To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Parcour - Parkur piaszczysty

Iron Soldier - 2015-07-13, 14:37

Iron spisywał się wyśmienicie, a Jonah to doceniał. To jeszcze lepiej wpłynęło na samopoczucie wierzchowca. Jo wcale nie musiał go teraz głośno chwalić czy głaskać; Żelazny czuł aprobatę, kiedy potrzeba. Aprobata ta spływała z pomocy dawanych ogierowi przez jeźdźca. Była doskonale prze ogiera wyczuwana, wraz z całą paletą innych ciepłych emocji. Poza tym, Portugalczyk świetnie już zdążył poznać się na swoim wierzchowcu i sygnały przez niego dawane były bezbłędne, znajdowały idealne zastosowanie w sytuacji. Żelazny korzystał z nich, powierzając się człowiekowi w pełnym zaufaniu.
Stawił mocne foule między przeszkodami i gładko przefrunął nad stacjonatą. Prychnął w locie, machnął ogonem i wylądował. Tyle, bez żadnego zaskoczenia i nieporozumienia - wszystko czysto!
Oparł się przyjemnie na wędzidle, lekko chyląc głowę w obrazie pełnego rozluźnienia. Już podczas zakrętu skupił wzrok na kolejnej przeszkodzie. Chwilowo skierował na wodę parę uszu i zasadził foulę z wyraźnie wyższą akcją nóg. Jednak nie uskoczył nigdzie, nie poleciał też do przodu. Dał tylko malutki upust swojemu podekscytowaniu. Jedno ucho powróciło do tyłu, nasłuchując człowieka w najpełniejszym skupieniu. Iron szedł bardzo stabilnie, równo, mocno. Zadem dźwigał ich dwójkę bez żadnego problemu.
Dwie foule przed skokiem wzrok uciekł mu na straszną wodę pod drągami, ale nie miał czasu, by się nad tym zastanawiać. Automatycznie korzystał z sygnałów wysyłanych przez jeźdźca - były one istotniejsze od jego irracjonalnego niepokoju przez straszakami. Lekko wydarł łbem do góry, spiął zad, włożył w to cała swoją ekscytację i wyskoczył nad rowem. Ba! Nad całą stacjonatą i jeszcze wyżej! Pokazał po raz kolejny, z jakim zapasem potrafił pofrunąć. Skoczył, jakby leciał nad półtora metrową przeszkodą. Czyli chyba jednak mogło być w tym trochę strachu przed wodą - bo przecież im wyżej od niej, tym mniejsza szansa, że go skrzywdzi, co nie?
Lądowanie. Gdyby Jo nie myślał trzeźwo, Iron by teraz zwariował. Wystarczyłoby mu teraz trochę poluzować i zagubiłby się w swojej ekscytacji po pokonaniu tamtej strasznej stacjonaty. Ale Jo znał swojego synalka i natychmiast skupienie ogiera przeniosło się na następną przeszkodę, a i oczywiście na człowieka dosiadającego go.
Okser! Żelazny parskał bardzo głośno co foulę, ukazując tym samym uchodzący z niego ogrom emocji. Zasadził mocno zadnimi nogami przed okserem, by zapewnić sobie solidną siłę wybicia. Poleciał nad przeszkodą bez najmniejszego problemu, strzygąc w locie uchem na bok. Tym razem nie posadził zapasu, wystarczało mu na razie. Dzięki temu bardzo swobodnie wylądował, bez najmniejszych zakłóceń. Łagodnie leciał ku kolejnej przeszkodzie, opierając się całkowicie na pomocach Jonaha.

