Brian - 2017-07-25, 11:26 Po pokonaniu oksera zwolnili do kłusa, a stajenny miał pełne ręce roboty z ustawianiem nowego toru, który miał się składać może z niezbyt wysokich i skomplikowanych przeszkód, ale był bardziej rozbudowany. Gdy przeszkody zostały ustawione Brian skierował Savera w ich stronę, by pokazać mu przeszkody. Okrążył je, zawrócił, cofnął jedną łydkę za popręg i dodał obie do galopu, starając się o aktywne, ale nie przesadzone tempo, po czym nakierował Savera na początek toru, czyli kopertę 70 cm. Zamknął go lekko w pomocach przed niewielką kopertą i dodał łydkę do wybicia. Oddał mu wodze zostając na kontakcie, przeszedł w półsiad i wyszedł za jego ruchem. Podobnie postępował przy kolejnej przeszkodzie, którą była stacjonata 80 cm. Nieco dalej również po prostej znajdował się okser 85 x 80 cm. Nie były to odległości, żeby się rozpędzać, więc brunet trzymał tempo Savera w ryzach. Przed okserem zamknął go lekko w pomocach, następie wziął bardziej na siebie, sygnalizując siłę z zadu, po czym dodał łydkę do wybicia. Z okserem także nie mieli problemów, zgodnie z przewidywaniami Brytyjczyka. Następnie odbili bardziej w prawo, gdzie naprostował go na stacjonatę 90 cm, na której zadziałał podobnymi pomocami. Po wybiciu oddał karoszowi wodze zostając na kontakcie, uniósł się z siodła i zdążył za jego ruchem, powracając w siodło wkrótce po lądowaniu. Znowu ruszyli dalej po łuku bardziej na prawo, by przeskoczyć nad kolejną stacjonatą i pozostał im okser 90x95 cm. Znowu Donney zamknął ogiera w pomocach, wziął go bardziej na siebie i dodał mu łydkę do wybicia, po czym oddał mu stosowną ilość wodzy i przeszedł do półsiadu. Po pokonaniu ostatniej przeszkody znowu odbili w stronę oksera zwalniając stopniowo, bo byłą to dla nich chwila odpoczynku, tymczasem nowy tor już się tworzył. Kolejny tor, który został ustawiony był jeszcze bardziej rozbudowany i tym razem tworzyły go przeszkody głównie przekraczające 100 cm. Brian krążył z Saverem pod barierkami, by w końcu, po przejściu ponownie w galop, w narożniku odbić na pierwszą przeszkodę stacjonatę 90 cm. Tak jak wcześniej jego pomoce były głownie wskazówkami, brunet pomógł karoszowi znaleźć właściwe miejsce do wybicia, po czym oddał mu wodze na kontakcie, przeszedł do półsiadu i zgrał się z jego ruchem. Odbili w stronę przeciwległego boku, pozwalając ogierowi nieco przyspieszyć. W pobliżu barierek odbili z powrotem w stronę, z której ruszyli, by w końcu dotrzeć pod drugą przeszkodę, stacjonatę 95 cm. Tym razem bliżej znajdował się okser, więc Brytyjczyk zamknął hanowera lekko w pomocach, wziął go bardziej na siebie i poderwał do skoku z siłą z zadu. Również poprawnie pokonali okser i Donney znowu pozwolił dziewięciolatkowi przyspieszyć, bo okser 4a stał trochę dalej.Saver - 2017-07-25, 12:05 Po pokonaniu oksera zwolnili ponownie do kłusa w oczekiwaniu na przebudowę toru. Ogier obserwował stajennego ale bez większego zapału, że tak powiem. Tor nie wyglądał dla niego wcale zachęcająco, bo wolałby wyższe i trudniejsze przeszkody. Po ich ustawieniu skierował się wraz z jeźdźcem w ich stronę. Okrążyli je i przeszli wpierw do galopu, narzucając pośrednie i aktywne tempo. Skierowali się na początek toru - kopertę 70 cm. Dojechał do przeszkody będącej kopertą, by odbić się w wyznaczonym miejscu do skoku. Wykonał ładny baskil nad przeszkodą, by pojechać kolejno na 80cm stacjonatę. Pokonał ją w podobny sposób co poprzednią przeszkodę. Kolejno po prostej pojechali na okser 85x80cm. Jechali stałym tempem oraz nie zmiennym ustawieniem,osiadł nieco bardziej na zadzie i otwarł przody. Dojechał do miejsca wybicia, wyszedł do skoku i pokonał bez większego trudu przeszkodę. Następnie odbili na prawo i naprostowali się na stacjonatę 90 cm, gdzie dojechał do miejsca wybicia ponownie. Po lądowaniu ruszyli dalej po łuku na prawo, by pojechać do kolejnej stacjonaty i kolejno na okser 90x95cm. Pojechał pewnie do przeszkody, osiadając ponownie lekko na zadzie i otwierając się na przodach. Wybił się w miejscu do tego wyznaczonym, by złożyć i wyciągnąć się nad przeszkodą. Po lądowaniu stopniowo zaczęli zwalniać, by nieco odpocząć przed kolejnymi skokami. Okrążyli pod barierkami w oczekiwaniu na ustawienie nowego toru, by za chwilę ponownie stopniowo przejść do galopu i pojechali na 90cm stacjonatę. Dojechali do miejsca wybicia, by wyjść w nim do skoku i wykonać ponownie baskil nad przeszkodą. Pojechali w bok lekko przyspieszając, by chwilę później odbić ruszyć na stacjonatę 95cm. Kolejno był okser do którego dojechali i pokonali w taki sam sposób, jak wszystkie poprzednie. Po jego pokonaniu nieco przyspieszyli, bo czekał na nich okser 4a.White Chocolate - 2017-07-25, 21:41
Elizabeth White napisał/a:
..
