To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor crossowy - Tor crossowy

Devon Heir - 2013-11-02, 16:13

Z początku lekko utykał, lecz po dłuższym kłusowaniu rozruszał kończynę. Zgrabnie poruszał się dalej. Czując pewną swobodę zarzucił łebkiem do tyłu, nie jakoś agresywnie jak większość koni, ucieszył się tylko. Nie chciał, nawet do głowy nie przyszło mu żeby wyrwać się, tak żeby Ewa spadła i razem z siodłem zatrzymali się na jego brzuchu. W stępie spuścił łebek i spokojnie stąpał, tak jak dziewczyna chciała. Kiedy zeszła z niego szturchnął ją przyjacielsko w ramię, oczywiście skończyć musiało się to pogłaskaniem. Uważnie przyglądał się jak dziewiętnastolatka poluźnia jego popręg. W końcu delikatnie zebrał marchewkę z dłoni swego jeźdźca i zaczął żuć ją powoli, bez pośpiechu. Dokańczając przeżuwanie ruszył za Ewą do stajni. Spokojnie, to na pewno nie był pierwszy i ostatni raz, w końcu on też ją polubił.

zt.

Matthew - 2013-11-04, 17:11

Indomitable napisał/a:
Z początku siwej opornie szło choćby z tym obniżeniem pyszczka, ale w końcu, na reszcie, po jakimś czasie młoda powoli zeszła nieco w dół wciąż ćwicząc wolty itd. Stopniowo coraz bardziej angażowała się w pracę. Wciąż jednak te figury, czy co tam jeszcze robili pozostawiały wiele do życzenia, ciężko by było wymagać od niej idealnej pracy po takiej przerwie. Postało się trochę w boksie, postało. :lol:
Cóż, siwa kontynuowała pracę tutaj z Mattem co jakiś czas podbijając zadkiem, czy coś. W każdym razie większość roboty wykonywała bez wygłupów, nie miała ochoty szaleć, zrzucać jeźdźca itd. Nie dzisiaj. O ile nie pozostali na etapie wygięć zbyt długo młoda pozostawała ogarnięta, jeśli nie - zaczynała nieco świrować, szybko się nudziła i rozpraszała.


//Wybaczcie, że znów uciekłam ;-;

Spokojnie, toć on od niej perfekcji też nie wymaga. Rozumie, że siwus długo nie chodził, więc starał się to mieć ciągle na uwadze. Dlatego też chwalił po każdej wolcie głosem, po kilku lepszych figurach poklepywał po szyi, głaskał, luzował zawsze nieco wodze w nagrodę gdy śnieżynka schodziła z głową albo ładnie się wyginała. Żeby wyrobić świadomość, co jest be!, a co jest ok!. :lol:
Także z wyżej wymienionych powodów Bella dała w międzyczasie siwej przerwę na dłuższej wodzy, bez żadnych zakrętów. Po paru minutach znów powrót do wolt i innych, a za chwilę wejście do kłusa. Półparada, mocniejsza łydka i wypchnięcie solidne z krzyża. Chyba, że klacz przejawiała duże pokłady energii i w ogóle, to nieco spokojniejsza prośba o wyższy chód, coby się nie nakręciła i nie wypruła, czy coś. :lol: A co do podbijającego zadka - jakieś straszne to nie było, także Mefju nawet nie zwracał na to większej uwagi, wychodząc z założenia, iż po jakimś czasie bialutkiej się znudzi takie zachowanie.
W kłusie zakręcił z nią duże koło na obydwie strony, a potem skierował ją między stałe przeszkody - po lewej od nich ciągnął się płytki, acz szeroki rów, dlatego też trzymali się od niego z daleka; po prawej zaś było parę grubych, długich konarów. Matt poprowadził między tymi przeszkodami klacz, pokazując jej te cuda. Ciekawe, czy już widziała takie fajne rzeczy. Nawet jeśli nie, to on ją dzisiaj z nimi zapozna.
Potuptali tak wesoło tam, Mefju ja pilnował coby się nie wygłupiała, zwłaszcza przy tym rowie, po czym skierował ją gdzieś na bok, skłaniając rytmicznymi łydkami do wydłużenia kroku. Pomęczył ją tak trochę, po czym pozwolił na dogodne jej tempo i wpatrzył gdzieś szczupłą, długą gałąź. Nie bł pewien, czy służyła ona za swego rodzaju drążek, czy też urwała się z jakiegoś drzewa i po prostu nie została uprzątnięta. Ale za owy drążek mogła się sprawić idealnie. Także Mefju zakręcił półwoltę, tworząc tym samym dogodny najazd na gałąź dla Induśki. Ot, przejście w kłusie.

