To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Europa - [ANGLIA] Park Narodowy Dartmoor

James Levrull - 2018-04-15, 20:13

x GRUPA PIĄTA x

Nie był naburmuszony na nią, skądże , po prostu nie zamierzał się zbytnio integrować. Dlatego nie wchodził z klaczą nikomu w paradę aktywnie człapiąc z nią stępem za resztą koni. Wykorzystał ten moment na trochę pracy rozluźniając ją ku dołowi, lekkimi półparadami i aktywną łydką, zachęcając, by na kontakcie odpuścić i żuciu kroczyć po różnych nierównościach, co miała ją uaktywnić czy raczej jej ciało.
Widząc gromadę owadów skrzywił się, ciesząc się w duchu, że psiknął ją i jego jakimś spreyem na owady i mimo smrodu jaki dawali to wokół ich dwójki było ich znacznie mniej. W razie czego, gdy jakiś odważył się spocząć na sierści klaczy od razu zabijał go korzystając z tego, że ma na dłoniach rękawiczki. Obserwując przód oczekiwał pierwszego kłusa,w razie czego skracając wodze i nieco podnosząc klacz.

Shockwave - 2018-04-15, 20:15

x GRUPA TRZECIA x

Cały czas kontrolnie zerkał w kierunki Petit, a słysząc zaloty Chaosa w jej kierunku sam zaczął na nowo się nakręcać. Pozostawał pod kontrolą, lecz momentami zwyczajnie denerwował się nie tylko z powodu obecności innych ogierów, ale też pojawiającego się robactwa. Ogonem wściekle obijał o swoje boki wędzidło przeżuwając wręcz za mocno i za często. Zaproszony do kłusa ruszył nim bardzo energicznie od samego początku wyraźnie ciągnąc do przodu. Oddalając się od swojej grupy i trzymając z daleka od poprzedniej powoli zaczynał się wyciszać. Był już mocno spocony i przytrzymywanie go było kolejnym powodem, dla którego wyraził swoje niezadowolenie wtuleniem białych radarów w grzywę.
Dostrzegając, że jeden z koni mija ich galopem podniósł łeb do góry i spojrzał za Cruzeiro. W pewnym momencie sam wykonał zryw wykonując niestety tylko parę kroków galopu, po których oprzytomniał za sprawą działań Jonaha. Był znacznie karniejszy, choć momentami przypominał tykającą bombę zegarową i był gotów pokazać rogi w każdej chwili, o czym Jonah zdołał się już dzisiaj przekonać na własnej skórze.

Mistrz Gry - 2018-04-15, 20:21

    Po dłuższej chwili kłusa uczestnicy napotkali na swojej drodze pierwszą rzekę. Niewątpliwie wszyscy muszą się przez nią przeprawić, żeby kontynuować podróż. Nurt na szczęście nie jest mocny, a brzeg łagodny i zachęcający do wejścia. To też idealny moment na to, żeby pobrodzić wzdłuż rzeki... Tylko trzeba pierw do niej wejść, a to wcale nie jest takie oczywiste.

Aiden Craven - 2018-04-15, 20:45

x GRUPA PIĄTA x

Aidenowi niebawem zaczęło się nudzić stępowanie, dlatego zaczął myśleć o kłusie. Ostatecznie skłoniło go do tego pojawienie się owadów, które zaczęły dręczyć konie. Chcąc uniknąć rozjuszenia Soula, blondyn dał mu łydkę do kłusa, w razie potrzeby luzując też trochę wodze i cmokając, bo na co dzień łydek jednak nie używał. Dzięki temu opędzili się od owadów, ale w zamian spotkało ich coś gorszego. Kiedy Vivianne, której koń wyraźnie źle znosił ten zmasowany atak, postanowiła go puścić galopem, Aiden już wiedział, że nie będzie miał za wiele do powiedzenia. Soul może był spokojny, ale jako wyścigowiec prawdopodobnie nie pozwoli sobie na to, aby inny koń wyprzedził go wyższym chodem, bo zwyczajnie budziło to w nim instynkt rywalizacji. Gdyby więc Soul zerwał się galopem, Aiden mocno złapał go za pysk, nie pozwalając mu się przesadnie rozpędzić i głosem starał się go jednak sprowadzić z powrotem do kłusa, "przeszkadzając" mu też w nabieraniu prędkości dosiadem i ciężarem ciała, co było łatwiejsze w siodle rajdowym. Istnieje jednak szansa, że kary pozostał zaskakująco opanowany i tylko spojrzał za galopującym Nemo, to wtedy Aiden dalej jechał kłusem, starając się kontrolować sytuację i zachować taki stan rzeczy.

