Anonymous - 2015-06-08, 21:24 Oczywiście Tommy doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak wyglądało życie towarzystkie jego siostry - to oczywiście był główny powód, dla którego o nim wspomniał. Sam obracał się w bardzo pokaźnym gronie ludzi, ale z żadnym nigdy nie zawierając żadnej konkretnej relacji - znał ich twarze, ale nigdy osobowości. Można powiedziec, że tak właściwie, to nie wiedział o nic nich. Po prostu byli.
- Tak myślałem. Jestem za. A tak abstrahując od naszych planów, jesteś głodna? - wreszcie spojrzenie powróciło na szesnastolatkę; oczy Tommiego nadal wyrażały znudzenie i emocjonalną pustkę, ale Holly - a właściwie Heather - miała przynajmniej oficjalne zaświadczenie, że braciszek jej słucha.
W gruncie rzeczy zjadłby coś, ale nie zamierzał nalegac - zadowoliłaby go odpowiedź 'tak' tudzież 'nie', choc znając Heather nie mógł liczyc na to, by nie wtrąciła swoich trzech groszy. A tak odnośnie zwierząt - Thomas był ich przeciwnikiem, bo te Bogu ducha winne stworzonka i tak ginęły po kilku dniach z rąk nieodpowiedzialności rudowłosej. Niby nie jego interes, ale sam w życiu nie przystałby na zakup takowego, a zwłaszca dla niej; znów odwrócił wzrok, wpatrując się otępiale w jakiś oddalony punkt.Rose - 2015-06-09, 21:45 Rose siedziała na miejscu, gdy nagle zorientowała się, że samolot już wylądował. Oczywiście tłumy ludzi pchały się do wyjścia. Dziewczyna powoli wychodziła z samolotu, bez przepychanek. Rozejrzała się spokojnie po lotnisku i odebrała bagaże. Podróż była niezwykle wyczerpująca. Usiadła na najbliższej z ławek wzdychając. Znajdowała się dość daleko od rodzinnego miasta, ale na szczęście w tym samym państwie. Poczuła okropną pustkę, nikogo tu nie znała. Może pozna tu nawet bratnią duszę? A może zostanie tu sama jak palec... Jednak wolała teraz o tym nie myśleć, tylko odpocząć, zjeść coś i nareszcie zamieszkać we własnym, nowym domu.Dechoise - 2015-06-10, 16:36
Cyrielle napisał/a:
...
Wyjechała z parkingu, kierując się bardziej w centrum miasteczka. Jechała wyjątkowo ostrożnie, nie pędząc, bo wiedziała dobrze, że teraz nie walczyła tylko o swoje życie, ale i oseimnastolatki.
- Myślę, że The Griddle Cafe, to moje ulubione miejsce. No, poza klubami i basenem, ale to mniej ważna sprawa - uśmiechnęła się ponownie. Na chwilę spojrzała na Cyrielle, po chwili wzrokiem wracając na drogę. - A jak podróż? Chyba nie miałaś specjalnie okropnej, te linie powinny być całkiem niezłe - sama podróżowała pierwszą klasą, ale mniejsza. Poza tym nie chciała trwać w ciszy, więc zwyczajnie postawiła na pierwszy lepszy temat. /zt
Anonymous - 2015-06-10, 16:45 Gdyby Dechoise zbytnio rozpędziła auto, Cyri prędzej umarłaby ze strachu. Ale mniejsza o to. Cały czas podpierała ręką brodę i patrzyła za okno. Nawet podobało się jej miasto.
Na chwilę przeniosła wzrok na niebieskowłosą słuchając jej słów. The Gridlle Cafe ? Hmm...Ciekawe jak to miejsce wyglądało. W głowie osiemnastolatki pojawiła się mała, przytulna kawiarenka. Czy była taka na prawdę ? No cóż, zobaczy jak dojedzie. Kiwnęła tylko głową.
- Nie było źle...Choć nie lubię podróży, muszę przyznać, że było całkiem znośnie.- Odparła z lekkim uśmiechem.
