Pleasure - 2015-07-06, 10:59 Na Forbidden cała ta nerwowa otoczka zawodów ani trochę nie wpłynęła. W przeddzień zawodów zabrano ją na lonżę jak każdą inną, wyjątkowo nakarmiono większą, bardziej urozmaiconą porcją paszy i wyczyszczono na błysk, na co niestety musiała przystac mimo, że zabiegi pielęgnacyjne nie należały do jej ulubionych. Nie była także zbyt zadowolona będąc zmuszona opuścic swoje ciasne, ale przytulne cztery ścianki przed porą śniadania, niemniej jednak nie robiąc poznanej w dniu poprzednim dziewczynie kłopotów. Licząc na szybki powrót do boksu dała się sprawnie wyczyścic i osiodłac, starając się nie przeszkadzac dziewiętnastolatce w żadnej z czynności. Oddana w ręce stajennego zajęła się lustrowaniem kręcących się po stajni ludzi, bez wzruszenia oglądając każdego wierzchowca jak i przechodnia. Wreszcie, po powrocie Mii, opuściła wraz z nią stajnię, kierując swe kroki na rozpreżalnię, na której to również była wyjątkowo posłuszna. Nie wiedząc do końca co ją czeka, stępowała zrelaksowana po piaszczystym placu.
~
Czując stopniowo skracane wodze Forbiś natychmiastowo uniosła nieznacznie głowę, oba radary kierując czujnie w stronę swojego jeźdźca i wedle jego sugestii ruszając sprężystym, lekkim kłusem. Wjechawszy na parkur rozejrzała się żywo, uważnie lustrując znajdujące się na nim przeszkody, niemniej jednak nie odczuwając przed żadną z nich obaw. Zatrzymała się byc może nieco nazbyt gwałtownie, nadal będąc pod wrażeniem miejsca, w którym się znalazła, jednak czując wyraźne sygnały do galopu na nowo zainteresowała się dosiadającą jej amazonką, od tamtej chwili skupiając swoją uwagę w większości na niej. Gdy tylko ruda znalazła się w linii prostej do pierwszej przeszkody skierowała nań oba radary, ochoczo galopując w tamtą stronę i z przyjemnością poszerzając foulee, by finalnie oddac niezwykle precyzyjny, efektowny skok z adekwatnym do wysokości, niezbyt przesadnym zapasem. W tym wszystkim istotnie zaznaczała, że uwielbia skakac, co z całą pewnością nie mogło umknąc uwadze Mii. Nie otrzymując pozwolenia na przyspieszenie w dystansie nie zrobiła tego, jednak starając się utrzymac możliwie jak najszybsze tempo; wiadomo, rude to i zawsze wie lepiej Wyjeżdżając z zakrętu prostopadle do osiemdziesięciocentymetrowej stacjonaty w swoim galopie zaczęła nieco wyraźniej zaznaczac pracę zadu, który do samej przeszkody był głównym motorem jej ruchu. To także przyczyniło się do tego, że oddała wzorowy, mocny skok z zadu, z łatwością i przyjemnością przelatując nad przeszkodą. Wylądowała w stuprocentowej równowadze, nie mając kłopotu z odnalezieniem jej i myślami już wędrując do kolejnego skoku, co miało związek z tym, że zrobiła się trochę zbyt nerwowa. Wystarczyło jednak jedno, porządne przytrzymanie ze strony jeźdźca by sprowadzic ją na ziemię, a zatem jeśli takowe otrzymała - do oksera zachowywała już względny spokój, galopując równo, w spokojnym tempie, finalnie z pomocą Mii znajdując właściwe miejsce odbicia i najpierw lekko odrywając od ziemi kasztanowate przody, by chwilę później zabrac ze sobą masywny zad. Złożyła się w skoku tyle, ile wymagała tego przeszkoda i wyciągnęła przed siebie łabędzią szyję, teraz już nieco spoconą i pokrytą siateczką z żył. Bez trudu wylądowała, znów bez kłopotu łapiąc równowagę i wznawiając ten spokojny, już nie nerwowy galop, z chęcią podejmując się wyzwania w postaci czwartej przeszkody, stacjonaty. Wskazówki ze strony dziewiętnastolatki nie były konieczne, bowiem Pleasure doskonale wiedziała, co ma w takiej chwili zrobic; dodatkowo nie była koniem zielonym w tych sprawach - to jest w parkurach - a zatem bez wysiłku odnalazła się w dystansie, sama bez problemu wyceniając miejsce wybicia i w tymże miejscu oddając skok - prawdopodobnie nieco wcześniej, niż spodziewała się Mia. Nie wpłynęło to jednak na ich wynik, kasztanka bowiem pokonała przeszkodę na tyle precyzyjnie, by mimo dalszego odbicia nie dotknąc drąga. Po wylądowaniu w akcie radości oddała delikatnie z zadu, co raczej nie powinno zaburzyc równowagi dobrego jeźdźca, którym - jak mniemała kobyła - Mia była. Na to składało się wszystko - sposób, w jaki prowadziła ją w parkurze, jej podejście, stanowczośc, etc. Długo by wymieniac. Pleasure nadal pozostawała względnie czujna, a korzystając z chwili przerwy między kilkoma skokami niepewnie zerknęłą w stronę publiczności.Angel's Wings - 2015-07-06, 11:58 Naprawiono mu szkodę i był znów gotowy do startu. Na szczęście dostali pozwolenie na rozpoczęcie przejazdu od nowa, a Angel nadal miał siłę i energię na przejazd, chociaż tym razem aż tak się do tego nie wyrywał. Ucieszył się widząc zbliżającą się Caroline, lecz gdy wjechali ponownie na parkur znów skupił się na zawodach i starał się angażować w to co robili. Tak z resztą było nawet na zwykłym treningu, czy rozgrzewce. Ambitny ogier zawsze starał się pokazywać z jak najlepszej strony.