Anonymous - 2013-11-10, 20:42

Młoda z chęcią przyjmowała te pochwały, czy to słowne, czy pod postacią klepania po szyjce. Z czasem chętniej angażowała się w pracę co jakiś czas prychając. Już baranki sobie odpuściła widząc, że i tak nie działają one zbyt na Matthewa i wiele sobie z nich nie robi. I już jedno wie: barany i podbijanie zadem należą raczej do grupy be. :lol:
Później, podczas przerwy siwa pochodziła tam na luźnej wodzy chwilę odpoczywając od wygięć. Po paru minutach powróciła jednak do figur na jakiś czas, by następnie zakłusować. Z początku tempo chodu było nazbyt szybkie, z czasem hanowerka opanowała się zapewne nieco zwalniając. Już teraz nie było śladu po wygłupach typu wypruwanie galopem, dzikie podskoki itd. Śnieżynka ogarnęła się, co z resztą było widoczne.
Także w kłusie posłusznie zakręciła te obszerne koło na obie strony, a następnie przeszła do kolejnej części treningu, pewnie ciekawszej niż te wolty, serpentyny i inne wygięcia oraz figury. :lol: Przyspieszając nieco kroku skierowała się w stronę stałych przeszkód. Tutaj zaczęła się rozglądać ciekawa wszelakich elementów crossu i innych niesamowitych rzeczy. Zgodnie z wolą właściciela ominęła rów i zbliżyła się do jakiś grubych konarów. Tam chwilę potupała, tak jak jej polecił Matt, a później odeszła nieco na bok od nich. Tam po jakimś czasie wydłużyła nieco krok w kłusie, już nie tak chętnie niestety. W każdym razie jakoś to wyszło.Następnie młoda wykonała jakże cudowną półwoltę, po której energicznym kłusem przeszła przez leżącą tutaj z jakiegoś powodu gałąź wysoko unosząc nogi, ot.

Anonymous - 2013-12-26, 14:18

No przepraszam źle doczytałam posta :(
Im dłużej szły po torze stępem tym bardziej Sun chciała już na nim być i galopować. Dawno nie była na crossie, tak za tym tęskniła. Wiatr i kilometry przestrzeni przed klaczą, to coś wspaniałego. Zatrzymała się aby Juarez mogła posprawdzać wszelkie paski nie paski ochraniacze nie ochraniacze, a potem hop na grzbiet klaczy.
SunShine, zawsze myślała że to imię jest od jej jasnej sierści a to jednak imię dla skoczka! Uradowana tą nowiną wjechała na tor stępem potem kłusem. Poklepanie po szyi było przyjemne, a na jej imię zareagowała uszami- co znaczyło że reaguje na swe imię.

Anonymous - 2013-12-26, 18:16

To dobrze:)
Imię SunShine pasowało do klaczy, zwłaszcza kasztanki która skaczę do słońca! Pięknie to ujęłaś Juarez. Bajka? ładne ładne ale nie pasuje do czystego KWPN raczej do kucyka moim zdaniem, a Sun to nie kucyk to koń! Porządnie umięśniony i tak bardzo szalony :D!
Cały czas wymawiać jej imię? Zwariowałaby, ej no...
Tak rozgrzewka zakończona więc nadszedł ten długo oczekiwany początek crossu! Galop był wykonywany bardzo dobrze, a jak ze skokiem? O tuż odbicie było perfekcyjnie udane, lot też, lądowanie było....PIĘKNE. Za pewne dla Dżej był to jeden z przyjemniejszych galopów i skoków gdyż klacz na prawdę się starała, aby trening była dla niej i dla dziewczyny bardzo przyjemny.

