To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Czworobok - Czworobok mały piaszczysty

Momentum - 2018-04-17, 21:23

Oczywiście jak każdemu zdarzały mu się potknięcia, jednak kasztan bardzo się starał zadowolić właściciela. Parskał co jakiś czas w odpowiedzi na pochwałę, czując się docenianym przez właściciela. Ich współpraca nie była ani długa ani krótka, ale powiedziałabym że owocna. Nowe zadania, nowe wyzwania to coś co rudy lubił najbardziej. Trudne elementy zawsze pojawiały się w wyższych klasach, ale to przecież w pewnym sensie urozmaicenie i coś fajnego. Ogier chętnie wykonywał wszelkie postawione przed nim zadania. Zgodnie z zaleceniem właściciela przeszedł do stępa, wyszło mu dość gładko a on sam pozostał w wcześniej wypracowanym ustawieniu. Jednocześnie aktywnie poruszał się naprzód, będąc czujnym na pomoce jeźdźca. Wygiął się od wewnętrznej łydki jeźdźca, pilnowany przez Chrisa nie przesadzał z ów zgięciem. Poruszanie się po trzech śladach nie wychodziło mu nie najgorzej, choć przy pierwszym kontakcie z tym ćwiczeniem lekko mu nie wyszło - przegiął się. Niby delikatnie, ale na zawodach punkty by im poleciały. Potem już było znaczenie lepiej, tak jakby Momentum potrzebował przypomnienia co ma robić. Ćwiczenie wykonali kilka razy, by przejść do łopatki do zewnątrz. Tym razem wygiął się do wewnątrz, ustawiając się jednocześnie na ścianę. Podobnie jak poprzednio miał na początku drobny problem z czasem wykonując te ćwiczenie znacznie lepiej. Podobnie jak wcześniej wykonali ćwiczenie na obie strony, by przejść do kłusa i zrobić to samo. W kłusie już praktycznie nie było tego początkowego potknięcia, ale jeszcze wszystko przed nimi jak to mówią. Ogierowi nie brakowało energii, miał jej aż zanadto. Oczywiście trening go męczył, ale miał jeszcze sporo sił na dalszy trening i motywacji. Nie można było wykluczyć że nawet jakieś drobne niedociągnięcia mu się nadal zdarzały. Jemu mogło się wydawać że jest dobrze, a według Chrisa gdzieś czegoś brakowało.
Mistrz Gry - 2018-04-18, 18:39
Temat postu: Anna Ross & Unannounced Pleasure
ANNA ROSS & UNANNOUNCED PLEASURE - PROGRAM KLASY L


Wynik: 75,839 / 150 = 50,559%

Opis: Tego dnia ogier nie wykazywał dużych chęci do współpracy, rozgrzewka ani go nie skupiła ani nie rozluźniła, przez co z opóźnieniem odpowiadał na sygnały amazonki, co w przejściach do galopu powodowało wbieganie w wyższy chód, po drodze mocno wstrząsając kobietą w siodle. Wierzchowiec bardziej zainteresowany był pędzeniem niż aktywną pracą zadu i nerwowo przeżuwał wędzidło, od którego co jakiś czas się chował za pion, bo Anna w odruchu miała przytrzymywanie go na wodzy zamiast zwalnianie dosiadem i dojeżdżanie łydką do wspomagającej ten proces ręki.


UWAGA:
Przejazd rozgrywa się na świeżym powietrzu, na rozstawionym małym czworoboku o podłożu kwarcowym.
Na początku swojego posta - jeźdźca i konia - proszę wkleić to:
Kod:
[center][size=10][url=http://dressage.pl/wp-content/uploads/2016/05/L1_2016.pdf][b][color=#a7e5c2]ZAWODY UJEŻDŻENIOWE - KLASA L[/color][/b][/url][/center][/size]

Jeśli ktoś dzieli przejazd na kilka części, proszę odpowiednio dodać: cz.1/cz.2.

