To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Morze - Plaża

Naughty Boy - 2019-07-10, 00:18

W tej chwili zdecydowanie nie zabawa mu była w głowie, a ratunek spanikowanemu Dirtemu, chociaż sam nie wiedział jeszcze, w jaki sposób miałby to zrobić, będąc prawie dwa razy mniejszym od niego. Biegł jednak zawzięcie przez wodę, z którą jako wkkwista był dobrze zapoznany, nie stawiając wielkiego oporu przed próbą zahamowania, bowiem sam widział, że w przeciwnym razie nie miało się to dobrze skończyć. Dlatego mocno zwolnił, nieco przysiadając na zadzie, aby stracić na nim prędkości i zatrzymać się jakieś pół metra od karego. Od razu wyciągnął w jego stronę chrapy, którymi musnął jego łopatkę, chcąc sprawdzić, czy miał wszystko na miejscu. Oddychał ciężko i głośno, ale nie przeszkodziło mu to w tym, aby zaraz znowu zacząć rozchlapywać wodę wokół siebie, w tym także mocząc jeszcze bardziej czterolatka. Ten zapewne nie miał pozostać mu dłużny, na co izabelowaty uskoczył w bok, na głębszą wodę, która teraz sięgała mu już do piersi. Nie myśląc długo, zanurzył w niej pysk i w najlepsze zaczął wypuszczać powietrze, robiąc przy tym bąbelki - tak w ramach popisówy przed Dirtym.
Dirty Vibe - 2019-07-10, 20:50

Obecność izabelowatego obok nie do końca go uspokoiła, ale na pewno podziałała w tym sensie, że nie próbował już w panice podskakiwać i radośnie przemierzać w taki dziwny sposób morskich głębin. Zamiast tego, był mocno zszokowany po wyraźnej utracie równowagi, nie bardzo wiedząc co teraz - stanął więc wryty, w szoku obserwując fale rozbiające mu się o nogi, zdziwiony, że cały ten szum i pieniąca się woda nie spróbowały go jeszcze w całości pochłonąć ani nawet ugryźć. Zafiksowany na samej wodzie, nieco zdziwił się nagłym dotykiem ze strony czternastolatka; kwiknął więc głośno, podrzucając jeden przód jakby obronnie, ale zaraz uspokajając się na widok, że to izabel i nawet odwzajemniając jego troskliwą zaczepkę, skubiąc go lekko w grzebień grzywy. Czując z nim nagle więź nie do zerwania, znów zaczął panikować, gdy ten się oddalił, a dokładniej uskoczył tym razem stawiając czoła swoim lękom i ruszając za nim dzielnie. Właściwie nie za nim, bo przez wodę przedzierał się z taką ambicją, że za chwilę go wyminął, wbrew wszelkim przeciwnościom (takim na przykład jak właściciel na grzbiecie) prąc dalej w morze, tak, aby zatrzymać się dopiero, gdy grzbiet miał już praktycznie pod wodą, nagle odkrywając przeznaczenie konika morskiego i świetnie czując się w takich warunkach, jedynie ciągle na nowo szokowany tym, że fale cały czas obmywają mu ten pusty łeb - nigdy nie wpadł na to, aby go po prostu unieść.
Adele - 2019-07-10, 20:55

Nie miała nic przeciwko wodnym podbojom izabelowatego, dzielnie wysiadując wszelkie uskoki i przygody, w momencie głębszego zanurzenia się kuca z początku próbując podkurczyć lekko nogi, co i tak na dłuższą metę nie dało efektów - i tak miała nie wyjść z tego sucha. Pogodziła się więc ze swoim losem, dając kucowi czas na zabawę, a w ostateczności także na popływanie - wówczas po prostu trzymała się dzielnie jego szyi i czekała, aż zrzuci w taki sposób trochę energii, aby ostatecznie, po ponownym dotknięciu dna, stanowczo poprowadzić go z powrotem w stronę plaży, dając Augustusowi znać, że chyba im wystarczy, nie sądząc, aby chłopak miał coś przeciwko powrotowi do stajni po ekscesach jego wierzchowca. Z tego też względu jakoś wymusiła na NB opuszczenie morza, chwilę stępując po plaży, aby w ostateczności wraz z Gusem i Dirty'm udać się w stronę stajni, modląc się tylko, aby wiszące na niebie słońce nie postanowiło zajść i tym samym przyprawić ich wszystkich o przeziębienie. Do Orchardu dojechali już stępem, wykorzystując ten czas na odpoczynek i obeschnięcie; tam Adele przebrała się sprawnie w suche ciuchy i umyła swojego wierzchowca, pozbywając się z jego sierści soli i piachu, aby po krótkim pobycie na solarium odstawić go do boksu z małą niespodzianką zostawioną w żłobie.
/zt

