To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Pub "Na strychu"

Lorien Wayford - 2016-11-21, 02:00

- Mam taką nadzieję.- zakończyła ten temat pozwalając na to aby miał szansę rozwinąć się dalej w innych okolicznościach lub przy innej okazji. W każdym razie nie zamierzała stracić kontaktu z mężczyzną, to spotkanie było zbyt interesujące i przyjemne, aby tak po prostu puścić je w niepamięć.
- Mogłabym z Tobą podyskutować na ten temat, ale nie wiem czy w moim stanie, mam jakiekolwiek szanse.- podniosła szklankę z whisky do góry, dając jasno do zrozumienia mężczyźnie, że jest lekko, a nawet bardzo wstawiona. Wciąż jednak była świadoma każdego z wypowiadanych słów, język też nie plątał jej się jakoś przesadnie.
- To może zajmij się czymś? Hmm?- zapewne zaskoczyła go też swoim kolejnym gestem, ale celowo podsunęła dłoń do jego rąk, zaczynając opuszkiem palca wodzić po kostkach jego dłoni. Miała w tym swój mały cel, chciała choć trochę zrelaksować mężczyznę i pomóc mu skupić się na czymkolwiek. Sama nie miała z tego nic, traktowała to jako niewinną zabawę i zajęcie na najbliższe kilka minut.
- Jesteś Brytyjczykiem, mam rację?

Gerard Wayford - 2016-11-30, 00:52

- Istnieje szansa, że nawet gdyby Ci nie wyszło, to bym tego nie zapamiętał - odpowiedział z rozbawieniem, sugerując, że miał dokładnie ten sam problem co ona; niby nie było z czego się tutaj śmiać, ale w tym stanie było mu szczerze wszystko jedno, czy już przekroczył granicę pijaństwa czy jeszcze nie.
Utkwił wzrok w drobnych, zadbanych dłoniach Lorien, którymi przykryła jego własne, w dużej mierze pokryte tatuażami. Jednocześnie przestał stukać palcami o blat, chwilowo po prostu się poddając. Nie pozostał jednak bierny zbyt długo, bo zaraz pozwolił sobie na to by ująć dłoń blondynki i zacząć ją ni to masować, ni to się nią bawić, nie mając w tym jednak żadnych intencji. - Zgadza się - potwierdził, jeszcze przez chwilę zajmując się jej dłonią w całkiem leniwy i niespieszny sposób, aż wreszcie znowu podniósł wzrok na twarz kobiety, starając się odgadnąć co chodziło jej teraz po głowie.

Lorien Wayford - 2016-11-30, 01:08

- Brzmi pocieszająco.- odwzajemniła uśmiech, spoglądając na nie dopitą do końca szklankę wciąż wypełnioną złocistym trunkiem. Nie pokusiła się jednak o kontynuację procederu upajania się alkoholem, stanowczo za dużo procentów buzowało w jej krwi w tym momencie. Wprawiając zarówno w stan przyjemnego otumanienia, lekkości ducha i braku poczucia czasu. Rzeczywistość jakby zwolniła, a wzrok zielonookiej spoczął na dłoniach Gerarda, które teraz bawiły się jej własnymi. Przyglądała się temu wyraźnie zafascynowana, płynąca przyjemność z tego krótkiego masażu wzbierała co raz bardziej, rozpraszając blondynkę nad wyraz skutecznie.
Kierowana impulsem pochyliła się nad uchem Gerarda, na sam początek podpierając się drugą wolną dłonią o jego kolano. Ciepłym, lepkim i przepełnionym procentami głosem szepnęła. - Nie wiem gdzie i po co, ale chodźmy stąd.- nie czekając na odpowiedź odsunęła się od niego, podnosząc chwiejnie do pozycji pionowej. Zgramoliła się ze stołka wciąż w dobrym stylu, zaczynając zapinać kurtkę której do tej pory nie zdjęła.
Spojrzała w oczy Wayfordowi oczekując jakiejś reakcji bądź działania.

