To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Parcour - Parkur trawiasty

Dante Weltino - 2017-08-11, 14:54

Dante nie był koniem głupim, ani z natury złośliwym. Wpływ na jego niestosowne zachowanie miała długa przerwa od treningów i nadmiar energii, którego nie potrafił się pozbyć podczas karuzeli czy wypadów na pastwisko. Gdyby był pod stałym treningiem prawdopodobnie nie próbowałby stawiać na swoim, zwykle będąc posłusznym jeźdźcowi. Tak czy inaczej ciemnowłosa dobrze radziła sobie z okiełznaniem jego zapędów. Wraz z osiągnięciem większego spokoju, co udało mu się zrobić dzięki wielu korekcjom amazonki, jego krok stał się zdecydowanie przyjemniejszy dla oka oraz jeźdźca, ładnie poszerzył swoje ramy, bowiem naturalny krok łaciatego był właśnie taki obszerny. Również zszedł łbem do dołu, wyciągając przy tym szyję i bardziej rozluźniając zastane mięśnie grzbietu. Jego tempo było aktywne, ale nie na tyle, by ponownie mogło stać się niewygodne i niepoprawne, aczkolwiek trzeba zaznaczyć, że wystarczyło niewiele, aby to się zmieniło. Jak już zostało wspomniane, łaciaty bardzo łatwo ulegał rozproszeniom, więc wystarczyłby nawet niewielki ruch stajennego, aby momentalnie się spiął i wrócił do wcześniejszych zachowań. Jednak póki co było zadowalająco. Natychmiastowo zareagował na prośbę o przejście do kłusa, z początku odrobinę za szybko wyrywając się do przodu. Nie wymagał jednak szczególnej uwagi jeźdźca, po około dwóch krokach samemu zwalniając do bardziej pożądanego tempa. Kroczył aktywnie, łeb nadal niosąc dość nisko. Jego wzrok utkwiony był głównie na trasie, ale uszy obracały się we wszystkie strony, bez względu na to czy skądś dochodził jakiś dźwięk, czy też nie. Aby poprawnie wykonać figury, o które dopominała się brunetka, ogier musiał bardziej się na niej skupić, co nie było dla niego najłatwiejszym zadaniem, gdy zewsząd dopadały go różne, interesujące bodźce. Łaciatego potrafił zaciekawić nawet żywopłot, który lekko zakołysał się na wietrze, dlatego kiedy miała miejsce taka sytuacja, wymagał ponownego zwrócenia swojej uwagi na jeźdźca. Rozpraszając się był podatny na wypadanie z łuku zadem lub łopatką, ale sądzę, że ciemnowłosa szybko się z tym uporała. Po którejś figurze z kolei, ogier zdecydowanie stał się bardziej przepuszczalny, elastyczny na łukach. Również jakoś jego kłusa znacznie się poprawiła, sprawiając że chód konia bardziej się zaokrąglił. Na pochwały reagował bardzo pozytywnie, nastawiając się do dalszej pracy z większym entuzjazmem.
Caelie - 2017-08-12, 12:54

Mogła powiedzieć, że była dość zadowolona z pracy łaciatego, który pomimo momentów rozproszenia stawał się coraz przyjemniejszy w prowadzeniu. Kieszenie kobiety były wypchane talarkami marchewek, ale chciała je dać dopiero po zakończeniu treningu. Przejeżdżając obok stajennego poprosiła go o ustawienie szeregu przeszkód na samym środku parkuru. Jednocześnie w tym samym momencie nieco wzmocniła kontakt z pyskiem konia poprzez minimalne skrócenie wodzy i mocniejsze przyciśnięcie łydek do jego boków, chcąc, żeby tempo kłusa stało się szybsze. Miało to również na celu odwrócenia jego uwagi od mężczyzny zajętego ustawianiem drągów. Poprawiła swoją postawę, chcąc, żeby dla nich obojga była to przyjemność. Po dwóch okrążeniach aktywniejszych kłusem bez wolt, którego pilnowała łydkami i dosiadem, pozwoliła sobie na dodanie ósemek i serpentyn, korzystając jeszcze z wolnej przestrzeni, która powoli została zajmowana przez szereg.
Dante Weltino - 2017-08-12, 15:02