Augustus - 2019-07-10, 21:51

Nie przeszkadzał koniom w zabawie, a jedynie uważał, aby w jej wyniku zaraz nie zlecieć. Nagłego ruszenia do przodu także niekoniecznie się spodziewał, ale pozostało mu tylko mocno zaprzeć się w strzemionach i starać nie myśleć o tym, że właśnie przemakają mu buty i spodnie do tego stopnia, że miał słyszeć wodę chlupoczącą przy najmniejszym ruchu. Miał jedynie nadzieję, że odwaga Dirty'ego nie wróciła mu na tyle, aby wpadł mu do głowy pomysł na pływanie, bo to musiałoby oznaczać ewakuację z jego grzbietu. Starał się inaczej nie ingerować w jego zabawę, dając mu prawie całkiem wolną rękę, przynajmniej do momentu, kiedy Adele zarządziła powrót. Na to nie trzeba było go na dwa razy namówić - zawrócił karego, kierując na plażę, stamtąd już w stronę Orchardu. Jechali stępem, on dając czterolatkowi dłuższą wodzę i możliwość odsapnięcia po tym mimo wszystko sporym wysiłku. Samemu w tym czasie kontynuował rozmowę z Adele, której zaproponował zostanie na noc, bo był prawie pewny, że jego matka miała być przerażona ich stanem, więc równie dobrze mogli oszczędzić tego jej rodzicom.
W stajni w pierwszej kolejności zajął się zdejmowaniem mokrego sprzętu z Dirty'ego, idąc potem w ślady Adele i gwarantując mu kolejną kąpiel, chcąc dokładnie wymyć z jego sierści piasek i inne zanieczyszczenia, a odstawiwszy go na solarium, zajął się porządkowaniem sprzętu i samego siebie. Następnie przykrył karego lekką derką i wstawił do boksu, pozostawiając za sobą garść smakołyków i zapewne mokre ślady.
/zt

Naughty Boy - 2019-07-10, 22:13

Wyminięcie go przez Dirty'ego od razu wzbudziło w izabelowatym pokusę ścigania się, kompletnie nie zważając na warunki i to, że w wodzie nie było to za mądre. Niesfornymi susami biegł w jego stronę, w pewnym momencie z głuchym kwikiem orientując się, że nie ma gruntu pod nogami tam, gdzie Dirty mógł jeszcze swobodnie wstać. Nie zaczynał jednak panikować, a naprzemiennie machać nogami i pływać w nieco ślimaczym tempie w związku z Adele uwieszającą mu się na szyi.
Nie podobał mu się pomysł z wychodzeniem z wody, o czym dawał jej znać przez stawianie oporu, momentami nawet próbując się wspinać - próbując, bo wiedział, że takie akrobacje w wodzie nie są mądre. Ostre działanie kiełzna jednak wystarczyło w zupełności, aby bardzo powoli i niechętnie wyszedł na suchy ląd, otrzepując się tam nieco z wody i oglądając tęskno za morzem. W drodze do Orchardu parokrotnie zaczepiał jeszcze Dirty'ego, z którym w wyniku wspólnej kąpieli poczuł mocniejszą więź. W stajni dzielnie znosił wszelkie zabiegi pielęgnacyjne, na solarium wykazując się już dość sporym znudzeniem, a także zmęczeniem, bo nie bez powodu mówiło się, że woda wyciąga. Męczące skurcze pustego żołądka sprawiły, że w boksie prawie od razu dopadł żłobu, gdzie czekała na niego kolacja, z którą szybko się rozprawił.
/zt