Wyciszył się zaokrąglając szyję, ale również i całą sylwetkę, mocno wkraczając pod kłodę dla kogoś wzrostu Elki mógł zdawać się być przez to nie wygodny, w końcu musiała szybciej pracować biodrami, niż na wyższym wierzchowcu, ale na pewno wyczuwalna i zauważalna była bardzo dobra praca ogiera w galopie. W końcu nie tylko skakać potrafił.
Prowadzony po ścianie czasami próbował przyśpieszyć lekko zagryzając wędzidło, ale wystarczyło go mocniej domknąć dołem, by przepchać go przez wędzidło i ten odpuścił. W trakcie pracy na lotnych bez zająknięcia w trakcie zmiany pomocy dziewczyny robił swobodną lotną, nie mając żadnych problemów w płynności samej zmiany.
Wprowadzony na woltę z drągami jedynie za pierwszym razem nieco pogubił nogi, za drugim przy pomocy Elki pokonując już płynnie wszystkie cztery nie wybijał przesadnie w górę, raczej nie mając tendencji do zapasów, ale za to robiąc to nad wyraz dokładnie, tak, by tylko kopytem nie tknąć parzącego drąga. W obie strony nie sprawiał problemów i tym razem w również w przejściach nie ekscytował się jak wcześniej. W momencie długiej wodzy chętnie z niej skorzystał wyciągając maksymalnie szyję i na razie nie kombinując.Brian - 2017-07-26, 12:31 Kawałek dalej odbili w lewo w stronę 4a. Brian naprostował Savera na pierwszy człon, zamknął go w pomocach, wyhamował i wziął bardziej na siebie, prosząc o siłę z zadu przy wybiciu, do którego dodał mu łydkę. Po wybiciu oddał mu wodze przy szyi, uniósł się z siodła w półsiadzie i wyszedł za jego ruchem. Nie rozpędzał go bo zaraz znajdowała się przeszkoda 4b, stacjonata 105 cm, którą w podobny sposób pokonali. Pojechali następnie kawałek po prostej, brunet znowu pozwolił karoszowi nieco przyspieszyć, następnie odbili w prawo, kawałek po prostej i skręcili na piątkę - doublebarre o wysokości 110 cm. Brytyjczyk przygotował ogiera przed przeszkodą na zasadzie podobnych wskazówek co wcześniej, zamknął go w pomocach, wziął bardziej na siebie i dodał łydkę do skoku. Jak dotąd nie mieli problemu z pokonaniem przeszkód, co udawało im się w całkiem dobrym stylu. Potem po prostej ruszyli do drugiego szeregu, 6ab. Zaczynał się on od stacjonaty 110 cm, która ie powinna stanowić dla ogiera większych trudności. Na zasadzie podobnych pomocy odesłał Savera do kolejnego udanego skoku, po czym przytrzymał go przed pobliskim okserem, zamknął w pomocach, wziął bardziej na siebie, dodał łydkę do wybicia, po czym oddał mu wodze na kontakcie, przeszedł do półsiadu podążył za jego ruchem i zgrał się z nim w skoku. Po pokonaniu szeregu Brian zaczął stopniowo zwalniać hanowera do stępa, w którym dał mu możliwość na chwilkę odpoczynku, podczas gdy trwało wprowadzanie zmian do obecnie ustawionego toru.