Sheridan - 2015-07-13, 15:07

Gdyby nie doświadczenie Noy, zapewne nie szłoby mu tak dobrze, jak miało to teraz miejsce. Korzystał z jej wskazówek, utrzymując pozytywne nastawienie, które również przyczyniało się do dotychczasowego sukcesu.
Na każde muśnięcie ostrogą reagował lekkim skuleniem uszu, ale też oczywiście przyspieszeniem galopu. Rzeczywiście miał skłonności do skracania wykroku, wręcz zbierania się, dlatego takie zabiegi oraz zmienianie kontaktu okazały się nieuniknione.
Wychodząc z łuku, po którym poruszał się nienagannie wpisany, przyjrzał się kolejnej przeszkodzie. Naturalnie poruszał się z ciężarem ciała przeniesionym na zad, czego zapewne brakowało wielu wierzchowcom startującym w tych zawodach. Siwek praktycznie cały czas głęboko wkraczał zadem pod kłodę, pchając się nim i dzięki temu zachowując dynamikę oraz lekki przód. We wskazanym miejscu odpowiedział na sygnał do wybicia, uwalniając zebraną w ciele energię do odbicia. Wszystko byłoby dobrze, gdyby większą wagę przyłożył do poskładania się - o czym najzwyczajniej w świecie nie pamiętał. Musnął kopytami drąg, jednak wystarczająco lekko by nie zrzucić go na ziemię. Zaintrygowany głuchym puknięciem, wręcz pociągnął łeb do dołu, stawiając uszy do pionu. Zaraz jednak zapomniał o tym, gdy poczuł mocniejsze ukłucie ostrogą. Parsknął w odpowiedzi, zaraz wydłużając swój krok i obierając aktywniejsze tempo galopu, oczywiście na prawą nogę. Galopując energicznie po ścianie, parskał cicho niemalże co krok, tym samym zdradzając swoje zrelaksowanie. Naprawdę dobrze mu to zrobiło. Przed narożnikiem ponownie skręcił w prawo, kierując się na przedostatnią przeszkodę. Nie zmieniając niczego w swoim sposobie poruszania, odważnie pogalopował na wprost, by w wybranym przez Noę miejscu oderwać się od ziemi i swobodnie pokonać stacjonatę. Co prawda wciąż skakał ekonomicznie, a w dodatku niezbyt dobrze technicznie, ale przecież skoki miały być tylko urozmaiceniem, a nie nową drogą w życiu. Po skoku utrzymał jednakowe, aktywne tempo, zachowując poprawną pracę zadu. Dzięki temu zdołał oddać kolejny, ostatni już skok, bez naruszenia przeszkody. Nieco bardziej rozciągnął się nad okserem, mocniej zabierając się w skoku niż dotychczas. Później galopował już spokojnie; stopniowo przeszedł do kłusa, w którym wypuścił łeb do dołu, żując wędzidło. Na rozprężalni przeszedł do stępa, a po rozstępowaniu wyszedł do stajni. /zt

Mistrz Gry - 2015-07-13, 15:14

JONAH WRENS & IRON SOLDIER



    115; Dekoncentracja; na terenie na którym odbywają się zawody, panuje okropny hałas, ruch, błyszczą lampy błyskowe, ujadają gdzie nie gdzie psy; to wszystko doprowadza do dekoncentracji pary, zmniejszenia ich uwagi.
    Opis:
    Utrzymująca się zła pogoda oraz zachowanie ludzi, które z niej wynikało, nie sprzyjały parze; Iron wciąż był mocno zdekoncentrowany. W pewnym momencie jego uwaga została całkowicie odciągnięta przez kolorowe parasole czy też peleryny przeciwdeszczowe, co niestety poskutkowało kolejną zrzutką, tym razem na ósmej przeszkodzie.




    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!