Dirty Vibe - 2019-07-10, 22:26

Szczęśliwie Dirty na pływnie ochoty nie miał, dużo lepiej czując się po prostu w roli majestatycznego posągu podmywanego przez falę, czasem tylko trochę głupiejąc w związku z dostającą się do chrap, oczu i uszu wodą, nadal nie potrafiąc wymyślić żadnego sposobu, aby takiej nieprzyjemności uniknąć. Gdy nadszedł koniec kąpania się, bez większych oporów wyszedł z wody, nagle tak zmęczony tym całym wypadem, że nawet bez potrzeby ani chęci wymyślania, w przeciwieństwie do kucyka nie opierając się. Spokojnie stępował w drodze powrotnej, równie grzecznie zachowując się podczas kąpieli i na solarium, wyraźnie wyczerpany - nie tylko fizycznie, ale i również psychicznie, ewidentnie bardzo przeżywając tyle nowych wydarzeń w jeden dzień. Z tego też względu odprowadzony do boksu rozprawił się z zostawionym w żłobie jedzeniem i rozciągnął się na miękkiej ściółce, odpoczywając po takiej ilości wrażeń.
/zt

Elizabeth White - 2019-07-18, 15:13

- Jeszcze? Tyle na ciebie czekałam, że zdążyłabym sama pojechać na tą plażę i wrócić - zażartowała, obdarzając przyjaciela rozbawionym uśmiechem. Chwilę później sprawnie wspięła się na grzbiet gniadej i upewniwszy się, że ich towarzysze są gotowi, poprosiła o stęp. Aktualnie nie wymagała od klaczy nic, po za w miarę aktywnym tempem. Jeżeli ta nie ekscytowała się na myśl o randce i miała ochotę obniżyć głowę, to Kanadyjka jej to umożliwiła.
- Opowiadaj co u ciebie - zagadnęła do Olivera, bo choć widzieli się w stajni prawie codziennie, to zazwyczaj nie mieli czasu by zamienić więcej słów niż ''cześć''.
- Swoją drogą, nie uważasz że to całkiem zabawne? Na kawę nie mogliśmy się ustawić, ale zorganizowanie tego terenu przyszło dość łatwo. Czy to już pracoholizm? - zaśmiała się, zbierając wodzę w jedną dłoń, a drugą gładząc Petit po szyi.

Petit Coeur - 2019-07-20, 10:04

Pod siodłem była równie posłuszna, co z ziemi, więc prawdę mówiąc Elizabeth nie musiała zwracać na nią większej uwagi, nawet gdy obok nich tańczył Shockwave. Petit co prawda go nie ignorowała, ale też nie prowokowała żadnych niebezpiecznych sytuacji. Po prostu szła aktywnym krokiem we wskazaną stronę, choć odkąd zauważyła, że Elizabeth jest pochłonięta rozmową i wodze trzyma tylko na pół gwizdka, to wyraźnie trzymała się siwego. Chociaż siłą rzeczy musieli trzymać dystans, to Petit skrupulatnie pilnowała by nie wychodzić za daleko przed ogiera, ani też nie zostawać w tyle. Zadowolona była idąc obok, co jakiś czas zerkając na Shocka. Jeśli w którymś momencie znalazł się wystarczająco blisko, to wyciągnęła do niego mordkę, starając się go trącić w pysk i tym samym dać mu buziaka. <3 :lol2:
Oliver Pelerieux - 2019-07-20, 14:15

- Tak? A nie wyglądasz jakbyś tryskała energią - uśmiechnąłem się, nie ukrywając, że jej zaspanie rzucało się w oczy.
Czując, jak Shock dosłownie cały rośnie i tańczy pod siodłem na widok Petit, natychmiast wykonałem kilka mocniejszych półparad i mocniej go przysiadłem, karząc stać w miejscu i się nie kręcić. Dopiero gdy ruszyliśmy w stronę wyjścia, dałem mu trochę więcej luzu, reagując dopiero gdy znowu zaczynał caplować i się nadmiernie ekscytować towarzystwem. Miałem przykre wrażenie, że się biedaczek spali zanim dotrzemy na plażę. :lol:
- Tak - zgodziłem się z Elizabeth ze śmiechem. - Ale lepszy taki teren niż nic - stwierdziłem, mając podzielną uwagę między rozmową, a zachowaniem Shocka. W miejscach, gdzie było to możliwe, jechałem obok w odległości paru metrów, ale też nie na tyle daleko, żebyśmy musieli do siebie krzyczeć. Gdy w którymś momencie znaleźliśmy się bliżej siebie, nie spinałem się gdy konie chciały się obwąchać z bliska, bo wiedziałem, że Shock nie zaatakuje Petit tak, jak mógłby to zrobić z innym koniem.
- U mnie wszystko dobrze - wróciłem do pytania. Na co dzień faktycznie nie mieliśmy czasu porozmawiać, ale już jadąc na zawody - często wyjazdowe - takich okazji było sporo, zwłaszcza gdy do pokonania było tysiące kilometrów, jak ostatnio, gdy zabraliśmy konie do Hamburga. Stąd też nie wspominałem o żadnych niedawnych osiągnięciach czy pracy. - Planuję sobie dłuższy urlop w Tajlandii i szczerze mówiąc, już nie mogę się doczekać, choć nie wiem za co będę żyć po tym wszystkim - zażartowałem, wiedząc o jeszcze jednej rzeczy, ale na razie trzymając ją w tajemnicy.