Gerard Wayford - 2016-11-30, 01:42

"Nie wiem gdzie i po co" doskonale oddawało stan Gerarda, bo wraz z zaistnieniem takiej propozycji, nie przyszło mu do głowy nic konkretnego. Lorien nie musiała go jednak namawiać, bo wstał z miejsca chwilę po niej, ignorując chwilowe zawroty głowy. Wyszedł z blondynką przed pub, gdzie po zderzeniu z niby orzeźwiającym, chłodnym powietrzem poczuł się jeszcze bardziej wcięty, co jednak nie odebrało mu animuszu. Wskazał kierunek, choć jeszcze nie obrał konkretnego celu, po czym udał się w tamtą stronę z Lorien, pozwalając sobie ją na objęcie w pasie. Takie wiesz, przyjacielsko-pijackie, przez które pewnie oboje szli slalomem :lol2: . /zt
Lorien Wayford - 2016-11-30, 01:52

W towarzystwie Gerarda opuściła lokal, cudem nie zabijając się na klatce schodowej, która okazała się być przeszkodą prawie nie do pokonania. Z większą lub mniejszą pomocą barierki dotarła na dół, przed pubem mocniej opatulając się kurtką.
Pomimo wypitego alkoholu czuła jak mroźne powietrze oplata jej ciało, choć tak naprawdę nie było to tylko powietrze ale i solidny uścisk mężczyzny. W jego towarzystwie, poruszając się po linii bardziej lub mniej krzywej. W każdym razie od krawężnika do krawężnika. :lol2:
/zt

Leon - 2016-12-23, 21:55

Nadya napisał/a:
[...]


Podobno picie do lustra oznaczało że już się ma problem, a w samotności? To chyba nie jest jeszcze oznaka problemu, ale kto to tam wie. On lubił pić ale robił to raz na jakiś czas, a nie codziennie i w ogóle. W sumie w dzisiejszych czasach wszystko było złe, nie było lepszych i gorszych używek. Takie straszne rzeczy, że wrzucił ją do wody. Mógł ją zgwałcić, pociąć czy zabić. Wtedy mogłaby mówić że to było złe i chcieć go zabić, a nie za takie gówno. Przewrócił oczami tylko na jej zachowanie, rozwalając się jeszcze bardziej na swojej kanapie.
-Widać los tak chciał. - odparł na jej słowa, uśmiechając się sam do siebie. Może to przeznaczenie? Gdyby miał się wszystkim przejmować pewnie by osiwiał, dlatego nie przejmował się specjalnie jej zachowaniem.
-Od dawna tu jesteś? - nie pamiętał czy już kiedyś o to pytał czy nie. Jednak skoro byli na siebie skazani, to może warto by było jednak coś do siebie mówić. Po wypiciu swojej części zamówił kolejną, co nie było niczym dziwnym.

Nadya - 2016-12-24, 12:45

Ona też nie codziennie piła, przynajmniej nie na umór, ale bez jednego kieliszka wina wieczorem, lub porcji whiskey świat byłby w jej mniemaniu o wiele bardziej przygnębiający. To prawda, mógł jej zrobić coś gorszego, ale w efekcie cały jej makijaż spłynął i miała mokre bryczesy, a to mimo wszystko całkiem niezły powód, żeby popełnić morderstwo. Ludzie popełniali różne odrażające czyny z wielu powodów jeszcze mniej istotnych niż wrzucenie do wody.
- Wierzysz w takie rzeczy? - spytała, nie wyrażając swojej opinii w tym temacie była jednak osoba, która dość mocno stąpa po ziemi, być może więc nie wierzyła, że los miał cokolwiek wspólnego z ich spotkaniem. Uniosła swój kieliszek i upiła część przezroczystej zawartości. Wiedziała dobrze, że wódkę się pije naraz, tak powinno być, ale jeżeli zacznie pić setkę za setką w krótkich odstępach czasu to niedługo może się znaleźć pod stołem.
To nie tak całkiem, że byli na siebie skazani: każde z nich mogło wyjść w każdej chwili, nikt tu nikogo nie trzymał.
- Marnuję się tu już jakiś czas. Chyba coś koło roku, albo dłużej. - odpowiedziała enigmatycznym tonem, z którego trudno byłoby wywnioskować czy mówi poważnie, czy żartuje. Oczywiście zakładała, że Leonowi chodzi o pobyt w Eastbourne a nie o ten bar, bo przecież sam był świadkiem jej wejścia.