Anonymous - 2013-12-26, 20:10

Na pochwałę zareagowała delikatnym prychnięciem. Gładkość chodu dla jeźdźca może i nie miała znaczenia w crossie ale dla klaczy owszem. Galopowała bardzo szybko, ale mieściła się w normie kilometrów na godzinę. Następną przeszkodą była kłoda, która wyglądała na nieco zbyt trudną. Klacz przyśpieszyła wybicie było tym razem mocniejsze od poprzedniego, lądowanie było trudniejsze ale klacz udało się nie poślizgnąć czy też wywrócić a wręcz przeciwnie! Sun wylądował na tyle daleko że tylko dwa kroki dzieliły ją od normalnego podłoża.
Anonymous - 2013-12-29, 17:02

//Przepraszam że długo nie odpisywałam, całkowity brak czasu.


Koń kosmitów, nie? Pisałam że w kilometrach, ale wychodzi na to że Sun to koń alien.
Może nie że się spięła a bardziej wystraszyła, dawno nie skakała przez te przeszkody. Rok a może dwa nie byłą na crossie, a z jakiego powodu? Trenowała dresaż, niestety. Shine nie spodobała się nagła przerwa w treningu, ale posłuchała Dżej. Humor kasztanki poprawił się gdy została ona oprowadzana po średnio trudnym torze. Przeszkody na torze nie wydawały się trudne, znów pojawił się rów z wodą na szczęście tym razem będzie umiała go prawidłowo przeskoczyć. Po krótkim czasie zwolnili prawie do zatrzymania znajdując się przed startem, już ona wiedziała co się kroi.
-Pewnie że tak!
Zarżała radośnie. Miało to mniej więcej znaczyć ,Pewnie Tak' i tym podobne. Klacz tupnęła nogą zniecierpliwiona, już chce biec!

Mistrz Gry - 2014-01-12, 15:55

Nie bez powodu cross nazywa się najniebezpieczniejszą dyscypliną sportową. Brak odpowiedniego przygotowania zarówno ze strony jeźdźca jak i konia najczęściej prowadził do nieprzyjemnych w skutkach wypadków. Podobnie było i tego razu; brawura nieletniej i średnio przygotowany koń, bez żadnej opieki trenera, który przecież zgodnie z regulaminem stajni był wymagany na każdym treningu, doprowadziły do nieszczęścia. Z początku mogłoby się wydawać, że wszystko szło zgodnie z myślą Juarez, ale gdy po krótkiej przerwie poprowadziła SunShine na kolejne przeszkody, podczas pokonywania drugiej drewnianej przeszkody doszło do nieszczęścia. Brak wystarczających umiejętności poruszania się po torze doprowadził do tego, że kasztanowata klacz zahaczyła o przeszkodę, a że ta była stała, zwierzę nieuchronnie runęło na ziemię. Najprawdopodobniej przewróciło się całkowicie na bok, przygniatając jeźdźca, albo szczęśliwym trafem zatrzymało się na nadgarstkach i pysku, jedynie zrzucając dziewczynkę. Tak czy inaczej, oboje powinien obejrzeć specjalista; Juarez lekarz, a SunShine weterynarz. Nie wiadomo, czy nie doszło do żadnej poważnej kontuzji, czy choćby mikro urazu...
Anonymous - 2014-01-29, 19:13

//Za Sun

A miało być tak dobrze. Gleba, wiele razy jej doświadczyła. Wszystko bolało ale jako udało jej się wstać i pójść z Juarez potem ze stajennym do stajni.

