaprakiem z czarną oblamówką oraz czarnym siodłem skokowym i odpowiednim ogłowiem, udając się na halę. Postawiła na wstępne rozstępowanie na lonży, dopiero po tym wsiadając na ogiera, będąc też w pełni świadomą, że nie będzie chciał jej zabić. Po tym oddała go kolejnej porcji stępa, skupiając się na rozruszaniu zadu i dojechaniu go do ręki. Po odpowiedniej porcji stępa zaczęła rozgrzewkę w kłusie anglezowanym, wpierw rozruszając go po ścianach, by przejść na wszelkie wolty i serpentyny, przeplatanie pokonywaniem drągów i cavaletti. Stawiała na dośc klarowne pomoce, silne, cały czas utrzymując kontakt z jego pyskiem i stymulując go do żucia ruchami małych palców u dłoni. Delikatnie napinała i rozluźniała wodze z ich pomocą, nie mogąc za bardzo oddziałowywać na grzbiet podczas anglezowania. Niby taka odważna, ale obawiała się trochę pełnego siadu i związanych z tym wstrząsów, choć upewniała się wielokrotnie u ginekologa, czy dzieciom na pewno nic w takiej sytuacji nic nie będzie. Przekonać mogła się dopiero po zrobieniu tego, ale na razie miała spore blokady. Do czasu. Prawie instynktownie usiadła w siodło, wypychając Angela do galopu i dopiero po chwili zdając sobie sprawę, że przy jej umiejętnościach nie oklepywała nikogo ani niczego, czy to tyłkiem, czy w swoim ciele. Opierała większą część ciężaru na nogach, będąc centymetr nad siodłem, ściągając mocniej pięty ku dołowi, co w jej przypadku było tylko na plus, bo zawsze miała problem z odpowiednim układem nóg i pracą łydek. Spróbowała się rozluźnić dla dobra każdego, co w pierwszych chwilach galopu było niemożliwością, potem jednak przyszło jej z łatwością. Rozluźniła się, poprowadziła ogiera po kilku woltach, ścianach i wielu mniejszych czy większych skrętach, dopiero po tym czasie naprowadzając na pierwszą przeszkodę, którą była stacjonata. Przed nią rzuciła ogierowi ostrzegawczą półparadę i w odpowiednim momencie przysiadła głębiej w siodło, posyłając go o skoku ruchem dosiadu, łydką i przejściem wzdłuż jego szyi, by podczas lądowania sprawie zebrać wodzę, odchylić się ku zadowi i zamortyzować lądowanie. I tym samym wszelkie jej obawy odeszły. W nagrodę pogłaskała Siwka po szyi, prowadząc dalej, na odrobinę wyższą przeszkodę a po niej na kolejną, i kolejną. Owszem, dalej gdzieś wewnątrz miała obawy co do tego, czy postępuje słusznie, ale jednocześnie była przekonana, że to jej ostatni ''trening'' z siodła aż do rozwiązania ciąży.

Kilka minut przed wezwaniem na parkur zdążyła zwolnić do stępa, dając Angelowi luźniejszą wodzę, czekając na słowa z mikrofonu i gdy tylko takowe usłyszała, dodała łydkę, przechodząc do anglezowania i zbierając wodze. Poprzednia para skończyła parkur, nie pozostało więc Ruth nic jak podjechać do budki sędziowskiej, gdzie wykonała paradę, kłaniając się komisji, zaraz ponownie zbierając wodze i zagalopowując na lewą nogę. Po łagodnym łuku, w którym blokowała go w pomocach na całkiem ładnym zaokrągleniu, pozwoliła sobie na skrócenie wykroku i po pokonaniu linii startu pozostało już niewiele do skoku. Na dwie foule przed wybicie wyrównała go na wprost przeszkody, w odpowiednim miejscu posyłając go do skoku wypchnięciem z miednicy z jednoczesnym przesunięciem się wzdłuż ruchowi jego ciała. Za popręgiem przycisnęła łydki, które wraz z lotem i lądowaniem przesunęła bliżej przodu. Podczas lądowania na lewą nogę, zaczęła powoli zbierać wodzę, by skierować go wpierw na wprost, potem wzdłuż ściany, przez narożnik na przeszkodę numer dwa. Wspomogła ogiera w pokonaniu przeszkody dzięki silniejszym pomocom i swobodnej zmianie dosiadu i oddaniem wodzy, zaraz po wylądowaniu zwalniając go paradą do kłusa, kierując za przeszkodą 5a i jedynką w stronę szeregu. Nie poganiała ogiera, nie rzucała się też na ostre łuki, wiedząc, że nie jest teraz brana pod uwagę szybkość, a dokładność i umiejętności. Na trzy metry przed szeregiem przysiadając na zadzie, by w odpowiednim miejscu przed 3a przejść w półsiad z przesunięciem miednicy, następnie zaś idąc za ruchem ogiera, pozwoliła mu wyciągnąć szyję, nie tracąc przy tym wodzy, którą musiała szybko zebrać, by posłać ogiera do kolejnego skoku. Nie stanowiło to najmniejszego problemu - ogierowi nie w głowie było wyłamanie, zaś sam skok wydawał się być instynktowy, choć pomoce Ruth wspomogłyby w skoku nawet mniej doświadczonego skoczka. Po wylądowaniu za 3b instynktownie zagalopował, pozwoliła mu więc na to, dodając aktywizującą łydkę, która miała wesprzeć go w aktywnym tempie na okser z numerem 4. Przed samą przeszkodą przysiadła na zadzie ogiera, kumulując w nim siłę, by w odpowiednim miejscu dodać łydkę, przejść w półsiad i wysłać ogiera nad przeszkodę. Wtedy wzmocniła prawą stronę ciała ogiera, aby skłonić go do lądowania na nią, zaś chwilę później dodała aktywizującą łydkę, biorąc ogiera na zakręcie bardziej na siebie, aby do szeregu jechać aktywnym tempem, pozwolającym bez problemu pokonać obie przeszkody. Przed pierwszym członem zamknęła siwego w korytarzu pomocy, blokując go przed ewentualną ucieczką, następnie zaś posyłając do skoku wybiciem z miednicy, łydką i przesunięciem się wzdłuż jego szyi, pozwalając na ładne wyciągnięcie jej. Podczas lądowania zamortyzowała lądowanie, przenosząc nogi bliżej przodu ciała, następnie zebrała wodze, skracając foule, by nad okser wybić się ze skumulowaną w zadzie siłą. Skok udał się bez problemu, zaś lądowanie Ruth sprowokowała na lewą nogę, silniej obciążając tą stronę ciała. Wtedy dodała łydkę, biorąc ogiera na siebie, by zakręcić obok przeszkody numer jeden, skąd po prostej linii rozpędziła ogiera na stacjonatę z numerem sześć. Pozwoliła Angel'owi na szybsze tempo, nie jednak szaleńcze, by podczas skoku podarować mu wszystkie możliwe pomocy, zaś po wylądowaniu znów odbyło się lądowanie na lewą nogę. Poprowadziła siwka wzdłuż ściany i narożnika, by w odpowiednim miejscu na długiej ścianie skręcić ogierem na wprost ostatniego oksera. Przed nim skróciła foule, w odpowiednim miejscu na dwie foule przed wybiciem siadając w siodło, by posłać ogiera do skoku z pomocą przejścia w półsiad, łydki i oddania wodzy. Podczas lądowania skierowali się łukiem na linię mety, potem zaś na przekątną. W odpowiednim momencie posłała ogierowi półparadę, następnie paradę, by posłać go ponownie do galopu na lewą nogę. Dopiero na krótkiej ścianie obciążyła zad, napięła wodze i spowolniła konia do kłusa, w którym przeszła do anglezowania. Ściskała ogiera kolanami, zadając się mieć bardzo płynny i stabilny ruch. W połowie ściany ponownie poleciała parada do stępa, w której delikatnie poruszając małymi palcami, zaczęła oddawać wodzę, skłaniając siwka do żucia. Delikatne mobilizowała go by lgnął do wędzidła z pomocą ruchów miednicy. Po wykonaniu tego ćwiczenia ukłoniła się do sędziów i skierowała ogiera na rozprężalnię. zt
_________________
    ..........................................
    ....................................BUT THE STORY IS THIS
    .............................She’ll destroy with her sweet kiss.

    I kiss your eyes and thank God we're together
    And I just wanna stay with you forever, forever and ever, xxx
    h e a v e n...g o n n a...h a t e...m e

    .......I'll seek you out, flay you alive. One more word and you won't survive
    .............Ruth Oksana Allen × Architect and interior designer × 02.01.1994

    Sweet talk with a hint of sin begging you to take me
    Devil underneath your grin, sweet thing, bet you play to win.
    .............× maybe no one, maybe two ×

    .............TO LOVE AND TO FUCK
    ...........................a n d t o o n l y s e e o u r s e l v e s

    Dear Dália, Richi and April, never lose yourself, hold your head up high
    Remember that you're like nobody else.
    Wasted times I spent with someone else. She wasn't even half of you.
    ................. × Aurelie × Alexis × Mary Anna × Friedrich ×

    Now there's no p o i n t in placing the blame and you should know I suffer the same.
    You only see what your eyes want to see, ex. Seth Allen
    .......How can life be what you want it to be?