Ogier kroczył aktywnie i bardzo rytmicznie, starając się utrzymać swoją uwagę na amazonce. Nie było to jednak najłatwiejsze zadanie, zwierzywszy na to że dookoła działo się dość sporo ciekawych rzeczy... No a przynajmniej w mniemaniu łaciatego. Jednym z takich rozproszeń był stajenny, obok którego kopytny nie przeszedł obojętnie. Spojrzał na mężczyznę, jednocześnie strzygąc na przemian uszami i w pewnym momencie wyciągając w jego stronę mordę. Poskutkowało to lekkim szarpnięciem wodzami, aczkolwiek podejrzewam, że brunetka szybko postawiła ogiera do pionu. Poza tym po ominięciu pracownika stajni, Dante był już całkowicie spokojny. Wszedłszy na nieco mocniejszy kontakt, bardziej zaokrąglił swoją łaciatą, dobrze umięśnioną szyję i zgodnie z prośbą odrobinę przyspieszył. Wraz z tym przyspieszeniem z jego chrap wydobyło się głośne, ale krótkie parsknięcie, świadczące o zapale do pracy. Kłusował bardzo energicznie, a ponieważ jego ciało było dobrze rozluźnione, prezentował się bardzo dobrze. Utrzymując odpowiednie tempo, po dwukrotnym okrążeniu parkuru, ogier przystąpił do wykonywania ósemek oraz serpentyn. Bez większych problemów wpisywał się w mniej i bardziej wymagające łuki, jednak ciemnowłosa musiała oferować mu dość silne pomoce, żeby wszystko szło zgodnie z myślą. Sprawnie przestawiał się i dbał o energiczny ruch.
Caelie - 2017-08-17, 14:12

Poklepała ogiera po szyi otwarta dłonią w podzięce za dobrze wykonaną pracę. Posyłając ogierowi delikatną półparadę chwilę później wypchnęła go do galopu, pilnując, żeby jego tempo było dość spokojne. Nie pozwalała mu na żadne przyśpieszenie, chcąc, żeby ostatni element rozgrzewki stanowił przygotowanie pod szereg ułożony przez familianta. Wychodząc z jednego z narożników wprowadziła go na koło o średnicy 15 metrów, przyłożeniem łydek i kontaktem z pyskiem pilnując odpowiedniego wygięcia. Powtarzała to ćwiczenie przez dwa okrążenia parkuru, po czym dołożyła jeszcze szerokie serpentyny i ósemki.
Gdyby wszystkie elementy zostały wykonane przynajmniej poprawnie, ściągnęła wodze, z galopu przechodząc do kłusa, a z kłusa do aktywnego stępa. Nadal pilnowała łaciatego, choć trzeba przyznać, że sama potrzebowała bardziej się rozluźnić, co zapoczątkowała przez kręcenie małych kółek barkami. Jednocześnie starała się nie szarpać za pysk Dante, wiedząc, że może poczuć się przez to niekomfortowo.

Dante Weltino - 2017-08-17, 16:29

Na poklepanie po szyi zareagował cichym parsknięciem i odchyleniem jednego ucha w kierunku tyłu. Lubił być chwalony, bo wówczas wiedział, że coś wykonywał dobrze i chętniej podejmował dalszą pracę, starając się przy tym znacznie bardziej. Wraz z półparadą bardziej skupił się na jeźdźcu i sygnałach, które mógł otrzymać, dlatego w chwili wypchnięcia do galopu ogier zareagował natychmiastowo. Sprawnie przyspieszył, od razu wchodząc w odpowiednie tempo oraz rytm. Galopował bardzo miękko, a jakość ów chodu poprawiała się z każdą kolejną minutą oraz ćwiczeniami. Poprawnie wyginał się podczas wykonywania wszelakich łuków, ale ciemnowłosa musiała przykładać dużą uwagę do utrzymania odpowiedniego ułożenia jego ciała, bo w przeciwnym razie wszystko wychodziło trochę gorzej. Już przy drugim okrążeniu galop Łaciatego był bardziej zaokrąglony, o wiele przyjemniejszy do obserwowania z boku. Ukazała się też jego tendencja pod górę, kiedy to bardziej obciążony był mocno zaangażowany zad, a przody chodziły bardzo lekko. Po wykonaniu całego zestawu ćwiczeń w galopie, ogier za prośbą amazonki przeszedł do kłusa, a kolejno do stępa, co zrobił niespecjalnie chętnie. Miał w sobie sporo energii i wolałby jeszcze chwilę pobiegać, albo poskakać przynajmniej minimalne przeszkody. Nie stawiał jednak oporów, ani nie próbował robić niczego po swojemu, po prostu dostosowując się do brunetki i stępując aktywnie. Wyczuwając ruch dziewczyny, odchylił do tyłu oboje uszu i lekko przekręcił głowę, aby spojrzeć nań kątem oka. Wykonywał taki ruch co jakiś czas, nie próbując patrzeć na amazonkę przez cały czas.
Caelie - 2017-08-17, 21:53