Sensationet - 2015-07-13, 16:27

Sens jakby coś przeczuwała bo szybko tego dnia po jej boksem znalazł się młody facet, za strzygnęła ciekawsko uszami czekając na rozwój wypadków. Ruszyła dość chętnie za facetem na myjkę, gdzie dość potulnie jak na nią stała i czekała. Na rozprężalni dość ładnie pracowała bo czuła że to coś innego niż zwykły trening, w końcu chodzili luzem czekając aż ich wywołają. W końcu doczekała się tego momentu, ochoczo za kłusowała nawet nieco zbyt mocno wjeżdżając zaraz na parkur. Przyjrzała się wszystkim przeszkodą nawet z niesmakiem parsknęła że co takie wybrakowane mogłaby startować na wyższych ! Ale co poradzić? Zatrzymali się ostatecznie przy budce sędziowskiej gdzie klacz mieliła intensywnie wędzidło zaraz za kłusowując i kierując się ku jedynce. Po kilku krokach zagalopowali, gniada szastnęła ogonem o swoje boki skupiając na zadaniu, ktoś chyba nie dokładnie zgładził podłoże lub poprzednie pary mocno je rozkopały bo klacz miała problemy z jechaniem bez prawie że wiecznego potykania się. Furknęła wściekle dojeżdżając do jedynki w odpowiednim miejscu mocno wybiła się z zadu, złożyła oraz wyciągnęła nad przeszkodą przeskakując ją z lekkim zapasem. Dobrze że Brian był doświadczony bo inaczej bóg jeden wiedział jak to by się skończyło, kilka kroków po prostej i skręt na ścianie. Utrzymywali spokojne ale aktywne tempo ze względu na te bruzdy na ziemi, klacz starała się pomijać ale nie było to wcale takie proste jak mogło się wydawać. Po dojeździe do drugiej przeszkody klacz skoczyła ją w podobny sposób co pierwszą, parskając z zadowoleniem po czystym skoku. Po oddaniu skoku spokojnie pojechali do trójki na prawie nie licząc potknięć jednak szybko wracali do właściwego ustawienia czy tempa dojeżdżając do owej przeszkody, po sygnale klacz mocno odbiła się z zadu, złożyła oraz wyciągnęła podczas lotu by skok był efektowny. Pojechali kilka kroków prosto po czym skręt przy ścianie i najazd na czwórkę. By tą mimo nie równości na drodze przeskoczyć na czysto i pojechać dalej.
Mistrz Gry - 2015-07-13, 16:37

BRIAN DONNEY & SENSATIONET LOVE ME



    68; Trącenie przeszkody podczas skoku;
    a) bez naruszenia przeszkody;
    Opis:
    Jedno z potknięć zaowocowało tym, że klacz odbiła się ze złego miejsca pokonując szóstą przeszkodę - to z kolei doprowadziło do trącenia drąga, jednak bez rozbudowywania przeszkody.



    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!

Friskey Whiskey - 2015-07-13, 18:47

Przeszkodę numer siwek pokonał bez problemu, lądując zaraz po przeszkodzie Friskas najwidoczniej źle stanął. Po po odskoku ogier poczuł wyraźny skurcz po lewej stronie zadu co lekko rozproszyło jego uwagę. W miarę galopowania i pomocy ze strony jeźdźca, który odciążał ogierowi tył ciała, skurcz powoli przechodził.
Pomimo bólu siwek dawał z siebie wszystko chcąc ukończyć parkur i nie zawieść jeźdźca, dlatego galop wciąż był obszerny, sylwetka konia zaokrąglona i zmagazynowana. Tak aby ogier oddając kolejne skoki nie musiał pokonywać przeszkód zbyt siłowo.
Przed siódemką siwek nawet nie kombinował, zamknięty w pomocach, a w dodatku skupiony wykonał solidny skok pokonując przeszkodę. W miarę galopowania po pokonaniu parkuru ból stopniowo ustępował.
A w stępie prawie całkowicie odpuścił, wyspacerowali razem z Jonaszkiem.