    ................. ....... •••

 
     
Angel's Wings
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 14 lat {15.05.2005}
Rasa: koń oldenburski
Wzrost: 173 cm

Ostatni trening: 12.07. - skokowy - Naomi
Właściciel: Naomi
Cena: £3450

Doświadczenie w skokach: 180
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 25
Doświadczenie z lonżowania: 48
Kondycja: 101
Szybkość: 101
Klasa startów: Skoki: C1

Wysłany: 2019-01-27, 14:08   

ZŁOTA ODZNAKA JEŻDZIECKA

Angel nie podejrzewał, aby ten dzień różnił się czymkolwiek od poprzednich i na pewno się na nic nie nastawiał, ale niespodzinaka w postaci jakiegoś ruchu zawsze była przyjemna. Nawet jeśli tym ruchem była próba na złotą odznakę na parkurze z całkiem obcą sobie osobą. Angel mimo wszystko nie był koniem, który od razu oddaje w obce rączki swoje szczerozłote serce, jednak na kredyt zaufania można u niego było liczyć. Był też dobrym wyborem pod tym względem, że takie przeszkody go nie przerażały, ani nie były dla niego nowością. No i mu nie odwalało, a to chyba plus, gdy wsiada się na koński grzbiet w stanie błogosławionym.
Tego ranka wyglądał z umiarkowanym zainteresowaniem na korytarz, nie oczekując żadnych urozmaiceń. Wtedy pojawiła się Ruth i co prawda, akurat na udobruchanie marchewka mu nie była potrzebna, ale tak na większy kredyt zaufania, to już tak, więc przyglądając jej się przez chwilę zgarnął marchewkę i zapoznał się z jej zapachem. Pojawienie się Ruth zwiastowało jakiś ruch, lub odmianę, dlatego nie sprawiał jej problemów przy wyprowadzeniu z boksu i drodze na myjkę. Na myjce też niczego nie próbował, jedynie przyglądając jej poczynaniom i poddając wysiłkom, by doprowadzić do porządku jego sierść, grzywę, ogon i kopyta, znosząc też dość cierpliwie zaplatanie grzywy, bo lubił wyglądać porządnie i nie miało to nic wspólnego z próżnością. Gdy Ruth to ogarnęła, osiodłała go i gdy oboje się jakoś prezentowali i byli gotowi ruszył za nią na halę. Chociaż miał całkiem spory zasób nagromadzonej energii Angel nie marudził na rozstępowanie na lonży, nie "przysypiając" też na niej i swoim zwyczajem poruszał się aktywnie z pewną dozą skupienia i zaangażowania, która zwiększyła się, kiedy Ruth w końcu znalazła się na jego grzbiecie, by kontynuować już dokładniejszą rozgrzewkę z siodła. Po kilku chwilach aktywnego stępa z większą dozą zaangażowania siwka, również dotyczącego jego zadka płynnie przeszedł do kłusa. Generalnie nie zależało mu na śrubowaniu tempa, więc o ile było ono choćby trochę aktywne i energiczne, to nie walczył w tej kwestii z kobietą. Nie miał też problemu z wyraźnymi pomocami, chociaż pewnie dałby radę i z mniej klarownymi. Po wstępnej rozgrzewce na ścianach zabrali się na wykręcanie kół, serpentyn i ogólnie figur, na których siwy zachowując równe tempo wyginał się od jej łydki, wpisując w kształt i rozmiar figur. Wykręcali figury naprzemiennie z pokonywaniem drągów i cavaletti, na które Oldenburg się ożywiał, pokonując je jednak spokojnie i bez problemu, bo przecież to były takie liliputki. Następnie ochoczo, ale płynnie zagalopował. Na początku wyczuwał, że Ruth była nieco spięta, potraktował to jednak z cierpliwością, dzięki czemu nie wpłynęło to na niego tak jak mogło. Chociaż z drugiej strony to nie tak, że po nim wszystko spływa i jest uodporniony na "humorki" jeżdżca. Galopował chętnie i aktywnie, jednak i tym razem nigdzie nie gnał, wyczuwając, że Ruth nie bardzo miałaby ochotę korygować go do bardziej tolerowanego tempa. Na woltach i innych figurach pracował jak dotąd, nie znajdując w nich żadnych trudności, ładnie owijał się wokół jej łydki, wpisując w rysunek. Po przejechaniu jeszcze po ścianach, woltach i skrętach, w końcu ruszyli na ustawioną przeszkodę, co siwek znowu przyjął z ożywieniem, ale też pewną dozą spokoju. Tą przeszkodą była stacjonata, przed którą otrzymał przygotowującą półparadę. Spokojnie do niej podjechał, aby w dość dobrym porozumieniu z Ruth znaleźć miejsce do wybicia, w którym poderwał się z ziemi. Wybicie było dość energicznie, ale nie przesadzone, nie usiłował wybić się w kosmos, bo coś podejrzewał, że Ruth ma więcej powodów do niezadowolenia z takiego skoku w kosmos niż zwykły jeździec. Nad przeszkodą zabaskilował, by nawet zgrać się z nią w locie i swobodnie wylądować za przeszkodą, zostawiając ją w nienaruszonym stanie. Skierowany na kolejne przeszkody sprawował się podobnie, pokonując je w większości bez najmniejszego problemu, a na pochwalne głaskanie zareagował przyjaznym parsknięciem, przekonując się stopniowo do osoby Ruth.

Tuż przed wezwaniem na parkur zwolnili do stępa i Angel wykorzystał ten moment na chwilę odpoczynku i nabrania nowych sił przed wyzwaniami parkuru. W końcu ich wywołano i Angel zareagował na łydkę płynnie przechodząc do kłusa, w którym Ruth anglezowała. Nadal nie miał trudności z dostosowaniem tempa i o ile było ono aktywne i chociaż troszkę energiczne to z nią nie walczył. Po wjeździe na obiekt kobieta skierowała go w pobliże budki sędziowskiej, gdzie równo się zatrzymał, cierpliwie oczekując wznowienia, po którym nastąpiło zagalopowanie z lewej. Po lekkim łuku ruszył na pierwszą z przeszkód, po drodze skracając wykrok i wpisując się bezproblemowo w łuk, by minąć linię startu, dojeżdżając powoli do pierwszej przeszkody, która w żaden sposób nie wzbudzała jego obaw, był więc skupiony, przy tym jednak zaangażowany. Tak jak na rozgrzewce tak i teraz wybił się we właściwym miejscu energicznie, ale z wyważeniem, ładnie ułożył się w skoku, by pokonać jedynkę z bezpiecznym zapasem. Lądowanie na lewo i z tej nogi podjął aktywny galop, zmierzając na wprost, pomiędzy ustawionymi przeszkodami na ścianę, a kawałek dalej spod niej, z narożnika, na przeszkodę numer dwa. Siwy utrzymywał aktywny galop, ale przy tym spokojnie ruszył po naprostowaniu na dwójkę, która też nie wzbudzała w nim najmniejszych obaw. Dość czuły na pomoce z jej strony posiłkując się jednak również własnym niemałym doświadczeniem poradziłby sobie nawet ze "słabszymi" pomocami. Dojeżdżając do odpowiedniego miejsca, wybił się podrywając najpierw przody potem tyły i prezentując ładny baskil oraz zgranie z amazonką, by bez problemów ją pokonać. Po lądowaniu za przeszkodą ogier bez oporów zwolnił do nadal aktywnego kłusa i ruszył najpierw po prostej, by następnie zostawić po jednej stronie człon 5a i pierwszą przeszkodę, zmierzając na szereg 3ab. Oldenburg śrubował aktywne, ale stałe i spokojne tempo kłusa, po czym naprostowali do szeregu., na którym skupił teraz niemal całą swą uwagę. Przygotowany odpowiednio przez Ruth bezpiecznie dotarł w miejsce, które oboje uznali za odpowiednie do wybicia, by w nim oderwać się od podłoża i znaleźć się nad przeszkodą, nad którą ładnie się ułożył, wyciągając ciało i dopasowując się do kształtu 3a, aby spokojnie domknąć przeszkodę i od razu koncentrując się na drugim członie, do którego spokojnie się zmieścił, by wznieść się nad drugi człon z równym sukcesem, pokonując cały szereg na czysto. Po pokonaniu szeregu zainicjował galop, zanim nawet Ruth by go do tego właściwymi pomocami zachęciła, ale to jego poniekąd samowolne zagalopowanie było im tylko na rękę. Czwarta przeszkoda znajdowała się po prostej, więc siwek ruszył na nią ochoczo i energicznie, nie doprowadzając jednak do sytuacji, w której Ruth musiałaby go trochę przyhamować, poza tym przed przeszkodą odpowiednio wyrównał tempo, oczywiście w pewnym porozumieniu z Ruth i jej pomocami, aby wybić się we właściwym miejscu z siłą z zadu, zabaskilować i zgrać z nią w locie, co zaowocowało udanym skokiem z lądowaniem na prawą nogę, by z niej podjąć właśnie aktywny galop na szereg 5ab. Aby dotrzeć do szeregu zakręcili w pobliżu ściany, wyjeżdżając za przeszkodami numer 2 i 6. Po naprostowaniu do szeregu nie prezentował w najmniejszym nawet stopniu zachowania, po którym kobieta mogłaby sądzić, że miałby ochotę na ucieczkę lub wyłamanie, więc nie miała się o co martwić, ale też zabezpieczyła się na ten wypadek. Utrzymując aktywny galop dotarł pod przeszkodę, gdzie w pewnym porozumieniu z Ruth wybił się we właściwym miejscu nad przeszkodę, ułożył ładnie w skoku i zgrał z kobietą. Po nawet dość lekkim lądowaniu jego uwaga od razu popłynęła do 5b i pomocy, które posyłała mu kobieta, w efekcie skracając się tak, aby wpasować się w przestrzeń do drugiego członu i jego również pokonać na czysto. Wylądował dość lekko na lewą nogę, z niej rozpoczynając galop. Wykręcili za jedynką i naprostowali jeszcze dość w dystansie do szóstki i podczas tego najazdu Angel chętnie skorzystał z możliwości, aby nieco przyspieszyć, też jednak w granicach rozsądku. Ten, bardziej energiczny niż poprzednie najazd zakończył się wyrównaniem przed przeszkodą i też bardziej dynamicznym wybiciem, jednak Oldenburg wcale nie kierował swojego skoku gdzieś w kosmos, bezpiecznie wznosząc się z pewnym zapasem nad przeszkodę, prezentując ładny baskil i koniec końców zgrywając się z Ruth w locie i pokonując szóstkę na czysto. Po lądowaniu ruszył galopem z lewej nogi, kierując się na siódemkę najpierw zjeżdżając bardziej pod krótką ścianę i narożnik, by dopiero we właściwym miejscu na długiej ścianie odbić na wprost do siódmej przeszkody. Był skupiony na ostatniej przeszkodzie, odważnie na nią zmierzając i też odpowiednio się skracając, aby we właściwym miejscu wybić się z siłą płynącą z zadu. Wzniósł się nad przeszkodę, wyciągnął skoku, dopasowując do kształtu i rozmiaru przeszkody, by zostawić ją za sobą nienaruszoną. Po lądowaniu ruszył nadal aktywnym galopem po łuku na linię mety, a później przekątną. W pewnym momencie zmienił nogę w galopie z przejściem do kłusa i powrotem do galopu. Gdy znaleźli się pod krótką ścianą siwy bez oporów zwolnił do kłusa, poruszając się nadal aktywnym i równym, ale spokojnym tempem. W połowie długości ściany płynnie zwolnił do stępa, następnie chętnie obniżając łeb i schodząc w dół za jej ręką, dość chętnie też mieląć wędzidło w pysku, by wrócić łbem do poprzedniego ustawienia, po zakończeniu żucia z ręki. Następnie znów się zatrzymał, Ruth się ukłoniła i opuścili obiekt, kierując się z powrotem na rozprężalnię.