Po skończeniu ćwiczenia mającego na celu rozluźnienia partii mięśni leżących na plecach pozwoliła łaciatemu jeszcze przez pięć, sześć minut kroczyć aktywnym stępem, po czym znaczącą półparadą dała mu znak do przejścia w kłus, a po pół okrążenia parkuru to samo zastosowała przed przejściem w galop. Łydkami oraz dosiadem, jak wcześniej, pilnowała jego odpowiedniej postawy i ruchu. Poprowadziło go tak, aby znajdował się na wprost szeregu kolejnego składającego się z trzech drągów, koperty o wysokości 80 cm, dwóch drągów, koperty o wysokości 80 cm, trzech drągów i oksera o wysokości 100 cm. Odległości pomiędzy poszczególnymi elementami zostały dopasowane do foule konia, a jedynie drągi pomiędzy kopertami zostały ustawiane nieco szerzej niż pozostałe. Miała jednak nadzieję, że nie przeszkodzi to Dante w poprawnym pokonaniu szeregu, który miał za zadanie wyczulić jego uwagę. W momencie skoku przechodziła w półsiad i oddawała mu tyle wodzy, ile potrzebował na to, żeby podczas pokonania przeszkód czuć się swobodnie.
Dante Weltino - 2017-08-18, 10:24

Łaciaty stępował bardzo energicznie, ale nie próbował bez wyraźnego pozwolenia przyspieszać do wyższego chodu, chociaż pokusa była silna. Podczas marszu opuścił lekko łeb i nieznacznie wyciągną szyję, co pozwoliło mu na większe rozluźnienie mięśni grzbietu. Jednym uchem cały czas strzygł w kierunku amazonki, jakby wyczekując jakichś jej słów. Po paru minutach takiego aktywnego marszu oraz po otrzymaniu stosownego sygnału, kopytny przyspieszył płynnie do kłusa. Poruszał się tym chodem niezbyt długo, po chwili wraz z prośbą o przyspieszenie zagalopowując. Skierował się na przeszkody, uważnie się im przyglądając. Z każdym krokiem nakręcał się coraz bardziej, dlatego nad pierwszymi dwoma drągami przeskoczył, zamiast zwyczajnie przez nie przejść. Trzeciego jednak zaliczył w sposób prawidłowy, następnie odbijając się miękko od ziemi i pokonując nieszczególnie wysoką przeszkodę. Później postępował już zgodnie z założeniami, stosując się do poleceń brunetki. Odbijał się w wyznaczonym przez nią miejscu i ładnie baskilował nad każdą przeszkodą, nie przemęczając się przy tym, skoro owe przeszkody tego nie wymagały.
White Chocolate - 2017-08-27, 23:04

Elizabeth White napisał/a:
...


