To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Fontanna

Jinx - 2015-05-15, 12:26

Zerknęła na warczącą Fierrkę. Uroczo <3
Zmarszczyła brwi:
- Ma coś z łapą - powiedziała bardzo skrótowo, bo więcej nie wiedziała: - w sumie... stare. Miałam ją, kiedy jeszcze mieszkałam w psychiatryku, a potem się zgubiła - wyjaśniła i zaczęła mechanicznie głaskać jej ciepłe uszy.
Rozczesała palcami włosy tak, żeby uniknąć jak najdłużej odpowiedzi:
- Tak, ale będę cię odwiedzać... dokąd się zagalopowałeś? Wyglądasz jak siedem nieszczęść - zmieniła temat, żeby nie być w centrum uwagi. Jak zwykle, tego nie lubiła. Pokręciła przecząco głową na wzmiankę o walizki:
- Jo, co żeś ćpał oprócz palenia? - spytała z większą śmiałością. Ale też z wyraźną troską.

Anonymous - 2015-05-15, 14:53

Trzeba przecież bronić ukochanej właścicielki! Mimo tego, że wygląd suczki wcale nie wskazywał na groźnego psa. Głaskana po uszach, zamerdała lekko ogonem nie reagując na pogłaskanie przez Jo. Była miziana i to zdecydowanie jej wystarczyło. Po chwili jednak wstała i ostrożnie zeskoczyła na ziemię, uważając na zranioną nogę. Zapiszczała cicho przy tym, jednak zamerdała ogonem i wcisnęła nos w zamek błyskawiczny jednej z walizek Jinx. Widziała wcześniej, że dziewczyna zapakowała tam jej ukochanego pluszaka-pingwina!
Jo - 2015-05-15, 16:58

Popatrzył rozradowany na suczkę. Nie mówiłaś że miałaś psa ! Musimy kupić jej jakieś wystrzałowe rzeczy, co ? Rzucił zmartwione spojrzenie swojej siostrzyczce. Ty też nie wyglądasz najlepiej. Co z Twoimi chorobami Księżniczko? Po raz kolejny wyjął z kieszeni paczkę papierosów i wsadziwszy jednego z nich do ust, odpalił go. Jeśli coś będzie nie tak, zawsze jestem na Twoje zawołanie. A z walizkami i tak Ci pomogę. Pomasował się po karku i potarł kciukiem i palcem wskazującym powieki. Spojrzenie skierował w stronę Jinx. Gorzki uśmiech pojawił się na jego twarzy. Nie martw się. Skwitował krótko, dając siostrzyczce do zrozumienia, że nie chce rozmawiać na ten temat.
Jinx - 2015-05-16, 20:32

Uśmiechnęła się:
- Nie było okazji - wzruszyła barkami i jednocześnie poinformowała go, albo przynajmniej próbowała nieświadomie, przekazać, że co ma więcej mówić. Fierra była, ale się zmyła, kochana <3
Dała oczywiście pluszaka pingwina nieco się z nią drocząc:
- Jeśli chcesz, możesz się z nią pobawić c: - podała zabawkę i obserwowała poczynania braciszka i podopiecznej. Zaraz też zmarszczyła brwi:
- Choroby... hmm, fobie jak fobie, narkolepsja nieco mniej daje się we znaki - pokazała też potrząsając opakowanie tabletek pobudzających, jeden z powodów. Zaraz je schowała, że Fierra ichnie zjadła :lol: Ewentualnie, żeby Jo się nie zaćpał x3
Pokiwała tylko głową:
- Mam cię na oku - uśmiechnęła się i nieco poprawiła pozycję, bo zaczynała drętwieć :lol:

Anonymous - 2015-05-16, 20:44

Gdy suczka otrzymała od nastolatki swoją ulubioną zabawkę ze wszystkich, które dostała od Jinx złapała za dziób pingwina i wgryzła się w pomarańczowy materiał. Zamerdała ogonem i poprosiła dziewczynę by ponownie wzięła ją na kolana. Klepiąc ją łapą w nogę, grzecznie poprosiła o windę na kolana. Gdy jej życzenie zostało spełnione Fierran wesoło zamerdała ogonem i rozłożyła się wygonie na małolacie z zabawką w pysku.
Jo - 2015-05-17, 10:43

Popatrzył na rozradowaną suczkę i pogładził ją krótkim ruchem po głowie. Nie chciał drażnić psa, więc zostawił go w spokoju.
Popatrzył na tabletki. Na jego twarz wkradł się ponury uśmiech. Mogłabyś zostać farmaceutką. Razem już moglibyśmy założyć małą aptekę. Wyszczerzył się. Dla równowagi wyjął z kiszeni opakowanie ze swoimi "lekami" i delikatnie nimi potrząsnął. Jedną wyjął i wpakował sobie do ust.
To jak Księżniczko. Może weźmiemy Twojego pieska, po drodze wstąpimy do weterynarza i zaprowadzę Cię do domu? Muszę Ci pomóc z tymi walizkami. Podniósł się z ławki, do ust wpakował kolejnego papierosa, odpalił go i stanął obok walizek, chwytając jedną z nich.