zt
 
     
Vera
Weterynarz


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat
Wzrost: 171 cm
Zawód: weterynarz - hipiatra

Ostatni trening: teren - Cassiopeioa
Pieniądze: £4275

Punkty doświadczenia: 26
Skoki: 5
Ujeżdżenie: 11
Obycie z koniem: 10


Wysłany: 2019-01-30, 21:45   

BRĄZOWA ODZNAKA JEŹDZIECKA


Czekała na nas jeszcze druga część egzaminu, skokowa, ale przed nią nie przejmowałam się tak bardzo jak przed ujeżdżeniem, z dwóch powodów. Raz, że pierwsza część poszła nam dobrze, a dwa, zawsze lepiej czułam się w tej dyscyplinie. Parkur był zresztą krótki, a przeszkody nieduże. Byłam wręcz pewna, że dla Charmeur to drobnostka.
Gdy nadeszła nasza kolej, wjechałam kłusem na parkur egzaminacyjny i zatrzymałam kasztankę przed komisją, której się ukłoniłam. Następnie raz jeszcze zaprosiłam rudą do kłusa i anglezując, oczywiście na dobrą nogę, równym i energicznym tempem naprowadziłam ją na na trzy drążki poprzedzające kopertę, która rozpoczynała egzamin. Jadąc na ową przeszkodę, zwróciłam uwagę na prostopadły najazd, pilnując klacz w łydkach, a wodze trzymając na kontakcie, na tej samej wysokości. Po tym, jak Charmeur zgrabnie przeszła przez drążki, dałam jej łydkę sugerującą odbicie się przed kopertą, za którą klacz automatycznie powinna przejść w galop. Utwierdziłam ją w tym podpierając ją po skoku łydką. Dalej pojechałam na prawo, zataczając wyraźny zakręt na nieco większą stacjonatę. Świadoma tego, jak ważny był dobry najazd, nie ścięłam zakrętu i tym samym dałam Charmeur czas na obejrzenie przeszkody i swobodne wyjście z zakrętu, co z kolei poskutkowało zgraniem się podczas najazdu i odbicia. Ponownie przeszłam do niedużego półsiadu, ręką podążając w ślad za ruchem końskiego pyska, a lądując zmieniłam nogę, za przeszkodą chcąc jechać na lewo. Tam czekała na nas kolejna stacjonata, na którą ponownie wzięłam szeroki łuk, w zakręcie wymagając od Charmeur stosunkowo aktywnego galopu, w czym jej pomagałam podpierając łydką, jednocześnie odpowiedzialną za wygięcie kasztanki. Wkrótce ponownie wyprostowałam ją przed przeszkodą, wróciłam w siodło i spokojnie dojechałam do przeszkody, wskazałam klaczy miejsce odbicia i zgrałam się z jej ruchem, z powodzeniem przedostając się na drugą stronę. Dalej jechałam na prawo, kierując się na ostatnią już przeszkodę, jedyny okser na tym niedużym parkurze. Nie wpłynęło to jednak na moje zachowanie - przeszkoda była tak samo nieduża i wąska, więc nie czułam potrzeby zwiększania tempa, tym bardziej, że było naprawdę dobre, a klacz z całą pewnością miała z czego skakać. Miała dużo doświadczenia, ale mimo to podyktowałam jej miejsce odbicia przed okserem, po czym wyszłam za jej ruchem do półsiadu i oddałam rękę w skoku. Po skoku kontynuowałam galop w półsiadzie, wjeżdżając na ścianę i skręcając na niej w prawo. Okrążyłam praktycznie cały parkur, po czym u końca okrążenia zaczęłam zwalniać aż do stój, kiedy to ukłoniłam się komisji. Następnie opuściłam parkur, klepiąc Charmeur po szyi i oddając jej wodze.
 
     
Charmeur
WKKW'ista
I am your own Rollecoaster


Płeć: klacz
Wiek: 9 lat [22.05.2010]
Rasa: Koń Westfalski
Wzrost: 175 cm
Właściciel: Naomi
Cena: £1650

Doświadczenie w skokach: 69
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 68
Doświadczenie z lonżowania: 69
Kondycja: 68
Szybkość: 69
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2019-01-30, 22:25   

BRĄZOWA ODZNAKA JEŹDZIECKA



Zdecydowanie parkur był tą łatwiejszą częścią odznakowego przejazdu, Charmeur również czuła się pewniej w trakcie próby skokowej niż podczas czworoboku. Niemniej taki poziom trudności był dla niej drobnostką, bo na co dzień trenowała znaczniej ciężej biorąc udział w zawodach WKKW.
Wkraczając kłusem na parkur rozejrzała się uważnie i zatrzymała posłusznie pozwalając Verze na swobodne wykonanie ukłonu w stronę komisji. Dopiero po nim znów zakłusowała zgodnie z wolą amazonki, która nakierowała ją aktywnym stępem na leżące na ziemi trzy drążki będące wstępem do skoczenia koperty. Chętnie przechodząc przez drążki pokonała je płynnie i po chwili oddała skok nad kopertką czując jak dziewczyna daje jej sygnał do skoku.
Po wylądowaniu galopowały w prawo biorąc obszerny zakręt do przeszkody z numerem drugim, którą była samotnie stojąca stacjonata. Dojeżdżając do niej klacz nie traciła zapału, dzięki czemu w harmonii pokonały kolejną przeszkodę, przed którą Charm odbiła się leciutko od ziemi. Pokonując dwójkę skręciły w lewo kontynuując aktywny galop, którym zbliżyły się do kolejnej stacjonaty, do której klacz galopowała odważnie i chętnie w samym skoku zgrywając się z swoim jeźdźcem. Po prawidłowo oddanym skoku nad drugą stacjonatą podążały dalej przed siebie ponownie zmieniając nogę po skoku.
Teraz czekał na nie okser, do którego Charm dogalopowała rozważnie widząc, że przeszkoda nie jest zbyt duża ani szeroka. Przyglądając jej się uważnie wiedziała, w którym miejscu się odbić i pomagała dziewczynie, gdy widziała, że jest taka potrzeba. Na szczęście jej amazonka doskonale wiedziała, co robi i dzięki temu wspólnymi siłami pokonały okser zgrywając się świetnie w skoku.
Po pokonaniu ostatniej przeszkody kontynuowała galop zgodnie z wolą jeźdźca, dopiero po okrążeniu niemal całego parkuru grzecznie się zatrzymała do stój pozwalając dziewczynie na ukłon, po którym opuściły parkur, a Charm została należycie pochwalona.
_________________
 