/zt

Taylor - 2015-07-13, 19:14

Była bardzo zadowolona z tego, że Deadia była w stanie samodzielnie odnaleźc dystans do szóstej przeszkody, niemniej jednak postanowiła nie ryzykowac i nie powtarzac tego w najeździe na siódmą przeszkodę. Zaraz po pokonaniu oksera stojącego w linii z wzbogaconą o foliowy rów stacjonatę Taylor wróciła w siodło, bezpośrednio po skoku posyłając do pyska Deadii od trzech do czterech półparad, sugerując, by nieznacznie zwolniła. Znajdując się dokładnie 3 kroki przed optymalnym miejscem odbicia mechanicznie wycofała ramiona i odliczyła w myślach do trzech właśnie, przy ostatniej liczbie nieco wyraźniej akcentując krok galopu łydką i tym samym sugerując hanowerce odbicie się od ziemi. Podobnie jak we wszystkich poprzednich skokach, tu także nie pozwoliła sobie zostac z ciałem, zabierając się z koniem do lotu w tej samej chwili, w której ten oderwał od ziemi przednie kończyny. Poprzez cofnięcie bioder już nad przeszkodą pogłębiła półsiad, oddając adekwatną do siły skoku ilośc wodzy i starając się swoją pozycją nie zaburzac równowagi Deadii. Podobnie jak przy szóstej przeszkodzie, za sprawą cofnięcia zewnętrznej łydki i półparady lewą reką, zasugerowała lądowanie na tą nogę - jeśli nie udało się jej zmienic w locie, wykorzystała stosunkowo ciasny zakręt na lotną zmianę nogi i weszła w lekkki siad. Deszcz nadal znacznie jej przeszkadzał, czuła także niewielkie zawahanie ze strony konia związane z fatalną pogodą i widocznością. Polegały na sobie wzajemnie, co tak naprawdę nie dawało im gwarancji dobrego, harmonijnego przejazdu, co wyszło na wierzch przy wyliczaniu odległości do ósmej przeszkody. Zmuszona przez warunki atmosferyczne Taylor wbiła wzrok w szyję konia, zasłaniając oczy daszkiem kasku, jadąc "na wyczucie". Niemniej dziewięciolatka niespecjalnie ułatwiała kobiecie sprawę, bo gdyby nie jej dekoncentracja, pewnie skok byłby nieco lepszy; absolutnie nie winiąc za to ani siebie, ani konia w najbardziej prawdopodobnym (zgadywała, to się nie miało szansy udac...) miejscu odbicia posłala Deadii sygnał sugerujący odbicie. Złożyła się dosyc mocno, starając się w jak najmniejszym stopniu wpływac na i tak już nieco zaburzoną równowagę skoku konia. Poprzez cofnięcie bioder, wysunięcie nadgarstków i pochylenie się nad baskilującym koniem umożliwiła wierzchowcowi swobodny lot, nie spodziewając się cudów pod postacią braku zrzutki na tejże przeszkodzie. Nieszczęsnej, jak miała się przekonac podczas przejazdu z Unexpected. Krótko za środkową fazą lotu wysunęła obie nogi nieznacznie do przodu, z czego lewa pozostała nieco cofnięta i to właśnie ją kobieta docisnęła na lądowaniu, sugerując hanowerce galop na prawą nogę. Nie mając już zbyt wiele do straceniu "docisnęła" dziewięciolatkę przy końcówce parkuru, wykonując spektakularne dodanie i z tego oddając dziesiąty skok nad dziewiątą z kolei przeszkodą. Po wylądowaniu pogalopowała chwilę Deadię na parkurze, by ostatecznie zablokowac miednicę i za sprawą krótkiego przytrzymania zwolnic ją do kłusa, a następnie skierowac na rozprężalnię. Tam rozkłusowała ją w spokoju, a potem oddała stajennemu, by sama ruszyc do stajni w celu przygotowania swojego drugiego konia. Po wszystkim odwiedziła Deadię w jej boksie, zostawiając w żłobie kilka smakołyków.
/zt.

