To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Parcour - Parkur trawiasty

Clair de Lune - 2018-04-04, 16:13

Płynnie wchodziła w koła, układając się całym ciałem do zakrętu. Póki łuki nie były ciasne i nie wymagały od niej większego zaangażowania to raczej wszystko było w porządku. Co jakiś czas spoglądała na boki, przyglądając się czy to ludziom, czy koniom przechodzącym obok parkuru, w wypadku jeżeli jakiś z wierzchowców znalazł się w jej pobliżu dawała upust swojemu zadowoleniu poprzez kulenie uszu i machanie głową na boki. Nie zbaczała jednak z linii którą wytyczały jej pomoce Jonaha.
Bez napięcia weszła na kontakt, zaokrąglając szyję i unosząc lekko plecy. Momentami w zakrętach stawała się pływająca i wymagała przypilnowania zewnętrznymi pomocami, szczególna tendencję miała do wypadania zadem na zewnątrz, zwłaszcza w narożnikach. Na aktywizującą łydkę odpowiedziała niemal od razu i przez pierwsze kilka kroków sprawiała wrażenie uciekającej i poza kontaktem. Odpowiednio skorygowana znalazła jednak w końcu stabilne tempo i zaczęła lepiej pracować grzbietem i zadem. Niosła się praktycznie sama i jeżeli już wymagała jakiejś interwencji ze strony Jo to skłonienia aby mniej biegła, a bardziej pracowała.

Jonah Wrens - 2018-04-04, 21:53

Skoro miała problem z zostaniem zadem na śladzie to sobie trochę cofnąłem łydkę i bardziej na zakrętach zaznaczałem właśnie tą zewnętrzną łydkę, a wewnętrzną stawiałem drugą ścianę, żeby poruszała się w korytarzu. Nie mając bata musiałem sobie radzić ale nawet jakbym musiał jej na chwilę mocniej nogę cofnąć to nie było problemu, bo akurat byłem trochę duży. Na spokojnie trzymałem ręce cały czas w miejscu i ją dojeżdżałem do tego łydką, cały czas pilnując tego tempa, a wewnętrzną wodzą i tak przeruszłem co jakiś czas, żeby nie była oszukańczo ustawiona głową, a żeby też rozluźniła plecy. Po chwili zabawy w takie kłusowanie przed siebie wprowadziłem ćwiczenie polegające na ósemce rozciągniętej na całym parkurze z przejściem do niższego chodu na kilka kroków i ponownym ruszeniu. Z każdym kolejnym przejściem skracałem ilość kroków stępa, aż wreszcie mieliśmy przejście kłus-stój-kłus. W tym pilnowałem swoich ramion, żeby zostały z tyłu jako punkt równowagi, a łydkami sobie manewrowałem spokojnie, starając się dawać jej delikatne sygnały, żeby jej nie chamić. Gdyby potrzebowała to raz dostała mocniejszy sygnał, a potem już delikatne. Dosiadem natomiast albo razem z nią szedłem, albo blokowałem podczas zatrzymania. Jeśli wyszło nam ostatnie przejście kłus-stój-kłus to wraz z powrotem na ścianę przeszliśmy do stępa, żeby sobie odpoczęła.
Clair de Lune - 2018-04-05, 12:15

Po odpowiedniej korekcie zaczęła mniej uciekać zadem, chociaż wymagała co jakiś czas przypomnienia, że nie powinna tak robić. Stopniowo coraz bardziej angażowała plecy, zaokrąglając je i unosząc. Pozostała przy tym przyjemnie oparta na wędzidle i nie wymagała zbyt wiele interwencji ze strony ręki jeżeli chodzi o utrzymanie ustawienia.
Małe schody zaczęły się przy przejściach do stępa, bo wykonywała je z lekkim opóźnieniem i oporem. Zdarzało jej się kilka pierwszych razy całkowicie wyjść z ustawienia i usztywnić grzbietem. Było to głównie spowodowane nadwyżką energii i tym, że po prostu lubiła poruszać się szybko z jeźdźcem na grzbiecie. Stęp był dla słabych :lol: - przynajmniej w jej odczuciu.
Stopniowo jednak poddawała się woli Jo, głównie dlatego, że był w stanie oddziaływać dobrze dosiadem i nie szarpać się z nią na psyku. Ostatecznie po kilku próbach zaczęła lepiej pracować plecami, cały czas mocno wkraczając zadem pod kłodę i nie spinając już szyi. Zdarzało się, że jeszcze wypadła z ustawienia ale nie wykazywała już spięcia. Samo zatrzymanie było nie najgorsze, chociaż nie idealne - brakowało wciąż swobody i lepszej współpracy z jeźdźcem.
Natomiast każde przejście w górę odbywało się przy użyciu nawet najdelikatniejszej pomocy, reagowała błyskawicznie i bez wahania, od razu przechodząc w kłus.