ZT

Jonah Wrens - 2014-03-30, 00:25

Więc przyszedł tutaj z skarogniadym, skoro dostał wytyczne, że ów koń należy do wkkw'istów. Obierając dla niego tor z najłatwiejszym poziomem, zatrzymał go dopiero w miejscu, gdzie mieli więcej przestrzeni do rozgrzewki. Tutaj stojąc, przerzucił wodzę na jego szyję, mimo wszystko zahaczając sobie wodzę o nadgarstek, samemu podciągając popręg. Wyregulował jeszcze strzemiona i postanowił zrobić jedną rundkę po miejscu, które sobie obrał jako ich tymczasowy 'padok'. Jeśli Soli nie interesował się przesadnie wszystkim to było dobrze, nawet świetnie. Prowadząc go na środek, zatrzymał się z wierzchowcem, ściągając wodzę na kontakt, po czym wsadził nogę w strzemię i odbił się od ziemi, od razu miękko siadając w siodło. Podwijając pod siebie kość ogonową, dał mu w miarę luźną wodzę, stępując po tej samej ścieżce, po której wcześniej prowadził go w ręku. Mieli teraz czas na zapoznanie się ze sobą, Jonah musiał zobaczyć jak Iron reaguje na konkretne sygnały. Mniej czy bardziej i w ogóle do czego jest przyzwyczajony. W końcu ze stałymi przeszkodami nie ma żartów, a nikt nie chciał spotkać się z ziemią, nieprawdaż? Po jakichś siedmiu minutach luźnego stępa, podebrał wodzę, napierając na nie dłońmi, przez to spinając mięśnie brzucha. Całokształt odpowiadał za "odpychanie" głowy konia od jeźdźca zapraszając go do niskiego ustawienia. Jeśli koniuch wykonał to bez problemu, to Jo pochwalił go w formie klepnięcia po szyi - gdyby tak nie było cały czas próbowałby go wciągnąć w ustawienie. Zmieniając kierunek przez środek wymyślonej ujeżdżalni wypchnął prawą kość kulszową do przodu, sprawdzając czy Soldier zareaguje na dosiad i będzie wiedział, że trzeba iść w prawą stronę. Jeśli nie, to po prostu dodał mu łydkę, nic nie szkodzi. Zaraz po tym, osiadł się pewniej w siodle i zwiększając również nacisk na strzemionach, by zatrzymać ogiera. W ostateczności dodając do tego wodzę. Jeśli wykonał to w miarę poprawnie, otrzymał pochwałę głosową i sygnał do ruszenia. Jonah powtórzył kilka razy to ćwiczenie, coby się mogli zrozumieć.

-
wybacz jak będą dłuższe posty, ale tego nie da się krócej opisywać.:c

Iron Soldier - 2014-03-30, 00:49

W drodze na tor crossowy uważnie rozglądał się po otoczeniu, bacznie lustrując wzrokiem wszelkie nieznane mu rzeczy. Ogromnie był zaintrygowany wszystkim dookoła, ale mimo wszystko zwracał też wagę an Jonaha, idąc równo z nim i nie wpadając w niego. Raz czy dwa tylko nieco w niego odbił, ale zaraz to zauważał i poprawiał się, idąc prosto.
Na torze zafascynowany zbliżającą się pracą zaczął trochę szybciej iść i wyprzedzać Jonaha, ale jeśli tylko mężczyzna spokojnie i konsekwentnie zareagował, to ogier zaraz grzecznie stał tam gdzie mu kazano i czekał na ogarnięcie całego sprzętu.
Gdy tylko chłopak znalazł się w siodle, koń zadarł łeb do góry i odwrócił go w stronę Jo. A co ty tutaj robisz? :lol: Obejrzał go bystrym spojrzeniem, uszami zastrzygł i zaraz parsknął głośno, ruszając nieco leniwie naprzód, głowę zwieszając w dole. Zupełnie jakby powiedział: "A co mi tam - jak siedzi już, to niech siedzi".
Gdy wpierw poczuł jak dłonie Jo napierają na wodze i tym samym na wędzidło zablokował się mocno w pysku, ale w razie odpowiedniej korekty natychmiast ustawił głowę w pożądanej przez bruneta pozycji. Ucho jedno zwrócił ku niemu i przemielił raz wędzidło w pysku. Parsknął delikatnie w odpowiedzi na klepnięcie i zamrugał.
Postanowił się mocno skupić póki co na pracy, jeśli mężczyzna okaże się dobrym partnerem. Toteż na dosiad jako tako zareagował i leniwie obrał odpowiedni kierunek, nawet się wyginając nieco. Wiadomo, że jak się rozgrzeje, to będzie mu to przychodzić z większą ochotą i łatwością, ale i tak było nieźle.
Czując z kolei nacisk na strzemionach i napięcie na siodle potulnie zatrzymał się, równo stawiając nogi. Głowa pozostała w niezmienionej pozycji, a wędzidło zaczęło być c rusz przeżuwane przez Żelaznego.
Na wszelkie pochwały odpowiadał poparskując beztrosko. Taki kontaktowy z niego koń! <:
Dalej te ćwiczenia wykonywał coraz lepiej, pewniej odpowiadając na pomoce i czując się w miarę zgodnie z Jo. Próbował co jakiś czas uciekając mu gdzieś łopatkami w bok czy zadem, ale w razie odpowiednich korekt natychmiast ustawiał się odpowiednio, angażując się w pracę. Ale mimo to próbował i testował nowego na jego grzbiecie człowieka, nierzadko wykręcając to kłodą, to pyskiem na boki. Trochę tak się pobawi i jeśli tylko kolega będzie konsekwentnie nawracał go teraz na właściwe tory, to potem kopytny odpowie mu z chęcią na współpracę.

