To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Pub "Na strychu"

Louise - 2016-09-28, 21:08

Jak zabijesz Józkowi jego waderę to dorwie Cię w środku nocy z kałachem i armią czołgów, nie ryzykowałabym. :lol2:
- Tylko mi się nie upij tym jednym.- zażartowała obserwując Robaczka uważnie i to jak składał zamówienie. Nie widziała go szmat czasu, postarzał się trochę chłopak, ale wyszło mu to na dobre, był znacznie przystojniejszy niż poprzednio.
- To pij chłopcze, na zdrowie.- uśmiechnęła się sama chwytając swoją whisky, uznała, że lepiej zacząć od czegoś lżejszego, absynt rozpijemy później. W końcu to on był ulubionym trunkiem Lou.
- Masz wąsy.- wytknęła mu zbierając palcem pianę spod jego nosa i robiąc mu kropkę na czole. :lol2: My little unicorn :lol2: <3
Dopiero wtedy dobiegł ją kobiecy głos, podniosła spojrzenie na brunetkę unosząc przy tym zaciekawiona łuk brwiowy. A Ty kim jesteś dziewczynko, zgubiłaś się? :lol2: <3
- Hej.- mruknęła bez entuzjazmu, nie znała kobity, skąd może wiedzieć co to za jedna, może jakaś Robercikowa dupa.

Robert - 2016-09-28, 21:39

Taa, zapewne jeszcze by mu pogratulował i przybił piątkę, że pomógł mu się uwolnić od kobity :lol2:
- Spokojnie, poproszę o słomeczkę to będę pił powolutku i nic się nie stanie! - Machnął gejowsko ręką, podkreślając to teatralnym gestem.
Jakby to powiedzieć, po prostu zmężniał. Zawsze młodo wyglądał, dość szczylowato. Jednakże w życiu każdego mężczyzny przychodzi taki moment, żeee jednak gęba mu się robi męska i twarda :lol2:
- Aaa weź, nie dotykaaaaj mnie! - Krzyknął piskliwym głosikiem, poprawiając sobie ubranko. -... Bo się jeszcze podniecę... :> - Pomachał brewkami, zmazując sobie kropkę z czoła.
Przez cały ten czas czuł się dziwnie obserwowany. No coś było nie tak! xD Ale ignorował to uczucie, próbując skupić się na wielkich balonach Lou :lol2:
Niestety jego starania zdały się na marne, ciągle miał na sobie czyjś wzrok, co zresztą potwierdziło się po chwili, gdy ukradkiem oka ujrzał idącą w jego stronę dziewczynę. Hmmm dziewczynę, całkiem ładną.. oo chyba kojarzył ją zresztą... :OO Uniósł nań spojrzenie i wstrzymał oddech rozpoznając Jess.
- No proszę, kogo ja spotkałem! :O - Wykrzyczał zdziwiony podrywając się z krzesła. - No heeeej :> - Przywitał się, obejmując mocno dziewczynę, aż jej coś strzyknęło w kręgosłupie :lol2:
- Jess to Lou, Lou to Jess. No i super. Już się znacie. Siadaj z nami. - Odsunął lasce krzesełko i gestem wezwał kelnera. - Co się napijesz? - Poruszał brewkami :>>

Jessie - 2016-09-28, 22:05

Skoro strzyknęło to chyba zderzaki nie zadziałały jak trzeba :lol2: . Może gdyby były większe to Robert by się od nich odbił? Jak piłeczka w pinballu ? :lol2: .
- Nie będę przeszkadzać? - Upewniła się, zanim przyjęła propozycję dołączenia do ich towarzystwa. Przedstawiona Lou uśmiechnęła się do niej krótko i zajęła miejsce obok, szybkim ruchem odgarniając włosy na jedną stronę.
- To samo - odparła, po chwili dopijając swoje piwo z sokiem, z którym tutaj przyszła. Jej niezmiennym problemem było szybkie picie, które miało różne skutki. Zobaczymy jak dzisiaj :lol2: .
- Jakoś inaczej wyglądasz - stwierdziła, odchylając się przy tym nieco do tyłu, by spojrzeć na chłopaka pod innym kątem. Jej uwadze również nie umknęło to, że wyprzystojniał. Zdecydowanie powinien się teraz pilnować, by przypadkiem nie zostać zaobrączkowanym :lol2: .