Czując, że dziewczyna po stępie ponownie zbiera wodze przeżuł wędzidło tym razem szybciej i bez upierania się zaokrąglił się od razu prezentując poprawną sylwetkę przy pomocy Elki. Półparady dostatecznie czytelnie poinformowały go o tym, że należy się skupić, dlatego od razu zagalopował po pierwszej łydce dziewczyny mieląc nerwowo wędzidło. Po sugestiach dziewczyny zaokrąglił galop mając teraz bardziej swobodny przód, a bardziej osiadając na zadzie, co znacznie ułatwi później odskok ogierowi. Dość szybko zauważył co szykuje dla niej dziewczyna, jako, że pomogła mu w tym dość długim najazdem. Od razu postawił uszy momentalnie zagryzając wędzidło i prąc na przeszkodę, korytarz był zbędny, gdyż ogier raczej chętnie parł na przeszkody, choć nie przypilnowany mógł czasami komuś zrobić niespodziankę. Większym problemem u siwego było to, że właśnie lubił wyrywać do skoku. Na szczęście dziewczyna była na tyle doświadczona, że z małymi komplikacjami, ale skróciła kurdupla, który za pierwszym razem w ramach focha szedł do przeszkody z zadartym łbem, co na pewno było dla Elki niekomfortowe.
Nie był jednak na tyle głupi, by sobie nie odmierzyć, praktycznie sam wybrał miejsce wybicia w którym wszedł w silny skok od razu starannie składając się z solidnym zapasem, mocno zabaskilował chętnie korzystając z oddanej wodzy i po lądowaniu zbierając się na bryknięcie, jednak przed nimi już była kolejna przeszkoda co dość szybko zauważył, a wstrzymany nieznacznym podniesieniem ręki przez dziewczynę opamiętał się skupiając się na kolejnym zadaniu. Parsknął cicho wchodząc w miejsce wybicia wybrane przez dziewczynę, a jako, że jemu również pasowało nie kombinował zbytnio wchodząc w skok nad okserem. Znów chętnie zanurkował, jako, że dziewczyna umożliwiała mu odpowiednią pracę nad przeszkodą, znów ze swoim kucykowym zapasem, po wylądowaniu podążając za mianą w jej ciele wycofał się bardziej na zad lekko zaokrąglił szyję mając na tyle dobrą równowagę, że owy zakręt nie sprawił mu problemów.
Naprostowany na drugą linię w ósemce od razu podniósł się próbując wyrwać, ale odpowiednio przytrzymany przy jednoczesnym domknięciu dołem opamiętał się podchodząc do przeszkody na spokojnie i wchodząc w mocny skok, nie zakłócał idealnej paraboli lotu znów perfekcyjnie baskilując nad przeszkodą. Odpowiednio przytrzymany po lądowaniu nie miał problemu zmieścić się do stacjonaty D, którą z łatwością pokonał tym razem po wylądowaniu lekko brykajac. Drugi przejazd tej samej sekwencji okazał się o tyle lepszy, że ogier coraz mniej próbował wyrwać i nieco bardziej ekonomicznie oddał skoki.
Po chwili przerwy w stępie, w której chętnie wyciągnął szyję nakierowany w galopie ponownie na ósemkę w liniach tym razem nie wyrywał, a widząc, że przeszkody poszybowały w górę, gdzieś na wysokość 110 cm wiedział, że musi się ostudzić. Był naprawdę bystry i o ile człowiek nie dawał mu takiej możliwości to nie kombinował dając z siebie naprawdę wiele. Również i teraz dzięki skutecznej jeździe Elkizabeth nie w głowie były mu kombinacje przed przeszkodą. Pewnie szedł do samego końca wybijając się zarówno z bliska jak i daleka gdyby nie pasowało. Starannie składał nogi, czasami nawet oferując dziewczynie niezły zapas mimo swojego małego ciałka. Na koniec chętnie zgarnął pochwały stępując z pyskiem praktycznie przy ziemi, zmęczony. Następnie opuścił z dziewczyną obiekt.

[z/t]

Naomi Eaton - 2017-10-17, 17:58

Na zewnątrz było bardzo ciepło jak na obecną porę roku, z czego Naomi postanowiła skorzystać. Aż żal było cisnąć się w hali, gdy na dworze świeciło słońce. Taka pogoda utrzymywała się już od jakiegoś czasu, dzięki czemu blondynka mogła bez obaw skorzystać z trawiastego parkuru. Podczas deszczu raczej by nie ryzykowała, chociaż nie miała wcale w planach niczego bardzo wymagającego. Winnie nie wyglądał, jakby chodził regularnie, a przecież nie chciała mu zrobić krzywdy.
W każdym razie przyszła z siwym na parkur i nie ociągając się, po podciągnięciu popręgu i opuszczeniu strzemion dosiadła konia, przytrzymując w lewej ręce wodze. Gdy tylko udało jej się zająć miejsce w siodle, poklepała siwka po szyi i po chwili dała mu łydkę do stępa. Mieli cały parkur dla siebie, toteż podczas początkowego stępa Naomi nie żałowała sobie i korzystała z całego placu, co wiązało się z częstymi zmianami kierunku. Póki co jednak nie wymagała wiele od ogiera. Stawiała przede wszystkim na aktywność i rytmiczność, do ustawienia nie przywiązując większej wagi. Póki co zaoferowała ogierowi stabilny kontakt, ale na długiej wodzy, która pozwalała na swobodne niesienie szyi. Dzięki kontaktowi mogła jedynie ściągać uwagę konia na siebie, gdyby był zbyt rozkojarzony czy zbyt chętny do przejścia do wyższego chodu. Ot, nie umknęło jej uwadze, że miał sporo energii.