    //Długie posty mi nie straszne. <;

Jonah Wrens - 2014-03-30, 01:26

Póki szedł za nim i nie wkraczał do jego strefy, było w porządku. Jednak gdy ogier spróbował go wyprzedzić spotkał się z upomnieniem jakim był wyraźniejszy nacisk na wodzy, a jeśli to nie pomogło to zatrzymanie się chłopaka wraz z wyrzuceniem do góry barków, jako oznaka, że ta strefa jest nieosiągalna. Nagły ruch powinien skutecznie załatwić sprawę, cofając nawet konia czy po prostu 'wmurowując' go w ziemię. A może Soli okaże się mocniejszym zawodnikiem?
Skoro sobie szedł, bo szedł to okey. Chyba, że zaczął przesadzać wlekąc swe nogi jakby miał zaraz się cofnąć, wtedy spotkał się z naprzemiennymi łydkami.
Unosząc nieco wyżej dłonie, postanowił go zamknąć. Delikatna piłka raz jedna wodza, raz druga w ilości jeden. :lol: Oraz wyraźniejsza łydka. Coby wypchnąć go wprzód, a tym samym przez uniesione, szeroko rozstawione dłonie zamknąć go w ustawieniu.
Powiedźmy, że owa zmiana kierunku wyszła jako tako, no ale nie ważne, zaraz się pomęczą z wyginaniem. Póki co skupił się na sygnałach bardziej istotnych jeśli chodzi o przyszłościowe skoki. Musieli się dokładnie rozumieć, nawet z najmniejszymi wskazówkami, żeby przypadkiem nie zaczęli ze sobą walczyć przed przeszkodą, bo mijałoby się to z celem. Na każdą jego próbę ucieczki nie mógł pozostać bierny, toteż od razu zamykał go w łydkach, pilnował wodzą i naprowadzał jego pyszczek na sam środek klatki piersiowej. A jego przewagą nad ogierem było to, że każde spięcie ciała, stawianie kroków było wyczuwalne z góry. Brunet nie spał, ani się na niczym innym nie skupiał, więc poświęcił całą swoją uwagę skarogniademu.<3
Wracając do pracy, trzymając go w ustawieniu, zaczął wymagać. Wprowadził go na pierwszą woltę narzucając żwawsze tempo, od razu wspomagając wierzchowca wszelkimi pomocami, coby nie kombinował za bardzo. Pokazał, że go sprawdza, więc Jo udowodni mu, iż nie ma czego próbować. Pilnując jego ciała jak i tempa, w którym się poruszali, nie pozwalał mu na żadne wykroczenie z ram tego co ustawili do tej pory. Wracając na ścieżkę, zaraz wprowadził w jego rozgrzewkę wszelkiej maści serpentyny, wolty itde. pilnując jego wygięcia i wspomagając go wypychaniem odpowiednich kości kulszowcyh, dając wskazówkę i swobodniejsze poruszanie się w owym kierunku.
Po dobrych 5 minutach takiego intensywnego rozciągania się, wprowadził go na ścianę i osiadając w siodle, wraz z wyraźniejszym naciskiem na strzemiona poprosił go o zatrzymanie. Krótkie, bo trwające zaledwie dwie sekundy. Ruszyli od razu stępem, by zaraz Portugalczyk wykonał półparadę, wyprzedzającą wyraźniejsze łydki z sygnałem o przejście do kłusa. Anglezując na zewnętrzną nogę, pilnował jego krok roboczego kłusa, żeby nie posnęli tutaj zaraz. Wprowadzając go na wolty, dokładnie przypilnował wygięcia za pomocą ustawienia łydek, oraz wodzy, która miała tutaj robić za przewodnika. Po wykonaniu czterech wolt, dał mu inne ćwiczenie, a mianowicie kłus zebrany na krótkich ścianach i wyciągnięty na długich. Przy wyciągniętym pilnował Sola, aby przypadkiem nie przeszedł mu w kłus.


