To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Morze - Plaża

Shockwave - 2019-08-09, 13:04

Nawet nie posądzał ją o słabość, zrobił to jedynie z troski o to, że mogła zdenerwować się jego wybrykami sprzed chwili. Pozwolił jej się nawet o siebie wytrzeć i zaznaczyć teren, nie mając absolutnie nic przeciwko tempu. Te baby to jednak mają pierdolca pod tym względem. :lol2:
Może on ją powinien obsikać żeby też zaznaczyć teren? :lol2:
Gdy został skierowany w stronę wody w pierwszej chwili przystanął na brzegu i zaparł się, że nie pójdzie. Dopiero po zdecydowanej łydce wszedł głębiej i za chwilę zaczął grzebać przodem jednocześnie rozchlapując wodę we wszystkie strony.
Zaraz ktoś tu się nad kimś poznęca. ;>

Elizabeth White - 2019-08-11, 15:22

Na słowa Olivera, Elizabeth również obejrzała się przez ramię, nie spodziewając się, że zajechali aż tak daleko. Wtedy przyznała mu rację i zawróciła Petit, choć w tym samym czasie jej przyjaciel wpadł na pomysł wprowadzenia koni do morza. Kanadyjka w pierwszym momencie nie sądziła, żeby jej klacz miała jakiś większy problem z wodą, bo nie oszukujmy się - nie takie rzeczy już razem robiły, więc te łagodne fale powinny być bułką z masłem. A skoro już Shock został wprowadzony i nawet wyglądał, jakby mu się to zaczynało podobać, to brunetka również poprowadziła gniadą w bliżej. Dała jej jednak czas na zastanowienie się i nie pchała ją na siłę, a raczej pozwoliła na własnej skórze zobaczyć, że to syczące i plujące morze tak naprawdę nie gryzie. Wtedy ponagliła ją łydką, mając nadzieję, że wyjdzie z tego w miarę sucho. Wracanie do stajni w przemoczonym ubraniu na pewno nie byłoby przyjemne, kilka razy już to sprawdziła.
- Musimy je kiedyś zabrać na pławienie nad jakieś jeziorko - zasugerowała, choć dobrze wiedziała, że ze względu na małą ilość wolnego czasu, prawdopodobnie to prędko nie nastąpi. Jeśli w ogóle. Dzisiaj było na to zdecydowanie za zimno. Jak i ów morze nie było ulubionym akwenem Panny White, ze względu na temperaturę. A tak? Wskoczyłaby w strój kąpielowy i chętnie popływała razem z Petit. O ile ta dałaby się do tego nakłonić, bo przecież nigdy tego nie robiły.

Petit Coeur - 2019-08-11, 21:38

Gdy otrzymała łydkę po pierwszym kroku postawionym w wodzie, głębiej weszła już odważniej. Zastrzygła szybko uszami, widząc jak Shockwave bawi się wodą, po czym idąc jego śladem także zaczęła machać lewym przodem w wodzie, mocno w nią bijąc i mącąc ją. Wyraźnie jej się to spodobało, bo za chwilę głośno parsknęła i na chwilę zaprzestała zabawy, tylko po to, żeby wyciągnąć nos do wody. Nie próbowała się jej napić, tylko lekko zanurzyła sam pysk, dość szybko żałując tego pomysłu. Gdy fala trochę ją zalała, natychmiast poderwała łeb i skuliła uszy, po czym zrobiła parę nerwowych kroków w przód. W jeziorze zapewne bawiłaby się lepiej, ale czy chciałaby pływać? Nic tylko trzeba się przekonać. ;>
Oliver Pelerieux - 2019-08-11, 22:18

Trzymając wodze w jednej ręce, dawałem ogierowi sporo swobody i z uśmiechem przyglądałem się jego i Petit zabawom.
- O, dobry pomysł - stwierdziłem, przenosząc wzrok na Elizabeth, akurat w momencie, w którym Petit postanowiła 'zanurkować', co wywołało jeszcze większe rozbawienie na mojej twarzy. - Przypilnuję, żebyśmy zrobili to jeszcze w tym roku - zaoferowałem się wiedząc, że jeżeli nie będziemy mieć nad sobą bata, to będziemy czekać z tym pomysłem do przyszłego roku. Jak z wieloma innymi rzeczami w kwestii zwykłych, koleżeńskich spotkań.
- Ciekawe tylko co na to konie - zastanowiłem się na głos, nie mając pojęcia, którego z tych wesołków typować jako urodzonego pływaka, kryjącego się ze swoim talentem. Jednak którego bym nie wybrał, na pewno byłoby wesoło. Nie sposób się nudzić z Shockiem, Shockiem Juniorem i jeszcze jednym siwym wesołkiem, który z nich wszystkich pewnie pierwszy zgubiłby mnie w tej wodzie i wypiął się na ten pomysł. :lol2:
- Pojedziemy kawałek morzem? - Zaproponowałem po chwili rozmowy, naprawdę mając podejrzenia, że Shock mógłby się zapomnieć w tej zabawie i nas wykąpać, albo wręcz przeciwnie, zainteresować się stojącą obok Petit bardziej niż to wskazane.