Po chwili, po przejściu odpowiednio do kłusa, a potem do galopu znowu odbili z narożnika w stronę stacjonaty, która urosła o 5 cm i była najniższa na całym parkurze. Zastosował podobne pomoce, które zaowocowały tym, że pokonali ją na czysto. Odbili w lewo, nieco nabierając tempa, po czym Donney naprostował dziewięciolatka na okser 110-115 cm. Zamknął go w pomocach, wziął bardziej na siebie i odesłał do skoku. Może nie już z takim zapasem, ale spokojnie pokonali okser. Przy lądowaniu obciążył bardziej prawe strzemię. Zatoczyli półkole w prawo, po czym na podobnych zasadach pokonali stacjonatę 120 cm, w całkiem dobrym stylu, z czego dwudziestoośmiolatek mógł być tylko zadowolony. Trochę dalej stał okser 105x110. Stał idealnie po prostej, więc znowu mężczyzna zamknął go w pomocach, poprosił o siłę z zadu, dodał łydkę we właściwym miejscu, oddał wodze na kontakcie, przeszedł w półsiad i wyszedł za jego ruchem, ładnie zgrywając się z nim w skoku. Skręcili po lekkim łuku w lewo na którym znajdował się triplebarre o wysokości110 cm, ale był szerszy niż wyższy. Dwudziestoośmiolatek przygotował Savera podobnie jak do oksera, biorąc jednak pod uwagę wygląd i rozmiary przeszkody. Ostatecznie przeskoczyli kilka centymetrów nad przeszkodą i ruszyli dalej, do pierwszego szeregu, jednak o zmienionej kolejności i rozmiarach. Pierwszym członem była stacjonata 105 cm, a drugim okser 115 x 110 cm. Ponieważ pierwszy człon nie był wysoki nie mieli problemu z jego pokonaniem i ostatecznie cały szereg pokonali na czysto. Następnie odbili na lewo po lekkim łuku kierując się na doublebarre o wysokości 110 cm. Po drodze Brian pozwolił Saverowi nieco się rozpędzić, teraz naprostował go do przeszkody, zamknął w pomocach, wziął bardziej na siebie i wskazał właściwe miejsce do wybicia z siłą z zadu. Oddał mu wodze przy szyi, uniósł się z siodła do półsiadu i podążył za jego ruchem. Po pokonaniu kolejnej przeszkody na czysto, ruszyli dalej, po nieco bardziej wyraźnym łuku w stronę drugiego szeregu. Zaczynał się od oksera 105x115 cm. Przy pierwszym członie Brian spokojnie naprostował Savera na okser i zastosował podobny szereg pomocy, ale ponieważ przeszkoda była szeroka mieli mało miejsca, żeby się wyrobić na drugi człon, czyli stacjonatę 120 cm. Brian za późno odesłał go do skoku, skutkiem czego trącili drąg.. Została im ostatnia przeszkoda - triplebarre, tym razem wyższy i szerszy. W tym wypadku brunet wszystko zrobił na czas i na czysto pokonali przeszkodę. Po chwili odpoczynku w kłusie Brytyjczyk znowu poprosił go o galop, po czym skierowali się w stronę drugiego szeregu ignorując pozostałe przeszkody. Tym razem udało im się pokonać stacjonatę na czysto.
Następnie rozstępowali się we wszystkich trzech chodach i Brian odprowadził Savera do stajni.
ztSaver - 2017-07-26, 12:45 Kawałek dalej odbili w lewo w stronę 4a, gdzie naprostowali się zaraz do pierwszego człon. Osiadł w dojeździe do przeszkody na zadzie, unosząc lekko przody i dojeżdżając do miejsca wybicia. Tam wyszedł do skoku, by wykonać baskil nad przeszkodą i wylądować zaraz po drugiej stronie. Nie rozpędzali się zbytnio, bo zaraz była przeszkoda 4b. Była stacjonata 105 cm, pokonali ją w podobnym sposób co poprzednio. Pojechali następnie kawałek po prostej, gdzie nieco przyspieszyli i odbili zaraz na prawo. Pojechali kawałek po prostej i skręcili na piątkę, doublebarre o wysokości 110 cm. Przygotowali się odpowiednio wcześnie do skoku nad przeszkodą, gdzie znowu osiadł na zadzie i uniósł się na przodach. Odbił się w wyznaczonym miejscu, by złożyć się i wyciągnąć nad przeszkodą. Potem po prostej pojechali do drugiego szeregu 6ab, który zaczynał się od stacjonaty 110 cm. Odbił się do przeszkody bez większego trudu i pokonał ją na czysto, by wylądować i w skróceniu pojechać do oksera. Wykonał wszystko jak poprzednim razem, co zaowocowało czystym skokiem. Po pokonaniu szeregu zwolnili stopniowo do stępa, gdzie chwilę odpoczął po skokach w oczekiwaniu na zmianę toru. Potem kolejno przeszli do kłusa i galopu, by odbić z narożnika na stacjonatę. Urosła ona od poprzedniego razu o 5cm, a mimo to pewnie dojechali do miejsca wybicia i w nim wyszedł oczywiście do skoku. Przefrunął na gładko nad przeszkodą, by po lądowaniu odbić na lewo. Nabrali nieco tempa i skierowali się na okser 110-115 cm, znowu osiadł nieco bardziej na zadzie i uniósł się na przodach w dojeździe do przeszkody. Dojechali do miejsca odbicia, by płynnie znaleźć się zaraz po drugiej stronie. Po lądowaniu na prawo wyjechali półkole, by pojechać na