Louise - 2016-09-28, 22:07

Taaa i co jeszcze?! :lol2:
- Słomeczkę, gejuchu Ty jeden.- trąciła go nogą pod stolikiem, w końcu był biseksualny o czym wiedziała tylko Lou, Józek nadal nie był uświadomiony i wciąż zazdrosny o Robercika. :lol2:
Taaa gęba męska i twarda, sterydy bierze dlatego tak spuchł. :lol2:
- Jak Ci stanie to ja wychodzę i radź sobie z tym, z nim ... sam.- odruchowo spojrzała jego rozporek, zaraz wracając wzrokiem na górę żeby nie było, że męża zdradza. :lol2:
Odpierdol Ty się od moich balonów! I tak NIE POMACASZ! :P Prędzej rączusie stracisz zanim dotkniesz tego co zakazane.
- Miło mi.- mruknęła nie siląc się nawet na podanie dłoni Jess, nie była zbyt towarzyską personą jeśli chodzi o zawieranie nowych znajomości. Z resztą lepiej aby Jessie nie poznała jej bliżej, takie szemrane towarzystwo jak Lou to nie zbyt dobre towarzystwo. :lol2: Uważaj bo do domku nie wrócisz. :lol2:
- Przytył.- podsumowała słowa Jess uśmiechając się czarująco.

Robert - 2016-09-28, 22:13

I TAK JUŻ MACAŁ.
Oh oh dojrzał jej spojrzenie na swoje krocze.
- Spokojnie, jeszcze to za mało, żeby mnie podniecić... Zresztą Twoje sadlicho poporodowe doskonale temu zaradza :lol2: - Roześmiał się, uderzając łapą w udo.
- Tak, troszkę zmieniłem w swoim życiu.. - I miał coś dodać, ale ofc Lou musiała być wredna xD - Tak, to też. W końcu nie ważę mniej, niż powinienem... Tobie jednak powinien lekarz zalecić powrót na siłkę - Przeniósł spojrzenie na Lou, wrednie się do niej uśmiechając. :>>
- No to co laseczki. PIJEMY XD - Otarł dłonią o dłoń. - Opowiadajcie co tam u Was. - Wziął łyk piwa, oblizując piankę :lol2:

Jessie - 2016-09-28, 23:05

Nie muszę wracać do domu, przecież mama mnie nie zbije <3 :lol2: .
Jess nieszczególnie przeszkadzał bijący od Lou dystans. Głównie dlatego, że w jej opinii miał się niebawem zatrzeć, jak to zwykle bywało. Upewniła ją w tym uwaga na temat Roberta, w reakcji na którą mimowolnie uśmiechnęła się kątem ust.
- Niby najedzony, a dalej złośliwy - wtrąciła, biorąc od kelnera swoje piwo. Solidarność jajników obowiązuje zawsze i wszędzie, sorry bro! :lol2: Napiła się piwa, po czym w odpowiedzi na zadane pytanie teatralnym gestem podsunęła Robertowi swoją dłoń pod nos, jak do całowania :lol2: Aczkolwiek jej intencje były inne, miał podziwiać ten piękny brylant na pierścionku zaręczynowym!
- Hajtam się, ale z innym - ot, kiedy się poznali, była jeszcze z Jacksonem, a tu taki psikus.