Mistrz Gry - 2018-04-18, 18:44
Temat postu: Anna Ross & Upleaser Van't De Vour
ANNA ROSS & UPLEASER VAN'T DE VOUR - PROGRAM KLASY L


Wynik: 62,720 / 150 = 41,818%
Opis: Młody ogier był bardzo nerwowy i już podczas wjazdu na czworobok zaserwował swojej właścicielce paniczne wspięcie się na tylne nogi (traktujemy jako pomyłkę), błyskając przy tym białkami na czyste i odbijające słońce ogrodzenie. Ogólnie rzecz biorąc z tego powodu w trakcie przejazdu nie zbliżył się do szranek bliżej niż na półtorej metra, przez co wszystkie figury były zniekształcone. Chociaż przejścia wypadały dosyć bezszwankowo (te w dół mogłyby być pojechane bardziej od tyłu, dzięki czemu koń nie opadałby ciężarem na przednie nogi). Upleaser nie popisał się także jakością ruchu, idąc w każdym w trzech chodów jak "zwykły młody koń" - niezbyt sprężyście, bo miał zbyt słaby zad na finezyjne odbijanie się od podłoża. Ustawienie głowy było także typowe dla młodego konia - głowa wyciągnięta lekko do przodu, ale na swoje szczęście amazonka miała przydługie wodze, co w tym przypadku nie pogarszało już sytuacji, tylko pozwoliło wierzchowcowi na poruszanie się w swojej kształtującej się dopiero, dziecinnej równowadze.
Pomyłka w programie.


UWAGA:
Przejazd rozgrywa się na świeżym powietrzu, na rozstawionym małym czworoboku o podłożu kwarcowym.
Na początku swojego posta - jeźdźca i konia - proszę wkleić to:
Kod:
[center][size=10][url=http://dressage.pl/wp-content/uploads/2016/05/L1_2016.pdf][b][color=#a7e5c2]ZAWODY UJEŻDŻENIOWE - KLASA L[/color][/b][/url][/center][/size]

Jeśli ktoś dzieli przejazd na kilka części, proszę odpowiednio dodać: cz.1/cz.2.

Christian Levrull - 2018-04-20, 12:16

Był bardzo zadowolony z efektów wykonania łopatki do wewnątrz/zewnątrz, zapewne przesadne zgięcie mogło też być spowodowane przesadą z jego strony jeśli chodzi o siłę pomocy, ale najważniejsze, że ogier po krótkiej korekcji znacznie się poprawiał. Kolejnym zadaniem dla niego było ustępowania. Zrobił je wjeżdżając na linię środkową czworoboku i jak w niektórych programach następnie spychając w kierunku ściany. Ponownie gnąc go w kierunku przeciwnym do ruchu, w którym się poruszali, wewnętrzna ręką pulsacyjnie pokazywał właśnie tą stronę, zewnętrzną wodzą ograniczając go, by z owego ustawienia nie wyszedł. Wewnętrzna łydka przy popręgu spychała go na ścianę, by zewnętrzna wraz z nią pilnowała aktywności i w razie czego poprawiła zad – sylwetka mimo poruszania się po łuku miała być równoległa do długiej ściany. Standardowo chwalił go głosem jeśli dobrze wykonywał ustępowanie w trakcie, by po dojechaniu do ściany pochwalić go również poklepaniem. Skupił się na zachowaniu aktywności tak by efektowanie krzyżował i „wymachiwał” nóżkami.
Po powrocie na ścianie od razu wjeżdżał z drugiej strony na linię środkową wykonując ustępowanie w drugą stronę i tak bawili się przez dłuższą chwilę. Czasami w ramach przerwy objeżdżał dłuższy dystans po ścianie, by dopiero po chwili wjechać na linię środkową – miała być to forma odetchnięcia na niego. Po jakimś czasie zaczął wprowadzać ciągi w kłusie – czyli zmienił tylko to, że zgięcie było teraz delikatne w stronę ruchu „ustępowania”, gdzie ograniczając go głównie była wodza wewnętrzna, ale to dalej łydka wewnętrzna go spychała. Tu również skupienie się na aktywności i w razie dobrego wykonania pochwały. Jeżeli oba elementy zaczęły wychodzić naprawdę dobrze dał mu chwilę przerwy w stępie dając mu zadowolony dłuższą wodzę i chwilę oddechu. Rozkręca się Rudy!