stacjonatę 120 cm. Dojechał i pokonał ją bez większych trudów, by pojechać dalej kawałek na okser 105x110. Znowu się odpowiednio do tego przygotował i po dojechaniu do miejsca wybicia wyszedł do skoku, wykonując nad przeszkodą poprawny baskil. Wyjechali po kołu na lewo na triplebarre o wysokości 110 cm, zmieniając odpowiednio wcześniej nogę. Podobnie jak wcześniej przygotowali się do przeszkody, by przefrunąć z zapasem nad przeszkodą i pojechali do szeregu. Pierwsza stacjonata 105 cm, a drugim okser 115 x 110 cm. Pewnie i bezpiecznie dojechali do obu członów i pokonali je na czysto. Kolejno odbili na lewo po lekkim łuku kierując się na doublebarre o wysokości 110 cm. Nieco rozpędził się w dystansie, by zebrać się znowu do skoku i wyszedł w niego w odpowiednim miejscu. Wykonał poprawny baskil nad przeszkodą, by po lądowaniu ruszyć dalej po łuku na drugi szereg. Zaczynał się od oksera 105x115 cm. Przy pierwszym członie ogier naprostował się do przeszkody i zebrał, by pokonać na czysto. Jednak po lądowaniu nie zdążyli się skrócić i skok nad drugim członem stacjonatą, wyszedł im nieco słabo. Strącili górny drąg, a po lądowaniu została im ostatnia przeszkoda - triplebarre. Był teraz wyższy i szerszy, ale nie zrażało to ogiera. Dojechali i pokonali ją na czysto, a po lądowaniu przeszli do kłusa. Potem znowu galop i najechanie raz drugi na szereg, który udało im się pokonać teraz na czysto. Po wszystkim rozstępowali się w długim czasie i ruszyli do stajni.
z.tNaoki - 2017-07-26, 17:34
Scott Williams napisał/a:
Przypatrując się im, zmarszczył czoło jednak nie zabrał głosu dusząc coś w sobie. Poczekał na decyzję jeźdźca, który w końcu obudził konia, a może to klacz postanowiła z nudów się ruszyć. Tego Scott nie wiedział, gdyż Naoki cały czas starał się ją ruszyć.
-Łydki, to one cały czas działają. Zakręty zewnętrzną łydką, a wyjście wewnętrzną. Cały czas masz prowadzić ją po kole, które przebiega poza drągiem leżącym na ziemi. Przejeżdżaj obok niego tak, abyś nie musiał jej odpychać akurat w tym momencie. Masz dużo miejsca, korzystaj z tego. Wodzą możesz sobie pomagać w wypadku gdy koń nie wie, że od łydki się odchodzi. Nie można jednak wykorzystywać jej jako kierownicy.
Jego głos był spokojny, z uwagą przypatrywał się ich poczynaniom, wcale nie mając zamiaru na nikogo krzyczeć - chociaż dziwny był fakt, prowadzenia takiego treningu. Zwykle wszyscy chcieli latać pod niebo lub wykonywać trudne elementy. Tutaj jednak Williams miał do czynienia z młodym koniem i chyba niepewnym jeźdźcem.
Korzystając z tego, że para była po drugiej stronie koła, przesunął drąg na ich ścieżkę, tak by mogli spokojnie po obwodzie koła przechodzić nad środkiem drąga. O ile trzymali kształt koła.
-Teraz przejeżdżaj przez środek drąga. Tak samo łydka wewnętrzna gdy wychodzisz z zakrętu, a zewnętrzna gdy na niego wracasz. Klacz ma być prosta, wejść prosto na drąg i dalej na spokojnie od niego odjechać. Jak już ze dwa razy w niego trafisz, zmień kierunek zrób to samo na prawą stronę i po tych dwóch razach na prawą, chwyć wodze w prawą rękę i tak trafiaj w sam środek drąga.
Jednak zauważył użycie wodzy, Azjata również spodziewał się, że może dostać za to burę. To jednak go nie zraziło, lepiej zrobić błąd i zostać skarconym, jak potem niepewnym. Może Naoki nie tyle był niepewny, co nie miał jakiegoś wielkiego stażu w jeździectwie. Nie marzyły mu się jak na razie wielkie rzeczy, skupiał się na doskonaleniu jazdy bez parcia na szkło. Wiele jeszcze nauki przed nim. Tak jak powiedział Scott, Naoki trzymał Glorię na kole, wspierając łydkami, nadając nimi kierunek wygięcia. Trzymał się odpowiedniego ich ułożenia, anglezując tak jak to życzył sobie Scott. Wymijając drąg tyn razem z zapasem, wykorzystując przestrzeń. Najwięcej pracował dosiadem i łydkami.
Nie bardzo zrozumiał kolejne tłumaczenie Scotta, postarał się jednak ruszyć głową. Kiwnął głową trzymając się koła i korzystając z tych samych pomocy. Pracując łydkami i biodrami trzymał kierunek, nakierowując klacz na drąg, tak by była prosta w momencie jego pokonywania. Tak pokonali drąg dwa razy, nim Naoki wykręcił klaczą zmieniając kierunek najazdu, tak jak sobie życzył Scott. Po pokonaniu tego trzymał klacz na kole, czekając na kolejne wskazówki.Elizabeth White - 2017-08-04, 13:28 Fakt faktem wysiadywanie galopu jak i kłusa nie należało do najwygodniejszych, ale White dzięki prawidłowemu rozluźnieniu dolnego odcinka kręgosłupa dawała sobie z tym radę. Co prawda było to dużo znacznie męczące niżeli na dużym koniu, ale do wykonania.
