To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Morze - Plaża

Oliver Pelerieux - 2019-08-02, 13:00

Gdy ogier jeszcze bardziej przyspieszył, poczułem taki charakterystyczny ścisk w żołądku, prawie jak na rollercoasterze. Taka prędkość była jednak odczuwalna jeśli siedziało się na końskim grzbiecie. Chwilami ciężko było nawet o złapanie oddechu, ze względu na specyficzne, morskie powietrze, którego było jakby "więcej" niż w mieście. Miałem nadzieję, że Shock jednak w pewnym momencie odpuści, a szansę na to dostrzegłem z chwilą, w której Petit zaczęła jakby zostawać w tyle. Jeśli tylko poczułem, że siwy zaczął wtedy myśleć o tym, co się dzieje, a nie tylko o biegu przed siebie, wykonałem serię półparad, starając się do niego dotrzeć i wyegzekwować wolniejszy galop, który pozwoliłby mi chociażby na bezpieczne zjechanie w głąb plaży celem wykonania wolty. Albo przynajmniej na złapanie oddechu... Też byłoby dobrze. :lol:
Nikolaj - 2019-08-02, 18:35

Hachiro napisał/a:
...


Nikolaj narazie nie był zbyt pewny, co zapewne wiele koni wykorzystałoby do swoich niecnych celów, jednak miał niebywałe szczęście, że trafił mu się Hachiro. Przynajmniej sądził tak teraz, a co będzie później?
Mężczyzna zauważył, że coś błyszczy się w gęstwinie i mało. Myśląc poprosił ogiera o podjechanie w owe miejsce, by po chwili zsiąść i podnieść, jak się okazało, niezwykłą broszkę, która wyglądała na niezwykle drogą, co od razu speszyło chłopaka. Takie rzeczy nie gubią się od tak w lesie. Nikolaj mało myśląc ponownie wsiadł na konia i dosiadem poprosił go o kłus, koncentrując się na przekazaniu swoich chęci ogierowi. Musieli na chwilę porzucić sielankowy teren, aby może jeszcze zdążyć znaleźć właściciela owej błyskotki. Przecież kto musiał jej szukać. Prawda?

Shockwave - 2019-08-03, 21:42

Podłoże było bardzo wymagające, ale Shock miał w sobie mnóstwo energii i siły, która pozwalała mu nadal utrzymywać szaleńcze tempo biegu. Mimo to widząc jak jego Księżniczka powoli zwalnia przekrzywił łeb i zerknął za siebie.
Zarżał w jej stronę melodyjnie, ale dalej galopował przez dłuższą chwilę walcząc o kontrolę z Oliverem. Nie spodobały mu się te półparady, ale to przez nie zaokrąglił galop i mocniej podstawił zad, co z kolei wykorzystał na swoją korzyść. Wybił się z zadu w górę i strzelił wesołego barana, po którym jeszcze przez kilkadziesiąt metrów galopował bez opamiętania. Na szczęście i jego wydolność miała swoje granice, dlatego tracąc moc, zaczął galopować spokojniej i głośno parskać jednocześnie schodząc z głową w dół.
Wrócił na kontakt i pozwolił Oliverowi przytrzymać się i skutecznie wprowadzić w wolniejszy galop, w którym zrównał się z ukochaną. <3

Elizabeth White - 2019-08-06, 00:13

Świadomość, że tak naprawdę nie miała kontroli i na dodatek nic nie mogła z tym zrobić, skutecznie podniosła jej adrenalinę. Nie czuła przerażenia, gdy Petit usiłowała dogonić rozpędzonego Shocka, chociaż może powinna, bo upadek z takiej prędkości i w takich okolicznościach mógł się zakończyć źle. Na szczęście gniada nie robiła nic, co mogłoby wysadzić Elizabeth z siodła, więc ta po prostu cierpliwie czekała, aż oba konie się zmęczą i stracą ochotę do dalszego ścigania się. Tak jak się w sumie spodziewała, pierwsza zaczęła odpuszczać Coeur. Nie dziwota, bo była dużo mniejsza od jej siwego romeo, więc zrównanie się z nim pomimo dobrej kondycji nie było łatwe.
Gdy gniada uskoczyła przed falą, Kanadyjka jedynie gibnęła się w siodle, ale ten drobny incydent nie zagroził poważnie jej równowadze. Po chwili wróciła również w siodło i zaczęła wyciszać Petit, posyłając jej kilka półprad. Wtedy zauważyła, że Shockwave również znacząco zwolnił, dzięki czemu chwilę później udało im się zrównać, na szczęście już w dużo spokojniejszym tempie. Taki szalony galop zdołał zmęczyć oczywiście również Pannę White, która teraz usiłowała unormować swój oddech.

