To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Wyścigi konne xx i oo

Double Trouble - 2018-01-28, 15:27

Double starała się nie ulegać presji i biec mimo wszystko wprzód bez zbędnego przyspieszania. Emocje były ogromne, dużo koni, wyścig, tor po którym można się rozpędzić, co dla młodej było niczym marchew na kiju kiwająca się przed nosem. Usilnie jednak próbowała słuchać się jeźdźca i opierać się na jego pomocy, może właśnie dlatego znajdowała się dokładnie w tym miejscu.
Zwolniła naturalnie przed zakrętem, by wejść miękko w łuk i lecieć dalej, uważając by nie stracić równowagi i wciąż koncentrując się na tym co miała przed sobą. Nie chciała ulegać swojej chęci szalonej galopady, możliwe, że James musiał ją trochę na tym łuku wstrzymywać, ponieważ klacz była w stanie od tak zmienić zdanie i wylecieć głupio do przodu.
Dopiero pod koniec zakrętu została wypuszczona wprzód, co od razu przyjęła i zaczęła wykorzystywać niejako zasoby swojej energii, rozpędzając się niemal maszynowo, z każdym krokiem zwiększając swoją prędkość na tyle, by móc wrócić do tempa sprzed zakrętu.

Eviline - 2018-01-28, 15:34

Znajdowali się już tak blisko celownika, widać go było niemal gołym okiem. Ev starała się utrzymywać na grzbiecie ogiera, zapewniając mu dodatkową równowagę, a również zachęcając go do ciągłej pracy, pracując nogami i rękoma, pozwalając mu na swobodny bieg bez zahamowań. Była zadowolona, że dotarli aż tutaj w takiej pozycji w jakiej obecnie się zajmowali, ale nadal walczyli o więcej. Nie stosowała żadnych wspomagaczy, czy to batu, czy hukówki, jej ogier wiedział co miał robić, a przynajmniej chciała, żeby właśnie tak było. Pozwoliła teraz, by Hero przejął większą część sterowania, pokazał na co go stać i co jest w stanie osiągnąć na ostatniej prostej. Walczyli razem i razem mieli dosięgnąć celownika, w końcu stanowili zespół. Bez względu na wynik i tak dla niej on był wygranym, tak, jak zawsze powinno być.
Jackpatches - 2018-01-28, 17:04

W momencie wyjścia na prostą udało im się wrócić do tempa sprzed zakrętu. Jadźka galopowała aktywnie i chętnie przed siebie, jednocześnie zachowując jak na razie stałe tempo tego galopu. Klacz udało się przy zakręcie zrównać z NPC4, którego udało się jej nawet minimalnie przegonić. Klacz ładnie łykała słabszych konkurentów, nie rozpędzając się nawet jeszcze zbyt przesadnie w galopie. Klacz pewnie gnała przed siebie wybranym torem, nie dając się przyblokować przez inne konie i sama blokując te za nią. Szybko zaczęli się zbliżać do kolejnego zakrętu, poprzedzającego ostatnią prostą. Klacz w odpowiednim momencie zwolniła do zakrętu, by wejść w zakręt spokojnie i w równowadze. W połowie zakrętu klacz zgodnie z pomocami od chłopaka zaczęła stopniowo nabierać tempa, by przy wejściu na prostą już biec tempem z poprzedniej prostej. Jednak nie poprzestała na tym, bo instynktownie stopniowo nabierała tempa.
James Stocke - 2018-01-28, 17:51

James zadowolony był z tego co mieli i jeszcze pewnie będą mieć. Po wyjściu z pierwszego zakrętu i szczęśliwym powrocie do poprzedniego tempa, udało im się dogonić NPC4 wraz z Jadźką i jej właścicielem. James uśmiechnął się w duchu, bo teraz tworzyli jedną zwartą grupę która biegła jednakowym tempem. Jednocześnie zadbał o to, by klacz nie została zablokowana i sama blokowała konie za sobą. Prowadził ją pewnie i spokojnie po prostej w kierunku drugiego zakrętu, oglądając się raz krótko na przeciwników za nimi przez ramię. Dojeżdżając do zakrętu lekko zwolnił klacz, kuląc się bardziej na jej grzbiecie i chowając się za jej gniadą szyją. Poprowadził klacz pewnie w zakręcie, by w jej drugiej części wypuścić gniadą już w przód. Ruchem rąk zachęcił ją do stopniowego nabierania tempa, by wraz z wyjściem na prostą biec już w tempie z poprzedniej prostej. Mieli stopniowo rozpędzać się do maksimum, ale to zaraz.
Princessof the Nile - 2018-01-28, 20:46

