Po czworoboku zeszła z ogiera dając mu nieco odsapnąć, trochę z nim pochodziła przed halę by ostatecznie z powrotem na niego wsiąść i wjechać na rozprężalnie. Zrobili 15 min w stępie, 15 w kłusie krążąc w okół hali, robić różne figury by ostatecznie pokierować go na drągi leżące na ziemi. Potem na kopertę 40 gdzie dała mu sygnał do wybicia, oddała wodzę, podążyła za nim dopiero po kilku krokach zagalopowali znowu będąc w tym chodzie koło 10min kręcąc koła i różne figury. Po tym minutach poprowadziła go na stacjonatę 40, 50 oraz okser 60 powtarzając ciągle ten sam schemat zrobili to na obie strony, potem zmienili kombinację co by nie było za nudno by ostatecznie zwolnić do kłusa i stępa czekając na wywołanie.Noblesse - 2015-04-12, 10:50
rozprężenie
Wszedł na rozprężalnie pewnym krokiem, rozglądając się dookoła. Skorzystał z czasu danego mu na odpoczynek, człapiąc trochę niechętnie; jego nastawienie zmieniło się z chwilą, z którą Caro go dosiadła. Jak zwykle całą swoją uwagę przeniósł na jeźdźca, będąc wysoce zaabsorbowany odczytywaniem sygnałów, jakie mu wysyłano. Nic więc w takiej sytuacji dziwnego, że tylko czując dociskające się mocniej łydki Caro, płynnie zakłusował, pozwalając sobie na nieco swobodniejsze i wyższe ustawienie głowy. Wypuszczał powietrze z furkotem, błyskając białkiem na poszczególne przeszkody, nie reagując jednak na nie aż nadto. Skierowany w stronę drągów ucieszył się, o czym dał znac krótkim i niegroźnym wierzgnięciem, nie stanowiącym dla jeźdźca raczej trudności w wysiedzeniu. Przeszedł je płynnie, wysoko unosząc nogi i dając z siebie sto procent swoich możliwości. Podobnie było z kopertą, na której po wskazówkach wybił się do góry, zostawiając po sobie spory zapas. Był skoczkiem z natury, dlatego nawet na niskich skokach był imponująco uważny. Zagalopował lekko, w tym chodzie kręcąc koła i inne figury według zaleceń niebieskowłosej. Pokonał każdą przeszkodę na jaką został nakierowany bez większego problemu, niezależnie od strony, na którą je jechali ani kombinacji. Następnie przeszedł do stępa i wyciągnął szyję w dół.Caroline Hathaway - 2015-04-12, 15:59
PRZEJAZD
Kiedy wezwali ich przez głośniki kobieta ponownie weszła z koniem na kontakt, by przejść do kłusa. Wjechali na parkur przejechali go raz dookoła by ogier poznał przeszkody z którymi przyjdzie mu się zmierzyć. Zatrzymali się przed budką sędziowską, skłoniła się by ponownie ruszyć z nim kłusem pokierowali się po lekkim łuku na pierwszą przeszkodę wyprostowała ogiera by najechać na drągi potem na kopertę zachowując aktyny kłus. Dała mu sygnał w odpowiednim miejscu do wybicia, oddała wodzę, poszła za nim by wylądować miękko i poprowadzić go wzdłuż ściany na kolejną z przeszkód. Weszli po szerszym łuku na dwójkę by wyprostować ogiera i powtórzyć to co wcześnie wybicie, oddała wodzę, pójście za koniem, nacisnęła na lewe strzemię by ogier skręcił właśnie w tamtym kierunku mieli czwartą przeszkodę by po ciaśniejszym łuku wyjechać na trójkę, szybkie naprostowanie, sygnał, oddanie wodzy, podążenie za koniem po lądowaniu pojechali na wprost lekko dodała z koniem. By minąć dwójkę i przejechać po łuku na wprost 4 jadąc równolegle do barierek znowu dała mu sygnał, oddanie wodzy, podążenie by pochwalić go głosem i pojechać wzdłuż ścian do mety. Tam 20m przed końcem po pół paradzie zwolniła go do kłusa, potem stępa i zatrzymali się na mecie, poklepała go i zjechali.