Vivianne Feron - 2018-04-20, 20:36

Przyprowadziła kasztankę na mały czworobok, na którym nie trenowało wiele koni, a więc miała nadzieję nie przeszkadzać. Przywitawszy się z obecnymi podprowadziła klacz pod schodki, nie chcąc się na niej wieszać przy wsiadaniu z ziemi, a następnie wprawnie wskoczyła na jej grzbiet, dając jej łydkę do stępa po wcześniejszym sprawdzeniu, czy wszystko ze sprzętem gra, a żadne paski niepotrzebnie nie zwisają tam, gdzie nie powinny.
W trakcie stępowania pozwoliła Clair na wyciągnięcie szyi, dawszy jej do tego nieco dłuższą wodzę, o ile klacz zachowywała się grzecznie i nie było żadnych oznak, które miałyby zniechęcić amazonkę do tego przedsięwzięcia. Najpierw postępowała ją trochę dookoła czworoboku, by po kilku minutach zacząć wplatać w rozgrzewkę rozciągające i wyginające jej ciało, wolty, a także zmiany kierunków przez przekątną czy półwolty. W czasie tych zadań była już z nią oczywiście na kontakcie, od czasu do czasu prosząc ją o zatrzymanie i ponowne ruszenie.

Momentum - 2018-04-21, 20:26

Christian Levrull napisał/a:
[...]

Kasztan na krótko zainteresował się nową parą, wracając szybko do wykonywanej pracy. Wpadki zdarzały się i koniom i jeźdźcom, nawet tym najbardziej doświadczonym. Ogier sie starał i to było widać, no raz lepiej raz gorzej. Ustępowania jakoś znaczniej leżały ogierowi niż łopatki, acz nie miej wszystko wykonywał a raczej starał się dokładnie. Wyjechał na linię środkową czworoboku, by w niej jak w większości programów ujeżdżeniowych zrobić ustępowanie. Wygiął się od pomocy chłopaka w przeciwnym kierunku niż kierunek ruchu, starając się tym razem nie przesadzić z ów zgięciem. Z odpowiednim impulsem poruszał się w przód i bok, krzyżując przy tym swoje kończyny. Jak mniemam na ścianie się naprostował, bo dalsze ustępowanie raczej było niemożliwe. Parsknął krótko na pochwałę ze strony Chrisa, by płynnie pojechać ponownie na linię środkową i tam wykonać ustępowanie w drugą stronę. Momentum raczej nie miał z tym ćwiczeniem problemów, acz nie można ich całkowicie wykluczyć. Przez dłuższą chwilę bawili się tym ćwiczeniem, jedynie od czasu do czasu jadąc nieco dłużej wzdłuż ścian. Wtedy dopiero po chwili zjeżdżali na linię środkową, gdzie w między czasie odpoczywali od rutyny tego ćwiczenia. Ciągi były bardzo podobne do ustępowania, jedyna różnica że wyginali się w tą samą stronę co był kierunek ruchu. Tu podobnie jak w łopatce na początku ogier miał drobne problemy z tym zgięciem, jakoś ustępowania wychodziły mu bardziej "naturalnie". W miarę powtarzalności ćwiczeń ponownie wychodziło mu to lepiej, co i cieszyło konia i pewnie właściciela. Im lepiej mu się pracowało tym chętniej pracował, taka tam Momentowa zależność.

Mistrz Gry - 2018-04-22, 09:35
Temat postu: Christian Levrull & Imagination Sontesique
CHRISTIAN LEVRULL & IMAGINATION SONTESIQUE - PROGRAM KLASY L


Wynik: 94,329 / 150 = 62,886%
Opis:


UWAGA:
Przejazd rozgrywa się na świeżym powietrzu, na rozstawionym małym czworoboku o podłożu kwarcowym.
Na początku swojego posta - jeźdźca i konia - proszę wkleić to:
Kod:
[center][size=10][url=http://dressage.pl/wp-content/uploads/2016/05/L1_2016.pdf][b][color=#a7e5c2]ZAWODY UJEŻDŻENIOWE - KLASA L[/color][/b][/url][/center][/size]

Jeśli ktoś dzieli przejazd na kilka części, proszę odpowiednio dodać: cz.1/cz.2.

