To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Dekompresja

Brian - 2017-01-30, 11:02

On wina prawie nie pijał - chyba, że przy jakichś okazjach, a inne trunki poza szkocka, tylkowtedy, gdy miał ochotę się napic, jednak. nie tak, żeby urwał mu się film. Chociaż i do tego otrzebne były duże ilości ulubionego alkoholu. Można powiedzieć, że Eviline zapunktowała u niego swoim gustem do alkoholi.
- A ja niekoniecznie - czasem tak jest ciekawiej. - odpowiedział nadal z tym uśmiechem. Sprawiał wrażenie, jakby wcale nie miał zamiaru się przedstawić, chociaż oczywiście jeśliby mieli się znowu spotkać przyda im się znać imiona, a nie wołać "Ej, ty!". Kolejny łyk szkockiej, kolejne zaciągnięcie się papierosem i strzepanie popiołu do popielniczki, po czym przełożył papierosa do lewej ręki i gdy kobieta pewnie się już tego nie spodziewała, postanowił się przedstawić.
- Brian. - przedstawił się, wyciągając do niej dłoń na właściwe przywitanie, ale jeżeli miałaby ją zignorować pewnie by się nie przejął.
Latające samochody to też nie powinno być zaskoczenie, w końcu często występują w futurystycznych filmach. Patrząc na błyskawiczny postęp, samochody na autopilota trudno uznać za fikcję, więc kto wie, może wkrótce pojawią się i te latające.

Eviline - 2017-01-31, 00:38

Zdecydowanie nie wahałaby się przed zawołaniem go na ulicy w każdy możliwy sposób. Znajomość jego imienia nie byłaby jej do tego potrzebna, jednak zawsze to jakieś urozmaicenie i nie trzeba robić wtedy z siebie jeszcze większej wariatki. Prawdę mówiąc - często uciekały jej z głowy imiona nowo poznanych ludzi, ale ostatnio poznawała ich tak dużo, że z pewnością nie miała problemu z zapamiętywaniem imion. W ten sposób miała wybór, albo kiedyś utrzymywać jakikolwiek kontakt, albo porzucić to w niepamięć, w końcu z łatwością paliła za sobą mosty i raczej nie przywiązywała do tego większej uwagi.
Spojrzała na jego wyciągniętą dłoń, jednak odczekała chwilę z podaniem mu ręki. Można było uznać, że się wahała. W jej głowie często podanie ręki oznaczało nawiązanie jakiejś relacji, a ona nie za bardzo za tym przepadała. Wzięła się jednak w garść, to tylko podanie ręki, nikt jej przecież nie odgryzie. Z takim nastawieniem uścisnęła mu dłoń, pewnie, ale krótko. Zaraz po tym wznowiła delektowanie się napojem ze swojej szklanki.
- Co cię tu sprowadziło? Raczej wątpię, że pociąg do szkockiej, skoro tutaj nie smakuje ona najlepiej. Nie stawiam też na pragnienie samotnego wypadu, raczej nie mógłbyś liczyć na samotność, skoro w takich miejscach przeważnie ktoś się dosiada i rozpoczyna rozmowę. Przykład masz przed sobą. - Przechyliła głowę, a na jej usta wstąpił delikatny uśmiech, który zniknął tak szybko jak się pojawił. Nie obnosiła się ze swoimi uczuciami, to też jej mimika na tym ucierpiała. Może się jeszcze rozkręci i wtedy przejdzie na normalniejsze zachowanie. Obecnie bawiła się w Sherlocka, jakieś zajęcie trzeba mieć, a ona akurat chciała wyczuć swojego rozmówcę.