Jonah Wrens - 2018-04-05, 23:09

Akurat tymi kwestiami mocno się nie przejmowałem - ba, mogłem się cieszyć że byłoby coś do poprawy w klaczy chociaż nie wiedziałem, czy kiedykolwiek jeszcze na nią wsiądę, nigdy nie wiadomo. Dlatego nie byłem zły za gorsze przejście w dół, czy totalny rozpad w jej wykonaniu, zamierzałem przerobić tyle ile mogłem mając na uwadze komfort psychiczny konia. Dlatego gdy mimo wszystko już zatrzymała się już nie w tym zakichanym ustawieniu ale luźna to ją poklepałem i pochwaliłem głosowo. O to mi chodziło, a za dobre myślenie miała nagrodę.
Wyraźnie mi pokazywała czego oczekuje z mojej strony, więc po części chciałem iść na kompromis. Po chwili odpoczynku znowu ruszyliśmy kłusem i kolejnym zadaniem było dodanie od połowy krótkiej ściany do połowy długiej ściany, zwolnienie i póki co utrzymanie wolniejszego tempa do następnej połowy krótkiej ściany. Tutaj wziąłem pod uwagę jej upór ze zwalnianiem dlatego nie wprowadziłem jej tego ćwiczenia od razu jak powinno wyglądać, chcąc mieć ten margines na zwolnienie, a nie bezsensowne bujanie się w przód i tył. Po jednym takim okrążeniu wprowadziłem ją na krótką przekątną, którą już wyjechałem w jak najwolniejszym kłusie ułatwiając nam obojgu sprawę poprzez wysiedzenie jej kłusa. Spokojnie cofnąłem ramiona i wziąłem ją na siebie, żeby troszeczkę jednak miała podparcie w mojej decyzji o zwolnieniu, a nie uciekaniu przed siebie. Na drugą stronę zrobiliśmy to samo ćwiczenie z dodaniem i skróceniem. Jeśli nie było problemu to od razu załóżmy na lewą nogę poprosiłem ją o zagalopowanie. Na spokojnie, po pierwszym śladzie żeby mogła się trochę ruszyć. Póki co nie robiłem półsiadu, raczej siedząc jej na grzbiecie by nie zaczęła mi strzelać z zadu, o ile lubiła takie manewry.

Clair de Lune - 2018-04-06, 19:04

U Clair łatwo było o zagotowanie mózgu (albo tego czegoś co znajdywało się pod kopułą), szczególnie podczas pracy bez nagród czy przerw. Natomiast Jo jasno zaznaczył, które momenty były dobre przez co klaczy łatwiej było go zrozumieć i z każdą minutą współpracowała z nim coraz lepiej.
Zasadniczo każde dodanie w jej wykonaniu było dobre i efektowne, skrócenia stanowiły większy problem, ale poprzednie ćwiczenie z przejściami trochę sytuację ułatwiło. Respektowała pomoce jeźdźca i chociaż zdażały się momenty, że reagowała z opóźnieniem czy wychodziła z ustawienia to jednakowoż nie woziła go do przodu i reagowała na pomoce do skrócenia. Podczas dodań mocno pchała się zadem pod siebie i wyrzucała do przodu nogi, w wolniejszym kłusie natomiast miała tendencję do drobienia i zamiast przekierować ruch w ten do góry stawiała małe kroczki. Można jej jednak było wybaczyć takie błędy, wszak nie była koniem ujeżdżeniowym.
Ochoczo przeszła do galopu, poruszała się płynną, okrągłą foulą, która jednak nie była zbyt szeroka (co pewnie Jo weźmie pod uwagę w razie ewentualnych skoków).