--
to dobrze. (;

Iron Soldier - 2014-03-30, 01:53

Przy wyprzedzaniu wystarczył tylko mocniejszy akcent na wędzidle i już ogier pokornie spuścił łeb i szedł dalej równając tempo z brunetem. Takie długie nogi ma, a zabraniają mu ich wyciągać, nosz! :lol:
Gdy ogarnął, że mężczyzna najwyraźniej próbuje go pozbierać do kupy i wyegzekwować żwawsze tempo, Soldier zarzucił łobuzersko łbem do góry ale po tym zaraz ustawił się pięknie i zaczął iść żwawym stępem. Na tyle na ile mógł, to próbował angażować zad i inne potrzebne mięśnie w odpowiednim stopniu, ale jeszcze nie był genialnie rozgrzany więc perfekcja to nie była, prawda?
Zamykany w pomocach przy próbach uciekania od nich natychmiast się karnie nawracał, ale za chwilę znowu próbował tego samego. Trwało to tak niezmiennie póki nie zaczęli kreślić tych wolt - wtedy ogier odpuścił tych zabaw, rozumiejąc, że Jonah ma pojęcie o sprawie i raczej przyjemnie można z nim popracować. Zaczął więc poprawnie odpowiadać na wszelkie sygnały, Wyginając się odpowiednio na wolcie i starając się nie utracić obranego tempa. Od łydek odpowiednio ruszał kłodą i ustawiał łopatkę oraz zad, a na wodzach oparł się traktując je teraz jako przewodnika po ich wspólnej jeździe. Żuł wędzidło, spoglądając przed siebie. Jednym uchem ciągle kręcił na wszystkie strony, kiedy tylko coś skądś usłyszał. Gdyby nie wymagano od niego aktualnie takiej koncentracji pewnie oglądałby się za tymi wszystkimi rzeczami co wydawały teraz dźwięki dookoła nich. Jednakże był zablokowany na pomocach i pozostawało mu tylko słuchać się wujka Jo i przyłożyć do pracy. <:
Gdy zaczęli jeździć te serpentyny, zakręty i wszelkiej maści wolty, koniuch próbował zgadywać, kiedy będą skręcać i w drugą stronę, co tez dało się zauważyć. Jak wyczuwał, że dojeżdżają do tej niewidzianej ściany ich czworoboku, skupiał się mocno na pomocach dawanych mu przez jeźdźca żeby wiedzieć, w którą stronę skręcić. Ale przy okazji sam próbował wcześniej czasem obierać kierunek, chcąc wyprzedzić działania Jo. Odpowiednio jednak kierowany ustawiał się i oddawał mężczyźnie dając mu przejąć kontrolę nad sytuacją.
Niedługo i znów miał wykonać zatrzymanie, co zrobił z małym niezadowoleniem, bo jakoś nie miał ochoty. Zatrzymywanie się ze stępa jest nudne! :lol: Ale mimo to wykonał je bardzo dobrze, prawie równo stawiając nogi. Stał jednak dość niecierpliwie i gdy tylko ledwo poczuł kolejne napięcie ciała u Jonaha zwiastujące powtórny ruch naprzód, wystrzelił w żwawy stęp.
Do kłusa przeszedł swobodnie i z ochotą, mrużąc ślepia. Na początku jednak w tym chodzie zaczął nieco uciekać głową do górę i odstawiać zad. Jakoś się mu zaczęła nudzić ta jazda w kółko i tak sobie spróbował urozmaicić czas, uciekając z pomocy. Ponownie jednak odpowiednio poczuł się skarcony gdy tylko Jo go pewnie skorygował i podstawił się pięknie z powrotem, wyciągając zaraz na długiej, hipotetycznej ścianie czworoboku. Na krótkich niechętnie dość zwalniał, przynajmniej na początku. Gdzieś po dwóch okrążeniach zaczął wykonywać te ćwiczenia lepiej, odpowiednio odpowiadając na wstrzymania i widać było wyraźną różnic, pomiędzy jego wyciągniętym a zebranym kłusem.
Raz w jednym narożniku spróbował wyrwać galopem, toteż podskoczył nieco wyrzucając nogi do wejścia w wyższy chód, ale nic poza tym - zaraz znów szedł poprawnie.