     
Desmond
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Pieniądze: £1890

Punkty doświadczenia: 10

Wysłany: 2019-02-01, 20:22   

Brąz

Wiedział już mniej więcej jak dogadać się z ogierem, by nie dochodziło do nieporozumień, więc rozgrzewka w postaci kilkunastu skoków była formalnością. W pełni gotowi na start oczekiwali wywołania przez komisję, a gdy już to nastąpiło, Desmond wziął siwka na kontakt i poprosił go o przejście w kłus, którym wjechali na parkur. Ukłonił się po zatrzymaniu konia w pobliżu budki, a tuż po tym ponownie przeszli we wcześniej wspomniany chód. Sprawdził, czy anglezuje na dobrą nogę, co nie wymagało korekty i pokierował go w stronę drążków, trzymając go solidnie w łydkach, by nie spłynął z najazdu. Podpierał go łydką przy każdym kroku nad drągiem, na końcu posyłając mu mocniejszy impuls mający wskazać mu miejsce odbicia przed kopertą. Ogier automatycznie przeszedł po skoku w galop, więc kontynuowali jazdę przed siebie, dopiero moment później zakręcając na obszerny łuk prowadzący do drugiej przeszkody. Dbał o to, by koń galopował aktywnie, działając w dużej mierze dosiadem i oczywiście łydkami. Wyprostował go tak, aby najazd był prostopadły i wygodny dla siwka, prowadząc go w korytarzu pomocy. W odpowiednim miejscu ścisnął mocniej jego boki, pokazując najodpowiedniejszy moment do odbicia. Przeszedł w półsiad dopasowany do wielkości przeszkody, nie zapominając o oddaniu ręki. Podczas lądowania zasugerował mu zmianę nogi przez obciążenie lewego strzemienia. Wyregulował jego tempo, jeśli wymagało korekty i poprowadził go ponownie po łagodnym, bezpiecznym łuku, spoglądając już na trójkę. Aktywnym tempem wyjechali z zakrętu, gdzie brunet wyprostował konia i naprowadził go na środek stacjonaty. Ponownie dał łydkę, a po odbiciu zgrał się z ruchem ogiera, ręce przesuwając wzdłuż grzywy, oczywiście nie tracąc przy tym kontaktu z jego pyskiem, tak by po lądowaniu miał "do czego wrócić". Wskazał mu nogę, na którą ma zacząć galopować, czyli prawą i pozostał w półsiadzie, pozwalając mu dodać w dystansie do ostatniej przeszkody. Przed samym okserem wziął go bardziej na siebie, by nieco uspokoić tempo i już w pełnym siadzie doprowadził do miejsca odbicia, które także wskazał mu łydką. Stosując się do poprzedniego schematu, przeszedł w półsiad i oddał mu wodze, nie zakłócając jego równowagi. Po lądowaniu okrążyli jeszcze praktycznie cały parkur, gdzie chłopak pozwolił mu na odważniejszy galop, z którego płynnie zatrzymali się we wskazanym miejscu. Ukłonił się i już stępem na długiej wodzy opuścili parkur.
 
     
Brian
Zawodnik
Allrounder
randomly awesome


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat (30.01)
Wzrost: 178 cm
Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno
Partner: the pain and the pleasure all come together

Ostatni trening: skokowy z Bolero
Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson
Pieniądze: £2384

Punkty doświadczenia: 187
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 25
Cross: 18
Wyścigi: 62
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2019-02-02, 20:34   
   Tytuł: Hodowca


ZŁOTO


Próba skokowa była zdecydowanie tą wobec której miał mniejsze obawy, czy też wątpliwości, choćby przez naturalny talent Sensationet do skoków właśnie, ale i fakt, że częściej zdarzało mu się startować w zawodach skokowych, czy dresażowych. Tak czy inaczej pewność siebie go nie opuszczała, więc liczmy, że na coś się przyda. Po próbie na czworoboku zatrzymali się na myjce, gdzie podstawił jej wiadro z wodą, on w tym czasie lekko ją podczyścił i zastąpił owijki ochraniaczami.Potem poczęstował ją kawałkiem marchewki. Sam był gotowy, odwiązał ją więc i zaprowadził na rozprężalnię.
Tam się stopniowo rozgrzali, najpierw w stępie. Pierwsze kilka okrążeń poświęcili na swobodny stęp na długiej wodzy, w którym skupiał się na opracowaniu porozumienia w tempie i utrzymaniu rozluźnienia klaczy. Potem Brian nabrał wodze na lekki, elastyczny kontakt i wykręcili dwa koła o różnych rozmiarach i wężyka, powtarzając podobne figury na drugą stronę. Na kołach, czy to wężyku wyginał ją od wewnętrznej łydki, zewnętrzną cofając za popręg, aby pilnowała zadu. Posyłał jej też czasem wyraźne półparady, chcąc uzyskać skupienie i przynajmniej częściowe zaangażowanie.. Wracając pod ścianę po ostatniej z figur poćwiczyli przejścia. Podobnie przebiegała rozgrzewka w kłusie: najpierw okrążenie czy dwa na luzie, potem przekątne, figury o różnych rozmiarach na obie strony i przejścia kłus - stęp - stój - stęp - kłus. Dodatkowo przećwiczyli naprzemienne anglezowanie i powrót głęboko w siodło, wszystko to powinno Sensationet przychodzić z łatwością, bo nie było tu żadnych nowości. Później pokonali kilka drągów i koziołków i przeszli do galopu, w którym po dwóch okrążeniach, zmieniając kierunek jazdy przećwiczyli figury, potem przejścia pomiędzy chodami i zmianę nogi. Następnie nadal w galopie pokonali kilka przeszkód o różnych rozmiarach i budowie, co było ostatecznym przygotowaniem do próby. Na koniec Brian zwolnił gniadą stopniowo do stępa, dał jej luźną wodzę. Była to chwila odpoczynku zanim ich wywołają.