z.tNoblesse - 2015-04-12, 18:13
przejazd
Skrócenie wodzy przez Caro było czytelnym sygnałem dla Nobla, informacją o tym, że znów biorą się do pracy; zakłusował, nieco wahając się przed wjazdem na parkur, ostatecznie jednak okrążając go z minimalną dozą nieufności i zatrzymując się przed budką sędziowską. Zakłusował na nowo, rozpoczynając żywą grę uszu i wpatrując się w każdą z przeszkód osobna. Nie był w stanie zrozumiec, że jadą coś na ocenę, ale fakt, że byli na parkurze sami, a przeszkody były kolorowe i czyste (przeciwnie do tych na rozprężalni) podpowiadał mu, że coś się kroi. Nawet nie zorientował się, kiedy pierwsza przeszkoda zjawiła się przed nim w lini prostej - był zbyt zajęty lustrowaniem otoczenia. Mimo to bez opóźnienia wszedł w drągi, by po przejechaniu wszystkich wskazówek płynnie odbic się od ziemi i pokonac przeszkodę. Zagalopował po, a właściwie nad kopertką, dzięki wskazówkom dziewczyny lądując na właściwą nogę. Tym razem na łuk wszedł w pełni skupiony, mocno galopując do dwójki i z łatwością ów przeszkodę pokonując - wysokośc nie stanowiła dla niego żadnego wyzwania. Jako kucyk chodzący swoją grupę nie miał trudności z przeszkodami 50-60. Znów wszedł płynnie w zakręt, dynamicznie galopując w zakręcie; na trójce wybił się z trochę dalszego dystansu, nie będąc pewien, czy słusznie. Ostatecznie wylądował po drugiej stronie, ku zadowoleniu dziewczyny, bez zrzutki. Ten sam proces powtórzył przy czwórce, tyle, że tym razem odbijając się już we wskazanym przez niebieskowłosą miejscu. Okrążając parkur galopował mocno, energicznie odbijając się od ziemi. 20 metrów przed linią mety poczuł hamujące go półparady, na które zareagował błyskawicznie, zatrzymując się we wskazanym miejscu. Wyklepany i zadowolony zjechał z placu.
/zt.Adele - 2015-04-12, 18:30 Rozprężenie na skoki nie musiało trwac długo - miała już porządnie rozgrzanego konia, dlatego też po zmianie siodła na skokowe udała się na rozprężalnie i postępowała gniadego dosyc krótko. Zakłusowała, wykonując dwa lub trzy okrążenia kłusem (z wplecionymi rozmaitymi figurami - woltami, półwoltami, serpentynami, etc i przejściami). Miało to służyc jedynie przywrócenia właściwej pracy mięśni, które już były wystarczająco rozgrzane; nie potrzebowali zbyt wiele czasu, wystarczyło oddanie kilku skoków i chwila galopów. Męczenie konia przed parkurem mijało się z celem, zwłaszcza, że już mieli okazję zmachac się trochę na czworoboku. Po krótkim, treściwym rozkłusowaniu Momentum na obie strony zagalopowała, w tym chodzie prowadząc go przez dwa okrążenia, następnie zmieniając kierunek i powtarzając schemat. Następnie przeszła do kłusa, a potem do stępa, dając gniademu chwilę na odpoczynek. Po upływie około 5 do 7 minut znów zakłusowała, wchodząc w półsiad, który miał służyc rozgrzaniu jej nóg. Pokonali rozłożone na ziemi trzy drągi, stanowiące przygotowanie do skoków. Kolejnym krokiem było skierowanie Momentum na kopertę z trzema wskazówkami; czekała, aż gniady sam zaatakuje, pomogła mu jedynie w ocenie miejsca odbicia. Po przeszkodzie utrzymała galop, w którym weszła na sporych rozmiarów woltę. Powtórzyła to cwiczenie kilka razy, za każdym z nich zmniejszając średnicę owej woltki. Potem poskakali chwilę stacjonaty 75 cm - z różnych najazdów, w różnych kierunkach; podobnie postąpili z okserem. Tutaj młoda nie zawahała się nakierowac konia na okser pod włos, wiedząc, jak dobre cwiczenie na poprawę rekakcji stanowi takie skakanie. Po tym przeszła do kłusa, w którym chwilę pojeździła (w żuciu), a następnie do stępa, oczekując