Diego Montana - 2016-12-26, 18:07

Oj tam od razu żeby chodził po ścianach, może ci się tylko wydaje? Zawsze się znajdzie jakieś zajęcie czy to w stajni np, czy spotkasz się na mieście. Pieniądze w jego życiu nie były takie ważne, ale nie mógł narzekać na biedę - nigdy. Mógł tylko wpuścić ich w maliny udając że robi co chcą, a tak naprawdę iść własną drogą. Ile ludzi właśnie tak robiło? On posiadał obecnie trzy konie, a każdemu musiał poświęcić czas. Czasem bywało to trudne, ale nie wyobrażał sobie życia bez nich. Były nieco łajzowate i w ogóle, ale za to je kochał <3 Dziesiątki jak nie setki. Pewnie nie będzie zadowolony z obecności obcego i w ogóle z tego, że będą capić alkoholem na kilometr.
-Do mnie nie bardzo, ale może ugościmy się u ciebie? - mogli by do niego iść, ale no nie bardzo było jak. Można spotkać się teraz u Briana, a kolejnym razem u Diego np. Mogą zahaczyć po drodze o sklep, to kupią sobie nowy alkohol. Diego dopił swoją zawartość i również zapłacił, czekając na decyzję przyjaciela.

Brian - 2016-12-30, 12:36

- Jasne, jak dla mnie jak najbardziej możemy. - odpowiedział z lekkim uśmiechem, chociaż tylko przez chwile pomyślał, że pewnie zostawił w domu mały bałagan. Nie był szczególnie dobry w sprzątaniu, ani się do tego nie rwał, ale jego dom jeszcze brudem nie zarósł. Ponieważ on już skończył pić swój trunek i za niego zapłacił, resztę zostawiając jako napiwek dla barmana upewnił się, że ma przy sobie papierosy, po czym ubrał kurtkę i poczekał na przyjaciela. Później zapewne opuścili pub "Na strychu", kierując się w stronę jego domu, a pewnie wcześniej monopolowego.

zt

Jonah Wrens - 2017-01-08, 00:14

Wysiadając z taksówki, rozejrzałem się jeszcze po dworze szukając wśród obecnych tutaj ludzi jakichś znajomych twarzy. Z niejaką ulgą przyjąłem to, że nikogo tutaj nie ma. W końcu zamierzałem się po prostu napić i wyjść. Zbierałem myśli, poniekąd z niektórymi staczając bój. Wchodząc po schodach, wkrótce pociągnąłem za klamkę, a muzyka wręcz buchnęła z pomieszczenia. Znikając w lokalu, zostawiłem w szatni kurtkę i udałem się w stronę baru - tradycyjnie zamówiłem whisky i już z pierwszą szklanką przeczesałem spojrzeniem cały parkiet. Nie interesowały mnie jednak dzisiaj jakieś pseudo tańce napitych kobiet, po prostu musiałem wiedzieć co się dzieje. Dopiero po ogarnięciu całej tej sytuacji, odwróciłem się tyłem do parkietu i zająłem się alkoholem. Powoli go sącząc, a uciekając częściej do myśli. Oparłem jedną dłoń na nodze, gdzie rozciągał się czysto morowy wzór spodni. Co w połączeniu z czarną bluzą nie tworzyło za specjalnie imprezowego wyglądu.
Marcus Roller - 2017-01-08, 20:02

Marcus przyszedł tu na nogach, nie miał daleko a spacer dobrze mu zrobił. Marcus w sumie od przyjazdy wędrował głównie między domem, a stajnią. Postanowił dziś pójść do pubu dla rozrywki po prostu, raczej nie planował schlać się w trupa. Szybko wszedł po schodach, by otworzyć drzwi i znaleźć się zaraz w środku lokalu. Obowiązkowo zahaczył o szatnię, biorąc ze sobą tylko najważniejsze rzeczy. Wszedł krótko po Jonahu, którego nie poznał w pierwszych sekundach. Dopiero kiedy zbliżył się do baru i przepchał przez tłu, dostrzegł w nim postać którą znał. Choć może bardziej trafnym określeniem by było pamiętał, jednak chłopak nie od razu miał okazję go dostrzec albo przynajmniej poznać. Wziął swój zamówiony trunek i skierował się w pobliże chłopaka, by posadzić zadek na stołu obok jego. Teraz nie mal był już pewny że to jego dobry kumpel z lat młodzieńczych.
-Cześć. - odparł. Był ciekawy czy go pamięta i czy w ogóle go pozna, pewnie się niebawem okaże.