Była zadowolona z rozgrzewki w galopie. Cieszyła się, że kucyk nieco odpuścił i zrobił się mniej upierdliwy niżeli na początku ich współpracy. Oczywiście wiedziała, że nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca, ale nie zamierzała stracić czujności, będąc przygotowana na jeszcze jakieś rewelacje ze strony DRP. Gdy zagryzał się na wędzidle, amazonka od razu usiłowała go przez nie przepchnąć, nie pozwalając na jakąkolwiek samowolkę. Na szczęście nie musiała jakoś szczególnie pilnować siwego, który sprawował się całkiem nieźle, ładnie wykonując lotne jak i dość sprawnie poruszając się po napomnianym wcześniej kole.
Po chwili odpoczynku w stępie, postanowiła zabrać się za ułożoną konfigurację. Wprowadziła White na koło na którym po półparadzie wypchnęła do galopu ze stępa. Na figurze dostosowała sobie tempo do potrzeb jak i zadbała o odpowiedni wygląd sylwetki ogiera. Gdy wszystko było w porządku, pozwoliła mu zejść z figury, po dość krótkim (aczkolwiek wystarczająco długim, by nie udał zaskoczonego i nie próbował wyłamać) najeździe kierując go na stacjonatę A. Pozostając w pełnym siadzie wyprostowała kopytnego kilka fouli przed, celując w sam środek przeszkody. Jednocześnie z łydek i wodzy utworzyła szczelny korytarz, dbając by ten nie miał możliwości zboczyć z wytyczonego przez nią szlaku. Przeszkoda nie była trudna ani nie wyglądała źle wizualnie, więc El nie sądziła, że pojawią się z nią jakiekolwiek problemy. W odpowiednim momencie dołożyła do boków kucyka łydki i bez najmniejszej zwłoki podążyła za jego ruchem, unosząc się w siodle, cofając biodra i oddając rękę. Starała się nie przeszkadzać swoją osobą podczas skoków, aczkolwiek trzymała się dość blisko siodła - w razie wu. Po za tym taka wysokość nie wymagała od niej niczego więcej, a nie mogła mieć pewności jak ogier się zachowa.
Dalej pozwoliła mu odbudować nieco prędkość, kierując go prosto na okser B. Tutaj również przypilnowała, by nie odmówił skoku, posyłając mu klarowne wskazówki. Jeżeli czuła zawahanie, nie bała się dopchnąć go biodrami, lub posłużyć się batem. Nad okserem zaś dociążyła mocniej lewe strzemię, po miękkim lądowaniu wchodząc w zakręt na stacjonatę C. W ów łuku zaoferowała siwemu podparcie łydkami, nie chcąc by się rozsypał. Zadbała o wyprostowanie przed skokiem, dalej jadąc na stacjonatę D. Całą sekwecję powtórzyła jeszcze raz, jeżdżąc po ósemce. Jeżeli obyło się bez zgrzytów, pochwaliła Chocolate i dała mu odrobinę oddechu w stępie.
Następnie poskakali sobie trochę wyższe sekwencje, by na koniec występować się i udać do stajni na odpoczynek.
z/tGloria Victis - 2017-08-07, 17:27 Choć Gloria była świeżynką to dokładnie wiedziała, czego się od niej wymaga i odpowiednie zajeżdżenie wyrobiło w niej także właściwą reakcję na łydkę. Dlatego była w stanie ominąć drąg, odpowiadając jedynie na sygnał dosiadu. Oczywiście sama z siebie była zbyt leniwa, by wygiąć się wtedy odpowiednio także w szyi i potylicy. Bywa, prawda?
Trzymała równowagę, bo średnica koła była dość duża a łydki dyktowały jej stałe wygięcie i tempo. Było prosto - dostawała dużo podpowiedzi i nie musiała sama kombinować, szaleć z niezależnością, indywidualnością. Klacz zwróciła jedno ucho w kierunku Scotta, strzygąc nim. Słyszała, że ów jegomość coś mówił, toteż słuchała z ciekawością, starając się wybadać czy nie chodzi może o coś związanego stricte z nią. Gdyby nie stałe podparcie łydek i zachęcanie jej do utrzymania aktywniejszego tempa to pewnie szybko znudziłaby się całą to zabawą i znowu wystawiłaby na próbę cierpliwość jeźdźca i jego umiejętności stanowczego posłania jej do wyższego tempa.