wywołania.Momentum - 2015-04-12, 19:52 Byli już dość rozgrzani więc po zmienieniu siodła udali się na parkur, postępowali krótką chwilę by przejść do kłusa robiąc dwa może trzy okrążenia. Przeplatały się one z różnymi figurami oraz przejściami, po rozkłusowaniu na obie strony przeszli do galopu. Zrobili w nim dwa kółka, zmienili kierunek i powtórzyli wszystko, następnie przeszli do kłusa a potem stępa. Po około 7 minutach znowu za kłusowali, pokonali drągi leżące na ziemi bez trudu ogier ładnie unosił wysoko kończyny. Pokierowany do końca na przeszkodę sam odbił się w odpowiednim miejscu, złożył i wylądował o taki mądry był. Utrzymali następnie galop by wejść na woltę powtarzali ćwiczenie ściaśniając za każdym razem ową woltę. Potem najechali na stacjonatę 75cm by oddać skok, potem na okser gdzie były drobne kłopoty ale przelecieli nad nim gładko po czym weszli w kłus żując z ręki a potem w stęp.Adele - 2015-04-12, 20:11 Słysząc swoje imię w głośnikach natychmiastowo skróciła wodze, zakłusowała i pokierowała się w stronę parkuru. Okrążyła go jednokrotnie, zapoznając gniadego z przeszkodami, a następnie zatrzymała się przed budką sędziowską. Wysunęła prawą dłoń w bok, posłała sędziom promienny, dziecięcy (to manipulacja, nie dajcie się zwieśc drodzy sędziowie, wcale nie jest taka słodka) uśmieszek i skinęła głową. Następnie pozbierała wodze, zakłusowała i weszła w półsiad, kierując się na przeszkodę. Pilnowała go do samego końca, zamykając w pomocy tak, by nie spływał na boki, o. W skoku podążyła za ruchem konia, wycofując lekko biodra i oddając mu wodze. Wylądowali na daną stronę, dziewczyna sprawdziła nogę, na którą galopowali, a następnie skierowała gniadego w stronę dwójki, i mean kolejnej przeszkody mierzącej 70 cm. Dojechała do stacjonaty równym, spokojnym tempem, postanawiając, że tym razem daruje sobie skróty i popisywanie się swoimi umiejętnościami Powtórzyła mechanizm skoku, wchodząc w półsiad i oddając wodze; tak samo na trójce, dosłownie, bo pokonywali ten sam typ przeszkody. Do oksera pozwoliła sobie na nieco aktywniejszy galop i zadbała o to, by odległośc wypadła bliska, ale nie na tyle, by skok nie był płaski - taki miał byc z uwagi na szerokośc pokonywanej przeszkody. Po wylądowaniu weszła w lekki siad i mocno galopując w dystansie okrążyła parkur. 15 metrów przed linią mety, we wskazanym miejscu, zaczęła zwalniac konia, tak, by zatrzymali się dokładnie przed położonym na ziemi drągiem. Utrzymała konia w stój przez kilka sekund, a następnie rzuciła mu wodze i wyklepała. Po rozstępowaniu oboje udali się do stajni.
/ztMomentum - 2015-04-12, 21:23 Pokierowany przez dziewczynę potulnie wjechał na halę wraz z parkurem, wchodząc na dobre ustawienie z dziewczyną. Okrążyli raz parkur, ogier mu się dokładnie przyjrzał ale znał gorsze więc nie panikował jak to mówią. Przystanęli przy budce sędziowskiej by następnie ponownie ruszyć kłusem, przytrzymany na drągach ładnie przeszedł je kłusem wysoko unosząc gniade nogi. By zaraz najechać na kopertę bez problemu odbił się, złożył i wylądował by przejść od razu do galopu. Podążył w kierunku dwójki spokojnym ładnym tempem na wprost powtórzyli cały schemat co wcześniej przy kopercie: odbicie, złożenie, lądowanie. Dojechali do trójki gdzie zrobili nic innego niż powtórkę z poprzednich przeszkód. Dojeżdżając do czwórki nieco przyspieszyli ładnie weszli na prostą wprost na przeszkodę by ładnie przeskoczyć i po wylądowaniu pokierować się wzdłuż ścian. Kilkanaście metrów przed metą zaczęli hamować do kłusa, stępa i do stój po czym zjechali.