I So Bad - 2015-07-13, 19:35

Podczas rozgrzewki z innym jeźdźcem kara jawnie wyraziła swoje niezadowolenie zmianą osoby, która na niej siedziała przez co fukała głośno, brykała ile wlezie i za wszelką cenę starała się zniechęcić kolegę Chrisa. :lol2:
Dopiero, gdy w siodło wsiadł jej właściciel klacz uspokoiła się znacznie mimo to będąc wyraźnie pobudzona przed startem.
Wjeżdżając na parkur Bad rozejrzała się uważnie, krocząc dumnie przed siebie. Na lekkim kontakcie oraz w subtelnym ustawieniu głowy. Prezentowała się nienagannie, grzywa starannie spleciona w koreczki, wraz z małą czerwoną kokardką gdzieś pośród nich, tak samo ogon, rozczesany i falujący kaskadą włosia pomiędzy które została wpleciona czerwona kokardka. Christian dbał o wygląd koni jak nikt inny przez co nawet kopyta karej lśniły na kwarcowym podłożu, gładko się w nie zagłębiając i zostawiając za sobą ślady kopyt.
Galop klaczy był okrągły i obszerny, z zachowanym aktywnym zadem i raźnym tempem, wkraczając mocno pod kłodę, Bad pchała się od zadu, zachowując przy tym lekkość na ręce ale także i elastyczność w łydkach. Jednocześnie domyślała się, że Chris najwyraźniej ma jakiś problem skoro rozprężał ją kto inny, z tego powodu też starała się jak najmniej utrudniać mu prowadzenie się w parkurze.
Przed okserem, który stanowił pierwszą przeszkodę, ruszyła nieco aktywniej do przodu wybijając się solidnie ku górze ze sporym zapasem pokonała okser, pracując mocno szyją jak i grzbietem.
Lądując na prawą nogę zgodnie ze wskazówkami bruneta, galopując w kierunku stacjonaty, lekko wstrzymana przez jeźdźca, zmagazynowała cała swoją energię aby jak najdokładniej podejść do dwójki i pokonać ją bez zrzutki. Na parkurze lubiła pomagać jeźdźcowi, szczególnie, gdy ten nie utrudniał. A Chris dodatkowo jej pomagał co szczególnie przekładało się na jej chęci i entuzjazm podczas pokonywania przeszkód. Jedno z uszu miała skierowane do przodu zaś drugie na bruneta, na którego najmniejszy sygnał czy drgnięcie łydki gotowa była zareagować.
Skręcając tuż przed siódemką, kara zręcznie wykonała zakręt nie tracąc przy tym równowagi, która pozwoliła jej później na oddanie czystego skoku na kolejnej stacjonacie. Skok wykończyła wyraźnie akcentując zadem pokonanie na czysto trójki.
Przed szeregiem, gdy Chris pozwolił jej na nieco żywszy galop ruszyła przed siebie pewnie i odważnie, lekko zwalniając gdy tylko o to poprosił. Pierwszy człon stanowił okser przed którym Bad czekała uważnie na sygnał bruneta, gdy tylko otrzymała łydki proszące o skok, wybiła się mocno ku górze, zwijając zręcznie podwozie i lądując tuż po okserze. Mieli przed sobą jeszcze drugi człon, przed stacjonatą kara galopowała tych kilka fouli zamknięta w pomocach i uważna, nie dekoncentrując się ani na chwilę, w linii prostej czekając na sygnał od bruneta.

Mistrz Gry - 2015-07-13, 19:46

CHRISTIAN LEVRULL & I SO BAD



    79; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.

    Opis:
    Po pokonaniu piątej przeszkody, w dystansie do szóstej, ISB potknęła się na tyle mocno, iż wypadła z równowagi i zdekoncentrowała tym zarówno siebie, jak i jeźdźca. Odległość do szóstki nagle przestała się wam zgadzać - zrobiło się za ciasno, aczkolwiek doświadczenie zawodnika powinno być wystarczające by wybrnąć z opresji. Jak się okazało były to słuszne podejrzenia - pokonaliście przeszkodę bez problemu. (przeszkody 4b-6)





    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!