Gloria naprostowała się zgodnie z pomocami na kilka metrów przed drągiem i przekroczyła go na sekundę unosząc wyżej nogi, by nie puknąć. Z niesłychaną obojętnością po prostu wykonywała kolejne komendy, wyginając się pod naciskiem łydek, najeżdżając raz po raz drąga i nie wkładając w to raczej więcej niż przeciętnie, nic ponad rozkaz. Kasztanka była koniem, który potrzebował stanowczości, porządnego rozruszania i motywacji do słuchania tego konkretnego człowieka. Na prośbę Naokiego zmieniła kierunek i najechali drąg z drugiej strony, właściwie identycznie - chwilowe podniesienie wyżej nóg nad drągiem i powrót do względnie aktywnego kłusa roboczego bez specjalnej akcji ani zaangażowania.Scott Williams - 2017-08-07, 21:39 Przyglądając się im, Scott szybko porzucił dalsze pilnowanie jeźdźca na rzecz konia. Było widać, że klacz nie angażuje się w swoje zadania i się po prostu znudziła wykonywaniem tego samego, co było kolejną przeszkodą. Azjata potrzebował przećwiczenia, a ona zajęcia głowy. Pukając się palcem po brodzie, trener rozmyślał nad kolejnym ćwiczeniem, stricte związanym z poprzednim.
-Okej, przejdź do stępa i ją wyprostuj. Niech ma nagrodę i przy okazji przemyśl to co musiałeś teraz robić, oraz jakich pomocy do tego użyłeś.
W tym czasie Scott przyciągnął drugiego drąga, który leżał w odległości trzech metrów od poprzedniego, tak by pomiędzy drągami był przejazd. ĆWICZENIE -Rusz kłusem po całym placu, tylko udawaj, że jesteś w lesie. Czyli jedziesz prosto, a tu sobie omijasz drzewo i skręcasz w lewo, po przejechaniu kilku metrów skręcasz w prawo. Czyli plączesz się po całym parkurze, żeby kasztanka skupiła się na Tobie, a nie wszystkim z wyjątkiem Ciebie. Oczywiście przejścia mają mieć sens, musisz ją przygotowywać do zakrętów i robić to dosiadem. Ograniczać zewnętrzną łydką, a wewnętrzną prowokować do wygięcia żeby miała się o co oprzeć i nie ścinać. Pamiętaj o zmianie nogi, na którą anglezujesz. Jak już chwilę się tak pobawisz i ona się może odrobinę rozluźni to wejdziesz na ćwiczenie. Na naszym drągu robisz woltę i wyjeżdżasz prosto na drugi drąg. Na środku między drągami musisz zmienić nogę bo odbijesz na drugim drągu, na koło w lewo, a gdy już ją wyprostujesz i wyjedziesz z drągów robisz przejście do stępa i stój. Tutaj również dosiad, nie zaskakuj jej i nie ciągaj ręką. Jak to wyjdzie kilka kroków stępa, kłusa i zagalopowanie. Kręcisz się po całym parkurze, tylko na prawą stronę. Dante Weltino - 2017-08-10, 19:12 Ostatnimi czasy głównym źródłem ruchu łaciatego były wyjścia na pastwiska oraz karuzele, dzięki którym nie zastał się całkowicie i nie przybrał zbędnych kilogramów. Przytycia uniknął również dzięki odpowiedniej diecie, której stajenni bardzo pilnowali i nie pozwalali na dokarmianie ogiera, mimo jego usilnych prób zmienienia tego. Nie zmieniało to jednak faktu, że Dante dawno nie miał okazji gościć na swoim grzbiecie żadnego jeźdźca, przez co z pewnością będzie pod siodłem bardziej kapryśny niż zazwyczaj i już niedługo miała się o tym przekonać kobieta, która za zgodą Christiana skusiła się na rozruszanie łaciatego. Przez brak regularnych treningów w ogierze skumulowało się tyle energii, że ciężko będzie się jej stopniowo pozbyć.
Ogier nie spodziewał się, że dzisiejszego dnia jego sielanka miała się skończyć. Kiedy przyszedł po niego stajenny, domyślał się raczej kolejnych odwiedzin na karuzeli lub pastwisku, bo to w końcu tam trafiał najczęściej. Był niemało zaskoczony, gdy po dotarciu na myjkę i oporządzeniu, został ubrany w cały rząd jeździecki. Trochę się temu sprzeciwiał, niechętnie przyjmując wędzidło i utrudniając założenie na nogi ochraniaczy. Jednak ostatecznie mężczyźnie udało się poradzić sobie z ogierem i tak przygotowanego przyprowadził go na parkur. Wierzchowiec wydawał się mocno zaaferowany otoczeniem, rozglądał się dookoła z zainteresowaniem, niejednokrotnie przy tym ciągnąc, szarpiąc się do przodu albo nawet zatrzymując. Parę razy zaszedł drogę stajennemu, ale wówczas został szybko postawiony do pionu. Mężczyzna dostarczył go na miejsce, ale nie spostrzegłszy nigdzie amazonki, zdecydował się poczekać.Caelie - 2017-08-10, 19:34 W rozruszaniu jej jeździeckich umiejętności miał pomóc Dante, którego będzie miała okazję dzisiaj dosiąść za zgodą jego właściciela. Zmierzała w stronę parkuru, gdzie powinien przebywać stajenny z koniem, o czym poinformowano ją jeszcze w stajni. W pustym pokoju socjalnym przebrała się w kremowe bryczesy z pełnym lejem, białą bluzkę na ramiączkach. Na stopy wsunęła swoje wysłużone, skórzane obuwie z wysokimi cholewami, przed samym wyjściem zgarniając toczek i palcat. Gdyby nie problemy z wagą wcale nie brałaby go pod uwagę, ale jeszcze dzisiaj nie mogła być pewna siły tkwiącej w jej ramionach.