Gdy przyszła ich kolej, brunet poprawił ostatecznie sprzęt, nabrał wodze na kontakt i poprosił klacz o kłus. Wjechali na parkur, okrążyli go, by zangersheide mogła zapoznać się nieco z przeszkodami. Kolejno skierował ją w stronę komisji sędziowskiej. Tam posłał jej pełną paradę, zatrzymali się na chwilę, ukłonił się i zaraz dodał jej łydki do galopu, przechodząc w półsiad i obciążając lewą stronę, prosząc o galop z tej nogi, prowadząc zangersheide na pierwszą przeszkodę, która znajdowała się niedaleko. Przed pierwszą przeszkodą Brytyjczyk posłał sześciolatce półparady, jednocześnie ustalając jak najlepsze, aktywne i równe tempo. Przed jedynką zamknął ją dokładnie w pomocach, przed przeszkodą wyrównał ją, usiadł w siodło i dodał Sensationet łydkę, wskazując odpowiednie miejsce do wybicia. Ładnie wybiła się za jego łydką, po czym Brytyjczyk oddał jej stosowną ilość wodzy, znowu przechodząc do półsiadu i przyjmując właściwą pozycję na jej grzbiecie. Wyszedł za jej ruchem i zgrał się z nią w skoku. Przy lądowaniu obciążył lewą nogę. Ruszyli dalej aktywnym, równym tempem. Druga przeszkoda była dość odległa, więc nieco przyspieszyli i wykręcili na nią za szóstką. Skręt wyszedł im nieco za ciasny, jednak Donney posłał gniadej półparady, naprostował ją i zdążył zamknąć ją w pomocach, usiąść w siodło i wskazać właściwe miejsce do wybicia. Oddali skok na czysto, w przyzwoitym stylu, chociaż lądowanie wyszło im nieco zachwiane. Klacz jednak błyskawicznie odzyskała równowagę i skierowali się w stronę szeregu. Zanim tam dotarli dwudziestoośmiolatek posłał zangersheide półparady i we właściwym miejscu przeszli do kłusa, po czym ruszyli w stronę szeregu. Wykręcili na pierwszy element, czyli 3a, Brian powtórzył cały szereg pomocy: najpierw naprostował sześciolatkę na przeszkodę, zamknął w pomocach, wyrównał do pierwszego członu i wziął bardziej na siebie, wspomógł ją przez wskazanie właściwego miejsca do wybicia, a gdy ono nastąpiło oddał jej wodze przy szyi, przeszedł do półsiadu i wyszedł za jej ruchem. Zaraz po lądowaniu posłał jej półparadę i w podobny sposób przygotował do pokonania stacjonaty, do której spokojnie się zmieścili, ostatecznie odsyłając Sensationet do skoku. W ten sposób pokonali na czysto cały szereg. Przy lądowaniu pozwolił jej wylądować na dowolną nogę, zaraz też dodał jej łydki, wypchnął z bioder i przesunął nadgarstki nieco do przodu, sugerując powrót do galopu roboczego. Czwarta przeszkoda leżała po prostej. Mężczyzna skupił się po powrocie w galop, na wypracowaniu właściwego tempa i jeszcze przed okserem posłał gniadej półparady. Wrócił wcześniej w siodło, zamknął ją znowu w pomocach, wziął bardziej na siebie i doprowadził do przeszkody. Dodał jej łydkę do wybicia z siłą z zadu, a podczas skoku oddał jej stosowną ilość wodzy, obrał właściwą pozycję na jej grzbiecie, zdążył za jej ruchem i bez problemu zgrał się z nią w skoku. Przed lądowaniem obciążył prawe strzemię. Skierowali się bardziej pod ścianę i odbili na drugi szereg, wykręcając za szóstką. Znowu Brian skorzystał z półparad by przygotować klacz, zamknął ją tradycyjnie w pomocach, dodał łydkę do wybicia nad 5a. Znali się dobrze z Sensationet i brunet zdawał sobie sprawę, że klacz woli skoki, pokazała też, że doskonale się w nich sprawdza. Wybiła się we właściwym miejscu i pokonali 5a w ładnym stylu. 5b znajdowało się kawałek dalej. Brytyjczyk znowu posłał sześciolatce półparady, spokojnie zamknął ją w pomocach, wziął bardziej na siebie, dodał łydkę do wybicia z siłą z zadu, oddał wodze przy jej szyi, uniósł się z siodła i wyszedł za jej ruchem. Obciążył lewe strzemię i lekko dodając w tempie skręcili i odbili w stronę szóstej, przedostatniej przeszkody. Naprostował Sensatonet na nią wcześniej, bliżej stacjonaty nieco ją wyrównał do szóstki i powtórzył cały szereg pomocy od półparad i powrotu w siodło, na łydce do wybicia i oddaniu wodzy kończąc. Pokonali na czysto również szóstkę. Ruszyli pod ścianę, gdzie kawałek dalej skręcili w stronę siódemki. Tym razem Brian wziął obszerniejszy skręt, za to dodając w tempie, do czego pewnie nie trzeba było klaczy specjalnie przekonywać. Naprostował gniadą dojeżdżając do przeszkody, posłał jej półparady, zamknął ją w pomocach i wziął bardziej na siebie. Pomógł jej w znalezieniu właściwego miejsca do wybicia, a gdy ono nastąpiło oddał jej stosowną ilość wodzy, przeszedł w półsiad, wyszedł za jej ruchem, zgrywając się z klaczą w skoku. Poklepał ją po łopatce po lądowaniu. Utrzymali aktywny galop do linii mety, a po jej przekroczeniu pozostali w galopie na prawą nogę. Poruszali się w pobliżu ściany, by następnie we właściwym miejscu zmienić kierunek. Przed przekątną brunet posłał klaczy półparadę. również dlatego, że musieli tam wykonać zmianę nogi poprzez kłus. Sam element wyszedł im przyzwoicie, po czym wrócili do galopu. Zjechali z przekątnej, by z kolei na krótkiej ścianie, znowu po odpowiednim przygotowaniu przejść do kłusa. Zaraz też Brytyjczyk zaczął anglezować w kłusie, bez problemu odnajdując właściwy rytm. Zjechali pod długą ścianę, wyjeżdżając po drodze narożnik. Zbliżając się do jej środka Donney posłał zangersheide znowu półparadę, po czym utrzymując aktywne, równe tempo usiadł głęboko w siodło, kontynuując kłusem ćwiczebnym. Następnie kolejne półparady uprzedziły klacz o zwolnieniu do stępa. Skierowali się w pobliże komisji, gdzie Brian zaprezentował żucie z ręki, starając się uprzednio przygotować do tego Sensationet. Stopniowo oddawał jej wodze, co powinno poskutkować tym, że klacz zeszła za jego ręką obniżając i wyciągając łeb. Następnie zachęcił ją do żucia wędzidła z ręki, pulsując wodzą, by chwilę później stopniowo zacząć nabierać wodze ponownie na kontakt, wracając do poprzedniego ustawienia. Gdy komisja sędziowska uznała, że to wszystko ukłonił się, dał zangersheide luźną wodzę i w ten sposób opuścili parkur.
Z powrotem na rozprężalni rozstępowali się w każdym chodzi, po czym Brian pochwalił Sensationet za pracę i odprowadził do stajni.

zt
 
 
     
Sensationet
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 8 Lat
Rasa: Zangersheide
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Brian
Cena: £3150

Doświadczenie w skokach: 114
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 71
Doświadczenie z lonżowania: 61
Kondycja: 101
Szybkość: 103
Klasa startów: Skoki: N

Wysłany: 2019-02-02, 23:33   

ZŁOTO

W jej przypadku chyba nie było co się przesadnie martwić, bo w końcu swojego czasu brała udział w zawodach i skokowych i ujeżdżeniowych czy nawet crossie. Mimo wszystko jednak faktycznie najlepiej czuła się i prezentowała się w skokach, więc miała być teraz w swoim żywiole. Po próbie na czworoboku udali się do stajni, gdzie właściciel ją delikatnie przeczyścił i zmienił sprzęt na skokowy. W między czasie nie oponowała przed zjedzeniem masy smakołyków i cieszeniem się na mizianko i masażyk. W końcu kiedy oboje byli gotowi, udali się na rozprężalnie aby przygotować się odpowiednio do zdania odznaki. Na miejscu stopniowo się rozgrzali, zaczynając najpierw od stępa. Kilka okrążeń stępowali na dłuższej wodzy, gdzie klacz nie szalała i skupiała się odpowiednio na właścicielu. Dopiero po tym czasie weszła z właścicielem na elastyczny kontakt szybko go akceptując, a także zaangażowała swój zad w pracę i zaczęli zaraz wykonywać pierwsze figury. Najpierw wykręcili dwa koła o różnych wymiarach i wężyka, powtarzając również to na drugą stronę. Starała się jak najlepiej wyginać od jego wewnętrznych pomocy, a prowadzona i pilnowana przez zewnętrzne nie wypadała z ustawienia. Po powrocie pod ścianę i po wykonaniu ostatniej z figur, zrobili kilka przejść. Wtedy przeszli do kłusa, gdzie rozgrzewka wyglądała podobnie jak w stępie. Najpierw okrążenie czy dwa swobodnie, przekątne i wplątane w to figury w różnych formach. Nie zapomnieli o jak ważnych przejściach kłus - stęp - stój - stęp - kłus. Przećwiczyli kilkukrotnie drążki i koziołki które faktycznie nie sprawiały jej większych problemów, by ostatecznie przejść do galopu. Przejechali w nim dwa okrążenia, zmianieli kierunek i wykonali te same figury oraz przejścia jak w niższych chodach, a także zmiany nogi. Na koniec pokonali kilka przeszkód, by po tym wszystkim zwolnić do stępa i poczekać na swoją kolej.