Brian - 2017-02-13, 20:41

Dla niego uściśnięcie dłoni mogło nic nie znaczyć. Można to zaobserwować na porządku dziennym, jeśli tylko jest się spostrzegawczym. Uścisk dłoni który powinien coś znaczyć, w wielu przypadkach nie znaczy nic. Zauważył jej wahanie, jednak nijak go nie skomentował. Był gotów cofnąć dłoń, jednak w końcu podjęła decyzję i ją uścisnęła..
- O, widzę, że trafiłem na znawczynię. - odpowiedział na jej pytanie o powód swojego przybycia, tym samym chwilowo nie udzielając jej sensownej odpowiedzi. Skoro stwierdziła, że w Dekompresji szkocka nie należy do najlepszych w porównaniu do innych lokali w mieście, to można wysnuć przypuszczenie, że wie co mówi. Co Brian mógł poświadczyć, bo rzeczywiście szkocka była gorsza w smaku niż w innych lokalach. Ale gdyby chciał pić tylko najlepszy trunek musiałby nie wyściubiać nosa z domu, no chyba, że po alkoholowe zakupy. - Może rzeczywiście szkocka tutaj nie należy do najlepszych. Każdy ma swój ulubiony bar, ale trudno byłoby się trzymać wyłącznie jednego lokalu. - odpowiedział. - Na samotność też nie liczę, chociaż to zależy od towarzystwa
A w klubach i barach Eastbourne można było napotkać naprawdę barwne i różnorodne towarzystwo. Brian oczywiście nie z każdym był w stanie się dogadać, co prowadziło czasami do śmiesznych, a czasami irytujących sytuacji, na przykład gdy towarzystwo jest poniżej wszelkiego dopuszczalnego poziomu.
- A ty co robisz akurat tutaj, skoro już ustaliliśmy, że można spotkać lepszą szkocką gdzie indziej?

Eviline - 2017-02-22, 13:51

Uśmiechnęła się krzywo. Znawczynią nie była, jednak ten bar był w jej zasięgu, stać ją było na picie tutaj, a w dodatku miała stąd bliżej do domu. Pewnie gdyby była pogodzona z bratem, to nie musiałaby zasuwać przez las do domu i miałaby podwózkę, jednak mogła o tym zapomnieć. Mieszkanie na zadupiu miało swoje uroki, ale negatywne aspekty również były w pakiecie, mimo wszystko musiała od czasu do czasu wyjść z domu i napić się wśród ludzi, by nie być dziwakiem o którym plotkują wszystkie dzieciaki. Znała takie scenariusze, zostałaby nazwana okoliczną wiedźmą, a jej dom byłby oblegany w Halloween, bo wiadomo, że każda czarownica w ten dzień pokazuje swoją prawdziwą twarz. Zostałaby legendą! :lol2:
- Ja? Cóż, mam stąd dość blisko do domu i stać mnie na to, żeby tu pić. - Wzruszyła ramionami. Nie miała zamiaru udawać majętnej, skoro taka nie była. Mogła harować na dwóch etatach, a mimo to i tak nie uzbierałaby tyle, by mieć dobry status materialny, za to była szczęśliwa, a to dla niej było najważniejsze. Pewnie gdyby ograniczyła spożywanie alkoholu, to wpłynęło by jej trochę pieniędzy, przynajmniej tak mówiono, a sama była zdania, że wydałaby to zapewne w inny sposób i nadal miałaby problem. Przynajmniej dzięki bywaniu w takich miejscach mogła poznawać nowych ludzi.

/Wybacz za słaby odpis, poprawię się :lol:

Brian - 2017-03-02, 14:43

Mieszkanie na zadupiu mogło być urokliwe, ale kłopotliwe, gdy chodzi o transport z miejsca A do miejsca B, zwłaszcza gdy masz ochotę po prostu się napić. Brian przynajmniej wyznawał zasadę "piję - nie siadam za kółkiem'.
- Rozumiem. - odpowiedział z lekkim uśmiechem zagnieżdżonym w kąciku jego ust. podobnie jak ona, on też nie ukrywał swojego statusu majątkowego, chociaż też niezbyt się nim chwalił. Te czasy miał już za sobą. Z drugiej strony jego oszczędności powoli topniały, ale gdzież by mu się chciało ruszyć do roboty. Jeszcze nie musi, poza tym ma zajęcie w stajni i nie pozwala sobie na nudę. - A co powiesz o muzyce? - zapytał. Wiedział, że część gości Dekompresji zwłaszcza ze względu na muzykę właśnie tu przychodziło, było ją słychać donośnie nawet w barze, przez co niewiele się traciło z koncertów odbywających się na wyższej kondygnacji klubu.