Illusion Sontesique - 2018-04-22, 17:40

Dzień zawodów był dla niej wielkim wydarzeniem. Była bardzo podekscytowana, co z resztą było po niej widać. Nie potrafiła ustać w miejscu, więc samo przygotowanie jej do występu było dużym wyzwaniem. Tylko kiedy była kąpana to zachowywała się w miarę normalnie, co nie znaczy, że nie robiła dużych oczu na widok węża, czy piany. Przynajmniej było ciepło, w miarę, więc nie wyglądała na bardzo nieszczęśliwą. Była lśniąca i pachnąca, osiodłana prezentowała się tak, jakby wybierała się co najmniej do Paryża na jakieś międzynarodowe zawody. Zdawała się dobrze o tym wiedzieć, bo puszyła się tak, jakby chciała wszystkim pokazać, że wygląda wręcz zabójczo.
Na rozprężalni było już mniej kolorowo, trochę odwykła od takich tłumów i hałasów, w dodatku było tutaj pełno ogierów, a ona właśnie dostała rui. Nie była z tego powodu bardziej kochliwa niż zwykle, jakby ktoś spróbował podejść za blisko to dostałby taką serię kopniaków, że nie wyszedłby na czworobok o własnych siłach. Położyła uszy po sobie, rozgrzewając się we wszystkich chodach i przygotowując się na własny występ. Nie była wcale spokojniejsza, może tylko bardziej skupiona na pracy, niż na mordzie. Po usłyszeniu sygnału powoli ruszyła w kierunku czworoboku, jednak nie wchodziła na niego jeszcze. Kłusem okrążała obiekt, szykując się psychicznie i fizycznie na to wszystko, nawet przechodząc obok sędziów nie okazywała strachu. Postawa jeźdźca dodawała jej odwagi, skoro on się nie bał to ona też nie będzie. Szastnęła mocno ogonem, uspokajając się do końca, dzięki czemu kiedy wjeżdżali na linię środkową, zostawała całkowicie skupiona na pracy. Poruszała się prosto, nie spływając nigdzie na boki i pilnując własnego tempa. Wyczuwając sygnał przygotowała się do zatrzymania i w X udało jej się równo stanąć, nie gubiąc się przy tym. Szastnęła ogonem o swój bok i wzięła głębszy wdech, przed tym jak na nowo ruszyli do przodu.Poruszała się kłusem do C, idąc prosto na sędziów, na których jedynie zastrzygła uszami. Była czujna, ale nie wystraszona. Skręciła w lewo, w E wychodząc na koło. Przemieliła wędzidło, odpuszczając w potylicy i dobrze wpisując się w kształt figury. Wyjechała z koła, aby w następnym punkcie zagalopować. Miała naturalny talent, głównie po matce, od której również miała charakter, choć w jej przypadku był on może bardziej do przeżycia. Prezentowała ładny galop pod górkę, którego nie traciła nawet jak wjechali na kolejne koło w A. Musiała się nad tym napracować, co było po niej widać. Starała się, nie miała gdzieś tego całego przejazdu. Jakby tak było to Christian już mógłby sobie iść bo miałby pod sobą coś w stylu osła, a nie konia. Po minięciu B przeszła powoli do kłusa roboczego, niedługo po tym wyczuwając jak mężczyzna znowu coś kombinuje. Tym samym, kiedy miała przejść do stępa to tak się stało.
Parsknęła głośniej, wchodząc na przekątną, gdzie dostała trochę więcej luzu i mogła swobodnie wyprostować szyję. Nawet lekko ziewnęła, najwidoczniej więcej było dla niej nudy niż stresu w tym wszystkim. Zanim wróciła z powrotem na ścianę, pozbierała się z powrotem. Wróciła do stępa pośredniego, by w A z powrotem zakłusować. W E wyjechała na koło, pilnując się przy tym, żeby niczym nigdzie nie wpadać, ani nie wypadać. Nie traciła w tym również swojego tempa i dobrego efektu, który wszystkim teraz prezentowała. Powrócili na ścianę, poruszając się jeszcze jakiś czas kłusem, aby w C przejść do galopu na prawą nogę. Znowu prezentowała galop pod górkę, który najwyraźniej jeszcze jej nie znudził. Postawiła uszy na sztorc, mieląc wędzidło w pysku i pokonując kolejne metry czworoboku. Zaczęła wyjeżdżać kolejne duże koło, pilnując swojego ciała. Wróciła na ścianę, by po minięciu B wrócić z powrotem do kłusa. Była już zmęczona tym bieganiem dookoła, jak zmęczy się bardziej to zaczną się humory, a nikt by tego nie chciał. Wjechała na linię środkową, nie spływając nigdzie na boki. Zatrzymała się w X, a po tym opuściła czworobok. Należał jej się w końcu jakiś odpoczynek.