Shockwave - 2019-07-21, 19:06

Oddalając się od stajni Siwy zaczął powoli się uspokajać, choć obecność Petit tuż obok pochłaniała całą jego uwagę. Spalał się, ale w zasadzie miało to też swoje dobre strony bo trochę zrzuci tego zbędnego ciałka, a w dodatku będzie spokojniejszy jak już zejdzie z niego ta cała para. :lol2:
Dopiero gdy otoczenie znacząco się zmieniło Shock spuścił łeb niżej i zaczął kroczyć spokojnym równym tempem, mając świadomość tego, że w pobliżu nie ma żadnego rywala. I co najważniejsze, jego partnerce nie zagraża nic złego.
Trącony przez Petit postawił uszka do przodu i cicho zarżał w jej stronę, za chwilę sam próbując zaczepić tą swoją damę. <3 Humor wyraźnie mu się poprawił, w dodatku przestał się tak spinać na każdym kroku, to chyba ten dotyk, który leczy. :lol2:

Eight Belles - 2019-07-21, 20:40

Aiden Craven napisał/a:
...


Kara właśnie pokazywała, że psów nie lubi i zachowuje się przy nich niczym mała psychopatka. Próbowała poderwać łeb do góry, starając się robić za "straszaka" i optycznie powiększyć możliwe szanse na to, by pies sobie odpuścił. Też się znalazł pasterz z niespełnionymi ambicjami, psia mać... :lol: kara nie starała się nawet oglądać i w pewnym momencie jedynie galopowała wprzód z całą swoją mocą, choć z racji podłoża miała nieźle utrudnioną misję i taki bieg był dla niej wyczerpujący, ale przynajmniej nie będzie można powiedzieć, że koń się nie wybiegał.
Dobre kilkaset metrów później zaczęła zwalniać, uprzednio kierując swoje czujki słuchowe na każdą możliwą stronę i sprawdzając, czy aby zagrożenie minęło. Dopiero, gdy jako tako się uspokoiła, dotarło do niej, że wciąż ma jeźdźca na grzbiecie i kurcze, on nawet jeszcze ma zdolność mówienia! Czad! Pewnie współczułaby Aidenowi takiej przejażdżki, jednak na jej koński rozum mógł się on katapultować, przynajmniej szybciej by spierniczała :lol:
Zwolniła sama do kłusa, a następnie do stępa, by zaraz całkowicie się zatrzymać i odetchnąć, a także... Otrzepać z całego kurzu, który zostawił na niej piasek. Tak, musiała zrobić to teraz i w ogóle znowu przez myśl jej nie przeszło, że gdzieś tam przecież siedzi człek. Więcej niespodzianek na dziś już nie przewidywała :lol:

Elizabeth White - 2019-07-24, 00:07

Elizabeth również zachowywała podzielność uwagi, podczas rozmowy z Oliverem w dalszym ciągu mając oko na Petit. Co prawda póki co ta nie robiła nic niepokojącego, ale ostrożności nigdy dość. Nie miała jednak problemu z nawiązywaniem przez konie kontaktu, więc jeśli gniada chciała wyciągnąć mordkę do swojego siwego kolegi, to Elka nie podejmowała radykalnych działań, by temu zapobiec. Jedyne na czym mocniej się skupiała to to, żeby nie wyjeżdżać zbyt mocno do przodu, a raczej po prostu trzymać się gdzieś z boku, w bezpiecznej odległości.
- Daj spokój, nie mogłam w nocy spać - odparła, przypominając sobie zielony, paskudny powód tej bezsenności.
- Wieczorem wpadł mi do sypialni ogromny pasikonik. Najpierw nie wiedziałam jak go złapać, a potem gdzieś znikł - dopowiedziała w ramach wyjaśnienia, nie kryjąc, że boi się tych okropnych stworzeń. I w sumie nie tylko tych, bo pająki niezmiennie od wielu lat były na pierwszym miejscu.
- Tajlandia? Oh, zazdroszczę ci - westchnęła, na chwilę rozmarzając się o rajskich plażach i pysznym jedzeniu.
- Masz jakiś konkretny plan? Odpoczynek czy zwiedzanie? - zaczęła dopytywać, wyraźnie zaciekawiona tematem.

