To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Pub "Na strychu"

Robert - 2013-07-26, 20:17

Nosz ale powitanie <3 :lol2:
Robercik niczego się nie spodziewał. Zwyczajnie czekał sobie na piwo, aż tu ktoś go złapał za szyję mosiężną łapą, przygwożdżając go do krzesła. Brunet nie miał nawet chwili, aby zareagować, a co dopiero się obronić przed przeciwnikiem :lol2:
Chłopak wybałuszył oczy i ujrzał jedynie mroczki, kiedy grzmotnął dupą o drewno :lol: Kiedy tylko ogarnął co się stało, usłyszał swoje imię wypowiedziane, a raczej wykrzyknięte przez znajomy mu głos, a zaraz po tym zobaczył brodacza ruchacza :lol2:
- Noeee yyyyyaaaa pierrrdolę :lol: - Zawołał, łapiąc się za głowę.
- NO SZANOWNY JÓZEW NIE WIERZĘ <3 - Wykrzyknął i wstał z krzesła, witając się uściskiem z przyjacielem.

Marcus - 2013-07-26, 20:21

Silna potrzeba zalania gębki skierowała go włąśnie tutaj. Miejsce idealne na spotkanie się ze znajomymi, a w późniejszym stanie gawędzenie o filozofii, astronomii, hemoglobinie i innych równie zajmujących i fascynujących rzeczach. Pub był prawie pełny, lecz z widzenia Marcus kojarzył tylko parę osób. Gdy napotkał ich wzrok skinął do nich głową po czym znalazł się migiem przy barze by zamówić sobie łychę, a co!
Mirabell - 2013-07-26, 20:28

I o to kolejna osóbka zawitała do pubu "Na strychu". Gdy już przekroczyła jego próg rozejrzała się i rozpoznała kilka osób. Kiwnęła im głową, a jak jeszcze zobaczyła Józka, uśmiechnęła się. Ah to były czasy. Prawda, Joseph?:3 Podeszła do baru i zamówiła sobie ... coś, ale jeszcze nie tak ocnego, by sponiewierało. Oparła się o blat, by ogarnąć ogólne całe otoczenie. Niby już tu dość długo mieszkała, a tutaj nigdy nie zawitała.
Victor - 2013-07-26, 20:29

Biedny, pozbawiony starych znajomych przytoczył się tutaj. Gdy tylko wszedł do środka od razu zauważył starych, dobrych przyjaciół stojących na półkach, oj kochani ~ Who Let the Dogs out!?
Szukając sobie miejsca przy barze `wpadł` na Marcusa, którego od dawna kojarzył, niestety jedynie z twarzy ;<
-Siema, Victor.
Przedstawił się, bo chyba nigdy nie mieli okazji. W końcu zamówił całą butelkę Heenessy'a.

Marcus - 2013-07-26, 20:37

Bar się zapełniał i wydawało się, że już osiągnął swoje maksimum. Tak przynajmniej uważał Marcus, pewnie dlatego, że dawno nie było tutaj takich tłumów. Choć co się dziwić- wrócił z podróży i w dodatku był piątek. Pewnie niektórzy liczyli, że postawi jakąś kolejkę...Nic nie jest wykluczone! Złapał szklankę podaną przez barmana i upijając pierwszy łyk whiskey przywarł spojrzeniem do białowłosej, atrakcyjnej dziewczyny, która zasiadła po jego prawicy. Oczywiście twarzyczkę kojarzył, lecz chyba nie spędzili ze sobą wielu chwil, lub były to bardzo nakrapiane spotkania, gdyż nie potrafił przypomnieć sobie przebiegu ich relacji. Zaraz po jego lewicy znalazł się Victor. Słyszał kiedyś o nim sporo od swojego kuzyna Carter'a Burwell'a- jeśli ktokolwiek pamięta. Jeśli można opierać się na słowach rodzinki, to śmiało bez zastanowienia, można stać się kompanem owego zawodnika.
- Marcus - dorzucił i uśmiechnął się lekko, spijając kolejny łyk alkoholu i oddając się przyjemnemu uczuciu rozgrzewania od środka. Poczuł, że już lubi Victora :lol2:

Victor - 2013-07-26, 20:41

Nalał sobie do szklanki, wypił na raz, potrzebował szybkiego szota na rozgrzanie, spojrzał na Marcusa, dobrze mu z oczu patrzyło, ooo A kto tam za nim, Mirka? Skinął dziewczynie i zaraz zaczął się rozglądać za jakąś lożą, chyba nie ma szans ale warto, przy barze się cisnąć nie lubił, bardziej to pasowało do samotnych wieczorów do rana spędzonych przy butelce z barmanem. Po za tym od czasu gdy Liski nie było mógł już bez wyrzutów się zabawić, alko, węgorze, dupy, powinien skorzystać i dziś, prawda?
Joseph - 2013-07-26, 20:44

Jóżek łypnął nań okiem - Bym cię pocałował na powitanie, aczkolwiek byłoby to romantyczne, a ja romantyczny jestem tylko wtedy, kiedy chcę zaciągnąć kogoś do łóżka :lol2:
Jak zawsze pełen humoru, ach och.
Zaraz się rozejrzał, bo poczuł stężenie dwutlenku węgla w pomieszczeniu.
- A niech mnie szlag! - spojrzał na znajome mordy - Tego się nie spodziewałem.
Zaklaskał w dłonie jak pojebaniec, to znaczy.. tak jak on rzecz jasna. Leki to wielki uszczerbek na kondycji psychicznej, która od początku była jakaś taka.. nie taka!
- Przepraszam cię na sekunddddkęę! - kiwnął palcem i zaraz znalazł się przy Mirce. A cóż to się stało! Robercika jednak przyciągnął za sobą.
- Witam cię! - taki miły, aż przelizał włosy w locie! Uśmiechnął się brodacz (grodacz) do Mirki, zaraz to patrząc na Maca-paka i Victora. Skinął im łłbem.

Mirabell - 2013-07-26, 20:51

Nawet tak nie ogarnęła, że opierała się przy blacie koło Marcusa i Victora. Znała ich zwidzenia, jakoś chyba nigdy nie zamieniła z nimi słowem albo to jak to chyba Marcus napisał, były to przelotne spotkania.
-Mirka-przedstawić się chyba nie zaszkodzi, prawda?
Zaraz to puknięta w ramię przez barmana odwróciła się i wzięła swój trunek, który zaczęła zaraz powoli sączyć.
Nawet nie zauważyła kiedy Joseph się do niej przysiadł, wraz z Robertem. Coś za dużo tych znajomych twarzy tu dziś xd.
-Józek kopę lat! Gdzie Ty zniknąłeś staruchu?!<3-aż z tego wszystkiego by go uściskała, ale to ... chyba teraz jest nie na miejscu xd.

Marcus - 2013-07-26, 20:55

Spojrzał na Josepha i Roberta, których równiez pamiętał z widzenia ze stajni swego czasu, a zaraz później zaczął ubolewać nad miejscem, które opuścili. Szybko jednak wyhaczył wolne i wydaje się, że wygodne miejsca.
- Proponuję udać się całą, miłą gromadką w tamtą stronę - Trzymając szklankę z trunkiem, wskazał palcem wskazującym kanapy w zaciemnionym lecz oświetlonym delikatnym, klimatycznym światłem miejscu.
- A dla nieznajomych Marcus - ukazał zęby w szerokim uśmiechu, lecz by nie musieć zaraz wracać zamówił u barmana dwie butelki wódki i przygarnął je do siebie niczym dwie zagubione kochanki.
- No, i pięć kieliszków - Dodał zaraz później.
- Vicek, zgarnij - Zagaił nie przestając się uśmiechać, a przechodząc do siedzeń wzrokiem ogarniał piękne panny, a co! :-D

Victor - 2013-07-26, 21:02

Skinął J i R, kojarzył ich również, szczerze mówiąc ciężko już mu określić, czy z którymś się znał osobiście... Kurde, starość nie radość, eh.
-Victor.
Rzucił i na słowa Marcusa zgarnął kieliszki, wziął jeszcze od barmana kilka szklanek, swoją butlę i... Nie wiem jak się z tym zabrał, ale jakoś dotarł w jednym kawałku, niczego nie tłukąc do stolika, rozłożył i rozsiadł się jak król.
-No pięknie, nie to co stare śmieci, ale ujdzie.
Stwierdził, tęskno mu było do tych czasów, w których zabawa i konie szyły w parze, wszyscy byli dla siebie tacy otwarci, a teraz? Masakra.
Polał sobie i podsunął szklankę również, do Marca, nalał mu, czy chciał, czy nie, trzeba wypić, bo promile uciekają! Sypnął i lodu.