Clair de Lune - 2018-04-22, 18:37

Clair weszła prowadzona przez Vivianne w względnie dobrym humorze. Trening na świeżym powietrzu był zdecydowanie czymś przyjemnym po sezonie spędzonym głównie na hali. Rozglądała się więc z zainteresowaniem, a jej uszy nasłuchiwały wszelkich odgłosów dobiegających z każdej strony. Nie okazywała jednak przy tym lęku czy zdenerwowania. Dopiero widok innych koni spowodował, że skuliła uszy, kłapiąc zębami w ich stronę, a ogon zaczął nerwowo obijać zadnie nogi. Zatrzymała się przy schodkach a gdy tylko poczuła ciężar Kanadyjki na sobie ruszyła żywym stępem, mieląc wędzidło. Potrzebowała kilku minut by przestać denerwować się na innych kopytnych i skupić na swojej amazonce. Kiedy w końcu to nastąpiło zaczeła stępować obszernie, mocno pchając się zadem.
Weszła na kontakt, początkowo spinając się w szyi. Dopiero po staraniach ze strony Viv zaczęła rozluźniać zarówno szyję jak i plecy. Wolty nie sprawiały jej problemów, chociaż miała tendencje do wypadania zadem na zewnątrz i wymagała od czasu do czasu korekty w tej kwestii. Na zatrzymania reagowała z lekkim opóźnieniem, czasem wychodząc przy tym z nosem do góry.

Vivianne Feron - 2018-04-22, 19:56

To był dopiero początek ich współpracy, a także rozgrzewki - jeśli chodzi o ten konkretny trening - więc Vivianne nie wymagała od klaczy perfekcyjnego chodzenia w ustawieniu. Oczywiście za każdym razem, kiedy wypadanie się zdarzało, starała się je korygować, podobnie jak wszelkie inne niedociągnięcia, ale nie piłowała ich do skutku już od pierwszych minut stępa. Na to, żeby dokładniej popracować przyjdzie pora, kiedy klacz lepiej się rozgrzeje i rozciągnie, również w wyższych chodach.
Wkrótce brunetka postanowiła ruszyć kłusem, do którego zaprosiła kasztankę dwoma sygnałami łydki, a także wypychającym ruchem bioder. Nie trzymała jej też w tym momencie ograniczająco za pysk, dając w ten sposób sygnał do ruszenia naprzód. Na wyższym biegu najpierw pozwoliła jej przejść przez cały obwód czworoboku, następnie przekątną i obwód na drugą stronę, dopiero po tym wplatając w rozgrzewkę wolty czy wężyki, a także przejścia kłus - stęp, stęp - kłus, a wkrótce także kłus - stój. Z reguły wolty wykonywała w środkowych punktach hali, a wężyki na długich ścianach, przeplatając je w taki sposób, by Clair się nie znudziła czy nie zaczęła chodzić według schematów. W trakcie tego manewrowania na czworoboku cały czas starała się nie wchodzić w drogę innej parze, widząc na początku jak de Lune reagowała na Momentum. Wolała zwyczajnie dmuchać na zimne.
Warto jeszcze dodać, że amazonka na razie cały czas pracowała z klaczą anglezując i zmieniała nogę podnoszenia ciała podczas każdej zmiany kierunku. Zanim usiądzie w siodle na resztę treningu, chciała dobrze rozgrzać plecy kasztanki, a do tego potrzebowały jeszcze odrobinę czasu.