Jinx - 2015-05-17, 14:53

Oczywiście przetransportować Fierre na swoje kolana. Taki słodziak nie może się męczyć <3
Uśmiechnęła się:
- Zawsze chciałam pracować w aptece - powiedziała, ale sama miała ponury uśmiech patrząc jak Jo wkłada sobie do buzi swoje leki. Szczerze wątpiła w ich medyczne zastosowanie. Ale mniejsza, może da się potem naćpać? :lol:
Spakowała Fierrę do torby, oby chodzić nie musiała, z pluszakiem i pokiwała głową:
- No dobra, to masz - podała mu dwie walizki, które trzeba nosić, a sama wzięła tą z kółkami :lol: Nie, nie, nie jest cwaniarą. ^-^

z.t z Fierrą

Jo - 2015-05-17, 20:42

Krótko ujmując, wziął walizki Jinx i ruszył za nią.
Anonymous - 2015-05-19, 19:13

Ściskając maskotkę w pysku, spokojnie dała się włożyć do torby. Z zabawką zwinęła się na samym dnie.

z.t

Isabelle - 2015-06-01, 19:47

Nareszcie dotarła na miejsce. W momencie kiedy mogła wysiąść z przetłoczonego środka transportu i zażyć świeżego powietrza - nie potrzebowała już niczego więcej. Poprawiając oraz pasek od futerału gitary popatrzyła, jak autobus odjeżdża dalej. Ona ruszyła przed siebie, w miasto, którego praktycznie nie znała. Pewnie ktoś inny wpadłby w panikę postawiony w jej sytuacji, Isa jednak nie przejmowała się tym w ogóle. Dostała przecież adres, pod który ma się stawić, więc teraz czas na to, żeby sprawdzić, dokąd ma iść.
Podczas marszu szukała w kieszeniach kurtki karteczki, gdzie nabazgroliła niedbale adres domku ciotki. Cóż, jakoś sobie poradzi. Może z małym opóźnieniem, ale sobie poradzi.
Podążając przez miasto z rękoma w kieszeniach trafiła na placyk, na środku którego znajdowała się fontanna. Szatynka zatrzymała się na chwilę by się jej przyjrzeć. Zapewne wiele innych osób na jej miejscu nie zwróciłoby na to najmniejszej uwagi, ona jednak była wrażliwa na takie szczegóły, ot, po prostu.

Anonymous - 2015-06-01, 21:03

Collin wyszedł z domu. Kiedyś trzeba było zrobić ten wielki krok w swoim życiu i po wprowadzeniu się i pójść do sklepu. O samej wodzie nie przeżyje, chociaż by nie wiem jak bardzo się starał. Wziął więc prysznic, włożył dżinsy, podkoszulek i marynarkę i wyszedł.
Mężczyzna minął najbliższy sklep stwierdziwszy, że ma ochotę zobaczyć trochę więcej miasta, zapoznać się z okolicą. Może przypadkiem uda mu się wypatrzyć jakieś biuro czy inne miejsce, gdzie mógłby się zatrudnić.
Wyjął papierosa, odpalił i od niechcenia, spacerując, palił go wolno, z lubością zaciągając się dymem. Wyszedł na niewielki, acz dość urokliwy, okrągły plac, na którym znajdowała się fontanna. Przyglądał się zdobieniom architektonicznym budynków, gdy nagle poczuł niespodziewany opór w postaci dość drobnego ciała. Szybko odsunął się na odległość, która mogła zostać nazwana bezpieczną, prywatną przestrzenią. Jego wzrok podążył za smartfonem, który poleciał ku ziemi i z trzaskiem wylądował szybką do dołu. Na pewno to on wytrącił go z kieszeni osoby, którą potrącił. Schylił się po niego, marszcząc nieznacznie brwi i wreszcie spoglądając na swoją ofiarę, którą okazała się bardzo młoda dziewczyna.
- Wybacz mi - odchrząknął lekko, podając jej urządzenie, na którym widniał malowniczy pajączek, rysujący się na ekranie - Zapłacę za szkodę. - powiedział natychmiast. Przez całą sytuację na twarzy Collina nie zagościł ani uśmiech, ani najmniejsza nawet skrucha po tym, co zrobił. Ton jego głosu też pozostał bardzo formalny, wręcz bezosobowy.