Jakąś chwilę później ona nadeszła, więc po poprawie sprzętu przez właściciela powróciła do wcześniej wypracowanego ustawienia i po wejściu w kłus skierowała się na parkur. Okrążyli go w celu zapoznania się z ustawionymi tutaj przeszkodami, by skierować się pod budkę sędziowską. Wraz z pełną paradą zatrzymała się tam, zachowując nieruchomość z intensywnym mieleniem wędzidła. Po otrzymaniu kolejnych pomocy od Briana ruszyła aktywnym galopem z lewej nogi przed siebie, pchając się wyraźnie z zadu który mocno wchodził pod kłodę i działał jako motorek jej ruchu. Od razu skierowali się na pierwszą z przeszkód, która znajdowała się stosunkowo nie daleko. Podniosła nieco łeb ku górze, przyglądając się krótko okserowi numer jeden. Utrzymywała w dojeździe do przeszkody aktywne, aczkolwiek nie przesadzone tempo galopu. Pilnowana w korytarzu z pomocy dojechała do miejsca wybicia pod przeszkodę, które wypadało nieco dalej od przeszkody. Tam po sygnale od właściciela wyszła do skoku, składając od razu nogi pod siebie i mocno przyklejając je do ciała. Zanurkowała przy tym nosem w dół i przód, balansując ciałem w locie dla złapania lepszej równowagi. Wylądowała dość gładko i miękko za przeszkodą, galopując po lądowaniu dalej na lewą nogę. Pojechali w kierunku drugiej przeszkody, która była nieco oddalona od tej pierwszej, dodając w dystansie minimalnie w tempie. Wykręcili na stacjonatę z numerem drugim za szóstką, wyjeżdżając przy tym dość ciasno zakręt. Jednak klacz bez trudu poradziła sobie z tym, bo w końcu nie takie rzeczy już robiła w konkursach normalnych na arenie krajowej i międzynarodowej. Wyprostowała się do przeszkody i dojechała dość pewnie do miejsca wybicia, by tam po wyraźnym sygnale od jeźdźca wyjść do skoku. W locie nad przeszkodą wykonała baskil, by nieco twardo wylądować po drugiej stronie. Przez co pierwsze kroki za przeszkodą były nieco chaotyczne, Sens jednak szybko się ogarnęła i powróciła do tego co było przed skokiem. Dalej skierowali się na szereg 3ab, gdzie w odpowiednim miejscu po sygnale od właściciela zwolniła do kłusa i w nim właśnie pojechała dalej do szeregu. W ostatniej fazie zakrętu do przeszkód naprostowali się do członu 3a, by dojechać do miejsca wybicia które wypadało dalej do przeszkody i w nim wyjść ponownie do skoku. Zamiarem tego było bliższe wylądowanie za przeszkodą, by po pokonaniu tego pierwszego członu zmieścić się do członu 3b. Klacz po lądowaniu za okserem podniosła się do stacjonaty, by pokonać ją zaraz bez błędu. Całościowo szereg wyszedł im naprawdę nieźle i na czysto, a to w sumie najważniejsze. Po lądowaniu niemal od razu dostała pomoce do ponownego zagalopowania, co też uczyniła bez zawahania. Do kolejnej czwartej przeszkody mieli kawałek, a dodatkowo leżała ona po prostej od poprzedniego szeregu. Sens starała się wpisać w oczekiwania mężczyzny i galopowała aktywnie przed siebie, nie zapominając o pchaniu się z zadu i lekkich przy tym przodach. Skupiona w pełni na wykonywaniu zadań, a i przez to na właścicielu nie myślała nawet o jakimś wyłamaniu czy coś podobnego. Gładko i sprawnie dała się doprowadzić do oksera, który był kolejny na ich drodze do pokonania. Tam wraz z Briana sygnałem wyszła do skoku w wyznaczonym do tego miejscu, składając w locie nogi pod siebie i nurkując nosem w dół. Za balansowała ciałem w locie, by miękko zaraz wylądować na prawo za przeszkodą. Od razu kontynuowała też galop z tej nogi i skierowała się po łuku za szóstką na kolejny szereg 5ab. Kierowała się na wprost pierwszego członu, strzygąc uszami na właściciela i do przodu. Pewnie dojechała do członu 5a, by wyjść do skoku po sygnale od Briana i w locie wykonać poprawny baskil nad przeszkodą. Podczas lądowania od razu podniosła się do członu 5b, by i jego pokonać na czysto i bez problemu. Podczas lądowania za przeszkodą zmieniła nogę na lewą, by skierować się na przedostatnią szóstą przeszkodę. Naprostowali się do przeszkody odpowiednio wcześnie, by podjechać do miejsca wybicia i wyjść w nim ponownie do skoku. Klacz w locie bez zgrzytu podciągnęła nogi pod siebie i wyciągnęła się nad przeszkodą by pokonać ją na czysto. Po lądowaniu podjechali pod ścianę, by zakręcić za moment na przeszkodę numer siedem w sumie najtrudniejszą w całym parkurze. Wyjechali zdecydowanie bardziej obszerny zakręt do przeszkody, dodając jednocześnie nieco w tempie. Klacz faktycznie chętnie skorzystała z możliwości rozpędzenia się, jednak pozostawała pod kontrolą właściciela. Naprostowała się w końcu do przeszkody, obrzucając ją jednocześnie bacznym spojrzeniem. Nie bała się jej jednak ani nie miała wahań przed dojechaniem do niej, a w konsekwencji przed oddaniem skoku nad nią. Wykonała w locie baskil, by na czysto wylądować za przeszkodą po drugiej stronie. Pokierowali się od razu na prawo w kierunku linii mety, zostając jednocześnie w galopie na prawą nogę. Jechali blisko także ściany, by we właściwym miejscu zmienić kierunek. Przed przekątną zwolnili jeszcze do kłusa, by zmienić nogę właśnie w tym chodzie i ponownie zagalopować tym razem na lewo. Pozostali w tym chodzie jednak stosunkowo krótko, ponieważ po zjechaniu ponownie pod krótką ścianę zwolnili znowu do kłusa. W tym że chodzie zjechali pod długą ścianę, by w jej połowie zwolnić do stępa. Wtedy skierowali się w pobliże budki sędziowskiej, gdzie wraz z oddaniem wodzy przez Briana klacz zeszła głową w dół i przód żując wędzidło. Zachowała przy tym odpowiednią równowage, dlatego powrót do poprzedniego ustawienia nie był dla niej trudny. Po zakończeniu całego przejazdu zjechali z parkuru na rozprężalnie.

z.t
_________________


I will fight, I will love
...........I will fight for you


S E N S A T I O N E T • L O V E • M E
Zangersheide « Lover Boy x Sevaritza » 170cm

I still have a little space, for explosions, words of contrition
For this anxiety state »
Brian Donney

Despite the cuts despite the wounds
Somehow I'm pushing everything forward

»results » documents » gallery »

Somewhere, there is a formula for everything
Nothing is going to surprise me
best
» xxx » xxxx

Despite the reefs despite the rocks
Despite the hundred-meter waves

» ludź » koń




@edit by Delfin ♥ only for Sensationet
 
     
Carcassonne
Ujeżdżony
Podrywacz


Płeć: ogier
Wiek: 9 lat
Rasa: Koń trakeński
Wzrost: 175 cm
Właściciel: Seth Allen
Cena: £1200

Doświadczenie w skokach: 67
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 35
Doświadczenie z lonżowania: 27
Kondycja: 31
Szybkość: 32
Wysłany: 2019-02-03, 13:59   

Brąz

Próba skokowa była dla Carcassonne o wiele prostsza i przyjemniejsza, gdyż od początku stawiano na nim na skoki, choć poprzedni właściciel pchał się gdzie popadnie. Może słusznie, może błędnie. Najważniejszym było to, że jeśli już do czegoś Crack się nadawał, to do skoków. Było to widać zarówno po jego chęci do skoków, jak i kierowaniu, gdy więcej zachować Siwka było instynktownych.
Już idąc na parkur przeszedł swobodnie do kłusa, w odpowiednim miejscu wykonując paradę i czekając na kolejny sygnały, by ochoczo przejść do kłusa, kierując się zgodnie z kierunkiem wskazanym przez mężczyznę, czyli na drągi. Nastawił ochoczo uszy, spoglądając na owe drobne przeszkódki, unosząc instynktownie nogi, kiedy dostał odpowiednie pomoce, aby następnie wybić się nad niziutką kopertę. Nie wymagało to super umiejętności, po prostu lekko wyciągnął szyję, wybijając się z tyłu, aby płynnie i szybko pokonać przeszkodę, zaczynając galopować na kolejną przeszkodę. Spory łuk nie sprawił mu problemów z najazdem, ratował się z gorszych sytuacji. Przed samą przeszkodą wyprostował się zgodnie z łydkami mężczyzny, trochę instynktownie wybijając nad drobną przeszkodę, gdzie wyciągnął ciało, lądując płynnie na lewą nogę. Pogalopował dalej po łagodnym łuku, jadąc na trójkę, stacjonatę, przed którą lekko zastrzygł uszami i wybił się płynnie, uzyskując delikatny baskill, z łagodnym lądowaniem. Następnie galopował już na prawą nogę, chcąc odrobinę przyśpieszyć, co nie wpłynęło na jakość kolejnego skoku, przed którym skumulował siłę w zadzie i wybił się nad przeszkodę, idąc w dość wysokie wybicie, które było totalnie niepotrzebne.
Po wylądowaniu wykorzystał odrobinę swobody do galopu wokół parkuru, poszerzając ramy galopu, aby później zatrzymać się, odczekać aż Desmond się ukłoni i ze spuszczonym łbem wyjechać z parkuru. zt
_________________
    .............C a r c a s s o n n e
    ..........8 years old • Germany • jumping

    I just wanna do you right, cuz you deserve everything and more.
    I need you by my side, you the type I bring on tour.
    Let's fall asleep in L.A »
    .......... Seth Allen [ex. owner Alexander]
    Aim gonna fire shoot me right I'm gonna like the way you fight.
    ................[pms] 1
    This is how I roll, come on ladies it's time to go
    We hit to the bar,

    ....................baby don't be nervous » love
 
     
Maven
Ujeżdżony
Księżniczka


Płeć: klacz
Wiek: 5 lat
Rasa: Hanower
Właściciel: Jessica Wrens
Cena: £3888

Doświadczenie w skokach: 52
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 72
Doświadczenie z lonżowania: 26
Kondycja: 26
Szybkość: 26
Wysłany: 2019-02-03, 16:10   

BRĄZ

Rozgrzewka przeszła bez problemów, choć skoki bywały przesadzone i czasami przepełnione strachem, lecz zawsze się udawały i z każdego skoku na skok było coraz lepiej. Finalnie stępowała sobie, kiedy otrzymała pomoce od kobiety, w celu ruszenia stępem w stronę parkuru. Przeszkody obejrzała z ciekawością, nastawiając w ich kierunku uszy, aby finalnie ruszyć na linię, gdzie wykonała bez problemu półparadę, czekając aż kobieta się ukłoni. Ruszenie kłusem było dla niej nowością, zwykle znajdując się pośród przeszkód galopowała, nie był to jednak problem. Aktywnym tempem kłusa, skupiona i podstawiona na zadzie skierowała się na drągi, unosząc wysoko i zgodnie z sygnałami kobiety nogi, by pokonać z lekkim zapasem małą przeszkodę, po której od razu przeszła do galopu. W galopie na prawo nogę najechała łukiem na kolejną przeszkodę, przed którą zastrzygła uszami, chcąc się wycofać, zaraz jednak kobieta dodała jej pomoce, które zmobilizowały ją do lekkiego przyśpieszenia i pokonania przeszkody z lekkim strachem. Mimo to nie zwaliła, wręcz przeciwnie, miała duuży zapas spowodowany lekkim strachem.
Była koniem dość bojaźliwym, a nie miała zbyt dużo doczenienia z tak liczną liczbą koni wokół, nawet, jeśli na samym parkurze była sama. Do tego nie znała Aurelie dobrze, prawie wcale, a to też sprawiało drobny stres.
Łuk na trzecią stacjonatę nie był problemem, zaś klacz była ewidentnie kłębkiem nerwów, opierała się jednak na pomocach kobiety, aby finalnie wybić się z zadu na przeszkodę, wyciągając się nad przeszkodą, by wylądować dość łagodnie, kierując się na ostatnią przeszkodę. Przed nią już odważniej zebrała siłę w zadzie, unosząc się wpierw z przodów, potem odbijając tyłami i pokonując przeszkodę bez problemu, by pogalopować wzdłuż ścian parkuru. Przybrała dość szybkiego tempa, uciekając w bok od jednej z reklam, kobieta zaraz ją jednak uspokoiła i po ukłonie wjechały z parkuru. zt
_________________