Pomyślnie pokonali zakręt i wraz z powrotem na prostą przyspieszyli do poprzedniego tempa. Ich dotychczasowa współpraca pozwoliła im na dogonienie NPC4, przez co tworzyli zwartą grupę, co pasowało Princess jak na obecny etap wyścigu.
Aktywnie biegła naprzód, jednak utrzymując dotychczasowe tempo, bo sama dobrze wiedziała, że nie jest to jeszcze czas na przypuszczenie ataku. Gniada starała się unikać sytuacji, w której zostaliby zablokowani a jednocześnie blokując konie z tyłu.
W ten sposób dotarli w pobliże zakrętu. Przed zjazdem na niego klacz nieco zwolniła, by spokojnie i w równowadze wyjechać zakręt. Znowu w drugiej części łuku zaczęła stopniowo nabierać szybkości, by wrócić do poprzedniego tempa, równo z wyjściem na prostą.

Aiden Craven - 2018-01-28, 21:14

Jak się okazało, Aidenowi udało się w porę wysłać swojego konia naprzód. Tak, by na nowo zbudować dystans od reszty. Wiedział jednak, że za kolejnym zakrętem może się jeszcze wszystko zmienić.
Dopóki biegli po przeciwległej prostej, starał się jedynie utrzymać narzucone przez samego siebie tempo. Wiedział, że reszta uczestników gonitwy nie będzie próbowała na tym etapie go prześcignąć; niektórzy z nich zapewne próbowali tylko lekko zwiększyć tempo, co było z kolei doskonałą motywacją dla Parnassusa i Aidena, którzy szykowali się już do wejścia w kolejny zakręt. Ponownie przytrzymał ogiera przed wejściem w zakręt, chcąc ułatwić mu to zadanie, a także zminimalizować ryzyko kontuzji. Skulił się za jego szyją, zmieniając dosiad i zdecydowanie przytrzymał konia, by w 3/4 zakrętu pchnąć go do przodu. Działając rękoma i nogami, pozostał schowany za jego szyją i pozwolił koniowi nabierać tempa już bez żadnych ograniczeń oraz dokończyć ten wyścig na mocniejszą nogę. Gdyby zaistniała taka potrzeba, czyli gdyby się okazało, że ktoś poważnie im zagraża, zdecydował się użyć bata by wyzwolić w Parnassusie jeszcze większą wolę walki.

Hero Of War - 2018-01-28, 21:24

Spuszczony ze smyczy wreszcie miał okazję się wykazać, przyśpieszał, co raz bardziej z sekundy na sekundę nie oszczędzając już ani siebie ani własnych nóg. Mocno i z impetem wbijał je w podłoże biegnąc całym sercem i całym sobą.
Oddychał szybko, ale sam organizm miał bardzo dobrą wydolność, dzięki czemu gniadosz mógł w pełni zaprezentować swoje możliwości. Nie tracąc zapału ani woli walki szedł przed siebie niczym lokomotywa, zdeterminowany i gotów do rywalizacji z końmi, które powoli doganiał, ale również zostawiał w tyle.
Doskonale dogadywał się z Eviline wiedząc, kiedy sam ma przejąć dowodzenie. Blondynka zawsze instruowała go na początku, ale na wielkim finale to on miał do powiedzenia to ostatnie słowo. Obdarzając go zaufaniem dodawała mu dodatkowo skrzydeł, które mógł rozwijać bez skrępowania, gdy Ev po prostu pozwalała mu biec i w odpowiedzi sposób motywowała do dawania z siebie więcej.

Brian - 2018-01-28, 22:00

Zjechali z zakrętu na ostatnią prostą już w poprzednim tempie. Teraz była ich szansa i teraz Brian musiał się zdobyć na odważne działanie. Pozwolił Blue Moon lekko przyspieszać stopniowo, nie był to jednak jeszcze szczyt ich możliwości, bo najpierw Brian szukał drogi, która pozwoliłaby im na poprawienie swojej pozycji możliwość rozpędzenia. Wszystkie konie teraz się rozpędzały więc to nie było takie trudne, brunet jednak zapobiegawczo nie chciał dać się przyblokować tuż przed metą, dlatego najpierw przemieścili się na środków, czy nawet bardziej zewnętrzny tor. Tam posłał jej już zdecydowane sygnały, to rozpędzenia się do najmocniejszego tempa, jakim klacz dysponowała. Tymczasem Brytyjczyk dźwignął się bardziej siodła skulił i schował za jej szyją, obserwując tor spomiędzy jej uszu, lub orientując się czasem w sytuacji po bokach, czy za ich plecami. Starał się stawiać jak najmniejszy opór dla wiatru. Zachęcał Blue Moon do aktywnego parcia naprzód, coraz szybszym tempem, bo w końcu na ten moment czekali, Brytyjczyk jak zawsze liczył na duże doświadczenie pięciolatki. Kawałek przed metą smyrgnął ją lekko batem po zadzie tylko w celach przypomnienia, prosząc ją jeszcze o przyspieszenie w tempie, na tyle, na ile była w stanie. Do mety Brian aktywnie szukał najlepszego miejsca i ewentualnie blokował konie z tyłu.
Blue Moon - 2018-01-28, 22:19

