To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Morze - Plaża

Shockwave - 2019-07-28, 20:49

Co jakiś czas Shock rżał właśnie w ten sposób momentami przypominając sobie, po co ma te dwie bombki choinkowe między nogami. Zdarzało mu się zadzierać łeb i wywijać górną wargę tylko po to, aby za moment napiąć mięśnie i caplować. Mając taką atrakcyjną towarzyszkę podróży nie mógł pozostać obojętny na jej wdzięki. :lol2:
A obrońcą był doskonałym i Petit mogła być pewna, że każde niebezpieczeństwo wziąłby na klatę.
Gdy ponownie trąciła go w nos kwiknął cicho i zamiótł ogonem w powietrzu po raz kolejny się ekscytując. Miała szczęście, że jeszcze nie zdążył wyciągnąć miecza, którym z pewnością mógłby kogoś dźgnąć. :lol2:
Wkraczając na plażę podobnie jak Petit podniósł głowę i chwilowo uwagę skupił na przestrzeni przed nimi, za moment zaczynając rwać się do kłusa. Nic tylko zapalić podkowy i ruszyć galopem przed siebie wraz z ukochaną u boku. :lol2:

Elizabeth White - 2019-07-28, 22:31

- Tak. Całą noc marzyłam o tym, żeby obudziły mnie jego paskudne odnóża na mojej skórze - mimowolnie wzdrygnęła się z obrzydzeniem na samą myśl. Po za tym, zarówno Elka jak i jej userka umarłyby na widok takiej bestii, nie musiałaby wcale skakać :lol:
- Doskonale cię rozumiem. Ja też szybko się nudzę - przytaknęła, zawieszając na sekundę spojrzenie na wyciągniętej w stronę ogiera, mordce Petit.
- Tylko masz mi przywieźć magnes - zagroziła, posługując się w tym celu nawet palcem, po chwili na nowo rozpromieniając twarz subtelnym uśmiechem.
- Ja nie mam teraz za bardzo czasu na wakacje. Planuje wyskoczyć gdzieś w zimie, żeby się trochę wygrzać i odpocząć - powiedziała na chwili, już teraz widząc pojawiającą się w oddali plaże. A gdy już wyjechali na otwartą przestrzeń, Elizabeth odetchnęła głęboko, napawając się tym satysfakcjonującym widokiem. Jednocześnie konie zaczęły się niecierpliwić, co w sumie było do przewidzenia. Kanadyjka miała jedynie nadzieję, że Petit nie udzieli się zachowanie Shocka, który był zdecydowanie bardziej podekscytowany.
- To co, może spuścimy z nich trochę energii? - zagadnęła po chwili.

Petit Coeur - 2019-07-28, 23:18

Nie do końca wiedziała co myśleć o zalotach ogiera. Z jednej strony nie miała ochoty na amory, a z drugiej nie potrafiła być na nie obojętna. Odczuwała więc przy Shocku dziwnego rodzaju napięcie i rozdarcie. To pewnie hormony pracujące na najwyższych obrotach by przyspieszyć ruję i wykorzystać okazję... :lol2: Niestety, w te parę godzin były bez szans. Siwy musiał się obejść ze smakiem, zresztą ten na nim i tak by mu nie pozwolił. Nie żebym sugerowała pozbycie się problemu, skądże znowu.
Jednak jeszcze bardziej niż podryw holsztyna, działało na nią jego zniecierpliwienie wywołane widokiem otwartej przestrzeni. Czując, jak ogier dosłownie gotuje się obok, także zaczęła się denerwować. Pobożne życzenia Elizabeth niestety się nie sprawdziły, bo gniada była w każdej chwili się zerwać z miejsca, na trzymanie reagując zadzieraniem łba, machaniem nim czy tańczeniem w miejscu. Natomiast jeśli mimo wszystko kontynuowali stęp, nieustannie próbowała zakłusować lub nawet zagalopować, co i tak sprowadzało się do trzymania i wcześniej wspomnianego zachowania. Ktoś tu naprawdę będzie miał dziś jazdę bez trzymanki.... 8-)

