Luke - 2017-01-21, 01:42 Ta, bo akurat ją wystawi za drzwi. On by jej oddał własną sypialnię i poszedł spać na kanapie!
- No co, pingwinki są eleganckie. - Parsknął tylko szybciutko chowając nóżki do butów i zawiązując je czym prędzej. A już miał nadzieję, że nie zwróci uwagi. Rzeczywiście dobrze, że nie widziała jego bokserek. W sumie miał nadzieję, że nie zajrzy do garderoby przy sypialni, bo starał się utrzymywać dosyć oficjalny wizerunek, tak zwany business-casual, kiedy wychodził, natomiast miał też całą masę domowych rzeczy w stylu dresów, dziwnych swetrów czy koszulek z mało poważnymi nadrukami i napisami. I oczywiście elementy ubioru właśnie takie jak skarpetki, bokserki i nawet.. kilka krawatów. Cóż, chyba po prostu jej nie oprowadzi.
- Mam lepszy pomysł, bo z muszelkami bywa kiepski i lepiej, jak się po nie wybiorę przy lepszej pogodzie. Możemy przejść się tylko na pobliski ryneczek, tam dostaniesz co obiecane i już później pojedziemy taksą. Pasuje Pani? - Jeżeli nie wyraziła aprobaty dla tej idei, wówczas od razu sięgnął po telefon i poczekali zaledwie kilka minut na taryfę, natomiast jeśli przystała na propozycję, zabrał ją we wspomniane miejsce a gdy tylko znaleźli kwiaciarnię czy stoisko z kwiatami, wówczas zadzwonił, tak aby po zakupie wybranych przez Lisę hortensji czy innych kwiatów w dowolnym bukiecie samochód już na nich czekał. I pojechali!Lisa - 2017-01-21, 02:04 Dobrze, ze on nie widział jej garderoby. Raz - przeraziłby się jej rozmiarami, dwa - ona na co dzień raczej ubierała się w stonowane kolory, dziewczęco ale z klasą. Za to zakamarki szafy kryły rzeczy w kucyki pony, śmieszne bluzy z kotami i różne inne rzeczy <3 .
Rozczulający był, że te żarty o muszelkach i kwiatach brał tak do siebie. Oczywiście nie chcąc robić mu problemu, a i tak nadużywając już jego dobrego serca zrezygnowała z kwiatów. Pojechali więc od razu taksówką do Luczkowego domu.Aaren Wayford - 2018-02-01, 21:09 Razem z Tonym przyjechali na parking tuż przy lodowisku miejskim, po zaparkowaniu i opuszczeniu samochodu od razu udali się bezpośrednio do kasy w celu zakupienia wejściówek, a następnie wypożyczalni łyżew.
Po otrzymaniu odpowiednich rozmiarów, oboje usiedli na ławeczce i założyli łyżwy oddając swoje buty do szatni.
- Gotowy?- Zapytała po zasznurowaniu figurówek na które ostatecznie się zdecydowała, woląc ten rodzaj łyżwy, hokejówki jakoś nigdy jej nie pasowały.
Poprawiając jeszcze kurtkę założyła rękawiczki i poczekała aż brunet do niej dołączy, dopiero wtedy udała się wraz z Tonym na taflę, gdzie po wejściu na lód niemal od razu stanęła przy bandzie.
- Dawno nie jeździłam, jak coś to mnie łap. - Posłała mu lekki uśmiech, sama mając dość spore obawy przed puszczeniem się asekuracji.Anthony Wayford - 2018-02-01, 23:51 W przeciwieństwie do Aaren zdecydował się na hokejówki, do których był przyzwyczajony. Co prawda ostatnim razem na lodowisku był również dobre parę lat temu, ale wierzył, że tego się nie zapomina...
Skinął jej głową, po czym przeszedł te parę pokracznych kroków do tafli, na której poczuł się już pewniej. - A ty myślisz, że ja to regularnie jeżdżę na łyżwach? - Zapytał rozbawiony, po czym nie czekając na brunetkę, zaczął jechać wzdłuż bandy, nie trzymając się jej. Nie jechał szybko, potrzebując chwili na to by złapać równowagę i przypomnieć sobie to i owo, ale przychodziło mu to z łatwością. W końcu to on jako dziecko przyprawiał Laurę o zawał, kiedy prezentował te wszystkie swoje "bez trzymanki" na różnych pojazdach. Aaren Wayford - 2018-02-02, 00:00 - Na pewno radzisz sobie lepiej ode mnie.- Odpowiedziała mu nadal czując delikatny lęk przed tym aby puścić się bandy i po prostu ruszyć. Gdy Tony zostawił ją samą posłała mu lekko zagubione spojrzenie i odprowadziła wzrokiem. Nie pozostało jej nic innego jak w końcu ruszyć, na początku szło jej to pokracznie, ale w miarę stawiania kolejnych kroków radziła sobie, co raz lepiej.