Oliver Pelerieux - 2019-08-06, 07:30

Tego przy tej prędkości obawiałem się najbardziej, ale na szczęście bryknięcie nie zagroziło mojej pozycji w siodle, tylko dodało mi jeszcze więcej adrenaliny. Niedługo później ogier zaczął zwalniać, co przyjąłem z ulgą, ciesząc się że wyszliśmy z Elizabeth bez szwanku z wesołych pomysłów naszych koni.
Galopując spokojnie tuż obok przyjaciółki, mogłem wreszcie rzucić na nią okiem i upewnić się, że przeżyła te atrakcje. W końcu nie każdy był ich fanem.
- Wszystko ok? - Zapytałem dość głośno, nie chcąc zostać zagluszonym przez wiatr i fale, ale też jeszsze nie do końca panując nad rozemocjonowanym głosem i przyspieszonym oddechem. Dominującą emocją była jednak radość, powoli pojawiająca się na miejscu adrenaliny. Po kolejnych kilkudziesięciu metrach przytrzymalem Shocka do klusa, zaczynając anglezowac i wypuszczać go do dołu, żeby także miał szansę ochłonąć po tym szalonym biegu. - To chyba znak, że za rzadko jeździmy w tereny - rzuciłem z uśmiechem, wcale nie mając tego ogierowi za złe. W końcu sam narzucilem mu odpoczynek po zawodach i odpowiadałem za jego trening. Przerwy najwyraźniej równie dobrze mu służyły, co nie służyły. :lol:

Petit Coeur - 2019-08-06, 22:36

Przeżuła wędzidło w pysku i jeszcze mocniej obniżyła szyję, głośno przy tym parskając. Zmęczyła się tym biegiem, nie tylko dlatego, że był wymagający, ale też dlatego że mimo porannej pory było dosyć ciepło. Słysząc ciche rżenie, nastawiła uszy na sztorc i podrzuciła głową. Chwilę później udało jej się zrównać z Siwym Romeo <3 w znacznie przyjemniejszym i wygodniejszym galopie przez nóżkę. Gdy ten został przytrzymany do kłusa, także zwolniła i mocno wyciągnęła szyję, prosząc Elizabeth o więcej wodzy. Raz jeszcze przeciągle parsknęła, po czym lekko podniosła łeb i spokojnie kłusowała obok Shocka, póki co go nie zaczepiając, choć mógł być pewien że po przejściu do stępa zostanie jej drapakiem. 😇 W końcu o kogoś musiała się poocierać, a on nadawał się do tego wręcz idealnie!
Hachiro - 2019-08-07, 14:27

Nikolaj napisał/a:
...


Izabelowaty ogier nigdy nie miał destrukcyjnych dla jeźdźca zapędów. Był doskonale ułożony, dodatkowo lubił pracę z człowiekiem, chciał więc przekazać dość niepewnemu mężczyźnie swoją spokojną energię, by mógł się rozluźnić. Podjechał tam, gdzie mu kazał, zatrzymując się i uważnie patrząc na to, co robi Nikolaj. Zwykle ludzie nie zsiadali na samym początku terenu gdzieś w lesie, pochylając się do czegoś błyszczącego. Hachiro nadstawił uszu, patrząc z zaciekawieniem na trzymaną w ręku czyjąś zgubę i wyciągając w jej stronę nos. Stał spokojnie, pomimo że sytuacja była dla niego nowa. Zachowywał nieruchomość, gdy mężczyzna ponownie wspinał się na grzbiet, a tym razem dużo lepiej mu poszło. Quarter przyspieszył od razu do kłusa zgodnie z życzeniem jeźdźca, pozwalając sobie na opuszczoną głowę. Kłus izabela był wygodny, prawie jak stęp, a komfort jazdy poprawiało również wygodne, westernowe siodło. Szedł w rozluźnieniu, ciesząc się przyspieszeniem kroku i od czasu do czasu kierując ucho w stronę Nikolaja, oczekując dalszych sygnałów.