Po wjeździe na parkur kobieta pokierowała go ku pierwszej przeszkodzie, wypychając do galopu. Siwek co prawda wyczuł pewną zmianę w tym jak dwudziestopięciolatka go prowadziła, ich jazda była bardziej zachowawcza, jednak i on nie miał zamiaru się poddawać i jak zwykle dawał z siebie dwieście procent normy. W aktywnym tempie dojechał do przeszkody numer 1: oksera 110 cm. Po otrzymaniu łydki wybił się w odpowiednim miejscu, podrywając z ziemi przody, potem tyły, a podczas skoku zgrywając się z jeżdżcem.
Po pokonaniu oksera skręcili w prawo, kolorowowłosa pokierowała siwka na stacjonatę 115 cm, najechali prostopadle na środek przeszkody, gdzie wszystko odbyło się jak przy pierwszej przeszkodzie i stacjonatę również pokonali bez problemu, to znaczy czysto bez potrącenia przeszkody, co zdarzyło im się wcześniej. Ale to już należało do przeszłości, a trzeba się skupić na chwili obecnej.
Ponownie zrobili ciasny skręt na trójkę, jednak bez wyprostowania przed stacjonatą, Caroline nakierowała dwunastolatka na przeszkodę pod skosem. Aniołka trochę zdziwiła taka decyzja, bo skąd niby mógł wiedzieć, że jego amazonka cierpi na skurcz, jednak nawet nie pomyślał o tym, żeby wyłamać przeszkodę. Jak zwykle starał się dać z siebie wszystko i dzięki współpracy z jeżdżcem udało im się również tą przeszkodę pokonać na czysto.
Skoro zostawili za sobą trójkę po kilku spokojnych krokach skręcili w lewo na okser, pierwszy człon szeregu. Pewnym plusem z ich wcześniejszych perypetii na parkurze było to, że Wings mógł się przyjrzeć dobrze przeszkodom, a cześć z nich już pokonał (chociaż z różnym skutkiem). Skupiony, prędko zareagował na pomoce od kobiety, dojeżdżając do przeszkody po otrzymaniu sygnału wybił się z zadu, otrzymując dobrą sylwetkę w skoku i jak zawsze zgrywając się z jeżdżcem, miękko wylądował, po czym Caroline pokierowała go na stacjonatę.Misbehavin - 2015-07-06, 13:06 Misiek niejednokrotnie był świadkiem organizacji zawodów w Orchard Stable, niemniej jednak nigdy nie brał w nich udziału. Mimo, że atmosfera panująca w stajni była mu bardzo dobrze znana, nie miał pojęcia, co tak naprawdę czeka go tam - na rozprężalni, na parkurze... Dodatkowo jego kondycja również nie miała się najlepiej; stajenni robili co mogli, by utrzymac go we właściwej formie pod nieobecnośc właściciela, ale niestety karuzele i wyjścia na lonże nie były w stanie zastąpic codziennego treningu dostosowanego do jego możliwości. Istniała tego jedna ogromna zaleta - pod siodłem nie miał już takich głupich pomysłów, jakie przychodziłyby mu do kucykowatego łebka bez codziennej, nawet małej dawki ruchu. Sytuacja miała się o wiele korzystniej kiedy rozrabiał w karuzeli, a nie pod swoim właścicielem, który takim obrotem wydarzeń raczej nie byłby zachwycony. Pięciolatek przez cały czas pozostawał czujny, na rozprężalni zachowując się nieco nieswojo z uwagi na duży tłok panujący na placu. Nie był przyzwyczajony do pracy z taką ilością koni dookoła siebie. Mimo wszystko współpracował z Tonym na tyle, na ile pozwalała mu sytuacja i jego brak doświadczenia w jakichkolwiek zawodach, chocby towarzyskich. Stępował spokojnie po obwodzie placu, a skierowany w stronę parkuru ożywił się wyraźnie, oba radary kierując własnie w tamtym kierunku. Zachowując właściwą sobie czujnośc lustrował przeszkody, które na całe szczęście nie wydały mu się ani straszne, ani groźne. Był nieco rozkojarzony, co było raczej naturalne w wypadku młodego konia o tym usposobieniu debiutującego na parkurze. Wszedł w lekki kłus "od zadu", nadal uważnie rozglądając się po parkurze; Tony zdołał skupic jego uwagę za pomocą prośby o zagalopowanie, podczas której Misio najpierw wszedł w wyższy chód, a potem delikatnie oddał zadu, jakby w geście radości. Mężczyzna raczej nie miał problemów z nadaniem tempa, gdyż Misiek podekscytowany, ale i nieco przytłoczony całą tą zawodową otoczką był bardzo wyczulony na wszystko - dźwięki, ruch, a także na pomoce. Wyprostowany oczywiście sprawdził, kto tak naprawdę ma kontrolę w tym wszystkim i spróbował przyspieszyc, niemniej jednak