Winning Mood - 2017-10-18, 10:22

Raźno kroczył u boku Naomi, rozglądając się uważnie na boki i nie próbując nawet wyrywać się z jej ręki czy pędzić przed siebie na łeb na szyję. Mimo, że bycie na zewnątrz budynku bardzo go podniecało, starał się hamować (choć odrobinę) swoje popędy i póki co jedynie z zaciekawieniem patrzył to tu to tam, badając nowe miejsce od A do Z. Już dawno nie trenował, a w szczególności na świeżym powietrzu, toteż dosłownie wszystko sciągało jego skupienie dużo bardziej niż to, że poniekąd zmuszony przez Naomi zatrzymał się i pozwolił blondynce dosiąść swego grzbietu. Zdziwił się nieco tym faktem, kiedy w końcu dotarło do niego co się właśnie stało, ale jak gdyby nigdy nic zaakceptował zdarzenie i ruszył stępem do przodu, kiedy tylko otrzymał taki sygnał. Z wdzięcznością skorzystał z możliwości wydłużenia szyi i choć najpierw ta wyżyrafiona utrzymywała się w górze, to już po kilku minutach zawisła swobodnie w akompaniamencie głośnego parsknięcia.
Jego stęp był bardzo aktywny i energiczny. Brało się to nie tylko z powodu nadmiaru energii w ciele Siwka, ale także z jego wytrenowania i wyczulenia na tym punkcie. Przez kilka lat swojej kariery pod siodłem zdążył się już nauczyć jak ma wyglądać rozgrzewka i że nie polega ona wyłącznie na smutnym snuciu się po placu. Wkładał więc serce w pracę już od pierwszych sekund jazdy, dając jeźdźcowi poczucie, że naprawdę rozumie o co w tym wszystkim chodziło.

Naomi Eaton - 2017-10-22, 11:59

Z całą pewnością doceniała starania siwka, domyślając się, że stępowanie wcale nie było tym, na co miał teraz ochotę. Właśnie dlatego postanowiła podejść do rozgrzewki niestandardowo, mając nadzieję, że taki sposób się sprawdzi.
Gdy Winning stępował już z opuszczoną szyją i nie zdradzał tak wielkiego podekscytowania, Naomi dała mu łydkę do kłusa. Także w tym chodzie oczekiwała od ogiera, że będzie kroczył przed siebie w stałym tempie i z niską szyją, do czego starała się go zachęcić pulsowaniem wewnętrznej wodzy. Jednocześnie nie zapomniała o tym, by wewnętrzną łydką "zepchnąć" siwka na zewnętrzną wodzę, gdyby po przejściu zdarzyło mu się uciec z ustawienia. Łydka pilnowała także aktywności zadu, jako że celem Naomi było pokłusowanie w dole, lecz tylko przez krótką chwilę. Zakładając, że udało jej się osiągnąć taki kłus, następnie posłała ogiera do galopu, całą pracę w kłusie odkładając na później. Przybrała lekko odciążający dosiad, na wypadek, gdyby ogierowi zachciało się brykać i tak jak w kłusie i stępie, oczekiwała od niego aktywności i niskiej szyi, celem rozciągnięcia się. Liczyła też na to, że zamiana kolejności sprawi, że Winnie przestanie oczekiwać galopu po kłusie i przez to będzie bardziej skupiony, tym bardziej, że dostał wcześniej szansę na zrzucenie nadmiaru energii.

Winning Mood - 2017-10-23, 07:19

Łydkę do kłusa potraktował jako swego rodzaju wyswobodzenie z okowów. Stałe panowanie nad sobą i zatrzymywanie energii, która wprost rozpierała jego ciało było sporym wyzwaniem i wymagało od niego sporego skupienia, przez co Siwy mógł zacząć się trochę buntować. Wysłanie go do wyższego chodu odbyło się w idealnym momencie a Moody ze swoistą ulgą przyspieszył, kilka pierwszych taktów pokonując na naprawdę wysokich obrotach. Dopiero po chwili, zapewne uspokojony przez Naomi, zwolnił nieco, ale nadal aktywnie parł naprzód, co jakiś czas sobie przy tym poparskując.
Jakże duże było jego zdziwienie, gdy po chwili poczuł sygnał na przejście do galopu. Nie spodziewał się tego po rozgrzewkach, których był wyuczony, ale wykonał polecenie bez większych problemów i w tempie, którego wymagała od niego amazonka. Poprzez zastosowanie elementu zaskoczenia Winnie nie próbował nawet brykać czy przyspieszać, ale szedł równo i w poprawnym ustawieniu, nadal nie mogąc uwierzyć dlaczego jeden element treningu został pominięty. Skupienie ogiera było teraz jeszcze większe, uszy postawione na sztorc, a ciało swobodne i rozluźnione. Najwyraźniej właśnie tego było mu teraz trzeba.