/Mi chwilow wena uciekła więc wiesz.. czepiać się nie będę

Eviline - 2017-03-31, 07:57

Dopiła resztę, którą miała w szklance i skinęła na barmana gestem, który miał oznaczać podanie tego samego. Znali się już, więc ograniczyła się do gestu, ale czy znajomość z barmanem to taka dobra rzecz? Wszyscy dookoła mogą wiedzieć, że to akurat ty jesteś tą, która spowiadała mu się poprzedniej nocy w chwili życiowej niedoli. Cóż, przynajmniej Ev miała tyle rozsądku, by trzymać język za zębami i nie pieprzyć głupot ze swojego życia każdemu barmanowi.
- Muzyka? Och, warta uwagi, choć zdarzają się... ewenementy, to chyba najlepsze określenie tego, co czasami można tu usłyszeć - uśmiechnęła się w trakcie udzielania odpowiedzi. Tak, dziewczyna lubiła muzykę, trochę mniej lubowała się w tańcu, jednak za każdym razem, gdy tu przychodziła, to chciało jej się tańczyć do czegokolwiek i nigdy nie narzekała na to, że tańczy sama, czyli musiało być naprawdę dobrze.
- Jednak, gdyby muzyka to wszystko psuła, to zawsze jest wcześniej wspomniana marna szkocka, która może zawyżyć standardy niemal wszystkiego - zaśmiała się luźno, może przez wpływ alkoholu, który jednak nie oddziaływał na nią jeszcze w znacznym stopniu. Upiła sporawy łyk kolejnego drinka i wiedziała, że na tej szklance zakończy dzisiejszy festiwal picia, by nie przesadzić. Przynajmniej dobrze, że znała swoje granice, inaczej pewnie by kogoś napastowała :lol2:

Brian - 2017-05-05, 13:08

On starał się barmanom nie spowiadać, przynajmniej kiedy był na tyle trzeźwy, chociaż rzeczywiście alkohol i człowiek, który nie ma nic lepszego do roboty i którego zadaniem jest słuchanie twoich wynurzeń, skłaniały do spowiadania się barmanom.
- Hm, chyba sam bym tego lepiej nie określił. - odpowiedział z lekkim, łobuzerskim uśmiechem, gdy Eviline wyraziła swoją opinię o muzyce granej w Dekompresji.Brian także lubił muzykę i lubił ją grać, ale ani do tańca, ani do śpiewu się nie palił.
-Tak,szkocka może uratować sytuacje, nawet jeśli nie jest to najlepsza szkocka w mieście. - znów się z nią zgodził i jakby na potwierdzenie swoich słów dopił resztę zawartości szklaneczki i poprosił barmana o powtórkę, podsuwając mu ją, a gdy barman napełnił szkło szkocką, Brian przysunął ją na wcześniejsze miejsce. On nie miał zamiaru kończyć na tej dawce alkoholu. Znał swoje granice i chociaż nie chciał przyprawić siebie o coś więcej niż porządne szumienie w głowie i chciał wrócić do domu najwyżej zygzakiem a nie na czworakach, to lubił wyznaczać nowe granice. Nawet gdyby wypił za dużo i zaczął się przyklejać do ludzi, to zwykle miał w sobie na tyle uroku, na ile ktoś wstawiony mógł mieć, ze nikt nie miał mu tego za złe. Oczywiście zdarzały się też nieraz sytuacje odbiegające od tej reguły, lub w najgorszym wypadku zamiast napastować innych po prostu urywał mu się film.