•••••••

M A V E N ♥ O F ♥ T H E ♥ H E A V E N

When all the roads you took came back to me
So I’m following the map that leads to you
o w n e r • Jessie ♥

I miss the taste of a sweeter life, I miss the conversation
I was there for you , in your darkest nights
l i k e • Jess ♥ Oliver

You drive slow, you make me feel so crazy
I don’t wanna know, your name, you look amazing
s t a l l i o n • him ♥ xxx

passport • gallery • results
21.01.2020 - werkowanie


 
     
Augustus
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 19 lat
Wzrost: 180 cm
Zawód: florysta, student farmacji
Partner: will wonders ever cease? - Adele

Ostatni trening: teren z Dirty Vibe
Podopieczny: Dirty Vibe
Pieniądze: £1447

Punkty doświadczenia: 51
Skoki: 33
Ujeżdżenie: 4
Cross: 2
Obycie z koniem: 12


Wysłany: 2019-05-12, 23:33   

s r e b r o


Contendro Boy, jak i same skoki, wydawały się być mniejszym wyzwaniem dla Augustusa. Słyszał, że ogier miał wielkie serce do skoków, co dawało im dobre perspektywy na przejazd. Przede wszystkim ta dyscyplina wymagała od pary przykładania uwagi do kompletnie innych wartości niż ujeżdżenie, o które osiemnastolatek starał się zadbać w trakcie rozgrzewki. Jednocześnie chciał oszczędzać siły holsztyna, który miał wykazać się na samym egzaminie. Dlatego rozprężenie było krótkie, ale dość intensywne, dzięki czemu mieli być dobrze przygotowani na wszystko.

Usłyszawszy swoje nazwisko z głośników, poprosił Kontenera o kłus, w którym wjechał na parkur. Zatrzymał siwka przy budce sędziów, którym ukłonił się wdzięcznie, a następnie poprosił o zagalopowanie, by w tym chodzie rozejrzeć się nieco po samym parkurze. Chciał także, aby ogier mógł się nieco zapoznać z przeszkodami, których co prawda i tak nie było wyjątkowo dużo. Następnie zablokował miednicę, aby zwolnić do kłusa, w którym to wjechał między celowniki, wprost na cavaletti. Przeszedłszy w półsiad, oddał nieco wodzy i najechał na koziołki, łydkami upominając ogiera o wyższe unoszenie nóg, aby przypadkiem nie stuknął nimi w drąg, za którymi czekała na nich stosunkowo niska koperta. Pomógł Boy'owi w ocenieniu optymalnego miejsca odbicia, które podkreślił dodaniem łydki, samemu zabierając się z nim do lotu – starał się nie wyjść ani przed skok ani zaspać moment odbicia, zwinnie zabierając się z siodła. Skok nie wymagał wkładania dużo siły, ale Augustus skupił się bardziej na tym, aby swoim ustawieniem zasugerować ruszenie galopem po wylądowaniu. W tym celu obciążył mocniej prawe strzemię i przesunął jedną łydkę za popręg, w tym wypadku lewą – zewnętrzną, wzrokiem namierzając następną przeszkodę.
Utrzymał ogiera w mocnym tempie i obszernym łukiem wyruszył w stronę stacjonaty tak, aby parę metrów przed nią zdążyć wyprostować skoczka. Obciążył równo oba strzemiona, aby w następnej sekundzie dociśnięciem łydek wyznaczyć miejsce, w którym powinien się odbić. Sam podniósł się z siodła i pozostał w półsiadzie, zachowując przy tym równowagę, aby w ostatniej fazie lotu zasugerować wylądowanie na lewo poprzez obciążenie tejże strony.
Najazd na trzecią przeszkodę był trudniejszy, ale nie były to przecież żadne zawody, dodatkowo Augustus nie znał za dobrze swojego wierzchowca i postawił bardziej na bezpieczeństwo, a nie szybkość. Dlatego też najazd na przeszkodę wybrał pod nieco większym zakrętem, w którym mocno podparł wewnętrzną, lewą łydką Contendro, przejeżdżając obok linii startu i najeżdżając na kolejną stacjonatę o tej samej wysokości co poprzednia. Nie pozwał mu też zanadto się rozpędzać, musząc się bardziej skupić na prawidłowym wyjechaniu łuku i naprostowaniu przed przeszkodą, przed którą nieco przytrzymał ogiera, aby w następnej kolejności posłać go do skoki łydką, w trakcie którego przesunął dłonie wzdłuż grzebienia jego grzywy, elastycznie oddając wodze. Obciążywszy prawe strzemię, znowu zdecydował się na łatwiejszą opcję dojazdu do czwórki, nie pchając się między szereg a jedynkę, a przejeżdżając za cavaletti, gdzie z kolei mógł pozwolić na trochę szaleństwa. Popuścił nieco siwkowi, sugerując mu przyspieszenie w galopie, aby nieco nadrobić stracony czas, bowiem i tak do oksera czekało ich jeszcze parę metrów. Wraz ze zbliżaniem się do niego, wykonał parę półparad i przysiadł mocniej w siodło, musząc bardziej skupić się nad szerszą przeszkodą. Utrzymując go w mocnym tempie, poprzez łydkę poprosił o odbicie się w odpowiednim według siebie miejscu i zabrał się z nim do lotu, zabierając tyłek z siodła i ruszając nadgarstkami do przodu. Tutaj znowu poprosił o wylądowanie na prawo, w myślach już planując dojście do piątki, która w rzeczywistości była dokładnie tą samą stacjonatą, co przejechana już dwójka.
Znowu pozwolił im na chwilę beztroski i przyspieszenie, kierując się za trójką i zyskując w ten sposób prosty do wyjechania zakręt. Parę metrów przed stacjonatą wyprostował ogiera i stanowczą łydką zachęcił do oddania skoku, składając się z nim już odruchowo. W półsiadzie wrócił na ziemię na lewo i miękko wrócił w siodło, żeby następnie stawić czoło kolejnemu wyzwaniu. Szereg był dość trudny, dlatego jeszcze w trakcie najeżdżania na niego wykonał parę półparad, chcąc skupić na sobie ogiera w zupełności. Łuk był dość prosty do wyjechania, więc myślami zaraz odbiegł do dwóch przeszkód. Zamknął ogiera w pomocach, łydki mocno doklejając do jego boków i trzymając na miękkim kontakcie, aby uniknąć jakiegoś spływania czy odmawiania skoku, znowu samemu wybierając miejsce odbicia. Nie wątpił w umiejętności i doświadczenie Contendro, ale chciał zyskać pewność, że przejazd skończy się domyślnie, bo był dla niego dość ważny. Wraz z oderwaniem się od ziemi, Augustus poderwał się z siodła, odciążając grzbiet konia, któremu jednocześnie oddał tyle wodzy, ile potrzebował i żeby przypadkiem nie pociągnąć go za pysk boleśnie. W trakcie lądowania nie przykładał wielkiej uwagi do nogi prowadzącej, bo zaraz czekał ich kolejny skok, tym razem przez szeroki okser oddalony o jedną foule. Teraz chłopak użył mocniejszych, bardziej wyrazistych pomocy do skoku, w trakcie którego starał się mu nie przeszkodzić i podążyć za jego ruchem, jedynie sugerując lewą nogę do lądowania. Po udanym skoku poklepał go po łopatce i popędził do szybszego galopu, w którym przejechał obok trójki i wjechał na metę. Już za nią stopniowo zaczął zwalniać konia do kłusa, którym podjechał budki sędziów. Wykonał pełną paradę i napiął krzyż, aby zatrzymać Contendro w miejscu. Wykonał głęboki ukłon w stronę sędziów, po czym wypchnął siwego do stępa, którym zjechał z parkuru na rozprężalnię, oddawszy mu wodzę i pochylając się w siodle, aby wyklepać go za udany przejazd. Tym razem sam zajął się rozprężaniem ogiera, którego potem rozsiodłał i odstawił do boksu po tym, jak schłodził jego nogi i brzuch i nafaszerował go smakołykami w geście podziękowania.
/zt
_________________
    ___i_ • • • • • • • • • • • • • • • • •
    __

    so have you got the guts? been wondering if your heart's still open
    g if your heart's still openand if so i wanna know what time it shuts.
    g if your heart's still openand if so i wan:: rozalia ::
    ____simmer down and pucker u p, i'm sorry to interrupt
    it's just i'm constantly on the cusp of trying to kiss you :: adele ::
    i don't know if you feel the same as i do but we could be together...
    ___________________________________if you wanted to
do i wanna know if this feeling flows both ways?____________________
sad to see you go, was sorta hoping that you'd stay :: karta postaci :: ______
baby, we both know that
the nights were mainly made for saying
that you can't say tomorrow day