Shockwave - 2019-08-11, 22:29

Choć mogłoby się wydawać, że Shock nie przepadał za wodą, zwłaszcza po tej widowiskowej ucieczce w bok, gdy tylko woda musnęła jego pęciny, to w zasadzie nie miał nic przeciwko temu, aby trochę się zamoczyć. W końcu zanim zaczął na dobre skakać to chodził wkkw więc wodne przeszkody nie były mu straszne.
W odróżnieniu od innego kolegi należącego do Pani Wrens, który na widok wody dostawał palpitacji serca. :lol2: Obserwując poczynania Petit przyglądał jej się z zainteresowaniem, ale nawet nie próbował dotknąć nosem słonej wody. Za to wizja położenia się w niej była bardzo kusząca i w niedługim czasie ogier zaczął uginać przody, aby móc się wyturlać z Olim na grzbiecie.
Do żony nie zamierzał się dobierać, ktoś tu ma brudne myśli i to wcale nie Shock. :lol2:

Elizabeth White - 2019-08-12, 12:26

Na twarzy Kanadyjki również gościło rozbawienie, bo Petit była przeurocza. Szczególnie wtedy, gdy wsadziła mordkę do wody, co Elizabeth oczywiście jej umożliwiła, dając dłuższą wodzę. W końcu dzieci najlepiej uczą się na swoich błędach :lol2:
- W takim razie, trzymam cię za słowo - odparła, dobrze wiedząc, że jeśli Oliver się zaweźmie to faktycznie doprowadzi to do skutku. W innym przypadku nie mieli raczej na co liczyć, bo zapewne przekładaliby to w nieskończoność, aż zrobiłoby się totalni zimno i brzydko. Bo przecież to nie jest wcale tak, że pogoda już teraz nie rozpieszczała :lol:
- Wydaję mi się, że Petit odgórnie jest za - zaśmiała się, głaszcząc gniadą po szyi. A nawet gdyby nie była, no to jakie miała wyjście? Choć koni Elce nie brakowało, to na myśl nie przychodził jej inny, równie dobry kandydat.
- Jasne - przytaknęła i przyłożyła łydki do boków Coeur, prosząc o stęp w kierunku powrotnym. Swoją drogą, był to świetny sposób na schłodzenie nóg po tej szaleńczej galopadzie. Miejmy tylko nadzieję, że ochraniacze dojadą do stajni w komplecie...

Oliver Pelerieux - 2019-08-12, 16:37

Od razu dałem Shockowi mocną łydkę, stanowczo odwodząc go od pomysłu położenia się w wodzie. - Zgłupiałeś? - Zapytałem go ze śmiechem i pojechałem przed siebie stępem, zrównując się z Elizabeth i Petit. - Oby tylko Soldat poszedł w jej ślady - zwróciłem się do Elizabeth, właściwie po raz pierwszy jakoś bardziej wspominając o źrebaku wyhodowanym przez nią, a będącym w moim rękach. Teraz już dorosłym koniu, ale wciąż żyjącym sobie jak źrebak na łąkach, choć niebawem miało się to zmienić. Oczywiście liczyłem jeszcze na to, że ogier przyjmie niektóre cechy swojego ojca, ale akurat w kwestii posłuszeństwa wolałem żeby był bardziej spolegliwy. :lol2:
Woda była tak czysta, że dno było widoczne, więc nie miałem oporów przed zaproponowaniem Kanadyjce przejechania się kłusem, a może nawet galopem, tym razem bez obaw, że konie nas poniosą, bo jednak poruszanie się w wodzie było dużo trudniejsze i bardziej męczące. Stąd też jeśli zdecydowaliśmy się na kłus czy galop, to na dosyć krótkim odcinku, który i tak wystarczyłby aby wszystko wokół było mokre.