Eviline - 2017-05-15, 00:21

/ Nie zauważyłam, nie wiem jak to się stało o.o

- Dekompresja niestety nie jest dobrym miejscem na młode, utalentowane zespoły, a z ostatnich przeglądów poznałam kilka interesujących, których renoma niestety spadła po występie w tym miejscu. Już lepiej byłoby grać do kotleta na początek. - Również odpowiedziała mu uśmiechem, który był raczej rozbrajający przez wzgląd na jej dzisiejsze rozbawienie. Cóż, Ev wraca na swoje złe tory, pora rozruszać towarzystwo i pokazać się od tej lepszej, a może gorszej strony, bywała w tym niestety nieco namolna.
Tym razem dokończyła swój napój i powiedziała sobie, tak jak to wcześniej zaplanowała, że wystarczająco na dziś wypiła. Chciała trochę wytrzeźwieć, by nie zrobić z siebie już totalnej idiotki przed nowym, może niedługo, znajomym. Oczywiście wiadomo, że swego rodzaju procenty już krążyły po organizmie, więc tego cofnąć się nie dało, to i głupoty po głowie krążyły. Aj, Evil, Evil...
- Ej! A co sądzisz o jednorożcach bez rogów? No bo wiesz... Chodzi mi o takie, które miały róg, ale im odpadł, więc już go nie mają, no i tego... No... To są już zwykłe konie, czy jednak wciąż jednorożce? - Wypaliła głupio, więc powiedziała zanim pomyślała, jak widać język wyprzedzał mózg, a to oznaczało rozpoczęcie jakiegoś dziwnego bełkotu z przejawem wielkiego zainteresowania ze strony Ev, która jak zwykle musiała pokazać, że włosy blond mają coś do poziomu jej IQ po alkoholu. Złapała się za głowę, gdy zdała sobie sprawę ze swoich słów, a potem się roześmiała, ni to przepraszająco, ni to w rozbawieniu z zaistniałej sytuacji.

/Rób z tym co chcesz, humor userki przeniósł się niestety na posty :lol2:

Brian - 2017-05-15, 13:43

Wysłuchał jej słów o Dekompresji i młodych zespołach, które przejechały się na występie w tym klubie, z atencją, jednocześnie bawiąc się napełnioną bursztynowym płynem szklaneczką.
- Dobrze że się tym ze mną podzieliłaś. Jeżeli założę zespół będę wiedział gdzie nie grać. - odpowiedział po chwili z łobuzerkom uśmiechem. Chociaż niekoniecznie można było to poznać po jego głosie, żartował. Co prawda umiejętności gry na instrumentach i śpiewu obce mu nie były, ale nie planował inicjatywy w rodzaju zakładania zespołu.
Chociaż w jego organizmie też krążyło nieco alkoholu, jeszcze ni był na tym etapie, by gadać od czapy. Z resztą był raczej typem, który po alkoholu jest jeszcze większą duszą towarzystwa niż na trzeźwo, był zdolny do różnych szalonych rzeczy, które na trzeźwo przemyślałby chociaż chwilę dłużej. Kolejne słowa blondynki mocno go zdziwiły, a zaraz potem rozbawiły, nie wybuchnął jednak śmiechem, a podjął rozmowę, jakby rozmawiał o jednorożcach bez rogów cały czas.
- Myślisz, że tak po prostu mogą im odpaść rogi? Zawsze mi się wydawało, że są dość mocno przymocowane do reszty ich ciała. - wyraził swoją opinię. Uśmiechnął się szeroko dopiero kiedy Eviline się roześmiała.