Nikolaj - 2019-07-26, 19:15

Na dzisiejszy teren wybrał plażę, do której trochę musieli dojechać. Nikolaj przed stajnią poprawił jeszcze raz popręg i wsiadł na ogiera po kilku nieudolnych próbach przy których się krzywił z bólu, jednak to go nie powstrzymało i za którymś razem próba skończyła się powodzeniem, a Nikolaj od razu poprawiając się w siodle i wkładając stopy w strzemiona. Poklepał ogiera po szyi w podziękowaniu za cierpliwość i ruchem bioder zachęcił go do ruszenia wprzód, w kierunku leśnej drogi, która miała doprowadzić ich na plażę. Pozwolił ogierowi na naturalne obniżenie szyi i jeśli tylko szedł raźnym krokiem, to nie ingerował, jedynie podążał za nim dosiadem, ciesząc się chwilą i samą możliwością przejażdżki.
Oliver Pelerieux - 2019-07-27, 00:14

Czując jak Shockwave odpuszcza, także się bardziej rozluźniłem i nawet dałem mu trochę więcej wodzy, pozwalając na swobodne obniżenie i wyciągnięcie szyi. Najwyraźniej podjechanie do Petit po tym, jak opadły pierwsze emocje, był dobrym pomysłem. Nie sądziłem by nagle coś miało mu się przestawić w głowie, przynajmniej do czasu aż w końcu ruszymy trochę szybciej niż stępem...
- I czekałaś przez całą noc aż pokaże się znowu? - Zapytałem żartobliwie, trochę się z nią drocząc. Jako userka jednak rozumiem doskonale ten ból, też to przeżyłam dwa lata temu, bydle było tak wielkie, że potrafił przeskoczyć z jednej ściany na drugą. Nie muszę chyba dodawać, że po pierwszym takim skoku uciekłam z krzykiem z pokoju i już nie wróciłam. :lol2:
- Chciałbym odpocząć, ale wiesz, że nie potrafię za długo usiedzieć w miejscu - odparłem. - Także kilka dni pewnie spędzę na plaży, a w pozostałe zobaczę co tam ciekawego - zdradziłem jej swoje plany, niestety nie mogąc przedstawić nic konkretnego, bo jeszcze nie miałem okazji poruszyć tego tematu ze swoją towarzyszką podróży. Byłem pewny tylko odpoczynku, którego zdecydowanie mi brakowało.

Petit Coeur - 2019-07-27, 00:24

Zastrzygła uchem, wychwytując to cichutkie rżenie, w reakcji na które nieco cofnęła łeb i spojrzała na siwego trochę nieśmiało, a trochę zalotnie. W dalszym ciągu śmiało szła przed siebie, nie zwracając większej uwagi na nic, co mijali po drodze. Raz, że sama była bardzo odważna, a dwa, czuła że ma obok swojego największego obrońcę. Czego więc się tutaj bać?
Jednak że ludzie byli zajęci rozmową, a stęp zaczął się jej powoli dłużyć, to często zwracała uwagę na stępującego obok Shocka. Swoboda, jaką oboje otrzymali, przerwała rosnące niezdrowe napięcie, gdy oba konie były trzymane na dystans. To jednak prowokowało do wzajemnego zaczepiania się, czemu Petit nie potrafiła się za długo opierać, więc niebawem znowu wyciągnęła nos do siwego i dmuchnęła w jego sierść ciepłym powietrzem.
Dopiero gdy dotarli na morze znowu stała się czujna, uniosła łeb i dość nerwowo rozejrzała się po plaży, ale nie było to podszyte strachem, tylko raczej niecierpliwością. Taka przestrzeń kusiła, oj bardzo...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group