Wyjechały.
zt.Anonymous - 2015-06-10, 21:10 Kimiko była podekscytowana nowym miastem i chociaż jeszcze nie wysiadła z samolotu wiedziała, że jej się tu spodoba. Samolot powoli zaczął lądować, a osiemnastolatka zaczęła powoli pakować swoje szpargały. Następnie ustawiła się w kolejkę ludzi, którzy czekali na swoją kolej. Po kilku minutach Kimiko w końcu wyszła z samolotu. Lotnisko było bardzo ładne, było tam dużo ludzi. Była taka szczęśliwa, a jednak czuła się trochę zagubiona, ale i tak miała nadzieję, że pozna tu kogoś, kto nie będzie tylko jednorazowym przechodniem, który tylko się przywita i odejdzie. Rozglądała się jeszcze przez jakiś czas. Z tego transu wyrwało ją nagłe burczenie w brzuch. Postanowiła znaleźć jakąś kawiarenkę. Ruszyła więc w stronę gdzie był największy tłum.Rose - 2015-06-10, 21:20 Gdy Rose zebrała już siły, wstała i pomyślała nad jakimś jedzeniem. Była już dość głodna więc ruszyła w tłum, szukając jakiejkolwiek kawiarni. To było oczywiste, że w tłumie Rose się pogubi i w wyniku tego nic nie znajdzie. Ale dziewczyna nie traciła nadziei i powoli się pchała w coraz to większy tłok. Niespodziewanie wpadła na odwróconą tyłem dziewczynę. Szybko wyprostowała się ze swojej niezgrabnej pozy i spojrzała na potrąconą przez nią dziewczynę. Natychmiastowo jej policzki oblały się rumieńcem, w końcu nie w jej stylu było wpadać na ludzi. Po chwili odzyskała głos.
-Eem..przepraszam.- powiedziała cicho patrząc na nieznajomą. Na jej twarzy pojawił się lekki, nieśmiały uśmiech.Anonymous - 2015-06-10, 21:31 Potrącona Kimiko wyprostowała się i odwróciła. Zerknęła na dziewczynę. Pomyślała, że to może być początek czegoś więcej niż tylko kilka przelotnych słów. Uśmiechnęła się przyjaźnie. -Nic się nie stało.Otrzepała się i poprawiła plecak. Domyślała się, że ona też nie jest z tond. Ty też jesteś tu nowa? Zapytała tak dla pewności. Po chwili rozejrzała się po lotnisku nie widziała tu żadnej kawiarenki. A szkoda bo głód nie dawał jej spokoju, lecz nie dawała tego po sobie poznać.Czekała na odpowiedź nieznajomej.Rose - 2015-06-10, 21:40 Rose odetchnęła z ulgą, na szczęście dziewczyna była dość wyluzowana i nie miała kłopotów.
- Też... - zamyśliła się.
Była osobą bujającą w obłokach, nawet nie zdawała sobie sprawy kiedy traciła z kimś kontakt. Ale tym razem opamiętała się wbrew woli.
-Ja jestem Rose, a ty? - mówiąc to podała jej rękę.
No więc obie były nowe, razem mogłyby sobie pomóc w tej sytuacji, co niezwykle pocieszyło tą zagubioną osiemnastolatkę. Dobrze, że głód nie dokuczał Rose, inaczej by sobie poszła bez słów by coś wreszcie zjeść. Uśmiechnęła się, rozglądając się wokoło.Anonymous - 2015-06-10, 21:55 Kimiko podała rękę i uśmiechnęła się.Rose. . . Miło mi cię poznać . Jestem Kimiko.Uśmiechnęła się to mógł być początek nowej znajomości. Może poszukamy jakiejś kawiarenki. Jestem bardzo głodna, a na lotnisku raczej nie ma takiego miejsca.Zaproponowała z nadzieją, że powie tak.Rose - 2015-06-10, 22:06 Rose też wierzyła, że to będzie nowa znajomość. Spojrzała wesoło na ścieżkę prowadzącą do wyjścia. Kimiko...no, to imię do niej pasowało, było nawet całkiem ładne, tylko, że Rose nigdy specjalnie nie interesowała się Japonią. Może od niej czegoś się dowie...?
-Też jestem głodna. Najpierw stąd wyjdźmy i zobaczymy gdzie ewentualnie mogłybyśmy skoczyć. - uśmiechnęła się łagodnie.
Rose poszła w stronę wyjścia by złapać oddech i znaleźć kawiarenkę, przy okazji biorąc ze sobą towarzyszkę.Anonymous - 2015-06-10, 22:29 Kimiko poszła zaraz obok nowo poznanej koleżanki.Szły krętymi drogami między innymi. Wkońcu wyszły z lotniska. Kiniko przeleciała wzrokiem po alejkach i budynkach w pozukiwaniu miejsca gdzie można spokojnie zjeść i porozmawiać. Z kąd przyleciałaś? Spytała z ciekawości choć na pierwszy rut okadomyśliła się,że jest z Polski. Kimiko nie mogła skupuć się na jednej rzeczy jej wzrok wędrował po wszystkim. Ale kawiarenki nadal brak. Widzisz gdzieś kawiarenke lub inny budynek gdzie można w końcu zjeść?Rose - 2015-06-10, 22:46 Dziewczyny stały przed budynkiem wciąż rozglądając się za kawiarnią. Po zadanym pytaniu dziewczyna pierw uśmiechnęła się tajemniczo.