Oliver Pelerieux - 2019-07-28, 23:50

- Oczywiście - zgodziłem się. - Zadbam też żebyś miała fotorelacje na bieżąco - zażartowałem, wiedząc, że była to prawdopodobnie ostatnia rzecz, jaką chciałaby oglądać siedząc w deszczowej Anglii. Też bym nie chciał w takiej sytuacji oglądać czyichś zdjęć z piaszczystej plaży, na tle palm.
- Też będę jechać najwcześniej jesienią, ale to praktycznie zaraz - przy moim trybie życia, czyli wyjazdach na zawody praktycznie co weekend czas płynął jak szalony. Stąd te dwa czy trzy miesiące z mojej perspektywy nie brzmiały aż tak strasznie.
Mimo pogaduszek cały czas miałem oko na Shocka, który przez większość czasu szedł spokojnie, by nagle zacząć znowu 'chrumkać' pod nosem, prężyć się i caplować. Czułem jednak, że mam nad tym kontrolę, więc nie przejmowałem się za bardzo jego świrowaniem przy Petit. Dopiero gdy wyjechaliśmy na plażę poczułem, że zapanowanie nad holsztynem może okazać się ciężkie i to wcale nie dlatego, że klacz była obok. Zebrałem mocniej wodze i z pomocą półparad próbowałem go skupić na sobie, ale bez skutku. Czując, że próbuje wyrwać do przodu, kazałem mu gwałtownie skręcić na bardzo ciasną woltę, dopiero po której znowu mniej więcej zrównaliśmy się z Elizabeth i Petit, która wcale nie zachowywała się lepiej. Oba konie nakręcały się nawzajem i ciężko było oprzeć się wrażeniu, że najchętniej by nas zgubiły i poszły w długą. :lol2:
- Jasne, na razie pojadę pierwszy - zgodziłem się od razu, nie chcąc dłużej nadwyrężać cierpliwości ogiera, po czym dałem mu łydkę do kłusa i skierowałem go w stronę morza, chcąc pojechać jego brzegiem. Jadąc pierwszym i tak musiałem go zapewne mocno trzymać, żeby nie wyrwał galopem, ale przynajmniej nie musiałem walczyć z jego chęcią bycia z przodu, z czym musiała się teraz zmagać Elizabeth. Mimo wszystko to chyba lepsze niż jechanie z nakręconym ogierem na ogonie. :lol:
Cały czas rytmicznie anglezowałem, ciężko siadając w siodle by mieć lepszą kontrolę nad siwym. Ręce trzymałem niżej i szerzej niż zwykle, łydkami starając się go nie napędzać, ale dojeżdżać do ręki, która komunikowała się z nim półparadami ilekroć się rozpędzał lub próbował zagalopować.

Hachiro - 2019-07-29, 12:23

Nikolaj napisał/a:
...


Przed stajnią standardowo zatrzymali się obaj, a izabel pozwolił wokół siebie robić to, na co Nikolaj ma ochotę, jednocześnie uważnie go obserwując. Szykował się do wsiadania, to było pewne. Wydawał się początkowo nieco zaniepokojony, gdy mężczyzna nie był w stanie wejść na jego grzbiet, jednak jedyne co robił, to cierpliwie czekał. I nieco rozsunął nogi, stając w lekkim rozkroku, aby nie stracić równowagi, bo prawdopodobnie nieznajomy ważył swoje. Nie był typem, który od razu rusza spod schodków, gdy człowiek ma włożoną tylko jedną nogę w strzemię i nawet nie zdąży się odbić, po prostu stał i cierpliwie czekał. Aż w końcu udało mu się wejść, co Hachiro przyjął z ulgą, bo oznaczało to rozpoczęcie jazdy. Ruszył dość energicznym krokiem, opuszczając głowę po jej lekkim uniesieniu, gdy mężczyzna na niego wsiadał, obecnie w rozluźnieniu podążając w las, na który jedynie zastrzygł uszami. Znajome okolice, dlatego nawet nie rozglądał się jakoś po terenie, a skupiał na pomocach jeźdźca. Nie zwalniał ani nie przyspieszał, również ciesząc się z przejażdżki, której w końcu się doczekał. Dawno nie był w terenie, ale nie oznaczało to, że ma się zachowywać jak jakiś prymityw i od razu wystrzelać z dzidy do przodu. Okolica była spokojna, nie działo się nic niepokojącego, a wszystko wygląda prawie tak, jak wyglądało wcześniej. Żyć nie umierać!