z.tShailene - 2015-04-13, 16:14 Ponieważ rozprężenie stanowiło tylko kwestię szybkiej zmiany siodła i oddania kilku skoków, nie będę się zbyt rozpisywac. Po przyjechaniu z Siwym na miejsce postępowała chwilę, następnie pokłusowała przez około 5-7 minut w ramach powrotu mięśni do należytej pracy i zagalopowała, w tym chodzie pokonując około trzy koła na poszczególną nogę. Ponownie przeszła do kłusa, przejechała dwukrotnie przez drągi, a następnie skierowała Windsora na kopertę z wskazówkami, robiąc to trzykrotnie. Potem pokonali cztery razy stacjonatę o wysokości 70 cm, a na sam koniec - dwukrotnie okser o wysokości bodajże 75 centymetrów. Nie chciała męczyc konia nadto przed samym parkurem, więc przeszła do kłusa, następnie do stępa i czekała na wywołanie. Ostatecznie jej dane zabrzmiały w głośnikach, na co zareagowała sprawnym, ale nie gwałtownym skróceniem wodzy a następnie skierowała Windosra w stronę parkuru.
przejazd
Nim zatrzymała się przed budką sędziowską okrążyła parkur, co, jeśli dobrze mniemała, było dozwolone. Inne pary robiły dokładnie to samo, toteż nie miała pohamowań przed tym, by choc w skrócie przedstawic siwemu miejsce pracy. Po ukłonie wysłała Windsorowi sygnał do kłusa, skracając wodze i wchodząc w półsiad. Skierowała się w stronę jedynki, brodę trzymając wysoko i nie patrząc się pod konia. Będąc na wprost do koperty na dwóch równych wodzach pilnowała dojazdu do niej, trzymając Windsora zamkniętego w pomocach aż do samego końca. Czekała, aż po wskazówkach sam "zaatakuje" przeszkodę, w razie jego wahania pomagając mu łydką. Podczas skoku standardowa procedura - poszła energicznie za ruchem konia, cofając lekko biodra na wybiciu. Ponieważ już była w półsiadzie, do pozycji skokowej brakowało niewiele - wystarczyło tylko to; na lądowaniu delikatnie pchnęła nogę do przodu. Jedna z nich była jednak nieco bardziej cofnięta, mianowicie prawa, bo na tą chcieli wylądowac. Gdy oboje znaleźli się już na ziemi, wprowadziła Windsora w lekki zakręt w prawo, nieco mocniej galopując podczas jego wyjeżdżania. Jechała wzdłuż ściany, z której to odbiła ciasno w prawo na dwójkę. Tu znów mocny galop w zakręcie, lekkie przytrzymanie przed przeszkodą. Widziała na trzy, więc tak też pojechała, mając nadzieję, że koń będzie w stanie oddac dobry skok nawet z ciut mocniejszego tempa. W optymalnym miejscu odbicia poinformowała konia krótkim sygnałem wysłanym za pomocą łydki, by ostatecznie zabrac się z siwkiem we właściwym miejscu i powtórzyc cały mechanizm skoku. Tym razem lewa łydka lekko cofnięta i nieco mocniejsze dociążenie tej strony, czyli innymi słowy - lądowanie na lewo. Powtórzyła schemat mocnego galopu w zakręcie i przytrzymania po wyjściu, lekkim łukiem wprowadzając profesora w stronę stacjonaty. Nie będę opisywac znowu tego, jak przebiegał skok, bo to trochę bez sensu; generalnie porządnie zasygnalizowane lądowanie na prawo i aktywny galop do ostatniej przeszkody, czyli oksera. Płynnie pokonany, dokładnie takie same procedury jak poprzednio, bez zmiany nogi w locie, czyli na prawo. W dystansie weszła w lekki siad i mocno galopowała. Około 20 metrów przed linią mety siadła w siodło, a 15 m - zaczęła zwalniac siwka za pomocą półparad, przytrzymania a przede wszystkim dosiadu. 5' nieruchomości - dla pewności - a następnie skinęła sędziom krótko głową, rzuciła wodze i wyklepała konia. Po porządnym rozstępowaniu udali się do stajni.
/zt.Windsor - 2015-04-13, 16:15 Po przesiodłaniu z powrotem przyszli na rozprężalnie, tym razem przy parkurze. Po rozstępowaniu, rozkłusowaniu oraz galopie przeszli do skoków, do których był już w pełni przygotowany. Okazał się być równie przyjemny w prowadzeniu co po czworoboku, także dostosowywał się do wskazówek jeźdźca, choć nawet jeśli tych zabrakło, potrafił sobie sam poradzić.