Eviline - 2017-05-15, 21:30

Miała nadzieję, że żartował, w końcu widać było, że Ev jakąś specjalną znawczynią muzyki nie jest, jej gust jest mocno spaczony. Nie miała jednak zamiaru się poprawiać, gdyż uśmiech mężczyzny mówił jej, że być może odniósł się do jej słów dość żartobliwie. Postanowiła zaufać swojej intuicji i tylko potaknęła głową, bez żadnych lakonicznych odpowiedzi, chyba i tak w miarę się rozumieli.
- Niektóre pewnie tak... Sądzę jednak, że większość to na jakieś superglue się trzyma. W każdym razie jestem pewna, że oryginalne jednorożce tracą rogi w dziwnych okolicznościach, ale jak widać nikt nie chce się zająć ich sprawą. - Skrzywiła się i pokręciła głową, wszystko oczywiście teatralnie, bo mimo, że takie głupoty ją zastanawiały, to była na tyle normalna, by się tym nie przejmować, lepiej pozostać przy zbytniej ekscytacji.
Nabrała powietrze w płuca, by mu coś zaproponować, choć do ostatniej chwili zastanawiała się, czy w ogóle napomknąć ten temat. Werble proszę! Tutaj zaraz będzie prośba niczym oświadczyny na rogu przecznicy, a to poważna sytuacja jest.
- Wiesz co... Bo ja tak sobie pomyślałam, że jak nie uciekniesz dzisiaj z krzykiem, to może... - mówiła nieco ciszej, ale urwała na moment, by się zastanowić (ta, jasne) nad tym co chce powiedzieć. - To może byś mi pomógł rozwiązać tę zagadkę i bylibyśmy sławni, a w dodatku jednorożce przestałyby tracić swoje rogi! - Wrzucała z siebie słowa niczym z karabinu, a na koniec starała się zachować poważną minę, choć ewidentnie drżała jej górna warga. To ci niecodzienna prośba.

Brian - 2017-05-23, 22:19

Dalej bawił się swoją szklaneczką od czasu do czasu podnosząc ją do ust, by wypić kilka łyków, jednocześnie spoglądał na Eviline z łobuzerskim uśmiechem. Słuchając jej jednak "spoważniał",podejmując grę aktorską.
- To smutne. - powiedział, sprawiając wrażenie, że mocno się zastanawia nad tym dlaczego tak się dzieje i jednorożce tracą rogi, które powinny na zawsze pozostać na ich czołach. On jak dotąd był nawet daleki od zastanawiania się nad tym problemem, dopóki kobieta się nim nie podzieliła.
- Dlaczego miałbym uciekać z krzykiem? - spytał autentycznie zdziwiony, bo od takiego zachowania także był daleki. Uśmieszek powrócił na jego twarz, a Brian przez chwilę zastanawiał się nad jej propozycją.
- Ne wiem na ile będę ci mógł pomóc, ale postaram się. - odpowiedział jej w końcu, co przypieczętował opróżnieniem zawartości swojej szklaneczki. Wypity alkohol zapewne zaczął już w jakimś stopniu na niego działać, jednak jak na gust Briana za mało, więc w sposób niewerbalny, ale bardzo sugestywny poprosił barmana o kolejną dolewkę.