Nadya - 2015-07-14, 18:36

Nadya zjawiła się w dniu zawodów dość wcześnie w stajni. Najpierw udała się do socjalnego, gdzie zostawiła strój, w który postanowiła przebrać się później. Przyniosła na myjkę potrzebny sprzęt. Sprzęt należący do Savera wczoraj wyczyściła, by mieć to już z głowy Gdy wszystko było już gotowe ruszyła w stronę boksu Savera. Przywitała się z ogierem, poczęstowała smakołykiem, założyła kantar i zaprowadziła na myjkę. Gdy znaleźli się na myjce porządnie wyczyściła sierść hanowera, wyczesała i spryskała nabłyszczaczem grzywę, wyczyściła kopyta, po czym osiodłała karusa i wyprowadziła ze stajni.
Na rozprężalni zrobili rozgrzewkę i pozostało im czekać, aż przyjdzie ich kolej.
Okrążali rozprężalnię w stępie, kiedy ich wywołano, Nadya weszła na kontakt z pyskiem Savera, dała mu półparadę przed przejściem do kłusa i wjechali na parkur. Zrobili po nim jedno okrążenie, żeby siedmiolatek mógł przyjrzeć się przeszkodom, po czym Nadya zatrzymała go przy budce sędziowskiej, gdzie dała znać, że jest gotowa do startu. Gdy ruszyli znowu zrobiła półparadę, by dodatkowo skupić Savera, przed przejściem do galopu. Poprosiła go o aktywne tempo i zaangażowanie i nakierowała na przeszkodę numer 1: okser 110 cm. Przed przeszkodą dodała łydkę w odpowie dim miejscu do wybicia, jednak podczas najazdu na okser Bravo nie udało się przytrzymać Savera przy przeszkodzie, chociaż starała się to zrobić. W efekcie ogier ruszył za mocnym tempem i oddali płaski skok. Mimo to dwudziestodwulatka starała się jak najbardziej uratować skok, oddając wodze i składając się do odpowiedniej pozycji, mimo to kary trącił kopytem drąg, który na szczęście nie spadł.
Świetny początek przejazdu - pomyślała, ale nie pozwoliła się zdekoncentrować, starała się by podobne błędy się nie powtórzyły. Ruszyli ku drugiej przeszkodzie, stacjonacie. Kobieta cały czas pilnowała odpowiedniego tempa i zaangażowania hanowera, sama starała się dawać z siebie wszystko. Pojechali kawałek po prostej, następnie skręcili ku przeszkodzie, gdzie panna Bravo naprostowała go, z najazdem na środek stacjonaty.W odpowiednim miejscu dała sygnał do wybicia, zamykając siedmiolatka lekko w pomocach i wypychając na przeszkodę. Gdy wierzchowiec oderwał przody od ziemi oddała mu odpowiednią ilość wodzy przy szyi konia i przeszła do pół siadu. Tym razem przeskoczyli przeszkodę na czysto Nadya więc skierowała Savera na trójkę: po łuku koło siódemki. Przy przeszkodzie numer 3: stacjonacie 110 cm wszystko odbyło się podobnie jak przy dwójce.
Po pokonaniu na czysto stacjonaty Rosjanka pokierowała ogiera na pierwszy człon szeregu, okser 105 cm. Jechali przez chwilę prosto, po czym skręcili z naprostowaniem przed przeszkodą, gdzie wszystko odbyło się podobnie, dodanie łydki do wybicia, zamknięcie w pomocach i ewentualne wypchnięcie na okser, oddanie wodzy zostając na kontakcie, przejście do pół siadu i zgranie się z karusem w skoku. I okser udało im się pokona na czysto. Zadowolona Nadya pochwaliła krótko hanowera, ale nie pozwoliła sobie na dekoncentrację, pokierowała siedmiolatka ku przeszkodzie oznaczonej jako 4b.