Nadya - 2018-04-15, 20:51

x GRUPA DRUGA x

Zdawała sobie sprawę ze spięcia Jima i wcale mu się nie dziwiła. Starała się go pocieszyć, kiedy jeszcze stali, ale stwierdziła, że nie ma na co czekać i że będzie lepiej, gdy w końcu ruszą.
- No to ruszamy. - mruknęła i poklepała Jima po szyi, po czym znalazła się na jego grzbiecie i zebrała go do ruszenia. Stwierdziła, że będzie najlepiej, jeżeli Jim będzie mógł widzieć resztę grupy przed sobą, więc tak starała się go prowadzić, chociaż kto wie, może było to mylne założenie.
- Jeżeli zostanę w tyle, to się nie przejmujcie. - zastrzegła, bo przecież nie miała żadnej gwarancji jak ogier się będzie zachowywał, gdy już ruszyli stępem, starała się jednak prowadzić go tak, by uniknął niepotrzebnych stresów, przypominając mu o swojej obecności na jego grzbiecie. Wkrótce wyjechali na rozciągającą się przed nimi otwartą przestrzeń, pełną malowniczych widoków. Była ciekawa jak zmiana scenerii zadziała na Jima. Teoretycznie powinno być tu spokojniej, nie było takiego gwaru, który żle na niego wpływał.

First Night - 2018-04-15, 21:26

x GRUPA PIERWSZA x
Klacz stała obok właścicielki i obserwowała zbliżające się kolejne pary z ich grupy. Fire zignorowała skoro tamta nie szukała z nią specjalnego kontaktu, obrzuciła ją tylko bacznym spojrzeniem. Natomiast próba dominacji siwej nad nią skończyła się głośnym kwikiem i wymachem przodu mocno przed siebie. Jej gównażeria będzie podskakiwać? Chyba nie wiedziała z kim ma do czynienia. Kolejne dwa przybyłe konie obrzuciła również spojrzeniem, nimi też nie specjalnie się przejmując. To tylko siwa robiła tu jakieś burdy :lol2: W końcu nadszedł czas aby ruszyć, co klacz nieco podekscytowało. Bo chciała szybko i już teraz zaraz, a kiedy kary ruszył pierwszy nie chciała być gorsza. Jak to on na przedzie?! Po otrzymaniu sygnału do ruszenia, wyrwała energicznym tempem naprzód. Starając się nadgonić Whatcza, a przy tym wcale nie zmieniając stępa w wyższy chód. Szła energicznie naprzód, rozglądając się uważnie od czasu do czasu po okolicy i mając na uwadze swoich współtowarzyszy. Podobnie jak Whatczowi widok saren nie przypadł klaczy do gustu, wydała z siebie krótki kwik i skuliła uszy. Zatrzymała się Amelii osiadając na zadzie i lekko unosząc przód do góry nad ziemię, więcej afery niż to warte :lol2:

Amelie - 2018-04-15, 21:46

x GRUPA PIERWSZA x

Starała się nieco przyhamować First Night, która dążyła do dogonienia konia Delphine. Nie żeby miała coś przeciwko, jej postawa nawet się jej podobała, nie chciała po prostu, żeby przy tym kogoś staranowała. Przed nimi rozciągał się piękny krajobraz, a w pewnym momencie, w pobliżu grupy pojawiło się małe stadko sarenek, które na ich widok pierzchnęło. Obrazek uciekających gibkich zwierząt był piękny i rzadko spotykany, ale zdaje się, że First nie przypadł on do gustu tak jak jej. I było się pchać naprzód? Klacz zatrzymała się, osadziła się na zadzie, unosząc przody do góry i Amelie skupiła się na utrzymaniu się w siodle, jednocześnie próbując doprowadzić achałkę do pionu, choćby miała użyć bardziej zdecydowanych pomocy. Kiedy sześciolatka w końcu się uspokoiła, białowłosa pogłaskała ją po szyi, doznając ulgi.
- Żywa. - zapewniła Delphine i obejrzała się na resztę grupy. Na propozycję kobiety uśmiechnęła się. Może chwilowo unikną takich atrakcji jak przy sarnach, więc kłus wydawał się bezpieczną opcją.
- Pewnie. - odpowiedziała. Co prawda czekała ich jeszcze daleka droga, ale nie ma powodu by całą ją pokonać stępem, dlatego dodała First łydkę prosząc ją o kłus, od razu pilnując tego, żeby nie przesadziła z tempem. W końcu chyba udało im się dogonić Delphine i jej wierzchowca.

Vivance Roscoe - 2018-04-15, 21:54

x GRUPA PIĄTA x

James okazał się być bohaterem, wszak pomyślał o tym, by spryskać ją wspaniałym ustrojstwem, którego nigdy nie lubiła. Wszak za każdym razem miała wrażenie, że ktoś kto używa sprejów na owady to tak naprawdę smok ziejący ogniem. W dodatku ów środek miał taki charakterystyczny zapach, który gryzł w nozdrza. Nie mniej w tej chwili się sprawdził, co skutkowało tym, że znacznie mniej owadów ją atakowało względem pozostałych w jej grupie. Ale to nie zmienia faktu, że co niektóre były odważne i jakby odporne na sprej. Wówczas pikowały na jej skórę, próbując się wgryźć. Facet próbował jej pomóc, ale nie przed każdym mógłby ją uratować. Wszak były to bydlaki, nie owady. Zatem nie było dardy, ale kończynami musiała wymachiwać co jakiś czas, zaburzając próby rozluźniania klaczy. Stęp, w którym się poruszała był aktywny, ale kiedy Nemo wyskoczył do galopu w popłochu, a zaraz zanim jeszcze drugi ogier, klaczy się to po prostu udzieliło. Zerwała się do galopu, próbując wyciągnąć łeb mocno do przodu i tym samym pozbawić władzy Jamesa. Podrzuciła zadem, wyrzucając zadnie nogi do tyłu w akcie radosnej rebelii. Nie wiedziała, że za chwilę ma ją czekać przepław, ale do tego jeszcze dojdziemy, bo mamy tu kryzys w grupie piątej do ugaszenia.

Bolero de Ravel - 2018-04-15, 22:33

x GRUPA DRUGA x
Jednak wszystkie jakoś coś miały za uszami. Bolero i Jadźka aż tak święte też nie były, ale no bez porównania do Sensationet. Poza tym kogo jak kogo ale ją chyba kochał najbardziej <3 Bolero też nie należał do narwańców, ale nie był też chodzącym aniołkiem. No coś w stylu Jadźki. Ze stoickim spokojem powitał ogiery w swojej grupie, czekając na dalsze polecenia właściciela. W końcu pierwsza grupa ruszyła, a oni jako druga też w końcu musieli by nie blokować reszty. Chętnie i od razu energicznie ruszył naprzód przed siebie, aktywnie krocząc. Jednak nie przesadzał z tempem, wydając się dość spokojnym i opanowanym. Pierwsza grupa nie nakłaniała go do szybszego pójścia naprzód, ale pewnie jeszcze wszystko może się wydarzyć nie? Z racji tego że to głównie pierwsza grupa widziała sarny, Bolero już dostrzegł tylko moment jak uciekły za drzewa. Zadarł na to łeb ku górze i błysnął białkami, ale nie spanikował.