Eviline - 2017-05-24, 00:14

Uśmiechnęła się lekko, niemal niewidocznie, gdy zauważyła, że mężczyzna podjął jej grę. Pamiętała jednak, by nie psuć swojej aranżacji, zresztą niedługo zacznie trzeźwieć i przestaną ją nawiedzać takie dziwaczne pomysły, alleluja.
- Niestety - dorzuciła od siebie z nawet dobrze dobraną miną z kategorii tych smutnych. Jakby ktoś z boku podsłuchiwał tę rozmowę, to by pewnie pomyślał, że coś tu jest ewidentnie nie halo, a przecież Ev zdecydowała się tutaj na jakąkolwiek interakcję towarzyską, nawet jeśli zdarzyło się to przez nieszczęsne kolorowe jednorożce.
- Jestem z kategorii tych irytujących, a w dodatku przyciągam nieszczęścia, kiedyś prawie wyszłam za geja, ciągle robię jakieś głupoty, wszystko co trafi w moje ręce się psuje, sieję jakiś armagedon i spustoszenie - Prychnęła i jeszcze podczas mówienia gestykulowała rękami, co jej chyba weszło w krew jeszcze w pieluchach. Zapaliła kolejnego papierosa i wtedy też zaczęła się śmiać, bo przyszło jej coś na myśl. - Dobra, mój gej-radar nie działa, jeśli jesteś gejem to się przyznaj, a jeśli nie, to nie uznawaj tego za obrazę. - Zrobiła jedną z dziwniejszych min, które się robi wtedy, gdy człowiek jest jednocześnie zdziwiony, zaskoczony i zawstydzony w jednym. - Dobra, daję ci plus-minus pół godziny na wytrzymanie ze mną, bo zaczynam gadać dziwne rzeczy, sam widzisz. - Skrzywiła się i zaciągnęła dym papierosowy do płuc, by potem go wypuścić w żagiel.
- O, to świetnie! Tylko tak po prawdzie, to ja nie wiem, gdzie nawet tych jednorożców szukać... Zaraz coś pewnie wymyślę, o ile to będzie legalne, moralne i bezpieczne dla życia i zdrowia. - Przy okazji też stwierdziła, że będzie się nad tym baaaardzo powoli zastanawiać, by alkohol zdążył wyparować w jakimś stopniu, przynajmniej wtedy zacznie lepiej myśleć, a może i sam Brian do tego momentu się rozmyśli.

Brian - 2017-05-26, 21:10

Zapewne poboczny podsłuchiwacz stwierdziłby, że oboje powinni udać się na badanie do lekarza od głowy,albo, że alkohol robi swoje i gadają od rzeczy.
- Witaj w grupie. - odpowiedział z ironicznym uśmieszkiem. - Też jestem z tych irytujących, ale nie przyciągam nieszczęść.. chyba. -sprecyzował, machinalnie bawiąc się z powrotem napełnioną szklaneczką, jednak był skupiony na towarzyszce. Chociaż jej słowa o tym jak prawie wyszła za geja go ciut zdziwiły. On takich przygód nie miał, chociaż może to i dobrze. Po chwili tylko wzruszył barkami i specyficzny uśmiech wrócił na jego oblicze. Przyglądał jej się żywej gestykulacji na razie nie sprawiała na nim wrażenia osoby irytującej, chociaż kto wie, może to ulegnie zmianie.
- Nie jestem gejem i nie czuję się obrażony. - wyjaśnił, a na jej kolejne słowa cicho się roześmiał i samemu zapalił papierosa, zaciągając się nim. - Czy to ma być wyzwanie? Bo jeśli tak, przyjmuję.
Kiedy ona będzie trzeźwieć i rozmyślać, on będzie rozmyślać i pić. Nie skończył jeszcze ze szkocką na en wieczór.
- Może też być nielegalne, niemoralne i niebezpieczne. Nie będę mieć nic przeciwko. - odpowiedział z rozbrajającym uśmiechem.