Mistrz Gry - 2019-07-29, 12:37



Nikolaj z pewnością mógł się rozluźnić, jadąc wśród drzew, ale nie mógł mu umknąć błysk, jaki pojawił się w gąszczu traw. Jakby bliżej się przyjrzeć leżała tam broszka - piękna, wysadzana drogimi kamieniami, być może nawet złota! Nie dało się stwierdzić tego gołym okiem, szczególnie kiedy owa biżuteria pokryta była odrobiną ziemi. Mężczyzna jeszcze nie wiedział, jak cenne znalezisko to jest, jak wiele osób angażuje się w poszukiwanie go. Jak więc postąpi? Czy weźmie broszę, poszuka jej właściciela? Być może postanowi przygarnąć ją dla siebie?


Wiadomość na Nikolaja- owy wstęp i Twoje postępowanie, będzie niosło za sobą dalsze konsekwencje fabularne!

Aiden Craven - 2019-07-30, 13:35

Ukryj: 
Eight Belles napisał/a:
Aiden Craven napisał/a:
...


Kara właśnie pokazywała, że psów nie lubi i zachowuje się przy nich niczym mała psychopatka. Próbowała poderwać łeb do góry, starając się robić za "straszaka" i optycznie powiększyć możliwe szanse na to, by pies sobie odpuścił. Też się znalazł pasterz z niespełnionymi ambicjami, psia mać... :lol: kara nie starała się nawet oglądać i w pewnym momencie jedynie galopowała wprzód z całą swoją mocą, choć z racji podłoża miała nieźle utrudnioną misję i taki bieg był dla niej wyczerpujący, ale przynajmniej nie będzie można powiedzieć, że koń się nie wybiegał.
Dobre kilkaset metrów później zaczęła zwalniać, uprzednio kierując swoje czujki słuchowe na każdą możliwą stronę i sprawdzając, czy aby zagrożenie minęło. Dopiero, gdy jako tako się uspokoiła, dotarło do niej, że wciąż ma jeźdźca na grzbiecie i kurcze, on nawet jeszcze ma zdolność mówienia! Czad! Pewnie współczułaby Aidenowi takiej przejażdżki, jednak na jej koński rozum mógł się on katapultować, przynajmniej szybciej by spierniczała :lol:
Zwolniła sama do kłusa, a następnie do stępa, by zaraz całkowicie się zatrzymać i odetchnąć, a także... Otrzepać z całego kurzu, który zostawił na niej piasek. Tak, musiała zrobić to teraz i w ogóle znowu przez myśl jej nie przeszło, że gdzieś tam przecież siedzi człek. Więcej niespodzianek na dziś już nie przewidywała :lol:



Że mógł jeszcze mówić, to trochę powiedziane na wyrost. Zaschło mu trochę w gardle, bo próbując coś mówić do klaczy w tym pędzie nie kontrolował swojego głosu i bardziej krzyczał, niż mówił. :lol: Nie były to jednak krzyki przerażenia ani złości, bo po wszystkim, wbrew pozorom, był uśmiechnięty od ucha do ucha. Najwyraźniej dobrze się bawił i nie miał klaczy za złe tego niespodziewanego wyścigu z wiatrem.
Pozwolił jej się na chwilę zatrzymać, a gdy zaczęła się otrzepywać, kurczowo przytrzymał się jej grzywy, śmiejąc się przy tym.
- Już się wyszalałaś? - Zapytał, odsyłając ją z powrotem do stępa, a potem kłusa, żeby należycie zejść z tętna po tym dzikim galopie. Niebawem jednak zawrócił i jeśli Eight miała jeszcze na to ochotę, zagalopował sobie raz jeszcze, tym razem wolnym galopem przez nóżkę na dość krótkim odcinku plaży.
Potem rozkłusował klacz i na ostatnie 300 metrów plaży zwolnił już do stępa by w nim wrócić do stajni. zt

Eight Belles - 2019-07-30, 17:20

Kara parsknęła jakby chcąc przytaknąć na pytanie Aidena. Ruszyła już spokojniej stępem, a następnie niezwykle niewygodnym kłusem i szła do przodu uspokajając się po swojej dzisiejszej przygodzie. Gdy minął już stan przedzawałowy, została zawrócona w kierunku stajni , na co zastrzygła uszami. Z wielką chęcią ruszyła galopem, nawet nie protestując na taki krótki krok, co powodowało, że zwyczajnie zwalniała przez zatrzymanie się na dłużej w momencie oderwania wszystkich kopyt od ziemi (nie moge się dzisiaj wysłowić :lol: ).
Nie protestowała, gdy została wstrzymana do kłusa, raczej bez żadnych scen zwolniła tempo, idąc jeszcze po plaży. Dopiero, gdy Aiden zarządził stęp, klacz parsknęła przeciągle i w chwilę przeszła do wygodnego spacerowego tempa, udając się wprost do stajni.

/zt.

Shockwave - 2019-07-30, 21:29

O ile jego zaloty były nie groźne, głownie dlatego, że Petit się nie grzała. To już jego chęć ruszenia naprzód była dużo większym problemem. Widząc jak klacz także się gotuje, cały czas furczał nie potrafiąc sobie poradzić z nadmiarem emocji i energii. Przytrzymywany zaczął przysiadać na zadzie i co gorsza niemal galopować w miejscu. Dopiero wyjście na woltę sprawiło, że odrobinę ochłonął, ale dosłownie na krótką chwilę, bo obecna obok Petit skutecznie nakręcała go dalej.
To było jak błędne koło, a Shock chciał galopować tu i teraz, natychmiast!
Wychodząc na prowadzenie przez chwilę leciał kłusem jak głupi, ale zostawienie swojej drugiej połówki w tyle nie wchodziło w grę. Nadal do niej rżał i obracał głowę tak, aby mieć Petit na oku. Jak nic pojebało go z tej miłości. :lol2:
Półparady i wolne anglezowanie skutecznie studziły zapędy ogiera, ale frustrując się w tego powodu Shock w pewnej chwili nie wytrzymał. Wyszedł głową przed pion, wziął wędzidło na kieł i wyrwał galopem czując jak Oliver na moment traci kontrolę. :lol2:

Elizabeth White - 2019-07-30, 23:44

Zdjęcia znajomych z wakacji, szczególnie zimą lub jesienią, są najgorsze! Elizabeth pokazała tylko swojemu towarzyszowi język i chwilowo odpuściła temat, bo konie zaczynały coraz bardziej świrować. Kanadyjka nie kazała w tym przypadku stać swojej klaczy nieruchomo, bo to z pewnością tylko potęgowałoby jej zniecierpliwienie. Prowadzała ją natomiast po ciasnych kółkach, przytakując jedynie na słowa Olivera. Chwilę później puściła Coeur za jej wybrankiem serca, mocno akcentując anglezowanie, czym starała się narzucać jej rytm i trochę hamować. Po za tym co jakiś czas posyłała jej półparady i bawiła się rozluźniająco wodzą, chcąc ją choć trochę ostudzić. Łudziła się, że to pomoże na dłuższą metę, choć wraz z kłusem konie zamiast się uspokoić, to najwyraźniej zaczęły nabierać ochoty na więcej. Po za tym wiedziała, że jej kochana kobyła jest zacięta i potrafi być naprawdę szybka, więc spodziewała się też, że ta w pewnym momencie może zapragnąć wyprzedzić Shocka, albo chociaż się z nim zrównać. Żeby do tego póki co nie dopuścić, trzymała się za nim, w razie konieczności używając jego zadu jako hamulca awaryjnego. Szybko się jednak okazało, że to wcale nie było najbezpieczniejsze rozwiązanie, bo Shock jako pierwszy postanowił się zbuntować :lol:
Petit Coeur - 2019-07-31, 00:42