Naomi Eaton - 2017-10-23, 21:05

Mimowolnie uśmiechnęła się, czując pod sobą rozluźnionego i chętnego do pracy konia. Najwyraźniej jej pomysł przeorganizowania rozgrzewki okazał się strzałem w dziesiątkę. Co istotne, podczas galopu nie stawiała przed siwkiem żadnych wymagań - cały czas poruszali się wzdłuż ściany. Po dwóch okrążeniach parkuru, który do małych nie należał, Nao poklepała Winniego po wewnętrznej stronie szyi, a po chwili zwolniła go do kłusa by przez półwoltę zmienić kierunek i powtórzyć zagalopowanie z drugiej nogi. W tę stronę również wykonała dwa okrążenia w galopie, sądząc, że była to wystarczająca ilość ze względu na kondycję siedmiolatka. Bezpośrednio po galopie zwolniła do kłusa i zabrała ogiera na koło o średnicy dwudziestu metrów. Wciąż prowadząc go na zewnętrznej wodzy, wewnętrzną zachęciła do przeżucia kiełzna i wypuszczenia nosa w dół, podczas gdy wewnętrzna łydka wyginała go w kłodzie, a zewnętrzna pilnowała zadu. Nao wciąż anglezowała, cały czas dając plecom siwka czas na porządne rozgrzanie się. Dopiero po tym ćwiczeniu zwolniła do stępa i całkowicie oddała Winningowi wodze, pozwalając mu odsapnąć po galopie.
Winning Mood - 2017-10-24, 11:37

Swobodny, niczym niezakłócony galop był czymś czego Moody właśnie teraz potrzebował. Mógł dostosować tempo do swoich potrzeb (choć mogę przysiąc, że nie pędził na łeb na szyję) i w rozluźnieniu pokonywać kolejne metry, niosąc na swych plecach niemalże nienarzucającą się amazonkę. Wesoły, krótko prychający pokonał więc dwa okrążenia i wszedł w kłus kiedy tylko poczuł, że Naomi znów zaczyna działać i wystosowywać w jego stronę polecenia. Posłusznie wszedł także w galop, kiedy zmienili kierunek i także na drugą nogę nie sprawiał większych problemów. Może przez chwilkę się zapomniał i tempo chodu było wrzucone na zbyt duże obroty, ale szybko opamiętał się i równym krokiem dokończył oba okrążenia, niemalże płynąc pod wpływem podarowanej mu „swobody”.
Prychał co jakiś czas, czując, że całe jego ciało jest już rozgrzane i gotowe do dalszej części treningu, a jako że troszkę zmęczył się początkowym galopem z ulgą przyjął przejście do kłusa by podczas wolty wzorowo okręcić się wokół łydki amazonki i ładnie wygięty, idący od zadu z obniżonym łbem pokonał okrążenie by w chwilę później przejść do stępa i odpocząć przed właściwą częścią treningu.

Naomi Eaton - 2017-11-02, 15:05

Po przerwie ponownie nabrała wodze na kontakt i raz jeszcze wdrożyła siwka w rytm pracy, dając mu na to tyle czasu, ile potrzebował. Nie oczekiwała zatem, że poustawia się i zaangażuje na guziki - cierpliwie z powrotem zaprosiła go do ręki, zaktywizowała zad... Dopiero mając go na pomocach ruszyła kłusem, na razie nie poruszając tematu galopu. Pierwszym ćwiczeniem, jakie zaproponowała Winniemu, były drążki. Dokładnie cztery ułożone w linii prostej. Nie leżały one jednak płasko na ziemi - co drugi był podniesiony z lewej strony, podczas gdy pozostałe z prawej, co miało stanowić dla ogiera wyzwanie i zmusić go do skupienia, jednocześnie wyciszając i angażując w pracę. Zadbała o to, by podczas najazdu nie zmienił tempa ani nie spłynął z wyznaczonej linii. Zamknęła go w korytarzu z pomocy, ograniczając tym samym ryzyko spłynięcia na bok. Nie sądziła, by miał zwolnić, ale mimo to trzymała łydkę w pogotowiu, gotowa go podeprzeć. Przejeżdżając na drążkami przeszła do półsiadu, zaś ręką elastycznie podążyła za ruchem końskiego pyska, pozwalając mu wyciągnąć szyję, gdyby miał taką potrzebę, lecz bez utraty kontaktu.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group