Zjechali na ostatnią prostą, gdzie czekała ich ostatni bieg do mety. Kara wiedziała już że teraz należało wszystko wyłożyć na stół, gdzie klacz z reguły bez większego trudu łykała słabe konie. Kara była szybka i stosunkowo wytrzymała na krótkich odcinkach, dokładnie takich jak ten. Bez cienia zawahania zaczęła mocniej wchodzić zadem pod kłodę, pchając się mocno z niego w przód. Przebierając żwawo nogami o podłoże, łapała spore hausty powietrza do płuc i cisnęła twardo przed siebie. Pewnie bez większego trudu łyknęła słabszych przeciwników, bo i tacy się za pewne tu znaleźli. Dlatego kiedy nadarzyła się okazja zmieniła tor na dogodniejszy po wygryzieniu z niego konkurenta. Stopniowo acz z napędem nabierała tempa, nabierając ostatecznie te ostatnie którym biegła już do mety w celu przekroczenia jej i zdobycia jak najlepszego miejsca w tym wyścigu. Blue szła jak pocisk i nie zamierzała się zatrzymać, nie mogło jej też nic powstrzymać przed osiągnięciem celu.
Mistrz Gry - 2018-01-29, 09:45

Soul Eater okazał się szybszy niż konkurencja i na ostatnich metrach wyścigu spektakularnie przegonił zarówno NPC4 jak i NPC1. Jako drugi dobiegł NPC1, a chwilę po nim wpadł na metę NPC4 - obu tym koniom zdecydowanie pomógł dobry start na samym początku wyścigu, dzięki któremu nawet przez chwilę nie musieli się zmagać z problemem blokującej ich konkurencji, z czym niewątpliwie zmagały się Blue Moon i Hero of War. Ostatecznie to jednak Blue Moon nieznacznie wyprzedziła Hero, wpadając na metę dosłownie ułamki sekund wcześniej. Tuż za nimi uplasował się NPC3, a kolejno NPC5.
Przedostatni dobiegł NPC6, który nieznacznie prześcignął swoją konkurentkę, zdobywając się na "nadludzki" wysiłek w ostatnich sekundach wyścigu.
Jako ostatnia dobiegła Eight Belles, której niespodziewanie zabrakło woli walki; najwyraźniej nie była dziś w swojej szczytowej formie (spóźniony odpis + brak odpisu w kolejce).

1. Soul Eater
2. NPC1
3. NPC4
4. Once in a Blue Moon
5. Hero of War
6. NPC3
7. NPC5
8. NPC6
9. Eight Belles
10. NPC2 - rezygnacja

Parnassus - 2018-01-29, 11:50

Już od początku gonitwy ambitnie podchodził do swojej pozycji, mocno wydzierając do przodu za każdym razem kiedy tylko poczuł zagrożenie ze strony biegnących w stawce koni. Stulił uszy, nakręcając się tak wyraźnie, że nawet mimo narastającego zmęczenia ani na ułamek sekundy nie zwalniał. Mocno wkraczał nogami pod kłodę, angażując przede wszystkim zad i coraz bardziej narzucając tempo przeciwnikom, nie zwracał uwagi na ogień rozchodzący się po wszystkich mięśniach. Zachowywał w sobie jeszcze trochę energii na ostatnią prostą, by w razie nagłego ataku, który zapewne miał nastąpić, nie pozwolić sobie na poddanie się bez walki i z niemałymi oporami zwolnił przed zakrętem. Było to jeszcze trudniejsze niż poprzednim razem, a Parnassus niemal ryzykowanie wykonał manewr, na szczęście wychodząc z niego bez szwanku. Niemniej kiedy tylko poczuł wyraźny sygnał dżokeja, uwolnił skrywaną w sobie energię z całą stanowczością wchodząc na ostatnią prostą i narzucając największe tempo na jakie w tej chwili było go stać.
Delfinek - 2018-01-29, 17:44