twarda ręka i stanowczośc ze strony Tonego od początku parkuru w pełni wystarczała, by udowodnic Misbehavinowi, że to nie on jest tutaj "górą". Również jego opanowanie korzystnie wpływało na ogiera, który jeszcze nie do końca rozumiał, o co chodzi w skakaniu - wiadomo mu było tylko tyle, że ma się znaleźc po drugiej stronie bez zrzucenia drąga, ale zdecydowanie brakowało mu techniki. W miejscu zaproponowanym przez mężczyznę oderwał się nieco ociężale od ziemi, wykonując skok o wiele wyższy, niż wymagała tego wysokośc przeszkód - to był odruch, coś, co można by rzec leżało w Miśkowej naturze. Według niego zawsze na parkurze stało więcej, niż w rzeczywistości. Mimo, że w wyniku wysokiego skoku zawisł w powietrzu dosyc długo, nie miało to w pływu ani na komfort jazdy, ani specjalnie na ich czas. I tak było bardzo dobrze jak na pierwszy skok na parkurze przy tym poziomie rozkojarzenia i dezorientacji ze strony konia. Wypuszczony w dystansie oczywiście nie śmiał nie skorzystac - cofnął oba radary w stronę Tonego i ostrożnie poszerzył foulee, z każdym krokiem nabierając pewności i przybierając na prędkości w parkurze. Mimo, że bardzo podobało mu się takie szybkie tempo, przytrzymany wyraźnie skrócił wykrok, nie próbując się opierac sygnałom wysyłanym przez dwudziestolatka. Odbił się lekko, tym razem zostawiając nadal widoczny, ale dużo mniejszy niż poprzednio zapas nad przeszkodą. Wyciągnął przy tym masywne, nabudowane szyjsko, bez kłopotu odnajdując równowagę także na lądowaniu i podążając za wskazówkami jeźdźca, kierując się na kolejną przeszkodę. Tony niewątpliwie pomagał mu we właściwej wycenie miejsc odbicia, z czym sam jeszcze miał niewielki kłoptot, a zatem korzystając ze wskazówek w ostatnich dwóch foulee przed okserem poszerzył wykrok, wedle predykcji mężczyzny ułatwiając sobie i oddając nieco dalszy skok. Tym razem zapas prawie nie był widoczny, bowiem Misbehavin istotnie skupił się na długim locie umożliwiających mu bezproblemowe pokonanie szerokiej przeszkody. Nie był zadowolony tym, że mężczyzna oczekuje od niego spokojniejszej jazdy, niemniej nie opierając się i równym, umiarkowanym tempem dojeżdżając do czwartej przeszkody, którą pokonał bez trudu i już nie tak spektakularnie, jak pierwsze dwie, czyli po prostu z siłą i impetem adekwatnym do jej rozmiarów, wysokości.Red Star d'Argent - 2015-07-06, 13:07 Już od pierwszych chwil znajomości z dziewczynką zaczęła darzyć ją dużą sympatią. Od zawsze lubiła dzieci, a i Adele niewiele się od nich różniła - takie małe to to, takie słodkie to to! Jej wzrost jak najbardziej umożliwiał jazdę juniorów na jej grzbiecie, bo nie była wieżowcem, a i do kuców też się nie zaliczała. Na dodatek jeżdżąc z dzieciaczkami stawała się dziwnie dorosła i odpowiedzialna.
Już w czasie rozgrzewki pokazała te swoje umiejętności, płynnie przechodząc w każdy z chodów, jak i w końcu mogąc wykazać się swoją techniką skoków, która nie miała nic sobie do zarzucenia.
~
Po wywołaniu tych dwóch, czując nabranie wodzy podniosła wyżej łeb, który do tej pory był maksymalnie obniżony. Strzygąc uszami już nie mogła się doczekać tamtego parkuru, bo od kiedy tylko pojawiła się na rozprężalni chciała mieć to wszystko za sobą, żeby w końcu poskakać prawdziwe wysokości. Energicznym kłusem zaczęła mijać te wszystkie przeszkody, na które już jej ślinka ciekła <3 Cierpliwie zatrzymała się przy budce, po chwili ruszając ładnym, okrągłym galopem. Klacz trzymała swoje emocje i nie wyrywała do przeszkód, czując, że jest pod oceną. Trzymała się pomocy trzynastolatki aż do momentu odbicia, w którym mocno się wybiła, zostawiając sobie sporo zapasu nad ostatnim drągiem. Zaokrąglając grzbiet nad konstrukcją nakierowała oboje uszu do przodu, wracając nimi na jeźdźca dopiero po wylądowaniu. Nie miała oporów przed ścięciem zakrętu, ufając już na tyle Adele, żeby wiedzieć, że ta nie da zrobić jej krzywdy. Nadrobiły przy tym trochę czasu, a jeśli tylko nie było takich ograniczeń Argent starała się wyzwolić całą swoją prędkość, której jej nie brakowało przy tych zbiorach energii.