Jechali teraz oddzielnie, więc pozostawiona sama sobie trzymała się blisko bandy, ale jechała już pewniej i właściwie zaczynała powoli sobie wszystko przypominać. Dopiero po pary minutach w pewnym momencie pojawił się kolejny problem, bo z zatrzymanie się wcale nie było takie łatwe, a nogi już powoli odmawiały posłuszeństwa.
Nie zdążyła się nawet rozejrzeć za brunetem, gdy wpadła przypadkiem na jakiegoś młodego chłopaka, zaraz też przepraszając go za swój brak równowagi. Zatrzymując się przy bandzie.
Gdzie jej rycerz? :cAnthony Wayford - 2018-02-02, 00:20 Nie zamierzał jej zostawić samej, chciał tylko zrobić jedno okrążenie, ale jeśli w tym czasie udało jej się tyle "napsuć", to tylko pogratulować talentu... :*
Widząc jak brunetka zderza się z kimś, pacnął się dłonią w czoło, po czym podjechał do niej i złapał w talii, drugą ręką chwytając się bandy na wypadek, gdyby Aaren straciła przez to równowagę i pociągnęła go za sobą. - Co to za mina? - Zagadnął, spoglądając na jej twarz. - Nie myśl o tym, że się boisz, bo to nie pomaga - dodał, po czym ją puścił i podał jej rękę, zachęcając do tego, by po prostu dała mu się prowadzić po lodzie. Co prawda nie czuł się na tyle pewnie by jeździć tyłem, okręcać się czy nawet jechać bardzo szybko, ale mógł przynajmniej jej pomóc się oswoić.Aaren Wayford - 2018-02-02, 00:41 Oj tam od razu napsuć, po prostu sama sobie radziła zdecydowanie gorzej. Nie zamierzała jednak czekać na Tonego, który po prostu odjechał, w tym czasie podjęła samodzielną próbę poruszania się na lodzie i szło jej całkiem nieźle dopóki nie zaczęła hamować na ludziach.
Na szczęście był to młody chłopak, który szybko wybaczył jej tą nieszczęsną wtopę. Gorzej jak pomyśli, że był to sposób na podryw....
Złapana w talii chwilowo straciła równowagę, dlatego asekuracyjne objęcia Tonego zdecydowanie jej pomogły w jej ponownym złapaniu.
- Cierpiąca.- Zaśmiała się i przylgnęła do bruneta musząc chociaż przez chwilę zaznać spokoju.
- Wiem, po prostu zapomniałam trochę jak się jeździ. Kiedyś potrafiłam tyłem i przekładańcem bez problemu poruszać się po lodzie, a teraz czuję się jak pokraka.- Wyjaśniła chwytając dłoń bruneta i ruszyła razem z nim do przodu.
- Łap mnie w razie czego, bo znowu wyląduję na kimś i tym razem zapewne nie będzie to nikt przystojny....- zażartowała choć tak naprawdę nie zamierzała na nikogo wpadać, a tym bardzieji użalać się nad sobą. Po kolejnych dwóch okrążeniach czuła się już na tyle pewnie, aby na krótki moment puścić się bruneta i samodzielnie jechać przez połowę kółka.
- Musimy pojechać kiedyś na narty, tam radzę sobie zdecydowanie lepiej.- Oznajmiła na nowo podjeżdżając do Tonego i łapiąc jego dłoń, przy nim czuła się pewniej i bezpieczniej.Anthony Wayford - 2018-02-03, 23:36 - Cierpiąca? - Uniósł lekko brew. - Dałem ci przecież wybór - dodał, delikatnie rozbawiony jej determinacją. Nie skomentował jej tłumaczeń, mimo iż wysłuchał ich do końca. W ciągu kilkunastu powinno wyjść na jaw, czy potrafi jeździć, tak jak mówiła.
- Nie chcesz komuś umilić dnia? - Zapytał, puszczając jej rękę, gdy tylko zechciała spróbować jazdy o własnych siłach.