Jonah Wrens - 2018-04-08, 11:13

Po tym galopie mogłem stwierdzić, że nie jest dobrze "rozjeżdżona" w galopie, lub po prostu naturalnie miała małą foule, co jednak byłoby mało korzystne przy jej wzroście. Dlatego początkowo stawiałem na to pierwsze, ale rozjechanie konia potrzebuje trochę czasu, a nie jednego treningu. Przechodząc w półsiad, spokojnie sobie oparłem nogi o strzemiona, będąc lekko nad siodłem. Dałem jej łydkę, żeby mogła się trochę rozgalopować, bo może właśnie tego jej brakowało. Pilnowałem jednak żeby została bardziej na zadzie, a nie spłaszczyła się i po prostu zasuwała przed siebie. Stąd mimo półsiadu, byłem nisko i miałem cały czas cofnięte ramiona, które nie powodowały mojego uwalania się na jej przodzie. Po wstępnym rozgalopowaniu jej na lewo, wróciłem do siodła, przeszliśmy do kłusa i zrobiłem to samo na prawą nogę. Na końcu tylko wraz z powrotem w siodło najeżdżając na jakiś jeden rzucony drąg. Zostając sobie z tyłu, galopowałem ją dołem, a górą sobie czekałem. Ręką oferując oparcie nawet na drągu, żeby go pokonała, a nie się zabiła albo przerzuciła. Jednocześnie chciałem sprawdzić co klacz zrobi na płaskiej przeszkodzie co mogło mi pomóc w skokach, które był już "za rogiem". Spróbowałem też na drągu zmienić nogę na lewą żeby ponownie najechać na drąg tylko z drugiej strony biorąc pod uwagę opcje przejścia do kłusa i ponownego zagalopowania.
Clair de Lune - 2018-04-08, 11:59

Clair potrzebowała więcej ćwiczeń a galopie aby rzeczywiście poszerzyć nieco wykrok a nie tylko skupiać się na zasuwaniu przed siebie. Była dość szyba i bardzo lubiła mocne tempo, ale w średnio radziła sobie ze zwykłym galopem roboczym, podczas którego pokazywała niekorzystną, krótką foulę.
Dodanie powitała z radością, próbując początkowo wyciągnąć Jonaha do przodu i biec bezsensownie na złamanie karku. Po jego reakcji i chwili konsternacji podczas której nieprzyjemnie naparła na wędzidło zaczęła jednak więcej energii wkładać w zad, przenosząc środek ciężkości ku tyłowi. Zaczęła też stawiać obszerniejsze kroki i wyciągać nogi przed siebie. Na drugą stronę było już dużo lepiej, bo wyciągnęła wnioski i nie próbowała wozić mężczyzny.
Naprowadzona na drążka spróbowała go lekko przyatakować, uniosła uszy do góry i wyszła z nosem przed pion. Widocznie jej się spieszyło i chciała podróżować w tempie bardziej odpowiednim do pokonywania wyższego parkuru a nie leżącego drąga. Natomiast na zmianę nogi nad zareagowała bezbłędnie, podczas pokonywania zrobiła sporą foulę, po której wylądowała na przeciwną stronę.