Louise - 2016-09-28, 23:17

Kiedy to było .... Stare dzieje! :lol2:
- Pedale jeden, rodziłam trzy lata temu! Nic z tego już nie ma.- złapała tą jego łapę ściskając tak, że biedaczek pewnie zapłakał, albo oczka mu się spociły. Na jedno wychodzi.
- Nie potrzebuję siłowni, mam osobistego trenera.- wytknęła mu język, no jak dzieci. W swoim towarzystwie zawsze to tak wygląda. Nawet obecność Jessie nie krępowała ją przez takimi zagrywkami czy słowami, które padały w stronę Robka-Bobka.
Monsz Cię zbije! :lol2:
Biorąc łyk whisky, skrzywiła się trochę, zdecydowanie nie jej smak, ale ujdzie. - To może Ty opowiadaj ogierze.- spojrzała jak oblizywał mordę, zero kultury no. :lol2:
Widząc jak Jess wyciąga łapkę z pierścionkiem uśmiechnęła się tylko. - Gratuluję.- rzuciła w jej stronę, sama to pewnie nigdy nie ujrzy pierścionka. No ale za to mogła sie pochwalić dzieciuchem, taki który przeprowadza eliminację terrorystów już w przedszkolu.

Robert - 2016-09-29, 00:19

HAHAHAHAHAH XDDDDDDD
- Taa? Patrząc można pomyśleć co innego, macioro :lol2: - Zaśmiał się szczerząc ząbki, po czym wysłał całuska w jej stronę <3 Oni to się kochali!
Zaraz jednak jego uwagę przykuła podsadzona pod sam nos ręka Jess, tak, że mógł sobie nią prawie podłubać w nosie. XD
- Chryste... - Chwycił jej dłoń i.. zamiast skupić się na pierścionku, jego uwagę zwróciły nieziemsko grube paluchy :lol2: - Jakim cudem ten pierścionek przelazł przez tak grube serdelki? :lol2: - Zachichotał, przełykając żarcik piwem. - Anyway, gratuluję Ci! Cieszę się! - Zaklaskał w dłonie, myśląc o biednym samcu, który sam zapiął łańcuch na swojej szyi. Matko Boska :lol2:
- Kim jest ten, ehkem szczęściarz? :>> - Spytał zaciekawiony dopijając piwo. Oho szybko poszło. Machnął na kelnera, aby ten przyniósł mu kolejne.

Jessie - 2016-09-29, 11:31

- Wszystko da się zrobić, jeżeli zadbasz o odpowiedni poślizg... Powinieneś o tym wiedzieć :lol2: - cofnęła rękę i w odpowiedzi uśmiechnęła się do Lou. - Masz syna czy córkę? - Zagadnęła w międzyczasie, zdradzając autentyczne zainteresowanie tematem, o który ostatnio podejrzanie często się ocierała. Nie zamierzała jednak go rozwijać, to nie miejsce ani czas na rozprawianie o gówniakach :lol2:
- Jonah Wrens - odparła, nie dodając nic więcej. Tak się składa, że był piłkarzem w znanej portugalskiej drużynie, ale brunetka nigdy o tym nie wspominała wiedząc, że sam Jonah także nie chwalił się tym na prawo i lewo przed znajomymi z Anglii. - No ale właśnie, co z Tobą? - Zapytała, nie mając ani ochoty ani potrzeby drążenia tematu o sobie.

Louise - 2016-09-29, 21:31

- Co takiego prosiaku możesz niby myśleć?- uniosła jedną z brwi ku górze sięgając do kieszeni po fajki. - To, że Ci staje na mój widok to wiem od dawna.- prychnęła odpalając fajkę, w końcu kiedyś oboje zaliczyli pewną przygodę na kanapie. :lol2:
Teraz to Luśka wierna swojemu mężowi jest. <3
Przysłuchując się rozmowie Jess i Robalka, przyjrzała się pierścionkowi, zaraz jednak odwracając wzrok, skinęła do kelnera prosząc o swój ulubiony absynt. A Ci piwko piją, oj słabi zawodnicy. :lol2:
- Syna, a raczej małego antyterrorystę w domu.- zaśmiała się, jak nic pójdzie w ślady tatusia, może to i lepiej. Nie chciałaby żeby występował w serialu jak jeden z dziadków, albo bawił się z mafię jak jej własny ojciec. :lol2:
- No właśnie, Robi Bobi. Nasz wypytujesz, a sam nic nie powiesz.- szturchnęła go łokciem. ;>