Wyrównawszy się do drugiej stacjonaty parsknęła raz i w stosownym do tego miejscu odbiła się mocno z zadu, gładko przeskakując osiemdziesiątkę. Wyciągnęła mocno szyję, wzrokiem już uparcie wpatrując się w okser. Po wylądowaniu posłusznie poszerzyła foulee, utrzymując jednak poprzednie jednostajne tempo, w którym dojechała do trójki. Skupiła się zarówno na trzynastolatce jak i tym, żeby bezbłędnie pokonać kolejną przeszkodę, nawet gdyby pomoce od dziewczynki okazały się błędne. Tak jednak nie było, bo para zgrała się z sobą prawie idealnie, gdy Red Star wybiła się daleko nad okserem, znowu zostawiając sobie zapas. Będąc już za okserem posłusznie ścięła kolejny zakręt, chociaż przez minimalny ułamek sekundy miała wątpliwości przed skokiem pod skosem. Znowu polegając na juniorce odbiła się dość niepewnie, jednak dalej równie mocno. Złożyła się nad stacjonatą, wyciągając głowę do przodu. Czując też zmianę w pomocach odruchowo wylądowała na lewej nodze, bez problemu jednak znajdując równowagę.Mistrz Gry - 2015-07-06, 17:02
114; Dekoncentracja; na terenie na którym odbywają się zawody, panuje okropny hałas, ruch, błyszczą lampy błyskowe, ujadają gdzie nie gdzie psy; to wszystko doprowadza do dekoncentracji pary, zmniejszenia ich uwagi.
Opis:
Z powodu wszechobecnego hałasu, parze trudno było o zachowanie koncentracji. To poskutkowało niedogadaniem się podczas najazdu na szóstą przeszkodę - zakręt został ścięty, a skok oddany po skosie, co poskutkowało zrzutką na stacjonacie.
UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
70; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
Opis
Na zakręcie do piątki klacz potknęła się o nierówność w podłożu, wyżłobioną przez kopyta innych koni, co nieco zaburzyło jej rytm w trakcie najazdu na piątkę. Mimo to para ukończyła parkur na czysto, bez problemów.
UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
110; Czysty przejazd; Niczym nie zakłócona pierwsza połowa przejazdu, zero błędów, zero komplikacji. ; do kolejnego postu MG.
Opis:
Przeszkody 4b-6 na czysto.
UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
Adele - 2015-07-07, 14:15 Jak już mówiłam, Adele bardzo wyraźnie ścięła dojazd do piątej przeszkody, niemniej ufając gniadej na tyle mocno, by wierzyc w to, że ta mimo dalekiemu do prostopadłości najazdowi poradzi sobie ze skokiem. Mogła wyczuc wcześniejszą niepewnośc przed oddaniem skośnego skoku na okserze, a zatem tutaj wyraźnie zachęciła Argent do nieco mocniejszego galopu, pozwalając w ostatnich trzech krokach galopu poszerzyc foulee i dając spore pole do popisu. Zasygnalizowała sześciolatce odbicia za pomocą jednej, krótkiej łydki, z chwilą oderwania się jej przednich nóg od ziemi wchodząc w dosyc głęboki, jednak nie zaburzający równowagi konia półsiad. Dbała o to, by nie zostac za ruchem konia, a także o stosowne oddanie wodzy. Przesunąwszy nadgarstki wzdłuż smolistej grzywy gniadoszki dała jej możliwośc adekwatnego do wysokości i trudności przeszkody wyciągnięcia szyi. Na lądowaniu wyraźnie wypchnęła nogi do przodu, pamiętając o tym, by w trosce o grzbiet Red Star także nie zostac za ruchem i nie "przysiąśc" jej zbyt wcześniej. Niestety chwilę po oddaniu tego skoku nastąpiło kilka komplikacji: Adele, do tej pory odporna na hałas, błysk fleszy i owacje rozproszyła się, podobnie jak i jej wierzchowiec. Powróciła do rzeczywistości dopiero po tym, kiedy trochę chaotycznie, ale nadal pewnie ścięła zakręt i wyjechała na linię prostą do szóstej przeszkody. Z dużym opóźnieniem wycofała ramiona, niestety jednak na próżno, bo tempo narzucone przez klacz - na które niesłusznie jej pozwoliła - było jednak zbyt szybkie, by uratowac sytuacje. Nie chcąc, by na koślawym skoku ucierpiało zdrowie Argent, nie pozostało jej nic innego jak poprosic o dalekie odbicie, któro było niemal jednoznaczne ze zrzutką. Adele nie myślała w tamtej chwili o punktach karnych, a o tym, by wraz z gniadą nie wpaśc w przeszkodę, a zatem w miarę stosownej chwili podparła ją łydką, sugerując wybicie sporo dalej, niż mogłaby się tego spodziewac i składając się do lotu tak, by dodatkowo nie zaburzac jego toku. Nie przejęła się spadającym drągiem, zamiast tego w pełni skupiając się na tym, by dojazd do siódmej przeszkody był prawidłowy. Tym razem trzynastolatka w pełni panowała nad sytuacją, odpowiednio wcześniej wycofane ramiona, zamknięte pomoce i kilka półparad zagwarantowały im bezproblemowy, spokojny dojazd do przeszkody. Pozwoliła Argent samej znaleźc pasującą sobie odległośc, niemniej jeśli miała z tym problem, wsparła ją łydką w optymalnym miejscu wybicia i wyraźnie cofnęła biodra, jednocześnie wysuwając oba nadgarstki do przodu i pozwalając gniadej klaczy w spokoju przeleciec nad konstrukcją. Po wylądowaniu i przekroczeniu linii mety wjechała na koło o sporej średnicy, siadając z powrotem w siodło i przez chwilę bawiąc się wodzą, sugerując Argent lekkie zaokrąglenie. Po kilkudziesięciu sekundach spędzonych w ten sposób przeszła do kłusa, w którym oddała Argent całą długośc wodzy i klepiąc, na zupełnie luźnych wodzach wyjechała z parkuru, na rozprężalni natomiast przytulając się i sowicie nagradzając. Miała dużą przerwę między dwoma końmi, a zatem po stosownym do poziomu zmęczenia sześciolatki rozstępowaniu ruszyła z nią do stajni, gdzie jeszcze raz nagrodziła, schłodziła i odstawiła do boksu, a potem z uśmiechem ruszyła po kolejnego, dzięki uprzejmości pracowników, gotowego już konia.