Wszedł stępem na parkur, który obejrzał bez większego zainteresowania. Przeszkody były niskie, w łatwym ustawieniu, toteż nie mieli się czego obawiac.
Później został zatrzymany przed egzaminatorami, po czym ruszył kłusem, zaraz po którym został skierowany na drągi rozpoczynające parkur na odznakę. Nastawiając nań uszy, najechał na sam środek drągów, bez problemu je pokonując. Od samego początku skupiony był na przeszkodzie stojącej tuż po drągach, do której wybił się swobodnie, nie wymagając zachęt. Skoczył ekonomicznie, lekko, nie mając kłopotów z zachowaniem równowagi. Wylądował na prawej nodze i po wylądowaniu pogalopował właśnie na prawo, schodząc na ścianę, wzdłuż której galopował przed zakrętem na dwójkę. Zgodnie z wolą Shailene nabrał mocnego tempa, bardzo odważnie idąc na tak niską przeszkodę. Niemniej oddał skok odpowiednio wcześniej, być może trochę zbyt płasko, co jednak nie miało znaczenia - naprawdę musiałby sie postarać, aby strącić ten drąg. Tym razem wylądował na lewo, wszedł w zakręt mocnym galopem by po wyjściu na prostą skrócić wykrok. Ponownie dał się doprowadzić po prostej linii pod samą stacjonatę gdzie oddał kolejny skok, po którym znowu wylądował na prawo. Została im już ostatnia przeszkoda, okser. I na niego pogalopował pewnym, mocnym tempem, pozostając jednak pod kontrolą. Oddał skok w wyznaczonym miejscu, lekko się poskładał i wręcz przefrunął nad przeszkodą, miękko i daleko lądując. Tuż po skoku kontynuował mocny galop, dookoła parkuru, by w reakcji na półparady zacząć zwalniać aż wreszcie się zatrzymał do stój. Potem ipuścił parkur na długiej wodzy.
/ztAnna Ross - 2015-04-13, 21:46
ROZGRZEWKA
Kobieta po czworoboku zahaczyła o stajnie by zmienić jedynie siodło i skierować się ponownie na rozpreżalnie. Wjechali stępem do środka, w sumie byli w większości rozgrzani weszła na lekkie ustawienie na kontakcie wraz z ogierem jednakże przypominała mu o pracy zadem by wykonać trzy koła w stępie do tego przeplatając je różnymi figurami, łukami czy kołami. Dość szybko za kłusowali powtarzając trzy koła na rozkłusowanie by znowu przepleść je kilkoma figurami, łukami czy kołami w różnej kolejności wykonywania. By następnie po lekkim łuku poprowadzić go na leżące na ziemi drągi nie pozwalając mu na uchylenie się od nich, utrzymując nadal kłus w linii prostej najechali na niską kopertę tam dała mu sygnał do wybicia, oddała wodze, podążyła za nim. Po wylądowaniu i kilku krokach zrobili przejście do galopu, ponownie trzy koła w owym chodzie z kilkoma figurami oraz najazd w linii prostej na dwie stacjonaty 50 i 60 w kilku folowej odległości od siebie powtarzając poprzedni schemat skoku. By ostatecznie zrobić koło, powtórzyć wszystkie ćwiczenia w odwrotnej kolejności zaczynając od stacjonat w galopie by zwolnić do kłusa przed kopertą. Pochwaliła ogiera i przeszli do stępa czekając na wywołanie.Volstrup'gaards - 2015-04-13, 21:47 Tak jak wspomniano był właściwie już całkiem rozgrzany, przydała mu się przerwa po ujeżdżeniu, na którym musiał się dość intensywnie skupić, czego strasznie nie tolerował, ale mus to mus. Tym razem przejdzie, kolejny jeździec będzie miał gorzej. Lepiej mogło się teraz Ann z nim pracować, gdyż rozbudził się nieco po ujrzeniu przeszkód. Nawet w kłusie pojawiło się tempo, kiedy natomiast wjechali na drągi nieznacznie przyśpieszył nieprzytrzymany, by nad drągami, które "parzyły" mocno podnieść nogi, tym samym stając się mocno niewygodnym dla dziewczyny, prawie jak pasaże.