Nearly Perfect - 2015-07-14, 19:47

Nearly wstała tego dnia dość wcześnie po wypoczynku i po skonsumowaniu śniadania zajęła się obserwowaniem tego co działo się na korytarzu. Już przyzwyczaiła się do rutyny tego miejsca, do którego przecież przeniosła się niedawno. Ucieszyła się widząc przy jej boksie Caroline, co kazała parsknięciem i lekkim podrzuceniem łbem. Pozwoliła się wyprowadzić i wyczyścić zachowując całkowity spokój i współpracując z kobietą. Podczas rozgrzewki była skupiona i zaangażowana, starała się wykonywać polecenia od amazonki jak najlepiej, nieświadoma, że jest to tylko preludium do zawodów.
Po rozgrzewce, gdy przyszła ich kolej dwudziestopięciolatka wprowadziła Perfect na parkur. Początkowo klacz przykleiła uszy do potylicy rozglądając się wokół uważnie. Oczywiście brała już udział w zawodach, dlatego szybko się "ogarnęła", przyjrzała rozstawionym przeszkodom, gdy okrążyły obiekt. Po zatrzymaniu się przy budce po chwili Caroline poprosiła kasztankę o ruszenie kłusem i zaraz posłała jej sygnał do galopu, na co sześciolatka zareagowała od razu, utrzymując stałe, aktywne tempo. Tak jak na rozgrzewce starała się skupić i przyłożyć do wyzwania. Pokierowana przez kolorowowłosą ruszyła ku stacjonacie. Dojeżdżając do przeszkody po otrzymaniu sygnału oderwała od ziemi przody, a następnie tyły, w ładnym stylu przeskakując nad przeszkodą i składając się z jeżdżcem w skoku. Po przeskoczeniu stacjonaty 75 cm sześciolatkę rozpierało zadowolenie z tego pierwszego udanego skoku, jednak kontynuowała przejazd tym samym tempem bez żadnych szaleństw.
Pojechały po prostej do barierek, po czym skręciły na stacjonatę 80 cm, którą pokonały tak samo jak pierwszą. Po drodze na trzecią przeszkodę okser, selle francais skróciła krok zgodnie z pomocami od jeźdźca, nabierając siły napędowej z zadu, współpracowała z Caroline. Swoim zwyczajem, jak na ambitne zwierzę przystało starała się pokazać z jak najlepszej strony i dać z siebie wszystko. Skręciły lekko przed okserem, tak, że najazd był prosto na okser 80 cm. Podczas skoku Perfect współpracowała z Caroline składając się do skoku i w efekcie pokonali trójkę na czysto i ruszyli dalej.
Dostała trochę luzu od Caroline, wyciągnęła krok i przyśpieszyła nieco, nadrabiając tempo. Przy zjeździe na ścianę klacz zatrzymała się w połowie i odmówiła ruszenia dalej, reagując na to wspinaniem się. Może zaważyły na tym za mocne sygnały, lecz bardziej prawdopodobne było to, że kasztanka, która czasem miała skłonności do płoszenia się z byle powodu, spłoszyła się i tym razem byle czym. Przytuliła uszy do potylicy dekoncentrując się, lecz ostatecznie dociążanie przodów i strzemion podczas wspinaczki poskutkowało, sześciolatka się uspokoiła i ruszyła dalej galopem, po czym po nakierowaniu ją na czwartą przeszkodę, odzyskała trochę koncentracji i udało im się ją również pokonać na czysto

Mia - 2015-07-14, 20:00

....Pojechała na wprost, przygotowując obojga na najbliższą stacjonatę. Była dość wysoka, co jednak nie zniechęciło dziewczyny. Zamknęła konia w pomocach, wycofała ramiona i odliczyła do trzech, aby na końcu dać nieco mocniejszą od poprzednich łydkę. Deszcz ciągle nie był jej na rękę, jednak starała się nie zwracać na to uwagi, patrząc wprost przed siebie. Wraz z momentem odbicia przeszła w półsiad, cofając mocno biodra i przesuwając nadgarstki wzdłuż szyi siwka umożliwiając mu w ten sposób spokojny skok nad przeszkodą. W końcowych fazach lotu wysunęła nieco nogi do przodu, aby zamortyzować skok i odciążyć lekko grzbiet konia. Zdążyła jeszcze przestawić pomoce na lewo, aby na spokojnie dojechać do przedostatniej przeszkody.
....Niestety w tym momencie nie miała żadnym sposobem jak ściąć zakręt - ani podłoże to umożliwiało, ani umiejscowienie oksera. Kobieta zdążyła jedynie poszerzyć lekko krok piętnastolatka, wzrok kierując na środek 105 centymetrowej przeszkody. Wolała nie ryzykować skoków pod kątem dokładnie wyprostowała siwego, w odpowiedniej odległości prosząc o odbicie. Oddała tyle wodzy, ile Windsor potrzebował, aby nieskrępowany pokonał okser. Serce mocniej jej zabiło, gdy znowu udało im się nie strącić. Została ostatnia stacjonata, która w porównaniu z poprzednimi przeszkodami wydawała się banalna. Dziewczyna jednak nie traciła skupienia, jadąc najpierw lekko po skosie, aby potem najechać na prostopadłą linię kierującą na środek konstrukcji. Dalej wszystko wyglądało tak jak poprzednio - nie chce mi się setny raz pisać to samo. Proste: łydka, półsiad, oddanie wodzy.
....Kiedy uświadomiła sobie, że jako jedna z nielicznych ukończyła parkur na czysto uśmiechnęła się szeroko, nie kryjąc się ze swoją radością. Poklepała Windsora za wysiłek, a zjechawszy kłusem z parkuru na spokojnie rozkłusowała i rozstępowała konia, po czym odstawiła do stajni. /zt