Jonah Wrens - 2018-04-08, 20:54

I tyle potrzebowałem żeby wiedzieć co robić dalej z klaczą. Skoro tak bardzo się jej śpieszyło do drąga, to spróbowałem ponownie najechać na niego z prawej strony. Tyle, że nie doszliśmy do niego, a zatrzymałem ją przed drągiem. Jeśli nie walczyła, a nawet jak walczyła ale się zatrzymała przed nim to pochwaliłem ją i ruszyliśmy stępem przez drąga. Za nim dopiero zagalopowałem i po wolcie znowu najechałem na leżącą przeszkodę, tak samo jak wcześniej jednak jej nie zatrzymując. Jedynie półparadą przywołałem ją do porządku, wrzucając ją na siebie. Jeśli odpowiedziała na moje zadania i trochę się uspokoiła to ją pochwaliłem i dałem na chwilę spokój w stępie. Dopiero powtórzyliśmy to samo zadanie na prawo i lewo po dwa razy włączając do tego lotne zmiany nogi. W razie potrzeby dodawałem podejście z zatrzymaniem przed drągiem i przejście go stępem tak żeby zrozumiała dokładnie o co mi chodzi. Jeśli już przez to przebrnęliśmy dałem jej chwilę przerwy od pracy, żeby mogła ustabilizować się psychicznie po tym. Dopiero kolejnym zadaniem był krzyżak, mierzący zaledwie 50cm, żeby jej nie straszył ale też żebym mógł ją sprawdzić, bo nie wiedziałem osobiście ile ta klacz już skakała i jak sobie radzi. Ułatwieniem dla niej był drąg, który leżał foule przed przeszkodą, dzięki czemu miał pomóc kasztance w utrzymaniu właściwego tempa. Ja z kolei prowadziłem ją równo na wodach i tylko po wyprostowaniu jej na krzyżaka, półparadą wycofałem ją na siebie, żeby wybić jej z głowy jakieś ponoszenie. Z drugiej strony nie popadając w skrajność miała galopować, rozciągając troszeczkę swoją foule, a nie drobiąc jak mały konik. Sam półsiad zrobiłem lekki, bo naprawdę nie było nad czym się rozczulać. Jeśli dała radę, to od tej samej strony tylko z prawej nogi ponownie pokonaliśmy tego krzyżaczka.
Clair de Lune - 2018-04-08, 22:02

Można powiedzieć, że wielce się zdziwiła kiedy zatrzymał ją przed drążkiem. Chwilę walczyła ale w końcu stanęła jak wryta, wypuszczając głosno powietrze z chrap, kuląc przy tym mocno uszy i szastając ogonem na boki. W momencie też wystąpił na jej szyję pot, który nie był bynajmniej objawem zmęczenia, a zdenerwowania. Ale jak to? Że mam nie biegać?
Przestępowała przez drąga podnosząc wysoko nogi, ale pozostała trochę spięta w grzbiecie i "nastroszona". Poprawnie zagalopowała, chociaż dalej zdradzała oznaki zdenerwowania. Naprowadzona na drąga przez moment ponownie chciała go zaatakować, ale odpowiedziała na półparadę i nie pociągnęła Jonaha do przodu, a swoją energię włożyła w mocniejszą akcję nóg które teraz mocno wbijała w ziemię. Przy kolejnych próbach wykazywała coraz więcej spokoju, zaczynając rozumieć ćwiczenie. Zmiany szły jej płynnie i bez problemów, była wyczulona na pomoce jeźdźca i tak długo jak pozostawały one precyzyjne, tak ona wykonywała swoje zadanie.
Przerwa była jej widocznie potrzebna, aby się trochę uspokoić przed skokami. Widok krzyżaka na który została naprowadzona wywołał kolejną falę emocji i ponownie spróbowała szczęścia próbując galopować mocno w przód i wciągnąć Portugalczyka w przeszkodę. Spotkało się to z jego reakcją, a kasztanka nie była już tak szybko skłonna mu się poddać dlatego walczyła przez parę fouli, zagryzając wędzidło i próbując się wyrwać w przód. Opanowała się zaraz przed oddaniem skoku i wybiła się w miarę prawidłowo, dobrze pracując grzbietem i szyją. Nie łapała przy tym jakoś szczególnie za oko, ale przynajmniej była ekonomiczna i nie latała metr nad oczekiwaną wysokością.

Jonah Wrens - 2018-04-08, 22:11

W reakcji na jej zachowanie poprosiłem o dorzucenie jeszcze dwóch drągów przed tym, który leżał. Takim sposobem zamierzałem ją zatrzymać w prawidłowym tempie i dać jej trochę do myślenia. Zamierzałem ją trochę też ostudzić, więc ponownie najechałem na krzyżaka z tej strony, z której ona najbardziej atakowała przeszkody. Znowu zrobiłem półparadę jak wcześniej, ale gdy złapała wędzidło, przesunąłem rękę do przodu, żeby podczas odbicia sama się walnęła zębami w wędzidło. Powinna być trochę mądrzejsza po tym, chyba że naprawdę miała mocną jazdę na skoki, na wysokim biegu. Tak czy inaczej powtórzyłem ten sam zabieg, tyle że już bez przesuwania dłoni. Nie chciałem jej ciągle karać, więc gdyby ta nauczka jej nic nie dała i ponownie próbowała mnie ponieść mimo drągów to musiałem kombinować dalej. Gdyby jednak zadziałało to miała na tej wysokości oddać jeszcze jeden skok z drugiej strony i podniesiono nam krzyżaka do stacjonaty 80cm. Póki co chciałem popracować na jednej przeszkodzie.
Clair de Lune - 2018-04-08, 22:30