Brian - 2018-04-15, 22:51

x GRUPA DRUGA x

No oczywiście, Sensationet kochał najbardziej :3
Kątem oka zauważył czmychające sarny, a także cyrki, jakie odstawiały niektóre konie z drugiej grupy, które były następnie uspokajane przez jeżdżców, lub właścicieli. Był czujny na reakcje Bolero, gotów zareagować, jednak ogier tylko zadarł łeb do góry. Taka jego reakcja usatysfakcjonowała Briana. Obejrzał się na resztę grupy, by sprawdzić jak sobie radzą, ale nie podejrzewał jakichś większych kłopotów, gdyż z sarnami miała problem głównie grupa przed nimi. Póżniej przez chwilę się skupiał na równym i spokojnym tempie. Póki co nie pojwiło się kolejne stadko saren i było spokojnie. Można się było rozkoszować jazdą, otoczeniem i temperaturą.
- Co powiecie na kłus? - zapytał grupę i jeśli wyrazili aprobatę dodał mu łydki i wyciągnął lekko do przodu ręce, prosząc karosza o zakłusowanie.

Whatever Impossible - 2018-04-15, 22:59

x GRUPA PIERWSZA x
No co? Matka ratuj sarny go atakują ! Może go chciały zjeść na śniadanie, skąd wie? Jednego konia ma stukniętego lekko, to drugi może być drobny panikarz. Pewnie Scho wypiąłby pierś i rzucił się na nie :lol2: Cofnął ucho na właścicielkę, będąc jeszcze lekko spiętym i generalnie gotowym do ucieczki. Kary niechętnie z parsknięciem ruszył naprzód, czujnie rozglądając się jednak dookoła jakby przypadkiem tamte stworzenia może chciały wyskoczyć z lasu i go zjeść. Na szczęście obyło się bez strat w ludziach i koniach, można było odetchnąć z ulgą. Nie chwal dnia przed zachodem słońca, nigdy nie wiadomo do czego kary jest zdolny. Mogę tylko mniemać że przeszli do owego kłusa, który w wykonaniu karego przez pierwsze kroki był dość mocny. Jednak opanował się dość szybko i pewnie Delfin też miała w tym swój udział, więc dalej już kłusował bardziej spokojnie acz nadal energicznie. Robactwo które nad nimi krążyło nieco go irytowało, starał się go odganiać kruczo-czarnym ogonem majtając nim we wszystkie strony. Mówiłam że nigdy nic nie wiadomo? Widok wody nieco ostudził zapał ogiera i jakby niekoniecznie podobał mu się jej widok i wizja chyba przejścia przez nią lub w niej. Jednak nie był to też aż taki opór z którym kobieta nie poradziłaby sobie.

Elizabeth White - 2018-04-15, 23:31

x GRUPA TRZECIA x

- A spróbowałbyś odmówić... - zaśmiała się do Olivera, rozpromieniając swoją twarz szerokim uśmiechem. Nie miała jednak zbyt wiele czasu, by zająć się rozmowami, bo sytuacja w ich grupie uległa pogorszeniu. Siedząc na klaczy, wokół której kręciło się całe to zamieszanie, nie czuła się zbytnio bezpieczna. Co prawda od samego Chaosa trzymała dystans widząc, że ogier od pierwszej chwili zaleca się do gniadej, ale Shock stał się teraz głównym źródłem zagrożenia. Widząc, jak pędzi w ich kierunku, lekko się spięła, nie mając najmniejszej ochoty brać udziału w ogierzych przepychankach. Postanowiła więc uciec z celownika, ale nie chciała posyłać Couer naprzód zastępu, bo zgodnie z początkowym założeniem zamierzała trzymać ją gdzieś na końcu. W tym wypadku pozostało im spylić w bok i troszkę schować się za nakrapianego Strangera, co oczywiście zrobiła. Na szczęście panom udało się ogarnąć swoje konie, ale chaos w grupie zdawał się tylko rosnąć w siłę, bo zanim się obejrzała, Olivera już z nimi nie było. W tym momencie dziękowała Bogu, że ma pod sobą właśnie Petit, która nie zrobiła dotychczas nic, co choć trochę mogłoby zaniepokoić Kanadyjkę.
- Dobra, moi drodzy, przyśpieszmy trochę! - powiedziała, gdy sytuacja zdążyła się uspokoić, bo Jo i tak zdążył już wskoczyć na wyższe obroty i jednocześnie zabrać siwego naprzód co, nie powiem, akurat ucieszyło brunetkę. Jeżeli nikt nie miał nic przeciwko, wróciła z Petit na samiutki koniec, bo była to chyba najbardziej komfortowa dla nich opcja. Wtedy poprosiła podopieczną o kłus, narzucając jej dość dynamiczne tempo (co by nie pozostała w tyle), ale jednocześnie nie dawała jej zbytnio nakręcić się na prędkość. Sama zaczęła miękko anglezować, narzucając Coeur odpowiedni rytm i co jakiś czas zmieniała nogę, żeby zbytnio nie przeciążyć jednej strony.