Kiedy ponownie zdecydowała się korzystać z jego pomocy, nadeszła pora na zmianę kierunku, więc brunet pierw spokojnie i ostrożnie wyhamował, wspomagając w tym Aaren. - Czyżby? Przecież to trudniejsze. Chyba że wolisz się zatrzymywać na drzewach lub kamieniach, niż na ludziach - rzucił, trochę się z nią drażniąc. Po chwili jednak wyjechał nieco mocniej w przód, by obrócić się do Aaren przodem i podać jej drugą rękę. Tylko przez sekundę jechał tyłem, bo zaraz pokierował brunetkę swoim ciałem tak, by zatoczyli niewielkie kółko w miejscu, trzymając się za ręce.Aaren Wayford - 2018-02-03, 23:49 - Dalej mam ci tłumaczyć, że jestem zadowolona?- Zadarła podbródek jednocześnie posyłając mężczyźnie przekorny uśmiech i zadziorne spojrzenie. Celowo ją tak męczył, przecież doskonale wiedział, że podoba jej się ten wypad. - Po prostu czuję się trochę niepewnie na lodzie...- wyjaśniła dodając na sam koniec.
- Od kiedy to jesteś skłonny dzielić się mną z jakimś przypadkowym mężczyzną, na którego bym wpadła? Hmmm? - Zadała mu pytanie w ramach odpowiedzi, której chyba po części mu udzieliła, a jeśli nie to niech spróbuje się domyśleć. Przyjrzała mu się podejrzliwie, zaraz się okaże, że jeszcze ją przehandluje za jakieś super łyżwy. - Tak kochanie, wolę drzewa od ludzi.- Zaśmiała się kręcąc głową na boki, jednocześnie uniosła spojrzenie wyżej lokując je na zielonych tęczówkach Tonego.
- Do twarzy ci z rumieńcami...- mruknęła celowo zwracając na to uwagę, też chciała się podroczyć. ;>
Podążała za Tonym sama nieznacznie przyśpieszając poprzez odepchnięcie się przednią ząbkowaną częścią płozy. Dołączyła do bruneta i zataczając kółeczko w miejscu uniosła kąciki ust ku górze w szerokim uśmiechu.
- Zaskakujesz mnie co raz bardziej.- Nie tylko umiejętnościami ale też swoim zachowaniem, niby nie robił nic wielkiego, ale dzisiejszego dnia dał jej odczuć, że naprawdę jest przy niej i razem świętują ten dzień, choć tak naprawdę własne urodziny według Aaren nie były żadnym istotnym świętem.Anthony Wayford - 2018-02-04, 00:06 - Tłumaczyć to może nie, ale pokazać możesz - rozumiał, że po prostu brakowało jej pewności siebie, co nie zmienia faktu, że chciał dostać więcej niż tylko zapewnienia, że wszystko jest w porządku i że się dobrze bawi... - Może lubię się drażnić? - Odpowiedział, nie bojąc się konkurencji. To "dzielenie" się byłoby raczej formą wzbudzania zazdrości, że on miał, a inni nie.
- Rumieńcami? - Mruknął, naraz się lekko uśmiechając i unosząc brwi w wyrazie zaskoczenia. Był niemal przekonany, że się nie rumieni, bo nawet ta uwaga nie sprawiła, że nagle oblał się rumieńcem. - Wydawało mi się, że krew mi spływa raczej w odwrotnym kierunku - dodał po chwili, po czym uśmiechnął się szerzej, zapewne upewniając Aaren co do tego, co właśnie miał na myśli i co chciał przez to powiedzieć. Czy miało to swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości, to już kwestia wymagająca... sprawdzenia? Póki co tylko nachylił się do niej, by ją pocałować, gdy zatrzymali się na chwilę, a potem jakby nigdy pojechał z nią dalej.Aaren Wayford - 2018-02-04, 00:17 - A warto stosować aż takie środki perswazji?- Zapytała cały czas stawiając na przekomarzanie się i słowne zaczepki. Zanim będzie skłonna pokusić się o chociażby całusa chciała mieć pewność, że do bruneta dotrze przekaz. ;>
- Szczególnie ze mną...- wytknęła mu i szturchnęła go w bok, zaraz jeszcze naprawdę ją komuś odda.
Rumieńce spowodowane były raczej panującą temperaturą, choć w przypadku Tonego były ledwie widoczne. To Aaren miała tu bardziej czerwone policzki, a w dodatku znacznie łatwiej dawała się zawstydzić niż Wayford.
- Tooooony zboczeńcu jeden!- Nie mogła się nie uśmiechnąć, jednocześnie również nie mogła się oprzeć pokusie i sugestywnie spojrzała na dół w kierunku rozporka męskich spodni.
Odpowiedziała na pocałunek i niechętnie rozstała się z jego ustami, gdy ruszył z powrotem przed siebie, w pewnym momencie wyjechała przed niego tyłem i zatrzymała go od przodu.