Clair de Lune - 2018-04-22, 20:32

Ruszyła kłusem niemal od razu kiedy tylko łydki Kanadyjki dotknęły jej boków. Chciała oczywiście narzucić swoje tempo i biec do przodu ile sił w nogach. Jeżeli została skorygowana to chwilę walczyła z ręką, podnosząc głowę do góry, potem jednak niechętnie zwolniła i dostosowała się bardziej do tempa narzucanego przez Vivianne. W kwestii ustawienia nie wysilała się bardzo, chociaż zaokrągliła lekko grzbiet i szyję to głową niosła tak jak jej się akurat podobało - raz niżej, raz trochę wyżej, często wychodziła z nosem przed pion. Dopiero wolty i wężyki zmusiły ja do większego zaangażowania i włożenia odrobiny wysiłku w trening. Stopniowo podnosiła grzbiet i angażowała bardziej zad, w kwestii pyska pozostając... cóż trochę nierówną, chociaż momenty kiedy zaczynała iść w ustawieniu przyjemnie oparta na kontakcie.
Jeżeli o sam ruch chodzi, to poruszała się sprężyście i równo, nie wymagała pchania i niosła się do przodu sama z siebie. Potrzebowała przypilnowania zadu przy wyjeżdżaniu wolt, zwłaszcza w lewo, bo wypadał on momentami na zewnątrz. W kwestii zgięcia od samego początku był bardzo elastyczna, owijała się wokół łydek amazonki, nie zmieniając przy tym rytmu.

Vivianne Feron - 2018-04-22, 20:48

Własne tempo było oczywiście niedopuszczalne. Vivianne nie wymagała od niej jakiegoś typowo ślimaczego ruchu, bo chciała, żeby klacz rozruszała się na początku jazdy, ale nie mogła też dopuścić do tego, by Clair pędziła przed siebie, a zwyczajnie miała do tego tendencje. Wiedziała, że klacz bierze udział także w crossie i skokach, a że była dopiero na początku swojej kariery sportowej, to mogła jeszcze nie rozróżniać specyfiki każdej z tych dyscyplin, a do tego trzeba było ją powoli przyzwyczajać. Za każdym razem gdy traciły kontakt na pysku, brunetka starała się klacz zachęcić do wędzidła, wykonując spokojną półparadę i, dosiadem, nieco mocniej prowadząc ją od zadu do ręki. W łukach ograniczała klacz w łydkach i pilnowała jej ustawienia, wewnętrznymi pomocami działając wyginająco, a zewnętrznymi ograniczając zbyt mocne wygięcie przy napiętej wodzy i wypadanie zadem przy cofniętej, za popręg, łydce.
Po jakimś czasie, w jednym z narożników, wykonała zagalopowanie, najpierw biorąc klacz odrobinę na siebie, cofając zewnętrzną łydkę by następnie wypchnąć ją biodrami do wyższego chodu, zwalniając przy tym „nacisk” na wędzidle. W galopie ponownie przejechała z koniem po okrążeniu na każdą ze stron (nogę zmieniając na przekątnej, przez zwykłe przejście do kłusa i ponowne zagalopowanie), a następnie przećwiczyła kilka przejść pomiędzy wszystkimi chodami (unikając jednak galop-stęp czy galop-stój i odwrotnie), za każdym razem w galopie utrzymując klacz przez dłuższą chwilę.
W efekcie kasztanka była już na tyle rozgrzana, że resztę treningu amazonka postanowiła spędzić w pełnym siadzie i w końcu przejść do roboty, którą zaplanowała na dzisiejsze spotkanie, a która znowu nie miała być bardzo trudna. Miała natomiast pomóc im odrobinę lepiej się zgrać i wyczuć przed nadchodzącymi zawodami.

Clair de Lune - 2018-04-22, 21:06

Clair zdecydowanie potrzebowała dłuższej rozgrzewki, a z każdą upływającą minutą robiła się coraz luźniejsza, lepiej reagująca na pomoce i bardziej przepuszczalna. Samo ustawienie uległo poprawie, zyskała więcej zaufania do ręki Vivianne i chętniej się na niej opierała. Wciąż zdarzało jej się wychodzić z nosem przed pion, ale miało to miejsce rzadziej niż na początku.
Stopniowo jej ciało się rozciągało i rozgrzewało, co za tym idzie mięśnie lepiej pracowały. Zadem dalej pchała się mocno pod siebie a grzbiet był przyjemnie zaokrąglony.
Galop zawsze wywoływał u niej niepotrzebne emocje, które należało szybko stłumić. Poderwała się do góry, wychodząc z ustawienia i próbując pogalopować mocniej w przód. Chwila kłótni z amazonką zaowocowała kilkoma foulami bardzo w górę, a następnie ustabilizowaniem tempa, chociaż kasztanka pozostała widocznie nerwowa. Mądrym posunięciem było wprowadzenie przejść, które wymusiły powrót jej uwagi. Kilka pierwszych nie było zbyt udanych - Clair rozpadała się i podnosiła głowę, jednak z każdym kolejnym lepiej akceptowała pomoce jeźdźca. Ostatecznie wykonywała je w rozluźnieniu i bez walki z ręką, pozostała przy tym zaangażowana zadem.