Oddychała głęboko, ciesząc się, że trening zorganizowała pod wieczór, kiedy nieznośne upały dawno odpuszczały, ustępując miejsca niższej temperaturze. Uśmiechnęła się szeroko na widok łaciatego ogiera. Pod pewnymi względami wiele się od niego nie różniła, skoro przez tatuaże i nieliczne wolne skrawki skóry również mogła zostać tak określona. Odebrała go od mężczyzny i podziękowała za przyprowadzenie krótkim skinieniem głowy, jednocześnie uzupełniając, żeby jeszcze nie odchodził. Będzie jej potrzebny przy ustawianiu przeszkód.
- Dobrze Cię poznać - przywitała się z Dante aksamitnym głosem, chcąc, żeby w pierwszej chwili skojarzył sobie ją z czymś przyjemnym, za czym poszedł też talarek marchewki położony na wyciągniętej dłoni. Poczekała, aż go schrupie, po czym sprawdziła popręg, miękko odbiła się od ziemi i spokojnie wylądowała na jego grzbiecie. Nie pozwalając mu ruszać sprawdziła długość strzemion i odpowiednio ułożyła wodze. Dopiero po tej kontroli ścisnęła łydkami jego boki, wprowadzając go na ścieżkę wydeptaną przez końskie kopyta. Na razie pozwoliła mu na swobodne wyciągnięcie szyi, jednak cały czas uważnie pilnowała jego tempa tak, żeby nie było zbyt ospałe. Zanim przejdą do odpowiedniej pracy chciała dobrze go wyczuć.Dante Weltino - 2017-08-10, 20:05 Kopytny stał u boku stajennego, rozglądając się po bokach i z zainteresowaniem strzygąc uszami. Jako pierwszy dostrzegł zbliżającą się nieznajomą, przestępując z nogi na nogę i zadzierając głowę, żeby móc się jej trochę lepiej przyjrzeć. Jeszcze zanim podeszła odpowiednio blisko łaciaty rozszerzył swoje chrapy, pochłaniając nozdrzami nowy zapach, jaki nosiła na sobie ciemnowłosa. Podszedł o krok bliżej i wyciągnął mordkę w jej kierunku, kiedy znalazła się już odpowiednio blisko, ale nie próbował jej zaczepiać, a jedynie obwąchać, nie kryjąc przy tym swojego dużego zainteresowania. Dante to z natury bardzo przyjacielski i towarzyski zwierzak, który ponad wszystko ceni sobie obecność ludzi. Uwielbia obcować z tymi dwunożnymi istotami, bowiem niejednokrotnie ktoś bardzo pozytywnie go zaskakiwał, albo sprawiał, że czuł się bardzo dobrze. Zastrzygł uszami, słysząc głos Caelie, ale niedługo potem odwrócił wzrok na stajennego, który zaczął się oddalać, aby nie zabierać im miejsca. Należy wspomnieć również o tym, że łaciaty bardzo łatwo ulega rozproszeniom i ma słomiany zapał, nad którym ciężko zapanować. Zabrał podarowany przez brunetkę smakołyk, przemielając go w mordce ze smakiem. Stał spokojnie, gdy dziewczyna sprawdzała jego osprzęt, a później parsknął przeciągle, chcąc ruszyć jeszcze zanim został o to poproszony. Wstrzymany przez amazonkę tylko przestąpił z nogi na nogę i przemielił wędzidło. Po uzyskaniu sygnału ruszył żwawym krokiem. Właściwie kroczył na tyle energicznie, że jego stęp niemal zakrawał o kłus, więc zamiast aktywizacji potrzebował kubła zimnej wody na głowę, żeby nieco ostudzić swój zapał.
/ Wybacz za to gówno, ale piszę szybko, bo idzie jakaś paskudna burza ._.Caelie - 2017-08-10, 23:25 Widząc, a właściwie czując zapał ogiera, skrzywiła usta. Konie zazwyczaj starały się nie okazywać zbytniej radości na samym początku treningu, dlatego też zachowanie Dante było dla niej czymś nowym. Co prawda nie miała do czynienia wcześniej z tym wierzchowcem, więc każdy większość elementów składających się na jego zachowanie mogła uznać za mniej lub bardziej przyjemne niespodzianki.