Drągi wymusiły na niej równiejsze tempo, chociaż dalej pozostała nerwowa przy najeździe. Udało jej się jednak trochę wycofać i zaokrąglić, co w efekcie przełożyło się też na lepszy skok. Owszem, lubiła wozić ludzi i biegać przed siebie, ale też potrafiła wyciągać wnioski. Dlatego nie nadawała się kompletnie dla początkujących jeźdźców, bo takich po prostu przewoziła po parkurze w tempie błyskawicy.
Kolejny skok na krzyżaku był bardziej płynny, tempo i foula wyrównały się, ale galop pozostał dość mocny. W sam lot nie włożyła dużo energii, po raz kolejny pokazując raczej ekonomiczność niż widowiskową technikę. Dobrze złożyła przody i podciągnęła pod siebie nadgarstki, tyłem została trochę niechlujna ale bez naruszenia czy dotknięcia drąga.
Stacjonata dała jej możliwość lepszego wykazania się, chociaż dalej nie stanowiła wyzwania wysokościowego. Podczas najazdu była pod kontrolą i na kontakcie, w skoku pracowała grzbietem i szyją, układając się zgonie z parabolą lotu. Lądowała zgodnie z sugestią Jo, wybierając tą stronę którą obciążył bardziej.

Jonah Wrens - 2018-04-08, 22:49

O proszę, zaskoczyła mnie bardzo tą reakcją. Dlatego po pokonaniu stacjonaty i wylądowaniu na przeciwną nogę niż tą, z której był najazd - pochwaliłem ją głosowo i jednocześnie wewnętrzną dłonią poklepałem rudą szyję. Byłem bardzo zaskoczony ale pozytywnie. Skoro zrozumiała mój przekaz mogliśmy iść dalej. Stacjonatę podniesiono do 100cm, a dodatkowo oddzielnie postawiono okser 90x100 o szerokości 100cm skakanego z lewej nogi, do którego prowadziły dwa drągi pomocnicze mające na celu tak samo jak te przy stacjonacie, utrzymać tempo galopu. Zapraszając ją na prawo do galopu najpierw naprowadziłem ją na stacjonatę tak samo jak wcześniej. Skoro już zakumała, powinno być okej w razie czego mogłem ją zatrzymać przed drągami gdyby naprawdę próbowała głupot, lub zwyczajnie pozwoliłem się jej nadziać na wędzidło do czego poprzednim razem na szczęście nie musiało dojść. Podobała mi się pod względem skoku, chociaż nie wiedziałem jak będzie wyglądała dalej, bo to że nie sadziło oznaczała, że była mądra i nauczona dobrych skoków lub miała zaraz granicę. Ja tego nie wiedziałem, a jedynie sprawdzałem właśnie teraz powoli. Wracając; podczas skoku nacisnąłem bardziej na lewe strzemię sugerując lądowanie na tę stronę, a jednocześnie już patrzyłem w stronę lewą przygotowując ją do tego. Lądując na nogach, dałem jej dwie foule w półsiadzie i wróciłem do siodła i robiąc większą półwoltę taką o średnicy 20 metrów przejechaliśmy za naszą stacjonatą i drągami, żeby wyprostować ją na postawiony okser. Tutaj tak samo spokojnie siedziałem, łydkami nadając tempo galopu, a rękę trzymając w miejscu dla jej oparcia. Jeśli podołała miała chwilę przerwy, a przeszkody podniesiono o 10cm.
Clair de Lune - 2018-04-09, 00:00