Do końca bliżej niż dalej, co świetnie pokazywał przypływ adrenalny u Delfina, kiedy rozpędzona wraz z Scho biegli do kolejnego zakrętu. Trzymała stałe tempo na prostej, trzymając się, przynajmniej w części zajmować miejsce od wewnątrz toru. Przed Scho kolejne wyzwanie - dogonanie czołujących. Dla jego właścicielki bylo bardzo możliwym dokonanie tego - wiedziała po prostu na co go stać. Przed zakrętem wzmocniła kontakt i odchyliła się bliżej zadu, spowalniając ogiera i pilnując, by nie wykorkował. Gdyby nie fakt, że siedzi na jego grzbiecie (i to bardzo dobrze, że siedzi) nie musiałby zwalniać. Kiedy jest kobieta trzeba zachować środki ostrożności, nawet jeśli dla ogiera umarzy sie galop w stałym tempie.
Eviline - 2018-01-29, 20:30

Ev utrzymywała tempo ogiera, zmieniając je tylko chwilowo w próbach niejakiego zmienienia swojej pozycji na torze, mogli wciąż posuwać się wprzód i zmieniać miejsce w stawce, więc czemu by nie próbować robić tego małym kosztem? Cały czas monitorowała zachowanie swojego podopiecznego, by ewentualnie móc zareagować i dostosować swoje prośby do niego.
Przed zakrętem ostrożnie zmieniła dosiad i zwolniła ogiera, by już po wejściu w zakręt dociążyć z odpowiednim naciskiem wewnętrzną stronę. Uważała na inne pary w pobliżu, nie chciała żadnej zbędnej kraksy, wolała bezpiecznie wyjechać łuk i mieć już przed sobą prostą, ostatni odcinek.
Wychodząc z zakrętu wiedziała, że nie ma sensu dłużej czekać, byli w dobrej pozycji, może nawet starczy im sił by dobiec do celownika bez większych przeszkód i nadal utrzymać dobre miejsce, dlatego też nie wahała się i wykonała pchnięcie, dając ogierowi sygnał do rozpoczęcia wyścigu na ostatniej prostej, pozwalając mu na pełne rozwinięcie swojej prędkości.

Ebony Knight - 2018-01-29, 21:39

Na tym etapie gonitwy Ebony był zadowolony z obecnej pozycji w stawce, jednak nie ustawał w staraniach aby tą pozycję poprawić, wspierany dodatkowo przez Eviline. Chwilowo utrzymywał równe tempo, które ulegało zmianom w momencie kiedy próbowali poprawić swoją pozycję, tak aby stracić na tym jak najmniej. Karosz miał na uwadze działania Eviline i przy całej zawziętości nie zapominał, że znajduje się na jego grzbiecie.
Zbliżyli się do ostatniego zakrętu, do którego odpowiednio się przygotowali. Dwulatek dostosował się pod względem tempa do tego narzuconego przez stawkę i wytycznych kobiety, również zwracając uwagę na inne konie. Zależało mu raczej na bezpiecznym pokonaniu tego zakrętu, za którym czekała ostatnia prosta. Wychodząc z zakrętu na prostą otrzymał sygnał od Eviline, na który zareagował ochoczo, bo w końcu był to moment, w którym mógł się w pełni wykazać, chociaż oczywiście starał się to robić na każdym etapie wyścigu. Ruszył naprzód przyspieszając do najmocniejszego tempa, jakim w tej chwili dysponował.

Scho Can Do - 2018-01-29, 22:16

Ich pozycja nie była najgorsza, ale też nie najlepsza. Mogliby się jeszcze postarać o wyciągnięcie czegoś na swoją korzyść. Ogiera motywowały do biegu konkurencja, która była spora i ich możliwości. Wiedział jednak że trzeba jeszcze zachować zimną krew, bo ostatnia prosta dopiero zaraz będzie po zakręcie. Udało im się względnie nieco podgonić stawkę, by potem utrzymać aktywne i energiczne tempo. Gniady się nie poddawał i nie zamierzał się poddać do ostatniej chwili czyli dotarcia do mety. Spokojnie na ostatniej prostej powinien łyknąć najłatwiejszą konkurencje, a z tą najmocniejszą będzie walczył. Szybko się zbliżyli do kolejnego zakrętu, starając się w między czasie zająć lepsze miejsce jak się udało. Tak żeby zaatakować na ostatniej prostej niczym pocisk. Lekko zwolnił do zakrętu, nie chcąc się na nim zabić. Wyjechał stałym tempem większą część zakrętu i w równowadze, a widząc że wszystkie konie wraz z jego końcówką zaczęły nabierać stopniowo tempa i on nie omieszkał się przyspieszyć.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group