- Jestem z Anglii, ale moi rodzice byli polakami. Znam ich tradycje i język...
Rozejrzała się niespokojnie swoimi zielonymi oczami, po chwili spojrzała na Kimiko uśmiechając się.
-Tam niedaleko widzę jedną, wybierzmy się tam. Chyba nie pożałujemy.
Obie poszły w stronę kawiarni.
zt.Anonymous - 2015-06-11, 14:31 Kimiko skierowała się w stronę budynku zaraz po Rose. Szczerze mogła by pobiec ile sił miała w nogach, ale powstrzymała się i wyrównała krok do kroku Rose. Oczywiście dziewczyna nie była by sobą gdyby nie fascynowała się nowym otoczeniem i ludźmi. Rozglądała się po kamieniczkach i różnorodnych sklepach, ale nie zbaczała z drogi prowadzącej do tymczasowego "raju".
zt.Holly - 2015-06-13, 11:20
Tommy napisał/a:
Oczywiście Tommy doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak wyglądało życie towarzystkie jego siostry - to oczywiście był główny powód, dla którego o nim wspomniał. Sam obracał się w bardzo pokaźnym gronie ludzi, ale z żadnym nigdy nie zawierając żadnej konkretnej relacji - znał ich twarze, ale nigdy osobowości. Można powiedziec, że tak właściwie, to nie wiedział o nic nich. Po prostu byli.
- Tak myślałem. Jestem za. A tak abstrahując od naszych planów, jesteś głodna? - wreszcie spojrzenie powróciło na szesnastolatkę; oczy Tommiego nadal wyrażały znudzenie i emocjonalną pustkę, ale Holly - a właściwie Heather - miała przynajmniej oficjalne zaświadczenie, że braciszek jej słucha.
W gruncie rzeczy zjadłby coś, ale nie zamierzał nalegac - zadowoliłaby go odpowiedź 'tak' tudzież 'nie', choc znając Heather nie mógł liczyc na to, by nie wtrąciła swoich trzech groszy. A tak odnośnie zwierząt - Thomas był ich przeciwnikiem, bo te Bogu ducha winne stworzonka i tak ginęły po kilku dniach z rąk nieodpowiedzialności rudowłosej. Niby nie jego interes, ale sam w życiu nie przystałby na zakup takowego, a zwłaszca dla niej; znów odwrócił wzrok, wpatrując się otępiale w jakiś oddalony punkt.
- Taa, można tak powiedzieć - powiedziała. Zaraz sobie coś przypomniała, więc wymownie spojrzała na niego. - To gdzie pójdziemy? Ty prowadzisz - a niech się zgubią, skoro są tu całkowicie nowi. Przynajmniej będzie ciekawiej!
Przyzwyczajona do tej jego nieobecności westchnęła i usiadła na walizce. Jej mała waga jej to umożliwiła, więc jakby nigdy nic klapnęła na swój bagaż. Marudząc coś tam pod nosem, że nie chce jej się tu siedzieć czekała na dalszy ruch Thomasa. Nudno! :<Anonymous - 2015-07-06, 13:53 Korzystając z okazji, że jego siostra chociaż częściowo się z nim zgadzała, uznał, że skoro jest ku temu taka możliwośc, pojadą coś zjeśc a potem dopiero do domu. Słaby był z niego kucharz, niestety. Jego umiejętności ograniczały się do podstaw wymaganych do przeżycia kilku tygodni samemu, ale raczej na nic więcej go nie było stac
- No to się zadowolisz fastfoodem. - odparł nieco niechętnie, rozglądając się uważnie i wyłapując niedaleko charakterystyczny znaczek jednego z liderów rynku śmieciowego jedzenia, znaczy się McDonalda.
Znów zupełnie ignorując swoją siostrę i nie bacząc na reakcję z jej strony, ruszył niespiesznie we właściwym kierunku, nie interesując się specjalnie tym, czy Heather do niego dołączy, czy postanowi sobie dalej tam siedziec. Nie wiem jak to wyszło w praniu, ale on do tego maka szczęśliwie dotarł! /zt.