Joseph - 2013-07-26, 21:08

Dlaczego nie na miejscu Mirciu, przytulanie to nie zdrada! Ot co, chociaż sam Joseph nie miał bladego pojęcia, czy jest w związku czy też nie.
- A powiedz, gdzie mnie nie było?? Dłuuuuga historia, z resztą już mnie trochę znasz. Przepadanie jak kamień w wodę jest u mnie we krwi, jak nic!
Spojrzał na dwóch kolegów nie kolegów, których kojarzył. Bardziej pamiętał jakąś akcję z Marcusem, aczkolwiek już alkohol, sumienie i leki wyżarły mu mózg na tyle, że nie pamięta o co chodziło. No i starość. Tak, starość i jego dorwała.
- Joseph - rzucił do nich tak, żeby już było na ty. Żeby już można było w spokoju napić się wódki.
Poszedł z grupą na kanapę, kieliszki w tle gdzieś brzęczały a kelnerka szła z alkoholem. Cóż przy damie może nie wypada tak łoić, no aleee dama zna ich zwyczaje. A Józkowi pewno ufa, no on taki jak baranek przecie, nie mów, że nie!!
Pociągnął Robercika za sobą, bo ten gdzieś się zawiesił. Pewno z wrażenia, ale spokojnie spokojnie, wszystko pod kontrolą!

Mirabell - 2013-07-26, 21:15

Spojrzała na miejsce, które wyczaił Marcus. Noo lepsze to niż stanie przy tym barku, gdzie co i rusz jacyś już zachlani przepychali się do niego i prosili o kolejne procenty ;d. Tak w ogóle ... czemu ona jest tu sama? To znaczy samą dziewczyną? To jest nie fair :<.
Już wszyscy się poznali ... no i git. Wzięła w rękę swoje szkło i poszła na wskazane na wcześniej miejsce przez chłopaka. Rozsiadła sie wygodnie. A co tam się ona będzie... niby sami swoi nie?
-No tym razem gdzieś długo przepadłeś. Przyznaj się, że wygrałeś jakieś miliony i balowałeś. Jeszcze mnie nie zabrałeś. Wstydź się!-odparła.
Widząc jak rozlewają po kieliszkach podała Józkowi jak i zawieszonemu Robercikowi i w końcu swój postawiła na przeciwko siebie. Trudno, że jeszcze miała swój. Trzeba się ze wszystkimi napić!

Marcus - 2013-07-26, 21:17

Siedział obok Vicka, co bardzo mu się spodobało gdyż towarzysz od razu rozpoczął uzupełnianie promili w organizmie. Taki z niego hojniak, że jeszcze lodem sypnął! Spojrzał na niego nieco zdziwiony przez moment, a chwilę później zmarszczył brwi.
- Co jak co ale sobie polewać nie wolno kolego, ale już pomińmy to chluśniem bo uśniem :lol2: - rzekł. Przez chwilę zastanawiał się czy nie wypić z jednej szklanki, a później znów ją napełnić dla zawodnika, ale rozmyślił się- nie będzie pokazywał, że jest zachłanny bo jeszcze złe wrażenie zrobi- że nie ma na swoje. :lol2:
Przez myśl również przemknęło mu pytanie: dlaczego nie ma tutaj więcej dziewczyn? W tym momencie zawiesił wzrok na Mirce- przecież kobiety zwykły chodzić stadami, a przynajmniej parami! Żachnął się i począł polewać do kieliszków, by później poczać pić trunek polany przez Vicka. Mieszańsko!

Victor - 2013-07-26, 21:30

Upił nieco ze szklanki patrząc na Marcusa jak na wariata :lol2:
-Spokojnie, to nie jest mój pierwszy raz, przeżyję :lol2:
A jak nie przeżyje, to pójdzie do łazienki zaaplikuje psychotropka w nochal i będzie sobie polewał dalej :lol2: Upił i upł, przyglądając się otoczeni... Samotna samica.... Dziwne, Marcus ma racje, zazwyczaj chodzą w stadach, albo to feministka, abo w pobliżu jest gdzieś gej-klej!

Marcus - 2013-07-26, 21:33

Fale mózgowe odebrały myśli Vicka i w tym momencie począł się patrzeć podejrzanie na Roberta i Józka.

(musiałąm się wciąć :lol2: )



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group