Jonah Wrens - 2017-01-08, 23:19

Oderwany od rzeczywistości nawet nie słyszałem słów w piosenkach, które zlewały się w jeden łomot. Mocno coś rozważałem, co było widać po utkwionym w szklance spojrzeniu. Jakby machinalnie unosiłem szklankę, aby napić się whisky, po czym obracałem szkło w dłoniach, opartych na blacie baru. Kątem oka zauważyłem, że ktoś zajął hoker obok mnie, jednak to olałem. Wolałem utonąć w myślach, które zbyt szybko mi umknęły w momencie gdy ów nieznajomy się odezwał. Przeniosłem spojrzenie na Marcusa, mierząc go spojrzeniem. Może i kogoś mi przypominał, może coś w lgłowie się plątało ale była to zbyt niepewna myśl. Ciężko żebym ot tak odgadnął jak ktoś wygląda po tylu latach..zresztą tyle osób przewijało się w piłce, że z trudem musiałbym wymieniać ich wszystkich bez ominięcia kogoś.
-Znamy się?
Odezwałem się w końcu i chwyciłem pewniej szklankę, by przechylić ją tylko by wzburzyć alkohol. Przypatrywałem się temu przez chwilę, by zaraz wrócić spojrzeniem do nieznajomego.

Marcus Roller - 2017-01-12, 13:40

Marcus też jakoś specjalnie nie słuchał tego co grali, skupiał się obecnie na innych rzecz bardziej mu odpowiadających. Zauważył dość szybko że Jo spostrzegł go i się zainteresował nim, a to przynajmniej stosunkowo dobrze rokowało. Mógł go zawsze olać uznając że go z kimś pomylił, jednak Marcus był pewny że tak właśnie nie było.
-Tyle czas minęło, więc nie dziwie się że mnie nie pamiętasz. - odparł. Nieznajomy jak to dziwnie brzmi, no dobra może nie znali się wieki ale jakoś dobrymi kumplami z dawnych lat jeszcze można by ich nazwać.
-Marcus, mieliśmy okazje się poznać parę lat temu jak grałem u ciebie w drużynie w Portugalii. - parę lat temu to było, ale chyba - może go pamiętał. Czarnoskóry o nim na pewno nie zapomniał, albo przynajmniej nie tak łatwo i szybko. Jednak pewne sprawy się pokomplikowały, a on musiał wrócić do Francji do domu i porzucić grę w klubie Jo.

Jonah Wrens - 2017-01-14, 01:41

Ponownie spojrzałem się na Marcusa, doszukując się w nim czegoś znajomego. Może i go kojarzyłem, ale nie mogłem połączyć faktów, które skleiło jego imię i fakt grania w piłkę. Od razu mogłem odkurzyć określony okres mojego życia, a nie dłubać we wszystkich latach. I faktycznie znalazłem go w pamięci, kiedy razem trenowaliśmy i widywaliśmy się też poza boiskiem.
-No proszę i spotykam Ciebie tu, w Anglii.
Uśmiechnąłem się pod nosem, tym samym zdradzając, że połączyłem fakty i rozpoznałem go. Chociaż faktycznie obaj mocno się zmieniliśmy od tamtego czasu. Jednak pewne charakterystyczne cechy towarzyszą nam przez całe życie.
-Co tutaj robisz? Grasz jeszcze?
Od razu spytałem, nie wiedząc co się z nim działo gdy opuścił Portugalię.

Marcus Roller - 2017-01-17, 20:17

No tak taki zdziw się teraz nastąpił :lol2: Wcale mu się nie dziwił, bo sam poniekąd nadal był w szoku i to ogromnym. Jaki świat dosłownie i w przenośni jest mały, bo spotkali się po tylu latach i nadal wszystko pamiętali albo większą część. Marcus dobrze wspominał tamten okres swojego życia i był naprawdę z tego dumny, ale wszystko co dobre kiedyś się kończy. Tak nie inaczej było i w tym przypadku, bo w końcu jego karierę szlak trafił.
-Świat jest mały nie? - odparł uśmiechając się do Jonaha. Upił szczęść swojego drinka, by powrócić ponownie wzrokiem na chłopaka. Z wyglądu się bardzo zmienili? Chyba nie albo nie na tyle bardzo, bo by się nie rozpoznali w miarę szybko.
-Żyje i mieszkam. Od powrotu do Francji już nigdy nie grałem, a ty? - pytał i o to co tu robił i to czy nadal grał. Wiele lat minęło, więc musieli nadrobić stracony czas.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group