Lorien Wayford - 2016-11-19, 01:06

Już dawno odpuściła sobie wieczorne wychodzenie na miasto w ramach poszukiwania rozrywki, ciekawych znajomości czy po prostu napicia się i spotkania ze znajomymi. Wiecznie w biegu i pracy zatraciła zdolność, a może raczej chęć nocnych polowań, a to właśnie o tej porze najczęściej można było spotkać tych najciekawszych ludzi.
Ubrana nie służbowo, a wręcz znacznie odbiegając ubiorem od formalnego wizerunku, miała na sobie obcisłe jeansy doskonale podkreślające długie, szczupłe nogi tam na górze zakończone jędrnym tyłkiem. Skórzana kurtka pilotka w odcieniach brązu i mocny makijaż podkreślający intensywnie zielone oczy blondynki, choć tak naprawdę była naturalnym farbowanym lisem.
Siadając przy barowej ladzie na jednym ze stołków zamówiła swoje ukochane whisky z lodem, obcasem buta zaczepiając za szczebelki przy nóżkach. Oblizała ciemnoczerwone wargi spowite szminką sięgając do kieszeni kurtki po fajki. Odpaliła jedną z nich, drugą ręką chwytając za alkohol. Upiła jeden łyk i przymknęła błogo powieki, rozkoszując się tym wspaniałym i tak dobrze znanym smakiem.
Teraz, wieczorem w jednym z miejskich pubów, nikt nie powiedziałby, że ta oto kobieta jest jednym z lepszych fotografów w świecie mody, a tym bardziej wykształconym muzykiem. Lubiła zwodzić, a tym bardziej uwodzić swoje przyszłe ofiary, które prędzej czy później lądowały przed obiektywem jej aparatu w postaci modeli. Tym razem chciała choć trochę odetchnąć od monotonnej codzienności, zabawić się i wypić tak jak kiedyś.

Gerard Wayford - 2016-11-19, 01:48

Śmiało można powiedzieć, że Gerard znalazł się na życiowym zakręcie. Jego problemy nawarstwiały się przez ostatnie miesiące, by wreszcie osiągnąć krytyczny poziom. Ciężar, który na co dzień nosił na barkach, stał się na tyle przytłaczający, by mężczyzna całkowicie mu się poddał. W jego przypadku oznaczało to całkowicie rozpicie, z czym nawet nie próbował się kryć. Nie pamiętał już kiedy był ostatnio trzeźwy, co jednak nie czyniło z niego menela z ulicy, bo jednak zdradzała go wyłącznie lekko zaczerwieniona skóra twarzy i nieco przepite spojrzenie. Daleki był od utraty kontroli nad swoim zachowaniem czy zataczania się, więc może właśnie dlatego nie dostrzegał oczywistego problemu. Jednak tylko w ten sposób radził sobie z otaczającą go rzeczywistością. Ból nogi nie opuszczał go nawet na chwilę, ale dzięki alkoholowi nauczył się go znosić, chociaż rzadko osiągał stan znieczulenia.
Wszedł do pubu wyraźnie utykając na lewą nogę, na co sam nie zwracał większej uwagi. Usiadł przy barze niedaleko Lorien, nie zwracając na nią większej uwagi, podobnie jak na wszystkich innych ludzi wokół.
- Podwójną whisky - odezwał się nieco zachrypniętym tonem głosu i sięgnął do kieszeni skórzanej kurtki po paczkę papierosów, które też palił nałogowo w zastraszających ilościach. Był świadom tego, że przez to skończy się znacznie szybciej, ale wcale mu to nie przeszkadzało. Zapaliwszy, roztarł dłonią bolące mięśnie uda i westchnął głęboko, wypuszczając w powietrze gęsty dym.