- Chcę jeszcze...-zamruczała podgryzając swoją dolną wargę. Rozochocił ją o teraz ma.
Może odpowiednia motywacja była kluczem do sukcesu w przypadku łyżwiarstwa Aaren. Anthony Wayford - 2018-02-04, 23:08 - Że niby jakie? - Jeżeli myślała, że coś do niego dotrze, to mogła się poważnie rozczarować. Czasami można było mówić do niego jak do słupa...
Uśmiechnął się tylko, nic sobie nie robiąc z jej komentarza, który wcale nie odbiegał za bardzo od prawdy. Wiedział jednak, że akurat przy niej może sobie pozwolić na takie komentarze, zupełnie bezkarnie.
Kiedy zajechała mu drogę, zatrzymał się i lekko uniósł brew ku górze. - Nie ma, skończyły się - odpowiedział, i zanim zdążyła zaprotestować, albo co gorsza wymusić, schylił się i złapał ją, po chwili podnosząc do góry. Ignorując ewentualne piski i fakt stwarzania niebezpieczeństwa przede wszystkim dla nich samych, zaczął jeździć dalej. Aaren Wayford - 2018-02-04, 23:24 - Nie podpuszczaj mnie i tak ci nie zdradzę.- Nadal była skora do przekomarzania się z nim. Najwyżej będzie zmuszona zastosować bardzo drastyczne metody, aby dotarło jednak do tego słupa.
Zdążyła się przyzwyczaić do tego rodzaju żartów i tak naprawdę nie miała mu tego za złe, mieli podobne poczucie humoru, a jej jęk oczywiście był tylko grą. Nigdy nie żartowali grzecznie, zwłaszcza w takich sprawach. ;>
- Ale Toooony....- celowo jęcząc wymawiała jego imię, miała nadzieję, że po prostu zamknie jej usta pocałunkiem, ale tego co zrobił tuż po chwili zupełnie się nie spodziewała.
- Tony! - Tym razem jej głos nie brzmiał już w ten sam sposób, pisnęła zaczynając bać się wspólnego upadku, bo akurat o to, że jej nie upuści nie musiała się martwić.
- Postaw mnie bo zaraz oboje się wywrócimy głuptasie.- Spojrzała mu w oczy, nadal mocno się trzymając niczym koala swojego ukochanego drzewka.
- Zawału przed ciebie kiedyś dostanę, wiesz?- Zamruczała opierając się czołem o jego czoło, nawet pomimo tego, że się bała to nie potrafiła się nie uśmiechnąć. Znał ją za dobrze i doskonale wiedział, że takim wybrykiem nie sprawi, że będzie na niego zła.Anthony Wayford - 2018-02-04, 23:46 - To po co zaczynasz? - Chyba się prosił o te drastyczne metody, cokolwiek miałoby się pod nimi kryć.
Całkowicie zignorował jej jęki i piski. Musiała się bardziej postarać by go odwieść od tego pomysłu, a zresztą i tak było już za późno.
- Jak dalej będziesz mi zasłaniać drogę to na pewno się wywalimy - odpowiedział, zatrzymując się pod bandą w chwili, w której postanowiła zasłonić mu widok swoją twarzą. No super, ale tak się jechać nie da. Odstawił ją na ziemię, zanim zostali wywaleni przez osobę nadzorującą lodowisko, po czym spojrzał krótko w stronę zegara, który wyświetlał godzinę i przypominał o tym, kiedy trzeba zejść z lodowiska. - Chodź, bo już niewiele czasu zostało - rzucił jakby nigdy nic, i podał jej rękę, jeśli dalej miała potrzebę jeździć z jego wsparciem.Aaren Wayford - 2018-02-04, 23:58 - No bo mi zarzucasz, że mi się nie podoba. A mi się bardzo podoba...- mruknęła i była gotowa wbić mu to do głowy, gdy wreszcie ją postawi i da jej taką możliwość.
- To mnie postaw dzikusie.- Neandertalczyk jak nic, już kiedyś mu to wypominała, że momentami zachowuje się jak jaskiniowiec. Przez te parę lat nie zmienił się prawie wcale, jeśli chodzi o noszenie jej i przestawianie z miejsca na miejsce. Postawiona na ziemi oparła się tyłkiem o bandę i zanim Tony zdążył ruszyć skradła mu całusa i szybko wyminęła odjeżdżając parę metrów dalej.
Równie dobrze mógł ruszyć w pościg za nią, lub po prostu do niej dołączyć. Zostało im niecałe piętnaście minut i powinni wykorzystać je jak najlepiej.
- Nie mogłeś po prostu mnie pocałować? Musisz mnie zawsze nosić, podnosić i przenosić?