Kiedy natomiast został naprowadzony na kopertę, wyrwał do galopu, nie dając się dziewczynie zwolnić, zawsze miał parcie do skoków, więc z tym nie było problemu. Gorzej, że "oddała mu" wodze przez co stracił nieco równowagi i wybicie zrobił z tzw. piątek nogi, mocno wybijając się nad przeszkodę, skacząc ją prawie z miejsca. Kiedy wylądowałam za nią, bryknął poddenerwowany, pozostając w galopie i dając się w prawie w kontroli prowadzić.
Kiedy poprowadziła go na stacjonaty tak jak wcześniej wyrwał się do przeszkody, narzucając dość chaotyczne tempo. Wybił się dość mocno w górę, jego technika skoku była dość trudna do wysiedzenia "w dobrym stylu", gdyż na dodatek dość mocno poprawiał zadem. Nie stracił tempa przed drugą przeszkodą, ponownie mocno idąc w górę niekontrolowany w dystansie. Lądowanie i powtórka w tym samym stylu, przy czym przed kopertą nie dał się zwolnić do kłusa.
Po ostatnim skoku trochę musiało zająć zatrzymanie go, ale po jakimś czasie uległ przechodząc do stępa.Anna Ross - 2015-04-13, 21:49
PRZEJAZD
Po wywołaniu pary na parkur, doprowadziła ogiera do ładu oraz składu. Po czym skierowała go w odpowiednim kierunku, na czworobok gdzie mieli kontynuować przejazd na odznakę. Przejechali raz parkur dookoła by zapoznał się z przeszkodami, ostatecznie najeżdżając na metę zatrzymała go, ukłoniła się sędzią i ponownie ruszyła kłusem na wprost. Utrzymując aktywne tempo podobnie jak na rozgrzewce najechała z ogierem na drągi, przejechali je dość gładko, kierując się dalej. Przy najeźdźcie na kopertę dała gniademu w dobrym miejscu łydkę, do wybicia się, składając się z nim do lotu, po lądowaniu poprowadzić go wzdłuż barierek ku dwójcę. Po kilku krokach zagalopowali na odpowiednią nogę, by najechać po łuku na dwójkę ostatecznie prostując konia przed nią, by powtórzyć wszystko jak wcześniej. Najpierw naprostowali tor jazdy, by następnie wejść nieco szerzej w łuk, szybko wyprostowała tor jazdy i ponownie się odbić po sygnale. Na ostatniej prostej do czwórki czyli oksera dodała nieco tempa lekko go popędzając, z koniem by nie dłużyło im się tak, również po łuku weszli na prostą najeżdżając na przeszkodę wykonali schemat jak wcześniej bez zmian. Po wylądowaniu pochwaliła ogiera głosowo prowadząc go wzdłuż barierek ku mecie, około 20m przed nią posłał mu półparady by powoli zwalniać do kłusa, stępa za pomocą ściągania wodzy oraz przenoszenia ciężaru ciała na tył i się zatrzymać na mecie ostatecznie. Poklepała konia w geście pochwały i zjechali z parkuru.
z.tVolstrup'gaards - 2015-04-13, 21:58 Wyszli z rozprężalni, choć ekscytacja skokami nie zaszła z niego, stąd na parkur wszedł nieco caplując, nerwowo podrzucając głową w razie, gdyby chciała go przytrzymywać. Kiedy dostał sygnał do zakłusowania wyrwał dość szybko do przodu, szukając wzrokiem co ma przeskoczyć. Kiedy naprowadziła go na kopertę z drągami na kłusa, chciał urwać trochę i zagalopować, choć tym razem udało jej się przytrzymać go na tyle, że tego nie robił, wchodząc prawidłowo w drągi z mocną akcją kończyn, mocno zgiętych w nadgarstkach. Wybił się do koperty, mocno baskilując mimo wysokości, gdyż wybił się tak jakby stał tam co najmniej metr. Lądowanie na prawo i dość mocne tempo w galopie w tą stronę.
Dał się nieco zwolnić przed dwójką, dość mocno atakując ją w samym skoku. Znów przesadny zapas z mocnym baskilem i prawidłowym lądowaniem na lewo, podobnie się sytuacja miała na trójce, do której jednak dał się poprowadzić, nawet nieco spłaszczając skok, o wiele bardziej ekonomicznie oddając skok, nadal z bardzo dobrą techniką. Lądowanie na prawo bez większego problemu, choć nawet jakby było na złą, to lotne ani trochę nie były mu obce. Do oksera wyrwał parę fouli przed, mimo to odbijając się w dobrym miejscu, dobrze się składając oddając znów mało ekonomiczny, acz zjawiskowy jak na taką odznakę skok.