© adele ♥
 
 
     
Contendro Boy
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: sześć
Rasa: koń holsztyński

Ostatni trening: Odznaka - próba skokowa [Yukio, 25.02]
Właściciel: Mia
Cena: £3400

Doświadczenie w skokach: 160
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 33
Doświadczenie z lonżowania: 28
Kondycja: 91
Szybkość: 100
Klasa startów: Skoki: C

Wysłany: 2019-05-13, 07:44   

SREBRNA ODZNAKA JEŹDZIECKA
Chociaż od pewnego czasu Contendro ruszany był dość regularny, na prośbę nowej właścicielki, każde kolejne wyjście do stajni, zwłaszcza umotywowane konkretniejszą pracą, niewiarygodnie go cieszyło - stąd też zdawał się bardzo ożywiony, gdy pod jego boksem stawił się luzak celem zabrania go w stronę parkuru, gdzie wkrótce załadował się na niego Gus. Nie znał tego jeźdźca, ale jako coraz dojrzalszy i przede wszystkim dobrze wyszkolony koń, nawet na rozprężeniu pokazał klasę: choć zachowywał charakterystyczną dla siebie elektryczność i wzmożoną czujność, niezmiennie pozostawał w ryzach, być może dlatego, że wcześniej zadbano o to, aby przed samym dniem egzaminu miał zapewnioną odpowiednią dawkę ruchu.

Spokojnie stępował po rozprężalni, spodziewając się, że w zasadzie koniec pracy na dziś - skoczywszy kilka niższych przeszkód w ramach rozgrzewki, przyjął, że na tym zakończy się ich współpraca, kalkując schemat z ostatnich swoich treningów gdzie po krótkiej przerwie nie ruszano go zbyt ambitnie. Mimo to, poproszony o kłus zareagował natychmiast, wprowadzony na parkur ożywiając się znacznie, żywo strzygąc uszami i rozglądając się pośród przeszkód. Także podczas galopu wydawał się nimi mocno zaabsorbowany, łypiąc na nie z zaciekawieniem, choć upomniany delikatnym sygnałem natychmiast powracając uwagą do swojego jeźdźca; nieco niechętnie, aczkolwiek posłusznie zwolnił do kłusa, nie tracąc na wigorze, zwłaszcza, że wkrótce wyrosły przed nim pierwsze drągi. Mocno i wyraźnie podnosił nogi do góry, prezentując książkową równowagę i rozluźnienie, również wtedy, gdy zbliżyli się do koperty z której pokonaniem nie miał najmniejszego problemu - w zasugerowanym przez jeźdźca miejscu mocno odbil się od ziemi, wykonując dość ekonomiczny, aczkolwiek w pełni poprawny skok, zostawiając po sobie ekonomiczny zapas. Zgodnie z sugestią, pokonywanie dystansu po przeszkodzie kontynuował galopem, przy okazji pozwalając sobie nieznacznie unieść łeb celem wypatrzenia kolejnej z przeszkód, wyraźnie podekscytowany. Mimo, że coraz bardziej nakręcał się na myśl o skokach, nerwy nie wzięły nad nim góry: w równowadze pozwolił poprowadzić się po szerokim łuku do kolejnej przeszkody, w dystansie galopując aktywnie, ale nie próbując nadto przyspieszać wbrew woli jeźdźca. Już na wprost samej stacjonaty trochę mocniej zaznaczył galop pod górę, mocno galopując w jej kierunku, ale nie sprzeciwiając się inicjatywie chłopaka i odbijając się w według niego optymalnym miejscu, w ten skok wkładając dużo więcej siły niż poprzedni. Wyraźnie podkurczając pod siebie nogi, pociągnął szyję do przodu dla lepszego zachowania równowagi, bez kłopotu lądując po niewysokim skoku. Choć bez kłopotu mogliby pokusić się o ścięcie zakrętu, Augustus prawidłowo zrobił decydując się poprowadzić siwego po większym rysunku, unikając w ten sposób jeszcze większego podjudzenia go - mimo aktywnego tempa, siwek miał w dystansie chwilę na to, aby się odrobinę uspokoić, jeszcze mocno podekscytowany poprzednim skokiem. Nietrudno więc domyślić się, że chętnie przyjął możliwość dodania, nie rzucając się do dzikiego, niekontrolowanego galopu, a jedynie mocno rozciągając swoje kroki, kryjąc przez to dużo więcej terenu, a jednocześnie nie nabierając dużo niepotrzebnej prędkości przed kolejną przeszkodą, w kierunku której postawił uszy, gdy tylko został wyprostowany do zakrętu. Skłonienie go do skrócenia wykroku wymagało większej stanowczości w półparadach, ale to wystarczyło, by przywrócić go do porządku i uzyskać galop, z którego dało się już bez trudu odnaleźć właściwy dystans do oksera. Przysiadł lekko na zadzie, odbijając się od podłoża i przednimi nogami bez kłopotu sięgając daleko za drugi drąg, bez większego trudu radząc sobie z szerokością przeszkody, prezentując przy tym dobrą technikę. Znów w dystansie galopował obszernie i aktywnie, ale pod kontrolą, wysoko niosąc łeb i wyglądając kolejnego wyzwania, które mógłby postawić przed nim Gus. Póki co parkur nie był dla Contendro wymagający, stąd też zdawał się nie tylko mieć dużo energii, ale pozostawać w pełnej koncentracji, spodziewając się, że wszystko jest tylko przedsmakiem trochę trudniejszych przeszkód. Stąd też bez kłopotu przyszedł mu lot na już wcześniej pokonywaną piątką, nad którą zostawił pokaźny zapas, wesoło wyrzucając zad wysoko w powietrze zupełnie tak, jakby skakali już naprawdę konkretne wysokości. Niestety, nie miał na co liczyć - aktywnie galopując w zakręcie, rozglądał się uważnie, czujnie wyczekując kolejnego polecenia ze strony swojego jeźdźca, choć samemu wychodząc z inicjatywą mocniejszego tempa czysto ze względu na własną wygodę, jako że w takim galopie łatwiej było mu utrzymać równowagę i jednocześnie pozostać na tyle elastycznym, aby umożliwić chłopakowi skracanie lub dodawanie. Półparady nie zwolniły go zbyt mocno; dopóty nie otrzymał wyraźnego sygnału do zwolnienia, galopował dość mocno, zwłaszcza, że widok nie jednej, a dwóch kolejnych przeszkód budził w nim dużą radość. Nie wpłynęło to jednak na czas i jakość jego reakcji - przytrzymany, choć przygryzł wędzidło, posłusznie skrócił wykrok, mocno wchodząc zadnimi nogami pod kłodę i tym samym galopując z jeszcze większą siłą, mocno pod górkę. Mimo, że miał wiele własnych pomysłów na pokonanie trasy i najchętniej zapewne spróbowałby przeszkody potraktować jak skoki-wyskoki, zapewne z mało imponującymi efektami, choć niecierpliwie, to grzecznie oczekiwał sygnału do odbicia, po kilku skokach wiedząc już dobrze, że to nie był czas na samowolkę. Odbił się więc dokładnie tam, gdzie został o to poproszony, szybko zabierając się do lotu i składając podwozie, już w locie wbijając wzrok w kolejną przeszkodę. Gdyby nie został ówcześnie dopilnowany, bez dwóch zdań ruszyłby na nią tuż po lądowaniu, ale przypilnowany i właściwie przytrzymany, pozwolił Augustusowi podjąć decyzję i do skoku zabrał się dopiero wtedy, gdy chłopak to zasugerował, dużo siły i energii wkładając w ten lot. Mocno ciągnąc nos przed siebie, bez większych trudności radząc sobie z bezbłędnym pokonaniem przeszkody, zwyczajowo ciągnąc skok tak długo, jak było to możliwe. Z dużą dozą radości przyspieszył, nie wiedząc, że to już koniec i po przekroczeniu linii mety wydając się być mocno niepocieszony na wieść o zwolnieniu, przez moment oponując, ale w ostateczności przechodząc kolejno do kłusa, stępa i stój, dopiero teraz zaczynając odczuwać zmęczenie, wcześniej stłumione ilością adrenaliny.
Już bez większych emocji zjechał stępem z parkuru, oddychając głęboko, choć nadal sprawiając wrażenie wcale nie tak zmęczonego. Po rozprężeniu, chętnie udał się do własnego boksu, z jeszcze większym zadowoleniem przyjmując pochwały i przysmaki, dobrze zapamiętując Augustusa.
/zt
_________________

CONTENDRO BOY a refined athlete of outstanding quality
ambitious, talented, well-trained, a true fighter around courses




high level of training. placed 1.25 m, a scopey showjumper ready
for 1.40 m and more, eye-catching and always keen to please

passport | gallery | cashmoaker & cornet d'amour

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 9