Eviline - 2017-05-27, 00:20

Zmarszczyła jedną brew, jakby w niemym pytaniu i niedowierzaniu zarazem, jakby mężczyzna sobie z niej żartował.
- Doprawdy? A z której strony, bo jeszcze nie zauważyłam. - Krzywo uniosła jeden kącik ust do gry, by uśmiechnąć się z przekąsem. Jeśli on był irytujący, to Evil była czystym złem, ha!
- To mogę śmiało powiedzieć "uf", ewentualnie "całe szczęście" - akcentowała słowa przy których nawet specjalnie robiła cudzysłów w powietrzu za pomocą palców. - Takiś odważny? Zobaczymy co powiesz za jakiś czas. - Przybrała typową dla siebie minę, która wskazywała na niejaką pewność co do swoich własnych słów, a przy okazji na jej usta wpłynął tak bardzo rozpoznawalny uśmieszek w stylu "już to wygrałam". Cóż, lubiła takie gry, szczególnie, że była niemal stuprocentowo pewna, że Brian przegrał już na starcie.
- Hoho czego ja się tu dowiaduję - przerwała i przywołała jakimś cudem barmana wskazując na swoją szklankę, by jej jeszcze polał, co ona będzie o suchym pysku siedzieć. Gdy miała już napełnioną szklaneczkę, napiła się i odstawiła ją na bar. Przy okazji miała możliwość by się zastanowić nad - No dobrze. Pomyślmy... Chyba nadal jest za zimno na pływanie, co? - Spytała, bo faktycznie teraz przybywały do jej głowy jedne z durniejszych możliwości, tu się robi ciemno, a ona o morzu. Morsem nie była, ale zawsze mogła spróbować :lol: Naszła ją kolejna, nieco gorsza myśl w następstwie proponowania przemieszczenia się w inne miejsce: "a jeśli Brian był seryjnym zabójcą, to co?", mruknęła do siebie w myślach. Rozejrzała się po całym klubie. - Dobra mądralo, zanim cokolwiek zrobimy, to wpierw udowodnij mi, że mnie nie masz zamiaru zabić, lub zgwałcić. - Roześmiała się tym razem, bo rzecz była dość absurdalna, ale Ev w końcu mówiła, że bywa dziwna, nic dziwnego, że jako kurdupel wolała mieć pewność, chociażby słowną :lol:

Brian - 2017-05-30, 20:35

Pochylił się lekko w jej stronę, jakby miał jej zdradzić wielką tajemnicę.
- Jeszcze za mało mnie znasz. - powiedział i odchylił się na swoje miejsce z niejednoznacznym uśmiechem. Wrócił do zabawy swoim drinkiem, jednocześnie znowu zaciągając się papierosem.
- Zapewne powiem "a nie mówiłem", ale kto wie. Czas pokaże. - odpowiedział pewnym siebie tonem. Na jej kolejne słowa tylko wzruszył barkami. Jak to mówią: nie ma ryzyka, nie ma zabawy. Widząc, że zamawia kolejne promile lekko się uśmiechnął. Czemu nie wzięła pod uwagę, że zamiast zaciągnąć jej gdzieś, zabić i/lub zgwałcić, mógł mieć zwyczajnie w planie wlać w nią więcej alkoholu? Co z kolei ułatwiłoby mu powyższe, gdyby oczywiście miał aż tak niecne plany.
- Trudno powiedzieć.- odpowiedział nieco zamyślony na jej pytanie. Nie wyraził zdziwienia pomysłem kąpieli w morzu o tej porze roku i o tej porze dnia. prędzej by się zapalił takim pomysłem niż zdziwił. Słysząc jej kolejne słowa, brunet spojrzał na nią całkowicie poważnie, z dymiącym papierosem pomiędzy wargami. Chociaż nieco rozbawiony zachował całkowitą powagę, zastanawiając się nad tym jak udowodnić jej, że jego intencje nie są aż tak nieczyste.
- Okej.. Po pierwsze nie mam przy sobie broni, chyba, że za taką uznasz kluczyki. - z tymi słowy wyjął z kieszeni klucze od domu. Proszę bardzo może przeprowadzić rewizję zawartości jego kieszeni. - Po drugie z tego co wywnioskowałem z biografii seryjnych morderców mają oni określony teren. To do ciebie należy wybranie miejsca, gdzie mamy się udać i może być to miejsce kompletnie mi obce. Brak rozeznania w terenie zmniejsza możliwość ataku. - wyjaśnił śmiertelnie poważnie, więc trudno było stwierdzić, czy np. rzeczywiście czytał biografie seryjnych morderców. Świadomy jednak, że argumenty przemawiają bardziej za tym, że jej nie zabije, niż że jej nie zgwałci dodał jeszcze: - O ile wiem z gwałcicielami jest tak samo, to znaczy mają swój teren. Poza tym.. nie pochlebiaj sobie. - tu stracił całkiem na powadze i posłał jej złośliwy uśmiech.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group