Jako, że po okserze miał mocne tempo, musiała zacząć zwalniać go wcześniej. Na szczęście zrobiła to tak, że zatrzymał się w odpowiednim miejscu. By następnie po pochwale, parskając głośno z przyśpieszonym oddechem opuścić parkur. Nienasycony!
{zt}Mia - 2015-09-26, 10:26 ....Krótko po zjeździe z czworoboku udała się na zmianę siodła, a także lekkie rozruszanie swojej podopiecznej. Była już rozgrzana, więc wszystko skończyło się na paru niskich przeszkodach. Niestety czy stety, bo dziewczyna chciała to już mieć za sobą, ich lenistwo długo nie potrwało, bo podczas gdy Mia stępowała wokół rozprężalni, zostało wywołane jej nazwisko. Stopniowo zebrała wodzę i zakłusowawszy, wjechała na parkur, który raz okrążyła. Zatrzymawszy się pod budką sędziowską, ukłoniła się wdzięcznie, a skróciwszy wodze wróciła w kłus, który prawie od razu zaczęła anglezować zarówno dla swojej wygody jak i konia.
....Pojechała na wprost, idealnie na środek pierwszej przeszkody. Nie znała Pleasure na tyle, żeby być pewną, że poradzi sobie sama, więc wsparła ją łydką, wcześniej wchodząc w półsiad. W fazie lotu oddała klaczy wodzę i pod koniec skoku wysunęła nogi, by zamortyzować lądowanie. Zdążyła również mocniej obciążyć prawą nogę, by przypadkiem nie galopować na złą nogę. Wyjechawszy obszerny łuk dorwała stacjonaty 70 cm, którą zaatakowała prawie tak samo jak poprzednią kopertę. Ścisnęła boki siedmiolatki łydkami, prowokując skok. Dosiadem jeszcze jej dopilnowała, wyrzucając z głowy wszelkie próby wyłamania. Miały wypaść jak najlepiej i to było kolejne zadanie stawione przed amazonką. Wypchnęła biodra do tyłu, przesuwając nadgarstki wzdłuż grzebienia rudej grzywy. Wylądowały na lewą nogę, wykonując kolejny duży łuk. Najazd na trójkę był rzeczywiście pod lekkim kątem, ale już w interesie dziewczyny leżało to, by wycelować na sam środek i w jakikolwiek sposób jej pomóc.
....Dała łydkę do wybicia, przechodząc płynnie w półsiad i oddając rękę kasztance. Tym razem padło na nogę prawą, na którą też wylądowali. Nie były to żadne zawody, więc czas nie liczył się, dlatego nie pozwalała się Forbidden niepotrzebnie rozpędzać, co i tak było mało prawdopodobne po jednym przejeździe. Co prawda czekał ich już tylko okser, ale przy nim zawsze może coś się zdażyć. Doprowadziła do niego siedmiolatkę zamkniętą dokładnie w pomocach, podczas dłuższej odległości dbając też o takie rzeczy jak zebranie i ustawienie swojego wierzchowca. W prostopadlym najeździe poprosiła o lekkie wydłużenie kroku, znowu przejmując kontrolę i w odpowiedniej odległości od przeszkody dodając łydkę, by następnie przejść w typowo "skokową" pozycję dla jeźdźca, pochylając się na zaokrągloną szyją Pleasure.
....Choć nie skakała specjalnie długo jej skromnym zdaniem te marne cztery przeszkody wykonały wręcz idealnie, więc już na spokojnie poprowadziła swojego rudzielca na dwóch równych wodzach naprzód, dopiero zbliżając się do krawędzi parkuru skręcając w prawo, by wykręcić coś na kształt okrążenia na pierwszym śladzie. Cały czas trwała w wyznaczonym półsiadzie, wjeżdżając w strefę zatrzymania siadając w siodło. Prawie idealnie na mecie wykonała pełną paradę poprzedzoną kilkoma półparadami, aby zatrzymać się i skinąć sędziom. Odetchnęła z ulgą zjechawszy z parkuru. Rozstępowała Pleasure i odstawiła ją do swojego boksu.