Kręcenie się w kółko niedużo zmieniało. Dawało tylko Elizabeth złudną kontrolę, ale klacz była wciąż tak samo zdenerwowana. Spalała się od tego oczekiwania, które wreszcie dobiegło końca z chwilą, w której Shockwave poszedł do przodu kłusem. Petit nie chciała zostać w tyle, więc nawet wyprzedziła łydkę i ruszyła za ogierem, mocno wyciągając nogi. Opierała się Elizabeth, ale szła z opuszczoną głową, spode łba patrząc na 'uciekającego jej holsztyna. To prawda, że najbardziej na świecie lubiła rywalizację i takowej zamierzała się właśnie podjąć. Cały czas próbowała dogonić Shocka, nie zniechęcało jej nawet hamowanie na jego zadzie, którego w pewnej chwili faktycznie dotknęła swoim nosem. Wywierała na ogiera presję, której w końcu chyba uległ, skoro nagle wyrwał galopem i poniósł Olivera brzegiem morza. Może gdyby w tym momencie trzymała bezpieczny dystans kilku metrów od ogiera, to dałaby sobie jeszcze przemówić do rozsądku, ale tymczasem poszła śladem Shocka. Zagalopowała, ewentualny opór Elizabeth zwalczając silnym machnięciem łba, którym przypomniała swojej ukochanej pani, że mimo niepozornego wzrostu ma dużo siły. Na parkurze nigdy z nią aż tak nie walczyła, ale tereny ostatnio odcinały jej mózg... Tak więc idąc śladem Shocka także złapała za wędzidło i zaczęła pędzić za siwym, szybko doganiając go na tyle, by przynajmniej biec głową na wysokości jego zadu, choć jej celem było oczywiście przegonienie holsztyna. W końcu...


Oliver Pelerieux - 2019-07-31, 10:26

Przez chwilę wydawało mi się, że panuję nad sytuacją, ale "wydawało" jest tu kluczowym słowem. Shockwave w pewnym momencie najwyraźniej uznał, że koniec tego dobrego i nie pytając nikogo o zdanie, wypruł przed siebie galopem. W tej chwili rzeczywiście nie mogłem nic zrobić, bo nie było takiej siły, która zatrzymałaby holsztyna. Nie musiałem się nawet oglądać przez ramię, by zobaczyć co to na Petit, bo nie tylko słyszałem jej tętent kopyt tuż za swoimi plecami, ale po chwili też mogłem dostrzec ją kątem oka jak ściga się z Shockiem. Nie byłem jednak typem panikarza i skoro warunki pozwalały na bezpieczne puszczenie koni w długą, to nie próbowałem zatrzymać ogiera za wszelką cenę. Wyszedłem z założenia, że po kilkuset metrach galopu z prędkością, która spokojnie przekraczała 40 km/h, obu koniom zwyczajnie się odechce. Musieliśmy się tylko utrzymać. :lol2: W półsiadzie było mi zdecydowanie wygodniej, więc do niego przeszedłem, trzymając mocne oparcie w strzemionach, które stabilizowało nogę we właściwym miejscu. Wodze trzymałem mocno, ale nie ciągnąłem Shocka, chyba będąc pogodzonym ze swoim losem. Ewakuowanie się w żaden sposób nie wydawało mi się lepszą opcją, bo z lewej groziło podtopieniem, a z drugiej połamaniem. :lol2:
Shockwave - 2019-07-31, 20:32