/zt.Fleau de Baian - 2015-07-07, 14:24 Ruchu akurat ostatnimi czasy jej brakowało, a energii nie ubywało, dlatego była bardzo wdzięczna wszystkim, którzy zainteresowali się jej osobą w tym czasie - ograniczając się chociażby do marnego wyprowadzenia na pastwisko. I w dniu zawodów była nadzwyczaj grzeczna, tym bardziej, że znała już Taylor po ostatnim crossie, które były jednym wielkim błędem, skoro po pierwszych przeszkodach zaliczyły upadek.
~
Tuż przed wyczytaniem ich danych z listy zaczęło padać, co nie uszczęśliwiło raczej ani dziewczyny ani klaczy. Widoczność była mniejsza, a podłoże zrobiło się bardziej śliskie. Niemniej jednak zareagowała na stopniowe nabieranie wodzy odruchowo podnosząc łeb i radary kierując na jeźdźca. Przemieliła raz wędzidło w pysku i ruszyła kłusem, unosząc znacznie nasadę ogona. Wjechawszy na parkur zwróciła uszy w stronę stojących przeszkód, parskając jednocześnie. Tak się stęskniła za klasycznymi stacjonatami! Zmierzyła wzrokiem wszystkie te przeszkody. Niektóre wydawały się jej proste, natomiast pozostałe wtrącały w nią pewne wątpliwości. Miała dłuższą przerwę od treningów, więc obawiała się tych wyższych. Pokładając nadzieję w swoich mięśniach i umiejętnościach dziewczyny, zatrzymała się równo przy sędziach. Po ukłonie dwudziestolatki ruszyła energicznym galopem, trochę nazbyt ekscytując się przeszkodami. Dalej jednak pozostawała posłuszna i pomimo rzęsistego deszczu, który wydawał się narastać z każdą minutą, ruszyła prosto na pierwszy okser. Za delikatne sygnały odwzajemniała się okrągłym galopem z lekkimi przodami i wyraźną pracą zadu. W trakcie najazdu naturalnie wydłużyła krok, aby w wyliczonym miejscu przez Taylor odbić się mocno z tyłów, pozostawiając kilka centymetrów zapasu. Fazę lotu przetrawiła we wzorowym baskilu, przody składając należycie. Początkowo jeszcze wolała zaufać kobiecie, bo na razie nie czuła się na tyle swobodnie, żeby polegać na swoim doświadczeniu.
Wylądowawszy ruszyła ponownie szybkim galopem bez chwili zawahania, bezproblemowo ścinając zakręt. Na prostej do stacjonaty nakierowała na nie oboje uszu i w trakcie najazdu tym razem poczuła się na tyle swobodnie, żeby nie polegać już tak na dwudziestolatce i samą odbić się mocno z tyłów. Już wyjeżdżając z zakrętu zauważyła, że przeszkoda jest wyższa, więc w skok oddała jeszcze więcej siły, aby nie naruszyć żadnego drąga. Jak typowy skokowiec wyciągnęła się nad przeszkodą, przednie nogi składając pod sobą, a tylne rozciągając. Znowu lądując nie miała problemu z utrzymaniem równowagi, jedynie co ją lekko zdziwiło to zmiana trasy, bo była pewna, że kolejną przeszkodę pokonają jadąc za siódmą stacjonatą. Skuliła się, bojąc się najazdu pod ukos, lecz na szczęście jej wątpliwości okazały się błędne, bo i tym razem idealnie przefrunęła nad stacjonatą. Parsknęła ucieszona tym, ale nie straciła skupienia na jeźdźcu. Następny był szereg, za którymi hanowerka niezbyt przepadała, tym bardziej, że teraz miała utrudniony przejazd. Widząc podwójną kombinację zwolniła, jakby zdziwiona, lecz wystarczyła subtelna łydka, aby przywrócić jej poprzednie tempo. Zamknięta w pomocach dwudziestolatki wyrównała się, jadąc prostopadle do oksera. W idealnym miejscu oddała mocny skok, znowu używając mięśni zadu, lecz tym razem nie stawiała na pozostawienie zapasu, a ekonomiczność. Już po odbiciu była myślami przy stacjonacie, więc nie przyłożyła tyle uwagi do wzorowego baskilu. Pustym wzrokiem wpatrywała się w stacjonatę, wracając na ziemię dopiero po wylądowaniu, które o dziwo i tak było w miarę miękkie.Mistrz Gry - 2015-07-07, 15:32
107; Czysty przejazd; Niczym nie zakłócona pierwsza połowa przejazdu, zero błędów, zero komplikacji. ; do kolejnego postu MG.