- Nie zapędzasz się za bardzo? - zapytała stanowczym, mocnym głosem, dodatkowo nieco ściągając wodze. Nie pozbawiła go swobody w wyciąganiu szyi, lecz nieco bardziej wyczuliła go na kontakt z jeźdźcem, chcąc, żeby pamiętał o jej obecności. Gdyby nie stosował się do jej wskazówek, korygowała krok ogiera aż do skutku, jednocześnie pilnując go dodatkowo poprzez odpowiedni dosiad i łydki. Musiał wiedzieć o tym, jak powinien się zachowywać. Nie zamierzała tolerować tego typu samowolki, przy której ciągle zapominał o tym, jaką pracę powinien wykonać, aby zostać nagrodzony. Z drugiej strony mogła przekuć jego żywy entuzjazm w coś pożytecznego. W każdym z narożników prowadziła go na woltę, pamiętając o pilnowaniu dobrego wygięcia szyi i jak i całego ciała. Gdyby przyszło mu do głowy kombinować, muskała go delikatnie batem, nie chcąc nadużywać tego sprzętu. Chociaż czasami bywał przydatny, uważała go za zło ostateczne.Dante Weltino - 2017-08-11, 10:22 Wierzchowiec kroczył takim nader aktywnym tempem, stając się jednocześnie bardzo niewygodny. Głowę też niósł wysoko, nieszczególnie chcąc ją opuszczać, przez co spięcie w okolicy grzbietu nadal bardzo się utrzymywało. Na stanowczy ton kobiety odpowiedział lekkim cofnięciem uszu, a pod wpływem kolejnych działań brunetki, ogier trochę zwolnił. Teraz jego krok był aktywny, ale nie tak energiczny i niecierpliwy jak poprzednio. Niemniej trwało to tylko przez chwilę, bo po paru krokach znów zaczął się spieszyć, co udało się skorygować jedynie wjazdem na woltę. Wcześniej starał się siłować z brunetką, ostatecznie zwalniając na parę kroków, a potem znów przyspieszając. Pierwszą woltę wykonał prawidłowo, ale przez lekkie rozproszenie, które fundował mu teren dookoła, nieco się usztywnił, więc ciężej było zapanować nad jego prawidłowym wygięciem. Wyszedłszy na prostą znów próbował przyspieszać i siłować się z Caelie, co ponownie zostało przerwane tylko dzięki wolcie. Tym razem łaciaty bardziej skupił się na wykonywanym zadaniu, nawet lekko opuszczając łeb, co pomogło w większym rozluźnieniu mięśni grzbietu. Na prostej znów próbował przejąć kontrolę nad kobietą, ale prawdopodobnie z marnym skutkiem. Kolejne minuty dały mu do zrozumienia, że za każde takie wybryki będzie ganiony oraz że takie działanie do niczego nie prowadzi, bo brunetka najwidoczniej nie jest nowicjuszem. Z tego też powodu z kolejnym okrążeniem stał się zdecydowanie przyjemniejszy w prowadzeniu, przestał tak agresywnie przeć do przodu i wyciągnął lekko łeb, dążąc do wędzidła. Niemniej potrzebował jeszcze chwili, żeby stać się bardziej rozluźniony i elastyczny.Caelie - 2017-08-11, 14:04 Skutecznie nie dawała Dante wolnego 'kopyta' na działania podczas treningu. Ogier mógłby przez to wpoić złe nawyki, a do tego nie miała zamiaru dopuścić, zwłaszcza, że nie była jego właścicielką. Poprzez ćwiczenia mogła poznać jego usposobienie choć w małym stopniu i próbować zniwelować rozproszenie, które najwyraźniej powstawało przy nowym bodźcu zewnętrznym. Wolty stosowała przy każdym z okrążeń, zaprzestając dopiero wtedy, gdy łaciaty był najprzyjemniejszy w prowadzeniu, a krok elastyczny, nie wybijający, jak miało to miejsce wcześniej. Dawała mu na to nieograniczoną ilość czasu, wiedząc, że dobra współpraca będzie osiągalna dopiero, kiedy oboje będą czuli z tego przyjemność. Kątem oka zerknęła na stajennego stojącego przy ogrodzeniu, chcąc się upewnić, że będzie on gotowy na każde wyzwanie dotyczące ustawienia przeszkód. Mocniejszym dosiadem zasugerowała ogierowi przejście do kłusa, jednocześnie nadal pilnując tempa tak, żeby w każdej chwili być gotową zareagować w razie siłowania się i prób postawienia na swoim. Dopiero po sześciu, siedmiu minutach rozgrzewki w tym chodzie naprowadziła go na serpentyny, wolty i półwolty, dążąc do dobrego rozluźnienia przed właściwą częścią pracy. Wodze nadal były trzymane na delikatnym, lecz wyraźnym kontakcie, a łydki pilnowały prawidłowego wygięcia grzbietu kopytnego. O ile nie protestował i wszystko wyszło mu w miarę poprawnie, nagradzała go głosem i krótkim klepnięciem dłoni w szyję.