Vivianne Feron - 2018-04-22, 22:17

Brunetka pochwaliła klacz klepaniem po szyi, gdy ta wyluzowała i całkiem nieźle zgrała się już z amazonką, ale nie dała powodu do myślenia, że jest to już koniec treningu. Przeszła wprawdzie do stępa by dać jej trochę odpocząć, ale cały czas aktywnie pchała ją do przodu, nie chcąc by się rozleniwiła. Po dwóch-trzech szybkich minutach ponownie zaprosiła klacz do kłusa i tym razem pozostała w siodle, od samego początku próbując kasztance narzucić taki rytm i tempo chodu, w którym bez problemu mogła zgrać się z jej taktami. Każdy koń był inny i na niektórych ciężej było wysiedzieć kłus, a Vivianne zwyczajnie chciała wyczuć jakie tempo odpowiada im obu. Po kilku próbach lekkich przyspieszeń i skróceń, w końcu udało im się do siebie dopasować, a Feron w końcu zabrała się za robotę. Powtórzyła sobie w myślach program ujeżdżeniowy obowiązujący w klasie L i, umówmy się, nie zawierał on zbyt wielu elementów. Postanowiła więc przećwiczyć głównie koła, zarówno w kłusie jak i galopie, a następnie rozróżnienie pomiędzy stępem swobodnym i pośrednim.
Cały czas poruszając się kłusem wprowadziła więc klacz na pierwsze, obszerne koło o średnicy dwudziestu metrów, w połowie długiej ściany, a w jego trakcie ponownie zwracała dużą uwagę na poprawne wpisanie konia w łuk, brak utraty tempa (do czego cały czas ją aktywizowała), a także prowadzenie jej po ładnej, krągłej ścieżce. Owijała sobie klacz wokół wewnętrznej łydki i domykała zewnętrzną, by nie wypadała z ustawienia. Po powrocie na ścianę wyprostowała ją nieco, a po doprowadzeniu do narożnika zagalopowała i szybko, bo od razu na środku krótkiej ściany, także wprowadziła ją na dwudziestometrowe koło. Była to jedna z kombinacji, które czekały na nie w L-ce, toteż warto było jej poświęcić chwilę czasu.
Po zakończeniu tego elementu Vivianne ponownie przytrzymała klacz do kłusa, by wykonać dokładnie tę samą kombinację, na tę samą nogę, ale po drugiej stronie czworoboku.

Clair de Lune - 2018-04-23, 20:05

Wykorzystała przerwę na uspokojenie oddechu i rozluźnienie mięśni szyi, nie zaprzestała jednak aktywnego ruchu naprzód. Poproszona o ruszenie kłusem podniosła się grzbietem do góry, zaczynając ruch od zadnich kończyn. Nie była specjalnie niewygodna, a ruch miała raczej płynny i miękki, więc Vivianne powinna bez problemu wysiedzieć w ćwiczebnym. Znalezienie wspólnego tempa było jednak o tyle ważne, że obie dziewczyny powinny się czuć komfortowo podczas pracy na czworoboku.
Program klasy L nie stawiał przed nimi wielkich wymagań. Clair była giętka i dobrze rozciągnięta, więc koło 20 metrowe nie stanowiło dla niej żadnego problemu. Dopasowała się do toru ruchu wytyczonego przez Kanadyjkę, odpowiednio wyginając wokół wewnętrznej łydki. Pozostała ustawiona do środka i rozluźniona, opierała się delikatnie na kontakcie. Zad mocno pracował pod siebie, a ślady tylnych nóg wchodziły w ślady przednich. Zagalopowała trochę nerwowo, wychodząc przy tym z ustawienia, po półparadzie powróciła z nosem na dół. Również koło w galopie nie sprawiało jej trudności, właściwie ze wszystkich elementów L klasy najbardziej kulały u niej przejścia. Podczas powtarzania kombinacji trochę lepiej zareagowała na pomoce do zagalopowania, nie podnosząc już głowy do góry.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group