Chaos Amir - 2018-04-15, 23:41

x GRUPA TRZECIA x

Choć atak został stłamszony w zarodku, Chaos jeszcze przez jakiś czas był zaabsorbowany swoim rywalem. Nie mógł jednak zignorować pomocy do przyspieszenia, bo przecież na to właśnie czekał od samego początku. Tak więc, z uszami przyklejonymi do potylicy, wypruł przed siebie dość szybkim kłusem, sprawnie przedzierając się na sam początek. Nie był zadowolony z tego, że Petit została teraz z tyłu, ale jego myśli bardzo szybko zostały zajęte czymś innym. Jako, że Cruzeiro postanowił podjąć próbę ewakuacji, a Shock będąc przed nimi również zagalopował, Amir nie mógł być gorszy! Wykorzystał ów pretekst by niespodziewanie przyspieszyć, minąć Jonaha i teraz w pełni skupić się na Cruzeiro, którego zapragnął dogonić.

Petit Coeur - 2018-04-15, 23:52

x GRUPA TRZECIA x

Przestraszona rykiem jaki wydał z siebie Chaos oraz hałasem towarzyszącym przepychance Jonaha z Shockiem, Petit nie wytrzymała presji i spłoszyła się, skacząc w przód galopem. To "spłoszenie" trwało jednak zaledwie 2-3 foule galopu, po których grzecznie zwolniła. Po prostu... Ewakuowała się w bezpieczne miejsce, ratując siebie i Elizabeth. Chętnie przystała na to, by zawrócić za wszystkie konie, bo naprawdę nie była zainteresowana ani wspólnym ponoszeniem, ani romansami. Szczęście w nieszczęściu, że pomimo rui nie była jeszcze chętna na żadnego pana i tym samym żadnego z nich nie prowokowała niepotrzebnie swoim zachowaniem, ignorując nawet zalotne rżenie... No niestety panowie. Nie tym razem! Może na miejscu któryś dostanie szansę i wpadnie Petit w oko, ale póki co była wręcz zażenowania zachowaniem swoich kolegów.
Wkrótce sytuacja trochę się uspokoiła (?) co pozwoliło wszystkim na ruszenie kłusem. Petit wyraźnie odetchnęła, wreszcie mogąc się nieco rozluźnić, chociaż narzucone przez resztę tempo prowokowało ją do zagalopowań, na co Elizabeth musiała zwracać uwagę przynajmniej z początku.

Soul Eater - 2018-04-16, 11:02

x GRUPA PIĄTA x

Robale. Irytowało go to bzyczenie, więc opędzał się na początku tylko ogonem, ale robactwo nie odpuszczało i upierdliwie krążyło mu przy uszach i pod brzuchem. Kuląc po sobie uszy, kopał mocno nogami po swoim brzuchu, tracąc powoli kontrolę nad sobą. Gdyby nie Aiden, który sam pogonił go do kłusa, to zaprezentowałby wszystkim jak bardzo zły może być koń wyścigowy. Zaprezentowałby takie akrobacje, że sprzedali by go do cyrku. Po zakłusowaniu robactwo odpuściło, ale jakiś koń rzucił się galopem do przodu. Na reakcję karego nie musieli długo czekać, bo rzucił się w dziką pogoń zaraz za nim. To mu się już bardziej podobało. Mimo, że chłopak robił wszystko, żeby mu to utrudnić. Był dość mocno spowolniony, ale uparcie parł do przodu z taką zawziętością, że mogli mu pysk urwać, a on nie odpuści. Dopóki Nemo biegł, to on biegł za nim.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group