Opis:
Przeszkody 4b-6 bezbłędnie, pomimo nieustającego deszczu.
UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
Unexpected - 2015-07-07, 22:41 Byli dość dobraną parą więc co tam dla nich pokonanie takich trudności? On starał się robić wszystko tak by było dobrze, może nie zawsze tak było idealnie ale co poradzić każdy może mieć gorszy dzień nie? No każdemu nawet mistrzowi zdarzają się wpadki już podporządkowany w pełni kobiecie najechał na drugi człon szeregu miękko odbijając się od ziemi i na czysto go przelatując. Nie no aż tak źle nie było on i ignorować? No nie jego wina że krzak postawili mu na drodze przecież nie? Ostatnio w crossie też mieli wpadkę ale nie pamiętam czy na krzaczku czy co może trzeba potrenować tą dyscyplinę nieco Pomijając jednak wszystko inne bo to nie na temat W końcu dojeżdżali do jednej z trudniejszych dla co poniektórych przeszkód (nie licząc szeregu) przeszkody z imitacją wody, ogier furknął na nią gdy wychodzili z zakrętu ale nie panikował na szczęście. Na drodze do przeszkody dodali nieco w tempie nadrabiając cenne sekundy, bo nie dało się ściąć drogi do przeszkody ale to nic. Pomoce były zbędne ale dobrze że je zastosowała przynajmniej nie mógł nigdzie uciec czy coś w ten deseń, po łydce lekko przycisnął zad do ziemi unosząc jednocześnie przody, wybijając się z zadu, składając podwozie, wyciągając nad przeszkodą by zaraz wylądować po drugiej stronie. Wylądowali na lewą nogę by pojechać gładko do szóstki, niby wliczone foule ale amazonka miała inny zamysł lekkie dodanie przez co kroki były obszerniejsze by o wiele wcześniej się odbić od podłoża co ogier przyjął gładko wykonując polecenie kobiety, ładnie się składając i wyciągając w locie by było co podziwiać na widowni i czytać w gazetach.Caroline Hathaway - 2015-07-07, 22:51 Kobieta cieszyła się i jednocześnie modliła w duchu że pozwolili jej kontynuować przejazd, jednocześnie odpukać jechali go na czysto co podnosiło ją na duchu. Mimo poprzednich trudności los jakoś im sprzyjał oby tak było do końca, prosto poprowadziła siwka do drugiego członu przeszkody czując także że skurcz postanowił odpuścić. Odetchnęła kolejny raz z ulgą skupiając się jednak na przejeździe, wykonali trzy obszerniejsze foule by wybić się ostatecznie z odpowiedniego miejsca i przeskoczyć nad przeszkodą. Kobieta w trakcie lotu nacisnęła na lewe strzemię by siwek wylądował na tą nogę oraz również zdecydowała się na obszerniejszy najazd na kolejną piątą przeszkodę dodając nieznacznie w tempie do niej. Jadąc przy barierkach i wysyłając pół parady siwkowi co by go skupić na sobie bo skok miał być dość trudny, wyjechali w końcu na prostą do owej przeszkody kobieta skupiona i gotowa prowadziła ogiera do samego końca. W końcu łydka, półsiad, złożenie wraz z koniem oraz wysunięcie nadgarstków umożliwiając mu wyciągnięcie swobodnie szyi ale pozostanie na kontakcie. Nie zmieniała w czasie skoku nogi przygotowując siwka na siódemkę, podobno były tu odliczone foule ona skupiona zdecydowała się na średniej wielkości ostatnią minimalnie wydłużając by w końcu oddać jeden z ostatnich prawie że skoków - jeszcze tylko trzy i koniec oby tak dalej !Taylor - 2015-07-08, 12:11 Taylor nie bała się wyzwań, także tych, które wymagały zarówno od niej, jak i od konia pewnego rodzaju poświęcenia - oczywiście dwudziestolatka zrezygnowała z jakiejkolwiek kurtki przeciwdeszczowej, mając na uwadze fakt, że Deadia mogłaby się przestraszyc jej szelestu, a wierzcie mi lub nie, w takiej sytuacji robi się niefajnie ;__; Kobieta miała utrudnioną widocznośc, prawdę mówiąc przez gęsty deszcz nie była w stanie zobaczyc zbyt wiele, będąc zmuszona zdawac się na to, co zapewniał jej daszek kasku i Deadię kontynuuowała mocną jazdę w szeregu, rozwiewając wszystkie wątpliwości hanowerki. Lubiła tego wierzchowca za jego szacunek wobec jeźdźca, a także zaufanie, którym go darzyła - nie każdy koń jest taki 'przyjemny' w pierwszych kontaktach. Pokonawszy całą odległośc dzielącą dwa człony szeregu zasugerowała Deadii wybicie, podpierając cały ruch krótkim, wychwytywalnym zapewne tylko dla niej cmoknięciem i zaraz to wchodząc w głęboki półsiad i oddając wodze, tym samym umożliwiający karusce swobodne wyciągnięcie szyi i bezproblemowy lot nad stacjonatą. Tak jak poprzednio, na lądowaniu nie pozwoliła sobie uderzyc w grzbiet hanowerki, zamiast tego wysuwając nieznacznie nogi do przodu i lądując na nich, o własnych siłach. Nie tracąc czasu na rozklejanie się po przeszkodzie, w błyskawicznym tempie weszła w lekki siad, tym razem nie ścinając