Jonah Wrens - 2014-03-30, 03:27

Jakby był kobietą, to by wyciągał te nogi.. :lol:
-Iron.
Mruknął w jego stronę, przybierając bardziej poważny ton głosu. Ot, niech wie, że to co robią należy do spraw ważniejszych. Jakoś brunetowi nie widziało się bezsensowne siedzenie na koniu, zwłaszcza gdy ten jest skoczkiem. Póki co Jo nie wymagał od niego podstawień, gdyż dawał mu luźną rozgrzewkę, ale docenia, docenia starania konisia. Nagrodził je klepnięciem w szyjkę.
Więc toczyli ten spór o to, który z nich będzie rządził. W końcu musieli sobie jasno postawić który z Panów daje rytm, a który do niego się porusza. Jak się okazało na wolcie, skarogniady poddał się brunetowi, choć ten nie zamierzał mu odpuścić z pomocami ani na moment. Lepiej mieć przecież chociażby jeden element perfekcyjnie dociągnięty, niż wszystkie potraktowane po macoszemu. Pocieszające było to, że również Jo był w tym miejscu pierwszy raz i nie miał okazji porozglądać się za bardzo za tym co tutaj jest. Będą razem poznawali w momencie, gdy przyjdzie im skakać. A teraz, zostało tylko skupić się na ich zgraniu.
Aż miał ochotę puścić go dłużej w przeciwną stronę, gdy próbował wcześniej skręcać. Portugalczyk był zbyt stanowczy, aby pozwolić Soliemu wybrać moment skręcenia, jedynie go puszczał, gdy sam zmieniał ułożenie kości kulszowych, jak i również łydek. Doskonale sobie zdawał sprawę, że jeśli da mu palec to ogierek weźmie sobie całą rękę i będzie go woził jak chciał.
Się ożywił chłopaczek.<3 Ale to dobrze, Jonah nie zamierzał go za to karać, a wykorzystywać tą jego energię w dobry sposób. Jego ucieczka z ustawienia od razu spotkała się z odpowiedzią ze strony jeźdźca. Mocniejsze oparcie na strzemionach, co i rusz łydki, które wpychały jego ciało do przodu, oraz ręce, które nieco bardziej uniesione napierały na wodzę, wywierając na jego szyjkę niejaki nacisk. Znowu zamykał go w pomocach, by sam wślizgnął się we wskazane miejsce i tam już pozostał. Mimo braku chęci ze strony ogiera do zmian tempa na wolniejsze, nie zamierzał użyć wodzy jako coś na czym miał się zaprzeć i utrzymać go w 'ryzach'. Po prostu napinał mięśnie brzucha, pleców by przeciwstawić się jego chęci rzucenia się do przodu. Gdy wychodziło mu to znacznie lepiej, Jo pochwalił go głosem, przez co zaraz został zmuszony do spięcia się i zablokowania miednicy w celu przytrzymania go w kłusie, a nie galopie.
Zbaczając z ich trasy, poprowadził go na środek "ujeżdżalni" i zatrzymał, pozostawiając go w stój przez 13sekund. Trzymając go w ustawieniu, od razu reagował na każdą jego próbę zmiany pozycji. Jeśli zrobił krok do przodu, Wrens cofnął go o ten krok, by wyrównać to, z czego ogier uciekł. Po odczekaniu tychże sekund, poruszył się na jego grzbiecie, robiąc półparadę. Dał mu delikatną łydkę, taką na orzeźwienie, po czym wyprowadził szybko lewą kość kulszową wprzód, prawą łydkę cofając za popręg i dając sygnał do zagalopowania. Ciekawy był, czy chłopaczek potrafi ruszać galopem z miejsca. Jeśli zrobił to po ruszeniu kilku kroków kłusem to nic się nie stało i tak go pochwalił, wracając na ścianę. Nie dał mu jednak pędzić, stabilnie trzymając go dosiadem. Zaraz dołączył do tego wszystkiego łydki, a potem prowadząc go po prostej zaczął się bawić ustawieniem kulszowych. Co trzy foule zmieniał prowadzącą kość, tym samym sugerując wykonanie lotnych przez Irka.<3 :lol: Wracając na pseudo ścianę, zostawił mu prowadzącą prawą nogę w tę stronę galopując. Kolejna seria wolt, a nawet ósemeczka dla wyćwiczenia skrętności konika. Wracając na ścianę zwolnił go dosiadem do kłusa. Zapewne nie spodobało się to skarogniademu ale trudno. Zaczął robić mu przejścia galop-kłus-galop. Aż wreszcie zostawił go w kłusie, by zrobić półparadę i przejść w najniższy chód. Dał mu luźniejszą wodzę i poklepał po szyi. Należała się ogierkowi przerwa.