Petit Coeur - 2019-08-12, 16:44

Jej chyba jako jedynej nie było do śmiechu, bo jeszcze przez dłuższą chwilę robiła dziwne miny, chyba czując ten słony posmak na wargach i próbując pozbyć się wody z nosa. :lol2: Przestała dopiero gdy Siwy spróbował położyć się w wodzie - skierowała wówczas na niego jedno ucho i zapobiegawczo odsunęła, robiąc więcej miejsca. Chyba jednak zostało mu to uniemożliwione, bo jeźdźcy zdecydowali się jechać dalej, na co Petit zareagowała ochoczo ruszając przed siebie stępem. Woda faktycznie stawiała większy opór, ale mimo to klacz energicznie kroczyła we wskazaną stronę, tylko trochę wyżej podnosząc nogi. Ochraniacze póki co trzymały się na miejscu, ale niewykluczone, że któryś odpadnie pod koniec terenu, zwłaszcza jeśli koniki wpadną na kolejny błyskotliwy pomysł. Widocznie nie było to dla nich aż tak męczące wyjście jak podejrzewali właściciele, ale to raczej powód do dumy i radości.
Shockwave - 2019-08-12, 16:57

Czując solidną łydkę gwałtownie się podniósł już dalej nie próbując kładzenia się w wodzie. Spojrzał jedynie na prychającą i oblizującą pychol Petit i sam głośno parsknął. Nie miał tak genialnych pomysłów jak jego żona, ale wcale nie był lepszy, jeśli chodzi o bycie błyskotliwym i próbowanie nowych rzeczy.
Zachęcony do ruchu naprzód przez brunet ruszył za Petit po chwili się z nią zrównując, choć cały czas patrzył także przed siebie. Woda przyjemnie chłodziła ich nogi, gdy poruszali się kłusem, ale zwierając tyle soli sprawiała także, że konie odczuwały nieprzyjemne swędzenie w niektórych rejonach ciała.
Musząc nieco bardziej zaangażować w pracę swoje kończyny podnosił je wysoko i głośno z powrotem stawiał w dół przy okazji rozchlapując wodę wszędzie, coś mi się wydaje, że nie tylko konie będą musiały wziąć ląpiel po tym terenie. :lol2:

Elizabeth White - 2019-08-12, 18:00

Zaśmiała się jedynie, widząc jak Oliver dosłownie w ostatniej chwili powstrzymał Shocka przed położeniem się w wodzie. Teraz było to zabawne, ale gdyby siwy dopiął swego to Belgowi na pewno nie byłoby do śmiechu. Tak więc dobrze że ruszyli się z miejsca, bo prowokowanie koni do głupich pomysłów nie leżało raczej w interesie tej dwójki.
- Od zawsze marzyłam, żeby któryś ze źrebaków miał charakter Petit - westchnęła. - Przestałam się już łudzić - dodała po chwili, mimowolnie uśmiechając się na myśl chociażby o Despacito, który nadal był pod jej skrzydłami. Aczkolwiek, nie ma tu ani grama narzekania, tak w gwoli ścisłości.
- On już chyba ma ze trzy lata, nie? - zapytała, nie potrafiąc sobie przypomnieć kiedy dokładnie się urodził. - Jak zamierzasz go dalej poprowadzić? - pociągnęła temat dalej, bo poniekąd Soldat był też jej dzieckiem :lol:
Chętnie przystała na propozycje Olivera, wpierw puszczając Petit kłusem. Chciała sprawdzić, jak gniada zareaguje na taką sytuacje, bo nie dość, że rzeczywiście było ciężej, to jeszcze woda chlapała dosłownie wszędzie. Jeżeli wszystko było w porządku i Oliver potwierdził, że nadal chce galopować, wtedy Kanadyjka zachęciła Coeur do przyspieszenia, po chwili przechodząc w bliski siodła półsiad.

Petit Coeur - 2019-08-12, 20:34

Niestety, mimo paru prób nie udało się jeszcze wyhodować kopii Petit, ale mającej parę centymetrów więcej. Petit Felicite było blisko do ideału, ale jej mama wciąż była jedyna w swoim rodzaju. 8-)
Nie trzeba było jej namawiać do zakłusowania, bo chętnie odpowiedziała na łydkę. Co prawda gdy szła przez wodę, to ta strasznie chlapała, prowokując klacz do niesienia łba wysoko, ale mimo to gniada była bardzo zadowolona z tej wycieczki. Czuła, że to znacznie cięższa sprawa niż zwykle, ale przecież mimo skromnego wzrostu miała dużo siły. Bieg przez wodę sprawiał jej też sporo radości, więc jeśli jeźdźcy zdecydowali się na galop, to chętnie zagalopowała pod górkę, rozchlapując wodę jeszcze mocniej. <3 Wspólna kąpiel dla wszystkich murowana! :lol2:

Oliver Pelerieux - 2019-08-12, 23:04

Nie takiej odpowiedzi się spodziewałem, więc zmarszczyłem krótko brwi, chyba też musząc się pogodzić z tym, że Soldat będzie wyjątkowym indywiduum, a nie kopią Petit.
Skinąłem głową w odpowiedzi na pytanie o wiek naszego wspólnego dziecka :lol: . - Niedługo chcę go zajeździć, ale zaraz po tym ma jeszcze na dwa lata wrócić na łąki, bo nie wygląda jakby był gotów do roboty - odparłem, nie ukrywając, że tym wczesnym zajeżdżeniem chcę sobie ułatwić sprawę. Gdybym tego nie zrobił, a potem powiedziałbym pięcioletniemu Shockowi Juniorowi, że będę na nim jeździć, to ktoś mógłby tego nie przeżyć. :lol2: - Oczywiście będzie skakać, choć niektórzy twierdzą, że może nie powtórzyć sukcesu rodziców - mówiąc to, nie brzmiałem na szczególnie przejętego, wierząc w tego swojego wychuchanego i wyczekanego konia. Gdyby tak na niego spojrzeć, to teoretycznie nie rokował na GP, ale ja byłem innego zdania i wiedziałem, że jeszcze kiedyś wszystkim pokażemy, że byli w błędzie.
Jadąc kłusem starałem się prowadzić Shocka prosto, rytmicznie anglezując w rytmie jego kroków. Niedługo później dałem mu łydkę do galopu i przeszedłem do niedużego półsiadu, pozwalając siwemu jeszcze trochę podzikować, tym razem w wodzie. Jeśli nie odpalał, poklepałem go po szyi z uśmiechem i dałem lekko luźniejszą wodzę.

/Myślę, że tak po/w kolejnym poście możemy się zwijać, więc jak chcesz Elka to możesz zakończyć ^^'

Shockwave - 2019-08-12, 23:12

Najwyraźniej Shock przekazał synkowi niektóre „niegrzeczne” geny i chcąc lub nie Oliver musiał się z tym pogodzić. Na szczęście Soldat posiadał też w sobie sporą cząstkę Petit, przez co był bardziej ugodowy i otwarty na sugestie, ale równie wojowniczy i zawzięty jak mama.
Kłusując szedł chętnie przed siebie i choć mógł wydawać się juz odrobinę zmęczony to jednak o galop nie trzeba było prosić go dwa razy. Dodatkowo zachęcał go fakt, że była to droga powrotna stąd też sam galop był energiczny, ale tak dziki i nieokiełznany jak za pierwszym razem. Oczywiście razem z Petit mogli zrobić powtórkę z rozrywki, ale chyba wystarczy tych psot na dzisiaj. :lol2:
Chętnie skorzystał z dłuższej wodzy, ale głównie po to aby wyciągnąć łeb do góry bo chlapiąca na wszystkie strony woda była odrobinę nieprzyjemna.

Elizabeth White - 2019-08-14, 00:26

Pokiwała jedynie głową, jakby na chwilę zamyślając się nad odpowiedzią Olivera, ale już po chwili przyznała, że to całkiem dobry pomysł.
- Ci, którzy tak twierdzą, nie widzieli chyba jak niektóre konie potrafią rozkwitnąć - odparła spokojnie, choć gdzieś w głębi przez chwilę poczuła potrzebę bronienia synka, choć w rzeczywistości nie należał już do niej :lol: Ale nadal miała Petit no i młodego Despacito, w którym pokładała naprawdę duże nadzieje.
Automatycznie po zagalopowaniu na twarzy Kanadyjki pojawił się ogromny uśmiech. Trzeba przyznać, że ten kontrolowany galop sprawił jej znacznie więcej przyjemności niżeli wcześniejszy :lol: Nawet jeżeli woda chlapała wszędzie, dość szybko sprawiając, że ubrania Elki przemokły. I to był chyba główny czynnik, przez który wkrótce musieli zwolnić. Tak czy siak, Elizabeth zaproponowała Oliemu jeszcze trochę kłusa po suchym, bo w dalszym ciągu mieli spory kawałek do pokonania. Wtedy pozwoliła Coeur trochę się rozluźnić i unormować oddech, oferując jej trochę dłuższą wodze, dla wyciągnięcia szyi. Dalej już stępem opuścili plażę i skierowali się w stronę stajni, a brunetka miała nadzieję, że ich konie wyczerpały na dzisiaj zasoby głupich pomysłów.
z/t

Oliver Pelerieux - 2019-08-14, 11:50

Byłem w trochę lepszej sytuacji niż Elka, bo jakby nie patrzeć, ona miała trochę bliżej do ziemi, a jej koń rozchlapywał wodę równie mocno co mój. Niemniej nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że woda spada na mnie zewsząd.
Wkrótce więc zwolniliśmy do kłusa i wyjechaliśmy na brzeg, po którym jeszcze przez dłuższy moment kłusowaliśmy, by wreszcie przejść do stępa i nim wrócić do domu. Mimo przygód byłam zadowolony z tego terenu i zdecydowanie wracałem z niego w dobrym humorze. /zt



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group