zakrętu, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że piąta przeszkoda może budzic wątpliwości i najazd na skok mogłyby przypłacic zrzutką, nieposłuszeństwem, a może nawet upadkiem? Postanowiła nadrobic cenne sekundy w dystansie, między 4b a 5 wykonując wyraźne dodanie. Niemniej wyjechawszy z zakrętu, w linię prostą do przeszkody, usiadła ponownie w siodło, wyraźnie wycofując ramiona i delikatnie zamykając Deadię w pomocach, prosząc o nieznaczne skrócenie swojego kroku. Starała się ograniczac do subtelnych, acz stanowczych sygnałów, jednak jeśli te nie wystarczały, nieco pewniej wyznaczała wierzchowcowi wszystkie granice. Jeśli Duma miała jakiekolwiek wątpliwości przed oddaniem skoku nad rowem, Taylor dodała jej odwagi, w razie potrzeby pozwalając na nieco dalsze odbicie. Jeśli jednak odbyło się bez dodatkowych atrakcji, wszystko wyglądało tak samo - w optymalnym miejscu odbicia podparcie łydką, wyraźne cofnięcie bioder i wysunięcie obu nadgarstków do przodu, w tym wypadku także zewnętrzna łydka - prawa - cofnięta za popręg, sugerująca lądowanie na lewą nogę w celu ułatwienia najazdu na szóstą przeszkodę. Na całe szczęście tej pary, udało im się bezbłędnie pokonac budzącą największe wątpliwości przeszkodę, za co Taylor pospiesznie poklepała po szyi karuskę, nie tracąc jednak koncentracji. Dwudziestolatka wróciła w siodło, nie myśląc raczej o tym, by w linii przeszkód znów wchodzic w lekki siad i pozwoliła Deadii samej wybrac tempo, żywiąc nadzieję, że ta jest na tyle doświadczona, by sama odnaleźc się w dystansie. Jeśli ta jednak miała z tym problem, w odpowiednim miejscu zasugerowała jej odbicie, powtarzając to wszystko, co przy poprzednich przeszkodach - weszła w półsiad, oddała stosowną ilośc wodzy i pochylając się na baskilującym koniem jedynie delikatnie zasugerowała mu, tak jak poprzednio, lądowanie na lewo - ułatwienie w dojeździe do siódmej przeszkody.Mia - 2015-07-08, 13:31 ....Rano tradycyjnie zwlekła się z łóżka o 5 rano, żeby godzinę później być już w stajni, w boksie Windsora. Jak przecież mogłaby go nie zabrać na kolejne zawody? Na ostatnim crossie poszło im nieźle, teraz pora ponownie podjąć się skoków. Już od rana czuła, że nie tylko ona jest tym podekscytowana, ale i sam wałach. Dopóki nie doszli do rozprężalni dziewczyna obawiała się, że może to pogorszyć przejazd, ale tuż po znalezieniu się na jego grzbiecie rozpoznała, że ten mały stres może uskrzydlić parę.
....I ta teoria miała zaraz sprawdzić się w praktyce, kiedy po rozgrzaniu go z głośników zabrzmiało jej nazwisko. Westchnęła i zebrała wodzę, prosząc też o przejście ze stępa w kłus. Zanim jednak wjechali na maneż zrobiła małe okrążenie wokół rozprężalni, aby ewentualnie dopracować jakieś błędy. Chciała pokazać się przed sędziami w jak najlepszym świetle, więc dopiero upewniwszy się, że wszystko jest idealnie wjechała na parkur, równo zatrzymując go przy budce sędziowskiej. Krótko się ukłoniła, po czym ruszyła z miejsca galopem. Odnalazła wzrokiem pierwszą przeszkodę, to jest okser. Naprowadziła siwego w tamtą stronę, po drodze jeszcze pilnując równego, lecz energicznego tempa. W trakcie najazdu dodała, a odliczywszy do trzech łydką poprosiła o odbicie, samą od razu przechodząc w półsiad i nadgarstkami podążając za pyskiem konia.
....Kiedy wylądowali Mia zwróciła uwagę na dopracowanie chodu konia - z lekkimi przodami, a wyraźnie pracującym zadem, bo w końcu to od niego głównie wychodziła cała potęga skoku. Wyjeżdżając z zakrętu, który ścięła, bowiem znała już na tyle piętnastolatka, żeby wiedzieć, że sobie poradzi, naprostowała go, żeby skok oddać przy jak najmniejszym skosie, a jak najbardziej na środek. W lekkim siadzie, zamknąwszy konia w korytarzu z pomocy, aby jej nie wyłamał, dojechała do celu, przed którym subtelną łydką zasugerowała odbicie. I tutaj wszystko jak poprzednio - cofnięcie bioder, a dłonie przesuwając do przodu. Już pod koniec skoku była myślami przy kolejnej przeszkodzie, do której sam najazd był trudniejszy od pozostałych - żadnym sposobem nie dało się zdążyć wyprostować konia, żeby nie skakać pod kątem. Westchnęła i poprowadziła profesora przed siódemką, żeby znowu oszczędzić na czasie. Jedyne co mogło być tutaj wątpliwe to właśnie ów skos, po którym jechali. Mia jeszcze bardziej skupiła się na tej przeszkodzie, a na czole pojawiła się lekka zmarszczka. Dojechawszy do stacjonaty tradycyjnie poprosiła o odbicie, w skoku zgrywając się z wałachem. Jak się okazało jego pobudzenie okazało się przydatne, bo i tej przeszkody nie strącił. Nie umknęły uwadze jego starania, za które poklepała go po szyi.