Isabelle - 2015-06-01, 21:24

Zaczynało już się ściemniać, kiedy stała na środku placu przypatrując się fantannie. Fascynujące, nieprawdaż. W pewnym momencie jej dłoń powędrowała do kieszeni spodni, skąd wyciągnęła swój telefon. Chciała zrobić zdjęcie? Sprawdzić godzinę? A może zadzwonić do ciotki? Cóż. Tak po prawdzie - zrobić wszystko to, w odpowiedniej kolejności. Jednakże jej plany niestety nie doczekały się spełnienia, ponieważ telefon po chwili wylądował na bruku, a dziewczyna została potrącona przez pewnego mężczyznę.
Napięła szybko mięśnie, balansując ciałem by utrzymać równowagę. Gdyby została uszkodzona jej gitara - wtedy byłoby o wiele, wiele gorzej.
Udało jej się nie upaść na ziemię, więc odskoczyła nieco, zwracając się twarzą do tego, który na nią wpadł. Sciągnęła brwi, mierząc blondyna swoimi czekoladowymi tęczówkami, jednak po chwili jej spojrzenie padło na telefon, który jak się okazało, ucierpiał najbardziej. Wyciągnęła rękę po swoją Lumię, po czym bez słowa przyjrzała się bliżej urządzeniu. Spróbowała odblokować ekran. Na szczęście działał, jednak szybka była praktycznie cała w kawałkach.
~ Nic się nie stało... - mruknęła w końcu, dość niskim, można powiedzieć, że nieprzyjemnym głosem. ~ Najważniejsze, że działa. Zbiła się tylko frontowa szybka. - dodała po chwili, w sumie do samej siebie, by się uspokoić. Bez telefonu w obcym mieście byłoby krucho. Musiałaby wtedy poszukać jakiegoś telefonu albo automatu, no...

Anonymous - 2015-06-01, 21:34

Collin złapał czekoladowe spojrzenie dziewczyny i przyglądnął się krytycznie jej twarzy. Brzydka nie była, to trzeba jej przyznać.. Ale twarz trochę za okrągła, jak na jego gust, a z taką grzywką to raczej w podstawówce się chodziło. Ze swoim wzrostem wyglądała na istotę dość pocieszną. Wyobraził sobie, że brakuje jej do pełnego wizerunku wielkiej kokardy, takiej w stylu myszki Mini i uśmiechnął się lekko kącikiem ust, wizualizując to sobie.
Ten niski głos trochę do niej nie pasował, wyczuł w nim wyraźną irytację.
- Tak czy siak zapłacę - powiedział i wyjął elegancki, skórzany portfel z kieszeni, by poszukać w nim banknotów - Cholera, mam przy sobie najwyżej 10 funtów, co oczywiście nie wystarczy... - schował portfel z powrotem i rozglądnął się dookoła - Nie wie pani może, czy jest tu gdzieś w pobliżu bankomat, czy nawet serwis, żeby załatwić do od razu? - spytał, utkwiwszy w niej świdrujące, nieprzyjemne spojrzenie mówiące: "Załatwmy to szybko, bo nie mam najmniejszej ochoty tu z tobą stać".

Isabelle - 2015-06-01, 21:45

Stanęła w delikatnym rozkroku, przenosząc ciężar ciała na jedną nogę, a zepsuty telefon chowając do kieszeni kurtki. Miala ochotę także schować tam ręce, jednak stwierdziła, że przy rozmowie nie wypada, choć był to jej ulubiony sposób radzenia sobie, kiedy nie wiedziała co zrobić z dłońmi. Rozluźniła więc je, ignorując ten fakt.
Przyzwyczaiła się już do swojego wzrostu - nie przeszkadzał jej. W szkole często słyszała różne nazwy z tego powodu, jednak czasem nawet sama się z tego śmiała.
Spojrzała na mężczyznę, choć musiała nie unieść głowę, po czym wysłuchała jego słów. Przyjęła obojętny wyraz twarzy a jej spojrzenie wyraźnie się ochłodziło, kiedy zobaczyła jak na nią patrzy.
~ Niestety, nie wiem. Przyjechałam tu niecałe pół godziny temu. - odpowiedziała już swoim normalnym tonem, który był miły i przyjemny do ucha. ~ Gdybym mogła, sprawdziłabym w telefonie, no ale wieee Pan... szybka. - uśmiechnęła się perliście do niego, choć dało się w jej tonie wyczuć nutkę pogardy.
Nie ruszyła się z miejsca, czekając na jego reakcję.
Radź sobie sam.

Anonymous - 2015-06-03, 16:03

Collin westchnął z dezaprobatą. Znajdowali się w tej starszej części miasta, gdzie pełno było malowniczych kamienic i drobnych sklepików, a nie bankomatów.
- No cóż, więc pozostaje mnie to sprawdzić...- mruknął, spoglądając na nią wilkiem i wyciągnął swojego najnowszego, srebrnego iPhona. Odblokował go, przez kilka sekund zatrzymując wzrok na domyślnej tapecie. Często zdarza się tak, że wyciągamy telefon, ale w sumie nie za bardzo pamiętamy po co. Wreszcie jednak go oświeciło i odpalił mapy, po czym wpisał najpierw hasło: "bankomat", a następnie "serwis gsm".
Zaklął w myślach wiedząc, że przy obcej kobiecie nie powinien tego robić, by sprawić wrażenie dobrze wychowanego. Tak już został wychowany. Oczywiście zdawał sobie sprawę z tego, że ona nie może się z Nim równać, ale w końcu kobieta to kobieta.
- Najbliższy serwis jest kilometr stąd, w galerii handlowej... - powiedział, spoglądając na nią od niechcenia. Czy Is podejmie ryzyko spaceru z panem W? >:D
możesz odpisać tu, a ja już następny napiszemy tu . Tylko napisz zmianę tematu za oboje. No chyba że chcesz jeszcze posiedzieć przy fontannie.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group