Saver - 2015-07-14, 22:06

Karosz przeczuwał że coś się wydarzy bo ludzie chodzili podekscytowani, szukali koni, pucowali je i tym podobne. On z deksza był rozdrażniony z powodu tego że właścicielka gdzieś zaginęła mu w akcji ale co poradzić? Kiedy pod jego boksem wyrosła dziewczyna zastrzygł uszami z zainteresowaniem zaraz podchodząc do drzwiczek boksu. Bez trudu dał się wyprowadzić, wyczyścić, osiodłać by kolejno za dziewczyną ruszyć na rozprężalnie. Po rozprężeniu się czekali na wezwanie gdy to nastąpiło weszli na odpowiednie ustawienie by dobrze prezentować się na parkurze i wjechali na niego kłusem. Zapoznał się z torem chociaż nie przerażał go, zatrzymał się potulnie pod budką sędziowską mieląc wędzidlo i czekając na dalsze sygnały. Ruszyli ponownie przechodząc zaraz go galopu, ogier był zbyt podekscytowany przez co nie do końca posłuchał jej i mocno szarpnął do przodu przez co oddał skok ale był mocno spłaszczony i puknął w drągi ale na szczęście nie spadły. Parsknął wręcz nie zadowolony z tego ale pojechał dalej, już odpowiednie przytrzymany pojechał ładnie aktywnym tempem ale nie szarpiąc się. Po łuku najechali na tą drugą przeszkodę gdzie w odpowiednim miejscu ogier odbił się z zadu unosząc przody, podkurczając je oraz tyły, wyciągając szyję do przodu tym samym ładnie układając się nad przeszkodą by zaraz wylądować. Kobieta pokierowała karego na trójkę zaraz obok siódemki, naprostowanie toru jazdy, dojechanie do przeszkody, odbicie, złożenie, wyciągnięcie i wylądowanie. Kolejno pokierowali się na pierwszy człon szeregu, kilka kroków po prostej i skręcili prostując się przed okserem który był owym pierwszym członem. Przeskoczyli go w ten sam sposób co tamte na szczęście na czysto bez większych problemów.
Mistrz Gry - 2015-07-15, 13:01

CAROLINE HATHAWAY & NEARLY PERFECT



    60; Trącenie przeszkody podczas skoku;
    a) bez naruszenia przeszkody.
    Opis:
    Zdecydowanie nie był to wasz najlepszy dzień. Krótko po zażegnaniu konfliktu, doszło do kolejnego nieporozumienia - klacz po piątej przeszkodzie znowu zaczęła odmawiać ruchu, co poskutkowało bardzo nieregularnym, przerywanym galopem. Skoczyła szóstą przeszkodę, lecz trąciła drągi, cudem ich nie zrzucając. Ostatecznie ukończyłyście parkur na czysto, lecz z bardzo kiepskim czasem. Zachowanie Nearly powinno dać do myślenia; może to przyczyny zdrowotne...?




    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!

Mistrz Gry - 2015-07-15, 13:04

NADYA BRAVO & SAVER



    59; Trącenie przeszkody podczas skoku;
    b) powodujące konieczność odbudowy przeszkody;
    Opis:
    Tym razem zawinił brak doświadczenia jeźdźca; ogier momentami wciąż wymykał się spod kontroli, Nadyi nie udało się nad nim zapanować w trakcie najazdu na piątkę. Skok ponownie wypadł zbyt płaski, przez co koń zrzucił drąg na stacjonacie. (przeszkody 4b-6)





    UWAGA:
    Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group