....Zwróciła wzrok w stronę szeregu, który ich czekał. Jechali dalej pod skosem, a w przypadku kombinacji raczej dobrze to by się nie skończyło, więc od razu zaczęła prostować Windsora. Będąc już prostopadle do stacjonaty ponownie poprosiła o odbicie poprzez delikatną łydkę, a już w chwili wybicia przechodząc w głęboki półsiad z wyciągniętymi nadgarstkami. Brian - 2015-07-08, 17:36 Brian jak zwykle w dzień zawodów pojawił się wcześnie w stajni. Poprzedniego dnia ogarnął sprzęt Sensationet, więc teraz od razu podszedł do boksu klaczy, przywitał się z nią i wyprowadził na myjkę, gdzie czekał już cały potrzebny sprzęt. Doprowadził zangersheide do czystości i osiodłał, a potem przebrał się w wymagany strój i zaprowadził gniadą na rozprężalnię, gdzie poprowadził rozgrzewkę. Oczekiwali aż ich wywołają stępując po rozpręzalni na luźnej wodzy, ale brunet cały czas pilnował tego, żeby czterolatka się przykładała. Mieli za sobą jeden trening, więc był to przynajmniej ten plus, że trochę znał zangersheide.
Gdy ich wywołali dwudziestosześciolatek poprowadził Sensationet na parkur, poprosił ją o kłus i wszedł na kontakt z jej pyskiem. Okrążyli parkur, aby mogła się przyjrzeć przeszkodom. Nie wydawały się być szczególnie trudne, przynajmniej z perspektywy Briana. Zatrzymali się przy budce sędziowskiej, gdzie facet dał znać, że są gotowi i zaraz ruszyli kłusem ku pierwszej przeszkodzie, po kilku krokach brunet poprosił Sensationet o galop, prowadząc ją na pierwszą przeszkodę: stacjonatę 75 cm. Nakierował gniadą prostopadle na środek przeszkody, cały czas pilnując jej zaangażowania i skupienia. Przed przeszkodą lekko zamknął ją w pomocach, w odpowiednim miejscu dodał łydkę do wybicia, po czym oddał wodze zostając na kontakcie i przeszedł do półsiadu, by wrócić w siodło po lądowaniu. Stosował jasne ale wyważone pomoce, a przynajmniej miał nadzieję, że takie były, cały czas czuwając nad skupieniem i zaangażowaniem zangersheide, nie pozwalał jej się obijać i sam sobie na to nie pozwalał.
Pojechali kilka kroków prosto po czym skręcili kierując się na dwójkę. Niestety pomiędzy stacjonatami czterolatka potknęła się na nierównościach terenu, przez co się zdekoncentrowała i wybiła z rytmu, dekoncentrując przy tym również Brytyjczyka. Szczęśliwie reagował na to dość szybko, próbując uspokoić klacz aby ponownie się skupiła i wróciła do właściwego ustawienia, czy rytmu. W związku z potknięciami na bruzdach tempo było spokojniejsze, Brian nie chciał, żeby zdarzyć się miał jakiś wypadek, przez który zostaliby wykluczeni z konkursu. Naprostował czterolatkę przed drugą przeszkodą i tak jak uprzednio zamknął ją w pomocach, dodał łydkę, oddał wodze i przybrał odpowiednią postawę podczas skoku. Po lądowaniu pochwalił krótko WKKWistkę i poprowadził ku przeszkodzie trzeciej.
I znowu powtórzyła się ta sama sytuacja: Sensationet potykała się na nierównościach czy też muldach, co znowu zmusiło Briana do prób uspokojenia jej i ponownego skoncentrowania przed najazdem na okser 80 cm, gdzie wszystko odbyło się podobnie: pomimo dekoncentracji i wybicia z rytmu przez potknięcia udało im się czysto pokonać okser.
Pojechali kilka kroków prosto, po czym lekko skręcili z naprostowaniem przed przeszkodą. Pomiędzy przeszkodami 3 a 4 gniada znów potykała się o nierówności, lecz mimo to jakoś sobie z tym radzili ostatecznie przed najazdem wracając do ustawienia. Przeszkoda numer 4 to była stacjonata 75 cm. Brian naprostował zangersheide przed stacjonatą, wypchnął ją na środek przeszkody zamykając lekko w pomocach i prosząc o wybicie w odpowiednim miejscu, później oddał jej wodze zostając na kontakcie przeszedł do pół siadu nachylając się do przodu, a po lądowaniu pochwalił czterolatkę i ruszyli dalej.