Hamowanie w jego zadzie było może trochę niebezpieczne i nieplanowane, ale Shock za nic w świecie nie kopnąłby swojej wybranki. :lol2: Mimo to czując presję z tyłu zaczął się jeszcze bardziej nakręcać, choć apogeum nadeszło wraz z chwilą, w której Petit niemal się z nim zrównała i ten sposób rzuciła mu nieme wzywanie.
Dudniący mokry piasek pod kopytami obijał się o brzuch Holsztyna dodatkowo wydając głośny dźwięk po zetknięciu z podkową. To sprawiało, że Siwy przyśpieszał coraz bardziej i ani myślał o wyhamowaniu. Jeśli brunet myślał, że szybko się zmęczy to niestety był w błędzie, jego duża wydolność i doskonała kondycja pozwalały mu gonić przed siebie pełną parą.
Galop po plaży z ukochaną u boku, czego chcieć więcej od życia. :lol2:
Może tylko tego, aby nie zakończyć go przedwcześnie na rozszalałym koniu. :lol2:

Elizabeth White - 2019-08-02, 00:00

Szczerze mówiąc, Elizabeth nie była zaskoczona takim obrotem spraw. Konie były na tyle zagotowane, że mogli tylko czekać, aż któryś się wyłamie. A gdy Shock przejął inicjatywę, to Kanadyjka nie miała nawet chwili na reakcję, bo Petit wypruła do przodu za nim. Nawet nie próbowała z nią walczyć, bo dobrze wiedziała iż nie ma szansy na przesiłowanie gniadej. Szczególnie, że ta zaczęła ścigać siwego, przez co wzajemnie się nakręcały.
Widząc, że Oliver najwyraźniej postanowił upuścić z tej parki trochę energii, czyli w sumie tak jak było w początkowym założeniu :lol: , skupiła się głównie na tym, by pozostać na koniu. Przeszła do lekkiego półsiadu, stabilnie opierając stopy w strzemionach, a kolana na poduszkach. Nie puszczała wodzy luźno, ale też jakoś szczególnie ich nie ściągała, starając się po prostu nie stracić kontaktu z pyskiem. Bo cóż innego jej pozostało?

Petit Coeur - 2019-08-02, 00:41

To, że Elizabeth nie podjęła z nią walki o kontrolę, zdecydowanie przemówiło na jej korzyść. Gdyby do tego wszystkiego doszły jeszcze jakieś nerwy i stres, mogłoby przestać być zabawnie. Tymczasem Petit galopowała szybko, ale równo, nie robiąc żadnych niekontrolowanych uskoków czy bryknięć. Dogonienie Shocka nie było prostym zadaniem - miał dłuższy krok i więcej siły, ale Petit przez długi czas nie dawała za wygraną. Niemal maksymalnie wyciągała się w galopie, walcząc z zasysającym podkowy mokrym piaskiem, który faktycznie wydawał specyficzny dźwięk, podkręcając atmosferę.
W pewnym momencie, gdy już biegła niemal równolegle do ogiera - w związku z tym musząc biec po wodzie lub głębszym piasku, co utrudniało zadanie - uznała, że dalszy wyścig nie ma sensu i odczuwalnie odpuściła, lekko obniżając i wyciągając szyję, czemu towarzyszyło głośne parsknięcie i zwolnienie. Wtedy też zaczęła więcej dostrzegać wokół i nagle zaczęły jej przeszkadzać fale, więc dopiero teraz nadszedł ten moment kiedy uciekła przed jedną z nich, uskakując lekko w bok ale nie przerywając galopu. Na jej ciele powychodziło mnóstwo żyłek, ale wyglądała na zadowoloną i dumną z siebie, że zrobili coś takiego. :lol:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group