//zawieszam

Shockwave - 2019-08-07, 20:49

Przytrzymany do kłusa przeszedł do niego płynnie i wyciągnął nos do dołu starając się zarówno uspokoić oddech jak i ochłonąć po tej sporej dawce adrenaliny i endorfin. Parskając głośno zwiesił uszka na boki i kroczył elastycznym kłusem, kątem oka zerkając wciąż na towarzyszącą mu Petit. <3
A co do bycia drapakiem, to niech ten maluszek uważa bo jak Shock będzie chciał się wytrzeć to Petit może wywinąć fikołka. :lol2: <3
Kłusując brzegiem morza uważnie obserwował podmywające go fale, w pewnym momencie będąc mocno zaskoczonym, gdy woda musnęła jego pęciny. Sprawiło to, że odskoczył wesoło w bok i znów spróbował zerwać się do galopu. Najwyraźniej ktoś tu wciąż był pełen energii. :lol2:

Elizabeth White - 2019-08-07, 23:48

Usłyszawszy głos Olivera, automatycznie spojrzała w jego kierunku, przybierając na usta blady uśmiech.
- Tak, ale nie potrzebuję już kawy - odparła z lekkim rozbawieniem, bo po jej senności nie było ani śladu. Niby to dobrze, ale z drugiej strony wolała nie powtarzać tego numeru. A przynajmniej nie dzisiaj.
Wraz z przejściem do kłusa, Elizabeth zaczęła również rytmicznie anglezować. Jako że klacz wręcz sama dopominała się o dłuższą wodzę, amazonka jej to zagwarantowała, pozwalając obniżyć głowę. Nie oddała jednak wodzy luźno, bo choć konie wyglądały na wstępnie zmęczone, to brunetka nadal nie ufała ich pomysłom.
- Zdecydowanie. Ale następnym razem ja wybieram lokalizację - odparła, osobiście zdecydowanie woląc las. Ta otwarta przestrzeń wcale jej nie kusiła.
Gdy niespodziewanie Shock zrobił uskok w bok i próbował na nowo zagalopować, automatycznie przytrzymała gniadą, naprawdę nie mając ochoty na kolejną gonitwę.

Petit Coeur - 2019-08-08, 15:10

Była spokojna do czasu, aż towarzyszący jej ogier nagle uskoczył w bok i zaraz po tym zagalopował. Od razu zapragnęła pójść za nim, ale stanowczo przytrzymana przez Elizabeth zrobiła zaledwie dwa, urwane kroki galopu. Chociaż uciekła łbem od ręki, tym samym pozbywając się blokady jaką ta tworzyła, nie wykorzystała tego przeciwko Elizabeth i zwolniła do kłusa, a nawet do stępa, nie próbując ponownego zagalopowania. Nawet jeśli Shockwave pogalopował dalej, Petit jedynie patrzyła za nim, energicznie krocząc przed siebie. Co prawda była trochę niespokojna, ale najwyraźniej spuściła już z siebie nadmiar energii i znowu była posłusznym, do rany przyłóż konikiem.
Oliver Pelerieux - 2019-08-08, 15:51

Zaśmiałem się widząc bladą twarz Elizabeth, która chyba nie spodziewała się takich atrakcji. Mogłem ją uprzedzić, bo tereny ze mną niemal równały się takim przygodom. Nie dlatego, że je prowokowałem, tylko dlatego, że miałem takie, a nie inne konie. Bardzo wesołe jakby nie patrzeć. :lol:
- Nie ma sprawy - co prawda nie sądziłem, by cokolwiek miało to zmienić. Może tylko tyle, że w lesie droga prędzej czy później by się skończyła, podczas gdy wybrzeże ciągnęło się kilometrami.
Nie byłem przygotowany na nagły uskok, więc lekko mną zachwiało, zwłaszcza gdy Shock znowu zagalopował. Siłą rzeczy zostałem lekko za jego ruchem, ale szybko się ogarnąłem by zdążyć jeszcze zareagować. Mimo wszystko nie chciałem go po chamsku zatrzymywać, tylko dosiadem i półparadami, w razie potrzeby wspomagając się też głosem. Skoro Petit została w tyle, powinien szybko odpuścić; jeśli tak było, przytrzymałem go do stępa i dopiero w nim oddałem holsztynowi trochę wodzy.