Parsknęła i zastrzygła uchem w stronę mężczyzny, reagując tym samym na pochwałę. Pomimo całego swojego zamiłowania do biegania była dość karna i wiedziała z kim może sobie pozwolić na trochę więcej, a kto będzie te jej zachowania ukrócał. Do stacjonaty podeszła w podobnym stylu, galopując aktywnie ale nie ciągnąc już tak do przodu. Na ostatnią foulę lekko przy atakowała, ale nie zagryzła przy tym wędzidła. Sam skok znowu nie był bardzo widowiskowy, ale poprawny a kasztanka nie zostawiła zbyt wiele zapasu. Wylądowała na lewą nogę, w dystansie pozostała przyjemnie oparta na wędzidle. Poprawił się także jej galop, foula stała się pełniejsza i kryła więcej przestrzeni. Namierzyła oksera i uniosła wyżej głowę, przyglądając się przeszkodzie ale absolutnie nie czając się do niej. Znowu po swojemu próbowała trochę przyspieszyć, ale już nie szarpała się z ręką i przyjmowała wszelkie sugestie. Jeździec jednak na pewno miał uczucie, że najchętniej podkręciłaby tempo na te kilka ostatnich fouli. W efekcie tak się napaliła na sam skok, że zapomniała złożyć nadgarstki i przywaliła nimi w pierwszy drąg, który zleciał na ziemię. Zaraz po skoku strzeliła sobie z zadu, jakby zła na samą siebie za to co się stało :lol: .
Jonah Wrens - 2018-04-09, 00:07

Dobrze jej szło w skakanie.. :lol2:
Na jej bryknięcie po prostu, aż westchnąłem nie wiedząc kiedy ostatni raz siedziałem na koniu, który nie bryknął chociażby raz podczas treningu. :lol: Miałem to tak opanowane, że nie wiem co koń musiałby zrobić, żebym się z niego wyautował. Przyjmując to jeszcze z półsiadu, a więc na nogi, spokojnie wróciłem do siodła i poleciłem by podniesiono zrzucony drąg. Najazd był dobry, mimo jej minimalnego wyrwania się, którego nie chciałem skracać. Koń miał prawo poszerzyć swój wykrok jeśli robił to kulturalnie, dlatego to było dobre oprócz no guzika, który się zawiesił i nie złożył jej podwozia. Galopując sobie dalej wsiadłem w siodło i zrobiłem lotną żeby galopować na prawo i powtórzyć nasz krótki przejazd. Najpierw stacjonata, a potem okser, do którego jechałem ją tak samo, tyle że podczas posłania ją do skoku cmoknąłem dodatkowo. Ach no i na dojeździe raczej półparadą ją wycofałem żeby nie próbowała w ramach rekompensaty rzucać się z daleka na przeszkodę. Jeśli odpowiedziała, miała przerwę, a nam dostawiono za okserem po fouli stacjonatę 110cm, okser został dalej 100x110cm z szerokością bez zmian - 100cm, a nasza pierwotna stacjonata miała już 115cm.

Clair de Lune - 2018-04-09, 00:17

Wykonała płynnie lotną, z mocnym podrzuceniem zadu do góry. Stacjonata nie zrobiła na niej większego wrażenia, bo było to już kolejne powtórzenie. Oddała podobny skok jak każdy poprzednie, pozostając względnie spokojną (chociaż nie można dalej powiedzieć, że wolną) w najeździe. Okser wyraźnie wzbudzał w niej więcej emocji, a poprzednie uderzenie się w nadgarstki spowodowało, że napaliła się jeszcze bardziej. Na pysku była nadal miła, lekko poszerzyła foulę na dwa ostatnie kroki i wywaliła do góry, wybijając się przy tym mocno z zadu. Tego skoku zdecydowanie nie można było nazwać ekonomicznym :lol: a zapas był dość imponujących rozmiarów. Jednak po tym jak się uderzyła, a potem Jo jeszcze cmoknął przy najeździe po prostu zareagowała tak a nie inaczej by mieć pewność, że nie popełni znowu tego samego błędu. Brakowało jej jeszcze "oka" i obycia, dlatego czasem zdarzały jej się takie przesadne reakcje.
Po podniesieniu przeszkód zaczęła lepiej demonstrować technikę skoku, ciągnąc się szyją do dołu i więcej pracując zadem. Kolejne podejście do oksera było już normalniejsze i bez zbędnego zapasu.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group