Iron Soldier - 2014-03-30, 22:06

Po tej ucieczce z pomocy został stanowczo w nich zamknięty na powrót. Odpowiedział więc na to, zbierając się do kupy i prychając cicho pod nosem. Również te zmiany tempa wychodziły mu już lepiej - odpowiadał na nie bez problemu, w mig wstrzymując się do stępa czy też wchodząc w kłus. Krok miał sprężysty i równy, ogonem zacinał od czasu do czasu w powietrzu.
Zatrzymanie z kłusa wyszło równie dobrze, a Żelazny pracowicie w tym czasie memłał wędzidło. Jednak czas zaczął mu się szybko dłużyc w "stój" i zaczął podrzucać delikatnie pyskiem w górę i w dół, bawiąc się wargami. :lol: Zakłapał nimi śmiesznie i postąpił zarz i krok naprzód z zamiarem ruszenia sobie, ale został natychmiast wstrzymany przez wujka Jo prawdopodobnie, toteż cofnął się tam gdzie stał. Jednakże nie przestał machać ryjkiem. Toć to świetna zabawa! <3
Czując jednak ruchy w siodle skupił się bardziej i spiął mięśnie, gotów do ruszenia. Przeniósł ciężar ciała na tyły, a gdy rozpoznał wypchnięcie w galop, ochoczo w niego wskoczył, mocno wychodząc z zadnich nóg. Zaczął więc niewinnym barankiem i wykopał też tylne kończyny w tył. Przy ty jednak głową nie ruszył z miejsca jej nakazanego i dalej apetycznie przeżuwał wędzidło, mrużąc oczy. I po tym starcie ruszył już obranym prze Jonaha tempem, angażując się w pracę.
Gdy nadszedł czas na lotne skarogniady zaczął je wykonywać z niemałą ochotą - lubił to ćwiczenie. Pierwsze więc próby były bardzo dobre i dynamiczne w jego wykonaniu, ale po którejś już zmianie robił to z mniejszym zapałem - mimo to nadal poprawnie.
Pogalopowali jeszcze trochę, na woltach i ósemkach ogier się jakoś całkiem przykładnie poustawiał i chociaż najchętniej teraz by sobie wyciągnął nogi w szybkim tempie, to pozostawał w tym, jakie mu wujek Jo narzucał. I do kłusa przeszedł posłusznie - wcale nie z oporem. Ćwiczenia bądź co bądź pozwoliły mu uwolnić trochę energii i taki ciągły galop, zwłaszcza w towarzystwie lotnych, jest dość wyczerpujący. Kolejne przejścia także robił przykładnie.
Skorzystał z długiej wodzy w stępie, do którego zaraz przeszli, wyciągając szyję do przodu i wciągając głośno powietrze chrapami. Zachrapał cicho, machając ogonem na boki.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group