Shockwave - 2019-08-08, 20:14

Ten galop nie trwał długo i był jedynie następstwem odskoczenia od fali, która niespodziewanie musnęła jego nogi. Nigdy nie bał się wody, ale tutaj liczył się efekt zaskoczenia, a nie sam fakt przebywania w wodzie.
Pozwolił się sprowadzić do kłusa bez najmniejszego oporu i równie chętnie przeszedł do stępa. Swobodnie krocząc równym krokiem zrównał się z Petit i trącił nosem jej delikatną szyjkę, sprawdzając czy to jego maleństwo ma się dobrze. <3 :lol2:

Elizabeth White - 2019-08-09, 00:15

W takim wypadku, Elka musi jeszcze pożyczyć mu konia :lol2: Aczkolwiek chyba potrzebowała tej dawki adrenaliny, bo nie była zła ani przestraszona, ale czuła się jakby lepiej, żywiej.
Gdy Petit nie uległa urokowi swojego Romea i nie pogalopowała za nim, Kanadyjce szybko ulżyło. Rozluźniła to chwilowe spięcie i zebrawszy wodze w jedną dłoń, drugą uspokajająco pogłaskała gniadą po szyi. W sumie trochę też w ramach nagrody, bo gdyby naprawdę chciała pójść w długą, to na pewno by to zrobiła, o czym w sumie zdążyli się już przekonać. Na szczęście Shocka również udało się szybko ogarnąć, dzięki czemu chwilę później znowu jechała koło swojego przyjaciela.
- Jeszcze wam mało? - zaśmiała się do Belga, nie tracąc całkiem swojej czujności, tak ''w razie wu''.

Oliver Pelerieux - 2019-08-09, 00:53

- Jemu nigdy nie jest dość - odparłem z rozbawieniem, w przeciwieństwie do Elizabeth pozwalając sobie na więcej luzu, który objawiał się niemal luźną wodzą. Może trochę za bardzo mu ufałem, ale wiedziałem, że Shock tego potrzebuje. Trochę zaufania i wiary w siebie. Czasem ciężko było mi zrobić, ale ostatnio udawało się coraz częściej.
Obejrzałem się przez ramię, po czym znowu spojrzałem na przyjaciółkę. - Chyba musimy zawracać, strasznie daleko nas wywiozły - zauważyłem, nie chcąc spędzić całego dnia na plaży, choć było naprawdę miło.
Chwilę po tym zapewne zawróciliśmy, ale zamiast znowu pójść w długą, postanowiłem wjechać trochę głębiej do wody. - Teraz my się trochę nad nimi poznęcamy - zażartowałem, w łydkach starając się nakłonić siwego do wejścia do morza, chociaż po nadgarstki. Za każdy krok od razu go chwaliłem, pozwalając mu też bawić się wodą, jeśli miał na to ochotę. Tylko bez kładzenia się proszę. :lol2:

Petit Coeur - 2019-08-09, 01:01

Parsknęła przeciągle i ponownie obniżyła szyję, gdy Shockwave przestał się oddalać, tym samym zwracając klaczy spokój. Trącona w szyję spojrzała na niego niemal oburzona. Chyba nie podejrzewał jej o jakąś słabość lub zmęczenie? :lol2:
Nastawiła uszy na sztorc, przyjrzała się ogierowi i zgodnie ze swoim pierwotnym zamiarem, jeszcze mocniej wyciągnęła szyję i otarła się łbem o jego łopatkę, bo ją swędziało pod ogłowiem. Przy okazji parsknęła w jego sierść, jeszcze trochę ją brudząc. Zaznaczała swoją własność. :lol2:
Nie protestowała też przed zawróceniem. Jeśli natomiast chodzi o wejście do morza, to o ile Elizabeth się na to skusiła, Petit pierw zamyśliła się na brzegu i dopiero po zachęcie weszła do wody, w sumie nie widząc w tym nic strasznego. Morze "pluło" i "syczało", ale przecież nie takie rzeczy się robiło.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group