Lorien Wayford - 2016-11-19, 02:01

Sączyła leniwie whisky, co jakiś czar obracając się przez ramię w poszukiwaniu znajomych twarzy albo towarzystwa do rozmowy. Zwykle przebyła w towarzystwie ludzi tych "ładniejszych", który z wyższością patrzyli na każdego przeciętniaka. Nie przepadała za tymi wszystkimi nadmuchanymi laleczkami i zniewieściałymi chłopcami. Ale żadna praca nie hańbi, nawet jak masz ochotę wymordować co najmniej połowę osób ze swojego otoczenia.
Przykładając po raz kolejny fajkę do ust, potrząsnęła lodem w pustej już szklance, zauważając od razu osobę mężczyzny, który się dosiadł obok. Poczekała kulturalnie aż złoży zamówienie, sama odzywając się zaraz po nim. - Dla mnie to samo.- zwróciła się do barmana, wzrok przenosząc na twarz nieznajomego. Nie kryła się z tym, że obserwowała go wręcz niegrzecznie, nachalnie i bez żadnego słowa wytłumaczenia. Wyłapała też fakt, pocierania nogi dłonią po czym zaciągnęła się fajką zanim zabrała głos.
- Ciężki dzień?- mruknęła charakterystycznym dla siebie lekko zachrypniętym lecz głębokim głosem, patrząc cały czas na mężczyznę. Zainteresowały ją widoczne, a przede wszystkim liczne tatuaże, wygląd i zachowanie. Wydał jej się interesujący, a może nawet intrygujący. Dlaczego więc miałaby go nie zaczepić, może właśnie spotkała ją okazja jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna, która nie zdarzy się już nigdy więcej. Chciała tylko porozmawiać, a tym nie ma przecież nic złego.

Gerard Wayford - 2016-11-19, 12:38

Zerknął na kobietę kątem oka, nie poświęcając jej jednak więcej uwagi niż całej reszcie. Dopiero gdy zabrała głos, zwracając się bezpośrednio do czterdziestolatka, nieznacznie obrócił twarz w jej stronę i jednocześnie zaciągnął się głęboko dymem, na dłuższą chwilę wstrzymując go w płucach. W spojrzeniu Gerarda było coś wzgardliwego i chociaż owa pogarda nie była wycelowana bezpośrednio w osobę Lorien, to mężczyzna nie pozostawiał po sobie najlepszego wrażenia. - Nie. Całkiem przyjemny - zaprzeczył obrazkowi, który tworzył swoim wyglądem i postawą, jednak nie miał powodu by kłamać. Daleki był od użalania się na swoim losem i mimo wszystko doceniał, że udało mu się tu dotrzeć bez "przygód". Bywały takie dni, kiedy nie było go stać na wyjście z domu, czy to z powodu nogi czy zwykłego przeholowania z alkoholem. W końcu zdarza się nawet najlepszym... Spalił papierosa do końca i wygasiwszy go w popielniczce, sięgnął po szklankę. Do mocnego smaku whisky był już tak przyzwyczajony, że pił ją bez najmniejszego grymasu na twarzy. Mimo to nie spieszył się, nie chcąc by "trafiło" go przedwcześnie.
Lorien Wayford - 2016-11-19, 21:04

Nie zraziła się niechęcią mężczyzny, właściwie nie przejęła się tym wcale, poprawiła jedynie swoje długie blond włosy odbierając szklankę z whisky od barmana. Upiła spory łyk oblizując zaraz swoje spierzchnięte wargi. - W takim razie zazdroszczę.- skomentowała odpowiedź Gerarda i wróciła do palenia fajki, tak jakby żadna rozmowa przed chwilą nie miała miejsca. Skoro najwyraźniej nie był chętny do rozmowy to postanowiła sobie odpuścić, nie oznaczało to jednak, że przestała mu się przyglądać. Rozważała coś w tej swojej chytrej główce, którą powoli i leniwie zaczął przyćmiewać alkohol. Dawno nie piła stąd też była o wiele bardziej podatna na alkohol, ale może to i lepiej dzisiaj nie zamierzała sobie żałować.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group